Wioska Notsuka

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 4 gru 2018, o 22:39

Temat tego wybryku został wyczerpany w pełni, obie strony przekazały swoje i nie było sensu tego ciągnąć. Był problem do rozwiązania więc lepiej było przejść do tego. Zarządca oczywiście ufał swoim ludziom, ale ktoś mógł się za jednego poddawać. O ile łatwiej by było mieć zdolność wykrywającą przykładowo użycie Henge no Jutsu. Na wojnie nie liczy się sama siła militarna, ale też zaopatrzenie w żywność wojsk i posterunków, do tego miejscowych ludzi. Przeciwnik zabierając część dla siebie zyskuje na przewadze. Bez możliwości spożycia posiłku shinobi osłabną z sił, a potem zaczną umierać tak samo ludność cywilna. W ostateczności może doprowadzić do jakiegoś przewrotu, ale zanim sprawy zaszłyby tak daleko wróg dawno podbiłby już stolicę. Zresztą mógłby przekupić większość przejściem na ich stronę dając ułaskawienie i w ten sposób nacierać na przywódców. Mogłoby nie dojść do ostatecznego pojedynku, a tylko podpisaniem jakichś traktatów. W sali pozostała tylko czwórka, bo mężczyzna ich witający rozpłynął się w powietrzu.
- Nie osądzam nikogo, że zdradził. Zawsze można się podszyć pod kogoś, zakraść i podejrzeć w nocy, czy jakiś jeszcze inny wymyślony sposób, a następnie to wykorzystać. Mimo wszystko najbardziej zależy na naszym konflikcie wewnętrznym rodowi Hyuga. Co do poradzenia sobie z sprawdzaniem wozów i ładunków mam idealnego towarzysza. On odbierał ostatni transport, który dotarł nienaruszony. Z pańskimi ludźmi postaram się dogadać i skorzystać z pomocy, ale nie będę nikogo do tego nakłaniał.
Wzruszył ramionami nie mogąc zgadywać jaki będzie końcowy rezultat.
- Mam tylko jedno pytanie zanim wyjdziemy. Kto ma informację na temat miejsca tych symbolów? Podejrzewam, że skoro są tak ukryte to i dość tajne. Jakaś grupka atakująca wozy nie powinna ich znać, szczególnie, że po ataku na transport powinny zmienić swoje miejsce. Wątpię, aby to była jakaś publiczna informacja, a ktoś zdołał idealnie odwzorować nie tylko wozy, ale też ilość strażników i pancerze. Z tego powodu zdrady nie mogę wykluczyć, chociaż mogła polegać tylko na powiedzeniu informacji za jakąś dużą sumę ryo nawet po pijaku.
Hikari ukłonił się na pożegnanie, a słowa które wypowiedział kapitan straży przeszły mu gdzieś obok ucha. Wiedział, że ten temat w wiosce będzie się po nim ciągnął jakby ktoś z góry chciał aby to się więcej nie powtórzyło, bo sprawiało więcej kłopotów niż pożytku. Na każdym najmniejszym kroku, ale on wolał pozostać w pełni sobą. Marząc o stworzeniu świata, gdzie każdy może być traktowany z szacunkiem bez konfliktów. Nie zawsze wychodzą najlepiej jego działania, postępu na świecie nie ma, a on nic nie zbliża się do złączenia szczepu. Powoli jest tym zirytowany, a sam dodaje sobie kłopotów idąc za sprawami innych. Z drugiej strony to w takich miejscach nabiera się najwięcej doświadczenia. W trakcie drogi do spichlerza Michio zadał pytanie o plan. Trzeba przyznać, było to cholernie dobre pytanie.
- Na początku chciałbym abyś przyjrzał się wszystkiemu, bo znasz się na tym lepiej. Ja zajmę się za jakimiś podejrzanymi rzeczami w środku i dookoła. Prawdę mówiąc chciałbym też sprawdzić możliwość, czy ktoś nie używa henge wśród tutejszych. Jest tutaj tyle niewiadomych, że nie zdziwiłbym się gdyby byli za to odpowiedzialni Hyuga, dlatego też będzie konieczne zapytanie się strażników o parę informacji. Dalej nie mam jednak pomysłu jeszcze, a Ty?
Wolał wysłuchać swojego rozmówcy, był miejscowym i mógł podsunąć ciekawą myśl. Zresztą młody wiek i brak doświadczenia czasem było tym, czego trzeba. Szczęście początkującego polega na tym, że człowiek jeszcze nie wie jak podejść do jakiegoś tematu tak więc próbuje uzyskać najlepszy wynik. Zdarzy się trafić idealnie w punkt, zresztą wciąż mógł wiedzieć coś jeszcze. Miasto było dość wielkie, skoro przejście przez nie zajmowało paręnaście minut, a dopiero są przy rynku. Opatulał się swoim płaszczem i kapturem, ale lekko doskwierał mu chłód. Spędzili poprzedniego dnia bardzo długo w takiej temperaturze, a o poranku nie pozwolono Yogańczykowi dostatecznie się wyspać i wygrzać. Wytrzymał to, ale poczuł lekką ulgę widząc magazyn i dwóch strażników przy wejściu. Ukłonił się trochę będąc dość blisko.
- Witajcie. Jesteśmy Hikari Terumi oraz Michio Yamanaka z Saimin. Z błogosławieństwem szanownego Okitamy chcielibyśmy prosić o współpracę.
Wypowiadając imię towarzysza wskazał na niego lekko dłonią.
- Zanim wejdziemy przyjrzeć się środku i wozom chciałbym zadać parę pytań jak mogę. Czy nie słyszeliście od kogoś, że widzieli kogoś kręcącego się podejrzliwie w pobliżu? Może ktoś się przesadnie interesował tym miejscem, albo o nie wypytywał poza nami?
Chciał wykluczyć po kolei możliwości.
- Michio potrzebujesz jakiejś porady, czy wiesz na co zwracać uwagę?
Zapytał się, a jak nie było już potrzeby Hikari postanowił wejść do środka.
- Możemy się rozejrzeć?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 gru 2018, o 13:19

Misja Rangi - CW - 27/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wioska Notsuka "

Dalsza rozmowa nie miała już nawet jednego elementu który by sprawiał, że się będzie kleić. Dalsza rozmowa nie miała większego sensu. Ty mimo to zdecydowałeś się podzielić informacjami jakie posiadałeś o sztukach ninja z tutaj zgromadzonymi. Więcej tutaj było niedopowiedzeń, oczywistości i niedokończonych myśli niż rzeczywistych teorii oraz faktów które rzeczywiście mogły mieć znaczenie.
- Tak, Hikari-san, odbierałem, ale-ale... Nie znam tego oznaczenia, jestem tylko Doko a to tajemnica dla osób wyżej postawionych. - Pokręcił głową nieco poddenerwowany. Nie podobało mu się to, że przypisuje mu się coś o czym nie ma najmniejszego pojęcia, sprawdzenie listy przewozowej czy zgadza się z faktycznym towarem który dotarł to jedno. Sprawdzenie i upewnienie się, że transport nie został podstawiony przez wrogów to drugie, wykraczające poza jego i możliwości i kompetencje. Faktycznie, symbole o których była mowa są ukryte i tajne, to samo przecież powiedział Okitama. Trudno by oznaczenia same zmieniły swoje miejsce w jakiś magiczny sposób. I tak, miałeś rację, wygląd oraz rozmieszczenie symboli nie było informacją publiczną a znaną jedynie wyższym rangą shinobim w samym Saimin, co już zdołał ci objaśnić zarządca. Szliście więc do tutejszego magazynu, oraz spichlerza który znajdował się po drugiej stronie osady.
- Hikari-san... Rozejrzę się ale nie wiem co tam znajdziemy, nie wiem czego szukać... - Westchnął nieco podminowany bo prawda była taka, że był tylko Doko który wypełniał swoje obowiązki, nic ponadto ani nic poniżej tego. Nie miał dostępu do wiedzy której nie musiał posiadać. Co prawda Michi był Yamanaką jednak nie był miejscowym, nie mieszkał w tej osadzie, nie znał tutejszych ludzi. Trudno więc nazywać go tutejszym gdy nim po prostu nie jest. Przy samym, całkiem sporym budynku dostrzegliście strażników. Od razu wykonałeś kulturalny gest i zdecydowałeś się przedstawić, zarówno siebie jak i swojego towarzysza. Mimo wszystko było to odrobinę krępujące, bycie przedstawianym akurat przez ciebie w związku z tym co zaszło wczoraj, Michi jednak nie powiedział nic spuścił jednak nieco głowę i również wykonał ukłon.
- Hai, Hikari-san, udzielimy wam jej jeśli będziemy mogli. Jestem Asari - Powiedział pierwszy ze strażników który pilnował drzwi, skinął wtedy na drugiego, stojącego obok niego chłopaka i zakręcił dłonią. Drugi wtedy zaczął rozsuwać bramę wielkiego magazynu. Uprzednio jednak również dokonali delikatnego ukłonu w stronę przybyłych. Brama powoli się otwierała a ty wciąż miałeś pytania.
- Wozom? Tutaj nie ma wozów, Hikari-san. Tutaj są jedynie zapasy. Na początku mamy wyroby z naszej osady, dalej dostarczane tutaj wyroby a na samym końcu żywność. - Mówił wskazując zarazem na poszczególne fragmenty magazynu. Nie był w stanie pokazać tego zbyt dokładnie ze względu na wielkość budynku.
- Zazwyczaj ze swoich własnych wozów korzystają osobiście kupcy po zakupieniu towarów albo przybywają tutaj wozy transportowe z Saimin z konkretnymi rozkazami i zapasami jakie należy załadować. - Podniósł brew słysząc kolejne pytania kierowane w jego stronę przez Terumiego. W tym czasie Michi kopnął kamyk który znajdował się gdzieś blisko, za bardzo nie wiedział co przyniesie ta rozmowa, cała ta sytuacja i odrobinę się denerwował.
- Nigdy, tutaj nikt się nie kręci. Ludzie wiedzą, że na wszystko trzeba sobie zapracować. Po co ktoś miałby wykradać rzeczy ze spichlerza. Zresztą, Nitta-sama jest bardzo surowy i ukarałby i nas i złodzieja odpowiednio - Mówił pewnym głosem, to był fakt, przynajmniej według niego. Wiedział, że taki przebieg wydarzeń na pewno by się spełnić bo doszło do niego już kilka razy. Michi powoli wszedł do magazynu i rozpoczął rozglądanie się po towarach i półkach które znajdowały się najbliżej wejścia. Przyglądał się narzędziom, naczyniom skórom i innym przedmiotom które znajdowały się to na regałach, półkach czy szafkach które w magazynie stały. Trudno było powiedzieć czy faktycznie ktoś tutaj szabruje, część rzeczy jest zakurzona, część nie ale to chyba normalne, to w końcu magazyn z które korzysta się tylko jeśli najdzie taka potrzeba. Zwykle się tutaj jedynie dorzuca.

Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 11 gru 2018, o 06:41

Michio wydawał się lekko nieprzydatny w tym wszystkim. Nie zrozumcie tutaj tego źle, dobrze wskazywał - jak do tej pory - drogę do celu. mimo to wcale nie łagodził w Hikarim gdzieś wewnętrznych obaw odnośnie tego zadania. Cały ten ukryty znak jest niesamowitą tajemnicą znaną tylko wyżej postawionym. Czy tylko Terumiemiu coś nie gra zupełnie? Nikt nie chce z nim podzielić się rzeczową informacją prosto z mostu i musi się domyślać. Podstawowe pytanie, jak w takim wypadku ktoś trzeci miałby poznać lokalizację sekretnego znaku je ktoś trzeci? Jeżeli nie przez zdradę, zdobycie dokumentów czy coś takiego zdobyto taką wiedzę to zostaje nam... Tak jak wspomniał Nitta dodatkowy pobór żywności z Saimin o którym wioska nie była poinformowana tak dokładnie. Urzędnik wspominał coś o napadniętym transporcie przez grupkę zwaną bezpańskimi psami. Nie wiedział w jaki sposób to się stało, ale wątpliwe było wjechanie idealnie odwzorowanymi wozami i strażnikami. Było to zbyt ciężkie dla zwykłej hołoty. W takim wypadku odpowiedzialni za to muszą być Yamanaka. Jak to szło? "Przecież nic dziwnego jeżeli musielibyśmy wziąć stamtąd żywność". W takim wypadku idą do magazynów nadaremno, ich zadaniem było sprawić, że droga na południe stąd stanie się bezpieczna. Czy miał co wspominać o tym towarzyszowi? Na pewno nie w tym miejscu, gdzie wszystko ma prawdopodobnie uszy. Lepiej było zagrać w obecną już grę.
- Po prostu sprawdźmy to co polecił nam zarządca tej wioski.
Słychać było zdecydowanie w głosie, jakby miał plan, ale po prawdzie takowy dopiero układał. Kiedy nadszedł czas rozmowy z strażnikami on wciąż się tworzył na bieżąco co miałby powiedzieć, aby nie wypaść podejrzanie. Przynajmniej ta dwójka była o wiele milsza, można było z nimi normalnie porozmawiać. Ostatecznie nie wiedział czy jego podejrzenia są prawdziwe, a skoro już tutaj są poszukać poszlak nie zaszkodzi. Mimo wszystko wciąż brakowało mu najmniejszej chociaż informacji na temat poszukiwanej przez niego grupy i teraz postanowił o nią się zapytać. Brzmiało to jakby miał wobec nich konkretne podejrzenia, ale ostatecznie pewnie tak zostanie ta sprawa przedstawiona światu.
- A czy słyszeliście coś na temat grupy bezpańskich psów? Chociażby jakieś plotki?
Hikari nie miał co dodać do ich poprzednich odpowiedzi, nikt nic nie wie, wszystko jest spokojnie i bezpiecznie. Tak jak teraz się zastanawiał to zapewne wizyta u zarządcy nie była potrzebna od początku, oni mieli podążyć drogą na południe i poszukać rzezimieszków. Szkoda, że nikt nie wypowie chociażby zdania jasno prosto i konkretnie tylko trzeba się samemu domyślać, albo słuchać głucho rozkazów. Wszedł do środka po wysłuchaniu odpowiedzi i przyglądał się wszystkiemu dookoła, ale nic nie zwróciło szczególnie jego uwagi. Wszystko wyglądało zupełnie naturalnie. Żywność, narzędzia, wszelakie inne artykuły lekko zakurzone. Ślady na podłodze nawet jeżeli jakieś były, parę pajęczyn w kątach. Nudy.
- Widzisz coś?
Wielu uznałoby to za pytanie retoryczne, albo po prostu upewnienie się, że mogą stąd już iść. Faktem było, że Yogańczyk powoli był znużony tym przeciąganiem wszystkiego w nieskończoność. Okitama im polecił sprawdzenia miejsca zupełnie niegodnego uwagi w śledztwie. Nawet tym jego, ciekawe jakich oczekiwał wniosków od przysłanych tutaj ludzi. Słuchaj ktoś mieszka pod ziemią i przypatruje się gdzie sprawdzacie znaki? Byłoby to istotne zaskakujące rozwiązanie zadania, ale to nie to. Gdy usłyszał słowa, że tutaj jest zupełnie pusto przeszedł od razu do dalszych planów.
- Zjedzmy posiłek, a także uzupełnijmy zapasy bo wyruszamy na południe.
W środku nie było nic do roboty tak więc szybko stąd dwójka shinobich zniknęła. Przy wyjściu Terumi pochylił się lekko w kierunku Asariego i jego kolegi.
- Dziękuję za współpracę.
Ruszyli w kierunku Ryokanu, gdzie można napić się piwa oraz porządnie najeść przed podróżą Co najważniejsze zebrać też wszystko co potrzebne. Wliczajmy w to również jakąś mapę terenów na które się wybierają, a w razie potrzeby zaszedł po nią w inne miejsce wioski Notsuka przed jej opuszczeniem. Tutaj również zapytał się o jakieś plotki na temat bandytów spędzających sen z powiek ważniakom w siedzibie władz, a potem podsumowując co o nich wie wyruszył na swoim wierzbowcu ku nieznanemu. Nie czepiając się szczegółu, że jeszcze praktycznie nic nie zdążył tutaj poznać wybrali kierunek wskazany przez urzędnika, na południe od osady, aby rozprawić się z swoim przeznaczeniem.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 gru 2018, o 00:58

Misja Rangi - BW - 29/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wóz albo przewóz "

W końcu zadaniem chłopaka było tylko nakierowanie na właściwą drogę... Przynajmniej na początku, później jego rola została powiększona za sprawą decyzji urzędnika, co mógł on jednak do niej wnieść? W samej osadzie bym przecież jedynie pomocnikiem przy sprawdzaniu towaru. Tak. Był Yamanaką ale to nie czyniło go mistrzem szpiegostwa ani utalentowanym shinobim. To może wydawać się głupie, znak o którym wie tylko jedna strona, jednak nie jest to bezsensowne, dzięki temu kod pozostaje niezłamany i znają go tylko ci którzy potrzebują go znać. Poza tym, przecież i tak w takiej wiosce jak ta nie mają potrzeby znać tego znaku jeśli ich zadaniem jest jedynie dopełnić formalności i załadować to co ma zostać zabrane. Miałeś całkiem sporo na głowie i całkiem wiele niejasności do rozwiązania, czy jednak każdy z tych znaków zapytania faktycznie takowym był? Wiele z tych informacji które już otrzymałeś zdawały się prowadzić ciebie w pewnym kierunku...
Hikari markował to, że na tą chwilę planu nie posiadał. Zamierzałeś się rozejrzeć wewnątrz budynku, nim jednak do tego doszło zdecydowałeś się zapytać Asariego o to czy wie coś na temat poszukiwanej przez ciebie szajki. On, wydawał się w pierwszej chwili zaskoczony twoim pytaniem, tak jakby niezbyt wiedział o co ci chodzi.

- Bezpańskich psów? Terumi-san, w wiosce ich nie ma, tego jestem pewien. Jakiś czas temu jednak w okolicy kręciło się ich całe stado. Na nasze szczęście poszły szukać jedzenia gdzie indziej, przegoniliśmy je. - Nie było co ukrywać, mówił to beznamiętnie bo przecież nie było w tym niczego nadzwyczajnego. Rozejrzeliście się więc oboje wewnątrz magazynu. Michio nie próżnował i od razu zajął się oglądaniem swojej części. Zaglądał w różne kąty i rozglądał się, prawdopodobnie nieco dokładniej niż ty. Ale co z tego gdy nie wiedział czego szukacie, również nic konkretnego nie rzuciło mu się w oczy, jak pech, to już podwójnie.
- Tylko zapasy... - Powiedział Michio, nie mógł w końcu Ciebie okłamać i powiedzieć czegoś więcej, czegoś co byłoby nieprawdą bo wzbudził by jedynie jakieś fałszywe nadzieje lub, kto wie tak naprawdę co. Po bezowocnym przeszukiwaniu magazynu powinno dotrzeć do ciebie, że szukasz... Ale czego tak właściwie? Michi może i był na twoje rozkazy jednak również wydawał się zagubiony, a przynajmniej również nie miał pomysłu, lub nie chciał go mieć licząc, że ty ich poprowadzisz. Obydwaj skierowaliście się więc do mijanego wcześniej ryokanu, wpierw minęliście Rynek aż w końcu dotarliście do miejsca w którym nocowaliście. Tam został wam podany posiłek jaki zamówiliście, dało się zjeść, bez rewelacji ale też nie było najgorzej.
- Myślisz, że znajdziemy coś krążąc w koło wioski bez celu? - Zapytał się chłopak, gryzło go to od kilku dłuższych chwil.
- Terumi-san, może nie powinniśmy więcej pytać ich o bezpańskie psy, fakt, tak powiedział urzędnik no ale... On tak tylko powiedział, nie ma co jego słów brać za pewnik... Tak myślę - Wysunął delikatnie swoje spostrzeżenie Yamanaka, wydawał się dosyć skrępowany gdy to mówił, zwłaszcza, że mówił to do ciebie. Nadszedł okres przygotowań, tutaj trudno o coś takiego w samej wiosce dlatego musiałeś znów udać się do zarządcy i po paru dłuższych chwilach Nitta przyszedł i wręczył ci jedną z map okolicy. Rozpytywanie po wiosce o bandytów nie przyniosło również wielkich rezultatów. Dowiedziałeś się jedynie plotek, jednymi z wielu jakie zasłyszałeś to " Saimin nas okrada ", " To wielki spisek Hyugów ". To tylko plotki, prawda? Dalej udało ci się usłyszeć, że żaden z członków załogi powozów się nie wyróżniał, pomijając fakt, że jedną ekipę znali która odbierała zapasy a drugiej nie, tej która przybyła później. W końcu zdecydowałeś się wyruszyć z wioski, wraz z Michim zabraliście wszystko to co uważałeś za potrzebne... Co dokładnie ze sobą zabrałeś, panie Terumi? Ruszyliście dalej, strumykiem bo jak niby inaczej, to właśnie on prowadził was do najbliższej drogi. Przy tej drodze mogliście jechać w ten sam sposób w jaki przybyliście do Notsuki, przez las lub zacząć przeczesywać najbliższą okolicę. Południe to południe więc zaczęliście rozglądać się zarówno po lesie jak i poza nim w najbliższej okolicy która znajdowała się na południe od osady. Zmarnowaliście dużo czasu, same poszukiwania również nie wydawały się owocne aż do czasu. Do chwili w której natrafiliście na coś co sugerowało obecność ludzi w okolicy dosyć dosadnie.
Nie były to ślady ani nic w tym guście, zresztą, z nich i tak byście nie mogli wywnioskować za wiele bo w samej okolicy mogli kręcić się myśliwi z wioski lub inne osoby które mogły przekraczać las i jechać bardziej na północ wymijając samą wioskę. Z południowo zachodniego zakątku lasu dostrzegliście drobny, dym który unosił się w powietrzu, nie wydawał się przypominać pożaru, było to najprawdopodobniej ognisko. Michi również dostrzegł ten znak i ruszył w tamtym kierunku wiedząc, że i ty to zrobisz. Rzecz jasna nim znaleźliście się bardzo blisko zatrzymał się i chciał podejść bliżej. Wyglądając zza wzgórza po którego drugiej stronie dostrzegliście w całej okazałości rozbite obozowisko, nie było zbyt wiele i było w nim może kilka osób. Pięć na widoku z czego trzy przy namiotach, kobieta i dwóch chłopaczków, a dwie przy ognisku, akurat coś na nim piekli i rozmawiali. Kawałek za ogniskiem znajdował się wóz, jego paka była pełna " czegoś ", wszystko to było przykryte wielką płachtą materiału z a parę metrów dalej konie które prawdopodobnie były przy nim, to znaczy przy wozie, zazwyczaj zaprzęgnięte. Dwójka mężczyzn wydawała się być pochłonięta rozmową i przygotowywaniem posiłku. Mimo to byliście w stanie dosłyszeć co mówili, nie byli jakoś szczególnie cicho.
- Te zapasy które ostatnio udało nam się dostać są świetne. Mówiłem, że te stamtąd będą najlepsze. - Mówił ciemnowłosy mężczyzna w krótkich włosach siedzący do was plecami. Drugi z facetów, będący bokiem do was zaśmiał się spoglądając w stronę kolegi.
- Mówiłeś, mówiłeś Shiba, miałeś racje. Psy szczekają a karawana jedzie dalej. - Mówił wzruszając przy tym ramionami poprawiając usytuowanie swojego sporawego patyka na którego końcu nabite było jedzenie, jak na jakiś szaszłyk. Shiba, już wiedzieliście jak miał na imię jeden z nich, właśnie on słysząc powiedzenie swojego kolegi zabrał się akurat za zagryzanie tego co sam ściągnął ze swojego patyka.

Shiba
Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 16 gru 2018, o 06:57

Czy naprawdę Hikari miał do czynienia tylko z bandą idiotów jak do tej pory? Na prawdę nikt tutaj nie słyszał o tym co powiedział im zarządca? Przecież to się działo w okolicy do jasnej cholery, a plotek zero zupełnie.
- Powiedzmy, że o to mi chodziło.
Powiedział to po normalnym głosem przed wejściem do magazynu, gdzie niczego się nie dowiedzieli. Tylko zapasy jak to stwierdził jego towarzysz, który po opuszczeniu tego miejsca wyraził swoje wątpliwości w słuszność pytania o bandytów. Terumi tak na prawdę widział w tym jakiś sens, to jedyny tak na prawdę na ten moment trop. Nie sprawdzi wozów, o których brak wiedzy wyglądu czepiał się Okitama. Chuj wiedzieć po cholerę, przecież wciąż ich nie ma.
- Na razie nie mam lepszego tropu. Nie widzę drugiej poszlaki za która mógłbym się złapać, a potem podążać to staram się zobaczyć gdzie mnie zaprowadzi pierwsza.
Sam był zniechęcony wizją przeszukiwania lasu w taką pogodę, ale jak będzie konieczność to też tak zrobią.
- Może w karczmie ktoś nam coś powie, ostatnie miejsce gdzie możemy dostać w miarę pewne informacje.
Był gotów za nie zapłacić nawet w ryo, ostatecznie była to dość popularna metoda. Może nawet tak od początku powinien zrobić, ale wolał to wykonać z rana, a potem został wezwany do zarządcy. W sposób nakazujący udać się bezzwłocznie jak też zrobił. Tam wiele się nie dowiedział, poza różnymi plotkami na ten temat. Tylko kurwa żadna na temat bandytów o których pytał, tylko na coś innego. Dlaczego nikt w tym świecie nie może odpowiadać na temat, albo mówić, że nie wie? Nie ważne, zostawić to, zjeść posiłek, zabrać mapę i wypierdalać stąd, gdzie wszystko co robią staje się bezużyteczne. Co Terumi z sobą zabrał? Pewnie jakieś dodatkowe okrycie na przypadek zimnej nocy, nie potrzebował niczego do podpalania ognia tak więc nigdy nie nosił krzesiwa. Mapa terenów od zarządcy, nie zapominajmy o niej. Dzięki temu mógł dzięki dobrej orientacji w terenie poruszać się po okolicy bez problemów. Jedzenie, woda zapasy na trzy dni zawieszone do koni. Możliwe, że jakiś namiot jak zobaczył sklep, aby takowy zakupić, czy mógł zajść i zrobić zakupy w ryo. Wtedy byliby gotowi na wyprawę, a w przeciągu siedmiu dni i tak by zdążyli wrócić.
- A może ty coś potrzebujesz lub wolisz zostać? Z mapą powinienem sobie poradzić.
Ostrzegł Michiego, że to może chwilę potrwać, bo tydzień tutaj czekać do następnego transportu to dopiero byłaby strata czasu już wcześniej. Ostatecznie mniej więcej gotowi wyjechali i spędzili mnóstwo chwil na przeczesywaniu lasu w poszukiwaniu dalszych wskazówek w sprawie, aż nareszcie natrafili na dym. Los się do nich uśmiechnął, chociaż mógł to być myśliwy czy ktokolwiek inny to wciąż trzeba włączyć sobie pozytywne myślenie. Jesteś zwycięzcą, aż do bolesnej prawdy pokazującej, że to ponownie ślepy zaułek. Liczył, że tym razem będzie inaczej więc w bezpiecznej odległości nakazał zejście z zwierząt i przywiązanie do drzewa. Nie mogli sobie pozwolić na ich ucieczkę prawda? Postanowił podejść bliżej w raczej najbezpieczniejszy sposób, używając chakry i skacząc pomiędzy drzewami jak przystało na shinobiego. Wybierał momenty podmuchów wiatru, tak aby jego ewentualne odgłosy były jak najbardziej wyciszone. Z dalsza dostrzegł przy źródle białej smugi ognisko, namioty, wóz z końmi i piątka ludzi. Jak słodko, co mogło być pod płachtą przykrywającą zawartość drewnianej konstrukcji? Zapewne zaginione jedzenie, tym bardziej, że dwójka mężczyzn je piekła nad ogniem. W dodatku nierozważnie rozmawiali głośno, jakby zupełnie nic im nie mogło się stać. Trafili akurat na zły moment z wypowiadanymi zdaniami, bo trafiło to do uszu Hikariego który się uśmiechnął mając pierwszą poszlakę. Rozejrzał się mimo to dookoła szukając kogokolwiek, wartownika mającego zajść przybyszów od tyłu czy będącego z innej strony małego obozowiska. Spojrzał też na korony drzew i gdzieś pomiędzy liście, a może jakiś skurczybyk się ukrywa. Podstawową najważniejszą rzeczą są informacje zanim wkroczy się do akcji. Jeżeli to była odległość, gdzie bezpiecznie mógł szeptać, niczego podejrzanego nie dostrzeł, a Michi był obok lub mógł podejść niewykryty miał zamiar przekazać mu zadanie.
- Zaczekaj tutaj i uważaj głównie na siebie, nie wiemy czy nie ma kogoś w okolicy więc mniej oczy z tyłu głowy jasne? W razie czego biegnij do mnie.
Miało do tego nie dojść, ale mógł coś przeoczyć. W razie wcześniej wypatrzonego zagrożenia zapewne postanowiłby je zneutralizować wcześniej, ale w przypadku braku wyjął sobie kunai'a z kabury u nogi bez żadnej notki. Ciągle podsłuchiwał chcąc się dowiedzieć więcej, ale jak nie było nic ciekawego gdzie miałby się dalej udać postanowił zmienić strategię. Czas wkroczyć do akcji. Przybliżył się po drzewach jak najbliżej kiedy nagle wyskoczył na odległość może jakieś pięć metrów obok namiotów, ale z dala od ogniska przypatrując się czy nie ma kogoś w środku przy okazji.
- Nie chciałbym aby komuś stała się niepotrzebna krzywda.
Powiedział to nie wiedząc wciąż co myśleć o tych ludziach dokładnie. Nie zwlekał w trakcie wypowiadanych słów miał zamiar dać mały show, aby nikt nie próbował walki. Podbiegł po prostu do jednego z chłopczyków będąc gotowy pluć gumą aby odeprzeć czyjeś ataki i złapać go jako zakładnika zakładając czarną broń pod szyję. Następnie odskoczyć na parę metrów od kogokolwiek i złapać bezpieczną odległość. Aby nie kręcił się prawą ręką trzymał ostrze, a lewą wykręcał jedno z ramion na plecy. Oczywiście o ile taki manewr się udał.
- Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat tych szczekających psów, a także karawany jadącej dalej. Jednocześnie nie lubię niepotrzebnych ofiar więc jak sami rozumiecie, wspólne porozumienie jest ku naszej obustronnej korzyści prawda?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 gru 2018, o 18:10

Misja Rangi - BW - 31/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Wóz albo przewóz "

Michi nie mógł przecież zostawić Ciebie samego. Zdecydował się już tobie towarzyszyć więc skoro decyzja została podjęta to musiał się jej trzymać, nawet jeśli miało by to potrwać kilka dni, nie była to jednak rzecz która spędzała mu sen z powiek lub przesadnie straszyła, zabraliście ze sobą zapasy więc nie mogło być tak źle, w najgorszym wypadku wrócicie za kilka dni z jednym odmrożeniem lub dwoma. Wam jednak sprzyjało szczęście, zobaczyliście coś co od razu napełniło twoje serce nadzieją Hikari. Los bywa jednak kapryśnym stworzeniem i w chwili gdy uśmiecha się do kogoś, to przestaje uśmiechać do kogoś innego sprowadzając nieszczęście, tak to jednak bywa z tym losem na który tylko częściowo mamy wpływ.
Dym wznoszący się w oddali od razu przyciągnął was oboje do tej okolicy. Ty oczekiwałeś od początku spotkać wroga, w końcu powiedziano ci, że na południe od wioski jest wróg. Logiczne, że tam będzie i tam go dopadniesz. Każdy kogo tam spotkasz nim będzie, bo w końcu, jeśli nie, to oznacza, że zostałeś okłamany, nie mogło być inaczej... Póki los śmieje się w twoim kierunku jesteś tym zwycięzcą, do czasu póki ten śmiech nie przerodzi się w szyderczy chichot. Zabezpieczyliście konie i zaczęliście zbliżać się do ogniska co za tym idzie głównego obozowiska tej grupy nieznajomych.
Najbezpieczniejszym sposobem jaki widziałeś było wspięcie się na drzewa i poruszanie się gałęziami, ale wiedziałeś przecież, że na drzewach nie ma ani przesadnych liści, ani igieł ani co ważniejsze nie są to drzewa z lasów Shinrin po których mógłbyś nawet biegać i nie odczułyby różnicy. Na swoje szczęście byłeś jednak szybki a oni zbyt zajęci sobą by zwrócić uwagę na pomniejsze ruchy gałęzi które w każdej chwili mogliby pomylić z wiatrem, byłeś dużo szybszy od nich. Nie zostałeś dostrzeżony, byłeś dla nich jak te podmuchy wiatru które nie potrafiły okolicy dać spokoju. Widziałeś jak jedzą, widziałeś wszystko. Byli uzbrojeni jednak nie jakoś szczególnie, zwyczajnie, pałka, miecz. Nic specjalnego. Rozejrzałeś się i byłeś pewien po swoich umiejętnościach, że nikt dodatkowy nie ukrywa się pomiędzy drzewami, wszystko to co widzisz... To wszystko w zasięgu wzroku.
Jasne, mogłeś przekazać towarzyszowi zadanie. Bardziej jednak migowo niż głosowo, byliście od siebie nieco dalej, nie był on tak szybki i zdolny jak ty stąd też zbliżał się nieco wolniej po ziemi, już widziałeś jakby gałązki się pod nim uginały a to aż prosiłoby się o dostrzeżenie. Podsłuchiwałeś starając się wyciągnąć jakieś dodatkowe informacje i po prawdzie prócz obozowej gadaniny dwójki przyjaciół przy jedzeniu to nie usłyszałeś niczego. Śmiali się i żartowali, czasami wspominając, że coś dziwnie dzisiaj wieje wiatr. Udało ci się nawet zasłyszeć, że znali kogoś kto kiedyś był shinobim ale strzała w kolano sprawiła, że musiał zrezygnować z tego fachu. Wkroczyłeś do akcji, nie mogłeś dłużej tego opóźniać, skoczyłeś w okolicę namiotu. Jasnym było, że jak spadłeś to zaraz zostałeś zauważony, zarówno przez chłopaczków, przez kobietę oraz przez dwójkę pozostałych których zaalarmował krzyk kobiety.
- AAAAA, Bandyta! - Zaczęła się wydzierać cofając w tył najbardziej jak mogła. Wycofując się złączyła dłonie dosyć wysoko bowiem nieco pod pod swoją brodą, trzęsły się. Teraz widziałeś dokładnie, była ubrana zwyczajnie, nie była żadnym żołnierzem, chłopaczki z kolei wyglądali groźnie tylko z daleka, obydwaj nieopierzeni.
Drugi z nich, ten którego nie złapałeś również się wycofał w tył.

- Zostaw go, wypuść Kikimo! Chcesz Ryo? - Powiedział łamiącym się głosem. Kompletnie ich zaskoczyłeś. Nie byli przygotowani ani na ciebie ani na jakiekolwiek inne zagrożenie.
- Opuść broń bandyto to pozwolimy ci żyć! - Wykrzyknął jeden z nadbiegających od ogniska mężczyzn z mieczem w dłoni.
- Wypuść mojego bratanka bo porachuje ci kości! - Mówił drugi z nich, trzymał wyciągniętą pałkę, znajdował się w pozycji bojowej, był dosyć przestraszony i łatwo było to dostrzec.
- Wypuść mnie, nic złego nie zrobiłem. Tato, ratunku! - Powiedział głośno w kierunku jednego z mężczyzn którzy stali nieco dalej z wyciągniętą bronią. Michi obserwował wszystko, wstał i stanął bardziej z boku, jakby obserwując okolicę i upewniając się, że nie ma tutaj nikogo więcej, sam również wydawał się przerażony tym co się działo.
- Wypuść go, nie rób mu krzywdy! - Krzyczała dziewczyna, można powiedzieć, że było ją słychać w całym lesie, nawet ptaki nagle zerwały się i odleciały stąd najdalej jak tylko mogły gdy zaczęła panikować.
- Co? O czym ty mówisz? To tylko takie powiedzenie... Czego od nas chcesz, hę!? - Wydarł się mężczyzna z mieczem.

Dziewczyna
Mężczyzna
Chłopak
Kikimo
Shiba
Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 17 gru 2018, o 20:36

Wszystko szło przez krótki moment dość gładko, ale w życiu tak to bywa, że zawsze trzeba napotkać jakąś przeszkodę. Większą czy też mniejszą, obecnie to był niedobór informacji. Niestety dokonywane czyny nie prowadziły go do żadnego rozwiązania, wręcz oddalał bo od całej piątki usłyszał jedno i to samo, aby go puścił. No trochę inwencji twórczej z swoim sypniętym do tego groszem. Jest to bardzo mądre, zamiast spełnić żądanie i odpowiedzieć na pytanie skoro stwierdzili, że mają do czynienia z bandytą wolą mu jeszcze grozić i się zbliżać. Szczególnie jak ten posiadał zakładnika, który nie był w stanie mu się wyrwać, a nawet ostatecznie poruszyć jakoś mu zagrażając. Chciałby tutaj uderzyć otwartą dłonią się w czoło, ale nie był w stanie. Widział, że nie byli oni bandytami to wciąż raczej nie miał zamiaru puszczać chłopca. Do tej pory nie uczynił mu najmniejszej krzywdy, tylko złapał i przytrzymał z bronią aby ten nie mógł się ruszać. Tylko, albo aż zależy po której stronie się stoi.
- Nie zrobię mu krzywdy i puszczę jak odpowiecie na parę pytań. Jak do tej pory nawet nic go nie boli, inaczej nie miałby werwy tak swobodnie krzyczeć. Zanim zaczniemy mam jeszcze pewne warunki. Odłóżcie swoją broń na bok, widzieliście moją szybkość więc powinniście zrozumieć, że nic mi nie zrobicie nawet ją posiadając.
Nie bez powodu użył liczby mnogiej, która oznaczała trochę większe wyliczanie. Miał zamiar jednak mieć w tym przypadku dość przyjazne stosunki nawet mimo złego zapoznania. Ostatecznie obie strony wzięły drugą za bandytów. Gdy wykonali czynność kontynuował, a w razie konieczności ich przyśpieszył jakby mieli jakieś ale mocniejszym naciągnięciem ręki młodzieńca, tak aby troszkę to poczuł. To była tylko skrajna ostateczność.
- Chciałbym chwilę też móc się ogrzać z towarzyszem przy ognisku i ewentualnie poczęstować czarką sake o ile posiadacie, bo zostawiłem butelkę swoją przy koniu. Do tego usłyszeć szczerą prawdę na temat zadawanych pytań i brak podejrzanych dalej ruchów. Czy ktoś ma coś przeciwko takiemu rozwiązaniu?
Miejmy nadzieję, że nie było słów sprzeciwu, bo to mogłoby być koszmarne obecnie w skutkach. Wyraził swoją chęć współpracy dość wyrazistą w komfortowych dla wszystkich warunkach. Jeżeli pertraktacje się powiodły i mógł przejść dalej zaczął od wypuszczenia Kikimo i schowania swojej broni z powrotem na miejsce. Odwrócił się do Michio i dał mu znać, aby podszedł do nich. Sam zaczął się przedstawiać od ukłonu będąc ciągle gotowy na jakieś agresywne zachowania.
- Jestem Hikari, najemnik wysłany przez Soso. Wojna musi wam dawać po kościach, że tutaj siedzicie. Nie lepiej byłoby poszukać schronienia w wiosce lub stolicy?
Uważny i gotowy do uniku podszedł do ogniska i postał w pobliżu. Zaczął od zmienienia tematu, a gdy dołączył do niego przewodnik wypadało go przedstawić.
- A to jest Michio, mój przewodnik.
Po wszelakich formalnościach i wzbudzeniu pewnej dozy zaufania jak wszystko szło idealnie przeszedł do konkretów.
- Wybaczcie mi moją pomyłkę wcześniejszą, ale jestem na poszukiwaniu zaginionych zapasów, o których akurat rozmawialiście. Do tego słyszałem, że są za to odpowiedzialne niejakie bezpańskie psy, które zgadzałby się idealnie z wypowiedzianym wcześniej przysłowiem. Liczę jednak, że pan Shiba rozjaśni mi całą sytuację dość dokładnie, bo do tej pory nie jestem w stanie niczego się dowiedzieć od kogokolwiek.
Westchnął lekko zrezygnowany, ale wciąż miał pełną przytomność w razie ataku wymierzanego wobec niego lub towarzysza z którym przybył. Dalej pozostało mu tylko czekać co mu odpowiedzą.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 gru 2018, o 00:06

Misja Rangi - BW - 33/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Złe decyzje "

Oj Hikari, zawsze pakowałeś ręce tam gdzie nie powinieneś, wykonywałeś jeden krok za dużo oczekując ostrych zębów podczas gdy żadnych zębów nie było, ani tym bardziej ostrych które mogłyby pokaleczyć twoje dłonie. Pewnie, że mogliby mówić co innego, ale po co? Czy coś by to zmieniło? To nie tak, że mieli czas myśleć i zastanawiać się nad tym co powiedzą bandycie który pochwycił jednego z nich i grozi mu śmiercią, bo co? Bo chce pieniędzy? Zapasów? Twoje słowa nie trafiały do nich bezpośrednio. Przeczyły twoim czynom i zachowaniu. Byłeś zwyczajnym łobuzem, zachowywałeś się jak opętany ninja który szuka wszędzie wrogów. Zadawałeś pytania, miałeś przewagę, to było pewne. Byłeś lepszy i szybszy od tej zgrai, nie trzeba było wprawnego oka by zobaczyć, że jakbyś chciał to mógłbyś ich zdziesiątkować.
- TY! Najpierw nam grozisz a potem chcesz jeszcze się ogrzewać przy naszym ognisku?! - Zapytał mężczyzna wyraźnie rozzłoszczony. Czułeś na odległość, że grał. Był bardziej zatroskany o los chłopaka niżeli emanował morderczą siłą. Miałeś tupet, oj miałeś. Prosiłeś by odłożyli broń, żadne z nich tego nie zrobiło. To ty wpadłeś do ich obozu, byłeś szybszy ale ich było więcej, jakieś szanse mieli, w swoich głowach bowiem człowiek staje się najsilniejszy gdy broni kogoś sobie bliskiego.
- Jedynym podejrzanym typem w okolicy jesteś ty! Wypuść chłopaka! - Krzyknął Shiba, widząc jak skinasz dalej gdzieś w dal skąd zaczął nadchodzić Michio, widząc chłopaka o całkowicie innym spojrzeniu od twojego przez chwilę zgłupieli. Wydawał się on tak samo zakłopotany twoimi poczynaniami co oni, cofnęli się. Nie złożyli broni jednak ją opuścili. To musiało wystarczyć. Dziewczyna przestała się drzeć jednak wciąż można było wyczuć, że daleko jej do spokoju. Puściłeś chłopaka, od razu poleciał do koleżanki która chwytając go cofnęła się i oboje schowali się w namiocie opuszczając wasze grono spoglądając na ciebie z pode łba. Nie mogłeś liczyć na więcej z ich strony. Twoje poczynania pozostawiały wiele do życzenia stąd też nie chcieli mieć z tobą nic wspólnego.
Przedstawiłeś się i wtedy doszedł i Michio który nawet nie podnosił broni, widząc jak sprawnie sobie z nimi radzisz, to jak działałeś zdecydował się nie odzywać, nie chciał palnąć czegoś co sprawiłoby, że i jemu zacząłbyś grozić. Dłuższa chwila obserwacji... Może nawet i spokojniejsze podejście od początku przyniosłoby o wiele lepsze rezultaty. Nie każdy jest wilkiem w lesie. Widziałeś, że ma wiele do zarzucenia twoim poczynaniom.
- Świetnie, więc teraz Yamanaki zatrudniają bandytów by gnębić uczciwych kupców. Świetnie... Po prostu świetnie. Siedzimy tutaj bo jesteśmy w trasie idioto. Do wioski nie jedziemy, poza tym potrwałoby to cały dzień. Tak samo do Saimin, ponad dzień drogi. No i wszystko kosztuje. Zastanawiałeś się kiedyś ile kosztuje parkowanie powozu z ładunkiem? - Shiba pokręcił głową wyraźnie poirytowany całym tym ambarasem do którego doprowadziłeś. Schował broń, tak jak i pozostali którzy wciąż znajdowali się przy was. Nie mogłeś jednak powiedzieć, że szczędzili ci podejrzliwych spojrzeń...Tego co nastało potem nie można było nazwać zaufaniem w żadnym wypadku. Kto by mógł zaufać obcemu ninja który ich zwyczajnie w świecie napadł i jeszcze wylegitymował się jako najemnik rodu. Ironicznie przypominałeś teraz tych których poszukiwałeś...
- Na szczęście nic się nikomu nie stało... - Prychnął mężczyzna spluwając gdzieś na bok. Nie spuszczał z ciebie wzroku. Byłeś pewny, że gdyby rzeczywiście coś się teraz stało to żaden z nich nawet by nie zwrócił uwagi na problem w jaki mógłbyś wpaść. Może nawet i uważali, że byłoby lepiej gdyby ktoś ukarał Ciebie za zuchwalstwo. Nie mniej jednak wylegitymowanie się jako Shinobi na usługach klanu poskutkowało, trochę... Sprawiło jednocześnie, że bali się nieco mniej tego co uczynisz
- Nie, rozmawialiśmy o naszych zasobach. Sprzedajemy i kupujemy. Tak, żarcie, pierdolone jedzenie, jest nasze i wara ci od tego. Nie wiemy czego szukasz ani po co, mało nas to obchodzi... To przysłowie oznacza, już ci tłumacze... Chodzi o to, że pewne rzeczy toczą się na swój własny sposób i nie mamy na nie wpływu. Będą się działy bez względu na naszą niezgodę... Tak jak teraz swoim rytmem nas napadłeś i nic nie mogliśmy z tym zrobić. - Mówił przyciskając dłonią górną część swojego nosa, tą która znajdowała się pomiędzy oczami.
- Nie znamy żadnych bezpańskich psów. Prawdopodobnie coś sobie ubzdurałeś. Jedyne co ci mogę powiedzieć to to, że jesteśmy w okolicy od jakiegoś czasu i widzieliśmy karawanę i ludzi z opaskami Yamanaka. Nie jechali do Saimin a bardziej na zachód, bardziej jakby do Kyozo. - Po tych słowach cofnął się do ogniska wracając do swojego kawałka mięsa który znajdował się na patyku, było chłodniejsze, po drobnym grymasie który powstał w wyniku spróbowania ponownie wsadził jego koniec do ognia oczekując, że się podgrzeje.

Dziewczyna
Mężczyzna
Chłopak
Kikimo
Shiba
Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 19 gru 2018, o 23:47

Każdy napotkany tutaj nie ma żadnego wybaczenia, rejony w Soso muszą być prowadzone przez samych cyborgów, którzy nie popełniali błędu. Do tego wydawali się go słuchać, ale przy okazji wypuszczać to co mówi drugim uchem dobierając czasem sobie informacje dość swobodnie. Było to dość irytujące, zachowania niektórych też lekko niespotykane. Przyznał im rację, że Hikari miał dość duży tupet prosząc o miejsce przy ognisku. Szczególnie wcześniej komuś grożąc, ale jemu tak samo grożono później. "Bym pewnie puścił wcześniej gdybyście mi nie grozili, a w ten sposób chcę się upewnić, że będziemy mogli w normalny sposób wymienić parę słów." Mógłby tak powiedzieć, tylko czy to coś zmieni w jakiś sposób? Dobrze, że przybycie Michio zmieniło lekko ich nastawienie i opuścili broń. Chłopak był cicho kompletnie, starał się chyba być bardziej nieobecny z powodu całego tego zamieszania. Pewnie miał Terumiego za szaleńca. Do tej pory nie pokazał wobec niego żadnego agresywnego ruchu, był bardzo pokojowo nastawiony nawet gdy ten wyrażał swoje zdanie mogące komuś nadszarpać nerwy.
- Muszę przyznać, że macie odwagę nie bojąc się bandytów jak zostaliście raz już przypadkiem napadnięci w tym lesie.
Terumi nie myślał nawet o problemie jaki mógłby wpaść za ich wyeliminowanie, nie zrobiłby tego, bo są bogu ducha na ten moment winnymi ludźmi, którzy pod wpływem emocji nie kontrolują swoich słów. W porównaniu do tych na bramie przynajmniej tutaj jest powód, bo tam to nie on był prowodyrem. Wylegitymowanie się jako shinobi sprawiło, że jeden z mężczyzn stał się bardzo pyskaty,
- Może wasze jedzenie, ale istotne jest z jakiego pochodzi źródła. Wedle moich informacji w pobliżu jest grupa zdolna okradać karawany, którą mieliśmy się zająć. W przypadku jak jesteście kupcami to mogliście mieć z nimi kontakt i kupić taką żywność taniej. Myślę, że władze by się tym zainteresowały jakby został na tym kawałku drewna znaleziony ich symbol.
Hikari się uśmiechnął wiedząc, że mężczyźni mogą coś kręcić.
- Wiecie jesteście kupcami żywności, po którą udaliście się na teren gdzie toczy się wojna, a nie jesteście z okolicy i spędzacie kilka dni w lesie? Nie chcecie zawitać w żadnym mieście? Coś mi się tutaj nie zgadza w tym wszystkim.
Nawet jeżeli mówiliby wszystko szczerze to teraz mogliby panikować na skutek możliwej straty paru dni na trasie czy konieczność legitymacji przez strażników jak nie chcą ich widzieć i się ukrywają poza wioskami. Po co inaczej przebywali by tutaj parę dni? Prawdę mówiąc mógłby tak dużo bardziej dociekać, ale poczekał na odpowiedź i o ile ta dwójka wymyśliła zdatną historię, nie zaczęła się jąkać i pocić to postanowił przymknąć na to wszystko oko i podążyć za wskazówką dawaną mu w Notsuce. Może rzeczywiście informacje o bezpańskich psach i ich grupie były kompletnie bezwartościowe, nie mógł ocenić nie mając jakichś dowodów. Na ten moment musiał uwierzyć informacjom podawanym przez tą dwójkę i podążyć dalszym śladem.
- Nie zamierzam jednak drążyć dalej tematu, bo bardziej interesuje mnie ten transport. Mówicie, że udawał się w stronę Kyozo... Dawno temu ich widzieliście? Daleko stąd?
Po uzyskaniu tej odpowiedzi nie zostało nic jak ruszyć dalej.
- Dziękuję za współpracę i radzę uważać, tak na wszelki wypadek.
Dzień niestety powoli się kończył i trzeba było podjąć decyzję przy koniach. Czy ruszać dalej i potem rozłożyć nocleg, bo w pobliżu raczej nie był to najlepszy pomysł po tym jak się poznali z tymi przypadkowymi kupcami, czy może wrócić do wioski aby przespać jak człowiek. Czy zdążyliby dogonić te powozy? Pewnie nie, ale z odrobiną szczęścia znajdą miejsce docelowe, a potem zależnie od sytuacji może się nawet zdecydują je odbić. Tak więc ostatecznie skończyło się na poruszaniu się dalej, oczywiście jeżeli Michio chciał odpocząć Terumi nie miał nic przeciwko temu i zrobieniu ogniska. Przyjmował też większość warty, ale zapasów nie wzieli zbyt wiele toteż musieli się sprężać w poszukiwaniu dalszych poszlak.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 gru 2018, o 19:00

Misja Rangi - BW - 35/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Wioska Notsuka -

- Bezpańskie psy -





" Kyuozo. Ziemia obiecana. "

- Bo znamy tutejsze zasady, jesteś żołnierzem. Yamanaki wiedzą wszystko więc gdybyś coś nam zrobił - Wiedzieliby - Odburknął krzyżując ręce na piersiach. Czy rzeczywiście klan Yamanaka był taki niepokonany i wszystkowiedzący jeśli to właśnie ciebie posłano na poszukiwania bandy zbójów? Na pewno nie mogło tak być, nie mniej jednak w jego słowach skrywała się pewna racja, do tej pory te regiony nie szczyciły się dużym odsetkiem przestępczości. Zwyczajnie ludzie przestrzegali prawa a tymi którzy je łamali okazywali się głównie przyjezdni.
- Jeśli tak bardzo Cię to interesuje to jesteśmy z Daishi. Jedziemy do Kyuozo, ale dopiero na południu. Nie chcemy się zatrzymywać po drodze, nie w tej okolicy, po prostu... Chyba, że nie chcesz nam w to uwierzyć, wtedy mamy problem. - Pokręcił głową podczas gdy również zbliżał się do ogniska. Obydwaj teraz przy nim zasiedli, ich miny wciąż były smętne i niepozbawione drobnej złości.
- Nie ma sensu rozmawiać o tym dlaczego nie chcemy jechać ani do Saimin ani do Notsuki... I tak nie zrozumiesz - Westchnął zjadając kawałek z podgrzanego na ognisku posiłku, który kilkanaście minut wcześniej zdążył się już podgrzać. Czy faktycznie zrozumiałbyś te wszystkie ekonomiczne bzdury których tacy jak ty, Shinobi nie musieli znać? To w końcu tylko ciąg cyferek, liczby dodatnich i ujemnych na wycinku po każdej transakcji. Bowiem tam gdzie jest wojna tam są i pieniądze, nie ważne czym handlujesz, czy bronią czy jedzeniem, znajdziesz na to popyt a obwoźny handel w miejscu gdzie takowej brakuje okazuje się być całkiem intratnym interesem.
- Ugh... Dobra, po prostu nie interesuje nas handel z osadami... Liczymy, że trafimy na obozy wojskowe i żołnierze kupią od nas żywność. W ten sposób zarobimy więcej bo... Oni zawsze biorą dużo i różne jej rodzaje. Płacą więcej... Lokalizacje obozów wojskowych to tajemnica, pozostaje nam ślepy traf. Na kilka już trafiliśmy przejazdem, nikogo nie obchodzi kilku kupców którzy przejechali przez linie frontu. Zwyczajnie... Każą nam uważać bo i tak nie mają na tyle ludzi by się nami zajmować, mają ważniejsze rzeczy... - Pokręcił głową przygarbiając się na pieńku który obrał za swoje siedzisko. Każdy chce zarobić i zawsze szuka sposobów takich które pozwolą osiągnąć mu największy zysk. Zwykły handel w osadach stawał się średnio opłacalny wliczając w to szlaki po których kręciło się więcej bandytów niż zwykle i utrata towaru była coraz częstsza, stąd też nic dziwnego w tym, że nie przybili do żadnej osady ani żadnego szlaku. Jechali... Tam gdzie widzieli, przed siebie wciąż poszukując okazji do dobrego urobku. Może byli postrzeleni, może mieli genialny plan. To pokaże czas.
- Hmm... Z kilka dni temu chyba? Nie pamiętam dokładnie, nie przyglądałem się. Po prostu jechała karawana a towarzyszyli jej ludzie z opaskami Yamanak, myśleliśmy, że jadą do obozu o którym nie wiemy... Może chcieli pozować za kupców dzięki waszym sztuczkom. Trudno powiedzieć. Teraz ich pewnie nie dogonisz bo na pewno przejechali już na drugą stronę... Tak licząc... Nie wiem. Na pewno są już w Kyuzo ale gdzie... - Spojrzał się w twoją stronę oraz Michiego który zdecydował się już nieco ośmielić i sam przysiadł obok ogniska, próbował się odrobinę ogrzać, robiło się ciemno już od dłuższej chwili, żaden z nich nie zareagował na niego w jakiś konkretny sposób. Ot, zwrócili uwagę i to raczej tyle. Szybko zdecydowałeś się, że musicie ruszyć dalej. To była duża decyzja lecz tutaj wtrącił się tym razem i chłopaczyna.
- Terumi-san... A jak przejdziemy przez granicę... No i, skąd mamy pewność, że nie wpadniemy w sidła klanu Hyuga? Jak zamierzamy to zrobić? Poza tym... Nie sądzisz, że w nocy będą widzieć lepiej od nas? - Zapytał ogrzewając dłonie przy ogniu przy którym siedzieli również i kupcy. Nie ruszyliście jeszcze bo ruszenie w ciemną noc w niewiadomą to prośba o przegraną z kretesem.

Dziewczyna
Mężczyzna
Chłopak
Kikimo
Shiba
Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 25 gru 2018, o 16:31

Kupcy przez długi czas trzymali się swojej wersji wydarzeń nie zdradzając nic, a nic. Dopiero kolejne dokładane fakty oraz podejrzliwość shinobiego na usługach Yamanaka zmuszała ich do pewnej dozy szczerości. Tak by się wydawało, bo kłamstwo niezwykle prawdopodobne. Zbyt możliwe, aby było fałszywe. Ich wyposażenie bojowe, brak zdolności większych poza przeciętnym kowalskim oraz kobieta z dziećmi. Hikari musiał im przyznać jednak rację, że nie powinien im niczego zrobić. Nie chodziło o dowiedzenie się przez ród tutaj rządzący, ale o Michiego, który obserwował każdy jego krok. Nie miał ostatecznie nic do ukrycia, może nie mieli przyjemnego przywitania dwa razy, ale był w stanie to przeżyć.
- Z tego co słyszałem w wiosce Notsuka mogą być chętni za dobrą cenę kupić to w dobrej cenie. Nie polecam dalej jednak podążać za tą grupką, bo wychodzi na to, że to właśnie ich poszukuję.
Nie uśmiechał się, bo wcale nie lubił przelewać krwi przez wymuszoną machinę wojenną. Chciałby stworzyć pokój na świecie, ale wymaga on poświęceń. Niemalże czuł dotyk kościstych dłoni, które ciągną go za płaszcz. Ich czaszki mówią aby dał sobie spokój. W każdej chwili przecież może do nich dołączyć. Jeżeli taki właśnie będzie jego los zaakceptuje go. Obecnie nie ważne co się działo miał silną wolę. Wciąż mógł podążać do przodu, póki chociaż jeden jego cel wciąż był możliwy do realizacji. Złączenie Terumi, wierzy w to. Obecne czasy są coraz bardziej niebezpieczne, a jego szczep tego by potrzebował. To byłaby jego cegiełka w budowanie pokoju na ten moment, przyjdzie wtedy czas na wyznaczanie kolejnych.
Wracając do towarzystwa jego przewodnik wątpił w sens wyruszania po ciemku naprzód. Wolał zostać tutaj z kupcami, tylko nie uważał, że oni mogą się ich bać? Od tak im zaufają bez najmniejszego problemu? Wątpliwe, z drugiej strony są osobami, które w wszystkim szukają zysku. Jeżeli jakiś problem występuje zazwyczaj są w stanie sprzedać nawet własne spodnie.
- Mają nad nami kilka dni przewagi, myślisz, że tak szybko na nich natrafimy? Jakby znajdowali się tak blisko musieliby mieć bardzo dobrą kryjówkę. Znasz jakieś w pobliżu?
Terumi zawahał się czy powinni wyruszać natychmiast. Ostatecznie złapać ostatni dobry sen, bo można podzielić się wartami też na więcej osób nie było złym pomysłem. Oczywiście nawet zamykając oczy zachowuje czujność i szuka jakichś podejrzanych dźwięków, które go wybudzą. W tym przypadku to może być zbyt późno.
- Jeżeli chcemy tutaj zostać wypadałoby wpierw zapytać gospodarzy czy nie widzieliby problemu w naszym towarzystwie. Nie jesteśmy tutaj pierwsi.
Słowa poprzednie Michio odebrał jakby chciał tutaj zostać, więc słowa Hikariego były jak najbardziej na miejscu. Skoro nie miał zamiaru wyruszać już przed noclegiem co wolał zrobić innego? Osobiście mógł na to przystać, ale sam planował przebycie jeszcze paru godzin. Jest wieczór, ale nie noc. Po prostu dość wcześnie robi się tutaj ciemno co jak twierdzi jego przewodnik jest ich wadą o wiele większą niż rodu Hyuga. Czyżby mogli widzieć jakoś w ciemności, a może coś więcej? To tylko domysły, o które nie miał zamiaru wypytywać. Wyszedłby na zbyt wielkiego ignoranta, a tak przynajmniej może to ukrywać.
- Mają zbyt dużą przewagę aby tracić czas. Pora odpalić pochodnię i jeszcze przynajmniej z cztery godziny ich podgonić.
Zgodnie z swymi słowami zdecydował wyruszyć już teraz. Pożegnał się z wszystkimi i ruszył w kierunku koni. Na miejscu przygotowali pochodnie, podróż po ciemku była zupełną głupotą. Brakuje im tylko jakiejś kontuzji zwierzęcia. Wyciągnął mapę i zorientował się gdzie są, a potem wyszukiwał jakichś miejsc do ukrycia się w kierunku granicy, a także za nią. Dzisiaj nie miał zamiaru w żadnym zamiaru jej przekraczać, zresztą nie było to raczej nawet możliwe z ich tempem. O poranku wyruszyli dalej mogąc lepiej szukać świeższych śladów. Wypatrywali miejsc do ukrycia, ale czy na pewno ich celem powinno być przekraczanie granicy? Ta myśl chodziła po jego głowie. Chociaż zniszczenie jakiegoś posterunku też byłoby pewnie uznane za szczęśliwe zakończenie. Takie w nieszczęściu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 gru 2018, o 17:58

Misja Rangi - BW - 37/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Las na granicy -

- Bezpańskie psy -





" Kyuozo. Ziemia obiecana. "

Kupcy powiedzieli ci już wszystko to czym mogli się z tobą podzielić. Twoja podejrzliwość mogła jedynie doprowadzić do całkowitego zamknięcia się ich na twoje słowa, nie mniej jednak powiedzieli co co nieco o swoim planie na zarobek który mógł się wydawać szalony jednak, była w nim jakaś metoda, front niesie za sobą wiele niespodzianek i wyglądało na to, że oni byli jedną z nich.
- Nie chcemy jechać do osady. Już ci powiedzieliśmy. - Westchnął Shiba. Pokręcił kilkukrotnie głową po czym wstał i zabrał kilka innych kijków z nabitym na nie, ciepłym już jedzeniem i oddalił się od ogniska. Skierował się do namiotu gdzie też wcześniej znalazł się chłopak i dziewczyna. Po kilku chwilach również się tam znalazł z zaniesionym do namiotu jedzeniem. Nie musiałeś przelewać krwi. nikt nie zmuszał Terumiego do bycia narzędziem wojny które nie ma własnych myśli i wymusza na nich wyrządzanie krzywdy przejezdnym z najbardziej błahych powodów jakie mogą wystąpić. Często też wydaje nam się, że wiemy więcej nić jest faktycznie i przewidujemy rzeczy które nie powinny i prawdopodobnie się nie wydarzą, a zapominamy o tych, najprostszych które mogą stać się naszą zgubą. Czego Hikari naprawdę oczekiwał? Pokoju? Trudno stwierdzić czy rzeczywiście tego szuka patrząc na jego czyny. Michi rzeczywiście powątpiewał w nocną podróż. Była zima, konie potrzebowały odpoczynku no i po prostu było zimno a i wy potrzebowaliście chwili przerwy by coś zjeść. Pewnie, że kupcy nie zamierzali spać dzisiaj spokojnie, bez względu na to czy Terumi tutaj będzie, czy nie, najedli się wystarczająco strachu by pozostać czujnymi przez całą kolejną noc przynajmniej. Jego sugestia z zatrzymaniem się na noc nie musiała jednak oznaczać zatrzymania się tutaj w obozie.
- Nie, Hikari-san. Sądzę, że natrafimy na nocny patrol Hyuga i nas wybiją. Nie zapominaj, że widzą więcej niż my... - Pokręcił głową na boki coraz bardziej powątpiewając w kompetencje Hikariego. W obecnej chwili wydawał się być zwyczajnym żołnierzem z pierwszej linii dla którego zbyt trudne jest opracowanie planu i jedynie rzucenie się na wroga jest ścieżką jaką widzi i preferuje. Zaprezentował to już dwa razy a teraz?
- Mają przewagę, dlatego już ich nie dogonimy. Przynajmniej jeśli pojechali dalej, za front. U nas jesteśmy w stanie utrzymać pewne tempo podróży, po drugiej stronie jesteśmy na niezbadanej ziemi... Nie jestem stąd, mówiłem ci Hikari-san. - Chciał zostać tam gdzie ciepło i bezpiecznie, czy można go za to winić? Tym bardziej, że od granicy dzieliły ich może dwie godziny drogi. Już tutaj było niebezpiecznie a co będzie po drugiej stronie, miejscu gdzie zabraknie śladów i pozostaną jedynie kierunki określone wcześniej przez kupców.
- Jak uważasz... Z Hyugami jednak nie będzie już rozmowy takiej jak tutaj jeśli na nich trafimy... - Pokręcił głową zbierając się z przed ogniska. Było miło chociaż przez chwilę ale zarządziłeś wyjazd to tak musiało być. Pożegnaliście się razem z kupcami i powróciliście do swoich koni. Zdecydowałeś się spojrzeć na mapę i... Trudno było zorientować się gdzie faktycznie jesteście.
Gdzieś w lesie, może dwie albo trzy godziny do linii frontu albo samej granicy z agresorem, czyli klanem Hyuga. Owszem, rozglądając się po mapie dostrzegłeś pobliski szlak który prowadził bezpośrednio do przekroczenia granicy z klanem Hyuga, był tam zajazd który zazwyczaj tętnił jakimś życiem, przed wojną. Jak tylko dotarliście na miejsce po dwóch godzinach drogi zobaczyliście, że jest podniszczony i opuszczony w wyniku starcia jakie miało tutaj miejsce pomiędzy grupą shinobi jakiś czas temu. Nie mniej jednak idealne miejsce by odpocząć. Ranek jak to ranek przyniósł światło oraz nowe nadzieje. Pewnie, że wyruszyliście, jednak nie aż tak rano. Spaliście ciut dłużej ze względu na zmarnowany czas w nocy. Oczywiście, że mogliście szukać świeżych śladów. Ciężko jednak nazwać świeżymi śladami znaki zostawione prze karawanę kilka dni temu, raczej już niedostrzegalne i niewidoczne, przynajmniej nie dla kogoś kto nie jest całkiem dobrym ninja pościgowym o specjalnym zestawie umiejętności.
Żaden z was, ani ty ani Michio takim nie byliście, stąd dla was ślad się urywał. Widzieliście w oddali tą granicę, nie była oznaczona ani określona w żaden sposób, ot mieliście po prostu przeczucie, że po opuszczeniu lasu po zachodniej stronie, tak jak wskazywali kupcy znajdziecie się na terenie klanu Hyuga. Co jednak dalej moglibyście tam robić, na nieznanej ziemi obserwowani przez potencjalne tysiąc oczu swojego wroga?

Dziewczyna
Mężczyzna
Chłopak
Kikimo
Shiba
Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 26 gru 2018, o 04:57

Pomysły Hikariego mogły się nie podobać, zresztą właściwie nie podobały się jego towarzyszowi podróży, ale czy mógł coś zrobić? Pewnie przystać na jego sugestie, którą był natychmiastowy odpoczynek. Klan hyuga o wiele lepiej jest w stanie ich dostrzec w nocy, tylko w jaki sposób dokładnie? Nie było to aż tak istotne, informacja ta została zapisana w pamięci. Będzie brał ją pod uwagę planując podróż.
- Jak natrafimy na Hyuga to nie musisz się przejmować rozmową. Widziałeś moje zdolności do pertraktacji, które mogłyby przy nich rozwinąć skrzydła. Jestem pewien, że wtedy byliby bardzo rozmowni.
W razie potrzeby potrafił nawet zadawać straszne tortury ludziom, jego Kekkei Genkai było wręcz stworzone do takich zadań. Niski poziom lawy nie zabije nikogo, najwyżej zada niewyobrażalny ból. Zdecydowanie znalazłby sposób aby otworzyć ich usta, ale teraz nie było o tym. Tymi słowami mógł tylko dobić u młodzieńca swoją reputację, ale mówi się trudno. Mówił to już podczas podróży do koni, gdzie mógł wyznaczyć dalszą wędrówkę. Zobaczył na mapie szlak przy którym był dawniej zajazd niedaleko granicy więc postanowili go odwiedzić. Szczególnie, że był po połowie Yamanaka. Podróż zajęła dość krótko, bo dwie godziny. Wciąż trzeba było przygotować jednak ognisko na noc, które ich ogrzeje, nakarmić konie i takie tam. Wymieniając wszystkie obowiązki pewnie tego by się nazbierało, a wciąż coś zostałoby pominięte. Jak teraz kolacja.
Pobudka nie nastąpiła o świcie przez nocną podróż, ale wciąż nadgonili chociaż parę chwil. Poszukiwanie jakichś szlaków szło bardzo ciężko, żaden z nich nie znał się na tym zbyt specjalnie. Musieli kroczyć dalej za czymś świeższym, aż dotarli do miejsca gdzie niemalże dało się wyczuć granicę z Kyuzo. Terumi zatrzymał się na koniu, a następnie spojrzał na horyzont rozciągający się przed jego obliczem. Miał parę obaw przed podążeniem na przód, ale największą obecnie była jego kula u nogi chodząca z nim. Michio nie dość, że tak na prawdę poza wskazaniem drogi do wioski zupełnie nic nie wiedział to był również wydaje się zupełnie nie przydatny bojowo. W przypadku podążania dalej powinien zwracać jak najmniej uwagi, chociaż to jest raczej nieuniknione. Pozbywając się jego oraz konia powinien móc nadgonić szybciej stracony czas.
- Tutaj nasze drogi się rozchodzą. Dalej nie jestem w stanie zagwarantować tobie stu procentowego bezpieczeństwa. Wyruszę dalej pieszo, a ty możesz wrócić do Saimin. Twoje zadanie się skończyło jako mojego przewodnika.
Zeskoczył z swojego rumaka i natychmiast zaczął przepakowywać zapasy, aby zabrać z sobą na podróż tyle ile mógł. Zadbał, aby się nie przeciążył i mógł pokonać parę godzin pomiędzy odpoczynkiem. Oddał swojego konia Michio gdy miał już wszystko i ukłonił się jak to nakazuje tradycja gór przy witaniu oraz żegnaniu się.
- Do zobaczenia i miłej podróży.
Nie czekając dłużej Hikari nagle ruszył aby przekroczyć granicę wroga. Nie oczekiwał wielu śladów na śniegu, ale miał nadzieję coś dostrzec. Nawet nie koniecznie tylko rzeźbień kół szukał, ale też pozostałości po ludziach. Ostatecznie dzięki temu mógłby się zorientować w jakiś sposób o swoim zagrożeniu, zorientować się w zakresie przewagi liczebnej patrolu. Każdy skrawek informacji może przechylić szalę zwycięstwa na jego korzyść, nawet taki niewarty. Co jeżeli dzięki temu będzie wiedział, że ktoś się ukrywa do ataku z zaskoczenia? Kto to wie. Podążał za jakimkolwiek tropem jego celu, ale nie liczył aby natrafił na to zbyt szybko. Co jakiś czas robił odpoczynki, aby być w pełni formy na wypadek konfrontacji z przeciwnikiem. Nie zamierzał też zapuszczać się dalej niżeli dzień drogi.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 gru 2018, o 14:01

Misja Rangi - BW - 39/...


- Rok 385 - Zima -
- Terumi Hikari -
- Las na granicy -

- Bezpańskie psy -





" Kyuozo. Ziemia obiecana. "

Pomysły Hikariego bywały różne, raz lepsze, raz gorsze. Czy można się dziwić Michiemu, że nie podobały mu się pomysły Terumiego? Był znacznie mniej od niego doświadczony oraz wprawiony w boju, przesadna agresja też nie należała w jego naturze o czym syn Yusetsu już dawno mógł się przekonać. Odkąd tylko się spotkaliście nie wydawał się być typem wojownika ani kogoś nastawionego na rozwiązywanie konfliktów siłowo. Co jak co ale znalazłeś i w złym trochę dobrego, to prawda, że twoje umiejętności pertraktacji byłby niezwykle przydatne w przypadku faktycznego konfliktu z członkami klanu Hyuga.
- Chyba tak... Hikari-san - Dorzucił chłopak przytakując na twoje wyznanie bo nie mógł się z nim nie zgodzić. Wierzył, że ten twój ognisty smok to coś więcej niż tylko sztuczne ognie którymi to straszyłeś wcześniej strażników. Miałeś wiele własnych motywacji oraz sposobów na zadawanie bólu, czy jednak każdy z nich powinien się wydarzyć? Czy warto było powodować niewyobrażalny ból tylko i wyłącznie by zrealizować swoje cele? Czy to była twoja droga ninja? Dążyć do celu bez względu na innych, kimkolwiek by nie byli?
Stanęliście razem na granicy, podjąłeś już decyzje, że dalej ruszysz sam dla swojego i jego bezpieczeństwa. Nie owijałeś w bawełnę i mówiłeś jak jest. Twój towarzysz, wysłuchał, nie miał wyjścia. Po jego twarzy widziałeś, że sam nie wie co myśleć o twojej propozycji a raczej powinno się rzec decyzji.
- Hikari-san... Dobrze, rozumiem, że chodzi tutaj o coś więcej... Nie wrócę jednak do Saimin, wrócę do Notsuki. Poczekam tam na ciebie cztery dni. Jeśli do tego czasu nie wrócisz to wrócę i zdam raport. Powodzenia, Hikari-san - Powiedział początkowo zatrzymując konia, pokręcił głową i po wypowiedzeniu swojej kwestii odwrócił się wraz z nim. Dostrzegając jak Terumi schodzi z konia to zbliżył się do jego rumaka i przywiązał go węzłem do swojego. Skoro tak to oba musiały powrócić z nim. Nim jednak Hikari się oddalił wyciągnął z torby pewne zawiniątko i rzucił w jego kierunku.
- Terumi-san, łap - Powiedział a potem powoli zaczął oddalać się z tego miejsca w kierunku Notsuki.
Ruszyłeś dalej i przekroczyłeś granicę. Od tej chwili byłeś na ziemi wroga i czułeś oczy które cały czas ciebie obserwują. Było niebezpiecznie, nie mogłeś zaprzeczać. W pewnej chwili dotarłeś do rozwidlenia dróg. Widziałeś przed sobą długą drogę która gdzieś prowadziła, przed tobą, właśnie na tej drodze, w oddali coś wyrastało, jakby zbita masa która poruszała się w twoim kierunku. To było dosyć daleko, może odległość kilometra, widziałeś jednak, że coś się porusza i nie jest to na pewno jedna osoba. Zarówno po lewej jak i prawej stronie znajdował się zimny, bezlistny las, właśnie z prawej jej strony mogłeś dostrzec drobną ścieżkę która wkraczała pomiędzy drzewa, właśnie tam, kawałek dalej byłeś w stanie dostrzec pusty ślad, tak jakby nagle śnieg wysechł w jednym miejscu i zaczynał padać w nie na nowo, co dalej pozwoliłoby ci ujrzeć zadrapanie, tak jakby czymś ciężkim na jednym z pobliskich drzew które prowadziły w głąb lasu.

Kikimo
Asari
Okitama
Michio
Urzędnik
Nitta
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Notsuka

Postprzez Hikari » 26 gru 2018, o 15:09

Rozmowa dalsza z młodzieńcem była dość ciężka. Wszystko z względu na obecne doświadczenia, które nie były pozytywne. Nie oczekiwał tak prawdę mówiąc po nim niczego, tylko po cichu na coś liczył stąd pozwalał mu podróżować razem z sobą. Doszli jednak do końca tej drogi, którą mogli przebywać wspólnie. Nie miał nic przeciwko aby został w Notsuce, a po czterech dniach wrócił zdać raport. Zawsze mogą założyć śmierć lub zdradę w takim wypadku. Czy się wyrobi? Powinien, Hikari korzystając z własnych nóg poza oszczędzeniem czasu dostaje jeszcze jedną korzyść. Nie musi aż tak martwić się o zimno. Jest przygotowany do długiego wysiłku jako shinobi w podróży dzięki czemu utrzymywał dobrą temperaturę, ma to swoje plusy. Czasem nawet musiał lekko odchylić płaszcza dla ochłodzenia się. Prawdę mówiąc do walki był w stanie go zdjąć i nie przejmować się otoczeniem będąc w samej koszulce. Tym bardziej, że swoimi technikami zazwyczaj mocno ogrzewa temperaturę.
- Niech więc tak będzie. Postaram się wrócić do tego czasu jak nic nie znajdę i nie zapuszczać się zbyt głęboko. Wolałbym nie zginąć, poza tym... Została jeszcze szansa, że spróbują wykorzystać tą sztuczkę drugi raz.
Zawiniątko złapał dość zręcznie i zajrzał do środka. Nie wiedział czego miałby się spodziewać, czyżby wynagrodzenia przedwczesnego? Byłaby to raczej dość głupie płacić najemnikowi przed wykonaniem zadania. Może jakiś talizman na szczęście albo dodatkowy prowiant? Cóż tak czy inaczej odpowiedź była jedna przy chowaniu prezentu.
- Dziękuję.
Nie pozostało nic tylko ruszyć do przodu, ale od przekroczenia granicy Terumi czuł, że coś jest nie tak. Był nieustannie obserwowany, tylko nikogo w pobliżu nie widział. Teraz zrozumiał o co chodziło Michiemu, który wspominał, że zostaną łatwo znalezieni. Delikatnie mocniej przełknął ślinę przez moment wahając się czy jego decyzja jest prawidłowa, ale nie umiał się wycofać jak widział nadzieję szybszego rozwiązania zadania. Nie lubił siedzieć całego tygodnia na dupie i nic nie robić. Delikatnie przyśpieszył wzmacniając swoją czujność do maksymalnych możliwości. Nie wiedział czego się spodziewać, a brak jakiegokolwiek śladu obecności ludzi jeszcze bardziej go irytował.
Mimo złego przeczucia nic się nie działo, droga przebiegała niespodziewanie spokojnie. Musiał na moment przystanąć przy rozwidleniu i zastanowić się którędy podążyć. Nie spotkał wiele wcześniej, ale trzeba przyznać, że narzucił sobie tempo. Maksymalne, aby wciąż nie być zmęczonym, bo przy pierwszych odznakach natychmiast zarządziłby odpoczynek. Miał go wiele na grzbiecie rumaka dotychczas. Rozglądając się po okolicy natychmiast dało się wyróżnić coś poruszającego się w jego kierunku w odległości około kilometra od jego obecnej lokalizacji. Czy to była jedyna ekipa powitalna? Posiadała więcej niżeli jedna osobę, co już dawało wrogowi przewagę liczebną. Oczywiście to było kalkulowane lądując na froncie. Hikari obejrzał się po okolicy szukając kolejnych przeciwników, a wtedy dojrzał parę poszlak. Delikatnie wyróżniony ślad niemalże zaginiony pod świeżym puchem, a także drobna dodatkowa ścieżka. W dodatku zadrapanie drzewa, które mogło zostać zadane tylko przez coś rodzaju wozu. Widać jego złodzieje postanowili przyjść do niego.
Yogańczyk ciągle zwracał uwagę na wypatrzonego wcześniej przeciwnika i spokojnie czekał co zrobią obserwując ich. Nie chciał od razu wbiegać pomiędzy drzewa, gdzie mają przewagę terenu. Rozpiął płaszcz, aby mieć łatwy dostęp do swojego asortymentu i sięgnął po dwa kunai'e z notką które rzucił w dwa drzewa przed sobą. Po lewej oraz prawej stronie, a pomiędzy nimi było jakieś 10-15 metrów odległości w zależności jak matka natura pozwoliła. Miało to być zabezpieczenie w każdej chwili gotowe do użycia na wypadek konieczności ucieczki. Mała przeszkoda, którą spodziewał się dostrzegą swoim magicznym wzrokiem, a może to jakaś inna technika chakrowa? Wskoczył na jakieś gałęzie pomiędzy swoją bronią dla lepszego widoku, z góry może więcej. Gdyby wróg nie chciał rozpocząć walki, albo próbował się ukrywać wolał przemówić starając się wymusić jakiś pierwszy krok.
- Muszę przyznać, że dobry pomysł mieliście zbierając te towary, ale nie przewidzieliście, że Yamanaka wśród Yamanaka znajdzie się ktoś na tyle głupi zapuszczać się tak głęboko.
Przeciwnik nie powinien móc założyć, że pochodzi z innego rodu, a dzięki temu będzie mógł zaskoczyć swoimi umiejętnościami. Gdy tylko przeciwnik znalazł się w zasięgu jego technik atakując go Terumi zaczął czymś prostym na rozgrzewkę. No przynajmniej dla niego, w odległości piętnastu - dwudziestu metrów od niego po złożeniu pieczęci wypuścił na przeciwnika coś co potrafi unicestwić nie jedną osobę bez wzmocnienia z jego amuletu. Dalej musiał ocenić sytuację, ale idealnie by było ajkby się rozdzielili i mógł zająć się wyeliminowaniem wpierw mniejszej grupki. Ciągle też był gotowy do wykonania obrony i kontrataku, ale na to przyjdzie czas jak pozna dokładniejszą sytuację.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 26 gru 2018, o 16:28 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość