Pole treningowe

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 sie 2019, o 11:26

- Rok 386 - Jesień -


" Liście... "


Blondynka opuściła bramy osady i udała się w kierunku pola treningowego na którym czasem się pojawiała. Niosła ze sobą coś specjalnego. Spreparowane notki które kupiła specyficznie pod wykorzystanie w dniu dzisiejszym. Nie były one rzeczywiście groźne. Różnica polegała na tym, że w tych zafuinowany nie był wybuch a jedynie iskierka płomienia, taka którą łatwo można ugasić. Było to istotne do nauki jednej z technik polegających na przekształceniu zaklętej w przedmiocie energii na coś całkiem innego. W tym wypadku ognistego smoka. Powód dla którego wybrała te notki to nie jedynie mniejsze zagrożenie dla otoczenia. Bała się dużego ognia, nagłego, który może się wymknąć z pod kontroli. Na miejscu rozpoczęła rozkładanie notek, jedna obok drugiej na niewielkim placu gołej ziemi. Kluczem była tutaj pieczęć narysowana na notce, nie mogła być uszkodzona by technika zadziałała. Po głębszym oddechu pierwszym co zrobiła Inoshi było ponowne dotknięcie każdej z notek i naładowanie ich swoją chakrą. Odeszła potem na bezpieczną odległość by zaraz wysłać impuls w kierunku jednej z nich. Impuls chakry który wysyłała nie mógł być zwyczajną aktywacją. Musiało być w nim więcej energii, ta energia miała zostać przeznaczona na zmianę efektów użycia notki. Nie mogło to być losowe, tym co chciała osiągnąć było wyzwolenie drzemiącej mocy wybuchu w postaci ognia. W przypadku normalnej notki, w tej natomiast choćby niewielkiego płomyka. Nie bez powodu zabrała kilka notek, dobrze wiedziała, że za pierwszym razem odpowiednie ukierunkowanie energii, się nie uda. To była kwestia zmieszania chakry i dalsza kontrola nad efektem impulsu. Kilkanaście prób musiało to ją kosztować. Dopiero po kilkunastu próbach zaczęła dostrzegać rzeczywiste rezultaty. Nie mniej patrząc na to, miała wrażenie, że gdyby ćwiczyła na rzeczywistych notkach. To nie tylko zapłaciła by krocie, to i zrobiłaby sobie, a może nawet i komuś innemu, krzywdę. Nie mogła sobie na to pozwolić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 21 sie 2019, o 14:43 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 2 razy
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 sie 2019, o 11:57

- Rok 386 - Jesień -


" Liście... "


Plac na którym przesiadywała czasem blondynka nie był całkowicie goły, prócz pieńków do rzucania shurikenami, oraz ziemi która nadawała się do przeróżnych ćwiczeń, płynęła nieopodal rzeka. Nie jeden raz wykorzystywała ją do swoich własnych celów. Głownie jako źródło napędzające jej techniki suitonu. Korzystała z niego więcej niż raz, dlatego i tym razem nie czuła skrępowania by to zrobić. Zresztą to tylko woda. W jej przypadku tylko, i aż. Skierowała się więc tak by znaleźć się blisko płynącego nurtu, stanęła tak by patrzyła mniej więcej w tym kierunku w którym płynie woda. Inoshi znała wodne pieczęcie które pozwalają formować techniki w odpowiedni sposób, miała na myśli sztuczkę która mogłaby okazać się przydatna przeciwko wszelkim użytkownikom żywiołu ognia, a zapewne i przeciw słabszym, zwykłym wojownikom. Przeszła więc szybko do samej techniki, zgromadziła energię w nogach by swobodnie przejść się po jeziorze. Zaczęła składać pieczęci a woda powoli rozpoczęła wznoszenie. Uniosła się na wysokość jej głowy, tak samo szybko jak się wzniosła, to równie szybko opadła. Nie mogło być tak łatwo. Nic jednak straconego, miała sporo energii i mogła wykonać bez odpoczynku kilkanaście takich prób. Jedne udawały się lepiej, inne gorzej. Szybko doszła do tego, że podzielenie ćwiczeń na segmenty, a robiła to od jakiegoś czasu, było rzeczywiście dobrym pomysłem. Tutaj pierwszym, było wzniesienie wody na wysokość siebie, drugim, nadanie mu mocy obrotowej w chwili unoszenia, a trzecim podtrzymanie, gdzie czwartym wypuszczenie tornada do ataku. Cztery punkty które musiała po kolei zrealizować. Jeszcze pierwszego dnia udało się jej opanować wznoszenie wody, drugiego musiała ćwiczyć raz za razem wznoszenie i nadawanie wodzie pazura, czyli tworzenie samego tornada. Tutaj było trudniej bo musiała wytworzyć taką siłę by była proporcjonalna do efektów, by nie marnowała chakry. W ciągu kilku dni w skład schematu weszło podtrzymanie całej tej wodnej kopuły, będącej w stanie zablokować broń miotaną. Rzecz jasna podtrzymanie techniki nie stało się nawet o minimetr mniej ważne. To jednak przyszło samo, w związku z podtrzymywaniem tej, jak i innych technik, utrzymanie połączenia w celu miarowego oddawania jej energii. Ostatnim punktem było uwolnienie tornada, posłanie go przed siebie w kierunku celu, Yamanaka nie miała tutaj celu, prócz rzeki, dlatego oddawała to co zabrała, kierując tornado z powrotem do płynącej rzeki. Trening czyni mistrza. Blondynka o tym wiedziała, wiedziała również o tym, że w prawdziwym boju a w wolnej chwili, zarówno ciało jak i rozum zachowuje się inaczej, dlatego wykonanie techniki również stanie się trudniejsze, zwłaszcza w chwili obawy o życie, czy strachu, że coś innego, mogłoby pójść nie tak.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 21 sie 2019, o 14:44 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 sie 2019, o 12:15

- Rok 386 - Jesień -


" Liście płynące po rzece... "


Poznawanie kolejnych technik zastąpiło marudzenie Hikariego które od dłuższego czasu było jedynie złym wspomnieniem w jej głowie. Chciałoby się powiedzieć, że na początku był dobry, a później, coś się stało. Coś co całkowicie zdołało ich poróżnić. Nie zmieniło to jednak tego, że dalej zamierzała być shinobi. Czy mu się to podobało czy nie. Yamanaka nie odpuszczała, nie dlatego, że to jemu chciała coś udowodnić. Shigashi pokazało jej, że powinna udowodnić wiele sama sobie. Tak jak wtedy. Suiton miał prawdziwe tysiące mniej lub bardziej opisanych technik w bibliotekach. Ona, jako użytkowniczka tego żywiołu wybrała kolejną technikę do nauki. Była ona bazą pod coś znacznie silniejszego, wodny wąż był wstępem do znacznie potężniejszego uwolnienia wody, trzeba go było jednak opanować.

Tym razem pieczęci było znacznie więcej niż w większości technik, to był pierwszy segment ćwiczenia. Składanie pieczęci, szybkie i cykliczne łączenie palców dłoni w znaki ułatwiające kontrolę wyzwalanej energii. W skład techniki wchodziło również to, że należało trzymać ostatnią z pieczęci by móc kierować poczynaniami wodnego gada. Drugim segmentem na jakim musiała się skupić było uformowanie wodnej bestii z chakry w momencie złożenia ostatniej pieczęci, podtrzymanie jej, bez nawet chwilowego zerwania było kluczowe. Woda inaczej by się po prostu rozlała. Od razu, kiedy zaczęła manipulować i poruszać wodnym stworem, dostrzegła, że jego prędkość nie jest zbyt duża, to pozwalało na dokładniejsze, wymierzone ruchy. W wiele kwestii wchodziło też zatrzymanie tworu. Jego właściwości pokazały, że ochrona nie ma żadnej wartości dlatego próby takiego wykorzystania odpuściła bardzo szybko.

Długo skupiała się nad wytrenowaniem poruszania wężem i śledzenia przy jego pomocy swojego celu. To było możliwe. Ciekawostką co do sterowania, było to, że dzięki temu, po osiągnięciu odpowiedniej wprawy, jest w stanie wybrać nie tylko cel, ale i kąt ataku do kilku metrów. Za każdym razem starała się skierować wodę z powrotem do rzeki, nie zawsze mogło się to jej udać, nie mniej, po to były te ćwiczenia, by nauczyła się kierować wodnym stworem i wykorzystać go jak najlepiej, w wielu różnych sytuacjach przed jakimi mogła stanąć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 sie 2019, o 21:34

- Rok 386 - Jesień -


" Liście płynące po rzece... "


Samotne spędzanie czasu w osadzie i okolicy była w pewien sposób odmianą. Nie do końca dobrą, zwłaszcza, że to właśnie od tego uciekła, wtedy kiedy trafiła do Hikariego. Ostatecznie, nie wiedziała czy tamta toksyczna relacja nie była jednym wielkim błędem, przecież... W każdej chwili mogła być z kimś, nawet tutaj, była sama z własnego wyboru, no i nie do końca to lubiła. Można stwierdzić, że po prostu, tak już miała. Przykucnęła przy brzegu rzeki, ściągnęła na chwilę rękawiczki kładąc je obok, zamoczyła dłonie w zimnym i wilgotnym strumieniu, nabrała na nie wody by zaraz przemyć przy jej pomocy twarz. Przetarła oczy, usta, policzki, dopiero za chwilę upadła rozglądając się po całej dostępnej okolicy. Żywej duszy nie dostrzegła. - Nawet dobrze, że dzisiaj nikogo w okolicy nie ma - Nie uśmiechała się, mimo, że udało się jej potwierdzić własną chęć do spokoju, którego miała stosunkowo dużo. Być może po prostu nie wiedziała sama czego chce?

Dalej rozwijała swoje umiejętności manipulacji wodą na przeróżne sposoby. Czasami było to wytworzenie wodnego bicza, czasem stworzenie wodnego świdra, a w wielu innych wypadkach różnych innych skomplikowanych rzeczy. Woda, była o tyle specyficzna, że można było ją wykorzystać do kreowania własnej rzeczywistości na mnogą liczbę sposobów, już z własnego doświadczenia Inoshi to wiedziała. Tego dnia przyszła wypróbować pewnego rodzaju ciekawostkę, umiejętność zamiany wody, przekształcenia, niewielkiej jej ilości w broń, znacznie skuteczniejszą niżeli zwyczajny wodny miecz, ostrza, mogące przypominać kosy modliszki. Tak przynajmniej rzecze zwój odnoszący się do tej techniki. Yamanaka po jego przestudiowaniu, chciała sama spróbować. Po zanurzeniu dłoni w wodzie ponownie wyciągnęła je i rozpoczęła składanie pieczęci, szybko zanurzyła je znów, licząc, że zmieszana przez nią chakra wystarczy do stworzenia... Czegoś. W teorii powinno, w praktyce jedynie stworzyła coś co zaraz się rozpadło, rozproszyła się widząc nieudaną technikę. - Szlag... - Zmarszczyła delikatnie brwi i znów zaczęła składać pieczęcie, polegały one na ogólnym zmieszaniu chakry i ukierunkowaniu jej. Głównie do podtrzymania samej techniki. Ponownie zebrała więc energię, wraz z wodą zaczęła powoli wytwarzać bąbel wodny na dłoniach, w teorii twardy jak stal, wszystko zdawało się działać dobrze. Ostatecznie, nie działało, bo po utworzeniu, woda rozlała się w najlepsze. Świadczyło to tylko o tym, że technika wymagała większego skupienia podczas jej podtrzymywania. Dopiero spróbowała dwa razy, ale już zdała sobie sprawę, że ten trening jest dla niej straszliwie wyczerpujący, że powinna odpocząć przynajmniej jakiś czas przed wykonaniem jej ponownie. Można powiedzieć, że od tej pory zdecydowała się na krótsze sesje, ale bardziej skupione na wykonaniu techniki z głową i rozwagą, niżeli na metodzie prób i błędów. Nie mogło to trwać przesadnie długo. Ostatecznie po kilku dłuższych dniach takich sesji była w stanie stworzyć faktyczne ostrza modliszki na swoich dłoniach. Samą technikę bardziej traktowała jako ciekawostkę niżeli rzeczywiste, użyteczne narzędzie. Dalej jednak była to technika, która w jakiś sposób rozwijała jej umiejętności. W obecnej sytuacji lepiej żeby nie musiała z tej techniki, nigdy korzystać. Było jednak wciąż wiele innych, które mogły okazać się znacznie lepsze dla niej, bardziej uniwersalne, niżeli akurat ta jedna.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 sie 2019, o 23:20

- Rok 386 - Jesień -


" Liście płynące po rzece... "


Wszystko to co robiła Inoshi miało na celu zapewnienie jej większych szans w sytuacji, podobnej do tej w której znalazła się ostatnim razem, tym bardziej, że nie było to jej jedyne spotkanie z mafią. Zobowiązała się do jeszcze jednego, by pomóc Miyuki odzyskać dziecko które jej odebrali, tamtego ferelnego dnia. Woda, którą posługiwała się blondynka nadawała się do wielu rzeczy. Począwszy od ataku, przez manipulację, a na zwyczajniej, oraz niezwykle skutecznej obronie, kończąc. Właśnie to przemawiało za nauką technik defensywnych, były uniwersalne, może nie tak bardzo jak lita ściana, dzięki której nic nie będzie w stanie jej zagrozić, ale zawsze stanowiły dobrą ochronę przeciwko prawdziwemu zagrożeniu, wrogowi numer jeden jakim były katony i wszystkiego rodzaju techniki żywiołu ognia. Znajomość z Hikarim pokazała jej, że ognia trzeba się wystrzegać najbardziej ze wszystkich żywiołów, raiton i inne błyskawice nie były daleko w tyle, dla niej, równie niebezpieczne. Ironicznie, to właśnie z ogniem, powinno być jej walczyć, znacznie łatwiej.

Obrona przy pomocy technik wodnych, zwykle polegała na stworzeniu, lub wykorzystaniu dużej ilości cieczy do stworzenia swoistej zapory, dosłownie w chwili gdy naciera na nas jakiegoś rodzaju atak. W pewien sposób, taka ochrona jest najskuteczniejsza, siła spotyka się z inną siłą. Było to na swój sposób inne, bowiem właśnie Katon nie posiadał zdolności obronnych wcale, Raiton również radził sobie z tym średnio, zostawał Doton który był żywiołem tworzących po prostu zapory z ziemi. Wracając jednak do samego Suitonu, Inoshi pamiętała pieczęcie, dlatego od razu zabrała się za ich składanie. Samo złożenie pieczęci, wraz ze zmieszaniem chakry w żołądku... Przecież tak tworzyło się niemalże wszystkie, wypluwane techniki żywiołu wody, co w tym skomplikowanego dla kogoś kto już ma w tym wprawę? Otóż... Nie chodziło tym razem o samo ciśnienie i zachowanie go na jak największej odległości. Tutaj, trzeba było zadziałać mądrze i podejść do tworzenia zapory inaczej, w inny sposób rozdzielić zmieszaną chakrę. Trudność należała do nadania wodzie kierunku. By mogła rozejść się na wszystkie strony, z wielkim ciśnieniem, ale by jednocześnie nie oddalała się zbyt daleko, jak innego rodzaju mizurappy. Tak więc stworzenie pieczęci, zmieszanie chakry i wyplucie... Pierwsze próby nie mogły kończyć się sukcesem, a nawet jeśli było do niego blisko, to wciąż nie był to pożądany efekt. Ubytki chakry nie pozwalały blondynce ćwiczyć zbyt długo, dlatego wszystko musiało zostać rozbite na dni w których ćwiczy wypluwanie i rozszerzanie wody przed sobą. Ważne było też utrzymanie tego przez kilka sekund, wyplucie jednego, krótkiego strumienia może i mogło kogoś zmoczyć, ale na pewno nie zablokowało by ciosu, czy ognistego pocisku, a przecież właśnie o to w tej technice chodziło. Wytworzenie wody na tyle silnej by oprzeć się potencjalnej kuli ognia, może nawet pochłaniającej shurikeny, czy inną broń miotaną... Napór wody był zdolny do wielu rzeczy, tak jak każdy żywioł, woda była siłą matki natury, zdolną do wszystkiego. A kierowana przez zdolną kunoichi, kto wie, może nawet do przenoszenia gór. Yamanaka nie próżnowała i przez kolejne dni dopieszczała swoją technikę poprzez próby wynalezienia, swojego własnego złotego środka w oddawaniu energii na stworzenie techniki, a jej mocy. Włożenie zbyt dużo energii również nie było dobre, bo w pewnej chwili, taka energia nie mogła być w żaden wartościowy sposób oddana, a już tym bardziej w sposób taki, jaki by się chciało. Niektóre kombinacje pieczęci służące do ułatwienia mieszania chakry miały już to do siebie, że trudno było usprawnić pewne efekty, a przynajmniej nie było to łatwe.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 sie 2019, o 10:22

- Rok 386 - Jesień -


" Liście płynące po rzece... "


Nie wszystkie techniki uwolnienia wody polegały na jak największej ilości wody, wypuszczonej w jak najkrótszym czasie. Dziewczyna pojawiła się na, znanym sobie placu, dość późno. Wyjątkowo nie chciało się jej dzisiaj tu przychodzić, a skoro nikt nie naciskał jej, by w ogóle tutaj szła, mogła się trochę ponudzić. Czas by się tu pojawić jednak nadszedł, odłożenie tego na następny dzień nic by nie dało. Jedynie ją spowolniło w wielu innych sprawach którymi niekoniecznie chciała, ale musiała się zająć. Chciała by ta treningowa katorga trwała jak najkrócej, dlatego tym razem nie owijała w bawełnę i mimo wieczora który nastał zamierzała szybko się z tym uporać. Teppodama opierała się na wystrzale wody pod ciśnieniem, jak kulowego pocisku, niżeli strumienia. Inoshi swoje ćwiczenia rozpoczęła od zgromadzenia chakry, i uformowania pieczęci tygrysa, chyba najbardziej powszechnej podczas korzystania z żywiołu wody. Uformowała tą jedną pieczęć, mającą za zadanie ułatwienie zmieszania chakry i następnego przekształcenia jej w wodę, już w ustach podczas wypluwania, choć bardziej pasowałoby tutaj określenie - strzelania. Pierwsze kilka prób, nie było totalnmn fiaskiem. Owszem wypluła pocisk, ale taki który zaraz się rozleciał. Na całe szczęście, jej nie ochlapał. Zależało jej na tym by tą jedną technikę opanować dziś, nie chciała do niej już potem wracać. Tak też zrobiła, skupiła się i ponawiała próby, nie wchodziła jednak na granicę swojej wytrzymałości, musiała mieć siłę by wrócić do domu. Ćwiczyła więc dalej, samo wyplucie i utrzymanie formy nie stanowiło problemu szybko. Samo celowanie, czy wypuszczanie pocisku by wciąż miał swoją siłę na granicy zasięgu, to było trudniejsze. Opanowała i to, wtedy pozostała ostatnia rzecz. Usprawnienie wykonywania techniki. Musiała dojść do przynajmniej średniej wprawy w korzystaniu z niej, w warunkach bojowych nie było czasu na myślenie o wykonaniu techniki, trzeba było ją wykonać szybko i dobrze. Prawdziwe mistrzostwo przyjdzie z czasem.
- Dom -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 sie 2019, o 00:13

- Rok 386 - Zima -


" Lód "


Zima dawała o sobie dobrze znać. Nie przeszkadzało jej to, że płatki śniegu spadały i zamarzały na jeziorku, zaraz stając się częścią wody płynącej wraz z nurtem. Pogoda zapowiadała, że nie zamierza ustąpić w najbliższym czasie, wcale a wcale. Blondynka jednak nie zdecydowała się zrezygnować z okazyjnych treningów. Co prawda, znacznie mniej czasu spędzała na dworze, ćwicząc, znacznie więcej czytając i ucząc się technik w teorii, czy ćwicząc na mniejszą skalę... Ale jak to ona, nie katowała się i również się leniła jak tylko miała ku temu okazje. - Wir... - Wyszeptała zbliżając się do jednego z pieńków w pobliżu płynącej rzeki, był to pieniek do którego zwykle rzucało się shurikenami. Oparła się o niego spoglądając na płynącą wodę, westchnęła wracając pamięcią do tego, co miała ćwiczyć. W swojej pamięci przywołała pieczęci od których miała rozpocząć formowanie chakry - Dobrze, tak to było... - Wyszeptała by zaraz rozpocząć składanie gestów dłońmi, jeden za drugim. W trakcie swojej lektury Yamanaka nauczyła się odpowiednie wysłanie swojej chakry do zbiornika wodnego może wprawić je w ruch, oczywiście wzmocnione sekwencją pieczęci. Chodziło o to by nadany wodzie ruch stał się wirem różne wielkości. Taki szybko obracający się wir był niebezpieczny, bowiem potrafił po chwili wciągać wszystko pod swoją powierzchnię, nie pozostawiając innym zbyt wiele szans na ucieczkę. O ile nie zdążyli wykonać odpowiedniej techniki lub uciec wcześniej. Inoshi wysłała swoją energię i próbowała ją podtrzymać, z początku kończyło się to jedynie wirem który obracał się raz, i tyle z tego było. Jak wiele technik które wykonywała w ostatnim czasie, należała ona do tych męczących, zużywających dużo z jej energii, miała przez to mniejsze sesje związane z nauką, mniejsze, krótsze w praktyce, swoje robiła również pogoda. Na przestrzeni dni jej umiejętność utrzymania wiru, stworzenia go w różnych wymiarach, czy dobrania odpowiedniej prędkości, poprawiły się, a co za tym dalej idzie, mogła je zaakceptować by później wykorzystać, w najbardziej potrzebnej chwili. Dni były krótsze w czasie zim dlatego Inoshi czasami nie łapała się w tym jak rzeczywiście długo ćwiczyła, słońce zachodziło szybciej. Ciekawostką w tworzonym przez nią wirze było to, że nie była w stanie wyobrazić sobie kogoś kto wypłynął by w pław z takiej pułapki, to w ogóle było możliwe? Zresztą, samo przygotowanie do wykonania takiego wiru było niezwykle problematyczne, wymagało dużo wody... Gdyby tylko umiała tworzyć wodę z niczego.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 sie 2019, o 10:44

- Rok 386 - Zima -


" Lód "


Gdybym miał stwierdzić które z dni były tymi luźnymi podczas ćwiczeń to powiedziałbym, że właśnie te o których wspomnę. To wciąż była zima a Inoshi mimo pogarszającej się pogody, wciąż czasem udawała się na pole przy rzece by móc w jak największym spokoju, próbować nowych technik i ruchów. Choć pogoda średnio temu sprzyjała to takie wyczyny zarazem wzmacniały dodatkowo organizm, lub, jeśli się kłócić ułatwiają zachorowanie. Nie mniej to co zamierzała ćwiczyć teraz nie było dla niej skomplikowaną techniką. Syrop i jego uwolnienie opanowała dawno temu, tym razem musiała jedynie zdecydować się na inną jego formę. Pieczęć tym razem była jedna, jak zawsze znamienity tygrys. To ułatwiało wiele spraw, dlatego właśnie blondynka zaczęła mieszać chakrę, dodając do tego pieczęć. Przyglądała się pieńkowi, to właśnie on był obraną na cel ofiarą jutsu. Przygotowanie pieczęci, oraz zmieszanie chakry pozwoliło jej po chwili wypluć nieco syropu. Nie był on jednak tak zwartą liną jakiej oczekiwała, dlatego próbowała do skutku. Jak osiągnęła zadowalający wynik, to dopiero skupiła swoją uwagę na dopracowaniu długości liny, jej lotu a na samym końcu samego zacisku, zrobionego tak by utrudnić wydostanie się potencjalnemu przeciwnikowi. Którym tym razem był pieniek. Lepkość wysłanego syropu było jedną z kilku korzyści, im był bardziej lepki, tym ciężej było o się uwolnić z takich kleistych więzów, sama nigdy nie chciałaby się w takowych znaleźć. Po oponowaniu każdego z tych drobnych elementów mogła uznać, że poradzi sobie w przyszłości z tą techniką. A jak mówiłem, długo jej nie ćwiczyła.
- Dom -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 sie 2019, o 12:05

- Rok 386 - Zima -


" Lód "


Zima powoli ustępowała, a przynajmniej to sugerowało kilka ostatnich dni. Blondynka miała w zanadrzu jeszcze parę technik które chciałaby poznać. Notatki o nich prawiące, które czytała na jej szczęście nie mówiły nic o niemożności wykonania ich przy delikatnym oblodzeniu, czy temperaturze poniżej zamarzania wody. Sama ciecz, o ile zamarzała, to tak specyficzne wykorzystanie wody, nie pozwalało jej zamarznąć tak szybko jak działoby się to normalnie. Rzeka płynęła, a Inoshi będąc nieopodal rozpoczęła składanie pieczęci do techniki, tak jak wyczytała z księgi. Były one cztery, dzik, pies, koń i tygrys, towarzyszący wodnym technikom niemal zawsze. Jak wcześniej celem Inoshi po zmieszaniu chakry i okiełznaniu wody, było posłanie jej w kierunku swojego wroga, najlepiej jak najszybciej z jak największą siłą. To tym razem było inaczej, technika którą wykonywała nie służyła do boju, a co najwyżej do zmoczenia kogoś albo czegoś, preferowanie stojącego w ogniu budynku czy nadlatującej ognistej techniki. Służyła do gaszenia wszystkiego co gorące, częściowo poprzez ilość i długość strumienia. Samo wprawienie wody w ruch to była pierwsza część treningu. Wyzwalała wodę z jednej strony rzeki i przenosiła ją z powrotem. Dopiero po wielu próbach zaczęła zakręcać świder, oraz manipulować kierunkami w które udaje się woda. Wszystko to po chwilach treningu przynosiło umiarkowane sukcesy. Dopiero jak mogła swobodnie, w tym samym czasie, oraz szybko dobrać odpowiedni stopień zakręcania, oraz zmiany kierunku wody, bez utraty jej ilości i koncentracji, uznała, że może skończyć skupiać się na tej technice. W trakcie tych ćwiczeń wracała do niej po kilka razy w ciągu jednego wyjścia. To niesamowite chluśnięcie mogło uratować jej, kub komuś innemu życie w trakcie ognistej zawieruchy, nigdy nie było wiadomo co może się wydarzyć. Co prawda wiedziała jak woda zachowuje się przeciwko ogniowi, to wciąż ciekawiło ją jak ta technika spisze się przed faktycznym, ognistym płomieniem utworzonym z chakry. Gdyby tu był Hikari mogłaby to sprawdzić, a tak... Pozostawało liczyć, że sprawi się dobrze.
- Dom -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Pole treningowe

Postprzez Minoru » 6 mar 2020, o 09:47

Do pola treningowego dotarli, całą trójką, godzinę później. Minoru z zaciekawieniem przyjął to, że był najwolniejszy i najmniej wytrzymały z rodziny, nawet wobec brata, który przeszedł ciężką chorobę i postanowił zakończyć karierę shinobi.
- wystarczy, tutaj będzie dobrze - zarządził ojciec, któremu nie wystąpiła nawet kropla potu na czole. Jego braciszek nie wyglądał wiele gorzej, sperlony na czole pot i zadyszka nawet nie przyćmiły jego szerokiego uśmiechu. Sokiro zawsze był taki, zawsze największą radość sprawiał mu dobry wycisk. On sam dyszał dużo mocniej i intensywniej. Był wytrzymalszy niż większość ludzi, ba nawet pośród początkujących shinobi się wyróżniał. Była to cecha charakterystyczna rodziny Rakurai.
- wyrównaj oddech i kiedy będziesz gotów, stań w tamtym miejscu - wskazał w kierunku gdzie znajdowało się pole sparingowe, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie po licznych śladach butów na ziemi. Minoru odpowiedział jedynie skinienem głowy i wykonał polecenie ojca. Nie trwało to długo, może nie był tak wytrzymały jak ojciec czy brat, ale w jego żyłach płynęła ta sama krew i godzinna przebieżka nie była w stanie go wykończyć.
Gdy znalazł się w wyznaczonym miejscu dostrzegł, że jego ojciec robi to samo. Nie podobało mu się to kompletnie. Sokiro usiadł w odległości 20 metrów od nich, bacznie obserwując, jak gdyby sam wiedział co się zaraz wydarzy.
- Staraj się wytrzymać dłużej niż minutę - rozkazał najstarszy z Rakuraiów. Minoru chciał zapytać co ma na myśli, lecz nie dane mu to było. Kenshiro wystrzelił jak z procy w kierunku chłopaka. W pierwszej chwili syn mężczyzny nie wiedział co zrobić, przytłoczony szybkością ojca. A szybki był niesamowicie. Tylko to, że staruszek znajdował się jakieś 15 metrów od niego, dało mu czas na jakąś obronę. Minoru zasłonił się rękoma, krzyżując je na swojej klatce piersiowej, a chwilę później poczuł, jak dłoń ojca uderza w niego niczym pocisk. Uderzał otwartą dłonią, w swoim ukochanym stylu taijutsu. Kości przedramieniowe zatrzeszczały, a Minoru poczuł, jak jego stopy tracą kontakt z podłożem. Nie wyrzuciło go daleko, Kenshiro nie był aż na tyle silny, lecz jego cios wystarczył by przewrócić chłopaka.
- wstawaj - nie musiał tego mówić. Ton głosu ojca nie pozostawiał złudzeń. Był potwornie poważny i testował syna. Minoru nie zamierzał zawieść staruszka. Podniósł się pospiesznie tylko po to by odkryć, że Kenshiro stał już przy nim szykując się do ataku. Minoru nawet nie wiedział co się stało. Jego wzrok nie mógł nadążyć za mężczyzną, o czasie na reakcję nie wspominając. Został zdominowany i jedyne co mógł robić to paść na kolana.
- Ile? - Kenshiro zwrócił głowę ku najmłodszemu z Rakuraiów.
- Jakieś 19 sekund - odpowiedział mu uradowany Sokiro. Minoru nie mógł uwierzyć. Ojciec był od niego dwa razy starszy, już dawno nie był na żadnej misji, która wymagałaby od niego czegoś więcej niż dostarczenie paczki pod wskazany adres. A mimo to nie mógł nic zrobić.
- Dostrzegam chyba w czym tkwi twój problem - Kenshiro usiadł na ziemi, wyciągając z podręcznej torby dzbanuszek z wodą i woreczek z kredą.
- Nie brak ci masy mięśniowej, ani gibkości. - zaczął otwierając jednocześnie dzbanek i biorąc z niego łyk wody. Podał butelkę swemu synowi.
- Twój umysł zbyt wolno wyłapuje zmiany otoczenia, przez to nie nadąża z oceną sytuacji, a twoje ciało nie nadąża z odpowiedzią. - odebrał dzbanek wody by dopić resztę wody, której nie dopił Minoru.
- Dostrzegłem również, że wykonujesz mnóstwo zbędnych ruchów. Byłbyś dużo szybszy, gdyby twoje ruchy nabrały profesjonalizmu i właśnie tym się, zajmiemy - odstawił dzbanek na bok i przetarł usta ramieniem. Jego wzrok powędrował w kierunku Sokiro. Rzucił w jego kierunku workiem z kredą.
- znajdź najtwardszy kawałek ziemi i rozrysuj jak najwięcej kół. - wydał polecenie. Sokiro nie trzeba było dwa razy powtarzać. Ruszył z miejsca z typową dla siebie energicznością. Minoru przyglądał się temu z niepokojem, doskonale wiedział, że zostało mu jedynie kilka minut spokoju.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 160
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Pole treningowe

Postprzez Minoru » 9 mar 2020, o 23:30

Nie minęło nawet pół godziny gdy najmłodszy z Rakuraiów siedział ponownie między starszym bratem, a ojcem. Można było bezsprzecznie powiedzieć, że wykonał swoją robotę perfekcyjnie. Przed całą trójką rozpościerał się właśnie plac, na którym wymalowano naprzemienne rzędy kredowych kółek. Tor przeszkód, którego znaczenia, Minoru, nie mógł odgadnąć.
- Wstawaj chłopcze - Ojciec zmienił ton na bardziej formalny. Teraz Minoru nie był jego synem... był jego żołnierzem i z tego powodu nigdy nie chciał zostać shinobi, by nie zostać żołnierzem Kenshiro. I oto chichot losu sprowadził go do tego dnia i miejsca. Naprawdę był żołnierzem swojego ojca. Minoru podniósł swój zad z chłodnej ziemi.
- Twoje ruchy są zbyt chaotyczne, jesteś pozbawiony balansu, a to cie spowalnia - Najstarszy z rodu, również wstał ze swego miejsca, otrzepując swój ubiór.
- Dlatego, dzisiaj zajmiemy się dokładnie tym, balansem - wskazał w kierunku pola przeszkód. Cała trójka ruszyła ku wyrysowanym na ziemi kołom. Zatrzymali się na jednym z brzegów, a Minoru spoglądał na ojca wyczekująco. Ten rozumiejąc intencje swego syna uśmiechnął się. Jego ciało skuliło się odrobinę, a ułamki sekund później wystrzelił jak z procy. Poruszał się z niesamowitą szybkością, Minoru nie mógł za nim nadążyć. No, może niedokładnie miał problem z zobaczeniem go. Widział jak się przemieszczał, widział, że przeskakiwał z kółko na kółko. Czego nie mógł dostrzec to szczegóły. Sposób w jaki ustawia stopy, jak układają się jego mięśnie. Widział jedynie poruszającą się figure, zupełnie jakby nie poruszał, żadną kończyną.
- Wow - było jedynym co potrafił wydobyć z siebie Minoru, nim jego ojciec dotarł do końca pola przeszkód. Wiedział, że teraz jego pora, tylko, że nie czuł się gotowy.
- Dotrzyj do mnie, jak najszybciej, stawiając swe kroki w okręgach, starając się nie nadepnąć na linie - wytłumaczył zadanie, na koniec zachęcając chłopaka gestem ręki. Starszy z braci Rakurai nabrał głębszego wdechu i zamachał kilka razy ramionami, jak gdyby starał się rozciągać i dodać sobie odwagi jednocześnie. Nie chciał jednak przeciągać. Ruszył. Ruszał się niczym dziki zwierz, skacząc z kółka na kółko, szło mu świetnie, wcale nie gorzej niż ojcu.
- przecinasz linie - głos ojca dotarł do niego uświadamiając mu, że wcale nie jest tak dobry jak mu się zdawało. Jego wzrok powędrował ku ziemi, widział jak jego stopy dotykają kółek, przerywając kredową linię. Starał się poprawić, nie tracąc jednocześnie tempa, lecz sztuczka była to karkołomna w efekcie której bardzo szybko zapikował nosem w ziemię.
- Wstawaj - rozkazał ojciec. Minoru nawet nie zauważył, kiedy ojciec znalazł się obok niego. Podniósł się, mozolnie, na równe nogi i otrzepał ubrania. Milczał, analizował, był zły.
- wracaj na początek - Kenshiro nie spuszczał z tonu. Minoru ruszył na początek toru, a Sokiro poprawiał kółka.
- jeszcze raz, tym razem skup się na krokach, wykonuj technikę dokładnie, na resztę przyjdzie jeszcze czas - wszyscy zajęli swoje miejsca i przejście toru przeszkód zaczęło się na nowo. Tym razem zwolnił tempo i to dość drastycznie. Lecz i to nie pomogło.
- Jeszcze raz, wolniej, dokładniej - ponownie rozkazał Kenshiro i tak to trwało przez kilka godzin.
- Dobrze, znalazłeś swoją prędkość. Teraz będziemy ją rozbudowywać, ale to dopiero jutro - najstarszy z Rakuraiów poklepał swego syna po plecach. Kilka chwil później, całą grupą ruszyli do domu.


Z/t - > dom rodziny Rakurai

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 160
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Pole treningowe

Postprzez Minoru » 13 mar 2020, o 14:13

Już kolejny raz, w przeciągu ostatniego miesiąca, znalazł się na polu treningowym. Był to jednak pierwszy raz, gdy zjawił się tutaj sam. Dotychczas, zawsze odwiedzał to miejsce z ojcem, który poddawał go niezwykle rygorystycznym szkoleniom. Tor przeszkód z kółkami wciąż stanowił dla niego problem, lecz jego szybkość wzrosła diametralnie. Cóż jednak z tego, jeśli wciąż nie mógł nadążyć za swym ojcem. Trening fizyczny był jednakże podstawą, a Minoru postanowił wejść na wyższy poziom i skupić się na jutsu. Dlatego też dzisiejszy wypad postanowił wykonać sam.
Rozejrzał się dookoła, po polu przeszkód nie zostało wiele śladów, ktoś inny musiał tutaj trenować ostatnimi dniami. Nie miało to jednak znaczenia. Odetchnął mocniej i rozłożył ręce na boki. Czuł jak ciepły, letni wiatr owiewa jego ciało. Jeszcze raz przypomniał sobie w myślach całą teorie, jaką dane mu było pochłonąć, gdy spędzał okres swej rekonwalescencji, w łóżku. Skupił swą chakre w rekach. Złączył swe dłonie, a palce zaczęły taniec, składając się w kolejne pieczęci. Pies - > Smok - >Szczur - > Baran. Przy trzeciej pieczęci, poczuł znajome mrowienie powodowane, przez żywioł raitonu. Po czwartej pieczęci kucnął, przykładając jednocześnie dłonie do ziemi. Wyładowanie odpaliło się z wysokości jego łokcia, wzdłuż jego ręki, aż do ziemi i następnie po jej powierzchni ryjąc ją do głębokości kilku centymetrów. Przypominało to raczej Raiton: Ikazuchi no Utage, niż to co starał się osiągnąć.
- Jeszcze raz - rozkazał samemu sobie, przystępując do kolejnej próby. Schemat był ten sam. Zebranie chakry, pieczęcie, podczas których chakra zmieniała się w chakre raitonu i dotknięcie ziemi. Jedyne co się zmieniało, za każdym razem, to sposób rozstawienia dłoni na ziemi i ilość chakry włożonej w technikę. Mozolna była to praca. A wymierne efekty narastały o wiele za wolno. Powoli jednak zaczynało to wszystko nabierać kształtów. Wpierw wyładowania, zaczynały wchodzić w ziemię, tak jak powinny, lecz nic poza tym. Później, przy próbie czwartej, na ziemi wytworzyło się kilka lini czystego raitonu, które rozeszły się w przeróżnych kierunkach po czym pękły. Ilość przekleństw rosła wykładniczo do wysiłku, jaki poświęcił Minoru nad tą techniką. A jednak, dzięki mozolnym próbom, dochodził do upragnionego kształtu. A gdy wybilo popołudnie, gdy jego czoło zrosiło się już potem wokoło jego ciała powstawała rozchodząca się we wszystkich kierunkach sieć. Nie była jednak ona doskonała, jeszcze nie. Wciąż pękała zbyt szybko. Po kolejnej godzinie, Minoru stracił już rachubę ile razy wciskał w technikę różne ilości chakry. W końcu jednak udało się, technika utrzymywała się tak długo jak zechciał.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 160
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Pole treningowe

Postprzez Minoru » 14 mar 2020, o 10:42

Leżał tak na ziemi dobre 20 minut wciąż rozmyślając o postępach jakich dokonał w ostatnim czasie. Treningi ojca naprawdę podniosły jego sprawność, a ostatnie treningi jutsu poszerzyły jego bojowy asortyment. Był pewien, że teraz, nie byłby już ofiarą, w pojedynku z tamtą kobietą. Byłby jej równy, a nawet i szybszy. Czy mógł się czuć Panem świata? Oczywiście, że nie, nie dorastał swemu ojcu nawet do pięt, a on sam nie był kimś wyróżniającym się pośród shinobi. Gdzieś tam, w wielkim świecie, żyli shinobi zdolni do rzeczy, o których on sam nawet nie śnił. Lecz był szczęśliwy, zrobił kolejny krok ku tamtemu światu. Teraz jednak podniósł się z ziemi. Czas było wracać do domu.


Z/t - > dom rodziny Rakurai
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 160
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsuyoshi » 6 lip 2020, o 15:41

Soso jest piękne. Tsu co rusz dziwił się, jak cudowna była to kraina, choć tak, jak zaznaczał cały czas - nic nie ma szans z terenami Prastarego Lasu, bo ten ma w sobie coś, czego nie przebije nic, a nic - wolność. Tutaj też panowała swego rodzaju wolność, której nie mógł odmówić nikomu. Było nieco lasów, było nieco polan… Było pełno ludzi, no i dnie dość ciepłe. Co do nocy - o tych nie miał specjalnego zdania, ot, były sobie i tyle. Noc, jak noc. CIemno, zimno i niebezpiecznie. Bywały też takie terenu, które występowały wszędzie i zawsze wiadomym było, jak łatwo jest się do nich dostać, bo ludzie tak już mieli - nieważne gdzie by się nie znajdowali to plac treningowy zawsze znajduje się poza granicami miasta lub w takich miejscach, gdzie nie da się uszkodzić czegokolwiek podczas prób najnowszych technik. Oczywistą oczywistością było więc, że sam spacer nie potrwa zbyt długo, bo jej celem było właśnie miejsce, gdzie chłopak będzie mógł odsapnąć od całego zgiełku i zabawy w politykę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Następnego dnia

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Czas zatem skosztować nieco odpoczynku. Tsu zasiadł pod wolnym drzewem chłodząc kark manierką. Ta była zrobiona z metalu, do tego obicie skórzane dało się z niej bez problemu zdjąć, co przy ciepłej pogodzie i ciężkim treningu potrafi uratować życie - nalać zimnej wody do środka i zostawić w cieniu, aby ta nie dała rady się ogrzać - idealny sposób na schłodzenie rozgrzanego ciała.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 6 lip 2020, o 23:52 przez Tsuyoshi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

SŁOWA || GŁOS || MYŚLI



Prowadzone misje:
  • -

Avatar użytkownika

Tsuyoshi
 
Posty: 199
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad pośladkami,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=143206#p143206
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Pole treningowe

Postprzez Hibana » 6 lip 2020, o 17:10

Obrazek
"Męska sprawa"
Dla: Tsuyoshi
Misja rangi D
1/15


Soso jest piękne o tej porze roku. Pole treningowe, chociaż leżało na obrzeżach osady, tętniło tego dnia życiem. Ludzi było tak wielu, że mrówki postanowiły ustąpić pod tą przytłaczającą przewagą liczebną. Ciężko jednoznacznie powiedzieć, z czego to wynikało. Może to kwestia spalenia boczków po zimie? A może czują, że szykuje się kolejna wojna? Albo też wszyscy wrócili właśnie z turnieju na wyspach, a teraz leczą kompleksy?
Co by nie było, Tsuyoshi nie mógł się cieszyć spokojem i ciszą. Odgłosy ciosów, kopnięć, stalowe narzędzia uderzające o tarcze i wykrzykiwanie nazw opanowywanych technik. Mimo tego, leżał sobie i chłodził się manierką, próbując odpocząć po własnym treningu.
-Aj, przepraszam – zabrzmiał cichy głosik nad jego głową, a po chwili usłyszał też dźwięk upadających koło niego shurikenów. - Nie trafiłem cię?
Chwila i dwie, małe stopy były już przy nim. Chłopiec miał najwyżej sześć lat, pobrudzone ubrania i zaczerwieniony nos. Kiedy podbiegł pozbierać swoją broń, upuścił na ziemie trzymany worek, z którego wysypała się cała sterta nieuporządkowanych narzędzi. Było tam wszystko. Kunai, gwiazdki, bombki dymne, notki wybuchowe i wiele innych rzeczy.
Dzieciak odwrócił się na dźwięk upadających przedmiotów, ale już nie zawracał, aby je zebrać. Podbiegł do Tsuyoshiego, którego wcześniej prawie trafił, i zaczął zbierać swoją broń. Nie szło mu to najlepiej, co chwila coś upuszczał i wszystko leciało mu z rąk. Po kilku kolejnych takich próbach, chłopiec był coraz bliższy łez, aż w końcu osunął się na ziemię, obok mężczyzny, i zaczął ryczeć.
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 719
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość