Dojo szkoły Taka

Dojo szkoły Taka

Postprzez Yoichi » 19 maja 2015, o 19:06

Obrazek
Szkoła Taka


Na południowym skraj prowincji Kaigan, pośród gęstych iglastych lasów wznosi się szkoła szermierki stylu Taka, założona przez nikogo innego, ale samego mistrz Nui Hajite.
Mistrz Nui długo szukał miejsca odpowiedniego na szkołę, w której będzie mógł przekazywać swoją ideę walki mieczem. W celu tym przeszedł niezliczone kilometry, rzeki i góry, by w końcu, w lesistych i surowych ostępach prowincji Kaigan znaleźć to jedyne miejsce…
Do szkoły Taka prowadzi wysoka ścieżka, składająca się z tysiąca kamiennych schodów, których niemalże niewyobrażalna ilość pnie się wysoko pośród bambusowego lasu. Co sto schodów pielgrzym chcący zgłębiać tę szkołę miecza napotyka na swej bramie bramę Tori – każda jest inna. Na siedmiu z nich widnieją kanji z symbolami cnót kodeksu bushido, mające na celu uświadomić przyszłego adepta, że droga miecza, jest nie tyle drogą zabijania ile właśnie jego chronienia…
Ów „droga bushido” nadaje szkole charakter mocno świątynny, ale nie jest to przypadek. Wraz ze szkołą wyrósł tutaj bowiem kult najważniejszej bogini – Amaterasu. Mnisi odmiany kultu Katon od dawien prowadzili tutaj niewielki klasztor, ale w momencie gdy, mistrz Nui dotarł do tego miejsca i postanowił uczynić je swoimi dojo, niewielka budowla przeszła pewne zmiany:

Świątynia, budynek główny:
Obrazek
Budynek główny rozpoczyna się od wspaniałej, umocnionej bramy, która znajduje się dokładnie 100 kroków od ostatniej z bram „ścieżki bushido”, po której przebyciu, wędrowcom ukazują się zbrojne mury przybytku bogini Amaterasu. Od ostatniej bramy, do głównej prowadzi wyłożona kamiennymi płytami ścieżka, którą mnisi starają się stale utrzymać w czystości. Po obu stronach ścieżki znajdują się wizerunki upamiętniające pierwszych upadłych Kami i tak jest tutaj Żuraw, ustawiony naprzeciwko Lwa, następnie potężnymi cęgami grożą sobie Krab ze Skorpionem, Smok i Feniks spoglądają na siebie tajemniczo, natomiast naprzeciwko Jednorożca kwitnie Chryzantema.
Po pokonaniu muru przybysze widzą liczne budynki świątynne i tak są to np. archiwum, czy też skryte w lewym skrzydle dojo, ale najbardziej rzuca się w oczy strzelista, pięciopoziomowa pagoda. Znajduje się ona w prawym skrzydle i pnie wysoko, spoglądając z góry na pozostałe budynki, ale przy tym trzymając straż…

Główny Plac
Obrazek
Główny plac świątyni znajduje się w jej sercu. Otoczony z trzech stron budynkami, a z czwartej ogrodem, wydaje się być intencjonalnie skryty przed oczami świata i chyba nie jest to dalekie od prawdy. Sam plac nie charakteryzuje się niczym szczególnym, ot długi prostokątny wyłożony kamiennymi płytami. Można za jego pośrednictwem trafić praktycznie do każdego miejsca w świątyni, począwszy od skrzydła mieszkalnego, przez budynek główny po sale treningową.
Jest to miejsce, które rzadko jest puste. Zwykle co chwilę przewijają się po nim wszelacy mieszkańcy przybytku Amaterasu, niektórzy będąc w drodze ku nowym obowiązkom, inni ćwiczący jakieś układy


Sala medytacyjna
Obrazek

Sala do medytacji znajduje się w najbardziej oddalonej części kompleksu świątynnego. Nie dociera do niej zgiełk dochodzący z głównego budynku, ani też z dojo. Nie, sala medytacyjna jest cicha i przyciemniona, przez co jej rozmiary niejako nikną w cieniu. Jedynym świetlistym punktem jest świeca, której płomień stale pali się w oddalonym od wejścia ołtarzyku.
W czasie medytacji, wszyscy medytujący siadają tak, by plecami być do wnętrza sali, a twarzą do ściany. W utrzymywaniu prawidłowej pozycji lotosu pomagają specjalne, wypełnione łuskami gryki, a w odpowiedni nastrój wprowadza woń kadzidła

Głowna sala treningowa
Obrazek

Główna Sala treningowa jest na prawdę duża. Znajduje się ona w lewym skrzydle budynku głównego i prowadzi do niego długi na 40 kroków korytarz.
Przed wejściem do sali treningowej, znajduje się inskrypcja 一歩 – oznaczająca „jeden krok”. Dokładnie tyle potrzeba, by wejść na teren dojo, ale też tyle samo, by nigdy się nie zatrzymać – zawsze stawiać jeden krok więcej. Tuż przy wejściu znajduje się niewysoka szafeczka na buty, gdzie należy zostawić obuwie.
Naprzeciwko wejścia znajduje się kamiza – najważniejsza część dojo. W oddalonym o 70 kroków ołtarzyku znajduje się niewielkie, srebrne lustro, a po jego obu stronach dwa obrazy wojowników. Ten po prawej, ubrany w jest w grubą szatę mnicha, a na niej ma założoną zbroję. W dłoniach dzierży włócznię naginata, a postawę ma silną i bojową. Jego „brat” natomiast nosi prosty, czerwony strój. Nie ma przy sobie broni i siedzi w kwiecie lotosu. Oba obrazy łączy jedna cecha – nie mają twarzy, a wszelkie cechy zdradzające płeć są skrzętnie ukryte strojem – zasadniczo, obie postacie wydają się być nijakie, pasujące w zasadzie do każdego. Jednocześnie, czuć że przedstawiają siłę zarówno duchową, jak i fizyczną.
Samo dojo utrzymane jest w kolorystyce przypominającą dobrze zaparzoną, jasną herbatę. Sala ustawiona jest tak, by światło wpadało do środka niezależnie od pory dnia, tak więc zawsze jest tu jasno. Podłoga zbudowana jest z twardych desek, zasadniczo w dobrym stanie, chociaż jest kilka miejsc, gdzie są one wyraźnie pościerane i to na pewno nie od broni.
Na ścianach znajduje się liczny drewniany oręż bowiem dobry szermierz musi znać wszelką broń, tak więc są tutaj kije bo i jo, włócznie yari i naginata, tanto. Brakuje natomiast typowych bokkenów. W zasadzie, jedynymi elementami przypominającymi miecze są długie i cienkie patyki – daleko różne od mieczy katana, jednakże nie należy im się dawać zwieść.


Notka dla MG i adminów: Nauczycielem/Senseiem jest Zenpachi Reiko, czyli wyjątkowo młody mistrz, gdyż ma jedynie równe trzydzieści lat. Mierzy on sto osiemdziesiąt cztery centymetry wzrostu i jest osobą umięśnioną, z wyrzeźbionym ciałem, aczkolwiek jego sylwetka pozostaje szczupła. Jego karnacja jest naturalnie opalona. Twarz ma młodą, aczkolwiek pełną ostrych, męskich rysów. Oczy granatowe, a w świetle słońca bywają głęboko ciemnoniebieskie o intensywnej barwie. Włosy zaś ma czarne, długie do połowy pleców. Związuje je w wysoki kucyk białą wstążką, by reszta włosów swobodnie opadała mu na plecy. Charakterystyczną rzeczą, którą łatwo zapamiętać są tatuaże na obu dłoniach. Spoczywają one na wewnętrznej stronie. Na lewej jest małe, czarne kółeczko z pustym środkiem, zaś na prawej kropka, mniejsza niewiele niż kółko na lewej dłoni. Zenpachi Reiko nikomu nie zdradza znaczenia tych tatuaży, lecz każdy ma swoje domysły. W większości jest to proste "uzupełnianie się".
Zenpachi Reiko to zdyscyplinowany człowiek, który kieruje się wszystkimi zasadami jakie przekazuje swoim uczniom. Jest niesamowicie mądrym i inteligentnym mężczyzną, któremu nie są obce wszelkie filozofie. Mimo, że przebywa w swojej szkole, to jego wiedza jest wyjątkowo szeroka. Nie cierpi niesubordynacji, lekceważenia i braku stabilności emocjonalnej. Sam jest wyjątkowo spokojny, mówi bardzo powoli, gdyż zastanawia się nad każdym słowem, jakby przykładał im niesamowitą uwagę.
Trening tutaj polega na wielu czynnikach. Modlitwa, szkolenia teoretyczne, medytacje, treningi z Senseiem w Dojo, pojedynki. Nauka opiera się na wykorzystaniu nie tylko cienkich patyków przypominających wyjątkowo prymitywne bokkeny, lecz również używa się kijów bo oraz jo, a także włóczni yari, naginat, tanto, wakizashi, a nawet łuku Yumi. Trening jest wyjątkowo kompleksowy i uczy jak być prawdziwym samurajem jednocześnie przekazując technikę Nui Hajite, która pozwala zadawać szybsze cięcia.


/Opis Dojo został wykonany przez gracza Asagi. Dziękuję mu za pomoc i wspaniałą pracę.
Yoichi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 28 cze 2015, o 18:10

Misja C 29/30

Młoda kunoichi bez większych utrudnień dotarła do szkoły Taka. Oczywiście, zanim stanęła u progu głównej bramy musiała pokonać "drogę bushido", dzielnie pokonując kolejne bramy tori. Może, gdyby nie była na misji miałaby czas dokładniej poprzyglądać się świątynnej zabudowie, niestety obecnie miała ważniejsze sprawy na głowie niż podziwianie architektury (może wypadałoby to zrobić w drodze powrotnej?).
Gdy już udało jej się pokonać ostatnią bramę Tori, jej oczom ukazał się cały kompleks sakralny. Prawdopodobnie pierwszy raz widziała na oczy takie miejsce, ale co tam miejsce, jakich niezwykłym ma ono mieszkańców! Zapadający zmierzch sprawił, że mnisi o łysych głowach, ubrani w czerwone szaty, pospiesznie kończyli swoje obowiązki - wszak trzeba było przygotować się do nocy, czyli czasu gdy ich pani, bogini Amaterasu nie czuwa nad nimi. Mnisi wydawali się nie reagować na młodą wojowniczkę, w zasadzie, trudno się im dziwić - wszak, czy wszystko nie jest tylko elementem jednego wielkiego kręgu życia? Poza tym, mnisi ci poza kultem Amaterasu praktykowali dość skrajną formę zen'u. Kierując się ta filozofią, nie rzadko zupełnie negowali sens życia i skupiali się tylko na tym, by dobrze umrzeć. Ów dobra śmierć miałaby zapewnić im w przyszłości dołączenie do Buddów, ale czy istotnie tak to działo?
Święci mężowie nie byli jednak jedynymi mieszkańcami tego przybytku - bowiem dzielili oni świątynne sale z mistrzami miecza - samurajami. Początkowo Reika nie mogła żadnego znaleźć swymi oczami, ale już po kilku minutach w jej stronę udało się dwóch zbrojnych wojowników, o twarzach skrytych pod kapeluszami, w pełnych zbrojach i uzbrojeni m. in. w glewie naginata (a poza tym dwa miecze : katana i wakizashi).
Nazywam się Nakayama Hakudo i jestem strażnikiem tej szkoły. Kim jesteś i w jakim celu przybywasz? zapytał jeden z nich, gdy już strażnicy zbliżyli się na tyle, by nie musieli krzyczeć. Drugi z nich milczał, ale nie oznaczało to, że nie jest czujny. Ewidentnie był gotów w każdej chwili wspomóc swojego kompana, ale skoro Hakudo przemówił jako pierwszy, niegrzecznym byłoby się nadgorliwie pchać do przodu...
___
Możesz w poście opisać, że odebrali od Ciebie zwój :) Gratuluje, misja wykona!
Kakita Asagi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Reika » 28 cze 2015, o 18:52

Kunoichi odetchnęła z ulgą, gdy udało jej się dotrzeć na miejsce i nie zostać powtórnie zaatakowaną. Była zmęczona i wyczerpana zarówno szybkim biegiem, jak i walką w lesie. Musiała jednak dostarczyć przesyłkę, więc bez ociągania się zaczęła mijać kolejne bramy Torii i wspinać się ku głównej bramie szkoły Taka. Gdy wreszcie dotarła do głównej bramy, rozejrzała się z lekkim podziwem na twarzy po kompleksie świątynnym, jaki ukazał się jej oczom. Musiała przyznać, że całość robiła na niej niesamowite wrażenie. Idąc spokojnie drogą rozglądała się na boki, przyglądając się pracującym tu mnichom, którzy nie poświęcili jej swojej uwagi, a co najważniejsze, nie zatrzymywali jej, więc Reika szła dalej przed siebie. Nie szukała mnichów, a samurajów, więc kapłanów zostawiała za sobą, nadal podziwiając wspaniałą architekturę, jaką przyszło jej oglądać na własne oczy. Jej zwiedzanie przerwało pojawienie się dwóch samurajów, których poznała po stroju i mieczach, wsuniętych za pasy. Stanęli jej na drodze postawni i groźni, przyglądając się uważnie kunoichi. Reika skłoniła się z szacunkiem, gdy strażnik się przedstawił, po czym wyprostowała sylwetkę i spojrzała obu mężczyzną w twarz.
- Nazywam się Azura Reika i szukam mistrza szkoły Taka. - Odpowiedziała strażnikowi. - Przysyła mnie do niego Zato Ichi wraz z przesyłką.
To powinno im wystarczyć jeśli chodzi o informacje na jej temat, więc gdy doprowadzą ją przed oblicze owego mistrza, Reika otworzy swoją torbę i poprosi, aby wyjęto z niej przesyłkę.
- Zato Ichi mówił, że zwój jest zatruty. - Poinformowała. - Nie miałam z nim jednak bezpośredniej styczności, więc chyba wszystko jest w porządku, prawda?
Wolała się upewnić, że mimo wszystko trucizna jakoś się nie przebiła przez materiał i nie zatruła Reiki, bo jakoś mnie miała ochoty chorować, a już tym bardziej umierać. W każdym razie gdy formalności zostaną załatwione, pozostanie jej już tylko ostatnia rzecz.
- Czy znalazłoby się dla mnie jakieś skromne miejsce, gdzie mogłabym odpocząć? - Zapytała. - W drodze tutaj musiałam stoczyć walkę z przeciwnikiem, który zasadził się na mnie w lesie, aby przejąć zwój. Jestem wyczerpana i będę wdzięczna za gościnę. Rankiem powróciłabym do domu.
Miała nadzieję, że samurajowie okażą wyrozumiałość i przechowają ją przez noc, skoro dostarczyła im to, co miało zostać dostarczone. Jeśli nie, to trudno. Będzie musiała poszukać noclegu gdzie indziej. Nocą nie miała zamiaru wracać przez las do Ryuzaku no Taki, bo jeszcze na głowę nie upadła.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1897
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 30 cze 2015, o 18:37

Misja C 31/30

Samurajowie w milczeniu słuchali odpowiedzi młodej shinobi, która sprawnie wyjaśniła kim jest i czego szuka. Gdy tylko wspomniała o Zato Ichi'm, oboje wojownicy szerzej otworzyli oczy, co mocno raziło w opinię samurajów jako pozbawionych emocji mistrzów miecza. Nie tracąc więc czasu, szybko poprowadzili Reikę wgłąb kompleksu świątynnego, prosto przed oblicze mistrza...
Mistrz Zenpachi przyjął shinobi osobiście, co należało do niezwykłej rzadkości - wszak wywalczenie audiencji u mistrza szermierki nie należało do czegoś prostego. Oczywiście, rozmowa odbyła się w więcej niż 4 oczy - stale pozostawała możliwość, że Reika jedynie podaje się za posłańca wysłanego przez mistrza Ichi, gdyby każdy mógł w ten sposób znaleźć się blisko głównego instruktora, to pewnie dawno straciłby życie (chociaż wcale nie wyglądał na takiego, który łatwo by oddał skórę).
Jeśli to prawda, nic ci nie powinno grozić. rzekł mistrz, odbierając od niej zwój w niezwykły sposób - otóż za pomocą dwóch noży kozuka (jednego ze swej katana, drugiego z wakizashi) ujął go niczym pałeczkami do ryżu i przeniósł do leżącego obok ceramicznego naczynia.
Jeśli nasze skromne progi są dla ciebie odpowiednie, zapraszamy. odpowiedział jej pogodniej mistrz Zenpachi, po czym dodał Opowiedz mi, jak spotkałaś mistrza Ichi'ego... - zapowiadał się długa, a na pewno męcząca konwersacja, oczywiście przy herbatce...

__
Co tu dużo pisać - misja całkiem spoko. Bardzo dobrze mi się z Tobą pracowało, co do nagród:
- 50 PH
- 300 Ryo

- 3 x zwykłu kunai
- 4 x notka wybuchowa
- 1 x kabura
- 2 x bombka chili
- 1 x notka świetlna
Kakita Asagi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Reika » 30 cze 2015, o 22:30

Najwyraźniej wspomnienie o mistrzu Ichi'm było dobrym posunięciem, bo dwóch strażników lekko wybałuszyło swoje patrzałki i od razu poprowadził ją w odpowiednią stronę. Szła spokojnie, nie robiąc gwałtownych ruchów, bo nie było to wskazane mając samurajów o swoich bokach, którzy błyskawicznie zareagowaliby w razie potrzeby. Doprowadzono ją prosto przed oblicze mistrza szermierki, lecz Reika wyraźnie czuła, że stojący krok za nią strażnicy mają ją nadal na oku. Tak więc kunoichi usiadła w seiza i wykonała głęboki ukłon, okazując tym samym swój szacunek dla mistrza Zenpachi. Ponownie się przedstawiła i podała cel swojego przybycia, po czym otworzyła torbę, w której leżał zatruty zwój i poprosiła o jego wyciągnięcie. Odetchnęła z ulgą, gdy dowiedziała się, że trucizna jej nie zagraża, skoro nie miał bezpośredniego kontaktu z papierem, więc spokojnie czekała, aż mistrz szermierki uwolni ją od tej niebezpiecznej rzeczy, co zrobił w bardzo ciekawy sposób. Gdy zwój leżał już bezpiecznie w naczyniu, Reika uśmiechnęła się do mistrza i zamknęła swoją torbę, tym samym udowadniając swoją wiarygodność.
- Dziękuję za gościnę. - Odpowiedziała i ponownie się ukłoniła.
Pozostało już tylko opowiedzieć mistrzowi o tym, jak została w to wszystko wplątana. Przyjęła herbatę z kolejnym podziękowaniem i opowiedziała, jak natknęła się na rannego mistrza Ichi w parku Ryuzaku no Taki i jak udzieliła mu pomocy. O tym jak zaproponował jej wykonanie pewnego zadania, jak uniknęła styczności ze zwojem i jak mistrz Ichi odwrócił od niej uwagę wrogich shinobi, wykorzystując zwykły podstęp, który podchwyciła. O ataku w lesie i umiejętnościach swojego przeciwnika. Nie zdradziła jednak swoich zdolności, lecz wspomniała, że to była dobra walka, którą ostatecznie wygrała. Wspomniała też, że wrogi shinobi nie miał przy sobie żadnych dokumentów i innych interesujących rzeczy poza ekwipunkiem i prowiantem. Kiedy zakończyła wreszcie swoją opowieść mistrz Zenpachi podziękował jej za dostarczenie przesyłki i kazał strażnikom odprowadzić Reikę do miejsca, gdzie będzie mogła przez noc wypocząć. Dziewczyna pożegnała się z mistrzem i opuściła jego pomieszczenie. Tak oto kunoichi spędziła spokojną noc pod dachem samurajów i rankiem mogła wrócić do domu. W nagrodę dostała prowiant na drogę powrotną i skromną sumę za swój trud. Tak więc pożegnawszy się z mistrzami miecza, wyruszyła do Ryuzaku no Taki.

[zt]

Bardzo dziękuję za fajną misję Panie GM :3 Ciekawym doświadczeniem było spotkanie z samurajami, którzy okazali się całkiem mili i gościnni <3
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1897
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Takeru » 9 mar 2016, o 20:37

Takeru zebrał wszystkie swoje rzeczy ze swojego a dokładniej byłego pokoju, dużo tego nie było w sumie tylko zaoszczędzone do tego momentu pieniądze i to co miał na sobie, nie warto było zabierać ze sobą stroju treningowego, który i tak był już przetarty w tylu miejscach, że lepiej wyglądał nago. Siwowłosy zatrzymał się przed wejściem i na chwilę odpłyną myślami, nie miał tutaj nikogo do kogo by się przywiązał a szacunkiem darzył tylko mistrza szkoły, mimo to spędził tutaj pięć długich lat swojego życia i jakiś sentyment pozostał. Chłopak chwycił swoją nową katanę, którą dostał od senseia i uważnie się jej przyjrzał, ostrze jak i pozostałe elementy były najwyższej jakości co bardzo cieszyło Takeru, gdyż od chwili gdy ją otrzymał, stała się ona jego najlepszym przyjacielem, którego nigdy nie miał, no może poza starym, drewnianym mieczem treningowym.
-No cóż, nie ma co się rozwodzić, ha! A nawet trzeba ruszyć dupsko, cały świat stoi otworem! Cudowne miejsca, piękne kobiety i potężni szermierze czekający na moje wyzwanie! Yaaaa! Już się we mnie gotuje! Oi, oi, spokojnie, samuraj jest opanowany, nie daje ponieść się emocją i trzyma uczucia na wodzy.... Yaaaa! Co ja gadam, ruszamy mój mieczu! Hmmm chyba miło by cię było jakoś nazwać? Pomyślę nad tym. Gdy tylko młodzieniec ruszył przez plac główny, ujrzał najmłodszych uczniów szkoły Taka, ćwiczących pod bacznym okiem jednego ze starszych uczniów, przez chwilę przemknęła mu myśl by się pożegnać ale doszło do niego, że nawet nie znał jego imienia. Gdy tylko siedemnastolatek przekroczył wszystkie imponujące bramy dotarł do tysiąca schodów, nie wiedzieć czemu chłopak pamiętał jak by to było wczoraj gdy pokonywał je po raz pierwszy "heh, teraz to będzie bułka z masłem, pokonam je..hmm powiedzmy.. w dwie minuty? Czas! Start!" Chłopak ruszył co sił w nogach po schodach w dół, uwielbiał wyzwania, szczególnie te fizyczne a dokładniej wyścigi czy wszystko związane z szybkością.
-Ta jest! Nie ma szybszego niż ja w promieniu 1000 schodów hahaha! Zaśmiał się sam do siebie, gdyż znał poziom znajdujących się na szczycie schodów samurajów i do wielu z nich było mu jeszcze bardzo daleko, lecz miał nadzieję, że gdy zjawi się tu ponownie jego umiejętności bardzo się zwiększą.
-No dobra, to gdzie teraz? Takeru podrapał się po głowie rozglądając wokół -Chyba przed siebie!

z/t
Takeru
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kenji » 13 gru 2017, o 18:38

Kenji w ramach odpoczynku po wykonanej dopiero co misji zwyczajnie spacerował sobie po okolicy. Bez jakiekolwiek celu, kręcił się po mieście nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie miał żadnych planów, a więc postanowił chodzić i obserwować. Zarówno ludzi jak i piękne budynki, które wpadły mu w oko. Niestety co do ludzi szybko się zraził, przypomniał mu się pewien masakryczny widok ludzkich ciał w kilku kawałkach, które dopiero co widział. Na architekturze nie znał się nic a nic, jednak łatwo mu było zrozumieć co mu się podoba co nie. Nie musiał wiedzieć jak dany element konstrukcji się akurat nazywa. Jego uwagę przykuła dość nietypowa architektura pewnej szkoły dojo. Nie był jednak pewien czy może wejść do środka. Stał przed wejściem i z tego miejsca starał się dostrzec piękno jakiego szukał.
Kenji
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Tensa » 13 gru 2017, o 18:49

1/15
Misja D dla Kenjiego


Nasz robaczek, coby ochłonąć po dokonanej masakrze postanowił udać się na spacer. Idąc tak dotarł do pewnego dojo, jednej ze szkół gdzie szkolili się samurajowie. Stał tak przed budynkiem obserwując go, no cóż mógł mu się spodobać. Nie wiedział czy może wejść. Z odpowiedzią pospieszyła mu staruszka w wieku który wskazywał na to, że już od dawna powinna zacząć przyzwyczajać się do piachu... może wyprowadzić się na pustynie.
-Oj kochanienki, nie pomógłbyś ubogiej staruszce. - podeszłą do władcy owadów i zaczęła jęczeć. -Panie dzieci odchowałam, nic nie pomogą sama zostałam, no pomoże pan to tylko chwile. - rozpoczęła słowotok.
Tensa
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kenji » 13 gru 2017, o 19:06

Kenji z początku nie był zachwycony faktem, że jego miłe chwile zostały przerwane. Choć starał się skrycie obserwować budynki, które tak wpadły mu w oko. Nie mógł się więc dziwić, że ktoś nie dostrzegł tego faktu i postanowił mu przeszkodzić. Starsza pani zaczepiła chłopca i poprosiła o pomoc. Gdyby nie fakt, że to kobieta w sędziwym wieku pewnie zostałaby zbesztana przez młodego Aburame, który jednak nie miał serca jej nic złośliwego powiedzieć. Przecież nasz kochany robaczek to wzorowy wnuczek przecież. Spojrzał na starowinkę i powiedział: Oczywiście, że pomogę. A tym pani dzieciom, za taki brak szacunku chętnie bym coś powiedział. No więc co mogę dla Pani zrobić. Przy okazji Kenji jestem
Kenji
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Tensa » 13 gru 2017, o 19:12

3/15
Misja D dla Kenjiego


Serce człowieka który jeszcze chwile temu dokonał małego ludobójstwa było zaiste gołębie. W końcu jak mógłby on odmówić pomocy staruszce która tak ładnie prosi.
-Dobre serce masz chłopcze, oj dobre. - powiedziała starowinka obracając się w stronę portu. -Trochę koło domu pomóc, ja stara to już nic nie zrobię, drwa nie porąbie, śniegu nie załopatuje, panie to taki los. - mówiła i mówiła idąc powolutku. Szła tak i się trzęsła, jakby zaraz miała się przewrócić. -I tak panie przychodzę tu pod szkołę, myślę dzielne samuraje to pomogą staruszce. - szli napraaaaawdę powoli, jednak w końcu opuścili osadę, szli przez góry, lasy... no może nie tak daleko, ale koszmarnie długo.


z/t
Tensa
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 13 mar 2018, o 12:52

Stale pozostając w drodze, niebieskooki samuraj coraz bardziej zbliżał się do swojego celu, a im był bliżej, tym bardziej droga przez last stawała się coraz bardziej górzysta. Co prawda, obszar po jakim się przemieszczał nie był przecięty żadnym młodym pasmem górskim, to jednak "pagórki" tu i dam skutecznie spowalniały marsz samuraja, ale oznaczały też jedno - był coraz bliżej swojego celu. Zakręty, niewielkie strumyki porozsiewane tu i tam, nawet co starsze drzewa - wszystko to było na swoim miejscu i upewniało Asagi'ego, że idzie w dobrym kierunku...
Po jednym z kolejnych zakrętów, niebieskooki stanął przed sędziwym miłorzębem. Stare, mocarne drzewo rosło tutaj samotnie, a jego wachlarzowate liście wyróżniało je na tle jego iglastych pobratymców. Młody samuraj znał to drzewo aż za dobrze, dawniej wraz ze swoim senpai ze szkoły Taka udali się na tygodniowy trening w terenie poza murami świątyni, miało to wzmocnić ciało przyszłego fechtmistrza, a przy tym przybliżyć mu zagadnienia mistycznej sztuki shugendo. O ile chodzi o pierwszą część zadania, to niewątpliwie trudny przebywania w buszu stanowiły jakąś formę wyzwania, ale nie były niczym, co rodowity mieszkaniec Yinzin mógłby uznać za wyzwanie, ot delikatne nieprzyjemności. Co się zaś tyczy obcowania z natura i zgłębiania jej praw oraz sekretów, to w tej kwestii "wyprawa" okazała się totalną klapą, a może po prostu Asagi był za młody (by nie powiedzieć, że za głupi), by wyciągnąć z tego odpowiednią naukę? Jakby się nad tym zastanowić, to w zasadzie dopiero niedawno zaczął dostrzegać ideę i sekrety skryte w prawach natury.
- Witaj, stary przyjacielu. - rzekł niebieskooki do wielkiego miłorzębu, który jakby w odpowiedzi "pomachał" do niego swoimi gałęziami. Oczywiście, był to jedynie ruch wiatru, ale samuraj wolał w nim widzieć odpowiedź sędziwego "leśnego mnicha".
Kakita wiedział, że z tego miejsca pozostaje około dnia, może nieco więcej drogi do celu swojej podróży. Już niedługo zobaczy charakterystyczne dachy świątyni Amaterasu i wysokie schody prowadzące do szkoły. Znów spotka starych towarzyszy treningów, mnichów oraz... No właśnie, co z nią? Ona stale pozostawała gdzieś tam w zakamarkach jego pamięci, niczym zły duch zaprzątający myśli, a on nie chciał tak o niej myśleć. Nie była jego wrogiem, ale jednocześnie, nim była, a raczej wspomnienie o niej. Nie mógł dłużej nosić tych wspomnień i uczuć ze sobą, nie uskrzydlały go one bowiem, lecz stanowiły zbędny balast. Balast, którego nie należało przynosić do świątyni...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Pożegnawszy się ze „starym druhem”, niebieskooki ruszył dalej. Podróż wieczorem, a potem przez noc nie była może i najrozsądniejsza, ale Kakita czuł w środku, że może spokojnie pokonać tą trasę. Chociaż psychicznie był mocno zmęczony, to jednak było to zmęczenie przyjemne i w jakiś sposób napędzające do działania. Po prawdzie, pozbywszy się duchowego balastu, Kakita czuł się bardzo rześko, wręcz chciał iść dalej i dalej. Wiedział, że nie można nadmiernie popadać w euforię, to kłóciło się z ideą prawdziwego umysłu, należało po prostu zajść jak najdalej, a następnie znaleźć sobie miejsce na odpoczynek…

O świcie, oczom samuraj ukazał się w końcu cel jego wizyty – wspaniała świątynia bogini Amaterasu i prowadząca do niej „ścieżka bushido”. Siedem bram, każda oddana innej cnocie, a powyżej nich symbole pradawnych zwierząt…
Kiedy pierwszy raz przekraczał progi tego przybytku, był jeszcze chłopcem. Kiedy go opuszczał, był ciekawym świata młodzieńcem o sercu w którym szalał wiatr. Kiedy tu wrócił… kiedy tu wrócił był samurajem.
Wspinając się po kolejnych stopniach, niebieskooki przypominał sobie… nie, on czuł kolejne cnoty kodeksu. Każda miała swój ciężar, ale ów ciężar nie ciągnął w dół. Kakita szedł przez kolejne bramy nie zatrzymując się, aż do momentu, gdy stanął przed posągiem Żurawia i Lwa. Przeniósł spojrzenie na kamiennego ptaka, a następnie na swój rodowy Mon. Tak, on zdecydowanie był żurawiem. Następnie przeniósł spojrzenie na Lwa i… coś go tknęło.
Rozumiem… rzekł lekko uśmiechając się do siebie po czym dodał nic się nie dzieje przypadkiem… – po czym pozostało iść dalej i zobaczyć, kogo spotka…
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hayami Akodo » 15 mar 2018, o 20:50

MISJA DLA KAKITY ASAGIEGO RANGI C
'What is the summer?"
1/30



Obrazek


What is summer? - it's the sky,
the weeping sky beneath our feet.
The birds and the clouds,
flying off in puddles.



Majestatyczne drzewa, siedem bram, siedem świętych cnót, silnie bijące serce ptaka, który wyśpiewywał na całe gardło z dumą pieśń lata, nieziemski upał i milczenie - oto, co zastał Asagi, wracając tu po latach. Nic się nie zmieniło. Wciąż pewnie byli tu ci sami młodzi uczniowie sprzątający dziedziniec lub śpiący pod drzewami, korzystając z przerwy między skomplikowanymi ćwiczeniami duszy i ciała, ci sami milczący senseiowie, którzy z pogodą ducha wymalowaną na twarzach spacerowali po świątyni, modlili się lub trenowali. Ach, nie, jednak nie ci sami; czas płynął nieubłaganie, wielu odeszło do wieczności i usnęło na małym cmentarzyku przy świątyni, poddawszy się demonom lub przegrawszy walkę ze starością, wielu opuściło - jak on - święte mury, zabierając w świat jedynie miecz, czyste serce i wiarę w bogów. Lecz czy na pewno był to jedyny balast, jaki przychodziło im nieść? Czym właściwie w oczach tych ludzi było lato, natsu, pora radości, ciepła i używania dni szczęścia w tak krótkim przecież ludzkim żywocie?
Odpowiedzi na te pytania skryły się gdzieś w szumie drzew poruszanych lekkim wiaterkiem, mamrotanych przez mnichów mantrach i ciężkich krokach mężczyzny, z każdą chwilą czyniących się coraz wyraźniejszymi.
Na spotkanie młodego Żurawia - tak bowiem zwykło się nazywać Asagiego w murach szkoły Taka, zupełnie nie wiadomo dlaczego - wyszedł stary, łysy mnich, odziany w białe szaty.
Skąd ta pogrzebowa biel...?
Wszędzie panowała przerażająca cisza. Nigdzie nie było żadnych uczniów, nie było słychać komend i groźnych głosów mistrzów, nigdzie Asagi nie słyszał szczęku zderzających się ze sobą włóczni ani radosnych śmiechów młodzieży. Tak, teraz dopiero to dostrzegł...wszędzie obecna była groźna, przerażająca, milcząca biel.
Barwa śmierci.
Ktoś najwidoczniej opuścił ten świat. Czy był to kolejny uczeń, młody, nierozsądny dzieciak, który zbiegł z dojo i zginął w bardzo głupi, bezsensowny sposób? Czy był to sędziwy mnich, który postanowił powierzyć swoją drogę shugendo niebiosom, ptakom i boskości przodków, wypisanych na dawno już zapomnianych inskrypcjach?

-Witaj w domu, Asagi - w głosie starca pobrzmiewał jakiś smutek i żal. Westchnął. - Co za szkoda, że śmierć otworzyła ci drzwi, witając cię w progu niby młoda żona. Nikomu bym tego nie życzył, a jednak...Co cię do nas sprowadza, uczniu?
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 15 mar 2018, o 21:20

Przechadzając się przez uliczki kompleksu świątynnego i pokonując kolejne bramy tori, niebieskooki oglądał te same tak dobrze mu znane obrazy - młodzi mnisi krzątający się w swoich obowiązkach, niepokorni adepci sztuk walki szlifujący swoje umiejętności szermierki i ich zawsze nieustępliwi i wymagający mistrzowie... Dlaczego nie widział tego wszystkiego? Kakita nie tak zapamiętał swój "dom", umiejętności nie poszły jednak w las i samuraj zaczął "czytać" znaki. Informacja zawsze była gdzieś zawieszona, czy to w powietrzu, czy to w ziemi, czy też w ludzkim sercu. Adept sztuk walki powinien umieć ja tylko odczytać, by wyczuć zbliżające się zagrożenie. Dokładnie tego się tutaj nauczył, jako wojownik nie mógł nim bywać i nie bywać. Musiał być zawsze gotowy, wyczulony i skupiony na znaki. Zawsze.
Słysząc kroki, a potem widząc zbliżającego się mistrza Omi'ego, tak samo biegłego w drodze kija, jak i pędzla. Asagi wiele godzin spędził słuchając jego wykładów i biorąc udział w ćwiczeniach medytacyjnych, których celem było oczyszczenie jego umysłu z trosk i niepotrzebnych słabości. Biel w stroju mnicha zaniepokoiła samuraja, zmrużył nieznacznie oczy, był czujny.
- Mistrzu Omi. - odpowiedział odpowiednio niskim ukłonem na przywitanie starego nauczyciela, po czym wsłuchał się w jego słowa, które nie napawały optymizmem, a z drugiej strony - czyż śmierć nie była wpisana w krąg życia? Tylko... któż taki mógł zginąć? Czyżby... wielki mistrz Zenpachi? Nuta obaw zagrała w sercu młodego samuraja, ale odepchnął ją szybko, wszystko było możliwe i trzeba było brać to pod uwagę, ale przede wszystkim, nie snuć domysłów, tylko zobaczyć, co los przygotował dla niego.
- Kontynuuję swoją musha shugyo, a przy tym wykonuję misję. Otrzymawszy zgodę na przebywanie na kontynencie, dostałem zadanie od Tadatoshi-sama odwiedzenia samurajskich szkół. odpowiedział samuraj z lekkim ukłonem i pewnością w głosie, po czym dodał.
- Mistrzu Omi, proszę powiedz mi, co się stało?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hayami Akodo » 16 mar 2018, o 15:12

MISJA DLA KAKITY ASAGIEGO RANGI C
'What is the summer?"
3/30



Obrazek


The birds and the clouds,
flying off in puddles.
Summer, I have been apart from you so long.



Mistrz Omi głęboko westchnął. I tak dość już nieszczęść spadło na mury szkoły Taka, obsiadło je niczym głodne orły rozszarpujące martwą padlinę, jakich jeszcze kłopotów można byłoby pragnąć? Skłonił lekko głowę, po czym zaplótł palce na piersiach, całym sobą wyrażając jakieś straszne zmartwienie. Gdzie popełnił błąd? Jakąż to złą decyzję podjął, sprawiając, że rzeczywistość została zaburzona, przełamał się krąg wieczności? Bo w to, że to on in personam gdzieś się pomylił, mistrz Omi wierzył święcie i niezłomnie. Jakiś mały, kolorowy ptaszek przysiadł na ramieniu Asagiego; kruczowłosy samuraj słyszał wyraźnie łomotanie zmęczonego serduszka i ekspresyjny tryl, którym radosne stworzonko próbowało przerwać krępujące wręcz milczenie. Jakby mówiło: "nie dajcie się uciszyć", "używajcie lat życia, które wam powierzono". Nikt jednak na razie nie miał ochoty ulegać kuszącemu naleganiu małego ptaszka i dlatego dojo szkoły Taka oblekło się śnieżystą bielą oraz zamilkło na długie dni.
Jak stary nauczyciel miał mu się przyznać do porażki? Jak powiedzieć, że gdzieś musiał coś źle ocenić, powiedzieć coś niewłaściwego, przekazać jakiś nieodpowiedni motyw w swoim pełnym mądrości nauczaniu? A jednak nie miał wyboru - dawny uczeń cierpliwie oczekiwał wyjaśnień. Dlatego mistrz Omi przełknął gorycz wstydu i odrzekł cichym, pełnym smutku głosem:

-Jeden z naszych uczniów, młody Kodama Kaneatsu, właśnie wije się na swoim łożu w straszliwych męczarniach, a jego brat, Kodama Shigehira, został odnaleziony dziś rano przez jednego z uczniów mistrza Kurou. Został zamordowany...i to w jak straszliwy sposób...! Najgorsze jest to, że nikt z nas nie potrafi ulżyć cierpieniom tego nieszczęśliwego młodzieńca, choć zastosowaliśmy wszelką wiedzę znaną mistrzom i sławnemu rodowi Zenpachi.

Przez długą chwilę milczał. Właśnie w tej chwili grobowe milczenie świątyni przerwał przerażający skowyt, podobniejszy raczej do wycia zranionego psa niż skarg nieszczęśliwego człowieka; widocznie ból i męki były silniejsze od woli kształtowanej u Kaneatsu. Mistrz Omi pochylił głowę, wzdychając ciężko. Ruszył w stronę kompleksu świątynnego, dając gestem znak, by Kakita podążył za nim. Kiedy tylko wrzask chłopca ścichł, kontynuował swoją opowieść:

- Starszemu z braci Kodama wycięto język, wyłupiono oczy, a także rozpruto brzuch. Staranność była...zadziwiająca, bardzo symetryczne cięcie. To, co wyłupiono i wycięto, zostało później odnalezione na ołtarzu...ozdobione kwiatami. Przy ciele znaleziono wiadomość z napisem "oślepiony został, ponieważ zobaczył, czego nie był godzien zobaczyć". W chwilach, kiedy Kaneatsu nie wyje z bólu, wciąż wypytuje o brata...Tak, jakby nie przyjmował do wiadomości, że Shigehira nie żyje. Biedne dziecko, był najmłodszy z nich wszystkich, pomyśleć, że...

Mistrz nie dokończył. Wokół dwóch mężczyzn rozpościerał się teraz ciemny, granitowy korytarz oświetlony co jakiś czas jarzącym się silnie światłem sosnowych pochodni wetkniętych w uchwyty na ścianach i kaganków. Gdzieniegdzie na ścianach widniały tajemnicze malunki, znaki, zapisy z dawnej przeszłości, których nikt już dziś - może poza mistrzem - nie umiał odczytać.

- Masz teraz wybór, Żurawiu. Albo udasz się do świątyni, albo do Kaneatsu, albo pójdziesz ujrzeć miejsce, w którym odszedł do bogów Shigehira. Cokolwiek poczniesz, pamiętaj... - zawahał się Omi, po czym dokończył. - Najważniejsza jest bystrość. I rozwaga.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 16 mar 2018, o 19:33

Widząc z jakim trudem jego stary mentor myśli o wydarzeniach które się tu rozegrały, niebieskooki nie zamierzał na niego naciskać. Zgodnie z naukami i zasadami przyjął maskę pozbawioną emocji i chociaż bardzo chciał ulżyć swojemu nauczycielowi, to pierw musiał poznać jakaż to straszliwa rzecz się wydarzyła. Spokój i opanowanie, jakie starał się zachować Asagi musiały być zauważalne nawet w świecie zwierząt, bowiem delikatna ptaszyna wybrała go na swoje podparcie. W normalnych warunkach niebieskooki uznałby to za dobry znak, dowód, że udało mu sie osiągnąć wysoką równowagę. Tym razem jednak musiał to zrzucić na karb przypadku...
Kiedy stary mnich zaczął w końcu mówić, w sercu samuraja zaczął kiełkować gniew. Cóż z tego, że nie znał młodych uczniów o jakich mówił mnich - zbrodnia w murach świątyni i w jego domu była niczym innym, jak gwałtem na jego własnej rodzinie. Coś takiego, połączenie świętokradztwa i morderstwa w jednym? Samuraj przeszukał swą pamięć w poszukiwaniu podobnych przykładów zdrady, lecz na próżno wytężał umysł - to się po prostu nie zdarzało.
- Czyli sprawa, jest ostatecznie pewna? - zapytał niebieskooki, podążając za starym mentorem, rozważając, czy o to właśnie nie przyszedł jeden z momentów, kiedy wojownik powinien zrobić to, co słuszne. Asagi nie chciał jeszcze z tym otwarcie wychodzić, ale w jego opinii jeśli biedny uczeń cierpi i nawet mistrz Zenpachi nie może nic z tym zrobić, to sprawę należy rozwiązać w sposób honorowy i miłosierny - skrócić jego ból. Niebieskooki był gotów się tego podjąć, jednakże pierw chciał usłyszeć opowieści mnicha do końca.
Dalsze szczegóły jedynie wzbudziły gniew, ale i zaniepokojenie młodego samuraja - zbrodniarz bowiem okazał się być biegły we władaniu ostrzem i bezwzględny. O ile zadanie komuś śmierci było dla ciemnowłosego zrozumiełe (chociaż nie zamierzał się z tym godzić), o tyle znęcanie się i brutalność były tym, czym się wewnętrznie brzydził. Dla Asagi'ego było pewne, oto właśnie zło zagościło w mury jego świątyni, zło które zagraża temu co było dla niego ważne i tej, która była ważna dla niego. Nawet jeśli nigdy nie miała zostać jego towarzyszką, nawet jeśli się z tym pogodził, to nie mógł pozwolić by zagrożenie było jej bliskie - nie takie było jego bushido. Jego miecz miał niszczyć zło, a to które tutaj urosło zasłużyło już na śmierć. Dla Żurawia pewne było jedno - nic nie dzieje się przypadkiem. Celem jego podróży było dotrzeć tu i zniszczyć zło.
- Ta straszliwa zbrodnia zostanie ukarana, mistrzu Omi. - rzekł w końcu do swojego dawnego mentora, z przekonaniem i morderczym spokojem. Rozwaga będzie jego siłą, ale i gotowość zapłaty krwią za krew.
- Pierw chciałbym się udać do Kaneatsu-san, by dowiedzieć się, czy jego rany są nieuleczalne. Następnie, prosiłbym o możliwość rozmowy z mistrzem Zenpachi, chciałbym dowiedzieć się, jakie decyzje zostały podjęte w sprawie tej zbrodni i wziął udział w pochwyceniu oraz ukaraniu winowajcy. - rzekł samuraj, a potem da się prowadzić.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Szkoła Taka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość