Szlak transportowy

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 18 gru 2018, o 05:39

~ Alkoholowe sprawy ~
Misja rangi C 5/30+
Akashi




Jak może to pić jak wodę? Cóż na takowe pytanie przybysz się zaśmiał, pewnie nie słyszał tego pierwszy raz. Jakby tak ułożyć listę top 5 najczęstszych pewnie by się tam znalazło bez problemu. Cóż pytanie pozostaje zagadką nie do rozwikłania, aż sam zainteresowany nie będzie chciał gadać, a to akurat bardzo chętnie robił. Stary, ale jary.
- Lata treningu sprawiają, że się przyzwyczajasz.
Wzruszył ramionami i raczej nie miał w tym żadnego specjalnego tricku jak kebab przed piciem aby utrzymać formę. Zresztą tutaj w takim stroju będąc nieznajomym pewnie wiele by nie zrobił, do miasta nie wejdzie, a kto widział budki takie na zadupiu bez chociaż jednego mieszkańca? No właśnie nikt. Wspomnienie o bandytach i kolegach wywołało w nim ponownie lekki śmiech.
- Wątpię aby coś im zrobili, będą chcieli się zemścić za mnie. Zanim spierdoliłem złamałem im parę kości, jednego pozbawiłem wzroku, a jeszcze dwóch zabiłem. W tym coś mi świta, że był też syn szefa więc póki mnie nie złapią nie zrobią im większej krzywdy poza najwyżej paroma torturami.
Wydawał się nawet nie przejmować taką opcją, bo nawet machnął ręką.
- Zresztą oczywiście o ile zdołaliby ich złapać, bo to ja bym wróżył kiepsko tej bandzie jak sam ich tak kopałem, ale zbyt bardzo się w międzyczasie ponownie najebałem, a zaczynałem już trzeźwieć. Niestety mój styl walki wymaga poświęceń.
Cóż z pewnością był nietypowym staruszkiem, który wspomniał o wymaganiu poświęcenia przy wymianie ciosów i uderzeń. Może musiał pić alkohol aby wykorzystywać swój potencjał w stu procentach? Kto wie. Mężczyzna jednak był zdziwiony propozycją wsparcia, ale ponownie zareagował swoim tylko uśmiechem, Tym bardziej jak widział ostrożne próby picia alkoholu.
- Nie dość, że pijesz za darmo to jeszcze wypłaty byś chciał nieproszony. Chociaż z drugiej strony lepiej się orientujesz w terenie, a ja trochę nie pamiętam nawet drogi do nich powrotnej. To było gdzieś na zachód stąd.
Będąc poważny przez chwilę zastanawiając się podrapał po głowie, a potem odebrał bukłak i tymczasowo go zamknął słysząc informacje gdzie się znajduje.
- Yamanaki czyli Saimin. Nigdy tam nie byłem, a tym razem nie będę miał okazji podobno mają niezłe sake stąd pamiętam. Cóż ciekawe jak ja trafiłem tutaj omijając posterunki... To musiała być dobra historia.
Przecież miał do czynienia z sensorami, którzy poczuliby kogoś z daleka, ale z drugiej strony teren jest olbrzymi do pokrycia, a shinobich wcale nie aż tak wielu jakby się zdawało normalnie prawda? Z pewnością znajdowały się tutaj jakieś luki.
- Chyba Ty nie dojdziesz, bo ja wciąż potrzebuję paru kolejek po drodze. Mój problem w tym, że ciężko mi się upić, a aby wykorzystać pełny potencjał muszę to robić, z drugiej strony też nie mogę przesadzić i mam czasem bardzo cienką granicę do przekroczeia.
Westchnął, ale zaraz po tym znowu zaczął się uśmiechać.
- Problem w tym, że nie mam z sobą żadnych ryo, a te bukłaki zużyję w walce. Co najwyżej jak chcesz to mogę dać adres do najlepszego bimbrownika jakiego znam, mieszka przy granicy po stronie Yusetsu,




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 18 gru 2018, o 17:55

Lata treningu w piciu? Jak widać można trenować wszystko, nawet coś tak abstrakcyjnego jak picie alkoholu. Nie w co wątpić, było widać że posiada wprawę jakiej wielu mogłoby mu zazdrości. Mistrz wlewania za kołnierz. Tylko czy warto o tym teraz rozprawiać? Chłopakowi raczej nie była potrzeba wprawa w takich sprawach, ale taki trunek da się raczej wykorzystać w także inne sposoby. W końcu jak działa tak na gardło, to ciekawe jaka byłaby reakcja jakby zastosować go w nieco inne sposoby.
Sam chłopak mógł teraz otrzymać nieco informacji na temat wszystkiego co miało miejsce, a raczej na to co on przeżył. Z tego co mówił nie wyglądał na słabego, wręcz przeciwnie wyjątkowo sprawnego nawet po trunku, tylko czy nie przesadzał z tym wszystkim? Ciężko powiedzieć, ale można się raczej o tym przekonać.
- Rozumiem. Ciężko w to uwierzyć, ale ja nie powinienem wątpić. Sam walczę w nieco dziwny sposób, ale o tym raczej będziesz mógł się przekonać. To nie jest coś o czym powinienem mówić. - powiedział, z uśmiechem. Teraz posiadał świadomość tego, że w przypadkowej walce nie będzie raczej samotny w tym wszystkim i ofiary zostaną sprawiedliwie podzielone. Między dwóch wojowników, oby więcej dla tego młodszego. Tylko teraz pozostało jedynie ruszyć przed siebie i odnaleźć miejsce gdzie obaj muszą się udać. Na pewno to łatwe nie będzie biorąc pod uwagę, że rozmówca niczego nie pamięta bo przesadził z alkoholem. Czyli to chyba będzie idealny przykład, wiódł ślepy kulawego.
- Nie wiem co jest bardziej w tym zastanawiające, to że Yamanaki Cię nie złapali, czy to że dotarłeś tutaj nie wiedząc w jaki sposób. Tylko nie przesadź w drodze z tym alkoholem bo znowu zapomnisz gdzie trafisz. Jeszcze podejdziesz mi pod kosę i przytnę Ci włosy. A co do adresu, pasuje mi taki układ. - odarł, będąc gotowym do drogi, starając się jakoś nawigować z mężczyzną tak by dotrzeć do odpowiedniego miejsca. Jak ktoś zacznie się drzeć i będą chcieli atakować to raczej będzie właściwe miejsce. Teraz trzeba będzie raczej udać się w stronę granicy, tam powinni być także bandyci. Raczej lubią takie miejsca, w końcu siedzenie z jednej strony granicy i napadanie z drugiej. Układ praktycznie idealny.
Tylko teraz to wszystko odnaleźć i jakoś załatwić tą sprawę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1186
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 24 gru 2018, o 14:40

~ Alkoholowe sprawy ~
Misja rangi C 7/30+
Akashi




Brak chęci opowiadania o swoich zdolnościach była czymś lekko naturalnym w tym momencie, przecież niedawno tym zraził swoją niedawno odnalezioną siostrę. Udało mu się o tym zapomnieć, ale podświadomość wciąż działa. Nie chce więcej wyjawiać swojego szczepu, zresztą kto chciałby opowiadać o byciu Jashinem. Czy jest ktokolwiek bardziej znienawidzony na świecie od ich wyznawców za praktyki, które przekraczają granice ogólnie przyjętej moralności? Nie. Mądrze jest więc zatrzymać pewne słowa gdzieś w sobie.
- Nie musisz wierzyć, przekonasz się. Tylko nie wstawaj mi w drogę, mogę bywać agresywny lekko.
Zaśmiał się machając ręką i mając ten temat za nic, a na dworze robiło się coraz to chłodniej. Popołudnie już mijało, ale nawet wtedy nie można było tego określić jako przyjemność stanie na tym szlaku w odosobnieniu.
- Hah o mnie się nie martw. Po prostu zajmij się tymi co się skierują na ciebie. Zostawiam te płotki tobie, a ja zajmę się ich szefostwem. Postaraj się nie zginąć.
Gdyby tylko wiedział...
- Chodźmy, nie mamy czasu do stracenia. Yamanaki mnie nie złapały, bo pewnie byłem zbyt szybki. Może mnie szukają, mam nadzieję, że nie. Wtedy będzie ciężej się wytłumaczyć.
Zaśmiał się. Wybraliście kierunek Yusetsu, ale od razu zeszliście z szlaku. Staruszek nie chciał w żaden sposób przyciągać uwagi, a krew na jego ubraniu mogła tym bardziej jak nie pamięta wszystkiego. A co jak wpuścił też wpierdol nie temu co trzeba? Każda historia mogłaby być już prawdziwa. Nawet, że jest szpiegiem Hyuga i chce uciec z tej prowincji, kto to wie. To nie było najważniejsze, bo po trzech godzinach spotkaliście chłopaka w wieku około 15 lat. Od razu widać, że pochodził z klanu Yamanaka, a najpewniej pracował w garnizonie najbliżej wioski, bezpiecznym dość. Najprawdopodobniej jako jakieś wsparcie, chociaż po uzbrojeniu zdawał się być gotowi do walki. Nawet dzieci posyłają, a może to dla bezpieczeństwa? Chcieliście się ukryć, ale zauważył was z bardzo daleka i zaczął podbiegać. Tak nie za szybko, nie za wolno. Widać było w nim zmęczenie, ale ciężko ocenić jakie ma nastawienie.
- Nie no ja się z dzieckiem nie biję, to ty się tym zajmij.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 25 gru 2018, o 09:31

Przynajmniej w tym momencie chłopak trzymał język za zębami i nie paplał wszystkiego co mu ślina na niego przyniosła. Taka umiejętność, może być przydatna jeżeli chce nieco się dorobić i poprawić się w swoim zachowaniu żeby jego siostra była dumna niczym paw królewski. Teraz przynajmniej ta " drużyna " składała się z dwójki niedowiarków, którzy niezbyt wierzyli w możliwości tego drugiego. Wątpliwe, że któryś z nich przyjmie prawdę bez większego szoku i zdziwienia.
- No dobrze, najwyżej Ci oddam. - odparł, śmiejąc się przy tym. W końcu najlepszym lekarstwem na agresję była agresja. W końcu ogień zwalczaj ogniem. Chyba było coś takiego, co nie? Przynajmniej mogli się dobrze bawić w swoim towarzystwie, a raczej czuć. Atmosfera przecież nie była napięta mimo tego, że mieli iść pozabijać paru bandytów. Co brzmiało prawię jak wieczorna pasterka. Przynajmniej dzięki śniegowi nie zrobią dużego koła w miejscu.
- Zginąć? Też się do tego dostosuj. Nie umiem odprawiać pogrzebów! A poza tym, ciężko byłoby raczej później dogadać się z Bimbrownikiem, jak osoba od, której dostałem informacje gdzie go znaleźć, zginęła. - odparł, oczywiście dalej nie mówiąc o tym, że zabicie go może być równie trudne co zamordowanie karalucha. Może nie będzie dane się jemu o tym przekonać? W sumie tak byłoby najlepiej.
Teraz mogli już spokojnie wyruszyć, z myślą o tym, że Yamanaki mają jakieś dziury w granicach i nie potrafią nawet złapać jakiegoś pijaczyny. Do cholery, dla kogo było mi dane pracować. Przynajmniej nie ma się teraz czemu dziwić, dlaczego tak chętnie przyjęli nieznanego najemnika w swoje szeregi. Czas wędrówki także nie był zbytnio łaskawy, trzy godzin i nic? No w sumie prawie nic, jedynie jakiś dzieciak, w środku lasu daleko od szlaku. Co to miało być? Uboga wersja Jasia i Małgosi? Przynajmniej na pierwszy rzut oka nie sprawiał wrażenia groźnego mimo swojego uzbrojenia. Co niestety towarzysz Akashiego niezbyt widział, może już za bardzo się wstawił?
- Co? Ja też dzieci nie biję! A poza tym, czemu mamy go bić? - powiedział, z lekkimi wyrzutem i niezrozumieniem. W końcu młodziak nikomu krzywdy nie zrobi, a nawet gdyby próbował średnio mu się to uda. Nie wyglądał na nazbyt niebezpiecznego. Przez co jednooki postanowił po prostu wyjść mu na przeciw, uśmiechając się do niego i machając na powitanie.
= Witaj. Zgubiłeś się? Jestem Akashi. - wydusił z siebie, z głosem pełnym radości, szczęścia i ciepła. Przynajmniej nic nie wskazywało na to, że planuje go zamordować, w końcu tego nawet nie chciał. Jedynie nieco podpytać, może on będzie coś wiedział o jakiś bandytach w okolicy.
- Może mógłbyś mi pomóc? Razem z moim towarzyszem szukam w okolicy kryjówki bandytów. Napadali go wcześniej i naszych towarzyszy. Teraz staramy się ich odnaleźć, pomożesz? - dodał po chwili, z uśmiechem. By nie wydawać się w żaden sposób podejrzany. Chociaż powoli w jego głowie tworzyła się bardziej mroczna wersja całej przygody lubującego alkohol mężczyzny. Jeżeli napadłeś z kumplami na posterunek, a nie na bandytów. Mamy przejebane. Pomyślał, nieco się martwiąc, a jeżeli okazałoby się to prawdą. Trzeba będzie to jakoś ładnie załatwić, a potem nabić nieco rozumu do głowy Noburu, by już po większym spożyciu nie napadał na posterunki wojskowe, ale z drugiej strony to nieco zabawne.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1186
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 26 gru 2018, o 20:27

~ Alkoholowe sprawy ~
Misja rangi C 9/30+
Akashi




Akashi wydawał się pewny swoich sił, co wywołało u rozmówcy śmiech. Z drugiej strony czy było coś z czym ten mężczyzna mógł wyjść na poważnie? Jak do tej pory tego zdecydowanie unikał, cóż podobno optymistom przecież żyje się o wiele łatwiej niżeli reszcie. W tym przypadku mogło być coś więcej, bo staruszek wydawał się niesamowicie pewny swoich zdolności. W momencie o wspomnieniu o jego śmierci już nawet nie miał siły się śmiać.
- Hah jeszcze tego brakuje, aby taki młodzieniec się o mnie martwił tutaj. Możesz być spokojny, to ciało nie jedną dupę już skopało.
Nawet rymuje gdy bimber zeruje. Nie no żartuję, w bukłaku wciąż było jeszcze sporo trunku, ale ubyło go o kolejny łyk. Oczywiście adres człowieka odpowiedzialnego za warzenie tej bardzo wysokoprocentowej cieczy.
Spotkanie z młodzieńcem było doprawdy dość dziwne, a tym bardziej polecenie mężczyzny. Ostatecznie wspominał coś o biciu dzieci, ale to przecież nie jest jedyna metoda na załatwienie problemu. Gorzej jak coś Noburu przeskrobał, wówczas mają lekko mówiąc przejebane, ale na to nie wychodziło. W razie czego starał się trzymać z tyłu i nie pokazywać swojej twarzy członkowi rodu Yamanaka więc ten słuchał Akashiego kiwając głową na tak.
- Właściwie zgubiłem się już wczoraj, miałem tylko dostarczyć wiadomość... Teraz sam już nie wiem gdzie jestem... Miałem dotrzeć do Saimin...
Wyglądało jakby wystarczyło tylko wskazać mu kierunek do stolicy i problem byłby z głowy, nie wyglądał jakby wiedział cokolwiek na temat waszego zadania, ale zapytać nie zaszkodzi. W tym przypadku jego oczy otworzyły się szerzej i wskazał palcem na mężczyznę znajdującego się za tobą.
- Tooo... To... To pan!
Czyżby ktoś tutaj odnalazł swojego ojca po latach? Albo swoje nemezis? Raczej chodziło o coś innego.
- Uratował mi pan życie w nocy jak mnie napadli ci bandyci i znikł nie wiadomo gdzie! Myślałem, że coś panu się stało i się martwiłem.
Wyglądało jakby los się do was uśmiechnął, a Noburu korzystając z tego postanowił włączyć się do rozmowy.
- Słuchaj bardzo możliwe, że ci bandyci mają moich kolegów. Możesz mi powiedzieć co pamiętasz?
Chłopczyk przełknął mocniej ślinę i pokiwał twierdząco ponownie głową.
- Gdy mnie zabierali związanego do kryjówki pojawił się pan, skopał im tyłek, rozwiązał mnie i kazał uciekać sam zajmując ich w pełni. Wszyscy pańscy wrogowie latali, był pan niesamowity!
- Chciałbym się z moim przyjacielem zająć nimi raz a dobrze, możesz nam pomóc ich zlokalizować jak to Akashi prosił?
Tutaj nastąpiła chwila zastanowienia się.
- Zabierali nas w pobliże jakiejś bezimiennej góry, wspominali coś o jaskini. Powinno to być na południe od stolicy.
Staruszek pogłaskał chłopaka po głowie.
- Jesteśmy tobie bardzo wdzięczni. Akashi pomożesz mu i wskażesz drogę do stolicy? Nie jestem za dobry w kierunkach i się zgubiłem już skąd przyszliśmy hehe.
Gdyby wiedzieć gdzie znajduje się Saimin łatwo będzie określić gdzie powinni się udać i to właśnie ta dwójka zrobi wypatrując jakichś śladów za oprychami...


Z/T --> viewtopic.php?f=18&t=1048
Już odpisuj tam.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 17 sty 2019, o 11:19

W Soso przeżył już wystarczająco dużo, aby na razie chcieć odpocząć od tego skrawka kontynentu. Przede wszystkim wojna, która przyniosła mu kolejną porcję doświadczenia i treningu, choć po czasie stwierdził, że zabijanie sprawia mu już o wiele mniej wyrzutów sumienia, niż na początku swojej drogi samuraja. Czy naprawdę wojownik nie może być współczującym człowiekiem w dzisiejszych czasach? Może powinien znaleźć sobie uczennicę tak jak Hikari. Kogoś, o kogo będzie mógł dbać i kto obudzi w nim nieco cieplejsze uczucia. Po śmierci Shijimy zapomniał już jak to jest spędzać z kimś czas i nie przypominać sobie ciągle o tym, aby nie stawać tyłem do drzwi. Teraz miał nadzieję, że nadejdzie nieco chwili odpoczynku od zgiełku na polach bitew, jak i w jego własnej duszy. Musiał się uspokoić, przejść swoje i ponownie stać się głodnym.

Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minut / dotarcie o 11:50
Środek transportu: pieszo
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 3 lut 2019, o 07:53

Dlaczego przyszedł wcześniej? To chyba oczywiste, wyrobił się z wszystkimi obowiązkami i nie miał co robić. Lepiej jakby to robił niczym jakiś dziwny mężczyzna za rogiem wyglądając tylko co chwila czy może Inoshi wyszła wcześniej? Cieszył się co prawda, że jest przynajmniej punktualna, bo z tego co zauważył to posiada zamiłowanie do spania. Trafiła tutaj kosa na kamień, bo Hikari nie sypiał zbyt wiele zazwyczaj. Przed taką imprezą może się przydać lepiej odpocząć.
- Zdążyłem wszystko załatwić te dwadzieścia minut wcześniej, które miałem w zapasie na nieprzewidziane okoliczności. Jakby coś sobie pomyślał to bym powiedział jak jest naprawdę. Ostatecznie nie miałbym nic przeciwko ich poznaniu, należy im się chociaż tyle.
Przejął tylko jedną torbę mu wręczaną, czyli ozdobny pakunek który zdecydowanie miał być prezentem. Terumi tylko tylko spojrzał zdziwiony, że resztą toreb nie chce się podzielić. Nie wiedział dlaczego Inoshi tak mu się przypatruje. Stwierdził, że jest on dla pary młodej. Zaczął się odwracać, ale dobiegły go słowa, że prezent jest dla niego. Zatrzymał się i spojrzał na niego to na uczennicę przez chwilę nie rozumiejąc. Było to dość ciężkie, nie mógł stwierdzić co znajdzie w środku.
- Nie musiałaś, powinnaś mieć lepsze wydatki w tym momencie. Jeszcze dodatkowo mnie wyprzedziłaś. Dziękuję.
Lekko się uśmiechał chociaż w środku było mu tak po prawdzie głupio. Otworzył pakunek i wyjął kamizelkę z dziwnego miękkiego materiału. Była dość gruba co z pewnością musiało zapewniać dość dobrą ochronę, ale jak bardzo? To jest pytanie, którego wolał nie testować. Zniszczyłby czyjś prezent, z drugiej strony pokazałoby to jak się przydał. Wpierw schował w juki pozostałości ozdobień. Założył nową część garderoby na misje pod płaszcz odpowiadając jak się podoba prezent.
- Może będę samolubny, ale mam nadzieję, że się nie przyda.
Hikari delikatnie się zaśmiał będąc w pełni szczery w tym przypadku. Skorzystanie z kamizelki wiązało się z sytuacją, gdzie znajduje się w dość sporym niebezpieczeństwie. Nie koniecznie oczekiwał jako prezent czegoś służącego głównie do walki, ale nie zmieniało to faktu uczucia wdzięczności i radości.
- Rozmiar jest idealny.
Powiedział zakładając ponownie ubranie wierzchnie i będąc gotowy w dalszą podróż. Jak się okazało z dodatkowym przystankiem, ponieważ Inoshi potrzebuje białych rękawiczek. Z pewnością zdaje sobie sprawę gdzie takie zdobyć.
- W takim wypadku ty prowadzisz, przynajmniej do wyjścia z wioski.
Nie było to najmniejszym problemem, w porównaniu do transportu. Terumi zawsze wybierał jazdę konno, podróżowanie wozem uważał za stratę czasu. Najszybszym sposobem podróży byłoby pełne wykorzystanie swojego ciała i bieg, ale przynosiłoby również zbyt dużo potu i zmęczenia. Nie było to tego warte tymczasowo. Początkowo wspomnienie o wozie uznawał za zachciankę.
- A coś z końmi jest nie tak?
Dopiero odpowiedź uświadomiła mu istotę problemu. Westchnął lekko.
- No to żałuj, tracisz większość przyjemności podróżowania. Jak chcesz to mogę nauczyć podstaw, albo domówić wóz, ale kierujemy na zmianę.
Po podjęciu decyzji przez podopieczna w jakiś sposób ta dwójka wyruszyła w podróż do Daishi.

Dokąd: Daishi
Czas podróży: 15 minut
Środek transportu: Wierzchowiec

Z/T z Inoshi ---> Szlak transportowy




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 29 mar 2019, o 15:29

Po zakończeniu swojej przygody i owocnym zakupie butelki wspaniałego alkoholu. Chłopak postanowił udać się na wyprawę, w miejsca dla siebie jeszcze nieznane, o których mógł słyszeć tylko w historiach. Piasek, góry piasku i słońce. To w sumie jest idealne by odebrać się od zimowego klimatu, który już go męczył. W sumie on w tym wszystkim nie był najgorszy, ale fakt rzeczy jakich się tutaj dowiedział, bardzo go przytłaczał. Tym samym w taki sposób znalazł się na szlaku transportowym, gdzie natrafił na niewielką grupę mężczyzn, którzy akurat podróżowali w stronę Atsui ze swoim towarem. Może i chłopak był im zbędnym balastem, ale samym swym wyposażeniem mógł wywoływać ciarki. Idealna osoba do ochrony kupców. Właśnie tka myśleli i jednookiemu to nie przeszkadzało. Zgodził się z nimi zabrać na podróż. Licząc na to, że nie będzie im musiał za nic płacić, jeżeli oni sami pozwolą mu na to. Teraz pozostało jedynie rozsiąść się wygodnie na wozie i podróżować z prędkością osoby pieszej. Po co się śpieszyć? Takie tępo powinno zniwelować możliwość ataku bandytów, czy też innej głupoty jaka może przytrafić się po drodze do minimum.
Dokąd: Atsui
Czas podróży: Godzina
Środek transportu: Pieszo
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1186
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 10 kwi 2019, o 14:14

Dlaczego Misae po takim czasie wręcz zamrożenia postanowiła ruszyć swój ogon i coś zrobić? Bo nastała pora by walczyć z tym zastojem, który paraliżuje serce i unieruchamia ciało od działania. Stało się tyle po drodze - wojna, cisza ze strony przyjaciół. Ten czas stagnacji kiedy ponownie została w swoim domu niczym w klatce nie mógł trwać wiecznie. A na pewno nie mogli na to pozwolić jej rodzice, którzy chyba bardziej niż martwiąc się o nią z powodu wyjazdów teraz bali się o ten dziwny letarg. Starsznie cieżko radziła sobie z misją, którą przeżyła i musiała ją przechorować. Nie wiedziała czy ten etap był za nią, ale na pewno na dzień dzisiejszy był on na etapie uśpienia. Przeżywała dzień za dniem modląc się aby odzyskać cel do działania i ponownie stać się tym kim była przez tak długi czas.
Ojciec przyszedł do niej rano z uśmiechem na twarzy i prośbą aby przywiozłą mu kilka drobiazgów ze stolicy handlowej. Mimo początkowego oporu dziewczyny kiedy tylko straciła wszystkie argumenty musiała uznać swoją porażkę, spakować kilka najważniejszych w drodze rzeczy i wreszcie ruszyć swój lenwy odwłok... może przygoda czekała za rogiem?


Dokąd:Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 2 h
Środek transportu: piechotą
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikatsu » 19 cze 2019, o 19:47

Shi sama nie wiedziała, jakim cudem jej się udało nakłonienie Yamanaki do ruszenia z nią w tak długą podróż. Gdy Inoyu, po kilku dniach subtelnego zachęcania, w końcu powiedziała tak na ten dość szalony pomysł, Nara zaczęła się zastanawiać, czy Inoyu w ogóle ma jakiekolwiek pojęcie na co w ogóle się pisze. Może kapłanka nie odbyła podstawowych lekcji geografii, zbyt zajęta zaczytywaniem się w lokalne mitologie? Shikatsu nie potrafiła znaleźć innego wytłumaczenia dla faktu, że albinoska zdecydowała się towarzyszyć jej w tak długiej wędrówce.
Decyzję o wyruszeniu w drogę na pewno przyspieszył powrót rodziców Yamanaki – obie dziewczyny spędziły z nimi kilka wieczorów, wysłuchując zamorskich historii i opowiadając o tym, co wydarzyło się przez ich nieobecność. Shi wyjaśniła też przyszywanemu wujostwu faktyczną przyczynę swojej wizyty, co spotykało się z niemałym zaskoczeniem ze strony państwa Yamanaków. Wtedy też młode kunoichi coraz częściej wplatać w rozmowy wątek tego, że może to najwyższa pora, by Inoyu zobaczyła trochę więcej świata niż Soso i okolice. Pomysł początkowo nie spotkał się ze zbyt wielkim entuzjazmem – zawsze przecież ciężko jest wypuścić dziecko z domu, tym bardziej, gdy jest jedynaczką. W końcu jednak państwo Yamanaka pękli i zgodzili się na wspólną podróż Shikatsu i Inoyu pod warunkiem, że ta druga będzie co jakiś czas listownie informując ich, jak się miewa i gdzie się wybiera. Mama Inoyu obiecała również, że jeśli w świątyni ktoś będzie pytał o młodą kapłankę i jej zagraniczną koleżankę, to przekieruje go na szlak prowadzący do Prastarego Lasu, do Midori.
Tym sposobem Shikatsu znów wylądowała na szlaku. Jakiś czas temu, gdy szła tędy pierwszy raz, w przeciwnym kierunku, nie spodziewała się, że w drodze powrotnej będzie miała towarzysza – tym razem u jej boku stała Inoyu, obładowana wszystkim, co jej rodzice uważali za niezbędne do jej przetrwania. Nara westchnęła ciężko, przeczuwając już, jak koszmarnie będzie się czuła po takiej wędrówce. Wzięła głęboki wdech, wykonując pierwszy krok – można to w sumie nazwać nowym rozdziałem, prawda?

Kto: Inoyu i Shikatsu
Dokąd: Midori
Czas podróży: 2 godziny
Środek transportu: nogi stopy buty
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 331
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yura » 29 lip 2019, o 16:30

Jureczek miał doskonały humor! Sprawił prezent swojej znajomej, a teraz poszedł się upewnić, że nie kręci się tam, gdzie jest niebezpiecznie. Wychodziło więc na to, że pomimo kilku ran i nowych blizn z Soso, cały wypad wyszedł mu na dobre. Poznał nowe osoby, dowiedział się o ciekawych rzeczach, a przede wszystkim stał się silniejszy! I to wszystko tylko dlatego, że przybył do jakiejś spokojnej osady. O ile silniejszy stanie się więc po podroży do Midori? Jeśli zbierają tam najemników, to na pewno będą jakieś walki, a nie ma lepszej okazji do utwardzenia swoich mięśni niż prawdziwa, śmiertelna walka, w której Jureczek może przeciwstawić swoje pięści mieczom, toporom i zbrojom przeciwników. Już na samą myśl buzia śmiała mu się jak małemu dziecku, który zobaczył cukierka. Nie przedłużając jednak zbytnio, w stronę Midori właśnie zmierzał nastolatek, który treningi cenił sobie bardziej, niż wszystko inne. Nic więc dziwnego, że nawet podczas zwykłej przeprawy przez prowincje nie poruszał się tak, jak inni ludzie. Mori Jin podróżował na rekach! Trening przed Midori czas zacząć!
z/t

Dokąd: Midori
Czas podróży: 2h
Środek transportu: Głównie na rękach
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 150
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 18
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość