Dom Sameoshiego Hoshigaki

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 28 kwi 2019, o 14:21

Trudno wierzyć w historie które nie mają sensu ani składu, znacie te niestworzone opowieści w których ktoś robi z siebie wielkiego bohatera a potem wszystko jest zweryfikowane odpowiednio? No właśnie! Takie głupoty zdarzają się cały czas. Ta jest jedną z nich bo plan uknuty przez czerwonego kapturka nie ma żadnych oznak bycia zaplanowanym. Ot, przyszedł i gadał co mu ślina na język przyniosła. Zwykła niedojda. I poszedł...

Czy się śmiał? Mało mnie to obchodziło, zapewne wyglądał wtedy jak ten głupi co śmiał się do sera, tylko, brakowało mu sera. Chyba, że w swojej torbie miał jakiś... Ahhh, nie ważne! Powiem wam, że gdyby wszystko poszło po jego myśli to by dostał ten śmieszny amulecik. Ale był zbyt głupi i nawet nie zaczął szukać. Ja to nie rozumiem takich ludzi, powiedziałam mu by sobie wziął, to czekał aż mu go dam, kompletny ignorant któremu nie wiadomo o co chodzi. Dlaczego ten tydzień jest tak pełny absurdów? To chyba przez to, że Watatsumi się zdenerwował i przywiał te ciemne, deszczowe chmury. Nastroje wszystkich już wcześniej zaczęły się psuć... TO BYŁ ZWIASTUN! Jestem pewna, zwiastun tych chmur które wczoraj zalały miasto a teraz każdemu się udzielają... Ugh, albo dalej śpię albo nie wiem... Każdy zgłupiał! Strażnicy w czarnym dystrykcie... Zawsze wydawało mi się, że tutaj nie chodzą, nawet tatko mówił, że trzeba uważać aaaale.... Przekonałam się, że swoich nie ruszają, jeśli nie muszą.

Zastanawia mnie gdzie wtedy faktycznie byłam jak mnie zobaczył i do mnie mówił, bo przecież poczekałby chwilę aż otworzę prawda? Zresztą... Tylko widząc ich na dole już bym ruszyła, dlatego akurat ten fragment opowieści... Sami rozumiecie, jest dla mnie nieznany. Wracając do tego co było potem, pojawił się on, czerwonooki, to był jeden z tych co widzą przez ściany! Kurka, ale dziwna sprawa. Tak go obserwowałam jak wszedł i w sumie to go nie znałam. Ale dalej mi tutaj coś nie pasowało. Zwłaszcza po tej sprawie z dziwną przesyłką jaką musiałam donieść. - A wiesz, że to wszystko nie ma sensu? Dlaczego w ogóle tutaj jesteś, co? Akoraito wysłany przez straż? Może i jestem doko ale wiem, że to nie straż wydaje shinobi rozkazy podrabiańcu! - Zmarszczyłam brwi, nawet i w henge było to widać, aczkolwiek wróciłam do swojej postaci zaraz po tym. Nie było sensu udawać. - W takim razie wiesz kogo szukać. Tego czerwonego kapturka który mnie odwiedził w nocy a nie mnie. Jego sobie przesłuchuj. - Parsknęłam bo wszystko to było bardziej niż niedorzeczne. Łotr idiota z konseksjami sięgającymi pewnie samego cesarza, wysłany przez kogoś bliżej nieokreślonego by odzyskać ich pamiątkę, a jak jej nie odzyska to służba opisze mnie jako złodziejkę.

Bajka, i to z kanonu takich słabych nie wartych czytania, jakże się cieszę, że nie musiałam nigdy czytać takich bzdur, o tak! Nigdy nie będę czytała takich bzdur. - Gdybyście mieli mnie przesłuchać to byście przyszli spokojnie i nie wysyłali całej bandy, ty oszuście! Poza tym, gdybym faktycznie coś przeskrobała to przysłaliby Shoheia a nie jakiegoś gościa którego nie znam! - Przecież to było oczywiste, tak się postępuje, prawda? To pierwsza zasada dobrego podstępu. Uśpienie czujności poszukiwanego i wysłanie na negocjacje osoby którą zna. Znalezienie Shoheia na pewno nie było trudne, przecież ciągle albo się modli do Watatsumiego albo naucza. Phi... Zna moje imię, jeśli z zapisków w siedzibie władzy to na pewno wiedzą też o Shoheiu. - Mojego tatka w to nie mieszaj oszuście! - To wszystko zaczęło mnie zastanawiać... Podał się za Akoraito a co jeśli był silniejszy? Wtedy to by oznaczało, że ktoś chyba się nudzi albo nie posyła ludzi tam gdzie powinien, bo no dajcie spokój... Do mnie, małej Maname posyłać kogoś silniejszego? Po co? Nie mniej wyszłam za okno. Musiałam sprawdzić czy faktycznie mówi prawdę, bo jeśli jest sam, to na pewno jest oszustem a oczy to też blef! Wyszłam i się rozglądałam starając się upatrzeć to jednego, to drugiego, jeśli faktycznie ktoś z nim jest. Inna sprawa, że gdyby gość faktycznie był czerwonookim co widzi wszystko to już dawno wiedziałby, że mam ten dziadowski wisiorek i nie pieprzyłby głupot! Chyba, że oni nie widzą wszystkiego... Ah, to takie skomplikowane. - Cały czas coś mi podpowiadało, że mój gość tutaj, to wciąż ta sama osoba z którą rozmawiałam wcześniej - Wystarczyło go sprawdzić... - Jeśli jesteś tym za kogo się podajesz... Nie zmienisz się jak rzucę cię kamieniem! Uznajmy to za test twojej prawdomówności! Sięgnę kamień, dobrze? - Sięgnęłam wtedy do swojej torby, jakbym chciała wyciągnąć z niej kamień. Nie miałam żadnego, ale jak go porządnie wodą zmoczę to też efekt będzie taki sam, prawda? Nie ważne czy się zgodził czy nie. I tak chciałam go opluć i się przekonać na własne oczy czy jest tym podrabiańcem. Więc jak tylko wyszłam, to po tym wszystkim splunęłam w niego strumieniem wody. Nie myślałeś chyba, że pluję ile wlezie co? Nie chcę sobie całego domu zalać. W zależności od tego jak się wszystko potoczyło... Dopiero mogłam kombinować co zrobię dalej.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Hikari » 30 kwi 2019, o 14:28

~ Burzliwy dzień ~
Misja rangi D 13/15+
Maname




Kolejne wydarzenia wcale nie przekonywały Maname, że to co mówił gość nocą było rzeczywiste. Wręcz przeciwnie znajdowała kolejne powody, aby nie ufać osobom, które tutaj przyszły. Największym pierwszym problemem było, że został przysłany przez straż za co tylko dotknął palcami lewej ręki swojego człoa lekko pochylając głowę, a drugą dotykał łokcia. Lekko kręcił głową na boki wymawiając swoje słowa.
- To chyba dość normalne, że skoro straż ma do czynienia z kunoichi to proszą o wsparcie władze wioski. Z siedziby straży kazano mi ciebie tam przyprowadzić.
Dalej tylko wzruszył ramionami.
- Możesz zrzucać winę abym poszukiwał jakiegoś czerwonego kapturka, ale jedynym jakiego obecnie znam to jesteś ty.
Dziewczyna jednak była przekonana o swojej racji, ciągle mówi o wysłanych tutaj osobach jako podrabianych wysłanników władzy. Tylko pytanie czy miała w takim wypadku rację? Może tylko przysparzała bólu głowy zupełnie niewinnej osobie, która nie ma z tym nic wspólnego. Mogła też mieć rację, ale usłyszała głośne westchnięcie. Pewnie dlatego, że to wszystko jest takie kłopotliwe. Zawsze niemalże musi iść coś zupełnie inaczej niż ktoś sobie myślał.
- Ty dalej nie zdajesz sobie sprawy. Obecnie dla wioski jesteś przestępcą, więc przysyłają grupę ludzi która na pewno takiego złapie w razie problemów, a nie znajomego który może mu jeszcze pomóc. Nie wiem co sobie przeskrobałaś, ale nawet nie dali mi się wyspać. Musiałem się tutaj na prawdę pośpieszyć, a nawet tego nie doceniasz.
Zrobił w tym momencie krok wchodząc do budynku, przy okazji ziewając i się rozciągając. Widać, że był dość wyluzowany nawet jak na takie zadanie, albo sprawiał takie wrażenie. Jego czerwone oczy nawet na sekundę nie odeszły od osoby Maname, patrzył się nimi dając uczucie jakby widział czyjąś duszę. Chociaż to tylko może być wrażenie od tego, że ktoś nie spuszcza zbyt długo wzroku, a wręcz przygląda nam się bardzo intensywnie. Był gotowy do reakcji w każdej sekundzie nawet jak jego ciało tego nie pokazywało.
- To Ty wmieszałaś swojego tatka w tą sprawę. Nie wiesz, że odpowiedzialność za czyny dzieci spoczywa na rodzicach? Powinnaś o tym pomyśleć zanim następnym razem wpakujesz się w jakieś szambo.
Oczywiście próbował rozmawiać, przekonać dziewczynę zanim podejmie jakieś dalsze kroki. Których może żałować, nawet bardzo. Mimo to zagrała na jedną kartę, chciała udawać rzut kamieniem wykonując wodne jutsu. Zanim jednak przygotowała się do techniki trzymając ręce w torbie po całym pomieszczeniu rozszedł się dość głośny dźwięk plaśnięcia. Polik mężczyzny zrobił się lekko czerwony, zanim plan został wykonany to on przywalił sobie samemu. Od takiego czegoś henge z pewnością by znikło, czyli to musiała być jego rzeczywista postać. To nie tego się spodziewano prawda?
- To wystarczy aby Ciebie przekonać tak? Teraz możemy udać się do straży grzecznie, a może wolisz abym użył siły? Widzisz takie słyszenie ciągłe, że jestem oszustem mi się nudzi oraz nie prowadzi mnie nigdzie do przodu.
Dłonie wciąż były w torbie. Możliwe było kontynuowanie wcześniejszego zamiaru, wykonanie jakichś pieczęci i wykonanie silniejszego jutsu, podjęcie walki albo się poddanie. To już zależało tylko od pani Kapitan, czy zechce się podporządkować tutejszym ludziom, czy też nie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2097
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 15 maja 2019, o 23:03

Nie mógł mnie przekonać! Cały czas opowiadał jakieś niestworzone rzeczy. - Gdyby naprawdę chodziło im o mnie to by mnie do siebie przywołali! - No tak, tak powinni postąpić, prawda? Nie miałabym powodów uważać, że chodzi im o mnie, prawda? Ale musiałam przyznać, że strasznie mnie męczyli już tymi głupotami. Nawet nie chciałam sobie wyobrażać jak bardzo głupi jest ten ktoś kto go tutaj przysłał, no naprawdę, nie wierzy w moje słowa a strażnicy przecież szukali tego kapturka. - Nie zrzucam! Strażnicy go szukali i dobrze o tym wiesz. - Musiał wiedzieć, inaczej nie wiedziałby o tej sprawie AŻ TYLE. - Nie jestem żadną przestępczynią! - To śmieszne, mówi mi takie rzeczy i uważa, że z nim pójdę. - Dlaczego miałbyś TY mnie obchodzić? Co mam docenić? Że wpadasz do mnie do domu i robisz ze mnie łotrzycę! - Trudno bym nie krzyżowała rąk w tym wszystkim. No bo w końcu... Jak dużo ON wie? - Skoro nie wiesz po co cię przysłali to powiedz im, że sama przyjdę. Idź już sobie do domu, czy co tam chciałeś robić. Co ci szkodzi? - Mówiłam to takim dosyć władczym tonem bo to nie była prośba a bardziej polecenie, dokładnie. Skoro się nie wyspał niech to zrobi a ja sobie sama do strażników pójdę. Tak naprawdę co innego mogłabym zrobić? Uciec? Proszę, to niewykonalne, wręcz absurdalne. Nawet nie wyobrażam sobie tego jak wtedy byliby zdeterminowani jeśli rzeczywiście sobie mnie upatrzyli w taki sposób.

- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Hikari » 21 maja 2019, o 11:26

~ Burzliwy dzień ~
Misja rangi D 15/15+
Maname




Opowiada niestworzone rzeczy, tak jest najłatwiej wytłumaczyć sobie wszystko aby odrzucać rzeczywistość. Tak właśnie robiła to Maname, która wcale nie ufała słowom shinobiego, który tutaj przyszedł. Tylko czy miałby powody do kłamania? Zresztą to co dziewczyna mówi również nie ma sensu...
- Używasz Ty mózgu? Przecież ja jestem tylko aby ciebie zaprowadzić do nich, więc przywołali ciebie do siebie, a Ty odmawiasz wykonania nawet tego rozkazu.
Normalnie ręce mu opadły, ale wtedy wyciągnął coś z kieszeni, jakąś kartkę papieru którą rzucił w twoim kierunku. Widać było na niej twoją podobiznę oraz parę zdań, których nie dało się odczytać z takiej odległości. No, poza jednym słowem u samej góry: "Poszukiwana."
- Gdybyś nie była żadną przestępczynią to po pierwsze nie było tego listu gończego.
Pokręcił głową na boki.
- Po drugie nie posiadałabyś tego amuleciku przy sobie, który jest tutaj także wymieniony.
A teraz zrobił krok do przodu, a jego głos z każdym głosem był coraz głośniejszy, donośniejszy.
- Co mi szkodzi się pytasz? Misja, którą dostałem. To, że jesteś przestępczynią i nie można Tobie ufać do jasnej cholery! Pójdę sobie stąd, a Ty uciekniesz statkiem na kontynent i tyle ciebie widziano! A teraz mam już dosyć tego dobrego. Idziesz ze mną, albo nie odpowiadam co się stanie z tym mieszkaniem. Mam przyprowadzić ciebie żywą, jeżeli nie stawiasz sprzeciwu. W razie problemów mam pozwolenie użyć siły, wcale twoje przeżycie nie jest tutaj koniecznym warunkiem. Teraz wybieraj, ale podejmowanie dalszej dyskusji skończy się atakiem.
Ile w tym prawdy, ile kłamstw tego się nie dowiemy. Ktoś stracił już cierpliwość.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2097
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 21 maja 2019, o 12:44

Dlaczego mam wrażenie, że ten gość wyciąga wszystkie swoje karty jak kapitan statku obelgi z kapelusza? Tak się właśnie czułam jak zaczął wyciągać te swoje wszystkie mądrości. To dziwne, ale właśnie w tej chwili zrozumiałam, że naprawdę mam do czynienia ze zwyczajnym, bezmózgim kretynem. Wparował tutaj zapraszając się niemalże sam a teraz mówi, że przyszedł tu dla mnie, to ci dopiero. No i wyciąga te dziwaczne malunki, założyłabym się, że sam je namalował jakąś techniką. To jedyne wyjście bo pokazałby je wcześniej. - I co, niby narysowali wszystko ładnie w dwie godzinki, wysłali ciebie tutaj i innym dali znać. Powiedz jeszcze, że wiszą w Hanamurze. - Wtedy też pochyliłam lekko głowę i ścisnęłam szmatkę z tym całym amulecikiem którego szukali.

Wiedziałam, że chodziło o niego od samego początku, ale do tej pory nie wspomniał o nim zbyt wiele. Ścisnęłam rękę nieco mocniej a potem rzuciłam zawiniątkiem w jego stronę. - Łap. Skoro o ten bzdet tyle zachodu - Skrzywiłam się i przekręciłam głowę w bok unosząc ją dumnie do góry, bo tak naprawdę nie zrobiłam niczego złego. Znalazłam to i taka była tego wszystkiego historia. - Znalazłam to wczoraj w kałuży jeśli cię to w ogóle obchodzi - Wtedy też zaczęłam zbliżać się do drzwi, miałam już dość tej farsy, więcej nerwów niż to warte. Jeśli jest od kapturka to wygrał swoje i kiedyś go za to skopię. Jeśli rzeczywiście przysłali go ci wielcy mądrzy to co mi zrobią? No nic, bo przecież nic nie zrobiłam. Ale raduje mnie sama myśl, że nawet oni uważają, że jestem w stanie ukraść statek i odpłynąć od tak sobie ignorując swojego tatka. Naprawdę, co za bzdury...


- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Hikari » 23 maja 2019, o 11:35





When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2097
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 13 cze 2019, o 19:16

Szłam i szłam... Krok za krokiem, trochę truchtu i dreptania... Aaah, ileż można!? Dlaczego te miasta są takie duże. Kogoś naprawdę przygrzało mocno gdy tak sobie to wymyślił! Na statku nie trzeba tyle łazić, jest prościej... Nie zastanawiasz się czy temu po drugiej stronie ulicy dobrze patrzy... Ty wiesz, że mu źle patrzy ale jest członkiem załogi i tyle a tu? Nie wiesz nic, psia mać.

Powoli docierałam do domu, minęło dobre kilka godzin i zbliżało się południe. Skąd wiem zapytacie ale widzicie, spojrzałam na słońce i wiem! Powiedzą wam, że to źle patrzeć na nie ale ja swoje wiem! Tylko ktoś tak zdolny jak ja spojrzy w sam jego środek i nic mu się nie stanie, do tego trzeba odpowiedniej techniki której nauczył mnie tatko! Ugh... Kiepska ze mnie kłamczucha co? Nie mogę was okłamywać, po prostu słońce było w odpowiednim miejscu i stwierdziłam, że jest południe... Czyli prawie was nie okłamałam. W końcu udało mi się stanąć przed wejściem na korytarz. Nawet nie wiecie jak cieszyłam się, że w końcu dotarłam. Naprawdę, to było uczucie pełne spokoju, ale... Liczyłam, że nie spotkam więcej ani tego amuletu ani tamtego dziwnego gościa. Ugh, po wejściu do środka zdecydowałam się trochę posprzątać, w końcu trochę rabanu było. Jak wdrapałam się na pięterko do naszych pokoi sprawdzałam drzwi, musiałam być pewna, że ich nie uszkodził, tak samo sprawdziłam dokładnie łóżko czy na pewno tam się nic nie czai tak jak mówił.

- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Reika » 14 cze 2019, o 13:58

~ Dwie Strony Medalionu ~
Obrazek
~ Misja D 1/15 ~
Maname



Czy można zmienić człowieka? Czy da radę wyplenić z niego złe nawyki i zmusić go do obrania innej ścieżki w życiu? Można, lecz jest to niebywale trudne, a i sam człowiek musi tego naprawdę chcieć. Po co jednak się zmieniać, skoro stare, dobre nawyki były tym co dodawało skrzydeł, a każdy kolejny dzień przynosił nową przygodę? Czyż nie było to ekscytujące? Owszem, czasy się zmieniły, jednak można było pogodzić jedno z drugim, jeśli było się na tyle sprytnym. Już wkrótce Maname miała się przekonać, że jej dawne czasy na morzu wcale tak na dobre nie odeszły, a piratem zostaje się do końca życia.
Kiedy kunoichi w najlepsze zajmowała się porządkami w domu ojca, nie zdawała sobie sprawy, że ktoś wtargnął na posesję i przez szczelinę frontowych drzwi wcisnął kawałek papieru, by na koniec szybko się ulotnić. Kto mógł być takim zuchwalcem? Cóż, Sameoshi był dość znaną i cenioną postacią, więc można było spodziewać się naprawdę wszystkiego. Tylko czy była to wiadomość dla niego? Gdy Maname dostrzeże kartkę i podniesie ją, zda sobie sprawę, że to nie jest wiadomość dla ojca. Ot, świstek papieru, nawet nie złożony i nie zapieczętowany. Treść była wyraźnie widoczna, choć ten co ją pisał, mógłby popracować trochę nad charakterem swojego pisma.

Ahoj Kamratko,

Jeśli nie zshinobiała Panienka do końca i nadal kocha morze i jego bogactwa, to miałbym tutaj fuchę, która mogłaby Panienkę zainteresować. Płacę w ryo i może jakieś świecidełko by się znalazło. Podobno baby to lubią. Zapewniam też wygodny hamak i w miarę zjadliwe żarcie. Jeśli jest Panienka zainteresowana, to proszę o brzasku przyjść do portu i szukać łajby o wzniosłej nazwie Pierdziwiatr. Nieduża, żółte żagle. Nie trudno będzie znaleźć, bo nasz pierdzący chmurką Bóg Mórz na dziobie jest dość charakterystyczny i robi wielką furorę w dokach.
Całuję rączki
Stary Znajomy

No cóż, wiadomość dość nietypowa i dająca więcej pytań niż odpowiedzi, no ale czy warto odrzucić zlecenie, skoro samo dosłownie wpadło pod drzwi? Nie ulegało wątpliwościom, że czekał na Maname rejs, jednak czy będzie to przyjemny rejs? No i kim był ''Stary Znajomy''? Zapewne nie dowie się, jeśli nie odpowie na wezwanie z morza.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2002
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 14 cze 2019, o 21:24

Porządki! One zmieniają każdego człowieka. Najpierw jest się pełnym energii a po zrobieniu porządków ma się jej brak. To wszystko przez te brudy, właśnie z nimi wyrzuca się całą energię. Nie musiałam chyba oczekiwać jak czułam się po tych całych porządkach? Chciałabym powiedzieć, że składanie ubrań i sprzątanie to nic wielkiego ale to wszystko przez ten niewidzialny śmieć który się wyrzuca, on kradnie energię. Eh, przez to wszystko zastanawiałam się kiedy wróci do domu mój tatko. Czasami potrafiłam za nim zatęsknić a czasami miałam go dosyć bo mówił mi co mam robić... Tak sprzątałam i coś zobaczyłam!

To się znowu dzieje, widzicie? Ja nie mogę mieć chwili spokoju, chyba kapitańską krew mam we... No krwi, mojej znaczy się! Jestem rozchwytywana i każdy mi ciągle coś oferuje, nawet los, tak jak ten kłopotliwy amulet. Cholera by wzięła i ten los i tych wszystkich, dlaczego sen i nuda czasem mnie nie zaczepi? NUDO! Gdzie się ukrywasz... Eh, nie powiedziałam tego nawet na głos. Zakręciłam się trochę po pokojach aż w końcu dostrzegłam coś dziwnego. Kawałek jakiegoś świstka przy drzwiach, leżał sobie tak o jakby go ktoś tam podrzucił, tylko po co? W pierwszej chwili jak go podniosłam to zobaczyłam pusty kawałek papierzyska, to musiała być zła strona pomyślałam. Obróciłam go wtedy na drugą i tak... Miałam rację, to była zła strona. " Czytając " te szlaczki najpierw zczerwianiałam a potem zzieleniałam. Dlaczego ludzie muszą tak robić? No powiedzcie mi dlaczego bazgrają po tych zwojach, po tych kartkach... To nic nie znaczy, ugh... Skupiłam się wtedy mocno i usiadłam na podłodze ściskając w dłoniach tę kartkę, patrzyłam i patrzyłam... Jedni by powiedzieli, że się zawiesiłam ale wcale tak nie było. Ja naprawdę chciałam to przeczytać...

Nie od dzisiaj mi to wcale dobrze nie szło... - A niech cię Shohei! - To przecież jego wina, że nie umiem. Za bardzo mnie tym męczył i przez to mi się nie chciało. To wszystko przez niego, ugh... I pomyśleć, że właśnie on mnie " uczy ". Nie wszystko jednak poszło na marne, tak siedziałam i wymęczyłam parę słów. " B-Bóg mórz-rz na dziobie " No, Watatsumi, to musi o niego chodzić. - To jakiś statek! - Podekscytowałam się, znowu miałam iść na statek? Ha! A więc jednak los się znowu do mnie uśmiechał, urywam się stąd na nowo. W tej chwili byłam pewna, że to coś w rodzaju zaproszenia, ten gryzmoł... Kilka razy widziałam pewnych ludków ze statków co pisowali trochę, nie wiedziałam co ale chyba... Nie jestem pewna.

Westchnęłam lekko zdezorientowana bo wiedziałam, że jest statek, jak statek to musi być w porcie bo gdzie indziej. Skoro mam takie coś jak poszukam w porcie to znajdę, Watatsumiego znajdę bez problemu, czyż nie? - No pewnie Maname, znajdziesz bez problemu - Tak, nie czekałam na wasze potwierdzenie, sama sobie potwierdziłam, no tak czy nie? No tak. Tylko kiedy mam być w tym porcie? Na to też mam odpowiedź! Nie spodziewalibyście się tego, że jestem taka cwana! Rano, raaaaano. Jak chcesz gdzieś dopłynąć to płyniesz raaaano, bo najwięcej widać i wody są najspokojniejsze. Tatko zawsze wypływał o brzasku, wielu żeglarzy tak robi, to jest najlepszy traf jaki mogłabym mieć. Ciekawe co tutaj napisane... Zapytam jak dotrę.

Wezwanie morza było dla mnie wybawieniem, trochę morskiego spokoju od tego miastowego zgiełku i zawracania głowy na każdym kroku. Byłam jednak zmęczona już tym całym " czytaniem " i sprzątaniem i poszłam spać. I przez to wszystko nie mogłam, cholercia... Obudziłam się nad ranem, tak oceniając słońce miałam jeszcze trochę czasu przed podniesieniem kotwicy a więc Ahoj przygodo. Zebrałam się z domu, zamknęłam drzwi i wyszłam. Pewnie Shohei znowu nie będzie zadowolony, że nie przyszłam na zajęcia ale... krzyżyk mu na drogę, zostanę panią mórz i oceanów, jak nie dziś to jutro i żadne czytanie ani żaden Shohei nie są mi do tego potrzebni. I tak też ruszyłam do największej dzielnicy miasta będącego drugim wielkim tyglem w tej okolicy. Port bo o nim mowa był zadziwiająco ładny i miły w porównaniu z innymi portami w innych miejscach. Opuszczenie czarnego dystryktu nie trwało długo, szybko przemieściłam się na południe a później przecięłam dzielnicę pracusiów[rzemieślników] ci to dudnili od samego rana! No naprawdę, srut... Put, brzdęk, a to ktoś coś ciął a to ktoś stukał a to bił tym młotem te biedne metalowe rzeczy. Eh, szkoda uszu. Dopiero za jakiś czas doszły mnie odgłosy mew i szumiącej wody, to był spokój na jaki czekałam. W końcu dotarłam na miejsce i zaczęłam rozglądać się za tym całym Watatsumim na łódce. Jak już go odnalazłam to zaczęłam kierować się w jego stronę, zaproszenie miałam pod ręką więc co mogło pójść nie tak?

- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Reika » 17 cze 2019, o 11:47

[zt Maname] ----> Dzielnica Portowa
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2002
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 8 lip 2019, o 14:35

Podróż z portu do domu jak zawsze... Była wypełniona nudą i nudą... No i zgadnijcie czym, N-U-D-Ą. No, może prócz tego, że więcej błota nanieśli na drogę. Wróciłam do domu i mogłam trochę odsapnąć po tej przygodzie. Przygody takie ja ta są świetne, to chyba dzięki nim tak naprawdę odpoczywam. Chociaż, czasami wolałabym nie wychodzić i sobie spać i spać... Ale jak już ruszę w morskie tango to nic mnie nie powstrzyma, niepowstrzymana siła wody to ja! Coraz poważniej myślę nad tym by zostawić tatkowi list i zdobyć własny statek, zawsze mówił, że nie powinnam dać o sobie innym decydować a jednak sam mnie tutaj trzyma w tej całej Hanamurze. Będę musiała mu pokazać, że jestem duża i sama mogę zadbać o siebie, o tak. Tak dokładnie będzie, pokażę i jemu i każdemu innemu. A bandytom pokażę figę z makiem o!

Czajniczek gwizdał już dobre kilka chwil, to oznaka, że powinnam sobie zalać te fusidło... Ale wiecie co? Nie jest takie złe. Te moje myśli o byciu coraz odważniejszą zaczynają coraz bardziej do mnie docierać. Minęło już kilka dni od mojego powrotu a ja? Jak byłam tak jestem... Znowu Shohei ciągnął mnie na ćwiczenia i inne bzdury... Znowu męczyli mnie w literkowanie tych cyferków, wiedzą jak tego nie lubię! Ostatecznie musiałam się pogodzić z tym, że taki na tą chwilę los mi zgotował Tatko. Miało być dobrze a coraz bardziej mnie to wszystko denerwuje. Każą mi wstawać rano a potem nic mi się już nie chce a przecież mam zwykle tyle energii. Cholerne wampiry.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Dom Sameoshiego Hoshigaki

Postprzez Maname » 8 lip 2019, o 14:41

Nastal jeden z tych pamiętnych dni, nie opowiadałam wam jeszcze o tym ale właśnie dzisiaj zaczęłam zastanawiać się nad tym jak bardzo wodna jestem... Pewnie nie rozumiecie ale już wam tłumaczę. Potrafiłam już to i owo a ciągle i ciągle pokazywali mi nowe sztuczki, zwłaszcza Shohei, wiem, że się stara ale czasem mógłby mi odpuścić ale o nim innym razem. No więc pokazywali mi trochę najróżniejszych sztuczek. Chciałabym móc wybierać w tym co mi pokazują, wtedy na pewno zdecydowałabym się na trochę inne rzeczy... Najbardziej denerwowało mnie to, że męczyli mnie dzień po dniu bym ćwiczyła te wszystkie techniki. To pewnie kara za tą wyprawę, przecież nikomu nie powiedziałam, że płynę w ten cały rejs, ale przynajmniej trochę ryjków dostałam. Dobrze je spożytkowałam. Wracając, opowiem wam jak to było podczas jednego z ćwiczeń na które zabierał mnie Shohei, jednego... Co będę owijać, opowiem wam o wielu z nich, zwłaszcza tym w którym stwierdziłam, że nie zrobię jak mi każę i zrobię to po swojemu, ale wtedy się czerwony zrobił. Naprawdę muszę wam opowiedzieć jak czerwień nie schodziła z twarzy Shoheia, trudno mi było ocenić czy był zły czy nie był... A może tylko trochę... To wszystko jednak dopiero za jakiś czas, najpierw zacznijmy do tego co było na pierwszym treningu po mojej podróży.

- Kaplica Watatsumi -




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Poprzednia strona

Powrót do Dzielnica mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość