Trybuna północna

Re: Trybuna północna

Postprzez Shin » 4 lut 2018, o 15:26

Chłopak był strasznie tajemniczy. Z tego, co zauważył Shin, Gobimaru starał się unikać prostej odpowiedzi na pytanie inie był o wiele mniej ostrożny niż Shin, który oczywistościami ukrywał swoje intencje i opinie. Przeczucie chłopaka z rodu Kami mówiło mu wyraźnie, by uważać na swojego rozmówcę, trzymać go na dystans i pochopnie nie pozwalać mu zbliżać się do siebie. Sam był sceptyczny co do swojej oceny sytuacji, bo do tej pory zawsze mógł liczyć na rodzinę, która instruowała go i poprawiała w przypadku pomyłki. Tutaj jednak brakowało towarzyszy czy członków rodziny, którzy wyprowadziliby go z błędu, więc Shin miał mieszane uczucia co do całej tej sytuacji.
W międzyczasie walka rozstrzygnęła się remisem. Chłopak był nieco zawiedziony, ale przytaknął Gobimaru, że Tensa miała dużo szczęścia i nie było się o co martwić. Szybko kunoichi znalazła się również na trybunach.
- Cieszę się, że się udało, chociaż przyznam szczerze, że chciałbym zobaczyć jak ruszasz sie w tym żelastwie - powiedział z uśmiechem patrząc na jej dopasowaną zbroję. On sam nie miał siły włożyć na siebie coś takiego... to może oznaczać, że dziewczyna jest znacznie potężniejsza niż Shin początkowo sądził.
- Spotkajmy się w Białym Dystrykcie - powiedział pewnie, uśmiechając się do Tensy, która cmoknęła go z zaskoczenia. Chłopak, zazwyczaj spokojny i zdyscyplinowany, nie mógł powstrzymać wpełzającego mu na policzki rumieńca.
- Nie przesadzaj, w niektórych miejscach ludzie całują się na powitanie - powiedział cicho chłopak odwracając twarz, paląc się ze wstydu i próbując uspokoić - Idziesz ze mną? Pójdziemy na sake, to zawsze lepsze niż siedzenie na trybunach na końcu walk, a jeszcze nieco czasu minie przed kolejną rundą. - powiedział, zbierając się do wyjścia. W istocie być może Gobimaru był typem dobierającego słowa myśliciela niż krętacza, kto wie, może kiedyś będzie wiele znaczył? To mówiąc chłopak wstaje i czeka na swojego towarzysza, jeśli ten zechce z nim iść lub żegna się słowami "miło mi było Cię poznać. Mam nadzieję, że kiedyś się spokamy w nieco przytulniejszej atmosferze" i wychodzi.

z/t -> Biały Dystrykt
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 4 lut 2018, o 16:31

Towarzystwo na trybunach zmieniało się praktycznie co chwilę. Ciężko było być stałym elementem jakiejś grupki bądź rozmowy, z której można było wyciągnąć dużą dozę informacji na konkretny temat. Zamiast tego Murai otrzymywał różnego rodzaju przekazy, dotyczące rzeczy które ciężko połączyć było w jedną kupę. Dowiadywał się o śmierciach, o niechęciach pomiędzy ludźmi, o innych relacjach. Spotykał ludzi którzy zmienili się na przestrzeni lat i takich, którzy pozostawali praktycznie identyczni. Poznawał nowe osobistości, nowe techniki, nowych potencjalnych kandydatów do wzmocnienia siły bojowej samego Kakuzu. Jednak jeśli mowa o stałym kontakcie z jakąkolwiek osobą, było to ciężkie. Nie tylko dlatego, że Murai sam tego unikał, odchodząc na bok i zmieniając towarzystwo. Także towarzystwo mogło się zmieniać regularnie. Ciężko było obarczyć kogoś odpowiedzialnością za taki stan rzeczy, wynikało to bardziej z chaotyczności owego wydarzenia jak i samej ludzkiej natury. Szczególnie Kakuzu, byt który na pierwszym miejscu stawia sobie pozyskiwanie informacji, wykonuje ruchy które e efekcie spowodują pozyskanie takowych od jak największej ilości ludzi. Toshio nie wydawał się mimo wszystko aż taką skarbnicą wiedzy, ale z uwagi na pozornie dobre stosunki warto było z nim porozmawiać i spędzić czas. Pamiętał kiedy spotkał młodego Senju przed bitwą z Uchiha i jego wyraźnym podekscytowaniem na widok swojego idola. Ciężko było to zapomnieć, był to pierwszy przypadek kiedy został rozpoznany przez kogoś postronnego za swoje czyny. Teraz to praktycznie nie robiło na nim wrażenia, przywykł na tyle by móc ową sławę wykorzystywać dla swoich korzyści.
- Nawet przez chwilę nie poczułem się urażony twoimi słowami, nie musisz przepraszać. Nawet gdybyś chciał, w co szczerze wątpię, to nie byłbyś w stanie mnie poruszyć. - odpowiedział Toshio, jakoby Murai miał w jakikolwiek sposób być urażony czy dotknięty słowami Senju. A może to jego słowa, Kakuzu, wydawały się ukazywać że jakkolwiek został obrażony? Oczywiście mówiąc o poruszeniu miał na myśli kwestię emocjonalną, nie chodziło mu poruszenie go w kwestii fizycznej. Nie możesz zostać urażony emocjonalnie, jeśli nie masz emocji. Słowa były zgodne z faktycznym stanem rzeczy, włącznie z tym że Toshio miałby jakiekolwiek intencje żeby zaszkodzić samopoczuciu Muraia swoimi słowami. Z tego co Kakuzu zdołał wysunąć na podstawie jego zachowania, Toshio był osobą miłą i szanującą niciowca. Czy taka postawa mogła skutkować sarkazmem czy innymi negatywnie napiętnowanymi słowami? W obecnej sytuacji raczej nie.

Nikusui podzielała opinię Muraia co do poznawania nowego. Z jej ust co prawda nie brzmiało to fanatycznie, zupełnie jak można by nazwać postawę Muraia odnośnie pozyskiwania informacji, ale dawało to o niej opinię racjonalnie myślącej osoby. Niezbyt rozemocjonowanej, ale nadal odczuwającą je w sposób widoczny. Nie było to idealne, żaden z ludzi nie mógł nawet ubiegać się o idealność w kwestii mentalności, aczkolwiek był to jeden z lepszych szablonów zachowań akceptowalnych przez Kakuzu. Do pewnego stopnia rzecz jasna. Tymczasem walka trwała w najlepsze. Atari radziła sobie bardzo dobrze, wytrącała broń przeciwnikowi i za pomocą swoich ruchów budowała przewagę. Ciekawym było czemu korzystała z broni obuchowej zamiast siecznej, mogąc w ten sposób bardziej zaszkodzić przeciwnikowi i w ostatecznym rozrachunku wypracować sobie zwycięstwo, ale mogła być to kwestia jej mentalności. Jednak pojedynek skończył się, kiedy przeciwnik dobył miecza, a na jego ostrzu pojawiła się otoczka z chakry. Technika naostrzająca? Zwiększająca zasięg broni? Możliwe, widywał już takie sztuszki wiele razy. Koniec końców Atari przegrała.
- Szkoda że przegrała. Ale wygrał lepszy. - skwitował krótko. Nie był rozczarowany, ostatecznie wygrała osoba która była w stanie doprowadzić do śmierci przeciwnika szybciej i bardziej skutecznie. Wygrał lepszy. To był fakt. Najpewniej Murai powinien wytknąć dziewczynie jej wady i problemy w stylu walki jak tylko wróci, chwaląc jednak niektóre aspekty jej walki. Obiektywna opinia. Połączenie walki fizycznej i Genjutsu było bardzo interesujące, a na pewno niespodziewane przez przeciwnika. Wiatr mógłby zostać wytworzony przez machnięcie miecza i nie musiałby być postrzegany jako Genjutsu. Tymczasem...
- Aburame. Nigdy nie widziałem żadnego z nich w walce. Robaki nie wydają się złą opcją, ale na pewno są podatne na uszkodzenia technikami obszarowymi. Jeden potężny Katon i nie powinien zostać po nich nawet ślad... - Murai dywagował na głos, sam ze sobą. Nie widział faktycznie ich w boju, zastanawiał się co mogą zrobić przeciwnikowi. Możliwe że ugryźć, powodując duży ból. Dla Muraia nie byłby to problem. Może wejść do środka ciała przez otwory w ciele? Albo też zrobić inne, ostrymi częściami odnóży? Może mają coś na wzór żądeł? Są trujące? Możliwości ofensywne są, pytanie tylko jaka część przewidywań Kakuzu jest prawdziwa.
- Masz to jak w banku. - powiedział, żegnając Nikusui i wodząc za nią wzrokiem dopóki nie opuściła trybun. Wyglądało to faktycznie jakby przyglądał się jej, upewniał czy faktycznie wyjdzie? Mogło to wyglądać nieco dziwnie i niepokojąco, dlatego też szybko rozpoczął kolejny temat, zostając ostatecznie samemu z Toshio. Obserwował przy tym kolejne walki, z których jedna zakończyła się walkowerem.
- Co ma bycie Senju do skrytości? Z tego co wiem to wyspiarze nie mają uprzedzeń do żadnego Rodu.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 4 lut 2018, o 22:54

Upływający czas pomału odmierzał kończone z mniejszą lub większą efektywnością, kolejne pojedynki. Przysłuchując się toczonym rozmowom, Kenshi dowiedział się, że nie tylko mu nie odpowiadał sposób zakończonej ostatniej walki. - Im bardziej brutalna rzeź tym większa dla motłochu frajda – przeszło Kenshiemu przez myśl. I rzeczywiście, takie widowiska mogły cieszyć się największym uznaniem widzów, ale niekoniecznie były najlepsze z punktu widzenia samych użytkowników. Czarnowłosy stał przy stanowisku, że każda potężna technika ukazywała znacznie więcej niż powinna postronnym ludziom, odkrywając tajemnice, sekrety. – Najlepsze są rozwiązania, które niczego nie wyjaśniają swoim działaniem i nie pozwalają wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Niestety, szkopuł był taki, że rzadko kiedy takie rozwiązania były równocześnie zabójcze.
Uwagę Kenshiego przyciągnął ruch po jego prawej stronie, przenosząc tam swoje spojrzenie, dostrzegł odłączającą się kobietę od swojej grupy towarzyszy. To co szczególnie przyciągało wzrok to postawna budowa jednego z jej towarzyszy, który miał na sobie czarny płaszcz zakrywający wszystko zza wyjątkiem twarzy. I właśnie ten niezakryty obszar przyciągał uwagę, bo nieznajomy posiadał czarne oczy zza wyjątkiem tęczówek, które jako jedyne odznaczały się na tle oczodołów. Białowłosa przeszła bardzo blisko Kenshiego, przez co ten przyjrzał się jej dokładnie, dostrzegając że i ona zlustrowała go spojrzeniem. Przez chwilę ich spojrzenia się spotkały, ale nic z tego nie wynikło. Żadne nie zdradziło się żadnym grymasem, bądź uśmiechem. Kobieta minęła Kenshiego, po czym opuściła trybuny. Czarnowłosy powrócił spojrzeniem do walczących, ale uznał że najwyższa pora zacząć działać. Czas uciekał.
W chwili gdy zakończył się kolejny pojedynek, tym razem walkowerem z powodu niestawienia się jednego z uczestników, czarnowłosy powstał, przy ogólnie głośnym pomruku wśród obserwujących walki. Wiele osób zagwizdało, jeszcze inni buczeli, wyrażając tym samym swoją dezaprobatę. Czarnowłosy liczył na to, że będzie mógł nieco poobserwować walczącą Uchihe, ale jak to się mówiło – Co się odwlecze, to nie uciecze. Kenshi przypuszczał, że w kolejnej rundzie, takiego szczęścia dziewczyna z Sogen już mieć nie będzie. O tym się jednak dopiero będzie mógł dowiedzieć za jakiś czas, a w tej chwili, właśnie przeciskał się ku grupce w której wcześniej znajdowała się białowłosa kobieta. Zbliżając się do dwójki mężczyzn, usłyszał jak ten postawniejszy, wyraża swoją opinię o atucie klanu Aburame. Kenshi musiał przyznać takiemu osądowi rację, wydawała się logiczna, niemniej jednak…
- Chyba, że owady nie atakują z jednego kierunku, tylko równocześnie z kilku różnych stron, wtedy stają się rzeczywiście problematyczne – wtrącił Kenshi, stając przy Muraiu oraz Toshio. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że takie wtargnięcie w toczoną przez kogoś rozmowę, może zostać odebrane bardzo negatywnie, szczególnie że nie mieli pojęcia nawet kim jest nowy rozmówca, dlatego też czarnowłosy, postanowił temu zaradzić. – Na imię mam Kenshi, wybaczcie że się wtrąciłem do Waszej rozmowy, ale przechodziłem obok i usłyszałem Twoją opinię. Mam nadzieję, że nie obierzecie mi moich słów za złe? – zapytał, spoglądając najpierw na młodzieńca z brązową przepaską na czole, by następnie przerzucić spojrzenie w czerń oczu drugiego z mężczyzn.
Kenshi odnotował w pamięci również słowa, jakoby wyspiarze nie mieli wrogich uprzedzeń względem innych klanów. Było to interesujące i zastanawiające na ile prawdziwe. - Taka informacja... Jeśli rzeczywiście jest prawdziwa, może byłaby do przekucia w broń, oczywiście po wcześniejszej "pomocy".
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Kakita Asagi » 5 lut 2018, o 15:36

I znów zrobiło się gwarno, nawet bardzo, czy przeszkadzało to naszemu niebieskookiemu bohaterowi? Cóż, średnio, by nie powiedzieć, że wcale. Shinobi wydawali się nie interesować specjalnie jego osobą, a on również nie próbował się tego jakoś szczególnie zmieniać, chociaż z drugiej strony, nie zamierzał też być totalnym mrukiem i pozostawić słowa Jun'a bez odpowiedzi, co to, to nie.
- Na dystans? Hm, powiedziałbym, że z praktycznego punktu widzenia, panienka Atari wygrała. Gdyby zamiast bokuto używała ostrza, to byłaby to szybka śmierć. Dodajmy, że zabroniona regulaminem turnieju. - rzekł krytycznie Kakita, który chociaż cieszył się z wygranej Hayanami'ego, to jednak wiedział dobrze, że jego zwycięstwo, to efekt błędu jego przeciwniczki. Asagi zdecydowanie nie myślał o tym jak o kwestii szczęścia, tudzież nieszczęścia, tutaj szło o zwyczajny błąd wroga (który istotnie, mógł być brany za szcześliwy traf, ale nie był on efektem działania jakiegoś odgórnego fatum, w taki determinizm nasz bohater nie wierzył). Z drugiej strony, czy gdyby Atari obnażyła miecz i przystawił go do szyi Hayanami'ego w geście "cięcia" to czy sędzina nie dałaby jej zwycięstwa? On by zdecydowanie tak postąpił...
Pozostawała jednak kwestia, cóż to za dziwna i zabójcza sztuka, którą władała dziewczyna i która o włos nie dała jej zwycięstwa. Do tej pory wszelkie manipulacje otoczeniem i pokazy cudów robiły na niebieskookim wrażenie, ale teraz to właśnie w tej walce zauważył to, czego najbardziej szukał - jakiejś tajemnej techniki ninja, która pozwala im zabijać wroga niemalże bez dotykania go. Do tej pory młody samuraj jedynie słyszał o takich sztuczkach opowieści i wstawiał je na równi z bajkami o youkai, ale po tym co zobaczył, zmienił zdanie. Coś było na rzeczy i chyba jego nowi "koledzy" dobrze wiedzieli, o czy mowa.
- Zdecydowanie więcej tutaj samurajów, niż się początkowo spodziewałem. - podjął myśl Jun'a Asagi, po czym ubrawszy kolejną myśl, jednakże musiał przerwać, bowiem między shinobi wywiązała się kolejna wymiana słów, sytuacja robiłą się nader ciekawa i należało zająć miejsce spokojnego i czujnego obserwatora, co jednak nie zmieniało planów naszego samuraja - on się dowie co to za sztuczka, tak czy siak, pierw jednak, uprzejmości.
- Kakita Asagi z Yinzin, miło mi panienkę poznać. - odpowiedział na słowa Misae, której nazwisko obiło się mu już kiedyś o uszy i to w zdecydowanie złej sławie, słyszał o psychicznych zdolnościach jej klanu i o ile do tej pory nie był do nich przekonany, o tyle z rozmowy dziewczyny z Jun'em oraz tego, co widział w walce która się rozegrała przed chwilą, był już chyba w stanie uwierzyć we wszystko - ninja to zdecydowanie podejrzane i dziwne osoby, a przede wszystkim niebezpieczne... Ale i on bywał niebezpieczny i nie chodziło jedynie o umiejętność władania mieczem, chociaż w tym był biegły. On umiał zdecydowanie więcej.
- Proszę mi wybaczyć niewiedzę, ale czy mógłbym prosić kogoś o wyjaśnienie, w jaki sposób panienka Atari zdołała wpłynąć na swojego przeciwnika? - zapytał najgrzeczniej jak tylko może, z nadzieją, że otrzyma odpowiedź. Odpowiedź prawdziwą oczywiście...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Kitashi » 5 lut 2018, o 18:56

Tak prosty gest jak obietnica zapewnienia komfortu materialnego, zaciśnięcie dłoni na dłoni przyjaciółki, proty gest który symbolizował tak wiele i potrafił przekazać więcej niż setki słów. Ciepła dłoń chłopaka owinęła się wokół dłoni kunoichi . Słysząc jej słowa chłopak odparł cicho.
- I nawzajem
Bez tej więzi łączącej chłopaka z przyjaciółmi, nie byłby tam, gdzie jest teraz, to oni dali mu siły do działania, do doskonalenia się, dali motywację i sprawili że ten miał powód by żyć i miał o co walczyć i o co dbać. Krótka scena bliskości między tą dwójką niedługo później przeminęła przechodząc w spacer na trybuny. Dłoń chłopaka delikatnie się otworzyła, uwalniając dłoń Misae, by mogli ruszyć na miejsce. Gdy dotarli na miejsce i cała dziwna sytuacja z czarnowłosym miała miejsce, podczas gdy chłopak trzymał się blisko Misae,w razie gdyby ta mała wymiana zdań miała się przerodzić w coś innego, lecz ledwo chwilę później Yamanaka wybuchła perlistym śmiechem, a Kitashi przyglądał jej się zdziwiony z szerokim uśmiechem na ustach widząc ją tak roześmianą. Gdy wybuch śmiechu minął dziewczyna wyjaśniła skąd znajomość miedzy nią a chłopakiem, zaś Kitashi usiadł na miejscu poklepanym przez dziewczynę.
-Sokka, to sporo wyjaśnia.
Powiedział z szerokim uśmiechem, jednocześnie odkładając talerze na swoje kolana, by te nie spadły i spoglądając na dziewczynę, która podebrała co nieco z porcji dla braci. Wokół było sporo ludzi, których imiona chłopak zdążył poznać wiec uznał iż wypada by i on się przedstawił.
-Koseki Kitashi.
Rzucił krótko, albowiem mimo wszystko wypadałoby się przedstawić rozmówcom. Chłopak spojrzał na arenę gdzie walka już trwała. Starał się zapamiętać ile mógł z tego jakie techniki widzi, ponieważ jak wiadomo wiedza to klucz do potęgi. Na propozycję skorzystania z fajki zarzuconą p[rzez blondyna chłopak jedynie pokręcił przecząco głową. Nigdy nie przepadał za używkami. Owszem, zdarzało mu się wypić wraz z ojcem czarkę sake, ale nigdy nie palił ani się nie opijał i nie miał zamiaru tego zmieniać w najbliższym czasie.
Kitashi
 

Re: Trybuna północna

Postprzez Gobimaru » 6 lut 2018, o 15:00

Gobiaru starał się unikać odpowiedzi na proste pytania? I to wszystko Shin wyczytał z zaledwie kilku zamienionych słów? Wow! Po prostu wow! Albo ten cały Kami był naprawdę geniuszem, który potrafił czytać z ruchu każdej części ciała rozmówcy i znał doskonale reakcje człowieka nawet na najmniejsze kłamstwa albo też miał dostęp do jakiejś tajemnej wiedzy, której zwyczajny shinobi na trybunach posiadać nie powinien. Być może umiał czytać w myślach samego Hyugi, a być może zwyczajnie dostał jakąś niesamowitą informację od stwórcy? W końcu Gobimaru odpowiedział na wszystkie pytania tak, jak powinien. Nigdzie nie uniknął odpowiedzi, a udzielił ich na każde pytanie wprost. Dziwne oczy? Rodzinna cecha/wada po matce. Udział w turnieju? Sam by nie miał na to odwagi. Takie stwierdzenie jest więc kompletnie niezrozumiałe i nie ma żadnego oparcia w zachowaniu chłopaka, ale tyle dobrego, że Gobimaru nie był tego kompletnie świadomy. Inaczej musiałby to zwyczajnie wyśmiać.I czyżby jednak ktoś się zawstydził. Hyuga aż uśmiechnął się szeroko, kiedy zobaczył reakcję chłopaka. Miał odwagę doprowadzić do tego, że dziewczyna pocałowała go w policzek, ale wstydził się tego przy obcych? To było co najmniej dziwne. Albo Shin nigdy nie miał do czynienia z żadną kobietą, albo zwyczajnie musiał jeszcze dojrzeć do relacji damsko-męskich. Nie, żeby Gobimaru miał w tym jakieś wielkie doświadczenie, no ale proszę... Taka reakcja występowała u niego kilka lat wcześniej, kiedy mógł się jeszcze obawiać, że coś sobie sam zrobi swoim kunaiem.
- No fakt. Dlatego też reagujesz w taki, a nie inny sposób, bo ludzie witają Cię tak codziennie, Shin-san. - to, co myślał znacznie różniło się od tego, co mógł powiedzieć i tak samo było tym razem. Chociaż Gobimaru miał ochotę śmiać się do rozpuku z naszego wstydzioszka, to ujął to naprawdę delikatnie, żeby zbytnio go nie urazić. Taki właśnie był Hyuga - Ja? Sake? Jestem za młody na alkohol. Ty nie? Zresztą nie zamierzam Wam przeszkadzać. Skoro w niektórych rejonach ludzie dostają całusa w policzek na powitanie, to może przy piciu sake normalne jest całowanie? Powodzenia, Shin-san. - dodał, zakrywając tym razem usta ręką, żeby ukryć swój uśmiech. Nie zamierzał wtrącać się w randkę dwóch zakochańców, więc zwyczajnie musiał odrzucić tę propozycję. Zamiast tego pożegnał się z nowym znajomym i jeszcze chwilę pooglądał walki, które jednak nijak go nie ciekawiły, więc po krótkiej chwili wstał z miejsca i ruszył na miasto. Może tam znajdzie Kazuko?


z/t
Gobimaru
 

Re: Trybuna północna

Postprzez Murai » 7 lut 2018, o 00:24

Oglądając walki można było odnieść wrażenie, że walki nie dorastały do pięt tym które miały miejsce na poprzednim turnieju, w którym brał udział Kakuzu. Oczywiście jedną z bardziej ekscytujących walk była, całkowicie obiektywnie patrząc, ta Muraia i Inoue. To tam padły najsilniejsze wymiany ciosów, była też teoretycznie najbardziej wyrównana. Prawdą było, że Kakuzu otrzymał potężne uderzenie które posłało go na drugi koniec areny. I tylko dlatego, że Murai nie wziął pod uwagę możliwej dużej prędkości jej poruszania się podczas wyprowadzania owego ciosu, oberwał nim i znalazł się w takiej a nie innej sytuacji. Miał piorunującą przewagę nad przeciwnikiem za sprawą swojego ponadprzeciętnego intelektu i umiejętności do analizy sytuacji. Walkę kontrolował od początku do końca, z jednym drobnym poślizgiem. Poślizgiem, który przełożył się bezpośrednio na jego dalszy rozwój pod względem przykładania uwagi do przeciwnika. Albo też pojedynki Natsume. A czy tutaj były jakiekolwiek interesujące starcia? Zdecydowanie Chise posiadała odpowiednie preferencje do wygrania turnieju, jej walka była także pięknym widowiskiem sama w sobie. Shinji był odpowiednio silny, ale z kolei on pokonał swojego przeciwnika bardzo szybko i mało widowiskowo. Atari i Hayami? To było ciekawe z punktu widzenia analityka szukającego nowości w kwestii strategii i wykorzystywania swoich atutów. Shiga i jego ogniste tornado dobrze wpisywało się w widowiskowość. I chyba tylko tyle. Nawet jeśli walki nie były porównywalne do tych sprzed kilku lat, trzeba było najwidoczniej poczekać na dalsze etapy. Kiedy ścierać się zaczną najlepsi z najlepszych, a nie przypadkowe pionki.
Próbując odgadnąć możliwości robaków i ich wykorzystanie w walce, bądź też torturach innych ludzi poprzez wprowadzenie robaków do wrażliwych miejsc takich jak oczy bądź narządy rozrodcze, Kakuzu zapędził się daleko w swojej wyobraźni. Ogromne możliwości wynikające z kontroli robaków niewątpliwie czyniły Kenjiego jednym z ciekawszych walczących, przynajmniej pod względem nietypowych umiejętności. A gdyby robaki były trujące? Czy może kontrolować inne gatunki poza tymi jednymi? Jak dużo ich było i czy do tej pory wykorzystał wszystkie? Kenji został jednak trafiony przez oponenta kunaiami. Lekki zawód ze strony Muraia byłby niedopowiedzeniem, gdyż mimika faktycznie stwarzała pozory lekko zasmuconej przez los Kenjiego. Faktycznie był już w stanie wymieniać powody dla których Kenji ma realne szanse na przegranie pojedynku, z lekkomyślnością i zbyt wolną reakcją włącznie. Do rozmowy, a właściwie do samego faktu towarzyszenia sobie dwójki Shinobich, dołączył się ktoś inny. Murai to krótkim acz dokładnym i szczegółowym przyglądnięciu się jego twarzy i strojowi, nie był w stanie powiedzieć skąd pochodzi i czy go zna. Najpewniej nie, a nawet jeśli go widział to musiał zapomnieć przez jego jakikolwiek brak charakterystyczności. Wysunął jednak całkiem celną obserwację, co mogło dawać szansę na rozmowę nieopartą jedynie na uprzejmościach, a na wymianie ciekawych spostrzeżeń i informacji.
- Zakładając że użyłby techniki Katon działającej jedynie w jednym kierunku. Jeden z poprzednich walczących zaprezentował coś takiego. Jeśli jednak robaki potrafiłyby przemieszczać się pod ziemią, to mogłyby go zaskoczyć. Mimo wszystko to broń której nie możesz zablokować ani sparować. Jedynie doszczętnie zniszczyć bądź próbować przed nią uciekać. - odpowiedział, kontynuując temat związany z robakami. Chwilę później mężczyzna postanowił się dosiąść, co zostało odebrane neutralnie przez Kakuzu. Mógłby teoretycznie mu zakazać, ale ominęłaby go okazja do rozmowy. Rozmowy, która dodatkowo sama przyszła i mogła przynieść ciekawe spostrzeżenia i informację dla Muraia.
- Nie widzę problemu byś się dosiadł. Murai jestem, miło poznać. - powiedział, kiwając głową w geście przywitania w stronę nieznajomego. Mógłby przedstawić się fałszywym imieniem, ale jego reputacja dała już do zrozumienia niejednokrotnie, że ludzie z którymi styka się pierwszy raz mogą wiedzieć o nim znacznie więcej, niż on o nich.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Trybuna północna

Postprzez Misae » 7 lut 2018, o 12:41

Wszystko poszło po jej myśli. Udało jej się nieco załagodzić sytuację, a do tego wreszcie osiągnęła to na co tyle czekała - znalazła się na trybunach i mogła obejrzeć niesamowite starcia ninja oraz samurajów. Sama nigdy nie miałaby dość odwagi by się do takiego zgłosić. Chyba po prostu zdawała sobie sprawę ze swoich umiejętności, oraz jak jeszcze wiele musi zrobić by znaleźć siłę, której potrzebuje...
Choć może nie tyle na ile od początku zakładała? Miała przy sobie Kitashi'ego, Sokiro i Minoru (nawet jeżeli dwójka braci dalej zdawała się być gdzieś zaginiona w akcji). Nic więcej nie było potrzebne jej do szczęścia. No ale nie było co się roztkliwiać wystarczająco miło było podczas jedzenia przed przyjściem na arenę - tu nie miała czasu się zamyślać za bardzo o wszystkim. Było zbyt wiele ludzi, a rozmowa toczyła się zbyt żywo.
-Jeszcze wszystko przed nią - odpowiedziała z pocieszającym uśmiechem skierowanym do blondyna. Nabrała tylko pewności słysząc słowa bruneta. To był poważny turniej, który wiele wymagał od swoich uczestników. Niestety nie mogła odpowiedzieć na jego pytanie w sprawie sztuczek Atari - nie wdziała ich walki więc niespecjalnie mogła być pewna z jakiej dziedziny sztuk ninja skorzystała... było ich trochę, a strzelać na ślepo nie zamierzała.
-Mi również. Yinzin? Nigdy tam nie byłam, opowie pan coś Kakita-san na temat tego miejsca? - zapytała zainteresowana wyjątkowo mocno tym co powiedział brunet. Była tutaj aby się uczyć choć czasem trudno jej było się skupić. Tyle różnych źródeł chakry - wszystko było takie nowe i takie chwytające za serce. Miała pewność, że Asagi opowie jej wiele ciekawych historii.
Po chwili blondyn zaoferował im swoją fajkę. Kitashi nie przyjął propozycji, a ona sama również nie mogła zrobić niczego innego i to nie dlatego, że chciała być kropka w kropce jak jej brązowowłosy przyjaciel.
-Dziękuję - odmówiła kulturalnie Shigemi'emu. Jakoś zbyt wiele wiedziała na temat zdrowia od matki by nie ryzykować jego utraty... poza tym co tu ukrywać. Kunoichi wychowana była w bardzo kulturalnym i grzecznym domu i dokładnie tak się zachowywała. Może przez to czasem traciła wiele z tego, co robili jej rówieśnicy, ale trzymała się swoich zasad... albo brakowało jej kogoś kto pozwoli jej dostrzec inne kolory tego świata - przecież on sam mienił się tysiącami odcieni. Choć co tu ukrywać... raz może dwa w życiu spróbowała alkoholu - przecież dopiero co osiągnęła pełnoletność więc ten cały wielki świat dorosłych dopiero się przed nią otwierał - oby tylko zbyt szybko się nim nie sparzyła - przecież to nie było tylko picie, palenie i możliwość decydowania o sobie - była to ogromna odpowiedzialność, którą każdy musiał wziąć na swoje barki.
To jednak nie było jej zmartwienie na teraz. Dzisiaj miała świętować. Dzisiaj miała się bawić. Dzisiaj miała żyć pełnią życia.
-To wszystko jest niesamowite - odparła nieco rozmarzonym tonem skupiając swój wzrok jeszcze bardziej na tym co się działo na terenie areny. Nigdy nie widziała czegoś, co choć w najmniejszym stopniu mogłoby si umywać do tego co miało miejsce w Hanamurze.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Trybuna północna

Postprzez Kenshi » 7 lut 2018, o 23:12

Czarnowłosy nie wiedział jak zareaguje dwójka nieznajomych na jego wtrącenie do ich rozmowy. Liczył na to, że Ci przyjmą jego przeprosiny, a także zechcą odpowiedzieć, pozwalając tym samym dołączyć mu do dyskusji. Spoglądając to na jednego, to na drugiego, nie wiedział z czyjej strony spodziewać się reakcji, pozostały mu tylko przypuszczenia wynikające z tego, wobec kogo zdał się na wcześniejszy komentarz. Jak się po kilku sekundach okazało, jego przypuszczenia były całkiem słuszne.
- Istnieją sposoby, która pozwalają na odseparowanie się od otoczenia, tak więc połowicznie można zablokować taki atak. Niemniej słusznie zauważyłeś, że to nie jest rozwiązanie problemu i jedynie zniszczenie owadów bądź ich żywiciela zakończy pojedynek – odparł Maji, przenosząc na chwilę uwagę na młodszego chłopaka, który towarzyszył postawnemu, obleczonemu w płaszcz mężczyźnie. Ten nic nie mówił, zaaferowany widowiskiem, albo był tak wsłuchany w swojego towarzysza. Niemniej jednak, mimo że ten nie zabrał głosu, czarnowłosy spoglądał na niego może i ciut za długo Było w tym młodzieńcu jednak coś… - Co przypomniało Ci Kenshi o tym co utraciłeś…utraciłeś i zapewne już nie odzyskasz. Nie po tym co widziałeś…robiłeś…
- Dzięki, w towarzystwie niewątpliwie przyjemniej oglądać takie widowiska, szczególnie jeżeli masz z kim wymienić swoje obserwacje – skrzętnie wykorzystując zaproszenie, by uwagę z chłopca przenieść w końcu na zakapturzonego mężczyznę. Zrobił to jednak tylko na chwilę, bo po trybunach przeszedł szmer co zmusiło Kenshiego do przeniesienia spojrzenia na arenę. Jak się okazało, mężczyzna, która wcześniej odrzucił broń, zdecydował się na ryzykowny ruch – korzystając z głazu za którym wcześniej się schował, wykorzystał go następnie do wykonania znacznie silniejszego wyskoku. Ów manewr uwieńczony wyrzuceniem kunai w stronę nadlatującego na robakach oponenta – zakończył się sukcesem, bo broń trafiła w klatkę piersiową oponenta, a sam agresor wylądował na dwóch nogach w miejscu gdzie zbliżała się chmara robali.
Kenshi z pewnym zdziwieniem to obserwował – nie przypuszczał że takie działanie może zakończyć się sukcesem. A jednak… wróg Akashiego najwyraźniej uważał podobnie, bo nie przedsięwziął żadnych środków zabezpieczających, co jak widać, odbiło się poważnie na jego stanie. Sędzia jednak nie przerwał walki, najwyraźniej uznając, że żadna ze stron nie stoi jeszcze na przegranej pozycji. – No no.. Ciekawe jak sobie z tym poradzi.
- Zaskakujące jak dobrze Cesarstwo sobie poradziło z z organizacją tak wielkiego przedsięwzięcia, prawda? Sądziłem, że działania wojenne na wyspach dużo bardziej odbiły się na gospodarce – zagaił Kenshi, w dalszym ciągu spoglądając na arenę, nie chcąc przeoczyć tego jak walka mogłaby się za chwilę zakończyć. Coś się Maji wydawało, że jeszcze nie każdy as z rękawa został wyrzucony.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna północna

Postprzez Keizo » 8 lut 2018, o 00:14

Całe widowisko wyglądało naprawdę imponująco - mimo tego, że samo dostanie się na zatłoczoną trybunę i znalezienie przyzwoitego miejsca zajęło chłopakowi dobre kilka minut, to do tego praktycznie non stop obracał głowę we wszystkie strony, zastanawiając się nad jedną, podstawową, acz niezwykle ważką sprawą.
Co tu się właściwie dzieje?
Oczywiście, nie zaszczycił swoją obecnością tego eventu nie wiedząc zupełnie na co się pisze - jednak, jak to młodzieniec miał w zwyczaju, jednym uchem wpuszczał wszelkie wiadomości, a drugim wypuszczał. Do tego wszystko mu się pomieszało - czy to zwycięzca turnieju będzie koronowany? A może działa to zupełnie inaczej?
Tak czy inaczej, przysiadł się na wolnym miejscu przy osobach, które wyglądały na takie, które nie zdecydują się popsuć mu zabawy jakimś niespodziewanym pytaniem o poszukiwania odciętych głów, po czym zagłębił się w oglądanie dziejącego się kilka pięter niżej widowiska - jeśli oczywiście będzie cokolwiek w stanie zobaczyć.


z/t
Ostatnio edytowano 25 kwi 2018, o 10:36 przez Keizo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 636
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Jun » 8 lut 2018, o 21:45

- Ah więc to moja wina teraz tak? - zapytał nieco oburzonym głosem zakładając ręce na siebie i wpatrując w różnoką kunoichi. Zastanawiał się co odpowiedzieć kiedy nagle dziewczyna zaczęła się bez powodu (jak dla niego) śmiać. No to było trochę niepokojące, ale w porządku. Przynajmniej nie wyszło na jakąś poważną speczkę, czy coś. Sam też nie chciał żadnych konfliktów, a zgodnie z swoimi życiowymi planami robienie sobie wrogów było raczej głupim pomysłem. - Emm.. taa. Wypadki się zdarzają. Jest w porządku. - Przyjrzał się jej z zastanowieniem po chwili, ale jego pomysł na który wpadł umarł to szybko jak się pojawił kiedy sobie przypomniał z jaką obstawą ta dziewczyna przyszła. Uznał, że w sumie może w takim razie zaproponuje swoją propozycję komuś mniej rozchwytywanemu, że tak to można ująć.
- Z jednej strony masz racje, a z drugiej mam wrażenie, że to trochę zły sposób myślenia. W wielu miejscach w walce można było "zrobić coś inaczej" i dzięki temu wygrać. Przeciwnik również mógł wybrać inną broń od początku i może kto wie okazałby się lepszy. Takie gdybanie jest raczej średnio miarodajne w porównaniu do faktów moim zdaniem. Oczywiście nie umniejszając zdolności tej damy, bo być może jest niezwykłym i sto razy lepszym wojownikiem tylko akurat miała pecha. - powiedział samurajowi, który pochwalił dziewczynę jak i po części odpowiedział blondynowi, który tak się składał zagaił ten sam temat. Starał się nie zabrzmieć przemądrzale, nie umniejszać też umiejętnościom, ale z drugiej strony też zaznaczyć, że nie tylko jedna rzecz mogła być inna i wynajdywanie takich punktów na czyjąś stronę może być trochę mało obiektywne. - Podziękuje. - odparł z lekkim niesmakiem i zakaszlał cicho zasłaniając usta dłonią. Nie lubił zbytnio dymu i sam się nie zamierzał nim zaciągać, ale też i nikomu innemu tego nie zabraniał. Ich zdrowie.
- Shinobi mają różne zdolności, które raczej są u nich silniejsze niż u samurai. Potrafią kontrolować prawa przyrody i świata na swoją korzyść, oczywiście każdy w różnym stopniu. Z tym, że nie wiem czy zdradzanie szczegółów tych rzeczy jest legalne. - odparł na pytanie ciekawskiego nie zamierzając ignorować pytania jak i się na razie wgłębiać w temat. Może jak ktoś lepiej się zna na tym, czy o takich rzeczach można opowiadać to wyjaśni głębiej. Miał w sumie jednak pomysł, który owego mężczyźnie mógł zaciekawić. Szczególnie, że mogła to być szansa na zdobycie nurtującej go wiedzy. - Powiedz mi, bardzo jesteś zajęty w swojej podróży drogi Kakita-san? Tak się składa, że sam planuje trochę podróżować po terenach całego świata shinobi poszukując mistrzów miecza jak i różnych innych typów walki, a przy okazji zwiedzając i poznając kultury rodów. Zamierzam opisać to wszystko w mojej książe. Może miałbyś ochotę do mnie dołączyć jakbyś miał taką ochotę i możliwość? - zagaił ledwo sobie znanego mężczyzne. Z drugiej strony nie znał w sumie nikogo poza swoim przyjacielem oraz kuzynką, którzy niestety byli zbyt zajęci na takie fanaberie. - Bo rozumiem, że panienka Misae jest raczej już zajęta? - zapytał od tak sobie nic nie sugerując, ani nie mając nadziei żadnych. Mogło to w sumie być nawet delikatnie złośliwie, ale kto tam wie.
Jun
 

Re: Trybuna północna

Postprzez Kitashi » 9 lut 2018, o 00:20

Zmagania w walce na arenie kończyły się szybciej niż chłopak się spodziewał, a wokół zaczął zapadać zmrok, a braci w dalszym ciągu nie było. W między czasie chłopak którego to znała Misae i na którego zareagowała w ten dosyć mocny sposób również przyznał iż nie ma żadnego problemu. Kitashi przez większość czasu był raczej dosyć cichym obserwatorem, słysząc słowa Misae i jej zachwyt lekko się uśmiechnął.
-To fakt, niezwykłe jest móc obserwować umiejętności i porównania sił różnych wojowników, shinobi i samurajów, członków rodów i szczepów, jest to wciągające widowisko.
Nie długo później walka się zakończyła, a ludzie zaczęli schodzić z trybun. Kitashi spojrzał na położenie księżyca i zachodzącego księżyca by móc choć minimalnie określić która jest godzina, po czym mruknął do Misae.
-Braci dalej nie ma, wypadałoby zajść do hotelu i zobaczyć co się dzieje.
By ledwo chwilę później usłyszeć słowa jednego z czarnowłosych mężczyzn odnośnie podróży, a jego uszom nie uciekł komentarz o tym iż Misae jest zajęta. Kitashi nie komentował, wolał dać Misae samej odpowiedzieć i zadecydować, w końcu nie mógł jej tego zabronić, dlatego też chłopak czekał na komentarz białowłosej w tej sprawie, oraz odpowiedź na propozycję powrotu do hotelu w celu sprawdzenia gdzie są bracia. W końcu zgubić się jest trudno przy tak dużej ilości ludzi, którzy mogą łatwo wskazać arenę, a mimo to braci Rakurai w dalszym ciągu nie było w zasięgu wzroku, oraz zapewne umiejętności Yamanaki, ponieważ ta zapewne dałaby o tym znać, Dlatego tez chwilowo jedynie spokojnie czekał na decyzję dziewczyny, wzrokiem śledząc ruch na trybunach. Starał się za bardzo nie rzucać do rozmowy, w obliczu takiej ilości ludzi wolał zachować swoją bardziej formalną stronę, w której to był spokojny, nie mówiący za dużo, z wzrokiem badającym jak najwięcej wokoło i prostą posturą, czyli tak jak uczył go ojciec.
Kitashi
 

Re: Trybuna północna

Postprzez Shigemi » 9 lut 2018, o 16:11

Fajkę dopaliłem, dymek rozmył się po trybunach, parę zdegustowanych spojrzeń oraz kaszlnięć usłyszałem więc postanowiłem nie nabijać jej od nowa. Podrapałem się po głowie, a następnie spojrzałem w stronę areny pierwsza runda powoli się kończyła, jednak walki cały czas były na dosyć wysokim poziomie intensywności chociaż nie działo się tutaj nic spektakularnego. Westchnąłem cicho, a następnie spojrzałem w stronę Misae i uśmiechnąłem się:
-Szkoda, że nie byłaś tutaj troszkę walk wcześniej, Katon pokonał Suiton, było to widowiskowe i to bardzo, zwłaszcza, że facet prawie sam siebie spopielił. Ciekawe co pokaże w drugiej rundzie. - powiedziałem, a następnie postanowiłem się wtrącić w słowa Juna odnośnie wolności Misae:
-Patrząc po rozmarzonych oczach najprawdopodobniej jest zajęta. - po czym lekko zaśmiałem się, abym nie wyszedł na jakiegoś gbura, spojrzałem także w stronę Kitashiego, aby zagaić w temacie jego rodzeństwa? Ich rodzeństwa? Czy to znowu jakaś wiara czy inna sekta, może ta rogata sekta?
-Masz na myśli rodzinę, czy braci wyznaniowych? Jeśli rodzinę to rzeczywiście warto się za nimi rozejrzeć, ale jeśli wyznaniowych to może są zajęci krzewieniem wiary lub jak pewien jegomość we wielkiej rogatej masce zwracaniem na sibie uwagi? odrzekłem i skierowałem swój wzrok na arenę, chłonąłem każdą sekundę walki, aby nic nie przeoczyć podpatrywałem taktyki, umiejętności, pomysły, wszystko to dodawało mi kapkę doświadczenia, cudzego ale jednak. Zawsze obejrzenie takiego widowiska rozwijało, sprawiało, że człowiek mógł zobczyć rzeczy, które jeszcze się im nie śniły. Walka Robakami? Samospopielenie? Walka siedmioma ostrzami jednocześnie? Wiele rzeczy było po prostu niesamowitych, a jeszcze więcej mogło tutaj zostać pokazane w dalszych rundach, kiedy to zarówno stawka jak i umiejętności przeciwników wzrosną diametralnie.
Shigemi
 

Re: Trybuna północna

Postprzez Kakita Asagi » 9 lut 2018, o 22:48

Sytuacja zmieniała się niczym w kalejdoskopie, w ciągu kilku chwil niebieskooki zmienił się z cichego słuchacza i obserwatora walk na arenie, w duszę towarzystwa - znów znajdował się w centrum zainteresowania, ale czyż ponownie nie będzie tak jak przed kilkoma chwilami, gdy nawet sam cesarz z nim rozmawiał?
Yinzin, jego ojczyzna. Ciekawe było pytanie panienki Yamanaka, może było ono podyktowane jedynie uprzejmością i kulturą wypowiedzi i sposobem prowadzenia dyskusji? Cóż, posiadający pogodną duszę samuraj, uznał, że jest to coś z pogranicza wszystkich tych możliwości, nutą zdecydowanie optymistyczną.
Należało więc odpowiedzieć dziewczynie o różnokolorowych oczach, toteż Asagi przeniósł na nią swe spojrzenie, rozpogodził się i ubrawszy myśli w odpowiednie słowa przemówił tak.
- Moja ojczyzna, to dom silnych mężczyzn i kobiet, a jest to efekt życia, w takim, a nie innym miejscu. Yinzin to przede wszystkich królestwo lodu, ale ma to swoje dobre strony - trudy klimatu ułatwiają wsłuchanie się w głos duszy. - zakończył pogodnie niebieskooki, niejako cytując ideę jaką kierował się Musashi-sama, władca wszystkich samurajów. O izolacji i praktycznym zamknięciu na świat, Asagi nie wspominał, w zasadzie, jego brak wiedzy odnośnie tego, co się tutaj działo jasno wskazywało, jakie jest podeście samurajów do otaczającego ich świata...
Słysząc słowa Jun'a, Asagi na powrót wrócił do niego swoją uwagą, bowiem młody shinobi postanowił kontynuować rozważania odnośnie walki. Młody Yuki miał do powiedzenie wiele słów odnośnie walki, a Asagi w ciszy słuchał nie przerywając mu, czekając aż shinobi zakończy swoją myśl, z którą Asagi się zgadzał. Pewne było jedno, Atari zwyczajnie miała pecha, a raczej popełniła błąd. Mogła wygrać walkę, mogło być to podyktowane wszelakimi przyczynami, niektórymi wynikającymi wprost z jej samej, inne z jej przeciwnika, a jeszcze inne z sytuacji walki.
Kolejne słowa Jun'a były zdecydowanie ciekawsze i już miały w sobie mniej z teoretyzowania i gdybania. Wiedza, że istnieją sekretne techniki nie była niczym niezwykłym, fakt, że shinobi poniżej pokazywali to i owo sugerował, że niektóre sztuczki są mniej tajne od innych. Niestety, niebieskooki stale nie otrzymywał odpowiedzi na swoje podstawowe pytanie, na pewno nie wprost, należało jeszcze nieco podpytać, ale może przy innej okazji? No własnie, na takową się zapowiadało...
- To miła propozycja, Yuki-san. Aktualnie jestem w podróży w bardzo podobnym celu, zaszczytem będzie jeśli będę mógł ci towarzyszyć przez jakiś czas. - odpowiedział samuraj, co prawda była to dość niebezpieczna deklaracja, ale wszak, czyż nie był tutaj po to, by się uczyć, a jak lepiej poznać ninja, niż podróżując z jednym z nich?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Trybuna północna

Postprzez Misae » 10 lut 2018, o 16:02

-Ja nic nie mówię... - odparła, patrząc nieznacznie w bok. Coś z serii "Kobieta ma zawsze racje a jak nie ma racji to patrz punkt wyżej". Dobrze, że i brunet odpuścił zwadę i wszystko rozeszło się bez większych problemów po kościach. Wszystko odbywało się w tak przyjemnej atmosferze, że nawet nie wiedziała kiedy czas jej tak uciekał. Szczególnie kiedy Jun pociągnął temat o podróżach i opowiadał coś niecoś Asagi'emu, próbując mu nieco rozjaśnić sytuację... choć w sumie sama nie wiedząc choćby w stopniu takim jak wie teraz co potrafią ninja mogłaby mieć problem by wydobyć ze słów Yuki'ego wystarczająco dużo sensu i pomocnych informacji.
Zaraz potem po wspomnieniu o zamiarze pisania książki i zaproponowaniu mu wspólnej podróży zagadnął do białowłosej.
-Podróżuję wraz z przyjaciółmi to nasza pierwsza taka wyprawa - miała jeszcze zamiar pociągnąć, że przez to może nie być jej zupełnie łatwo samodzielnie podejmować decyzji - przecież wyruszyli po to by zwiedzić razem świat - no ale gdyby o tym nie powiedziała brunet mógłby się sam nie domyślić - byłoby to przecież co najmniej ciężkie. Wspólna podróż dodawała jej sił, pewności co do podjętej decyzji oraz odwagi, której normalnie mogłoby jej zabraknąć jeśli zdecydowałaby się na to sama... no dobra, spójrzmy prawdzie w oczy - sama w żadnym razie nie podjęłaby takiej szalonej decyzji. Już miała coś dodać gdy głos zabrał blondyn. Słysząc jego słowa aż podniosła się z krzesełka, prawie nie wytrącając z kolan Koseki'ego talerzy.
-To czy jestem zajęta czy nie, nie powinno być w pana interesie Kimanari-san - odparła nie ukrywając irytacji jego spostrzeżeniem. Nie znali się na tyle by można było sobie pozwolić na tego typu komentarze. Wróć! Oni dopiero co się poznali! Nie powinna może aż tak impulsywnie reagować, ale ten komentarz był po prostu nie na miejscu. Nie zachowywała się w żaden sposób nieodpowiednio by ten mógł sobie na to pozwolić. Musiała pilnować swojej dumy. Na szczęście Kitashi wybił ją z rytmu irytacji.
-Masz rację Kitashi-kun - powiedziała patrząc na zmrok, który już zaczął bardzo na poważnie zapadać. Nawet nie wiedziała kiedy uciekł ten cały czas, a brak obecności braci zaczynał ją już coraz bardziej niepokoić. Póki nie zobaczy, że są cali i zdrowi nie będzie mogła odetchnąć ze spokojem. Zostało jej jeszcze tylko odnieść się do słów Asagi'ego.
-Naprawdę pięknie pan mówi o tym, miejscu Kakita-san... nie sztuka wzrastać w siłę kiedy jest to łatwe, dopiero trud trenuje siłę charakteru wojownika... a przynajmniej tak zawsze powtarzał mój tata - nie wypadało by zignorowała jego odpowiedź szczególnie, że sama zapytała go o to. W wypowiedzi samuraja słychać było mądrość i rozwagę, a także doświadczenie. Musiał naprawdę wiele zobaczyć w swoim życiu i pod żadnym pozorem nie zamierzała tego podważać. W sumie to bardzo chętnie by posłuchała jakiś z jego historii, ale teraz nie mogła skupić się na niczym innym niż braciach.
-Wybacz Yuki-kun, muszę znaleźć swoich przyjaciół. Jestem pewna, że niedługo znowu się spotkamy. Do widzenia Kakita-san, również liczę na ponowne spotkanie, bardzo chciałabym usłyszeć jakąś z pańskich historii, jestem pewna, że sporo pan widział - odparła przenosząc spojrzenie na najstarszego z ich otoczenia. Wydawali się jej być wyjątkowo interesujący. Specjalnie zignorowała blondyna w swoich słowach dalej jakby będąc zirytowaną jego uwagą. Jemu jedynie skinęła główką. No co... była grzeczna i w ogóle, ale nie mogła udawać, że nic się nie stało.
Skinęła jeszcze raz wszystkim nisko głową, jakby na tylko potwierdzenie tego jak wiele uwagi w jej wychowanie włożyli jej rodzice, po czym pociągnęła za rękaw Kitashi'ego i spokojnym krokiem podążył w stronę gdzie powinna była znaleźć braci... oczywiscie nie zamierzała szukać po omacku. Od czego było się Yamanaką? Ona jeszcze im wszystkim pokaże oj pokaże!
Opuszczając z uśmiechem na ustach stadion wiedziała, że to dopiero początek ich przygód w Hanamurze.


ZT + Koseki Kitashi
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Zmierzchu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość