Villa Hikariego

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 sie 2019, o 21:15

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Wojna jaką toczyło Sabaku nie należało do problemów jakimi powinien przejmować się Terumi, nawoływanie innych do wojny nigdy nie było dobre, niezależnie po jakiej stronie się stało... Ale... Czy danie słowa warte jest życia innych ludzi? A już zwłaszcza tych których samemu zaciągnęło się do boju... - Wygląda na to, że tak. Aż dziwne, że Ci to umknęło... Mnie mogło, lecz tobie? - Zrobiła minę typową do wypowiedzi " no co zrobisz jak nic nie zrobisz " Nic już nie mogli poradzić na to, że Hikari nie znał Shinjo, było to dziwne, ale musiało tak najwidoczniej być, ostatecznie otwierało to tylko przed wszystkimi szansę, że takich jak Hikari, czy Shinjo jest więcej, pozostawała kwestia ich celów oraz powiązań. Ostatecznie kontynuowanie tematu tego shinobiego nie miało głębszego celu, jest to jest, i wrócą do niego dopiero dopiero w chwili w której jego rola znów będzie istotna, czyli gdy otrzymają informacje z przesłuchania. - Po prostu... Myślałam, że po tym ilu zawodników zostało zaproszonych do Shigashi... Po prostu pomyślałam, że patrzenie na nas jak na jedyne osoby mogące " coś " zrobić, jest zgubne... - Zajęło jej chwilę przemyślenie tej wypowiedzi i następne jej wydukanie, robiła przerwy w trakcie tych zdań by znaleźć odpowiednie słowa, takie których użycie raczej nie zostanie odebrane źle. Prawdą było, że mieli ogromne możliwości, ale nie byli jedyni, świat... Był okrutnym miejscem i nie kręcił się w koło tej dwójki i Yamanaka zdawała sobie z tego sprawę.

- Hikari-senpai... To... Nie tak, że nie... Ah, nie o to chodzi, nie o przekonanie tego co mogę, albo nie mogę zrobić... A o to, że są też inni którzy mogą tyle samo, albo i więcej. - Może to nie była jakaś konkretna filozofia, trudno ją nawet tak nazwać, to był szeroko pojęty fakt o którym przekonywała się na każdym kroku. Było wiele osób które mogły coś zrobić, problem jednak pojawiał się czy chciały, lub miały do tego motywacje... Każdy był inny, wszyscy mieli swoje własne pragnienia i cele, czasem... Wykonywane z przymusu. - W takim razie dobrze, że ciebie tam nie było... Myślałam, że ja jestem zbyt... Próbuję zbyt... Ale Shinjo był jeszcze bardziej nieostrożny. - Nie chciała, a jednak rozmowa zeszła na temat Shinjo, tajemniczego księcia pół-krwi w służbie Yoichiro z którym udała się na wspólne poszukiwania, nim Hikari powrócił do siebie. - On był... Znał ich i wiedział, że to głupcy, ostatecznie też się pomylił, rozmowa z nimi nie miała sensu... Ale nie zasługiwali na śmierć, nikogo nie skrzywdzili, myślę, że zostali po prostu wykorzystani jako służalcze psy przez kogoś mądrzejszego. Żądali sobie wielkiego okupu którego nikt by nigdy nie spełnił, nie trzeba było najświatlejszych umysłów by zdać sobie z tego sprawę. - Oczywiście, że Hikari musiał wtrącić swoje morały do tej dyskusji, nie było to dziwne, jego zapalczywość w stosunku do wydawania wyroków była, jak zawsze, oczywista ponad wszystko innego. Czasem brakowało tutaj zwyczajnie zrozumienia sytuacji, zawsze opierał się na prostym założeniu, ktoś jest zły... No to musi umrzeć, ale jak oceniamy to czy ktoś jest zły? Czy ci wszyscy ludzie którzy walczą po przeciwnej stronie, przeciw nam, są źli? Niekoniecznie... W tym wypadku jednak sytuacja jest bardziej czarna niż biała i mimo to Inoshi zdaje sobie z tego sprawę. - Gdybyśmy ich zabili to niczego byśmy się nie dowiedzieli, poza tym... Lepiej mi z tym jak to się skończyło niż gdyby mieli umrzeć. - Poza tym... Znowu mówisz jakbyś liczył się tylko ty, o tym mówiłam wcześniej, zobacz... Nie było ciebie, był Shinjo, byłam ja... Zapewne gdyby nie on to byłby ktoś inny. - Blondynka nie miała Hikariemu za złe twierdzenia, że jest pępkiem wszechświata, ale trudno było to inaczej odebrać, każda jego wypowiedź brzmiała jakby bez niego, wioska, kraina, albo nawet i cały świat był zgubiony. Nie było ku temu żadnych przesłanek, ale być może kiedyś okaże się to prawdą, miejmy jednak nadzieję, że tak nie będzie. Świat... Lepiej by nie znalazł się na granicy upadku przez wyrok, lub też decyzje jednej osoby.

- Miałam za chwilę wrócić... Zresztą, nie wiesz co się tam stało, nie zrozumiałbyś dlaczego... - Odparła marszcząc brwi, dokładnie tak jakby nie do końca odpowiadało jej sugerowanie, że powinna być jak pies na uwięzi który nie może zrobić nic dopóki nie spuści się go z łańcucha, nie była taka i Hikari musiał rozumieć to, że bez powodu nie zniknęłaby od tak sobie. - Spotkałeś Koichiego? - Odetchnęła, ale tym razem z ulgą, martwiła się o tą, całkiem sobie nieznajomą osobę, głównie za sprawą Aichiego, jego brata, który był w kiepskim stanie przez większość jej przygody. Losy każdego z nich były tam zawiłe, najgorszy był jednak ten brak informacji o pozostałych na który cierpiała zarówno ona, jak i on. - Tak... Poszłam z Aichim, nie chciałam by zrobił coś głupiego, był... No... - Zaczęła kręcić oczami, to w lewo to w prawo, uciekając wzrokiem od odpowiedzi, szukała jakiejś ściągawki w okolicy, czegoś co podpowiedziałoby jej, jak odpowiedzieć - No... Przyjazny ale też głupi... No i nierozważny... Właśnie dlatego chciałam go przypilnować, oraz... Oraz, dowiedzieć się czegoś o samym Koichim, może... Okazałoby się to przydatne. - Dalej Hikari prawił swoje wyrzuty na które było już stanowczo zbyt późno, Inoshi nie mogła utrzymać pewnej miny gdy to robił, miał racje, ale też jej nie miał. Trudno jest informować kogoś w tak nagłych wypadkach, zwłaszcza jak po prostu nie mogła tego zrobić. Tak naprawdę wszystko rozchodziło się jedynie o to co jest ważniejsze, posłuchanie się, czy czyjeś bezpieczeństwo, wybrała to drugie.

Terumi kontynuował swoją opowieść o Koichim i tym co wydarzyło się po kolejnych walkach, blondynka słuchała ale w żaden sposób nie wydawało się to porównywalne do tego co ją spotkało w tamtym miejscu, wszystko to wydawało się prostsze, mniej złożone a zarazem... Łatwiejsze do zniesienia, chociaż nie mogła ująć mu tego, że się martwił, a to znacząco komplikowało sytuacje w której się znalazł. Wszystkie te informacje były jak płatki, okruchy informacji które razem składały się w jedną wielką planszę, której wciąż... I pewnie zawsze brakować będzie elementów układanki, bowiem każda osoba ma ograniczoną percepcję do jedynie tego, co sama przeżyła, a wszystko przekazane, nawet słowami, bądź myślami zawsze będzie wybrakowane, zabraknie tam emocji, uczucia oraz... Prawdziwości. Yamanaka mogła wpasować opowiadane wydarzenia w swoją własną opowieść, jednak zdecydowała się tego nie robić, przynajmniej na razie. To, że ktoś zaczął ją udawać, podszywać się kradnąc jej tożsamość wydawało się... Niczym szczególnym, biorąc pod uwagę to z kim mieli do czynienia, oraz to w jakiej sytuacji sama się znalazła. - Czyli pomyśleli tak jak ja bym pomyślała... Postarali się uśpić twoją czujność i dowiedzieć się kim jesteś... Ostatecznie... Zrobili to co chciałam, wspomniałam, że jestem tutaj z kimś, nie mówiłam kim... - Tak naprawdę to wyszło to wszystko z przypadku, nie chciała jednak pokazać, że kompletnie nie miała nad tą sytuacją kontroli, dopiero dużo później zdała sobie sprawę z korzyści jaką było wspomnienie, że nie jest tutaj sama, oznaczało to jedno, że musieli rozdzielić swoje siły, co zarazem sprawiało, że zarówno jej szanse, jak i pozostałych rosły. - Próbowali się dowiedzieć kim jesteś... To kupiło mi trochę czasu i uwagi. Poza tym, pokazało tobie, że coś jest nie tak. Nic o mnie nie wiedzieli, nie mogli, musiałam udawać tam kogoś innego i... Nie wyszło, trochę... -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 5 sie 2019, o 23:17

Oczywiście, że jest na świecie wiele osób mogących zrobić o wiele więcej od Hikariego. W to nigdy nie wątpił, również w siłę tych jednostek. Wiele razy spotykał się jak ktoś przerastał go siłą czy też wiedzą. On posiadał za to swoją nieugiętość, zawziętość, konsekwentne kroczenie do celu. Nigdy się nie poddawał, mimo odnoszonych ran wyszukiwał swojej szansy podejmując kalkulowane ryzyko. Kiedy wróg posiada coraz większą przewagę wtedy jego czujność spada. Jest to broń oczywiście obosieczna, której smak poznał w przypadku sparingu z Seinaru. Nie spodziewał się po kimś takim wygórowanych umiejętności, a jednak. Podobno braki w głowie trzeba nadrabiać mięśniami, to by się zgadzało.
- Zdaję sobie dobrze sprawę, że nie jestem pępkiem wszechświata. Zawsze znajdziemy kogoś kto potrafi i może więcej od nas. Pytanie brzmi, dlaczego takich ludzi zawsze brakuje kiedy ich potrzeba?
Pytanie to było samo w sobie odpowiedzią dlaczego chce się mieszać w wszystkie sprawy. Inoshi podczas swojej wizyty w byłej stolicy świata potrafiła sama zobaczyć jak wielkie zło na nich czeka. To się dzieje, kiedy pozwolimy złu się rozrastać.
- Przecież mówiłem, że tylko chętnie bym ich spalił, ale przez to nie dowiedziałbym się sedna sprawy. Skoro wspominasz, że byli beznadziejni zapewne obezwładniłbym ich zanim zobaczyliby, że wszedłem do pomieszczenia.
Westchnął lekko widząc jak dziewczyna stara się każdego usprawiedliwiać, nawet niedawno zapuszkowanych przestępców. Szczerze dawniej sam był podobny, do momentu przekonania się jak to jest krótkowzroczne.
- Na razie nikogo nie skrzywdzili, albo przynajmniej o tym nie jesteśmy jeszcze świadomi.
Jego głos jakby całkowicie opadł z emocji, wręcz wydawał się lekko smutny. Chociaż pewna część jego uwielbiała niszczyć zło, czerpała radość w trakcie wykonywania potem zawsze musiał tłumić swoje sumienie. Wiedział, że jest to konieczne aby jakkolwiek naprawić ten świat.
- W ten sposób możemy każdego próbować usprawiedliwiać. Oni zostali tylko wykorzystani jako służalcze psy. Niestety widzę to zupełnie inaczej, byli świadomi jak bardzo łamali prawo. Porywali dzieci nie winnym rodzinom zmuszając ich do sprawdzenia czy jestem w domu, a następnie żądali okupu. Zostali przyłapani na gorącym uczynku, do tego pomimo rozmowy nie chcieli się poddać. Ktoś taki ma w czterech literach zasady normalnych ludzi, kiedy tylko będzie miał okazję odważy się zrobić to ponownie, albo nawet więcej.
W tym momencie nie chciał patrzeć na dziewczynę, odwrócił się w kierunku obecnie zabarykadowanego okna. Właśnie, będzie musiał kogoś załatwić aby to naprawił. Oraz odłożyć meble na miejsce.
- Widzisz kiedy na murze nastąpił pierwszy alarm po kilkunastu latach akurat tam byłem. Ludzie zaczęli panikować po naszej stronie, a niektórzy chcieli wykorzystać okazję, bo przecież wszyscy zginiemy. Pewien mężczyzna bardzo nalegał, aby jakaś dziewczyna z nim poszła, ostatecznie zaczął grozić bronią. Myślałem, że dałem mu nauczę wybijając parę zębów i poszedłem zobaczyć co mogę zrobić dalej.
Przerzucił swój wzrok na zawartość kubka.
- Następnego dnia gdy wszystko się uspokoiło postanowiłem stamtąd na chwilę wrócić do Ryuzaku. Po drodze z lasu dobiegły mnie jakieś dziwne odgłosy, które postanowiłem sprawdzić. Ten sam mężczyzna zamordował jakąś inną dziewczynę, a potem ją gwałcił. Gdybym go zabił przy pierwszej próbie nigdy by do tego nie doszło. Wtedy się przekonałem, że kiedy człowiek nie okaże skruchy, przekonywanie siłą nie jest rozwiązaniem. Kiedy tylko ręka karcąca zniknie wyładuje swój gniew za niepowodzenia.
Chwilę siedział patrząc w herbatę w ciszy, ewentualnie słuchając odpowiedzi uczennicy. Prawdę mówiąc nie przypominał sobie tego często, wolał zapomnieć o tej śmierci. Czuł się za nią odpowiedzialny, nawet teraz tylko przy wspomnieniu. Wyrzut dla siebie od samego siebie. W takim stanie utrzymywał się najwyżej kilka sekund, nie lubił sobie wypominać czegokolwiek. Zawsze to zabijał, podobnie jak złoczyńców nie chcących zmienić swojej ścieżki. Dalej opowiadał o swoich przeżyciach w Shigashi, co musiało się spotkać z odpowiedzią, albo dodatkowymi pytaniami. Szczególnie po tym w jaki sposób akceptował niektóre zdania. Przykładowo o poznanie Koichiego potwierdził głową, takiego ruchu nie dałoby się pomylić z niczym innym jak potwierdzenie. Dopiero dalsza część była ciekawa, a mianowicie tłumaczenie dlaczego znikła. Kolejny raz słyszy o Aichim, każdy lata wokół niego jakby był balonem mogącym pęknąć w każdej sekundzie. Może to była ta tak zwana miłość? W takim wypadku nawet te nielogiczne decyzje bywają dla nas logicznymi, chociaż Terumi tego nigdy nie doświadczył. Prawdę mówiąc to aż śmiać mu się chciało gdzieś w tym gniewie. On głupi się wtedy tak martwił, myślał, a nawet dla próby ratowania narozrabiał. Inoshi nawet nie wiedziała jak bardzo w tym momencie straciła w jego oczach.
- No to powstrzymałaś go od robienia głupoty w sposób doskonały... Zamiast robić głupotę samotnie zrobiliście ją razem!
Tak był lekko zdenerwowany, tym słabym tłumaczeniem w połączeniu z wiarą w słuszność swoich postępowań. Nawet nie mógł sobie wyobrazić co dziewczyna wtedy myślała uznając to za właściwe rozwiązanie. Po zaciśnięciu zębów oraz głębszym oddechu przeszło mu to tymczasowo.
- Wrócimy do tego jeszcze, ale wpierw skończę opowieść.
Wolał dokończyć swoją historię, niech zrozumie dziewczyna do czego dopuścili się ich opiekunowie przez taką nieodpowiedzialność. Kolejne komentarze już wolał pozostawić milczeniem, ale chyba byłoby całkowite zignorowanie tego niegrzeczne trochę w tym momencie.
- Do twojej wersji wydarzeń dopiero dojdziemy, ale jedyne co mi dał ten klon to znak, że masz kłopoty i nie mogę dłużej czekać w niepewności. Idąc na arenę, gdzie miałem walczyć z Koichim na śmierć i życie zaproponowałem mu coś innego. Zamiast zabijać się nawzajem uratować zarówno Aichiego jak i ciebie, na co się zgodził. Wyszliśmy na arenę, gdzie tuż przed wybiciem gongu do startu usłyszałem twoją wiadomość. Nie mogłem odpowiedzieć, musieliśmy podjąć działanie. Natychmiast stworzyłem mgłę, która miała nas zasłonić i obaj pobiegliśmy do wyjścia, gdzie przekazałem mu wieści. Tam się rozdzieliliśmy, on miał pobiec poinformować resztę zawodników, a potem was poszukać korzystając z zamieszania. Ja w tamtym momencie miałem ściągnąć na siebie uwagę mafii więc postanowiłem przed wyjściem zabrać główną nagrodę.
Dokończył pozostałą herbatę, która była już powoli zimna i wstał ponownie nastawić wodę.
- Jeszcze jedną?
Po szybkiej odpowiedzi wypełniając garnek wodą i wieszając go nad ogniem opowiadał dalej.
- Pobiegłem do komnaty z główną nagrodą, po drodze miałem parę przeszkód jak użytkownika wody, czy kobietę posługującą się wachlarzem. Skończyło się tak, że byłem zamknięty w tunelu parę metrów od zejścia do piwnicy. Z jednej strony zablokowałem przejście lawą chroniąc się przed wodną techniką, z drugiej szalał ogień. Na szczęście dzięki poruszaniu się pod ziemią udało mi się stamtąd wydostać.
Skoro trzeba było czekać aż woda nabierze odpowiedniej temperatury usiadł ponownie na krześle naprzeciwko wyjmując spod ubrania dwa wisiorki.
- Poszedłem do pomieszczenia pod ziemią, tam właśnie znajdował się amulet oraz największe wyzwanie tamtego dnia. Po pojedynku, cóż... Jedyne co byłem w stanie to zebrać wisiorek i uciec zanim budynek się zawali mi na głowę. Zostało mi zostawić wszystko w rękach Koichiego i wrócić tutaj.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 6 sie 2019, o 21:26

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Ludzi którzy są potrzebni nigdy nie ma, ale tak już wszystko na tym świecie funkcjonuje, nikt nie złapie tych malutkich liści spadających z drzewa wielkiego dębu, nie uchroni ich przed upadkiem i zatopieniem w błocie, zawsze, łatwiej było znaleźć kogoś kto jeszcze nadepnie na samotny, leżący listek by jeszcze bardziej wbić go w ziemię. Być może, właśnie z tego powodu Yamanaka zdecydowała się nie odpowiadać na pierwsze słowa Hikariego. Daleko było jej do usprawiedliwiania wszystkich, mimo to, w wielu działaniach chciała widzieć powód, musiała wiedzieć co doprowadziło ich do takich, a nie innych czynów, właśnie ta wiedza była klucza w wielu sprawach które nie zaczynały, oraz nie kończyły się na opluwaniu ludzi lawą i pozbawianiu ich życia. Czasami, nawet takie strzępki wiedzy, potrafiły być użyteczne podczas zdobywania dalszych, znacznie ważniejszych informacji. - Tego nie wiemy, może byłbyś ogarnięty gniewem za to co zrobili i zwyczajnie chciał ich ukarać... - Westchnęła zaraz po nim, bo jaka była szansa, że tak by się nie zachował? Był pewny swego, swojej siły i raczej szybko zdałby sobie sprawę, że jest znacznie, znacznie potężniejszy niż oni wszyscy razem zgromadzeni.

- Oczywiście, że byli świadomi... Ale są pionkami w czyjejś grze i o tym nie możemy zapomnieć, pozbędziesz się jednych, to pojawią się kolejne - Tutaj musieli się zgodzić. Terumi jednak nie wiedział jak wyglądała rozmowa, nie mógł znać szczegółów a jednak wolał rzec tak, jakby wiedział co się dokładnie tam odbyło. Prawda była jednak bardziej szara, bo to Shinjo ich znał, oraz to właśnie on chciał im dać szansę, ze względu na dawne czasy i swoje powiązania. Czy to oznaczało, że Shinjo był zły? Znał ich... Nawet był częścią tej bandy w przeszłości, podczas gdy on się zmienił, oni dalej pozostali w tym samym miejscu, darząc go wielką nienawiścią. Opowieść o murze była jedną z najbardziej niedorzecznych rzeczy jakimi mógł podzielić się mężczyzna, nie chodziło o to, że nie było w niej prawdy, czy, że była nieprawdopodobnie głupia, a zwyczajnie o fakt, że pełno w niej samosądu i teorii. Nie obserwowała jego ruchów ani emocji podczas gdy drążył w swoich wspomnieniach bo nijak nie była to historia warta zrozumienia czy współczucia, i to nie dlatego, że ktoś został skrzywdzony. - Wielu ludzi grozi, wielu nie realizuje gróźb. Nie mogłeś mu nic zrobić dopóki nie złapałeś go na gorącym uczynku... - Niestety, ale takie były fakty, jakby złapał go wcześniej, gdy ciągnął niewiastę w las, miałby powody go ukarać, a tak? Nie zdążył, mógł jedynie ukarać go po dokonaniu niecnego czynu. Wcześniejsza kara nie miała by przełożenia na przewinienie którego, ostatecznie wcześniej się nie dopuścił. - Czasami... Niektórzy po otrzymaniu kary, sądzą, że nic ich już nie trzyma i oddają się swoim pokusom... Sami wtedy tworzymy zło, nie przewidzimy jak zachowają się takie osoby. - Rzuciła cicho, bez jakiejś większej emocji, jednak wcale nie pozostawała w tym bierna, to było bardziej smutne stwierdzenie, niżeli cokolwiek innego...

Herbata powoli stygła a para wznosząca się z nad kubków już dawno zaczęła zanikać, oznaczać mogło to tylko jedna. Każde kolejne słowa przez nich wypowiadane były okraszone chłodnym posmakiem herbaty którą wypadałoby zaparzyć ponownie, kolejną, bo rozmowa nie zanosiła się na szybki koniec, tematów nie brakowało a wciąż, nie byli w stanie opuścić tego który był najtrudniejszym ze wszystkich, czyli Shigashi... - A co miałam innego zrobić? I tak by poszedł... Może nie było to najmądrzejsze ale... Nie wytłumaczę tego... - Z całej opowieści Hikariego wynikało tylko tyle, że większość tego co przeżył... I tak miało się wydarzyć. Walki na arenie, przecież dokładnie na to się zgłosił. - Czyli... Nie stało się praktycznie nic na co się wcześniej nie zapisałeś... Co za różnica czy walczyłeś na arenie... Czy gdzieś indziej... Tak naprawdę... Wiem, że gdybyś walczył do samego końca, to albo ty... Albo Koichi, zginęlibyście a ostatniego dobiliby później, ten turniej nie był przeznaczony po to by ktoś go wygrał... - Zaczęła tłumaczyć swój punkt widzenia poparty informacjami które udało się jej w trakcie myszkowania po posiadłości zdobyć, część z tego to były przypuszczenia wysnute z wielu innych zdarzeń w tamtym tajemniczym kręgu walki. - Tak... - Nie rozwlekała się odnośnie kolejnej herbaty, pewnie, że się napije, wpierw jednak zaczęła dopijać tą.

Hikari musiał być bardzo przejęty swoją opowieścią bo nie przerwał jej na długo, postawił garnek na kolejną wodę i wciąż opowiadał o tym jakie przeszkody spotkał podczas swojej wyprawy po amulet. Pełno w niej było bohaterskości, ale czy można było spodziewać się innego opowiedzenia tych wydarzeń niżeli pewnego rodzaju pewności siebie? Terumi zawsze powtarzał, że wie co potrafi i zna swoje własne wymagania, nikt nie uczyni go gorszym. - Wiesz co stało się z Koichim? Kim była ta kobieta z wachlarzem? Co stało się w tym skarbcu? - Zaczęła zadawać pytania, jedno po drugim wciąż oczekując na przygotowanie drugiego kubka herbaty, zapowiadało się, że będzie im potrzebna, bo to co przekazali sobie do tej pory, to wciąż nie wszystko.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 11 sie 2019, o 21:44

Hikari zdziwiony był skąd dziewczyna miała taki przesąd, że uniósłby się on gniewem i natychmiast zlikwidował te pionki. Osobiście przy niej nigdy nie wykazał się nawet zbytnią agresją wobec kogokolwiek. Nawet podczas wesela kiedy miał do czynienia z kryminalistą Shigą potrafił nad sobą zapanować wobec dalej poznawanych faktów. Mówiła to jakby jednak właśnie ta wersja wydarzeń musiała stać się rzeczywistością. Oczywiście ona zna go lepiej, mimo iż nigdy nie była świadkiem żadnego takiego wydarzenia. Ledwie przestała mleko matki pić, a już zachowuje się jakby pozjadała wszystkie rozumy. Uderzyło go to lekko wraz z usprawiedliwianiem mężczyzny z jego historii. Postanowił w takim wypadku zadać sensowne pytanie.
- Czyli ludzi grożącym innym z bronią w ręku usprawiedliwiasz, a mnie posądzasz o zabijanie każdego kto mi się nie spodoba? Nigdy mnie nie złapałaś na gorącym uczynku, a wiesz jakbym się zachował przy tych kilku oprychach. Miło, że uważasz mnie za większego potwora.
Westchnął lekko.
- Prawda jest taka, że gdybym okazał się od niego słabszy to nie oszczędziłby mnie. Atakował z celem zadania śmiertelnego ciosu. To nie kara stworzyła w nim zło. Ono w nim siedziało i czekało aby wykorzystać naszą dobrotliwość, a następnie ją wyśmiać przy pierwszej lepszej okazji. Jeżeli mamy z nim jakkolwiek wygrać to nie mam zamiaru pozwolić mu się zakorzenić, aż będzie zdolne mi się przeciwstawić.
Jego poglądu nie dało się zmienić jakimiś tanimi hasłami, posiadał zbyt wiele dowodów na słuszność takiego działania. Inoshi była z dużo spokojniejszego regionu, Karmazynowych Szczytów. Tam wszyscy musieli być idealni, niestety świat jest o wiele brudniejszym miejscem. Nie każdy powinien otrzymywać drugą szansę.
Terumi pijąc herbatę z pewnością by się nią zakrztusił na usłyszaną odpowiedź. Dobrze, że obecnie czekali aż się woda zagotuje, bo niemalże nie dowierzał co usłyszał. Początkowe granie głupiej, co niby innego miała w tamtym momencie zrobić potrafił jeszcze zrozumieć. Problemem było stwierdzenie, że nic się nie stało. Mogłoby to sprawić wybuch jego głowy dosłownie na miejscu.
- Nic się nie stało, poza tym, że zrobiłem z siebie jebanego wroga całej mafii. Ciekaw jestem ile listów gończych będzie za mną wisieć.
Był przy tym lekko zdenerwowany, a dodatkowo czekał aż woda się zagotuje więc nie mógł się uspokoić w sekundzie przerwy na zatopieniu ust w napoju.
- Co mogłaś zrobić? Zostać tak jak prosiłem, albo przynajmniej się mnie zapytać o pozwolenie. Czy ty rozumiesz w jakim miejscu się znaleźliśmy? W tajnej bazie mafii, to nie należy do tych, gdzie idąc ze mną możesz robić sobie samowolkę!
Z każdym słowem zaczynał się gotować coraz bardziej niczym woda w garnku, nawet zaczynał zaciskać pięści na stole.
- I gówno mnie obchodzi, że w innym wypadku zginąłbym ja, Koichi czy też Aichi! Równie dobrze mogłabyś przejąć całe Shigashi, zabić całą mafię! Nie ma to znaczenia! Nie zabieram ciebie z sobą, abyś mi znikała bez słowa! Czy ty sobie pomyślałaś co bym powiedział twoim rodzicom jakbyś tam umarła?
Tak był wściekły, bo dziewczyna powinna wysłuchać go zamiast dodawać swoje trzy grosze coraz bardziej mącąc mu w głowie. Nie bez powodu prosił, aby robili to pojedynczy.
- Wystarczy już mojej opowieści, zabieraj się lepiej teraz za swoją część skoro się nie mogłaś doczekać i już zaczęłaś w połowie. Tylko od początku i z każdym szczegółem.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 sie 2019, o 00:14

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Czy to dziwne, że miała takie myśli? W końcu, w każdej jednej sytuacji Terumi zapewniał o niszczeniu zła, o podejmowaniu decyzji prowadzącej do zniszczeniu zła, już w samym zarodku, albo nim zostanie popełnione. Ze słów można wyciągnąć czasem znacznie więcej niżeli mogłoby się wydawać. No ale pozostaje też inna prawda, czyli... Słowa, to słowa, a czyny, to czyny. - Co? Nie powiedziałam tego. Zawsze mówisz tak o niszczeniu wszelkiego zła, że sprawiasz wrażenie jakby... Jakby, nawet najmniejszy jego przejaw zasługiwał na zniszczenie, byle szybko - Zirytowała się strasznie, nie było wcale jak mówił, nie myślała o nim jak o największym źle, raczej o czymś szarym, bardzo szarym. - Ale to przecież oczywiste, mówisz takie rzeczy... Zawsze tak jest, nie musiał byś okazać się słabszy, przecież... Przecież po to jesteśmy Shinobi,... Chyba, by sobie poradzić, uniknąć tego.... - Również westchnęła, niszczenie złą w zarodku jest dobre, ale by zniszczyć wszelkie zło, trzeba również zniszczyć i dobro, jedno nie może funkcjonować bez drugiego, czasem nawet największe dobro, samo z siebie tworzy zło, ale działa to również w drugą stronę, i właśnie to zło sprawia, że na scenie pojawia się ktoś emanujący dobrem, by tylko wyrównać szansę.

To, że Karmazynowe Szczyty były spokojniejszym regionem było łatwe do zakwestionowania, mieli swoje wojny, konflikty, zresztą... To wcale nie oznaczało, że było lepiej, czasem największy chaos i zło panuje podczas " spokoju " jak to sam Hikari określił, prócz zwyczajnej, fizycznej brutalności łotra, była też inna, mentalna, inteligentna z którą nie można walczyć, chyba, że się jest silniejszym. Miejsce gdzie każdy ma być idealny samo w sobie nie jest " idealne " posiada więcej wad niż świat ideału pozbawiony, każdy ma oczekiwania, wobec innych, oraz siebie. Ktoś kto ich nie spełnia, jest po prostu gorszy, gdzie tutaj ten wspaniały ideał świata... Stykały się tutaj dwa spojrzenia, dwie koncepcje odnośnie jednej rzeczy, całkiem różne.
- I sobie poradzisz! - Uniosła się wyraźnie, czuła, że Terumiego nie obchodziło nic poza jego własną osobą i tego co się stało, bo co się stało? Walczył, czyli jak zaplanował, po to poszedł. Tak też się stało. - Gdyby nie to, że zrobiłeś z siebie wroga tej pierdolonej mafii już byś nie żył i to wiem, rozumiesz!? Tylko dzięki temu, że tamten głupek poszedł zwiedzać przeżyliśmy, pił byś ten jebany alkohol i zdechł na miejscu, żarł i szczezł... Mówiłam ci, że was trują, NIE MIAŁEŚ WYGRAĆ, NIKT NIE MIAŁ ! - Zaczęła wykrzykiwać zaraz po tym jak wstała od stołu, wcześniej rzadko używała, aż tylu wulgaryzmów na raz, było to do niej kompletnie niepodobne, była wyraźnie zirytowana, zła, już nawet nie kryła poparzonych rąk, zwyczajnie gestykulowała, nie kontrolowała tego - Nie ma to znaczenia, gdzie, liczy się to co się stało. Mieliście stać się obiektem cholernego eksperymentu ich alchemika, wszyscy mieliście być zwłokami, goście pewnie też! - Mogło być różnie, nie musiało do tego dość, ale było bardzo wiele przesłanek które mówiły, że wszystko do tego dążyło. - Tylko czekali by podać zwycięzcy truciznę by całkiem zwalić go z nóg po tych walkach, czytałam notatki, eksperymentowali... - Przetarła rękawem oczy by zaraz wziąć kilkanaście głębszych oddechów, jeden za drugim - Nie będę nic opowiadała, ty wiesz wszystko najlepiej, Co ciebie obchodzi co ja widziałam, co się stało, dlaczego... Wcale ciebie to nie obchodzi, tylko głupie, durne zasady przez które byśmy zdechli! - Wyszła z kuchni, przyśpieszyła i skierowała się na górę do swojego pokoju. Nie chciała dalej rozmawiać. Przynajmniej nie teraz, nie w chwili gdy wyraźnie pokazano jej, że wszystko to co zrobiła, się nie liczy, nie ma znaczenia, nawet jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo, że właśnie dzięki tej niepewności po stronie Mafii jaką wprowadziła, nie ucierpiało więcej osób. Jedno było pewne, to, że Hikari nie walczył dalej fair, czyli poszedł bezpośrednio po amulet, wprawiło w ruch wiele mechanizmów na które, bandyci nie byli gotowi, czyli dało wszystkim szansę, bez jej zniknięcia, na pewno tego by nie zrobił.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 12 sie 2019, o 09:23

Terumi wiele zapewniał o niszczeniu zła, nigdy nie mówił o byciu w tym bezmyślnym. Wiedząc, że porywacze są zwykłymi płotkami najpierw by ich przesłuchał, a dopiero później poddał ostatecznej karze. Tych, którzy nie zechcieli współpracować przynajmniej, nad resztą mógłby się wciąż zastanowić. Zastanawiał się tylko nad jednym, co jest dla dziewczyny wystarczająco dużym złem, aby nie dawać komuś szansy. Z tego co zrozumiał to oni porwali dzieci, a następnie zaatakowali oficera z zamiarem zabicia jego. Oni już przekroczyli pewne granice. Nie miał zamiaru dłużej dyskutować, bo był to martwy punkt, a te gorące dyskusje dopiero przed nami.
O doskonałości karmazynowych szczytów przekonywała Hikariego sama Inoshi, więc dziwne są obecne zaprzeczenia. Jak to było, kto zapełniał ich więzienia? Z pewnością nie tubylcy. On sam przebywając tam miał wrażenie, że każdy jest trzymany niczym pies na smyczy. Nigdy nie spodobałoby mu się takowe życie, przyzwyczaił się do bycia na swój sposób wolny. Jego gałąź nigdy nie miała zbyt wielkich wobec niego restrykcji, nawet wysłała go do Ryuzaku no Taki. Wolał swoje dotychczasowe przeżycia niżeli szczęśliwe życie w indoktrynacji. Po tym wyraźnie w głowie nie wszystko działa najlepiej.
- Poradzę sobie!? Chciałbym w to wierzyć równie łatwo co ty! To nie są jacyś bandyci z lasu, tylko mafia rządząca całym miastem kupieckim! Widziałaś jak urządził mnie oraz kamizelkę jeden pojebaniec, a z pewnością stać ich na trzydziestu takich i więcej! Teraz nie tylko zagrażam sobie i tobie, ale jeszcze całej wiosce!
Wykrzyczał wstając, udzielały mu się emocje unoszące się w powietrzu. Kiedy dziewczyna zrobiła pierwszy ruch w kierunku schodów wyprzedził jej poczynania sam przyśpieszając do pełnej prędkości i znajdując się na którymś stopniu przed nią.
- Nigdzie kurwa nie idziesz!
Tak, Yogańczyk dobrze znał temperament uczennicy więc był przygotowany na jakikolwiek atak. Wpierw by go uniknąć, a potem nawet mógłby przemyśleć ewentualne oddanie go.
- Jesteś jebaną hipokrytką, najpierw mi wmawiasz, że wszystko próbuję robić sam, a wcale nie byłaś lepsza! Teraz zamiast przyznać się do błędu, że mogłaś chociaż mi powiedzieć o zniknięciu, abym nie stał w holu i robił z siebie debila uważasz, że powinienem głaskać za to po główce? Powiem Tobie coś.
Wyprostował się stojąc przed nią i patrzył z wściekłością w oczach.
- Wolałbym tam zdechnąć niżeli podróżować z kimś komu nie potrafię zaufać, bo mi zniknie jak tylko spuszczę na sekundę z oczu! Teraz tylko sprowadziłem zagrożenie na ciebie oraz wioskę! Chuj jakbym sobie z nim poradził, ale czy poradzę? Chciałbym wierzyć w cuda tak bardzo jak ty!
Zwrócił uwagę już wcześniej na poparzenia rąk, w trakcie nimi wymachiwania, ale nawet nie analizował takich faktów. Obecnie się liczyła ta rozmowa, która była z każdą sekundą coraz bardziej napięta. Sam próbował się zrelaksować w środku, ale przekonanie które widział u Inoshi dosłownie wprawiało go w wściekłość. Najgorsze było w tym, że ona mówiła o gruszcze, a on o pietruszce. Czy znajdą w tym przypadku jakiś konsensus? Na to się obecnie nie zapowiadało.
- Masz przynajmniej jakieś dowody na temat tej trucizny, czy wierzysz, że lider mój zaufa mi na słowo, ktoś widział, ktoś czytał?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 sie 2019, o 23:43

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Bezmyślność, ocena... Właśnie one niszczyły wszelkie dobro, nikt nigdy nie powiedział, że dobro będzie idealne, albo, że nie będzie bić się między sobą, bowiem dobro, jest głupie, znacznie głupsze niżeli zło które, mimo swoich wad potrafi je wszystkie skryć pod płachtą okrucieństwa i liczebności. Hikari wyciągał wnioski na podstawie rzeczy o których nie miał pojęcia, albo nie chciał mieć. To śmieszne, ale jak taki ktoś jak Terumi miałby zrozumieć coś takiego jak dylemat moralny jeżeli on nie czuje żadnego przywiązania, jest w stanie zabić każdego, za cokolwiek co złe. Nie ma różnicy czy tą osobę zna, czy też nie. Bo w końcu, skoro ktoś staje się zły to przestajemy patrzeć w jego stronę, prawda? Odwracamy się...

Hikari kompletnie nie miał pojęcia o czym ona mówiła, było to dosłownie ewidentne. Ironiczne jednak było to, że cenił sobie wolność, dostrzegał to, że wszyscy są trzymani krótko... A jednak, nie widział w tym niczego złego... Czyżby tak wyglądał idealny świat jaki chciał wykreować Terumi? Bez pojęcia jaki rzeczywiście on jest? Próbowała odejść, on... Nie zamierzał jednak jej na to pozwolić, zamierzał ją zatrzymać. Czy to było najlepsze rozwiązanie w tej chwili? - Zamknij się! Przepuść mnie! - Wykrzyczała w jego kierunku, Terumi traktował to wszystko jakby całość kręciła się tylko w koło niego, jakby wszystko było proste, pstryk i już, Hikari wie co ona robi... Nie, nie tak to działało, ale jakie on mógł mieć o tym pojęcie. - Sam jesteś hipokrytą! Traktujesz ich wszystkich jak najgorszych idiotów, gdyby nimi byli nie mieliby takiej mocy! - Przełknęła ślinę cofając się schodek w dół, spostrzegła wściekłość która biła z jego oczu, ogień wydostawał się z nich jak nigdy. Zatrzymała się na chwilę w miejscu, nie ruszała, wpatrując w niego, jej zielone tęczówki straszliwie się pomniejszyły. Nie czuła się bezpiecznie, nie czuła się dobrze. Ręka sama ciągnęła by stracić kontrolę, pięść się zaciskała ale... To było wszystko. - Mam wystarczająco dużo, ale ani ty ani twój ukochany Yoichiro nic z tego nie zrozumiecie. Ty się na tym nie znasz, a on wykorzysta to do złego celu! Na pewno nie pozwolę by wpadło w jego ręce. - W tej chwili nie obchodziło Inoshi to, że Yoichiro mógł rzeczywiście coś z tym zrobić, opierała się na wcześniejszych informacjach jakie otrzymali, że Yoichiro jest zły, oraz to, że Hikari ma już co do niego własne plany. Ostatnim co mogłaby mu wypomnieć było to, że tak naprawdę to ona doprowadziła go do stanu używalności, oszczędziła całej kuracji jaką musiałby przejść, ale... Nie zamierzała tego robić, to byłoby nie w porządku, bo nawet jeśli miałby jej nienawidzić, to wypominając mu to zeszłaby z tej ścieżki na której tak jej zależało. Hikari nie rozumiał, że nie mogła mu przekazać wiadomości, zwyczajnie oczekuje niemożliwego. Wtedy też wykonała kolejny krok w tył i próbowała pójść w drugą stronę. Jak nie na górę to gdzieś dalej w mieszkanie, tym razem... Szybciej. Nie chciała dać się zatrzymać,... Ale jakie były ku temu szanse?


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 13 sie 2019, o 09:54

Cała dyskusja powoli zamieniła się w kłótnie wraz z łapaniem w kotka i myszkę. Hikari był wściekły, a kolejne słowa rzucane przez uczennicę sprawiały iż nie potrafił się wcale uspokoić. Owszem miał swoją rację, w którą był święcie przekonany. Ostatecznie nawet nie chodziło mu o to jak cały ten bajzel się zakończył, a brak kontaktu z nim. Dopiero w przypadku otrucia Aichiego. Prawdę mówiąc sam też nie chciałby przekazać takich informacji Yoichiro, które mógłby wykorzystać. Musiał mieć jednak jakiś pretekst do swojego postępowania w rozmowie z nim, a doszli do tego tematu w trakcie kłótni zamiast normalnie przy stole.
- A uważasz, że w twoich powinno być? Będziesz wiedziała co najlepiej z tym zrobić!? Powiem co najlepiej z tym zrobić, jak można to wykorzystać to spalić w cholerę co jest konieczne!
Nie znał się na truciznach, ale ich wykorzystywanie potrafiło mieć bardzo szkodliwe skutki. Ostatecznie każdy chyba słyszał o wydarzeniach w Ryuzaku z tamtejszą trucizną. Inoshi postanowiła ponownie wybrać ucieczkę, ale nie było jej na to pozwolone. Ostatecznie Terumi mógłby nawet za nią biegać cały dzień i zrzędzić nad głową, tym razem złapał jednak za dłoń i zatrzymał ucieczkę ciągnąc w drugą stronę. Mógł odczuwać wszystkie blizny, ale dla niego była jak każda inna.
- Traktuję ludzi jak najgorszych idiotów, jeżeli nimi rzeczywiście są! Tak jak Ty! Proszę wychodź stąd, ale wtedy przestaniesz być moją uczennicą! Bo ona by wiedziała, że powinna mi powiedzieć o swoim wyjściu z areny! Spróbowałaś chociaż to zrobić!?
Zapewne do tego momentu dziewczyna już mu się wyrwała, ostatecznie posiadała przewagę siły. Ten nie zamierzał jej gonić, gdyby dalej uciekała. Tylko jeszcze krzyknąć parę rzeczy zanim zniknie.
- Przez to działałem na ślepo, gdzie mogliśmy ułożyć podstawowy plan! Mam ciebie pochwalić, bo mieliśmy szczęście tym razem, że wciąż żyjemy!? Ja byłem dosłownie sekundy od śmierci, może powiesz, że ty na swojej drodze pokonałaś wszystkie przeszkody bez problemu!? Udało się nam indywidualnie, ale w takich sytuacjach szybko umrzemy nie działając razem!
Tak, ich praca zespołowa w Shigashi leżała. Mogliby się kontaktować, powinien dostawać co jakiś czas meldunki, ale dziewczyna chciała udowodnić swoją samodzielność. Jeżeli wyszła z kuchni nie zamierzał jej gonić, zwrócił uwagę na parę w kuchni z już od dawna gotującej się wody, chociaż to nic w porównaniu do emocji obecnych tej dwójki zapewne. Hikari musiał ją zdjąć, a następnie postanowił sięgnąć po sake.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 13 sie 2019, o 16:02

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

- Spalić próbkę? Podczas gdy oni mają tego więcej? Złość odebrała ci cały rozum... - Co miała więcej mówić? Zniszczenie zdobytej próbki było jeszcze bardziej nieodpowiedzialne niż oczekiwanie na kogoś kto, rzeczywiście byłby w stanie przebadać ten specyfik. Nikt nie będzie poszukiwał takiej drobnicy, zwłaszcza, że Isoshi na pewno ma tego znacznie, znacznie więcej, widział to przecież na własne oczy. Istniała nawet szansa, że sama będzie mogła zbadać ten specyfik, jeśli już się za niego zdobędzie, oraz przy pomocy odpowiedniej aparatury, wszystko to było w zasięgu wzroku. - Świetnie, traktuj tak ich, to zostaniesz na zawsze sam! Jeszcze przemyśl słowa nim znowu na kogoś nakrzyczysz, przynajmniej nie będziesz pierdolił głupot jak teraz. Nie było mnie przecież na żadnej Arenie! - Tak, uczepiła się słówek, a w chwili jak chwycił ją za rękę, jej twarz przybrała naprawdę nieprzyjemny grymas, wyglądała tak jakby zrobił w tej chwili coś strasznego, kompletnie nie poszanował nie tylko jej uczuć ale... Wszystkiego.

- Pomyślałeś chociaż przez chwilę, że mogę nie mieć takiej możliwości? Może zapytaj siebie, dlaczego sam nie zapytałeś gdzie jestem? A poczekaj... Może dlatego, że jedyne co potrafisz to opluwać innych lawą albo ogniem! Nie mogłam, nie było takiej możliwości. - Zaczęła się w tej chwili wyrywać, szarpać, szamotać, nawet jakby miała mu w końcu przyłożyć, nie krępowałaby się w tej chwili. Przesadził srogo, ta kłótnia już dawno sprawiła, że wykipiała jak mleko wstawione na zbyt duży ogień. - Też działałam na ślepo. Nie miałam wyjścia. Nie wiesz czym są sekundy od śmierci, nie wiesz co przechodziło Aichi, nie wiesz co przechodzili inni którzy ze mną byli! - Tak, Hikari był całkiem zapatrzony w to, że walczył w walkach, czyli tak jak miał przepowiedziane od samego początku.

Co prawda mógł się trochę martwić, ale czym było zamartwianie się w chwili gdy w rzeczywistości wisiorek był ważniejszy niż wszystko innego? - Skoroś taki mądry to dlaczego nie wróciłeś z Koichim? Gdzie on jest? Dlaczego nas nie ratowaliście? Bo ruszyłeś po ten pierdolony naszyjnik, on był najważniejszy, tak!? - Tutaj już nie chodziło nawet o pracę zespołową, priorytety całkiem legły w gruzach i żadne z nich albo nie mogło, albo nie wykazało się odpowiednią pamięcią o swoim towarzyszu. Między nimi była jednak pewna drobna różnica, on mógł ich uratować, a ona nie miała już takiej szansy. W tej chwili też upadła na kolana i zwyczajnie się poryczała, oczy już od jakiegoś czasu, pośród krzyków zalewały się łzami. Nie wytrzymała i skryła twarz pomiędzy rękami, gdzieś na ziemi.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 14 sie 2019, o 10:22

Nigdy nie wiedział, że chodzi o próbkę. Ostatecznie wspominała, że i tak by nie zrozumiał co sugerowało dokumenty tekstowe. Tak to jest czepiać się o dopiero później wyjawione fakty.
- Skąd do cholery miałem wiedzieć, że to próbka? Równie dobrze mógł być jebany przepis.
Osobiście nigdy nie przeszkadzało mu być samemu, tak mogło być nawet łatwiej. Mniej zmartwień i problemów później, bo nie musi brać odpowiedzialności za czyjeś samowolne czyny, ani się zamartwiać czy wciąż żyje, co porabia. Potem również nie musi się w ten sposób kłócić, bo ktoś nie rozumie podstawowych rzeczy. Owszem Hikari nie zapytał się Inoshi gdzie była, ale miał do tego powód. Dobrze wiedział w jakim miejscu przebywała kiedy mówi o kontakcie z nim. W momencie jak mówiła, że jedyne co potrafi to opluwać innych lawą bądź ogniem miał ochotę jej serdecznie przywalić z liścia na uspokojenie. Mało brakowało, aby to zrobił, ale zaczęła się szarpać. Tutaj chcąc nie chcąc nie miał prawa wygrać, była od niego po prostu silniejsza, nawet jeżeli dużo wolniejsza.
- Wiem dobrze, gdzie do cholery byłaś! W holu zanim poszłaś za chłopakiem, który dzieliło kilkadziesiąt metrów od areny! Gdybyś spróbowała się wtedy ze mną skontaktować i do cholery poinformować to mogłabyś bez problemu, nie pierdol mi teraz głupot!
Owszem, nie wiedział co przechodzili tam inni. Tylko, skoro on się na to pisał to co było z pozostałymi? Aichi sam poszedł myszkować w sekretnej bazie mafii, spodziewał się potem imprezy powitalnej z nielimitowanym barem oraz kobietami? Oczywiście zasada proszenia się o kłopoty dotyczyła tylko kurwa jego osobiście, ale wszyscy inni byli niewinni i konieczni do ratowania. Kolejna z hipokryzji, której już nawet nie chciało mu się poruszać. Zresztą kolejne pytania o wiele bardziej go wnerwiły, odpowiadając na nie Terumi wskazywał na dziewczynę palcem.
- Dlaczego nie wróciłem z Koichim? Bo do was ruszyła czarnowłosa kobieta, która samą chakrą potrafiła nam obu sprawić gęsią skórkę na całym ciele! Widziałem takie coś tylko u dwóch osób z krwawego pokolenia, Ichirou oraz Natsume! Możesz sobie uważać nas za niepokonanych, ale tak nie jest! Z pijanym Koichim, którego zdolności nawet nie znam jako wsparcie przeciwko jeszcze wszystkim jej podwładnym na pewno mieliśmy bezpośrednie szanse! Zresztą, że jesteście razem dowiedziałem się dopiero po wybiciu gongu rozpoczynającego naszą walkę, mieliśmy sekundy na podjęcie jakiejkolwiek jebanej decyzji!
Owszem, wybrał amulet dodający mu wiele siły, ale to był przypadek.
- Miałem stworzyć dywersję ściągając na siebie wszystkie jebane potwory! Mogłem spróbować zabijać ich gości, co pewnie bardziej zwróciłoby ich uwagę! Po drodze spaliłem z połowę budynku ściągając na siebie uwagę, a Koichi miał poinformować pozostałych zawodników o truciźnie! Następnie się przekraść i was ratować korzystając z zamieszania! Nie wiem gdzie do cholery jest, jak zauważyłaś ledwie byłem w stanie stamtąd uciec o resztce chakry! Chociaż chciałbym to zamiast pomóc sprowadziłbym najwyżej tylko kłopoty!
I tak wykrzyczał się tutaj w tym momencie, aż oddychał nawet szybciej. Chociaż nie było aż takiej furii w oczach jak wcześniej, on przynajmniej odpowiadał na pytania.
- Chciałbym mieć moc, tak wielką jak uważasz, że posiadam, ale na świecie jest o wiele więcej ludzi równie potężnych, albo potężniejszych. Nie tylko pod względem siły, ale też wpływów.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 sie 2019, o 13:31

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Nie było łatwo. Nigdy nie jest łatwo... Nigdy nie było, w krzyku, w złej myśli, o złej myśli... Podczas niej, nie... Nie tak, nie o to chodzi... A jednak, co za różnica, gdy wypowiadane słowa brzmią jako jedno, rozbrzmiewają, tym samym, znajomym głosem, ale wypowiadają słowa, krzywdzące, sprawiające ból, niczym nie przypominające tego co już się poznało, a być może, nawet i skryło w sercu, jako coś bliskiego, coś czego nie chciało się stracić, odrzucić... Zapomnieć... - Nie ma to żadnego znaczenia, Hikari-senpai! Żadnego! - Bo nie miało, dla niej, nie miało, mogła przynieść próbkę, mogła zdobyć przepić... To wszystko i tak alchemia, która polegała na stworzeniu czegoś z jakiejś rośliny lub innych komponentów. Wszystko można zbadać i poddać wtórności, dojść do tego z czego coś zostało wytworzone, tak jak tworzy się lek na jakąś truciznę, w pewien sposób nie wymagało to dużo więcej wiedzy niż właśnie to.

Bycie samemu na pewno było prostsze... Pełne mroku, smutku a zarazem... Chłodu, którego koniec mógł nigdy nie nastąpić. Samotność... Ona zapewniała jedno, to, że w chwili potrzeby nikt ci nie pomoże, umrze się samemu, czy istniała jakaś różnica jak przebiegałaby ta śmierć? W bólach ale... Czy jest w tym coś jeszcze? Ból... Myśli, tyle błędów, nie... Tak być nie może i Inoshi wiedziała, że nie jest to sposób w jaki chciałaby kiedyś żyć, odejść. - Ale nie mogłam! Chciałam zaraz wrócić ale wszystko się skomplikowało! - Kłamstwo... Nie, nie kłamała, nie mogła, nie w tej chwili, nie jak w powietrzu wiruje tyle emocji, tyle zła, strachu... Gniewu. Nie można w ten sposób żyć, funkcjonować. - Widziałam ją! Niczego mi nie zrobiła! W sumie... W sumie... Gdyby nie to, że zeszła do nas... Nie wiem czy bym wróciła. - Dziwnie przyznawać, że antagonista czyjejś opowieści, nagle stawał się nieplanowanym bohaterem twojej, ironia, czyż nie? Isoshi miał swój plan wobec Yamanaki i Aichiego, gdyby nie jej konsekwentna interwencja, prawdopodobnie skończyłaby na stole jako obiekt testowy, tak samo jak i chłopak Kami. Trudno było jej odpowiadać na zarzuty odnośnie samej areny, walk, czy też krwawego pokolenia, nie miała na ten temat żadnej wiedzy, żadnej, informacji, mogła jedynie wiedzieć strzępki, takie których poobdzierane końce nie miały użytku w tej rozmowie. - Połowę budynku?! Dlaczego kłamiesz!? Jak byłam w Shigashi, po tym wszystkim nic się nie paliło, w mieście nie było poruszenia... Jak to możliwe, co?! - To była zagadka tamtego dnia, ognia nie było gdy Yamanaka lawirowała wraz ze Miyuki oraz Aichim pomiędzy uliczkami w towarzystwie strażników. Gdzie on był? Gdzie się podział ten straszliwy żywioł, zwłaszcza wtedy, gdy miał wskazywać drogę. W tej chwili cały czas szlochała, nawet jak mówiła, nie wstawała, nie patrzyła. Sam widok Hikariego nie pozwalał jej w tej chwili utrzymać spokoju.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Villa Hikariego

Postprzez Hikari » 15 sie 2019, o 11:09

Terumi większość życia był samotny, przyzwyczaił się do tego. Stan śmierci w którym nie miał emocji w sumie nie był taki straszny, nie musiałby przechodzić tego wszystkiego od zniknięcia dziewczyny. Sam nawet nie wiedział ile w jego postępowaniu od samego początku było w tym emocji, przez znalezienie podróby uczennicy postanowił zrobić tam rozpierdol. Ostatecznie plan układał jak teraz myśli najbardziej z zamiarem zemsty na mafii w tamtym momencie, myślał, że ona nie żyje. Poszukiwania jej były wytłumaczeniem, aby wysłać Koichiego z dala od skarbu. Dopiero wiadomość po gongu dała mu jakąś nadzieję. Irytowało go jak bardzo dziewczyna mówi, że nie mogła wrócić.
- Jak próbowałaś wrócić to było już za późno! Potem potrafiłaś się ze mną skontaktować telepatycznie jak byłem na arenie, a przy wychodzeniu niby nie!? Robisz ze mnie idiotę mówiąc co pasuje tobie aby być niby niewinną!
Co gorsza, Inoshi sama się przyznała, że gdyby nie ta kobieta zapewne nie byłoby jej wśród nas. Co tam się do cholery wydarzyło chciałby zapytać, ale w gniewie mógł tylko mieć kolejne pretensje z wieloma gestami rąk jednocześnie. Rozłożenie na boki, czy też wskazanie na nią palcem.
- Tobie niczego nie zrobiła! Gdy mnie wcześniej zobaczyła jak przesłuchiwałem twoją podróbkę zobaczyłem co potrafi, to nie jest przeciwnik z którym można się bezmyślnie mierzyć!
Osobiście nie przejmował się szlochaniem małej Yamanaki, zawsze tak reagowała. Musi nareszcie stanąć twarzą w twarz z problemem i go wyjaśnić do końca zamiast uciekać i zasłaniać się tarczą jaką są łzy. Tym razem nie odpuści z takiego błahego powodu, skoro chce być traktowana jak dorosła i samodzielna zdolna podejmować akcje na własną rękę niech też dojrzeje wreszcie emocjonalnie. Hikari zanim odważył się powiedzieć coś dalej został oskarżony o kłamstwo. Z tą sekundą nawet obnażył swoje zęby z złości.
- Gdybyś nie była ślepo zapatrzona w tego Aichiego i nic poza nim nie widziała to może byś zwróciła na takie coś uwagę podczas swojej podróży! I może byś kurwa ze mną się skontaktowała normalnie! Mam tego dosyć, masz trzy dni na wyprowadzenie się z tego mieszkania i wrócenie do Karmazynowych! Od dzisiaj nie jesteś moją uczennicą skoro nie widzisz swojego błędu! Nie mam zamiaru następnym razem odwozić twoim rodzicom trumny gdy pójdziesz na samowolkę, a ja nie będę niczego kompletnie wiedział! Nie zawsze można liczyć na to, że ktoś się nad nami zlituje jak tym razem, albo poświęci jak poprzednim razem Orito! Musisz zacząć patrzeć na swoje siły realnie!
Nie czekał, powiedział wiele, może nawet zbyt wiele aby teraz to cofnąć. Prawdę, która ją zaboli, ale może da coś do myślenia. Postanowił wyjść z mieszkania wykorzystując swoją maksymalną szybkość i przejść się gdzieś. Już dzisiaj z pewnością nie wracać, może nawet przez najbliższe trzy dni. Kto to wiedział, a garnek jak był na ogniu tak dalej stoi i się dymi niezauważony przez dwójkę kłócących. Z pewnością do niczego nie będzie się nadawać.

Z/T




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Villa Hikariego

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 sie 2019, o 16:24

- Rok 386 - Lato -


" ??? "

Mógł mówić co chciał, mógł ranić ile tylko chciał, nie znaczyło to nic w porównaniu do tego co przeszła tam... Ostatecznie obie rzeczy bolały podobnie, i właśnie to było w nich najgorsze, obie bolały podobnie, ale na całkiem innej płaszczyźnie. Słuchała, ale czy musiała mówić? Nie, nie musiała, jej słowa, jakkolwiek piękne, prawdziwe, czy nawet utopione w kłamstwie... Na nic by się zdały. Terumi był zaślepiony swoją własną wizją wszystkiego co tam się wydarzyło, dla niego nie miało znaczenia rzeczywiste dobro, uratowanie czyjegoś życia. Jak na ironie, Hikari był bardzo podobny do jej pobratymców z Karmazynowych szczytów. Albo się słuchasz, wykonujesz rozkaz albo jesteś gorszy, bądź gorsza... Przecież tak właśnie było, rób co każą, poświęć się dla innych, umrzyj dla innych... Ona z kolei była drugą stroną tego samego medalu, również miała wiele cech pochodzących ze stron szczytów, ale wciąż... Wciąż widziała więcej odcieni szarości, zarówno w dobru, jak i złu. Zwłaszcza gdy przychodziło podejmować jej decyzje. Złamała polecenie... Ale, jakie miało to znaczenie gdy mogła przez to kogoś uratować? Pewnie, stać mogło się wiele, właśnie poprzez chęć uratowania tego jednego życia. Teraz już nie dowiedzą się " co by było gdyby ". Mimo to, bardzo zależało jej na uratowaniu tamtej dwójki, bo kto zasłużył na taki los?

Hikari nie ustępował, w końcu wytoczył najsilniejsze działa, słowa ostre jak włócznie rzucane w rozmówcę, a raczej ofiarę swoich krzyków, bo tak to właśnie wyglądało. Mogła mu oddać, mogła próbować, ale jaki przyniosłoby to efekt? Co by to zmieniło? Nawet jakby przeszła do rękoczynów, nawet i wtedy by przegrała, mentalnie... Fizycznie, on był nieprzewidywalny, może i nie zrobiłby jej rzeczywistej, namacalnej krzywdy ale wciąż... Nie nadałoby to jej poczucia wygranej. Podniosła się jak kończył mówić, wspominanie o Orito nie było najmądrzejszym ruchem z jego strony, najgorszym jaki mógł wykonać. - A ty jesteś najgorszym nauczycielem jakiego miałam! NAJGORSZYM! Nie wiesz co to znaczy nawet! Znajdź sobie jakiegoś syna kupca na ucznia, jeżeli ja jestem taka zła! - Poszedł, może to i lepiej. Nie oczekiwała, nie chciała słyszeć odpowiedzi. Bo właśnie dla niej, tym co powiedział przekreślił wszystko. Jak na ironie, nie musiał nawet mówić, że ma się stąd zabierać. Sama by to zrobiła. Hikari nie miał najmniejszego pojęcia jak to jest kogoś uczyć, jak to jest być tą opoką, tym mądrzejszym który pomaga ci przezwyciężyć wzloty, oraz wszelkie upadki... Tym, który miał nauczyć, pokazać... Nie, on był zaślepiony... Nie powstrzymany...

Prawda... Czy da jej coś do myślenia? Na pewno pozostawi wiele przemyśleń, oraz wiele bólu. O ile ona o tym zapomni, zamknie to wszystko gdzieś głęboko, na dnie serca... Tak on, zapewne, pozostanie niewzruszony, dalej przekonany o swojej racji, pewności siebie... W pewien sposób to jak się poróżnili, dobrze świadczyło... Może nie tyle o ich relacji, a o tym, że nie doprowadzi ona do niczego więcej, do niczego nieprzyzwoitego o co niektórzy mogliby posądzić. To wystarczało by trzymać ich od tego z daleka, w końcu, różnica wieku pomiędzy nimi, powoli przestawała mieć znaczenie.

Garnuszek, czajniczek, cokolwiek to było, nie spaliłby się raczej w przeciągu kilku minut, dlatego po paru chwilach od wyjścia Terumiego, Inoshi udała się do kuchni i go zgasiła, jeżeli była jakaś jeszcze woda, to zalała sobie herbatę. Musiała to odreagować, uspokoić się w chwili ciszy, bez towarzystwa właściciela tego domu. Siedziała tak przez chwilę sama rozmyślając na temat słów które tutaj padły. Ciężar słów był ogromny, nawet nie wiedziała, że potrafiła tak kląć, chyba jedyna rzecz jaką wyniosłe z tej całej nauki, rzecz, z której powodu dumna, nie była. Jakiś czas później zdecydowała, że nie zamierza marnować go zbyt wiele, herbatę wypiła jak odrobinę ostygła, poszła na górę i przebrała się. Zaczęła od razu pakować swoje rzeczy do jednej z toreb które tutaj miała, nie było tego jakoś straszliwie dużo, na całe szczęście, właśnie to oszczędziło jej zbyt długiego zastanawiania się i rozckliwiania nad wszystkim. Chciała to mieć za sobą, jak najszybciej. Miała już niemal wszystko, ale dalej pozostały dwie rzeczy. Książki które jej kiedyś dał, w tej chwili można powiedzieć, że podarował. Wzięła je w dłonie przyglądając się im przez chwilę, a zaraz potem zeszła na dół, po schodach prowadzących na parter, a później, korytarzem do gabinetu z którego zostały zabrane. Odłożyła je w dwa brakujące miejsce w biblioteczce. Wstawiła je tam i zacisnęła usta z wyraźną, pasywną złością którą w tej chwili emanowała. Zabrała buty, kij i pozostałe rzeczy które jeszcze zniosła na parter. Otworzyła drzwi i wyszła w kierunku bramy. Obróciła się jeszcze na chwilę, spoglądając na posiadłość - Takie mieliśmy pożegnanie... - Mruknęła do siebie, co też poprzedziło westchnięcie. Wyszła, a klucz przez chwilę chciała schować pod pobliskim kamieniem, zacisnęła go jednak na moment w dłoni i po zamknięciu bramy cisnęła nim przez murek w kierunku domu. Nie interesowało ją to gdzie wylądował. Mógł trafić pod drzwi, albo gdzieś na trawę. Odwróciła się i odeszła w tylko sobie znanym kierunku...

- Szlak -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość