Szlak transportowy

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayame » 19 lip 2017, o 11:35

Hyūga Kazuma
Obrazek
~***~

Kazuma po opuszczeniu Siedziby Władzy w Soso, zebrał swoich ludzi, po czym w trybie natychmiastowym cała delegacja z Kyuzo ruszyła w drogę powrotną, aby móc zdać raport Liderowi Reiko odnośnie tego, czego Kazuma dowiedział się od Arisu. Jedno było pewne. Liderka nie miała nic wspólnego z tą napaścią i Juuzou działał na własną rękę. To była dobra wiadomość, bowiem oznaczała, że nie szykował się żaden konflikt z sąsiadem, zaś ta prowokacja wynikała z głupoty jednego shinobi, który zostanie ukarany. A no właśnie...kara. Tutaj kończyły się dobre wiadomości. Praca na rzecz wioski była tak godną pożałowania opcją solidnej kary, że Kazumie dosłownie chciało się krzyczeć z wściekłości. Gdyby jeszcze Arisu zgodziła się na publiczną chłostę, to przełknąłby to, bo napastnik zostałby przynajmniej napiętnowany, ale jak można zostać ukaranym byciem pożytecznym dla klanu?! Toż to cholerny i śmieszny absurd! Tak, Arisu miała zdecydowanie za miękkie serce, albo zwyczajnie chciała ochronić dupę sprawcy. Przykre. Będzie trzeba podjąć własne kroki w tej sprawie. Musi tylko pogadać o tym z Reiko. Przynajmniej on zdawał sobie sprawę z tego, do jak poważnego wykroczenia doszło i należało w związku z tym podjąć równie poważne kroki. No ale zanim dojdzie do rozmowy, mieli przed sobą kilka dni podróży do Kyuzo. Kazuma powoli miał już dość tego. Już dawno nic tak porządnie nie wytrąciło go z równowagi i nie miał zamiaru puścić tego płazem, tym bardziej, że chodziło o jego córkę.

[zt]

Skąd: Soso
Dokąd: Kyuzo
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 13:05
Środek transportu: Pieszo
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 305
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szlak transportowy

Postprzez Juuzou Yamanaka » 11 wrz 2017, o 19:38

Juuzou nie chciał tracić czasu, więc postanowił jak najszybciej i jednocześnie jak najlepiej przygotowac się do podróży. Z domu wziął wszelkie potrzebne rzeczy ajk ubrania oraz większych rozmiarów plecak gdzie mógł wszystko zmieścić. W kuchni zaopatrzył się w kilka porcji suszonego mięsa i kilka sztuk kulek ryżowych, które miały wystarczyć na dobrych parę dni podróży jak i pobytu w miejscu docelowym. Do tego doszły zapasy wody i wierzchnie odzienie, które pozwoliło się okryć chłopakowi podczas chłodniejszych nocy oraz słomiany kapelusz, chroniący przed słońcem. Z tym wszystkim oraz z wytycznymi odebranymi z siedziby włądzy, Juuzou ruszył ze swym zadaniem. Była to chyba najlepsza forma wątpliwej rekompensaty jaką przyszło mu obrać bo spokojnie mogła zaspokoić jego wrodzona ciekawośc....

Skąd: Soso
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 1h 30 min
Czas przybycia: 22:20
Środek transportu: Pieszo
Juuzou Yamanaka
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 22 gru 2017, o 21:17

Poranne słońce delikanie rozświetlało wiosenny pejzaż. Młoda kunoichi z uśmiechem na ustach i zapakowanym ekwipunkiem zbierała się do kolejnej podróży. Białowłosa niesiona niedawno obranym postanowieniem czuła, że to będzie dobry dzień. Pogoda dopisywała, miała na sobie wygodne buty, a dobry nastrój nie chciał jej opuścić nawet na chwilę. Szczególnie teraz kiedy zmierzała do swojej dalekiej rodziny i bliskiego przyjaciela. Troszkę żałowała, że w drodze nie towarzyszy jej ani Minoru ani Sokiro, jednak była pewna, że bracia niedługo do nich dołączą, a jak się spóźnią? To tylko ich strata! Misae uznała, że dobrym pomysłem będzie zaoszczędzić kilka dodatkowych Ryo i wybrać się na miejsce spacerem. Aura ku temu bardzo sprzyjała, więc czemu miałaby podarować sobie ten słoneczne promienie muskające jej rumiane policzki? Delikatny wietrzyk rozwiewający jej włosy? Cudownych pejzaży jakie oferowały Karmazynowe Szczyty? A może po prostu wiedziała, że jako kobieta i tak ma wrodzone zdolności do nadmiernego wydawania pieniędzy i kiedy tylko może powinna zachować je na później? A potem zrobi sobie duże i satysfakcjonujące zakupy! I to jest plan!

Skąd:Soso
Dokąd: Daishi
Czas podróży:30 minut
Czas przybycia: 21:47
Środek transportu: Spacer
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 199
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 11 sty 2018, o 20:50

Dzień noc i kolejny poranek minęły dziewczynie wyjątkowo pracowicie. Jakoś nie zdawała sobie sprawy z tego ile przygotowań trzeba poczynić aby mieć wszystko zapięte na ostatni guzik przed tak wielką wyprawą. Troszkę przerażała ją wizja, że na nie wiadomo jak długo opuszcza rodzinne strony. Wiele czasu poświęciła na rozmowę z rodzicami. Niby wspominała im wcześniej, że planuje liznąć nieco świata, ale jakoś nikt nie przyjmował do wiadomości, że dziwna fantazja zrodzona w tej jasnej główce rzeczywiście miałaby się ziścić. Ile to razy dzieci odgrażają się, że wyprowadzą się z domu, a tak naprawdę kończą robiąc biwak na działce zza drzewem. Różnica była jednak taka, że kolorowooka już dawno przestała być dzieckiem. Z ciężkim sercem, łzami w oczach, ale nadzieją w sercu zgodzili się na taki, a nie inny zamiar swojej jedynej córki. Może to fakt, że zamierzała wyruszyć na tą wyprawę ze swoimi przyjaciółmi ostatecznie przekonał rodziców?
No dobra... dla każdego ojca wizja, że jego kochana córeczka będzie spędzała dnie i noce z samymi mężczyznami nie było specjalnie serdecznym marzeniem, ale jako, że jeden to był jej daleki kuzyn, a dwóch pozostałych znał od czasu jak byli zwykłymi podrostkami i ich matka pracowała w domostwie Yamanaka, jakoś mógł z lekkim przymrużeniem oka przystać na ten plan. Dobrze sobie zdawał sprawę z tego, że już dawno jest na pozycji straconej, a plan jest już w fazie realizacji.
By uspokoić nieco zdenerwowanych rodziców Misae pokazała swoje pokaźne zakupy. Na początku wywołała szeroki uśmiech na twarzy rodziców, których nieco rozbawił rozmach dziewczyny, ale z drugiej strony jej zaradność również była godna podziwu. Meduki siedziała z córką do środka nocy pomagając jej spakować plecak. Skoro już miała opuścić rodzinne strony, to dobrze aby niczego jej nie zabrakło. W sumie nie przeszkadzała jej zarwana noc - i tak kipiąca w niej ekscytacja nie pozwoliłaby jej zmrużyć oczu. Dobrze, że była w takim wieku, że mniej snu jakoś specjalnie nie wpływało na jej efektywność. Kiedy wstał świt z zapakowanym ekwipunkiem przytuliła mocno oboje.
-Obiecuję, że wrócę silniejsza - powiedziała z dawno u niej nie spotykaną powagą w głosie. Po tych słowach ruszyła przed siebie.
Droga na miejsce spotkania minęła jej spokojnie. Ze względu na wczesną porę szlak był dosyć pusty. Zasiadła na jednym z pieńków poprawiając na ramionach swoją nową pelerynę. Ciekawe czy zauważą, że zrobiła zakupy? Odruchowo poprawiła rękawiczki, które osłaniały jej delikatne dłonie. Nie wiedziała jakie trudy ją teraz czekają, ale wiedziała że z nimi przy sobie da radę. Pogoda panująca w ich regionie zawsze dawała się we znaki. Dobrze, że teraz pogoda stawała się coraz bardziej łaskawa, a promienie słońca coraz cieplejsze.
Skupiając się na swoich zdolnościach sensorycznych oczekiwała przyjścia przyjaciół. Kto by to widział, aby kobieta zdążyła się oporządzić, spakować i dalej być pierwszą...
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 199
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kitashi » 11 sty 2018, o 23:37



Kitashiemu droga do Soso minęła nad wyraz łatwo i szybko, chęć wyrwania sie poza te znane mu na wylot tereny wołała w nim coraz głośniej, dzięki czemu pierwszy akt podróży minał nad wyraz szybko. Gdy chłopak przekroczył granice Soso pozostało ruszyć na trakt prowadzący do Yusetsu, gdzie to na granicy miedzy tymi dwoma włościami miało dojść do spotkania przyjaciół. Dzięki temu że chłopak ruszył z samego ranu, oraz że szybko zasnął po ciężkich treningach, na miejsce dotarł dosyć wcześnie. Gdy dostrzegł dosyć charakterystyczne włosy Misae , która to zajmowała miejsce na pieńku przy granicy chłopak w kilka chwil do niej podbiegł i lekko ją podniósł, jednocześnie przytulając ją lekko. Wiedział że z umiejętnościami Yamanaki zaskoczenie jej nie wchodziło w grę, ale tak jak spodziewała się jego podejścia, tak nagłego podniesienia już raczej nie. Kitashi zaśmiał się i zakręcił w miejscu z Misae w ramionach. Co prawda nie widzieli się zaledwie dobę, ale odrobina bliskości zawsze była czymś miłym, tym bardziej że chłopak lubił ten świeży zapach, który rozsiewała wokół siebie Misae, to nie tak ze on śmierdział, oczywiście był czysty i pachnący, lecz to była zupełnie inna rzecz. Po dłuższej chwili odstawił dziewczynę na ziemię.
-Witaj, jak się czujesz przed podróżą?
Spytał z szerokim uśmiechem na ustach, z oczyma skierowanymi w te, należące do Yamanaki,na pierwszy rzut oka było widać że chłopaka roznosi energia. Chłopak był obecnie ubrany bardzo schludnie, na sobie miał czyściutkie, białe kimono z brązowymi zdobieniami, czarną hakamę, błękitne haori z naszytymi zdobieniami, w pasie jak zwykle dwa pasy, a na rekach i nogach karwasze, nagolenniki, oraz proste, wygodne buty, zaś na szyi szal - komin. Jako dodatek chłopak na plecach miał spory plecak podróżny, a jego kabury były wypchane sprzętem. W dodatku chłopak był świeżo ogolony, co widać było po ostrzejszych rysach brody, która jeszcze poprzedniego dnia miała odrosty które zaburzały ten dosyć specyficzny kształt.
-Widzę że bracia znowu spóźnieni, heh, nie zdziwię się jeśli kiedyś w przyszłości spóźnią się na własny pogrzeb.
Powiedział ze śmiechem na spóźnialstwo braci Rakurai, w końcu on musiał tu dotrzeć z Daishi, a i tak był przed nimi.
-Udało Ci się w ogóle zmrużyć oko?
Spytał z lekkim uśmiechem chcąc urozmaicić czas spędzony na oczekiwaniu rozmową. Wówczas chłopak zwrócił też uwagę na to iż dziewczyna nietypowo ma na sobie płaszcz.
-Widzę że i Ty wolałaś się solidnie zaopatrzyć na drogę.
Dodał wskazując na płaszcz który dziewczyna miała na sobie.
Avatar użytkownika

Kitashi
 
Posty: 150
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 18:31
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Dosyć wysoki młody mężczyzna o brązowo-czarnych włosach, czarnej brodzie i dosyć umięśnionym ciele, ubrany w dosyć klasyczne kimono , haori oraz hakame .
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń(na udzie), Torba (na biodrze)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4510&p=67724#p67724
GG: 49063314
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 12 sty 2018, o 23:30

Dzień podróży nadszedł niespodziewanie szybko. Było to szokiem nie tylko dla Minoru, ale i dla matki chłopców. Kobieta nie potrafiła pogodzić się z tym że obie jej latorośle miałyby zniknąć z domu. Ledwo potrafiła zdzierżyć to, że obaj jej synowie trenują się w sztukach ninshu, a teraz wbito jej sztylet prosto w serce, gdy oznajmiono jej, że Minoru wraz z Sokiro wyruszają na drugi kraniec świata by rozpocząć nowe życie. To co działo się przez resztę wieczoru w domu państwa Rakurai można było określić jednym słowem… Armagedon. Keiko napadła na swego męża wykrzykując mu w twarz, że to jego wina, że to on wpoił im wszystkie te głupoty do głowy i dlatego chcą pchać się w głąb tego niebezpiecznego świata. Na nic zdały się słowa obu braci, broniące Kenshiro, kobieta nie miała zamiaru skończyć swoich tyrad co najmniej do jutra rana. Dlatego też Minoru zrobił to co mógł zrobić w tej chwili każdy zdrowo myślący facet… zszedł jej z drogi i poszedł do siebie spakować się na jutro.
Kilka godzin później gdy księżyc wzniósł się ponad nieboskłon, a wszystkie torby były już spakowane, Minoru siedział na zimnej podłodze w pozycji kwiatu lotosu oddając się oczyszczającej umysł medytacji. Chciał skierować swoje myśli w kierunku spokojnych kształtów i wizualizacji. Chciał stworzyć w swojej głowie jak najdokładniejszy obraz wybranego przez siebie otoczenia, lecz za każdym razem jego myśli ulatywały gdzieś w kierunku matki. Otworzył oczy i spojrzał na idącą przez środek sufitu belkę. Czuł jak serce w jego klatce piersiowej biło szybciej niż zwykle, w otaczającej go ciszy zdawać się mogło jak gdyby gdzieś obok bił malutki dzwon. Nie chciał opuszczać tego miejsca. Nie chciał zostawiać matki, nie chciał łamać jej serca, ani być wyrodnym synem. Dopiero po chwili zauważył, że jego dłoń zacisnęła się w pięść.
- Cholera - rozluźnił ją natychmiast chowając w niej swoją twarz. Gdy chwilę później ponownie podniósł twarz, jego wzrok padł za okno wprost na księżyc. – No to potrenowane - podniósł się z miejsca starając się jednocześnie rozruszać zastałe mięśnie nóg. Klamka zapadła, jeśli wycofa się teraz zrani swoich przyjaciół. Trzeba było wybrać większe dobro.
- Wybacz matko - mruknął chwilę przed tym jak padł na łóżko w poszukiwaniu kojącego snu.
Gdy następnego ranka wraz z bratem opuszczali swoje domostwo, wszystko zdawało się być w jak najlepszym porządku. Matka roześmiana wręczyła Minoru paczkę słodyczy i pocałowała go w czoło. By mogła to zrobić musiał się lekko pochylić. Zawsze uważał to za słodkie, lecz teraz łamało mu serce. Wiedział że wszystko to jest na pokaz, że cała ta sytuacja jest jedną wielką farsą.
- Chodźmy – mruknął ponaglająco do brata. Chciał jak najszybciej opuścić to miejsce.
Dalsza droga do miejsca spotkania minęła w ciszy. Minoru zbierał w sobie siły by nie wprowadzać do drużyny grobowego nastroju, tylko tego by tutaj brakowało. Gdy dotarli już na miejsce, dostrzegł że…
- Znowu jesteśmy spóźnieni - wykrzyczał, pacając się w czoło. Zawsze miał się za osobę punktualną, a tu dwa razy pod rząd spóźnił się na miejsce spotkania. Była to ogromna plama na jego honorze.
- Przepraszamy za spóźnienie, trwało to trochę, ale… - wyciągnął pakuneczek otrzymany od rodzicielki – Mam przeprosinowe ciastka. - rozwinął pakuneczek, częstując jego zawartością każdego z osobna.
- Więc naprawdę to robimy?!- sapnął po dłuższej ciszy – Wciąż nie mogę w to uwierzyć, zdawało mi się, że to tylko dziecięce marzenia, że nie damy rady… a jednak - otworzył się nagle jak księga. Nie trwało to jednak długo. Otrząsnął się, zawijając to co pozostało ze słodkości i spojrzał na każdego z osobna
- Ruszajmy, mamy przed sobą długa drogę - oznajmił nagląco.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 77
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sokiro » 17 sty 2018, o 17:44

Zaledwie chwile po powrocie ze spotkania, Sokiro wraz ze swoim bratem postanowili podzielić się dobrymi wieściami ze swoimi rodzicami, ich entuzjazmu nie podzielała jednak matka, która rozpętała w domu prawdziwą burzę emocji i złowrogich wróżb skierowanych w ojca obu chłopców. Blondyn mając niemały wpływ na matkę, starał się ją uspokoić i przekonywał raz za razem, że przecież wrócą zdrowi, chcą tylko obejrzeć trochę świata, lecz tym razem dobre stosunki z matką nie pomogły. Zrezygnowany mógł tylko pójść w ślady brata i udać się do swojego pokoju w celu odpoczynku przed długą drogą. Tej nocy jednak nie było dane zasnąć młodszemu z Rakurai i to nie za sprawą burzy za drzwiami nazywanej "Matką", a raczej za sprawą myśli które chodziły po jego głowie. Wszechobecny wiecznie panujący bałagan mający miejsce w pokoju, dokładnie odzwierciedlał to co się działo teraz w jego głowie. Od optymistycznych wizji, przez wspólne interesujące przygody, aż po matkę, którą to żal było opuszczać. W końcu jednak nastał ranek i czas pożegnania, matka udająca jakby nic się nie stało żegnała swoich synów z uśmiechem na twarzy. Sokiro już chciał ją prosić aby przestała udawać jednak zrezygnował z tego, na czas podróży wolał mieć w głowie jej uśmiech niż łzy.
-Nie pierwszy i nie ostatni-odpowiedział do swojego brata ze śmiechem, na uwagę o kolejnym spóźnieniu, próbując chociaż trochę rozładować to całe napięcie, przerywając jednak śmiech delikatnym ziewnięciem, ta nie przespana noc dawała mu się nieco we znaki.
-Misae! Kitashi! Dobrze was znowu widzieć!-krzyknął kiedy tylko podeszli nieco bliżej, pełen energii i z szerokim uśmiechem zaczął im machać by zwrócić na siebie ich uwagę.
Wszelkie troski wyniesione z domu jakby odeszły na inny plan, nadeszła właśnie ta chwila na którą tyle czekali, już nic nie mogło zepsuć Sokiro humoru, nawet jego straszy brat który postanowił się właśnie nieco pożalić.
-Zgadzam się z Minoru, ruszajmy już! Nie mogę się doczekać-zgodził się ze swoim bratem, chcąc już opuścić to miejsce, nie wiedział jeszcze co czeka ich po drodze, lecz czuł w głębi że to będzie nie zapomniana podróż...
Sokiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 19 sty 2018, o 13:50

Misae siedziała spokojnie na pieńku obserwując mijające ją wozy i handlarzy. Czuła, że ekscytacja rośnie z każdym kolejnym uderzeniem serca. Udało jej się być pierwszą. Zabawne. Zwykle to na panie trzeba było długo czekać. No ale nie ma co narzekać szczególnie, że już niedługo po swoim przyjściu poczuła zbliżającą się chakrę przedstawiciela rodu Koseki. Nie mogła pozbyć się uśmiechu, który zdobił jej usta kiedy tylko wstała na równe nogi i widziała jak biegnie w jej stronę. Już miała powiedzieć coś na przywitanie, gdy poczuła jak jej stopy odrywane są od ziemi, a ciała zamykane jest w szczelny uścisku. Nie mogła powstrzymać się od głośnego śmiechu. To było to ciepło i szczęście jakie zawsze czuła kiedy byli w pobliżu. Brakowało jej tego kiedy nie byli blisko. Chwila jednak nie mogła trwać wiecznie i nawet nie zauważyła kiedy Kitashi odstawił ją na ziemię.
-Cieszę się i boję jednocześnie. Zmieniamy teraz całe nasze życie - odparła szczerze na jego pytanie. W teju krótkiej chwili jej serce przejęte było przez tak wiele skrajnych uczuć. Wszystko było takie niesamowite, że musiała by być głupia, gdyby podeszła do tego beznamiętnie... podobnie jeśli nie zdawałaby sobie sprawy z niebezpieczeństw, które powoli zaczną im zagrażać gdy tylko oddalą się od rodzinnej krainy.
No ale to nie było ważne. Dziewczyna przyjrzała się chłopakowi i skrupulatności jego przygotowań.
-Widzę, że jesteś dzisiaj wyjątkowo elegancki - gdyby potrafiła to zapewne b jeszcze do tego zagwizdała. Wszystkiego można się nauczyć w końcu! Wiedziała również, że chłopak zrozumie, że zazwyczaj wygląda źle, ale teraz doceniała jego starania w jego nienagannym wyglądzie. Szczególnie, że jej kobiece oko zauważało dokładnie wszystkie zmiany takie jak równo przycięta bródka.
Potem przeszli już do tematu odpoczynku... oj to była ważna sprawa.
-Nawet chwili! Zanim porozmawiałam z rodzicami, spakowałam się już był środek nocy. Nie wiem co bym zrobiła bez pomocy mamy... pomagała mi zadecydować co naprawdę może się przydać... boję się, że inaczej nawet trzy plecaki nie byłyby dość pojemne... a Ty? Wyspany? - nawet nie chciała myśleć co by zrobiła sama. Na wspomnienie ilości rzeczy jakie chciała ze sobą zabrać od razu zaczynało chcieć jej się śmiać. Przecież musiała mieć wszystko co się przyda, ale przy jej krzepie mogłoby być jej naprawdę ciężko.
Chciała również skomentować gdy poczuła, że w końcu i spóźnialscy postanowili się w końcu pojawić. Dała tylko chłopakowi znać, że powoli idą. Skinęła obu panom i wzięła przynależne jej ciasteczko. Nie ma to jak podnieść poziom cukry we krwi. Aż nabierała dodatkowej energii do drogi.
-Was również, powoli zaczynaliśmy się o was martwić... - rzekła do Sokiro.
-Najważniejsze jest to, że jesteśmy wszyscy razem - powiedziała w odpowiedzi na niepodobny do normy potok słów Minoru. Raczej nie należał on do tego typu ludzi, którzy zupełnie otwarcie mówią o tym co ich trapi. Dlatego też nie zamierzała się za bardzo w tym zagłębiać. Skinęła tylko głową i ruszając powoli szepnęła cicho.
-W drogę...


Skąd:Soso
Dokąd: Kantai
Czas podróży: 2 h 15 minut
Czas przybycia: 16:05
Środek transportu: spacer + łódka na miejsce 100 Ryo
WRAZ Z KOSEKI KITASHI, MINORU, SOKIRO
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 199
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 maja 2018, o 01:03

- Rok 384 - Jesień -


" Spóźniona? Znowu!? "
Obrazek


Inoshi po wyjściu z domu zdała sobie sprawę z tego, że nie ma wiele czasu, zostało jej właściwie tylko kilka minut by znaleźć się na miejscu w umówionym czasie. Ruszyła i pędziła przez miasto które o tej porze było dosyć zatłoczone co utrudniało utrzymanie tempa w biegu. Kim jednak jest jak nie kunoichi, potrafi w końcu wykorzystywać podstawowe zdolności ninja które przy widmie spóźnienia musiała wykorzystać nie widząc innego wyjścia. Torba z którą biegła utrudniała nieco wykonywanie manewrów jednak nie było to typowe utrudnienie a bardziej niewygoda, jak tylko mogła skumulowała chakrę w stopach i zaczęła wchodzić po budynkach by później po prostu dotrzeć do portu nie zatłoczoną częścią miasta, czyli po dachu. Pierwszy raz urządzała takie ekscescy i musiała przyznać, że w chwili takiej jak ta adrenalina rośnie i serce potrafi wyskoczyć z piersi, lepsze jednak to niż nieuniknione spóźnienie.

[E] Kinobori no Waza

Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.


Po dotarciu do portu od razu zaczęła szukać wzrokiem łodzi na którą miała się udać. Gdyby jednak mogła dostrzegać wszystko lepiej z dalszej odległości byłoby o wiele lepiej. Ostatecznie jednak zeszła z dachu i skierowała się do tutejszego portowego zarządcy który miałby wskazać jej statek płynący do Sogen. Wymiana zdań nie trwała długo a blondynka została poinformowana o numerze doku do którego ma się udać. Po paru chwilach przebierania nogami znalazła się na właściwym miejscu gdzie dojrzała na statku zarówno ojca jak i matkę. Nie byli zaskoczeni tym, że przychodzi na ostatnią chwilę. Nie powiedzieli jednak nic by to skomentować. Może już się przyzwyczaili? Po wejściu na statek i dokończeniu przygotowań do wypłynięcia cała delegacja z Soso do Kami no Hikage była już gotowa do drogi. Statek ruszył więc w podróż na ziemię niedaleko klanu Uhicha leżące nieopodal muru.



Sama podróż morska minęła dosyć szybko, nie działo się podczas niej nic szczególnego. Dziewczyna mimo tego, że wcześniej nie miała okazji zbyt często pływać statkiem nie nabawiła się choroby morskiej, rejs był spokojny i nie kołysało za bardzo, może dlatego. Od czasu do czasu zdarzało się młodej Yamanace wychodzić na burtę i obserwować falę morskie czy latające ptaki. Sama podróż była nudna a ona mogła wreszcie sobie odpocząć i pospać, właśnie w taki sposób spędziła większą część podróży morskiej, nie robiąc nic.

Gdy statek zacumował w porcie w Sogen cała delegacja zeszła ze statku i poczyniła przygotowania do dalszej drogi wyładowując bagaże oraz organizując kolejny transport powozami do miasta kupieckiego które leżało może dzień, dwa drogi stąd. Po wykupieniu powozów oraz oznajmieniu przez wszystkich gotowości delegacja ruszyła zostawiając ziemie klanu Uhicha za sobą. Wizyta na tym terenie była stosunkowo krótka i nie przysporzyła żadnych interesujących widoków. Inaczej natomiast było z samą podróżą, można było podczas niej zobaczyć z daleka mur chroniący ziemie klanów przed dzikim światem znajdującym się za tą barierą. Miasto kupieckie tętniło życiem, sam przejazd przez miasto trwał i trwał a wszystko to spowodowane było gośćmi którzy również wybierali się w podróż na festiwal. Nie tylko to, gdyż samo miasto przeżywało swoisty szczyt popularności w tym okresie głównie za sprawą ludzi wykorzystujących tutaj szansę noclegu w dalszej podróży oraz możliwości zarobienia na przejeżdżających potencjalnych klientach.



Wejście na kolejny, tym razem mniejszy statek trwało kilka ładnych godzin. Jednak zaraz od samego wypłynięcia można było dostrzec zarysy stolicy świata, wyglądała ona okazale zważywszy, że było to gigantyczne miasto zajmujące większą część wyspy. Nie bez powodu nazywali ją stolicą, bardzo różniła się od Soso, przede wszystkim wielkością i zaludnieniem. Po wejściu na statek z rodziną Inoshi zaczęła się zastanawiać czy wzięła ze sobą wszystko, przez myśl przeszło jej, że trzeba było jednak zabrać ze sobą świnkę z pieniędzmi, coś jednak podpowiadało jej by tego nie robić. Może bała się, że wszystko straci? A może nie chciała wydawać swoich pieniędzy i jak typowa pijawka żerować na rodzicach. - Tato... Czy mógłbyś... yyy... Dasz mi trochę Ryō? - Brzmiało to śmiesznie, a w jej myślach jeszcze gorzej. Ostatecznie ojciec nie powiedział najpierw nic, wyglądało na to, że się namyśla. Nim dopłynęli dał jej odrobinę kieszonkowych przestrzegając by nie wydała wszystkiego od razu bo więcej nie dostanie. No cóż, chociaż tyle. Mogła przynajmniej częściowo przeznaczyć pieniądze na różne festiwalowe bibeloty lub kupić coś innego w trakcie festiwalu. Statek powoli zdawał się dopływać do portu...

Spoiler: pokaż
Skąd: Soso
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 45 minut
Czas przybycia: 02:45
Środek transportu: Łódź
Koszt: 100 ryo

Skąd: Sogen
Dokąd: Ryuzaku no taki
Czas podróży: 15 minut
Czas przybycia: 03:00
Środek transportu: Wierzchem
Koszt: 50 ryo

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Kami no Hikage
Czas podróży: 15 minut
Czas przybycia: 03:15
Środek transportu: Łódź
Koszt: 100 ryo





- Port w Kami no Hikage -




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - ??? - Yamanaka Misae, Koseki Kitashi, Rakurai Minoru -
[C] - Raport ze zdarzenia - Keizo Senju -
[C] - Konkurencja - Chisana Miyuki -
[B] - Nici Dziedzictwa - Senju Oshi -
Rezerwacje:
Hikari, Rika Kari, Hiroshi, Numa, Yami

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
[D] - Nie wszystko jest za darmo - Sabaku Kirishi -
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy Noł Lajf
 
Posty: 856
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso/Płock
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Krótkie blond włosy z długą grzywką na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Fioletowa szata z jednym rękawem, cała pokrwawiona
- Wzrost 155
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Torba
2 Kabury z prawej strony, jedna na pasie, druga na nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikatsu » 1 cze 2018, o 20:52

Podobno podróże kształcą; Shikatsu - oprócz tego, że była spocona, zmęczona, głodna i obolała - nie wykształciła w sobie nic oprócz przekonania o tym, że po powrocie nigdy więcej nie porwie się na żadne wycieczki dłuższe niż kilka kilometrów od swojego domku. No, dowiedziała się jeszcze jednej rzeczy – pieniądze są super i fajnie jest mieć ich całkiem sporo, bo ludzie nie są z natury dobrzy i niezbyt chcą sobie robić nawzajem przysługi. Przez swoją pustawą sakiewkę całą drogą przebyła na własnych nogach, już teraz czując, jak rozrosła jej się prawdopodobnie łydka od tych wojaży. Gdy w końcu dotarła do znaku, który poinformował ją o fakcie, że właśnie przekroczyła kolejną granicę i wkracza na tereny Soso, Shikatsu miała wrażenie, że zaleje się łzami; szczerze mówiąc nie tylko dzięki uldze, ale również dlatego, że nadal miała spory kawał do przejścia – Saimin, osada, którą wskazał jej tatuś, nadal był cholernie daleko.
Opadła dupskiem na jakiś przydrożny murek, z całą możliwą niechęcią oglądając tutejsze krajobrazy. No było tu całkiem ładnie, malowniczo, śliczne widoczki, nic tylko siadać i podziwiać – co z tego, skoro Shikatsu miała wrażenie, że zaraz odpadną jej nogi. Ściągnęła zabłocone buciory z obolałych stóp (starając się nie zwracać uwagę na fakt, że obuwie ledwo przeżyło taką trasę i podeszwa na jednym z butów powoli zaczynała zwisać smętnie) i wyciągnęła dolne kończyny przed siebie, pociągając łyk obrzydliwie letniej wody z małego bukłaczka, który przypięty miała do pasa. Aktualnie nienawidziła wszystkiego i wszystkich – również siebie, obwiniała się, że w porę nie zbuntowała się i nie została w swoim ukochanym domku, zajmując się tym co zwykle, drzemiąc, szlajając się bez celu po osadzie i ogólnie zbijając bąki. Zachciało się pieprzonych podróży – porównując to z fascynującymi historiami o dalekich podróżach ojca i jego przyjaciół, droga w rzeczywistości nie była nawet w połowie tak ciekawa i romantyczna.
Posiedziała tak z godzinę, zbierając siły na pokonanie ostatniego dystansu – po kwadransie właściwie nie czuła już się nawet tak zmęczona, dalej tkwiła jednak w miejscu ze zwykłego lenistwa. W końcu, gdy wiatr przestał być orzeźwiającym zefirkiem i stal się bardziej natarczywy, zmuszona była znów wsadzić obolałe nogi w swoje ledwo trzymające się kupy buty i pospiesznie ruszyła dalej, po drodze upewniając się u jakiejś kobieciny, że podąża w dobrym kierunku. Najwyżej zdechnie na ostatnich metrach jak nieszczęsny maratończyk.



z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
 
Posty: 15
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Poprzednia strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość