Szlak transportowy

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Szlak transportowy

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:29

Obrazek
Szlak transportowy


Główny szlak transportowy prowadzący do osady. Chętnie wykorzystywany przez handlarzy, wszelkich podróżników jak i zwykłych wieśniaków, którzy chcą sprzedać swoje towary w osadzie. Także mieszkańcy osady wykorzystują trakt do podróży między regionami. Trakt liczy sobie szerokość dwóch przejeżdżających obok siebie wozów, a dodatkowo stała obecność patroli, czyni szlak przejezdny i przede wszystkim bezpieczny.

Podróż między osadami: 30 minut
Podróż między dalszymi osadami: ilość prowincji przez które przechodzimy do celu x 30 minut (nie liczymy prowincji, w której się znajdujemy). Nie dotyczy podróży szlakiem morskim.
Podróże morskie: Z prowincji Soso możliwy jest transport szlakiem morskim do Daishi (15 minut), Yusetsu (15 minut), Teiz (15 minut), Antai (30 minut), Yinzin (45 minut) oraz Sogen (45 minut). Podróże szlakiem morskim odbywamy w tym temacie, przy wykorzystaniu łodzi (należy uiścić opłatę w wysokości 100 Ryō).
Ważne: Przed każdą podróżą do innej prowincji zobowiązani jesteśmy napisać w tym temacie post fabularny. Powinien on liczyć, zgodnie z regulaminem, co najmniej 5 linijek tekstu. Pod postem powinien znaleźć się poniższy formularz:

Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8000]Dokąd:[/color]
[color=#BF8000]Czas podróży:[/color]
[color=#BF8000]Środek transportu:[/color]

>> Link do mapy regionów <<

Do środków transportu zaliczamy:
  • Wierzchowiec – 50 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
  • Łódka - 100 Ryō (krótszy czas podróży przy wykorzystaniu tego środka, uwzględniony został w punkcie Podróże morskie
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2116
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:31
Wiek postaci: 0

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaede » 8 maja 2016, o 19:18

Mi również przyda się kąpiel, chociaż nie tak dawno się kąpałam. Nie chcę mieć jednak na sobie zapachu śmierci. Także zostać tutaj nie możemy, więc lepiej będzie jak wrócimy do Shigashi no Kibu. Także zostało rzucone w moją stronę pytanie. Nie miałam powodu by mu nie odpowiedzieć. To nie była żadna tajemnica i poza tym w końcu uratował mi życie, nawet jeżeli był pośrednio powodem, przez który byliśmy ścigani.
- Kunoichi jestem od niedawna. Od niecałych dwóch lat. Przeszłam szybkie szkolenie. Kiedy umarli moi rodzice i wylądowałam za murem uświadomiłam sobie swoją bezsilność. No i także nie chciałam być zależna od swojego klanu, dlatego postanowiłam urosnąć w siłę. Poza tym, nawet jeżeli kaeiera shinobi jest niebezpieczna to z pewnością jest lepsza od pracy na plantacji. - odpowiedziałam powoli. Zerknęłam na niego, chcąc zobaczyć jak na to zareaguje. Mam nadzieję, że nie zacznie mną gardzić czy coś. Pewności nie mam.
- Proponuję byśmy się udali do Shigashi no Kibu. Mają tam całkiem fajne gorące źródła. - dodałam po chwili. Oby tylko nie wybrał opcji źródeł koedukacyjnych, bo wiem, że takowe mają. Odważyłabym się? Nie mam pojęcia, chociaż to mogłoby być ciekawe doświadczenie.



Kaede i Yoshimitsu:
Skąd: Soso
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 19:48
Środek transportu: Nogi
Kaede
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 14 wrz 2016, o 11:59

Kunoichi tym razem szczerze się rozpromieniła, gdy Yoichi skomplementował jej ''pyszczek''. Przynajmniej nie przeszkadzały mu cienie pod oczami i inne oznaki nie najlepszego samopoczucia dziewczyny, a to był spory plus. Jeśli komuś bardzo się ktoś podobał, to nie ważne jak w danej sytuacji wygląda, bo zawsze jest dla tej osoby atrakcyjny. Inuzuka akurat nie miał z tym problemów, ponieważ zawsze wyglądał na radosnego i pełnego energii. Nawet kiedy został ranny podczas turnieju w walce z Natsume, uśmiechał się do niej, zapewniając tym samym, że nic mu nie będzie. Czy Reika będzie miała okazję zobaczyć go kiedyś przygnębionego? Zapewne tak, ale mimo wszystko miała nadzieję, że nastąpi to nieprędko, bo chyba serce ścisnęłoby się jej ze smutku.
Kiedy chłopaki się przekomarzali, kunoichi zwróciła uwagę na Ayu. Głaskanie jakby spłynęło po suczce, albo zwyczajnie jej nie przeszkadzało, ale gdy się do niej odezwała, ta zaszczekała radośnie, jakby zgadzając się z jej słowami. Uśmiechnęła się przyjaźnie do psinki i odrzuciła na plecy długie włosy. Pozostało już tylko ruszyć w drogę, aby chociaż dotrzeć do Soso, zanim się ściemni.
- Jeśli przyjdzie nam wędrować po górach, to nawet Akirze będzie ciężko. - Odpowiedziała Reika, wyjaśniając co miała na myśli. - Zwłaszcza ze mną na plecach. Mimo wszystko wierzę, że damy radę. Co do długości wyprawy, to w tak doborowym towarzystwie na pewno nie będzie nudno.
Po tych słowach uśmiechnęła się figlarnie i na chwilę utkwiła wzrok w trakcie, oddając się od bramy Yusetsu. Jej uwaga ponownie została przykuta przez Yoichi, gdy ten wyjął w woreczka onigiri i zawołał do niej, żeby się orientowała. Kunoichi sprawnie złapała smakołyk i uśmiechnęła się szeroko. Zapewne była to robota jego matki.
- Dziękuję. - Podziękowała i ugryzła. - Mmmm, pyszne. Teraz będę miała bardzo słodki pyszczek.
Przygnębiający nastrój Reiki prysł, niczym bańka mydlana, a przynajmniej tak to wyglądało z zewnątrz. Wewnątrz siebie dziewczyna nadal zmagała się z wyrzutami sumienia i miała nadzieję, że zdąży jeszcze uzyskać przebaczenie, nim Isoshi dołączy do przodków.
Kiedy zjadła smakołyk, oblizała palce i sięgnęła do swojej sakwy przy pasie. Miała zamiar pokazać Yoichi, jak niewielką liczbą informacji dysponuje, no ale mimo wszystko może uda się złapać jakiś trop. Wyjęła z torby niewielką karteczkę i podała ją Inuzuka. Było tam tylko jedno, krótkie zdanie:

"Kochana niewiasto, udaj się do Karmazynowych Szczytów, szukaj Magii świąt, odnajdziesz wtedy szczęście".


- Znalazłam ją u siebie w pokoju. - Wyjaśniła. - Była odpowiedzią a mój niby list, który napisałam, a który zniknął. Pisałam, że chciałabym mieć siłę, aby móc pomagać większej liczbie osób jednocześnie. Gdybym mogła się sklonować i nadal używać swoich medycznych umiejętności, mogłabym pomóc trzem, albo nawet czterem osobom jednocześnie. Nie mam jednak pojęcia o co chodzi w tej kartce. Niby Karmazynowe Szczyty są bardzo jasne, ale nie wiem, co rozumieć pod pojęciem Magii świąt. To może być wszystko. Poczynając od rodzinnej atmosfery, poprzez miłość do bliźniego, a kończąc na cholernym śniegu, który zapewne zalega na najwyższych szczytach tego terenu. Mam nadzieję, że uda się coś wykombinować i złapać jakiś trop.
Po tych słowach schowała kartkę ponownie do torby i przez chwilę szła w milczeniu, żeby następnie spojrzeć znów na Yoichi. Postanowiła podzielić się z nim i Ninkenami swoimi umiejętnościami, żeby w razie problemów, nie przeszkadzali sobie nawzajem. Już raz oberwała lodem i nie chciała drugi raz popełnić tego samego błędu. Inuzuka wiedział, w jakich dziedzinach Reika się specjalizuje, dlatego też skupiła się na możliwościach swoich technik, żeby mieli świadomość tego, jak silne i niebezpieczne mogą być ataki z jej strony. Uświadomiła też chłopaka o kilku defensywnych technikach, które mogą ocalić jej życie, więc nie musiał ze wszystkich sił starać się jej chronić, czy coś.

Yoichi zdobywa wiedzę na temat wszystkich moich obecnych technik.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2046
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 14 wrz 2016, o 22:58

Wędrowanie po górach rzeczywiście mogło być ciężkie, ale Yoichi miał odmienne zdanie co do Akiry. Był potężnym, wielkim i wytrzymałym psiskiem, które potrafiło korzystać z chakry, aby lepiej poruszać się po trudnym terenie. Cztery łapy zamiast dwóch również wspomagały, podobnie pazury i postawa ciała. Dodatkowo psisko miało grube futro, które zapobiegało wychładzaniu się. Co jak co, ale Ninken nie miałby większego problemu w podróży po zaśnieżonych szczytach. Rudzielec jednak nie zamierzał przekonywać Reiki o przystosowaniu czworonoga do takich wędrówek. Nie doceniała przewagi jaką miały Ninkeny w takich sprawach. No cóż, jeszcze zdąży się sama przekonać jak bardzo się myliła.
Niebieskowłosej udało się złapać kuleczkę ryżową i, o ile nie było to z grzeczności, to posmakowała jej. Yoichi nie mógł narzekać na kuchnię swojej matki, bo według niego, to gotowała wyśmienicie. Możliwym też było to, że zwyczajnie tak mu się wydawało, bo w końcu domowe smakuje najlepiej. Nasze kubki smakowe przyzwyczajają się do określonego smaku. W kwestii Inuzuka dochodziła jeszcze sprawa węchu i aromatu potraw. Nie bez powodu członkowie tego Rodu korzystali z tak szerokiej gamy przypraw i każdą wsypywali z ostrożnością, aby zapach nie był zbyt przytłaczający. Zresztą część smaku, to właśnie aromat. Z zatkanym nosem wszystko smakuje jak trawa, a z wyczulonym? Dostrzegali takie smaki, których zwyczajny człowiek, by w życiu nie zauważył.
- Bardzo słodki? Muszę sprawdzić. - w tym momencie wyprzedził ją, dostrzegając jednocześnie, że w lewym kąciku jej ust jest ziarenko ryżu od onigiri. Złapał ją dłoniami za buźkę, przytrzymując sobie w ten sposób, aby pocałować ją właśnie w ten kącik i zabrać ustami ziarenko. Po chwilowej czułości odsunął się, spoglądnął zadumany w niebo i zaczął gładzić się po policzku widocznie głęboko zamyślony. Zmrużył oko na chwilę, lecz już po kilku sekundach uśmiechnął się radośnie.
- Niebezpiecznie słodka. - rzucił i zaśmiał się, wracając do dalszego maszerowania tuż obok niej. Akira szedł sobie nieco na przodzie, a Ayu zaraz przy nodze Yoichiego. Co chwilę spoglądała na niego, a rudzielec uśmiechał się do niej delikatnie w odpowiedzi.
Jakimś cudem mijane na szlaku kobiety nie sprawiły, że Inuzuka za nimi się oglądnął. Oczywiście przyjrzał się im, gdy były jeszcze na przeciwko, ale był na tyle świadomy w tym momencie, że nie popełnił tak banalnego oraz szczeniackiego błędu jakim jest obrócenie się za nimi. W tym momencie doskonale kontrolował swoje odruchy, aby nie wypaść słabo przy Reice. Może gdyby już z pewnością była jego, to odpuściłby ten nadzór własnych odruchów. No, jest też szansa, że zwyczajnie zapomni o powstrzymywaniu się. Miał jednak nadzieję, że nic podobnego się nie wydarzy.
Odebrana karteczka została szybko przeczytana przez Yoichiego, który mimo wszystko wpatrywał się w nią jeszcze przez dłuższy czas. Skoro była to jedyna wskazówka, to albo jest wyjątkowo marna, albo ma w sobie ukrytą wiadomość. To drugie chciał znaleźć, ale czym do cholery była "magia świąt"? Rodzina rudzielca rzadko świętowała coś innego niż urodziny, więc nie do końca wiedział o co chodzi. Prezenty? Poczucie tej specyficznej, innej niż zawsze więzi? Tylko co to ma wspólnego z tą techniką? I jak szukać czegoś nienamacalnego? Gdyby to chociaż miało zapach - wtedy rudowłosy mógłby się popisać jak wyśmienitym jest tropicielem wraz ze swoimi czworonożnymi towarzyszami, ale coś takiego? Nic mu to nie mówiło.
- Słaba ta wskazówka. Ale skoro pisał ktoś ją pisał... - Yoichi przystawił karteczkę do nosa i wziął kilka głębokich wdechów nozdrzami, a później serię krótkich. Starał się wyczuć jakiś zapach, który mógł pozostać na papierze. Zapach potu z palców, zapach jakiegoś pióra specyficznego, zapach czegoś czym ubrudzone były palce, zapach perfum lub zapach jakim przeszła karteczka. To zawsze mógł być jakiś trop, a jak rudzielec już dorwie poszlakę zapachową, to szansę na znalezienie drastyczne wzrastają do poziomu "niemalże pewny".
Wysłuchał w spokoju opowieści Reiki na temat jej umiejętności. Co jakiś czas kiwał głową na znak, że uważnie słucha. Już w myślach łączył ich zdolności w specjalne kombinacje, które mogli wykorzystać podczas starć z przeciwnikami. Wiedza o tym co druga osoba potrafi, to cholernie użyteczna informacja. Zarówno jak jest się czymś przeciwnikiem, jak i sojusznikiem. Gdy już niebieskowłosa skończyła opowieść, to rudzielec przeszedł do własnej. Mówił cichutko, nawet bardzo cichutko, aby tylko dziewczyna mogła usłyszeć i to ledwo, ledwo. On tłumaczył znaczne dłużej, gdyż w jego przypadku musiał też opowiadać o zdolnościach rodu, którego był członkiem i specyfice ich nietypowych umiejętności. Wtajemniczył ją we wszystkie znane mu techniki za wyjątkiem, dwóch, które pozostawił sobie jako as w rękawie i coś, czym będzie mógł zaskoczyć Reikę oraz wywołać na jej twarzy pełen podziw połączony z "łał".
Akurat kończył mówić i nagle przypadkiem zasłyszał rozmowę dwóch mężczyzn, którzy przechodzili. Dokładniej to wpadło mu w ucho słowo "święta", które musiało się obijać jeszcze przez jakąś chwilę zanim rudzielec skojarzył z czym mu się to kojarzy. Minęło kilkanaście ładnych kroków od minięcia się z nimi, więc nagle jakby ocknął się ze snu i odwrócił w ich stronę.
- Święta? Gadali coś o świętach. - rzucił do dziewczyny półgłosem i ruszył w stronę nieznajomych. Ayu towarzyszyła mu, a Akira został przy niebieskookiej, aby nie wystraszyć podróżników swoimi rozmiarami i wyglądem. Suczka zaś wolała ubezpieczać rudzielca, bo należała do tych cholernie nieufnych. Miała oko na mężczyzn i w razie czego gotowa była do odpowiedniej reakcji obezwładniającej ich. Jej pysk jednak wyglądał na radosny, więc ciężko było zauważyć po niej, że patrzy na nich nieprzychylnie.
- Hej! Zaczekajcie! - podniósł głos kiedy zbliżał się do nich. Uniósł dłoń w geście przywitania kiedy zrównał z nimi kroku lub był wystarczająco blisko. - Cześć, jestem Yoichi. Przypadkiem usłyszałem, że mówiliście coś o świętach. O co chodziło? Jesteśmy zaciekawieni tematem świąt. - dodał i na sam koniec kiwnął głową w stronę dziewczyny, aby dwójka zrozumiała, że "jesteśmy" odnosi się raczej do niego i Reiki, a nie Ninkena i niego. Cóż, mógł liczyć na to, że coś użytecznego wiedzieli. Jeżeli nie - no to trudno, ale głupotą byłoby zignorowanie takiej okazji. A nóż-widelec znacznie ułatwią im poszukiwania? Kto wie.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 15 wrz 2016, o 20:48

Jej stwierdzenie Yoichi wziął za jawną prowokację i postanowił się upewnić co do słów kunoichi. Wyprzedził ją, żeby stanąć tuż przed nią, po czym chwycił jej twarz w dłonie i złożył w kąciku ust Reiki pocałunek. Niebieskowłosa uśmiechnęła się szeroko po czym zachichotała. Wyglądało na to, że nie mogli się sobą nacieszyć, a przecież czekała ich wyprawa. Powinni skupić się na zadaniu.
Gdy dziewczyna pokazała Inuzuce wskazówkę, którą dysponowała, ten stwierdził dokładnie to samo, co ona myślała i westchnęła ciężko. Mimo wszystko miała nadzieję, że im się poszczęści pomimo tak marnej wskazówki. Przez chwilę przyglądała się ze zmarszczonymi brwiami, jak Yoichi zaciąga się tą karteczką i dopiero po chwili dotarło do niej, że przecież on szuka jakiegoś zapachu! Śladu po osobie, która jej to zostawiła! Co prawda wątpiła, że Inuzuka coś znajdzie, no ale zawsze istniała nikła szansa na to. Kiedy oddał jej zwitek papieru, schowała go do torby.
- A no słaba. - Przyznała Reika. - Niemniej mam nadzieję, że uda się coś wykombinować. Mamy sporo czasu na poszukiwania, chociaż ojciec ostrzegał mnie, że wędrowanie po górach w zimie to samobójstwo. Na szczęście dopiero nadchodzi jesień, więc może zdążymy przed śnieżycami.
Jakoś nie wyobrażał sobie tego, że miałaby brnąć po kolana w śniegu i szczękać zębami z zimna. Zapewne wtedy musieliby przerwać wyprawę ze względu na złe warunki i przeczekać to wszystko w którejś wiosce. Nie, nie mogą sobie na to pozwolić. Musi niedługo wrócić do Shinrin, aby uzyskać wybaczenie od Isoshiego inaczej nigdy już nie zazna spokoju i nie daruje sobie, że postąpiła tak samolubnie. Zeżre ją to od środka.
Dalsza część podróży minęła im na wymienianiu się informacjami na temat swoich własnych technik. Dzięki temu łatwiej im będzie zgrać się ze sobą i dopasować w danej chwili, gdy zajdzie taka potrzeba. Zwykłymi bandytami Reika się nie przejmowała, zresztą musieliby być debilami, żeby ich zaatakować. Jedno spojrzenie na Akirę sprawiało, że człowiek automatycznie robił krok do tyłu, a w głowie miał tylko jego stwierdzenie: ''lol, nope!'' Wyszkoleni shinobi to była już zupełnie inna kwestia, jednak kunoichi miała nadzieję, że i w tym przypadku sobie poradzą. Starała się zapamiętać wszystkie możliwości Yoichi i całkiem mimowolnie dopasowywała to do swoich możliwości. W sumie to wyszło jej kilka całkiem zabójczych kombinacji, które dawały sporą przewagę w walce. Do tego jeszcze mieli Akirę i Ayu. W pewnym momencie mijali na szlaku jakieś kobiety, na co Reika dyskretnie zerknęła na Yoichi, aby sprawdzić jego reakcję. Owszem, chłopak przyjrzał się przedstawicielkom płci pięknej, ale nawet się za nimi nie obejrzał, co wywołało u kunoichi delikatny uśmiech na twarzy. Sięgnęła po dłoń Yoichi i splotła swoje place z jego palcami. Z całą pewnością był to dla nich dobry znak.
Kunoichi jakoś nie zwracała szczególnej uwagi na mijanych na szlaku przechodniów. W jej przypadku było to tylko krótkie spojrzenie, jednak Yoichi miał tutaj wiele różnych możliwości. Nie dość, że mógł się przyjrzeć przechodniowi, to jeszcze poznać jego zapach i do tego podsłuchać jego rozmowę. Właśnie to ostatnie zwróciło w pewnej chwili uwagę Rudowłosego, który gwałtownie zatrzymał się i odwrócił za mężczyznami, którzy właśnie ich minęli. Reika zmarszczyła brwi, nie bardzo wiedząc o co chodzi, ale gdy Yoichi wyjaśnił jej co podsłuchał, uniosła brwi do góry i spojrzała za mężczyznami. Czyżby właśnie udało im się złapać trop?
- Mógłbyś jeszcze przez chwilę posłuchać? - Zapytała, ale chłopak już szedł w stronę nieznajomych. - Yoichi, zaczekaj, to może być...
Niebezpieczne? Cóż. Najwyraźniej Inuzuka się tym nie przejmował. Ayu także, bo trzymała się blisko Rudowłosego, zaś Akira został z nią na straży. Reika spojrzała na duże psisko.
- Mam tylko nadzieję, że nie wyjdą z tego żadne kłopoty. - Westchnęła, po czym skupiła się na sytuacji. - W razie czego, będzie trzeba siłą z nich wszystko wyciągać. Dyskretne podsłuchiwanie byłoby chyba tutaj lepszym rozwiązaniem.
Kiedy Yoichi kiwnie nie nią głową, Reika dołączy do nich, jednak cały czas będzie się miała na baczności. Nie można tak po prostu ufać nieznajomym. Jeśli mają coś do ukrycia i postanowią zaatakować, będą musieli podjąć walkę. Temat świąt w sumie nie był czymś nadzwyczajnym, chociaż biorąc pod uwagę fakt, że było do nich jeszcze tyle czasu, można było mieć nadzieję, że to może znaczyć coś więcej. Coś, co może mieć związek z jej kartką, którą jej pozostawiono.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2046
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 17 wrz 2016, o 10:14

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 5/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek
Na trop udało się natknąć bardzo szybko, ale czy on był właściwy? Czy poszczęściło się niczym jak w statkach z dzisiejszym dniem na wędrówkę i będzie można powiedzieć dzisiejszego dnia trafiony zatopiony, czy też nie? Obecnie jeszcze podróżnicy tego nie wiedzą, ba nawet reakcji obcych nie znają na ich zaczepienie, a przecież... Wszystko jest możliwe. Mogą zabić, bo tak, strzelić w pysk, wyśmiać, oburzyć się, albo... Grzecznie odpowiedzieć i pomóc. Jak to się mówi? Wszystko jest możliwe póki kunai w łapie czy coś takiego. Większość dziewczyn nie odmówi, chyba, że trafimy na jakąś kunoichi silniejszą to mamy wtedy problem. Yoichi tutaj nie przejmował się jakimikolwiek dylematami pod tytułem: "A co będzie jak zagadam?". W myślach nie przewinęło mu się takie słowo jak konsekwencja jego czynów, ale głupi ma szczęście i tym razem nie został potraktowany kunai'em w oko. Po prostu przechodząca dwójka, którą jak zobaczycie za tydzień to nie rozpoznacie postanowiła w pewnym sensie odpowiedzieć na pytanie, ale czy odpowiedź była taka jakiej się spodziewali? Cóż z pewnością nie takiej odpowiedzi oczekiwano.
Dwójka ta odwróciła się w waszym kierunku i trzeba powiedzieć, że dobrze im z oczu patrzyło. Wraz z uśmiechniętą miną od razu wszelakie myśli Reiki o konflikcie na wypadek takiego zaczepienia mogły zniknąć, ale wraz z słowami świąt kąciki ust opadły do naturalnej pozycji. Nie powodowali żadnych reakcji zagrażających życiu. Tylko dlaczego się smucili słysząc tak pozytywny temat? Jeden z nich po prawej podrapał się po głowie.
- Widzisz Yoichi to nie jest temat o którym chcesz tutaj rozmawiać na jesień. Zaufaj mi, ale skoro jesteś taki ciekawy opowiemy Tobie. To długa historia może gdzieś usiądziemy na przykłąd pod tamtym drzewem? Nie mam zamiaru siedzieć na słońcu i opowiadać co nie Dai?
Dai widać jakby był lekko skonsternowany i spojrzał na swojego towarzysza lodowym wzrokiem.
- Wiesz co robisz Hayate?
- A wolisz aby w wiosce się pytali lub gdziekolwiek? Wiesz jak inni nie lubią tego tematu, a dzieciaki mogą wpaść w kłopoty chodząc tak po mieście i pytając się wszystkich. Sumienie by mi na to nie pozwoliło.
- Eh masz rację chodźmy usiądźmy. Wyjątkowo dziwny początek jesieni, że może być tak ciepło. Ostatnio pogoda coś świruje.

Drzewo o którym mówili było niedaleko, zaraz za Reiką. Dawało sporo cienia i było o wiele rozsądniejsze niż takie tutaj przebywanie. Było sporo miejsca, aby każdy się pomieścił tutaj na dość wygodnej trawie. W łonie natury, można było lekko się odprężyć oddychając tego świeżego powietrza, ale w tych czasach każdy ma do niego dostęp więc nie było to takie wyjątkowe uczucie. Przyzwyczajony człowiek do czegoś dobrego nawet tego nie docenia eh. Jak już wszyscy się zebrali pod drzewkiem zajmując jakieś miejsce nieznajomi rozpoczęli swoją opowieść o tym, o czym nie za bardzo normalny człowiek chciałby opowiadać przerywając jak widzieli kogoś przechodzącego. Nie ma w tym nic dziwnego, ale... Czego się spodziewała Reika i Yoichi szukając świąt w wrześniu? Przecież nie mikołaja prawda? No dobra skoro doszło do wspólnego biesiadowania bez potrawki i alkoholu to też trochę opowiem o ich wyglądzie. Dai jest wysoki, a także dobrze rozbudowany. Zwykłe kimono koloru czarnego z pewnością tutaj wzmacniało efekt słońca. Brunet z piwnymi oczami czyli w tym przypadku nic niezwykłego. Hayato już średniego wzrostu, lekko niższy niż Yoichi o blond włosach i niebieskich oczach mógł się podobać wielu kobietom. Tutaj do koloru włosów dopasowany był kolor prostego kimona. Wyglądali na zwykłych ludzi po prostu razem podróżujących w jakimś celu, który jest wam kompletnie nieznany i najpewniej nie będzie więcej poznany.
- Na początek ja jestem Hayate, a to Dai. Nie musicie nas zapamiętywać, bo pewnie i tak o sobie niedługo zapomnimy, ale dam wam przestrogę. Nie za bardzo wspominajcie o tym wobec obcych. Nie wiem czy to przypadek, czy też nie, ale tutaj na jesień odbywają się tylko jedne święta, albo nazywane inaczej jeszcze. Festiwal śmierci, który jest niepopularny z jednego powodu. Z okolicznych terenów jest porywana dziesiątka ludzi, która wedle legendy walczy z sobą na arenie aż zostanie tylko jedna osoba. Kilku z nich powróciło z tego, ale już nie było sobą po tym, zapijali się na śmierć, świrowali. Nie pamiętają jednego drogi do tego miejsca gdzie odbywa się ten festiwal, ale wiedzieli co tam się działo i nie chcieli opowiadać. Powiedzieli jedno, że te walki i wszystko inne co tam się odbywa to święto ku czci jakiegoś Boga Śmierci, albo Krwii. Nie pamiętam dokładnie.
- Widzicie wedle legendy kiedyś pewien Bóg zstąpił na ziemi wraz z swą kosą, Shinku Ame, która ostrzyła się wraz z każdą zabitą osobą. Wiele zabijał, aż zrobił wioskę, gdzie co roku obchodzili jego nadejście. Pewnego dnia zostawił swoją broń i zniknął, a ona jest uznawana za najwyższy tam relikt. Kto ją zdobędzie posiądzie wielką siłę, ale nikt nie wie gdzie ona jest. Próbowano wszystkiego, a ich nigdy się nie udało złapać. Tylko ludzie znikali. Teraz rozumiecie, dlaczego ten temat jest bardzo niechciany tutaj w tym czasie do opowiadania? Dobrze wam radzę zawróćcie skąd przyszliście.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2120
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 17 wrz 2016, o 19:15

Niebezpieczne? Niebezpieczne było całe życie shinobiego, więc rudzielec zdążył się już przyzwyczaić. Jakby go zaatakowali, to wystarczyło im, ekhem, wpierdolić. Prosta sprawa. Była ich czwórka, w tym trójka działała lepiej niż jeden organizm, zatem pewność siebie Yoichiego powędrowała na tak wysokie poziomy, że nawet przez myśl nie przemknęło mu, iż może coś im się stać. Zresztą też jakoś nie wydawało mu się, że temat świąt może być jakiś poufny. Rudowłosy kojarzył ze świętami jakieś rocznice, upamiętnienia wydarzeń lub coś w tym stylu, a to nie brzmiało mu na informację godną walki na śmierć i życie na samym szlaku transportowym, po którym codziennie przechodziły setki ludzi. I sporo się pomylił, ale o tym później.
Niezbyt rozumiał o co chodzi dwójce, którą zaczepił. Nie chce o tym rozmawiać na jesień? To długa historia? Mogli wpaść w kłopoty? Yoichi był totalnie zdezorientowany tym wszystkim. Nie miał pojęcia, że ten temat może być tak skomplikowany i ciężki. Ucieszył się, że zechcą im wytłumaczyć o co chodzi w tym wszystkim, bo według nich sprawa była śliska i lepiej żeby nie wypytywali o nią zbytnio. Takie trafienie zaraz na początku podróży na kogoś, kto rozwijał ich drobną wskazówkę, to istna wygrana na loterii. Nie pozostało im nic innego jak usiąść pod drzewem według propozycji podróżników i wysłuchać ich opowieści. Nie rozmawiali cicho, więc rudowłosy uważał, że Reika usłyszała wszystko co mówili. Yoichi czasami zapominał, że nie każdy ma tak wyczulony słuch i węch jak on oraz jego czworonodzy kompani.
- Usiądźmy, skoro to długa historia. Chcecie kulkę ryżową? - postanowił zapytać z uśmiechem. Tyle mógł im zaoferować za informacje. Coś za coś. Chyba, że nie byli głodni i mieli w sobie na tyle uprzejmości, że podzielą się ciężkim tematem bez wymagania zapłaty. Rudzielec nawet nie miał pieniędzy, bo wszystko wydał na ekwipunek, więc jedyne co mógł im w razie czego zaoferować to właśnie domowy przysmak albo wiedza. W końcu ilu informatorów działało na zasadzie "informacja za informację". No, ale jeżeli chcieli smakołyk, to dostali po jednym. Nie mógł być rozrzutny, bez szaleństw.
No i skierowali się pod drzewo. Ayu wciąż bacznie obserwowała dwójkę mężczyzn, gdyż zwyczajnie nie ufała im. Tym bardziej po tym tajemniczym zachowaniu w odniesieniu do świąt. Yoichi podszedł pod niebieskowłosą, którą ujął w talii i ucałował w skroń. Czy nie mógł się nacieszyć nią? Oczywiście. W tym momencie czuł, że nie będzie mógł się nią nacieszyć przez resztę swojego życia. Cała wieczność to za mało. Gdyby tylko to uczucie pozostało z nim na całe życie... byłby zapewne najszczęśliwszym facetem na świecie. Cóż, w tym momencie mógł mieć jedynie nadzieję. I takową miał.
- Siadajmy. - powiedział do niej i starał się poprowadzić ją, wciąż obejmując za talię. Zdjął kosę z pleców, którą położył tuż obok siebie. Ayu usiadła niedaleko niego, a Akira wyłożył się przed samymi nogami niebieskowłosej. Wydawał się być równie spokojny co Yoichi. Zapewne tylko właśnie wydawał się być takim, gdyż psisko należało do tych rozsądnych i ostrożnych. Nie był nieufny jak suczka, ale miał zdrowy rozsądek, który kazał mu zachowywać czujność przy nieznajomych. Tak powinien mieć też rudzielec, ale... no był właśnie tym beztroskim rudzielcem. Nikim innym.
Wiedza Yoichiego na temat świąt powędrowała od jednego do setki w szalonym tempie. Myślał, że chodzi o jakąś rodzinną atmosferę, o radość i przyjaźń, a tutaj nagle temat Festiwalu Śmierci, Boga Śmierci, legendy o nim i Shinku Ame, czyli kosie, o której gdzieś, kiedyś usłyszał. Nazwa obiła mu się o uszy i zdawał sobie sprawę, że jest to kosa, ale nic więcej nie wiedział. Zresztą nie wgłębiał się w ten temat, bo miał własną - Zetsumei, z której był zadowolony. Chociaż jeżeli legenda mówiła prawdę, to posiadanie legendarnego artefaktu brzmiało zachęcająco.
- Chwila, chwila... ten festiwal dalej istnieje? Nie zakazano tego? Nikt nie spróbował powstrzymać tego szaleństwa? - podniósł nieco głos rudowłosy oburzony całym faktem. Po chwili zdał sobie sprawę, że nie powinien tak głośno wypowiadać się na ten temat. - Kosa powinna być w wiosce, więc czemu nikt nie poszuka wioski? Raczej ciężko ukryć całą wioskę. Wiecie gdzie może się znajdować? Albo może znacie kogoś kto wrócił z tego festiwalu? Jeżeli przeżył to, to zapewne wie też gdzie jest wioska. - tym razem mówił już półgłosem. Cała ta sprawa cholernie go zaintrygowała, bo nie miał pojęcia, że na tym świecie znajdzie się miejsce na takie barbarzyństwo. W dodatku to wszystko w imię jakieś cholernego bóstwa śmierci lub krwi. W tych okolicach musiał być mocno zakorzeniony ten kult skoro utrzymywał się przez tyle lat. Pod uwagę należało wziąć jeszcze to, że Dai i Hayate mogli mieć nieco zafałszowane lub podkolorowane informacje. Nie dało się sprawdzić ich prawdziwości, ale w tym momencie Yoichi i Reika nie mogli wybrzydzać. Był to jedyny porządny trop prowadzący do techniki, którą chciała zdobyć niebieskowłosa. Według tej historii wychodziło na to, że będą musieli zmierzyć się z szalonymi fanatykami, którzy kultywują jakieś obrzydliwe, nieludzkie, pradawne obrzędy. Inuzuka miał w sobie pewien zapał, który pozwalał mu psychicznie przetrwać tak chore widoki. Natychmiastowo, instynktownie rodziła się w nim agresja, aby zakończyć istnienie czegoś takiego, ale czy kunoichi była gotowa na to wszystko? W końcu mieszani się w mroczną intrygę, która mogła otworzyć im oczy na całe okrucieństwo tego świata i sprowadzić na nich furię innych wyznawców. Sytuacja była cięższa niż rudowłosy myślał.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 18 wrz 2016, o 00:30

Dwójka mężczyzn wyglądała całkiem normalnie, jak zwykli obywatele jakiegoś miasteczka, jednak pomimo niepozornego wyglądu i braku uzbrojenia, Reika zachowywała czujność i jeśli któryś z nich wykona jakiś niewłaściwy ruch w kierunku Yoichi, od razu zareaguje, choć może to nie być konieczne, skoro ma ze sobą Ayu. Dwaj Panowie okazali się mimo wszystko nieszkodliwi, a co więcej, chętni do rozmowy na temat tego, co podsłuchał Inuzuka. Miny mieli za to poważne, co wcale nie pasowało do pogawędki o świętach. Czyżby chodziło o coś więcej? Zapewne już za chwilę wszystko stanie się jasne. Na razie Reika odetchnęła z ulgą i pogładziła Akirę po łebku ciesząc się, że wpadli na jakiś trop już teraz i nie musieli włóczyć się po knajpach, podsłuchując.
Kiedy nieznajomi mężczyźni skierowali się do pobliskiego drzewa i usiedli, Yoichi podszedł do kunoichi i objął ją w tali, całując czule w skroń, na co Reika uśmiechnęła się i również objęła go jedną ręką, zaś drugą pogładziła po piersi w okolicy serca. Pozostało już tylko dołączyć do podróżników i usiąść z nimi, aby wysłuchać tego, co mają do powiedzenia. Usadowiła się na trawie obok swojego towarzysza tak, że miała naprzeciwko siebie nieznajomych mężczyzn. Nie umknęło jej uwadze, że Akira wyłożył się tuż przed nią, jakby chciał ją bronić i w razie czego jako pierwszy rzuciłby się facetom do gardeł. W tym momencie miała wielką ochotę przytulić się do tego kłębu futra, ale ostatecznie odpuściła sobie. Jeszcze nie raz będzie miała na to okazję.
- Jestem Reika, miło mi. - Odpowiedziała, gdy Dai przedstawił siebie i kompana. - Wybaczcie naszą ciekawość, ale dostaliśmy niejasne wskazówki odnośnie świąt oraz Karmazynowych Szczytów i nie bardzo wiemy co z tym dalej zrobić.
Teraz pozostało już tylko wysłuchać tego, co panowie mają do powiedzenia. Aż się skrzywiła, gdy usłyszała o Festiwalu śmierci, porywanych ludziach i walczących z sobą na śmierć i życie, póki nie zostanie tylko jedna osoba. W głowie jej się nie mieściło, że coś takiego mogło tu istnieć. Była niemal pewna, że to nie jest ta Magia Świąt, o której wspominał autor karteczki, którą miała przy sobie. Wtedy to Dai wyznał, że Ci, którym udało się wyjść z tego zwycięsko, najczęściej tracili rozum, a co najgorsze, żaden z nich nie pamiętał drogi do owej wioski, więc zapewne przywożono ich w zamknięciu i tak samo odsyłano, bo jakoś Reika nie mogła sobie wyobrazić, że sami z siebie zapomnieli, chyba że ktoś im grzebał w umysłach. Będzie ciężko odnaleźć tą wioskę. Kosa wcale jej nie interesowała, ale Yoichi lubił takie zabawki. Ona najchętniej rozniosłaby całą wioskę w pizdy za tak obrzydliwe rytuały.
- Co za barbarzyństwo. - Warknęła gniewnie, popierając oburzenie Yoichi. - Dziwię się, że Klan Yamanaka pozwala na coś takiego. Mój ojciec miał o nich bardzo dobre zdanie...
Gdy Inuzuka zaczął zadawać pytania na temat poszukiwania wioski i wypytywania tych, którzy przeżyli, Reika położyła mu dłoń na kolanie, żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
- Dai mówił, że żaden z tych, co przeżyli, nie pamięta drogi, więc albo przewożono ich skrępowanych z opaskami na oczach, albo grzebano w umysłach, żeby usunąć im to z pamięci. - Na ostatnią myśl skrzywiła się, przypominając sobie o Uchiha. - Jednak możliwe, że warto będzie mimo wszystko porozmawiać z takim ''zwycięzcą'', bo może zapamiętał jakiś istotny szczegół będąc już w samej wiosce.
Jeśli z wioski widać było jakiś charakterystyczny szczyt góry, albo skupiska drzew, albo jeszcze coś innego, to zawsze można było się tym kierować, nie wspominając już o tym, że może Ninkeny złapią jakiś trop po spotkaniu z taką osobą. Warto było spróbować, choćby tylko dla samego powstrzymania tego okrucieństwa. Czyżby Święty Mikołaj właśnie tego od niej wymagał? Żeby pomogła położyć kres temu barbarzyństwu? Nie, z całą pewnością nie można było tego nazwać Magią Świąt. Westchnęła i spojrzała na Hayato, który kazał im zawrócić.
- Nie chcę zawracać. - Odpowiedziała stanowczo Reika. - Nawet jeśli to nie jest trop, którego szukamy, to chociaż może damy radę powstrzymać to szaleństwo. Nawet jeśli będzie trzeba wyrżnąć całą wioskę tych fanatyków. Chętnie też porozmawiam sobie z Liderem Yamanaka na ten temat i dowiem się, jakie kroki podjął, żeby chronić swoich obywateli.
Gdyby to na terenie Shinrin dokonywano takich rzeczy, Klan Senju nie spocząłby, póki nie przetrząsnąłby całej prowincji. Jakim cudem więc Yamanaka się na to godzi? Czyżby byli w to zamieszani? Nie, to przecież niemożliwe!
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2046
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 18 wrz 2016, o 12:34

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 8/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek
W trakcie rozmowy dało się poczuć delikatny chłodniejszy wiaterek przynoszący ulgę wszelakim podróżnikom, chociaż w zasięgu wzroku nikogo więcej nie było, ale z pewnością, może gdzieś w tych górach, które widać na horyzoncie ktoś podróżował właśnie i narzekał na ten skwar? Dzięki temu mógł zaznać chociaż trochę rozluźnienia i nie musiał się już aż tak przejmować czy wystarczy mu wody pokonanie drogi. Już sam brak wiatru, albo zawiewanie z tak lekko jak teraz to było tutaj coś dziwnego. Przecież potrafiło tutaj wiać nawet do 190km/h. Mimo to wystarczał on, aby gałęzie na drzewie lekko się kołysały. Niektóre już nabierały żółtych kolorów. Jeden z kwiatków urwany nagłym mimo iż delikatnym podmuchem powoli opadał w dół aż opadł na głowę Reiki. Nie było to nic strasznego przecież, ot tak normalny przypadek losu i możliwość zostania przez Yoicha bohaterem. No bo która się oprze takiemu przystojnemu, zabawnemu i dobremu chłopakowi, który ma złote serce? Dodatkowo jak obroni przed tak niebezpiecznym wrogiem, to mógłby podbić serduszko każdej panienki, chociaż bez tego zapewne też nie byłoby to wyczynem. Tytuł podrywacza zobowiązuje nieprawdaż? Cóż ich nie poderwał na kulki ryżowe, bo odmówili tego posiłku, chociaż Yoichi i tak nie miał do nich takich intencji.
Tak czy siak wasi rozmówcy spodziewali się krytycznej postawy wobec tych faktów, ale mimo wszystko było widać lekkie zakłopotanie, głównie z strony niższego Hayate, który zaczął lekko się drapać z tyłu głowy mając trochę kwaśną minę. Dai tylko westchnął na wasze reakcje związane z tymi i przymknął na chwilę oczy zapewne chcąc pomyśleć nad najlepszą odpowiedzią. To nic dziwnego, musiał odpowiedzieć na wiele kolejnych spraw, a wbrew temu co chcieli osiągnąć to zamiast zniechęcić tylko najpewniej ich nakręcili na rozwikłanie zagadki. Nie zważali na swoje zamiary z jakimi się tutaj udali, a bez słów zgodnie ta zauroczona sobą para chciała skończyć ten proceder. To wydarzenie, które tutaj się odbywało w tym czasie było wielką hańbą dla tych terenów, ale mimo tego musieli przyjmować to na klatkę piersiową i kroczyć do przodu. Po chwili ciszy Dai otworzył oczy i spojrzał w ziemię pomiędzy nimi.
- Wiemy, że jest to barbarzyństwo, ale starano się to powstrzymać i nie inaczej jest w tym roku. Obecnie osada jest bardziej o wiele monitorowana, a wszyscy podejrzani ludzie zatrzymywani przez członków tego klanu. Uwierzcie mi, nie znajdziecie lepszych osób do takich rzeczy, a mimo wszystko nie byli w stanie tego zrobić. Nikt nic nie wie na ten temat, a teren prowincji znowu jest monitorowany przez shinobich w celu napotkania jakichś wskazówek, dlatego nie polecam jako obcy ludzie się tam udawać. Ściągniecie na to uwagę. Uwierzcie mi, też chciałbym to powstrzymać jak każdy kto tam żyje i żył, mam porachunki osobiste nawet, w ten sposób zginął mój brat i najlepszy przyjaciel Hayate jednocześnie, ale nikt nie był w stanie nic zrobić. To był jedyny rok, kiedy żaden z dziesięciu zaginionych nie powrócił. Potem przyszła Akiko i osobiście poprowadziła pogrzeb poległych jak co roku ubolewając każdą pustą trumną i oddając hołd tym co znikli i nigdy się nie pojawili. Jest to jedyny okres w roku, kiedy opuszcza tak często swoje biuro chcąc to zatrzymać. Nikogo to tak nie denerwuje i boli jak ją, więc nie mówcie tak jakby nic nikt nie robił.
W trakcie tej rozmowy jego towarzysz opuścił głowę i widać, że przybrał smutnego wyrazu twarzy. Wraz z każdym słowem w wymianie zdań rozmyślał nad czymś intensywnie. Czyżby coś ukrywali? Yoichi mógł usłyszeć lekko przyśpieszone jego serce, ale to nic nie oznaczało, przecież to były emocjonalne sprawy szczególnie, że ktoś im bliski był w to wplątany. Hańba i wstyd im także, jako iż tam się wychowali i nie mogli nikogo obronić. Kiedy Dai skończył mówić Hayate% tylko pokiwał głową dalej nie pokazując wam swojej twarzy. Wydawało się, że płacze słysząc o tym, jakby jego sumienie bijące go codziennie "dlaczego to nie byłem ja" nie wystarczało w tym wszystkim. Po chwili poleciała z polika pojedyncza łza i spadła na ziemię, ale na tym wyglądało, że koniec. Skończy się na lekko czerwonych oczach, a także bardziej wilgotnej niż zwykle źrenicy. Nie ma co się bać, do najgorszego, dalszego załamania Hayate nie doszło. Udało się mu to opanować, ale ból... Pozostawał i wił się w jego sercu, które jest dziwnym organem. Często wydaje się, że z czymś już dawno sobie poradziliśmy, a wystarczy jedna wiadomość, jedno spojrzenie, wspomnienie i natychmiast daje znać o uśpionych w sobie emocjach. To co zamykaliśmy w sobie w samotności z nikim nie rozmawiając.
- Wybaczcie mu nie lubi tego tematu. Zawsze przynosi mu duże cierpienie, to będzie pierwszy rok po tamtym zdarzeniu. Co do tego jakie środki podjął chyba odpowiedziałem, więc nie musisz tego robić o ile uzyskałabyś dostęp do siedziby liderki to musisz ją jeszcze zastać. To ona patroluje nocami także miasto, a w dzień załatwia sprawy rodu i odsypia ten czas. Mam nadzieję, że te informacje zostawicie dla siebie, nie uczynicie niczego dobrego rozpowiadając o tym. Kto wie ile szaleńców jest na świecie, a może i oni zechcą dołączyć do tego zamiast pokonać to zło? Nie brakuje wam odwagi to muszę przyznać, ale nie wróżę im nic dobrego. Nikt nie wie czy to wioska, bo nikt nie ma z nimi kontaktu. Tylko ogólny zarys jak to wygląda z szczątek zniszczonej pamięci, ktoś wiedział dokładnie jak to zorganizować nie zostawiając za sobą śladów.
Nagle niespodziewanie dało się usłyszeć cichy szept. Był on słyszalny tylko dla Yoichiego i Dai'a.
- Powiedz im prawdę.
Dai tylko spojrzał się na niego, a tutaj też na was lekko z niepewnością. Po chwili Hayate powtórzył te słowa tylko już dosyć głośno, słyszalnie dla każdego. Widać było kroplę potu na czole wysokiego mężczyzny, który do tej pory prowadził rozmowę, ale jak już to było wiadome w czymś kłamał, albo nie mówił wszystkiego. Po chwili westchnął.
- Widzisz... W jednym kłamałem przyznaję się bez bicia. Mój brat... Powrócił z tamtego miejsca, ale nie wrócił do osady. Poszukiwałem go po tym jak zniknął, aż znalazłem go na szlaku i zabrałem stąd. Stracił całkowicie zdrowie psychiczne i się nim od tej pory wraz z Hayate zajmujemy. Była u niego liderka, spotkałem się z nią i opowiedziałem o tym i zrozumiała tą decyzję. Nie należę do rodu, a jestem zwyczajnym mieszkańcem, myślałem, że może ona coś pomoże, dowie się i zatrzyma to, ale... Nic z tego spotkania nie wynikło. Mam nadzieję, że zrozumiecie, że zataiłem taką informację? Nie sprowadzałem go z powrotem, bo tacy ludzie uważani są tam za przeklętych przez niektórych ludzi, chociaż jest to szybko eliminowane. Wzgardy w oczach niektórych nie da się oszukać, ale nie ma co się dziwić. To on zabił pozostałych dziewięciu i wrócił tutaj w niewyjaśnionych okolicznościach, chciałem już mu tego oszczędzić i dlatego wyprowadziłem się z nim mówiąc o tym tylko Hayate. Tylko dlaczego zdecydowałeś się im powiedzieć?
- Twój brat nie cieszyłby się, że tak kłamiesz obcych, którzy chcą pomóc. Chociaż z nimi możemy być szczerzy, zresztą przyszedł mi pewien pomysł. Hideo przecież zawsze stawał się ludzki przy zwierzętach, a tutaj mamy dwa wilczury przystosowane do ludzi, a co szkodzi nam spróbować? Może to oni będą w stanie coś zmienić wreszcie. Zawsze polegaliśmy tylko na sobie. Może warto przyjąć prywatnie niewielką pomoc od tej dwójki w celu zatrzymania tego? Nie wyglądają na słabych, ale od razu was ostrzegam. Nie możecie oczekiwać pomocy z strony rodu Yamanaka. To mogłoby wyglądać, że jesteście w to zamieszani, a nie chcecie spędzić cały ten okres w więzieniu. Jedyne w czym możemy pomóc to zaprowadzić was do Hideo, mojego przyjaciela o którym Dai już mówił. Jak tam nic nie znajdziecie zapomnicie o całej sprawie na zawsze. Przynajmniej ucieszy się jeżeli będzie mógł pobawić się z zwierzętami. Jesteście parą z rodu Inuzuka prawda, a to wasze ninkeny prawda? Uczyniłbyś to dla mnie i przynajmniej dał mu chwilę radości jeżeli niczego się nie dowiecie?

Jego głos może i się załamywał wraz z kolejnymi słowami, ale nie przerywał swojej wypowiedzi. Wkładał w nią całe swoje serce, przemawiając emocjonalnie, z jego głębi. Tym razem widać, że to nie mogło być kłamstwo. Dai nie wiedział, co powiedzieć, ostatecznie rozłożył ręce poddając się i wstał kłaniając się wam oczekując na odpowiedź. Hayate widząc to mimo kropel spływających mu po poliku także wstał widząc zachowanie Dai'a i dołączył do niego w ukłonie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2120
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 19 wrz 2016, o 15:57

Nie do końca chodziło Yoichiemu o drogę do wioski, a sam punkt orientacyjny. Pytał o położenie jej, bo skoro pamiętali niektóre wydarzenia z niej, to mogli też zapamiętać jakiś na pierwszy rzut oka nieistotny szczegół. Jakąś specyficzną górę w oddali, może strumyk albo jakieś dziwne drzewo? Wszystko mogłoby być punktem zaczepowym. Chociaż skoro nawet Yamanaka nie dali rady wyciągnąć jakichś informacji z tych co przeżyli ten koszmar, to jakim cudem mógłby zrobić to rudowłosy? W końcu Ród z Soso był znany z tego, że potrafił wnikać w umysł i czytać z niego jak z otwartej księgi. Cóż, Inuzuka miał własne sposoby, które nie wymagały wiedzy ofiar tego festiwalu. Wystarczył węch.
No i Yoichi otrzymał odpowiedź na swoje zastanowienia czy kunoichi zechce zakończyć ten absurd. Całe to wydarzenie musiało napełniać ją podobnym obrzydzeniem co rudzielca, gdyż wydawała się nawet mocniej oburzona niż on sam. Z jednej strony ucieszył się, że są zgodni i będą mogli dać kres temu szaleństwu, ale z drugiej... nie do końca chciał, aby Reika musiała mieszać się w to wszystko. Wolałby sam to zrobić, oszczędzić jej widoków i brudzenia się krwią. Nie będą to w żadnym stopniu przyjemne wspomnienia, a nie takie chciał budować razem z nią. Fanatycy urządzali sobie co roku rzeź i oni musieli zrobić w tym roku coś podobnego, ale raz na zawsze. Łatwiej było myśleć, że zwyczajnie kończą kult mrocznego bóstwa. Nie tak łatwo już było nazwać rzecz po imieniu - musieli ich wszystkich wymordować. Urządzić im ich krwawy festiwal, ale w innym stylu. Już jedno takie przeżycie miał za sobą Yoichi. Wraz z Hoshiko, Manami i swoimi Ninkenami doprowadził do końca całej grupy bandytów, którzy porywali Ninkeny. Może nawet to byli Ci sami, którzy zabili mu ojca i porwali Yufiego. Dokonał swojej zemsty. Przynajmniej jednej.
Zatem nie mogli o tym rozpowiadać, ani informować rodu Yamanaka. Szkoda, bo mogliby wymienić się informacjami, a to ułatwiłoby całą sprawę. Chociaż Dai wspomniał, że niczego nie udało im się osiągnąć. Możliwe, że kontakt z liderką byłby jedynie stratą czasu. Przyjdzie czas na rozmowę z nią, gdy już wszystko się uspokoi. Nawet w tym przypadku Yoichi uważał, że ich sukces to kwestia czasu. Nie zniechęcał go fakt, iż od kilku ładnych lat nikomu nie udało się cokolwiek ustalić. On czuł, że będą tymi, którzy nareszcie dokonają zmiany.
Przyśpieszone bicie serca jednego z mężczyzn zwróciło uwagę rudzielca, ale nie pomyślał nawet, że mogą kłamać. Wydawało mu się, iż zwyczajnie temat jest ciężki i niełatwo się o nim mówi szczególnie, że stracili tam wyjątkowo bliską osobę. Zignorował więc ten znak i w milczeniu słuchał co jeszcze mają do powiedzenia. Nie chciał im przerywać, gdyż i tak zapewne sporo wysiłku wkładali w opowiadania o czymś tak koszmarnym. Zresztą widać było cały ten trud w słowach, gdy Hayate omal nie pękł i ledwo powstrzymał łzy. Wszystko się zmieniło, gdy rudowłosy usłyszał szept. A jednak był w tym fałsz, ale dlaczego? Przecież starali się pomóc. Przyśpieszone bicie serca, pot, niezgrabne i dziwne ruchy. Wszystko to wskazywało na kłamstwa. Warto zapamiętać. Nie pozostało im nic innego jak wysłuchać dalszej części opowieści.
I wszystko zaczęło się wyjaśniać. Skłamał, aby oszczędzić bratu dalszych nieprzyjemności związanych z tym co przeszedł. Z pewnością nie łatwo było mu próbować wracać wspomnieniami do tamtych wydarzeń. Szczególnie, że postradał część zmysłów. Hideo, jak wspomnieli, lubił zwierzęta, a to dawało Yoichiemu pewną przewagę nad Yamanaka. Kontakt z takimi wielkimi psami mógł go nieco... uspokoić i otworzyć, a to mogło doprowadzić do przypomnienia sobie czegoś, czego nie udało mu się wcześniej wyciągnąć z własnej pamięci. Warto było spróbować tej opcji szczególnie, że to dalszy trop i nie mieli niczego innego co mogliby zbadać w tym momencie.
Parą z Rodu Inuzuka? Hmm, ciężko stwierdzić, że są parą, ale z pewnością oboje nie byli z rodu władającego Yusetsu. Czy był jednak sens tłumaczyć, że w przeciwieństwie do większości Inuzuka, Yoichi był już na tyle utalentowany, że potrafił wytworzyć więź z dwójką Ninkenów? Raczej nie, więc postanowił to przemilczeć. Nie była to najważniejsza na świecie informacja, ani nic nie zmieniała. Zdziwili jednak rudowłosego nagłym ukłonem. To oni powinni kłaniać się w podziękowaniu za opowieść o tym festiwalu, która nie napełniała pozytywnymi uczuciami. Wyprostował się zaraz za nimi i złapał ich za ramiona, aby dać im znać, żeby się podnieśli. Nie lubił przesadnych grzeczności skierowanych w jego stronę. Czuł się niezręcznie jak traktowano go z jakimś dziwnym szacunkiem. Wolał jednak mieć relacje na zasadzie luźnych znajomych niezależnie czy to z dzieckiem, czy liderką rodu. Niestety to ostatnie było niewykonalne, raczej.
- Nie masz o co prosić w ten sposób. Moi czworonożni towarzysze z przyjemnością pobawią się z waszym bratem. - odparł z lekkim uśmiechem, a Ninkeny jednocześnie zaszczekały zgodnie. - Obiecuję wam, że zakończę to szaleństwo. To ostatni rok, w którym te tereny żyją w strachu. - obiecywał tylko za siebie, bo decydował tylko o sobie. Nie mówił za Akirę, Ayu, ani Reikę. To była ich sprawa czy chcą się do tego stopnia zaangażować w to wszystko jak on. Rudowłosy nie mógł zwyczajnie żyć z myślą, że coś takiego ma miejsce na świecie, a on mimo możliwości i świadomości, nie robi z tym nic. Nie zasnąłby. Już podczas opowieści dwójki mężczyzn niejednokrotnie zaciskał pięści oraz zęby ze złości. Nie mógł przy nich wybuchnąć, nie teraz. Z całych sił się powstrzymywał, chociaż należał do tych osób, które miały problemy z panowaniem nad emocjami. W tym momencie musiał dać radę, gdyż przed sobą miał pośrednie ofiary fanatyków.
- Chyba nie mamy na co czekać. Możemy ruszać, Reika? - spojrzał na dziewczynę, aby upewnić się, że nie chce niczego jeszcze sprawdzić lub czy nie ma innego pomysłu. Hideo był osobą, która przeżyła festiwal, więc zapewne to najbardziej rzetelne źródło informacji, które było w centrum tego absurdu. O ile rzeczywiście Akira i Ayu wpłyną pozytywnie na zszarganą psychikę ofiary fanatyków, to ten może podzielić się wyjątkowo cennymi informacjami.
- Mogę jeszcze zadać kilka pytań? - tutaj odwrócił się znów do dwójki mężczyzn. Czekał, aż mu pozwolą i dopiero wtedy zamierzał się odezwać. Mogli mieć dość już opowieści na ten temat, więc należało to w razie czego uszanować. Yoichi nie zamierzał naciskać. - Na ile dni zniknął Hideo? I jak wiecie, to przydatna byłaby informacja którego dnia zniknął, a którego wrócił. I gdzie go znaleźliście? Miał coś przy sobie? Ubrany był w to samo? Jakieś ślady nosił na sobie? Tatuaż? Wybaczcie mnogość pytań, ale to wszystko pomoże nam w całej tej sprawie. - gdyby dowiedzieli się w jakich dniach zniknął, to mogliby dokładniej określić kiedy zaczyna się oraz kończy festiwal, a więc ile trwa dni. Miejsce znalezienia jest wyjątkowo ważne. Gdyby to były jakieś ścieżki od boku wiosek, to wskazywałoby to na pewien kierunek, z którego wrócił. Jakby miał coś przy sobie z wioski wyznawców, to węch Yoichiego i Ninkenów mógłby złapać trop. Tatuaż skojarzył mu się dlatego, że porywacze Ninkenów byli nim oznaczeni. Rudzielec starał się na ile mógł, aby pomóc temu regionowi, a szczególnie tej dwójce. Inni mogliby stwierdzić, że nie ich prowincja, nie ich interes, ale nie rudowłosy. Ten Inuzuka nie dzielił świata na jakieś błahe, wymyślone granice. Ludzie to ludzie, nieważne skąd pochodzą. Wszyscy zasługują na takie samo traktowanie. O ile oczywiście swoim zachowaniem nie dowiedli, że należy do nich podchodzić inaczej. Dla morderców niewinnych ludzi nie było litości. Nie w rozumowaniu Yoichiego.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 19 wrz 2016, o 20:31

Delikatne muśnięcie na głowie sprawiło, że Reika zamrugała oczami i sięgnęła do włosów, żeby sprawdzić, co też się jej uczepiło. Miała tylko nadzieję, że to nie jakiś pająk, albo robal, bo zaraz narobi tu całkiem sporego krzyku i w sumie byłoby tak trochę wstyd, że nieustraszona kunoichi boi się czegoś tak niepozornego i niegroźnego. Nie bała się, po prostu ją to obrzydzało. Na szczęście to, co ściągnęła z głowy, okazało się być małym kwiatkiem, który nawet wywołał lekki uśmiech na zmęczonej twarzy dziewczyny. Miała ochotę żartobliwie założyć ten kwiatek Akirze za ucho, ale ostatecznie nie był to czas ani miejsce do żartów. Rozmowa okazała się być całkiem poważna, więc kwiatek pozostał w dłoni Reiki, zaś ona sama uważnie się wszystkiemu przysłuchiwała. Gdy dowiedziała się, że Klan Yamanaka wcale nie jest taki bezczynny, tylko zwyczajnie nie jest w stanie poradzić sobie z problemem, zaś sama Liderka nocami patroluje miasto i osobiście ją dotyka ta sytuacja, kunoichi westchnęła i opuściła wzrok na Akirę.
- Przepraszam. - Odezwała się po chwili. - Po prostu frustruje mnie to, że przez te lata nie dało się nic z tym zrobić i nadal giną niewinni ludzie. Trzeba koniecznie to powstrzymać.
Zrobiła przygnębioną minę, gdy panowie wyznali, że jeden stracił w tym barbarzyństwie brata, który był najlepszym przyjacielem tego drugiego, więc obu łączyła jakaś więź, a już na pewno wspólny smutek po stracie bliskiej osoby. Pogłaskała Akirę po karku, jakby chciała dodać sobie nieco otuchy bliskością Ninkena, który jej strzegł. Tak, obecność psów, zwłaszcza takich dużych była naprawdę pokrzepiająca, zwłaszcza gdy pojawiły się pierwsze łzy. Dodatkowo pozytywnym bodźcem było to, że Yoichi również chciał powstrzymać to szaleństwo, więc teraz mieli wspólny cel, nawet jeśli był to fałszywy trop odnośnie jej misji, jaką było zdobycie zwoju z techniką. Może jeśli uda im się powstrzymać to szaleństwo, to Yamanaka pomogą im wtedy w poszukiwaniach. Na razie jednak trzeba było wpaść na trop miejsca, gdzie odbywa się ten cały Festiwal, a trudno o to, kiedy informatorzy Cię oszukują. Tak, mamy tu pierwsze kłamstwo, ale jak się po chwili okazało, było one w dobrej wierze, gdyż mężczyźni zwyczajnie chcieli chronić bliską sobie osobę, co Reika doskonale rozumiała. A więc owy brat i przyjaciel nadal żyje, tylko postradał rozum, do tego jeszcze dobrze reaguje na psy. Może da się z niego coś wyciągnąć, co mogłoby im pomóc w poszukiwaniach. Zawsze to jakiś trop, do tego jedyny, bo przecież nie pójdą do wioski i nie będą pytać, skoro to taki drażliwy temat. Jeszcze narobią sobie kłopotów i dopiero będzie. W każdym bądź razie, nie mogła decydować za Yoichi, bo w końcu Ninkeny były jego towarzyszami, a nie jak Dai i Hayato błędnie założyli, ich psami, a oni byli parą Inuzuka. Dlatego też decyzję zostawiła Rudowłosemu, a sama milczała, czekając na to, co powie, chociaż już wiedziała, że się zgodzi. Yoichi miał dobre serce i skoro chce powstrzymać rzeź niewinnych ludzi, to zrobi teraz wszystko, aby tylko osiągnąć ten cel, a Reika całkowicie go w tym popierała i pomoże jak tylko będzie mogła.
- Moją obietnicę również macie. - Odezwała się po tym, jak Yoichi się zdeklarował. - Zrobię co w mojej mocy, żeby zaprzestano tych rzezi, a winni za to poniosą surową karę.
Pomimo widocznego zmęczenia na jej twarzy, niebieskie oczy dziewczyny na chwilę stały się zimne niczym lód. Najwyraźniej już wiedziała, co robi tym fanatykom, gdy tylko będzie miała ich w garści. Na pewno będą srodze cierpieć. Po chwili lód w jej oczach stopniał, gdy przeniosła wzrok na Yoichi, który zwrócił się bezpośrednio do niej.
- Tak, ruszajmy. - Odpowiedziała i podniosła się z trawy, otrzepując ubranie. - Mam nadzieję, że Hideo będzie w stanie nam pomóc, i że mimo wszystko go nie przestraszymy, jako że jesteśmy obcymi. Co prawda znam sztukę leczniczą, ale na złamany umysł nie jestem w stanie nic poradzić.
Nie miała nawet pojęcia, czy Iryōjutsu na wyższym poziomie było w stanie uleczyć sam umysł. To chyba wykraczało poza zakres tej dziedziny, co było dosyć przygnębiające. Rany ciała dało się naprawić, choćby nie wiem jak były poważne, zaś tutaj nic nie można było zrobić.
Kiedy Yoichi wyrzucił z siebie całą falę pytań, Reika spojrzała na niego ze zmarszczonymi brwiami, ale już po chwili zdała sobie sprawę, do czego może dążyć Inuzuka. Ten klan słynął z wybitnego tropienia i jeśli tylko uda się znaleźć odpowiednie miejsce i złapać trop, wtedy pójdzie już jak po maśle. No może nie tak do końca, bo jeśli znajdą to przeklęte miejsce Festiwalu Śmierci, to zapewne czeka ich dość ciężka walka. Czy sobie poradzą? Reika wierzyła, że razem na pewno.

//Wybaczcie, że nie dorównuję wam w długości postów, ale nie bardzo miałam co pisać .__. nie moje psiaki i w ogóle kiepski ze mnie tropiciel, więc pozostaje mi tylko potakiwać :<//
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2046
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 21 wrz 2016, o 22:38

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 11/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek
Cała rozmowa o tym się nie przeciągnęła dzięki szybkiemu przejściu do szczegółów przez przypadkowo spotkanych ludzi. Bohaterzy główni tej powieści, którą tutaj w sumie piszemy w kolejnym jego rozdziale historii złożyli szybkie deklaracje do zemszczenia się, ale... Czy nie wyobrażali sobie za wiele? Z kimś z kim nie może poradzić sobie cały ród chcą dać radę w dwójkę, czwórkę. O zwierzakach nie zapominajmy, trzeba liczyć te zwierzęta jako inteligentne i nie odłączać od grupy. W końcu swoją siłą w walce przerastały nie jednego. Uzbrojenie miały całkiem mocne, uzębienie z niezwykle mocnym chwytem paszczy, oraz pazury ostre niczym brzytwy mogące przeciąć ciało. Wyglądało nieźle o ile chodziło o zabicie grupy bandytów, shinobich, ale nie ludzi co są w stanie oszukać lidera Yamanaka. W jaki sposób? To zostawało jeszcze tajemnicą i nie wiadome czy kiedykolwiek się to rozwiąże. Takie nastawienie spowodowało natychmiastową reakcją Dai'a.
- Nie obiecujcie mi tego, bo jak zginiecie to waszą śmierć przypiszę także sobie. Po prostu wam pomogę, ale odradzam wam tego, skoro ktoś potrafi to tak ładnie ugrać to nie może być jakąkolwiek osobą. Dodatkowo nie wiecie ile tam ich jest, a jesteście zdani tylko na siebie, co wy chcecie osiągnąć? Skoro specjalizują się w takich rzeczach to muszą być silni. Nie oszukujmy nikogo tutaj, że to jest możliwe. Nie zabronię wam tam iść, tak jak mówiłem, to wasza decyzja i wasze życie, ale zanim zrobicie to przemyślcie to tyle razy, ile trzeba abyście zmienili zdanie. Poprosiłem was abyście dali lepsze samopoczucie mojemu bratu, bo chciał tego Hayato, ale nie poproszę was o rozwiązanie tej zagadki. To tak jakbym prosił was, abyście poszli na śmierć. Zrobicie co zechcecie i to tyle. No to jak wyjaśniliśmy sobie to to teraz ruszajmy o ile dalej chcecie.
Hayato swoim wyrazem twarzy pokazywał, że popiera z bólem słowa towarzysza, chociaż za bardzo nie chciał się odzywać. Mimo jego słów spodziewam się, że wszyscy wyruszyli dalej prawda? Tylko jedno mogłoby być mylące. Oddalaliście się od Soso, czyli nie zmierzacie do osady Yamanaka, chociaż powiedział, że tam z bratem nie mieszkają prawda? Szliście za to w kierunku Shigashi No Kibu i Yusetsu. Na rozwidleniu wybraliście tą pierwszą prowincję z dwóch tutaj wymienionych. Zanim to zrobiliście to Yoichi zadał kolejne pytania, na które wypadało odpowiedzieć.
- Pytaj śmiało, czeka nas sporo do przejścia więc musimy jakoś zabić czas rozmową prawda? I Hayato ogarnij się chłopie, to już rok minął. Dla mnie to także jest smutne, ale trzeba mimo wszystko prowadzić normalne życie na tyle ile się da. Nawet teraz emanujesz tylko smutkiem.
Hayato po tych słowach można powiedzieć, że wybuchł. Smutek, który trzymał w sobie tym razem emanował w gniew zanim jeszcze Yoichi zadał swoje jakiekolwiek pytania.
- Wiesz co tak właściwie? Wkurwiasz mnie, dlatego postanowiłem. Yoichi i Reika jeżeli planujecie iść do tej wioski i zabić tych skurwieli to idę z wami, sam znam trochę sztuczek i z pewnością się przydam, a uwierzcie mi, że denerwuje mnie tutaj siedzenie nie mogąc nic zrobić. Próbowałem wiele, ale wszystko było na nic, same ślepe zaułki. Zacznę prowadzić normalne życie po zemście, a do tego czasu się nie wpierdalaj. Najwyżej zginę, ale jako członek rodu Yamanaka nie poddam się tak łatwo i skoro oni są gotowi zaryzykować życie to i ja także.
- Właśnie dlatego, że jesteś jego członkiem powinieneś użyć trochę rozumu i wybić to sobie z głowy do cholery. Sam próbowałeś odczytać jego myśli, widziałeś szczątki walki na arenie i nic poza tym. To niemożliwe, abyście zdobyli jakąkolwiek wskazówkę, nawet nie będę Ciebie zniechęcać do zemsty, ale... Nie licz na cokolwiek z tego, to jest zbyt szalone. Bo co zobaczy ninkeny i odzyska pamięć, nagle stanie się normalny? Nikt w to nie uwierzy. Powtarzasz wiele razy swoje pomysły na jego uzdrowienie i szukasz jakiegokolwiek sposobu na zdobycie informacji o ich lokalizacji, to już nie jest normalne, to jest desperacja i od dawna mi się to nie podoba. Ile razy można słuchać od roku o tym, że wreszcie się zemścisz? Wcześniej mówiłeś o zakończeniu tego, ale nie żyłeś tylko tym. I pochwalałem to, wspólnie wspieraliśmy Ciebie z Hideo. Potrafiłeś się cieszyć, przebywać z nami i wykonywać co należy wobec rodu, a co teraz? Teraz zaniedbujesz swoje obowiązki, a zemsta Ciebie pochłonęła. Nie widzisz tego? Otwórz swoje oczy do cholery! Nie chciałem poruszać tego tematu, ale swoim smutkiem zmusiłeś mnie do tego. Kolejna Twoja szalona teoria z zwierzętami. Odzyskuje rozum, dobre sobie. Było przyprowadzić już dawno zwierzę do domu jak tak. Przyznaj się, że próbujesz się łapać teraz wszelakiej możliwej opcji, a nie patrzysz na to logicznie. Widzisz szansę to próbujesz, nawet nie analizując jej i wmawiasz sobie, że masz rację. Błądzisz w kółku bez sensu. Czas z tym skończyć. Obiecaj mi, że jak teraz się nie uda to już dasz sobie z tym spokój i rozpoczniesz spokojne życie dalej, bo prawie rok można powiedzieć straciłeś bez sensu jakiegokolwiek. Kiedyś szanowałem Twoje próby odnalezienia ich, ale teraz to jest szaleństwo!
- Nie ma sensu z Tobą rozmawiać, bo Ty i tak uważasz to za niemożliwe. Będąc takim pesymistą jak Ty nigdy się tego nie powstrzyma! Coś musi zadziałaś, coś...
Tutaj jego głos przygasał.
- Jestem realistą i patrzę przez pryzmat dowodów, które co roku się powtarzają. Coś musi zadziałać? Właśnie potwierdzasz tylko moje słowa, zresztą skończmy to. Nie idziemy sami, aby się kłócić. Wybacz Yoichi, my tak czasem mamy, a teraz o co chciałeś zapytać?

Na tym swoją dyskusję zakończyli obecnie, ale nie zapowiadało się, że na długo. Jeden i drugi upierał się ostatecznie przy swoim zdaniu, ale nie wyglądało, aby mieli wobec siebie jakąś urazę, a przynajmniej... Dai tak nie wyglądał, a Hayato? Obrażony na niego teraz i raczej lekko wściekły, ale słowa usłyszane uderzyły w niego i zadziałały. Dały mu do myślenia, toteż wyłączył się z rozmowy Zadałeś pytania, a Dai chwilę zamyślił się przed jakąkolwiek odpowiedzią nie chcąc strzelać, a rzetelnie przekazać informacje jakie wie. Jak mówił, nie ma zamiaru wam nic utrudniać mimo wszystko.
- Widzisz porwania zaczęły się już od dwóch dni i trwają tak przez jakieś dwa lub trzy tygodnie. Czas ich zakończenia bywa różny i raz podobno ostatnie porwanie zdarzyło się miesiąc po rozpoczęciu ich. Dokładnego dnia tamtego roku nie pamiętam, ale spotkałem go jakiś miesiąc po skończeniu porwań. Daty kiedy odnajdywali ich żywych też się zmieniały, czasem zastali kogoś martwego, bo został zaatakowany przez zwierzęta. Znalazłem go przy niebiańskich szczytach. To kolejny powód, abyście tam nie szli i nie szukali tego miejsca. Nie mówcie, że o nich nie słyszeliście. Co do znaków to miał jeden, ale to nic nam nie daje, ponieważ jest ona na jego plecach z jego numerem jak każdy porwany. Podejrzewam, że oznaczali w ten sposób zawodników na arenie, do niego należy numer osiem.

Szliście tak, aż z drogi do Shigashi skręciliście w mniejszą ścieżkę, mało udeptaną prowadzącą do jaskini.
- Od razu uprzedzam, musimy przejść przez tą jaskinię i zajmie nam to zapewne pół dnia zanim dotrzemy do miejsca docelowego, mieszkamy na odludziu o ile to zrozumiałe. Chcemy nacieszyć się spokojem o ile to możliwe.
- Tylko Ty chcesz.
- Zawsze możesz wrócić do wioski, a może chcesz zabrać z sobą Hideo? Dobrze wiesz, że z nim tam dla mnie nie ma miejsce, ale dla Ciebie droga wolna.
W odpowiedzi na to dało się usłyszeć ciche westchnięcie Hayato. Wyglądało jakby już się uspokoił. Droga jeszcze trochę wam zajmie, zresztą. Łatwiejsza jej część za wami, teraz trudniejsza... Jaskinia.


ZT -> viewtopic.php?f=18&t=2811
Już zmieńmy temat, nic się nie stanie, a jaskinię można podpiąć pod część góry.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2120
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Szlak transportowy

Postprzez Inosabu » 19 lis 2016, o 02:33

Szlak transportowy. Najczęstsza trasa przewozu towarów jak i ludzi do innych części państw. Łakomy kąsek dla każdego bandyty, który ma nad swoją głową herszta, chcącego wzbogacić się o kolejne głupie Ryo. Pfft, pomyślał Inosabu, gdy sam wszedł na ścieżkę. Pogmerał przez chwilę stopą w ziemi, łamiąc kark zdechłej już i tak myszy. Chrupnięcie oznaczało, że w końcu naruszył odpowiedni kręg. Dobrze, przynajmniej przez chwilę sobie ulżyłem. Kolejny raz pociągnął łyk ze swojej butelki z sake. Przyjemny trunek rozpieszczał go jak czuła kochanka, powodując przyjemne uczucie w gardle. Dla blondyna, po tylu ilościach spożywanego alkoholu dziennie było widać, że po prostu mu "smakował", o ile alkohol w ogóle może smakować. Łagodził wszystkie smutki, zmywał z serca kamień zwany bólem. A przy każdym łyku po prostu czuć, że się żyje, gdy tylko czujesz szczypanie na ściankach gardła.
Inosabu szedł powoli, nie śpieszył się. Obserwował otaczającą go dziką przyrodę, przerywając sobie czasami ten widok na kolejny łyk sake, by po chwili znowu wrócić do rozkoszy dla oczu. Nie zastanawiał się dokąd idzie lub gdzie go poniesie. Po prostu miał cel iść przed siebie. Tyle ile nogi go poniosą, tyle dojdzie. A nuż odkryje coś nietypowego. Coś niespodziewanego. Interesującego i wzbudzającego w nim ciekawość. Tą dziecięcą, której doświadczał w najmłodszych latach żywota.
Inosabu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Heiji » 19 lis 2016, o 15:03

1/15+
"Pościg!"
Misja dla Inosabu




Każdy dzień mijający na obszarze szlaku transportowego był dosyć nudny no i przedewszystkim spokojny. Tak też mogło by się wydawać i dnia dzisiejszego kiedy to młody bohater imieniem Inosabu wkraczał właśnie na drogę. Idąc podeptał, a raczej rozmaślił i tak zdechłą już mysze, która zapewne leżała tutaj dosyć długo. W każdym bądź razie chłopak z klanu Yamanaka umilał sobie swój dzień pijąc dosyć rozsławiony trunek na całym świecie jakim było sake. Młodzieniec zachwycał się jego smakiem o ile takowe posiadało, połykając stopniowo dawki drażniącego w gardło napoju. Sam fakt tego był dosyć znośny zwłaszcza, że pogoda dzisiaj nie należała do tych najpiękniejszych. Dlaczego? Płatki śniegu jeden za drugim spadały wokół młodzieńca, a i temperatura nie była dosyć przyjemna. Jednak z drugiej strony picie sake miało pewne plusy. Inosabu był wystarczająco rozgrzany by nie odczuwać chłodu zimy. Idąc drogą w pewnym momencie nasz młody bohater poczuł małe drgania na ziemi i charakterystyczny odgłos jadącego wozu zaprzęgniętego do koni. Kiedy tylko się odwrócił mógł zauważyć jak woźnica usiłuje z całych sił zmusić konie do większego wysiłku. Prędkość z jaką się przemieszczali była całkiem spora. Wszystko wskazywało na to, że gdzieś się spieszył lub ktoś ich ściga. W tym przypadku chodziło o to drugie, ponieważ niedługo po tym Inosabu zauważył dwa pędzące wprost za wozem czarne konie. Jednego dosiadał jakiś mężczyzna, zaś drugi był wolny. Na szczęście lub nie szczęście chłopaka wokół nie było praktycznie nikogo, nawet jednego strażnika. Być może jest czas zmiany, a może po prostu mają przerwę? Kto wie... Tak czy inaczej chwilę po tym jak wóz przejechał obok młodzieńca jeździec, którym był mężczyzna w średnim wieku zatrzymał się tuż obok chłopaka tym samym chwilę po tym krzycząc żałośnie.
-Potrzebuje pomocy!-słowa wypowiadał w dosyć szybkim tempie zupełnie tak jak by przed chwilą wykonywał bardzo męcząca czynność.
-Ukradł mój wóz z towarem, jeżeli go nie odzyskam to stracę wszystko...-kolejne słowa wpadły wprost do uszu chłopaka, chwilę po tym nieznajomy dodał na zakończenie tym samym czekając na reakcję młodzieńca.
-Proszę pomoż mi...zapłacę...-kiedy skończył mówić spojrzał lekko na konia bez jeźdźca zupełnie tak jak by miał nadzieję, że chłopak zgodzi się mu pomóc. Inosabu miał więc mało czasu na podjęcie decyzji, ponieważ z każdą kolejną chwilą majątek kupca oddalał się coraz dalej i dalej...


Heiji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Inosabu » 19 lis 2016, o 15:25

Motyw drogi to częsty sposób opowiedzenia historii danej książki. Główny bohater ciągle podróżuje po świecie, szukając lub chcąc dosięgnąć swojego celu. Przeważnie jest on też ciekawie przedstawiony, tudzież przejawia w sobie pewne interesujące czytelnika cechy. Ale czy można było to powiedzieć o Inosabu? Kimś, kto taki cel stracił już dawno temu, a jego tułaczka po świecie nie posiada żadnego konkretnego celu, a zdobywa jedynie tymczasowy w zależności od sytuacji. Mężczyzna sam o siebie raczy mówić, że nie zasługuje na nic więcej niż zwykły napitek czy jedzenie. Większość zdobywa sam, swoimi rękoma i swymi czynami. Nie potrzebuje też sztucznego miłosierdzia, ot co by tylko ktoś poczuł ulgę, że zrobił dobry uczynek i cały jego dzienny licznik wyzerował się. Nie, to tak nie działało.
Gdy tylko kolejny łyk trafiał z gwintu do gardła blondyna, coś zaczęło się dziać. Tętent koni, drganie ziemi, aż w końcu ukazanie się sceny typowej z teatrów japońskich. Pościg za kimś, w jakim celu? Po co? Inosabu nie zastanawiał się do momentu w którym jeden i jedyny z jeźdźców konnych odezwał się do niego, jęcząc coś o pomocy i zapłacie. W czasach podziału terytorialnego pomoc jest tym, czego oczekuje każdy w złych chwilach. A dlaczego zatem nie pomóc, skoro nie ma się innego celu. Butelka z sake wylądowała za pazuchą, młodzieniec poprawił swoje rękawiczki i z lekkiego rozbiegu wsiadł na konia, łapiąc go za uzdę. - Cii, spokojnie, moja tymczasowa kochanko. Będziesz delikatnie ujeżdżana. Nawet nie ucierpisz. - I klepiąc konia po karku, Inosabu spojrzał na mężczyznę w średnim wieku siedzącym obok niego. - To, że zapłacisz, jest pewne. Może i niechętnie, może i chętnie, ale zapłacisz. A teraz galopem za tym powozem. Wio, Różyczko, wio! - Piętami uderzając konia, rozkazał mu rozpędzić się.
Inosabu
 

Następna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości