Domek na obrzeżach Hanamury

Domek na obrzeżach Hanamury

Postprzez Hayami Akodo » 28 wrz 2018, o 14:27

Jest to mały, na wpół zrujnowany domek, który zapewne kiedyś wyglądał dobrze, ale od śmierci obojga dorosłych właścicieli stał się obrazem nędzy i rozpaczy - koty z kurzu niemal ganiają się po podłodze, jest ogólnie brudno, ponuro i smutno, a zdjęcia dawnych właścicieli: mężczyzny i kobiety, bawiących się z małą córeczką, oraz jej portreciki namalowane przez matkę są w sumie jedynym radośniejszym elementem tego nieszczęśliwego miejsca. Budynek ten składa się z kuchni, tradycyjnego genkan, łazienki, dwóch małych pokoików i czegoś, co w lepszych czasach było chyba garderobą, a teraz jest składowiskiem smrodu, moli i pająków.
Umeblowanie tych pomieszczeń jest skromne: tradycyjne futony, proste krzesła, szafki, komoda, blaty, stół z kolejnymi krzesłami, w jednej z sypialni znaleźć można ponadto zakurzone rzeczy do malowania obrazów oraz nigdy nie dokończony szkic. W drugim pokoju z kolei znajdziemy, prócz dziecięcych mebelków, sporą ilość zabawek oraz koszyczek, w którym pewnie kiedyś spał kot.
Domek ten znajduje się na absolutnych obrzeżach Hanamury i raczej nie jest zauważany przez ludzi; jeśli już, to raczej się go omija, no bo kto by chciał wchodzić do takiej rudery? Jedni mówią, że rezydują tam złośliwe oni, inni z kolei uważają, że strach tam w ogóle łazić, jeszcze coś na łeb spadnie...
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Domek na obrzeżach Hanamury

Postprzez Kaito » 30 wrz 2018, o 23:26

Po posturze strażnika Kaito sam by pewnie pomyślał, że to jakiś drab o niezbyt przyjemnym usposobieniu. Dlatego był wielce zdziwiony, kiedy zobaczył zachowanie Hoshigakiego względem przerażonej dziewczynki. Poważnie, kto by pomyślał, że ten gość ma podejście do dzieci… Ba, chyba nawet lepsze niż sam czarnowłosy! Początkowo mała podchodziła do nieznajomego z dystansem, nadal trzymając się kurczowo jego nogi, ale zdawało się, że pan Ransei dość szybko i skutecznie zdołał ją do siebie przekonać.
Młody Hozuki nie chciał im wchodzić zbytnio w paradę. Strażnik miał na pewno większe doświadczenie, jeżeli chodziło o przesłuchiwanie pokrzywdzonych czy świadków, toteż wolał pozostawić mu tę rolę. Sam jednak baczył uważnie na każde słowo, bo przecież nadal interesował się losem Minami. Chciał poznać jej historię, pomóc jej odnaleźć spokój ducha. W końcu dowiedział się też kim jest Minu-Minu. Okazało się bowiem, że to należący do blondyneczki kociak. Minami twierdziła, że chłopcy go zabili. Cóż, Kaito nie do końca zdołał zapanować nad swoimi emocjami. Jego dłoń samoistnie i mimowolnie zacisnęła się w pięść; dopiero po chwili zwolnił uścisk, ale w jakimś sensie żałował, że nie sprał tym gówniarzom mocniej dupska.
Nie było co jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Ważniejsze było to, by pomóc Minami, a jej historia naprawdę czarnowłosego rozczuliła. Sam pochodził może nie z idealnej, ale pełnej rodziny. Nie mógł do końca wczuć się w sytuację swojej towarzyszki. Było mu jednak przykro z powodu tej niesprawiedliwości. Dlaczego świat karał tak niewinne i bezbronne istoty jak ona? Nie dość, że nie miała mamusi, to jeszcze jacyś smarkacze zabrali jej zwierzątko – jedyne żywe stworzenie, które prawdopodobnie traktowała jak rodzinę. Chłopak miał nadzieję, że gang jednak nie zamordował kotka, a tylko go gdzieś ukrył. W końcu nie było to wcale takie nieprawdopodobne. Być może chcieli tylko nastraszyć Minami. Malutki, biały kotek z żółtymi ślepiami, prawdopodobnie ranny – tyle zapamiętał, by wiedzieć czego szukać. Nawet jeśli był żywy, to musiał przeżyć niezłą traumę po tych rzutach kamieniami…
- Popieram pana słowa w stu procentach. – Odezwał się dopiero, kiedy pan Ransei ustalił plan działania. Cieszył się, że strażnik zamierza sobie porozmawiać z oprawcami. Kaito pewnie by ich od razu pozamykał, ale stwierdził, że lepsze to niż nic. Hoshigaki raczej miał już z takimi do czynienia, wiedział jak do nich podejść. Pewnie ich trochę nastraszy, a jak to nic nie da, zdecyduje się na inne środki. Ufał mu, bo dlaczego miałby nie ufać komuś, kto był przedstawicielem władzy?
- Oczywiście, pomogę Ci znaleźć Minu, choćbyśmy mieli przejść całą wioskę. – Dodał z uśmiechem, zwracając się już do Minami. Zdawał sobie sprawę z tego, że znalezienie spłoszonego kotka w Hanamurze nie będzie należało do najłatwiejszych zadań, ale każdy kto go znał, na pewno wiedział, że nie poddaje się tak szybko. Jego słowa były jak najbardziej prawdziwe, nie spocznie dopóki rzeczywiście nie trafią na Minu. Gestem dłoni wskazał więc blondyneczce, by poszła za nim. Stwierdził, że najlepiej będzie sprawdzić czy kociak nie wrócił czasem do domu. No właśnie… tylko nie do końca wiedział gdzie jego towarzyszka mieszka, nie zapytał w końcu o dokładny adres.
- Sprawdźmy najpierw czy nie wrócił do domu. Zaprowadzisz mnie? – Mruknął więc do Minami, bo bez niej mógłby wyłącznie chodzić po wiosce na oślep. A nie oszukujmy się, gdyby sam był tym zranionym kotem, prawdopodobnie poszukałby najbliższej drogi do domu, do osoby, o której wiedziałby, że odpowiednio się nim zaopiekuje.
Avatar użytkownika

Kaito
Gracz nieobecny
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 22:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734

Re: Domek na obrzeżach Hanamury

Postprzez Hayami Akodo » 3 paź 2018, o 11:29

MISJA RANGI D DLA HOOZUKIEGO KAITO
"My dishonored brethren"
15/15 +



Obrazek


Droga trochę musi zająć, bo w końcu - jak się okazuje - mała mieszka w jakiejś zabitej dechami, zaplutej ruderze na obrzeżach Hanamury, do której żadna matka nie wpuściłaby swojego dziecka nawet na sekundę. Meble, białe, obłażące z farby ściany, skrzypiące niemiłosiernie przy odsuwaniu panele i klasyczne drzwi - wszystko to tworzy ponurą atmosferę, ale Minami wydaje się być szczęśliwa w takim miejscu. Tak jakby trzymały ją tu po prostu wspomnienia, dawne dni, kiedy była szczęśliwa razem z mamusią w jasnych, oświetlonych światłem słońca pokojach, i mogła trzymać w ramionach Minu-Minu...
...no właśnie.
Gdzie znajduje się nasz bohater?
W kuchni? W koszu na śmieci? Pod cienką warstwą ziemi, poruszoną pospiesznie wykradzioną sąsiadowi łopatą? Na drzwiach, jako dowód chorej degeneracji młodzieży wyspiarskiej, której wpajany od dziecka kult siły i odwagi wyraźnie bardzo zaszkodził - bo przecież odwagą nie może być znęcanie się nad słabszymi? Gdziekolwiek indziej?

- To tu - mówi smutno Minami. - Minu-Minu spał zawsze w moim pokoiku. Tu w koszyku. Pod kocykiem. Lubił kocyk.

Wyraźnie zbiera się jej na płacz, więc przytula się do ciebie, wzdychając i pociągając nosem. Bardzo tęskni za swoim przyjacielem, to widać bardzo wyraźnie - jest dla niej wszystkim, jako ostatni stanowi bezpieczną ostoję przytwierdzającą ją do brzegu życia. Dzięki nim nie pogrążyła się w rozpaczy, w szaleństwie - i nie umarła, jako najmłodsza chyba ofiara okrucieństwa świata; tej beznamiętnej aktorki, która głucho odtwarza swą rolę przed skąpą publicznością, a potem (jak bohaterka ostatniego aktu) ginie.

Wszystkie pomieszczenia domu są puste. Nigdzie nie ma nawet śladu po uroczym kociaku, choć raz udało Ci się natknąć na mocno sfatygowaną, pluszową mysz. Prawdopodobnie, sądząc po miejscu, w którym ją znalazłeś (korytarz), wykorzystywano ją do wabienia nieświadomego niczego zwierzaka.

I właśnie w tym momencie, gdy już macie stracić nadzieję, a Minami pochyla główkę, by się nie popłakać jeszcze bardziej, słyszycie bardzo dziwny dźwięk. Coś jak...ciche miauczenie?

Tak, to chyba to.

Może szczęśliwe zakończenia zdarzają się też na południu.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Domek na obrzeżach Hanamury

Postprzez Kaito » 5 paź 2018, o 01:52

Mimo że Hanamura nie była zbyt duża, droga im trochę zajęła, jako że Minami mieszkała z dala od parku. Chłopak niezbyt przejął się jednak odległością, za to sam wygląd okolicy nie napawał go pozytywnymi emocjami. Okazało się bowiem, że dziewczynka mieszka w jakiejś totalnej ruderze… no cóż, sierota nie mogła sobie pewnie pozwolić na luksusy, ale i tak zrobiło mu się trochę przykro. Nikt nie powinien przecież żyć w takich warunkach. W środku wcale nie było lepiej, skrzypiące deski, obdrapane meble. Aż dziw brał, że jego blond-towarzyszka uśmiechnęła się, kiedy tylko powróciła do tego miejsca. No cóż to w końcu był jej dom, przynajmniej potrafiła docenić to, co ma. To czarnowłosego trochę pocieszyło, no bo przecież i tak nie mógł jej zbytnio pomóc. Sam nie miał takiej fortuny, żeby postawić jej nowy dom, który nie odstraszałby przechodniów. Chociaż dla Minami i tak ważniejsze było chyba bezpieczeństwo niżeli ładnie pomalowane ściany czy wygodny, puchaty fotel.
Kaito miał przed sobą jednak jedno zadanie – odnaleźć należącego do jego towarzyszki kociaka. Tylko gdzie malec mógł się ukryć? Chłopak podrapał się po czuprynie jak gdyby ten gest miał mu pomóc w poszukiwaniach. Po prawdzie na żaden interesujący pomysł nie wpadł, dlatego postanowił po prostu przejść po całym domu, szepcząc od czasu do czasu „kici-kici”. Tak się w końcu mówiło do kiciusiów, czyż nie? Nie zdążył za daleko zajść, kiedy dziewczynka wspomniała coś o tym, że Minu lubił spać w jej pokoiku, w koszyku pod kocykiem. No tak, typowy zwierzak, który lubił miejsca, gdzie było ciepło. Siedemnastolatek sam to rozumiał, na jego miejscu pewnie też wybrałby ten kocyk. Ale niestety czworonożnego przyjaciela tym razem tutaj nie było. Co gorsza Kantańczyk zauważył, że Minami zbiera się na płacz, więc starał się ją jakoś uspokoić.
- Nie płacz. – Mruknął do niej, kiedy się do niego przytuliła. – Minu na pewno gdzieś tutaj jest. Po prostu nie zorientował się jeszcze, że to Ty wróciłaś i dlatego się schował. Jest bardzo mądry. – Starał się powiedzieć coś miłego, na czym dziewczynka mogłaby skoncentrować swoje myśli. Sam jednak wiedział, że odnalezienie małej futrzastej kulki nie będzie łatwe, szczególnie jeżeli nie było jej w tym domu. A jednak… los się do nich uśmiechnął, bo nagle do uszu Kaito dobiegło jakby miauczenie? Shinobi próbował skoncentrować się na tym dźwięku, odnaleźć jego źródło i pójść w tamtym kierunku. Gdyby jednak nie zdołał go zlokalizować, zamierzał jeszcze raz sprawdzić najbardziej nasłonecznione pomieszczenie w czterech ścianach Minami. Dlaczego? Proste, koty przecież lubiły ciepło, a najcieplej było zwykle od strony zachodniej i południowej. Chłopak miał nadzieję, że uda mu się znaleźć kociaka i sprawić małej radość. W końcu Minami wiele się już dzisiaj nacierpiała. Chciał zobaczyć jak przytula swojego kota, uśmiechnąć się jeszcze raz na pożegnanie… zyskałby wtedy siłę do swoich treningów, a nie oszukujmy się, przydałoby się, żeby nadrobił zaległości. No bo przecież nie mógł ratować świata bez odpowiednich kwalifikacji. W przypadku poszukiwań kota może niepotrzebny był mu szeroki arsenał technik, wystarczyła intuicja i szczypta szczęścia, ale nie mógł wiedzieć, co czeka go jutro. Musiał być gotowy na wszystko!
- Kici-kici... - Szeptał więc co jakiś czas, by zwabić do siebie zwierza-uciekiniera. Swoje kroki natomiast stawiał powoli i ostrożnie, by przypadkiem nie spłoszyć Minu, jeśli ten zdecyduje się ukazać gdzieś na horyzoncie.
Avatar użytkownika

Kaito
Gracz nieobecny
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 22:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734

Re: Domek na obrzeżach Hanamury

Postprzez Hayami Akodo » 5 paź 2018, o 12:41

MISJA RANGI D DLA HOOZUKIEGO KAITO
"My dishonored brethren"
17/15



Obrazek

Cisza jest wręcz przytłaczająca. Najprościej byłoby chyba zakończyć męki biednego kotka, prawda? Dobić go, zakopać w ziemi, a Minami powiedzieć: nie mogłem nic zrobić, przykro mi, prawda? Ale w naturze Hoozukich, silnych, pragnących życia, gotowych udowadniać swoją wartość bojowych, świadomych swojego znaczenia. Hoozuki walczą do samego końca, nigdy się nie poddają, w ich słowniku nie ma słowa "poddaję się". Przeciwnie: twoi pobratymcy z uporem godnym lepszej sprawy trzymają się swoich celów jak rekin ofiary. Przecież najłatwiej sobie odpłynąć z prądem życia w inną stronę, zostawić, prawda? A Hoozuki nie lubią sobie niczego ułatwiać. Dlatego podjąłeś te poszukiwania.

Tak przecież było najprościej.

- Minu-Minuuuu! - woła cichutko Minami. Jej głos drży. Wygląda na przestraszoną. - Minu-Minu! Wróciłam!

Martwi się, drży, jest zdenerwowana. Poszukiwania nie dają rezultatu, przynajmniej początkowo: choć zaglądaliście nawet pod łóżka i w każdy możliwy zakamarek, choć Minami wzięła ze sobą zabawkę, żeby zwabić Minu tym bardziej do siebie, to jednak nie udało się Wam odszukać maleńkiego uciekiniera. Jednak miauczenie nie ustaje, jest chwilami głośniejsze, a chwilami cichsze. Do tego miauczenia, nagle i niespodziewanie, dołączają kolejne pomiaukiwania - wyraźnie nie jest to jednak głos małego kota, tak jakby w pobliżu było więcej tych mądrych stworzeń. Zdumiona Minami patrzy na Ciebie w zaskoczeniu. Tego się nie spodziewała.

- Mam tylko jednego MInu! - oświadcza zdziwiona. - Nie miałam innych kiciusiów, Kaito-dono.

Biegnie na zewnątrz. Gdy do niej dołączasz, odkrywacie, że pod jednym z wielkich krzewów leży prześliczny, mały kotek ze złotymi oczkami, pomiaukujący rozpaczliwie; ma połamane wszystkie łapki, a jego pyszczek i futerko umazane są krwią. Nad tą malutką biedą pochyla się duża, ruda kocica, a obok niej siedzą jeszcze dwa inne kociątka - również rude. Widocznie kocia rodzina akurat zabłąkała się tutaj i zauważyła maleństwo, a głowa miauczącego, rudego rodu postanowiła się zaopiekować porzuconym biedactwem. Na Wasz widok stroszy wściekle futro i obnaża pazury, pomiaukując groźnie.

- MINU-MINU! Mój Minu! Żyje! Ojej, Minu-chan!!! - dziewczynka rzuca się do niego, wniebowzięta, o wiele szczęśliwsza niż była. Kuca przy kocie i z pełną powagą zaczyna przemawiać do kocicy:
- Pani kitku, muszę zabrać Minu-chan i mu pomóc. Dziękuję, że się nim pani zajęła, pani kitku.

Widok kłaniającej się nisko przed zwierzakiem dziewczynki mógłby być może zabawny, gdyby nie to, że kontekst jest tragiczny.
W Hanamurze udaje się Wam znaleźć młodą shinobi, która - jako zatrudniona w lecznicy Inuzuka dla zwierząt medyczka na urlopie - decyduje się Wam jakoś pomóc. Jej wiedza wprawdzie nie jest wielka, lecz udaje się jakoś doprowadzić kotka do porządku. Postanawia też zaopiekować się Minami i kocią bandą po śmierci jej matki. A kiedy nadchodzi już zmierzch i czas byłoby wracać chyba już do domu, kiedy czerwone łuny rozlewają się na czystym, spokojnym niebie - jeszcze niewzruszonym i zimnym jak ci wszyscy Yuki, nauczeni dumy - Minami macha Ci na pożegnanie jedną ręką, drugą trzymając koszyk ze śpiącym powodem całego tego zamieszania.

My dishonored brethren
My dishonored brethren
We''ll be together
We'll be together
To unite as one
To unite as one
And...
We shall
Never surrender.


__________________________________________________________________________________________________________
Dziękuję serdecznie za misję, mam nadzieję, że podobał Ci się plot twist
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Domek na obrzeżach Hanamury

Postprzez Kaito » 11 paź 2018, o 13:52

O nie… Choćby nie wiem jak był zmęczony i zdesperowany, nie posunąłby się do tak nikczemnych kroków. Nie potrafiłby zabić niewinnego zwierzęcia tylko po to, by ukrócić sobie roboty. Dokładnie, jako Hozuki walczył do samego końca, niezależnie od tego ile będzie musiał stracić kropel krwi, łez czy potu.
Poszukiwania nie były łatwe, ba znalezienie małego kotka w tym domu było niczym znalezienie igły w stogu siana. Patrzyli pod łóżkiem – nic, za drzwiami – nic, w szafie – nic. Minami wzięła nawet jakąś zabawkę, myśląc że w ten sposób zwabi do siebie Minu, ale i ten pomysł spoczął na niczym. Prawdopodobnie wiele osób już by się w tym momencie poddało. No bo czy był sens tracić czas na poszukiwania jakiegoś futrzaka? Dla jednych był to tylko głupi sierściuch, ale Kaito rozumiał jak wiele ten zwierzak znaczy dla blondyneczki. On sam, kiedy okazało się, że nie odziedziczył po ojcu rodowego Kekkei Genkai, czuł się samotny. Nie miał wtedy żadnego pupila, z pomocą przybył mu brat… poza tym nie do końca mógł porównywać sytuację, skoro Minami była sierotą, a on jednak urodził się w pełnej rodzinie. Znał jednak smak samotności i zdawał sobie sprawę z tego jak jedna żywa istota może wtedy pomóc. Czarnowłosy co prawda wolałby, aby Minami miała jakiegoś prawdziwego, ludzkiego przyjaciela, życzył jej tego, ale póki co, by przywrócić jej siłę, musiał odzyskać jej kochanego towarzysza.
Miauczenie nie ustawało, więc w końcu musieli oboje zlokalizować zgubę po źródle dźwięku. Okazało się, że Minu ukrył się za jednym z krzaków. Niestety nie był to przyjemny widok. Kociak miał bowiem połamane łapki, do tego cały umazany był krwią… Czyli ci gówniarze jednak się do niego dobrali. Można było jednak odnaleźć szczęście w nieszczęściu, małe światełko w tunelu. Poza Minu znalazła się tutaj bowiem jakaś kocia rodzina, która prawdopodobnie postanowiła zaopiekować się nieszczęśnikiem. Kaito tylko obserwował jak Minami zupełnie niewzruszona nastroszoną sierścią rudej kocicy odbiera swojego Minu i dziękuje za okazaną troskę. Zważywszy na okoliczności całej sprawy, sytuacja może nie była wcale zabawna, a jednak Kantańczyk uśmiechnął się pod nosem. Może nie wszystko w życiu było piękne, nie wszystko dało się zmienić, ale to maleństwo mogli jeszcze uratować.
Dlatego też wraz z Minami udał się do lecznicy dla zwierząt. Co więcej pani medyk nie tylko uratowała Minu, ale zobowiązała się pomóc dziewczynce! Ta wiadomość niezwykle go ucieszyła. Sam nie mógł przecież wziąć blondynki pod opiekę. Zbyt wiele podróżował po świecie, poza tym chyba sam był zbyt młody, żeby zajmować się innym dzieckiem. Tak czy inaczej, kiedy Minami mu pomachała, odczuł jakąś satysfakcję. Zupełnie tak, jakby wypełnił jakąś niezwykle ważną w swoim życiu misję. Nie tylko wojny, nie tylko zbrojne konflikty, ninja nie byli maszynami do zabijania. Dopiero w takich momentach czuło się, że się żyje. Kaito także uniósł dłoń i pomachał nowo poznanej koleżance, a następnie odwrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę. Trochę było mu szkoda, że musi się już z nią rozstać, ale jeśli chciał dalej pomagać ludziom, musiał trenować, nabierać doświadczenia… Leżenie plackiem nie wchodziło w grę! Skierował się więc w stronę centralnej części Hanamury, żeby wrzucić coś na ząb, a następnie nauczyć się jakiejś nowej, przydatnej techniki, której być może innym razem będzie musiał użyć nie przeciwko bandzie smyków, a znacznie bardziej wymagającemu przeciwnikowi.

zt.
Avatar użytkownika

Kaito
Gracz nieobecny
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 22:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734


Powrót do Dzielnica mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron