Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 23 sie 2020, o 18:13

Wiadomość o tym, że zostanie im przydzielona nowa, przestronniejsza kwatera ucieszyła samuraja, który trochę przejmował się tym, że zabiera swoją żonę do... małej klitki. Nie, by w czasie pobytu w Watarimono mieli jakieś lepsze warunki, ale trzeba było spoglądać przyszłościowo - Asagi nie był samotnym wolnym duchem, wypadało też myśleć w nieco szerszych perspektywach, w tym przypadku, o powiększeniu rodziny.
- Będę bardzo wdzięczny, za waszą uprzejmość. - odpowiedział zgodnie ze swoimi odczuciami hatamoto z odpowiednim ukłonem. Wiele rzeczy się miało zmienić, chociażby to, co powiedziała wcześniej Kumiko. Czyżby przeszła ostatnie próby i była pełnoprawną samurajką? Jeśli tak, to należało jej pogratulować i zobaczyć, czy jego protegowana podoła wyzwaniom, jakie przed nią postawiono, bowiem prawo do noszenia miecza i tytułowania się samurajem było dopiero początkiem...


Jak słusznie zauważył mistrz Zenpachi, niebieskooki miał jeszcze bardzo wiele do opowiedzenia, w zasadzie, teraz przyszła pora na tą... trudniejszą kwestię. Były "tylko" czy można własnie "aż" dwie: kwestia powołanego do życia Kenseikai oraz zwołanej na północy wyprawy przeciwko złu tego świata. Mądrość nakazywała odpowiednio dawkować "atrakcje" i należało zacząć od tej obecnie mniejszej, chociaż w szerszym rozumieniu większej sprawy.
- Jeśli będę miał okazję jeszcze się z nim zmierzyć, postaram się wypaść lepiej. - zadeklarował młody Hatamoto znów z ukłonem. Cieszył się w duchu, że jego mistrz nie skarcił go za porażkę, ale w zasadzie, nie była to jakaś hańba. Seinaru był wychowankiem tej samej szkoły co on i do tego starszym. Należało się spodziewać tego, że jako bardziej doświadczony wojownik pokona Żurawia - przegrana z rąk swojego senpai nie jest wielką hańbą, nie by, Kei nie znał technik i sekretów innych szkół, ale trzymajmy się głównego tematu...
- Walka z Seinaru-senpai nie była jedyną, jaką stoczyłem na Yinzin. Miałem możliwość również zmierzyć się z zamaskowanym szermierzem shinobi, zwanym Akahoshi Kensei. Okazał się on godnym przeciwnikiem, któremu bliskie są nasze ideały i metoda walki. - zaczął spokojnie niebieskooki, z którego twarzy nie dało się już wyczytać dużo więcej, niż sam chciał pokazywać. Nauczył się tej sztuki jeszcze w rodzinnym domu, a w każdym razie, tak mu się wydawało. Nie mógł zdradzić prawdziwej tożsamości swojego towarzysza, dał na to słowo, jednakże nie chciał oszukiwać swoich zwierzchników, którym tyle zawdzięczał, więc należało powiedzieć prawdę. Nie całą, ale prawdę.
- Nasz pojedynek zakończył się remisem. To, co jednak jest istotniejsze, to to, że posiada on niezwykły miecz. Jest to ostrze podobne do zwykłego miecza tasaka, jednakże posiada pewną niecodzienną właściwość - uszkodzone naprawia się pod wpływem krwi. Byłem świadkiem tego zjawiska i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. - niebieskooki na chwilę przerwał, by zbadać reakcję mistrzów na niecodzienną informację. Może tylko on był na tyle "w lesie" że nie wiedział iż takie ostrza istnieją, ale kto wie? Tak czy inaczej, kontynuował.
- Akahosh-san zaproponował mi współpracę. Jego zdaniem istnieje więcej podobnych jego mieczowi ostrzy i obaj zgadzamy się co do tego, że mogą one służyć do czynienia zarówno dobra, jak i zła. Uznaliśmy, że należy znaleźć możliwie wiele z nich oraz dopilnować, by dzierżący je wojownicy kroczyli drogą miecza i kierowali te ostrza przeciwko złu. W tym celu zawiązaliśmy swoisty sojusz, grupę, którą nazwaliśmy Kenseikai - zakonem miecza. Zamierzam wspomóc Akahoshi-san w tworzeniu Kenseikai, jednakże, nie zaniedbam moich obowiązków względem szkoły Taka, czy też Yinzin. - powiedział, nie, raczej zadeklarował lub wręcz ogłosił niebieskooki. To była bardzo osobista, ale jednak dorosła decyzja, którą podjął Dość istotna, dla samuraja trudno jest mieć więcej niż jednego pana, ale to samo powiedział Natsume - jest przede wszystkim wojownikiem szkoły Taka. Ideały Kenseikai są mu bliskie, jednakże jeśli będzie musiał wybierać, to pozostanie samurajem. Obaj się na to zgodzili. Jeśli ktoś myślał w tym momencie, że młody samuraj zakończył rewelację z jakimi przychodził to...
- Jest jeszcze jedna sprawa, o której muszę z mistrzami porozmawiać. Jeśli mogę... - tutaj przerwał i niespiesznie, możliwie najmniej agresywnym ruchem, sięgnął do połów swojego kimono z których wydobył ogłoszenie jakie w karczmie widzieli razem z Ayame. Ogłoszenie dotyczące wyprawy przeciwko Antykreotorowi. Szalonej idei, której jednak... nie można było odrzucić.
- Podczas podróży powrotnej do Kaigan, natknąłem się na to ogłoszenie, wzywające shinobi, by udali się do Daishi celem walki przeciwko Antykreatorowi. - niebieskooki samuraj nie wątpił w to, że mistrzowie doskonale zdają sobie sprawę o organizowaniu tej szalonej eskapady, a sam fakt, że Kakita poruszył tą kwestię już zdradzał, co za moment powie. Asagi wyprostował się jeszcze bardziej, zmrużył lekko oczy. Wyglądał teraz jak wtedy, kiedy szykuje się do walki na śmierć i życie - innymi słowy poważnie i zdecydowanie. O ile ogłoszenie Kenseikai było trochę przyznaniem się dziecka przed rodzicem do małego narozrabiania pt., zawiązałem z kolegą klub zbieraczy żetonów, to teraz Asagi wyglądał śmiertelnie poważnie.
- Zdaje sobie sprawę z tego, że jako samurajowie zachowujemy neutralność względem świata ninja, jednakże zagrożenie, jakim jest Antykreaotor dotyczy również nas. Uważam, że najwyższym obowiązkiem wynikającym z kodeksu bushidou jest kierować swój miecz przeciwko złu i nie mogę przejść obojętnie obok tego wezwania... Wezwania, które wygląda jak pułapka. Mistrzu Zenpachi, mistrzu Amatsurama, chcę udać się do Daishi i wspomóc w walce tych, którzy odważą się wystąpić przeciwko Antykreatorowi. Proszę również... by mistrzowie zapewnili mojej żonie bezpieczny powrót na Yinzin, jeśli nie wrócę z tej wyprawy. - zakończył padając nisko na twarz przed nimi i trwając tak, aż nie odpowiedzą. Prosił o dużo? Może...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1541
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ocir » 24 sie 2020, o 18:55

Zenpachi skinął nieznacznie głową na deklarację swojego podopiecznego odnośnie kolejnego pojedynku. Co do tego, że Asagi da z siebie wszystko i przy następnej okazji wykaże się lepiej, nie było wątpliwości. Każda porażka była cenną lekcją i do tego pewnie nikt z zebranych nie miał wątpliwości. Rozmowa przeszła więc na kolejną ze spraw – tym razem dotyczącą nieznanej jeszcze światu organizacji, do której Kakita chciał dołączyć – za akceptacją mistrzów rzecz jasna.
– Nie słyszałem wcześniej o tym szermierzu – skomentował opiekun szkoły, przenosząc na moment wzrok na starszego kompana, który pokręcił przeczącą głową na znak, że podane przez Asagiego imię również jest mu obce. Remis w szermierczym pojedynku był jednak już jakimś dowodem, że nie chodzi o byle shinobi.
– Owszem, taki oręż istnieje, ale jest niezwykle unikatowy. Lepiej, żeby taka wyjątkowa broń spoczywała we właściwych rękach, więc mogę jedynie życzyć ci powodzenia w poszukiwaniach – oznajmił spokojnie, nie podejmując już tematu priorytetów, ponieważ został uprzedzony przez Kakitę. Droga miecza była drogą obraną na całe życie, więc naturalne, że samurajskie obowiązki miały zostać na pierwszym planie, a szlachetny wojownik nie mógł zboczyć z obranej ścieżki.
– Rosnąć w siłę trzeba, bo nasz nieprzyjaciel nie śpi – podsumował jedynie Amatsurama, popierając plan poszukiwania niezwykłej broni.
Potem nadszedł czas chyba na największą rewelację. Żeniaczka, przebieg turnieju, czy chęć uczestniczenia w komitywie poszukującej unikatowych mieczy nie były jeszcze aż tak wielkimi zaskoczeniami. Pewnie nikt nie spodziewał się, że Asagi wróci z żoną, ale taka była już kolej rzeczy. Podobnie zresztą z szukania sposobu na samorozwój. Co innego jednak świeżo przytoczona sprawa, która dotyczyła prawdopodobnie największego złoczyńcy w dziejach ludzkości, o którym legendy mogły mrozić krew w żyłach i jeżyć włosy na ciele.
Mistrz Amatsurama aż oworzył szerzej oczy, a jego czoło stało się pomarszozne jak chyba nigdy dotąd. Zenpachi z kolei dalej stał dumnie i niewzruszony milczał przez dobrą chwilę, podczas której najprawdopodobniej zbierał myśli.
– Odpowiedzialni jesteśmy nie tylko za to, co robimy, lecz i za to, czego nie robimy – zaczął enigmatycznie. – Sprawa, o której mówisz, może przerastać nawet największe problemy naszej Szkoły. Wierzę, że zdajesz sobie sprawę z ogromu zagrożenia. Nie mogę jednak stanąć ci naprzeciw, kiedy sięgasz po miecz przeciwko złu w walce o słuszną sprawę.
Amatsurama z uwagą wysłuchał słów największego z mistrzów, a potem pokiwał w zamyśleniu głową i splótł dłonie na wysokości pasa.
– Twoje prośby spełnione zostaną, ale o to zadbaj, abyśmy ich spełniać nie musieli.
Nastąpiła krótka przerwa, po której padł już prawdopodobnie ostatni temat, który zaczął Zenpachi.
– Zanim wyruszysz, chcemy żebyś uczestniczył w ceremonii mianowania uczniów na pełnoprawnych samurajów.
– Twoi podopieczni, Kumiko oraz Ishio, dojrzałość już osiągnęli – zaczął wyjaśniać stary Amatsurama. – Samodzielnymi misjami to udowodnili. Kumiko problem grupy przemytników rozwikłała, z kolei Ishio jako ochoniarz pana ziemskiego się zasłużył.
Niedługo później spotkanie dobiegło do końca. Asagi prawdopodobnie jeszcze miał zatrzymać się w Szkole przynajmniej na trochę, więc w razie czego mógł nadrobić nieco więcej zaległości ze swoimi mistrzami. Znalazł się też czas na urządzenie nowej, większej kwatery dla państwa Kakitów, a także na odbycie przynajmniej paru mniejszych treningów z uczniami, którzy za parę dni wzięli udział w ceremonii, w której Asagi oczywiście też odegrał swoją rolę.
Później został stosownie pożegnany - zarówno przez starszyznę klanów, jak i przez podopiecznych, którzy z podziwem ale i również z pewną trwogą spoglądali, jak ich nauczyciel opuszcza Szkołę, by stanąć do walki z legendarnym złem.
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 24 sie 2020, o 19:29

Zgodnie z przewidywaniami samuraja, informacja o tym, że zawiązał szczególny sojusz z tajemniczym shinobi w celu zdobycia niezwykłych mieczy nie obeszła się wielkim echem między mistrzami - najważniejsze było najpewniej dla nich to, że Asagi nie zamierzał porzucić swoich obowiązków względem szkoły, bo taka była prawda. Szkoła "Jastrzębia" była nie tylko jego domem, nie tylko jego pracą, była... jego miejscem. To samo powiedział również Natsume, kiedy zadeklarował, gdzie znajdują się jego obowiązki - był w tym szczery i nie musiał pamiętać, co komu naobiecywał - zawsze stawiał szkołę Taka na pierwszym miejscu i jego mistrzowie na pewno w to nie wątpili, co się natomiast tyczy wyprawy do Daishi...
Widzieć mistrza Amatsurama w takim stanie, to rzadkość. Zwykle pogodny i trudny do wyprowadzenia z równowagi wąsaty sensei stracił na chwilę maskę pogodności. Zenpachi natomiast zachował swój pozbawiony emocji i nieprzenikliwy wyraz, jednakże milczenie jakie zapadło w pomieszczeniu było znaczące. Asagi wiedział, że to co ogłosił to wiele i to na bardzo wielu płaszczyznach - on nie prosił o zgodę, on zadeklarował, że się tam uda. Pierwszy raz zaczął wytyczać swoją własną ścieżkę życia, niezależnie od decyzji rodziny, seniorów, nikogo...
W końcu, kiedy Zenpachi przemówił niebieskooki poczuł w duszy ulgę, ale wcale nie spokój. Wiedział, że oto wszedł na ścieżkę z której nie ma powrotu, może z niej wrócić albo z głową wroga, albo bez swojej. Fakt, że mistrzowie rozumieli dlaczego podejmuje się tego karkołomnego zadania.
- Dziękuje Wam mistrzowie. Zrobię co tylko mogę, by wrócić z tego zadania. - podziękował im młody hatamoto wykonując odpowiedni ukłon. Fakt, że jego żona miała zapewnioną bezpieczną drogę do rodzinnego domu w przypadku jego porażki był uspokajający. Teraz pozostawało już tylko...

Kolejne słowa mistrza szkoły zaskoczyły Asagi'ego. Oto właśnie okazało się, że jego protegowani osiągnęli odpowiedni poziomy wtajemniczenia, pozwalające im zostać pełnoprawnymi samurajami. Wiele musiało go ominąć kiedy był na Yinzin, ale z drugiej strony, wcale też nie musiało. Kiedy trwała wojna między klanami Nara i Aburame obserwował uważnie ich rozwój i nadzorował go. Teraz naturalną koleją rzeczy było, by zarówno Kumiko jak i Ishio stali się jego siostrą i bratem na drodze samurajskiego miecza. Po prawdzie ich szkolenie dopiero teraz miało się rozpocząć, sam doskonale pamiętał swoją ceremonię przejścia, kiedy otrzymał swój pierwszy miecz. Ta klinga stale znajdowała się w jego posiadaniu, chociaż od dawna już nie kosztowała ludzkiej krwi, ani treningu, to jednak była. Tradycja chciała, by mistrz przekazał swojemu uczniowi miecz, on... tego nie mógł uczynić. I to nie tylko dlatego, że nie miał aż tylu ostrzy, po prostu nie był głównym nauczycielem szkoły, jednakże miał swoją ważną rolę do odegrania.
- Będzie dla mnie zaszczytem móc wziąć udział w tej ceremonii. Przekaże im odpowiedni dar.
zadeklarował niebieskooki, który już wiedział co takiego przekaże swoim uczniom. Skoro zostali samurajami, to osiągnęli poziom pozwalającym i władać technikami iaidou - sekretną metodą walki stosowaną przez samurajów. On również znał tą metodę, a nawet więcej, znaczącą ją rozwinął. Nie mógł dać swoich podopiecznym materialnych mieczy, jednakże przekaże im coś cenniejszego, da im część technik własnej wersji metod szkoły, którą ćwiczyli jego coraz słynniejsze Kakita Ha Taka Ryu Battojutsu.
- Przygotuję wszytko zgodnie z ceremoniałem. - zadeklarował, po czym dodał. A teraz raz jeszcze dziękuje za wasz cenny czas. Udam się poczynić odpowiednie przygotowania. - rzekł, po czym wraz z żoną opuścili kwaterę mistrza szkoły i udali się na ostatnią noc w jego małej klitce...


<ZT z Ayame>
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1541
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 25 sie 2020, o 20:33

Oto nadszedł dzień ceremonii awansowania do stopnia samurajów dwójki adeptów, których Asagi znał… jak własne dzieci. Jednym z nich bym Ishio, młodzieniec w tajemnicy zgłębiający techniki natury wiatru, rezolutny, zawsze gotowy na poświęcenia i nieustraszony. Mimo, że nie był wielkim wojownikiem, to jednak jego pogoda ducha stanowiła jego potężną broń. Drugą była… Kumiko. Urodzona w rodzinie chłopskiej, mistrzyni jeździectwa i znawczyni technik kowalskich, nieodpowiedzialna, pozbawiona lęku i gnana przez siebie potrzebą sprawdzenia… Każde z nich zawdzięczało swoje życie Asagi’emu, każde z nich dowiodło tego, że są gotowi dzierżyć samurajskie miecze. Kakita bardzo żałował, że nie może zostać z nimi trochę dłużej, zobaczyć jak bardzo się rozwinęli, ale skoro mistrzowie uznali, że udało się im osiągnąć wiek dorosły i biegłość pozwalającą im wkroczyć w świat wojowników, to nie jemu było to kwestionować. Jego zadaniem było wyposażyć ich w tą podróż możliwie najlepiej, zwłaszcza, że sam miał ruszyć we własną, niebezpieczną i taką, w którą iść za nim nie mogą. Niebieskooki dopilnował, by ani Ishio, ani Kumiko nie wiedzieli, że następnego dnia ich nauczyciel uda się samotnie na północ. Nie mogli tego wiedzieć teraz, kiedy stanęli przed jakże ważną ceremonią…
Poprzedni wieczór był dla samuraja długi, bardzo długi. Spędził go na przepisywaniu na swoje opracowanych przez siebie technik miecza. W skład zwojów, które nazwał „Kakita Ha Taka Ryu Battojutsu: Shoden” weszły podstawowe zakrywki taktyczne jakie opracował w czasie swojego życia na bazie samurajskich technik walki: Kakita Ryu: Ninokiri, Kakita Ryu: Inazuma, Kakita Ryu: Namigaeshi, Kakita ryu: Tsukekomi. Nie chciał tego spisywać aż tak szybko, ale niestety, czas naglił. Asagi, czując, że może nie wrócić z wyprawy, chciał pozostawić swoim podopiecznym chociaż jutsu, tak wiec niemalże do samego świtu siedział nad pulpitem spisując dokładnie metodę wykonania każdej z nich, opatrując je odpowiednimi rysunkami i sugestiami. Parę razy musiał zaczynać od nowa kiedy popełnił błąd, na kreślenie w zwoju nie było miejsca – to miało być idealne. Pierwsze cztery techniki uczyły następujących rzeczy: jak zaskoczyć wroga niespodziewanym atakiem drugą ręką, jak wykorzystać wsparcie bogini Amaterasu, jak zadać cios i nie zabić nieprzyjaciela oraz… jak przyjąć jego atak i wyprowadzić własny. Zawarte w nich były podstawy strategii, które sam stosował w czasie starcia i których nauczał. Niektóre z nich działały lepiej lub gorzej, jednakże dobrze zastosowane pozwalały odnieść zwycięstwo. Bardzo chciał, by zarówno Ishio jak i Kumiko jak najczęściej zwyciężali…
[akap] Praca przedłużyła się do… wczesnego rana. Spisanie czterech technik… przekazanie dalej tego, co sam opracował i potrafił. Musiały być napisane nienagannym stylem i stanowić jego prezent dla młodych wojowników na drodze jaką mieli kroczyć, tak więc tak samo jak one musiały być idealne, on musiał się przygotować.
Skoro sen i tak był bezsensowny w tej sytuacji, udało się do świątyni Amaterasu i tam przeprowadził rytuał oczyszczenia Następnie ubrał swoje najbardziej odświętne kimono i czekał na nich oficjalnej części siedziby mistrza, wraz z mistrzem Zenpachim, Amatsurama oraz Yagyu, którzy siedzieli nieco dalej. Na tą wyjątkową okoliczność, wszyscy czterej instruktorzy szkoły Taka mieli przy sobie ostre miecze, wyjątek stanowił tylko mistrz Amtsurama, który zaprzestał walki, on miał jedynie drewniany bokken.
Kiedy do Sali zostali wpuszczeni dwaj młodzi samurajowie, pierwotnie nie wiedzieli, czego się spodziewać. Widok mistrzów oraz ich instruktora był pewną podpowiedzią, w zasadzie, każde z nich wiedziało, w jakim celu zostali tutaj wezwani, jednakże przebiegu… nie spodziewali się. Przebieg ów został ustalony z Asagim, który wybierając się w ryzykowną misję miał pełnić rolę szafarze i przeprowadzić rytuał.
Ono Ishio, Kamiizumi Kumiko, zostaliście tutaj wezwani, bowiem decyzją mistrzów szkoły gotowi jesteście dostąpienia rangi samurajów. – przemówił do nich podniosłym tonem, na co oboje otworzyli szerzej oczy i padli momentalnie do pozycji klęczącej, świadomi pojawi sytuacji jaka właśnie miała miejsce. W tym momencie niebieskooki sięgnął po świeżościętą gałązkę bambusa którym kilka razy machnął nad ich głowami w geście oczyszczenia, po czym wydał rozkaz.
– Tradycja nakazuje byście od tej chwili mogli nosić własne miecze. Podejdźcie do mistrza Zenpachi’ego. – po tych słowach oboje uczniowie wstali powoli na równe nogi, po czym udało się w stronę mistrza szkoły, który swoim nieprzeniknionym spojrzeniem zmierzył ich oboje. Następnie sięgnął po dwa miecze katana, które kolejno podał pierw Ishio, następnie Kumiko, po czym rzekł.
„Te miecze to dowód że jesteście godni nazywać się samurajami. Niech stanowią dla was zarówno broń jak i przestrogę. Miecz i umysł to jedno. Pamiętajcie” – po tych słowach oboje uczniowie padli przed mistrzem na twarz i podziękowali, by następnie ostrożnie wsunąć za swoje pasy nowe klingi. Nie był to koniec ceremonii, co to, to nie. Asagi podszedł do nich, mając przygotowanych pięć czarek i duży dzban sake. Pierw podał naczynia obecnym mistrzom, następnie młodym samurajom i napełnił je tak, by wszyscy mogli wypić je jednocześnie. Wszyscy z wyjątkiem niego. On miał jeszcze jedną rolę.
– Ono-san, Kamiizumi-san, jestem z was dumny i jako wasz bezpośredni opiekun, chcę wam również coś wręczyć… – zaczął niebieskooki, który chyba pierwszy raz zwrócił się do nich nazwiskami. To był dowód na to, że właśnie nastąpiła pewna zmiana w ich relacjach, co stanowiło dla młodzików kolejną nowinkę tego dnia, ale bynajmniej nie ostatnią bowiem…
Niebieskooki podszedł do nich, a z połów swojego kimona wyjął dwa, opieczętowane im nazwiskami zwoje. Usiadł przed nimi po czym położył je przed każdym z nich i przemówił.
– W tych zwojach znajdują się opisy czterech technik, które opracowałem na bazie metody walki naszej szkoły. Chcę je wam podarować na nową drogę. Stosujcie je mądrze, a teraz… patrzcie… – przemówił błyskawicznie pojawiając się na środku sali. Widział, że jego młodsze „rodzeństwo na drodze miecza” jeszcze nie było w stanie podążać za jego ruchami, a w ich oczach pojawiły się dziesiątki emocji od radości przez niezrozumienie, łzy i radość, trochę strachu, ale… najlepsze miało nadejść.
- Kakita Ryu: Ninokiri – wypowiedział nazwę pierwszego jutsu samuraj, po czym przyjął niską pozycję szermierczą by po chwili wybić się do przodu i dobyć miecza do typowego dla techniki iaido ataku, ale… co stanowiło nowość dla młodzików, pociągnął ruch ciałem za idącym ciosem I wyprowadził uderzenie za pomocą saya. Ruch, który zwyczajnie pomagał dobywać ostrza, tym razem stanowił dodatkowe uderzenie.
- Jeśli przeciwnik jest pewny swojego dystansu, użyjcie tej techniki by zaatakować kiedy jest jeszcze za daleko, a następnie pociągnijcie drugie uderzenie, kiedy pierwsze minie go o włos. Nie możecie się zawahać, to jest sekret Nininokiri… – wyjaśnił po czym zrobił kilka kroków i stanął tak, by jego ciało zostało oświetlone blaskiem Amaterasu i manipulując swoim mieczem sprawił, że potężny blask oślepił obu młodych samurajów, a on ponownie ruszył w ich stronę, wykonując cięcie nad ich głowami. Jedyne, co poczuli to pęd powietrza, a on już znajdował się na środku sali, spiesząc z wyjaśnieniami.
- Kakita Ryu: Inazuma. Szkoła Taka znajduje się przy chramie Amaterasu-sama. Nigdy nie zapominajcie o czci, jaka się jej należy i proście ją o pomoc. W czasie walki korzystajcie z jej mocy, zawsze stajcie tak, by znajdowała się za wami, brońcie jej blasku, a pomoże wam w potrzebie – wyjaśnił Kakita, niejako przywołując podstawy zasad walki nie tylko mieczem, ale ogólnie, jednakże jako, że stanowiło to jedną z opracowanych przez niego metod walki, a w zasadzie, strategii i tą zamierzał im przekazać. Podobnie jak…
- Kakita Ryu: Namigaeshi – kolejna nazwa techniki po której schował miecz do saya i wyprowadził po sobie dwa uderzenia… rękojeścią. Pierwsze w głowę niewidzialnego wroga, drugie w splot słoneczny. Jego miecz stale pozostawał schowany w saya jednakże Asagi raził przeciwnika i co więcej, mógł stale sięgnąć po inną technikę iaido.
- Dystans z walce jest ważny, a miecz ma dwa końce. Jeśli wróg zajdzie was blisko, uderzcie go kashira swojej broni, a następnie wyprowadźcie miażdżące cięcie techniką iaido. – wyjaśnił dając im trzecią technikę. Pierwsza uczyła skracania dystansu, gdy wróg jest daleko, trzecia obrony oraz ataku, gdy wydaje się, że jest za blisko by zaatakować mieczem. Czego więc nauczy trzecia?
Niebieskooki posłał krótkie spojrzenie mistrzowi Yagyu, który… momentalnie poderwał się ze swojego miejsca i natarł na niego wysokim cięciem. Samuraj uważnie obserwował kąt natarcia i przyjął atak na krawędź swojego ostrza…kierując cięcie w dół – tak jak pochyły dach spycha na bok krople deszczu. Nie był to jednak koniec, niebieskooki dokonał zejścia z linii ataku i cięcia na głowę mistrza Yagyu. Cios oczywiście nie doszedł celu, zatrzymując się centymetry przed czubkiem głowy szacownego szermierza. Teraz obaj mogli się ostrożnie nie tracąc czujności wycofać o trzy kroki i wykonać sobie ukłon, po którym Yagyu wrócił na miejsce, a Asagi pozostał na środku.
- Kakita Ryu: Tsukekomi. Stosujcie ją niezwykle rozważnie. Gdy wróg atakuje z góry, nie blokujcie jego ciosu, lecz przekierujcie w dół, a uzyskaną w ten sposób siłę zamieńcie w cios. Wszystkie techniki które wam pokazałem spisane są w zwojach które wam powierzam. Chodźcie teraz ze mną do Sali treningowej, wprowadzę was w szczegóły… – zakończył niebieskooki, po czym wraz z nowo upieczonymi samurajami do dojo, gdzie raz jeszcze omówił im zasady działania swoich technik, ich słabe i mocne strony. Przestrzegł też by nigdy nie przeceniali swoich możliwości, ale jednocześnie nigdy w nie nie wątpili. Potem, po morderczym treningu wypił z nimi czarkę sakę, tak jak oni porankiem z pozostałymi mistrzami i wrócił do swojej żony. Polecił im, by mieli na nią oko, jeśli by go nie było, na razie jednak zalecił małe świętowanie i odpoczynek. Wtedy jeszcze nie rozumieli, że porankiem już swojego nauczyciela nie zastaną, bowiem uda się on na podróż do Daishi…
<ZT>
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1541
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Poprzednia strona

Powrót do Szkoła Taka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość