Trybuna północna

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 10 lut 2018, o 18:29

Odejście Nikusui i nieprzybycie Atari mogło świadczyć o tym, że faktycznie obydwie się spotkały. Możliwe nawet że uczestniczka nie mogła się ruszać ze względu na niedawne leczenie na niej przeprowadzone. Murai nie był w stanie określić głębokości rany i jej skutku na stan zdrowia, ale zakładał że rannym przysługuje najlepsza możliwa opieka. Nie wiedział co prawda jakiej jakości ona stoi i wolałby się nie przekonać, ale musiałaby być na wysokim poziomie żeby poskładać Kakuzu w przypadku otrzymania obrażeń w jakiś witalny punkt. Chociaż szczerze wątpił, by naprawa mózgu albo serca była w zasięgu ich możliwości. Bądź w czyjejkolwiek. Mężczyzna który przedstawił się jako Kenshi, zgodził się z Muraiem odnośnie unicestwienia robaków. Taki Aburame pozbawiony robaków byłby bezsilny, z drugiej jednak strony na pewno ma sposób w jaki może sobie te robaki odzyskać. Może je łapie? Gdzieś w lasach swojej prowincji? Albo ma ukryte gdzieś jajeczka z których wykluwają się kolejne robaki. Albo larwy? Kakuzu nie znał się na cyklu życia robactwa, gdyż wiedza taka nie była w jakikolwiek sposób potrzebna Shinboemu w jakikolwiek sposób. Kenji w międzyczasie pokonał swojego przeciwnika, samemu unosząc się na chmurze stworzonej z własnych robaków. Pokrył też nimi swojego przeciwnika, który po krótkiej chwili walki z nimi nie był w stanie się już poruszać.
- Zupełnie jak piasek Sabaku. - powiedział, przy czym porównanie z punktu widzenia Kakuzu była całkiem logiczna. Robaki faktycznie zachowywały się niczym strumień piasku, a nawet lepiej. Chodziły po ziemi, poruszały się w chmarach, przenosiły przedmioty, unieruchamiały, służyły jako środek transportu. Zupełnie jak piach. Różnice mogły być związane z ilością materiału, sposobem zdobywania go i wytrzymałości surowca. Mimo tego były przesłanki do porównania obydwu, wydawać by się mogło, skrajnie różnych umiejętności.
- Racja, rozmowa z kimś może poszerzyć perspektywy obydwu rozmówców. W zależności rzecz jasna od poziomu obeznania w danym temacie i ogólnej wiedzy. - lekki pokaz skrajnie logicznej postawy nowego rozmówcy Kenshiego. W tym wypadku nie krył się z tym. Zachowanie Muraia cały czas się zmieniało. Dla jednych wydawał się w miarę sympatyczny, ale twardo chodzący po ziemi. Czasem starał się być bardziej emocjonalny. Czasem pokazywał rąbek swojej prawdziwej natury. Ta pozornie chaotyczna natura była jednak doskonale przemyślaną strategią, która pozwalała na stworzenie różnych obrazów Pustego. A także sprawdzenie różnych reakcji na różne zachowania z różnymi ludźmi jako odbiorcami.
- Możliwe że jest to jedynie przykrywka. Czy chciałbyś pokazywać gościom przepych i potęgę, nawet jeśli pozorne, czy autentyczną słabość i problemy wewnętrzne? - retoryczne pytanie, na które odpowiedź mogła być tylko jedna - pierwsza opcja. Okazywanie słabości na arenie międzynarodowej to prosta droga do bycia lekceważonym przez innych liderów. Murai nie musiał bywać na salonach i mieć specjalistycznej wiedzy, żeby dojść do tego prostego wniosku. A tymczasem rozpoczęły się kolejne walki, z czego jedna z nich odbywać się miała pomiędzy Tensą a Kenjim właśnie.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Senju Toshio » 12 lut 2018, o 01:30

Pogrążony w wewnętrznej walce myśli Toshio starał się być obecny chociaż ciałem. Wiedział, że obok niego siedzą Nikusui i Murai. Cieszył się z ich zainteresowania swoją osobą. Niestety trudno było mu odwzajemnić ich szczerą chęć zaspokojenia wiedzy. Nie potrafił za wiele, a doświadczenia miał za sobą jeszcze mniej. Z całą pewnością mógł odrzucić zachwycanie się uczestnictwem w wielu zmaganiach. Nie tyle, co były niesatysfakcjonujące, lecz większości młodych uczniów zdołałaby osiągnąć tyle samo. Jasnym było jedno, Toshio Senju posiadał pochodzenie. Niby zwyczajne, a jednak los przysparzał mu dobrej passy. Czasami miał myśl, żeby sprowadzić na siebie tragedię. Wycierpiał wystarczająco poprzez spojrzenie na śmierć innych. Powoli przeistaczał się z niewinnej poczwarki w kogoś przyzwyczajonego do widoku krzywdy. Wiek, którym dysponował były usprawiedliwieniem samym w sobie. Niczym nie zawinił, chociaż nie chodziło mu o siebie. Sam nie wiedział czy pragnie tytułów i dotrze do przywództwa ciężką pracą, bez wychylania. W pewnym sensie tego oczekiwałby każdy shinobi. Tym większe zdziwienie innych i późniejszy szacunek, kiedy osiąga to ktoś o niższym pochodzeniu.
Przez panikę wywołaną dziwnym zbiegiem okoliczności pozostał na miejscu i rozmyślał o wszystkim. Z wyczuciem pożegnał Ryukatę leniwym, wręcz mechanicznym machnięciem dłonią. Wyraźniej dostrzegł jej opiętą sylwetkę i unoszący się kobiecy zapach. Na ułamek sekundy zapomniał o dziwnej teorii, kiedy okazało się, że czas nieubłaganie przyspieszył. Niby za sprawą uszczypnięcia zignorował nawoływania, chcąc obronić się przed obecnym stanem rzeczy. Jakby postąpił niewłaściwie przybywając do Hanamury. A przynajmniej źle czyniąc stawiając na pewne ruchy. Jego sytuacja zmieniła kierunek na ścieżce, jaką dotąd wytyczał czas. Odgałęzienie to wynikać mogło z czystego przypadku albo być nieodłączną częścią tego, kim chłopak stanie się nazajutrz. Czułby się dziwnie, gdyby musiał zwierzać się z własnych myśli. Roztoczył by jedynie aurę niezręczności i smutku. Niby poradził sobie z najgorszymi zdarzeniami w życiu, lecz to nadal powracało, niczym rozbijające się w brzeg fale. Musiał coś zmienić, a w zasadzie pragnął znaleźć powód do jakiejś zmiany. Dobrego rozwiązania.
Ocknął się, co zauważalnie mogli dostrzec Murai i jego nowy znajomy Kenshi. Potrafił jeszcze skojarzyć fakty i wynieść z czyich słów warte zapamiętania informacje. Wątpił, czy będzie w stanie zapamiętać to wydarzenie. Na pewno nie dane mu będzie przyjrzeć się mężczyźnie, który wyraźnie okazywał sympatię członkowi Krwawego Pokolenia. Tutaj poniekąd czar pryskał dla Toshio, skoro musiałby wykrzesać z siebie odrobinę pozytywnego samozaparcia, aby pozostać w gronie. Nie, żeby pożądał atencji w czystej postaci. Już sam fakt, że zignorował jawnie dalszą kwestię Kakuzu może odbić się na ponownym spotkaniu. Mimo to Toshio był wdzięczny za nastawienie Muraia względem niego. Wystarczyło nie wystawiać wyznaczonego zaufania na próbę. Odwróciwszy się do obecnej dwójki shinobi zamrugał kilkakrotnie powiekami. Nie znał przyczyny tego zastoju, ale podejrzewał, że nie czuje się najlepiej. Coś go trapiło, ale ukrywał to pod odpowiednią powłoką.
- Przepraszam, nie czuje się dobrze. Chyba coś mi zaszkodziło. Murai-san... - odparł niepewny swoich sił. Nie potrafił kłamać i pewnie od razu byłoby to zauważalne, że musiał użyć wymówki. Tak wyszedł obronną ręką, jakoby dopadła go narastająca niestrawność lub coś podobnego. Mdłości wynikały z podniosłego stanu psychicznego, ale to ciało broniło się w postaci drgawek i spazmów. Pożegnał pospiesznie Kakuzu i na chwilę zwrócił spojrzenie w stronę ciemnowłosego faceta imieniem Kenshi. Jako, iż nie przedstawił się sam, to z pokorą pominął nieodpowiedni i pewnie zbyt nagły zwrot w powstałej sytuacji. Zdarzenie, jak najbardziej znośne do przetrawienia. Natomiast w żołądku nastolatka działo się wystarczająco wiele, by walczyć z usilnym cofaniem się jego zawartości. Krok za krokiem pokonywał stopnie i nabierał w tym pewności. Mógł iść, a duszności nie powodowały zatracenia się w sobie. Zdjął nakrycie głowy i schował je za pasem. Oddychał miarowo i szedł do wyjścia. Niczego po sobie nie pokazując, jakoby chodziło o nikłą niedyspozycję zdrowotną. Zniknął w ciemnościach klatki schodowej za trybunami. Jeszcze odrobina dzieliła go od ulic stolicy Cesarstwa. Jakoś to przezwycięży, że doznawał całkiem przeciwstawnego humoru. Poza tym ze złością i smutkiem nie było mu do twarzy. Tak samo, jak z imitującym ninja przebraniem.


zt.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 515
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 12 lut 2018, o 21:08

Rozważania Kenshiego na temat możliwego rozstrzygnięcia pojedynku, zostały brutalnie przerwane. Walka która pomiędzy Aburame Kenji, a Akashim miała nagły zwrot akcji i mogła ukazać interesujący wynik – niemalże po chwili się zakończyła. Z decyzji sędziego, który nie widział innej możliwości dla sytuacji, w której znalazł się mężczyzna imieniem Akashi. Oblepiony pasożytami Rodu Aburame, nie mógł się od nich uwolnić, ani dalej walczyć. Tym samym dobiegła ostatnia walka pierwszego etapu. Uwieńczone to było westchnięciem czarnowłosego mężczyzny. – Cóż.. a już myślałem…
Chwilę po tym zdarzeniu odezwał się kompan zakapturzonego mężczyzny. Kenshi sądził, że może ten wybudzony z transu walk, które właśnie się zakończyły, może postanowi dołączyć do rozmowy, albo chociaż się przedstawić. Nic jednak takiego nie nastąpiło. Chłopak z pewnym zakłopotaniem, przeprosił wyjaśniając że nie czuje się najlepiej po czym odszedł, przed tym spoglądając jeszcze raz na Kenshiego. Nie powiedział jednak nic, tylko opuścił trybuny. Kenshi przeniósł spojrzenie na swojego rozmówcę, spodziewając się z jego strony może chęci udania się za towarzyszem, nic jednak takiego nie nastąpiło. A czarnowłosy tego nie skomentował w żaden sposób. To nie była właściwie jego sprawa.
- Masz chyba rację. Ukrywanie własnych słabości jest częścią polityki. Niemniej nie wiem czy bym sam na miejscu władcy ryzykował, sprowadzając tylu niezależnych obserwatorów – spostrzegł spokojnie, spoglądając ponownie na arenę, gdy Murai potwierdził, że oglądanie walk z kimś jest znacznie ciekawsze, bo pozwala dostrzec szczególy, które jednemu obserwatorowi mogą umknąć. W głowie czarnowłosego, myśli galopowały wokół tworu Cesarstwa. Czy było tu miejsce, gdzie mógł dostrzec coś więcej? Z pewnością nie w takim miejscu. Musiał udać się gdzieś indziej. Dopiero jednak tutaj przybył, sam zaczepił nieznajomego i opuszczenie go w takim momencie, szczególnie po wyjściu przed chwilą jego kompana, byłoby stanowczo zbyt podejrzane. Przynajmniej w Kenshiego mniemaniu.
Niedługo potem ogłoszona została kolejna runda turnieju, a na arenie zawitali uczestnicy poprzednich walk, tym razem dobrani w pary z innymi zwycięzcami swoich pojedynków. Kolejnymi walczącymi była niedawno obserwowana przez Kenshiego Tensa z Rodu Uchiha i zwycięzca poprzedniej walki – Aburame Kenji. Dla Kenshiego dobrani przeciwnicy wydawali się zaiście interesujący, a to ze względu na bliskie sąsiedztwo. – I to… ,że na ich walki jedynie zdążyłem, ech…
Czarnowłosy zamierzał zapytać Muraia o to, czy na podstawie dotychczasowych obserwacji, ma swojego faworyta w tej walce. Nim się jednak zdążył odezwać… Na arenie nastąpił eksplozja przy akompaniamencie krzyku sędziego sekundę później. Kenshi był szczerze zaskoczony tym co się wydarzyło – nie spodziewał się tak błyskawicznego rozstrzygnięcia walki. Szybko zlokalizował zakrwawione ciało członka Aburame, przy którym błyskawicznie znaleźli się wykwalifikowani medycy. Szmer jaki przetoczył się przez trybuny jasno wskazywało na to, że nie tylko Kenshi był tym zaskoczony. Mężczyzna spojrzał na zwyciężce wewnętrznie… czując aprobatę i zadowolenie. – W walce nie można stosować półśrodków. Pokazała charakter – pomyślał, aczkolwiek nieco się skrzywił gdy białowłosa dostała potężne uderzenie – najpierw w żołądek, a potem w twarz. Jeden z medyków pokazał gestem, że chłopak prawdopodobnie przeżyje, co też Maji przyjął o dziwo z ulgą. Obawiał się, że w przypadku zabójstwa… Tensy już by nie zobaczył. - A tak…
- Uchiha dalej potrafią zaskakiwać. Opłacało się dla takich chwil, ratować ich krainę – czarnowłosy mruknął w kierunku zakapturzonego, będąc ciekawym czy i na nim walka wywołała właściwe wrażenie.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 336
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Kakita Asagi » 13 lut 2018, o 20:41

- I ja również dziękuje Yamanaka-san, może los pozwoli nam się jeszcze spotkać. - odpowiedział kolorowookiej, po czym z ukłonem pożegnał ją oraz jej towarzysza. Zdecydowanie wiele się dzisiaj wydarzyło, spotkał ogromną ilość ludzi, więcej niż przez ostatnich kilka tygodni. Świat był duży...
Kiedy Misae i Kitashi się oddalili, samuraj przeniósł spojrzenie na ostatnie toczące się walki, w której to udział brał ostatni z przybyłych na turniej samurajów. Ciemnowłosy uważnie śledził ostatnie ruchy w starciu po czym zanotował wynik. Tym razem mieszkaniec Yinzin (albo i Teiz), nie zdołała odeprzeć pięknej shinobi, no cóż, nie można zawsze wygrywać. Należało zdecydowanie zanotować nazwisko pięknej zwyciężczyni, kto wie, czy się kiedyś nie przyda? Pozostawała jeszcze jedna walka, ponownie osoby z klanu Uchiha, jednakże i tam nie wydarzyło się nic ciekawego, ot jeden z zawodników nie pojawił się na polu bitwy. Co o tym myślał nasz bohater? Cóż, niestawienie się na walkę było dość niehonorowe, ale z drugiej strony, jeśli miało na celu ukrycie swoich umiejętności, albo uniknięcie porażki, było to lepsze wyjście i zgodne ze sztuką wojny.
Asagi zamknął swój notesik i westchnął. Zauważył, że na sąsiedniej arenie coś się jeszcze dzieje, ale po prawdzie, podróż wyciągnęła z niego więcej sił, niż mu się wydawało. Co więcej, jego żołądek również dał o sobie znać i chyba wypadało zrobić sobie przerwę, nie tylko od areny, ale i nadmiaru ludzi. Poza tym, z tego co się zorientował, festiwal miał dużo więcej do zaoferowania, niż jedynie walki na arenie, do zwiedzenia było tyle miejsc i możliwości, ale pierw, pierw nieco sił należało odzyskać.
Niebieskooki raz jeszcze spojrzał na rozpiskę walk. Toczące się poniżej starcie było już ostatnim w grafiku i po nim nie miało juz być nic więcej, a to oznaczało... że cała masa ludzi rzuci się do wyjścia. Nie trzeba być wielkim generałem by się domyślić, że będzie ciasno i nieprzyjemnie, a więc należy... się ulotnić póki się da.
- Yuki-san, proszę mi wybaczyć, ale chyba już naoglądałem się walk na arenie. - rzekł do młodzika szukającego szermierzy, po czym dodał.
- Jeśli chce pan porozmawiać o szermierce, to zapraszam do miejscowych gorących źródeł, tam się udam. Sayonara. - zakończył z ukłonem i opuścił arenę, zanim dziki tłum się pojawi...

<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 520
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 15 lut 2018, o 08:05

Walki trwały dalej i to one w największym stopniu zwracały uwagę Kakuzu. Nie żeby rozmówca nie był osobą ciekawą czy posiadającą wiedzę której mógłby potrzebować. Ciężko było wyrobić sobie o nim opinię na podstawie tak małej ilości informacji o których się dowiedział. Właściwie to wiedział o nim bardzo niewiele. Luźne i zwiewne ubranie mogło wskazywać na gorące obszary, ale nie było to pewne. Ciężko było o jakikolwiek pewny osąd. Wydawał się osobą zrównoważoną psychicznie, co już na starcie bardzo ułatwiało prowadzenie potencjalnej rozmowy. Nadal jednak uważał na każde słowo. W tym czasie Toshio,
który był zafascynowany walką do stopnia w którym nawet nie próbował wziąć udziału w rozmowie, nagle oznajmił że nie czuje się dobrze. Powodów tego mogło być kilka, począwszy od faktycznych rewelacji żołądkowych nabytych przez nieświeży posiłek, na próbie wymigania się od kłopotliwego towarzystwa kończąc. Od Muraia raczej by nie uciekał, ale od Kenshiego? Jeśli zdarzyły się między nimi jakieś przykrości w przeszłości? Możliwe, podobnie jak każda inna z dziesiątek opcji o których niciowiec pomyślał. Rozpatrywanie prawdopodobieństwa każdej z osobna było bezcelowe i nie prowadziłoby w zasadzie do niczego. Dlatego też Kakuzu nie powstrzymywał Senju przed wyjściem z trybun, jedynie kiwnął głową z lekkim uśmiechem na twarzy, pełnym zrozumienia dla jego obecnej sytuacji. Czymkolwiek byłaby spowodowana.

- Na pewno wśród nich znajduje się kilku posiadaczy Dojutsu pozwalających na widzenie przez obiekty. - powiedział, kontynuując tym samym rozmowę o możliwej pozorności owego dobrobytu i dostatku jaki panował wokoło. - Takie osoby byłby idealne do zbierania zakulisowych informacji, ulokowane w mniej zatłoczonych częściach wyspy. Inną kwestią pozostaje liczebność takich osób na usługach ludzi którzy mogliby chcieć pozyskać dane o stanie Cesarstwa. - odparł. Były to odważne słowa, ale oparte na czystym teoretyzowaniu i przewidywaniu możliwych scenariuszy. Na pewno znalazłby się chętny na poufne dane dotyczące Cesarstwa, a tam gdzie jest odpowiednio opłacona oferta, tam znajduje się osoba która za ową opłatą goni. Nie trzeba było być geniuszem by połączyć pieniądz i chęć informacji, z czego to drugie Murai doskonale rozumiał jako sztandarowy przykład osoby zainteresowanej czymkolwiek nowym i wartym przeznaczenia na to czasu.
- Natsume na pewno przewidział takie okoliczności. Byłby głupcem gdyby zapraszał do siebie ludzi z całego świata nie dopinając wszystkiego na ostatni guzik. A głupcem z pewnością nie jest. - pewność siebie, a właściwie to wypowiedzianego stwierdzenia, dosłownie wylewała się z ust Muraia. Nie do absurdalnej granicy, ale w jego głosie słychać było, że jest przekonany o swoich słowach. Nawet jeśli znał go praktycznie wcale, to nadal był w stanie wysunąć taką tezę na podstawie swoich doświadczeń z nim związanych. Głupiec nie dostałby się na pozycję, jaką obecnie piastuje Natsume. Czy jego wypowiedź zamykała dyskusję? Wątpliwe, ale szansa na to istniała.

Czas ten wykorzystało zwierzątko Muraia na wydostanie się spod płaszcza i ciekawskie rozglądnięcie się wokoło. Z tego co jego właściciel zdążył zauważyć, fretka niezbyt lubiła przesadnie głośne otoczenie. Dokładnie takie jak to. Wolała psocić w świętym spokoju. Mimo tego jednak wychyliła na chwilę główkę, po czym za namową dłoni Muraia ponownie się schowała. W tym czasie rozpoczęła się kolejna walka, pomiędzy Tensą i Kenjim, ale zakończyła się zaskakująco szybko. Wybuch spowodował znaczne obrażenia u przedstawiciela Aburame. Cała sytuacja została błyskawicznie przeanalizowana, a komentarz rozmówcy spowodował kolejną dawkę informacji i domysłów. Ratowanie? To mogło znaczyć wszystko, ale...
- Niedawna obrona Muru, jak mniemam? - wniosek taki dało się wyciągnąć w bardzo prosty sposób. Czy w ostatnim czasie było jakiekolwiek wydarzenie związane z Uchiha? Owszem, atak dzikich na Mur. Czy Kenshi miał sposobność uczestniczenia w tej bitwie? Niewykluczone. Skoro istniała sposobność, to zapytanie się o szczegóły nie wydawało się jakieś niezwykłe. Z drugiej strony może warto było udawać obeznanego w temacie i chcąc podyskutować o rzeczach o których Murai sam nie miał pojęcia, uda mu się wyciągnąć coś pożytecznego?
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Yasuo » 15 lut 2018, o 16:45

W końcu mogłem przyjść na arenę i pooglądać sobie pojedynki. Trochę to słabe w porównaniu do toczenia boju, ale zawsze mogło okazać się czymś naprawdę dobrym do zabicia czasu. W sumie nie wiedziałem gdzie się podziać. Co robić podczas takiego festynu? Chyba jedyną rzeczą, którą potrafiłem - i trzeba zaznaczyć, że dość marnie póki co - było siekanie wszystkiego wkoło mieczem. Usadowiłem się i obserwowałem toczące się pojedynki.
W pierwszym pojedynku walczył jakiś Seinaru z jakimś Shigą. Niespecjalnie ta walka zwróciła moją uwagę. Nie dlatego, że była słaba, ale dlatego, że w drugim pojedynku walczyła Megumi, której kibicowałem. Ciężko było skupiać się jednocześnie na dwóch walkach jednocześnie, więc musiałem wybrać jedną i na niej zawiesić oko, by wyłapać jak najwięcej szczegółów. Wybór więc był prosty. Zacząłem oglądać walkę Megumi.
Dziewczyna walczyła z jakimś chłopakiem. Nie widziałem dokładnie. Na oko był jednak w moim wieku i dzierżył włócznię. Zgodnie z zapowiedzią sędziego nazywał się Hayami Akodo. Skłonił się przeciwniczce. Bardzo honorowo. Ja także chyba byłem honorowy, nieprawdaż? Następnie rozpoczęła się walka. Włócznik wykonał naprawdę dobry atak i... niestety zranił Megumi w nogę. Musiał być naprawdę szybki. Ciężko to było ocenić z takiej odległości. Ewentualnie Megumi zaspała. Ja bowiem także ją trafiłem chociaż dziewczyna była dużo potężniejsza niż ja.
Liczyłem na to, że to jedynie chwilowa niedyspozycja mojej faworytki. Liczyłem na to, że Megumi jednak pokaże na co ją stać, chociaż z taką paskudną raną mogłoby to być trudne. Ja jednak ciągle trzymałem za nią kciuki! A co jeśli przegra? No cóż... wtedy się zobaczy. Może zacznę kibicować temu Hayamiemu? A Megumi na pewno odwiedzę w szpitalu, bo przecież pewnie znowu tam trafi... Bez względu na to czy wygra czy przegra. A może po prostu sobie odpuszczę? Chociaż na dobrą sprawę chciałbym się z dziewczyną zobaczyć i osobiście pogratulować zwycięstwa.


PS: Jak chcecie, to możecie mnie pominąć w swoich fabułach. Jeśli jednak chcecie mnie jakoś "wkręcić" w te fabuły, to ja jestem chętny nawet. Nie chcę się nikomu narzucać...
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Gan

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 709
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 16 lut 2018, o 21:10

Kenshi był pod wrażeniem walki, a raczej jej zakończenia, pomiędzy Uchiha Tensą, a Aburame Kenjim, lecz niestety szybko okazało się jak bardzo się przeliczył uważając, że spotka ją w następnej rundzie. Białowłosa została zdyskwalifikowana, za użycie w trakcie walki wybuchowej notki, która o mało nie pozbawiła życia chłopaka z Prastarych Lasów. Kenshi z niesmaku aż zacmokał.
- Zgadza się, też brałeś w tym udział? – odpowiedział pytaniem zwracając się do Muraia, który łatwo wyczytał ze słów Kenshiego o wydarzeniu, które niedawno miało miejsce. Czarnowłosemu nie umknęło to, że Murai, mimo że sprawiał tajemniczego swoim skrzętnym zakamuflowaniem, w rozmowie okazywał się dobrym rozmówcą, który nie tylko z zainteresowaniem zadawał pytania, ale również udzielał interesujących informacji.
- Klan Ranmaru, prawda? W trakcie Bitwy o Mur jedna z kobiet, która dowodziła wojskami, pochodziła z tamtego klanu. Jej umiejętności, okazały się niezwykle pomocne. Wiedzieliśmy wszystko co nas czeka, chwile przed wystąpieniem zdarzenia. Cesarstwo ma niewątpliwe szczęście, że posiada takich ludzi w swoich szeregach – spostrzegł Kenshi, ni to smutno, ni radośnie, ot zwyczajnie, odwracając spojrzenie ponownie ku arenie. Nadchodziła kolejna runda i jak się okazało, z racji dyskwalifikacji Tensy, zwyciężca jednej z pojedynkujących się par, przejdzie od razu do finału.
Murai kontynuując swoją wypowiedź zwrócił uwagę na rzeczywistą korzyść jaką można było uzyskać ze zwerbowania takiej osoby. Rola jaką dostał jednak Kenshi, nie upoważniała go do tego, a on sam nie zamierzał ryzykować niesubordynacją, tak na prawde do końca nie wiedząc co dalej uczynić będzie chciał Zakon. Kolejną rzeczą, która już na poważnie zainteresowała Kenshiego, to imię jakie padło z ust Muraia. Imię samego Cesarza, co pozwalała sądzić, że taka spoufałość z ust tego mężczyzny, mogła wynikać ze znajomości.
- Człowiek któremu udało się stanąć na czele do jeszcze niedawna skłóconych klanów i objąć panowaniem tak rozległe ziemie, na pewno nie może być głupcem – zgodził się z tym twierdzeniem, bo rzeczywiście to co ten człowiek dokonał, było imponujące. Mimo jednak, że wywoływało takie wrażenie, nie tworzyło uczucia zazdrości – Kenshi nigdy nie miał podobnych marzeń. Jakie miał? Chyba tego sam naprawdę nigdy się nie dowiedział. Dopiero odkrywał w sobie pewnie uczucia, których do jeszcze niedawna, nie był w ogóle świadomy.
- Z Twoich słów można by wysnuć wrażenie, że poznałeś tego człowieka, a nawet że znasz go całkiem dobrze? – zagaił na chwilkę spoglądając w jego stronę, czy aby ta uwaga nie była zbyt przesadzona. Na arenie w międzyczasie pojawili się nowi przeciwnicy i tym samym rozpoczęły się pojedynki. To co wydało się dla Kenshiego niezwykle ciekawe to fakt, że do tego etapu doszły trzy osoby władające długim ostrzem. O ile wzrok Kenshiego nie mylił, dwójka należała do kasty samurajów. Sam Kenshi także miał przy sobie katanę z którą całkiem dobrze sobie radził, a jakby tego jeszcze było mało, na trybuny dość blisko nich podszedł nie kto inny, jak jeszcze kolejny osobnik, dość przyzwoicie wyglądający, który miał przy sobie… no oczywiście, właśnie katanę. – Sporo ich tu, nie ma co ukryć. Gonią za chwałą jak mało kto – przeszło mu przez myśl, które zachował tylko dla siebie. Taka uwaga co dziwne, gryzła mu się z wyobrażeniem o tych ludziach, których postrzegał niejako odciętych od tak przyziemnych spraw jakim było uznanie i chwała. – Jak widać, nie po raz pierwszy się pomyliłem.
Walki na arenie rozpoczęły się i nie uszło uwadze widowni, że były niezwykle dynamiczne. Obie strony niemalże od razu rozpoczęły atak, z mniejszym lub większym skutkiem. Na jednej z aren, dźgnięcie w nogę oponenta było zwiastunem pierwszej rozlanej krwi, ale to pojedynek na drugim torze przyciągnął uwagę Kenhiego. Walka, która szybko została przysłonięta dymem wynikającym z wybuchu, doprowadziła w końcu do sytuacja, w której jeden z przeciwnik stworzył okrąg ognia i co najdziwniejsze – przeciwnik przez niego przeszedł, nie przejmując się tym, że jego ubranie zaczęło płonąć.
Co on... – Kenshi intensywnie zastanawiał się, czy mężczyzna w jakiś sposób utwardził swoją skórę czy może użył innej sztuczki. Jego rozważania, zostały jednak przerwane, bo jego przeciwnik wykorzystał moment jego zaaferowania i wytworzył w jego kierunku, ostre cięcie, które falą zostało skierowane wprost ku niemu. Oponent padł na ziemię, aby uniknąć cięcia, równocześnie po bokach nie wchodząc w płomienie, a fakt ten i moment wykorzystał właśnie jego przeciwnik – który w porę został uprzedzony ingerencją sędziego, który przesunął jego przeciwnika, tym samym zakańczając pojedynek – No i mamy pierwszego finalistę, jak go oceniasz? – zapytał Muraia, będąc ciekawym jego opinii na temat umiejętności i możliwości samuraja.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 336
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 19 lut 2018, o 03:04

Wysunięcie wniosku odnośnie uczestnictwa Kenshiego w obronie Muru okazało się trafnym posunięciem ze strony Muraia. Podjął ryzyko które w ostateczności nie miałoby jakichkolwiek negatywnych konsekwencji, ale było dobrym sposobem na zdobycie informacji. Nawet pewnym sposobem. Gdyby się pomylił to Kenshi wyprowadziłby go z błędu i wtedy Murai dowiedziałby się ostatecznie o czym była mowa. Lepiej jednak być postrzeganym jako dobrze poinformowany niż nieobeznanym w temacie. Ryzyko dotyczyło zatem jedynie jego opinii u jednego człowieka, którego poznał raptem kilka minut temu. Ryzyko niewielkie, tak samo nagroda. Kenshi podjął się kontynuowania tematu obrony Muru, o której Kakuzu wiedział w zasadzie tylko z relacji Shinjiego.
- Nie byłem w stanie, ale sporo o tym słyszałem. Z relacji jednego z dowódców. - powiedział, co było faktycznie prawdą. Shinji był dowódcą, jako że był w stanie wydawać rozkazy innym walczącym. Nie dowiedział się aż tak wiele, ale dzięki szczątkowej informacji był w stanie wywnioskować całkiem sporo, co pomogło mu już teraz na podtrzymanie ciągłości tematu.
- Dokładnie. Problemem jest przynależność Ranmaru do Cesarstwa, liczba niezależnych jednostek z tym Dojutsu jest więc szczątkowa. Ale jedna w szeregach Shinsengumi jest całkowicie zrozumiała. - to była zbyt duża przewaga taktyczna żeby z niej nie skorzystać. Nie byłoby dziwnym, gdyby na Murze znalazł się przedstawiciel każdego klanu. Ich różnorodność daje naprawdę dużo korzyści, z tego do pamiętał podczas dawnej obrony Muru spotkał Yamanakęk który prawie go zabił czystym przypadkiem, jedynie dlatego że wszedł nieopatrznie w pole działania jego kontroli umysłu. Bezpiecznie jest założyć że nadal tam jest. Tymczasem Kenshi wysunął kolejny wniosek, jakby Murai bardzo dobrze znał Natsume. Można było tak powiedzieć, biorąc pod uwagę że znali się jako finaliści pierwszego turnieju, członkowie Krwawego Pokolenia, ale także jako Shinobi. Chociaż nie dałby sobie uciąć ręki za jakikolwiek fakt o nim, to nadal mógł twierdzić że faktycznie tak było.
- Nie zaprzeczam. Na pewno nie tak dobrze jakbym tego oczekiwał, ale do pewnego stopnia tak. - skromność czy może chęć zatarcia niewygodnej granicy pomiędzy dobrym poznaniem a znajomością opartą na dwóch spotkaniach? Oczywiście to drugie, podczas rozmowy to on odsłaniał karty i prezentował je drugiemu graczowi. Jeden sfałszowany as czy drugi nie zrobi problemu, pod warunkiem że Kenshi nie wyciągnie takiego samego. Tzn, ich wiedza na ten sam temat będzie zgoła odmienna i sprzeczna.
- Nie spodziewałem się akurat jego. Ale przyznaję ze moja uwagę kupiło sobie kilku walczących po drugiej stronie drabinki. Walka dwóch samuraiów w finale, dajmy ma to, z pewnością będzie bardziej interesująca niż finał poprzedniego turnieju.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 19 lut 2018, o 20:21

Murai potwierdził, że nie uczestniczył w niedawno wspomnianej wojnie, co zostało przez Kenshiego przyjęte neutralnie. Murai mógł w tym czasie pełnić inną rolę, wykonywać jakieś zadanie, albo nic nie robić mając krainę Uchiha w głębokim poważaniu. Tego wszystkiego oczywiście Kenshi nie wiedział, mógł tylko wysuwać daleko idące wnioski, które w gruncie rzeczy jednak niczego nie zmieniało. On sam gdyby nie zlecenie z zakonu, nie podjął by się uczestnictwa w takiej bitwie, bo cóż mogły obchodzić ludzi pustyni to co się działo na dalekiej północy? Mieszkańcy piaszczystych rejonów mieli swoje zmartwienia i żywot daleko osadzonego klanu, nie miał dla nich większego znaczenia niż ich własne życie.
- Rozumiem, mimo wszystko dobrze być na bieżąco z takimi incydentami. Dość pouczające to było zdarzenie, dla wszystkich tych, którzy nie doceniali tego co się kryje zza Wielkim Murem – odparł konspiracyjnie mrugając do swojego rozmówcy. Przywołania ogromnych wężowych bestii, a także kreowanie setek podwładnych z atramentu było niewątpliwie czymś co zasługiwało na uwagę, bo mogło się przyczynić do znacznie większego zamieszania, jak to miało miejsce na polu Bitwy. Kenshi nie wiedział ile stanowił odsetek poległych, ale niewątpliwie śmierć miała wtedy hojne żniwa dusz.
- Zdobycie źródła w tym szczepie, byłoby niewątpliwie łakomym kąskiem dla każdego klanu – oznajmił, pozwalając sobie na szczerość, bo nie uważał by się zbytnio zdradzał takim myśleniem, na co naprawdę liczył. Co by tu było mówić, rywalizacja między klanami była powszechna i takie słowa, niejednokrotnie w dniu dzisiejszym musiały być podejmowane, między przedstawicielami na arenach, wśród widzów, a także przechodniów. Takie zdarzenia jak ten festiwal, był istnym polem popisów, nie tylko samych uczestników, ale także całych klanów, które wysyłały tutaj swoich przedstawicieli. Niewątpliwie każda strona chciała się pokazać z jak najlepszej strony – pokazać prawdziwą siłę, przy okazji ujawniając jak najmniej słabych stron. Pytanie tylko, czy ryzyko związane z udowodnieniem własnej wartości, mimowolnie nie pokazywało więcej niż się zamierzało.
Rozmówca Kenshiego na pytanie o znajomość z Cesarzem, nie zaprzeczył, co dodatkowo przekonywało czarnowłosego do tego, że warto dalej kontynuować z nim rozmowę. Był nie tylko interesującym rozmówcą, ale także dobrym źródłem informacji. Zmuszało to jednak Kenshiego do większej rozwagi nad wypowiadanymi słowami, aby nie wzbudzić u Muraia większej czujności niż zwykły rozmówca powinien.
- Poprzedniego turnieju? – spytał Kenshi, nie do końca wiedząc co Murai miał na myśli. Wyobraźnia Majiego dość szybko w tym momencie pracowała, ale nie była w stanie w ciągu pierwszych kilku sekund podsunąć rozsądnej wypowiedzi. Dopiero po upływie kilku kolejnych sekund, coś zaczęło kiełkować w jego głowie. – Jedyny turniej o którym w swoich stronach słyszałem, to ten odbywający się na Arenie Piaskowych Filarów… - dokończył cicho, bo raczej większość ludzi wiedziała, co się wtedy wydarzyło. Majiego nie było podczas tamtego wydarzenia nawet w Sabishi, ale dobrze wiedział co się wtedy wydarzyło – w końcu to skutki tamtych zdarzeń odbiły się na jego prowincji i temu pod czują jurysdykcją znajdowało się właśnie Atsui. Kenshi, jeszcze raz, dokładniej przyjrzał się swojemu rozmówcy – bo choć miał już podejrzenia z przedstawicielem jakiego klanu ma przyjemność rozmawiać, to zaczynało mu coś świtać, że być może ma do czynienia z nie byle pierwszym, szeregowym wojownikiem, tylko kimś znacznie bardziej obeznanym z sztuką walki.
Jedna z walk na arenie była już zakończona, ale druga trwała w najlepsze. Po pierwszym ranieniu przeciwniczki, walka nic nie straciła na swojej zajadłości. Raniona zawodniczka nie zamierzała poddać i zaatakowała, wykorzystując ukazany już wcześniej przez innego zawodnika Katon – tylko tym razem, w udany sposób. Strumień ognia idealnie uderzył w tors mężczyzny, widocznie smaląc go swoimi piekielnymi jęzorami. Wśród widowni pojawił się grymas zarówno radości jak i jęku tych dla których widok smażonego ciała było czymś przewyższającym próg obojętności. - Walka zdaje się na ukończeniu, hum?
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 336
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Shinji » 19 lut 2018, o 23:26

Co się działo z Shinjim, który przez dłuższy czas de facto się nie udzielał w żadnych dyskusjach? Ot usiadł sobie i z zainteresowaniem przyglądał się wszystkim walkom po kolei. W tym czasie Chise chyba wychwyciła swoją szansę bo tylko gdy uwaga Shinji'ego była skupiona na czym innym - w sumie to jeszcze przed jego zamilknięciem na jakiś czas. Fakty były jednak jakie były. Oglądał całe to widowisko w miarę na osobności zdobywając potrzebne informacje na potrzebę kolejnych walk. Co ciekawe jego kolejne starcie miało być z Chise, kuzynką której styl walki wszyscy tak chwalili a on nie miał nawet okazji go zobaczyć przez to że postanowił się bawić z dziwnym jegomościem, który de facto stanowił dla niego miłą odskocznię od tego wszystkiego. Absolutnie żadne wyzwanie, wyborna okazja do pomachania sobie kataną. Miał jednak pewne przypuszczenia co do tego że lepiej nie wchodzić w bezpośrednie starcie z kimś kogo kunszt chwali sam cesarz, zachwyca się nim członek krwawego pokolenia, który do kuwy nędzy był weteranem wielu wojen i jakoś nie zwykł okazywać emocji, a tu proszę! Prawdziwa fascynacja. Niewidoma Uchiha wzbudziła nie małą sensację i wszelkie gierki odeszły na dalszy plan. Miał zamiar potraktować walkę poważnie, zwłaszcza że widział na własne oczy podczas kradzieży przez dzieciaka, że dysponuje szybkością przekraczającą jego. Ciężko ocenić w jakim stopniu, ale bezpośrednia walka nie stanowiła dobrego pomysłu, zwłaszcza że nie był w niej specjalistą i tylko brakowało mu nad głową nieznanych umiejętności, które wszyscy zachwalali a on w życiu tego nie widział na oczy. Tak więc nie tylko się przyglądał toczonym bojom podchwytując co ciekawsze zagrania i gromadząc informacje. W głowie układał wizję tego co tak naprawdę chciałby zrobić i prawdę powiedziawszy nawet podchwycił pewien pomysł. Wykorzystując zniknięcie Chise mógł niepostrzeżenie udać się do sklepu zakupując potrzebne wyposażenie. Tak też i zrobił udając się powolnym krokiem w kierunku schodów...
[z/t]
Shinji
 

Re: Trybuna północna

Postprzez Chise » 20 lut 2018, o 18:19

Rozstała się z Shikim, pomachała mu na pożegnanie, krzycząc za nim podziękowania za jego życzenia, po czym weszła na trybunę. Wybrała północną, bo była już jej znana i bardziej się w niej orientowała, chociaż tłum nadal utrudniał nawigację, musiała manewrować w morzu głosów, nóg i innych kończyn. Pojedynki jeszcze się toczyły, a więc po znalezieniu wolnego miejsca nachyliła się do jednego z sąsiadów, zapytać o wyniki walki. Z zaskoczeniem dowiedziała się o dyskwalifikacji jej rodaczki, która niemal zabiła swojego oponenta notką, po czym została stłuczona przez sędziego. Było to przykre i trochę upokarzające, choć czuła iskrę podziwu dla jej odwagi, wręcz bezczelności jaki wymagał tak ryzykowny ruch. Oznaczało to także, że walka Shigi nie była ćwierćfinałowa, tylko pół, co oznaczało że toczyła się zarówno o większą, jak i mniejszą stawkę. Większą, bo o udział w finale, mniejszą, bo przegrany i tak dostawał się do małego finału, tak czy siak był już finalistą. Druga walcząca para także ją interesowała, ze względu na samuraja. Kibicowała Hayamiemu, miała nadzieję, że uda się mu pokazać jeszcze wiele na tym turnieju, ale cokolwiek się zdarzy, była pewna, że i tak ten pogony chłopak będzie zadowolony. W końcu porażka na uczciwych warunkach nie była hańbiąca, prawda?
Jedna w walk zakończyła się szybko. Mimo tego, ze Shiga był niewątpliwym ulubieńcem tłumu, to został pokonany przez Seinaru, który nie został grillowanym samurajem. Ha, może jednak się okazało, że Shijima wcale nie przesadzał w ocenie siły swojego przyjaciela, jak mu to zasugerowała po pierwszej walce. Definitywnie był to ktoś, w kim trzeba było się liczyć.
Ogłoszono następnie nazwiska następnych walczących. Hime.. Uchiha Shinji. Gula stanęła jej w gardle i podniosła się powoli. Pora była się zbierać. Zacisnęła dłoń mocno na oparciu krzesła, puszczając dopiero kiedy zaczęła się wyginać. Powolnym krokiem ski się w stronę schodów.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 669
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Trybuna północna

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 lut 2018, o 18:35

Shiga po otrzymaniu płaszczu od kogoś z tłumu, a którym się szczelnie opatulił, zdołał znaleźć także spodnie. Płaszcz i spodnie to chyba na razie wystarczający zestaw ekwipunkowy by nie gorszyć ludzi golizną. Co zabawne, po drodze Shiga wielokrotnie cieszył się pilną uwagą tłumu, który wlepiał w niego oczy z podziwem, strachem, ekscytacją, a może mieszanką wszystkich powyższych. Shiga czuł się trochę jak jakaś egzotyczna roślina dla tłumu, każdy chciałby podejść i zerwać owoc informacji z niego, dowiadując się - Co, jak, dlaczego, po co, czemu... Ale z drugiej strony bali się, że ma bardzo niesympatycznie trujące kolce. Wszyscy, którzy odczuwali miks uczuć stanowiący o jego mistycznej aurze chcieli podejść, ale się bali. Czy Jashinista dałby autograf? Opowiedział o swoich umiejętnościach? Czy może zaatakował albo chociaż, w najlepszej opcji, bardzo nieładnie potraktował w rozmowie, bo może w praktyce jest bardzo chamskim i bucowatym osobnikiem? Tłum mógł odnosić takie wrażenie po tym co się stało na początku walki - prowokacje co do Seinaru i ogólne próby rozjuszenia samuraja by ten był podatniejszy na popełnienie błędu.
A tak widzieli potem coś innego. Cichego, zdecydowanego, skutecznego wojownika który wkładał ognistym tornadem i nie bał się ognia, jak gdyby był w nim stworzony, niczym mityczny ifryt, żar w sercu gorętszy niż żar pożaru.
Trafił na trybunę, gdzie spotkał osobę która wywołała w nim dualistyczne odczucia, mieszające się niczym yin i yang - chęć i niechęć jednocześnie. Chciał ją spotkać bo każda chwila z nią była dla niego przyjemnością, ale z drugiej strony nie chciał jej mówić o swojej porażce. Obiecał upiec samuraja, a przegrał. Stawiając wszystko na jedną kartę podszedł do dziewczyny zdecydowanym krokiem, krocząc w swoim rozpiętym płaszczu i spodniach o numer za dużych związanych linką. Wyglądał jak jakiś ognisty opętany kapłan szaleniec, a nie wojownik turnieju, ale jego skóra zregenerowała się już całkiem więc nie miał poparzonych placów na ciele.
Stanął przed Chise, zgrabnie omijając tłum. To ona. To ta wyśniona i wymarzona, która go obnażyła z jego wiary i potraktowała jak niegroźną bestię. Przy niej czuł się potworem, ale wiedział, że ma nad nim pełną kontrolę. Ma klucze do jego klatki w swoich dłoniach przyciśniętych do serca, którego bicie zgrywa się z biciem jego serca. Tak różni, a jednak tak bliscy. Zabawne.
-Chise. Pewnie już słyszałaś. Nie udało się wygrać, sędzia przerwał walkę wcześniej niż cokolwiek się stało, trochę... zbyt efektownie walczyłem i wyzbyłem się czakry. A ty walczysz z Shinjim, to już ogłosili. W sumie to nawet dobrze, pokonasz kogoś kto ci wreszcie dorównuje. - Komplement, ukryty za suchymi faktami i własną niby subiektywną opinią. Czy dziewczyna go dostrzeże?
-Wyglądasz na przygotowaną ekwipunkiem, a czy duch jest gotowy? - Ogarnął ją wzrokiem od góry do dołu. Kwiat Uchiha w pełnym rozkwicie, mimo drżenia swoich płatków ze strachu przed tajfunem jakim niewątpliwie był zbyt pewny siebie Shinji. Ach, jakie to byłoby cudowne, jakby dziewczyna utarła mu nosa.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Chise » 20 lut 2018, o 18:54

Idąc przez tłum, słyszała szmer głosów dookoła. Każdy komentował, oceniał, jakby co najmniej umiał to samo, a nie był zwykłym januszem z ulicy, który przyszedł popatrzeć na światełka i ogniki oraz rozlew krwi. Zacisnęła wargi, przeciskając się, gdy zauważyła zwiększenie natężenie głosu. Ktoś znaczny szedł tą drogą. Początkowo chciała zejść z drogi, ale ostatecznie poszła nadal prosto, nie chcąc kluczyć za bardzo, by później nie mieć problemu trafić.
Ale osobistością, która się zbliżała nie okazał się ktoś nieznajomy, tylko Shiga, wracający z walki. Chise znów czuła od niego ogień, ale tym razem więcej, zapach mieszający się ze spalenizną. Uśmiechnęła się do niego, czując jak napięcie nieco spada na dźwięk znajomego głosu.
- Słyszałam, że naprawdę tam wymiatałeś. Ludzie byli pod wielkim wrażeniem. No i nadal trafiłeś do finału, gratulacje! - powiedziała, kiedy oboje zaczęli się kierować powoli w stronę zejścia z trybun i schodów - Trochę się denerwuje. To w końcu mój kuzyn! No i sama nie wiem co potrafi - przygryzła wargę nerwowo - Szczerze? Boję się, że tym razem sam słuch nie wystarczy do tego, by zrozumieć arenę. Potrzebuje każdej przewagi jaką mogę. Opisz mi ją, proszę. Dokładnie. Jaką ma wielkość, co na niej jest - poprosiła, lekko gorączkowo. łapiąc go za dłoń. Nie mogła powiedzieć, by czuła się komfortowo teraz, mając perspektywę walki przed swoją własną rodziną, ale jaki miała wybór?
- Będę potrzebowała wszystkiego co mam - powtórzyła znów, zaciskając mocniej dłoń. Tłum łatwiej ustępował kiedy szła z Jashinistą, więc i poruszali się szybciej. Mieli jedynie krótki moment na rozmowę, którą wykorzystywali do granic możliwości. Z każdym powiedzianym słowem i obawą, którą się podzieliła czuła się lżejsza o najmniej kilkanaście kilogramów, które jej ciążyły.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 669
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Trybuna północna

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 lut 2018, o 19:21

Nie chciał zwracać na Siebie tyle uwagi, nigdy nie odnajdował się w byciu centrum atencji, jakąś gwiazdką tłumu na kiju. Nie podobało mu się... nie, cholera, właśnie, to jest najgorsze. Jemu się to podoba. Podoba mu sie podziw, podoba mu się ciepło ludzkich spojrzeń. Słyszy ich przyśpieszone tętna, bijące z rozemocjonowania serca. Chcieli być tacy jak on, chcieli władać ogniem jak on. Chcieli być potężni, móc rozniecać tornada i zamykać swoich wrogów w ognistych kręgach. Chcieli być tacy jak On.
Tacy rozpaleni, pachnący ogniem, żarem... Jeśli porównanie do roślin i krzewów było prawidłowe, to Shiga był najprędzej gorejącym krzakiem. Trawił go piekielny ogień, a mimo to nie uszkodził jego kolców, nie zniszczył gałęzi, nie naruszył jego istoty.
Ogień był bezsilny w spotkaniu z kapłanem ognia, Shigą. Do niedawna mnichem dziwakiem... teraz swoim występem zdobył szacunek i Seinaru i widowni. Nawet w oczach samuraja, mimo, że ten wygrał, widział podziw. Wiedział, że wygrana nie była wcale taka pewna i wynikała w dużej mierze z małego zahartowania pojedynkowego Shigi. Mógł nie wchodzić w ogień, tylko skatować wroga od zewnątrz ognistymi pociskami. Mądry człowiek dopiero po fakcie...
-Dałem z siebie wszystko jak ci obiecałem. I chyba masz rację, podobało im się. Podobała im się szczerość, ogień wyraża uczucia, widzieli, że naprawdę chciałem wygrać, bo miałem powody ku temu. Ale... mały finał też mnie usatysfakcjonuje, tylko tutaj już nie ma nawet mowy o porażce. Dam z ciebie jeszcze więcej niż w walce z Seinaru. - Uśmiechnął się do Chise, złapał ją za dłoń. Prowadził przez tłum w stronę zejścia z trybun i dopiero na schodach, stosunkowo na uboczu gdzie było już znacznie ciszej, mógł spełnić jej prośbę.
-Twój kuzyn, fakt. Na pewno ma rozwinięte doujutsu. Użył go wtedy na pokaz przy Aidenie. A oglądając walkę z Kosuke widziałem, że władał bronią, ale nie było w nim zwiewności i finezji samuraja. Sądze, że to nie jest jego mocna strona. Jego ruchy były zbyt toporne, wolniejsze od twoich podczas walki z Osamu. Sądze, że gdybyś była z nim w kontakcie, nie zostawiłabyś mu szansy na obronę. - Odpowiedział zgodnie z prawdą, opowiadając jej KAŻDY ruch który widział u jej kuzyna, każdy najmniejszy ruch który przeanalizował, a który dziewczyna mogłaby wykorzystać w walce przeciw niemu. Poprosiła go też o opis areny, dlatego dał z siebie wszystko w jak najbardziej wyraźnym opisie areny. Około sześćdziesiąt metrów obliczył na stopy, co dawało około dwa razy tyle kroków. Trzydzieści metrów na szerokość. Opisał jej wszystko w jej krokach, prosząc ją by wykonała krok i pi razy oko mierząc jej kroczek. Długość, szerokość areny, każdy wymiar - ile ziemi, ile piachu, ile trawy. Opisał jej dokładne oddalenie wszystkich pieńków od wielkiego kamienia, jednego, drugiego... w bardzo taktyczny sposób dzieląc w myślach mapę na kratki opisywał jej każdy element po kolei tak, by dziewczyna z łatwością sobie wyobraziła ją przestrzennie i DOKŁADNIE wiedziała jak i gdzie może postąpić krok, gdzie będzie przeszkoda i tak dalej i tak dalej. Wiedza którą jej przekazał i odnośnie Shinjiego i odnośnie mapy była niewątpliwie bardzo ekstensywna.
-No, to chyba tyle. - Odetchnął po tym, jak aż mu przyschły usta od tego rozgadania się.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Chise » 20 lut 2018, o 19:54

Pokiwała głową na jego słowa o następnym pojedynku. Co do tego nie miała wątpliwości, że da z siebie wszystko. Było to zapewne nawet ważniejsze od samej wygranej - świadomość tego, że nie było więcej co można było zrobić, że to było maksimum możliwości na ten moment, a przegrana nie wynikała z braku umiejętności, lecz po prostu przewagi przeciwnika, który był szybszy/silniejszy/lepiej wytrenowany.
- Nie musisz wygrać, wystarczy, ze dasz z siebie wszystko - streściła swoje przemyślenia krótko - Sharingan nie jest mi taki straszny - uśmiechnęła się kącikiem ust - Przynajmniej jeden plus. Uchiha zazwyczaj specjalizują się w genjutsu, Katonie i ninjutsu. Jednak nie wiem czy będzie typowym Uchiha - wzruszyła ramionami, przyswajając informacje. Nieprzyzwyczajony do walki wręcz, hę? Pasuje do genjutsu, z pewnością, ale do Katonu i ninjutsu także. Nic to nie dawało jej naprawdę, poza tym, że pewnie będzie chciał doprowadzić do walki wręcz, kiedy ona będzie do niej dążyć.
Następnie musiała dobrze wytężyć całą swoją pamięć. Każde słowo Shigi było zapisywane w umyśle, analizowane i przetwarzane. Tworzyła w umyśle mapę terenu, która musiała zastąpić jej oczy, dzięki której będzie mogła się poruszać znaczniej swobodnie. Powtarzała sobie cicho pod nosem, poruszając palcami jakby chciała opisać ruchami całość otoczenia.
Pokiwała głową powoli, przez chwilę milcząc i po prostu zapamiętując. Nie było to bardzo wiele, bo ukształtowanie terenu nie było bardzo trudne, a niektóre informacje nie były niezbędne - najważniejsze były głazy, kłody, wszelkie ruchome rzeczy i takie o które można było się potknąć.
Schodzili powoli po schodach, Chise była już maksymalnie skupiona i zdecydowana.
- Dobrze - odetchnęła głośno, nabierając mocno tchu - Trzymaj za mnie kciuki. Ja dam z siebie wszystko - uśmiechnęła się, po czym zdjęła z siebie płaszcz i podała chłopkowi - Daje na przechowanie - puściła mu oczko.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 669
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Zmierzchu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron