Pole treningowe

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 15 sty 2019, o 22:24

Wszystko trwało dosłownie sekundy, zarówno jeden jak i drugi poruszali się w niesamowitym tempie. Wpierw Hikari wypluł wielką gumową siatkę, ale ta nie była w stanie złapać rywala. Szczególnie przez jego wielką szybkość, potrafił się lekko rozmywać na ten moment. Przynajmniej kupił sobie trochę czasu, aby wykonać pieczęcie do kolejnego jutsu wodnego. Te zdołało drasnąć rywala spowalniając go, ale nie trafiło pełnym impetem. Dodatkowo miał wystarczająco siły przeciwstawić się temu żywiołowi i nie odlecieć, zaskakujące. Teraz mógłby kombinować niszcząc notkę świetlną, ale w przypadku pojedynku na krótkim dystansie jak to nie zadziała zostawał bez większych szans na ten moment. Ta króciutka wymiana mu już wystarczy, dlatego Terumi podniósł ręce do góry upuszczając kunai'a i przestał pluć wodą wpierw kierując jeszcze strumień na sylwetkę rywala. Tak, aby go lekko zmoczyć na koniec.
- Poddaję się.
Pierwsze co powiedział i wrócił do swojej postawy przygotowując się na ewentualny unik jak tylko był w stanie.
- Na krótki dystansie oberwałbym podobnie jak od Natsume, mogłeś się przyznać do swoich umiejętności i tak nie bać się płomieni. Wszystko mogłoby wyglądać inaczej, ale nie zmienia to faktu, że ten sparing należy do ciebie. Liczę na rewanż w przyszłości.
Delikatnie westchnął i popatrzył w kierunku uczennicy, która nie takiego wyniku zapewne się spodziewała. Ciekawe czy wiedziała z kim mają do czynienia? Pewnie nie, już dawno skakałaby wobec obcego zalewając go pytaniami. Chociaż to może być błędne wrażenie.
- Muszę powiedzieć, że plotki na Hanamurze były prawdziwe, a mówiłeś o mnie błyskawica. Miło mi poznać zwycięzcę turnieju z wysp, modliszkę z Teiz. Widząc sam hełm myślałem, że podróba.
Zażartował sobie lekko Terumi zmierzając powoli ku Inoshi. Nie posiadał pewności z kim ma do czynienia większość czasu, a brał go za zwykłego głupka. Do momentu pojedynku, który pokazał zdolności pasterza. Skromniś się znalazł w tym świecie, ale może to i lepiej dla niego? Sława przynosi czasem kłopoty, choć nie można zapominać o korzyściach. Chociaż pewna strona intelektu i tak w tym przypadku chyba nie świeci zbyt jasno.
- Jakie posiadasz dalsze plany samuraju?
Zapytał się orientacyjnie, sam nie chcąc zbyt długo zwlekać z odwiedzeniem kurhanu, który był ich głównym celem.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Pole treningowe

Postprzez Seinaru » 16 sty 2019, o 09:45

Kombinacja ataków wymierzona w samuraja naprawdę była przemyślana i dostosowana specjalnie do tego, aby przeciwdziałać jego największym atutom. Seinaru bardzo doceniał to, gdy ktoś na bieżąco potrafił znaleźć najlepsze rozwiązania dla problemów tu i teraz. Nie spodziewał się jednak tego, że po połowicznej próbie obrony jego przeciwnik uniesie ręce w górę. Kei zatrzymał się momentalnie. W końcu był to sparing, oboje musieli się powstrzymywać, a Kei cały czas był na granicy, na której mógł zatrzymać cios w każdej chwili i nie przywalić komuś z samego rozpędu.
- Dobra, stop, stop, STOP! Okej! - No przecież przyjął już jego poddanie, po co jeszcze musiał go zmoczyć?
- Powlatywało mi za kołnierz... - Powiedział z żałością w głosie i cały zadrżał, bo woda spłynęła już pod ubraniem po jego gołych pleckach w okolice krzyża. I co teraz? W zbroi to ani się podrapać ani wytrzeć...
- Zwariowałeś? Katon jest strasznie nieprzewidywalny, w ogóle powinien być zakazany przez jakąś konwencję czy coś... jak można się nie bać czegoś takiego... Ale to i tak była dobra walka, rozwijająca... rewanż tylko na takich samych zasadach, żebym znowu wygrał! - Ucieszył się, emocje i adrenalina opadały, a pozostawał już tylko samuraj z ucieszoną minką. Sprawiło mu to radość oczywiście, zwyciężanie zawsze jest przyjemne. Nawet jeśli ktoś utrzymywał że walczył z nim na 50 czy nawet 30%, to samuraj nie wierzył w to, że nie było w tym chęci zwycięstwa.
- Poczekaj sekundkę... - Kei potruchtał do stojaka na broń, skąd wcześniej drapnął kij i odłożył go na miejsce. Przy odrobinie szczęścia nikt nawet nie zauważy, że cokolwiek było tutaj ruszane. Po tym takim samym truchcikiem wrócił do Hikariego i przy jego boku razem zeszli z pola walki, do ławeczki i Inoshi.
- Oesu ta modliszka... - Złapał się za czoło.
- Jakbym dorwał tego co mi dał taki przydomek to bym go... A no i nie, to nie podróba. Ja to ja, o, zobacz sobie. - Wyciągnął na wierzch naszyjnik, który dawali na koniec jak już pokończyły się wszystkie walki.
- Dostałem wtedy taki bibelocik, taki dowód jakby ktoś pytał. Jeszcze był zielony i żółty, ale nawet jak wygrałem to nie pozwolili mi wybrać koloru. - No, ten zielony lepiej by mu pasował. Aż żałował, że nie zaproponował wtedy wymiany, ale po pierwsze chyba nie wypadało, a po drugie to czy ktoś wtedy uwierzyłby mu w to, że zajął pierwsze miejsce ale wymienił się nagrodą z drugim?
- Mogę już swoje rzeczy? - Zwrócił się do Inoshi. Wyglądało na to, że dobrze się bawiła podczas ich walki fantami, które samuraj dał jej tylko na przechowanie. Odebrał to co należało do niego, uzbroił się ponownie i otulił płaszczykiem. Miał tylko nadzieję że nie będzie miał zapalenia płuc po tym prysznicu z końca starcia.
- Zasadniczo to powinienem wracać na Teiz i zdać Yakuinowi raport z wojny, ale... - Zawiesił się przez chwilkę, bo pomyślał sobie o jednej rzeczy, którą chciał domknąć przed powrotem na swoją wyspę i zasłużonym wyciągnięciem nóg w fotelu jako kombatant.
- Po turnieju, taki chłopak zaprosił mnie do siebie na pustynię. Z tego co mówią to jakaś sławna osobistość, Ichirou, z Sabaków tych od piasku, jeśli wiesz o co chodzi. Tak więc myślę, że obiorę kierunek na południe. - Nagle coś zakręciło go w nosie.
- Apsik! - No i już, zaczęło się - przeziębiony samuraj, przez tą nieszczęsną wodę.
- O, zadowolony teraz jesteś? Będę chory przez Ciebie. - Powiedział jeszcze z pretensją w głosie. Apsik!
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2418
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 sty 2019, o 12:23

- Rok 385 - Zima -


" Starcie "


Inoshi próbowała obserwować każdą czynność wyprowadzaną przez zarówno Seinaru jak i Hikariego, nie mogła nadążyć, każda jej reakcja była spóźniona. Obydwaj poruszali się zastraszająco szybko a każda chwila... Nie, nie chwila, to była tylko jedna chwila podczas której wydarzyło się to wszystko co przegapiła. Mogła jedynie obserwować wylewającą się wodę.
- To pewnie Hikari-sama - Oczywiście, że mu kibicowała, chciała by jej Sensei wygrał i pokazał pasterzowi, że z takim shinobi jak on nie ma żartów. No i wtedy, tak nagle nastąpił koniec. Pojedynek okazał się być bardzo krótki. Inoshi ledwie zdążyła machnąć sprzętem samuraja kilka razy przed tym jak usłyszała dwa słowa " Poddaje się "
- Co? Hikari-sensei się poddał? - To było niemożliwe, ta walka powinna należeć do niego, to był dla niej dosłowny szok bo do tej pory patrzyła na niego jak na kogoś kogo jest bardzo trudno zepchnąć do ściany by nie pozostało nic innego jak oddać walkę. Nie mówiła nic bo nie mogła wydusić z siebie słowa, liczyła, że skoro już ją wyciągnęli na tą walkę zamiast iść tam gdzie mieli się udać początkowo to przynajmniej zobaczy siłę swojego Sensei a zobaczyła co? To, że się poddał w walce przeciwko jakiemuś pasterzowi który, jak się okazało niósł za sobą pewną sławę i umiejętności.
Seinaru Kei, pasterz z Teiz nie był zwyczajnym świniopasem, on miał wybieg pełen owiec jednak to nie byłą jego największa tajemnica, to nie był byle jaki Seinaru, to był Seinaru, zwycięzca turnieju na wyspach, ten który otrzymał nagrodę od samego Cesarza. Ona o tym nie wiedziała, dopiero słowa Terumiego sprawiły, że zaczęła się zastanawiać z kim naprawdę miała do czynienia.

- Seinaru-san? To on jest sławny? - Nie interesowała się za bardzo osobistościami to i nie wiedziała, z drugiej strony ciężko jej było przypisać obraz tak prostego człowieka do zwycięzcy turnieju. Spodziewała się kogoś bardziej próżnego w temacie swojej sławy i rozpoznawalności. Bohatera który chce nim być. Pomyliła się bo Seinaru najchętniej by wrócił do swojej owcy w Teiz, niemal kompletnie zbaraniała. Niby dalej stałą z tyłu ale patrzyła w kierunku dwójki gladiatorów którzy przerwali swoją walkę, zobaczyła, że pokazywał swój amulet, niby wyglądał interesująco a talizmany potrafiły mieć specjalne właściwości.
- Zastanawiałeś się czy ten... Ten amulet nie jest magiczny, Seinaru-san? Niektóre talizmany mogą mieć jakieś właściwości, jeśli w nie uwierzymy. - Wciąż nie rozstawała się z samurajskim hełmikiem, dopiero po chwili została poproszona o oddanie jego bibelocików. Część leżała, zwyczajnie pilnowana przez nią, a sam hełm i broń drzewcowa skończyły jako przedmioty zainteresowania blondynki. Nie mniej jak tylko Seinaru poprosił to oddała, zarówno hełm jak i naginatę.
- Proszę, twoje rzeczy, Seinaru-san - Mówiła to zwyczajnym tonem, niby dalej była smutna za początkowe słowa to jednak zaskoczenie jakiego doznała w tej walce sprawiło, że przynajmniej chwilę nie myślała o Orito a to chyba dobrze. Ku jej zaskoczeniu modliszka nie przestawał być zaskoczeniem dnia, cały czas wynajdywał nowego asa w rękawie.
- Eeee? Ichirou-sama? Ten sam który przysłał tobie i Suzu prezenty? - Brzmiała na zaskoczoną, ten pasterz miał lepszą siatkę kontaktów niż ktokolwiek kogo znała, no może poza Hikarim który wciąż nie odkrył wszystkich kart. Chciała się powstrzymać od dalszego komentarza bo wychodziło na to, że to jakiś ich wspólny znajomy.
- No... Um... Tam teraz też coś się dzieje, odkąd się z nimi rozstaliśmy w Yusetsu to nie ma kontaktu z pustynią... Napisałam list do Suzu-chan ale do tej pory nie odpowiedziała. - Powiedziała dosyć smętnym tonem, chciała dostać jakieś wieści od Suzu, jakiekolwiek, byle były dobre, a tutaj jak makiem zasiał - Cisza.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 16 sty 2019, o 23:28

Pluskanie wodą było niemalże natychmiastowe z podniesieniem ręki i zaskakującym poddaniem się. Źle od początku przyjął taktykę, jego błąd. Do następnego sparingu będzie o wiele lepiej przygotowany. To, że zmoczył przeciwnika sprawiło mu pewną wewnętrzną radość. Małe zadość uczynienie za słabe stosowanie zasad. Nie pokazywał tego w żaden sposób na zewnątrz oczywiście. Na problem przemoczonych włosów miał idealne rozwiązanie, rozejrzał się za wydeptanym terenem większym niż pięć metrów wolnego od zieleni i złożył kilka pieczęci. Zakończył je świnią, a potem cienka ognista linia wystrzeliła mu spod stóp z zawrotną szybkością. Miało to nie spalić żadnych drzewek, ani nie zniszczyć terenu. W razie czego ugasi to potem swoją wodą. Po dotarciu na miejsce ogień o niezwykłej intensywności i gorącu pojawił się o wysokości oraz średnicy pięciu metrów. Jego naszyjnik wspomógł oczywiście technikę niedostrzegalnie dla sensora, chociaż mógł poczuć on niezwykle silną chakrę bijącą od jutsu. Wszystko przez zmieszanie się mocy z naszyjnikiem podczas pieczęci.
- Szybko wyschniesz przy tym ognisku.
Moc płomienia wypaliła pewnie parę metrów ponad zasięg, śnieg jak istniał automatycznie stopniał.
- Na szczęście jeszcze konwencja mi go nie zabroniła to nie zachorujesz, więc nie będziesz mógł narzekać.
Powiedział i poczekał aż Seinaru odłoży pożyczonego kija. Następnym razem nie zawaha się użyć atutowego żywiołu w sparingu. Hikari odnotował niechętnie przyjęte wspomnienie o modliszce, a także chęć dorwania twórcy tego. Czego się spodziewał tworząc taki hełm, może przedstawiać się jako pasterz. Po umiejętnościach każdy zaklasyfikuje go do samuraja nie ważne od gadki, a ten hełm prosił się o ten przydomek. Spojrzał na wyjęty naszyjnik, który nie przypominał tego jaki posiada on sam w żaden sposób. Jest to chyba pierwsza rzecz na którą Yogańczyk zwracałby uwagę, ostatecznie przynosiły one sporą moc.
- Żółty to pewnie bursztyn, zielony to jadeit, a tutaj mamy piękny błękitny akwamaryn. Chociaż tak na prawdę w przypadku pozostałych mogę tylko strzelać. Nie wygląda jakby coś potrafił, ale pierwsze wrażenie może mylić.
Wzruszył ramionami nie mając pojęcia co to cacko potrafi. Nie jest właścicielem to nie miał okazji niczego poprzyglądać uważniej, ale skoro istnieją wisiorki wzmacniające żywioły - a przynajmniej jeden - to co jeszcze potrafią ludzie tam upchnąć? Kto to wie.
Pytanie o plany na dalszą przyszłość przyniosły nieoczekiwaną odpowiedź. Znaczy o powrocie na Teiz słyszeli już wcześniej, ale kto by się spodziewał, że zna się z Ichirou. Ten świat jest bardzo niewielki, każda znajomość powoli zatacza koło. Przy okazji Terumi wpadł na diabelski pomysł, aby wykorzystać Seinaru jako listonosza. Przy okazji przekazał wiadomość, którą napisał w wolnym czasie i tylko uzupełniał na skutek ostatnich wydarzeń. Ostatecznie za każdym razem zostawiał stempel z klasycznym emblematem jego szczepu, nie gałęzi. Kiedyś wszyscy się wściekali, ale obecnie nikt nie odważy powiedzieć mu nic na ten temat w twarz. Było to zwinięte w rulonik, nie zajmowało tak wiele miejsca.
- Wygląda na to, że ten sam. Nie przestaje się chwalić jak widzę każdemu dookoła, ostatnio został wyniesiony do rangi Kogo jak mi pisał.
Gdy usłyszał o nieodesłanym liście od Suzu do Inoshi miał jakieś złe przeczucia. Ostatecznie minęło trochę już czasu, a do tego nieoczekiwana wizyta oraz wiadomości mogły być zwiastunem chęci uzyskania pomocy. W jego domu mógł coś zostawić posłaniec, a on będąc w Soso nigdy by się o tym nie dowiedział.
- Słuchaj skoro wybierasz się na pustynie i zamierzasz go odszukać mógłbyś przekazać mu ode mnie mały pakunek? Jestem mu winny odpowiedź, miałem to zrobić jak będę wracać do siebie. Oczywiście nic za darmo.
Najszybszy kurier w całym mieście, nie widziałeś tego jeszcze. Ostatecznie proponował tutaj 500 ryo, chociaż pan samuraj może rzucić jakąś kwotę z kosmosu i wcale się tym by nie zdziwił.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Pole treningowe

Postprzez Seinaru » 17 sty 2019, o 11:08

- No już już, wysuszę się w jakiejś karczmie, nie ma potrzeby... - Powiedział i widać było, że był raczej za tym, aby Hikari jednak zgasił to co rozpalił, żeby nie robić niepotrzebnego cyrku. Bardziej niż jutsu imponowały mu umiejętności walki, więc nie było powodu aby tak nadużywać chakry, nieadekwatnie do potrzeb.
Rozmowa jednak toczyła się już teraz na temat magicznych wisiorków, Ichirou i najbliższej przyszłości.
- Magiczny? - Powtórzył za Inoshi, przyglądając się ozdobie, jednak bez zdejmowania jej z szyi.
- Nie wydaje mi się, nie zauważyłem niczego specjalnego, a chyba by mi powiedzieli, co nie? Poza tym niezbyt wierzę w... no wiesz... siłę przyjaźni i że jak czegoś bardzo się chce to na pewno się spełni. - Troszeczkę drżał jeszcze, co dało mu do zrozumienia, że rzeczywiście powinien udać się w jakieś spokojne i ciepłe miejsce, zamówić sobie gorącą herbatę i nieco odtajać. Nie skorzystał z ogniska, bo chyba jeszcze nikt nie wymyślił sposobu jak ogrzewać się i suszyć przy kilkumetrowych językach ognia.
- U la la, nic nie mówił, że jest Kogo. To musi być niezła szycha wśród swoich. W sumie to nawet lepiej, łatwiej będzie go znaleźć w nieznanej prowincji. Ale spoko, możesz mi zaufać. - Drapnął od Hikariego liścik, pakunek czy co on tam trzymał i schował do siebie do torby.
- Nie, nie, nie obrażaj mnie. Dla znajomych mam zniżki sto procent. Poza tym będzie mi miło odwdzięczyć się za przysługę. - Podniósł rękę, którą wcześniej doleczyła mu Inoshi. Ta para potraktowała go bardzo życzliwie i Seinaru już zdążył poczuć do nich sympatię. Dumny ale łagodny nauczyciel i jego uczennica histeryczka. Dobrany duet, na pewno godny zapamiętania. Cieszył że mógł ich poznać, jednak powoli zaczęło już brakować mu tematów do rozmowy, a jedną z najbardziej nielubianych przez niego rzeczy były niezręcznie przeciągane spotkania.
- Nooo... tak że tego. Wiecie co? Nie będę Wam chyba przeszkadzał w odwiedzinach u tego zdrajcy... jak mu tam było... Obito? Wrócę na chwilę do Saimin, odpocznę sobie po tych kilku sekundach walki i wysuszę się pod zbroją przy herbatce. No, tak będzie najlepiej. - Podał rękę obojgu na pożegnanie i cóż... to na razie na tyle.
- Do widzenia, do zobaczenia. A co do paczuszki, nie musisz się martwić. U mnie jest bezpieczna i na pewno trafi do rąk własnych! - To powiedział już zupełnie na odchodne i ruszył z powrotem w kierunku bram miasta.
APSIK!


zt.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2418
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 sty 2019, o 18:53

- Rok 385 - Zima -


" Po walce "


I tak wszystko się skończyło. Tak nagle przerwali pojedynek i rozpoczęli rozmowę, niezbyt bogatą w tematy rozmowę, trzeba nadmienić. Wymiana zdań toczyła się głównie po stronie wojowników, nie była za ciekawa bo okrawała w oblewanie się wodą oraz udawany katar. Inoshi nie była w stanie zrozumieć Seinaru, musiała przyznać, że skoro jest tak doświadczonym wojownikiem to należy mu się szacunek ale... Co oprócz tego? No tak, nie miał jeszcze sumienia i część słów które padały z jego ust wydawały się być kompletnie losowymi zbitkami wyrazów mającymi na celu kogoś urazić. Czy robił to specjalnie? Może... Kto by tam wiedział, to w końcu samuraj z odległej krainy.

Hikari odsłonił swoje karty, miał zamiar chyba zaprosić Seinara do ogniska gdzie by się mógł osuszyć i być może wymienić nie jedną opowieścią wojenną. Wszystko to byłoby pewnie do zrealizowania gdyby nie odmowa wojownika z Teiz. Można było to przewidzieć wcześniej, w końcu i tak był tutaj tylko po to by się z kimś sprawdzić. Dziwny gość. Seinaru, jak to seinaru nie dawał zmienić o sobie opinii, dalej próbował swoich gierek, o ile jeszcze rozmowę traktującą o amulecie można było potraktować poważnie, to dalsze jego pożegnanie obfitujące w obrazę skierowaną dla Orito mogłoby blondynkę doprowadzić do furii, tym razem jednak tylko westchnęła wyraźnie obrażona, na samo pożegnanie pomachała mu dłonią, tak jakoś bez wyrazu, bez większych czułości.

- Może to nawet lepiej, że sobie już idzie - Trudno skrywać w sobie inne myśli gdy ktoś co i rusz podaje ci sprzeczne informacje i próbuje... No właśnie, co zrobić? Grać komuś na nerwach i licząc, że do czegoś go to doprowadzi? Zwycięzca turnieju czy nie, miała powoli dość jego stylu bycia. Aż zaczęła się zastanawiać jak ktoś taki jak on był w stanie sobie poradzić na wojnie i nie strzelić jakiejś gafy. Może i ją strzelił a ona o tym nie wiedziała.

Inoshi wydawała się obrażona, a Seinaru już zniknął. Całe szczęście. Terumi, przed rozstaniem chciał by to samuraj przekazał do Ichirou paczkę od niego. Może i do tego się nada, jako kurier mający dostarczyć list do mitycznego Kogo z którego częściowy ubaw mieli obydwaj. Inoshi słyszała o Ichirou właśnie poprzez Suzu i Hikariego, wciąż jednak czuła się poza tym gronem. Tak naprawdę czy była częścią jakiegokolwiek grona? Tego nie wiedziała i nie mogła wiedzieć, wciąż nie otrzymała odpowiedzi od Suzu co wcale jej nie dziwiło, nie napisała jej wcale aż tak dawno, ale wciąż pojawiał się drobny niepokój spowodowany brakiem nawet cienia informacji. Czy bała się o nią? Może trochę, czy o to, że tak naprawdę wszelki kontakt z nią tamtego dnia był wymuszony? Tego bała się chyba najbardziej.

- Hikari-sama, jak myślisz, dostaniemy od nich jakieś wieści? - Nie podnosiła się z miejsca na którym siedziała, już nieco bardziej spokojna, nie zdenerwowana, nie musiała oglądać Seinaru który chyba upatrzył sobie uprzykrzanie jej życia na każdy możliwy sposób za pomocą słów. Nie tylko on tak naprawdę, ale on był tym który był najbliżej i robił to od tak, mimo, że wiedział, że Orito to temat drażliwy. - Sama już nie jestem pewna kim był Orito... -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 18 sty 2019, o 00:15

Seinaru wydawał się niemalże nieprzystosowany do kontaktów z innymi. Nie posiadał czegoś takiego w sobie jak myślenie, wcześniej widział reakcję Inoshi na temat Orito, a teraz ponownie rzucił, że był zdrajcą. Jedno trzeba powiedzieć, ten człowiek plecie co mu ślina na jeżek naniesie. Bez jakiegokolwiek zastanowienia, chociaż był raczej dobrą osobą. Nie przejmującą się zupełnie niczym, prostą na wiele sposobów. Hikari nie do końca wiedział co sądzić po tym spotkaniu, ale wspomnienia z niego miał zamiar przekształcić w doświadczenie po raz kolejny. Nawet krótki sparing pokazał mu, że nie powinien oceniać książki po okładce, a jemu samemu wciąż wiele brakuje. Był wdzięczny za wzięcie listu, w dodatku za darmo. Tutaj nie było co się kłócić nawet, przysługa za przysługę. Każdy powinien szanować tą zasadę.
- Szerokiej podróży.
Życzył jeszcze zanim ten znikł, a potem został sam na sam z Inoshi. Wnioskował z zachowania, że nie trawiła samuraja. W innym przypadku byłaby dużo bardziej otwarta, przypomnijmy sobie ją podczas wieczoru z Suzu. Zupełnie inna dziewczyna. Jej słowa potwierdziły tylko tą teorię.
- Może i lepiej... Mimo to nie potrafię negatywnie o nim myśleć, jest tyki beztroski wobec świata.
To było szczere, bo Terumi nie posiadał nic przeciwko niedawnemu dodatkowemu towarzystwu. Parę razy mógł mieć chęci uderzyć się w czoło, ale zapamiętał to raczej pozytywnie. Tak czy inaczej zostaje to przeszłością, a przed tą dwójką zadanie do wykonania. O dziwo uczennica wcale się do niego nie śpieszyła, ale miała pytanie odnośnie przeczucia co do listów..
- Powinniśmy, ale ostatni raz widziałem się z Ichirou jakieś cztery lata temu, odezwał się po takim czasie. Może Ci z pustyni tak mają, że nie lubię utrzymywać kontaktów pisemnych.
Kto to wie, różne prowincje to różne zasady.. Hikari także nie posiadał wiele doświadczenia w pisaniu takich wiadomości, bo nie posiadał zbytnio do kogo. Do tego nie znał adresu zarówno piaskowego znajomego jak i tego uchiha. Każdy jest zajęty zazwyczaj swoimi sprawami. Tak samo umysł uczennicy na temat zmarłego. Jest dość zmieszana, jak zwykle wymagała słów otuchy. Stawało się to powoli męczące, jak spada na ciebie obowiązek przeganiania złych myśli za każdym razem.
- Jak to nie jesteś pewna kim był Orito? Poświęcił swoje życie, abyś ty miała szansę teraz chodzić poza bramą wioski, a to twój największy chwilowo problem. Nie musi być bohaterem wioski, ale jest moim skoro uratował moją podopieczną.
Mówiąc spojrzał w kierunku słońca, aby zorientować się w godzinie i dokładnie dobrać swoje słowa.
- Jeżeli chcesz poznać prawdę zawsze możemy zapytać się w siedzibie władzy, ale gdy ktoś poświęca swoje życie dla drugiego zrobił wszystko co mógł aby naprawić swoje błędy. Nawet jakby był zdrajcą, czy to takie ważne? Szczególnie teraz?
Powiedział szczerze co myślał, a w głowie zupełnie wyczerpał temat na tą sekundę bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Zostało tylko jedno, ruszenie dalej.
- To jak gotowa w dalszą drogę?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 sty 2019, o 11:35

- Rok 385 - Zima -


" Po walce "


Inoshi wzięła głęboki oddech spoglądając na częściowo zlodowaciałą wodę którą wcześniej Terumi zdecydował się stworzyć podczas swojej walki z Seinaru. Woda była mokra i śliska, niebezpieczna, dokładnie taka jakim był samurai który opuścił to miejsce. Nieprzewidywalny i niebezpieczny.
- Beztroski... Właśnie to mnie martwi. Jak można polegać na kimś kogo nic ani nikt nie obchodzi? - Emocje, czy też ich brak to jedno. Takie zachowanie, tudzież kompletna beztroska o słowa, czyny czy losy innych prowadzi tylko i wyłącznie do tragedii, taka może mieć wiele oblicz i rysować się nie tylko na każdym kroku, przy najmniej ważnych sytuacjach ale i przy tych ważnych, decydujących o czyimś życiu lub śmierci.

- Może... - Odpowiedziała, tak naprawdę liczyła, że zamiast listu ponownie się z nimi wszystkimi spotkają. Może, poprzednio nie trwało to zbyt długo to było to czymś kompletnie innym, może to tamten klimat? Może to kwestia pustyni albo Yusetsu? Pozostawało liczyć, że do spotkania dojdzie, prędzej lub później, w takim samym zespole w jakim byli wtedy. To chyba wciąż możliwe, prawda? W końcu pustynna drużyna była dobrze przygotowana i zdeterminowana do swojej wyprawy i osiągnięcia w jej trakcie wielkich rzeczy.

- Masz rację, uratował mnie, tak jak i ja jego, wcześniej... Po prostu odnoszę wrażenie, że on... Chciał umrzeć, nie wiem tylko dlaczego. Miał uratować swoją matkę, wciąż miał cel poza tym... On kochał klan, był dla niego chyba najważniejszy, był zdeterminowany by być najlepszym, został cholernym Sakki. - Nie płakała, zbyt dużo łez zostało wylanych w ostatnim czasie a jeszcze więcej zostanie rozlanych w przyszłości bo nie jest ona najweselszą możliwą wersją. Trudno doszukiwać się uśmiechu na jej twarzy w takim dniu, zwłaszcza, że o uśmiech u niej nie tak łatwo, nie chwilowy, a taki prawdziwy utrzymujący na twarzy ten wesoły wydźwięk.

- Męczy mnie wciąż jedna rzecz, Hikari-senpai... Teraz wydaje mi się, że mogę to powiedzieć. Gdy się ostatnio z nim spotkałam... Powiedz mi, czy Sakki, taki który walczy na wojnie, jest doświadczony... Głupio się przyznawać ale przeglądałam jego prywatne listy i te wojskowe. Czy ktoś taki jak on mógłby zwyczajnie podłożyć się w karczemnej bójce i umrzeć jak jakiś opój w ciemnej uliczce? Wtedy go znalazłam, wtedy jak chcieli wykopać z niego resztki życia. Banda osiłków... Dlaczego stał się wtedy taki beztroski? To nie był ten Orito jakiego wtedy pamiętałam. Rozcięli go całkiem porządnie. Całą noc zajęło mi uratowanie go... - Skrzyżowała powoli ręce na piersiach, nie ściskała mocno, po chwili objęła się delikatnie za ramiona nie spoglądając nawet w kierunku Hikariego. Coś ją naszło by przetrzeć oko, jak zawsze, normalnie, a wraz z kolejnym oddechem zabandażowana ręka opadła nieco niżej zatrzymując się na policzku, tak jakby podpierając twarz.
- Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję - Wtedy na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, trudno jednak stwierdzić czy był to zwyczajny sytuacyjny uśmieszek, bardziej szydzący i cyniczny, nie z kogoś a z samej siebie i tego co ją spotkało, bo w końcu mogło być znacznie gorzej.
- Jeszcze chwila... - Odpowiedziała Hikariemu który chyba chciał już udać się na miejsca, ona jednak wciąż potrzebowała chwili by przemyśleć co mu powiedzieć, czy cokolwiek powinna w ogóle mówić, jak już dotrą na miejsce. Nie byli tutaj wcale długo, równie dobrze mogli spędzić w tym miejscu jeszcze chwilę, po prostu dając sobie chwilę spokoju i wytchnienia.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 19 sty 2019, o 11:09

Beztroskość to tylko jedna z cech Seinaru, które odczytał w tej rozmowie. Możliwe, że mógł powiedzieć więcej także przez ich pojedynek, wymiana ciosów czasem mówi więcej niż słowa, szczególnie w tak przelotnej znajomości. Alfa fatima był samuraj i go ni ma. Znikł równie szybko jak pojawił się w szpitalu z listem, który miał być dostarczony do Ichirou. Wierzył w prawdziwość tych słów.
- Myślę, że mimo to dba o swoich. W zamian za przysługę jaką było wyleczenie ręki bez problemu wziął wiadomość.
Czasem pewnie każdemu przydałoby się nie myśleć o problemach. Hikari od dawna nie może wyzbyć się tego z głowy, myśli jak złączyć szczep prześladują go codziennie. Nie potrafił ich od siebie odsunąć na stałe, tylko uciekał od przyjęcia rozwiązania jakie mu przychodziło do głowy. Jedyna opcja, aby dwie połówki się połączyły to zabicie Shirei-Kana i zajęcie jego miejsca. Miał już krew niewinnych na rękach, ale tutaj doszłoby do czegoś zwanego wewnętrzną zdradą. Ostatecznie był Yogańczykiem prawda?
Teraz w pewien sposób na szczęście myśli były zajęte czymś innym. Niestety też problemami, ale jego uczennicy. Wymagała od niego odpowiedzi, na które nie znał odpowiedzi do końca. Mogli równie dobrze udać się do wróżki, bo mógł Terumi tylko strzelać odpowiedziami. Nie przyzwyczaił się też do takich dylematów, nie przejmował się ostatecznie czyjąś śmiercią do tej pory. Wyłączał z siebie zazwyczaj emocje i parł naprzód przyjmując to jak informację. Tutaj miał coś bardziej na wzór zagadki do rozwiązania.
- Mógł nie chcieć ich zabić, a tylko taki sposób widział na wyjście z sytuacji, albo właśnie chcieć umrzeć. W drugim przypadku musiałby zrobić coś co splamiło jego honor, co jak w przypadku zdrady był zmuszony do tego aby uratować swoją matkę? Może jego sumienie nie wytrzymało? Albo coś się stało z matką, jak wspomniał Seinaru ona umarła i nie widział sensu życia nie mogąc tego znieść? Zbyt wiele pytań, a odpowiedzi zbyt mało. Każda wersja się wydaje prawdopodobna, ale do takiego czynu coś musi porządnie zniszczyć człowieka. Wtedy poświęcenie siebie w ramach kogoś innego wydaje się jak odkupienie.
Mógł tutaj dodać tylko jedno, swoje własne doświadczenie życiowe. Opowiadał to już tak dokładnie swojej uczennicy? Raczej nie koniecznie, otwartość nie była jego dobrą cechą. Mimo to szukając jakichś słów porady w tym momencie w tym widział chyba najlepsze. Byli tutaj kompletnie sami.
- Sakki są nauczeni wykonać każdą misję bez względu na własne uczucia. Mogą one ich zabić wewnętrznie, a mimo to nie mrugną nawet okiem decydując się na to. Moi rodzice należeli do tego oddziału, a służąc tam zostali złapani przez lidera za działanie w celu połączenia szczepów. Uznani za zdrajców zostali wygnani z wioski, a ja zostałem jako pewien sposób zakładnika przejmując wszystkie dobra w domu, który został wcześniej przeszukany.
Westchnął delikatnie wiedząc, że to nie koniec.
- Tak do pięciu lat temu spotkałem ponownie ojca, który teraz powiedział, że to było konieczne dla spełnienia misji jaką jest połączenie szczepu. Powinienem być tym ogniwem i inne pierdoły, ale zrobił to wszystko dla zadania. Oni mają wybierać dobro świata kosztem własnego, gotowi na największe poświęcenia.
Nawet jak wiedział, że syn go znienawidzi za taką postawę. Lekko zacisnął pięść, ale mówił o tym z lekkością mimo wszystko. Rany zostały już dawno zamknięte, choć potrafiły minimalnie przyśpieszyć bicie serca.
- Ja już niestety zbyt dawno się do tego przyzwyczaiłem.
Rzucił szczerze bardziej do siebie niż do Inoshi, ale wciąż dość wyraźnie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 19 sty 2019, o 13:00

- Rok 385 - Zima -


" Po walce "


Może i Seinaru posiadał więcej cech które mogły uczynić go wspaniały towarzyszem, trudno było je jednak dostrzec w tym krótkim spotkaniu. Starcie z kimś miecza, spotkanie w boju nie znaczyło jeszcze nic, nie oznaczało honorowego wojownika, tego który walczył o przyjaciół czy takiego na którym można było postawić wszystkie karty.
- I tak by to zrobił. - Westchnęła, bo przecież to wydawało się niemal oczywiste w jej mniemaniu, że pomoc z jego ręką była tylko i wyłącznie wymówką, pretekstem pod którym mógł powiedzieć, że to zrobi w zamian za przysługę. Co było dla niej oczywistością bardziej ze względu na to, że to ona chciała mu pomóc. On ostatecznie nie chciał tej pomocy, czy coś takiego warte jest przysługi? Wymuszona pomoc by coś udowodnić? Problemy... Czy one się kiedyś kończą? Gdyby nie one nie byłoby szczęścia i radości nie mniej, bez rozwiązania tych pierwszych, te drugie nie nadejdą.
- I pewnie mam sobie wybrać odpowiedź z jaką mi wygodnie, co? Albo... Albo... Albo... Co to w ogóle za słowa. Wiem, że umarła, chciał ją uratować po tym wszystkim... - Każda wersja wydaje się prawdopodobna? No nie bardzo. Wszystko jest prawdopodobne gdy nie dodamy do tego ramy czasowej, każda sytuacja mająca miejsce gdziekolwiek w przestrzeni daje nielimitowane możliwości, ale czy tak nie jest ze wszystkim? Tak samo można powiedzieć, że każde zdarzenie ma milion kontynuacji, milion odpowiedzi bo nie ma ani początku ani końca, nie mają one znaczenia.
- Mówisz, że sumienie mu nie wytrzymało a zaraz o tym, że sakki go nie mają? Jak to w końcu jest, Hikari-sama... Albo... Nie, zostawmy to. - Pamiętała wspominki Hikariego o jego rodzicach i historii o łączeniu szczepów, właściwie nic nowego do równania nie zostało podczas tej rozmowy dodane. Co nie oznacza, że Inoshi kompletnie to ignorowała, nawet jeśli mogło się wydawać, że tak jest.
- Do tego, że go nienawidzisz? - Wcześniej nie miała okazji zapytać, teraz nadarzyła się okazja, bo do czego przyzwyczaił się faktycznie Hikari, do tego, że wybrali misję ponad jego, czy może do tego, że stało się jak przewidywali, znienawidził ich i raczej nic już tego nie naprawi?
Nie czekała nawet na jego odpowiedź, chciała nic nie mówić jednak coś nie pozwalało jej pozostać niemą na jego słowa o nienawiści do człowieka który pragnie tego samego co on. Wybrał, nie mogła osądzać tego wyboru, może tak musiało być, może nie było wyjścia, nie chciała zgadywać, Nie mniej, może to była właśnie najlepsza szansa dla Hikariego, ta którą otrzymał, nawet jeśli wydaje się, że była ona najgorszą ścieżką.
- Nienawidzisz go a dzielisz z nim marzenia - Uśmiechnęła się do Hikariego, czy był to szczery uśmiech? To już musiał osądzić sam Terumi. Dla niej było jasne to, że nienawiść wcale nie jest skierowana w stronę jego ojca, a w stronę wyboru jakiego dokonał. Zwłaszcza wiedząc, że on wiedział, że Hikari go za to znienawidzi. Podniosła się zbierając powoli swoje rzeczy. Miała już iść ale nie chciała zbytnio wyprzedać Hikariego z wciąż delikatnym uśmiechem na twarzy i delikatnym, bowiem odrobinę gasnącym błyskiem w oku dodała. - Jak już złączymy twój szczep to mam nadzieję, że go spotkamy. Może wtedy dasz mu kolejną szansę. Jakoś... Nie opuszcza mnie wrażenie, że tak właśnie będzie. - Mogła w tej chwili powiedzieć wiele rzeczy jednak te kilka zdań, może nawet i z brakującym kontekstem lub bez pomostu jaki mogła między nie wstawić, wydały się właściwe.




- Polana z Samotnym Kurhanem -
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 23 sty 2019, o 22:25

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 sty 2019, o 20:54

- Rok 385 - Wiosna -


" Liście które przybierały zielony kolor "


Inoshi powoli dreptała sobie w stronę specjalnego miejsca, które przestało być już aż tak specjalne od czasu odkąd poznało jego magię nieco więcej osób, w tym Hikari i Seinaru.

Sama podróż jakiej się podjęła nie trwała długo bowiem wystarczyło, że opuściła osadę i już po kilku zamyślonych minutach była na miejscu.
- Ciekawe czy tam będzie - Westchnęła spoglądając z oddali na miejsce w którym ostatnim razem tutaj była, czyli to w którym starli się Seinaru i Hikari w tym jakże szybkim pojedynku. Czuła się już znacznie lepiej i zastanawiała się czy już nie czas wznowić przygotowania. Po prawdzie wojna już została zakończona i nie czekało ją nic co mogłoby wymusić na niej wzmożone treningi to wiedziała, że musi, przynajmniej odrobinę powrócić do formy z przed wypadku na tamtej misji. Poznając już częściowe losy i perypetie tego co ominęło ją w Utsukushi mogła powoli ruszać naprzód i tym razem faktycznie czegoś się od Terumiego nauczyć bowiem wcześniej nie było im to dane z wielu różnych powodów. Częścią z nich była ich rozdzielenie zarówno wtedy, w Hanamurze jak i później jak przybyli razem do Soso.

Wiatr nic sobie nie przeszkadzał i powiewał ignorując dyskomfort wszystkich których pieścił chłodnym powietrzem po plecach, ostatecznie Yamanaki to nie dotyczyło bo wciąż nosiła bandaże i nie mogła tego odczuć. Będąc już na miejscu rozglądała się w poszukiwaniu Terumiego, zastanawiała się jak jego postępy, samo starcie z Samurajem pokazało jej, że i on nie jest niepokonany z czym, również musiała się pogodzić. Hikari musiał przebywać gdzieś w pobliżu, nie mniej jednak Inoshi będąc na miejscu nie mogła go tam dostrzec. Założyła, że albo jeszcze nie przyszedł albo skrył się gdzieś po drugiej stronie placu gdzie nie jest w stanie go dojrzeć jednak i tak będzie musiał przechodzić i tu, stąd to pewnik, że się pojawi. Blondynka zbliżyła się do jednego ze znajdujących się tutaj drzew, przysiadła opierając się o nie plecami. Kątem oka zerkała na boki wypatrując czy ktoś nie nadchodzi, mimo wszystko jednak świecące z góry słońce, może nie było najgorętsze ale było wystarczająco ładnym widokiem by na chwilę zawiesić na nim oko.
- Eh... Pewnie będę musiała przypomnieć sobie kilka podstawowych ruchów nim przejdę do czegoś poważnego, ale to męczące, przyzwyczaiłam się do nic nie robienia, tak jest wygodnie... - Odpłynęła w odmętach swoich własnych myśli podpierając głowę o pień drzewa. Nie miała kapelusza ani czapki więc za częściową osłonę przed słońcem posłużyły jej liście które w czasie wiosny zaczęły pojawiać się na gałęziach wszystkich okolicznych drzew.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 24 sty 2019, o 23:45

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Hikari zaczął biec w kierunku dostrzeżonej uczennicy. Nie śpieszył się aby mieć język na wierzchu, ale utrzymywał porządne tempo. Możliwe, że mogła go dostrzec, ale wciąż było to kilkadziesiąt sekund do minuty nim pojawił się pięć metrów od drzewa o które się opierała. Była na granicy wzroku i trochę zgadywał, ale rozmawiając wczoraj w szpitalu wiedział, że będzie niedługo wypuszczona. Nie zmieniło to zaskoczenia, bo nic o tym nie wspominała. Podniósł rękę przy zatrzymaniu w geście przywitania się. Jego zbiorniki trzymały się w okolicy trzydziestu paru procent więc można było wyczuć tymczasowo zapewne słabszą aurę.
- Jak się czujesz na wolności?
Zażartował sobie z uśmiechem, bo dziewczyna wiedziała jakie miał podejście o tych białych budynkach. Nienawidził tam przebywać, ale jak mus to mus. Po jego postawie nie dało się prawie dostrzec wcześniejszego treningu, poza oczami pokazującymi całą stratę dotychczasowej energii.
- Przybyłaś poćwiczyć, a może tylko odwiedzić?
W głowie posiadał parę diabelskich pomysłów ćwiczeń, ale nie była to pora na takie taktyki. Obecnie jej mięśnie wszystkie się zastały i powinna powoli zwiększać swoje obciążenia, inaczej ból ciała będzie dość spory bez odpowiedniego masażu. Terumi mimo wszystko znał się na tym, oczywiście z książek, ale nie oznacza, że zamierzał korzystać z tego obecnie. Mogłoby to być kontrowersyjne, szczególnie w tej prowincji. Co prawda ręcznik wszystko zasłania, ale i tak polecane jest się rozebranie.
- Wojna się już uspokoiła, podobno udało się podpisać rozejm. Powoli wypada abym wracał do siebie, a ty co planujesz dalej? Jeżeli potrzebujesz trochę czasu to mogę poczekać, albo zahaczyć o jakieś ważne miejsce w podróży.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 sty 2019, o 00:40

- Rok 385 - Wiosna -


" Liście które przybierały zielony kolor "


Oczywiście Inoshi wyglądała ciut inaczej. Nie wspominając o niestety stałym elemencie jej obecnej garderoby w postaci bandaży to wzbogaciła się w kusarigamę którą, w odróżnieniu od czasu gdy przebywała w szpitalu, mogła ze sobą nosić, zwłaszcza na placu treningowym czy w chwili w której decydowała się coś załatwić poza osadą, nigdy nie wiadomo co może się poza jej granicami wydarzyć. Była tutaj właściwie z kilku powodów a trening nie był jedynym z nich, chociaż również jego próba po takiej przerwie miała się odbyć. Patrząc poprzez liście na słońce początkowo nie dostrzegła Terumiego, dopiero po krótkiej chwili wybudziła się z wiosennego letargu i zauważyła Hikariego który wcale nie znajdował się już daleko.
- Średnio... Wciąż mnie boli ale to co innego... - Powoli zaczęła się podnosić z pozycji siedzącej, mimo liści które osłaniały miejsce u podnóża drzewa Inoshi dalej utworzyła z dłoni daszek podczas spoglądania w kierunku Hikariego który, jak się złożyło nadchodził z tego bardziej oświetlonego skrawka placu.
- Pewnie trochę tego i trochę tego... Przyzwyczaiłam się do szpitala. -Od jakiegoś czasu i tak spędzała więcej czasu w domu i wiosce niżeli szpitalu do którego jedynie udawała się już na zabiegi bądź kontrole które w ogólnym rozrachunku przyniosły jej wiele ulgi. Nie uśmiechała się bo wciąż nie była pewna czy już nastał ten czas w którym rzeczywiście powinna spróbować, nie mniej kiedyś musi do tego dojść a im później, tym gorzej. Wtem odpięła od paska kusarigamę która opleciona była łańcuchem na jej lewej ręce i pozwoliła jej swobodnie zwisać. Oczywiście widoczne było, że drugi jej koniec zwany obciążnikiem nieco jej ciąży, tak przynajmniej mogłoby się wydawać, lecz nie było tego jakoś po niej widać. Sam obciążnik był jednak bez jakiś efektów które by na nią wpłynęły.
- Czytaj Hikari-sensei... - Przewróciła oczami od lewej do prawej zataczając nimi niemal cały okrąg po swoich orbitach podczas gdy wyciągnęła prawą dłonią ze swojej torby zwój i podała go Terumiemu. Przedstawiony przez nią zwój zapisany był niezbyt ładnym charakterem pisma. Jego treść nie była długa jednak prezentowała zaproszenie do Daishi na ślub.

Droga Yamanaka Inoshi,
Mamy zaszczyt, w imieniu naszym i rodziny, zaprosić Was na nasze zaślubiny. Mamy nadzieję,
że ten ważny dla nas dzień zechcecie spędzić z nami. Oczywiście, zapraszamy również Waszą
rodzinę i bliskie dla Was osoby.
~ Koseki Asaka oraz Sanada Shikarui


- Nigdy jeszcze nie byłam w Daishi... - Powiedziała całkiem beznamiętnie pozwalając mężczyźnie przeczytać zaproszenie które mu przed chwilą wręczyła... - Na ślubie też jeszcze nie byłam - Poprawiła grzywkę lewą dłonią podnosząc ją na wysokość opadających włosów a co za tym idzie i ciężarek wraz z kusarigamą. Nie robiła tego gwałtownie wiec nie było możliwości by kogoś owe ostrze zahaczyło. Blondynka przypatrywała się reakcji Hikariego na przyniesioną przez nią wiadomość bo tak naprawdę była sama zaskoczona otrzymanym zaproszeniem, zwłaszcza teraz, w takim czasie.
- To niedługo, a Shikarui-senpai... Jest skomplikowany - Pokręciła głową jakby nie do końca wiedziała co ma o nim powiedzieć lub nawet myśleć bowiem Sanada był na tyle ciekawym człowieczkiem który potrafił być zmienny jak jakaś jaszczurka, raz, skakał wedle muzyki a innym razem dusił grającego melodię. Doświadczyła tego w Kami no Hikage bo miała bliskie spotkanie z zarówno jego troskliwą jak i tą złą stroną.
- Uratowaliśmy go z Hanzo-sama w Kami no Hikage. On powiedział, że przeklęto ich mroczną mocą. Nie wiem na ten temat za dużo ale widziałam jaki ten symbol sprawiał mu ból. - Skrzyżowała ręce stawiając krok za krokiem i ciągnąć nogę za nogą, chodziła niemal w kółko. Nie można jednak obwinić sposobu w jaki chodzi na stres lub zdenerwowanie bowiem ani w głosie ani w jej postawie go nie było. Tylko to nerwowo-nie nerwowe chodzenie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Hikari » 25 sty 2019, o 01:32

Nowa broń przywiodła spojrzenie Hikariego. Był to zaiste interesujący wybór, chociaż nie aż tak. Większość przeciwników jego preferowała do tej pory katanę, potem taijutsu, a na trzecim miejscu podium właśnie wszelkiego rodzaju łańcuchowe rzemiosła. Miał doświadczenie w walce przeciwko temu jako takie, bo nie zawsze wychodziło to najlepiej, więc chętnie nabierze go więcej. Zawsze chętnie spoglądał za okazjami do rozwoju. Odpowiedzi Inoshi wydawały się dość spodziewane, ale czas najlepiej leczy rany. Zamiast o nich wspominać i rozdrapywać można przejść do dalszych czynności.
- Ja bym nigdy nie potrafił się przyzwyczaić. W środku zawsze czuję jakbym się dusił, no nie dosłownie.
Podzielił się dość szczerze swoim uczuciem, bo zawsze cenił sobie wolność jaką ostatecznie posiada. Pewnie dzięki temu, że lider mu nie ufa ostatecznie co by nie zrobił. Jakby nie patrzeć ma dobrego nosa, bo trafił w punkt. Inoshi zaskoczyła Terumiego podając mu kartkę wcześniej jakby specjalnie podnosząc nową zabawkę, aby się pochwalić. Lekko podniósł brew z zdziwienia i delikatnie drżącą ręką złapał za papier, aby go przeczytać. Było to zaproszenie na ślub, a on właśnie poprzednimi słowami tam się wkręcił. Cóż nigdy na żadnym nie był, właśnie tak ma przeżyć swój pierwszy raz? W towarzystwie uczennicy w miejscu pełnym nieznanych ludzi? Najwyżej posiedzi przy stole i wypije sake za zdrowie państwa młodych, nic się nie stanie tam zawitać. Powinno to poprawić morale uczennicy.
- Dla mnie nawet Soso było nowością do niedawna.
Spojrzał na chwilę w kierunku słońca, skąd przyszedł aby zorientować się jakoś w godzinie. Było blisko dwunastej, może pierwsza. Oddał list w ręce właścicielki, która mogła być zdziwiona uśmiechem jaki zawitał na ustach Yogańczyka. Nawet mimo sekundowego oślepienia i szybkiego powrotu wzrokiem na uczennicę.
- Jeżeli chcesz to nie mam nic przeciwko tam zahaczyć.
Nawet jeżeli Shikarui jest skomplikowany. To nie ma nic do rzeczy, przecież nie Hikari jest tutaj zaproszony. Interesujący jednak był fakt przeklęcia jakąś mroczną mocą oraz symbol sprawiający ból. Cóż to mogło być? Jedna wielka zagadka, która teraz zajęła umysł Akoraito. Początkowo nawet nie dostrzegł niby nerwowo-nie nerwowego chodzenia, które zdecydowanie było nerwowe. Jakby z jednej strony czegoś się obawiała mimo wszystko, do tego sformułowanie słów, że jest skomplikowany. Jakieś złe doświadczenia? Uratowała go więc nie powinno być aż tak tragicznie, nie przesadzajmy.
- Nigdy nie słyszałem o żadnej przeklętej mocy, ani pieczęci sprawiającej ból. W tej dziedzinie jestem żółtodziobem.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Przy okazji znał idealne rozwiązanie na kręcenie się dookoła, aby też nie marnować czasu.
- Jak rozpiera ciebie tak energia to co powiesz na małą rozgrzewkę?
Oczywiście Terumi również by ją wykonał. Mimo wysiłku fizycznego odzyska trochę zapasów chakry, dodatkowo wyjął z tylnej torby zwiniętą paczuszkę. W środku znalazły się dwa onigiri, z czarnymi paskami od dołu ciągnącymi się do połowy. Odpowiednie jedzenie posiłków podobno czyni cuda, jak magiczna zupa regenerująca chakrę.
- Chcesz jedno?
Zapytał jeszcze przed rozruszaniem nóg i pobieganiu dziesięć minut blisko maksymalnej prędkości małej - jak dla Hikariego - Yamanaki.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość