Villa Hikariego

Re: Villa Hikariego

Postprzez Ichirou » 2 lis 2019, o 14:17

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
1/57


Ciepłe dni odeszły w tym roku już na dobre i wielu zdążyło stęsknić się za przyjemnymi promykami słońca. Potem człowiek się nie obejrzał, a i jesień dobijała do końca. Przelotnych burz było coraz mniej, wiatry się nieco uspokoiły, ale w zamian za to przyszło obniżenie temperatury. Dzieciaki ze zniecierpliwieniem zaczęły wyczekiwać pojawienia się śniegu, który w tych rejonach nigdy nie spadał w obfitych ilościach.
Od turnieju w Szkarłatnej Spelunie minęło już trochę czasu, podobnie zresztą jak i od ostatniej misji czarnowłosego akolity. Zgubiony wisiorek nie odnalazł się, nawet jeżeli młody Terumi usilnie próbował go odzyskać. Nie pozostało więc nic innego jak żyć dalej i zająć się swoimi sprawami, bo tych z pewnością było wiele. Gdzieś tam w tle przemknął wieść o rozpoczętej wojnie w Prastarym Lesie, ale na obecny moment niespecjalnie dotyczyło to Yusetsu.
Dzień sam w sobie nie różnił się specjalnie od kilku poprzednich, a przynajmniej do czasu powrotu Hikariego do swojego cichego azylu. Czy wracał z treningu, jakiegoś mniejszego zadania, spotkania z kimś, zakupów - bez znaczenia. Ważne było to, że napotkał nieznajomego gościa, który czekał na niego przed domem, siedząc na jakimś schodku, pieńku lub innym prowizorycznym siedzisku. Był to średniego wzrostu, o długich, blond włosach osobnik, mający na oko trzydzieści lat. Wyglądał na shinobi lub przynajmniej najemnika, ponieważ miał wzmacnianą stalowymi elementami, skórzaną kurtkę oraz kaburę na udzie. No i miecz, którym aktualnie dłubał coś w ziemi. Zapewne z nudów. Mógł się tu chwilę naczekać.
Kiedy dostrzegł nadchodzącego gospodarza, natychmiast się ożywił, podniósł się z miejsca i odwiesił miecz na plecy. Nie wyglądało na to, żeby miał wrogie zamiary.
- Terumi Hikari? Trochę się ciebie naszukałem. Wybacz, że nachodzę, ale mam sprawę. W sumie, to dosyć ważną i może cię interesować. Ale mam takie kontrolne pytanie na początek. Nie zgubiłeś czasem czegoś jakoś ostatnio? - zapytał, po czym pogładził się po koziej bródce, uważnie przyglądając się akolicie.
- Słuchaj, jestem Sekino Minoru i chciałbym z tobą pogadać, tylko może w ciut lepszych warunkach. Dupsko mi przemarzło i boję się, że wilka dostanę od siedzenia na zimnym - stwierdził dość swobodnie, nie przejmując się za bardzo ścisłą etykietą, uprzejmym słownictwem lub eleganckimi ukłonami.
Wydawał się być otwarty, ale póki co nie zdradził sedna celu swojej wizyty ani tego, skąd wie o zgubie akolity.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2867
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 3 lis 2019, o 08:17

Po zaginionym amulecie nie zostało nawet śladu poszlaki. Hikari też starał się z tym przesadnie nie wychylać, wolał nie ściągać jeszcze więcej niepotrzebnej wokół siebie uwagi. Już wystarczająco narobił sobie ostatnio problemów tak więc przez najbliższy czas skupił się na uspokojeniu sytuacji, co wyszło dość nieźle. Po tym jak przegonił ostatniego zabójcę miał dłuższy czas spokój, aż do pewnego dnia kiedy wracał z karczmy, po małej buteleczce sake i obfitym posiłku. Nie było to jego zwyczajem, po prostu akurat trafił się luźniejszy termin w jego kalendarzu. Nie tylko odpuścił sobie trening, ale również dał służbie wolne chcąc spędzić dzień samotnie. Ku jego zaskoczeniu nie było mu to dane, bo pod domem czekał blond włosy mężczyzna zdecydowanie nie będący miejscowym. Prawdę mówiąc miał co do tego złe przeczucia, choć nie wyglądało aby posiadał złe zamiary. Jak to mówią dobrze mu się patrzyło z oczu, nawet jak strój wskazywał na zawód bycia najemnikiem mogącego się uśmiechać za pieniądze nawet jak mają wbić sztylet w plecy.
Prawdziwy szok Terumi jednak przeżył w momencie zapytania się czy czegoś on nie zgubił. Jedynym takim przedmiotem był wisiorek z zielonym kamieniem, o którym nie mogło wiedzieć zbyt wiele osób. Z drugiej strony czy to było możliwe? Raczej nie, ale na samą myśl pojawił się u niego lekki uśmiech. Musiał mimo to uważać jakimi informacjami się dzieli, oraz tego nie pokazywać. Wciąż mogła to być osoba przysłana przez mafię, wątpił aby odpuścili po pierwszej nieudanej próbie. Z drugiej strony, mogli uznać to za zbyt kłopotliwe przy odzyskaniu skarbu. Z swoim charakterem wręcz musiał zaryzykować, nawet jeżeli posiadało to nikłą szansę na przyniesienie korzyści później. Wierzył, że sobie poradzi z ewentualnymi trudnościami.
- Trafiłeś z pewnością do dobrej osoby, pytanie pozostaje co do zguby czy myślimy o tym samym.
Yogańczyk przyśpieszył kroku, aby znaleźć się w zasięgu wyciągnięcia ręki do przywitania się w dużo luźniejszym stylu. Oczywiście nie używał tutaj pełni swojej szybkości, nie chciał nikogo przestraszyć chociaż nawet połowa możliwości to były bardzo przyzwoite osiągi. Następnie poznał imię swojego rozmówcy, który chciał zmienić miejsce rozmowy. Było to w pełni zrozumiałe.
- Miło mi poznać, w takim wypadku zapraszam za mną do środka. Może nastawić od razu herbaty?
Powiedział, a następnie nie tracąc czasu udał się w kierunku drzwi aby je otworzyć za pomocą klucza. Będąc wewnątrz natychmiast udał się do kuchni, aby nastawić wodę na wcześniej zaproponowany wywar i przygotował dwa kubki siadając do stołu póki nie dojrzy pary unoszącej się znad garnuszka postawionego nad ogniem. Do rozpalenia go użył prostej ognistej techniki, która wymagała jednej pieczęci.
- Tak więc mówisz przychodzisz do mnie w jakiejś sprawie? Jak mógłbym pomóc, a także czy miałoby to coś wspólnego przypadkiem z pewnym wisiorkiem? Przepraszam za taką ilość pytań, ale chociaż nie mogłem się cieszyć nim długo był mi dość bliski.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2094
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Ichirou » 3 lis 2019, o 20:42

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
3/57


Przybysz wciąż milczał w temacie celu swojej wizyty. Czekał na dogodniejsze warunki do rozmowy, ale chyba też liczył na to, że Hikari sam wyjdzie z inicjatywą i napomknie, czym tak właściwie jest jego rzekoma zguba. Tak czy inaczej, pojawiło się zaproszenie do domu, na które blondyn niedbale skinął głową. Wszedł do środka za gospodarzem i tam znalazł jakieś miejsce, na którym się usadowił.
- Nie ma potrzeby, no ale w sumie jak już oferujesz, to dzięki - odparł, z zainteresowaniem rozglądając się po wnętrzu domostwa. Odczekał ten krótki moment, aż Hikari wstawi wodę nad ogień, a potem skupił się rozmowie, gdy już obaj znaleźli się przy stole.
- No w sumie to się zgadza, czyli moje informacje się potwierdziły - stwierdził, gładząc się po koziej bródce, kiedy gospodarz przyznał się do utraty wisiorka. - Natrafiłem na gościa, który podwinął ci ten wisiorek. Tadatoshi czy jakoś tak. Miałem z nim na pieńku, dorwałem go i wtedy próbował się wybłagać tym amuletem, że niby to jakiś artefakt. Tylko w sumie to średnio mi było takie coś potrzebne, a z tym gościem to akurat miałem dość osobistą sprawę. Nie będę ukrywał, załatwiłem gnoja. Ten wisiorek to przy okazji mu zabrałem, bo wspomniał twoje imię, więc stwierdziłem, że może dobrze zapłacisz za odzyskanie zguby. No i jak zacząłem podpytywać, to się okazało, że masz renomę w Yusetsu i podobno niezły z ciebie wojownik. Jeżeli to prawda, to twoje umiejętności by mi się bardziej przydały od pieniędzy, bo moja osobista sprawa się jeszcze nie skończyła. Ten Tadatoshi jest odpowiedzialny za śmierć mojego brata. Nie działał sam, ma sporą grupę w Shigashi, no i zamierzam się dobrać do przynajmniej części z nich. Łapiesz, do czego zmierzam? - zapytał, splatając ręce na klatce piersiowej. Akurat w tym momencie nastawiona przed paroma chwilami woda zaczęła cicho bulgotać.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2867
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 4 lis 2019, o 09:07

W środku najciekawszym miejscem do przyglądania się były regały z książkami, ozdobami, kilkoma butelkami sake lepszego gatunku czy też również jakieś pamiątki kupione przez jeszcze jego rodziców. Miał do nich sentymentalną wartość, ponieważ od kiedy pamiętał one tam właśnie leżały. Pozbywając się ich czułby się... Nieswojo? Można tam było wypatrzeć podobno były najwspanialszy port na świecie, Kami no Hikage, a raczej jego miniaturową wyrzeźbioną w drewnie oraz pomalowaną miniaturkę. Krótko więc mówiąc pełno niewartościowych bzdetów, które mógł oglądać jego przybysz.
Prawdziwa rozmowa rozpoczęła się przy stole, gdzie Hikari wręcz został zasypany nowymi informacjami. Cała historia z Tadaoshim wydawała się dość prawdziwa, chociaż dziwne było aby zdradzał wcześniej mu swoje prawdziwe imię. Czyżby aż tak był pewien swojego sukcesu w próbie zabójstwa, że pozwolił sobie na taką nieostrożność? Z drugiej strony, kto spodziewałby się porażki przy zawaleniu takiej jaskini. Przy części o zabiciu kąciki ust Terumiego delikatnie się podniosły w górę, ostatecznie ten również zaszedł mu za skórę nie chcąc nawet pogadać po wszystkim. Szlachetne było odszukiwanie poprzedniego właściciela wisiorka, nawet jeżeli tylko dla zysków, nagroda za to by się oczywiście należała. Osobiście nie widziałby problemu z pozbyciem się większości oszczędności dla odzyskania artefaktu, ale jak się okazuje mógł upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
- Łapię, łapię. Wygląda na to, że wszystkie me drogi prowadzą z powrotem do Shigashi.
To zapowiadał się nie tylko dobry, ale wręcz doskonały dzień dla Yogańczyka, który uśmiechnięty spojrzał w kierunku wody, która zaczęła się niedawno gotować o czym świadczyła para ulatniająca się z garnka.
- Przyznam szczerze, że choć szczerze zaskoczyła mnie propozycja, to nie mam najmniejszego powodu by odmówić.
Po odpowiedzi wstał, aby zaparzyć naparu, a przy okazji kupić sobie odrobinę czasu. Potrzebował przemyśleć czy powinien wspominać o swoim konflikcie z mafią. Ostatecznie wybierają się do kupieckiego miasta, gdzie wręcz byłby na nich wystawiony. Z tego powodu zdecydował się na jeszcze odrobinę szczerości odkładając kubki z wciąż parzącą się herbatą. Zresztą, nie lubił kłamstw jeżeli te nie były konieczne, a tutaj mogły one zagrozić im później.
- Podejrzewam, że tą sporą grupą jest mafia Akiyama. Ostatecznie to od nich wykonywał zlecenie na moją głowę, bo mieliśmy małą sprzeczkę przy ostatnim spotkaniu.
Wypatrywał reakcji swojego rozmówcy siadając ponownie na swoim miejscu, aby ocenić ile może przekazać mu informacji.

Spoiler: pokaż
Plan domu, taki mniej więcej robiony na szybko, bo był potrzebny. Ogarnę to porządniej w wolniejszym czasie i dodam do pierwszego posta, może lepiej też go opiszę.
Z zewnątrz
Dół domu
Góra domu




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2094
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Ichirou » 4 lis 2019, o 23:39

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
5/57


Regały z opasłymi tomiskami akurat niespecjalnie interesowały przybysza, pamiątki z przeróżnych stron świata też nie za bardzo, ale na kilku buteleczkach to już zawiesił oko na dłużej. Uśmiechnął się nawet, pogładził po koziej bródce, a potem pokiwał głową z uznaniem.
- No, no, dobre okazy tu masz. Tamten rocznik miło wspominam - odezwał się, niedbałym gestem ręki wskazując na jedną z butelek. Nie spotkali się tu jednak, by dywagować o trunkach. Gospodarz przyrządził napar i wrócił do stolika. Blondyn ochoczo przyjął swoją herbatę i objął naczynie dłońmi, żeby przejąć chociaż odrobinę ciepła.
- No nie sądziłem, że tak szybko pójdzie i że nie będę musiał cię przekonywać. To się nawet dobrze składa, bo nie jestem świetny w gadce. No i faktycznie, nazwa Akiyama też obiła mi się o uszy. Poprzyciskałem tego naszego złodzieja, coś mi tam zaśpiewał przed swoim zgonem. No i domyślam się, że ta grupa jest duża i w ogóle i całej nie da rady się tak o załatwić, ale mi chodzi o tylko taką jedną ekipę, która niestety dorwała mojego biednego brata. Wiem, że nie urzędują w samej stolicy, tylko w takiej jednej, mniejszej wiosce. Ale to w sumie tyle. Dokładnej kryjówki nie znam, no a na pewno się kryją skurwiele - przerwał na chwilę, by głośno siorbnąć kilka łyków gorącej herbaty.
- Zawsze działałem w duecie, to znaczy z bratem. A to robota przynajmniej dla dwóch. Podobno silny jesteś, bardzo silny. Z takim dałoby radę pomścić mojego braciszka. Ten amulecik to wtedy oddam. Jestem słowny, ale nie naiwny. Przysługa za przysługę, amulet za robotę. Jak dla mnie to brzmi jak uczciwy układ. A skoro z tamtymi i tak masz na pieńku, to w sumie wyjdzie nawet na plus. - Upił trochę herbatki i poczekał na reakcję gospodarza, który właściwie i tak wydawał się już być zachęcony i wspólne działanie było już raczej tylko kwestią czasu.
- Ja bym proponował za jakieś dwa dni o świcie wyruszyć. Muszę trochę wypocząć, no i uzupełnić ekwipunek. A potem w drogę i jazda ze skurwielami. - Założenia brzmiały dosyć prosto, bo i informacji aż tak wiele nie było. Minoru miał wiedzę, ale niekompletną. Wszystko wskazywało na to, że dopiero na miejscu trzeba będzie zrobić rekonesans.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2867
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 5 lis 2019, o 11:21

Wzrok Sekino przyciągnęła butelka sake, wskazywał akurat butelkę pochodzącą z Ryuzaku. Kupił ją wracając z okresu dwuletniego, kiedy jeszcze szczepy wysyłały swoich młodzieńców do miast kupieckich w celu ich rozwoju i integracji. Cały pomysł okazał się niewypałem kiedy wszystko jebło wraz z tak zwanym pustynnym pogromem. Historia, o której wspominał mu jego stary znajomy Ichirou. Od ostatniego listu minęło dużo czasu, wiele się zmieniło, powinien się później zastanowić czy nie wysłać nowego.
- Nie najgorsze, a może chciałbyś któregoś spróbować?
Zapytał się, a w przypadku pozytywnej odpowiedzi poza kubkiem z herbatą dołożył na stole dwie czarki z butelką pochodzącą z Soso. Karmazynowe Góry słynęły z najlepszych wyrobów w tym zakresie. Hikariemu zależało na dobrym przyjęciu gościa, od kiedy poznał już moc wisiorków bardzo mu zależało na posiadaniu ich obu. Mimo to zaczął zastanawiać się skąd ten mężczyzna pochodzi. Nie słyszał nawet o mafii z którą chce zadzierać, ale przynajmniej tamta grupa nie urzędowała w stolicy. Jeszcze nie podpisywał wyroku na kolejną misję samobójczą, jak to było z zwróceniem przeciwko sobie całej mafii w ich centrum.
- Grupa w wiosce powinna być łatwym celem, należący do niej złodziejaszek chciał zgarnąć ze mnie nagrodę jaką mają wystawioną. Byłbym idealną przynętą na pozostałych, nawet jak nie znajdziemy dokładnej kryjówki to oni przyjdą po mnie.
Ironicznie to on ich okradł podczas wizyty na podziemnej arenie, ale należało im się za to co robili. Nie czuł się z tym wcale źle, wręcz przeciwnie. Zawsze miał niesmak musząc patrzeć na tamtejszą niesprawiedliwość, a tym razem postanowił coś zdziałać. Przynajmniej powstrzymał ich eksperymenty tam przeprowadzane, do czasu znalezienia nowego miejsca o które nie będzie Akiyamie trudno. Z pewnością jak jeszcze nie powstało to już powstaje, a przeznaczenie dało szansę na zadanie im kolejnego ciosu. Postanowił sobie zostać wrogiem mafii, choćby nie wiem co więc lepiej skorzystać z tej okazji. Upierdliwe tylko mogło być to współpracowanie w duecie, Terumi zazwyczaj wolał działać sam. Jego techniki były niebezpieczne zarówno dla wroga jak i sojuszników, przekonał się o tym na wojnie, kiedy nie posiadał takiej siły ognia. Gdyby w Atsui posiadał na sobie czerwony amulet z blondyna nic by nie zostało. Tak przynajmniej z bliznami przeżył zamiast zostać przebity kościanym wiertłem. Dodatkowo dziwnie się czuł słysząc jakie plotki chodzą o jego sile. Nie potrafił się z nimi nie zgodzić, ale nigdy nie czuł się doceniany w wiosce, bardziej niewidoczny. Kiedy to się tak szybko zmieniło? Nawet tego nie potrafił powiedzieć.
- Taa, jestem silny chociaż nie przyzwyczajony do pochlebstw.
Yogańczyk powoli zanurzył usta w wciąż bardzo ciepłej herbacie rozmyślając jakie to wszystko upierdliwe. Musiał ostrzec gościa jakie niebezpieczne może być zbytnie wychylanie się na przód, tylko jak zrobić to w sposób nie obrażający mu? Wpadł na genialny pomysł, że zrobi to podczas podróży, kiedy przemyśli lepiej sprawę. Z zaparzonej wody wziął tylko kilka malutkich łyczków, po czym dopiero zgodził się na robotę.
- Dorwiemy skurwysynów. Możesz o nich mało wiedzieć, ale praktycznie nie ma w mafii osób zasługujących na życie. Samo to jest dobrą motywacją do psucia im życia. Co do odzyskania zguby raczej się nie martwię, mało kto by chciał odstąpić od umowy po zobaczeniu co ich czeka.
Mówiąc to lekko się uśmiechnął, a propozycja wyruszenia za dwa dni jak najbardziej mu pasowała. W głowie jednak coś nie dawało mu spokoju, sporo przeżył z mafią i wiedział jak sprytnie oni grają. Uciekają się do wszelakich kłamstw, co jeżeli ponownie chcą go wyciągnąć z wioski? Wtedy z pewnością da im popalić, a białowłosemu nie odpuści płazem jeżeli żył i jest w to zamieszany.
- Możemy się spotkać za dwa dni o świcie, to co toast za naszą umowę?
Zapytał się wskazując na butelkę, czy to na stole, czy też wciąż będącej na regale.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2094
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Ichirou » 5 lis 2019, o 19:20

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
7/57


Blondyn nie musiał być dwa razy pytany. Gdy tylko Hikari wysunął swoją propozycję, osobnik trochę się rozentuzjazmował, a jego spojrzenie ponownie wróciło na cudowną półeczkę pełną cudownych zapasów.
- No w sumie, skoro proponujesz, to bardzo chętnie - odparł zadowolony. - Herbata dla ciała, a sake dla ducha, jak to mówią - dodał żartobliwie, obserwując gospodarza, który sięgał po jeden z trunków. Sam w międzyczasie upił dwa solidne łyki gorącego naparu, a chwilę później wrócił do sedna rozmowy. Było blisko o przerodzenie się w spotkania w libację dwójki pijusów, ale jednak w tym momencie chęć odwetu na mafijnej rodzinie wygrywała z nałogiem.
- Na taką łatwiznę bym się nie nastawiał. Mój braciak trochę ich zlekceważył no i... echhh... Tak czy siak, wleziemy na obcy teren. To już jest jakaś przewaga dla nich. Aż taki pewny jesteś, że wywiniesz się z każdej pułapki? Nie, żebym tchórzył, ale wolałbym jednak w miarę ostrożnie działać. - Później wysłuchał przedstawiciela klanu Terumi, który okazał się być niesamowicie cięty na grupę przestępczą z kupieckiej osady. Minoru najwyraźniej miał więcej szczęścia niż czegokolwiek innego - lepszej osoby do zaplanowanego zadania chyba nie dało się znaleźć.
- Słuchaj. Wiem, że oni sobie poważnie poczynają. Naomichi, znaczy się mój brat, podjął się takiego jednego zleconka odnośnie tajemniczych zaginięć. Zaczął temat samemu, powiązał te zniknięcia właśnie z tą grupą, o której mówimy. Przyczaił się wiosce obok takiego Czarnego Lasu. Miałem do niego dołączyć, mieliśmy wspólnie coś dalej ruszyć sprawę, no ale nie poczekał na mnie. I naciął się na tych skurwieli - skończył z podniesionym tonem głosu, zdradzającym zdenerwowaniem. Potem westchnął ciężko, uspokoił się i uniósł czarkę, którą przed momentem napełniono alkoholem.
- Niech będzie. I za mojego braciaka. Niech mu tam lekko będzie, gdziekolwiek się znalazł - odrzekł, a potem na jeden raz wlał w siebie całą zawartość naczyńka.
O ile nie padły żadne kolejne kwestie do podjęcia, blondyn dobił resztkę herbaty i wstał od stołu. Lepiej było skończyć teraz spotkanie, bo w innym przypadku rozlałyby się następne kolejki i ostatecznie żaden z nich nie podniósłby się z miejsca przed opróżnieniem butelczyny dobrej sake. Termin wyruszenia w drogę był ustalony, więc Minoru nie musiał nic więcej obgadywać. Pożegnał się i opuścił domostwo, pozwalając gospodarzowi wrócić do swoich spraw. Sam też zresztą miał kilka rzeczy do załatwienia.
Nie wydarzyło się nic niespodziewanego. Minął dzień, a potem kolejny, aż wreszcie nastał nowy, pochmurny poranek. Blondyn czekał przed domostwem akolity już o wcześniutkiej porze. Tym razem jego strój był bogatszy o płaszcz, który miał uchronić go od ponownego przemarznięcia tyłka.
- To jak, lecim? - rzucił swobodnie na przywitanie, samemu wyrażając gotowość do działania.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2867
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 6 lis 2019, o 13:26

Hikari nie znał powiedzenia, z którym zapoznał go tutejszy mężczyzna. Jak się okazało zupełnie przypadkowo trafił zarówno z herbatą jak i sake, a przez to w głowie powstało pytanie, skąd pochodził przybysz. Tutaj nie znalazł odpowiedniego momentu, bo rozmawiali obecnie o zleceniu. Przynajmniej będzie czym zająć się podczas podróży.
- Udało mi się wyrwać z centrum Shigashi, z podziemnej areny oraz ich laboratoriów, gdzie prowadzili eksperymenty rozwalając większość w cholerę. W zemście Tadaoshi spróbował mi na głowę zawalić całą jaskinię głęboko pod ziemią, ale stamtąd też się wydostałem.
W jego głosie dało się usłyszeć lekkie znudzenie. Prawdziwej porażki doznał po prawdzie kilka lat temu, w małej wiosce Sogen po czym poszedł na mur nabrać doświadczenia. Pierwszym sukcesem było ubicie wielkiego owada wyhodowanego przez szaleńca. Skurwiel karmił go mieszkańcami swojej wioski. Po wojnie z Kaguyą nie posiadał żadnych obrażeń, nawet płaszcz nie został zniszczony. Jedyna pamiątka z tamtego wydarzenia to zabrany z powrotem piasek w butach. O wiele trudniej było w Ryuzaku, gdzie otarł się prawie o śmierć walcząc z samurajem. W Shigashi największym problemem była chakra, po całym tamtym czasie. Terumi nie był wszechmocny, na świecie było wiele osób mogących mu zagrozić, ale już wystarczająco dużo czekał się wzmacniając. Teraz nadszedł czas na podjęcie działania.
- Jest to tylko opcja, nawet jeżeli awaryjna warto jakąś posiadać.
Wzruszył lekko ramionami nie martwiąc się zagrożeniem, bo nagroda jest ich warta. Obecnie nie zastanawiał się jeszcze jak to wykonają, bo Yogańczyk nawet nie wiedział gdzie idą dokładnie. Mógł to być wielki błąd, nie pierwszy i ostatni w jego życiu. Mógł być dobrym wojownikiem, władać wieloma żywiołami, ale nie potrafił wyczuć ludzi. We wnętrzu mimo tylu zdrad chciał ufać w to co mówią, bo sam zazwyczaj był szczery. Nie był dumny z sytuacji kiedy skłamał, ale było to konieczne przykładowo aby zatrzymać wisiorek związany z żywiołem ognia.
- Niech Susanoo mu błogosławi swoimi wiatrami.
W wietrznych równinach było to najważniejsze bóstwo. Osobiście Hikari może nie był do tego wszystkiego w pełni przekonany, ale jeżeli nie bogowie mogą na nas wpływać po śmierci to już nikt nam wtedy nie pomoże. Po takim toaście obaj opróżnili na raz po czarce, a zaraz później się rozeszli tymczasowo. Terumi za pamięci poszedł od razu napisać list do swojego starego znajomego, tak w razie czego. Aby to zrobić poszedł do gabinetu ojca, skąd zabrał atrament, pióro, kartki porządnego papieru oraz pieczęć z znakiem szczepu. Nie zrobił tego tam, bo było zbyt zimno w pomieszczeniu kiedy już siedział bliżej ciepła. Z wszystkim rozstawił się w kuchni na stole i zaczął przelewać swoje myśli na papier.
Yusetsu, zimy 387 roku
Cześć, długo czekałem na odpowiedź ostatniego listu, nawet prawdopodobnie zbyt długo. Wybacz mi, poprzedni nadałem poprzez samuraja o imieniu Seinaru, ale wątpię po tym czasie aby trafił on w Twoje ręce. Mam nadzieję, że się nie gniewasz, ale miałem bardzo dużo na głowie...

Tutaj przerwał na chwilę pisanie, aby znaleźć napisany list od Ichirou. Ciężko z pamięci było się do niego odnieść, zajęło to co najwyżej kilkanaście minut, a po powrocie napił się czarki sake z powodu nostalgii. Kiedy czytał tą wiadomość jego dom był bardzo żywy tamtego dnia.
Zacznę od gratulacji zostania Kogo, zapewne z taką rangą wiąże się o wiele więcej obowiązków. Aż wstyd mi się przyznać swoją rangą w szczepie, bo stanąłem na akoraito nie mogąc się przebić. Po powrocie z Atsui pomiędzy obiema gałęziami zrobiło się trochę goręcej, wykorzystując braki w wiosce Sansei wysłali szpiegów, którzy podpalili kilka budynków aby uciec. To jednak jest dawna sprawa, obecnie wydaje się wszystko ucichło. Mogłoby się wydawać, że pomógł incydent Kami no Hikage, który lekko utemperował chęć wojny. Nie wiem na jak długo, szczególnie po dowiedzeniu się nie ciekawych informacji od uczestników tamtej tragedii. Nie mogę tego jednak poruszyć w liście, o takich rzeczach rozmawiać lepiej tylko w cztery oczy.
W wojnie pomiędzy Yamanaka, a Hyuga sam uczestniczyłem. Ostatecznie z pierwszego rodu pochodzi moja była uczennica, Inoshi z którą postanowiłem się rozejść z powodu kolejnego problemu, którym jest mafia mafia, a dokładniej rodzina Akiyama. Zostałem przez nich zaproszony ostatnio na podziemną arenę, gdzie zwabiali wisiorkiem wielkiej mocy, a potem próbowali otruć uczestników. Popsułem im szyki przy okazji rozwalając to całe miejsce eksperymentów, przyciągając na siebie ich uwagę. Po wydarzeniu nie była ze mną bezpieczna, tym bardziej iż przez pewność o swojej sile podejmowała decyzje nie przejmując się ryzykiem. Jak się okazało miałem rację, już raz próbowali mnie pogrzebać żywcem w jaskini. Pewnie już to zlecenie o którym pisałeś nieaktualne, ale chętnie bym pomógł gdybym tylko znalazł chwilę czasu. Pomiędzy pakowaniem się w kolejne kłopoty, co może być dość ciężkie. Chociaż nie wiem jeszcze jak postanowiłem zakończyć ich niegodziwą działalność, a za dwa dni wyruszam uczynić kolejny krok ku temu.
Jak wrócę liczę, że znajdziemy czas aby się spotkać. Tak na prawdę mimo tylu liter zdaje się, że nic nie opowiedziałem. Dodatkowo jestem sam ciekaw jakie przygody przeżyłeś aby dostać taki stołek. Będziesz musiał mi wszystko opowiedzieć przy dobrej sake.
Niech wiatry Susanoo zawsze będą dla ciebie łaskawe.
Hikari Terumi


Do listu dołączył również butelkę sake, brzoskwiniowego robione przez miejscowego karczmarza i zaniósł wszystko do kuriera mogącego bezpiecznie dostarczyć przesyłkę. Przez pozostały czas, do umówionego świtu Hikari nie robił nic ciekawego, najwyżej więcej trenował, a także przepakował wszystkie potrzebne mu rzeczy oraz sprawdził swoje wyposażenie. Wychodząc założył swój płaszcz, blondyn już na niego czekał.
- No jasne, prowadź.
Powiedział szybko doganiając swojego zleceniodawcę.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2094
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Ichirou » 7 lis 2019, o 19:59

Hikari [zt], dalej tutaj -> viewtopic.php?f=90&p=128459#p128459
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2867
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość