Dojo szkoły Taka

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 20 cze 2018, o 15:28

- To był mój obowiązek, Sensei. - odpowiedział niebieskooki, nisko skłaniając się w miejscu w którym siedział. Jego gest był szczery, chociaż wraz z nim z tyłu głowy naszego bohatera pojawiła się myśl, że może jednak jest dla niego szansa, bo przecież jest pożyteczny, czyż nie? Pozostając w ukłonie, młody samuraj zganił się za tak niegodne wojownika myślenie - wszak nie dla sławy i własnej korzyści ryzykował życie, robił to wszystko w imię walki ze złem i realizowaniu swojej drogi miecza. Nasz bohater sam nie mógł wyjść ze zdziwienia, jak kurczowo trzymał się życia - to było żałosne i niegodne prawdziwego wojownika. To była zdecydowanie trudna lekcja, możliwe jednak, że ostatnia, co więc z niej? Zwykłego człowieka takie myślenie doprowadziłoby do wniosku, że nic tutaj po zachowywaniu etykiety i twarzy, że należy rzucić się przed siebie o błagać o litość, ale nie samuraj. Niebieskooki był wojownikiem, który całe swoje życie musiał przeżyć godnie, bez najmniejszej skazy na honorze - od początku do końca...
Kakita nie trwał w ukłonie za długo, a na pewno nie dłużej, niż należało. Po odpowiedniej chwili, w której to przywołał znów swoje myśli do porządku wyprostował się i czekał na dalsze słowa mistrza, które... zdawały się realizować jego najgorsze koszmary i obawy. W momencie, kiedy mistrz zawiesił ostatnie zdanie, Kakita poczuł, jak mimowolnie zaciska dłonie na połach swojej hakama, a z jego twarzy odpływa naturalny kolor - może powinien jednak od początku swojego pobytu szkole zaznaczyć, jak długo wolno mu pozostać, a może po prostu należało opuścić to miejsce, kiedy przyszedł odpowiedni czas? Cóż, teraz pozostało już jedynie przyjąć konsekwencje, więc Asagi czekał na kolejne słowa mistrza, a gdy te się zmaterializowały w powietrzu... zamarł. Nie spodziewał się niczego takiego, zupełnie nie po to tutaj przybył. Oto właśnie sprawdziła się jedna z nauk, jaką odbył dzieckiem będąc - dobro wraca. Jego dokonania nie zostały zapomniane, a nawet posłużyły mu znalezieniu miejsca w życiu - oto właśnie miał pozostać na usługach szkoły i wspierać ją swoim ramieniem, czy mógł liczyć na więcej?
- Ja... bardzo dziękuję mistrzu. - wydusił z siebie w końcu padając raz jeszcze przed liderem szkoły, za wstawiennictwem którego, jego los został ocalony. Co więcej, dostał też zadanie i cel w życiu, co porządkowało jego egzystencję samuraja.
- Nie zawiodę. - dodał trwając w ukłonie, po czym znów wyprostował się, już tym razem dużo pewniejszy - jego serce wypełniania radość, ale umysł bardzo szybko ją zganił. To też nie była postawa wojownika, uleganie namiętnością nie prowadziło do niczego dobrego, tym razem mu się udało i oto otwierała się przed nim szansa, by wyciągnąć naukę.
- Czy już teraz mógłbym się jakoś przydać? - zapytał odzyskując spokój ducha i pewność wojownika. Otrzymał swoją szanse, zamierzał ją od razu wykorzystać, biorąc się do pracy. Musiał poznać swój nowy zakres obowiązków - miał dbać o szkołę i okoliczne tereny, a to oznaczało, że jego miecz najpewniej jeszcze nie raz zostanie skierowane przeciwko niegodziwcom wszelkiej maści, a tych nie brakowało. Zdradziecki syn jednego z mistrzów stale gdzieś czyhał, należało go dopaść, ale nie tylko jego. Ciemne chmury zawsze gdzieś się kłębiły i potrzeba było światła, by je rozgonić...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Exodia » 22 cze 2018, o 13:37

Pierwsza dobra wiadomość z pewnością dawała jakąś nadzieję na pomyślne zakończenie tej sytuacji. Wszak faktem było, że Asagi swoimi uczynkami zasłużył sobie na podziękowania. Co prawda szybko odrzucił takie myślenie, przypominając sobie iż jego uczynki wynikać powinny z czystej potrzeby czynienia dobra i pomocy, więc oczekiwanie na coś w zamian za to byłoby niegodnym samuraia. Ale z drugiej strony gdzieś w głębi siebie na pewno chciał żeby jego ciężka praca została doceniona na tyle, że uniknie konsekwencji swojej niepunktualności. Jaki w końcu sens z czynienia dobra, skoro ostatecznie i tak jest się za to karanym? Skoro nie ma nagrody? Nie, samuraiowie nie powinni odbierać korzyści za swoje uczynki! Mimo wszystko obecna sytuacja była prawdziwym testem psychicznym. Niczym oglądanie spadającego głazu, nie mogąc zrobić nic żeby go powstrzymać, Pozostaje nadzieja że może jednak ktoś się zjawi, że kamień odbije w bok i cię ominie.
Kamień cudem wykręcił. Asagi przeżył spotkanie z niebezpieczeństwem. Jego uczynki zostały nagrodzone. Mimo wszystko gdyby nie interwencja obecnego naprzeciwko samuraiskiego mistrza, to Asagi musiałby pakować manatki i wracać z podkulonym ogonem do Lidera. Wytchnienie, szok, ulga... Cokolwiek w tym momencie czuł uratowany młodzieniec, było to takie intensywne iż zabrało mu powietrze z płuc. Mistrz z delikatnym uśmiechem siedział naprzeciwko i obserwował reakcję swojego tymczasowego podwładnego. Chociaż w tym momencie stał się już jego pełnoprawnym podwładnym.
- Na ten moment nie. Chciałbym, żebyś oswoił się mocniej z twoim nowym domem i dalej pomagał w funkcjonowaniu Dojo. Kiedy zajdzie potrzeba wezwę cię do siebie, więc bądź w gotowości. To wszystko, możesz odejść. - odpowiedział starzec, tym samym dając dość wyraźny sygnał, że rozmowa została zakończona. Oczywiście przez "możesz" należało rozumieć "idź sobie chyba że masz jakieś inne pytania".
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 25 cze 2018, o 23:53

Wszystko wydawało się zmierzać do swojego naturalnego i podyktowanego etykietą oraz zwyczajnym porządkiem końca - mistrz przekazał naszemu bohaterowi wiadomość, w której to otrzymał go na służbę, Asagi zaś podziękował za zaszczyt oraz zapytał o możliwość zajęcia się obowiązkami. Oczywiście, intencje młodego Kakita były jak najbardziej szczere, niebieskooki był gotowy w każdym momencie zająć się pracą wynikającą z nowej pozycji, jak się jednak miało okazać, mistrz nie miał dla niego specjalnie wiele poza typowym "zapoznaj się z nową sytuacją". Czy była ona dla Asagi'ego jakoś szczególnie nowa? Cóż, nasz bohater był nie tylko wojownikiem, ale również osobą szlachetnie urodzoną i odebrawszy odpowiednie wykształcenie potrafił czytac między wierszami. Jasnym było, że mistrz Zenpachi nie ma na myśli poznawania świątyni i jej topologii, tą Kakita poznał już całkiem dobrze podczas ostatnich tygodni, generalnie mógł spokojnie służyć radą każdemu, kto poszukiwał czegoś tak w szkole, jak i w świątyni. Nie więc z budynkami, a samą nowa sytuacją miał się obeznać nasz bohater - należało przemyśleć, co takiego się właśnie wydarzyło, jak wpłynie to na jego życie oraz dokładnie wsłuchać się w swoje emocje. Niebieskooki nie miał złudzeń, jego umysł dalej był odległy od spokojnego, emocje pojawiały się w nim nader za często, pozwalał namiętnością wodzić się za nos, a nie tak powinien postępować samuraj. Dostał drugą szansę, teraz pora ją wykorzystać.
- Tak uczynię mistrzu. Do widzenia.- odpowiedział szermierzowi, składajac przy tym odpowiedni ukłon, a następnie wycofał się za pierwsze drzwi. Kolejne również pokonał sprawnym, aczkolwiek niezbyt szybkim tempem, należało już teraz zacząć budować swoją pozycję. Już nie był Kakita Asagi z Yinzin, obecnie był Kakita Asagi ze szkoły Taka, to sporo zmieniało. Odebrawszy od ostatniego strażnika swoją broń, niebieskooki postanowił udać się pomedytować nad nową sytuacją, tak jak "zalecił" mu to mistrz...

<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 31 lip 2018, o 20:40

Opuściwszy portową osadę, Asagi i Setsuna skierowali się w głąb lądu, w kierunku świątyni Amaterasu oraz dojo szkoły Taka - obecnemu miejscu pracy i zamieszkania młodego samuraja. Pogoda zdecydowanie sprzyjała spacerowi we dwoje, słońce świeciło, ale nie przygrzewało jeszcze w sposób, w jakim zwykło to czynić w lecie, czyli w zasadzie już niedługo. Niebieskooki spędził kilka lat, szlifując swoje szermiercze umiejętności i wiedział, że już za kilka dni, może parę tygodni pogoda się zmieni i zrobi się całkiem ciepło, na szczęście jednak znośnie. Kaigan wiele zyskiwała dzięki temu, że położona była na obszarze Prastarego lasu, a jednocześnie miała kontakt z wodą - bliskość kompleksu leśnego łagodziła kontynentalny klimat, a morze dbało o to, by chmur dających schronienie od słońca nigdy nie zabrakło...
Większość spaceru minęła naszym bohaterom na... no właśnie na czym? Nasz "generał" zaproponował przeniesienie "bitwy" na otwartą przestrzeń, z nadzieją że krocząc łatwiej będzie mu uniknąć momentu, w którym tematy do rozmowy zwyczajnie się skończą, a jednak jak pokazała rzeczywistość, wcale nie było łatwiej, bo o czym tutaj prawić? Opowiadanie o swoich wojennych wyczynach nie było specjalnie w smak naszemu bohaterowi, z jednej strony dlatego, że raczej ciężko zaimponować kunoichi jakimiś dokonaniami na polu wojennym, z drugiej strony, specjalnie wiele do opowiadania to również było, chociaż... Jakby się zastanowić, to samuraj stawał już do walki z wielkim niedźwiedziem, walczył z banitami i roninami, a nawet widział całkiem sporo świata, w zasadzie, to przepłynął cały znany świat z północy na południe, odkrywając, że zarówno na górze jak i na dole jest równie zimno. Chociaż jakby miał wybierać, to jednak na Yinzin zimniej niż w Hanamurze, ale to już było bardziej związane z ogólną... skromnością ojczyzny samurajów. Tak, skromność była dobrą nazwą, by nie powiedzieć eufemizmem od bieda z nędzą. Na szczęście, on akurat nie klepał biedy, ale Yinzin zdecydowanie nie było miejscem, jakie chciałbym w pierwszej kolejności pokazać Setsunie, a przecież może kiedyś będzie musiał...
- Zdecydowanie wolę Kaigan... - wymsknęło mu się, czy może celowo zagadał? Młody Kakita znalazł w swoich rozważaniach, w które to odpłynął możliwość nawiązania nie tylko do dalszej rozmowy, ale również wyciągnięciu od białookiej jakichś dodatkowych informacji.
- Nie wiem czy wspominałem, ale pochodzą z Yinzin. Tam klimat jest dużo bardziej surowy, brak tej wszechobecnej zieleni. - pociągnął dalej myśl samuraj, unosząc głowę na rozłożyste, pokryte gęstą warstwą liści gałęzie, pnące się wysoko w górze.
- Nie dziwi mnie, że mistrz Nui założył tutaj szkołę, za dwa zakręty zobaczymy w górze świątynne mury. mówił dalej z lekką dumą w głosie samuraj, po czym zadał pierwsze "niebezpieczne pytanie".
- Setsuna-san, skąd pochodzi twój ród?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hyuuga Setsuna » 6 sie 2018, o 20:18

Setsuna zamarła na chwilę. Nie by była zbyt wylewna i rozmowna w ogóle ale teraz już naprawdę nie wiedziała co powiedzieć. Lekki rumieniec wpłynął na jej jasne policzki No dobra, była to nieco niezręczna sytuacja. Nie zrozumiała go… naprawdę nie znała się na samurajach i ich szkołach i świątyniach. Już miała zamknąć się w sobie i przeżywać wielką wewnętrzną rozpacz, ale jej umysł starał się ratować resztkami logiki i wyłapał, że jej towarzysz nie odbiera tego jako wielki afront i wydaje się być równie zdezorientowany co ona. A potem i tak się zgodził i nawet on zechciał posłużyć za przewodnika. Nie była pewna czy ma panikować… jakby tu nie patrzeć on był samurajem a ona młodą głupią kunoichi. A tatuś powtarzał, nie ufaj obcym To złota zasada przeżycia. Jest też inna zasada „nie ufaj swoim” bo nie wiesz kiedy znajdziesz nóż w plecach. No dobrze nie popadając w pesymizm i paranoje. Po prostu bądź czujny i stosuj zasadę ograniczonego zaufania.
A ona jak ta kretynka zdecydowała się wyjść z nim z osady w której było dużo ludzi i względnie bezpiecznie. A on był obcy, no dobrze nie taki obcy ale za to taki przysto… wróć . Uspokój się. I nie daj się ponieść. Spokój i opanowanie. - Yizin? To gdzieś na północy? – zmarszczyła brwi starając się z odmętów pamięci wydobyć swoją niezbyt rozległą. Jak tylko to powiedziała poczuła ukucie niepewności. Miała nadzieję, że nie strzeliła kolejnej gafy. Nie ma wszechobecnej zieleni? Zieleń jest zawsze. No dobrze może nie zawsze, ale tam gdzie mieszkała była do niej bardzo przyzwyczajona. –To co jest? – zapytała wprost. Słyszała o pustyniach, ale nie bardzo umiała sobie je wyobrazić.
– Dom Hyuuga pochodzi z Kyuzo. odpowiedziała prosto. Nie zamierzała dodawać więcej, przynajmniej na razie. Nie znali się tak dobrze, domy mają swoje sekrety w końcu są ninja. Za kilka kroków mieli zobaczyć tą szkołę. Chociaż dla niej ten spacer mógłby trwać jeszcze trochę. Pogoda była ładna i słońce stało jeszcze na tyle wysoko, że nie musiała na razie martwić się o czas.
Teraz przyszła chwila by zebrać się w sobie i rzucić mało inteligentnym pytaniem, ale wolała teraz niż potem wstydzić się jeszcze bardziej – Czy jest coś co powinnam wiedzieć na temat zasad zachowania się tam? wyrzuciła z siebie i zarumieniła się już drugi raz tego dnia. Niby chodziła do świątyń, ale… ale nie była zbyt częstym gościem w nich. Wiedziała, ze w niektórych panują określone zasady.
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 30
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jest szczupła i zgrabna a przy tym zacnie obdarowana przez matkę naturę
Jej włosy są długie i czarne niczym krucze skrzydła miękko spadające na plecy
sięgające aż bioder.
Białe oczy bezbłędnie zdradzają do jakiej rodziny należy i nie ukrywa tego.
Widoczny ekwipunek: Strój stanowi kimono wraz ze spódnicą przypominająca hakama.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5441&p=82939#p82939
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 7 sie 2018, o 18:22

Hm, podróżowanie razem z Asagi, a raczej udanie się z nim poza bezpieczną osadę istotnie mogło nie być najbezpieczniejszym pomysłem. podsumujmy, Setsuna widziała go w akcji, jak bez najmniejszego wahania pozbawił życia jednego ze zbrodniarzy (nawiasem mówiąc, sama poskładała drugiego). Dodatkowo, podkreślał, że mieszka w świątyni, a młodzi mężczyźni co tu kryć, mają swoje potrzeby, które raczej trudno realizować w murach świętych przybytków, chociaż kto tam wie, co się za zamkniętymi drzwiami szkoły samurajów. Załóżmy jednak na chwilę, że nasz samuraj nie miał w planie wyrządzić dziewczynie żadnej krzywdy, ani w inny sposób splamić tak jej, jak swojego honoru...
Trzeba sobie jasno powiedzieć, zarumienienie się dziewczyny wpływało również na samuraja, który co tu dużo kryć, sam do końca nie wiedział, jak tą sprawę ugryźć. Podobała mu się, to już ustalili, znaczy się, to on ustalił. Można zadać sobie pytanie, czy Kakita był jakoś szczególnie kochliwy? Generalnie, miał za sobą już pewne zauroczenie, ale... tak o jeszcze nie "dziabnęło". Białooka miała swój urok, nie tylko fizyczny, ale i było w niej coś intrygującego - chociażby to jak bardzo zero-jedynkowa wydawała się być. Dowiedziała się, że na Yinzin nie ma zieleni i od razu zapytała, co się znajduje w zamian. On wysiliłby się raczej na jakieś skomplikowane, podyktowane znajomością wyższej literatury i etykiety pytanie, a ona zadała je wprost. Nie oznaczało to jednak, że w oczach Asagi'ego była prostaczką, to zdecydowanie nie. Była po prostu intrygująca, a przy tym niebezpieczna. Młody samuraj widział ją już w akcji i fakt, że gubiła się w tym wszystkim podobnie jak on stanowił pewną pociechę. W każdym razie, jeśli niebieskooki nie mylił gwiazd z odbiciem na powierzchni jeziora.
Tak czy inaczej, nie należało pozwolić damie długo czekać na odpowiedź, zwłaszcza dlatego, że uczyniłoby to sytuacje jeszcze dziwniejszą, więc niebieskooki przeniósł spojrzenie na pannę Hyuuga, a nie było łatwo upilnować wysokości jej białych oczu ale samuraj starał się dzielnie, po czym rzekł.
- W zamian posiadamy ogromne ilości lodu. Yinzin to w większości lodowiec, na południu wyspy są lasy iglaste. Sporo w nich niedźwiedzi i innych drapieżników... - niebieskooki w przeciwieństwie do kunoichi i nie szczędził szczegółów odnośnie swojej ojczyzny, bowiem w zasadzie mówił to, co każdy wie. Prawdą powszechnie znaną przez wszystkich było to, że lud samurajów to mieszkańcy lądu tak surowego, jak oni sami. Nie trzeba dodawać, że była to istotnie zapyziała dziura, która za najwyższy cel zdawała sobie stawiać utrzymanie swojego izolytaryzmu. Dawniej Asagi uważał to za zaletę ułatwiająca utrzymanie tradycji, ale zobaczywszy Hanamure, Ryuzaku i teraz Kaigan wiedział jedno, ten kierunek jest bardzo zły. Brak kontaktu z zewnętrznym światem czynił ich słabych i podatnych na cios. Z drugiej strony, skute lodem Yinzin, pozbawione gospodarki i znaczenia nie było żadnym godnym łupem. Oczywiście, jesli by nie liczyć złóż najlepszego żelaza na świecie. To było coś, o co warto walczyć...
- Kyuzo... tam nigdy nie byłem. - odpowiedział zgodnie z prawdą samuraj. Słyszał o tej prowincji, nie była odległa od jego ojczyzny, ale izolowana przez Soso, nigdy nie stanowiło kierunku podróży samuraja, chociaż... Nie, zgodnie z tym co pamiętał Asagi, w Kyuzo samurajowie nie mieli żadnej placówki.
Słysząc pytanie odnośnie zwyczajów w świątyni, Asagi znów się zamyślił. Był to dowód na to, jak dość nieprzeniknioną istotą jest Setsuna. Nie była głupia, w ocenie samuraja jej pytanie bardzo skutecznie chroniło ją przed potencjalnym fopa, które mogłoby przynieść hańbę tak jej i jej rodzinie, ale również i samurajowi, który ją tam sprowadził. To niewiarygodne, pierw proste pytanie o jego ojczyznę, a potem naturalne zdobywanie informacji niezbędnych do zachowania twarzy!
- Zasady panujące w świątyni i szkole nie różnią się od tych, które za pewne znasz. Jako, że jest to miejsce szkolenia szermierzy i większość to mężczyźni, zaleca się unikanie wszystkiego, co może... zakłócać ich spokój... - z każdym kolejnym słowem samuraj robił coraz głupszą minę, z podobnym do niej wypiekiem. Tak, zabiera jedną z atrakcyjniejszych dam na tych ostępach do miejsca, gdzie poziom testosteronu jest dosyć wysoki. No dobra może nie najmądrzejsze, ale on ma w tym swój cel - poniekąd warto pokazać swoją "własność", co by inni nie mieli dziwnym pomysłów.
- Eto... z rzeczy szczególnie zakazanych jest wchodzenie na wyższe piętro głównego budynku świątynnego. Poza tym... każde miejsce ma swoje własne "małe reguły", chociażby to, że nie wolno dokarmiać świątynnych karpi. - wyjaśnił już pogodniejszym tonem, ale w głowie stale przewijały mu się oddzielne zasady postępowania w zależności od budynku.
- W razie czego, będę cię informował na bieżąco, dobrze?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hayami Akodo » 11 sie 2018, o 20:46

Obrazek

Ojciec Setsuny pojawił się w tym wszystkim całkiem niespodziewanie - jak niechciany antrakt w fascynującym przedstawieniu. A kiedy oboje przyjrzeli się Hyuudze seniorowi, dostrzegli, że jego twarz jest stara. Bardzo stara i nagle zmęczona, jakby biedny mężczyzna postarzał się o setki lat, jakby nagle dorównał wiekiem i mądrości samemu Omoikane, bogu przedwiecznej mądrości. Zauważyli też, że trzyma jakąś kartkę w dłoniach, a owa mądrość, owa postarzała, zgorzkniała nagle twarz mówiły, że stało się coś złego. Bardzo, bardzo złego.
Tylko co...?
Pas obi ojca był zawiązany bardzo ciasno, poły kimona układały się wzorowo, nawet włosy miał ułożone inaczej niż zwykle - jakby gotował się na coś ważnego. Jakieś niezwykle ważne wydarzenie, które miało zmienić jego losy. Wprawdzie nie wiemy, jak zmieni się nasze przeznaczenie...ale dopóki to nie nastąpi, możemy zrobić wszystko, by do tego doszło, prawda?
Ukłonił się nisko Asagiemu z przepraszającym spojrzeniem w ciemnych, tak bardzo ciemnych teraz oczach.

- Setsuno, musimy natychmiast wracać.

Te cztery proste słowa zamknęły pewien rozdział w ich historii. A może właśnie odwrotnie - zaczęły go?

- Wybuchła wojna. Yamanaka walczą z Hyuuga. Napadli na nas zdradziecko, Shirei-kan zwołuje wszystkich pod broń. Idę walczyć, ale...Co z Genjim?

Pytanie zostało zawieszone w powietrzu. Wszyscy mężczyźni mieli obowiązek iść pod broń. Genji był zbyt mały, by móc wziąć udział w walkach, nawet mimo tego, że...Co mężczyzna powinien był teraz zrobić? To jego jedyny syn...A jeśli któreś z nich, Setsuna albo on, zginie? Na samuraja z rodziny Kakita niespecjalnie może liczyć. Jeśli jego podejrzenia były słuszne, to przecież nie rzuciłby nagle wszystkiego, by zaopiekować się chłopcem, raczej ruszyłby za ukochaną do walki - o ile oczywiście nie uzna, że mimo swej miłości honor i neutralność samuraja nie pozwalają mu mieszać się do tej wojny. Wszak traktaty mędrców powiadają: Nie pozwól, by kierowała tobą miłość albo pożądanie.
Ale jak ta piękna teoria sprawdzała się w praktyce? Czy rzeczywiście samurajowie byli niewzruszonymi, obojętnymi skałami, wzorami cnót i honoru?
To wiedzieli jedynie oni sami - i cichy Bishamonten w posągach.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 962
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hyuuga Setsuna » 21 sie 2018, o 20:32

Ona pytała a on odpowiadał, miała przyjemność z tej rozmowy. Może to było naiwne pytanie „co jest skoro nie ma zieleni?” Zima czyli przeciwieństwo lata. Rzeczywiście nie brzmiało to zbyt zachęcająco. Może ta wioska nie była taka zła skoro była tu zieleń morze i ciepło. Nie miała jednak zbyt wiele czasu by sobie to wyobrażać, bo dotarli do świątyni i kolejne jej pytanie znalazło odpowiedź. Była uspakajająca, nie wydawało się to zbyt trudne. A potem…
A potem wszystko prysło, znaczy nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Jeszcze rano jak wychodziła nic nie zapowiadało, że jej ojciec pojawi się nagle w planie jej dnia. Wyglądało to poważnie, albo on wyglądał poważniej niż zwykle. Poczuła jak rośnie w niej niepokój. I po chwili pełnej napięcia bomba wybuchła. Wojna. Tego się nie spodziewała. Zaniemówiła chociaż w głowie kłębiły się myśli to całkiem sporo. Z Yamanaka? Jak do tego mogło dojść? -I co teraz?- zapytała. Powiedział, że muszą wracać… tylko kiedy? Jednak podróż trochę zajmie i co z Genjim?
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 30
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jest szczupła i zgrabna a przy tym zacnie obdarowana przez matkę naturę
Jej włosy są długie i czarne niczym krucze skrzydła miękko spadające na plecy
sięgające aż bioder.
Białe oczy bezbłędnie zdradzają do jakiej rodziny należy i nie ukrywa tego.
Widoczny ekwipunek: Strój stanowi kimono wraz ze spódnicą przypominająca hakama.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5441&p=82939#p82939
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 23 sie 2018, o 18:22

Obrazek

Kiedy kątem oka niebieskooki zauważył poruszenie, w pierwszym momencie drgnął dłonią w stronę dłuższego ze swoich ostrzy, ale kiedy umysł rozpoznał w twarzy rodziciela Setsuny, szybko się uspokoił. Normalnie przywitałby go pogodnym spojrzeniem, ale... doświadczony wojownik zauważył, że coś jest nie tak. Czy chodziło o ich samotny spacer? Nie, to nie mogło być to, zmęczona, wręcz złamana postawa starszego Hyuuga, a jednak jakże godnie ubrana? Wychowany w szlacheckim domu, Kakita znał się na etykiecie i wiedział, że odpowiednie stroje ubierało się tylko na odpowiednie okazje. I ten list w dłoniach - może stary Hyuuga otrzymał jakiś rozkaz, albo wezwanie pojedynku? Nie, to ostatnie raczej nie, oficjalne pojedynki nie bywały elementem tradycji shinobi, ale z drugiej strony... kto wie? Jakby nie było, umysł samuraja gorączkowo szukał odpowiedzi, co mogło sprowadzić ojca jego ukochanej w tak oficjalnej szacie i postawie, a przy tym dlaczego był aż tak tak przygnębiony?
Na ukłon mężczyzny, samuraj odpowiedział swoim, odpowiednio niższym - mimo wszystko, uznawał ojca Setsuny za ważną osobę, której należał się odpowiedni szacunek, nawet jeśli ten nie dawał znaku życia przez ostatnie miesiące, a kosztować to mogło życie naszego bohatera, to cóż, nie drogą samuraja było pielęgnować urazę.
Pierwsze słowa starszego Hyuuga były niczym ostrze przeszywające rzeczywistość samuraja. Jak to, mieli teraz wyjechać, tak nagle? Przez tyle miesięcy pozostawali tutaj bez słowa, a teraz, kiedy ich losy się nagle splątały mieli się znów rozstać? Samuraj musiał sięgnąć po najgłębsze pokłady swojego opanowania, by nie wybuchnąć gniewem, ale kolejne zdanie starszego Hyuuga zmroziło ogień, który rodził się w jego sercu. Wojna. Nic gorszego nie mogło się wydarzyć. Jak to wojna, teraz? Kakita był wojownik. Jego życie podporządkowane było zgłębianiu sztuki wojennej i wiedział, ze przychodzi czas, kiedy jest moment sięgnięcia po broń by odbierając jedno życie, chronić drugie. W szerszym znaczeniu, oznaczało to również nie odbieranie życia, ale niszczenie zła - tym dokładnie był miecz w rozumieniu niebieskookiego szermierza - miecze były narzędziem dobra. Wojna jednak nigdy nie była niczym dobrym, ale jak mówił ojciec Setsuny, zostali zdradziecko zaatakowani przez Yamanaka... Yamanaka, niebieskooki znał jedną z nich. Czy poznana w Hanamurze panienka Misae też ruszy na front i może skrzyżuje swoje bronię z Setsuną?
Ta myśl była straszna. Kakita przeniósł spojrzenie na białooką. Chociaż nie znał jej dobrze, to wiedział już, że na polu wojennego doświadczenia, ma od niej zdecydowanie większe doświadczenie. Widział ją w akcji, ale właśnie dlatego umiał ocenić jej umiejętności i... jeśli widział wszystko co potrafiła zrobić, byłby w stanie pokonać ją w oka mgnieniu. A skoro on, to również inni. Podczas turnieju w Hanamurze widział potężnych shinobi władających straszliwymi technikami, myśl, że Setsuna stanie na przeciwko którego z nich mroziła krew w żyłach. Tak, w pierwszym odruchu samuraj chciał ruszyć n front, ale... miał również swoje obowiązki. Jego życie nie należało tylko do niego, jako samuraj zobowiązany był obecnie służyć szkole Taka i świątyni Amaterasu. Istniała oczywiście inna droga, droga która nie wiązała się ze ściągnięciem zagrożenia na szkołę i samurajów, ale... to byłoby uleganie namiętnością.
Rozum walczył z sercem. Samuraj wiedział, co powinien zrobić, wiedział też, co chce zrobić. Los nie był dla niego sprawiedliwy, po raz kolejny miał ją stracić, tym razem możliwe, że na zawsze. W czasie wojny ludzie giną, wiedział to. Śmierć była jednym z elementów życia wojownika, stanowiła również niejako sens bushido - należało wiedzieć, za co się zginie i w jaki sposób. To był moment decyzji. Decyzji...
- Hyuuga-dono, pana syn może pozostać w świątyni Amaterasu. Jeśli wygracie wojnę, wróci do swoich ludzi, jeśli ją przegracie, pozna historię swoich przodków, ale zostanie mnichem. - rzekł niebieskooki, nie do końca wierząc w to, co mówi. Oto właśnie postawił się w roli pana losu, dzieląc go w charakterystyczny dla samurajów sposób. Dał wybór, stary Hyuuga mógł zabrać swojego syna na front, tam jednak w obliczu porażki czekała go niewola, albo śmierć. Kakita nie wiedział, jak bardzo krwawe są waśnie shinobi, podejrzewał jednak, że nie pozwalali oni, by potomkowie pokonanych mieli okazję do pomsty.
Nie czekając na odpowiedź ojca, odwrócił się w stronę Setsuny i spojrzał na nią z łzami w oczach. Chciał ją zapamiętać, chciał wyciągnąć w jej stronę dłonie, ale obawiał się, że jeśli to zrobi i ją złapie, to już jej nie puści. Miast tego więc...
-Setsuna-san, nie daj się zabić. Jeśli los będzie sprzyjał, odnajdę cię. - wypowiedział z przekonaniem, składając nisko ukłon. Obowiązki, powinności i cały wielki świat... a na co to komu?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hayami Akodo » 24 sie 2018, o 20:55

Obrazek


Wojna nigdy się nie zmieniała. Zawsze, od tysiąców, setek lat, odkąd istniała cywilizacja i rzeczywistość, w jakiej żyli. Wszystko, co było pod słońcem, już kiedyś się przytrafiło. Prawda?
Postrzępione, chłodne chmury zaczęły zalegać niebo. Co się w nich kryło?
Hyuuga Amagiri potarł zmęczoną, postarzałą twarz. Gdyby to wszystko było takie proste, jak zakładał ten młodzieniec, może by do tego nie doszło...

- Zrobimy, jak radzisz, młody samuraju. Oddam Genjiego pod opiekę czcigodnego mistrza Ashido, to mój znajomy.

Mimo tych słów Amagiri nadal nie był pewien, czy to, co mówi i robi, jest dobrym wyborem. Rozstawać się z synem, narażać córkę na rany, rzeź, krew, miliony zagrożeń, na śmierć, która jest nieodwracalna, wieczna jak mury świątyni, jak nieśmiertelne tysiąc oblicz strasznej pani Kannon, otchłanie Yume-do, w których ginęło życie. Ale mimo to...rozkaz klanu był jasny. I nie mógł chronić Setsuny, odsuwając ją od walk, zresztą była tak dzielna i silna, że pewnie stanęłaby do boju wbrew jego woli.

- Czas już iść - powiedział stanowczo do córki. Nie lubił pożegnań, od śmierci Naomi nie chciał wracać do tamtych lat, do minionych wieczorów, ciszy, snów i łez ulgi, gdy wracał z misji, a ona witała go mokrym, namiętnym, prywatnym pocałunkiem - bo przecież we własnym domu oziębłe i wytworne Hyuuga nie musiały już grać.

Pożegnanie nie potrzebowało słów, no może poza spokojnym "dziękujemy za wszystko, Kakita-san, żegnaj". Uścisnął więc rękę Asagiego krótko, po męsku, a kiedy Setsuna już pożegnała należycie, z godnością swojego...przyjaciela..., wówczas ruszyli w drogę. Skłębione chmury stały się jakby nieco, o ton ciemniejsze, a gdy znikali gdzieś w nadchodzących już szarościach, zaczął padać nieoczekiwany, letni deszcz.

Wojna już nigdy się nie zmieni.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 962
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hyuuga Setsuna » 29 sie 2018, o 19:16

Ten dzień zaczął się spokojnie, a potem już zaczęła się jazda bez trzymanki. Najpierw wyczekiwane nieoczekiwane spotkanie a teraz wojna. A ostatnie tygodnie były tak jednostajne i nudne, że chyba los postanowił nadrobić zaległości.
Przygryzła wargę, Genji w zakonie? Nie była pewna czy to dobre wyjście. Nie mogli go zabrać ze sobą, ale nie była pewna czy zostawianie go w takim miejscu jest dobrym pomysłem. Ale skoro ojciec uznał, że to jego znajomy nie mogła już wyrazić swoich wątpliwości. Zerknęła na rodzica, nie sądziła, że ma takich znajomych. Kolejna niespodzianka tego dnia. Widocznie jeszcze niewiele wiedziała. Może właśnie z nim się spotykał jak chodził „załatwiać sprawy”. Potem przeniosła spojrzenie białych oczu na Asagiego. Ledwo się spotkali a już musieli się rozstać. Nawet go nie zdążyła lepiej poznać. A też może już nie być okazji. Może już nie wrócić, jakby w ogóle chciała iść na tą wojnę. Nie widziała w niej sensu. Znaczy nie miała czasu, by się teraz nad tym zastanawiać.
No dobrze, teraz czas iść skoro ojciec tak zarządził. Przynajmniej oszczędzi to pożegnań… ale i tak trzeba będzie tu jeszcze wrócić by odstawić Genjego. I trzeba się spakować, a podróż zapowiadała się długa. Zanim dotrą do rodzinnej prowincji może stać się wszystko…
- Żegnaj Kakita-san –powiedziała z ukłonem poprzedzającym przeszywającym spojrzeniem.
-Postaram się nie zginąć – nie chciała składać obietnic, których może, nie być w stanie spełnić. Ale zrobi wszystko, by przetrwać. Nieoczekiwanie dla powagi tej sytuacji uśmiechnęła się zadziornie - Przecież i tak wiem gdzie mieszkasz. No chyba, że nieładnie mnie okłamałeś- puściła mu oczko.
Ten wiatr co się zerwał rzeczywiście przyniósł zmiany i przerodził się w tajfun.
Nie można zjeść dango i mieć dango. A czasem nawet mogą cię z niego okraść zanim je zdążysz je skosztować.

zt
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 30
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jest szczupła i zgrabna a przy tym zacnie obdarowana przez matkę naturę
Jej włosy są długie i czarne niczym krucze skrzydła miękko spadające na plecy
sięgające aż bioder.
Białe oczy bezbłędnie zdradzają do jakiej rodziny należy i nie ukrywa tego.
Widoczny ekwipunek: Strój stanowi kimono wraz ze spódnicą przypominająca hakama.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5441&p=82939#p82939
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 29 sie 2018, o 19:48

Post theme

Obrazek

Co pozostawało do dodania? "Nie można mieć dango i zjeść dango" i istotnie... czasem ktoś może je ukraść. W tym momencie, niebieskooki istotnie czuł się okradziony, los jednak zamierzał ponownie z niego złośliwie zadrwić. Pierw pozwolił mu ją znaleźć, a teraz zabierał w podróż, z której może nie wrócić. Była to co gorsza podróż, w którą nie mógł się za nią udać. Wojna była czymś strasznym, ale stanowiła jednocześnie sens życia wojownika, bo jeśli nie na wojnę, to po cóż poznawać sztukę wojenną? Niebieskooki znał i na to odpowiedź, nie raz też to rozważał. Poznawanie sztuk walki, doskonalenie charakteru w bólu treningu, pokonywaniu wyzwań i wyrzeczeniach czyniło istotę ludzką lepszą. Pozwalało to... właśnie unikać wojen...
Słowa Setsuny wyrwały go z zamyślenia i przecięły cisze. Jej hart ducha był... motywujący. Nawet w tak beznadziejnej sytuacji potrafiła wykrzesać z siebie nieco dobrego humoru. Chcąc nie chcąc, niebieskooki odpowiedział lekkim uniesieniem kącika ust, bo chociaż może widział ją poraz ostatni, to zdecydowanie wolał ją zapamiętać właśnie taką, jaką widział ją teraz.
- Gdzież bym śmiał. - odrzekł pogodnie, po czym już poważniejszym tonem dodał spoglądając w jej białe oczy. - Znajdę cię. Niech Amaterasu ma was w opiece. - po czym pozostawało jeszcze uścisnąć dłoń jej ojca i... obrócić się w drugą stronę.
Pierwszy jego krok, równolegle ich krok w drugą stronę. Krok za krokiem. Chciał się obrócić, spojrzeć na nią, ale... bał się. Bał się, że jeśli to zrobi, nie znajdzie już drogi przed siebie, tej która miała go zaprowadzić do świątyni Amaterasu i szkoły Taka. Był samurajem. Jego życie nie należało wyłącznie do niego, tak więc nie mógł służyć dwóm panom. Rozkazy, jakie miał były równie niegięte jak te, które otrzymała ona - miał służyć szkole i mieszkańcom pobliskich terenów, ona została wezwana na wojnę. To była właśnie cena bycia wojownikiem, posiadanie uprzywilejowanej pozycji, możność poznawania sztuk walki, kiedy inni ciężko pracowali w polu - oto była cena. Kiedy bowiem wszystko wydawało się iść w idealnym kierunku, los inaczej rozkładał karty i rozdzielał ich. Co Asagi wiedział o prowincji, do jakiej udawała się wraz z ojcem Setsuna? Cóż, niewiele. Pewne było, że to bardzo daleko stąd. Żaden pretekst nie mógłby stanąć za tym, by udał się wraz z nimi na front. Nie byłoby to zgodne z drogą wojownika, która nie pozwalał ulegać własnym pragnieniom i potrzebom serca. Zdecydowanie nie podobało się to młodemu samurajowi, ale to była poważna lekcja. Lekcja którą... musiał przejść. Wcale nie oznaczało to jednak, że będzie musiał się jej poddać.
Na razie jednak pozostawało udać się w stronę szkoły, zjeść coś, pomedytować, może nawet poćwiczyć mieczem, powierzyć ukochaną Amaterasu... Ukochana... Czy Setsuna była jego ukochaną? To było dobre pytanie, a ich relacja cała był dziwna i składała się z dziwnych splotów wydarzeń. Krok za krokiem, idąc przed siebie, młody samuraj rozważał głęboko w swoim sercu wszystko to co zaszło, co się tu działo. Ich znajomość była bardzo szybka, burzliwa wręcz i dyktowana dziwnymi zbiegami okoliczności. To zdecydowanie sugerowało wpływ sił wyższych. Jeśli więc miało to być coś więcej, los pozwoli się im spotkać raz jeszcze, chociaż i to nie oznaczało spotkania na zawsze. Kakita... powoli zaczynał rozumieć, a przynajmniej obserwować swoje uczucia. Dziwny ten wiatr...

<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 3 wrz 2018, o 15:13

"Śladami Przeszłości "
Misja rangi B dla Samuraja Asagiego
1 / ...




Od ostatnich nieprzyjemnych wydarzeń w dojo minęło trochę czasu. Większość uczniów już zapomniała o groźbie rzuconej przez tajemniczego jegomościa a jedynym widocznym śladem pozostał właśnie remontowany budynek dormitorium. Mistrzowie sprowadzili kilku mistrzów stolarstwa i kamieniarstwa w celu odbudowy i teraz od świtu do zmierzchu słychać stukanie młotka dochodzące z drewnianych rusztowań ustawionych w koło dachu, gdyż ten ucierpiał najbardziej, a raczej został doszczętnie zniszczony. Oczywiście nie tylko pracownicy tam działali, wielu uczniów także chciało pomagać swojej społeczności, traktując fizyczną pracę jako formę treningu. Prace szły w dobrym tempie, więc wszyscy zakładali, że już na zimę adepci znowu będą mogli zamieszkać w swoich starych pokojach. Także w nowym roku nikt już nie powinien pamiętać o tym, co się wydarzyło. W końcu to tylko wybryk szaleńca, który już nigdy tutaj nie wróci, prawda? Prawda?
No nie do końca, po mimo tego, że uczniowie już zapomnieli, mistrzowie ciągle mieli obrazy płonącego budynku przed oczami. Wpuścili w swoje mury wroga, który zadał im bardzo drastyczny cios, pokazał, że w ich szkole nie jest bezpiecznie. Jeden z mentorów przechodził tę tragedię jeszcze mocniej. Od czasu wybuchu budynku śniło mu się to nie raz, a wszystko przez to, że osobiście był powiązany ze sprawcą. Nie pokazywał tego po sobie, jednak ciągle myślał o tym, jak rozwiązać tę sprawę. Oczywiście nie tylko mistrzom zależało na pozbyciu się wroga. Jeden z dawnych uczniów tej szkoły, młodzieniec, który postanowił zostać jednym z ochroniarzy tego miejsca, a przynajmniej taką rolę mu zaprezentowano, czyżby szykowali go na kolejnego z tutejszych mentorów? To wiedzą tylko ci, którzy złożyli mu tę ofertę. Wracając jednak do sedna, Asagi, gdyż to o nim mowa, był w trakcie kolejnego ze swoich treningów. Wiedział, że musi być cały czas sprawny, gdyż nie wiadomo kiedy wezwą go z kolejnym zadaniem, dlatego też wyciskał z siebie kolejne poty, wykonując ogromne ilości cięć na drewnianym manekinie. Było już w miarę późno, gdyż zbliżało się do zachodu, dlatego też sala treningowa była pusta, nikt nie przeszkadzał naszemu bohaterowi, a przynajmniej przez większość czasu. Otóż pod sam koniec usłyszał dźwięk przesuwanych drzwi, a kiedy przeniósł tam wzrok dostrzegł czerwone, wręcz płonące włosy przewiązane dwukolorową opaską. Niżej była młoda twarz oraz wysoka, rozbudowana sylwetka. Samuraj znał tego młodzieńca, był to Michio Sekura, syn kowala odpowiedzialny za ostatni podrobiony miecz. Po wszystkim mistrzowie ukarali go łagodnie, skazując na dodatkowe prace społeczne w zbrojowni, jednakże widać było, że bardzo zależy mu na pomocy i pozostaniu w szkole, dlatego też zadecydowano o nie wydalaniu go do domu. Od tamtej pory Michio pracował dwa razy mocniej, chcąc odpłacić się szkole za łaskę. Czerwonowłosy skłonił się widząc stareszego kolegę, po czym wszedł na salę.
- Asagi-san, mistrz Amatsurama wzywa cię do swojego gabinetu. - powiedział z uśmiechem na twarzy, po czym wyszedł na zewnątrz, oczekując aż Kakita zakończy swój trening, oraz będzie gotowy na rozmowę z bibliotekarzem.
Rindou Arashi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 4 wrz 2018, o 16:35

Od rozstania z Setsuną minęło kilka dni, w czasie których niebieskooki samuraj poukładał tak swoje myśli, jak i określił powinności oraz miejsce na ziemi. Zdecydowaną pomocą był w tym jego miecz, który nie tylko odkrywał przed nim nowe techniki szermierki, ale co ważniejsze, pozwalał mu odkrywać samego siebie - jak bowiem mówiła jedna z nauk "ci, co zgłębiają drogę miecza, zgłębiają ludzkie dusze". Mimo, iż to zdanie brzmi bardzo patetycznie, to jednak była w nim prawda, bowiem chociaż czasy w jakich przyszło żyć naszemu bohaterowi nie sprzyjało rozwojowi Budo, to jednak nawet w rozdartym wojnami świecie pozostawało trochę miejsca, na zrozumienie, że miecz przede wszystkim wycina z serca głupotę...
Pomny o tą wiedzę, Asagi zapamiętali atakował manekina, starając się z każdym kolejnym ciosem poprawić technikę... No dobrze, nie do końca dzisiaj o to szło. Ćwiczenie, jakie zastosował Kakita nie do końca poprawiało technikę, wręcz przeciwnie, tutaj liczyła się siła i szybkość kolejnych ciosów. Poniekąd jednak, miało to też swoje przełożenie na czystość techniczną - zmęczone ręce wykonywały kolejne ataki po możliwie najkrótszym torze ruchu i przy możliwie najmniejszej liczbie zbędnych napięć - takie haya-suburi miało jeszcze jedną zaletę, wspaniale czyściło umysł.
W momencie, kiedy Michio naszedł naszego bohatera, Asagi realizował kolejną setkę szybkich cięć i nie od razu zarejestrował pojawienie się jeszcze jednej osoby w dojo. Był to jego błąd, może nie śmiertelny, ale nie powinien sobie pozwalać na taką nieuwagę - w sytuacji zagrożenia bowiem byłby teraz w bardzo nieciekawym położeniu.
- Witaj, Michio-san. - przywitał się niebieskooki, łapiąc oddech i wycierając pot w tenegui. Wieści, jakie przyniósł czerwonowłosy mogły oznaczać, że świątynia znów potrzebuje jego pomocy, podobnie z resztą jak on jej - konkretne zadanie, jakieś wyzwanie i obowiązki, to było coś, czego potrzebuje.
- Za moment się do niego udam. - odpowiedział samuraj, po czym pierw skierował się nieco odświeżyć po treningu, by nie stawać przed jednym z mistrzów totalnie zapoconym i zdyszanym. Może kiedyś popędziłby od razu, ale teraz musiał trochę inaczej działać...
- Prowadź zatem. - rzekł w końcu dołączając do niego po doprowadzeniu się do stanu używalności i przywdzianiu normalnego kimono. Nie trwało to specjalnie długo, Asagi nie lubił marnować czasu swojego i tym bardziej cudzego, a skoro o tym mowa. Obecność Michio w świątyni nie obeszła się bez echa, którego Asagi by nie znał. Słyszał o tym, że wybaczono mu przewinienia i obarczono dodatkowymi obowiązkami, ale to dobrze - alternatywą byłoby przecież wyrzucenie ze szkoły, albo jeszcze gorzej. Czerwonowłosy nieco się pogubił, to prawda, ale miał serce po właściwej stronie i hart ducha godny prawdziwego samuraja...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 5 wrz 2018, o 17:13

3 / ...


Słońce powoli zachodziło nad okolicznymi lasami, co jakiś czas znikając za leniwie płynącymi chmurami. Było ciepło, jednakże nie aż tak, żeby od razu zalać się potem. Całą tę atmosferę dopełniał wiaterek, który delikatnie muskał skórę i kołysał włosami uprzyjemniając ten dzień. Asagi szybko zebrał się, po czym zmienił ubrania, nie śpieszyło mu się aż tak bardzo, w końcu wezwanie nie wydawało się jakieś szczególnie pilne, a nie wypadało przyjść spoconym. Pochował wszystkie sprzęty, których używał do magazynu przy sali, po czym zasunął drzwi i wyszedł na zewnątrz. Tam oczekiwał go młodzieniec, który opierał się o jedną z kolumn podtrzymujących wystający daszek.
-Asagi-san, chciałem ci podziękować. Gdyby nie ty, to zapewne zostałbym wydalony. - przemówił do niego po kilku krokach w ciszy. Był uśmiechnięty, mówił spokojnie, co jakiś czas zerkając przez ramię na idącego obok samuraja. - Jeżeli kiedykolwiek będziesz w Shigashi no Kibu, i będziesz potrzebował pomocy, nowego oręża, bądź czegokolwiek innego, to znajdziesz mnie w rodzinnej kuźni. Planuję na zimę przystąpić do egzaminów. - zatrzymał się na chwilę, łapiąc chwilę zadumy, jednakże nie trwało to zbyt długo. - Mam nadzieję, że będę mógł kiedyś wykuć dla ciebie miecz. - uśmiechnął się szeroko do Asagiego, po czym przyśpieszył kroku, kierując ich w stronę głównej biblioteki. To tam znajdował się gabinet mistrza, który oczekiwał na naszego młodego bohatera.

Po przekroczeniu ogromnych drzwi obaj dostrzegli panującą w środku ciemność. Dzisiejszego dnia nie było zbyt wielu czytelników, więc paliło się jedynie kilka świec przy głównej ścieżce. Czerwonowłosy zaprowadził swojego starszego kolegę do gabinetu staruszka, po czym wprowadził go, samemu oczekując przed drzwiami. Gabinet mistrza wyglądał tak samo jak zawsze. Zadawało się wręcz, że nie płynie w nim czas, gdyż nie dało się go spotkać w innym ułożeniu. Jedyne co ulegało zmianie, to aktualnie leżący na stole zwój bądź księga, te zmieniały się bardzo często, gdyż nawet tak stary mistrz ciągle dokształca się i szuka odpowiedzi na wiele pytań dręczących jego, bądź też jego studentów. Pomieszczenie nie było jakieś szczególnie wielkie. Mniej więcej na środku znajdowało się duże, drewniane biurko a za nim wysokie krzesło. Kilka regałów z przeróżnymi książkami, stojak, na którym leżała ozdobna katana w jadeitowych tonach, oraz trochę innych potrzebnych sprzętów.
-Asagi-Kun, cieszę się cię widzieć. Proszę, zasiądź. - staruszek, który siedział właśnie na podłodze, wskazał samurajowi miejsce naprzeciw siebie. Uśmiechnął się, widząc jednego ze swoich byłych uczniów. Poczekał aż ten zajmie miejsce, po czym na chwilę wstał i przyniósł tacę z dwoma filiżankami oraz dzbanuszkiem jeszcze parującej herbaty. Nalał sobie, a kiedy skończył, spojrzał pytająco na samuraja. Jeżeli ten sobie zażyczył, to nalał także i jemu.
- Asagi-kun, zadanie dla ciebie mam, jednakże, bardziej prywatne, chociaż też od niego los szkoły zależy. Czy wydarzenia z przed pół roku pamiętasz?? Ten mężczyzna, moim synem się tytułujący, on nam zagraża. Chciałbym, abyś w świat wyruszył i więcej się dowiedział. Nie posiadamy żadnych tropów niestety. - Staruszek napił się herbaty, po czym potrzymał naczynie chwilę nad swoimi kolanami i napił się znowu. - być może rodzina tamtej dziewczyny z którą uciekł wiedziała by coś. - zaczął zastanawiać się na głos, spoglądając na Asagiego. Widać było, że staruszek jest w delikatnej kropce. oczekiwał aż młodzieniec włączy się do dyskusji i także coś zaproponuje, od tego będą zależeć dalsze kroki.
Rindou Arashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Szkoła Taka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość