Villa Hikariego

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 4 mar 2019, o 20:59

Do domu z wycieczki Hikari wrócił wieczorem. Na zewnątrz powoli robiło się już ciemno. Nauka takiej prostej jak dla niego techniki nie zajmowała zbyt dużo czasu to jednak sporo stracił na podróży oraz rozbudowaniu kryjówki. Będąc u progu domu był zmęczony ostatnim czasem, musiał się wyspać. Inoshi tym razem nie zostawiła mu niespodzianki na powrót do domu. Wszędzie było dość czysto, chociaż nie obraziłby się za jakiś gotowy już posiłek. Burczenie w brzuchu sprawiło, że postanowił coś zdziałać w tej kwestii. Jako dobry kucharz szybko wybrał z posiadanych składników jaką ugotuje zupę. Oczywiście na bazie mięsa, bo to zakupił po drodze powrotnej, aby było świeże. Gdyby zapowiedział kiedy wróci mógłby się spodziewać przygotowanego posiłku, ale musi radzić sobie sam. I trzeba powiedzieć idzie mu to bardzo zręcznie, po prostu zazwyczaj nieopłacalne jest gotowanie dla jednej osoby, lepiej jadać w karczmie i wygodniej.
Do garnka wrzucił też parę warzyw, a osobno do tego ugotował ryż. W powietrzu unosił aromat gotowanego dania, wszystko dzięki specjalności jaką posiadał Terumi. Było nią doskonałe korzystanie z przypraw, aby podkreślić różne smaki. Nawet jeżeli nie posiadał wyobraźni do tworzenia znamienitych posiłków, albo po prostu chęci. Po skończeniu gotowania przysiadł do stołu z jedną porcją gorącego posiłku. Wpierw złożył swoje dłonie razem, aby pomodlić się do bogów wedle niektórych zwyczajów. Nie, że był religijny, po prostu będąc samotnie jak mu się przypomni szanował tradycje. Chwilę później rozejrzał się po reszcie domu wiedząc, że coś mu w tym wszystkim nie pasuje. Przyglądał się tak pomieszczeniu aż wreszcie jego wzrok przyciągnęła... Jakiegoś rodzaju klaka, czyżby jego uczennica zachciała jakieś zwierzątko? Kto wie, mogła posiadać rodziców zabraniających posiadania kotka. Z zamyśleń wyrwał go dźwięki wydawane przez właśnie tutaj wspominaną, czyli przysłowie o wilku mowa, a wilk tuż tuż sprawdza się idealnie.
- Szukasz nam jakiegoś towarzysza?
Oczywiście to był żart z jego strony, bo zupełnie nie znał intencji Yamanaki. Kto by się spodziewał jakie sadystyczne sceny tutaj się wyprawiały pod jego nieobecność. Yogańczyk uznawałby to niemalże za znęcanie się nad wiewiórką. Natura nie lubi ingerencji człowieka szczególnie takiej i pokazuje to w wielu przypadkach.
- Jutro chciałbym zabrać ciebie na wycieczkę aby pokazać miejsce gdzie zazwyczaj trenuję, żebyś wiedziała gdzie mnie można zazwyczaj znaleźć poza osadą. Będziemy mogli przećwiczyć parę rzeczy, a potem chciałbym zobaczyć twoje zdolności w prawdziwej akcji szukając może jakiejś misji.
Powiedział dość normalnie, jakby nigdy nic.
- Na ten moment w wiosce jest spokojnie, więc nie musimy się z niczym aż tak śpieszyć co wcześniej rozmawialiśmy.
Ostatnio edytowano 5 mar 2019, o 17:06 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 mar 2019, o 00:22

- Rok 386 - Lato -


" Wieczny ogień "


W końcu i słońce zdecydowało się opuścić nieboskłon i zamienić się z księżycem, nim jednak do tej każdemu znajomej zamiany doszło blondynka zaczęła się zbierać. Las robił się coraz chłodniejszy a ona nie zamierzała tam marznąć, zwłaszcza w towarzystwie ryb i oczka wodnego. Droga prowadząca przez las do posiadłości Hikariego nie zajęła jej dużo czasu, zdążyła już ją kilka razy w przeciągu ostatnich dni pokonać.

Nim zrobiło się całkowicie ciemno udało się jej dotrzeć do domostwa i pokonać ogrodzenie by już zaraz znaleźć się w jednym z pomieszczeń na które składał się parter łączony korytarzem ciągnącym się wzdłuż oczka wodnego. Po przekroczeniu progu pokoju w którym właśnie siedział Terumi i jadł zupę jak typowy Krzysiu. Całkowicie obojętnie przeszła obok jego modlitwy, co prawda nie widziała by był religijny ale tak po prawdzie co ją to obchodziło? Nie mniej, jakby szanował tradycje to robił by to zawsze a nie tylko jak mu się przypomni. - Mogliśmy wcześniej coś przygotować to by na teraz było... - Wzruszyła ramionami przyglądając się zupie z pewną dozą ostrożności. Zupa to nie była jej bajka, zwłaszcza robiona z tego co się znalazło.

- He? Co? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie gdy padło słowo dotyczące towarzysza bo kompletnie nie potrafiła połączyć kropek o których zdecydował się wspomnieć. Klatka faktycznie w domu była, jeszcze nie usunięta, bardziej jednak przypominała niezbyt zgrabny twór niż faktyczną klatkę która mogła mieć jakąś jakość. To były czarne dni o których lepiej nie wspominać, sama uznała to za eksperyment konieczny który chciała naprawić, ale po prostu nie wyszło.

- Przecież ostatnio cały czas coś robię... - Co jak co ale kolejne treningi w kalendarzu nie napawały optymizmem, jeszcze chwila i okaże się, że jej grafik musi zostać rozszerzony o kolejny rok by można było coś do niego wpisać. Wiele różnego rodzaju zajęć zajmowało jej czas, może i treningi nie wypełniały tego czasu w dużej większości ale wciąż tam widniały. - Szukając misji, co? - Powiedzenie tych słów w taki sposób brzmiało dla niej abstrakcyjnie. Można poszukiwać przygód, sławy, zajęcia, pieniędzy, pracy... Ale misji? Terumi musiał dobrze się bawić używając tych słów w takim kontekście, zwłaszcza, że misji zazwyczaj się nie szuka, je się otrzymuje, inaczej nie byłyby misjami, a zachciankami.

Tym razem nie dosiadała się do stolika. Informacje traktujące o spokoju jaki obecnie panuje w wiosce przyjęła z niczym innym jak ulgą, sama nie widziała jakiś większych ruchów na ulicach ale czy mogła być pewna, że ich nie ma nie znając tutejszych mieszkańców. Hikari wręcz odwrotnie, jego znajomość terenu i ludzi pozwoliła oszacować to jak faktycznie dalekosiężne i niebezpieczne mogą być plany Yoichiro. Wyglądało na to, że póki co nic w trawie nie piszczy i całe szczęście. - Jak dobrze, mówiłam, że będzie spokojnie... - Podparła się o ściankę spoglądając jak Hikari w swoim tempie zajada to coś co jeszcze kilka godzin temu zwało się zupą.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 5 mar 2019, o 23:46 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 5 mar 2019, o 21:15

Hipokryzją jest robienie samemu zupy kilka lub kilkanaście dni temu z tego co się znalazło, a tutaj narzekać. Hikari nawet dokupił świeże mięso, skorzystał tylko z będących tutaj warzyw. Pachniało dobrze, smakowało również. Można wątpić w jego kulinarne zdolności, ale to nawet wyglądało apetycznie. Szczególnie z drugą miską białego ryżu, który tutaj był dodawany niemalże do wszystkiego. Nie miał jednak zamiaru zachęcać uczennicy, która wydawała się nie przekonana. Z pewnością zachęca tysiąc razy bardziej niż to co dostała w Hanamurze, ale teraz może wybrzydzać. Phi.
- Żartuję sobie, nikogo byśmy chyba nie chcieli maltretować trzymając w takim tworze.
Jakoś tego tematu nie brał na poważnie, szukał tylko czegoś do podtrzymania rozmowy trochę luźniejszej z początku. Oczywiście nie zdawał sobie sprawy jakie to mogą być straszne wspomnienia Inoshi z tym związane, skąd mógłby przypuszczać, że dopuściłaby się takich czynów jak używanie genjutsu na biednych wiewiórkach. Będzie mu to dane dopiero jak o tym wspomni, nie posiada żadnej możliwości czytania w myślach. Co dopiero z pomijaniem czyjejś zgody.
- Więc wolisz trenować sama bez sensei'a?
Ostatecznie nie chciał dodawać jej więcej treningów, a zastąpić samodzielne wspólnymi. W przypadku jak dobrze jej idzie samotnie to mogła zostać w Soso, po co za nim szła aż do Yusetsu i nazywała go sensei'em? Tylko dla zabawy, albo jego książek? Do tego ich pobyt na ukrytej plaży może zająć więcej niżeli jeden dzień. Trzeba to uznać bardziej za wspólną wycieczkę, ale powód do narzekania zawsze się znajdzie.
- Dla dwójki silnych shinobich zawsze znajdzie się jakaś robota.
Taka była prawda, wystarczyło się dobrze się pokręcić i popytać. Przyjęcie takiego zlecenia było niemalże równoznaczne z zaczęciem misji, więc użył poprawnego sformułowania skoro jakiegoś zechce poszukać aby podjęli się w dwójkę. Czasem zdarzało się nawet prawo przebierania w ofertach, którą to tylko wybrać z listy ogłoszeń albo od dowódcy straży mającego często coś do zlecenia porządnemu ninja. To było już zwykłe czepialstwo jakiego słowa użył.
Nie wiedział co mogło śmierdzieć Yamanace, ostatecznie zupa pachniała jednak dobrze. Nawet jak ktoś napisze, że tak nie mogło być. Musiało coś za nią wlecieć z zewnątrz, czego wcześniej przychodząc nie poczuł. Może to od niej dochodził ten nieprzyjemny zapaszek spod paszek? Sam w nozdrzach posiadał głównie zapach swojego ciepłego wciąż dania.
- Dobrze się czujesz?
Nie wiedział co spowodowało, że podpierała się pod ściankę, ale wyglądało to nie najlepiej. Brakowało tylko fioletowego koloru na twarzy i odruchów wymiotnych.
- Gorąca herbata lepiej tobie zrobi.
Wstał i jakby nigdy nic zaczął przygotowywać na nią wodę wpierw wymieniając kawałki drewna, a następnie je podpalając w małym palenisku. Przygotował dwie porcje, a w międzyczasie skończył swój posiłek i odłożył naczynia do miski z wodą aby łatwiej było je potem umyć. Zebrał swoją porcję napoju i ruszył na piętro.
- Dzisiaj pójdę wcześniej spać, jutro widzimy się przed ósmą rano gotowi do drogi.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 mar 2019, o 23:53

- Rok 386 - Lato -


" Wieczny ogień "


Zniechęcenie do pewnych rzeczy przychodzi po kontakcie z nimi. Tak samo było i w tym przypadku, trudno nazwać hipokrytą kogoś kto zjadł zupę i po prostu nie ma dalej na nią ochoty, mimo, że wcześniej samemu ją przygotował. Nie zawsze bywamy szczęśliwi z własnych tworów lub dokonań i tak też było w tym przypadku, to też nie tak, że preferowała karczemne jedzenie ale takie szybkie posiłki też były czymś co potrafiła docenić aczkolwiek wolała raczej stałe potrawy niżeli zalewajki.

- No raczej... - Cóż więcej mogła do tego dodać, pewne sytuacje tworzą inne które gdzieś tam mają to swoje źródełko i zalążek który doprowadził do ich powstania. Ostatecznie to dobrze, że Hikari nie potrafi czytać w myślach, oszczędza sobie kłopotu. - Nie wiem co mam na to odpowiedzieć... - Była zmieszana, czy bycie zajętym od razu oznacza jedno wielkie nie rzucane na słowa Terumiego? Inna kwestia, że wypowiadanie ich w tak infantylny sposób wcale nie pomaga. Druga sprawa, że nie ma sensu przebywać w ukrytej kryjówce jak banda młokosów która zbudowała sobie domek na drzewie, chyba oboje byli już na to trochę zbyt duzi. - Dla Doko I Akoraito, warto dodać. Mówisz o eskorcie kupca czy o ściąganiu kotka z drzewa? A może rozwiązywaniu spisku złodziei zboża, zadaniu dla Doko do którego ostatecznie powinno zostać przydzielonych kilku sentokich? - Yusetsu nie było Soso, wzgórzom daleko do gór jednak zabawnie brzmiało to jak Hikari był w tej kwestii pewny siebie. Owszem, był zdolny, potrafił wiele ale czy naprawdę chwalenie się swoimi umiejętnościami na prawo i lewo by komuś coś udowodnić było tego warte? Nie lepiej byłoby zostać tym przereklamowanym Sentokim skoro był aż tak doświadczonym shinobi? Co do blondynki sprawa akurat była prosta. Może i potrafiła rzucać techniki, może i stała się szybsza i zwinniejsza niż większość shinobi jej rangi, ale to wciąż nie czyniła ją doświadczoną jednostką ani taką na której można polegać. Powtarzalność, i niezawodność były tymi które cechowały regularnych shinobich, jej tego najwyraźniej jeszcze brakowało, albo odwagi i stanowczości podczas rozmowy z Arisu.

Zmrużyła delikatnie oczy spoglądając ze zdziwieniem w kierunku Hikariego, miała na twarzy wypisane zwyczajowe " Co proszę? " - Chyba? - Odpowiedziała, nie czuła się jakoś szczególnie źle, nieco się zmęczyła przebywaniem na powietrzu ale to chyba normalne, tym bardziej ta troska, tak nagle skierowana, w takiej sytuacji brzmiała dosyć dziwnie i wprawiała ją w nieswój nastrój. - Herbata zawsze pomaga, nawet jak nie ma na co - Bo nic jej nie było, po prostu podparła sobie ściankę, bo mogła.
- Heeee? Do jakiej znowu drogi? Gdzie drogi? - Zapytała zaskoczona bo jakoś wcześniej nie raczył wspomnieć o żadnej wyprawie czy faktycznej misji którą wyciągnął z worka z przygodami. - Przynajmniej nie określił o której... - Westchnęła sobie cichutko bo dla niej oznaczało to jedno. 7:59 też będzie przed ósmą, tylko gdzie i jak zmierzy tak dokładnie ten czas.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 6 mar 2019, o 00:45

Cała sytuacja była bardzo dziwna. Ostatecznie Terumi zaproponował, że pokaże dziewczynie miejsce gdzie on zazwyczaj trenuje i można go znaleźć, a także wyraził chęć tylko przećwiczenia paru rzeczy. Nie oznaczało to treningu z prawdziwego znaczenia nawet, a zareagowała buntem, że cały czas coś robi. Musiało chodzić, że nie chce z nim trenować, ale na to pytanie teraz nie wiedziała co odpowiedzieć. Co on mógł jednak tak na prawdę w tym momencie powiedzieć? Dostawał chyba lekkiego bólu głowy od tego wszystkiego.
- To ja nie wiem co powiedzieć, chciałem tobie pokazać moje miejsce do treningów, gdzie można mnie zazwyczaj znaleźć i tylko dać ewentualne porady przed przyjęciem jakiegoś zadania. W zamian wyskoczyłaś z fochem, że cały czas coś robisz. Może wolę nie rozumieć.
Wzruszył ramionami i machnął ręką przechodząc do kolejnego tematu, nie chciał się nad tym więcej rozwodzić. Po prostu lepiej to zostawić i przejść dalej, chyba tak. Terumi raczej nie przejmował się problemem w znalezieniu jakiegoś zadania. Był w okolicy dość sławny, szczególnie po uratowaniu starszego wioski i jego córki z rąk bandytów. Sprawa z szpiegiem również świadczyła o jego zdolnościach, nawet jak nie znali tutejszych szczegółów mieszkańcy. Gdyby wiedzieli, że musiał tylko miziać się z dziewczyną aby go wybawić pewnie mieliby mu to za złe.
- Cóż zawsze mogę poprosić radnego wioski aby coś znalazł dla mnie. Uratowałem jego oraz córkę z rąk bandytów przebywając akurat w okolicy. Jestem pewien, że znajdą dla nas coś odpowiedniego jak poproszę. Będzie trzeba tylko chwilę najwyżej poczekać.
Można się z niego nabijać ile tylko chce, ale zdobył parę kontaktów w swoim życiu. Mógł poza tym co powiedział zapytać się w sklepie z wyposażeniem, przejrzeć tablicę ogłoszeń w centrum czy popytać się różnych plotek w karczmie. Możliwości wiele, aczkolwiek wypowiedziana najbardziej skuteczna w jego przypadku. Przy okazji przysłużyliby się wiosce, może zdobył parę kolejnych dobrych reputacji zbliżających do lidera lub sentokiego.
Ostatecznie może nie trafił z złym samopoczuciem dziewczyny, bynajmniej herbaty nie odmówiła. Na nią zawsze Inoshi miewała nastrój, a on sam nawet się przyzwyczaił i lekko odstawił tymczasowo sake. Potrzebował po prostu skupienia się, którego czasem zbyt dużo alkoholu nie pozwalało przyjmować. Ostatecznie wzruszył tylko ramionami i zrobił po kubku gorącego napoju. Wyraziła chęć jej spożycia.
- Mówiłem, że chcę pokazać tobie miejsce gdzie trenuję. Jest to ukryta plaża nad morzem jak jesteś ciekawa dokładnej lokalizacji, chwila nam zejdzie tam dotrzeć.
Nawet można to policzyć w godzinach dlatego sam wyruszał o świcie aby wyrobić się z wczorajszym planem dnia, dla nich planował dwudniową wycieczkę. Wchodząc na górę miał jeszcze jedno pytanie.
- Chcesz abym obudził wcześniej? Nie sypiam do późna to już dawno będę na nogach.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 6 mar 2019, o 15:42

- Rok 386 - Lato -


" Wieczny ogień "


- Fochem? - Czy każde zdanie które nie zawiera w sobie " tak, sensei " było od razu fochem? Kompletnie nie rozumiała sposobu retoryki jaki odczytywał Terumi. Dla niej nie było to jasne, zwłaszcza, że wystarczyło normalnie odpowiedzieć i połączyć kropki bo informacja o pokazaniu jakiegoś miejsca a przygotowanie do super wyprawy wcześnie rano to dwie całkowicie inne rzeczy. Całkowicie niepotrzebnie się unosił a nie było ku temu najmniejszego powodu.

Na słowa które zakładały wspominały o bohaterskich wyczynach Terumiego patrzyła z przymrużeniem oka bo zdawała sobie sprawę z tego, że ludzie są wdzięczni tylko przez pewien czas a później przechodzą nad tym do porządku dziennego. Nie, żeby otrzymanie przez Hikariego specjalnego zadania nie było niemożliwe, ot po prostu dziwnie było jej rozumieć taką pomoc jako przysługę. Bo w końcu za to i tak otrzymuje się zapłatę i ponosi pewne ryzyko. Hikari miał pewnie swoje własne przemyślenia co do tego oraz wiedział co i jak więc nie była w pozycji by się do tego odnosić, nie mniej nie nabijała się, przedstawiała fakty, Hikari sobie pomyślał co pomyślał.

- Jak długo? - Właściwie ciekawiło ją jak daleko Hikari zabiera się trenować, częściowo nie widziała powodu by odchodzić szczególnie daleko od wioski, chyba, że ma się coś do ukrycia. Hikari mógł ukrywać wiele, zwłaszcza jeśli założyć, że ma w domu piwnicę pełną tajemniczych sekretów o których mało kto ma jakiekolwiek pojęcie. Możliwym jest również, że i sam Yogańczyk nie zgłębił większości tajemnic tamtego miejsca. Owszem, czas był względny i można było przeliczyć drogę we wszystkich jednostkach czasu, ale czy rzeczywiście on istnieje? Ten magiczny czas podczas gdy dla każdego sekunda trwa inną jednostkę upływu czasu? Wzruszyła ramionami na jego ofertę bo zdawała sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie obudzi ją jak będzie wychodził, tak od razu i jednocześnie będzie przeświadczony, że wszystko jest okej bo przecież on i tak nie śpi... - Zobaczymy, ale nie budź mnie na ostatnią chwilę... - To oczywiste, że potrzebowała dłuższej chwili by się przygotować, zresztą zjeść śniadanie, coś zapakować na drogę, rozbudzić się... I tak można wyliczać sekundy, minuty, aż do nieskończoności w zależności od różnych potrzeb. Po całej tej rozmowie zabrała się za swoją herbatę i niedługo potem również udała na spoczynek, nie zamierzała siedzieć tutaj całej nocy.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 7 mar 2019, o 19:09 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Chise » 7 mar 2019, o 02:16

Wyprawa B
Inoshi i Hikari
1/???


Wzniosłe plany i codziennie nieporozumienia. Wielkie przywiązanie i ludzkie zwątpienie. Potworne okrucieństwo i szlachetne cele. Małe zło mające sprowadzić większe dobro. Wszystko po trochu przeplatało się pod czarnymi dachówkami.
Jednak nie w snach.
Kiedy zapadała noc i sen morzył nawet największych tego świata, nic się już nie liczyło. W śnie nie mieli kontroli nad swoimi poczynaniami. Potężny shinobi mógł być bezbronny jak dziecko, ujawniać tęsknotę za rodzicami i normalnym życiem, być sobą lub zupełnie innym. Zwykła dziewczyna mogła być kunoichi, córką Daimyo, szczęśliwą mężatką, zmysłową gejszą.. O czym śnili Hikari i Inoshi? Jakie marzenia przebijały się do sennej krainy? Czy coś z tego było warte zapamiętania?
Nawet jeśli, to na pewno nie trwało to długo.
Było jeszcze przed świtem, choć słońce powoli zaczęło rozjaśniać nocne niebo. Gwiazdy dopiero zaczęły powoli zanikać, jednak nadal były dobrymi wskazówkami do podróży. Ciszę przerwało głośne bębnienie, gdzieś z okolic okna w kuchni, po czym rozległ się niemal ogłuszający w tej cichości brzdęk tłuczonego szkła i łoskot gdy coś upadło.
Chyba nawet półgłuchego wybudziłoby to z snu, a co dopiero czujnych z natury i wyszkolenia shinobich? Powinni się zerwać na każdy podejrzany odgłos, trzaśniecie okiennicy, szelest otwieranych drzwi.. To tutaj było wejściem słonia do składu porcelany.
W kuchni znaleźli.. Dziwną scenę. Wybite okno, szkło, podłogę.. Oblepiał gęsty, czarny płyn niewiadomego pochodzenia. Nie było za to niczego, co mogłoby być źródłem czegoś takiego. Na podłodze, przy nodze od stołu, leżał lekko poplamiony zwój. Pismo w środku było lekko koślawe, nierówne.
Podejmiesz wezwanie?
"Szkarłatna Speluna", Shigashi.
Za trzy dni.
Arashi.

Pod podpisem została zgrabnie postawiona pieczątka z czerwonego atramentu, przedstawiająca głowę smoka. Nic więcej nie było napisane, jedynie te szczątkowe informacje.
Chise
 

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 7 mar 2019, o 17:58

Hikari po prostu wiedział, że jakieś zadanie się dla nich znajdzie prędzej czy później i nie przejmował się tym za bardzo. Ostatecznie to nie było jedyne jego dokonanie, a komuś kto udowodnił, że zna się na rzeczy chętnie przydzielą zadanie skoro nawet sam poszukuje. Wystarczy pójść do siedziby lidera, poprosić. Wcale nie trzeba robić wiele więcej specjalnie, skoro Joichiro chce się przygotowywać do wojny to jakoś skorzysta z jego zdolności chcąc się przekonać czy jest mu wierny. Okazja do działania przyszła jednak zupełnie nieoczekiwana, zanim ta dwójka zdołała cokolwiek zrobić.
Terumi zasnął i nie pamiętał swoich snów. Zamykając oczy rozmyśla kilka minut zanim zaśnie, przebudzi się czasem aby przekręcić czy skorzystać z toalety i budzi ostatecznie po świcie. Tym razem rutyna ta została naruszona, bo na dźwięk tłuczonego szkła natychmiast się przebudził. Nie czekał wiele, nawet się nie ubierał tylko wybiegł w koszulce oraz bokserkach na korytarz i skierował się w miejsce dźwięku. Dochodziło z kuchni to musiał sprawdzić czy ktoś nie dostał się do środka. Zapomniał zebrać po drodze jakichkolwiek klapków to unikając szkła przebiegł po ścianie przelewając chakrę do stóp rozglądając się po wnętrzu. Dostrzegł resztki jego szyb, oblepiały gęsty czarny płyn niewiadomego pochodzenia oraz pobrudzony zwój niemalże pod stołem. Ewidentnie wrzucony do środka, ale coś innego rozbiło jego okno. Pierwszym odruchem było zlokalizowanie rzezimieszka. Niebo zaczęło się świecić na horyzoncie, więc miał szansę, ale wolał polegać wpierw na czymś co już wcześniej poczuł samodzielnie. Śledzeniu chakry jego uczennicy, toteż jeżeli jeszcze tutaj nie jej nie było natychmiast pobiegł w jej kierunku.
- Wykrywasz kogoś uciekającego stąd? Jak tak to gdzie?
Oczywiście jeżeli to możliwe rzuciłby się w pościg, ale wątpił w taki obrót sytuacji*. Przekazując mu wiadomość w taki sposób wiedzieli z kim mają do czynienia i nie chcieliby dać się złapać, a przynajmniej tak Yogańczyk myślał. W przypadku braku dalszych wskazówek postanowił zbadać obecne w kuchni tropy do rozwiązania zagadki, która teraz zajęła jego wszystkie myśli. Po pierwsze co to za substancja znajdująca się wszędzie? Kucnął i wyglądał jakiś tryb super analizy batmana, ale nie posiada takich zdolności. Pozory niejednokrotnie mylą. Sprawdził tylko czy rozpoznaje konsystencję oraz zapach, atrament rozpoznałby, bo sam bardzo często używa. Dopiero następnym krokiem było zobaczenie listu. Zobaczył tam pieczęć czerwonego smoka, która raczej nie należy do byle kogo. Zazwyczaj zwierzę to mityczne posiadają jakieś wysoko postawione rodziny, rody czy potężne organizacje. Taką było na przykład Shiro Ryu.
- To kompletnie nie ma sensu, chcesz zobaczyć?
Takie było jego pierwsze wrażenie, przecież można to przekazać jak człowiek kurierem, a nie komuś niszczyć domostwo. Dość zadbane domostwo. Przekazał wiadomość Inoshi, a dalej postanowił przekazać parę swoich myśli.
- Podejmę wezwanie? Raczej pójdę ubiegać się o odpowiedzi oraz zadośćuczynienia. Mam przy okazji parę pytań, kto mnie poszukuje i dlaczego.
Posiadał lekko zirytowany wyraz twarzy, kiedy przez moment kręcił głową jakby się przeciwstawiał swoim następnym myślom.
- Znamy tylko jednego Arashiego, który wie gdzie mieszkam. Nie widzę jednak sensu, aby tak się z nami skontaktował. Zamierzam to jednak sprawdzić na wszelki wypadek. Wybierasz się ze mną?
Nie mieli pojęcia co się dzieje u piaskowej drużyny od momentu rozstania, ale Shigashi było miastem kupieckim idealnie po drodze do Yusetsu. Mogli to uznać za punkt spotkania, cholera wie prawdę mówiąc.

*Jeżeli to jednak wykonalne, a Inoshi wykryje uciekająca chakrę to Hikari będzie chciał ścigać nadawcę.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 7 mar 2019, o 20:23

- Rok 386 - Lato -


" Tajemniczy smok "


Sny zawsze są dosyć osobistą częścią osoby, każdy ma inne marzenia, inne smutki i trudności a co ważniejsze, doświadczenia. Przebywanie w Yusetsu już od jakiegoś czasu nie przyprawiało blondynce trudności więc czuła się po prostu bezpiecznie, zwłaszcza, że od czasu ostatniej misji minęło już sporo czasu i zdążyła jakoś do wszystkiego przywyknąć pomimo, że nie było to proste. Zawsze spała dosyć mocno aczkolwiek tym razem wiedziała, że musi wstać wcześniej, stąd też była w swoistym stanie czuwania, ale raczej takiego strażnika nikt by nie postawił do pilnowania jakiejkolwiek bramy czy drzwi bo daleko jej do idealnego czasu reakcji. O ile zwykłe rzeczy nie mogły wybudzić jej ze snu tak nietypowe dźwięki, takie które zaburzały tą zwyczajną harmonię ciszy lub codzienności, mowa oczywiście o zbijanej szybie. Przebudzenie nie było jednak natychmiastowe a nastąpiło po krótkiej chwili w której wydawało się jej, że coś słyszała...

- Co to? Skąd to? - Mówiła do siebie jeszcze będąca w świecie snów o których pamiętać nie będzie. Szybko usłyszała kroki Hikariego i wtedy też się przebudziła zdając sobie sprawę z tego, że ten dźwięk nie był częścią jej snu którego treści nie jest już w stanie przytoczyć bowiem był on tak bardzo ulotny, szybki tak jak dźwięk upadających odłamków szkła na kuchenną podłogę. Podniosła się z myślami wciąż przepełnionymi odległym już snem który zlewał się z rzeczywistością która rysowała się coraz wyraźniej przed jej oczami. Właściwie to nie potrzebowała się nawet szczególnie ubierać po zerwaniu z łóżka. Szczęście w nieszczęściu pod yukatą nosiła bandaż który i tak dokładnie skrywał to co powinien. Wystarczyło sprawdzić czy wiązanie jest na miejscu i ewentualnie je poprawić. W tej chwili nie przejmowała się za bardzo szopą na swojej głowie, to była wyjątkowa sytuacja. - Hikari-sama!? - Gdy znalazła się już u drzwi kuchni spostrzegła Terumiego który, wyglądało na to, że również dopiero przybył klęcząc pośród szkieł nad zwojem który, jak się miało niedługo okazać niósł za sobą swoiste zaproszenie w dosyć wybuchowym stylu.

- Hai! - Od razu po słowach skierowanych w jej stronę złożyła pieczęć rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu sygnatury chakry która mogła być właściwie wszędzie w odległości 350 metrów od nich, aczkolwiek na pewno miała w sobie coś specjalnego. Ta której poszukiwała. Jeśli wiadomość wrzucił shinobi powinna go odróżnić od zwykłych ludzi którzy śpią w swoich domach lub innych, nocnych marków. Również mogła poszukiwać śladów chakry, zwłaszcza jeśli czarna maź była atramentem nią nasączonym, wtedy mogłaby połączyć jedno z drugim i szybko wskazać cel. Jedno było pewne, na pewno się poruszał i to starała się wypatrzeć, wątpliwe by zwyczajny łobuz podrzucał wiadomości Hikariemu nie wiedząc kim on jest a znając jego porywczość raczej na pewno zdawał sobie sprawę z zagrożenia i musiał rzucić się do ucieczki. Nie mogła jednak tego wiedzieć, równie dobrze mógł chcieć konfrontacji albo doznać spotkania pierwszego stopnia z Yogańczykiem. Wciąż jednak mieli jedną kartę więcej niż on. Wątpliwe by zdawali sobie sprawę z jej obecności w tym miejscu, zwłaszcza jeśli ten ktoś nie miał swojej siatki i nie obserwował tego miejsca od jakiegoś czasu. Gdyby jednak tak było to raczej Inoshi nie czułaby się bezpiecznie i spokojnie, w końcu oszukać intuicję Terumiego i skryć swoją naturę przed Yamanaką nie jest prosto. Jeśli coś udało się jej odkryć to na pewno wskazała Hikariemu kierunek z którego chakra dochodzi i jeśli on ruszył w pościg to ona też. Nie zdejmowała pieczęci by móc widzieć jak najwięcej aczkolwiek, Hikari był szybszy i musiała meldować z wyprzedzeniem. Jeśli musiała to wolała poruszać się po budynkach przy pomocy techniki która pozwalała jej przyczepiać się do ścian. Przewaga wysokości mogła zdziałać cuda.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Dopiero po powrocie, lub, jeśli nie była w stanie nic odnaleźć, co w sumie oznaczałoby, że gość jest cholernie szybki i doświadczony, to wtedy mogła się skupić wraz z właścicielem domostwa nad identyfikacją zwoju i mazi która się w pomieszczeniu znajdowała.

Pierwszy ruch powinien według niej wykonać Terumi i tak też się stało, zaczął jako pierwszy sprawdzać czym jest owa maź oraz zabierać się za czytanie tej wiadomości. Przyglądała się zarówno pieczęci z oddali, nie przerywając mu. Na jego propozycję kiwnęła głową i zabrała się za przeczytanie tego jakże krótkiego listu. Jej mina wiele się nie zmieniła po przeczytaniu zaproszenia. Jakby zestawić dwie Inosie, tą po przeczytaniu i tą przed to nie byłoby zbyt wielkiej różnicy. Znużona jeszcze gonitwą lub snem mina, ciut przejęta sytuacją ale ostatecznie niezbyt zainteresowana, może nawet i mniej po przeczytaniu. - To jakiś bełkot. Nie wiem czy jest się czym przejmować. Ktoś chyba pomylił domy, Hikari-senpai. - Wezwanie? Jakaś jedna wielka bzdura. Nie jednemu burkowi Arashi na imię. Wyglądało to na kiepską grę, zwłaszcza w powiązaniu z tą pieczęcią do której w obecnej chwili nie potrafiła przypisać właściciela ani organizacji, na swoje nieszczęście była na złym statku z Kami no Hikage by pamiętać o utworzeniu Saisei, peszek. Wykrzywiła usta przyglądając się bałaganowi w kuchni i tym szkiełkom porozrzucanym na podłodze - Kurcze... Ale tu bałagan, no i co z tym oknem. Nie możemy tego tak zostawić... Pewnie jutro czeka nas sprzątanie i w to twoje miejsce pojedziemy dopiero po-jutrze, co? - Westchnęła zniechęcona, w tej chwili wiedziała, że zapewne czeka ich niezła zabawa ze znalezieniem osoby która w miarę szybko i dobrze wstawi nowe okno. - Tak poza tym... Shigashi i trzy dni? Ktoś chyba naprawdę pomylił wioski i domy i osoby i wszystko! Nie wiem niby jak mielibyśmy się tam dostać w trzy dni - Chodziła po kuchni, tej nie udekorowanej szklanymi odłamkami, gestykulując w pewnej formie zamyślenia. Nie widziało się jej jechać do miasta kupieckiego, zwłaszcza, że miał ją zabrać do tego swojego tajnego miejsca, tak się umawiali. Tym bardziej, że termin trzech dni i Shigashi wydawał się jej kompletnie nie realny, zwłaszcza, że nie była dobrym jeźdźcem a swoje pierwsze kroki ku temu stawiała wcale nie tak dawno podczas drogi na ślub.

Termin tworzył problem, czy dotarcie tam o czasie miało być tym wyzwaniem? Pytanie tylko - Jak?

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Chise » 8 mar 2019, o 00:05

Wyprawa B
4/...


Zdecydowanie były łatwiejsze sposoby umówienia się z kimś niż wybijanie mu okna. Na dodatek takie, które nie budziły całego domu w środku nocy i nie wkurzały właściciela, ale najwidoczniej Arashi - kimkolwiek był - niezbyt dbał o takie drobiażdżki. Dostarczenie wiadomości się udało? Udało. Więc tu tu się rozmieniać na drobne i wyliczać niewielkie straty? W końcu to tylko szkło, to tylko tusz..
Pierwszą reakcją Hikariego, zaraz po sprawdzeniu co spowodowało hałas, było namierzenie szkodnika. Na dobrą sprawę, teraz nie wiedzieli o nim nic, nawet czy to na pewno ta osoba podpisana na wiadomości była jej doręczycielem. Równie dobrze, mógł być posłańcem. Posiadanie pod ręką sensora było szczęśliwe dla niego zapewne z wielu powodów, a wyszukiwanie potencjalnych wrogów należało do jednej z najbardziej pożytecznych funkcji tej sztuki. Dom Hikariego nie leżał na zadupiu, a w wiosce, zamieszkanej na dodatek przez sporą ilość jego klanowiczów, krewniaków na dobrą sprawę. Gdy więc Inoshi złożyła pieczęć, w jej zasięgu znalazło się sporo źródeł czakry, część z nich większa od przeciętnej, kilka naprawdę sporych.. Ale żadna nie wydawała się w jakimś szczególnym pośpiechu oddalać od domu Terumiego. Kilka z nich poruszało się w różne strony, ale spokojnie, bez większych szaleństw. Nie sposób było z nich wytypować konkretnego podejrzanego.
Wedle wszelkich prawideł i czynników, które badał Hikari, ciemna substancja była zwykłym atramentem. Tusz rozlany wszędzie zostawiał nieładne i zapewne trudno zmywalne plany, ale chyba celem łobuza nie było zabrudzenie jego podłogi, prawda?
Treść listu była, delikatnie rzecz ujmując.. Enigmatyczna, by nie powiedzieć, że zwyczajnie mętny. Jakieś wyzwanie, bez konkretów i niczego, tylko miejsce, data i podpis. No i oczywiście pieczęć, głowa smoka.
Trzy dni to było mało czasu na podróż do Shigashi, nawet jeśli nie planowało się sprzątania całego bałaganu. Z drugiej strony, zostawić brud i wybite okno, na nie wiadomo ile? Dom był zadbany, zostawienie go by niszczał byłoby zwykłym marnotrawstwem.
Więc co było tu głosem rozsądku? Co było ważniejsze? Czym zająć się najpierw?
Gdzieś za oknem usłyszeli pierwsze pianie, donośne i ostre. Tm razem kompletnie im niepotrzebne.
Chise
 

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 8 mar 2019, o 19:23

Znalezienie osoby za to odpowiedzialnej okazało się niestety niemożliwe toteż trzeba było analizować pozostałe dowody, a potem podjąć działanie. Hikari wiedział od początku o zrobi dalej, zdecydował się zmienić swoje plany i pośpieszyć do Shigashi. Ktoś oczywiście mógł pomylić domy, wszystko mogło być jedną wielką pomyłką, w takim razie pozostaje zapłacić za szkody. Nie martwił się nawet wybitym szkłem, a całym tym atramentem walającym się dookoła. Przecież czyszczenie tego to koszmar, już na samą myśl lekko westchnął.
- Więc trafił na bardzo zły dom, aby zrobić taką pomyłkę.
Dawno go nikt tak nie zdenerwował, to był pierwszy raz jak ktoś postanowił zdewastować własność Terumiego. Jego umysł już dawno się obudził, ale dopiero osiągał najwyższe obroty. Do kogo należała ta pieczęć? Czerwony smok. Bywał w tym mieście kupieckim czasami, więc jeżeli ona pochodzi z tamtego miasta mógłby się z nią zetknąć.
- Pewnie, że nie możemy, muszę chociaż zabezpieczyć zrobioną mi dziurę.
Potwierdził część słów uczennicy wskazując niegrzecznie paluchem na wybite okno. Następnie złożył swoje dłonie poniżej swojej klatki piersiowej i zaczął kręcić kciukami dookoła lekko pozwalając ulecieć zdenerwowaniu poprzez jakiś stały ruch.
- Trzy dni to niewiele, ale wciąż może być wykonalne.
Rozmyślał nad tym co dokładnie zrobić, nie musiał podejmować w sekundę decyzji. Kilka minut go raczej nie zbawi w tym momencie.
- Biegnąc powinienem dotrzeć szybciej niż na koniu cwałując. Przynajmniej mógłbym spróbować się wyrobić na czas.
Oni ostatecznie przy nauce jeździectwa liznęli tylko tak prawdę mówiąc tego chodu konia, większość galopowali. Śmiesznie to brzmi, rozpędzać się do czterdziestu kilometrów na godzinę bądź więcej, a to wciąż jego chód. W głowie tysiące myśli zdołało przepłynąć mówiących aby nic sobie z tej sytuacji nie robił, ale wciąż w Hikarim drzemała wielka ciekawość, a także chęć rozmówienia się z nadawcą. W zamian za sposób dostarczenia przesyłki, miał zamiar otrzymać swoją rekompensatę pieniężną, a jak na coś się upierał to no cóż... Ciężko było go od tego odwieść, nawet jemu samemu. Rozłączył swoje dłonie, a prawa zacisnęła się w pięść.
- Nie zostawię tego tak do cholery. Zmiana planów, dzisiaj wyruszam do Shigashi rozmówić się z Arashim.
Nie podobało mu się, że musi zagrać wedle czyichś kart do uzyskania odpowiedzi, tylko czy nie zazwyczaj tak było? Jest tylko pionkiem na szachownicy, na szczęście chociaż jakąś wieżą czy coś z mocnym atakiem. W momencie kolejnej wypowiedzi był już jednak rozluźniony, jakby bardziej irytował się ciężkością podjęcia jakiegoś wyboru.
- Jeżeli chcesz wyruszyć ze mną nie mamy czasu do stracenia, ostatecznie możemy też spotkać się już na miejscu. Ja idę się przebrać, mam parę desek to zabezpieczę dziurę, a potem wyruszam.
Nie chciał zmuszać Inoshi do wysiłku, który i tak mógł nie wystarczyć ostatecznie. Jaką decyzję jednak podejmie to jest jej sprawa, każde z nich jest ostatecznie osobną jednostką. Dalej samotnie czy razem w towarzystwie Terumi przeszedł do wykonania wcześniej wymówionego planu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 8 mar 2019, o 20:42

- Rok 386 - Lato -


" Tajemniczy smok "


Zły czy nie, tak naprawdę wciąż nie wiadomo o co chodziło. Wyglądało to na głupie żarty albo bardzo kiepski sposób na rekrutację. Blondynka nigdy nie widziała takiej pieczęci więc nie mogła się zbytnio o niej wypowiedzieć. Nie była jakoś szczególnie zdenerwowana sytuacją która zapanowała w pomieszczeniu. Bardziej był zaskoczona przejęciem Hikariego tą sytuacją. - To tylko okno... - Odparła kręcąc na boki głową. - Daj spokój... Po co będziesz tam jechał? Masz lepsze rzeczy do roboty tutaj. Jeżeli to było zaproszenie to wyjątkowo kiepskie bo nie dotrzesz do Shigashi no Kibu w trzy dni. Tym bardziej na piechotę - Strzeliła swoistego facepalma, podczas dłoń zsuwała się jej z czoła westchnęła okazując zarazem swoje znużenie tą sytuacją która była coraz bardziej kłopotliwa.

- Zajmijmy się tym oknem. Powiadommy Yoichiro, dlaczego chcesz się przejmować tym wszystkim? Może on powie ci więcej, może nie jesteś jedynym który dostał zaproszenie. Poza tym, nigdy nie byłam w Shigashi, nie wiem za dużo o tym miejscu. Nie mamy tam czego szukać. - Droga na ślub i powrót z niego były wypełnione nauką jazdy konno, raczej nie przesadzali wtedy z prędkością jaką musieli podjąć by dotrzeć na czas, mieli go wtedy wystarczająco dużo. Jazda cwałem to całkowicie inny poziom jazdy konnej, nie wspominając już o tym, że cwałujący koń szybciej się męczy i prosta matematyka podpowiada, że na dalekich dystansach wytrzymalsi i cierpliwsi górują nad szybkimi i porywczymi. Dla Inoshi całkowicie niezrozumiałe było to przesadne zainteresowanie wiadomością. Byłą dla niej kompletną abstrakcją zabierającą ich tam gdzie nigdy nie byli, tam gdzie jest im nie po drodze i po co? Bo ktoś napisał dwie linijki i użył słowa " wezwanie ". Jakkolwiek ważne by to wezwanie rzeczywiście było, nie rysowało się na takie. Chęć przekazania takiej wiadomości musi być dużo mniej losowa niż w tym przypadku.

- Ale czego nie zostawisz? Pojedziesz kto wie ile kilometrów do innej prowincji, do jakiejś zapyziałej dziury bo ktoś ci wybił okno i dał liścik który jest kompletnie bez sensu? - Brzmiało to co najmniej absurdalnie, ale takie były fakty. Okno, list, wielka ekscytacja i chęć zbadania sprawy. Sprawy która wcale nie jest im bliska. - Pomyśl lepiej dlaczego akurat tutaj go wrzucili... A co jeśli chodzi im o twoją piwnicę bo coś wiedzą? Ty wyjedziesz i cyk, mają wszystko. Skoro ja nikogo nie wykryłam to wątpię by twoi ziomkowie byli w tej sytuacji lepszymi w wykrywaniu włamywaczy. - Wysiłek... Mógł być wielki, ale czy potrzebny? Wciąż jednak nie o niego tutaj chodziło a o samą bezzasadność podróży w tamtym kierunku, nie ważne czy dzisiaj, czy jutro. Jedno było pewne, ten ktoś lubił sobie pogrywać albo kompletnie nie wiedział jak kogoś zaprosić na spotkanie co wydawało się jeszcze większym żartem zważywszy na pozostawioną pieczęć.

Nie można było jednak pozostawić kuchni w takim stanie. Powoli, bo już się uspokajała skierowała się do składziku czy innego miejsca w którym Yogańczyk trzymał przybory do czyszczenia, trzeba było to wszystko zamieść i gdzieś wyrzucić, oczywiście zaczęła się za to zabierać i jak skończyła to odstawiła wszystko z powrotem na miejsce. Słońce powoli wstawało, czyli musiała być godzina... Piąta? Mogła więc jeszcze pospać, to była chwila w której zaczęła się zastanawiać nad zmrużeniem oka na kolejne kilka godzin by zyskać energię której może szybko potrzebować. Pytanie co ostatecznie zadecyduje sobie Terumi.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Chise » 10 mar 2019, o 02:11

Wyprawa B
7/,,,



Dwie osoby, dwa różne podejścia, tak bardzo rozbieżne, jak odmienne były od siebie dzień i noc. Hikari był gotowy ruszać, nawet tu i teraz, by wyrobić się w tym ścisłym terminie. Trzy dni do Shigashi.. Nie było co ukrywać, że byłoby to trudne nawet zajeżdżając konie po drodze, a co dopiero bez nich? Biegnąc? Hikari mógł być szybki, może nawet bardzo, bo często shinobi kładli na to nacisk, ale pozostała inna kwestia, mianowicie wytrzymałości. Mało kto osiągał taki poziom, by móc wykonać taki wysiłek bez negatywnych efektów dla swojego organizmu - czy Terumi naprawdę dobrze to przemyślał? Czy był na to gotowy?
Yamanaka tymczasem była sceptyczna. Uznawała, że był to wysiłek nie był warty wysiłku, a całą sprawę można było załatwić znacznie prościej. Bezproblemowo. Zgłosić to liderowi i zignorować, zapomnieć, uznać za pomyłkę. Tak na pewno było łatwo, ale przy entuzjazmie senseia dziewczyna wypadała jak blada mimoza albo stara ciotka, klekocząca nad uchem. Po co tam jedziesz Nie lepiej to zostawić, nie odpowiadać? Nie dość masz tu roboty? Tyle kilometrów dla głupiego liściku?
W tym wypadku przyrodzonym młodym pasja i animusz oraz przystająca starszym zachowawczość i rezerwa uległy całkowitej zamianie. Na razie jednak sprzeczki i różnice zdań odeszły na bok, ponieważ oboje zgadzali się w jednej kwestii - nie zamierzali zostawiać kuchni w takim stanie. W czasie gdy Hikari poszedł poszukać desek, którymi mógł tymczasowo zabić okno, by zabezpieczyć je do czasu wstawienia nowej szyby, Inoshi ruszyła do składziku z przyborami do czyszczenia, by zająć się plamami atramentu. Żadne z tych zadań nie było tak naprawdę proste, tusz był uparty i silnie barwiący, trzeba była spędzić nieco czasu by wywabić go najpierw z podłogi i mebli, a potem ze swojej skóry i ubrań, których to zabrudzeń nie dało się uniknąć, choć u dziewczyny większość barwnika została po prostu na bandażach. Młodzieniec zaś musiał znaleźć odpowiednie deski, przyciąć je do rozsądnego rozmiaru, przybić solidnie do okiennic.. Przydałoby się pewnie zapewne także pozbyć reszty szkła z okna, by nie straszyły jak wyszczerzone zęby. A co dalej? To już zależało od nich.
Chise
 

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 mar 2019, o 17:28

- Rok 386 - Lato -


" Tajemniczy smok "


Odwrócenie metafory odnośnie starego i rozważnego, oraz młodego, pełnego energii i ciekawości świata było tutaj jak najbardziej na miejscu. Hikari zdawał się być przesadnie zainteresowany tak dziwną i potencjalnie, tworzącą wiele niebezpieczeństw, sytuacją. Inoshi nie pozostawało wiele więcej do zrobienia jak zabranie się za posprzątanie tych wszystkich szkieł, kontynuowała zamiatanie z braku lepszego na tą chwilę pomysłu. Ktoś musiał to posprzątać. Podczas gdy Hikari zniknął poszukując czegoś co mogłoby zakryć zniszczone okno zdecydowała się na zmycie tej czarnej mazi. Uprzednio jednak sięgnęła po jakąś pałeczkę i zgarnęła na nią nieco z tej mazi. Znalezienie pałeczki w domu Terumiego nie powinno należeć do trudnych zadań, na pewno skrywał jakieś sztućce w jednej z szafek bądź szuflad.

Próbkę odłożyła na bok, by nie przeszkadzała. Chyba dobrym pomysłem byłoby zafuinować cały ten bałagan. - Jak przyjdzie będziemy musieli to schować w zwoju. Może to być zwykły atrament a nie musi... Bo niby jak rozbiłby okno zwykłą farbą? - Zmrużyła oczy przyglądając się pozostałości mazi. Rozejrzała się po kuchni za jakąś szmatą do czyszczenia, oraz jakimś kubłem wody. Gdyby nie miała wystarczająco siły na takie zabawy zrezygnowałaby jednak liczyła, że jakaś szmatka i nieco szybkich ruchów wystarczy by zmyć cały bród który wniósł do pomieszczenia włamywacz, począwszy od nóg drewnianego stołu i krzeseł, wystarczyło je nieco przeszorować, czy to wystarczyło?

Rozpuszczona farba niestety była barwiąca. Na całe swoje szczęście Inoshi nosiła na rękach bandaże a w swoim harmonogramie i tak miała zapisaną zmianę ze starych na nowe, dlatego też bardzo się nie przejęła tym, że koniuszki jej zabandażowanych palców jak i wewnętrzna część dłoni jest ubabrana w atramencie. To i tak Yogańczyk miał większy problem w postaci rozbijania pozostałości szyby i zbierania ostrych kawałków póki ona zajęta była pozostałym sprzątaniem. Jak już skończyła to mogła normalnie rozpocząć dzień. Począwszy od pozbycia się starych bandaży i sięgnięcia do szafki po nowy zestaw. Można było się denerwować na zajętą łazienkę ale trzeba było do tego przywyknąć. Mimo wszystko, bandażowanie Inoshi opanowała całkiem dobrze, z samego początku czas w jakim dokonywała bandażowała trwał dość długo a doświadczenie pozwoliło go jej skrócić do minimum. Nie była to jedyna rzecz która wymagała od niej zajęcia łazienki na tak długi czas. Musiała jeszcze się umyć i przygotować do dnia w plan tych zajęć wchodziły włosy, oczywiście ułożenie ich w coś prostego nie trwało już długo, aczkolwiek musiała nieco o nie zadbać.

Ten czas powinien wystarczyć Terumiemu na tak naprawdę wszystko co zaplanował w związku ze sprzątaniem oraz początkowe przygotowania do swojej wyprawy do Shigashi, lub śniadania które i tak i tak musieli z rana zjeść, bo kto nie je rano, ten przez cały dzień jest głodny. Jeśli musiała to pomogła w przygotowaniach do śniadania, co do podróży, niezbyt wiedziała co mogłoby się Terumiemu przydać. - Naprawdę chcesz tam jechać? - Spytała się z miną wyraźnie speszoną. - Co chcesz ze sobą zabrać? Nie wiesz kto to ani czego chce... - Wskazała po chwili ręką na odłożoną całkiem niedaleko próbkę ze sprzątania - Masz jakiś zwój w którym moglibyśmy to schować? Pewnie będziesz chciał to wziąć... A może pokazać to Yoichiro? - Relacje z liderem były skomplikowane, lecz ochrona swoich podwładnych i zbadanie tej sprawy to jego obowiązek jako przywódcy tej osady.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 11 mar 2019, o 13:28

W wszystkich słowach Inoshi było też trochę prawdy, był zupełnie narwany niepotrzebnie. Mógł też zignorować termin trzech dni i przybyć tam należycie jak człowiek, wcale nie musi uginać się do słów w liście. To była jego pierwsza reakcja, dowiedzieć się wszystkiego jak najszybciej. Czy miał tutaj lepsze rzeczy do roboty? Możliwe, ale jakoś do tej pory wolał jeszcze nie działać nie będąc gotowy na ewentualne konsekwencje. Póki się nic nie dzieje, więc wolał to tak zostawić. Nie zaostrzać możliwego konfliktu.
- Przemyślmy to sprzątając ten bałagan.
Nie się Hikariemu w tym momencie dyskutować bezsensownie. To zupełnie nic by nie zmieniło, ta maź zdecydowanie nie pochodziła z jego wioski. Nie mógł tego zrobić żaden miejscowy, a nie widział żadnego innego przedmiotu do wybicia okna. Co w takim wypadku mógł mu pomóc lider? Najwyżej zwiększyć patrole nocą, obserwować bardziej jego dom czego wolałby uniknąć. Wszystko ma plusy i minusy, a tutaj pewnie nie ma odpowiedniego działania. Jeżeli komukolwiek chodziłoby o jego ukrytą piwnicę to mieli dużo lepszą okazję jak był w Soso oraz Daishi. Opowiedział to tylko jego uczennicy, a ta wykryłaby kogoś mogącego ich podsłuchiwać na posesji. Nikogo takiego tutaj nie było, więc tajemnica powinna być w pełni bezpieczna.
Terumi wpierw udał się na górę, aby się ubrać. Desek nie potrzebował za bardzo docinać, ani się z tym spinać. Było to tylko rozwiązanie tymczasowe, gdyby miał zamiar zostawać w wiosce znalazłby kogoś kto wymieniłby mu szybę. W ten sposób nie zostawiając dziury może opuścić swoje mieszkanie. Materiały jakieś znalazł przy domu, nie potrzeba było ich wcale tak wiele. Młotek oraz gwoździe też dość popularne narzędzia, dostępne niemalże u każdego majsterkowicza. No dobra do musiał użyć piły w niektórych przypadkach, ale wcale nie dbał nad idealnym wyglądem. Bardziej, aby nie uszkodzić niczego na przyszłość, czego nie będzie wymieniał w tym momencie. Po załatwieniu tego już spokojniejszy wrócił do Yamanaki, która poradziła sobie z swoją nie łatwiejszą częścią, a obecnie zajmowała się sobą. Wykorzystał ten czas na pójście na zakupy po prowiant na podróż kilkudniową dla dwóch osób oraz brakujących elementów śniadania, co trwało parę minut. Po powrocie zastał dziewczynę w kuchni. Od razu zajęli się przygotowaniem posiłku oraz herbaty.
- Na prawdę mam zamiar tam jechać.
Westchnął zanim zaczął kontynuować.
- Wolałbym nie mówić nic Joichiro, może przez to bardziej obserwować mój dom, a to utrudniłoby mi wykonywanie jakiegokolwiek ruchu. Poza tym znając jego wyśmiałby mnie, że sam nie poszedłem tego rozwiązać.
Wzruszył tylko ramionami na koniec, że każda opcja jest tak po prawdzie tą nieodpowiednią.
- Wolę się chociaż przekonać kto to był, a także czego chce. Zawsze mogę wrócić po rozmowie jak mi się nie spodoba oferta, lepsze to niż zignorowanie i brak jakiejkolwiek reakcji.
Mimo wszystko Inoshi nie odwiodła go od planu, tak więc zdecydowała się chociaż pomóc w przygotowaniu do wędrówki pytając czy nie potrzebuje czegoś.
- Wszystko raczej czego potrzebuję już mam, prowiant, ekwipunek, tajemniczy zaplamiony list oraz teraz próbka tego atramentu. Jesteś pewna, że wolisz zostać tutaj? Ostatecznie nie muszę się aż tak chyba śpieszyć, albo możesz dotrzeć dzień lub dwa później. Jeżeli chcę teraz zdążyć musiałbym wynająć dwa konie, w trakcie podróży się przesiąść. Ostatecznie i tak obydwa musiałbym porzucić i dokończyć trasę samodzielnie.
Zapytał się po raz ostatni przed wyruszeniem w podróż.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość