Trybuna północna

Re: Trybuna północna

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 lut 2018, o 20:12

Nie wiedział, czy Chise go zrozumiała. W sumie miejsca na turnieju, te zwycięskie, z całej szesnastki uczestników, były raptem trzy. A jeśli przegrałby mały finał stanąłby poza podium. A to byłoby chyba najgorszym co mogłoby go spotkać - tak blisko, a jednocześnie niemożliwie daleko do sukcesu. Ból wstydu i zawodu jaki by odczuwał byłby nie do opisania. To jest coś co jest tylko ciut gorsze od srebra czyli drugiego miejsca. Bo brąz to taka nagroda pocieszenia tylko jest i jak się go nie zdobędzie, to pal sześć. Można to jakoś z czasem przetrawić i z siebie, z garbu ten ciężar, zrzucić. Ale i tak byłoby to bolesne, bo Shiga naprawdę posiadał potężne zagrywki, które, patrząc po już odbytych pojedynkach, przyćmiewały często umiejętności innych, biorąć pod uwagę jeszcze doskonałą regeneracje. Jedyne czego mu aktualnie brakowało to umiejętności i wytrenowania fizycznego, czyli czystej tężyzny, siły, szybkości, kondycji. Mógłby zarzucić zwiększanie potęgi swojego ognia na rzecz doszlifowania swojej fizys w sposób czysto... no nie wiem, więcej treningów bukijutsu? Taijutsu?
-Chcę wygrać. Bardzo chcę. To trzecie miejsce, nadal byłoby powodem do dumy. - Odpowiedział równie krótko na jej streszczenie jego wypowiedzi. Cieszyło go to, że Chise nie dostrzegała w Sharinganie zagrożenia. Można powiedzieć, że nie widziała tego jako atutu Shinjiego. Może była ślepa na to, jaką przewagę ten śmieszny limit krwi i oczy dawały jej kuzynowi. Zachowywał powagę, ale głęboko w środeczku zdychał ze śmiechu.
-Cieszę się, że nie widzisz problemu. - Zachichotał wrednie i pogładził Chise po policzku. Z uczuciem, można nawet rzec. Tak cieplutko, przyjacielsko..? Nie? Nie wiem.
Wymapował jej całą arenę, nie będzie się plątać jak momentami działo się to w walce z Osamu. Będzie poruszała się bardziej naturalnie, bardziej... jakby była w pełni sprawna i widziała każdy element. To może zaskoczyć przeciwnika. Nie spodziewa się chyba w końcu od niewidomej naturalności i pewności w każdym kroku, a to będzie jej znaczącym atutem.
-Chise? - Kiedy zeszli już na sam dół, on zatrzymał się dwa schodki niżej od niej i przysunął się mocno, łapiąc ją teraz za obie dłonie. - Wygraj to. Wierzę w Ciebie. Dasz radę wygrać to i cały turniej.
Ostatnie słowa otuchy, ostatnie chwile na to, by rozpalić ducha. Bez wahania, mimo, że serce biło jak szalone, postanowił skalać czystość tego pięknego kwiatu Sobą. Częściowo, nieśmiało, ale jednak. Położył usta na jej czole i pocałował, a potem przesunął je na nos, muskając skórę i całując w czubek nosa.
-Wygraj. - Nie pocałował jej w usta, mimo, że chciał. Nie chciał jej... rozproszyć przed walką zbyt mocno. Nie chciał jej wybić z rytmu. Niech teraz mysli tylko o zwycięstwie które musi odnieść, nie ma innej opcji przecież! - Powodzenia!

Po czym wypuścił ją ze swych szponów na arenę. Niech Bogini Ostrzy ześle na wroga swój gniew i wygra.

2 z/t
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2628
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 21 lut 2018, o 00:26

Oczywiście nie zdawał sobie sprawy o szczegółach dotyczących samej Bitwy. Wszystkie jego spostrzeżenia musiały być wyprowadzane ostrożnie i z dokładnym przemyśleniem każdego słowa. Jego baza danych opierała się na tym co ktoś mu powiedział, fakcie że taka sytuacja miała miejsce, a także na poprzedniej obronie która mogła mieć kilka wspólnych cech z niedawną. Ciężko było ciągnąć temat mając świadomość, że rozmawia się z kimś kto tam był i najpewniej posiada ogrom informacji. Dlatego też lepiej było dla Muraia, że Kenshi nie postanowił jej kontynuować. Z drugiej jednak strony byłaby to okazja do zdobycia jakiś informacji odnośnie szczegółowego przebiegu bitwy. Może powinien zapytać jeszcze Shinjiego o szczegóły? Albo Shijimę przy następnym spotkaniu? Brzmiało niczym dobre alternatywy dla pozyskania informacji od osobnika, który aktualnie siedział obok niego. Tematy zaczęły się kończyć, głównie z uwagi na brak jakiegokolwiek przedłużenia ze strony Kenshiego. Rozmowa o użyteczności Ranmaru była w zasadzie zbędna i prowadzona dla samego faktu prowadzenia rozmowy. Dojutsu o którego istnieniu i właściwościach Kenshi zdawał sobie sprawę było użyteczne dla obydwojga, a właściwie to oczywistość jego użyteczności. Nie było potrzeby dalszej dyskusji. Murai cały czas obserwując walki, zaczął dochodzić do pewnych wniosków związanych z walczącymi. Przede wszystkim Seinaru. Czy to jego przeciwnicy byli niewystarczający czy może on prezentował sobą taki poziom umiejętności? Nie wydawało się by jakoś szczególnie się wyróżniał, widział już walki w których mierzyli się szybsi i silniejsi od niego. Możliwe że to aspekt którego Kakuzu nie dostrzegł, pochłonięty innymi walkami. Z jego perspektywy jednak najciekawsi wojownicy stali po drugiej stronie drabinki. Chise, Hayami, Shinji. W szczególności ta pierwsza. Jej walka właśnie miała sie zacząć i stanąć do pojedynku z Shinjim. Z tego co zdołał usłyszeć z rozmów, to byli dla siebie kuzynostwem. Shinji nie pokazał zbyt wiele podczas pierwszej walki, jedynie przytłaczającą przewagę w walce bezpośredniej nad swoim oponentem.
Kenshi wyjawił Muraiowi swój brak wiedzy odnośnie poprzedniego turnieju. A dokładniej to brak szczegółów odnośnie przebiegu turnieju. Jedynie fakt, że taki turniej faktycznie istniał. Przyznawanie się do swojej niewiedzy było czymś, co Murai robił wyjątkowo rzadko. Szczerość była u niego towarem równie luksusowym, jak kostki lodu w Sabishi. Dlatego też przyznanie się do własnej niewiedzy było zarezerwowane tylko dla niektórych, głównie ze względu na możliwe korzyści, na przykład wymagana otwartość w stosunku do Mitsuchi-dono.
- Dokładnie ten. Nie było chyba innego równie głośnego turnieju poza tym w Sabishi. W porównaniu do tego było zdecydowanie mniej osób. Jedynie ośmiu uczestników, ale nawet wtedy różnorodność umiejętności walczących była znacznie, znacznie większa niż tutaj. Nawet liderzy większości Rodów pofatygowali się żeby oglądać walki. - powiedział, uchylając rąbka tajemnicy. Otwierając książkę na stronie, która zawierała jedynie ogólniki i nieprecyzyjne informacje. Mimo tego mogły one przedstawiać jakąś wartość. Tylko jaką? Były to fakty doskonale znane, a także porcja osobistej opinii o różnorodności walczących. Tak też było, różnorodność była mocną stroną turnieju. Sabaku, Uchiha-iluzjonista, Kakuzu, Natsume, Ichirou, Psiarz z kosą, zdaje się ktoś z łukiem... W całej tej szesnastce było kilka ciekawych jednostek, ale w głównej mierze był to zapychacz.
- W finale walczył Natsume. Ze mną. - specyficzny sposób wymowy, krótka przerwa pomiędzy obwieszczeniem obecności Natsume i Muraia... Budowanie napięcia subtelnymi rzeczami, wzbudzenie ciekawości. Dyskretna obserwacja reakcji rozmówcy. Murai podzielił się tą informacją w zasadzie tylko dlatego, że nie prezentowała sobą wiele wartości i ze względu na obserwowanie reakcji mężczyzny.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Natsu » 21 lut 2018, o 10:50

Mężczyzna trzymał w dłoniach zgrabne pudełeczko, niewielkie, rozglądając się po arenie. Dostał dokładne namiary, gdzie Murai powinien się znajdować, ale dla kogoś, kto był tutaj pierwszy raz, nadal ciężko było się odnaleźć. I dlatego to wszystko tak długo trwało. Dodatkowa szaruga, która zebrała się na niebie, wcale w niczym nie pomagała. W końcu wypatrzył mężczyznę w tłumie i podszedł do niego, kłaniając się nisko przed Kakuzu. Mocno sztywno, widać było, że jest zdenerwowany, ale był to ten typ zdenerwowania, który się odczuwa przy kimś... przy kimś zdecydowanie zbyt ważnym jak na nasze standarady.
- Szanowny Kakuzu Murai? Mam dla Pana przesłkę. - Wyciągnął w stronę mężczyzny pudełeczko. I czekał.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

- Kazali... poczekać na... wiadomość zwrotną - Wyburczał mężczyzna, wciąż mocno zestresowany. I kiedy takową otrzymał - odszedł.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2248
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 21 lut 2018, o 23:00

Przypuszczenia Kenshiego co do przedmiotu rozmowy okazały się jak najbardziej słuszne. Murai wspominając o poprzednim turnieju, miał na myśli ten odbywający się w Sabishi. Turniej na Arenie Piaskowych Filarów wyjątkowo mocno zapadł w pamięci przede wszystkim tym, którzy byli wtedy obecni w mieście. Uwolnienie i obrócenie w zgliszcza przez Ogoniastą Bestie, mimowolnie zwróciło uwagę Kenshiego na wydarzenia, które niedawno miały miejsce, tuż za Murem. Tam również ludzie mieli do czynienia z Bijuu. – Legendy ożywają na naszych oczach. Jak się okazało – Demony nie były jedynymi legendami o jakich przyszło dzisiaj rozmawiać.
- Napotkał mnie w takim razie zaszczyt, rozmawiać z finalistą, osobą która zmierzyła się w walce z samym władcą cesarstwa – odpowiedział, lekko się uśmiechając do Muraia, nie kpiąca, tylko z szacunkiem. Kenshi nie spodziewał się, że będzie miał okazję porozmawiać z kimś takim w takim miejscu. Przypuszczał, że będzie kluczył między zwykłymi ludźmi, ewentualnie napotka jakiegoś naiwniaka którego postara się o wszystko wypytać. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Spotkał osobę, która znała się nie tylko na ich fachu, ale również osobiście zmierzył się z Yuki Natsume. Kto wie, może jego rozmówca był nawet silniejszy niż sam Kenshi?
- Łatwo byłoby powiedzieć, że to wina czasów, ale czy są bardziej niespokojne niż wtedy… Na pewno zachodzi więcej zmian, nagłych i znaczących – odparł, nawiązując do uwagi, że w trakcie tamtego turnieju obecni byli liderzy innych Rodów. Cięzko było powiedzieć mu coś więcej. Był na usługach Shiro Ryu i o tym powiedzieć nie mógł. Był jednak świadkiem wojny z dzikimi. Świadkiem nowych zdolności klanowych, a także świadkiem wojny Sabaku z Kaguya i świadkiem zmiany włodarzy prowincji. Nie były to nic znaczące zdarzenia – wręcz przeciwnie. Odbiły się szerokim echem na całym świecie. Kenshi miał wiec podstawy, aby tak twierdzić.
- Tak jak wspominałem, nie było mnie wtedy, ale chętnie bym usłyszał streszczenie, z pojedynku a także późniejszych wydarzeń… Oczywiście nic za darmo, mógłbym się odwdzięczyć doświadczeniem jakie nabyłem po Bitwie w Sogen – zwrócił się do Muraia, oczekując na to jak zareaguję. Z racji jego ubioru wyjątkowo ciężko było stwierdzić jak jego słowa na niego wpłynęły – ocena tego musiała zaczekać do momentu aż przemówi. Musiało to nastąpić jednak za jakiś czas, bo w międzyczasie pojawił się przy nas posłaniec, który w krótkich słowach poinformował ich o przesyłce dla Muraia, ale także potwierdził podejrzenia Kenshiego co do tego, z przedstawicielem jakiego szczepu miał do czynienia.
Posłaniec zakomunikował, że zaczeka na odpowiedź zwrotną, dlatego też Kenshi z uśmiechem odwrócił się w stronę areny, gdzie właśnie zakończyła się dość brutalnie jedna walka, a w międzyczasie zapowiedziana została następna. W tym momencie Kenshi zmrużył oczy, bo godność Uchiha Shinjiego, już obiła się czarnowłosemu o uszy. Chwilę zajęło mu przypomnienie sobie gdzie to miało miejsce, ale oprzytomnienie przyszło gwałtownie. – W Sogen, w obozie. Kenshiego dość szybko naszła refleksa, że i z Shinjim warto byłoby zamienić kilka słów.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 22 lut 2018, o 13:33

Walki robiły się ciekawsze i ciekawsze, ale było to zrozumiałe z uwagi na wyższy poziom. Nadal jednak trzeba było zaznaczyć, że walki na poprzednim turnieju były ciekawsze. Obiektywnie patrząc rzecz jasna. Hayami pokonana została przez Ishidę Megumi w krótkiej, ale intensywnej walce. Czy dało się to porównać do pojedynku Muraia i Inoue, w którym niciowiec przeleciał przez pół areny, wbił się w ścianę, po czym podczas efektownego kontrataku uniknął śmiertelnego promienia chakry i zakończył pojedynek? Zdecydowanie nie. Wydawało się że podczas pierwszych walk było znacznie mniej taktyki, niektóre walki rozwiązywały się wyłącznie dzięki przewadze w wyszkoleniu fizycznym i niefortunności w doborze umiejętności. Nawet mimo tego Murai był w stanie czerpać "przyjemność" oglądając pojedynki, wyszukując nieoszlifowane klejnoty. Być może to powinien być jego kierunek, coś do czego powinien dążyć oprócz stałego samodoskonalenia się? Doskonalenie kogoś? Tylko jaki miałoby to cel dla niego? Gdyby nie posiadał sławy i jego osoba nie byłaby rozpoznawalna, to posiadanie zdolnego ucznia mogłoby być okazją do zyskania wpływów. Jednak czy rozważania na temat potencjalnego szlifowania owych kryształów są w tym momencie uzasadnione? Rzecz jasna nie, umysł Muraia stoczył się na jedną z setek pobocznych ścieżek.
- Wtedy jeszcze nie był Cesarzem, a jednym z wielu uczestników turnieju. Nie żeby robiło to dla mnie jakąś różnicę, przegrany jest przegranym bez względu na pozycję osoby która go pokonała. - powiedział, odwzajemniając uśmiech Kenshiego swoim, subtelnym i oczywiście nienaturalnym. Nie było mu do śmiechu z porażki jakiegokolwiek rozmiaru i w jakimkolwiek miejscu. Kakuzu pamiętał każdą pomyłkę i przeoczenie jakie mu się zdarzyły. Nie wybaczał sobie najmniejszego niedopatrzenia, włącznie z pozwoleniem na to by Inoue go uderzyła, co miało znaczący wpływ na całą walkę. Nawet jeśli sytuacja ta zdarzyła się ileś lat temu, nie miało to znaczenia z prostego faktu - to był błąd Muraia. W tej kwestii opinia prywatna zgadzała się z tą daną Kenshiemu w odpowiedź. Przegrana to przegrana i nie było na to usprawiedliwienia.
- Bardziej stawiałbym na lokalizację, ale nie wykluczam twojej opcji. - odpowiedział, nie zabarwiając swojego głosu pychą czy wyższością. Normalna neutralność, tak też się czuł. Nie za bardzo znał się w tej kwestii, czasy zawsze były dla niego tak samo parszywe.

Wtedy też podszedł do niego mężczyzna. Całkowicie mu nieznany i widocznie spięty. Ukłonił się przez Kakuzu, po czym zapytał o to czy na pewno jest Muraiem. Kakuzu Murai? Może faktycznie powinien używać Kakuzu jako "oficjalnego" nazwiska Szczepu do którego należy? Kwestię wizerunku zostawić trzeba było na inny moment, mężczyzna wręczył mu przesyłkę. Otwartą rzecz jasna z najwyższą ostrożnością, jakakolwiek specjalna pieczęć mogła wywołać eksplozję.
- Przepraszam na chwilę - powiedział do Kenshiego i oddalił się kawałek od niego. Prywatna korespondencja powinna pozostać prywatna. Pośpiesznie schował zamknięte pudełko za pazuchę, czytając wcześniej zabrany list. Pożyczył od ciecia ołówek, po czym naskrobał na drugiej stronie kartki odpowiedź. Oddał posłańcowi przyrząd do pisania i wiadomość, po czym wrócił do Kenshiego.
- Wracając do tematu, to brzmi to jak dobry pomysł. Nie wiem czy zależy mi szczególnie na informacjach o obronie, jak wspominałem mam już pojęcie o jej przebiegu i detalach. Jestem otwarty na negocjacje. - odpowiedział, a jego kamienna wręcz twarz nigdy nie była bardziej kamienna jak w tym momencie. Widać było że bardzo mu zależy na tej informacji. Murai posiadał towar, którego potrzebowała druga strona. On, jako posiadasz, mógł w rozsądnym stopniu kontrolować przebieg transakcji. Szansa na to że znajdzie innego uczestnika turnieju, albo nawet widza, który byłby w stanie dostarczyć mu informacji odnośnie jego przebiegu, była bardzo mała. Niesamowicie mała. A co może zrobić kupujący w sytuacji, kiedy sprzedający posiada towar o wielkiej wartości i wielkiej rzadkości? Targować się.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 22 lut 2018, o 23:24

Maji z uśmiechem kiwnął głową na znak, iż rozumie przesłanie. Oczywiście, że Yuki Natsume nie był wtedy Cesarzem, ale walka z nim wtedy nie zmieniała tego, z kim miał okazję się Murai zmierzyć – jeszcze przed wydarzeniami, które uczyniły Natsume tym kim był. Przez chwilę czarnowłosy próbował sobie wyobrazić tamto spotkanie – szło mu to całkiem łatwo, do momentu w którym musiał wykreować w wyobraźni sylwetkę Natsume – tej postaci nie znał. Nigdy nie spotkał. Kakuzu, którego miał przed sobą, dość łatwo było mu sobie wyobrazić pośród piasków areny, Jego wyobrażenie o nim z wtedy, nie wiele różniło się od tego jak prezentował się teraz.
- Niemniej pojedynek z kimś kto zaszedł tak daleko, jest warty zapamiętania – zauważył, nie tylko dlatego że było warto posiadać wiedzę o zdolnościach tych najsilniejszych, najwybitniejszych jednostek, ale również z powodu bardziej prowizorycznych powodów. To był świetny temat do rozmowy. Historia, polityka, były zawsze gorącymi tematami, przynajmniej w towarzystwie mężczyzn. Kenshi nie widział powodu, by z tego nie korzystać w przyszłości.
Maji roześmiał się, gdy usłyszał uwagę Muraia odnoszącą się zaszczytu. Nie był do końca pewien czy mężczyzna mówił zupełnie szczerze czy też żartował, ale ostatecznie obrał za wyjaśnienie tą drugą odpowiedź, pozwalając sobie w ten sposób nawet na chwilę rozluźnienia. – Na pewno zapamiętam to spotkanie – potwierdził, odruchowo sięgając dłonią do tyłu, upewniając się, że znajduje się tam znajomy przedmiot. Ogólne rozbawienie mogło łatwo zdekoncentrować, a tego co teraz było mu najmniej potrzebne to właśnie kradzież.
Murai znikając na chwilę, dał wystarczająco czasu, by przyjrzeć się stanowi arenie i temu co tam się właśnie działo. Pozostała ostatnia walka, pomiędzy Hime oraz Shinjim, którego Kenshi już zdążył poznać, a nawet miał okazję z nim pobiesiadować, chociaż ciężko to było nazwać dobrą znajomością. Była to chwila którą dwóch mężczyzn postanowiło poświęcić na jadło i napitek, aby uzupełnić utracone siły po wojnie. Pojedynek się rozpoczął – przeciwniczka Shinjiego rozpoczęła sprint, biegnac po okręgu w kierunku Shinjiego, a z kolei jego spojrzenie uległo przemianie…
- Ciesze się, że moja propozycja przypadła Ci do gustu, nie wiem jednak co innego mogłoby Cię zainteresować – odpowiedział Muraiowi, przenosząc z areny na niego spojrzenie. Kakuzu do tej pory wprost nie powiedział co by go interesowało. Kenshi wspominał o Sogen, ale Murai jak sam zauważył, posiadał już wiedzę o tamtych wydarzeniach. – Wymień obszary które byłyby w kręgu Twoich zainteresować, a być może jakoś się dogadamy, hmm? – w końcu zaproponował, dając rozmówcy wystarczająco dużo czasu, aby przemyślał tą propozycję i ewentualnie wybrał to czego by chciał się dowiedzieć. Kwestia pozostawała jeszcze taka, czy Kenshi posiadał takie informacje – ale dlatego też, czarnowłosy zaproponował, aby padło kilka propozycji, bo na coś powinien znać odpowiedź.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 27 lut 2018, o 19:55

Co by nie powiedzieć o tym turnieju, to ilość potencjalnie interesujących osób z którymi Kakuzu się zetknął, była wyjątkowo duża. Zapamiętanie wszystkich walczących, a już na pewno tych którzy reprezentowali sobą coś więcej niż tylko pojawienie się. Teoretycznie ośmiu, przyjmując za kryterium dostanie się do dalszego etapu. Kilka osób spoza uczestników. Znajomości, które ostatecznie mogą okazać się całkowicie nieprzydatne. Jednak w obliczu faktu, że był doskonale znany w środowisku Shinobich, to i on musiał kogoś znać. Nie mógł cały czas ograniczać swojej wiedzy tylko do faktów. Jakkolwiek dziwnie i irracjonalnie to nie brzmiało, w świecie wypełnionym ludźmi warto było owych ludzi znać i poznawać. Nawet jeśli kosztem oczywistej fałszywości i poddawania ich ekstremalnie niekomfortowym sytuacjom w celu dogłębnego poznania ich zachowań.
- Nie zaprzeczam, na pewno został zapamiętany. Wolałbym zapamiętać to jednak jako spektakularne zwycięstwo. - odparł, po części mijając się z prawdą, ale tworząc pozory. Kolejny raz. Oczywiście wolałby wygrać, nie wybaczył sobie porażki jakiej zaznał i popełnionych błędów, które odkryłby bez względu na wynik pojedynku. Cały czas obserwował przebieg pojedynku, czując jak jego fretka reaguje na zbytni entuzjazm tłumu. To musiała być wyjątkowo stresująca sytuacja dla małego futrzaka, której Murai podczas wchodzenia na trybuny raczej nie przewidział. Czuł jak skupiła się w najcichszym miejscu pod jego płaszczem. Wypuścił nieco nici ze swojego ciała, żeby stworzyć fretce miękkie posłanie.
Myśląc o fretce przypomniał sobie także o swojej towarzyszce, która powinna na własną rękę rozmawiać z ludźmi. Gdzie była i czy wywiązywała się z zadań - tego nie wiedział. Mógł jedynie zakładać dwie główne opcje, które i tak nie zmieniały jego aktualnej sytuacji.

- Mam szeroki zakres, szczerze powiedziawszy. Interesuje mnie wszystko o czym nie wiem, w szczególności konkretne możliwości różnorakich Rodów i Szczepów. Planuję także rozwijać się w zakresie żywiołów, odpowiednio wyszkolony Shinobi w tym zakresie mógłby pomóc mi się odpowiednio doszkolić. Mógłbym nawet powiedzieć, że zdobywanie wiedzy jest moją główną motywacją do podejmowania nowych wyzwań. - nie powiedział o żadnym konkrecie, nawet gdyby ten faktycznie istniał. Czy miał jakieś szczególne informacje których by potrzebował? Nic a nic. Uchylił rąbka faktycznego siebie deklarując swoją gotowość do pozyskiwania wiedzy wszelakiej. Ale informacje o osobach posiadających konkretne wysoko rozwinięte żywioły byłyby przydatne z racji wspomnianego rozwoju w ten dziedzinie właśnie.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 27 lut 2018, o 22:12

Kenshi zdążył się już domyślić prawdziwej tożsamości Muraia, co zresztą zostało chwilowe później potwierdzone przez posłańca. Mimo wiec, że czarnowłosy wiedział iż miał do czynienia z Kakuzu, to dostrzegał w nim przejawy człowieczeństwa. Tak, tylko dostrzegał, bo Maji wiedział z jakim stworzeniem miał naprawdę do czynienia. Z żywym truposzem, który posiadał więcej niż jedno życie. A mimo to, Kenshi widział również drugą stronę tego stworzenia. Nie stroniło od bliskości, nie stroniło od towarzystwa, mimo że rozmówca starał się być wielce tajemniczym. Przykładem tych dwóch spostrzeżeń było zwierzę, które miał przy sobie i na którym mu najwidoczniej zależało, a drugim… towarzystwo osób które go niedawno opuściły i towarzystwo Kenshiego, z którym wciąż rozmawiał. Ciekawe połączenie i to w jednym naczyniu.
- Niestety, ale chyba Cię rozczaruję. Poza sobą, nie znam nikogo ze znacznymi zdolnościami w dziedzinie technik żywiołowych. No… zza wyjątkiem siebie i tego jeszcze tutaj – odparł lekko Kenshi, wskazując gestem podbródka na arenie, na której Shinji Uchiha, radził sobie nie najlepiej. Doznał już poparzeń, które jednak nie wykluczyło go definitywnie z dalszej walki, ale na pewno utrudniało podejmowanie kolejnych kroków. W trakcie bitwy, Shinji był jednym z dowódców oddziału i sądził, że poradzi sobie dość szybko ze swoją przeciwniczką. Wyglądało jednak, że może być całkiem inaczej.
- Niestety o sobie nie chcę opowiadać. A jak przypuszczam… o zdolnościach tego jegomościa, dowiedziałeś się wystarczająco, nieprawdaż? – spytał, o dziwo lekko, mimo że domyślał się powodów dla których poszukiwał takich ludzi. Pomagać w tym nie chciał. Przynajmniej na razie, póki miał takie, a nie inne rozkazy. Jeśli dostanie zadanie zwerbowania kogoś, albo usunięcia, wtedy całkiem jeszcze raz podejdzie do sprawy. Tylko odpowiednio inaczej.
- Mogę jednak wskazać Ci kierunki, w którym warto zadawać takie pytania. Terumi, Senju, Dōhito. Wszystkie te klany posiadają zaawansowane Kekkei Genkai bazujące na technikach żywiołowych. Przedstawiciele tych klanów, będą mogli Ci powiedzieć więcej… Po dobroci lub i nie – odpowiedział, pozostawiając wypowiedziane przed chwilą słowa, już bez dodatkowego komentarza. Kenshi nie wiedział jak Murai zareaguje na te słowa, pozwolił by mężczyzna je przetrawił. I ewentualnie albo uznał je za ciekawe i przydatne, albo za bezużyteczne. Oprócz tych wymienionych, był jeszcze jeden klan, Uchiha. O tym jednak Kenshi pokątnie wspomniał, wskazując na arenie Shinjiego. Kenshi czekał i obserwował to co działo się na arenie.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 3 mar 2018, o 15:04

Oglądanie walk nadal zajmowało ogromną część uwagi Muraia. Walk, a w zasadzie jednej walki. Shinji i Chise, z czego ta druga była potencjalną faworytką Kakuzu. Jej umiejętności walki powinny być czymś, z czym nawet analityczny Sharingan nie powinien dać łatwo rady. Możliwość śledzenia jednego ostrzy czy dwóch to nie problem, ale pięciu? Murai na pewno miałby z tym problem, tym bardziej że nie był obeznany w technikach szermierczych. Potyczka między Uchihą a nietypową szermierz wydawała się dość wyrównana, ale do czasu. Najwidoczniej ułomności wynikające z jej ślepoty zostały bezwzględnie wykorzystane przez Shinjiego, który popisał się także nadzwyczaj potężną techniką Katon. Dzięki interwencji sędziego Chise została zabrana z miejsca, gdzie chwilę później wybuchł potężny ogień. Płomień prosto z podłoża? Bez jakiegokolwiek znaku? Zazwyczaj techniki Katon opierały się na wypluwaniu przez użytkownika. Czy to faktycznie znaczyło, że technika ta była na znacznie wyższym poziomie niż te do tej pory poznane przez Kakuzu? To mogło dokładnie to znaczyć, szansa była duża. Wobec tego potężna technika Katon, łącząc to z wcześniej pozyskanymi informacjami, faktycznie utwierdziły Kakuzu w przekonaniu, że Shinji operuje żywiołem na znacznie lepszym poziomie niż on sam.
- O Shinjim akurat wiedziałem. Jestem w stanie co prawda samemu pochłaniać wiedzę, ale czerpiąc ją od kogoś innego można otrzymać w miarę różne rezultaty. - odpowiedział. Fakt że Kenshi sam zadeklarował się jako przedstawiciel grupy Nina znających techniki elementarne mógł również być ciekawy, ze zgoła innych powodów niż zakładał. Faktycznie znalezienie lepszego nauczyciela nie doprowadziłoby go do żadnego postępu, nadal był pętany ograniczeniami związanymi ze swoimi umiejętnościami i wiedza mu w tym nie pomoże, przynajmniej bezpośrednio.
- Tak, można powiedzieć że znamy się całkiem dobrze. Bardzo często wpadaliśmy na siebie podczas różnych bitew czy innych okoliczności. Drogi wybitnych jednostek prędzej czy później się przecinają, przynajmniej raz. - głównie podczas bitew, ale i ta sytuacja mogła być zakwalifikowana jako "inna okoliczność". Murai starał się, by jego słowa były mocno różnorodne, chaotyczne można by powiedzieć. Ukazując małe odłamki swojej prawdziwej natury, mieszane z całkowicie niepasującymi poglądami i słowami. Od jakiegoś czasu dawał nieco więcej od siebie, uznając to za niezbędną część interakcji z ludźmi i budowania z nimi relacji. Czy to wyszło? Do tej pory można było uznać, że tak. I to jak najbardziej. Kenshi powiedział mu o kilku klanach od których mógłby czerpać inspiracje i przymusić do nauczenia go. Na wzmiankę o ostatnim brwi Muraia lekko się uniosły. Brał pod uwagę przymuszenie do tego, ale takie rozwiązania nie mogły być dobre z samego założenia. Wymuszenie rodzi opór, a przełamanie oporu niechęć i inne negatywne odczucia. Te z kolei bezpośrednio przekładają się na reakcje pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie miał zamiaru robić sobie wrogów, a przynajmniej dopóki stawka nie była odpowiednio wysoka.
- Dohito i Terumi? Przyznam że nie słyszałem o nich. Wydaje mi się że znalazłeś odpowiednią wiedzę do naszej wymiany. - powiedział, przekazując swoją jakże delikatną sugestię rozmówcy. Możliwe że wcześniej miał styczność z przedstawicielami tych klanów, to bardziej szczegółowa wiedza byłaby bardzo w cenie. Zerknął na Kenshiego chcąc zobaczyć, w jaki sposób jego słowa wpłynęły na jego zachowanie.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Yasuo » 5 mar 2018, o 23:30

Przyglądałem się przez chwilę walce Magumi z tym całym Hayamim. Walka nie trwała zbyt długo, ale jej rezultat mnie naprawdę ucieszył. W sumie w pewnym momencie zacząłem tracić nadzieję na zwycięstwo mojej faworytki. Dlaczego właśnie Megumi nią była? Nie postawiłem przecież na nią żadnych pieniędzy. Nawet jej dobrze nie znałem. Jedynie zwyczajne ludzkie - i zarazem męskie, wiecie te buzujące hormony - odruchy kazały mi zachowywać się tak a nie inaczej. To one kazały mi ją pocałować i zniknąć. To jednak było zbyt mało. Kibicowałem jej jednak dlatego, że pokazała naprawdę niesamowite umiejętności. W końcu mnie pokonała. Nie, żeby to było coś trudnego, ale zwyczajnie mi zaimponowała. To wszystko.
Ale od początku. Prosta szarża i przeciwnik wbił swoją włócznię w jej nogę. Czy ta dziewczyna nie potrafiła się bronić? Przynajmniej na początku. Stała i pozwalała, żeby przeciwnik ją zranił. Potem płakała czy coś podobnego. Szybkość tego ataku z odległości trybun wcale nie wyglądała na jakąś mega powalającą. Może w rzeczywistości była? Może Hayami użył czegoś co umknęło moim oczom? Jakiejś iluzji chociażby? Mniejsza o to... Megumi później bowiem naprawdę pokazała klasę. Wydawało się, że Hayami pokrył swoją włócznię powłoką z chakry. Czyżby był samurajem i stosował na swej włóczni Kenryūtō? Tak to wyglądało... Zamierzał zaatakował, ale... Megumi zrobiła coś czego nigdy bym się nie spodziewał. Ta dziewczyna była nieobliczalna. Z jednej strony wydawała się bardzo nieśmiała i zagubiona, a z drugiej... - pewnie niczym zwierze przyparte do muru i szukające desperacko sposobu, by nie zginąć z ręki myśliwego - potrafiła - nawet pomimo zakazu zabijania - używać z zimną krwią tak brutalnych ognistych technik.
Z jej miecza niejako buchnął ogień (Czyżby to ta sama technika, którą używał Pan Sasumi?). Zaczął palić przeciwnika nim ten zdołał cokolwiek innego zrobić. Jego pięć minut chwały przeminęło. Raz trafił. Raz mógł się cieszyć i być z siebie dumny. Teraz jednak musiał cierpieć i pogodzić się z porażką. Desperacko atakował, ale nie odnosiło to żadnego skutku. Dziewczyna natomiast zadała potężny cios w jego pierś. I pewnie by go zabiła - tak jak mnie - gdyby nie interwencja sędziego. Swoją drogą, trochę współczułem Hayamiemu. Chociaż pewnie nigdy go nie poznam osobiście, bo ludzie przychodzą i odchodzą. Mogłem jakoś wyobrazić sobie to co on musiał wtedy czuć. Nie. Nie chodzi o ból, bo tego na szczęście jeszcze nie zaznałem. Chodzi mi o gorycz porażki. Zaraz zaczęło się robić tłoczno. Sanitariusze, sędzia... nawet Megumi do niego podeszła i coś chyba mu dała. Nie widziałem dokładnie. No i jakiś koleś z areny? Też mu się nie przyjrzałem. Nie miałem okazji. Byłem za daleko. Za dużo się działo...
W tej chwili zastanawiałem się czy ja byłbym w stanie go pokonać. Oboje byliśmy słabsi od tej dziewczyny - Anioła Śmierci - Megumi. Pewnie byliśmy sobie równi. Ewentualnie ktoś z nas był trochę silniejszy. Ciekawe który. No, ale jedynie walka mogła przynieść odpowiedź na to pytanie. A walczyć z nim nie zamierzałem. Pewnie i tak nie będzie okazji. Machnąłem więc na to rękami. Swoją drogą... ciekawe jak to jest, że my trzej - ja, Hayami i Megumi - chociaż jesteśmy w podobnym wieku, to jednak ta kobieta dominuje nad nami. Czyżby poświęciła na swój trening dziesięć razy więcej czasu niż my? A może po prostu miała większy talent? Kto rozdawał więc te talenty? Przeznaczenie?
No i z takimi myślami opuściłem arenę. Walka Megumi została zakończona, a ja chciałem jeszcze trochę pozwiedzać. Uważałem się w końcu za podróżnika. Jednak jeśli ze mnie taki podróżnik jak wojownik, to chyba marny...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


z/t
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 899
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 6 mar 2018, o 20:25

Maji obserwował pojedynkujących się z zaciekawieniem, ale także z pewnym niezadowoleniem. Wynikało ono z tego, że przewidywania Kenshiego odnośnie faworyta pojedynku, zostały szybko zweryfikowane. Uchiha Shinji doznał pierwszych obrażeń, poparzeń, które mimo że z pewnością komplikowały sytuację, to jeszcze nie wykluczały udziału mężczyzny. W tym momencie, czarnowłosy musiał uznać, że przewaga znajduje się po stronie kobiety, która również władała żywiołem Katonu. Na drugiej arenie, zwyciężca został już wyłoniony i była nim kobieta – Ishida Megumi, stąd też uwaga Kensjiego mogła być całkowicie skupiona na obecnie walczących. Przynajmniej na tyle na ile uwagi wymagał rozmówca Majiego.
- Chyba masz rację. Wybitnych przedstawicieli niewątpliwie rzadziej ma się szansę napotkać, a takie spotkanie na pewno zapadają w pamięci – spokojnie potwierdził słowa Kakuzu, odnotowując, że ten również Shinjiego zdążył poznać. – Od dawna go znasz? – zdążył jeszcze zapytać, gdy szmer jaki przeszedł po trybunach, skutecznie przyciągnął z powrotem uwagę Kensjiego na arenę, gdzie jak się okazało, przewrotny los znowu zaskoczył. Manewr Shinjiego przy użyciu notek wybuchowych skutecznie zaskoczył jego przeciwniczkę, która nieumiejętnie wykonawszy unik, wpadła w prawdziwe tarapaty. Tylko skuteczna reakcja sędziego, uchroniło ją przez poważnym… nadpaleniem.
Gorzki uśmiech wypełzł na oblicze Majiego, bo jednak jego pierwotne przewidywania, mimo przewrotności pojedynku, okazały się jednak słuszne. Wraz z wyłonieniem zwyciężcy tej rundy, oglądający mogli się też dowiedzieć jaka będzie kolejna para turnieju rundy półfinałowej. W szranki z Shinjim miała stanąć do pojedynku nie kto inny jak zwyciężczyni pojedynku z pierwszej areny – Ishida Megumi.
W międzyczasie okazało się, że słowa Kenshiego nie zostały przez Muraia odebrane negatywnie. Rozmówca nie zareagował na insynuacje Kenshiego odnośnie metody wydobycia informacji, wyraził jednak zainteresowanie dwoma klanami o których wspomniał czarnowłosy. To spotkało się z wyraźną aprobatą mężczyzny na ustach którego pojawił się jeszcze bardziej szeroki uśmiech z ustnie zawiązanej umowy. – Zacznę wiec od Dōhito bo jest to na tyle charakterystyczny klan, że spotkanie z którymkolwiek przedstawicielem zapada głęboko w pamięci. A to ze względu… na otwory gębowe w dłoniach… naprawdę – powiedział z wyraźnym zadowoleniem, bo faktycznie, taka informacja mogłaby zostać przyjęta nad wyraz sceptycznie. Myśl, że ktoś mógłby mieć usta na swoich dłoniach, była nad wyraz… niesmaczna. – Szczep używa specjalnej gliny, którą wyrabia wspomnianymi otworami gębowymi, nadając im specyficzną, wybuchową zdolność, która jak się domyślasz, może być na wiele sposobów użyta w trakcie walki. Ich przedstawicieli napotkać możesz na terenach Tsurai – odparł, przyglądając się katem oka swojemu rozmówcy.
Na arenie w tym czasie zapowiedziana została kolejna walka, po krótkiej przerwie. Zastanawiajace były siły, jakie posiadali obecni uczestnicy – czy te nie były za bardzo nadszarpnięte? W końcu przerwa jaką otrzymali była nad wyraz niedługa, wystarczająca jedynie dla zaleczenia ran. A przed użytkownikami był jeszcze finał festiwalu. – Inaczej przedstawia się sprawa z klanem Terumi, bo dzieli się on dwa odłamy, które są ze sobą skłócone i rywalizują. Ich przedstawiciele władają lawą oraz żrącym kwasem. Oba elementy są zabójcze i jak się domyślasz, przy bliższym zetknięciu… - ostatecznie Kenshi zakończył wypowiedź wzruszeniem ramion, bo osobiście nie miał okazji zetknąć się z oba elementami, ale jego wyobrażenie o zdolnościach były nad wyraz bogate i był w stanie dość realistycznie sobie zwizualizować to, co się działo z ludzkim ciałem w zetknięciu z tymi substancjami. Kenshi przypuszczał, że i podobnie sytuacja miała by się z ciałem Kakuzu.
- Twoja kolej. Opowiedz mi o turnieju, pojedynku, a także o tym co się wydarzył potem, gdy Bestia zaatakowała – przemówił Maji, dając do zrozumienia, że to co miał do przekazania – już uczynił i teraz była kolei Muraia, odwzajemnić się w udzieleniu istotnych informacji. Dobrze się złożyło, bo równocześnie rozpoczęty został kolejny pojedynek, między wspomnianymi wcześniej uczestnikami poprzednich walk. Kenshi w dalszym ciągu kibicował Shinjiemu, liczył że w trakcie tego widowiska, będzie miał okazję zobaczyć jeszcze nie jedną sztuczkę w wykonaniu Uchihy.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 9 mar 2018, o 16:43

Walka skończyła się zwycięstwem Shinjiego. Szkoda, wydawało się iż było wyrównane. Tym bardziej że stroną przegraną był faworyt Muraia w całym turnieju. Z twarzy Kakuzu zeszło wszelkie napięcie jakie nagromadziło się podczas obserwowania pojedynku. Chociaż właściwszym byłoby stwierdzenie, że niciowiec udawał wyjątkowe, jak na swoją chłodną postawę, zaangażowanie walką. Pasowałoby to, szczególnie że osoba którą uważał za najsilniejszą brała w tej walce udział. Logicznym było skupianie uwagi i ciche wzdechnięcie pełne rozczarowania. Faktycznego, ale o znacznie mniejszej skali. To była, nie ukrywając, pomyłka Muraia w założeniu jej osoby jako najsilniejszej, ale nie było to aż tak bolesne dla jego osoby. Nadal uważał ją za jednostkę o wyjątkowym potencjale.
- Około trzech lat? Chociaż biorąc pod uwagę, że nie spotykamy się na co dzień, to czas ten nie ma większego znaczenia. - odpowiedział na pytanie. Uznał że może przekazać tą wiedzę, gdyż nie miała w sobie żadnej większej wartości. Jego znajomość z Shinjim w istocie była bardzo ograniczona i czas który minął od ich pierwszego spotkania do aktualnego, nie miał znaczenia i nawet nie powinien się liczyć. Jeśli spotkałeś kogoś dwa razy w życiu, z czego pierwszy raz dziesięć lat temu, to głupotą byłoby powiedzieć że znasz go dziesięć lat. Informacje o potencjalnej znajomości z Shinjim nie były na tyle ważne, żeby chronić je przed ujrzeniem światła dziennego. Wymiana informacji została przypieczętowana przez bardzo widoczną reakcję ze strony Kenshiego. Niczym pieczęć z podpisami na dokumencie, tak teraz jego uśmiech był niczym właśnie podpis. Spajający umowę. Informacje o Dohito poleciały jako pierwsze. Natychmiast skojarzył to z sytuacją, kiedy został zbombardowany przez białego smoka. Wybuchowa glina tworzona otworami gębowymi na dłoniach? Brzmiało przez chwilę jak żart i gdyby Murai nie miał jakichkolwiek informacji bądź przeżyć z tym Szczepem, to uznałby informacje za wyssane z palca.
- Brzmi ciekawie. Jak rozumiem nie rzucają po prostu tą gliną, jak kamieniem czy inną bronią miotaną? - zapytał, oczekując na potwierdzenie swoich wcześniejszych spostrzeżeń odnośnie formowania gliny. Miał świadomość owych informacji, ale te dostarczone przez Keshiego powinny się pokrywać z tymi Muraia. Chciał usłyszeć to od niego, był to swojego rodzaju miernik jego prawdomówności. Informację o drugim klanie przyjął w podobnym stylu. Lawa i kwas, dwa wyjątkowo mordercze substancje. Ciekła skała o ogromnej temperaturze, spalająca wszystko na swojej drodze. Mocno żrąca ciecz, która nadpalała wszelkie obiekty. Z tym też miał już podobne doświadczenia, podczas walki z pewnym osobnikiem z klanu Terumi właśnie podczas zamieszania po turnieju. Który stał się jego pierwszym przymusowym dawcom, wcześniej będąc wyjątkowo niesympatycznym. Sam go zaatakował, Kakuzu po prostu się bronił. Czuł się usprawiedliwiony, ratował swoje życie. O ile miał przed kim się usprawiedliwiać, a nie miał.
- Kwas i lawa? Zetknąłem się jedynie z tym pierwszym, na turnieju właśnie. I może tym lepiej, że nie z dwoma jednocześnie. - mruknął, na tyle głośno by Kenshi mógł to usłyszeć, ale na tyle cicho by wydawało się, że mówi do siebie. Faktycznie nic takiego miejsca nie miało, oczywiście mówił do Kenshiego. A teraz przyszła pora na jego część umowy. Z koniecznością przypomnienia sobie najdrobniejszych szczegółów.
- Walka finałowa między mną a Natsume odbywała się na arenie wypełnionej piaskiem, z małymi oczkami wodnymi, kilkoma plamami i kamieniami. Natychmiast po rozpoczęciu walki skierowałem się na niego. Natsume miał dostęp do techniki tworzącej mgłę i jej użył. Wypuszczona przeze mnie technika została w całości zniwelowana przez lodową ścianę Natsume. Mgła gęstniała, a po chwili całkowicie zniknął mi z oczu. Cała arena pokryta była mgłą. Nie chciał wchodzić ze mną w fizyczne starcie. Chciałem polegać na wyostrzonych zmysłach, ale krzyki widowni uniemożliwiły nasłuchiwanie. Miałem zamiar przeskoczyć z klonem nad murem, wznieść się poza mgłę i stamtąd go wypatrzeć. Z muru wystrzeliły kolce, częściowo udało mi się uniknąć obrażeń. Ominąłem Mur i zaatakowałem konkretny obszar, na którym powinien znajdować się przeciwnik. W istocie tam był, ale zniwelował obrażenia płynące z trafienia techniką, być może kolejną barierą. On z kolei,
znając moją pozycję, mógł stworzyć serię lodowych kolców które z łatwością przebiłyby mnie na wylot. Sędzia zainterweniował, Natsume wygrał.
- mógł powiedzieć tyle. Informacje te nie stanowiły jakiejkolwiek wartości,
były z punktu widzenia Kakuzu. Uczestnika, który nie był w stanie zobaczyć czegokolwiek. Wszystko opierało się na jego teoriach, przewidywaniach i taktycznych ruchach. Być może, gdyby jego klon posiadał więcej chakry, to mógłby kontynuować atak? Nic nie wspomniał o swoim klonie zresztą, jak i o umiejętnościach. Informacje te jednak były bardziej wartościowe od reszty widowni, która widziała po prostu całun mgły.

- A co do wydarzeń po walce, mogę powiedzieć ci znacznie mniej. Byłem na trybunach, kiedy zaczęła się seria ogromnych wybuchów. Liderzy natychmiast zaczęli ratować cywili, część ruszyła stawić czoła zagrożeniu. Sam nie byłem świadom kim jest przeciwnik, wyczerpanie po walce i stan fizyczny ograniczyłyby moje możliwości. Wolałem zastosować bezpieczną opcję jaką była ucieczka. Inne klany wykorzystały zamieszanie i zaczęły rozwiązywać swoje prywatne sprawy, włącznie z dwoma częściami Szczepu Terumi. Techniki latały we wszystkie strony, ale udało mi się uniknąć ognia krzyżowego.
Z tego, co udało mi się ustalić podczas ucieczki, za zamieszanie odpowiadał Douhito Ekiko. Jeśli dobrze pamiętam, a raczej tak. Dalszej części wydarzeń nie byłem świadkiem, byłem już w drodze do innej prowincji.
- powiedział. Jego relacja rzecz jasna brakła w kilka szczegółów, w tym konfrontację z Terumi, to skąd dowiedział się o Ekiko, jak również powody dla których postanowił się ulotnić. Nic ważnego dla niego, ale coś co dotyczyło bezpośrednio jego. Rozdawania takich informacji zawsze należało unikać. Im mniej o nim wiedzą, tym lepiej. I tak powinno pozostać.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 10 mar 2018, o 00:01

Rozpoczęła się półfinałowa walka, w której w szranki stanęli Ishida Megumi oraz Uchiha Shinji. Temu drugiemu kibicowała w tym przypadku dwójka rozmawiających mężczyzn, chociaż żaden z tej dwójki o tym nie wiedział. Kenshi dowiedział się, że Murai znał Shinjiego już od dłuższego czasu – przynajmniej tego liczonego miarą czarnowłosego. Trzy lata w przypadku shinobich, było według Kenshiego dużą miarą czasu. – Znasz go w takim razie dłużej niż ja. Poznałem go dopiero podczas Bitwy o Mur – Maji odpowiedział, nie widząc powodu dla którego miał ta informację zataić. W ten sposób oboje wiedzieli, że Uchiha Shinji, jest ich wspólnym znajomym. Kenshi dodatkowo dowiedział się, że zażyłość między Shinjim a Muraiem jest mocniejsza niż więź między nim a Kenshim, stąd też od razu wziął poprawkę na to, by w przyszłości nie doprowadzić do sytuacji w której Maji stawiałby swoją osobę przed Kakuzu. Nie przed wspomnianym Uchihą.
Murai zadał istotne pytanie o sposób działania wybuchowej gliny. Kenshi chwilę musiał się zastanowić nad odpowiedzią, bo w istocie nigdy nie spotkał przedstawiciela tego szczepu, a jego wiedza opierała się na informacjach posiadanych i powielanych przez pobratymców. Mimo jednak tego, postanowił udzielić odpowiedzi. – Nie wydaje mi się. To są twory nasączone ich chakrą, którym mogą nadawać dowolne kształty. Przypuszczam, że w zależności od talentu, są w stanie tych tworom nadawać indywidualne zdolności – odpowiedział, przyglądając się jak Shinji oraz Megumi czynią podchody, aby zając i wyjść z jak najlepszą pozycja do ataku.
Kenshi po ujawnieniu informacji o szczepie Dohito, zaczął opowiadac o klanie Terumi. Tu jak się okazało, jego rozmówca miał nawet większe doświadczenie, bo jak powiedział – miał okazję zetknąć się z którymś z ich przedstawicieli. – Ten turniej był niewątpliwie perspektywicznym przeżyciem – zaśmiał się, bo co by nie mówić, stoczenie wtedy pojedynku z obecnym Cesarzem, a także zetknięcie się z tak śmiercionośnym klanem, było już same w sobie godnym poświęcenia czasu zdarzeniem. A przecież nie tylko na tych pojedynkach opierało się tamto wydarzenie.
W pewnym momencie, po tym jak Kenshi wypełnił swoją część ustnej umowy, przyszła pora na Kakuzu, który jak się okazało, postanowił spełnić swoją powinność. I podzielił się informacjami, poczynając od tego co go spotkało w finałowej walce z Yuki Natsume. Murai zdawał relacje z poszczególnych działań, to jak reagował na to co się działo. Co od razu rzucało się w oczy to fakt, że umiejętnie omijał fragmenty, w których musiał jasno określić w jaki sposób udawało mi się skontrować bądź zniwelować działanie oponenta. Zamiast tego używał wyrażeń, które mogły oznaczać szereg obszernych działań. – Czy opuszczając teren pokryty mgłą, nie narażałeś się ryzyko, że przeciwnik Cię dostrzeże, a ty go z góry dalej nie będziesz mógł zauważyć? – zapytał, bo przyjęta taktyka wydała mu się mocno ryzykowna. Szczególnie dlatego, bo Murai zaznaczył, ze cała arena pokryta była mgłą.
To nie były jednak wszystkie informacje. Po tym jak Kakuzu zdał relację z samego pojedynku z cesarzem, przeszedł do informacji odnoszących się do wydarzeń które miały miejsce po zakończeniu turnieju. Kenshi z uwagą tego wysłuchiwał – dlatego bo nie było go wtedy tam, wypełniał zadanie dla Klanu, ale to co się wydarzyło, miało olbrzymie znaczenie dla jego regionu. W końcu w wyniku tego, zmieniła się władza prowincji w której się znajdował. I mimo, że szczep Maji był dalej niezależny, to prowincja w której się znajdowali, podlegało jurysdykcji Sabaku. Ze zdanej relacji Muraia, szybko okazało się, że wcześniej zrelacjonowany klan Douhito i Terumi, miał swój poważny udział w tym wydarzeniu. – Dziękuje, że mi o tym opowiedziałeś… Pochodzę z tych regionów i mimo, że już wielokrotnie słyszałem historie tamtych zdarzeń, to gdy tylko mogę, pytam o to osób które to przeżyły. Pamięć bywa zawodna i czasem można usłyszeć o rzeczach wcześniej niewypowiedzianych – odpowiedział, przez kolejne chwile milcząc. Kenshi trawił to co usłyszał, wspominając późniejsze wydarzenia i to jak się zmieniła sytuacja geopolityczna w Samotnych Wydmach. Pojedynek toczący się na arenie, był wygodnym usprawiedliwieniem do nie napoczynania kolejnych wątków.
Na arenie w dalszym ciągu nie doszło do utoczenia pierwszej krwi, z trybun słyszeć można było głosy nawołujące do podjęcia zdecydowanych działań. Kenshi obejmując wzrokiem najbliższe otoczenie, zauważył że z jego otoczenia zniknął wcześniej przez niego zauważony samuraj. Po chwili zastanowienia, nie powinno go to dziwić, bo od jego obecności tutaj minęło dużo czasu i sam już czuł zmęczenie oraz głód. Chcąc nie chcąc, musiał w końcu podjąć kroki, które by mu później zapewniły wystarczająco sił do wykonywania nadanej roli.
- Tak jak wcześniej przyszła pora na Twojego znajomego tak i teraz przyszła pora na mnie. Dość naoglądałem się walk, aby odczuć pragnienie oraz głód. A przed walką finałową, ktokolwiek tam się znajdzie, chciałbym być w pełni wypoczęty – powiedział zwracając się do Muraia. – Dzięki za rozmowę, miło było Cię poznać – dopowiedział pozwalając sobie na tą drobną uprzejmość, dodatkowo oczywiście pozwalając wypowiedzieć się Muraiowi. W następstwie tego gdyby dodatkowo w walce Shinjiego z Megumi nie wydarzyło się dalej nic spektakularnego, Kenshi po skinięciu głową Kakuzu, skierował się do wyjścia, opuszczając Trybuny północne.


    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 19 mar 2018, o 00:18

W tle się działo, kolejne walki rozpoczynały się i kończyły. Murai rzecz jasna przykładał do nich wagę, głównie dlatego tutaj przyszedł. Jednocześnie nadal z tyłu głowy tkwiła mu informacja - musi zbierać dane o Natsume i być tutaj jako pochłaniacz informacji, a nie jako ich rozprowadzacz. Mimo tego wymiana z Kenshim mogła nieść za sobą wymierne korzyści, już niosła. Informacje pozyskane o Dohito i Terumi miały odniesienie do jego przeszłych sytuacji, poszerzając je o kolejne szczegóły i niuanse. Przez chwilę jego myśli się porządkowały, przez chwilę schodząc na temat Dohito który niegdyś próbował go wysadzić.
Go i jego "towarzyszy". Nawet gdyby spotkał tego człowieka tutaj, w tym momencie, albo nawet w bardziej dyskretnej lokalizacji, to nie byłoby sensu natychmiastowo posuwać się do rękoczynów. Teraz, znając jego umiejętności, miałby niewątpliwą przewagę, aczkolwiek w grę wchodził także aspekt mentalny. To nie miało jednak znaczenia, znaczenie miały słowa Kakuzu. Czy szczegóły odnośnie wydarzenia z perspektywy Kakuzu byłby wartościowe dla Kenshiego? I czego właściwie chciałby się dowiedzieć dokładnie? Zawsze istniała opcja, że Kakuzu pominie jakiś ważny szczegół.

- Zatem właściwości mogą się różnić w zależności od kształtu. Potencjalny atak z każdego kierunku i w każdym środowisku. Brzmi niezwykle groźnie, zwłaszcza że wybuchy notek często odrywają całe kończyny. - odpowiedział i faktycznie miało to rację. Rany po wybuchach są, zdaje się, bardzo poważne. Murai nie mógłby ich zszyć swoimi nićmi, nie czuł się też tak pewnie w kwestii wiedzy medycznej. No i wybuch danej kończyny obniża skuteczność w boju, mobilność, uniemożliwia składanie pieczęci, dzierżenie miecza. Do tego ogromny ból. Wszystko to nawet nie oddawało w przybliżeniu obrazu wybuchu z człowiekiem jako ofiarą. Nawet Kakuzu, który był odporny na te wszystkie czynniki z uwagi na możliwość przyszycia sobie dowolnie utraconej kończyny, nie był w stanie być całkowicie spokojny przy wybuchu właśnie. Nie żeby kiedykolwiek był.
- Potwierdzam. To była ciężka przeprawa. Zresztą to po tym wydarzeniu każdy z pozostałych przy życiu został zauważony przez świat. - faktycznie sens to miało, aczkolwiek zauważenie przez świat było niezwykle nieprecyzyjnym określeniem. Jednak jak najbardziej odpowiednim. Ogół społeczeństwa i ludzie interesujący się Shinobi, jak i oni sami, dostrzegli w tych kilku jednostkach potencjał.
- Zakładałem, iż przeciwnik i tak mnie widzi. Czyli sytuacja byłaby identyczna w tym przypadku - on by mnie widział, a ja jego nie. Nie miałem nic do stracenia, a mogłem zyskać. - odpowiedział na pytanie swojego rozmówcy. Wyglądało na to, że nie do końca zrozumiał istotę całej walki i okoliczności jej przebiegu. Wszystko jedno dla Muraia, on tylko powiedział wszystko swoim sposobem i ze swojej perspektywy. Zrozumienie tego nie leżało w kwestii Kakuzu,
tylko jego rozmówcy. Nie zależało mu na tym, żeby zrozumiał, a żeby usłyszał. Zupełnie jak tego chciał.

- Cała przyjemność po mojej stronie. Szczególnie że transakcja została dopięta. - odparł z lekkim uśmieszkiem na ustach. Dla niego te informacje nie miały żadnej wartości, wymienił je na coś użytecznego. Z jego punktu widzenia był to handel jak najbardziej przynoszący dochody. Nie materialne wszak, na to Kakuzu nigdy nie mógł narzekać, ale poszerzał swoją ogromną wiedzę. Zasoby informacji na temat świata. Coś wartego znacznie więcej od kupki złota. A to dlaczego chciał te informacje? Bez znaczenia. Te słowa mogły być równie dobrze kłamstwem. Wszystko to co od niego usłyszał mogłoby być. Tak samo jak to, co on usłyszał od Muraia. Ograniczone zaufanie było gwarancją, powątpiewanie w jakość informacji z niesprawdzonego źródła skłaniało jedynie do lepszej jego weryfikacji. Ale to co podał Kenshi, wydawało się logiczne i pasowało do informacji Kakuzu. Wszystko "grało".
- Szkoda. Ale nie ma rady. Dziękuję także za dotrzymanie towarzystwa. Mam nadzieję że następne spotkania będą równie owocne dla naszej dwójki. - odpowiedział, kiwając głową ale nie wstając. Po odejściu Kenshiego z trybun ponownie przystąpił do obserwowania pola bitwy. Walki dotarły już do finału. Tego nie można było przegapić.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Misae » 20 mar 2018, o 22:03

Yuki Jun
Misja D

1/...




Obrazek
~*~
Cudowny umysł dziecka, co we wszystkim widzi straszność i tajemnicę, i otchłań



Turniej chylił się ku końcowi. Ostatnia walka, ostatni pojedynek. Nasz bohater zapatrzony w niezwykłość pojedynków mógł poczuć tą niepowtarzalną atmosferę areny. Piski i wołania kibiców. Dziesiątki emocji. Ogromna ekscytacja -
ich faworyt wygra czy polegnie? To w końcu była ostatnia rozgrywka. Ktoś krzyknął coś brzydkiego, kto inny szturchnął kolegę, który nie dość intensywnie skupiał się na widowisku, zupełnie jakby dodatkowa para oczu miała wpłynąć na wynik. Finał. Nie było już nic więcej... kto więc się dziwi, że pokątnie prowadzone zakłady miały tak duże zainteresowanie. Ludzie już zacierali ręce na zysk jaki osiągną pod koniec. Tak naprawdę nikt się nawet nie domyślał jak wielkie stawki wchodziły do gry.

Jakie emocje targały naszym bohaterem? Dał się ponieść tej atmosferze, czy ze spokojem i chłodem typowym dla przedstawicieli swojego klanu analizował widowisko jakiego był świadkiem? To nie on musiał się starać i wysilać, więc po co się nadmiernie stresować? Był młody, a o serce i nerwy trzeba dbać, aby na stare lata nie przejmować się niczym. Nie zwracał on na siebie zbytniej uwagi. Może to i lepiej? Już dosyć atrakcji miał ze spotkaną wcześniej dziewczyną - jak to mówią,świat jest mały... im ktoś jest starszy tym lepiej się o tym przekonywał.
Wszystko zdawało się być w porządku. Skupiony na sobie nie musiał myśleć o niczym innym - wszak ochrona co chwilę patrolowała trybunę tak aby mieć pewność, że wszyscy widzowie są grzeczni. Sprawiali wrażenie ludzi, którzy wiedzą co robią, więc tym bardziej co dziwnego mogłoby się teraz stać. Czy brunet miał powody by się o coś martwić? Raczej nie. Mógł spokojnie kontemplować nad niezwykłością strategii walczących, lub wyjątkowo przyjemną aurą pogodową - od wyboru do koloru.
Wtedy jednak stało się coś czego nie mógł się spodziewać, coś na co początkowo nie zwrócił większej uwagi. Trójka dzieci w przedziale wiekowym 3-7, kręciło się to tu to tam próbując kogoś zagadać. Jun nie od razu je zauważył - tyle ludzi się tu przewijało, że trzy osoby w jedną czy drugą stronę nie robiły różnicy. Były ładnie ubrane, ale widać było niewielkie zabrudzenia - typowe jednak jakie zdobiły i jego ubrania kiedy sam był dzieckiem. Wesoła gromadka, która zdawała się szukać pomocy, bo zagadywała co chwilę kogoś, jednak skupieni na finale turnieju obserwatorzy zbywali nie zawsze miłym słowem dzieciaki. To co zwracało na siebie uwagę było to, że nie było z nimi nikogo dorosłego. Czyżby się zgubili? Nie wydawali się być wystraszeni i smutni, ale to wszystko mogła być tylko dobra mina do złej gry.
W pewnym momencie czekoladowe tęczówki trojaczek padły na Jun'a. Dziewczynka podeszła do chłopaka i ze słodkimi oczkami zagadnęła, a jeśli było trzeba pociągnęła rączką za materiał jego płaszcza by zwrócić na siebie uwagę.
-Przepraszam... pan jest panem shinobi? Potrzebujemy pomocy... zapłacimy - powiedziała dziarsko, z drugiej jednak strony słychać było w jej głosiku niepewność spowodowaną licznymi odmowami chociażby wysłuchania tego do miała do powiedzenia. Może w końcu ktoś ją wysłucha? Dwaj chłopcy stali za nią niczym moralne wsparcie dwóch ochroniarzy.



Obrazek
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Zmierzchu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość