Villa Hikariego

Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 17 mar 2017, o 00:20


Hikari nigdy nie chwalił się swoim domem, ale mały to on nie był co by nie mówić. Otaczały go białe szerokie mury, wraz z czarnymi zakończeniami i dachówkami. W murze stała jedna szeroka brama z równie wysokim przejściem, aby nawet karawana mogła wjechać do środka. Przed domem było trochę terenu zarośniętego zielenią i droga do drzwi z usypanych kamieni ciągnąca się od bramy służąca jako też ścieżka, a kończąca wraz z wejściem po delikatnych schodach, bo wszystko miało dookoła siebie ścieżki z zadaszeniem.
Zajmijmy się opisem budynku i co zastajemy po wejściu. Pierwszym pomieszczeniem, przez które przechodzi się był przedpokój w którym można było zdjąć swoje odzienie, a przy wyjściu założyć nowe sandały przygotowane, aby nie brudzić domu. Za drzwiami do środka był wcześniej opisany zbiornik wody z ścieżkami dookoła tak jak widać na zdjęciu mniej więcej.
W środkowej przestrzeni pomiędzy budynkami znajdowała się niespodzianka w postaci małego zbiorniczka wodnego. Można było skorzystać przez cały rok. Tylko w zimę woda lodowata oczywiście jest, a wpierw trzeba sobie poradzić z lodem. Klimat umiarkowany w końcu mamy. Białe ścieżki z czarnymi barierkami idealnie pasowały do całości kompozycji i łączyły parę pomieszczeń, a zielone drzewa porastające z skał obok stawiku dodawały uroku. Idąc ścieżką mijaliśmy kilka pomieszczeń, a dokładniej stary gabinet matki, ojca, dwa schowki i dwa pokoje gościnne, aż dochodzimy do największego budynku z tego kompleksu. Głównego, który można uznać za strefę mieszkalną. Na dole kuchnia z jadalnią połączonym w jedno, salon bez drzwi tylko z przedziałem i zamknięta łazienka. Na górze trzy pokoje sypialne. Jedna sypialnia należy do Hikariego, pozostałe dwie są obecnie puste. Dodatkowo na górze jest jeden pokój techniczny nad łazienką z specjalnym mechanizmem. Zbiornik wodny, który trzeba uzupełniać i spuszcza wodę do prysznica w łazience na podstawie odsłonięcia przepływu drewnianą rurą i zasłonięcia. Resztę robi siła grawitacji.
Z tyłu dworku był jeszcze jeden dodatkowy mały teren z tradycyjną długą studnią i wiaderkiem do nabierania wody. Miała daszek, aby z deszczów i ulew tam nie kapało.
Ostatnio edytowano 30 lip 2019, o 20:42 przez Hikari, łącznie edytowano 2 razy




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 17 mar 2017, o 02:38

Wracając poobijany młodzieniec myślał jedynie na temat odpoczynku. Dziewczyna odeszła w swoim kierunku, a on wrócił do domu, nie uważał aby takie zadrapania nadawały się w jakikolwiek sposób do szpitala, zresztą nie lubił tam chodzić mimo wszystko. Tylko jak musiał, to wtedy był i dawał robić co z nim trzeba, aby poskładali go całego, ale jak to wiadomo lepiej się nie leczyć o ile to możliwe. Pierwsze co zrobił po powrocie do mieszkania to zrzucenie starych ubrań i skoczenie pod prysznic, aby się odświeżyć. Wyglądało na to, że musi zabrać się ponownie za sprzątanie całego domu, ale wpierw wyszedł po zakupy spożywcze aby mieć co jeść. Normalność jak żyje się samemu w domu. Tak mu minął dzień pełen wrażeń. Udawanie romansu, polowanie na szpiega, a następnie wyeliminowanie go zmarnowało sporo energii, czuł jak sporo zużył chakry podczas walki, ale mimo to nie poddawał się i nie oddawał lenistwu. Wiedział, że jak nie teraz to potem będzie musiał, ostatecznie nic się nie zmieni i tylko dzięki temu podjął tyle dobrego działania przed snem. Kładąc się do łóżka odczuwał ciężar dzisiejszego dnia i myślał nad wszelakimi zdarzeniami. Ciekawe co słychać u Nanami i kiedy się spotkają. Heh. Po prostu takie myśli to coś normalnego po wszystkim. To było dziwne uczucie dla niego, ale na poziomie lubienia. Kto wie, może kiedyś. Hikari leniwie obudził się wraz z podnoszącym się słońcem, a od rana miał pomysł aby uczyć się techniki, tylko trzeba było znaleźć odpowiedniejsze miejsce. Śniadanie plus wypita gorąca herbata zaparzona w garnuszku wiszącym nad zapalonym drewnem doskonale stawiało na nogi. Teraz można było wyjść z domu i ruszyć w świat. Na chwilę.

Z/T -> Ukryta Plaża




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 18 kwi 2018, o 12:05

Nie wzbudzanie uwagi w rodzimej wiosce było już cięższym zadaniem niżeli po szlaku. Każdy wiedział, że często młodzieniec wybywa z wioski zostawiając swoje mieszkanie, zazwyczaj trenować, a czasem na misje czy coś pozwiedzać. Po paru ostatnich zadaniach, wojnie w Atsui, zabicie szpiega, czy też przypadkowe uratowanie mężczyzny z starszyzny wraz z córką zebrał trochę chwały oraz szacunku. Można powiedzieć, że został uznany za zwyczajnego Yogańczyka, ma to swoje minusy. Ludzie o nim opowiadają i oglądają co robi jeszcze bardziej niżeli wcześniej. Poza jednym spotkaniem z ojcem jednak postępuje zgodnie z charakterystyką ich szczepu, wedle tego co sądzą o nim ludzie, bo nie znają tej sytuacji. Tak samo jak i jego celu złączenia obu gałęzi szczepu. Wszystko trzyma w sobie, wszędzie dookoła otaczają go wrogowie. Czy zrobienie tego jest możliwe? Musi się wzmocnić, jeszcze bardziej, ten artefakt nie daje wystarczająco bez umiejętności użytkownika. Ostatecznie udało mu się wejść do swojego domostwa bez wzroku innych, pewnie pomogło w tym dużo henge i dostanie się do posesji w momencie jak nikogo nie było w pobliżu przez mury.
W środku pierwsze co zrobił to zrzucił zniszczone swoje ubrania oraz całość sprzętu. Zasłużył na dzień czy nawet tydzień odpoczynku i doprowadzenie mieszkania do porządku. W kątach widać pajęczyny, wszędzie pełno kurzu, bo poza tym to zawsze zostawia posprzątane. Kołdra pościelona, książki odłożone, naczynia pomyte. Nie można powiedzieć o nim jako gospodarzu złego słowa, najwyżej jeżeli chodzi o zapasy żywnościowe i takie jak herbaty. Ze względu na krótki termin ważności, szczególnie tego pierwszego kupuje sobie regularnie każdego dnia jedzenie. Większość tygodnia spędził na uciszeniu swego umysłu, sumienia, które go doskwierało cały czas. Musiał się uspokoić zanim wyruszy ponownie do Cesarstwa tylko tym razem z pominięciem Ryuzaku no Taki. Pojawienie się tam byłoby głupotą. W książkach poszukiwał mapy świata, miał też takie opowiadające o prowincjach. Generalnie były tam zaznaczone większe wioski i osady oraz szlaki transportowe. Uznał, że najbezpieczniej będzie wyruszając przez Kaigan. Po tygodniu lenienia się, bo inaczej tego nie dało się nazwać był gotowy do drogi. Był przygotowany, musiał najpierw przejść przez Sakai, potem Shinrin i potem tylko zostanie dostanie się do morza z znalezieniem jakiegoś statku, który będzie płynąć do Hanamury. Nic prostszego prawda? A no jeszcze przed drogą uzupełnić wyposażenie i kupić nowy płaszcz. Z takimi postanowieniami bez emocji większych wyruszył ku przygodzie.

Z/T ---> Sklep z Wyposażeniem




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 24 lip 2018, o 11:06

Nareszcie z oddali widać było muru okrążającego jego posesję. Nie to, aby tak mu się stęskniło za domem, bardziej raczej za stabilizacją miejsca chociaż na chwilę. Przez te wszystkie podróże Hikari zdołał przemyśleć ponownie całe swoje życie z trzy jak nie cztery razy, serio. Ćwiczeń prawie nie wykonywał, tylko przed snem, bo miał za dużo energii aby zamknąć chociaż na chwilę oczy. Przekraczając bramę nie odczuwał może żadnych emocji, ale lekki uśmiech pojawił się mu na twarzy. Głównie dlatego, że od dnia jutrzejszego jak tylko przekaże informację liderowi na temat Kami no Hikage to wybierze się na porządny trening. Nie przeszkadzało mu nawet spełnienie reszty wieczora na ponownym ogarnianiu mieszkania do wyglądu jakby ktoś tam mieszkał. Wiadomo, że to kurze się ponanosiły i inne takie, a ostatecznie czekał na gościa, który miał do niego przybyć w najbliższym czasie. Uczennice, która równie dobrze może się nie pojawić do końca jego życia.
Po zrobieniu wszystkich podstawowych porządków zrobiło się już późno, ale to nie były wszystkie zadania jakie sobie Terumi przygotował na dzień powrotu. Musiał znaleźć jeszcze książkę z jakąkolwiek wiedzą na temat iryojutsu, obiecując, a nie posiadając jakby wyglądał w jej oczach później? Plama na honorze, której nie byłby w stanie zmyć. Zaczął od przeglądania regałów w salonie, co trochę zajęło. Jak to kiedyś było wspominane nie znajdują się tam tylko typowe podręczniki do nauki, o chakrze, żywiołach, dziedzinach czy technikach. Wśród tego zbioru dało się znaleźć wiele tomów typowo rozrywkowego gatunku i odnalezienie poszukiwanej rzeczy wcale nie było łatwe przy płomieniu świecy. Tym bardziej, że to mogło znaleźć się jeszcze w schowku zakryte pod jakimiś innymi nigdy nie używanymi przez Hikariego rzeczami. Ku szczęściu znalazł, nie jeden, ale dwa zapiski na ten temat położone obok siebie. Zajęło to paręnaście minut, ale warto było jeżeli może się komuś przydać ta wiedza. O ile będzie prawidłowo używana, w czym jako mistrz będzie musiał się upewnić w przyszłości. Wiele pewnie zależy od niego samego, w końcu nasze przeżycia kształtują przyszłość. Położył to na stole, aby rzucało się w oczy przy wejściu i poszedł po cały sprzęt do napisania liściku. Miał zamiar zostawić to gotowe w domu, nie będzie musiał pamiętać za każdym razem przy wyjściu na trening. Treść napisze nową tylko w przypadku dostania jakiejś misji, a w razie jej braku zostanie niezmieniona do przybycia Inoshi.
W tym momencie wyszedłem na trening, ale znalazłem te dwa tomy na temat Iryojutsu. Wpierw zacznij od tego na górze, zawiera głównie wiedzę na temat podstawowych roślin czy ciała człowieka, które są wymagane aby osiągnąć cokolwiek dalej. Powinienem pojawić się do dwóch dni, bo w najgorszym wypadku mam zamiar pojawiać się co trzeci dzień. Czuj się jak u siebie w domu, na górze zajmij sobie pokój po prawej.
Hikari Terumi

Treść krótka i zwięzła, nie miał w zwyczaju się za wiele rozpisywać nasz Yogańczyk. Po tym przyszedł czas na sen, do późniejszej godziny niż zwykle. I tak musiał zaczekać aż otworzą jakieś miejsce do uzupełnienia zapasów jedzenia. W międzyczasie dowiedział się też, że plotki na temat stolicy świata już tutaj dotarły, tak więc nie musiał tak szukać swojego lidera i zdawać mu raportu. Skoro odpadło mu to jedno zajęcie zaraz po zrobieniu śniadania z herbatką Hikari wyruszył trochę potrenować. Jego ciało ostatnimi dniami wydawało się prawie jak odrętwiałe.

Z/T ---> Ukryta Plaża




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 28 lip 2018, o 05:06

Przychodząc do domu i zastając w skrytce klucz już wiedział, że będzie musiał poczekać jeszcze trochę zanim jego uczennica przybędzie. Czy kiedykolwiek to zrobi? To jest w sumie także dobre pytanie, równie dobrze przecież mogła nigdy nie przybyć. W takim wypadku byłoby tylko lepiej dla Terumiego, zrobił co swoje z pomocą. Jego sumienie nie zostało jeszcze bardziej zanieczyszczone poprzez mrok w tej jednej sytuacji. W takim wypadku nie miał zamiaru tutaj dłużej zostawać tylko powinien wybrać się po jakieś sake. Najlepsze powinno być w takim wypadku Shigashi, chociaż czy znajdzie lepsze niż tutaj? Cóż miasta kupieckie zawsze przynoszą o wiele więcej możliwości, w porównaniu do takiej mieszkał na jakiejś wsi. Ryozaku było spalone, a poza tym zbyt daleko jak na te moment. W razie czego będzie mógł też rozejrzeć się za sprzętem do wytwarzania swojego własnego sake, to co posiada było dość stare. Zakupienie drewnianej beczki nie byłoby najgłupszym pomysłem, zawsze miał zamiar spróbować w taki sposób wytworzyć alkohol. Nie jest szaleńcem aby próbować kiedyś przeżywanej sake, ale na inne sposoby czemu by nie. Podróż zapewne zajmie więcej niż te dwa dni zawarte w nieruszonej od napisania notatce na stole toteż postanowił coś tam dopisać.
"P.s. Wybyłem do Shigashi w celu załatwieniu paru spraw i może mnie nie być trochę dłużej więc się nie martw."
Kiedy wszystko było zamknął mieszkanie, a potem odłożył klucz w sekretne miejsce i zahaczył do stoiska na bazarze aby uzupełnić żywność na podróż. Trochę chleba, kulki ryżowe, sera i parę innych ciekawych smaków. Będąc gotowy na podróż wyruszył przez bramę na szlak transportowy mając nadzieję na brak dodatkowych przygód.

Z/T ---> Szlak Transportowy




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Domek Hikariego

Postprzez Arisa Terumi » 15 sie 2018, o 11:41

Obrazek


Podążała za nim, starając się nadążyć w każdy sposób, jaki tylko był jej dostępny, ale musiała przyznać, że choćby ze względu na jego szybkość, przewagę, było to niemożliwe. Mimo to dostosowywali się do siebie, kooperowali ze sobą - i taka kooperacja była dla Arisy dobrą możliwością.
Na jego słowa o Yogan-ryu uśmiechnęła się nieco nerwowo. Bała się, po raz pierwszy wchodziła na teren, gdzie zginął jej ojciec - prawdopodobnie - i po raz pierwszy infiltrowała obcą wioskę. Czym innym było tak duże miasto kupieckie jak Shigashi, gdzie obcy byli w sumie na porządku dziennym, wręcz byli błogosławieństwem dla tubylców, a czym innym Yogan-ryu, gdzie ludzie, tak jak zresztą i w Sanjin, zapewne znali się od pępkowego po pogrzeb. Dużym pocieszeniem dla niej było to, że nikt raczej nie skojarzy jej osoby ze sprawą szpiegostwa i z Makoto - za bardzo różniła się od ojca, a poza tym w odwodzie zawsze miała nazwisko swojej biologicznej matki. Tyle, że...

- Piękny dom - skomplementowała z uśmiechem i już miała wejść do środka lub coś w tym stylu, gdy nagle spontanicznie wyrżnęła w ziemię. Sycząc przez zęby i przeklinając sandały w sposób tak ekspresyjny, o jaki sama siebie nie podejrzewała (zawsze była przecież taka spokojna, nie z tego świata, kto by pomyślał), spróbowała się podnieść. Mistrzyni poruszania się, doprawdy. Hikari będzie wzruszony.
Spojrzała na niego, otrzepując kurz i ziemię z bolącej podejrzanie nogi. Chyba nic sobie nie skręciła ani nie złamała, upadając - tego by tylko brakło! - lecz czuła, że leci jej krew z kolana.
Mniejsza o to.
- Jesteś diabelnie szybki - dorzuciła. - Rozumiem, dlaczego nie chciałeś, żebym walczyła u twojego boku...

Uśmiechnęła się delikatnie. Dlatego właśnie zamierzała raczej stanowić, nazwijmy to, zaplecze cywilne niż walczyć w pierwszej linii. Nie była typem wojowniczki, natchniona, przebywająca w świecie marzeń i wyobraźni kobieta prędzej uszkodziłaby siebie, niż swojego przeciwnika - a już na pewno szybciej on ją by dopadł niż ona jego. Wolała raczej pracować dla ludzi, pomagać im, wspierać przestraszone dzieci i opowiadać im bajki o dzielnych shinobi i mężnych kunoichi, niż zdychać w niepotrzebny sposób w czasie bitwy. W końcu szpitale i wioski też mogły kogoś potrzebować, a siła wiosek nie składa się z martwych bohaterów, lecz z żywych.

Tyle, że niewielu o tym pamiętało - lub chciało pamiętać.

- Nie mówiłeś, że Inoshi ma tu na nas czekać? - zaniepokoiła się. - Może coś jej się stało?
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 15 sie 2018, o 16:04

Czy posiadłość była piękna? Z pewnością, dla spoglądających dookoła, którzy musieli być zazdrośni o mieszkanie w takiej niewielkiej willi. Otoczona dookoła białymi murami, do tego dość zadbany drewniany dom. A w środku wyglądał tylko lepiej, jego urok zaczynał się po wyjściu z przedsionka do środka. Mieścił się tam stawik, nad którym się chodziło po drewnianym podeście prowadzącym do głównego mieszkania z paroma dobudówkami po drodze. Tylko dla Hikariego stało się to niczym specjalnym, tak na prawdę wolał dawne ciepło rodzinne zamiast takiego domu. Szukając w głowie jakiejś odpowiedzi wyrwał go widoczny nagły ruch Arisy, która podczas ich znajomości miała się wywrócić drugi raz. Do tego on nie miał zamiaru dopuścić i natychmiast ją złapał. No dobra, w połowie drogi dlatego musiał się nad nią schylić. Dalszy widok lekko go zaskoczył i spowodował, że bez najmniejszej sekundy zawahania odwrócił głowę w przeciwną stronę czerwony. Postarał się postawić dziewczynę na nogi jak najszybciej przy okazji szukając jakiegoś słowa, bo musiał zwrócić na to uwagę dziewczyny. Podczas całego tego manewru ratowania kimono ułożyło się troszkę niestosownie. Na sam widok nie mógł narzekać, ostatecznie każdy facet to lubił. nie czekając pomógł jej stać na równych nogach.
- Em wiesz twoje kimono...
Kiedy już jego ręce były uwolnione od trzymania dziewczyny zwrócił całe swoje ciało w przeciwnym do niej kierunku. Nie miał zamiaru korzystać z sytuacji i podglądać pewnej dozy nagości. W innym przypadku postępowania zniszczyłby dobre imię Arisy zapewne, chociaż tyle, że nikt jej nie znał. Do tego skończyłby z wybitym zębem czy dwoma, przed wściekłą kobietą nie ma ucieczki. Najwyżej konfrontacja prędzej czy później. To, że był diabelnie szybki zaprezentował już wcześniej, ale zostało to dopiero teraz potwierdzone z ust towarzyszki.
- Jeżeli tak myślisz, to powiem, że na wojnie z pewnością znajdą się jeszcze większe potwory.
Przypominając sobie czy to Natsume czy też właściciela spalonego domostwa nie był w stanie się z nimi porównywać. Chciał osiągnąć właśnie ten pułap, wtedy by mógł myśleć o jakiejkolwiek realizacji swoich planów. Byłoby to dość piękne, marzenie które wciąż wymyka się tylko z ręki. Czasem wręcz oddala.Mimo to odwzajemnił w tym momencie uśmiech wciąż lekko czerwonawy. Nie jest w stanie człowiek tak szybko pozbyć się rumieńców jakby chciał, a temat nieoczekiwanie wrócił do Inoshi. Prawdę mówiąc nie miał nawet pojęcia czy tutaj przyjdzie, może nie pozwolą jej opuścić na ten moment jej prowincji? Soso mogłoby być zajęte, a wysyłanie shinobi w świat ryzykowne. Nikt nie mówił, że wrogowie mogą się znaleźć tylko w tamtych dwóch regionach.
- Prawdę mówiąc to nie wiem czy przyjdzie. Nie ustalałem z nią żadnego dnia czy też godziny, widziałem się z nią w Hanamurze, gdzie po wydarzeniach w Kami no Hikage wciąż czekała aż skończy się leczenie jej ojca.
Podrapał się trochę po głowie jedną ręką. Jego słowa były też źle lekko zrozumiane, ale tak mogły brzmieć.
- Za to wie jak wejść do środka, jeżeli gdzieś miałaby czekać na mnie to zapewne tam. Gdy dom okaże się pusty mam zamiar wybrać się do Soso zobaczyć co tam u niej przy okazji, chociaż poszukiwanie jej może być na prawdę problematyczne...




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 sie 2018, o 17:23

- Rok 385 - Lato -


" Gigantyczny plac zabaw. "
Obrazek

- Hai - odpowiedziała strażnikowi na jego stwierdzenie odnośnie jego ludzi. Miał rzeczywiście racje, mimo to liczyła, że tamten nie zostanie jakoś strasznie zrugany bo tylko rozjuszy to dalszą nienawiść którą będzie żywił a w tej chwili może nawet i do niej. Było już całkiem późno dlatego nie łudziła się jakąś większą dyskusją, prawdopodobnie oboje chcieli położyć się spać, zarówno ona jak i kapitan. Czas mijał nieubłaganie aż w końcu można się było spodziewać niechybnego wybicia godziny zero. Może i niepotrzebnie mówiła, jednak w tej chwili to pozwalało jej zachować chociaż cząstkę energii.
- Może i ma pan rację, że nikt nie powinien się w to mieszać - Westchnęła lekko bo rzeczywiście, jeśli ta nienawiść trwa od tak dawna to nie zniknie szybko, złym jednak byłoby zakończenie tego konfliktu anihilacją jednej z osad lub gałęzi, po obydwu stronach są osoby które nie - nienawidzą oraz osoby całkowicie niezwiązane z tą walką. Czy one tez muszą cierpieć bo kilku shinobich próbuje się nawzajem powybijać? Gdy strażnik wskazał mury posiadłości to dziewczyna zrobiła wielkie oczy i opadła jej trochę szczęka.
- To tutaj mieszka Terumi Hikari?! - Spytała zaskoczona, trudno było ukryć drobną iskierkę energii która rozpaliła się pod wpływem wskazania jej takiej wielkiej chaty. Przewróciła wzrok na odchodzącego strażnika z lekkim uśmiechem.
- Arigatou - Odparła w jego stronę zwracając się znowu w kierunku posiadłości. Od razu zaczęła poszukiwania wielkiej bramy, jak już ją zobaczyła to nie mogła nacieszyć oczu, właściwie to ta posiadłość była przynajmniej trzy razy większa niż jej dom. Częściowo zdawała sobie sprawę, że będzie czuć się tutaj niezbyt swojo. Po zbliżeniu się do bramu stuknęła w nią parokrotnie, zadzwoniła jakimś dzwonkiem obok, czy co tam było i chwilę czekała... No i nic się nie stało. Westchnęła i przy pomocy techniki, tej jednej z najprostszych przeszła na drugą stronę muru, rozejrzała się poszukując wejścia do budynku.
- Mówił, że klucz będzie... Ugh... Gdzie? Pod jakimś wiadrem? - Właściwie to tyle zapamiętała, chwilę to trwało nim odnalazła drzwi i omawiane wiadro. Przykucnęła zabierając z pod niego kluczyk który wsadziła do zamka i weszła do środka. Już wiedziała, że Terumiego nie ma w domu co oznacza, że jest cały dla niej. Pytanie jak długo go jeszcze nie będzie. Początkowo zamknęła za sobą drzwi i zdjęła buty zostawiając je przy wejściu. Weszła do salonu rozglądając się zarówno po pólkach z książkami i innym elementom pomieszczenia. Nie czuła się tutaj zbyt swojo, jej uwagę jednak przykuła jednak notka pozostawiona na stole w towarzystwie dwóch książek.
- Czyżby dla mnie ? - Zastanowiła się przez chwilę, podeszła do nich i podniosła notatkę zerkając w tej samej chwili na okładki obydwu z czytadeł. Rzeczywiście, list był do niej, zabrała się za przeczytanie notatki.
- Czyli... To jednak dla mnie - Uśmiechnęła się sama do siebie czytając pozostałą treść, dowiedziała się z niej który pokój jest dla niej oraz gdzie obecnie może Terumi przebywać.
- Nie będzie go chwilę dłużej, pewnie więc się rozgoszczę jak powiedział - Wtedy na jej twarzy pojawił się prawdziwie złowieszczy uśmieszek i swobodnie rozłożyła ręce, nieco tak jakby to kompletnie nie od niej zależało. Poszła ponownie do korytarza i zostawiła tam swój kij. Nie było potrzeby by biegała z nim po całym domu. Tak samo ściągnęła z siebie kamizelkę którą albo powiesiła na jakimś wieszaku lub zostawiła gdzieś na jakimś innym meblu.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 sie 2018, o 18:18

- Rok 385 - Lato -


" Gigantyczny plac zabaw. "
Obrazek

Z każdą chwilą dziewczyna mogła czuć jak poznaje te nieznane dla siebie wcześniej korytarze niezbadanej posiadłości Terumiego. Nim jednak udała się do swojego nowego pokoju poczęła rozglądać się po pomieszczeniach w poszukiwaniu zarówno jakiegoś składziku oraz kuchni.
- Mam trochę czasu nim przybędzie, jestem zmęczona ale... Wiem, że jak coś zrobię to jeszcze lepiej zasnę. - Myślała krążąc od pomieszczenia do pomieszczenia i przyglądając się w ostateczności kuchni, szukała najprostszych składników jakie mogła znaleźć, nawet ktoś taki jak on musiał coś mieć w domu coś do gotowania poczynając od narzędzi i garnków i innych do paleniska lub innego rodzaju, bogatszej " kuchni ".
- Może powinnam coś przygotować, wiem, że jak przyjdzie to pewnie zje coś słodkiego, no i ja też! - Zaśmiała się sama do siebie. Liczyła, że sprawi mu chociaż drobną przyjemność i miło zaskoczy go swoją wizytą. Toteż zaczęła skakać po kuchni i składziku w poszukiwaniu kleistego ryżu, przeszukiwała szafkę za szafką, sprawdzała i te wyżej i te niżej, odgarniała różne inne rzeczy. Jeśli znalazła to składowała wszystko na stoliku albo blacie który powinien być gdzieś w kuchni. Jak już go znalazła to zaczęła poszukiwać jakichś jabłek lub innych owoców. Preferowałaby w tym wypadku jabłka. Rozejrzała się za tarką i całkiem szybko skupiła się na utarciu ich na coś w rodzaju musu. Nim się jednak za to zabrała przygotowała swoje stanowisko z tarką a potem przygotowała palenisko rozpalając je uprzednio. Na pewno było w domu coś co pozwoliłoby jej to zrobić bez większego problemu.
- Jakieś... Coś... Koszyk, pojemnik... - Rozglądała się po kuchni gdzie też odnalazła jakieś naczynie do którego mogła wsypać kleisty ryż, podniosła je wysoko nad paleniskiem bo nie chciała gotować tego na ogniu a na parze. Mogło to chwilę trwać dlatego przez ten czas oddelegowała swoje ręce do ścierania jabłek.
- Eh... Ale to czasochłonne... Mogłam skupić się na robieniu czegoś innego... - Zaczęła marudzić a jakże. Gotowanie na parze swoje trwało a zależało jej na formie i kleistości dlatego póki co nie ruszała ryżu i udała się na poszukiwanie jakiegoś innego sporawego naczynia. Jak już je znalazła to nalała doń wody i postawiła na palenisku siadając zaraz obok i przypatrując się drobnym kłębom dymu które się mogły z niego unosić. Przysiadła tak obejmując się za kolana. Przymknęła na chwilę oczy. Nie chciała usnąć jednak zależało jej na chociaż chwilowym odpoczynku dla zmęczonych patrzałek.
- Dobra! Chyba wystarczy - Powiedziała po bliżej nieokreślonym czasie, zabrała garniec z wodą i zajrzała do ryżu. Też był już gotowy. Była bardzo ucieszona z tego powodu. Ze sporą dawką ostrożności zabrała ciepłe naczynie przez jakąś szmatkę. Potrząsnęła nim nieznacznie i zdjęła pokrywkę, pokręciła lekko głową przerzucając wzrok na naczynie w którym znajdowało się starte na mus jabłko. Uśmiechnęła się i przerzuciła cały ryż do pojemnika z ugotowaną wodą. Złapała za jakąś wielką łyżkę i zaczęła tam mieszać swój twór oczekując aż wypije całą wodę co raczej stało się szybko.
- No. Teraz ta najbardziej mozolna część... - Teraz czekało ją ubicie tego wszystkiego w całkiem zbitą konsystencję. Zacisnęła całkiem mocno pięść gromadząc na niej odrobinę chakry i zaczęła tak stukać całkiem mocno w ciepły ryż, chciała go rozbić i zmienić jego konsystencje. Starała się nie uderzać nazbyt mocno by nie zniszczyć naczynia. No i tak stała i stukała raz po raz, raz po raz, co jakiś czas zmieniała dłoń którą wykonywała ciosy. Po pewnej chwili przysiadła na chwilę i przemieszała całość obiema dłońmi w naczyniu.
- To bardziej wyczerpujące niż zapamiętałam... - Przetarła nieco swoje czoło dłonią i kontynuowała uderzanie i mieszanie ryżu aż w końcu przybrał on konsystencje podobną do tej ciastowej. Całość stawała się z każdą chwilą coraz bardziej kleista i coraz trudniej było ją rozbijać.
- Cholera! Zapomniałam, mąka ryżowa... - Zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu i gdy już wypatrzyła mąkę to rozsypała całkiem sporo na drewnianej tacy. Jak ciasto było już gotowe to przeniosła je na tacę i zaczęła ją rozsmarowywać na całej jej wielkości tacy która została oczywiście zasypana mąką. Zabawa trwała w najlepsze jak uformowała ciasto w coś na kształt wielkiego naleśnika, nie chciała robić biliona małych ciastek. Uśmiechnęła się by potem spojrzeć na przygotowane wcześniej jabłkowe nadzienie. Wsadziła ręce w uchwyt garnka i zaczęła rozlewać wszystko na całej długości. Jak już rozprowadziła całość sosu po jedzonku to zaczęła zawijać, chwilę jej to zajęło lecz gdy w końcu się udało czegoś jeszcze jej tutaj brakowało. Popatrzyła chwilkę i złapała za jakiś nóż. Pocięła wielkiego naleśnika mochi na kilka sporych kawałków i tak zostawiła na tace nie mogąc zarazem nacieszyć się swoim dziełem.
- Wiedziałam, że się uda - Powiedziała rozglądając się po całej kuchni która była upaćkana a to w mące a to we fragmentach kleistego ryżu a gdzieś indziej leżało nieco startego jabłka. Skrzywiła się drapiąc lekko po głowie gdzie spostrzegła, że tak naprawdę nie tylko pomieszczenie ale i ona jest cała w mące...
- Hehe, jeszcze jedno - Zaśmiała się sama do siebie pokręciła nieznacznie głową i przykryła swoje mochi jakąś czystą szmatką a po chwili przygotowała sobie dwa sporawe garnki. Pokręciła głową na boki wychodząc z budynku, chciała jak najszybciej uczynić mochi chłodnym dlatego też szybko kicała w stronę studni...




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 sie 2018, o 18:50

- Rok 385 - Lato -


" Gigantyczny plac zabaw. "
Obrazek

Blondynka udała się na tyły posiadłości i tam znalazła wiadro z wodą oraz studnię, nie pozostało jej nic innego jak skorzystać z niego i napełnić je z tej ciemnej głębiny. Przypięła więc wiadro i zaczęła przy pomocy kołowrotka spuszczać je w dół. Tak kręciła i kręciła aż w końcu usłyszała znajomy plusk. Odczekała chwilę i zaczęła kręcić kołowrotkiem ponownie, tym razem w drugą stronę, już po nieco dłuższej chwili cięższego kręcenia wiadro znajdowało się na miejscu i mogła je zwyczajnie odpiąć.

Tak też zrobiła. Przysiadła na sekundę rozglądając się po całkiem ciemnym polu, był środek nocy a ona bawiła się w kucharkę, kto by pomyślał, że najdzie ją pomysł na coś takiego. Była już bardzo zmęczona jednak nie mogła się jeszcze poddać. Złapała więc wiaderko za uchwyt i podreptała ponownie do kuchni gdzie też narobiła nieco ziemistych śladów na podłodze. Przelała zimną wodę z wiadra do garnków które postawiła na szmatkach na mochi. Chciała by się całość ochłodziła i zastygła tak jak sobie wszystko wymyśliła. Spodziewała się już jutro jabłkowych ryżowych naleśników, tak te danie nazwała. Cała szczęśliwa przypatrywała się swojemu tworowi. Odetchnęła z ulgą podczas gdy zdała sobie sprawę, że w taki sposób to właściwie nigdzie nie wyjdzie. Brudne, mokre i ufajdolone ciuchy we wszystkim to nie jest dobra reklama. Zdecydowała się na łazienkę, gdzie też ściągnęła najpierw swoje ciuchy i weszła pod prowizoryczny prysznic z mechanizmem. Ucieszyła się gdy zobaczyła, że nie będzie musiała się bawić w wiadro z wodą. Pociągnęła za uchwyt, wajchę który miał spuścić wodę. Gdy tylko zimna woda spadła na jej plecy w okolicy można było tylko usłyszeć krzyki i przeklinanie. Zimna woda z zaskoczenia to nic fajnego, przynajmniej nie taka ilość. Spodziewała się jakiejś regulacji napływu, pociągnęła mocno i chwilę poczekała toteż została zlana zimnym haustem wody.

- CHOLERA! AJA JAAJA, ZIMNE! - Zatrzęsła się parokrotnie uderzając zębami o zęby, przybrała kilka dziwnych pozycji by jak najszybciej pozbyć się tego niezbyt miłego uczucia. Woda była pewnie lodowata, tak czy inaczej nieco otrzeźwiała i gdy już odrobinę do wody przywykła to umyła się tym co w łazience znalazła, jakieś mydełko czy jakiś inny olejek, jeśli jakieś były to na pewno jakiś przetestowała. Jak już wyszła to złapała za jakiś ręcznik i owinęła się nim po wytarciu się na tyle na ile mogła. Pewnie dalej włosy były całkiem wilgotne. Wzięła wtedy swoje ubrania i również wzięła się za wyczyszczenie i ich. Najpierw nalała wody do jakiejś miski, a następnie postawiła ją na ogniu w kuchni. Pokręciła głową nieznacznie udając się na przeszpiegi po szafach i innych miejscach gdzie Terumi mógł trzymać jakieś szaty czy Yukaty.

- Co my tutaj mamy... Czy będzie tutaj coś pasującego na mnie - Rozglądała się po szafie to wyciągając z niej jeden ciuch to drugi, szukała czegoś co mogłaby założyć. Jeśli znalazła jakąś pasującą na siebie to założyła ją porzucając ręcznik i zanosząc go do łazienki ze sobą. Położyła go i wróciła się po wodę w którą wrzuciła swoje cichy i namydliła wszystko. Zaczęła ocierać każdy element o siebie, nie jakoś mocno. Nie chciała ich zniszczyć lecz wyczyścić. Trwało to może z kilkadziesiąt dobrych minut aż w końcu każdy element jej garderoby był strasznie mokry ale czysty wymięty i wypłukany, każdym elementem zajmowała się z osobna, to szatą, to spodenkami, to innymi ważnymi rzeczami. Jak miała już wszystko gotowe i potencjalnie czyste to przeniosła do jakiejś miseczki i zaczęła się rozglądać po okolicy czy nie ma jakiegoś sznura, na pewno gdzieś jakiś był do rozwieszenia albo już wisiał. Tak czy inaczej gdy była na miejscu to rozwiesiła swoje ubrania do wyschnięcia.

- Robi się powoli jasno a ja padam... Chyba dopiero jutro zacznę naukę... Chociaż, zobaczę od czego będę musiała zacząć jeszcze dzisiaj. - Westchnęła podczas gdy kończyła rozwieszać swoje pranko. Jak wszystko było gotowe, również i ręcznik to zostawiła to do wyschnięcia a sama skierowała się do środka i odniosła wszystko na swoje miejsca, mokre buciki zostawiła jednak w przedpokoju w korytarzu, też je wyczyściła, przydało im się. Ostatnim krokiem było skierowanie się do salonu po książki które jej sensei pozostawił. Uśmiechnęła się półgębkiem biorąc je ze sobą na górę. Pokonała stopnie i wkroczyła wolnym krokiem do pomieszczenia po prawej stronie, tak jak rzekł pozostawiony dla niej list....





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 sie 2018, o 19:19

- Rok 385 - Lato -


" Gigantyczny plac zabaw. "
Obrazek

Dziewczyna stanęła przed pokojem który wedle zalecenia Hikariego miała zająć. Po otwarciu drzwi weszła do niego powoli przyglądając się każdemu jego kącikowi, ot kilka szafek, mały stolik, materac do spania, okno które pozwalało wyjrzeć na dwór. Całkiem przytulne gniazdko które przypominało jej, jej własny pokój, głównie z tego powodu, że również na piętrze. Przysiadła na swoim materacu przyglądając się okładkom książek.

- Powinnam chyba zacząć od tej o anatomii, jak sam powiedział, ale to będzie nudne... - Pokręciła głową otwierając ją od lewej strony i patrząc na spis treści jakie zawiera. Położyła się na swoim materacu i zaczęła sprawdzać spis treści książki, pierwszą z rzeczy jaką zdecydowała się zaznaczyć by pamiętać o nich na późniejsze posiedzenia gdy już będzie w stanie myśleć dużo lepiej była wiedza o układzie szkieletowym, czyli standardowo kości i mięśnie, zaznaczyła sobie i zapamiętała strony na których się te fragmenty znajdują by nie musieć ich szukać później ponownie. Dalej zaczęła szukać informacji o podstawowych ziołach. W tym wypadku nie mogła się powstrzymać by sprawdzić kilka stron i poszukać jakichś malunków bądź szkiców tego czego powinna szukać.

- Oh, to mi zajmie wieki... Tyle tutaj tego jest, no dobrze, zacznę od drobnych fragmentów, ręce i nogi, potem reszta. - Skrzywiła się wyraźnie jednak już w tej chwili wiedziała, że zamierza się do tego przyłożyć gdy tylko wstanie. Mimo wszystko zastanawiała się czy w ogóle będzie w stanie skupić odpowiednio chakrę, jednak wszystko wyjdzie podczas rzeczywistego treningu. Dalej otworzyła drugą książkę, chciała się nieco podbudować jakimiś technikami o których mogła wyczytać i rzeczywiście odkryła kilka technik które od razu ją zainteresowały i przyciągnęły jej wzrok. Nie mogła niestety czytać zbyt długo, była już zmęczone i dlatego ucieszona i pełna wiary, że jednak z tego wszystkiego coś będzie odłożyła książki na bok sama wskakując pod kołdrę. Przykryła się spoglądając w sufit, szybko jedna porzuciła wszelkie myśli i obróciła się na bok i momentalnie zasnęła...

Terumi gdyby wszedł na swoją posesje mógłby zobaczyć, rozwieszone pranie w jednym z miejsc w którym byłoby możliwe je rozwiesić, na zewnątrz oczywiście, nic więcej szczególnego nie zmieniłoby się w czasie jego nieobecności na zewnątrz. Więcej zmian jednak mógłby dostrzec już w środku swojej posiadłości. Nie znalazłby w salonie ani książek ani liściku, dalej kuchnia była nie posprzątana. Pojemniki z mąką były nie schowane, większa część kuchni pobrudzona była właśnie drobinkami mąki ryżowej, ziarnami ryżu oraz dodatkowo można tam było dostrzec nieco utartych jabłek. Tak samo miska oraz tarka leżą na jednym z blatów, również nie schowane i nie umyte, kilka garnków również nie schowanych i nie umytych. Jedno miejsce przyciąga jednak najwięcej spojrzeń, mianowicie, sporej wielkości deska lub coś co ją przypomina a na niej " coś " przykryte cienką szmatką na czym stoją dwa garnce z zimną wodą. Po odkryciu tego skarbu okazuje się, że to jakieś ciasto kształtem przypominające duże pocięte ruloniki, być może naleśnik? W środku można dostrzec mus, sos, jakkolwiek to nazwać, utarte jabłka. W korytarzu można było zobaczyć nieco nieznacznych odcisków z białej mąki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Domek Hikariego

Postprzez Rindou Arashi » 16 sie 2018, o 00:09

Kolejne dni mijały a wesoła gromadka złożona z Arashiego, jego zielonowłosej kuzynki Suzu oraz przypadkiem napotkanego Tetsu pokonywała kolejne kilometry traktu, zbliżając się do swojego celu, którym było... no właśnie, dokąd i po co tak na prawdę zmierzali? Tego chyba nie wiedział nikt. Być może była to wyprawa w której nie sam cel a droga do niego była ważniejsza?? Ciężko stwierdzić. Pogoda była spokojna, podobnie jak trakt, przez co nie mieli zbytnich kłopotów. Noce spędzone pod gołym niebem, bądź też w karczmach zacieśniały ich powoli kształtującą się znajomość, choć tak na prawdę jeszcze nie wiedzieli o sobie prawie nic.
W końcu ich nogi stanęły w mieście, które było tymczasowym celem. Yosetsu było stolicom prowincji, więc idealnie nadawało się na kolejne kłopoty... wróć!! Przygody zielonej drużyny. Dostanie się do środka nie było trudne, strażnicy wręcz zapraszali, jedynie przyglądając się zielonowłosej parce trochę dłużej niż zwykle. Wtedy także uliczki miasta stanęły przed nimi otworem. Zawsze jak to bywało w takich sytuacjach, nie mieli gdzie się podziać, dlatego też szlajali się bez celu, szukając czegoś co może ich zainteresować. Na pewno czeka ich wizyta na tutejszym targu w celu uzupełnienia zapasów oraz w jednej z okolicznych tawern, tak aby móc trochę wypocząć przy czymś ciepłym do piwa, nim jednak to, można było się rozejrzeć i trochę pozwiedzać. Suzu oraz Arashi chcieli zobaczyć jak żyją ludzie w innych prowincjach, a nic lepiej nie daje takich informacji niż obserwowanie, dlatego też spacerowali, ciągnąc za sobą Tetsu, który akurat w tej kwestii nie miał nic do gadania. Oczywiście jeśli mu się to nie podobało, to mógł się odłączyć, jednak ostatnim razem skończyło się to kilkoma dniami samotności. Czy jest gotów po raz kolejny zagubić kompanów??
Tak właśnie włóczyli się po osadzie, kiedy to przy jednej z dostojniejszych posiadłości, zielonowłosy dostrzegł kogoś, kogo raczej nie spodziewał się spotkać. Z początku zdawało mu się, że to omamy, jednak kiedy przetarł oczy, dziewczyna nie zniknęła. A więc towarzyszka z huśtawki to nie tylko wytwór jego zmęczonego umysłu! Uśmiechnął się pod nosem i zatrzymał się, po czym spokojnym krokiem skierował się w stronę bramy. Arisa nie była sama, jednak jej towarzysz nie wyglądał jakoś strasznie, dlatego też uznał, że może do nich podejść. Najwyżej powiedzą im, że to nie czas i miejsce na takie towarzyskie spotkania. Będąc kilkanaście metrów od nich, wyciągnął do góry rękę i zaczął machać do dziewczyny, wołając także jej imię. Ostatnim razem mówiła, że jest on mile widziany w ich rodzinnych progach, z czego zamierzał skorzystać. W pewnej chwili w jego głowie urodziła się dziwna myśl, Arisa wspominała o ślubie, czyżby miał to być jej przyszły mąż? Czy może jednak przeszkadzają?? No cóż, teraz to już za późno, będzie trzeba się przekonać. Zielonowłosy zatrzymał się z metr przed dziewczyną, oczekując na jej reakcję, po czym sam skrócił dystans i przytulił ją na powitanie, podobnie jak zrobił to ostatnio w ramach pożegnania. Chwilę później wyciągnął dłoń w kierunku mężczyzny, chcąc go przywitać, a także poznać.
- Jestem Arashi, poznałem Arisę w Shigashi. - ogłosił jej towarzyszowi, a także swoim, który także nie słyszeli jeszcze opowieści o ich nocnym spotkaniu na huśtawce. Chwilę później wskazał na pozostałą dwójkę, także ich przedstawiając.
- To jest moja kuzynka Suzu, oraz nasz towarzysz Tetsu. Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy. - powiedział do Arisy, szukając odpowiedzi w jej oczach oraz wyrazie twarzy jej rozmówcy.
Rindou Arashi
 

Re: Domek Hikariego

Postprzez Suzu » 16 sie 2018, o 01:42

O ile Shigashi no Kibu okazało się jednym wielkim, multikulturowym kotłem, Yusetsu przywitało podróżnych zdecydowanie bardziej jednolitą kulturą. Mijane osady wyglądały bardzo podobnie, ludzie także, ich stroje różniły się między sobą głównie tylko detalami. Wydawali się tacy... ułożeni i dokładni. Właśnie tak. W ich wyglądzie zdaniem dziewczyny brakowało elementu chaosu, naturalnie Suzu nadrabiała za nich. Jej czerwona spódnica wykończona ogromem frędzli sięgała prawego kolana, po czym schodziła w górę, odsłaniając praktycznie całą lewą nogę - czy raczej nogawkę, bo pod spodem nosiła bufiaste spodnie z leciutkiego, przewiewnego, białego materiału, obszyte przy krawędziach złotą nitką. Biała i luźna była również jej koszulka, skrywająca szczegóły jej ciała, o ile kunoichi nie postanowiła unieść rąk do góry, wówczas bowiem dało się zobaczyć kilka centymetrów opalonego brzucha aż do wcięcia w talii. Na nogach dziewczyna błyszczące złotą nitką sandały, na plecach wielką gurdę, w pasie zaś przewiązana była dodatkowo szarfą, do której przytwierdzonych było kilka charakterystycznych dla shinobi zwojów. Teoretycznie na czas podróży mogłaby założyć coś mniej rzucającego się w oczy, ale na samą sugestię przewracała oczami i szła dalej. Mało kto wiedział natomiast, że raz podjęła taką próbę, ale samodzielne ubranie się w kimono tak, by potem wszystko jej się nie poluzowało przy pierwszym ruchu, zwyczajnie ją przerosło.
- Dajcie mi znać, kiedy zauważycie budynek poczty. Za chwilę przesądzi się los jednego z moich kuzynów. - oznajmiła złowrogo, choć sama niespecjalnie była zaangażowana w poszukiwania, ogrom nowych widoków dookoła skutecznie rozpraszał jej próby.
Oczywiście nie przeszło jej do głowy, że mogliby tutaj spotkać kogoś znajomego. Otoczenie wyglądało tak obco, tak orientalnie, że miała trochę wrażenie przeniesienia do innego świata. Cała reszta została tam, gdzie piaskiem przesypuje się każdy dzień. Gdy Arashi niespodziewanie przejął prowadzenie i skierował kroki ich grupki ku nieznajomej parze, Suzka z ciekawością obadała jedno i drugie spojrzeniem. Chyba kuzynek nie planował tu walki? Wątpliwości szybko zostały rozwiane przez kolejny gest Zielonowłosego, najwyraźniej się znali i była to pozytywna relacja. Tyle wystarczyło. Sabaku podeszła śmiało, zapewne ciągnąc za rękaw Tetsu, który zwykle zdawał się ulegać skrępowaniu w obliczu nieznajomych osób. Buzia szeroko uśmiechnięta, włos rozwiany, pogoda ducha w zielonych oczach - oto cała Suzu. Obrazka dopełniła ruda wiewiórka, która przyjaźnie wyciągała łepek, siedząc na głowie Zielonowłosej.
- Nie spodziewałam się, że spotkamy tu kogoś znajomego. Jesteście tutejsi czy podróżujecie, jak i my? - zapytała, po czym zatrzymała na chwilę spojrzenie na niezwykłych oczach Hikariego.
Potem wzrok jej uciekł ku Tetsu. Dwie heterochromie w tak małym gronie, ciekawie. Tym bardziej, że ze zjawiskiem tym Suzia nie spotkała się nigdy wcześniej. Musiała jednak przyznać, że ten nowy miał fajniejsze oczy. A przynajmniej jedno - to zielone. Zmarszczyła brwi.
- Na pewno coś kiedyś słyszałam o osobie z takim ubarwieniem oczu... nie figurujesz chyba w Bingo, prawda? - zapytała trochę głupio, bo gdyby Hikari faktycznie był przestępcą, po takim stwierdzeniu mogłaby tylko napytać sobie biedy.
Oczywiście o Hikarim opowiadał jej Ichirou i to w zupełnie innym kontekście, było to jednak tak dawno temu, że zupełnie nie potrafiła teraz przywołać tej pogadanki. Dwukolorowe oczy jednak nie dawały jej spokoju, męczyły, jakby zapomniała o czymś ważnym i oczywistym. Zapewne tak właśnie było. A potem, powoli, odpowiednie zapadki zaczęły wskakiwać na swoje miejsca, kunoichi zaś połączyła to wszystko z osadą, w której się znaleźli. I otworzyła szeroko buzię, wytrzeszczając przy tym oczy.
- Wiem kim jesteś! - zawołała odkrywczo, po czym uśmiechnęła się radośnie. Ewidentnie było to pozytywne skojarzenie.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Domek Hikariego

Postprzez Arisa Terumi » 16 sie 2018, o 13:25

Obrazek


Uśmiechnęła się delikatnie, ale po chwili spąsowiała niesamowicie z kilku przyczyn. Primo, Hikari ją trzymał. Ten przystojny, czarnowłosy Shinobi właśnie chwycił ją w pasie, powstrzymując przed bolesnym upadkiem - i ta bliskość była niezwykła, choć zawstydzająca. Secundo, z tego wszystkiego kanzashi wyślizgnęła się jej ze sztywno spiętych włosów, pewnie się rozbiła gdzieś po drodze; i tak oto Arisa skończyła z rozpuszczonymi włosami i źle ułożonym, rozchylającym się kimonem, w otoczeniu silnego zapachu Hikariego. Nie umiała określić, czym dokładnie on pachnie, ale był to piękny zapach, tak piękny, że...Zarumieniła się jeszcze silniej i nerwowo mamrocząc coś pod nosem, pospiesznie, wręcz gwałtownie poprawiła sobie kimono przy jego boku. Włosy sięgały jej teraz do ramion i były gładkie, proste, lśniące, o kolorze brązu; jak na złość zabrała ze sobą tylko jedną spinkę, więc może powinna coś sobie kupić albo po prostu pożyczyć od Hikariego sznurek i tak sobie je związać?
Tak, chyba tak byłoby najlepiej.
Gdy kimono doprowadziło się do porządku, a Hikari puścił wreszcie zawstydzoną nie do pojęcia dziewicę, skłoniła się przed nim z rumieńcem, powstrzymując się z trudem przed ucieczką. Jeszcze raz rozejrzała się po okolicach - niewielka i ładna willa. Terumi musiał pochodzić z bogatej rodziny albo dorobić się na jakiejś wojnie czy długiej misji dla rodu, żeby zbudować coś tak pięknego. Porzuciła jednak ten pomysł, bo usłyszała odpowiedź bruneta w kwestii potworów i Inoshi. Rumieniec spełzł na razie z jej twarzy. Jeśli on ich nazywa potworami, jak powinnam nazywać jego rodaków?
Nie chciała się jednak zdradzić z tą myślą.

- Rozumiem - przyznała niepewnie. Wciąż stała blisko, bardzo blisko, tak by widział głęboki błękit, brąz i łagodny spokój, spokój kobiety poddanej losowi, przekonanej "co będzie, to będzie" i z ukrytym, cichym smutkiem wyczekującej chaotycznego jutra.

Chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak w tym momencie usłyszała kroki i odwróciła się gwałtownie, może nieco zbyt gwałtownie, w tamtą stronę - w duchu dziękowała bogom, że zdążyła ogarnąć sobie kimono, przez co nie wygląda jak wszetecznica zamówiona przez Hikariego w nad wyraz zdrożnych celach albo jeszcze gorzej. Nie spodziewała się jednak znajomego głosu, przez co spuściła oczy, zawstydzona i zmieszana. Co musiał sobie pomyśleć o niej Rindou Arashi, zastając ją w tej sytuacji i w takiej, eee...pozycji? Nie wiedziała, czy zobaczyli, jak stała przytulona do Hikariego, próbując się jakoś uratować, ale prawdopodobnie dostrzegli, jak bardzo blisko siebie stali - na pewno bliżej, niż wymagały tego doskonałe maniery, może też dostrzegli ich gwałtowne rumieńce? Nie miała takiej pewności, a nie chciała o to pytać. Zresztą, jak miałaby niby sformułować takie pytanie? Hej, czy wyglądałam wam niestosownie? Do cholery, takie pytanie na pewno nie powinno paść, zwłaszcza przy tej dziew...dziewczynie? Na pewno była niewiele od Arisy niższa, a przy tym tak słodka, że na twarzy brunetki pojawił się szeroki uśmiech. Jak mogłaby nie powitać ciepło tak uroczej istotki, jaką musiała być niechybnie kuzynka Arashiego-kun? Zauważyła też trzeciego młodzieńca, który chyba postanowił wybrać w życiu profesję piaskowego grobowca, ponieważ nie tylko się nie odzywał, ale szedł za Suzią i resztą (w myślach Arisy zielonowłosa dziewczyna po prostu musiała zostać Suzią!) z miną sfinksa, któremu kazano wybrać się na urlop, a która to mina mogła znaczyć wszystko i nic.
Podeszła do Arashiego żywo, z uśmiechem na twarzy, ukrywając zawstydzenie (nie przywykła do takiej otwartości i serdeczności ze strony, bądź co bądź, obcych) i pozwoliła się przytulić, więcej, sama oddała przytulenie, choć przy tym nerwowo zachichotała. Czy Hikari nie uzna jej w tej chwili za chamską i niewychowaną? W Yusetsu podstawą życia był przecież savoir-vivre. O ile przy Arashim czuła się zawstydzona w chwili przytulania, o tyle przy Suzu po prostu nie wypadało się kłaniać, ta dziewczyna wydawała się młodej Terumi regulaminowo odległa od jakichkolwiek ukłonów!

- Miło mi Cię poznać, Suzu-chan! - oświadczyła wesoło, z całej siły tuląc do siebie dziewczynę. - Jestem Terumi Arisa, a to Terumi Hikari. Mój...eee...znajomy, poznałam go w trakcie podróży i się do niego przyłączyłam...hehe...

Zarumieniła się, zaśmiała. Puściła Suzu, po czym cofnęła się z rumieńcem na twarzy i taką miną, jakby chciała przepraszać za to, że w ogóle żyje. Uśmiechnęła się przyjaźnie do Tetsu, który nadal zachowywał iście sfinksowy spokój - a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie, żeby wieść o Bingo nie sprawiła, że na jej twarzy pojawiła się kropelka potu, a uśmiech z uroczego nie stał się po prostu ogłupiały.

- Ekhem...no...tego - zaczerwieniła się, po czym zapewniła pospiesznie: - Nie, nie, nie przeszkadzacie. Rozmawiałam właśnie z Hikarim o naszych dalszych planach. Pewnie już wiecie o wojnie między Hyuuga a Yamanaka, prawda? Cóż, nasze plany może się z tym wiążą, a może i nie, zobaczymy, dokąd nas bogowie poniosą...Ja w każdym razie podróżuję i chodzę po prowincjach, aby nie siedzieć, a wy, Arashi-kun?

Przeniosła niespokojne spojrzenie na Hikariego, a potem na Suzu, czy aby nie są zniesmaczeni jej zachowaniem, patrzyła też na Arashiego. Chciała zaproponować wejście do domu, ale nie miała ku temu ani możliwości, ani odwagi - przecież nie była u siebie, nie wypadało tak szybko rozdysponowywać się na cudzych włościach.
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Domek Hikariego

Postprzez Hikari » 16 sie 2018, o 16:35

Złapana przed upadkiem dziewczyna można powiedzieć, że przeszła metamorfozę. W takiej sytuacji mogłaby być uznana za gejszę czy kurtyzanę zaproszoną do domu, ale na szczęście nie wydawało się aby ktoś to zauważył. Ostatecznie znajdowali się delikatnie za bramą będąc w pewnym stopniu zasłonięci. Nie zwrócił szczególnej uwagi na zapach dziewczyny, chociaż w tej odległości musiał go poczuć. Był zbyt czerwony od samej sytuacji, bo tutaj wywołał ją zupełny przypadek. Odwrócił się przecież najszybciej jak tylko to było możliwe, a także pomógł odzyskać równowagę także zasłaniając własnym ciałem przed niepotencjalnym wzrokiem obcych pewne miejsca. Ostatecznie słyszał jakieś kroki po ulicy, miał dość dobrze wyczulone zmysły, a takich teraz próbował wyłapać słuchem. Później stali przez chwilę dość blisko rozmawiając chwilę, nagle przerwane przez Arisę. Obcy będący poza murami byli już dość blisko, a po chwili stało się coś zaskakującego. Obcy głos zawołał jego tymczasową towarzyszkę, wraz z przytuleniem na pożegnanie. Poznali się w Shigashi, a także byli bardzo blisko. Zobaczenie ich w poprzedniej sytuacji mogłoby być to bardzo niefortunne, ostatecznie nie zna relacji tej dwójki. Nie chciałby mieszać się w nie swoje sprawy.
Na przywitanie ręką odpowiedział tym samym, najnormalniejsze męskie przywitanie stare jak kontynent. Chciałby się przedstawić, ale nie za bardzo mu było dane się wyrobić co spowodowało późniejsze lekkie zakłopotanie. Kobiet nie przekrzyczysz co? Taka chyba kolej rzeczy niestety. Przynajmniej mógł się ukłonić kuzynce Suzu, a także podać dłoń Tetsu. Wyglądało na to, że kolega też nie był w stanie w żaden sposób się przez moment przebić. Dobrze, że przynajmniej został wspomniany tak więc formalności stało się zadość. Niepokojące było tylko to wpatrywanie się zielonowłosej po wszystkim i zarzucenie widnienia na jakichś listach Bingo. Jeżeli to była prawda musiałby dowiedzieć się o tej sytuacji jak najszybciej, czyżby powiązano go z sprawą w Ryuzaku? Wątpliwe, z posiadłości praktycznie nic nie zostało. Przynajmniej nareszcie znalazł lukę w potoku zdań na swoje pięć groszy, szkoda, że z takimi tematami.
- Chętnie bym się dowiedział jeżeli gdzieś mnie wpisali, ale nic mi o tym nie wiadome.
Powiedział to z pełnym spokojem odpowiadając zielonowłosej z wiewiórką na głowie. Z wyglądu pierwszym podejrzeniem jakie posiadał to, że są z pustyni. Widział tamtejszych ludzi, a jej strój idealnie pasował. Czyżby była mieszkańcem Atsui, ktoś go z tłumu albo wojny by pamiętał? Patrząc na wiek wtedy raczej byłaby ukryta wśród cywili Atsui ewakuowanych za jego prośba. Niepokojące było to wpatrywanie się w oczy, Yogańczyk był bardzo do tego nie przyzwyczajony, szczególnie z obcymi. Aż nagle notka oślepiająca błysła w jej głowie, bo otworzyła szeroko buzię i niemalże wystawiła oczy na wierzch. Wie kim jest. Hoh.
- Mam nadzieję, że i ja się dowiem skoro jakieś paskudne plotki mogą o mnie być rozwieszone.
W dalszym ciągu zupełnie nie wiedział jak miałby się zachowywać. Z jednej strony dziwne poczucie winy za poprzednią sytuację z jego znajomą z wrogiej gałęzi, jej bliskość z zielonowłosym, oskarżenia przed jakimi został postawiony. Tego chyba było trochę za wiele dla ogarnięcia na ten moment, ale był przygotowany do jakiejkolwiek reakcji obronnej. Kto wie co się dalej mogło wydarzyć w takim wypadku.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2023
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości