Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 16 cze 2019, o 10:31

Obrazek


W centralnej części kompleksu budynków szkoły znajduję się oficjalne siedziba mistrzów szkoły - składa się ona z pomieszczenia służbowego dość podobnego do wykorzystywanego przez wszystkich samurajów (tak więc utrzymany jest w dość skromnym układzie) oraz części oficjalnej, w której przyjmowani się co znaczniejsi interesanci/odbywają się ceremonie. W części prywatnej znajduje się niewysoki pulpit oraz przybory kreślarskie. Poza tym stojak na broń mistrza, w zależności od preferencji jest on dostosowany do kompletu mieczy, lub też włóczni - sama włócznia natomiast wisi nad wejściem, tak by w przypadku jakiegoś wtargnięcia mistrz miał do niej bezproblemowy dostęp. Generalnie, do tego pomieszczenia wpuszczani są wszyscy interesanci, których sprawa nie wymaga obecności rady świątynnej, lub też nie jest na tyle oficjalna, by udzielać audiencji w głównej sali - stanowi ono rodzaj gabinetu i nie spełnia funkcji mieszkalnej (mistrz mieszka w budynku głównym szkoły na 2-gim piętrze, do którego wstępu nie ma poza innymi nauczycielami szkoły nikt).

Obrazek

Do oficjalnej hali prowadzą przesuwne drzwi, jedne od strony siedziby mieszkalnej mistrza i drugie, od strony budynków szkoły. Podłoga wyłożona jest słomianymi matami i jednorazowo można w niej zmieścić wszystkich mistrzów i instruktorów szkoły, tak by mogli wysłuchać rozkazów swojego przełożonego, lub też wieści przyniesione przez posłańców z Yinzin. Tutaj również odbywają się oficjalne promocje na wyższe stopnie tak zaawansowanie na drodze miecza, jak i w samurajskiej hierarchii. Przed drzwiami zwykle pełniona jest straż składająca się z dwóch oddelegowanych do tego adeptów, ale nie oszukujmy się - najlepszą ochroną tego miejsca stanowi mistrz szkoły, który jednak nie zawsze jest tutaj obecny. Ciekawą zasadą jest zakaz wnoszenia do pomieszczenia broni o ostrzu dłuższym niż wakizashi- przed wejściem należy ją zostawić pod opieką pełniących straż adeptów na specjalnie przygotowanym do tego celu stojaku. Zasada ta nie obowiązuje mistrzów szkoły.
Kolorystyka pomieszczenia utrzymana jest w ciepłych barwach, od strony siedziby prywatnej postawiona jest kamiza, dość podobna do tej jaka znajduje się w głównej sali treningowej. Różnią je jednak inskrypcje - ta tutaj składa się jedynie z wypisanego jednym ruchem ręki idealnego okręgu. Pod nim, na niewielkich drewnianych tabliczkach wypisane są nazwiska wszystkich dotychczasowych mistrzów szkoły, a w kamiennym naczyniu tkwią płonące kadzidła. Wzdłuż ścian poukrywane są wypełnione ziarnem pufy, na których w czasie dłuższych rozmów mogą siedzieć mistrzowie.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 16 cze 2019, o 18:32

Odpowiednio się przygotowawszy, niebieskooki skierował swoje kroki korytarzami szkoły Taka w stronę siedziby mistrza szkoły. Po swojej długiej nieobecności, należało nie tylko się zameldować, ale przede wszystkim podsumować dotychczasowe ustalenia i dowiedzieć się, jakie nowe obowiązki i oczekiwania mają względem niego mistrzowie. Czy czekała go pochwała za trud i pot wylany w czasie pełnienia dotychczasowych obowiązków daleko na północy, czy może właśnie przeciwnie, jego ustalenia zostaną uznane za niewystarczające i niebieskookiego czeka reprymenda? Cóż, tego miał się dopiero dowiedzieć, kiedy tylko przekroczy próg prowadzący do celu, po drodze jednak, mógł sobie wszystko raz jeszcze przemyśleć...
Od kiedy rozkazem Lidera z Yinzin niebieskooki został skierowany na służbę w szkole Taka, Kakita starał się robić wszystko możliwie najlepiej. Po ostatnim ataku zdradzieckiego Amatsurama Hiruzena, z dawna zaginionego syna jednego z mistrzów szkoły, Asagi uparcie starał się wpaść na trop bękarta, niestety, ze średnim powodzeniem. Jedną z adeptek, która dołączyła do zdrajcy była panna Honotsune, wspaniała łuczniczka i córka kupców z Daishi, to właśnie ona była tropem, za którym Kakita wyruszył bardzo daleko. Trasa przez cały kontynent nie była łatwa, razem z Ishio musieli się mierzyć z dzikimi zwierzętami oraz wojną, jaka wybuchła miedzy klanem Hyuuga i Yamanaka. Ostatecznie, po dotarciu na miejsce i wypytaniu rodziny dziewczyny, padli ofiarą napaści tajemniczego gangu Koguta, który nosił się w samurajski sposób. Pobił w walce napastników, sprawnych ninja, jednakże na tym jego śledztwo utknęło - jak dowiedział się od kapitana miejscowej straży, bez twardych dowodów nikt nie mógł kiwnąć palcem przeciwko rodzinie Honotsune, a gdyby spróbował, to stałby się oficjalnie poszukiwany, a jako wysłannik szkoły Taka nie mógł narażać jej imienia na szwank. Niebieskooki pozostał na północy nieco dłużej, czekając na konkretne ustalenia śledztwa miejscowych władz, jednakże takie nie pojawiły się, więc ruszył na południe, gdzie zajrzał do siedziby rodu Hyuuga. Tam znów starł się z Kogutami, którzy swoje wpływy rozciągnęli już nie tylko na Daishi, ale również kupieckie miasto Shigashi - sprawa robiła się poważna...
Wychodząc z ostatniego zakrętu, niebieskooki zbliżył się do pełniących straż adeptów. Obaj w pełnym rynsztunku, zastąpili mu drogę, ale była to bardziej formalność niż wrogość - widać było, że nie ma przy sobie długiej broni, tak więc nie bardzo miał co pozostawić w depozycie.
- Kakita Asagi, powracam z misji w Dashi. Proszę o możliwość audiencji u mistrza Zenpachi, celem złożenia raportu. - przedstawił się niebieskooki, czekając na odpowiedź strażników...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ocir » 19 cze 2019, o 00:01

Droga miecza była przed nim jeszcze długa i kręta, by zdobyć miano Mistrza, jednak już teraz mógł poszczycić małą renomą wśród samurajskiej braci. Z pewnością nie był więc osobą, którą stróżujący przejście adepci mogliby tak po prostu odesłać. Powód przybycia Kakity nie był zresztą błahy. Relacja z misji po drugiej stronie kontynentu bez wątpienia była czymś, co powinien usłyszeć sam mistrz samurajskiej szkoły. I to z pierwszej ręki, bez niepotrzebnych pośredników.
- Mistrz chwilowo ma goś... - zaczął jeden z wartowników, ale nie skończył, bo akurat w tym momencie drzwi za nim cicho skrzypnęły i w ich progu pojawiła się postać. Dobrze znajoma, trzeba dodać, bo był to łysy, nastoletni adept samurajskiej szkoły, który przeżył parę przygód z Kakitą i trochę mu zawdzięczał.
- Asagi-senpai! - odezwał się z uśmiechem na ustach. - Dobrze cię widzieć! Jak postępy w naszej sprawie? - zapytał nieco ożywiony, ale zaraz po tym zreflektował się, że strażnicy obok nie są szczególnie zadowoleni, że urządził sobie swobodne rozmowy akurat w tym miejscu.
- Och, na pewno masz ważne wieści do przekazania. Nie zatrzymuję już dłużej, ale jak znajdziesz czas, to będę ćwiczył w sali treningowej - oznajmił na koniec nieco spokojniej, a potem skinął głową i ruszył korytarzem w stronę wyjścia. Chwilę czasu się nie widzieli, wiec nie było nic dziwnego w tym, że chciał nadrobić zaległości.
Strażnicy teraz już nie wstrzymywali przybysza. Kakita mógł wejść do środka.
W sali znajdował się nie jeden mistrz, lecz dwóch. Pierwszym z nich był rzecz jasna sam Zenpachi - trzydziestokilkuletni, dobrze zbudowany, ale przy tym całkiem szczupły mężczyzna o długich, czarnych włosach i opalonej karnacji. Drugim był osobnik o zupełnie innej aparycji, bo znacznie starszy, niższy, o rzadkich włosach związanymi w kitę i z wielkimi, sumiastymi wąsami.
Obaj stali w zadumie przy jednej ze ścian, zwróceni w kierunku tablic, na których wyryte były imiona ich poprzedników, po których otrzymali najwspanialszy spadek - filozofię życia i walki.
- Kakita-san do nas zawitał. Ciekawe to, z jakimi wieściami ze swej odległej wyprawy przychodzi - odezwał się Amatsurama zaraz po tym, obróciwszy się w kierunku nadchodzącego, młodego samuraja. Podobnie uczynił Zenpachi.
- Słuchamy - rozbrzmiał po paru sekundach przepełniony spokojem głos czarnowłosego mistrza.
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3232
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 19 cze 2019, o 08:42

Pierwsze słowa strażników nie zdziwiły Kakity, generalnie, spodziewał się ich, bowiem przybywał bez zapowiedzi, ale nie zamierzał się zniechęcać, ani tym bardziej wycofywać, już był gotów zadeklarować, że poczeka, kiedy drzwi się otworzyły i pojawił się w nich Ishio - kogo jak kogo, ale młodzika się tutaj nie spodziewał. Od razu pojawiły się w jego głowie pytania, czy może jego protegowany nie dostąpił jakiegoś awansu? Było to możliwe, chociaż zwykle odbywało się z nieco większa pompą...
- Postaram się do ciebie dołączyć później. - odpowiedział niebieskooki, zasypany potokiem słów przez młodszego samuraja, którego postawa mówiła zdecydowanie więcej, niż się spodziewał. Dobry nastrój, nawet jeśli wywołany pojawieniem się Asagi'ego, nie mógł być efektem jakiejś ostrej reprymendy kilka sekund wcześniej, a więc sprawy Ishio najpewniej szły w dobrym kierunku. Niebieskooki chętnie by z nim zamienił słowo, lub nawet dwa, ale nie były na to ani miejsce, ani czas - pierw obowiązki, potem przyjemności, skoro o nich mowa, sporo czasu minęło, od kiedy Kakita mógł się z kimś napić porządnego sake...

Niebieskooki, pierw pozostawił swoje obuwie przed salą, a następnie przekraczając próg głównej sali, ukłonił się nisko, po czym zamknął za sobą drzwi. Obecność dwóch, a nie jak początkowo spodziewał się jednego, mistrzów wcale nie była dla niego problem - generalnie, to nawet ułatwiało wszystko, bowiem przecież o kwestię przybranego syna mistrza Amatsurama chodziło. Kiedy obaj mistrzowie zbliżyli się do niego na odpowiednią odległość, Kakita ukłonił się im odpowiednio nisko, po czy m przeszedł do pozycji na kolanach, z której niższy ranga winien był zdawać raport starszyźnie, po czym zaczął.
- Śledztwo, prowadzone w Daishi nie potoczyły się dokładnie tak, jak bym tego chciał. Znalezienie rodziny Honotsune nie było trudne, jednakże po spotkaniu z nimi, posłali za nami dwóch zabójców, wyszkolonych ninja, którzy swoim ubiorem i zachowaniem udawali samurajów. Zabiłem ich w walce obu, po czym przybyła miejscowa straż. - przerwał na oddech niebieskooki, po czym kontynuował. - Okazało się, że w Daishi działa tak zwany gang Koguta, który podszywał się pod samurajów i niszczył nam opinię. Przekonałem miejscowego kapitana, że nie mamy z nimi nic wspólnego oraz poprosiłem o pomoc w śledztwie przeciwko rodzinie Honotsune. Niestety, miejscowe władze zabroniły mi działania na swoim terenie, bowiem jest to znaczny ród o wielkich wpływach. Nie mogąc narazić imienia szkoły na szwank, musiałem wstrzymać się od nieprzemyślnych działań. - dokończył z niezadowoleniem w głosie niebieskooki, po czym nabrał wdechu, przypomniał sobie kolejne fakty, poukładał w głowie to i owo i kontynuował.
- Pozostałem w Daishi dłużej, Ishio posyłając na południe. Chciałem poczekać na efekty pracy lokalnych władz, niestety, daremnie, więc udałem się w podróż powrotną. Po drodze zatrzymałem się w Kyuuzo i osadzie Shiroiwa, domu rodu Hyuuga. Tam ponownie spotkałem się z "Kogutami", którzy tym razem szantażowali jakiegoś urzędnika. Sprawa została utajniona przez ród Hyuuga, jednakże trop prowadził do Shigashi. Poprosiłem towarzysząca mi kunoichi z klanu Hyuuga, by poinformowała lidera swojego klanu o tym, że Koguty są prawdopodobnymi wrogami naszej szkoły. Obu rzezimieszków zostało ich więźniami. - zakończył sprawozdanie z wydarzeń obecnych, zwięźle przedstawiając swoje dokonania. Nie liczył przy tym, ile kończyn uciął, czy też co poza tym robił, liczyły się fakty - a były one takie, że na północy się działo.
- Podsumowując, uważam, że Amatsurama Hiruzen nie tylko zbiegł na północ, ale również wszedł w konszachty zarówno z miejscowymi przestępcami, ale i rodziną kupiecką Honotsune. Możliwe, że są przez niego szantażowani, możliwe, że działają z własnej woli, jednakże na pewno, może liczyć zarówno na ich ochronę, jak i wsparcie. Podejrzewam, że gang Koguta to jego prywatna armia, która się rozrasta i którą w końcu wykorzysta przeciwko nam. - zakończył niebieskooki, chociaż jeszcze parę rzeczy chodziło mu po głowie, to jednak teraz pora była, by to mistrzowie ocenili, czy to, czego się dowiedział i dokonał, było cokolwiek warte...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ocir » 20 cze 2019, o 11:51

Młody samuraj zaczął mówić, a mistrzowie szkoły zamienili się w słuch, obdarowując go spokojnymi, pełnymi mądrości spojrzeniami. Zenpachi przyjął dostojną pozę, w której to stał dumnie wyprostowany, ze splecionymi za plecami dłońmi. Na próżno było doszukiwać się w jego postawie lub mimice reakcji. Słynął przecież ze swojego niesamowitego opanowania, a te objawiało się również i w tej chwili. Amatsurama był natomiast nieco bardziej żywy. To zmarszczył czoło, to pokiwał głową, to pokręcił wąsem między palcami. Nawet komuś tak doświadczonemu i ułożonemu trudno było całkowicie pozbyć się emocji przy tak osobistej sprawie. Bez wątpienia nie raz i nie dwa kontemplował w odosobnieniu nad tym, czy to on sam nie popełnił w którymś momencie błędu, że Hiruzen zwrócił się przeciwko niemu i całej kaście samurajów z Kaigan.
- Wieści pokrzepiające nie są - zaczął nieco zafrasowany staruszek, kiedy Asagi zdał całą relację. - Grupa jest poważniejsza, niż z początku wydawało się. Choć samurajami nie są, to honor samurajów plugawią. Na to pozwolić nie można.
- Ishio przekazał nam wtedy raport z poszukiwań. Nadstawiliśmy uszu na wieści o działających pod znakiem koguta. I faktycznie, działają głównie w Karmazynowych Szczytach - oznajmił chłodnym, spokojnym głosem czarnowłosy mistrz.
- Twoje informacje nas do nich przybliżyły. Czujność należy zachować i ich kolejny krok wyprzedzić - odrzekł Amatsurama, przenosząc wzrok na drugiego z mentorów.
Wymienili się spojrzeniami, ale nie wypowiedzieli nawet jednego słowa. Moment później niemal niezauważalnie skinęli do siebie, jakby na znak porozumienia lub zgody.
Zenpachi sięgnął do sayi po krótkie, mistrzowsko wykonanie i pełne zdobień ostrze. Wystawił je przed siebie, w kierunku młodszego miecznika.
- Ten miecz należał kiedyś do założyciela Szkoły Taka. Prawdziwym ostrzem naszej szkoły nie jest jednak wspaniale obrobiona stal, lecz samuraj, który czynem i słowem podtrzymuje naszą filozofię. Nigdy nie mieliśmy wątpliwości, co do hartu twojego ducha, Asagi-san. - Zrobił jeden krok w przód, by oprzeć płasko miecz na ramieniu Kakity. - Dlatego wierzymy, że jako Hatamoto będziesz ze zdwojoną siłą walczył z tymi, którzy próbują zniszczyć to, co budujemy od wielu pokoleń - skończył nieco podniosłym tonem, chowając z powrotem miecz.
- Wieści o Kugotach cię nie ominą, cierpliwość należy zachować. Na ten czas inną prośbę do ciebie bym miał. - Tutaj Amatsurama zrobił krótką przerwę, podczas której podszedł do półeczki nieopodal, z której zgarnął nieduży, zwinięty i zalakowany woskową pieczęcią zwój.
- Oto wzór zbroi ceremonialnej sprzed paru dekad. Dostarczyć do Mobumasu, płatnerskiego mistrza w Sogen, go należy - oznajmił staruszek, przekazując zwój Asagiemu.
Jeżeli młody bohater nie miał już innego tematu do podjęcia, to owocne spotkanie najwyraźniej dobiegło końca.
- Niech droga miecza cię prowadzi - odrzekł Zenpachi, po czy obaj mistrzowie lekko skłonili się w geście pożegnania.
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3232
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 20 cze 2019, o 17:59

Po zdaniu raportu, niebieskookiemu pozostawało już jedynie czekać na to, co powiedzą mistrzowie. Czy obawiał się tego, zrobią, albo zdecydują? Trochę tak, a to głównie dlatego, że przed samym sobą nie mógł powiedzieć, że jest zadowolony z swojej misji. Z jednej strony dowiedział się wszystkiego, co mógł w granicach, jakie na niego narzucono, z drugiej strony, pewna idealistyczna wizja samego siebie, chorobliwie podszeptująca z tyłu głowy by realizować niemożliwe domagała się krytyki i kary - no cóż, każdy ma jakieś wewnętrzne demony...
Pierwszy ciszę przerwał sędziwy Amatsurama, a jego słowa były zgodne z tymi, które usłyszeć spodziewał się, z drugiej strony, utwierdził się w przekonaniu, że będzie musiał przynajmniej jeszcze jedną podróż na północ odbyć, by powstrzymać złoczyńców - z jednej bowiem strony stanowili oni zagrożenie dla miejscowej ludności, z drugiej dla szkoły, a z trzeciej dla całej samurajskiej braci, której dobre imię i honor na szwank wystawiali. Pytaniem tylko pozostawało, czy Kakita będzie tym, któremu dane będzie tego dokonać, lub brać udział.
Kiedy mistrz Zenpachi dobył swojego krótkiego miecza, serce niebieskookiego zabiło mocniej, a umysł spoważniał. W pierwszej chwili nie wiedział jak powinien się zachować, za co sekund kilka zganił się w duchu. Gdyby mistrz Zenpachi chciał jego śmierci, mógł o nią poprosić w każdej chwili i on zrobiłby to z pełną godnością - zgodnie z duchem Bushido. Uspokoił więc umysł i czekał na to, co miało nastapić, a to, co nastąpiło przeszło jego oczekiwania. W pierwszej chwili niebieskooki nie wiedział, co powinien powiedzieć i jak zareagować. Następnie szybko pomyślał o tym, że na pewno w tej chwili jego ojciec byłby z niego dumny, a potem przyszło zrozumienie powagi słów - z nową ranga łączyły się nie tylko nowe prawa, ale i obowiązki. W zasadzie, to czym się zajmował wpisywało się dokładnie w range, jaką otrzymał. Ten awans był więc niejako dopełnieniem tego, co i tak już robił.
Mistrzu Zenpachi, mistrzu Amatsurama, dziękuje za pokładane we mnie zaufanie. Nie zawiodę. - podziękował i zadeklarował jednocześnie, gotów od razu zabrać się do nowych obowiązków. Następnie przeniósł spojrzenie na mistrza Amatsurama, który miał dla niego pierwsze zadanie - dopiero co przybył z podróży, a już miał się udawać w kolejną, cóż, taki oto los samuraja.
- Dostarczę wiadomość zgodnie z rozkazem mistrzu. Wyruszę gdy tylko przygotuję się do drogi. - odpowiedział niebieskooki raz jeszcze się skłaniając, po czym odebrał zwój i skłonił się. Nie zamierzał długo zwlekać z podróżą, ale wcześniej musiał jeszcze załatwić kilka spraw, związanych z jego dotychczasową nieobecnością - nie długich, ale jednak wymagających...

<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 16 lip 2019, o 09:15

Dopełniwszy przygotowań natury "technicznej", odświeżony samuraj skierował się do siedziby głównego mistrza szkoły, co prawda nie był zapowiedziane, ale uznał, że skoro pora jeszcze wczesna, wypadałoby jak najszybciej zdać raport z krótkiej wyprawy do Sogen, oczywiście nie zabierając ze sobą broni, poza wakizashi.
Droga przez świątynny kompleks była samurajowi bardzo dobrze znana, a "atrakcje" składały się jedynie na to, że czasem musiał się ukłonić komuś niżej, czasem mniej oficjalnie, cóż, wszystko płynie i się dzieje. Kiedy niebieskooki dotarł do drzwi, strażnicy lekko zastąpili mu drogę, postępując słusznie z przyjętym obyczajem i swoimi obowiązkami. Widząc jednak, że samuraj nie zabrał ze sobą głównej broni domyślili się, że przyszedł tutaj w celu zdania jakiegoś raportu, co również im przedstawił, a było to zgodne z prawdą, tak więc wpuścili go do środka...

Stając na progu niebieskooki ukłonił się do wnętrza sali, po czym wzrokiem rozejrzał się za znalezieniem osoby, do której przybył . Nie było to trudne, bowiem był on jedyną osobą w środku poza Asagim, a to wzbudzało w naszym bohaterze lekki niepokój. Nie była to jakaś szczególnie silna obawa, bardziej poczucie niepewności i konieczności zachowania pełnego skupienia. Kakita zdawał sobie sprawę z tego, że mistrz szkoły jest niezwykle biegłym wojownikiem, chociaż nigdy w realnej walce go nie widział, to jednak wyczuwał, że jego umiejętności były bardziej niż dalekie w porównaniu z tym, co mógłby przeciwko niemu zastosować mistrz Zenpachi. Paradoksalnie, młody samuraj lubił ten stan, w którym musiał ów czujność zachowywać, było to dla niego coś znajomego i co może się wydawać jeszcze bardziej nienaturalne, zapewniało swoiste poczucie bezpieczeństwa. Nie chodziło tu jednak o bezpieczeństwo bezpośrednie, bardziej o psychiczne - świadom różnic w sile i pozycji doskonale znał swoje miejsce, a przez to również i innych, chroniło to przed popełnieniem jakiejś społecznej gafy.
Niebieskooki zbliżył się do swojego przełożone na odległość określoną etykietą i zdrowym rozsądkiem, po czym przysiadł na ziemi w opozycji seiza, po czym przemówił.
- Mistrzu, wybacz że przeszkadzam. Powróciłem właśnie z Sogen, gdzie zdobyłem informacje które uważam za istotne oraz cenne dla naszej drogi miecza. - wyjaśnił swój cel przybycia i czekał, bowiem może mistrz nie ma czasu na słuchanie o jego perypetiach z Uchih-hime, więc zanim zacznie gadać, woli poczekać na zgodę, a kiedy ta nastąpiła, nie zmieniając pozycji niebieskooki kontynuował.
- Po przekazaniu do płatnerza wiadomości od mistrza Amatsurama, pozostałem jeszcze chwile w osadzie klanu Uchiha. Los chciał, że dane mi było spotkać Uchiha-hime, dzielną kunoichi którą poznałem jeszcze podczas turnieju w Hanamurze. Uchiha-hime włada style walki siedmiu mieczy, zwanym Nanaken-no-Mai. Postanowiliśmy trenować wspólnie i odbyć przyjacielski sparing. - niebieskooki mówił spokojnie, co jakiś czas zerkając na mistrza szkoły. NIe był do końca pewien, czy był uprawniony do stawania w pojedynkach, na pewno nie w oficjalnych, a to takim nie było, co wyraxnie zaznaczył.
- Wynik naszego sparingu był dla mnie pomyślny, a sama Uchiha-hime wiele mnie nauczyła swoją egzotyczną metodą walki. To, co jednak chciałbym szczególnie opowiedzieć to fakt, że korzystania przez nią z niezwykłego przyrządu treningowego, podobnego do pancerza nakładanego na przedramiona i golenie. Były to specjalne ciężarki, które wyraźnie ją spowalniamy, ale odkryłem to dopiero momencie kiedy je z siebie zdjęła. Wtedy prędkość jej ataków niezwykle wzrosła. Dowiedziałem się, że zdobyła je gdzieś w Hanamurze. Uznałem, że te informacje mogą być cenne dla naszej szkoły - zakończył niebieskooki czekając na to, co odpowie mistrz szkoły.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ichirou » 16 lip 2019, o 23:22

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
1


Kakita nie był anonimową postacią w Szkole Taka, więc nie miał problemu w uzyskaniu audiencji u głównego mistrza. Nie miał też problemu z wejściem do samej siedziby głównodowodzącego, bo strażnicy znali już jego osobę, tak jak i on ich kojarzył, przynajmniej z samych twarzy. Przedstawianie się i tłumaczenie celu wizyty było zatem zbędne. Wystarczyło jedynie zapytać, czy Mistrz jest akurat u siebie i czy istnieje możliwość rozmowy z nim.
Zenpachi przywitał spokojnie przybysza, skinął mu głową i poprosił o przejście do sedna sprawy, jako że było pewne, że dość świeżo upieczony Hatamoto przyszedł z jakąś konkretną rzeczą. Potem zamienił się w słuch, splatając dłonie za plecami i dumnie wypinając pierś. Kiwnął głową kilka razy podczas relacji młodszego samuraja, ale jego wyraz twarzy pozostawał wciąż ten sam i nie zdradzał jakichkolwiek emocji.
- Lata temu miałem okazję mierzyć się z wojownikiem, który walczył w sposób, o którym mówisz. Przyznaję, ten styl swoją nieprzewidywalnością przysporzył mi wtedy trochę kłopotów. Fakt, że wyszedłeś zwycięsko z tego sparingu jedynie potwierdza, że twój ostatni awans nie był pomyłką, Kakita-san.
Nad kolejną kwestią doświadczony, czarnowłosy samuraj musiał się zastanowić.
- Ciężary, które nakładają limity na użytkownika, by po zdjęciu wykrzesać z niego maksimum? Ciekawe... Porozmawiam z mistrzem Amatsurama, być może słyszał o tym kiedyś. Skoro daje tak imponujące rezultaty, to warto się tym zainteresować. Jeżeli czegoś się dowiemy, to ty również się dowiesz - zapewnił na koniec, spokojnym - jak zwykle - głosem. Jeżeli Asagi miał jeszcze jakieś sprawy do omówienia, to Zenpachi był oczywiście chętny do rozmowy. W innym przypadku konwersacja jednak powoli dobiegała końca, bo sam mistrz nie miał w tym momencie nic więcej do przekazania.

***
Przebywając na obszarze Szkoły Taka mógł cieszyć się z coraz cieplejszych dni rozwijającej się wiosny. Do życia Kakity mogła wkraść się wtedy lekka rutyna, ale ta u samurajów w pewien sposób była konieczna, bo pozwalała zahartować ducha i opanować niektóre rzeczy do perfekcji. Z racji statusu Hatamoto przydzielano mu teraz więcej zajęć z młodymi adeptami, którzy mieli chłonąć jego wiedzę i doświadczenie. Nie obyło się też bez spotkań z Ishio, który wielce sobie cenił Asagiego i bardzo lubił spędzać z nim czas i udoskonalać się pod jego okiem.
W międzyczasie, przy okazji jakiegoś mniej formalnego spotkania, Zenpachi napomknął Kakicie, że z pomocą Amatsuramy udało im się doszukać jakichś starych zapisków jednego z byłego mistrzów szkoły. Znajdował się w nich mały fragment na temat czegoś, co całkiem dobrze pokrywało się z relacją Asagiego. Zainteresowani sprawą podjęli próbę kontaktu z pewnym człowiekiem, który mógł być w stanie wytworzyć coś podobnego.
Wszystko jednak wymagało czasu i cierpliwości. Czarnowłosego Hatamoto zapewniono, że zostanie poinformowany, kiedy tylko przyjdzie wiadomość zwrotna. Do tego czasu należało się zająć codziennymi, również ważnymi obowiązkami w Szkole Taka.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 17 lip 2019, o 17:21

Słysząc pochwałę z ust mistrza, niebieskooki uśmiechnął się w duchu. Musiał przyznać, że... pewna pyszna cześć jego natury oczekiwała docenienia umiejętności, jednakże szybko to w sobie stłamsił. Wiedział, że starcie z Uchiha-hime było tylko przyjacielską wymianą ciosów i coś podpowiadało mu, że w sytuacji realnej walki wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Poza tym, nie walczył po to, by ją pokonać, chciał sprawdzić siebie. Odniósł nad sobą zwycięstwo, nie mógł zatem go teraz zaprzepaścić poprzez wpadanie w nieuzasadnioną niczym pychę, która jak wiadomo, zawsze kroczy przed upadkiem.
- Dziękuję za dobre słowa mistrza. - odpowiedział samuraj, po czym czekał na dalsze słowa starszego wojownika, odnośnie drugiej części raportu. Kakita się nie spieszył, zwłaszcza, że widział iż Zenpachi nad czymś intensywnie myśli.
Kiedy mistrz przemówił, niebieskooki uznał, że dobrze zrobił przynosząc wieści odnośnie niecodzienne metody treningowej. Jak się okazało, była ona również zagadkowa dla najlepszego szermierza szkoły, a więc wiele więcej na jej temat już ustalić nie mogli. Sam Kakita również nie miał nic do dodania, zameldował wszystko to, co zamierzał, więc zgodnie z etykietą pożegnał się z mistrzem i udał do swoich obowiązków, czekając na wieści odnośnie ciężarków...

***

Nowa ranga łączyła się z nowymi obowiązkami. Niebieskooki nie spodziewał się, że otrzyma możliwość trenowania młodych samurajów, do tej pory jedynie asystował w zajęciach prowadzonych przez nauczycieli szkoły, czasem komuś coś na boku opowiedział, ale teraz wszystko się zmieniło.
W młodości Kakita bardzo chciał zostać nauczycielem szermierki, jednakże kiedy się to w końcu ziściło, rzeczywistość okazała się dalece różna od tego, co sobie wyobrażał. Niebieskooki bardzo się starał spełnić pokładane w nim nadzieje, a wiązało się to z robieniem wszystkiego możliwie najlepiej. Było to... stresujące. W walce, czy też podczas wykonywania misji, samuraj był zdany głównie na siebie i to za samego siebie odpowiadał. Nauczając, brał odpowiedzialność nie tylko za każde swoje słowo, ale za też za to, jak zostanie ono zapamiętane i zinterpretowane przez przyszłe pokolenie. Z tego też powodu Asagi zdecydował się nie poruszać zbyt wielu kwestii filozoficznych przy adeptach, wolał skupić się na treningu technicznym, ten miał opanowany nie najgorzej, a przynajmniej na tyle dobrze, by początkujący i nawet średnio zaawansowani uczniowie nie stanowili dla niego problemu, a każda jego rada czy też sugestia była dla nich pożyteczna i na pewno nie prowadziła do wyrobienia szczególnie złych nawyków, czy też głupot (a do tego mogłaby prowadzić jego filozofia, która chociaż czysto samurajska, to jednak dosyć osobliwa). Niebieskooki ograniczał się do poprawiania jedynie ogólnie znanych technik battodo i kenjutsu, swoje własne "sztuczki" zachowywał na razie dla siebie. Nie tylko dlatego, by je chronić przed niepożądanymi oczami, ale również by nie zostać uznanym za zbyt puszącego się świeżoawansowanego hatamoto...
Kiedyś przy którejś z okazji, mistrzowie poinformowali go, że w sprawie ciężarków poczynili pewne dość znaczące postępy. Kakita dowiedział się, że nie tylko kontynuowali badanie sprawy, ale również znaleźli kogoś, kto byłby w stanie wykonać egzemplarz tego niecodziennego sprzętu treningowego. Wieść ta niezwykle ucieszyła młodego samuraja, ale musiał uzbroić się w iść samurajską cierpliwość. Sprawy toczyły się bowiem swoim formalnym tempem, ale akurat w tym przypadku trafiły na podatny grunt. Niebieskooki opanował sztukę cierpliwości na równi ze sztuką zabijania - pierw nauczył się tego czekając na Setsunę, później ścigając gang Koguta. W jednej i drugiej sprawie odniósł swoiste sukcesy i porażki, w obu musiał czekać. W jednej czekać przestał, w drugiej trwał cierpliwie. Pomny o konieczność czekania, niebieskooki zdecydował się skupić na chwilo bieżącej i robić to co do niego należało...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ichirou » 18 lip 2019, o 00:07

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
3


Kolejne dni upłynęły na przyzwyczajaniu się do nowej roli, która wiązała się nie tylko z większym szacunkiem adeptów Szkoły Taka, ale przede wszystkim z większymi obowiązkami. Asagi był już na tyle wprawionym samurajem, że marnotrawstwem byłoby zachowanie wyłącznie dla siebie zdobytych umiejętności i doświadczeń. Samurajska kasta była zbudowana właśnie na przekazywaniu wiedzy i filozofii między kolejnymi pokoleniami, a szkoła w Kaigan nie była w tym względzie wyjątkiem.
Ishio oraz inni adepci z wielką chęcią chłonęli nauki, choć oczywiście nie wszystko było idealne. Zdarzali się i tacy uczniowie, którym należało poświęcić więcej czasu lub wymagali większej cierpliwości. Tak jak Kakita był dobrze wyważonym mieczem, tak oni zaledwie kawałkami stali, którym dopiero nadawano odpowiedni kształt.

***
Minął jeden tydzień, drugi, trzeci, czwarty. Życie w Szkole Taka toczyło się dość spokojnie, bez większych ekscesów i mogło nawet popadać w lekką rutynę. Zenpachi raz lub dwa razy napomknął przez ten czas, że wiadomość została przekazana pewnemu mistrzowi kowalstwa i należy czekać na informację, czy jest on w stanie w ogóle się podjąć zadania.
Nie można było jednak czekać w nieskończoność i nawet nie chodziło tutaj o granicę cierpliwości, która mimo wszystko wciąż znajdowała się gdzieś daleko, w okolicach horyzontu. Wypadało po prostu zainteresować się tematem, stąd też pewnego wiosennego dnia Kakita został poproszony o stawienie się w siedzibie mistrza. Znajdował się tam nie tylko przywódca całej Szkoły Taka, ale także sędziwy Amatsurama.
- Witaj, Kakita-san. Zadanie do ciebie mamy, omawianej niedawno sprawy dotyczące. Długo już żadnej wiadomości nie otrzymaliśmy, więc osobiście dowiedzieć się trzeba, czy mistrz kowalstwa podołać zadaniu jest w stanie. Być może jakiejś pomocy potrzebuje. Jeżeli tak, to ją mu udzielisz - oznajmił spokojnie starzec, chowając splecione dłonie w długich rękawach kimona.
- Nazywa się Okane Tsuneyo. Niektóre miecze tutaj, pamiętające jeszcze zeszłe pokolenie, wyszły spod jego ręki. Obecnie mieszka w Shinrin, ale z dala od ludzi. Już rzadko kiedy sięga obecnie po młot kowalski, ale dla tego unikalnego zlecenia powinien to zrobić - dopowiedział Zenpachi po swoim poprzedniku. - Za twoją sprawą zaczął się ten temat, więc przysługuje ci prawo do zajęcia się nim osobiście. Tsuneyo-san miał nas poinformować, jeżeli nastąpi jakiś progres. Skoro jednak do tej pory nie dostaliśmy jakichś wieści, to uznaliśmy, że warto go wspomóc w czymkolwiek tylko będzie trzeba.
Obaj zamilknęli na moment, pozwalając czarnowłosemu samurajowi przetrawić przekazane informacje. Choć nie został wydany jasny rozkaz, to nie było wątpliwości, że odmowa będzie małym nietaktem.
- Też proponuję, żebyś jednego z naszych uczniów zabrał. A dokładniej to uczennicę - dodał na koniec staruszek, poprawiając sumiasty wąs między palcami.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 18 lip 2019, o 09:17

Jedna z popularnych klątw mówi "obyś cudze dzieci uczył" i coś w tym było. Nasz niebieskooki bohater starał się jak mógł wprawiać w nową funkcje i zaprawiać zarówno ciała jak i umysły swoich podopiecznych, ale nie oszukujmy się, wszelkie początki są raczej trudne. Nie rzadko drażniło go wewnętrznie, że któryś z podopiecznych nie potrafi wykonać zleconego ćwiczenia, ale nie ten gniew nie był skierowany w niego, tylko w Asagi'ego - niezwykle drażniło go, kiedy nie potrafił czegoś wyjaśnić tak, by inni zrozumieli. Najtrudniej było właśnie z elementarnymi technikami i zasadami obchodzenia się z mieczem, czyli z tym, nad czym na co dzień nie myślał i było dla niego naturalne jak oddychanie. Niebieskooki przeczuwał, że na tym też polega rola nauczyciela, by nauczając przypominać sobie te najbardziej kluczowe podstawy tak, by być ich świadomym...

Wezwanie przed oblicze mistrzów niebieskooki przyjął z ulgą. Z jednej bowiem strony coraz bardziej wprawiał się w rolę instruktora, z drugiej trochę potrzebował się od niej wyrwać by przemyśleć dotychczasowe sukcesy oraz porażki, by lepiej wywiązywać się ze swoich obowiązków.
Przybywszy do siedziby mistrza i dopełniwszy wszystkich wymagań etykiety, niebieskooki wsłuchał się w to, co Zenpachi i Amatsurama mieli mu do powiedzenia. Jak się okazywało, czekanie zmęczyło już samurajów i postanowili wysłać niebieskookiego by sprawę wybadał. Sam również się nad tym od jakiegoś czasu zastanawiał, bowiem co innego czekać na wykonanie zamówienia, a co innego na wiadomość. Kakita wątpił w to, że stary przyjaciel szkoły jakim był płatnerz zwyczajnie zignoruje sprawę i się nawet nie odezwie, co zdecydowanie było niepokojące (z najbardziej prozaicznych powodów tej sytuacji można było zasugerować że po prostu zmarł nagłą śmiercią, wszak w pewnym wieku ludzie odchodzą).
- Oczywiście wyruszę by wspomóc mistrza Tsuneyo, jak tylko będę mógł. - odpowiedział z lekkim ukłonem niebieskooki, co prawda, nijak się na kowalstwie nie znał, ale wiedział, kto w świątyni się zna. Pewnikiem Sekura Michio, który potrafił wykonać niemalże idealną kopię ceremonialnego miecza byłby tutaj sporą pomocą, bo chociaż nie wypadało, by cokolwiek mistrzowi kowalskiemu sugerował, to przynajmniej wiedział jak pomóc. Kakita natomiast mógłby co najwyżej dorzucać drewno do pieca, albo bić w stal, albo...
Słysząc ostatnie słowa mistrza Amatsurama, niebieskooki otworzył szerzej oczy, by w głębszym wdechu odzyskać ogładę. To, że rozważał zwrócenie się o pomoc do Sekura'a to jedno, ale to, że mistrzowie czytają mu w myślach to drugie. Tyle tylko, że żądnej uczennicy zajmującej się kowalstwem niebieskooki nie znał. Protestować nie zamierzał, wszak już kiedyś podobną misję obył, tylko zupełnie się tego nie spodziewał.
- Kogo masz na myśli, Amatsurama-sensei? - zapytał niebieskooki odnalazłszy się jako tako w sytuacji i wertując swoją pamięć w poszukiwaniu znanych mu uczennic, a przynajmniej jakichś, które się przez jego zajęcia przewinęły. Samotna wyprawa to żaden problem, ale zabranie ze sobą kogoś zupełnie nieopierzonego, to zupełnie inna sprawa. Co prawda, mieli się tylko udać do Shinrin, to całkiem niedaleko i sprawdzić, co u starego mistrza kowalskiego, pora roku również na wycieczki sprzyjająca, więc co mogło pójść nie tak?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ichirou » 18 lip 2019, o 20:05

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
5


Mistrzowie, ściągając Asagiego do siebie, mieli niemal całkowitą pewność, że ten podejmie się powierzonego mu zadania. Formalność musiała jednak zostać spełniona i niedawno upieczony Hatamoto złożył deklarację zgodną z oczekiwaniami. Zadowolony Amatsurama kiwnął tylko głową w odpowiedzi, a Zenpachi - jak zwykle zresztą - pozostał niewzruszony.
Pozostała jeszcze mniej oczywista sprawa, która dotyczyła wspomnianej uczennicy.
- Kumiko ze sobą byś wziął. Jej wuj wybitnym kowalem był, a dziewczyna zdążyła trochę tej sztuki poznać. Zamiast wykuwać wolała jednak miecze dzierżyć, stąd też wśród nas obecnie jest. Kumiko już znasz, w ostatnim czasie ją uczyłeś - wyjaśnił życzliwie stary samuraj. Faktycznie, czarnowłosemu miecznikowi imię te było jak najbardziej znane i należało do wciąż nastoletniej panny, której zdążył udzielić przynajmniej kilka lekcji. Mógł ją trochę poznać, ale znajomość ta była bardzo powierzchowna. Nie była zbyt wygadana, ale nie oznaczało to, że brakowało jej pewności siebie. Wręcz przeciwnie, jeżeli coś mówiła, to ze sporą stanowczością i chęcią podkreślenia własnej wartości. Umiejętnościami prezentowała podobny poziom co jej rówieśnicy. Jak każdemu podczas ćwiczeń zdarzały się jej błędy lub niedociągnięcia, których wytykanie przyjmowała ze srogą miną i mocno zaciśniętymi wargami.
Chwilę później przywódca Szkoły Taka sięgnął po małą kartkę papieru, którą następnie wręczył podopiecznemu.
- Wskazówki na temat trasy do samotni mistrza Tsuneyo. Zawsze lubił ciszę i spokój. Wielokroć powtarzał, że obecność innych rozprasza go i przeszkadza mu w pracy. Jest specyficzny, ale w kontakcie z nim może ci pomóc właśnie z Kumiko. Miała do czynienia z podobnego rodzaju artystą w tym fachu. Przygotuj się więc odpowiednio. Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku - skończył podniosłą sentencją i skinął głową na pożegnanie, jeżeli nie było już niczego więcej do omówienia. Zadanie należało teraz do Asagiego i to od niego właściwie zależało, kiedy tak właściwie wyruszy do Shinrin i jakie działania podejmie przed wyprawą.
Jeżeli Kakita postanowił odszukać powierzoną mu adeptkę teraz lub później, to mógł ją spotkać w dojo. Ciemnowłosa, siedemnastoletnia dziewczyna ćwiczyła samotnie przy pomocy treningowego miecza, ze sporą zaciętością powtarzając wyłącznie jeden i ten sam manewr, co do którego Hatamoto miał wczoraj zastrzeżenia. Była skupiona wyłącznie na sobie i na własnych niedociągnięciach, które wywoływały lekką złość na jej delikatnej twarzy.

Kakita [zt], tutaj dalej -> viewtopic.php?f=200&t=6429&p=121590#p121590
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Kakita Asagi » 12 paź 2019, o 18:31

Tak, jak w zasadzie podejrzewał niebieskooki, Kumiko nie za wiele wyciągnęła z tej przygody i z jego wykładów stale twierdziła, że nigdy więcej coś takiego się jej nie przydarzy - z drugiej strony, co innego miała zadeklarować, że popełni błąd znowu? Kakita wiedział, że nie była to jej ostatnia sytuacja, w której otrzymała rany w walce, a poważne zagrożenie jeszcze nie raz spojrzy jej w oczy. Pytaniem pozostawało, czy istotnie wyjdzie z tego żywa? Samuraj miał co do tego poważne obawy, Kumiko nie była tak biegłą ani doświadczoną wojowniczką, by jej umiejętności "wybaczały" błędy wynikające z popędliwości. Heh...

Powrót do rodzinnej szkoły był przynajmniej dziwny, witano ich jakby byli bohaterami wracającymi ze zwycięskiej bitwy, a Kakita w żadnej mierze się tak nie czuł - ich misja w praktyce zakończyła się porażką. Mieli pomóc mistrzowi Tsuneyo, miast tego musieli pomścić jego straszliwą śmierć. Jasne, że informacje na temat wrogów jakie zdobyli były bardzo cenne, ale Asagi nie uważał tego za zwycięstwo. Tak czy inaczej, trzeba było zachować twarz, skinieniem posłał do Ishio niemą wiadomość, że znajdzie go później, a samemu dał się prowadzić mistrzowi Amatsurama przed oblicze głównego mistrza szkoły, przed którego siedzibą zostawił główną broń, zgodnie z obyczajem i zdjął buty, co by brudu z podróży nie nanieść. Co do tego, że "wrócili w zdrowiu" to Asagi nie był co do tego w żadnej mierze przekonany. Kumiko o mało nie przypłaciła tej przygody życiem, on również ucierpiał więc...
- Mistrz Zenpachi, wróciliśmy z misji. - zaczął na progu z odpowiednio niskim ukłonem, po czym wszedł do środka i zajął wskazane miejsce. Jak podejrzewał, szkoła dobrze wiedziała o śmierci mistrza Tsuneyo, sam wszak wysłał wiadomość w tej sprawie, wiec gdy tylko pozwolono mu mówić, zaczął wykładać swoje, a raczej ich wspólne, ustalenia.
- Podążając tropem zabójców mistrza Tsuneyo, trafiliśmy do osady rodu Senju. Tam miejscowy kupiec potwierdził, że przyjął zamówienie od ludzi podających się za asystentów mistrza. Materiały były bardzo drogie i ich źródłem miały być Karmazynowe Szczyty. - niebieskooki wyraźnie zaznaczył tą lokalizację, bowiem już kiedyś pojawiła się w ramach "kogutów" po czym kontynuował.
- W wyniku dalszego śledztwa natrafiliśmy na podejrzanych. W wyniku zamieszania doszło do walki. Zabiłem trzech wrogów, z czego jeden korzystał z przygotowanych przez mistrza Tsuneyeno ciężarków. Pokonany stwierdził, że mają już zarówno schemat wykonania, jak i całą wiedzę o tym dziele. Zagroził, że zniszczą nas masowym atakiem... O ile to ostatnie mocno mnie nie przeraża, to fakt iż przejęli korespondencję mistrza Tsunaye oznacza, że mają wśród nas szpiega. - tu niebieskooki wstrzymał się by ostatnie zdanie odpowiednio wybrzmiało w tej sali. Należało zacząć mówić otwarcie, szkoła Taka miała poważny problem.
Co więcej, ich organizacja ma już oficjalną nazwę - Ondori ryu. Mistrzu Zenpachi, mistrzu Amatsurama, uważam, że sprawa zaszła już za daleko. Zwolennicy Ondori-ryu działają zarówno w Daishi, jak i w Shigashi no Kibu, a obecnie pierwszy raz blisko naszych granic na terenie osady Senjuu. Są dobrze zorganizowani, mają dostęp do informacji i środków. Materiały jakie zamówili były bardzo drogie - zbroją się wiedzą o nas wszystko, my natomiast błądzimy. - niebieskooki nie szczędził mocnych słów. Nie był już szeregowym samurajem, był Hatamoto, tylko i aż jedną rangę niżej od głównego mistrza szkoły, a więc jego głos się zaczynał liczyć. Co więcej, wszyscy oni byli tutaj wojownikami, więc zdawali sobie sprawę z tego, co się dzieje...
- Uważam jednak, że tym razem pycha ich zgubi. Nie doceniliśmy ich, ale oni teraz nie doceniają nas. Wykorzystajmy to. Wiemy jakie materiały są konieczne do wykonania obciążników mistrza Tsuneyo, wiemy też, że byle płatnerz ich nie wykona. To nasza szansa, musimy rozpuścić wici, wyśledzić transporty materiałów. Mamy sojuszników w Daishi i Shiroiiwie, a w i Hayashimurze przyjaciele się znaleźli. Musimy jednak bardzo uważać, kogo w plan wtajemniczymy, jak mówiłem, uważam, że mają wśród nas szpiega, nie wierzę bowiem, że obserwują każdego z naszych sojuszników. - zakończył niebieskooki, prostując się poważnie. Przestawał myśleć jak szeregowy żołnierz, coraz bardziej czuł się jednym z dowódców. Musiał przestać myśleć tylko za siebie i zacząć myśleć za szerszą rzeszę, to przed czym stanęli samuraje było wojną...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szkoła Taka: Siedziba mistrza

Postprzez Ichirou » 13 paź 2019, o 08:31

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
67


Ruszyli do siedziby mistrza, by tam we czwórkę omówić przebieg wykonanego zadania. Kumiko też była zaproszona, choć nikt nie wymagał od niej inicjatywy, bo to na słowa Asagiego dwaj doświadczeni samurajowie nadstawiali uszy. Dziewczyna miała po prostu obserwować i uczyć się, jak wygląda w pełni samodzielna i odpowiedzialna służba. Nie odzywała się niczym cichutkie dziecko przy dyskusjach dorosłych.
Hatamoto natomiast złożył dokładny raport i później podzielił się własnymi przemyśleniami na temat bardzo poważnego problemu, którym było rosnące w siłę ugrupowanie. Amatsurama marszczył brwi i często gładził sumiaste wąsy, prezentując przy tym bardzo zamyśloną minę. Zenpachi natomiast pozostawał niewzruszony. Niepokojące wieści przyjął z typowym dla niego chłodem.
- Usilnie próbują stworzyć coś na naszą modłę, ale zaczynają od złej strony. Kiedy zawieje mocniejszy wiatr, ich szkoła runie w gruzach, natomiast nasza utrzyma się, ponieważ osadzona jest na solidnych fundamentach. Musimy zachować czujność oraz cierpliwość w oczekiwaniu na właściwy podmuch - zaczął dość enigmatycznie Zenpachi.
- Idą na skróty, próbują nas skopiować. Ich sieć jest szeroka jak sieć niebios, jednak jej oka są bardzo duże. Wyrwiemy się przez nie. Zaczekamy na właściwy moment i wtedy wyprowadzimy kontrnatarcie - skończył na ten moment, przerzucając spojrzenie na starszego samuraja.
- Prawda to. Tymczasem my z nowego nabytku powinniśmy skorzystać. Kakita-san, obciążenia dla siebie zachowaj, w walce z Kogutami niech ci służą. Z twoją radą się zgadzamy i śladem ciężarów pójdziemy - oznajmił staruszek, splatając dłonie za plecami.
- Stan wiedzy Ondori jest niepokojący. Bez namacalnego dowodu nie możemy obwieścić, że mamy zdrajcę, ale dyskretny sposób przyjrzymy się członkom naszej szkoły. Pozostanie to jednak między nami. - Zenpachi przeniósł wtedy spojrzenie na młodą adeptkę, która skinęła głową na znak zgody i dotrzymania tajemnicy.
- Odpocznijcie, wykurujcie się. A potem wróćcie do treningów. Kumiko-san, ty do szlifowania swoich umiejętności. Kakita-san, ty do pracy z ciężarami. Podejrzewam, że może minąć trochę czasu, aż twoje ciało się do nich dostosuje.
Później obaj mistrzowie pożegnali się z duetem i spojrzeniami odprowadzili ich do wyjścia, by potem omówić sytuację między sobą.
Kumiko i Asagi mogli wrócić do standardowego rytmu życia na terenie Szkoły Taka. Tą pierwszą czekał oczywiście pewien okres rekonwalescencji, który nastolatka próbowała możliwie najprędzej skończyć, by wrócić do wzmożonych treningów z jeszcze większym zacięciem niż dotychczas. Długowłosy samuraj stosunkowo prędko wrócił do pełnej sprawności, choć należało pamiętać, że sprawność ta została bardzo mocno ograniczona przez niedawno zdobyte ciężarki, przez które dzielny bohater musiał nauczyć się własnych ruchów na nowo.
Chwilowo nie pojawiały się żadne doniesienia na temat działalności Kogutów w okolicznych prowincjach, ale chyba każdy uświadomiony w powadze tej sprawy wiedział, że to jedynie cisza przed burzą.

    Wyprawa zakończona powodzeniem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:


Powrót do Szkoła Taka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość