W głębi lasu

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikarui » 9 lis 2018, o 11:38

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
26

Chcieli wykorzystać jak najbardziej, najlepszym dowodem było to, że znana ci technika z dziedziny powietrza roztargała twoje włosy na boki, chcąc wepchnąć kolejny pył do oczu. Miała zepchnąć ciebie - zamiast tego przewaliła truchło, które zostawiło za sobą malownicze plamy szybko wsiąkające w chciwą ziemię. Wreszcie można było powiedzieć, że byłeś wystarczająco gruby, żeby nawet się nie wzruszyć tym podmuchem. Pamiętasz te dwa lata temu? Musiałbyś się cofnąć, zawalczyć o równowagę. Rozwój był na wyciągnięcie ręki. Na tyle blisko, że już zdołałeś go pochwycić i zacisnąć na jego gardle. Osoba, którą obserwowałeś kątem oka, drobna sylwetka, zatrzymała się, widząc to, co się tutaj stało. Za szybko dla jej oczu. Za szybko dla oczu kogokolwiek. Użytkownik Fuutonu również dał się zaskoczyć - nawet bardziej, niż ty. Jego oczy zamieniły się w wielkie monety, kiedy wpatrywał się w to, jak nadal stoisz. Czekając już w zasadzie na swój wyrok, kiedy zbierzesz się i ruszysz do kolejnej szarży. Jego pierwszy ruch mógł być zarazem jego ostatnim. Czy to więc takie dziwne, że robił tyle, co nic? Twoje słowa zadzwoniły w ciszy, która rozległa się w lesie. Dzwoniły w uszach i docierały do najgłębszych zakamarków umysłu, siejąc ziarno zwątpienia. O to przecież chodziło - żeby, jak zawsze, stanąć po swojej stronie i pozbawić się koszmarów tego, co mogło uczynić twoje ostrze. Więc po kolei - najpierw oszczędzenie ich, potem pozbycie się krwi, która zalała twoje kimono, której krople spływały po twojej twarzy, a która śmierdziała tym zapachem, który potrafił doprowadzić do mdłości. Rozciągnięte na ziemi jelito było jak sznurek, który miał prowadzić do końca kłębka. Tylko mówić, że nigdy czegoś takiego nie widziałeś? Och, widziałeś. Widziałeś już gorsze rzeczy - wystarczy przypomnieć sobie wojnę pod Murem. Gruchot czaszek, łamanych kości, które wystawały spod skóry, rozszarpanych ran, komicznie wykrzywionych sylwetek, które kładąc się jedna na drugiej zaczynały przypominać dywan. Tu był tylko jeden trup - gdzie tam ich było wiele.
Sylwetka skryta w cieniach poruszyła się i wkroczyła w krąg światła. Włosy tej kobiety, sięgające samego pasa, przypominały len, miękki i powabny. Jak i powabem kusił każdy jej kawałek ciała. Miodowe oczy, drapieżne rysy twarze, ale nadal o łagodnym rysie, pewność kroku, nawet w obliczu tego, co jeszcze przed chwilą się stało.
- Nie spodziewałam się spotkać pana tutaj, panie Seinaru. - Kojarzyłeś jej głos, jej wygląd. Należała do osób, które zdecydowanie zapadały w pamięć, nawet jeśli mijałeś je tylko gdzieś na ulicy. Pytanie, jak dobrą pamięć masz? W końcu nie było tajemnicą, że zawsze za bardzo zajęty byłeś swoimi myślami, by skupiać się na tych wokół ciebie. Blondyn przed tobą zerknął na kobietę, która najwyraźniej miała być liderką ich oddziału, ale zaraz wrócił oczyma do ciebie, ustawiony w pozycji, która miała mu umożliwić błyskawiczne wycofanie się, gdybyś jednak zmienił zdanie i zrezygnował z pogawędki rodem z animców. Niewiasta natomiast skierowała spojrzenie w dół, lekko się pochylając, kiedy krzyknąłeś. Yoshida jednak nie odpowiedział. Głucha cisza. Roztaczająca skrzydła nad głowami tych, którzy teraz słów bardzo potrzebowali.
- Bardzo intrygujące rzeczy tutaj słyszę. Pan chce nas sprowadzać do Saimin? - Jej oczy również nie posiadały źrenic.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: W głębi lasu

Postprzez Seinaru » 9 lis 2018, o 13:35

Jakkolwiek przyglądał się spotkanej kobiecie, czy to z prawa, czy to z lewa, nie poznawał jej ni w ząb. Wiadomo, był troszkę znany, niektórzy nawet czasem zaczepiali go na ulicy aby wykaligrafował im się na zwoju, jednak nikogo nie upoważniało to chyba do spoufalania się od pierwszego wejrzenia.
- A pani to, przepraszam, kto? - Może i nieco niegrzecznie, ale odpowiedział pytaniem na pytanie. Z jej tonu i całej kwestii wynikało, że powinni się znać, jednak samuraj miał to do siebie, że rzeczywiście nie miał pamięci do twarzy ani nazwisk, zatem mimo najszczerszych chęci nie był w stanie dopasować do tej buzi jakiegokolwiek podejrzanego imienia. Na razie zaprzestali walki. Naginata wróciła do swojej dawnej postaci po upływie czasu działania Kenryuto, na co nastał idealny moment. Póki co zainteresowanie Keia przeniosło się niemal w pełni z użytkownika fuutonu na nieznajomą, która odważyła się odezwać.
- No Was, Was, przecież nie ma tu nikogo innego. To Wy jesteście sprawcami tego zamieszania w pobliskim obozie Yamanaka? - Nie było za bardzo sensu ukrywać prawdy w tej chwili, więc wyjaśnienie tej kwestii wprost było jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem. Jak zwykle zresztą, Kei nie tracił czasu na gierki psychologiczne i podchody. Jej podejście do całej tej sprawy było jednak bardzo dziwne. Na tyle dziwne, że Kei zdecydował się dopowiedzieć jeszcze jedną kwestię.
- Obecnie pracuję pod rozkazami liderki Yamanaka... jak ona tam miała... Arisu! Arisu Yamanaka. - Trochę ryzykował tą informacją, jednak prawdę mówiąc, nie czuł już zbytniego zagrożenia ze strony pozostałego duetu. Kiedy sam zobaczył ich reakcję na swoje umiejętności i różnicę, jaka dzieliła jego i przepołowionego faceta, zaczął być nawet spokojny o wynik ewentualnie wszczętej na nowo walki.
Bardziej jednak niż to, zmartwiła go cisza spod powierzchni. Yoshida się nie odzywał. Wciąż ostrożnie, mając na oku wrogą do niedawna dwójkę, Seinaru zbliżył się do dołu, gdzie jego zdaniem wciąż powinie znajdować się jego Yamanaka. Zerknął w dół, aby samemu się przekonać, czy na dnie leżą zwłoki, czy może to w ogóle jakiś inny fortel i podstęp. Gdyby tam nikogo nie zastał, sam chyba nie miałby pojęcia co mogło się stać z Akiyą.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1505
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikarui » 11 lis 2018, o 23:53

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
28

- Yamanaka Riri, Sentoki rodu Yamanaka. W większości czasu właścicielka hotelu Marmur. - Odpowiedziała, opierając jedną dłoń o biodro. Wydawała się pewna siebie, może naprawdę nie ruszało go to, że zniszczyli część dowodów i śladów na to, co tutaj zaszło, że jej pobratymcy skończyli jak skończyli - marnie, a w tej marność tragizm zasiał swoje ziarno. Tym, że przed momentem z palcem w dupie zabiłeś jednego z jej ludzi, a drugi teraz drżał, ledwo będąc w stanie utrzymać mocz w swoich pęcherzu. No, dla niektórych chwil warto żyć, ale na pewno nie dla takich jak ta, w których kolejna kobieta o egzotycznej urodzie, która wydawała się wycięta z innej bajki i wklejona do tej twojej, stawała na twojej drodze. Każda poprzednia była dla ciebie nietykalna, a ta tutaj? Ta pochodziła chyba z bajki o Śpiącej Królewnie, która czekała na pocałunek prawdziwej miłości, żeby zatrzeć ostatnie ślady snu ze swoich warg i powiek i zacząć żyć życiem prawdziwym, niezakłamanym sprawiedliwością, która przecież - nie istniała. Była daleko od swojego hotelu, daleko od domu. Ty byłeś od domu jeszcze dalej, a jednak oboje spotkaliście się tu - po cichym mijaniu się w hotelu, w którym wiele się wydarzyło. A przynajmniej - wiele dla niektórych. Dla ciebie przecież nie zmieniło się nic.
Kobieta przypatrywała ci się uważnie swoimi jasnymi, niemal przejrzystymi oczami. Można by było ją niemal pomylić z Hyuugą, gdyby nie to, że jej tęczówki zabarwione były delikatną barwą miodu. Jej mimika się zmieniła, zmarszczyła brwi, być może nie dowierzając za bardzo temu, co słyszy. Przez to musiała się bardzo, bardzo mocno skupić - na tobie i na twoim pleceniu o zabieraniu kogokolwiek z powrotem do stolicy Yamanaka.
- Czyli... - Delikatny przebłysk zdziwienia przesunął się po jej twarzy, kiedy skierowała wzrok na trupa u twoich stóp. Łącząc wątki. Wątek pomyłki, która była brzydkim kleksem na stronach pisanej tutaj historii. Bardzo porażającym kleksem. Trawiła ten obraz i trawiła własne myśli. - Jeszcze żyje. - Zapewniła cię, kiedy zobaczyła, że wolno i ostrożnie przesunąłeś się w kierunku dołu. Twój towarzysz w dole... z tej perspektywy powiedziałbyś, że jest trupem. Głównie dlatego, że niemal niczego nie było widać przez gałęzie i grube konary, które zasłoniły niemal całą przestrzeń. Dostrzegałeś tylko jego ciemne, splątane włosy, przygniecioną pniem rękę, fragment zakrwawionej szaty i nogi ułożone na ciemnej ziemi. Dobre rokowania? Takie, że żył. Milczenie było wymowne, ale przecież widziałeś sam, z jakich kłopotów wyciągnęli Hayami na wojnie. Tylko że tam medyk był pod ręką.
- Nie dostałam żadnych powiadomień, że mają przysyłać posiłki. - Wybroniła się nagle Riri. Zabrzmiała, jakby się nieco... zdenerwowała. Uniosła. Bo i co w tym impasie zrobić? Dla niej to wcale nie było oczywiste. Czyjaś głowa mogła tu polecieć. Pytanie tylko - czyja? I po czyjej stronie stanęłaby Arisu, gdyby dowiedziała się, że zabito tutaj dwóch Yamanak - bez żadnego powodu?
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: W głębi lasu

Postprzez Seinaru » 12 lis 2018, o 22:25

- No to na Twoim miejscu pozostałbym przy hotelarstwie... - Odburknął Seinaru, gdy tamta pochwaliła mu się majątkiem. Wohoho... ale szycha... szkoda tylko, że atakuje w lesie kogo popadnie, a potem wysyła swoich towarzyszy do boju przeciwko członkom własnego Rodu bez żadnego zastanowienia.
- No nie stójcie tak! - Machnął na nich ręką, gdy sam wchodził do dołu, z którego przed kilkoma minutami wyskakiwał. Sam nie potrafił tego ocenić z góry, ale uwierzył zapewnieniom Riri, że Yoshidę da się jeszcze uratować. Z perspektywy samuraja nie wyglądało to za dobrze. Sam nie miał przy sobie żadnych środków medycznych, niczego czym można było usztywnić załamane kończyny lub zatamować krwawienie. Swoją drogą to trochę ryzykanckie podejście do podróży, ale na wojnie chyba i tak pierwsza krew najczęściej w prostej linii oznaczała śmierć, prawda?
Nie czekając mimo wszystko na pomoc przestraszonego blondyna i Sentoki hotelarki, Kei sam zaczął odgrzebywać Akyię spod pni i ziemi, aby jak najszybciej, jednak wciąż ostrożnie wydobyć go na powierzchnię.
- Któreś z Was potrafi coś z iryojutsu? Trzeba mu pomóc... - Z prośbą w głosie zwrócił się do nich, choć w głowie zaświtała mu jeszcze jedna myśl.
- Yoshida mówił, że w pobliżu był jeszcze jakiś inny przyjazny obóz. Moglibyśmy go tam zabrać, aby go opatrzyli. Wiecie gdzie to jest? - Chyba znalazł sobie nowych towarzyszy. W jego głowie było to bardzo proste. Pierwszy atak i pierwsza śmierć były jasną pomyłką. Oczywiście żałował tego przepołowienia, ale nie chciał aby rozpacz po jednym życiu zabrała również drugie. Wbrew temu co przed chwilą tutaj zaszło, wszyscy którzy tutaj rozmawiali stali po jednej stronie barykady i teraz powinni starać się odkupić swoje błędy, chociażby ratując to, co zostało do uratowania.
Wyciągnął go zatem ostrożnie z dołu, z pomocą lub bez i ułożył na ziemi na powierzchni. Czekał co odpowiedzą tamci, czy w ogóle jakaś iskierka nadziei zabłyśnie dla biednego, zbyt wolnego Yoshidy.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1505
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikarui » 13 lis 2018, o 09:39

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
30

Ciężko było odróżnić krew na twoim kimonie. Która była twoja, a która tego, co nie przyjmie już nigdy więcej żadnej misji. Nie przyjmie też żadnego więcej oddechu do płuc. Dopiero teraz, kiedy adrenalina zaczęła z ciebie schodzić, a ciało stygło, tak jak stygła krew, którą byłeś oblepiony, docierało do ciebie, że twoje kimono i twoje ciało nieco na tej całej wyprawie ucierpiało. Szarpaninie z dwoma wściekłymi żywiołami, które zostały wybudzone. Kimono można naprawić, płaszcz na twoich ramionach również. Lekkie nadcięcia, zahaczenia gałęzi, przed wszystkimi nie sposób było się uchronić, dopełniały twój obraz osoby, która dopiero co wracała z wojny. Zabawna sprawa, bo przecież na wojnę dopiero co przybyłeś. Te zadrapania ci nie przeszkadzały, przy twojej wytrzymałości nawet nie były odczuwalne. Drobne, pojedyncze, zagoją się szybciej, niż zdążysz się obejrzeć. Nie było co porównywać ze stanem Akiyi.
- Z wielką przyjemnością, przystojniaku. - Jej odpowiedź nie zabrzmiała wcale miło, jak pociągnięcie żarciku w tym sympatycznym tonie, ale nie była też przesiąknięta jadem. Neutralność tonu raził w ciszy lasu, na który ty zapewne nawet nie zwróciłeś uwagi, zajęty badaniem stanu tego, który nie miał tyle szczęścia uciec ze środka. A tamci? Jak stali, tak stali. Tylko kobieta nachyliła się nad dołem, żeby również zerknąć do środka, chyba zaniepokojona. Na pewno ogarnięta myślami, które mocno dominowały jej umysł i tworzyły pole marsowe u nasady nosa.
- Hideo. - Wypowiedziała imię ostatniego żyjącego i ruchem głowy wskazała, żeby wskakiwał do środka. Jej mimika mówiła wręcz: no, co tak stoisz? - powtarzając niemal za tobą. Jak w przedszkolu, co? Trzeba coś zrobić, ale bez kolegów to ja nie. - Żaden z nas. - Wyjaśniła usłużnie i sama wskoczyła na pień, utrzymując się na nim za pomocą Kinobori no Waza, żeby zachować stabilność, kiedy będziecie się zsuwać w dół. Kurz zdążył już opaść, teraz tylko pojedyncze grudki ziemi zsunęły się do środka, strącone waszym ruchem, który nadszedł.
Z góry sytuacja nie wyglądała aż tak źle. Tragicznie wyglądała, kiedy już stanąłeś na ziemi na samym dole, wyginając się na wszystkie strony, żeby przecisnąć się przez te drewniane, nierówne kraty, które tu powstały. Jedna z cięższych gałęzi, o średnicy metra, przygniotła mężczyznę do ziemi, chyba tylko ostatnim cudem nie miażdżąc go całkowicie. Porwane ciuchy i głębokie rany na ciele, z których sączyła się krew zmieszana z ziemią i pyłem, były wynikiem tornada, które wpadło do środka i dokończyło swojego, przygniatając go jeszcze mocniej do ściany i zasypując belami. Coś musiało go uderzyć w głowę, widziałeś ślad na jego skroni. Czerwony ślad. Wyglądało też jednak na to, że wicher, który miotnął nim o ścianę z gleby, nie uderzył w niego bezpośrednio, zawsze jakieś pocieszenie.
- Tak... - Odparła z lekkim ociąganiem kobieta, która znalazła się przy tobie. Już klęczała na ziemi, sprawdzała jego puls, zastanawiając się, jak się w ogóle zabrać do uwolnienia go, kiedy był splątany w tą pajęczynę gałęzi. Cały blady i nadal drżący mężczyzna, przed którym jego kolega został przepołowiony, również zszedł na dół, ale on nie był żadną pomocą. Nadal trząsł się jak osika, więc Riri nawet nie dawała mu znać, żeby im pomógł. Uwalnianie go trochę trwało. Musieliście poprzesuwać pojedyncze gałęzie, niektórych przesunąć się nie dało w ogóle, kombinować, jak poruszyć Yoshide tak, żeby wszystko się nie zawaliło i żeby jemu nie zrobić jakiejś większej krzywdy. Czas uciekał, wraz z nim uciekały kolejne dawki posoki, a razem z nim - jakiekolwiek szanse na uratowanie ciemnowłosego mężczyzny.
- Wyciągnę go, przytrzymaj konar. Raz, dwa... trzy! - Riri pociągnęła mocno czarnowłosego, kiedy ty przytrzymywałeś konstrukcję. W następnym momencie puściłeś - i wszystko, co ją stanowiło, runęło z hukiem w dół. A blondynka trzymała w ramionach dość drobnego, choć wysokiego, bruneta. - Chodźmy jak najszybciej, poprowadzę. - Zaoferowała i skinęła głową w kierunku swojego przydupasa, zlęknionego Hideo, który w tym czasie zdążył się uspokoić, pod koniec nawet pomógł przytrzymywać gałęzie, ale nie dało się nie zauważyć, że mężczyzna nie stanowił elity, jeśli chodzi o shinobi.
- Czy twój... przyjaciel... mówił coś na temat naszych obozów? To kawałek drogi stąd, nie wiem, czy zdążymy... - Zapytała wyraźnie zaniepokojona, zmieszana wręcz, zatrzymując się, kiedy już wydostaliście się na górę, cali ubabrani w krwi i ziemi. Zatrzymując się na świętej zasadzie - zawsze może być gorzej.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: W głębi lasu

Postprzez Seinaru » 13 lis 2018, o 14:36

Julian Tuwim napisał(a):Tak się zawzięli,
Tak się nadęli,
Że nagle Yoshidę
Trrrach!! - wyciągnęli!


Miło zaskoczyło go zaangażowanie Riri w akcję ratunkową. Huh... na pewno czuła się winna całemu temu zajściu, a wyrzuty sumienia kazały jej nie dokładać sobie zarzutu nieudzielenia pomocy i ucieczki z miejsca zdarzenia. Seinaru widział sens w próbie wyciągnięcia Yoshidy z potrzasku i wspólnymi siłami udało im się to. Samuraj wytężał siły odrzucając kolejne pniaczki i gałęzie, starając się przy tym, aby nic nie zwaliło się na jego unieruchomionego towarzysza. W takim zwałowisku to wystarczył chyba tylko jeden fałszywy ruch?
Nie zwracał dużej uwagi na Hideo, samemu miał w pamięci obraz przecinanego człowieka i nie za bardzo miał teraz w głowie, aby niańczyć czy pocieszać kogoś innego, wolał skupić się na aktualnym zadaniu. Nie trwało ono chyba zbyt długo, liczyła się każda minuta, która mogła być decydująca. Skoro żaden z obecnych nie dysponował żadnymi środkami zaradczymi na takie sytuacje, jedynym rozwiązaniem było dostarczenie nieprzytomnego jak najszybciej do jakiegoś medyka. Czy jednak w okolicy był w ogóle ktoś, kto mógłby im pomóc?
- Dobrze, z Hideo będziemy Was ubezpieczać. - Gdyby Seinar chciał go nieść, musiałby na chwilę wyrzec się naginaty, a podczas zasadzki wroga w takiej sytuacji mógłby już nigdy jej nie odzyskać. Zdecydował zatem, że w szybko utworzonym szyku będzie pełnił rolę zamykającego i eskorty, a nie naczelnego tragarza rannych Yamanak. Za bardzo nie liczył na pomoc Hideo, oczekiwał po nim zasadniczo tylko tyle, aby nie plątał się pod nogami i nie zgubił po drodze.
- Nie wiem nic konkretnego. Po wizycie w tamtym napadniętym obozie mieliśmy udać się na front i przejąć posterunek Hyuuga jeśli wszystko byłoby w porządku. Gdy jednak zobaczyliśmy że tamto obozowisko jest opustoszałe, Yoshida zasugerował żebyśmy sprawdzili inne, które miało być niedaleko. Przynajmniej tak mówił. Musimy mieć nadzieję, że wytrzyma. - Przygotował swoją broń i poprawił płaszcz i zbroję pod nim.
- Jestem gotowy. - Dał znak Riri, że w każdej chwili może wyruszyć za nią w poszukiwaniu pomocy dla rannego.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1505
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikarui » 14 lis 2018, o 09:48

Misja Wojenna B
Seeping through the cracks
I'm the poison in your bones.

Obrazek
32

Ani Riri, ani Hideo, nie byli w stanie unieść Yoshidy. Nawet jeśli mężczyzna był drobnej budowy, to jak to facet - swoje ważył, a ci nie mieli mięśni ze stali, żeby przez parę godzin nieść go w ramionach niby księżniczkę. Na szczęście nie było żadnym problemem, żeby wykorzystać jedno z posłań i ułożyć na nim rannego, robiąc coś w rodzaju nosz. Tym bardziej, że do dyspozycji mieliście dwa konie, które uwiązane, chociaż panikowały przy tym, co się tutaj działo - nie zdołały się zerwać. Nosze zostały zamontowane do siodła, za noszami szedł Hideo, by kontrolować rannego i uważać, by się z nich nie zsunął, a Riri prowadziła z przodu konia, jadąc na drugim. Stan Yoshidy był pułapką. Wykrwawiał się, bo nikt nie miał przy sobie bandaża ani kapsułek, żeby mu pomóc. Nikt też jakoś nie wpadł na to, żeby przeszukać w tym celu obóz. Kto wie, może to kwestia tych emocji, które rozwinęły się nad waszymi głowami, wpełzły pod waszą skórę? Za to pomyślano o tym, żeby narzucić na zmarłego płachtę z tego, co kiedyś stanowiło okrycie. Dołączył do jednych z tych nielicznych, którzy tutaj spoczywali. Tylko był częścią nieco innej historii. O głupiej pomyłce i za mocno napiętych nerwach. Najciężej było się przedostać przez ten zniszczony przez dwa żywioły teren, ale kiedy już poradziliście sobie z tym - dalsza droga nie była problemem. Nawet pomimo gęstego dachu z igieł nad wami, słońce przeciekało w minimalnych ilościach i rozświetlało wam drogę w wystarczającym stopniu, żeby wszystko było widoczne.
Do drugiego obozu dotarliście pod wieczór.
Ciężko było powiedzieć, czy obóz był większy czy mniejszy od tego, który opuściliście. Przez to, że był ułożony bardziej sensownie, a część namiotów nie było tylko wspomnieniami, a nadal stały tak, jak człowiek im stać przykazał, wydawał się nieco większy - przynajmniej optycznie. Niektóre ze schronień zostały wbudowane w las, ale w większej części z niego wystawały - rzecz jasna po drugiej stronie tego lasu, który całkowicie krył go przed wścibskimi oczyma Hyuuga. Choć, nie oszukujmy się - przed tymi białymi oczyma prawie nic skryć się nie mogło. Monotonna podróż pomiędzy konarami była męcząca i jałowa, trzeci dzień prawie w podróży bez żadnego większego odpoczynku, z walką, która choć krótka - była intensywna. Twój organizm domagał się naprawdę porządnego odpoczynku. Strażnicy czujnie przyglądali się - ale nie Riri, czy Hideo, a tobie. Obcy. Twoja chakra nie została tutaj zapamiętana. Miejsce pełno było żołnierzy, siedzieli przy ogniskach, część z nich czuwała przy obozie, a inni, ułożeni w większym namiocie - zajmowali się profesjonalnymi próbami nie-umierania. To właśnie przy tym namiocie, z których dolegały jęki rannych, się zatrzymaliście, nie niepokojeni przez nikogo wcześniej. Nie rzecz zwykłych strażników pytać sentokiego, czemu sprowadza rannego i obcego do ich obozu. Nie zmieniało to faktu, że jeden z shinobi na wasz widok popędził pomiędzy namiotami i zniknął z pola widzenia. Zdecydowanie zbyt żywotliwy jak na to miejsce.
Riri zsiadła z konia.


-> Zapraszam tutaj
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikatsu » 9 gru 2018, o 14:40

Po swoich ostatnich przygodach Shikatsu odsapnęła parę dni w domu Inoyu i zdecydowała całkiem rozsądnie, że na razie będzie się trzymać z daleka od jakichkolwiek większych skupisk ludzkich. Nie tylko dlatego, że ostatnimi czasy jej poczynania nie były do końca legalne - kontakt z innymi ludźmi ostatnio przynosił jej same cholernie upierdliwe sytuacje, a ona, dziewczyna z lasu, potrzebowała jednak czasem posiedzieć gdzieś w samotności w jakimś buszu. Szkoda tylko, że te cholerne zimno odbierało większość z przyjemności z takich krajoznawczych spacerków, zmieniając je w coś zbliżonego do walki o przetrwanie w ujemnych temperaturach. Nawet nie mogła zatrzymać się odsapnąć, chociaż bardzo miała ochotę - ciągły ruch pozwalał jej utrzymać ciepło.
Dopiero gdy opuściła Saimin poczuła, że wreszcie może odetchnąć – lazła laskiem po prostu przed siebie wydeptaną ścieżką, nie chcąc choćby ryzykować, że jeszcze zabłądzi i zginie tu śmiercią głodową lub przez wychłodzenie organizmu. Każdy las zimą wyglądał niesamowicie malowniczo - to miejsce zdecydowanie nie było wyjątkiem, teraz ciche i uśpione. Oddalenie od miejskiego zgiełku koiło znękaną ostatnimi przygodami duszę Nary. Jedynym, co docierało do uszu dziewczyny, był szelest wiatru, przed którym chroniły ją iglaste drzewa, i chrzęst białego śniegu pod podeszwami buciorów. Szalikiem owinęła się wręcz po uszy, a zgrabiałe dłonie wcisnęła głęboko w obszerne kieszenie, wytrwale drepcząc naprzód, krok po kroku. W sumie nie wiedziała nawet, ile już lezie i jak daleko zaszła. Czasem trzeba po prostu iść przed siebie i o niczym nawet nie myśleć - dla zdrowia psychicznego.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 351
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: W głębi lasu

Postprzez Inoyū » 9 gru 2018, o 22:50

Misja rangi D
Nara Shikatsu
1/15


Obrazek
Shikatsu szła zawzięcie przed siebie, nie zwracając większej uwagi ani na upływ czasu, ani na przeraźliwe zimno, które bezlitośnie przebijało się przez kilka warstw zimowych ubrań. Podeszwy butów zostawiały na grubej warstwie białego puchu ślady, a śnieg skrzypiał z każdym kolejnym stawianym przez nią krokiem. Nawet ten dość upierdliwy dźwięk nie był w stanie przerwać jej samotniczej wędrówki – szybko przestała na niego zwracać uwagę, zdecydowanie bardziej skoncentrowana na napajaniu się tymi wszystkimi szmerami i szelestami, które dostarczał jej las.
Tylko czy – tak naprawdę – przyszła tutaj dla tych malowniczych, leśnych widoczków? Czy jej zmysł estetyki odczuł tak dotkliwy deficyt wszelkich ładności, by nakazać młodej Narze wyjście na spacer w momencie, gdy pogoda jest tak boleśnie niekorzystna? Po części tak, jednak główny powód był zgoła inny - Shikatsu odczuwała silną chęć alienacji. Odizolowania się od społeczeństwa, pobycia sam na sam ze sobą, przemyślenia paru spraw. Nieodzywania się. Niereagowania.
Las jest prawie jak dom w momencie, gdy całe swoje dość krótkie życie spędziłaś pośród drzew, prawda, Shi?

Im dalej w las, tym więcej drzew. Ścieżka, dotychczas całkiem szeroka i wydeptana, zwężała się z każdym kolejnym pokonanym przez nią kilo?metrem. Najwyraźniej niewiele osób zapuszczało się aż tak daleko.
Śnieg zaczął padać coraz częściej i gęściej. Pojedyncze płatki śniegu, które jeszcze chwilę wcześniej wirowały leniwie w powietrzu, zaczęły zlepiać się w średniej urody płaty opadające ciężko na leśne runo. Młoda Nara przyszła tutaj z cichą nadzieją, że nikogo nie spotka. I dokładnie tak było!
Do pewnego momentu.
Kątem oka Shi mogła zauważyć dość niepozornego mężczyznę. Zaawansowana siwizna, pokaźny wąs pod nosem, wybitne zmęczone spojrzenie i głębokie bruzdy na twarzy – ot, taki sobie pan w wieku mocno średnim. Odziany był w nadszarpnięte przez ząb czasu łachy w różnych odcieniach brązu. Na jego łysiejącej łepetynie znajdował się słomiany kapelusik, który opuszcza głowę właściciela chyba tylko wtedy, gdy pora spać.
A w dłoni trzyma siekierę. I, o zgrozo, zaczyna biec w kierunku bogu ducha winnej brunetki, dysząc przeraźliwie.
- Hej, dziewuszko! – wysapał niemal śmiertelnie zziajany mężczyzna, potykając się o własne nogi. Przytrzymał zniszczoną dłonią kapelutek, ażeby przypadkiem mu nie spadł z głowy podczas tej szarży. Pomimo tego, że charkał, smarkał i sapał - ani myślał się zatrzymywać.
- Dziewuszko, stój! Na litość boską, poczekaj chwilkę!
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 338
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikatsu » 10 gru 2018, o 16:43

Boże, tu było tak przyjemnie cicho! Była tak daleko od wszystkiego od wszystkich, nikt nic od niej nie chciał, nie musiała z nikim rozmawiać, niczego załatwiać, nigdzie iść – tak przynajmniej było do tego momentu.
Gdzieś kątem oka dojrzała jakiegoś dziadka – naturalnie zignorowała go, pilnując swojego nosa i kontynuując spacerek po leśnych dróżkach. Ona spaceruje, facet pewnie rąbie drewno, poluje czy robi cokolwiek można robić zima w lesie – nie poświęciła jego osobie więcej niż ten ułamek sekundy, gdy odnotowała jego obecność, zbyt zajęta pilnowaniem, by nie wdepnąć w jakiś przysypany śniegiem dołek w leśnej ścieżce.

No i wszystko byłoby w porządku i każdy by żył swoim życiem, gdyby, o zgrozo, obcy właśnie nie zwariował i nie ruszył na bogu ducha winną Narę z ostrą siekierą w dłoniach.
Shi zachowała jak każdy normalny człowiek, którego ktoś wyposażony w ostre narzędzie zaczyna ścigać na odludziu – przyspieszyła kroku razem z typem, a w momencie, gdy ten zaczął szybciej przemieszczać się w jej kierunku, odpowiedziała tym samym, z truchtu przechodząc w bieg. Pijany jakiś? Wariat? Chce ją tu zamordować i zakopać?
- P-panie..! Czego pan ode mnie chce?! – nie przestając pruć do przodu obejrzała się przez ramię na zasapanego obcego, który najwyraźniej był na tyle zawzięty, by ani na moment nie przestawać jej gonić po tym cholernym lasku – Odłóż pan tę cholerną siekierę!
Niezaprzeczalnie kochała las, ale jeśli miałaby wybierać, w którym lesie zostanie pochowana, to wolałaby jednak jakąś ładną polanę w swoich rodzinnych stronach
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 351
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: W głębi lasu

Postprzez Inoyū » 11 gru 2018, o 20:32

Misja rangi D
Nara Shikatsu
3/15


Obrazek
Uciekała. Biegła ile sił w nogach! Instynkt przetrwania zadziałał bez zarzutu.
Chciał ją zabić? Zgwałcić? A może okraść? Cholera wie, Shi nie miała teraz czasu na tego typu dywagacje, bo i po co? Ktoś cię goni - ty uciekasz. Banalnie proste.

Staruszek, widząc reakcję młodej Nary na jego dziką szarżę, cisnął siekierą w śnieg zupełnie tak, jakby jej rękojeść nagle zaczęła parzyć jego pomarszczoną dłoń. Uniósł ręce ku górze, łudząc się, że brunetka jakimś cudem zauważy jego bezbronność i zatrzyma się chociaż na momencik. Bez swojego śmiercionośnego osprzętu mężczyzna nie byłby dla dziewczyny praktycznie żadnym zagrożeniem - jego wzrost równał się jej wzrostowi, ciało zaś miał niezbyt imponujące, wręcz wątłe; zdawać by się mogło, że stereotypowy rolnik powinien mieć sylwetkę rzeźbioną pracą w polu, jednak jak zbudować masę mięśniową, gdy... po prostu nie ma z czego jej budować? Wyraźnie było widać, że nadeszły dla niego chude lata. Przetarł dłonią swoją zapadniętą twarz, przypadkiem zrzucając z łepetyny swój nieodłączny kapelusik.
- Pa... Panienko... Stój... - wyrzęzil, łapczywie biorąc głęboki wdech - ...Po... Poczekaj, ach, cholera, psiakrew... - kolejne urywane, z trudem wyplute słowa wytoczyły się z jego ust. Mężczyzna, widząc, że i tak nie będzie w stanie dogonić gibkiej niczym łania kunoichi, zatrzymał się wreszcie, po czym podparł ręką o solidny pień najbliższego drzewa. Lata już nie te, nogi już nie te - gdyby nie to, że w ostatniej chwili oparł się o nie całym ciężarem swojego ciała, to z całą pewnością runąłby jak długi na podłoże. Całe szczęście, że leży na nim śnieg, to przynajmniej chłopisko by się nie zabiło z tego całego nieludzkiego wysiłku.
- Błagam, zatrzymajże się w końcu! Ja tu tylko rąbał drewno na opał! - rzucił wyjaśniająco w stronę oddalającej się sylwetki, kiedy już udało mu się nieco uspokoić oddech. Drżącą od zimna dłonią sięgnął do swojego pokaźnego wąsiska, po czym jął jego końcówki nerwowo okręcać na palcu - Zima sroga, dzieciątko córy w drodze... Nie ma komu rąbać... - wybełkotał już bardziej do siebie, ciskając pod nosem wiązankę niewybrednych przekleństw - ...Krowy niewydojone! Cholera jasna!
Mężczyzna, najwyraźniej nie będąc w stanie tak szybko zregenerować swoich sił, osunął się powoli wzdłuż drzewa, by ostatecznie opaść ciężko swoim tyłem na ziemię. Pokręcił głową kilkakrotnie.
- Psiamać! Znowu! - zupełnie nie wpadło mu do głowy, że latanie za losowymi ludźmi z siekierą mogłoby być odrobinę nietaktowne - I co teraz?! Nikt nigdy tu nie przyłazi...
Miał rację. Ścieżka, po której Shikatsu tak uparcie drałowała, stawała się coraz bardziej niewyraźna. Pod tym śniegiem - niemal niewidoczna.
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 338
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikatsu » 15 gru 2018, o 16:47

Biegła, lekko odbijając się podeszwami butów od zmrożonej ziemi. Stworzenie dystansu nie było szczególnie trudne, biorąc pod uwagę fizyczność i kondycję dziadka – w momencie, gdy była już daleko poza zasięgiem siekiery zwolniła kroku, asekurująco kładąc dłoń na torbie ze swoim wyposażeniem. Liczyła na to, że starszy pan może chwilowo, ze względu na swój zaawansowany wiek, stracił zmysły, i nie będzie musiała się tłuc się na ostrza z jakimś zbłąkanym piernikiem.
W momencie, gdy dziadek cisnął swoim ostrym narzędziem o ziemię, zatrzymała się ostrożnie, ale nie zmniejszyła dystansu pomiędzy nimi, w każdej chwili gotowa wycofać się jeszcze dalej. Z wrażenia aż zapomniała na moment, że jest tak cholernie zimno – teraz otuliła się szczelniej swoim kruczoczarnym wdziankiem, mrużąc ślepia i spoglądając na mężczyznę niezbyt sympatycznie i ze sporą dozą wrogości i pretensji. Nie wyglądał zbyt niebezpiecznie – raczej nie wyhodował okazałej muskulatury, nie grzeszył też wzrostem. W sumie była pod wrażeniem, że wątłej postury starzec w ogóle był w stanie zamachnąć się ciężką siekierą, a co dopiero przebiec z nią kilkanaście metrów.
- Oszalał pan do reszty?! – Shi nie za często można było usłyszeć z podniesionym głosem, raczej mamrotała pod nosem, zbyt leniwa, by szeroko otworzyć gębę. Teraz wręcz wydarła się na dziadka, który, ledwo żywy po przebytej szarży, opierał się od drzewo w przegięciu wycieńczenia.
Facet, ledwo łapiąc oddech, zamiast wytłumaczyć się z tego, że prawie zamordował ją siekierą, zaczął opowiadać swój smutny życiorys farmera. Shikatsu skrzyżowała ręce na piersi, nie próbując nawet ukryć swojego zniecierpliwienia. Palcem bębniła o własne ramię, marszcząc brwi z nieskrywaną frustracją.
- I co mnie obchodzi, że nie ma kto panu krów wydoić? Do jasnej ciasnej, myślałam, że chce mnie pan zamordować – wbiła zesztywniałe palce od zimna w swoje rękawy, oglądając się przez ramię w stronę miejsca z którego przylazła. Spacer przestał być przyjemny, a koleś skutecznie zniszczył jej przyjemność z bezsensownej wędrówki przed siebie – Bardzo współczuję. Jeśli to już wszystko, czego pan chciał, to pozwoli pan, że wrócę do domu.
Burknęła pod nosem, szczelniej owijając się szalikiem. W Soso jak zwykle – same oszołomy.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 351
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: W głębi lasu

Postprzez Inoyū » 18 gru 2018, o 20:43

Misja rangi D
Nara Shikatsu
5/15


Obrazek
Rolnik w ogóle nie przejął się insynuacjami brunetki dotyczącymi jego potencjalnego szaleństwa. Dość trudno było przeoczyć jego desperację. Miał świadomość, że to jego ostatnia szansa, a drugiej już w najbliższym czasie raczej nie będzie, więc schowanie dumy w kieszeń było bezwzględnie konieczne, by móc wskórać… cokolwiek.
Posiedział podparty o pień drzewa jeszcze krótką chwilę, dumając sobie nad swoją niedolą. Nie trwało to jednak zbyt długo – ocknął się ze swojej hibernacji, gdy do jego niezbyt dobrze słyszących już uszu, mimo wszystko bardzo wyraźnie doszły słowa zapowiadające powrót dziewczyny do domu. Mężczyzna machinalnie rozszerzył oczy nieco bardziej, wyciągając w jej stronę jedną z rąk, które jeszcze przed chwilą podpierały jego zmęczone ciało.
- Nie! Na bogów, błagam! – krzyknął rozpaczliwie, drżącymi dłońmi usiłując wspiąć się wzdłuż drzewa tak, by chociaż spróbować postawić się do jako takiego pionu. Nerwowymi ruchami odszukał swój kapelusik, jednak, niespodzianka, bynajmniej nie włożył go sobie z powrotem na siwą łepetynę; memlał jego rondo między palcami, najwyraźniej starając się w ten sposób rozładować emocje.
- Córeńka moja jest w stanie błogosławionym, a żoneczkę zmorzyła chyba zaraza jakaś, ja nie wiem, całymi dniami jeno w wyrze leży i nic nie robi. Zimno jest, to i ludziska chorują, sama dziewuszka rozumie… - burknął pod nosem niewyraźnie, nawet nie podnosząc na nią wzroku. Wpatrywał się uparcie w jakiś bliżej nieokreślony punkt w okolicach swoich stóp. Nie miał żadnej pewności, że Shi jeszcze go w ogóle słucha; równie dobrze mogłaby już sobie pójść w cholerę, a staruszek nadal kontynuowałby swoje – zapewne niezbyt interesujące dla Shikatsu – żale, które płynęły z jego ust potokiem niekoniecznie składnych zdań oraz nic nie wnoszących dygresji.
- Jest jeszcze Misako, ale ona to siksa jeszcze i pstro w głowie ma, gdzie jej do roboty… Pracować ze starym ojcem nie chce, czasem tylko co przy kurkach zrobi… I przy drzewkach owocowych, ale tera zima, więc się leni. Te okropne dziewuszysko – wymamrotał z cieniem irytacji, akcentując swoje rozczarowanie córką ponownym podniesieniem dłoni na wysokość twarzy, by poobracać w palcach końcówkę bujnego wąsa. Jeżeli pani Nara chwilę wcześniej osiągała wyżyny swojego zniecierpliwienia, to teraz już musiała być chyba na granicy obłędu. Jednak kto by się tym niby przejmował? Na pewno nie podstarzały rolnik, którego miała nieszczęście spotkać na swoim przyjemnym spacerku.
- No i te kobity moje ukochane zwykle zajmowały się naszymi krówkami, a tu taka tragedia! Nie pomożesz mi chociaż raz, duszyczko? Ty wyglądasz mi na taką, co wie, jak dobrze wydoić krowę! W dzisiejszych czasach wszystkie dziewuchy jakieś takie zbyt delikatne, zbyt miastowe… - westchnął ciężko, parskając tak intensywnie, że aż jego wąsisko podwiało lekko do góry, ukazując jego spierzchnięte wargi - ...No mimozy takie! Mogę ci sypnąć nawet jakimś grosikiem, byle mi pomógł kto wreszcie!
Śnieg – jak na złość! – nie przestawał sypać.
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 338
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: W głębi lasu

Postprzez Shikatsu » 18 gru 2018, o 23:58

Shi wysłuchała życiorysu pana rolnika w milczeniu, mrużąc ślepia w wąskie szparki. Jakby była ciut wrażliwsza, to może by się nawet wzruszyła – niestety, dalej urażona zajściem sprzed chwili, niezbyt była w stanie odczuć jakiekolwiek współczucie dla swojego nieumyślnego oprawcy. Ani jego córcia w stanie błogosławionym, ani jego chora małżonka nie sprawiły, że poczuła się zobowiązana do jakiegoś przewalania gnoju na farmie faceta, który chwilę temu prawie doprowadził ją do zawału serca.
- To niech pan weźmie gówniarę w karby i zagoni do pracy na gospodarstwie, a nie mnie pan ściga po lesie – oparła dłonie zaciśnięte w piersi o swoje boki, w dalszym ciągu licząc na to, że w ten sposób przemówi mężczyźnie do rozsądku – Jak pan za nią trochę z siekierą tak pobiega jak za mną, to od razu się małolacie zachce znowu pomagać staremu ojcu!
Zadowolona z tej porady wychowawczej, którą podzieliła się z farmerem, uśmiechnęła się z wyższością, prostując dumnie. Efekt trochę psuł fakt, że nogi zaczynały jej już zaczynać drżeć z zimna – stanie na mrozie i dyskusje z jakimś leśnym dziadkiem zdecydowanie jej nie służyły. Obróciła się na pięcie, już chciała pozdrowić miłego pana i życzyć mu szczęścia w szukaniu jelenia, już chciała ruszyć w swoją stronę i nie oglądać się za siebie, kiedy farmer wspomniał o potencjalnej zapłacie za jej pomoc na zapuszczonym gospodarstwie. Nadstawiła uszu.
Czy duma pozwalała jej zniżyć się do takich zadań, jak dojenie jakiejś zabiedzonej krasuli? Normalnie od razu parsknęłaby śmiechem i podziękowała za takie oferty, nadal jednak miała w pamięci tą sumkę, którą jak ostatnia idiotka zostawiła w lombardzie, gdy wynosiła z niego fanty. Nie da się ukryć, że nie wzgardziłaby teraz małą zapomogą finansową – w dodatku jak trudne może być wyciśnięcie trochę mleka z wymion? Jako dziewczę z miasta nie do końca nawet wiedziała, jak to się robi, ale chyba nie powinien to być jakiś szczególnie skomplikowany proces. Co prawda miała świadomość, że ktoś z takim intelektem jak jej, był przeznaczony do wyższych celów i pracy umysłowej, ale kto powiedział, że raz nie może pomóc jakimś biednym chłopom? Może taki rodzaj prac społecznych uspokoi trochę jej sumienie – była to pewna symboliczna rekompensata za jej ostatnie niecne występki. Przynajmniej w końcu może będzie mogła znowu spokojnie spać – przez parę ostatnich nocy nie mogła zmrużyć oka, co odbiło się wyraźnie na jej samopoczuciu.
- Panie! Kiedy ja sama miastowa jestem – westchnęła ciężko, przecierając twarz dłonią, by w końcu zerknąć na dziada krótko przez ramię. Czuła, że jeszcze tego pożałuje – Niech będzie, prowadź pan do tej obory.


z/t razem z panem farmerem
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 351
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: W głębi lasu

Postprzez Yura » 3 kwi 2019, o 00:28

Ciekawość często prowadziła Yurę tam, gdzie znajdować się nie powinien. Tak było z niewinnie wyglądającym skorpionem, który rozłożył go na łopatki i tak samo było z samurajem, który podczas walki przebił mu brzuch swoja kataną. Idąc tym tropem nie trzeba zbytnio obawiać się o starość Jureczka. Całkiem możliwe, że z powodu swojej ciekawości i niewinności zwyczajnie jej nie dożyje. W tym momencie jego rokowania na przyszłość były jednak o wiele lepsze, niż jegomościa, który czołgał się po ziemi. W pierwszej chwili Mori Jin nawet nie skojarzył, że widok czołgającego się człowieka w głębi lasu powinien zapalić mu w głowie czerwoną lampkę. Zamiast tego skupił się na jego ubraniu, które faktycznie było jakieś takie niecodzienne. W porównaniu z jego szarym, ponurym strojem, dogorywający jegomość wyglądał jak paw. Wzrok młodzieńca z zakrwawionego stroju przeniósł się teraz na bełt, który wystawał z ciała nieznajomego. Tak, to akurat Yura znał! Nie tylko z wyglądu, ale również i z własnego doświadczenia, bo jeden taki pocisk już raz przebił jego ciało. Z tamtego momentu zapamiętał jedno "Po pierwsze, nie wyrywaj". No, może drugą rzecz też zapamiętał, bo taki kawałek drewna w mięśniach przeszkadza trochę w poruszaniu. I już miał się grzecznie pytać co się stało, kiedy zakrwawiony jegomość sam otworzył usta.
- Najpierw to ktoś musi znaleźć Ciebie. Nie ruszaj się. - powiedział spokojnym, stanowczym głosem. Nie mógł mu zbyt wiele pomóc, więc jedynie chwycił za bełt przy jego ciele tak, aby ten nie wyszedł z rany, a drugą ręką ułamał koniec pocisku, żeby nie przeszkadzał mu zbytnio podczas późniejszego transportu prawie umarlaka. Zatamować krwawienia nie miał zbytnio jak, a bardziej nie wiedział jak to zrobić. Gdyby to była ręka czy noga, to jeszcze by to jakoś obwiązał, ale klatka piersiowa? Na to był za głupi.
- Najpierw musisz przeżyć, a później znajdę tę całą Kyoko. - dodał, chwytając ostrożnie mężczyznę na ręce w uchwyt "księżniczkowy". Tak było jego zdaniem najbezpieczniej, bo była mała szansa, że w jakikolwiek sposób będzie naruszał pocisk podczas przenoszenia jegomościa. Gdzie się udał? Tam, gdzie było najbliżej. Nie znał okolicznych terenów, był tutaj pierwszy raz, więc w jego małym móżdżku zrodził się pomysł, aby zanieść go do świątyni, w której rano się "modlił". Może tamta mniszka, z którą rozmawiał, wie coś o medycynie? A może znajdzie się tam ktoś inny? Jedno było pewne. Szybciej znajdzie tam człowieka, niż w głębi lasu. Nie tracąc więc czasu, Yura pospiesznie udał się do Jinja.
Yura
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości