Trybuna zachodnia

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 13 sty 2018, o 15:09

-Bardziej połączenie umiejętności i sprytu. W głównej mierze to pokaże czy wygrasz czy przegrasz dane starcie. Jak wspomniałem na misji zginąłbym przez zwykłego człowieka który posługiwał się mieczem...chociaż stwierdzenie posługiwał to zbyt duża nadinterpretacja. Zabiłaby mnie zbytnia pewność siebie. Dlatego teraz każdego przeciwnika jakiego mam staram się traktować jakby był o wiele silniejszy ode mnie. Czy się pomylę czy nie przynajmniej będę wiedział że traktowałem go jak równego sobie lub potężniejszego oznajmiłem spokojnie pisząc dalej nuty. Na chwilkę przerwałem i rękę odzianą w rękawicę odsunąłem lekko w bok i zacząłem ruszać palcami jakbym w ten sposób coś sprawdzał. Skreśliłem dwie nuty i zapisałem je inaczej by następnie moja ręka wróciła jakby nigdy nic na futerał przytrzymując przy okazji zeszyt by się nie ruszał
-Szczerze nie wiem jakim stylem Natsume się posługuje. Wiem tylko tyle że używa mieczy jak i lodu reszta jest tajemnicą. Wiem też że potrafi wykonać mgłę jak przeciwnik tej całej Hime. Więc musi posługiwać się Suitonem wytłumaczyłem swojemu towarzyszowi. W sumie byłem ciekaw skąd przyszła mu ta myśl że posługuje się stylem Nanaken. Możliwe że kiedyś o nim coś słyszałem ale zbytnio mnie style nie interesowały.
-Tu nie chodziło o przekonywanie cię. Po prostu powiedziałem to co uważałem i tyle. W końcu to tak jak z nauką technik. Nie uda się tobie raz to poddasz się czy będziesz próbował do skutku? To tak samo z walkami. Czy udawanymi czy na misji dodałem rozkładając lekko na boki ręce w geście bezradności. W końcu co ja mogę wiedzieć o walkach jak poza niewielkimi potyczkami jakie miałem w misjach? Niewiele. Chociaż czy nie można tego porównać a raczej ocenić lepiej niż taka walka na arenie? W sumie tutaj masz swego rodzaju pewność iż nie zginiesz a na misji? No nie ma co się nad tym zastanawiać. Nie walczyłem przy publice to nie wiem jak to jest więc lepiej się nad tym nie zastanawiać zbyt wiele.
-Cóż ja urodziłem się muzykiem. Cała rodzinka była podróżującą grupą muzyczną więc od urodzenia się tego uczyłem. Shinobim stałem się, chociaż może powinienem powiedzieć że los zmusił mnie w wieku 12lat. Ale nie będę opowiadał tobie o śmierci i tego typu sprawach. Jednak co do instrumentu to mam jeden przy sobie właśnie w futerale lecz aby w pełni tą melodię uchwycić wymagane byłoby też pianino i może parę innych instrumentów...ale o tym musiałbym się przekonać grając tworzony przez siebie utwór dodałem wzruszając lekko ramionami mówiąc tym samym "co poradzić". Nie za bardzo się przejmowałem ponieważ potrafiłem sobie wyobrazić instrumenty i dźwięk jaki się z nich wydobywa. Lata spędzone z muzyką trochę działają na głowę
-No co ty nie powiesz koleżko usłyszałem w głowie swoje alter ego. Miałem też wrażenie jakbym wyczuł jego wredny uśmiech w duchu. Ale postanowiłem się tym nie przejmować. Nie byłem pewien ile już pisałem ale postanowiłem skończyć. Zamknąłem zeszyt, otworzyłem futerał i schowałem owe rzeczy to niewielkiej skrytki jaką miałem w futerale by mi się to nie zgubiło przy wyciąganiu i chowaniu skrzypiec. Zapasowe struny też były na swoim miejscu więc nie było się czym przejmować. Zamknąłem futerał po czym nalałem sobie trochę wina do kieliszka i upiłem jego łyk. Lubiłem popijać wino. Niezbyt dużo ale dla smaku zawsze można.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2015
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Mishari » 13 sty 2018, o 23:35

- No tak, w sumie logiczne. Wynik czegoś tak złożonego jak walka nie może być łatwy do przewidzenia. Zwłaszcza, że gdyby była to chyba niewielu byłoby walczących. W końcu po co stawać do walki jeśli wiesz że i tak przegrasz? Choć jak się zastanowię to są rzeczy ważniejsze od tego aby nie przegrać. Ba! Są nawet rzeczy ważniejsze niż życie. Zaś co do oceny przeciwnika to rzeczywiście zawsze lepiej ocenić go na silniejszego niż nam się wydaje. Wtedy ewentualnie zostaniemy miło zaskoczeni jeżeli okaże się słabszy. - odpowiedział Mishari przyglądając się z uwagą notującemu Kuro i starając się zrozumieć co oznaczają nuty kreślone przez niego.
- A więc miecze lód i woda powiadasz. Chciał bym zobaczyć jak walczy, zwłaszcza, że nie słyszałem jeszcze nigdy aby ktoś posługiwał się lodem, to musi wyglądać niezwykle spektakularnie. Owszem zdawałem sobie sprawę z tego, że istnieją żywioły inne niż elementarne, ale o lodzie nigdy nie myślałem. - Wychodziło chyba jednak na to, że Koseki błędnie ocenił do czego aluzje snuł Tsukume. Cóż bywa, każdy może się pomylić, miał nadzieję, że nie skompromitował się w ten sposób.
- Mimo to dziękuję, dzięki Tobie nieco poszerzyły się moje horyzonty. Sam pewnie jeszcze długo nie pomyślałbym o zorganizowaniu takiej walki, a widzę, że wiele bym w ten sposób stracił. Może się okazać, że spotkanie z Tobą w przyszłości zadecyduje o moim życiu i jestem ci za to wdzięczny. - Podziw to zbyt mocne słowo, szacunek za to jest już całkiem bliski tego co odczuwał zielonooki. Jego towarzysz pewnie spotkał już wielu młodzików, takich jak on, jednak od strony chłopaka wyglądało to zupełnie inaczej.
- Zazdroszczę ci, ja potrafię sobie wyobrazić pojedyncze instrumenty, czasami nawet muzykę, ale żeby być w stanie zwizualizować ją sobie tylko na podstawie nut, z każdą chwilą coraz bardziej mnie zaskakujesz. Ciekaw jestem co będzie następne.
Mishari
 

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 13 sty 2018, o 23:57

-Może i będzie to miłe zaskoczenie jak przeciwnik okaże się słabszy niż się wydawało. Jednak nawet jak przegrasz będziesz wiedział że dałeś z siebie wszystko. Może duma cię zaboli że przegrałeś z taką osobą. Może po prostu miał więcej szczęścia niż ty? Może za mało się przykładałeś do treningu? Będzie wiele możliwości jednak po przełknięciu goryczy przegranej może się okazać że ta przegrana przyniesie o wiele więcej dobrego niż chwilowa złość z powodu przegranej oznajmiłem i zaśmiałem się lekko na swoje słowa
-Chociaż dziwnie to brzmi z ust kogoś kto w żadnej walce na arenie nie brał udziału powiedziałem gdy opanowałem swój lekki śmiech. Mruknąłem cicho pod nosem na kolejną wypowiedź Mishariego
-Możliwe że to ich kombinacja. W sumie kryształ też raczej w naturalny sposób nie występuje prawda? Zapewne tak samo jest z lodem wypowiedziałem swoje przypuszczenia kończąc to lekkim wzruszeniem ramion dając tym samym świadomość tego iż nie wiem czy to jest prawda...no i zbytnio mnie nie ciekawiło to czy tak w rzeczywistości jest. Jednak dowiem się tego o ile mój rozmówca powie mi coś o swoim krysztale a raczej potwierdzi lub zaneguje moją tezę iż kryształ też składa się z kilku żywiołów.
-Szczerze nie wiem za co można być tu wdzięcznym. To tak samo jakbyś dziękował mi za to że zamiast szturchnąć cię w tłumie ramieniem ominąłem cię. Ale jak uważasz że takie coś było przydatne to się cieszę stwierdziłem słuchając kolejnych słów jakie wypowiada mój rozmówca jednocześnie patrząc się raz na jedną a raz na drugą arenę co się tam dzieje. Na jednej walka trwała w zwarciu, na drugiej była bardziej widowiskowa. Prawie jak symbol yig yang
-Czy ja wiem czy jest tu czego zazdrościć. Możesz to nazwać zboczeniem zawodowym. Widziałeś pewnie jak przy pisaniu ruszałem lewą ręką prawda? Robiłem to po to by wyobrazić sobie dźwięk skrzypiec jakie by się przy danej nucie wydobywały...hmm przerwałem by się nad czymś zastanowić. Następnie uderzyłem pięścią w dłoń rękawicy
-To tak jakbyś chciał walczyć ze swoją siostrą. Znacie te same techniki i po części pieczęci będziesz wiedział że chce na ten przykład wykorzystać bo ja wiem...senbony z waszego kryształu bądź stworzyć z niego jakąś ścianę. To podobnie jest u mnie z muzyką. Może nieco lepiej mi to idzie gdyż powiedzmy muzyka to moja miłość a bycie shinobi to swego rodzaju hobby...no mniejsza z tym pewnie tylko bardziej tobie zamotałem w głowie niż powinienem dodałem rozkładając na boki ręce w geście "po prostu tak mam". Czy to moja wina że przeważnie gadam wiele i w taki sposób iż trudno to zrozumieć? Może troszkę jest w tym mojej winy ale tak mam i tego nie zmienię niestety.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2015
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Mishari » 14 sty 2018, o 11:05

- Faktycznie z porażki wiele można się nauczyć, jeśli zastanowisz się dlaczego właściwie przegrałeś i co ewentualnie mógłbyś zrobić lepiej, lub inaczej. - Stwierdzenie to nie wnosiło nic szczególnie nowego do dyskusji, jednak Mishari chciał podkreślić słowa Kuro tym samym porządkując sobie to czego się właśnie dowiedział.
- Naprawdę? A jednak wciąż żyjesz pomimo tego, że wyglądasz jakbyś przetrwał już naprawdę sporo starć. -
W głosie chłopaka dało się wyczuć wyraźne zaskoczenie połączone z lekką nutką niedowierzania.
- Co do kryształu to występuje w naturze, tylko że rzadko i w stosunkowo niewielkich ilościach w porównaniu do żywiołów elementarnych. Ojciec wspominał, że widział kiedyś jaskinie, w której była ich cała masa, całe ściany w kryształach, dziwi mnie tylko w tym wszystkim, że nikt ich jeszcze nie wydobył, ale cóż może były tak twarde, że się po prostu nie dało,kto wie... Czysto teoretycznie możemy też oczywiście założyć, że to dzieło jakiegoś mojego przodka, który chciał sobie zadrwić z ludzi udając, że jego żywioł istnieje w naturze. Tego jednak nie jesteśmy w stanie sprawdzić, może gdybym zobaczył te kryształy z bliska to mógłbym ocenić, jednak prawdę mówiąc wątpię, nie miałbym porównania ponieważ osobiście nigdy naturalnego kryształu nie widziałem. - Chłopak wolał nie odsłaniać swoich zdolności przed dopiero co poznanym człowiekiem, im mniej osób wie co potrafi, tym więcej z nich będzie mógł zaskoczyć w walce znajomością konkretnych dziedzin.
- Coś jest w tym zboczeniu zawodowym, a jednak lepsze to od innych tak zwanych zainteresowań którym czasami oddają się szhinobi i wojownicy. Dobrze, że masz jakąś pasję, jest ona dobrym sposobem na poradzenie sobie ze stresem. Fakt nie rozumiem jak można uważać bycie shinobi za hobby, ja zostałem nim po to aby móc obronić swoich bliskich, dlatego też chcę się stać silniejszy. Wszystko po to aby nie dać się zabić i iść dalej z tymi na których mi zależy. Potrafię jednak zrozumieć twoją miłość do muzyki, to pewnie trochę tak jak ze mną i herbatą. A właśnie, herbata! Nie chciałbyś się może napić? Zapewniam, że tak dobrej zielonej to dawno nie piłeś - Zapytał zielonooki, sięgnął po butelkę z plecaka. Następnie odkręcił ją, napił się i wyciągnął rękę z nią w kierunku Tsukune patrząc przy tym na niego w pytający sposób
Mishari
 

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 14 sty 2018, o 11:56

-Pewnie tak wyglądam bo kilka walk o swoje życie przetrwałem. Może dlatego wyglądam jakbym wiele przetrwał oznajmiłem spokojnie nie za bardzo się tym przejmując. Zaśmiałem się lekko słysząc że "występuje w naturze"
-Wiesz lód też występuje w naturze. W takim razie możliwe jest że występuje klan który potrafi stworzyć inne rzeczy istniejące w naturze. Widać ktoś kiedyś wpadł na pomysł połączenia żywiołów lub innych rzeczy aby powstał kryształ albo inny nowy żywioł. Kto to wie. To tylko moje zdanie z tego co udało mi się spostrzec. oznajmiłem wzruszając lekko ramionami.
-A ja zostałem nim z przymusu przez bandytów.Dobrze że z rok lub dwa lata wcześniej jakiś shinobi nauczył mnie uwalniać się z więzów twierdząc "Kiedyś ci się to przyda". No i nie pomylił się. Od 12 roku życia jestem sam i mam splamione krwią ręce. Więc nie nazwę tego czymś co chciałem robić. Robię to po to by przetrwać i móc wykonywać to co kocham czyli muzykę...no i od czasu do czasu po wkurwiać innych oznajmiłem pokazując swoje ząbki w wrednym uśmiechu. Na propozycję herbaty lekko pomachałem ręką
-Spasuję z herbatą. Dobra jest przy jedzeniu ciasta a tak bez niczego to szkoda ją marnować powiedziałem. Czy mówiłem prawdę? Trochę tak i trochę nie. Czy ufałem mu na tyle aby się napić tej herbaty? No nie za bardzo mimo iż sam się jej przed chwilą napił. Głównie jednak chodziło o to iż miałem swój napitek którego nie chciałem mieszać. W końcu jak się miesza to głowa boli prawda? Niby odnosi sie to tylko do alkoholi ale czy aby tylko? Lepiej nie ryzykować prawda?
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2015
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Mishari » 14 sty 2018, o 20:20

- Mówiłeś że nigdy nie walczyłeś na arenie, w takim razie doświadczenie zdobyłeś pewnie przede wszystkim na misjach. Jak sądzisz co zadecydowało o tym, że pomimo braku jakichkolwiek podstaw byłeś w stanie przeżyć po dziś dzień?
Uważasz, że to tylko łut szczęścia, czy może jednak coś więcej? -
Dopytywał się chłopak chcąc zdobyć jak największą wiedzę na temat walki. Przynajmniej tą teoretyczną, praktyczna przyjdzie wraz z walkami, które już za niedługo miał nadzieję rozpocząć. Zanim jednak to nastąpi chciał się przygotować tak dobrze jak tylko mógł.
- Coś w tym jest, ciekawe jednak czy wszystko co występuje w naturze da się przekształcić z pomocą chakry w żywioł. Mam wrażenie, że chyba niestety nie do końca tak to będzie działać, słyszałeś na przykład żeby ktoś się posługiwał kamieniem? Wydaje się być podobny do kryształu, więc na logikę powinno działać, jednak czy tak jest w istocie? To jest dobre pytanie, na które nie poznamy odpowiedzi o ile nie znajdzie się ktoś kto będzie do tego zdolny - Po raz kolejny Mishari celowo lekko schodził z tematu dualnych żywiołów, miał wrażenie że Kuro coś podejrzewa, jednak nie zamierzał mu podpowiadać. Od wiedzy o dualnym charakterze kryształu do rozgryzienia jego żywiołów elementarnych była po prostu zbyt krótka droga, a on nie ufał swojemu towarzyszowi aż tak bardzo aby zdradzić ten sekret.
- No cóż każdy ma jakieś hobby - Skomentował niezbyt przekonany Koseki, z natury nie wchodził innym w drogę, jeśli ci wcześniej nie weszli jemu. Nie widział sensu w tworzeniu sobie dodatkowych wrogów. Zwłaszcza, że szkodził tym nie tylko sobie. Zawsze wszystko spadało po równo na niego i siostrę, więc nie chciał jej dodatkowo obciążać.
- Skoro taka twoja wola, no cóż ty tracisz. Dla mnie herbata jest esencją każdego dnia, tak jak ty, czy Natsume nie moglibyście żyć bez swoich broni tak ja nie dałbym rady bez herbaty. Z tą jedynie różnicą, że gdyby ktoś mi ją ukradł to szybko i tanio mógłbym kupić nową. - Młodzieniec nie był specjalnie urażony odmową, dzięki temu więcej herbaty zostawało dla niego. Niby to nie problem zaparzyć więcej, ale wciąż musiałby gdzieś zdobyć wrzątek, co mogłoby się udać z różnym efektem w mieście, którego zupełnie nie znał.
Mishari
 

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 14 sty 2018, o 21:30

-Trudno stwierdzić co zaważyło. Zapewne jak w każdej walce odpowiednia mieszanka szczęścia jak i umiejętności. Bardzo trudno jest na do odpowiedzieć jeżeli samemu się czegoś takiego nie przeżyło. Może po prostu instynkt wziął górę? Kto to wie. Każdy chce przeżyć na swój sposób. W walki wmieszałem się mimo iż to nie było konieczne. Po prostu stwierdziłem że tak powinienem zadziałać i tyle oznajmiłem na pytanie swojego towarzysza. Po wysłuchaniu jego kolejnych słów na temat chakry żywiołów wzruszyłem tylko lekko ramionami. Nie było sensu na ten temat dalej rozmawiać chociaż miałem przypuszczenia że może to być spowodowane tym iż kryształ stworzony jest z jakichś żywiołów. Jakich i ilu nie interesowało mnie. Prędzej czy później pewnie zobaczę jakiegoś kryształowca w walce i będę o tym wiedział. Może nawet zobaczę to od samego Mishari'ego? Kto może wiedzieć co przyniesie los.
-W swoim życiu straciłem już wiele więc kolejna rzecz nie zrobi większej różnicy zażartowałem unosząc kącik ust w lekkim uśmieszku ukazując jednocześnie jeden z ostrych wampirzych kiełków. Oczywiście blizny poszerzyły ten uśmieszek przez co wydawał się być nienaturalny. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić przez prawie połowę swojego życia. Poprawiłem lekko rękawicę a następnie lekko chwyciłem za krzyżyk jaki wisiał mi na szyi i lekko nim kręciłem. Jakbym się nad czymś zastanawiał. Jedna walka się już skończyła. Trzeba było przyznać że była interesująca. Kolejna dalej trwała. Ciekawe co się dalej wydarzy.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2015
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Kisho » 15 sty 2018, o 18:38

Kisho zaśmiał się lekko. - Tyle smakołyków przygotowano na festiwal, a ty o kulce ryżowej myślisz? - Pokręcił głową z niedowierzaniem. - Chociaż... lepsze to niż. - urwał i skierował się bezpośrednio do Akarui'a. - No wiesz, myślałem, że szukasz tu kogoś, konkretnie Motoko. Osobiście nic do nie nie mam, ale zaczynam podejrzewać, że mnie nie lubi - Ponownie się uśmiechnął i wrócił do oglądania walki. Na arenie to się dopiero działo, chociaż musiał przyznać, że dość szybko obie walki dobrnęły ku końcowi. Nie umniejszało to jednak zwycięzców w żadnym stopni. Część placu walk, na którym pojedynkowali się Uchiha z Kaguyą, niespecjalnie przykuwał uwagę i to nie dlatego, że był nudny czy coś. To po prostu różnica umiejętności i doświadczenia między tą dwójką była tak wielka, że jeden z nich - w tym wypadku łzawooki - nie musiał się specjalnie wysilać, by cokolwiek ugrać. Kilka szybkich ruchów i z jego strony było po walce.
- Tak, dokładnie. Płytkie, z pozoru niegroźne cięcie - odpowiedział i jednocześnie potwierdził słowa kompana, choć nieco po czasie. Zaangażowany był przecież w akcję po drugiej stronie placu i to na tamtej części skupiał swój wzrok bardziej. Zdziwił się jednak, jak usłyszał kolejne słowa Akarui'a. Czy on właśnie? Czy on uznał Kisho za jakąś niemowę? Skrytego w sobie chłopaczka, który nie jest w stanie nic a nic powiedzieć? Oj chyba będzie trzeba to napościć. - Wybacz, nie wiedziałem, że interesuje cie wszystko aż tak dokładnie. I nie nie mam żadnych sekretów. - Uśmiechnął się szeroko - Po prostu zemną trzeba prosto i wyraźnie. Jeśli chcesz coś wiedzieć, to pytasz i już, a nie owijasz w bawełnę!
Ponownie wrócił wzrokiem na arenę, choć patrzył już swymi błękitnymi oczyma. Nie było sensu korzystać dłużej ze zdolności Ranmaru, skoro pole walki było już przejrzyste. - Od czego by tu zacząć... - namyślił się głośno. Chciał przedstawić tę całą historię za murem w miarę zrozumiały sposób i zaspokoić tym samym ciekawość znajomego. Swoją drogą, ciekawe co go tak interesowała ta strona za murem. Przecież tam wcale nie jest przyjemnie. A no fakt, może po prostu nie miał jeszcze okazji zagłębić się w tamte rejony. Przecież był cały czas pod murem i ratował ludzi. I tak po prawdzie, to chyba lepiej na tym wyszedł, bo widoków za muru nie sposób pozbyć się z głowy, a uwierzyć musi na słowo, że przyjemnie bynajmniej nie są.
- Najpierw przez długi czas nic się nie działo. Sensorzy skanowali okolicę co jakiś czas i gdy myśleliśmy, że mamy bezpieczny teren zaatakowały nas - przystopował nieco, chcąc wywołać na Akaruim napięcie - KWIATUSZKI! - odezwał się głośniej. Tak wiedział, jak to brzmi, jak coś mało prawdopodobnego, a przynajmniej jakby wytarganego z jakiejś bajki fantasy dla dzieci. - No może bliżej im było do ludożernych chwastów. Ci z muru wiedzieli co to jest, ale mało co nam mówili. Wiadome było tylko to, że są cholernie szybkie i groźne. No i że są w stanie połknąć dorosłego człeka w całości. - Przed kontynuacją opowieści wyraźnie spoważniał. - Te kwiaty chowały się w ziemi i czekały na nas, ale niżej, znacznie niżej niż one, tam pod ziemią było coś jeszcze. Nie wiem dokładnie co. Wyglądało nawet podobnie do tych roślin, ale było. Ogromne. - Jakby teraz miał sobie to przypomnieć, te chwilę, w której podłoże drży, a on sam spogląda pod nogi i widzi to coś czające się pod całą grupą... Momentalnie sam zerknął właśnie w dół upewniając się, że stoi ponad ziemią, na arenie, z dala od tego przeklętego miejsca. - Całe szczęście szybko stamtąd uciekliśmy w bardziej bezpieczniejsze miejsce. No, a przynajmniej do czasu, bo w pewnym momencie natrafiliśmy na atramentowe stworzenia i dzikich. Rozpoczęła się walka i... No tak jakby mocno oberwałem i straciłem przytomność. Ale żeby nie było, to podobno znaleźliśmy, to czego szukaliśmy, cokolwiek to było - Spojrzał ukradkiem na medyka, chcąc z jego twarzy cokolwiek wywnioskować. - A no i te moje oczy. To zdolność szczepu Ranmaru, tak zwany Tsūjtegan. Działa podobnie jak Byakugan, więc owszem, widzę nieco więcej niż taki przeciętno-oki jak ty. - Uśmiechnął się i zaczął klaskać - jakoś przecież wypadało uczcić schodzących z areny zwycięzców, nie? Zwłaszcza po takim show, jakie zaprezentowali. Gdy tłum się uspokoił i zrobiło się nieco ciesze, Kisho usiadł spokojnie na swoim miejscu opierając się wygodnie i czekając na przybycie kolejnych zawodników. - Z pewnością skorzystam z oferty. - odpowiedział mimochodem Akarui, na jego propozycje. Nauka u kogoś, kto już zna się na Irojutsu, brzmiała bardzo dobrze, a jak jest to znajoma twarz to jeszcze lepiej. Z pewnością sporo by go nauczył, w przeciwieństwie do niego - No wiesz, jak wspominałem, w Iro ledwo zaczynam, więc raczej wiele ci nie pomogę z KG podobnie, ale to wiadomo dlaczego, więc zostaje doton. Większość technik, jakie znam, nie są przesadnie silne, głównie i tak skupiają się na defensywie, więc jeśli chcesz... - zasugerował delikatnie propozycję nauki technik z elementu ziemi, które opanował. Ma dobrą sprawę, nawet nie wiedział jakim elementem żywiołu włada jego znajomy i czy w ogóle kręci go pójście w tę konkretną dziedzinę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Mishari » 15 sty 2018, o 21:52

- Jeśli nie masz nic przeciwko chciałbym poświęcić nieco więcej uwagi toczącym się walkom. Skoro już jestem na trybunach to byłoby wielką stratą, gdybym nie podpatrzył jak walczą inni, zwłaszcza, że jak sam wspominałem, moje doświadczenie jest stosunkowo niewielkie. - Rzucił Mishari do swojego kompana, po czym przybliżył się do areny, niby na siedząco też widział walkę, ale miał wrażenie, że tak będzie mu prościej skupić na niej swoją uwagę. To nie tak, że nie miał podzielnej uwagi, ale chyba każdy tak miał, że gdy się w pełni na czymś skupiał był dużo bardziej produktywny. Pech niestety chciał że chłopak trafił na przerwę w walkach, trochę przykre było że trafiło akurat na moment, w którym chciał się poprzyglądać... Po chwili się nieco rozpromienił gdy usłyszał wyczytywane nazwiska uczestników, wychodziło jednak na to że nowa runda miała się właśnie rozpocząć. W sumie można powiedzieć, że spodziewane początkowo nieszczęście okazało się jak na ironię szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Wychodziło na to że będzie mu dane obejrzeć walkę od samego początku, co da mu możliwość zobaczenia wszystkich taktycznych ruchów walczących. Postanowił, że będzie starał się dostrzec ich zarówno słabe, jak i silne strony. Nie żeby był jakimś ekspertem, wręcz przeciwnie, nie miał zielonego pojęcia o tym jak doszukiwać się luk w obronie, czy też zasłaniać własne. I o to właśnie chodził, chciał to zrozumieć oglądając walkę, chciał się tego nauczyć od silniejszych od siebie, aby w przyszłości stanąć w ich miejscu i nie dać się pokonać. No, przynajmniej nie w pierwszej rundzie, chciał móc pokazać siostrze, że jest przy nim bezpieczna, że jest wystarczająco silny żeby jej bronić. Chciał na zawsze pozostać w jej oczach tym, u którego boku czuła się bezpieczna, owszem pewnie kiedyś znajdzie się jakiś mężczyzna, który go zastąpi w tym względzie. Nie będzie to mógł być jednak byle kto, o nie on swojej siostry nie odda pierwszemu lepszemu shinobi za 3 grosze. Musi to być ktoś zarówno silny i dobrego charakteru, pytanie tylko ilu takich na świecie. Jak się zastanowić pewnie niewielu, ale w końcu jego siostra nie była byle kim, ona był wyjątkowa w każdym względzie, tak na pewno znajdzie się ktoś kto będzie równie wyjątkowy jak ona i doceni jej piękno. Zarówno to wewnętrzne jak i piękno duszy, tak szczególnie duszy...
Mishari
 

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 15 sty 2018, o 22:46

-Jasne nie ma problemu. Miłego oglądania i zdobywania wiedzy odpowiedziałem swojemu byłemu towarzyszowi rozmowy. Co miałem teraz robić? Nic. Po prostu sobie siedziałem i jak wcześniej obserwowałem walki jakie miały się rozpocząć. Widać planowali zrobić wszystkie pierwsze walki od razu. Później pewnie zrobią jakąś dłuższą przerwę by zrobić kolejną turę i przed finałem zapewne też zrobią przerwę. Cóż to tylko moje przypuszczenia więc nie mam co do tego przeczucia. Jednak nie pozostało mi nic innego jak obserwowanie terenu na jakim będą się odbywały kolejne potyczki. Cóż przy okazji korzystam też ze swojej umiejętności by sprawdzić czy nic się nie dzieje. Ostatni taki turniej się źle skończył więc wolę tym razem się przygotować na ewentualne problemy jakie mogą ale mam nadzieję że się nie wydarzą. Lecz jak mówią "przezorny zawsze ubezpieczony" czy jakoś tak to leciało.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2015
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Osamu » 17 sty 2018, o 18:46

Osamu w końcu dotarł na trybuny. Biegł całą drogę, właściwie już nie odczuwał bólu. Wszystko było ok. Teraz dal niego była najważniejsza Ayako. Kiedy usiadł na siedzeniach od razu spojrzał na toczące się walki. Osamu nagle zauważył niebieski włosy, znał je bardzo ważne. Właśnie toczyła walkę Ayako. Szkoda, że nie był od początku tej walki, no ale cóż. Niestety nie mógł przyjść wcześniej. Masuko zauważył, że Ayako na razie przegrywa. Miała bowiem wbity bełt z kuszy. Dlaczego? W tej chwili Osamu z całej siły krzyknął:
- Ayako, Ayako, dawaj, wygrasz!!!!!!!!!!!
Miał nadzieję, że te słowa dadzą jej otuchy, ale i tak pewnie do niej nie dolecą. Gwar i szum jaki panował na trybunach był bardzo głośny. Osamu cały czas trzymał za Ayako kciuki. Yamanaka nie mógł usiedzieć. Ayako była dla niego bardzo ważna. Miał także nadzieję, że się z nią spotka, po turnieju. Chciał ją przeprosić oraz od nowa się zaprzyjaźnić, opierając się na prawdzie.
Kto wie, może pójdą w końcu razem do Soso?
Osamu
 

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Akarui » 18 sty 2018, o 01:58

Akarui'emu nie zależało na otwieraniu się swojego rozmówcy, zażartował sobie lekko i wytłumaczył,
że rozumie sytuacje, w jakich nie należy wszystkiego mówić. Jego rozmówca za to otworzył się na niego i jego pytania,
odkrywając przed medykiem tajemnice mroźnej północy zza Muru. Pierwszy raz słyszał o wielkich rośłinach mięsożernych,
które mogłyby zaatakować dorosłego człowieka! Na słowo "KWIATUSZKI" oczy szatyna zrobiły się ze zdziwienia wielkie jak monety. Niedowierzanie i zaskoczenie, to malowało się na jego twarzy. Następna tajemnica mówiąca o czymś rozciągającym się pod powierzchnią sprawiła, że po plecach Shinobi'ego przebiegły ciarki. Obudziło się też pewne zainteresowanie. Co tam może się kryć?

Następnie Kisho przedstawił swoje pochodzenie, klan Ranmaru, jak też tajemnicę, jaką kryje ich rodzina: Tsūjtegan. Umiejętność przekazywana z pokolenia na pokolenia, czerwone oczy. Piękna umiejętność, która obudziła w Akarui'm żyłkę naukowca. Sam by bowiem chętnie bliżej poznał właściwości tego limitu krwi. Na ten moment jednak te informacje musza mu wystarczyć. Młodzieniec podzielił się też inna informacją o sobie, znajomością Dotonu. Żywioł ziemi, tak bardzo wszechstronny, zawsze był uznawany przez Akarui'ego za siłę samą w sobie. W końcu ma w swoim zasięgu praktycznie każde podłoże. Postanowił jednak wstrzymać wodze nowego kolegi: - Doton to dobra rzecz, jednak nie dla mnie. Za młodu tatuś sprawdził mi moje predyspozycje taką specjalną kartką. Wykazała, że moim żywiołem jest Raiton. Sam jednak nigdy nie skupiałem się na elementach. Całe moje życie to ciało. Leczenie cudzych, wzmacnianie własnego... MMoże nie widać, ale lubię ćwiczenia fizyczne, hehe.

Dwie pierwsze walki się skończyły. Zwycięsko z nich wyszli kobieta z dziwnym stylem wieloma ostrzami i członek klanu Uchiha za pomocą swojej sztuki Kenjutsu. - Jak na razie miecze wygrywają, co nie? - powiedział, bijąc lekko brawo, najpierw członkom jednej walki, potem drugiej.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1334
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Kisho » 18 sty 2018, o 23:18

Akarui miał predyspozycje do władania błyskawicami, ciekawe. Człowiek, który niemal totalnie oddaje się innym, pomaga, leczy i tym podobne jako podstawę elementarną ma raiton, jeden z najbardziej destrukcyjnych żywiołów, a być może i rzeczywiście znajdujący się na pierwszym miejscu w kwalifikacji totalnego rozpizdziolca. Dziwne połączenie, mało pasujące do jego osoby, ale cóż zrobić. Przynajmniej chłopak ma pewność, że w razie walki będzie mógł narobić niezłego zamieszania.
- Huh - fuknął, podnosząc lewy kącik ust do góry - Trochę zazdroszczę. Taki raiton do nie lada arsenał. - W przeciwieństwie do Kisho, który włada dotonem, Akarui będzie w stanie w szybki sposób pozbyć się nieprzyjemnego oponenta, gdyby takowy się gdzieś przypatoczył. Nie musiałby go nawet zabijać. Zwykłe porażenie zapewne na większość wystarczy. Dotn, choć także może być używany z dystansu, to stosunkowo różni się od raitonu, gdyż skupia się bardziej na defensywie i barierach, a takimi niestety rzadko da się coś ugrać. Shinobi trochę przeżył i to akurat wiedział, więc i nieco zazdrościł znajomemu medykowi. Na wzmiankę o ćwiczeniach czysto fizycznych aż spojrzał na Akarui'a z lekko podniesioną brwią. - No... Czy ja wiem, czy nie widać - odpowiedział wymijająco. Medyk bynajmniej do muskularnych się nie zaliczał. Fakt, nie wyglądał na takiego, co to ocieka fałdami tłuszczu, więc pewnie ćwiczy, a w każdym bądź razie prowadzi aktywny tryb życia, ale żeby określić go jako atleta? Sory bardzo, NIE. Może, gdy spotkają się ponownie i faktycznie będzie widoczna jakaś zmiana w bickach, to przyzna mu racje. Może. He he.
- No niestety... - mruknął jedynie w sprawie walk i aktualnie zwycięskiego oręża, za którym nie przepadał. Ogólnie walka w bliskim dystansie nie była dla niego, dlatego też podziwiał tych wybitnych wyuczonych w sztuce posługiwania się wszelaką bronią białą. - Teraz zapowiada się coś zgoła innego - dodał, ochoczo przyglądając się początkowi kolejnych dwóch walk. - No prawie... - Już myślał, że tym razem wszystko odegra się za pomocą jutsu i prawie tak było, gdyby nie fakt, że w walce bierze udział kolejny szermierz. Mimo wszystko Kisho i tak nie wiedział, na czym ma się skupić. Po jednej stronie miał kogoś z kuszą i wodnym ciałem, co samo w sobie brzmiało intrygująco, a po drugiej wspomnianego szermierza z kijem i mężczyznę, który może kontrolować piasek. Już raz na własne oczy widział taką manipulacje i trzeba było przyznać, że jest efektywna, aczkolwiek ma niestety słabe punkty. Młody shinobi nie obstawiał, kto wygra walkę, ale podświadomie bardziej kibicował piaskowemu. Pewnie dlatego, że dość ma oglądania szramek na miecze...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Mishari » 20 sty 2018, o 15:59

Mishari przypatrywał się walce Sabaku no Masaki z Seinaru Keiem. Początkowo wydawało mu się że to Sabau wygra. Chłopak nie wiedział za bardzo jak działają techniki piasku jednak jego plan wydawał się bardziej złożony. Zaczął się wznosić na chmórze piachu, gdyby tylko udało mu się wyjść poza zasięg samuraja to rozstrzygnięcie pojedynku było by niemal natychmiastowe. Jednak jego plan zawiódł, pomimo tego, że przewidział atak i zasłonił się przed nim przy pomocy piasku. To nijak nie mógł wpaść na to że do kunaia zostanie dołączona notka wybuchowa. Jej wybuch sprawił, że Masaki spadł ze swojej chmury.
- Ha! Trzeba przyznać to było pomysłowe. Zawsze wydawało mi się, że walczący w zwarciu mają przewagę na arenie z powodu jej ograniczonych granic. Co jednak zrobić gdy przeciwnik wzniesie się w powietrze? Sam bym nie mógł za wiele zrobić przeciwko czemuś takiemu.
Walka trwała w najlepsze, z czasem stawała się coraz bardziej dynamiczna, wymiany ciosów coraz szybsze, przemyślane plany były zastępowane pospiesznymi, chaotycznymi próbami zyskania przewagi nad przeciwnikiem. Trzeba przyznać, że nawet po początkowym upadku Sabaku bronił się naprawdę dzielnie i parę razy udało mu się porządnie zaskoczyć Keia. Ten jednak wydawał się mieć dużo większe doświadczenie w walce od użytkownika piasku. Pomimo bardzo prostego planu z każdą chwilą, każdym unikiem, uderzeniem zyskiwał coraz większą przewagę. Młody Koseki już po pierwszej porażce Masakiego obstawiał, że wygra Seinaru, z czasem jego podejrzenia się potwierdzały. A gdy zobaczył dwa perfekcyjne uniki wykonane przez samuraja był pewien rozstrzygnięcia, które nadeszło niewiele później
Mishari
 

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Mishari » 21 sty 2018, o 15:24

Walka dobiegła końca, więc Mishari postanowił się przejść i ponownie się rozejrzeć po mieście. Kiedy przyglądał się walczącym usłyszał jak ktoś na widowni rozmawia o jakiejś loterii, podobno trzeba było rozwiązać jakąś łamigłówkę. Zawsze uważał się za kreatywnego, więc postanowił spróbować szczęścia, zanim jednak to nastąpi musiał ogarnąć gdzie właściwie miał iść. Miasto było spore, więc szukanie po omacku nie wchodziło w grę. To było po prostu bezcelowe, postanowił więc spróbować najprostszej metody odnalezienia poszukiwanego miejsca, czyli pytał przechodniów. Początkowo nie mógł uzyskać żadnych dokładnych informacji, jednak ludzie pokazywali mu kierunek, w którym z grubsza powinien iść żeby trafić na miejsce. Co parę minut dopytywał się kolejnych napotkanych osób, czy nie słyszały gdzie ma miejsce festynowa loteria. Koniec końców na miejsce dotarł właściwie bez przeszkód dzięki uprzejmości innych. Wychodziło na to, że nie ciąży nad nim żadna klątwa, a po prostu miał pecha z początku wybierając nie te co trzeba osoby do rozmowy.
Mishari
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Zmierzchu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość