Villa Hikariego

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 30 lip 2019, o 02:27

Hikari miał jeszcze jeden powód, dla którego nie lubił chodzić do szpitali o ile nie było to konieczne. Nie poruszał go tymczasowo, bo myślał, że jego odpowiedź wystarczy, był w pewnym sensie nawet z niej dumny, tylko oberwał trochę za to po łbie i został nazwany głupkiem. Niech tylko dziewczyna zobaczy z czym go zielarka zostawiła zamiast użyć swoich umiejętności. Jeszcze go będzie za to przepraszać, ale obecnie to zupełnie się tego nie spodziewał i jeżeli nie został złapany to z pewnością z całym impetem się wywalił. Bez tego miał problemy iść, do tego lewa ręka musiała go puścić aby mu przyłożyć. Dodatkowo z jego ubrania wypadła drewniana szkatułka z metalowym zawiasem. Tego zdarzenia nawet nie zanotował, tak samo jak kolej wypowiedzi, bo mu wszystko tam dzwoniło we łbie. Widział światło, a co najgorsze to w jego kierunku był prowadzony. Czy to tak ma wyglądać jego koniec? Niestety jeszcze nie. W momencie kiedy dziewczyna stwierdzała coś odnośnie pracy on się odezwał głosem pełnym pretensji.
- A to za co było?
Postanowił nie wałkować dalej tematu, ale był widocznie naburmuszony. Dość krótko, bo do rozmowy o zielarce, jego umysł zajął się czymś innym niemalże tymczasowo zapominając o tym wydarzeniu, przypominać będzie mu jednak sporej wielkości guz.
- Wiem dobrze, dlaczego tam nie pracuje. Ojciec mi opowiadał, że poszło o moją matkę, której porodu nie chciano przyjąć w szpitalu z względu na bycie Sanjinką. Wtedy właśnie nazwała ich hipokrytami i się stamtąd wyniosła. Nienawiść do drugiego szczepu była tak głęboka, że mnie również nie chciano tam przyjmować, to ona zawsze się mną zajmowała. Mógłbym ją nazwać swoją babcią, chociaż chyba zabiłaby mnie za to.
Jego głos był bardzo nostalgiczny, a sam podsumował to westchnięciem. Ostatecznie dotarli do łóżka więc nawet samodzielnie usiadł nie potrzebując niczyjej pomocy. Podobnie przy rozbieraniu się, bo ostatecznie nim Inoshi zareagowała to mogła zobaczyć jego ranne plecy. Wyglądały one niczym po biczowaniu, chociaż już nie krwawiły. Minęło sporo czasu. Poza tym na jego klatce piersiowej można było zobaczyć nie jeden wcześniej wyciągnięty w Shigashi czerwony wisiorek, ale również jego zielonego brata bliźniaka. Co śmieszniejsze kolory ich zgadzały się z kolorem jego oczu, a same kamienie wyglądały dość niezwykle zjawiskowo. Prawdopodobnie nigdzie takich się nie znajdzie.
- Długo by opowiadać. Poświęcenie konieczne, w zamian za pokonanie niezwykle upartego skurwysyna.
Machnął ręką obecnie jakby nie za bardzo chcąc o tym rozmawiać. Zresztą będzie lepszy czas.
- Przestały boleć po dwóch dniach to o czym tu wspominać?Trochę brakuje mi spania na plecach, ale da się przeżyć.
Wzruszył ramionami zupełnie się tym nie przejmując i kontynuował zdejmowanie swojego stroju. Oczywiście został w swoich spodniach, goły miał tylko tors oraz stopy, bo w butach nie wypada włazić do łóżka. Ani skarpetach. Zostając sam natychmiast upadł na łóżku aby położyć się na swoim boku plecami do wejścia rozmyślając jak jest mu sucho w gardle. Musi poprosić Inoshi o przyniesienie mu czegoś do picia, ale obecnie jej nie było więc czekał. Każda sekunda stawała się dla niego niemalże minutą w tym piekle. Minął chyba miesiąc nim wróciła.
- Inooooshiii!
Krzyknął słysząc jej kroki.
- Przynieś sake! Zasycha mi w gardle!
Oczywiście przez napój miał namyśli jakieś procenty. Nawet nie wiedział jak sobie tym dosłownie przepierdolił właśnie u uczennicy, ale zupełnie się tym nie przejmował. Chciał się napić, to chyba mógł w własnym domu prawda? Jak dostał wodę nie narzekał tylko szybko opróżnił naczynie kilkoma łykami, a następnie podziękował. Nie zrozumiał tylko o co chodziło z zaprzeczeniem o czym mówiła wcześniej. Poczuł iż weszła na łóżko toteż skierował na nią swój wzrok z ewidentnym w nim zapytaniem.
- Ale... Zaprzeczasz na temat? Wiele wcześniej mówiłaś.
Nie można było się spodziewać aby w tym stanie połączyć fakty co miała na myśli toteż czekał na jakieś wyjaśnienia. Niedługo po ich uzyskaniu nakazano mu położyć się na brzuchu co zrobił, a potem nagle stracił przytomność. Jak wiele minęło czasu kiedy się obudził? Nie potrafił tego ocenić, nawet nie próbował. Wiedział jedynie, że bardzo dużo czasu co było niezwykłe jak na niego. W podróżach nie mógł złapać dobrego snu, ostatecznie każdego dnia się zamartwiał o swoją uczennicę. Tej nocy pomogła mu jej wiedza medyczna pozbawiająca go przytomności oraz bardzo dużo promili w organizmie, co miało skutek uboczny. Ból głowy z którym musiał sobie jakoś poradzić. Nawet nie otwierał oczu, nie myślał gdzie jest tylko próbował przeturlać się do krawędzi łóżka. Po drodze napotkał na przeszkodę uderzając w nią całym swoim ciałem, co sprawiło iż oprzytomniał. Impet nie mógł zaszkodzić aby została zrzucona z łóżka co najwyżej zmieniła pozycję i się obudziła. Ostatecznie godzina była późna, pewnie jakoś po dwunastej. Na jego twarzy mimo grymasu bólu pojawił się uśmiech, ale także wyraz strachu z jednym pytaniem. Co oni robili razem w jednym łóżku? Na to nie potrafił odpowiedzieć, w dodatku posiadał problem który może rozwiązać i musi nawet pilnie w tym momencie. Odwiedzić łazienkę za poranną potrzebą, a potem przejść się niczym chodzący trup do kuchni aby poszukać wody przyniesionej z studni. W najgorszym wypadku wziął wiaderko i sam to zrobił po drodze chyba upijając połowę. Dopiero teraz zwrócił uwagę, że zabite deskami wcześniej wybite okno teraz było również zasłonięte zatarasowane co wydawało mu się dziwne. Również jego rany były zabandażowane oraz uleczone, musiał za to podziękować Inoshi. Wciąż nie wiedział co go jednak tak wyłączyło w nocy, ogólnie jego wspomnienia wydawały mu się dziwne oraz niepełne. Zanim zacznie o tym myśleć musi zaparzyć sobie ziółek na ból głowy.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 lip 2019, o 18:50

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Inoshi pozornie, smacznie sobie spała, naprawdę, nie potrzebowała dużo czasu by oddać się w objęcia morfeusza, pozwolić sobie dryfować w świecie snów, świat ten często nawiedzany był przez najróżniejsze rzeczy, zarówno mrok jak i promienie światła oświetlające czasem jej twarz. Mrok... Nie należący do niej, a taki który ją otaczał. Ostatnio każda chwila snu jakiej zażywała wcale nie była spokojna. Podróż z Shigashi do Yogan-ryu odbyła się praktycznie bez snu, co udało się jej zatrzymać w jakimś lokalu przy drodze i zmrużyć oczy na dłuższe kilka minut, może godzinę dwie. Nie było łatwo pozostawić się bezbronną gdy istniało ryzyko pościgu, ryzyko, że zaraz stanie się coś złego, coś czego nie będzie można uniknąć bez wcześniejszego wykrycia. No i pozostawało zamartwianie się o Terumiego na którego nie była w stanie czekać, tak naprawdę nie miała pojęcia które z nich wydostało się pierwsze ani jak wszystko się potoczyło. Czy korzystnie, czy jednak doszło do tragedii?

Wydawało się, że zazna odpoczynek po dotarciu tutaj, bezpiecznej przystani pośród wszystkich mrocznych niewiadomych. To jednak również nie był ani przyjazny ani bezpieczny przystanek przy którym można było zapomnieć o większości trosk. Dom, mimo, że dobrze już znany okazał się niczym innym jak pułapką, klatką która miała sprawić, że zapomni o pościgu, zapomni i wreszcie uda się jej zdrzemnąć, a mimo to... Dokładnie wtedy, gdy straciła czujność, okazało się inaczej. Kolejny z figli spłatanych jej przez świat, włamywacze którym chodziło o Hikariego. Gdzie ten wymarzony spokój jakiego miała zaznać po powrocie? Łamany na dwa sen, mimo, że dłuższy nie pozwolił jej wypocząć, najpierw zerwanie się z koszmaru... Do koszmarnej rzeczywistości... Później powtórka z rozrywki, nawet i ostatnim razem, mimo, że ciemność lukrowana była elementami waty takimi jak kwiat, czy Shinjo... To wciąż... To wciąż mrok nie zamierzał zniknąć, tylko się pogłębiał. Gdzie był ten Hikari? Co się miało wydarzyć tego wieczora, co miało się stać w Yogan-ryu...

Sam Terumi na szczęście powrócił co pozwoliło przegnać część tej mrocznej mgły z krainy snów, ale tylko część bo dalej wisiało nad nimi, nad obojgiem z nich widmo Akiyamy oraz tajemnicy której zalążkiem były uprowadzone dzieci. Może dzięki jego powrotowi w końcu uda się jej zaznać spokojny... Bezpieczny sen, nie była w końcu już sama by strzec tego miejsca, mimo, że ranny to i Hikari był w kondycji do zdziałania wielu cudów. Ona nie była inna, mogła działać ale tak jak i on potrzebowała przerwy, prawdziwego odpoczynku którego nie sposób zliczyć w dniach czy godzinach, nie chodziło o nie a o tą okropną mgłę i wszelkie jej pozostałości które krążyły po umyśle starając się zagnieździć tam na dobre...

Cień... Nagle przybrał cielesnej powłoki i uderzył ją gdy nie patrzyła. Zdezorientowana rozglądała się na boki nie mogąc dostrzec rzeczywistego zagrożenia... Nie było go, tak jakby ktoś się pojawił a zaraz potem zniknął... Cień... Cień, to musiał być ten mroczny cień który nie chciał jej odstąpić... Nie przebudziła się, pokręciła się przez chwilę mamrocząc coś pod nosem - Nic nie widzę... Ciemno... Potrzebuję... - I umilkła nie kończąc zdania. We śnie odpaliła pochodnię która miała rozświetlić ciemny tunel, dym unoszący się z pochodni wzmacniał mrok a światło tworzone przez zapalony kawałek materiału ulegało bardzo szybkiemu zduszeniu i jedynie się tliło, rozświetlając niezbyt wiele.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 31 lip 2019, o 03:08

Poranek był dla Terumiego niezwykle ciężki, głowa go bolała okropnie i musiał coś na to zaradzić. Słyszał jak powiadali, że czym się strułeś tym się lecz, ale obecnie nie wyobrażał sobie wzięcia chociażby łyka sake. Na samą myśl niemalże robiło mu się niedobrze, ale dzięki szybkim paru łykom czyściutkiej i chłodniutkiej wody z wiaderka. Świeżo wyciągnięta z studni, wykonuje dobrą robotę w ustabilizowaniu jego organizmu. Resztę położył na blacie kuchennym, a następnie zajął się wyjęciem drewna z schowka i ułożeniem go w palenisku w kuchni. Dalej pozostało mu złożyć pieczęć tygrysa i wypluć niewielki płomień mający to podpalić. Pozostała ostatnia czynność przelać wodę z wiadra do metalowego garnka, a potem nastawienie nad ogniem. Tutaj musiał chwilę poczekać co wykorzystał na szukanie ziółek odpowiednich na jego problemy. Znalazł na dnie szafki szczelnie zamknięty rumianek zmieszany z miętą, na świecie tego co nie miara, a potrafi być takie przydatne. Po zaparzeniu takiego wywaru usiadł z kubkiem przy stole podpierając się łokciem o blat, a dłonią podtrzymywał głowę. Oczywiście napój był zbyt ciepły, ale nie wytrzymywał więc powoli go siorbał, a gdy nadawał się do przełykania zaczął małymi łyczkami go spijać.
Nie minęło długo kiedy w trzymanym kubku pozostały tylko fusy. Zrobił wszystko co mógł aby poradzić sobie z tym problemem więc postanowił wrócić na górę się ubrać. Po drodze znalazł drewnianą szkatułkę, którą natychmiast podniósł. Wczoraj odebrał ją z sklepu, dobrze, że wypadła akurat tutaj. Próbował sobie przypomnieć jak to się stało, ale zupełnie nie był w stanie. Ogólnie od momentu wejścia do karczmy ma pourywany film. Pamięta, że poszedł do łazienki, a potem był prowadzony przez Inoshi. Poszedł do swojego pokoju, gdzie zastał śpiącą Inoshi. Rany mu przestały zupełnie dokuczać, do tego zarówno stopa jak i tors były owinięte bandażem. Zauważył jego brak na jej dłoni, musiała użyć swojego po uleczeniu go. Była na tyle zmęczona, że nawet nie potrafiła wrócić do łóżka. Prawdę mówiąc nawet nie wpadło mu do głowy, aby oni mogli coś ten teges. Hikari po prostu nie jest taki łatwy, nie jedna już próbowała. Położył szkatułkę naprzeciwko jej twarzy, wykonał zadanie z jakim tutaj przyszedł i czując efekty ziółek postanowił zrobić obiad. O tej godzinie nie było sensu się kłopotać z śniadaniem. Nie czekając w swoim nowym stroju wyszedł na zakupy, bo w już wcześniej zauważył pustki wszędzie.
Nie trwało to długo, bo w przeciągu trzydziestu minut był z powrotem. Poprzechodził chwilę po rynku zachodząc do rzeźnika po mięso, zakupił nie tylko warzywa, ale również owoce, a jakżeby nie inaczej również dużo ryżu i wszystko inne co mu było potrzebne. Mając uzupełniony zapas, a także rozpakowany mógł zabrać się do gotowania, przy okazji nawet nie zauważył jak zszedł mu ból głowy. Wpierw zaczął od pokrojenia mięsa i zarazem ubicia go. Następnie nastawił wodę, musiał po nią ponownie pójść do studni i zaczął gotować ryż. Dosypał oczywiście do tego soli, aby było smaczniejsze. Mięso wymoczył w żółtku jajek oraz startego zaschłego chleba i zaczął smażyć powoli, wysoko nad ogniem. Będąc w pełni sprawny przy swojej szybkości oraz percepcji zajął się następnie pokrojeniem ogórka, pomidorka, dodaniem sałaty oraz jedną cebulę. Warzywa wyłożył ładnie na talerze rozdzielając, aby można było brać tylko to czego się chciało. Do tego posypał to kilkoma przyprawami, których aromat unosił się w powietrzu. Trochę innych użył do smażącego się schabu. Kiedy wszystko było gotowe wziął jeden talerz i poszedł do swojego pokoju, aby go położyć na szafeczce obok z sztućcami, a następnie cicho opuścić pomieszczenie i zająć się swoją porcją. Z odrobiną sake, wykonał dobrą robotę to mu się należy prawda? Nie ma zamiaru przesadzać, ale tak do posiłku dwie czy trzy czarki to jest zdrowe.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 31 lip 2019, o 22:37

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Oczywiście, że nie było żadnego " ten teges " Hikari mógł twierdzić, że nie jedna próbowała ale, takie ulanie w trupa otwierało wszelkie opcje, na swoje własne szczęście blondynka nie patrzyła na Hikariego w taki sposób, byłoby to ostatnie o czym mogłaby pomyśleć w odniesieniu do niego. Inoshi potrzebowała jednak jeszcze trochę czasu by mogła się swobodnie obudzić, zapewne, już był czas który by wystarczył ale... Kto kontroluje kiedy się obudzi? Tak naprawdę to teraz odsypiała wszelkie trudy podróży i samo Shigashi. Nie uniknie jednak efektu zbyt długiego snu który tylko sprawi, że przez cały dzień będzie tylko senna.

Przebudzenie nie należało do tych najszybszych, wyraźnie zaspane oczy otwierały się zaskakująco powoli, sugerując raczej by przekręciła się na drugi bok. Odruchowo jej zielone oczy same się zamykały by zaprosić ją do dalszego snu, dostrzegła jednak leżącą obok szkatułkę, chyba tylko dzięki temu nietypowemu widokowi nie pozwoliła sobie zasnąć. - Co to? - Wyszeptała zmarnowana. Nie podnosiła się jeszcze, wpatrując przez kilka chwil na leżącą szkatułę. Zastanawiała się kto ją tutaj położył i w jakim celu, nic nie przychodziło jej do głowy, dopóki nie pomyślała, że to właśnie Hikari mógł ją tutaj położyć, zapewne wciąż będąc pijanym - Liczyłam, że do rana mu przejdzie... - Nie miała pojęcia ile czasu rzeczywiście minęło, nie musiała się odwracać by wiedzieć, że jego obok już nie ma. Po prostu to czuła, że już dawno się zerwał na równe nogi.

Powoli podciągnęła się do pozycji siedzącej, w tej chwili włożyła jedną z rąk w rękaw, do tej pory spała chowając je pod swoją szatą. Dotknęła szkatułki by zaraz postawić ją na półce. - Ciekawe co jest w środku - Nie zdecydowała się jej otworzyć, nie wiedziała czy powinna ani czy nie jest to coś czego oglądać jej nie wypada. Kto wie, może to pierścionek dla Arisy i jakimś przypadkiem znalazł się tutaj. Pijany Terumi był nieprzewidywalny. - Odłożę to na bok. Jak mnie zapyta to powiem gdzie leży - Wcale nie zignorowała jedzenia które również się tutaj znalazło, na stoliku wraz z przygotowanymi przyborami. - Gotował? - Zdziwiła się czując całkiem przyjemny zapach docierający z talerza. Był wystarczająco aromatyczny by stwierdzić, że postawił go stosunkowo niedawno. Lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy, szybko jednak znikł gdy spuściła lekko głowę, wciągnęła wtedy w rękaw drugą rękę, całkiem je uwalniając. Wyglądały inaczej, były bielsze, pełne twardych blizn, rzucały się w oczy od razu, nie mogła na nie patrzeć a musiała, każdego dnia. Miała szczęście bo i tak, mogło być znacznie, znacznie gorzej. Od samego wydarzenia minęło sporo czasu, przywykła, ale wcale nie oznaczało to, że musiała się z tym godzić lub przejść do porządku dziennego, tym bardziej, że i tak większości dotyku nie czuła. - A pamiętam jak krzyczałam... Przestałam, zastanawiałam się wtedy, czy to dlatego, że nie mam już siły czy dlatego, że mnie nie boli... Chyba i jedno i drugie. - Skoro było już przyniesione to nie odczuwała potrzeby opuszczania pokoju. Co z tego, że zmarnowana i " przespana " , w obecnej chwili czuła, że jak zje to chyba dalej się położy, kompletnie nie myślała i nie chciała myśleć o niczym innym. Wystarczająco oderwana od obecnej rzeczywistości zaczęła powoli zabierać się za jedzenie przyniesionej potrawki. Ryż był w porządku, mięso zapewne też. Nawet jakby nie był to i tak by nie marudziła. Przez wszystko co się wydarzyła to od przybycia do Yogan-ryu, jeszcze nie jadła, czyli od przedwczoraj. Wydawałoby się, że to jedna z pierwszych rzeczy jakie powinna była zrobić, tak jednak nie było, głównie za sprawą wszystkiego co wydarzyło się dnia wczorajszego, nie pozwoliło to jej ani zaznać spokojnej nocy ani myśleć o części potrzeb, poza tym... I tak było pusto w szafkach przez co nawet nie miało ją co korcić.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 1 sie 2019, o 20:56 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 1 sie 2019, o 14:25

Obiad spożył w kuchni samotnie, to co Hikari upichcił było smaczne, w niczym nie ustępowało daniom przygotowanym w karczmach. Pod pewnymi względami zależy gdzie mogło je nawet przerastać, ostatecznie zanim spotkał Inoshi głównie sam sobie gotował. Do karczm nauczył się chodzić poza wioską, tutaj wstępował dopiero jak zaczął być szanowany. Też nie za często, bo posiadał wolny czas na gotowanie, teraz to wykorzystuje często na przykładowo treningi. Jak przystało na mieszkańca Yusetsu w jego kuchni było dużo aromatów i smaków głównie dzięki wielu przyprawom czy też również ziołom mającym dodać energii. Te ostatnie dodawał również do swojego produkowanego sake czasami.
Nie słysząc żadnych odgłosów postanowił dać jej odpoczynek, najwyżej wieczorem wygoni ją do swojego pokoju. Jeżeli myśli, że ten sposób wpakuje mu się do łóżka to grubo się myli, raz dał się podejść, ale kolejny nie ma zamiaru. Ostatecznie zaleczyła wszystkie rany, ciekawe ile ją to chakry musiało kosztować. Terumi nie mógł się udać do lidera bez poważnej rozmowy z nią, ostatecznie brakowało mu jakiejkolwiek wiedzy na temat o co w tym wszystkim chodziło. Mógł narobić sobie kłopotów, ale z drugiej strony dzięki temu zdobył odpowiednią siłę do poradzenia sobie z nimi. Również się rozwinął podczas wszystkich tych walk, po raz kolejny był zmuszony do wykorzystania swoich pełnych zdolności i zaryzykowania. Czy się opłacało? To się jeszcze okaże, ale dwa wisiorki łączące się z jego układem chakry w przypadku używania technik dwóch żywiołów były wielkim skarbem.
Hikari wciąż nie zdążył się nim nabawić, a skoro musiał znaleźć sobie zajęcie jakieś postanowił wziąć się za trening. Ostatecznie nic już mu nie dokuczało, zaczął od małej rozgrzewki za domem, wpierw się porozciągał rozgrzewając trochę zastałe mięśnie, a potem ćwiczeń siłowych takich jak pompki na jednej ręce. Na koniec wykonał prostą technikę taijutsu w powietrzu, co zaspokoiło jego minimalną codzienną dawkę ćwiczeń. Następnie wrócił do głównego powrotu wyjścia na zewnątrz, przetestowania swojej nowej zabawki. Ciekawiła go w tym wszystkim jednak inna rzecz, skoro posiadał obie części składowe amuletu do swojego żywiołu to co będzie z jego kekkei genkai? Czy wisiorki również będą na to oddziaływać? W przypadku podróżowania pod ziemią gleba wydawała się wyjątkowo łatwo rozmiękczać, o jego technikach ognia nie trzeba wspominać. Co w takim wypadku z lawą? Nie chciał jednak zniszczyć sobie ogródka więc wykorzystał gumową wersję swojego reberu, aby je przetestować. Już zbierając chakrę czuł jak oba wisiorki zaczynają ją wzmacniać, czyli miał rację. Z uśmiechem wypluł jakiś słupek, który następnie uderzył. Mimo użycia Reberu Di miało to wytrzymałość Reberu Shi. Na jego twarzy pojawił się uśmiech kiedy jego twór zmierzył się z murem i wyszedł bez szwanku z wszystkiego. Ostatecznie sam nie posiadał aż tak wiele siły aby go zniszczyć. Wykorzystując swoją wiedzę postanowił dalej eksperymentować. Jutsu o których czytał, ale nie miał czasu się jeszcze nauczyć. Przykładem takim mogło być gomu... gomu... Gomudama? Coś takiego, teraz ciężko przypomnieć sobie nazwę. Problemem również była jedna pieczęć, widział to jakiś czas temu w którymś z zwojów w domu. Postanowił jednak poeksperymentować mając doświadczenie w wielu żywiołach. Z pomocą jego artefaktów takie rzeczy przychodziły mu zdecydowanie dużo łatwiej. Wpierw powtórzył sam efekt jutsu ponownie używając reberu, wypluł gumową piłkę w której mógł zamknąć zarówno kogoś jak i siebie. Miało to jeszcze wady, lawa nie wystygała wystarczająco szybko tworząc materiał mogąc zamiast pomóc to zranić. Teraz przyszedł czas na testy. Najpierw spróbował to powtórzyć z najczęściej wykorzystywaną pieczęcią w jego wszelakiej maści technik, a mianowicie tygrysem. Dało to poprawę, ale wciąż wyczuwał różnicę również w wisiorkach, jakby nie osiągały pełni potencjału. Kolejną próbą był ptak, który okazał się strzałem w dziesiątkę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 sie 2019, o 21:14

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Jedzenie zajęło jej chwilę, nie śpieszyła się bo nie miała ku temu najmniejszych powodów, założyła, że jeżeli wytrzyma na nogach dłużej niż kilkadziesiąt minut to wystarczająco się rozbudzi. Tak też zwyczajnie pałaszowała co Terumi przygotował, niepodobnie do siebie zjadła wszystko co było na talerzu. Zwykle zostawiała po sobie trochę jedzenia, nie czuła potrzeby, ani nie mogła zjeść więcej, dzisiaj, mimo wszystko była głodna. - Sama nie mogę uwierzyć, że tak mało przygotował... - Pomyślała pakując nieco potrawki do paszczy gdy kończyła. Co prawda, w rzeczywistości nie chodziło o małą porcję, a o to jak dużo mogła w siebie dzisiaj zmieścić. Im więcej jadła, tym bardziej pobudzona się czuła, był to zastrzyk energii którego bardzo potrzebowała, zwłaszcza po ostatnich dniach. Nieco bardziej przebudzona zaczęła rozglądać się nieco po pokoju, odgarnęła ręką włosy spoglądając to na łóżko, to na cały wystrój pokoju. Stroju Terumiego nie było, czyli na pewno gdzieś poszedł, dlatego zaczęła powolne rozglądanie się po posiadłości w celu jego odnalezienia. W tym wszystkim schowała ręce w rękawy. Póki nie musiała, nie potrzebowała widzieć tych ran. Wystarczy, że były w praktycznie stałym efekcie częściowego " nie czucia ".

Przez cały ten czas zachowywała się stosunkowo cicho, nie było przesłanek, ani nie miała motywacji by czynić inaczej. Najpierw sprawdziła najbardziej prawdopodobne miejsce, gabinet i kuchnię. Zakładała, że pewnie znów pije w jednym z tych miejsc. Dopiero gdy wyjrzała przez okno, dostrzegła kręcącego się tam mężczyznę. To był Hikari, mężczyzna który władał tą posiadłością, jej nauczyciel. Przez chwilę przyglądała się jego wyczynom, dopiero po dłuższej chwili wyciągnęła lekko jedną rękę przez kołnierz i przesunęła drzwi. Po tym ruchu ich nie zamykała. Wyłoniła się na tarasie ogródka za domem, na pewno gdzieś w okolicy widziała studnię, a gdzieś bliżej Hikariego zabawiającego się w ćwiczenia oraz tworzenie gumowych kul. - Hę? - Uniosła lewą brew do góry widząc jak Terumi wypluwa gumowatą i ciągnącą się piłkę. Nie odezwała się, zbliżyła się do ściany i oparła o nią lekko zsuwając w dół, przysiadła z wyprostowanymi nogami naprzeciw siebie, ułożyła je w jedną stronę, lekko pod kątem, spoglądała w kierunku chłopaka tworzącego te dziwy. Nie wyglądała na jakąś straszliwie zmęczoną, bardziej zmartwioną i zamyśloną podczas obserwacji najnowszych wyczynów Hikariego. - Nawet nie wiem jak mu to wszystko powiedzieć, ani czy będę potrafiła to zrobić - Westchnęła wykrzywiając zarazem usta w sposób sugerujący dosyć lekkie niezadowolenie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 2 sie 2019, o 02:55

Ktoś na prawdę chyba musiał nie mieć co robić w życiu, aby tak zawsze marudzić. Zawsze musi coś się znaleźć co nie pasuje, nawet tym razem porcja której zazwyczaj by zostawiła dziewczyna połowę. Nie dość, że zrobione, przyniesione to wciąż trzeba narzekać. Nawet nie stwierdziła czy to było smaczne, a może nijakie. Dobrze, że kucharz nie mógł przeczytać tych myśli, nie tylko nie posiada takich zdolności, ale również aktualnie był zajęty treningiem. W trakcie zabawy z gumową wersją lawy do Hikariego postanowiła dołączyć Inoshi, która usiadła i oparła się o mur posesji. Ni to dzień dobry, ni spierdalaj, dziękuję, zupa była chujowa. Doprawdy taka osoba potrafi normalnego doprowadzić do bólu głowy, jakby to ktoś robił drugiemu na złość czasami. Nic dziwnego jak się na nią w rodzinie wkurzali kiedy wymaga wszystkiego, a nie okazuje chociażby kropli wdzięczności za cokolwiek. Zawsze tylko więcej. Postanowił przerwać dalszą naukę podstawowego jutsu jego gałęzi i podejść do niej. Ostatecznie czekał, aż będą mogli porozmawiać normalnie.
- Widzę śpiąca królewna wstała. Dzień dobry.
Powiedział zbliżając się, a zaraz po tym usiadł obok. Jakiś metr.
- Smakował obiad chociaż?
Terumi zagadał będąc ciekawy odpowiedzi, nie chciał też zaczynać od razu z grubej rury od spraw najważniejszych. Mają wiele do omówienia, musi się dowiedzieć o wszystkim co się wydarzyło w Shigashi. Jego wyczyny tamtejsze z pewnością mogą mieć konsekwencje dla niego. Prawdę mówiąc nie obawiał się ich w tym momencie, wręcz w pewnym sensie czekał na nie będąc gotowy. Całe życie robił wszystko, aby znaleźć się właśnie w tym miejscu gdzie powoli będzie mógł wziąć trochę przeznaczenia w swoje ręce. Jego dwie wiszące na szyi zabawki są kluczowe w tym zakresie, dają mu wiele możliwości. Gdy usłyszał odpowiedź postanowił przejść do setna sprawy.
- Słuchaj, wiem, że jesteś zmęczona, ale musimy porozmawiać o wydarzeniach w mieście kupieckim. Wciąż posiadam więcej pytań niż jakichkolwiek odpowiedzi, a po tym co zrobiłem zdecydowanie muszę odwiedzić lidera i go poinformować. Nawet jakbym chciał to nie mogę sobie pozwolić z tym dłużej czekać.
Prawda była brutalna, a odkładanie sprawy na później niczego nie polepszy. Wręcz przeciwnie, mogłoby tylko wszystko skomplikować. Nie mogli jednak robić tego na podwórku, gdzie wszyscy mogli ich podsłuchać bez problemu. Jakoś za czterema ścianami czuł się lepiej.
- Przejdźmy do środka, to nie jest miejsce na takie tematy. Może herbaty?
Tuż przed zadaniem pytania wstał, a w trakcie podał rękę aby pomóc wykonać takowy ruch również uczennicy. Miejmy tylko nadzieję, że ta nie zacznie nagle wydziwiać i na coś kolejnego narzekać.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 sie 2019, o 18:03

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Można było pomyśleć sobie najróżniejsze rzeczy, ale ostatnim co można było jej zarzucić to samo to, że marudziła przy jedzeniu. Drogi narratorze, to szczegóły na które nie powinieneś zwracać większej uwagi w mojej narracji bowiem nijak nie odnoszą się do samego Terumiego któremu również można bardzo wiele zarzucić. Kto wie jak dużo, zwłaszcza jak nikt inny go nie widzi. Wracając do mojej blondynki, Inoshi na pewno nie pomyślała sobie, że zupa była za słona... Co prawda, nie przywitała się, ale czy powinna była? Przerwała by Hikariemu jego ćwiczenie, kto wie jak mogłaby go rozproszyć. Ostatecznie oboje mieli za sobą trudny czas, ciężkie chwile i wydaje mi się, że powinien to zrozumieć, zwłaszcza, że obecnie już go nic nie boli, a mogła nie leczyć. To by dopiero niewdzięczna była.

Pierwsze co rzuciło się jej w oczy, były słowa których użył Hikari, Inoshi nie była z wyższej ani ważniejszej rodziny w rodzie więc uniosła jedynie zaskoczona brew, do księżniczki było jej daleko, takiej jak Misae. - Królewna ze mnie żadna. - Niezbyt wiedziała o co mu chodzi. Nie zamierzała natomiast o to kruszyć kopii, westchnęła jedynie lekko dorzucając jeszcze - Ohayo... Smakował, długo się gotował? - Nie to, że była ciekawa, nie chciała jednak dawać po sobie znać, że nawet nie wie jak późno już jest, była wiosna, zbliżało się lato więc mogło być zarówno wcześnie, jak i już po południu, wolała tego nie zgadywać, ani nie dawać zbyt dużych sugestii ku swojemu, nie zorientowaniu w sytuacji i terenie. Uniosła lekko głowę, dopiero w tej chwili, przypatrując się mężczyźnie. Musieli rozmówić się w sprawie ostatnich wydarzeń, oboje na to czekali, a jednak wczorajsza data nie była dobra do rozmowy, z kolei dzisiejsza tworzyła w powietrzu specyficzną pustkę, taką którą trudno jest wypełnić czymkolwiek. Hikari wyraził wszystko to co chciał, jakby chodziło tylko i wyłącznie o czas, tak... Jakby nic wielkiego się nie stało... Dla niego może i tak było, ale nie dla niej. Inoshi również nie zamierzała rozmawiać na zewnątrz, kiwnęła głową parokrotnie na jego słowa, doskonale wiedziała, że nie jest tutaj bezpiecznie, szczególnie gdy wciąż groziło im niebezpieczeństwo z okolicy.

Gdy wyciągał rękę sama podparła się plecami o ściankę i podciągnęła w górę, nie potrzebowała nawet zbyt wiele odpowiadać, rozmówić się musieli, propozycja odnośnie herbaty spotkała się z pokiwaniem głową, stosunkowo powolnym i zamyślonym - Poproszę... - Wydała z siebie stosunkowo cicho, by zaraz ruszyć wraz z nim do pomieszczenia, prawdopodobnie kuchni gdzie usiadła na jednym z krzeseł wpatrując się przez kilka chwil w stół. - Od czego chciałbyś zacząć, Hikari-senpai? Nie wiem od czego zacząć... Od tego co nam grozi w twoim domu, czy o Shigashi? - Nie potrafiła ukrywać niezbyt pozytywnie nastawionej miny do tej rozmowy. Myślała o niej długo, a wciąż nie potrafiła się zdecydować w jaki sposób będzie mówiła.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 3 sie 2019, o 01:27

W krainach górskich aby być księżniczką trzeba pochodzić z odpowiedniej rodziny, bycie częścią szczepu jest pod tym względem łatwiejsze. Nie ma takich sztucznych podziałów, jest tylko starszyzna jako osoby, które zasłużyły swoimi czynami na obecny szacunek, aczkolwiek do tytułu szlacheckiego to im daleko.
- Może nie w górach, ale w Yogan-Ryu każda może być księżniczką. Nie podobałby się Tobie ten tytuł? Księżna Inoshi.
Uśmiechnął się wypowiadając te zdania, mimo iż jego dłoń nie została przyjęta aby pomóc wstać. Przynajmniej herbaty nie odmówiła. Oczywiście wciąż mieli wiele do porozmawiania, w trakcie tego przyjdzie czas na ewentualny gniew, obecnie cieszył się, że jakimś cudem jego uczennica wyszła z tego bez szwanku. Nie miał wątpliwości iż to ona, gdyby ktoś próbował się pod nią podszyć nie ścinałby włosów przykładowo. Nie leczyłby jego ran, nie prowadził do domu. Wczorajsze wątpliwości po pijaku w chwili spotkania nawet na sekundę nie przyszły mu do głowy, wtedy bał się najgorszego. Pytanie o to jak długo gotował się obiad go zaskoczyło.
- Zajęło mi to dobre pół godziny, jeszcze możesz doliczyć zakupy.
Zorientować się w czasie łatwo było nawet po położeniu słońca. Terumi nauczył się rozpoznawać czas, obecnie było pomiędzy drugą, a trzecią na oko by powiedział. Po przebudzeniu trochę czasu zajęło mu dojście do siebie, zioła nie działają natychmiast niestety. Oczywiście pod zadaszeniem nie było to możliwe, zrobił to jednak przed wejściem do środka. Tam był już zajęty dołożeniem drewna do paleniska troszeczkę, póki wciąż się tliło, aby zagotować nową wodę. Przynajmniej tej wciąż zostało w tym tutejszym wiaderku więc nie musiał iść po drugi. Nastawiając garnuszek nad ogniem usłyszał coś zupełnie niespodziewanego. Jego uczennica chciała porozmawiać o tym co nam grozi w tym domu, poza mafią z Shigashi? Czy dobrze to wszystko zrozumiał? W jego głowie powstało jeszcze więcej pytań, aż ból poranny chciał się ponownie odezwać. Natychmiast się odwrócił w jej kierunku patrząc prosto w jej zielone oczy swoimi różnobarwnymi źrenicami.
- Chcesz powiedzieć, że coś nam grozi w domu poza mafią? Widzę nie będę mógł narzekać na nudę w najbliższym czasie.
Westchnął głębiej i zaczął sięgać po kubki.
- Zostawmy naszą wycieczkę na koniec, zresztą sam zacznę opowiadając co robiłem po wejściu na arenę. Wpierw wolałbym dowiedzieć się o niebezpieczeństwie w wiosce, ale może sama masz jakieś inne pytanie? Nigdy nie opowiadałem o tym amulecie, który nagle wyciągnąłem przy Arashim prawda? Aż oczy mu się zaświeciły.
Hikari wolał odłożyć rozmowę o Shigashi na późniejszy moment. Wiedział, że będzie musiał zganić Inoshi za pewne rzeczy, nie ważne co ta powie. Ostatecznie z powodu kompletnej niewiedzy ostro tam narozrabiał, może być w niebezpieczeństwie. Nie chciałby takowego ściągać na nikogo innego, już wystarczająco przysporzył jej możliwych problemów. Zdobycie amuletu może go wiele kosztować, nawarzył sobie cierpkiego wina, które musi obecnie wypić. Chociaż tak na prawdę to tylko herbatę, której nie słodził, bo woda już się parowała. Zanim się dosiadł naprzeciwko położył na stole oba kubki z których wciąż parowało oraz cukier z łyżeczką.
- Zdobyłem go zanim się jeszcze poznaliśmy, sam nie wiedziałem do czego służy. Wciąż można powiedzieć, że badam jego pochodzenie czy też wszystkie właściwości. Kiedy tylko wszedłem do pokoju w którym się znajdował poczułem bijącą od niego chakrę, zupełnie kiedy się podzieliłaś ze mną sensorem. Była bardzo intensywna i znikła po dotknięciu, poczułem jedynie ciepło przechodzące moje ciało w tym momencie. Niedługo po tym odkryłem, że wzmacnia on techniki żywiołu ognia. To właśnie dzięki tej sztuczce mam swoją zazwyczaj przewagę. Jak możesz się domyślić taki przedmiot może być pożądaniem wielu więc zachowywałem to w tajemnicy. Dłużej już raczej nie będę w stanie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 sie 2019, o 19:05

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Lekko uśmiechnęła się słysząc wyimaginowany tytuł nadany przez księcia pół-krwi Hikariego. Szybko jednak mina jej zrzedła dodając do niej z lekkim przekąsem - Nie bardzo. Księżniczka, a Księżna to trochę co innego... Chyba Arisu-dono, jej najbliżej do takiej księżniej... Tak myślę. - Co prawda tytułów tego typu nie uświadczało się w okolicy, to trudno uwierzyć, że u Yogańczyków prosta dziewczyna z ludu mogła zostać księżniczyką, czy to w ogóle było możliwe, a może to zwyczajne bajdurzenie z ust Terumiego? Nie zanosiło się na to by mieli szybko się przekonać. Inoshi wcale nie wyciągała rąk, wciąż skrywała je w yukacie a rękawy wolno zwisały. Ilość czasu jaką mężczyzna poświecił na zrobienie zakupów spotkała się z jej obojętnością, tak naprawdę to był jego dom i wypadało czasem coś kupić, a wcześniej żadne z nich nie miało na takie poczynania czasu. Wycieczka do kuchni nie obfitowała w dodatkowe określenia, czy też epitety. - Tak... Coś złego wisi w powietrzu, komuś bardzo zależało, żeby wiedzieć czy jesteś w wiosce. - Rozmowa o Shigashi musiała poczekać, problemy Yogan-ryu wysuwały się na pierwszą linię rozmowy. Hikari stosunkowo szybko zaczął przygotowywać coś do picia. Nim kontynuowała swoją opowieść wysłuchała tego co miał jeszcze do powiedzenia. Między innymi opowieści o amulecie i jego zdobyciu. Herbata była idealnym trunkiem do takich opowieści, nawilżenie ust po całej nocy bez napicia się czegokolwiek wydawało się mieć zbawienne efekty. Tym bardziej, że to zawsze coś znacznie lepszego od wody. - Chcesz mi powiedzieć, że on sprawia, że twoje techniki są silniejsze? - Zapytała zaskoczona, takie magiczne przedmioty to było coś o czym przedtem słyszała jedynie z opowieści oraz legend, nigdy żadnego nie miała okazję zobaczyć. - A więc... Mówisz, że jest magiczny? - Dosłodziła herbaty a zaraz potem zaczęła ją powoli popijać. - Myślisz, że inni o tym wiedzą, Hikari-senei? - Chodziło o amulet rzecz jasna, o to, że go posiada, oraz to jakie, specjalne właściwości w swojej istocie skrywa.

- Sensei... Ktoś próbował włamać się do twojego domu, chodzili w nocy... Szukali, szukali Ciebie. Ktoś, rozkazał im sprawdzić czy jesteś w domu, nie mieli dobrych intencji, mimo, że to tutejsi Yogańczycy... - Odstawiła kubek z herbatą na bok, albo podstawkę jeżeli takowa była. Rozejrzała się po kuchni biorąc głębszy oddech. Przyjrzała się Terumiemu, a przede wszystkim jego reakcji na wspomnienie o jego rodzinnych stronach, a raczej wieści, że nie każdy życzy mu z osady najlepiej, albo nawet lepiej, planuje coś dużego.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 4 sie 2019, o 13:57

Informacje, że komuś bardzo zależało wiedzieć czy jest w wiosce powodowały u niego lekkie zmartwienie. Tym bardziej, że... Nie wiedział kto to mógł być, ani jakie miał zamiary. Nie przejmował się, że ktoś chciałby go skrzywdzić, jest niemalże pewien poradzenia sobie z takim zagrożeniem, przecież sprawdzali czy jest tutaj obecny. Najprawdopodobniej obawiali się, że Hikari może zepsuć im plany i nie chcieli się w takim wypadku narażać. Jego czujność w wiosce nie będzie mogła opaść nawet na sekundę, teraz będzie musiał sam ścigać za wielką niewiadomą po ciemku, a w międzyczasie może być sam ścigany przez mafię. Zanim do tego jednak wrócą opowiedział co niego na temat swojego wisiorka, co wywołało kilka pytań. Wpierw miało to być potwierdzenie własnych słów, na co kiwnął głową na tak z odgłosem brzmiącym "mhmm". Samo to było wystarczającą odpowiedzią, po co się powtarzać. Na określenie o magii lekko się uśmiechnął.
- Magiczny? Nie, nic z tych rzeczy. Ludzie lubią określać rzeczy których nie rozumieją w ten sposób, ale za tym musi kryć się jakaś sztuczka.
Dalej pozostało mu tylko westchnąć.
- Nikt nie wiedział, że go posiadam. Pokazałem go tylko raz w życiu, Arashiemu, aby dołączyć do tych walk w Shigashi. Wyglądał jakby wiedział o co chodzi, szczególnie, że jego zielony brat bliźniak był główną nagrodą.
Wzruszył ramionami nie mogąc nic na tą kwestię poradzić. Mafia zdając sobie sprawę nie tylko z jego potęgi, ale także posiadanych artefaktów będzie musiała zastanowić się kilka razy porządnie zanim złoży mu wizytę. Wiedzą, że nie będzie to prosta sprawa, co jest ich jedynym plusem. Dodatkowo zapuszczanie się tak daleko od wioski kupieckiej to niczym proszenie się o kłopoty, w Yogan-Ryu to on posiadał przewagę. Patrząc na możliwe zyski i straty, a tym zawsze się oni kierują tutaj powinien być bezpieczny.
Zaskoczyła go próba włamania się do domu, prawdę mówiąc nigdy takowa się nie przydarzyła. Wszyscy omijali jego posesję, bo wiedzieli z jakim gniewem lidera to się mogło spotkać. Co jak co, ale ten zadbał o jego bezpieczeństwo po wygnaniu rodziców. Mogli go wyzywać, poniżać, ale nigdy nie odczuł fizycznego znęcania się nad nim.
- Czyli próbowali się włamać do mojego domu, bo ktoś rozkazał im sprawdzić czy jestem w domu?
Popił herbatę upewniając się czy dobrze to wszystko zrozumiał chwilę się nad tym zastanawiając.
- Takie działanie nie pasuje mi do miejscowych, od pewnego wydarzenia żaden nie odważyłby się na taki krok. Musieli zostać do tego zmuszeni. Zapamiętałaś jak wyglądali, albo o czym rozmawiali? Musiałbym ich odnaleźć.
Oczywiście sam Terumi nie miał pojęcia, że Inoshi sama już rozwiązała część sprawy i teraz pozostało czekać na wyniki przesłuchania odpowiedzialnych za to mężczyzn. Nie znał również tego całego Shinjo, po prostu nie mieli okazji się jeszcze zapoznać. Prawdopodobnie to niedługo się zmieni, bo będzie musiał zainteresować się całą tą sprawą. Nie będzie mógł zabić lidera do czasu aż w wiosce nie będzie spokojnie, bo w takim wypadku mogłoby to się odbić na nim czkawką. Mogli się lubić, nie lubić, mieć inne pomysły na przyszłość nie tylko gałęzi, ale całego też szczepu, jednak obecnie był tarczą wioski, jej przedstawicielem, której nikt nie odważył się ruszyć. Miało to swoje plusy, a może udałoby się go przekonać do porzucenia tej nienawiści, póki nie przekroczył linii?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 4 sie 2019, o 19:12

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Hikari nie był jedyną osobą która była zaniepokojona, może i książę pół-krwi nie martwił się o swoje zdrowie, ale byłby naprawdę nieostrożny gdyby nie wziął pod uwagę swojego stanu z dnia wczorajszego. Wczoraj, COŚ mogło się stać i kto wie jak potoczyłyby się jego losy. Czujność nie miła tutaj zbyt wiele do rzeczy, śpiący, niczego nie spodziewający się Terumi, raczej nawet by się o tajemniczej wizycie nie dowiedział, mieli zwyczajnie pech, że trafili na nią, a już zwłaszcza w takiej sytuacji. - Na to wygląda, mieli pecha, że trafili akurat na mnie... Zwłaszcza po tym co się wydarzyło - Opuściła lekko głowę, nie omieszkała westchnąć biorąc kolejnego łyka herbaty by ręce zaraz ponownie schować, tym razem tylko pod stół, by nie trzymać ich na nim. - Pewnego wydarzenia? Co masz na myśli... - Zaciekawił ją delikatnie tym całym wydarzeniem, być może już o nim słyszała, lub, jeszcze się z nią taką informacją nie podzielił.

Jak już udzielił tej informacji pozwoliła sobie przejść dalej odnośnie tego co się wydarzyło w posiadłości. - To byli miejscowi, podobno kogoś bardzo interesowała twoja obecność, ale kogo, nie mogłam ustalić. - Skrzywiła się pozwalając Hikariemu na wyrażenie swojej opinii o to co usłyszał dotychczas, musiała jednak kontynuować odpowiedzi na jego pytania i rozwijać opowieść - Znasz Shinjo? Cała sprawa otarła się o niego. Jakaś banda idiotów, na czyjeś polecenie uprowadziła dzieci z osady. Podobno zastaw po to by wykonali zadanie, sprawdzili czy jesteś. Potem ich nie oddali, a wraz z nim badałam tą sprawę nim Cię odnalazłam w tawernie. - Wzięła kolejnego łyka herbaty, już chłodniejszej, chciało się jej pić, ponieważ to była jej pierwsza okazja by uzupełnić płyny odkąd poszła spać, albo i dłużej. - Odnaleźliśmy ich kryjówkę, uratowaliśmy dzieci, pojmaliśmy ich wraz z tutejszą strażą. Shinjo powiedział, że jak się od nich czegoś dowie to jako pierwsi otrzymamy informacje. Sama stwierdziłam, że to nie mogą być tutejsi, ani biedniejsi, ani głupi jak ta banda. To musiałby być ktoś inny, ktoś z poza tego miejsca, komu twoja obecność jest nie na rękę... Podobno nasza sprawa nie była jedyną... - Zaczęła poruszać ustami to w lewo, to w prawo na swojej twarzy i po chwili pociągnęła nosem opierając się mocniej o oparcie, przymknęła na chwilę oczy, by zaraz je otworzyć i rozejrzeć się po kuchni.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 4 sie 2019, o 20:31

Oczywiście wspomnienie o pewnym wydarzeniu musiało nadać pytań, ale jak przedstawić to w dość szybki sposób? Teraz Hikari miał zagwozdkę, minę na którą samotnie się nadział i musiał jakoś wykaraskać. Siedzieli tutaj aby zająć się zupełnie innymi sprawami niżeli jakimiś dawnymi historiami, z czasów jak był jeszcze nastolatkiem.
- Byłem może starszym od ciebie o rok czy dwa doko. W Atsui niebawem była wojna w której obiecałem pomóc Ichirou Sabaku. Po zezwoleniu lidera zebrało się ze mną około stu żołnierzy oraz shinobi, pewien Akoraito, który nienawidził mnie za moje pochodzenie zebrał pięćdziesiątkę z sobą na drugą stronę konfliktu. Przygotowali na mnie zasadzkę, przez co musiałem zabić jego zarówno jak i kilku innych zanim reszta się rozpierzchła. Po tym raczej nikt nie chciał próbować mojej siły, wystarczyły im opowieści tych na froncie.
Gdziekolwiek nie pójdzie za sobą zostawia tylko ślady z trupów, które chciałyby go wciągnąć w otchłań z sobą. Aby się poddał, bo życie będzie mu stawiało tylko przeciwności za przeciwnością. Wiele razy rozmyślał nad tym, ale spoglądając na Inoshi obecnie wiedział, że nie może tego uczynić. Wręcz przeciwnie, że musi wziąć na siebie to brzemię i mu podołać, tak jak zawsze. Kiedyś z pewnością nadejdzie moment, że ten ciężar go przygniecie. Będzie chciał o wiele więcej wykonać niżeli ma możliwości. Bał się tego momentu, najbardziej się obawiał jak zawiedzie, nie tylko tych co na niego liczyli jak przykładowo rodzice, ale samego siebie. Z tego powodu chłonął wiedzę przekazywaną od uczennicy o kolejnym zagrożeniu zapuszczającym swoje korzenie. Natychmiast zanotował pojawiające się imię, aby wiedzieć kogo szukać w wyjaśnieniu całej sprawy. Raczej nie spędzał w wiosce czasu na poznawaniu wszystkich, więc nic dziwnego iż nie kojarzył kogoś.
- Raczej nie kojarzę nikogo o tym imieniu więc będę musiał dopiero go poznać. Ewentualnie mogę nie kojarzyć z dawnych lat, już nie pamiętam kogo przysyłał lider do sprawdzania moich postępów oraz szkolenia w przypadku jakichś braków.
Powiedział wciąż zamyślony nad tą całą sytuacją. Banda idiotów, która uprowadziła dzieci i kazała sprawdzić czy Hikari jest w domu. Z powodu jego nieobecności zażądali okupu, głupcy co mieli nadzieję, że to przejdzie im płazem. Wszystko upadłoby z sekundą kiedy Joichiro by się o tym dowiedział, sam by tam poleciał wszystkich wpierw zabić, potem dopiero zadawać pytania.
- Obawiam się, że w takim wypadku to był tylko test. Chcieli zobaczyć jak zareagujemy zanim podejmą następne kroki. Spodziewali się mojej ewentualnej interwencji, ale nie przewidzieli, że moja uczennica może im popsuć plany.
Z ostatnim zdaniem na chwilę się uśmiechnął, bo swego rodzaju to była chyba pochwała. Może nie bezpośrednia, ale zawsze.
- Nie chcieli abym był w to zamieszany. Wątpię aby coś nam groziło bezpośrednio z ich strony. Uważają mnie za przeszkodę w ich planach, z którą nie chcą zadzierać. Problemem jest co chcą osiągnąć...
Napił się herbaty zanim zaschnie mu w gardle. Powoli, bardzo powoli znikała mu zawartość kubka. Wciąż było tego u niego ponad połowę, ale historii wciąż co nie miara.
- Mam nadzieję, że Shinjo czegoś się dowie. Muszę odwiedzić lidera więc postaram się zajść również do niego. Wiesz gdzie mogę go znaleźć, albo coś o innych sprawach?
Zanim przejdzie jednak dalej postanowił się upewnić w jednej kwestii.
- To wszystko co powinienem wiedzieć? Jak tak teraz moja kolej.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 4 sie 2019, o 22:24

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Wykaraskanie się z tak niewielkiego problemu, przeszkody tak niewielkiej, że dostrzeżenie jej pod wielką lupą byłoby trudne, nie mogło być dla Terumiego problemem, zwłaszcza, że sam się wmanewrował w opowiadanie historii, czy tego chciał czy nie. A wszystko to sprowadzało się do jednego, opowiedzenia o tym co stało się kiedyś, czymś, co sprawiło, że warto było o tym wspominać. Inoshi nie zamierzała mu przerywać jego opowieści, dostał swoje pięć minut i liczyła, że uraczy ją odpowiedzią, taką która zarazem nie pozostawi niedopowiedzeń i wyjaśni, dlaczego akurat wybrał tamtą chwilę jako świadectwo tego, że nikt nie będzie miał celu mu przeszkodzić, czy też działać przeciw niemu. - Czyli to nie było wcale tak dawno... - A właśnie na taką opowieść się to zapowiadało, że historia dotyczyć będzie bardziej zamierzchłych czasów o których, wydawałoby się, że nikt już nie będzie pamiętać. Okazało się, że było z goła inaczej, to było coś o czym słyszała już strzępki opowieści, kiedyś. - Opowieści nie są wieczne, Hikari-senpai - Czy była w tym inna prawda niż właśnie wypowiedziana przez Inoshi? Świat shinobi żył swoim życiem, szybkim życiem w którym wszyscy, zarówno szybko dorastali, jak i stawali się silniejsi, oraz umierali.

W pewien sposób byli swoimi przeciwieństwami. Trudno było nazwać to inaczej ale Hikari nie zważał na życie innych, przynajmniej nie tak bardzo jak blondynka, można mówić, że nie miał wyboru, sam by zginął, ale wybór jest zawsze, właśnie te wybory odróżniały ich od prawdziwych zwyrodnialców. Czymże w tym wypadku jest też chwalenie się własną siłą? Atrybutem mądrości? Licząc rzecz jasna na to, że ci którzy to zobaczą okażą się mądrzy i nie zrobią niczego głupiego... To liczenie na innych, że inni zrobią " coś ", dokonają czegoś za co my będziemy mogli potem stwierdzić, że zrobiliśmy dobrze, ale prawda była inna. To było wciąż poleganie na innych, tych których ruchy bywały nieprzewidywalne, a nawet jeśli... Sprowadzało się to w końcu do nas, w chwili gdy pojawił się godny oponent, przeciwnik do skonfrontowania tej niepokonanej siły, pokazanej poprzednio. Dlatego właśnie to było niebezpieczne, nie gwarantowało niczego, sprowadzało do mordu, nieuniknionego ostatecznie...

Reakcja Terumiego na informacje o Shinjo zaskoczyła dziewczynę, co prawda mógł go nie znać, ale żeby nie znać kogoś takiego jak on? Było to co najmniej dziwne, że nie kojarzył go nawet z imienia, co prawda był on nowy na swoim stanowisku to wciąż nie oznaczało, że nie powinien go znać, wioska Yogan nie była przecież aglomeracją poziomu Saimin, zresztą, takich osób jak Shinjo się nie zapomina, nie sposób go nie znać, zwłaszcza dla Terumiego. - To dziwne, wydawało mi się, że go znasz, on wydaje się znać ciebie... Zresztą... Jak możesz nie znać kogoś kto też jest z dwóch gałęzi? Niedawno awansował... Aleeee nie wiem o tym zbyt dużo. - Wątpliwe by sam Yoichiro przeszukiwał wioskę w celu dopadnięcia bandy głupców, miał od tego swoich ludzi, tak też się ostatecznie stało, jego ludzie rozwiązali problem, podczas tej misji, jedną z tych osób była Inoshi. - To nie byli silni shinobi... Byli stosunkowo... Beznadziejni. Ale... Hikari-sensei... Nie wydaje Ci się, że myślisz o sobie... Z-zbyt... Zbyt ważnie? - Może brzmiało to dziwnie, ale właśnie tak odbierała to w tej chwili Yamanaka, według niej on dosłownie myślał, że chodzi tutaj tylko o niego, tak jakby był jedyną osobą w wiosce zdolną do czegokolwiek, oboje jednak musieli rozumieć to, że nie było to prawdą. Był jedną z wielu osób które mogły pokrzyżować wiele z planów kogoś bardzo ambitnego, z nich wszystkich jednak to Hikari był największą, dziką wręcz kartą, pionkiem po którym nie można było spodziewać się jakiegoś konkretnego ruchu w jakimś kierunku. - I niby co byś zrobił? Poszedł i spalił ich? - Zapytała z dość kpiącym tonem, nie wiedziała co o tym myśleć. Ludzie, czyniąc pewnie rzeczy zawsze mieli powody by je robić. To nigdy nie było tak, że ktoś coś kradł bo lubił, były wyjątki, to prawda, ale reguła mówiła sama za siebie, nikt nie robił niczego bez przyczyny, tak też było tutaj, powodem były dzieci, a co obiecano tamtym? - Nie wiem co o tym sądzić Hikari-sensei, widzę tą sprawę całkowicie inaczej od ciebie. Zwłaszcza, że mówiłam, że nie jesteś jedynym. - Nie oczekiwała po Hikarim zobaczyć jakiejś szczególnej reakcji, nie miała też ona wielkiego znaczenia, wszystko to, to jedynie domysły które nie prowadzą do niczego konkretnego, dopóki nie wiedzą tego co może przekazać im drugi z książąt pół-krwi. - Eh... Ma biuro po drodze do gabinetu Yoichiro, ale uważaj, straszny z niego podrywacz - Pokręciła głową, znów przystawiając kubek z herbatą do ust. Napiła się skinając zarazem głową na potwierdzenie dwóch jego ostatnich wypowiedzi. Tak, to była jego kolej na historie, a co do Shinjo, nie miała już nic do dodania. Obawiała się jedynie, że to co powie, wcale nie będzie proste.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 5 sie 2019, o 01:43

Hikari oczywiście, że miał wybór. Mógł w tym nie brać udziału, nie pomagać Ichirou w wojnie jakiej toczyło Sabaku. W momencie kiedy się na to zdecydował i dał swoje słowo było zbyt późno. Ludzie będący tam nie usłuchaliby go, widząc go w potrzasku cieszyli się i śmiali zamiast tego. W idealnym świecie wszystko można byłoby rozwiązać za pomocą rozmowy. W obecnym, gdzie łatwo jest się zachłysnąć własną potęgą nie usłuchałoby się, że to co robi jest bez sensu. To właśnie w tamtym momencie ostatecznie przekonał się, że czasem zło bywa konieczne. Im większą potęgę ludzie posiadają tym są bardziej uparci, to też dotyczy jego samego.
- W wiosce mieszka więcej osób z dwóch gałęzi?
Był tym zdziwiony. Można go było nazywać ignorantem, jego uczennica wie więcej o mieszkańcach niżeli on sam, ale to tutejsze społeczeństwo go wykluczyło. Nie miał zamiaru tego sztucznie odbudowywać relacjami, każdy po prostu uważał go za odludka i tak było lepiej. Przestali zwracać na niego uwagę co daje mu trochę swobody.
- Są dwie opcje, zapomniałem jego imienia, albo dużo o mnie słyszał i sprawiał takie wrażenie.
Po przemyśleniach tych wzruszył ramionami nie mając nic więcej do dodania. Blondynka jednak myliła się co do Yoichiro, był to mężczyzna który pierwszy rzucał się w wir walki. Wręcz czekał na okazje, aby rozruszać swoje kości. Szczególnie jeżeli ktoś z mieszkańców jest zagrożony. Sam mało nie oberwał przy gaszeniu dachu wodną techniką od niego, bo myślał, że jest Sanjinem. Wszak oni posługują się tym żywiołem, gdyby nie taka sytuacja... Mógłby w to nie uwierzyć.
- Myślę o sobie zbyt ważnie?
Powtórzył po dziewczynie przez chwilę zastanawiając się nad tym wszystkim. Jak to mówią, o pokonanych wrogach zawsze opowiadaj w chwale, bo im bardziej mu uwłaczasz tym umniejszasz swoje zasługi. Terumi nie miał powodu nie wierzyć w swoje siły. Jedynie czy wróg bierze go za istotnie tak wielkie zagrożenie. Nawet jeżeli nie to w przypadku plakatów w Shigashi niedługo zacznie.
- Może tak być, ale jeżeli mierzysz wysoko musisz siebie zacząć również tak postrzegać. Jeżeli będziesz przekonana, że nie uda się tobie doskoczyć do jabłka nawet nie spróbujesz. Nieustannie próbując z niezłomną wiarą potrafimy czasem przekroczyć ograniczenia.
Jego filozofia była w tym zakresie dość prosta, może nawet zbyt prosta oparta jednak na prywatnym doświadczeniu. Dzięki niej właśnie przeżył, nigdy się nie poddając, aby być w stanie złączyć szczep Terumi. To był jego główny cel. Zdziwiło go jednak stwierdzenie o spaleniu ludzi wchodzących na jego posesję, a może miała na myśli porywaczy?
- Chętnie spaliłbym porywaczy, ale raczej nic by mi wtedy nie powiedzieli. Nie uważam, że ktoś porywający dzieci, a potem odmawiający ich zwrotu nawet przy ostrzeżeniu zasługuje na życie.
Nie podobała mu się kpina użyta w głosie dziewczyny, dlatego postanowił odpowiedzieć lekko zirytowany.
- A może uważasz, że lepiej pokiwać im przed twarzą paluszkiem, aż obiecają, że więcej tego nie zrobią? Tacy ludzie kiedy tylko znikniesz z wioski na widok ryo nie zawahają się ponownie porwać dzieci, a tym razem może nawet użyć jako zakładników. Próbowałem być dobrotliwy, zawsze doprowadzało to do większej ostatecznie tragedii. Największymi potworami są właśnie ludzie na tym świecie, chociaż początkowo możemy nie chcieć tego zaakceptować.
Szybko wziął łyka herbaty, bo zasychało mu w ustach. Odzywała się w nim nienawiść do zła, co sprawiło iż był trochę żywiołowy. W chwilę to jednak wytłumił wracając na normalne tory rozmowy, musiał jednak przedstawić swoją opinię słysząc ten szyderczy ton głosu.
- Obecnie tylko strzelam, po to chcę odwiedzić Shinjo, aby dowiedzieć się więcej.
Zapamiętał lokalizację biura i podniósł brew na wspomnienie iż jest podrywaczem. Nie zamierzał może dociekać tej sprawy, robiło się coraz później, a najtrudniejsze dopiero przed nimi prawdę mówiąc.
- Po wygraniu mojej pierwszej walki wróciłem do holu gdzie zauważyłem jak ktoś złamał moją prośbę i znikł bez powiedzenia ani słowa.
Szczególnie ostatnie słowa zaakcentował głośniej, ale nie przerywał opowieści.
- Wtedy też usłyszałem rozmowę jak się później okazało Koichiego z strażnikiem na temat zaginionego brata. Dostał tylko ostrzeżenie, że jeżeli jest w strefie dozwolonej dla gości nic mu się nie stanie, a jak wszedł w miejsce zabronione nie ma co liczyć na jego powrót żywego. Chwilę z nim porozmawiałem, poprosił mnie abym wyruszył was poszukać, ale równie dobrze mogłaś być w łazience czy na trybunach. Postanowiłem nie ryzykować, bo ktoś znikając z pewnością mnie by o tym poinformował.
Tutaj już było słychać pewną pretensję rzucaną do dziewczyny. Zresztą nie po raz pierwszy.
- Po drugiej walce zastałem go przy barze, gdzie Koichi opróżniał butelkę szybciej niż ja sam jestem w stanie. To w tamtym momencie zobaczyłem jak wchodzisz na salę, ale zupełnie mnie nie zauważając siadasz na kanapie. Dodatkowo miałaś spięty kok, wiedziałem, że w normalnej sytuacji tego byś nie zrobiła. Nie zwracałaś uwagi również jak podchodziłem bliżej, a jeszcze uwierzyłaś, że posiadam sharingana i należę do Uchiha.
Teraz po wszystkim chciało mu się delikatnie śmiać z tego powodu. Uchiha, dobre sobie.
- Zacząłem ciebie przesłuchiwać, ale milczałaś niczym grób. Wtedy weszła przerażająca kobieta, której chakrę mogłem poczuć nie będąc nawet sensorem. Czułem to teraz już od trzech osób w swoim życiu, dwie należą do krwawego pokolenia. Kazała iść mi oraz Koichiemu na arenę, bo nadchodziła nasza kolej...




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość