Szlak transportowy

Jest to najmniejsza prowincja na terenie Karmazynowych Szczytów, znajduje się w niej średnia pod względem wielkości, lecz dobrze prosperująca osada z siedzibą Rodu Yamanaka. Terytorium prowincji w większości pokryte jest górami i pagórkami, obfitującymi w różnorakiej głębokości jaskinie. Flora składa się głównie z traw i wysokich drzew iglastych, z nielicznymi odmianami wysokogórskich drzew liściastych i mchów. Soso posiada również dostęp do morza, co pozwoliło mieszkańcom rozwinąć rybołówstwo i przemysł morski.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 9 lis 2018, o 18:53

– Za spokojnie – odpowiedziała, podłapując myśl Shikaruia.
Miał rację. Soso było w trakcie wojny, a ludzie żyli jak żyli. Jakby nigdy nie miało ich to dotknąć. Ale czyż już nie dotknęło? Czy części ludności nie trzeba było ewakuować, przesiedlić do innych wiosek? Czy tamte wioski nie musiały się teraz przystosować do nowej sytuacji, dać pracę nowym ludziom, liczyć się z ogólną niechęcią odnośnie nowych? Ludzie nie byli otwarci na zmiany, nie lubili, gdy ktoś mieszał w ich grajdołku. Niezależnie, czy byli to ludzie gór, pustyni, lasu, równin czy wyspiarze. Im większe i gwałtowniejsze zmiany – tym mniejsza przychylność. A tutaj cisza i spokój. Czy raczej była to po prostu cisza przed burzą? Chwila ciszy przed ogólnym pierdolnięciem i buntem ludzi, którzy chcieliby wrócić do swojego dawnego życia.
Reira obiecywała pieniądze z góry, ale żadne z nich tego nie oczekiwało. Obecna chwila rzeczywiście zdawała się nie do końca odpowiednia na to, by podawać sobie pieniądze. Zwłaszcza, że Asaka i tak chciała odprowadzić Reirę do domu, a nie zostawiać ją tuż po przekroczeniu granicy. Pokręciła delikatnie głową, dając Shikiemu znak, żeby w tej chwili nie naciskał. Nie ucieknie im to, przecież gdyby Reira wzięła nogi za pas, to Shikarui aż zacierałby ręce z uciechy – strzała poszybowałaby szybciej, niż Reira zdążyłaby powiedzieć „przepraszam”.
- Wiem, wyrobilibyśmy się. Ale wolałabym odprowadzić Reirę i wrócić tutaj zrobić co mamy zrobić. Nie lubię mieć niedokończonym spraw – nie lubiła mieć gdzieś z tyłu głowy świadomości, że wciąż coś jest do zrobienia.
Wtedy ewentualna radość z widzenia swojej rodziny całej i zdrowej (o ile była cała i zdrowa), byłaby niepełna.
Asaka, choć była pierwsza i aż gotowała się, by przedostać się na drugą stronę granicy, zatrzymała się, chcąc poczekać na resztę. Przepuściła też Teirena pierwszego, skoro wykazał się inicjatywą. Białowłosa ruszyła zaraz za nim.
– Koseki Asaka – przedstawiła się, nie zadając sobie trudu, by dopowiedzieć, że również pochodzi z Daishi. To rozumiało się samo przez się.
Poproszona o udowodnienie tego, wyciągnęła dłoń, na której pojawiła się niewielka, kryształowa główka lilii o rubinowym kolorze, którą podała jednemu ze strażników. Jeśli to nie było wystarczającym dowodem, to co było? Zwłaszcza, że po chwili Reira, która również przedstawiła się jako Koseki, pokazała jeden z shurikenów, zrobionych specjalnie dla niej przez Asakę – i ją także przepuścili z machnięciem ręki. Czyli największy problem był za nimi, bo mogli się bardziej przyczepić, bardziej drążyć. Nie drążyli. Kamień spadł z serca. Już mieli iść dalej, kiedy strażnicy odezwali się do Shikaruia. Nie złośliwie, nie było czuć od nich szydery, tylko rzeczywiste zainteresowanie. Przynajmniej do pewnego momentu.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 9 lis 2018, o 20:46

Oj tak, to prawda. Shikarui w gruncie rzeczy cały czas liczył na to, że Reira dostanie skrzydeł - i wtedy zacznie biec. Będzie gnała co sił, pośród wietrznych wzgórz, pośród lasów, przez które przechodzili, po wydeptanych drogach. Tak samo szybko powinien był biec Teiren, którego towarzystwo Sanada ledwo tolerował - i to wyłącznie na obecność Asaki. Nie rozumiał, dlaczego nie chciała dać się uszczęśliwić, czemu nie cieszyłaby jej głowa odcięta od karku, sylwetka bez sił klęcząca w kałuży własnej krwi. Nie ma takiego wroga, któremu ktokolwiek pozwalałby na życie. Chyba że - był? Albo Teiren nie został wrogiem? Zabawna sprawa, bo Jugo został nie zostając, tak jak miał dar naciskania na odcisk, tak czarnowłosy zaczął traktować go jak powietrze. Jak jednego z dzikich ptaków, które wyrwały się na wolność i dlatego można było pozwolić im być, skoro był jednym z wielu. Niech więc będzie. Czuł się zobligowany, żeby pozostać grzecznym, choć jego umysł ułożył już mnóstwo scenariuszy, w których Teiren kończył z podciętym gardłem. Analizował każdy ruch i sytuację, którą mógł wykorzystać na swoją korzyść, chociaż rudowłosy, było to widać - bardzo się pilnował. Zupełnie jakby spodziewał się kunaia wycelowanego w jego plecy. Kunai ten się nie pojawił. Nie było też strzały, która poleciałaby w plecy Reiry. Gdyby, gdyby... Nie było gdyby - byli tu i teraz. I w tym "tu i teraz" musiał obejść się smakiem. Sądził, że doprowadzenie jej do granicy w zupełności jej wystarczy, jednak najwyraźniej nie wystarczyło. Chciała pod sam domeczek, och, jak słodko. Prosto do swojej rodzinki - może już zdechli i kobieta wygrzebie więcej z sakw swojej martwej rodziny, byłoby całkiem na plus. Skrzywił się lekko i cofnął swoją rękę, grzecznie i usłużnie, niezadowolony, ale niech będzie - niech zapłata zostanie dokonana na końcu tej drogi. Drogi, która zaczynała go drażnić. Tak jak Asaka przyśpieszała, kiedy tylko dojrzała kraniec Soso i początek Daishi, tak teraz on miał ochotę zrobić szybsze kroki, żeby już pozbyć się balastu, który nieśli na plecach, a którym była dla niego ta obca dwójka. Może coś krążyło w powietrzu, może powód był zupełnie inny. Zaczynał być niespokojny w minimalny sposób, rozdrażniony - to o wiele lepsze słowo, lepsze określenie na ten stan. Wiadomością, że jednak idą dalej, że będą musieli dalej znosić ich towarzystwo. Reira - jak cię mogę. Od momentu, kiedy Asaka jej nagadała, wszystko było w porządku. Zresztą Teiren też się nie odzywał. A on naprawdę czekał na jeden zły ruch. Chyba wszyscy tutaj to wyczuwali. Może dlatego żaden zły ruch nie nadchodził? Jego ciągle napięte mięśnie i tygrysi krok mówiły więcej, niż wyraziłyby słowa.
- Mi to obojętne. Sprawy Yamanaka są moimi tak długo, jak długo płacą. - Jednak to już wyjaśnili - że lepiej się tym zająć. Zresztą - na pewno zapłacą. W końcu to było w ich interesie, zbierać jak najwięcej najemników. Zbliżyli się do granicy, przez którą przepuszczali podróżnych. Tak daleko goniec z informacją, że mają wykonać zadanie, nie dotarł - zresztą nadal mieli te niecałe trzy tygodnie. Aż nadmiar czasu - a to na samo zameldowanie się. Tylko że człowieka zawsze lubi coś zaskoczyć. Coś, czego nikt się nie spodziewa. Coś, czego nie chce się spodziewać. Zatrzyma cię, wyszarpie twoje nerwy, trucizną wpłynie w ciało i nie będzie chciało cię już opuścić. To chyba takie właśnie rzeczy naprężały najmocniej to rozdrażnienie.
Zatrzymał się - bo został zatrzymany - jako ostatni za magiczną linią. Nie miałem okazji zobaczyć przemiany żadnego z was. Słowa zadziałały na niego jak magiczna różdżka, nakazując stać - w zupełnym bezruchu, wpatrując się w Asakę. Tak blisko, a tak daleko. Na wyciągnięcie ręki, a jednak nie dosięgnąłby jej z tego punktu. No, udowodnij. Chcę to zobaczyć. Jego głowa przesunęła się w dół o parę milimetrów, oczy rozszerzyły czujnie, oddech stał bardziej płaski. Nie chciał się oglądać na tych strażników. Całe jego ciało zostało sparaliżowane, a umysł, jak zacięta płyta, zresetował się do zera. Jedyne, co odbierał, to mocniejsze uderzanie serca, dźwięk własnego oddechu i... wszystko, co go otaczało, a co wyczulone zmysły odbierać pozwalały. W jego uszach brzmiało to czystym szyderstwem. W jego oczach ich spojrzenia, które widział, były tym szyderstwem wypełnione. Wyższością. Ciekawością, pragnieniem, by zaspokoić ciekawość, bo trafił się wyjątkowo egzotyczny zwierzak, który na pewno potrafi jakąś ciekawą sztuczkę. Przesunął lawendowymi oczami w bok, na jednego ze strażników, ale nie mylił się. Zbawienie nie nadeszło z niebios - mężczyźni spoglądali wprost na niego. A on czuł się zupełnie nagi. Wolny, słaby, obdarty ze wszystkich broni, chociaż te spoczywały na jego plecach. Nie było żadnego ludzkiego przebłysku w lawendzie. Było spojrzenie wilka, który gotowy był skakać w przód i rozszarpywać gardła, jeśli tylko ktoś przesunie go jeszcze o krok do ściany.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 lis 2018, o 19:56

Misja Rangi - CW - 43/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka
- Szlak Daishi - Soso -

- Yume -





" Jugo "

Czy to było szyderstwo? Czy ktoś lubił drażnić prawdziwego potwora? Może to tak tylko wyglądało groźnie i jest to rzeczywiste zainteresowanie kogoś kto po prostu nie miał okazji i stwierdził, że wykorzysta sytuacje, może i trochę głupio z jego strony występować w taki sposób lecz... Czy coś na tym traci? To czy kogoś puści czy nie, nie był to jego problem. Trójkę już puścili, czwartego nie musieli, to nie był wielki problem który zaważyłby na czyimś życiu. Decyzja była jedna, najpierw wizyta w domu i zapłata za odprowadzenie Reiry, dopiero później zadanie dla rodu Yamanaka którego się zobowiązali. Taka była decyzja przywódczyni Asaki. Jak więc odnosiła się do tego postawa Shikaruia? Pewnie, że nie miał nic przeciw, słuchał się Asaki jak dobry sługa... Przyjaciel? Kim on właściwie dla niej był, był kimś więcej niż tylko spotkanym na drodze " kimkolwiek " Już zdecydował, że opinia kobiety z Kosekich ma dla niego znaczenie oraz, że wróci wykonać swoją misję później jeśli taka będzie jej wola. Magiczna linia kolejki zatrzymała się właśnie na nim, podczas gdy wszystkich już przepuszczono, właśnie na niego padło, kto miał być tym kto zniszczy ich idealny kamuflaż? Reira... Niee, to jego zatrzymali. Jak się wtedy czułeś Sanada?Spuszczasz głowę? Boisz się czy stajesz się uległy jak ten pies... Odrzucony pies który by dostać smakołyk musi przeskoczyć przez barierki? Nie wiesz co jest dobre, nie rozumiesz co powinieneś zrobić, dlaczego nie wiesz? Przecież wystarczy skorzystać z mocy pieczęci, ulec jej na drobną chwilę, pokazać swoje kolory i już, będziesz wolny, będziesz mógł przejść dalej i zapomnieć o tym miejscu. Dwójka strażników wciąż przypatrywała się Sanadzie, co mogli innego zrobić? Czekali, czekali aż on pokaże im co potrafi. Nie oczekiwali tego, że kogoś zabije lub coś zniszczy, nie chcieli drażnić Jugo... A może chcieli, to i tak niezbyt liczny klan, Daishi to prawie jak ich rezerwat. Zwierzak, właśnie tak, zwierzak który nie znajdował się w klatce, tak to mogło wyglądać, co jest jednak złego w dostrzeżeniu jego pazurów? Zwłaszcza jeśli takie mają rozkazy?
- Zamierzasz nam pokazać czy chcesz tutaj zostać, co? Nie wiem czy rzeczywiście jesteś Jugo, nawet jak zobaczę przemianę tamtego to nie zobaczę twojej a chcę zobaczyć twoją. Jego pewnie jest nudna. - Powiedział kompletnie poważnie. To była jedna wielka drwina... Może jednak trzeba skłonić głowę i przejść, tak po prostu? To nic wielkiego w końcu możesz im pokazać kim naprawdę jesteś, zobaczą to czego chcą, dostrzegą Jugo w pełnej okazałości oraz złości, nawet jeśli tylko na chwilę. To co mówili inni nie miało teraz znaczenia, liczyło się to co zrobi teraz Sanada...




Teiren
Reira
Duch
Shigeki
Makashi
Strażnik Koseki



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 10 lis 2018, o 20:27

Czekali. Co mieli zrobić? Teiren, Reira i ona, Asaka, zostali przepuszczeni bez gadania, tylko do Shikaruia musieli się doczepić. To tej drugiej osoby w ich małej grupce, która nie miała jak udowodnić swojego rodowodu Jugo. Zaś sami strażnicy, takie mądrale, nawet nie wiedzieliby gdzie patrzeć. Z początku uprzejme zainteresowanie przerodziło się w szyderstwo. A Shikarui stał. Stał i nic nie robił, jakby zupełnie nie wiedział co ma zrobić; jakby modlił się do bóstw, by ci ludzie dali mu spokój.
- Bardzo źle o was świadczy, jeśli sądzicie, że wszyscy członkowie naszego klanu noszą w sobie kekeki genkai kryształu – odezwała się w końcu, zbliżając się z powrotem do strażników. - I bardzo źle o was świadczy jeśli sądzicie, że każdy Jugo potrafi się przemieniać – co to za idiotyczny pomysł, nie każdy ninja miał jak udowodnić przynależność do swojego klanu nawet, jeśli był jego członkiem. Strażnicy Kosekich. Kompletni ignoranci. Przynoszący wstyd ich rodzie. Asaka była autentycznie zniesmaczona, co było widać na jej twarzy, będącą doskonałym lustrem na jej odczucia. - Ma pełne prawo przejść dalej i zobaczyć się ze swoją rodziną. Czy może mam przekazać w Seiyamie, że strażnicy utrudniają daishiańczykom przejścia przez granicę? – i szczerze? Mogła to zrobić. I z czystej złośliwości była na to gotowa.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 10 lis 2018, o 20:48

Stał i modlił się, rzeczywiście. Tylko nie jestem pewna, czy rzeczywiście do bogów. Jeśli już - to tych najgorszej kategorii. Diabeł zamierzał go wysłuchać (diablica, ha!), ale jeszcze nie teraz. Teraz musiał modlić się o to, żeby nie stracić swojego rezonu i nie wypaść z obiegu. Och? Chyba już na to trochę za późno. Strażnicy nie zmieniali zdania, nie zmieniało się ich spojrzenie. Nic się nie zmieniało. Wszystko ciągle trwało w tej samej normie, w której nakazywało pokazanie swojego genu Jugo. Tego, który przecież posiadał, jak najbardziej, powinien być dumny - i był! - z faktu, że mógł przedstawiać się jako członek tego skazanego na wyginięcie gatunku. Chyba oczekiwał, że mężczyźni odpuszczą. Dadzą sobie spokój, bo szkoda im czasu, ale na tym zadupiu, na drugim krańcu ziemi, gdzie wojna nie docierała, nie mieli co robić, nudzili się. Trwali w całkowitym bezruchu. Naturalnym odruchem - chcieli bezruch przerwać. Zabić nudę, która już zdążyła wyrosnąć w nich silnym drzewem, którego gałęzie przysłoniły im słońce. Nie nadchodziła pomoc bogów. Diabeł - na razie milczał. I tylko jego umysł, walczący z samym sobą, znalazł rozwiązanie tej sytuacji. Już miał się odzywać, już rozchylał usta, prostując się, już chciał coś powiedzieć, kiedy odezwała się Asaka. Wszyscy pozostali - milczeli. Ciekawe, czy liczyli na to, że ich koszmar senny zostanie zamknięty tutaj i nie będzie ich więcej niepokoił, czy po prostu - nie chcieli się mieszać? Tak po ludzku. Sanady to nie obchodziło, bo można było powiedzieć, że wręcz zapomniał o ich istnieniu. Albo raczej - zapomniałby, gdyby teraz każde ze spojrzeń nie paliło go tak mocno, skurczając. Miał się odezwać, tak. Odezwał się jego Diabeł. Jednak wysłuchał.
- Tak jak zostało powiedziane, nie posiadam genów mojego klanu. - Dodał spokojnie, ściszonym głosem. Gdyby mówił głośniej, chyba ten głos mógłby go zdradzić. Nie ufał samemu sobie w tym momencie. - Co? Jest z tym jakiś problem? - Zapytał chłodno, niemal wyzywająco. Niemal. Dostali przepustki, więc mogli się w nos pocałować. Czarnowłosy ruszył do przodu, zamierzając ich po prostu minąć i zostawić z tyłu.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 11 lis 2018, o 14:13

Misja Rangi - CW - 46/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka
- Szlak Daishi - Soso -

- Yume -





" Jugo "

Gatunek który miał wyginąć podczas ostatniej masakry... Masakry która uczyniła z nich broń, Jugo którzy stali się narzędziem w dłoni rodu Uchiha. Narzędziem które po rozwiązaniu konfliktu zostało... No właśnie czym stał się ten klan, gatunkiem pod ochroną? Wynaturzeniem? Tak, wynaturzeniem, niczym więcej. Trudno by spojrzenie mężczyzn zmieniło się bo Sanada spuścił głowę, czego oczekiwał, że powiedzą, że to żart, że może iść i to już wszystko? Może powinni byli tak zrobić. Co mieli innego zrobić tak naprawdę? Rzeczywiście nie mieli tutaj zbyt wielu gości, mało kto przedostawał się na tamte tereny, zwłaszcza teraz.
- Nie uważam tak - Odparł w stronę Asaki strażnik, mimo to nie podnosił się, nic, jedynie pokręcił głową odrobinę zawiedziony. Zdawał sobie z tego sprawę, że nie wszyscy członkowie klanu musieli posiadać ich zdolności, po prawdzie nie było to aż tak częste jakby się mogło wydawać. Jugo nie było wielu, stąd też każdy jeden był idealnym obiektem do zobaczenia ich przemiany której nie widywało się zbyt często.
- Puśćmy ich - Odezwał się drugi ze strażników, nie powstrzymywał Shikaruia bowiem Asaka miała racje, nie wszyscy posiadali umiejętności klanowe a szkoda kopać sobie samemu dołek jeśli mówi prawdę, chociaż... Co taki doko jak ona może?
- Idźcie już - Odpowiedział ten sam strażnik machając by całą grupa już odeszła. Ten który jednak chciał zobaczyć przemianę wydawał się niezbyt pocieszony, od razu mogliście niemal usłyszeć jak zaczynają się kłócić między sobą a i kłótnia nie ustawała dopóki nie zniknęliście. Nikt was dalej nie zatrzymał, jednak czy twoja groźba Asako miała jakiekolwiek podparcie? Komu by uwierzyli? Tobie? Czy komuś wyższemu stopniem komu powierzono ważne zadanie? No właśnie... Lepiej się tego nie dowiadywać. Jak już oddaliliście się nieco od posterunku Reira odetchnęła z ulgą, ostatnią rzeczą jakiej się spodziewała byłaby komplikacja stworzona przez właśnie Shikaruia.
- Już blisko... Tylko trochę i ich zobaczę - Wyszeptała sama do siebie spoglądając przed siebie, podczas gdy rozległ się odgłos wydawany przez ptaki, znaliście go bowiem już po chwili do Teirena podleciał ptak siadając mu na ramieniu. Mężczyzna lekko uśmiechnął się w waszą stronę a wy mogliście dostrzec jak coś wypuszcza ze swojego dzioba. Teiren popatrzył chwilę na stworzenie i zwyczajnie mu odpowiedział:
- Dziękuję przyjacielu, że zechciałeś tego dla mnie poszukać - Wtedy też sięgnął do swojej torby wyciągając z niej odrobinę swojego prowiantu. Ptak powoli pochwycił to w swoją nóżkę i za chwilę odleciał pozostawiając was samych sobie.
- Zobaczmy więc co tutaj jest - Rozłożył nieco pognieciony kawałek papieru, rozprostował jak tylko mógł i zdecydował się odczytać to co zostało na nim napisane, uprzednio spojrzał na każdego ze swojej grupy.
- Shiroi-Iwa - Powiedział wzdychając przy tym nieznacznie, ostatecznie zawiesił wzrok na Reirze oraz Asace.
- Wygląda na to, że tamtego niedorajdę przysłał ktoś z drugiej strony barykady, co teraz? - Wysunął karteczkę w czyimś kierunku, chciał ją komuś oddać, nie była mu już potrzebna, swoje przeczytał. Co jednak oznacza karteczka z nazwą osady rodu Hyuga? Poruszaliście się więc dalej drogami, tym razem już pustkowi Daishi, o ile Reira znała te tereny ze swoich podróży z mężem to Asaka miała prawo znać je znacznie lepiej, tutaj w końcu się wychowywała. Było tutaj odrobinę zimniej niż w Soso z którego wyruszyliście.
- W Sokoyamie... Tam zatrzymaliśmy się z mężem i dziećmi, chciałabym tam pójść, pokażę wam gdzie - Odparła Reira w stronę pozostałej trójki. Droga wcale nie była skomplikowana, wiedzieliście jak się tam dostać w końcu to Asaka znała te niemal pozbawione blasku wyżyny. Może i znajdowały się tutaj warte odwiedzenia miejsca, jednak nie dzisiaj i nie jutro, nie w taką wietrzną i chłodną pogodę. Można rzecz, że każdy powoli docierał do miejsca które znał, do domu lub swojej rodziny, wszystkie uczucia powinny oddziaływać na nich teraz mocniej... Dużo mocniej. Shikarui w końcu trafił na ziemię z której pochodzi jego klątwa, ziemię której widział siebie jako jej syna. Czy tak właśnie było, jakie to uczucie znaleźć się w tym jakże niegościnnym miejscu? Wasza podróż trwała w najlepsze, mijaliście wzgórza i znajdujące się w oddali osady. W pewnej chwili jednak Shikarui mógł coś zobaczyć, dostrzec coś zwykłego, pewien mężczyzna o ciemnych długich włosach oraz szczególnym kolorze swoich oczu zbliżał się do was z przeciwnej strony. Normalnie dostrzegliście go już ze wzniesienia po którym się poruszaliście a on znajdował się na dole, kilka poziomów niżej gdzie prowadziła wasza dalsza droga. Przez długi czas był jedynie kropką, człowiekiem jakich mogliście minąć wielu. Dopiero gdy pojawił się bliżej widzieliście kim jest. Jak tylko się przed wami pojawił wyciągnął swoją rękę w przód by was zatrzymać.
- Stać! - Powiedział gwałtownie w waszą stronę przymykając przy tym swoje oczy, spojrzał się w lewo przewracając nieznacznie swoimi białymi oczami. Co to mogło oznaczać? Może to jakiś sygnał? jakiś znak? Szybko jednak wrócił wzrokiem do was i zawiesił spojrzenie na Reirze.
- Reira jak mniemam... Nie wiem jak pozbyłaś się tamtego samuraja... Zgaduję, że to ci tutaj się nim zajęli - Wtedy Reira cofnęła się w tył stając za Asaką, ani mimika ani słowa wypowiadane przez mężczyznę nie sprawiały, że czuła się dobrze, wprawiały ją w pewnego rodzaju zaniepokojenie.
- To całkiem niezłe przebranie. Jestem Joruri. Przysłał mnie Hatsume któremu złamałaś serce, pamiętasz jak go wtedy skrzywdziłaś? - Zmarszczył brwi przypatrując się przez chwilę białowłosej Koseki oraz Shikaruiowi, oczywiście nie zignorował również Teirena którego grymas na twarzy sugerował, że wie do czego to zmierza.
- Przybyłem tutaj żeby cię Zabić pani, doszły do nas wieści, że pozbyliście się poprzedniej osoby... Tego chciał Hatsume, śmierci twojej i twojego męża za to co mu zrobiłaś. Możemy jednak rozwiązać ten problem inaczej - Spojrzał się ponownie na grupę towarzyszących jej najemników, z jego postawy można wywnioskować, że cały czas jest czujny i mimo to, że udaje spokojnego to w rzeczywistości taki nie jest.
- Jak rozwiązać inaczej, hę? - Zapytał poddenerwowany Teiren, słowa " zabić, rozkazał " działały na niego jak... Płachta na byka! Musiał się bardzo powstrzymywać by szybko nie doprowadzić do jedynego, według niego słusznego końca tej rozmowy.




Teiren
Reira
Duch
Shigeki
Makashi
Drugi Strażnik Koseki
Strażnik Koseki
Hyuga Joruri



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 11 lis 2018, o 18:15

Widziała zmieszanie w jakie padł Shikarui – nie trzeba było być geniuszem, by domyślić się, że chłopak nie ma zielonego pojęcia co teraz zrobić. Asaka znała go już trochę i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie będzie w stanie pokazać im tego, co chcieli i… Będzie tylko problem. Z drugiej strony nie chciała mówić im co potrafi Shikarui, bo ta sprawa i tajemnica należała tylko i wyłącznie do niego, i jeśli będzie chciał komuś o tym opowiedzieć, to to zrobi. Bez jej pomocy.
Chciała mu jednak pomóc. Nie pozostawić na pastwę losu i dobrej woli strażników, którzy jak do tej pory sprzedawali mu tylko szyderstwa zamiast miłych słówek. Shikarui był wygadany, ale czasami łapał jakąś blokadę i nie był w stanie wydusić z siebie nawet słowa. Dlatego podeszła do nich, dlatego się wtrąciła, dlatego złapała go delikatnie za przedramię i pociągnęła lekko do siebie. Słyszała jak cicho im odpowiadał, jakby bał się, że zaraz głos mu zadrży.
Podziałało. Strażnicy odpuścili. Asaka skinęła im tylko głową, nieco niżej, żegnając się w pokłonie i podzięce, że poszli po rozum do głowy. Taak... Co taki doko jak ona mogła im zrobić? Sama w sobie niewiele; fakt, może i miała te dwadzieścia dwa lata na karku, choć wyglądała dużo młodziej, ale nadal była tylko „uczniem”. Jednak chociażby jej ojciec tym doko już dawno nie był, czyż nie? Mogła szepnąć mu słówko, on mógł powiedzieć coś dalej… Sposobów na to było bez liku. Dlatego się tym zbytnio nie przejmowała. Prawdę mówiąc to o ile mogła naskarżyć na nich swojemu ojcu, to wcale nie chciała tego robić. I nie było takiej potrzeby, bo przepuścili ich – po czym sami ze sobą zaczęli się kłócić.
- Wszystko dobrze? – zapytała po chwili gdy nieco się oddalili i puściła Shikiego.
Niedługo później odezwała się Reira. Już blisko? To dobrze. Zrobią co mają zrobić i wrócą do Soso zmierzając do Saimin, zrobią to zadanie dla Yamanaka i będą wolni. I w końcu Asaka będzie mogła się przekonać co z jej rodziną, zobaczyć ich na własne oczy. Była niespokojna odkąd znaleźli się w Soso, zaś teraz, gdy minęli kolejną granicę miała wątpliwości, czy te plotki o Kosekich wmieszanych w wojnę po stronie Hyuuga to nie jakaś ściema. Tak czy siak czuła zdenerwowanie i ekscytacje na myśl o tym, że było już coraz bliżej.
Ptaszyska znowu się pojawiły, jeden z nich usiadł na ramieniu Teirena jak poprzednio i jak poprzednio mężczyzna zaczął do niego gadać. Dla Asaki wydawało się to absolutnie niesamowite, że to zwierzę było w stanie zrozumieć co człowiek do niego mówi – to znaczy najpierw myślała, że to jakaś ściema, ale teraz, gdy ptak przyniósł w dziobie papierek (a o poszukanie papierka poprosił rudowłosy), Asaka zmieniła zdanie.
Shiroi-iwa. Co to u licha miało wspólnego ze stolicą Kyuzo?
- Albo miał się dostać do Kyuzo – dodała po chwili, zezując na karteczkę w ręce Teirena, którą zaraz wyciągnął przed siebie. Asaka odebrała od niego papierek i spojrzała na napis. Rzeczywiście, Shiroi-iwa. A to ci zagadka.
Spojrzała teraz na Shikiego, z wyraźnym pytaniem czy nie chce się przyjrzeć wymiętoszonej karteczce, swoją drogą wyglądała niemal jak psu z gardła wyjęta. A jeśli nie chciał, to wsadziła ją do torby.
Ruszyli dalej, nie było na co czekać, teraz i tak nie rozwiążą tej zagadki, mieli za mało danych i za dużo niewiadomych w równaniu. Nadal czegoś brakowało. Jednak tutaj, w Daishi, Asaka czuła się jak ryba w wodzie. Jasne, nie kojarzyła każdego jednego drzewka, zresztą jak, skoro prowincja była tak ogromna, ale główne szlaki były jej znane. Czuła też znajomy chłód w powietrzu, znajomą rześkość gęstego, pachnącego lasu.
- Wiem, gdzie jest Sokoyama – jedna z większych osad prowincji, zresztą położona niemalże na trakcie idącym z Soso do stolicy Daishi, było więc po drodze i na rękę, bo będą mogli to załatwić wcześniej.
Czas mijał, a oni pokonywali kolejne staje, nie zatrzymując się po drodze, zdobywając kolejne wzniesienia, a po nich doliny i z rzadka kawałki prostej drogi. W pewnym momencie Asaka zauważyła człowieczka znajdującego się na drodze przed nimi – tyle, że nie przejęła się jego obecnością. Mijali wielu ludzi po drodze, więc dlaczego mieliby się przejmować akurat nim? Tyle, że gdy znalazł się bliżej wyciągną dłoń, by ich zatrzymać. Już po pierwszym słowie, jakie wypowiedział mężczyzna, Asaka musiała dodać swoje.
- Bo co? To główny trakt. My zajmujemy się swoimi sprawami, a inni swoimi. Z drogi – białe oczy nie umknęły jego uwadze.
Znajdowali się teraz na drodze idącej od Soso, ale to nic nie znaczyło. Za to Hyuga na terenie Daishi dawał już do myślenia. Jednak Asaka chciała go po prostu wyminąć i iść dalej, żeby odstawić Reirę na miejsce. Bez niepotrzebnego zatrzymywania się, bo jaśnie pan ma problem. A co oni, samarytanie, którzy pomagają każdemu potrzebującemu spotkanego na drodze? Nie. Jednak kolejne słowa mężczyzny sprawiły, że Asaka stanęła w półkroku, który robiła już, by iść dalej. Reira. Samuraj. Zmrużyła oczy, nie spuszczając ich z ciemnowłosego. Shiroi-iwa. Hatsume, któremu złamała serce. Zabić. Jak niby chciał ten problem rozwiązać inaczej? Co to za brednie? Asaka jednak nie zmieszała się, pozwalając Reirze schować się za swoje plecy. Teiren już zadał to swoje pytanie i coś czuła, że odpowiedź jej się nie spodoba.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 11 lis 2018, o 18:47

Mógł ich zmylić bardzo łatwo, bardzo szybko i bardzo prosto. Wystarczyło sięgnąć po to, co upodabniało go do Jugo i dzięki czemu mógł uchodzić za jednego z nich. Ha, przecież nawet Teiren miał go za Jugo. Mógł. Nie zamierzał jednak tego robić. Albo raczej - nie chciał tego robić. Nie dlatego, że to było sekretem, nie dlatego, że był strach, że się skapną, że coś jest nie tak, nie mieli jak odróżnić fałszu od prawdy. A skoro nie dlatego - to czemu? Jego strach był całkowicie irracjonalny i zdawał sobie z tego sprawę. Nagła uległość, podkulenie ogona i tylko czekanie, żeby tych kilka chwil, które się wbijały w niego swoimi zębiskami, minęły jak najprędzej. Lepiej położyć po sobie uszy, niż unosić się jakąkolwiek dumą, to było bardziej niż jasne. Zresztą - duma? Okazuje się, że jakaś się w nim jednak urodziła. Zdołał tym zadziwić samego siebie. Skąd ten "stop" ustawiony przed płaszczeniem się przed tą grupką pilnującą granicy? Wolał ich ugryźć, niż pokazać swój brzuch. Ta słabość, w którą wgryźli się jak wilk w sarnią szyję, nie była w ich mocy zasięgu. Nie chciał jej dawać komukolwiek w dłonie.
- Dzięki. - Nie oglądał się nawet za siebie. Usłyszał tylko "niech idą" i Daishi przestało być przed nimi zamknięte. Dziękować za to teraz komu? Milczącym bogom, czy tej, która zareagowała. Zdołali go rozbić, to trzeba im przyznać, udało im się. Powinien chyba teraz zasalutować, zaklaskać, a chciał jedynie opuścić jak najszybciej pobliże tych błaznów. Chuj im w dupy, przecież i tak mają glejt. Ich cwaniackie podejście i pragnienie "zobaczenia przemiany Jugo", musiała się pocałować w miejsce, gdzie plecy traciły swoją szlachetną nazwę. Dopiero kiedy przeszli dobre kilkadziesiąt metrów dalej, oglądnął się przez ramię na sylwetki, które już zdążyły zaniknąć za horyzontem, wśród drzew i skał. Może gdyby Asaka się nie odezwała, to on też nie byłby w stanie wydusić nawet słowa, pomimo tego, o czym pomyślał. Co ledwo i tak przechodziło mu przez gardło, bo nie chciał tego wcale wyduszać.
- Nie. Zaraz się pozbieram. - Nie było sensu przecież mówić, że tak, że w najlepszym. Komuś obcemu by tak powiedział, ale ona nie była obca. Okłamywanie jej jakoś nie bardzo mu wychodziło, chyba przez to, że i nie bardzo się starał. Im dalej wędrowali i im więcej czasu mijało, tym więcej spokoju do niego wracało. Kolejnych parę godzin dreptania, jego nogi nie bolały, a Reira nie mówiła nawet słowa. Że Asaka wytrzymywała to go akurat nie dziwiło. Narzucili całkiem niezłe tempo wędrówki, żeby wręcz nie powiedzieć: szalone. Grunt, że nikt nie narzekał i nikt nie komentował. Bo Sanadzie puściłyby nerwy i narobiłyby się kłopoty, których uniknięcie sprawiło taką ulgę ich zleceniodawczyni. Całkowicie zamilknął i się wycofał, wydawał się nie być nawet obecny duchem, kiedy bez wyrazu wpatrywał się w drogę przed sobą, jakby śnił na jawie, jego ciało poruszało się tylko komendą zapisaną wcześniej w mięśniach, a umysł został wyłączony. Udał się do krainy czerni, gdzie niczym nie musiał się przejmować. Często mu się tak zdarzało, większość powiedziałaby: odpływać. Asaka mogła być do tego przyzwyczajona po tych miesiącach, które ze sobą spędzili. To "drzemanie" było jednak całkowicie ułudne. Jego zmysły ciągle pracowały, a umysł bezproblemowo odbierał otoczenie. Jedyną oznaką, że jednak był tu i nie śnił, było to, że czasem jego lawendowe tęczówki pokrywały się na drobny moment czerwienią.
Zerknął na ptactwo, które się zleciało, a konkretniej tego jednego, którego Teiren potraktował jak dawno nie widzianego przyjaciela. Przeklęta zdolność Jugo, która pozwalała im wiedzieć zdecydowanie zbyt wiele. Jego zainteresowanie kartką, całą tą sprawą, oskalowała poniżej zera. Pokręcił ze dwa razy głową na boki, dając znać, że nic go to nie obchodzi, a jednak zanotował - Hyuuga. Czyli będą mieli do czynienia z przedstawicielami białookich? Niedobrze. Nie lubił z nimi walczyć. Z Yamanakami zresztą też, chociaż tych drugich łatwo było sobie owinąć wokół palca, kiedy wiedziało się, że ich ciało jest całkowicie bezbronne podczas niektórych technik. Jego nastrój spadał wprost proporcjonalnie do tego, jaką odległość pokonywali, wchodząc w głąb tych jakże gościnnych terenów. Rodzinnych, ha! Nie to, żeby nagle było mu przykro, ale coraz bardziej się wyłączał. Stąpanie po tej ścieżce... tym jednym, konkretnym trakcie - było jak wędrowanie na szafot. Prawda? Tylko czemu, skoro żaden z nich nie był skazany? A on nie bał się Śmierci, więc to nie ona zaglądała mu w oczy. Nie... to była ta Śmierć, która jak stara przyjaciółka, witała dawno nie widzianego przyjaciela. I która zwykła się zdecydowanie za dużo nim bawić. Tak, dobrze przeczytałeś. Nie z nim. Nim.
- Mamy kilometr przed sobą Hyuge. - Zameldował, kiedy dostrzegł specyficzną sylwetkę shinobiego. Ewidentnie na coś czekał. Albo... na kogoś? No właśnie. Bardziej by pasowało: na kogoś. Tylko ile czasu mógł już tak czekać? Ewentualnie kogoś szukał, ha... Na przykład - Reirę. Rozejrzał się na boki, ogarnął cały teren wokół nich. Przyglądał mu się. Jego wyposażeniu, broni, jaką miał - o ile miał jakąkolwiek. Shinobi w końcu sam w sobie był bronią. Zwłaszcza Hyuuga. Miał wsparcie, był tu sam? Czy rzeczywiście na kogoś czekał? Bardzo nieśpiesznie przyjrzał się terenowi kilometr za jego plecami i po swoich bokach. Nie zamierzał przegapić nawet jednego ogniska życia.
- Reira płaci 500 za jej ochronę, zapłacisz więcej? - Zapytał wprost, bez najmniejszego skrępowania.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 11 lis 2018, o 20:54

Misja Rangi - CW - 49/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka
- Szlak Daishi -

- Yume -





" Klan Hyuga... "

Całe szczęście, że to Sokayama a nie Seyama, prawda? Gdyby to była stolica to wszystkie wasze plany zostały by pokrzyżowane i co byście wtedy zrobili? Zostawili Reirę? Nie odprowadzili jej? A może zabili i porzucili... Nie, to nie wy. Ani ty Ani Shikarui tacy nie jesteście, znieślibyście to jakoś i zmienili plany w końcu zgodziliście się wziąć za to pieniądze. Hyuga którego dostrzegliście... Nie, on nie stał w miejscu, on się poruszał, szedł w waszym kierunku. Shikarui zdecydował się wtedy zeskanować najbliższą okolicę w poszukiwaniu dodatkowych zagrożeń. Hyuga... Jest jeden, czy mógł być sam? Poza tym, ta dwuznaczna kartka, mogło to oznaczać wiele, mimo to, czy rzeczywiście tutaj, na ziemiach rodu Kosekich odważyliby się robić cokolwiek? Kto by im na to pozwolił? Wydawało się, że jest bezpiecznie, czy aby na pewno? Przyjrzenie się nadchodzącemu Hyudze pokazałoby nic szczególnego, był shinobim, czego można było się spodziewać, właściwej broni przy sobie nie miał, wyłączając pięści. W torbie za to można było dostrzec kilka bombek oraz kunaiów. Do jednego z kunai doczepiona była notka której treść była jasna. Służyła do wybuchów. W końcu dotarliście i do niego. Zrównaliście się z nim i zaczął z wami prowadzić rozmowę... A podróż przez te tereny do Sokoyamy mogła odbyć się bez żadnych dodatkowych problemów, sprawa Reiry zdawała się jednak je przyciągać. Asaka nie zdążyła wypowiedzieć nawet słowa nim Hyuga kontynuował. Rudowłosa przypatrywała się nowo spotkanemu mężczyźnie z niedowierzaniem, nie znała go ale słyszała, pamiętała wspomniane przez niego imię. Pierwszy odezwał się wtedy Teiren na co mężczyzna już miał odpowiedź.
- Owszem bardzo prosto. Jej mąż Yoshi jest dla nas bardzo niebezpiecznym osobnikiem. Handluje bronią dla klanu Yamanaka. Miał zginąć, jednak ku naszemu nieszczęściu coś poszło nie tak. Reira jak widzicie również przeżyła. - Stwierdził zasadniczo całkiem wysoki przedstawiciel klanu Hyuga, był wyższy od Asaki i aż chciałoby się powiedzieć, że od Shikaruia, ale Shiki sam w ostatnich latach urósł jak na drożdzach.
- A dzieci, a co z moimi dziećmi! - Zaczęła się dopytywać całkiem głośno wciąż chowając się za plecami Asaki.
- Chyba nie sugerujesz... - Powiedział Teiren, szybko jednak przerwał mu Shikarui wtrącając swoją wypowiedź.
- Nie możesz przecież nas teraz zdradzić... A ty? - Spojrzał na Asakę poważnym wzrokiem, zmarszczył brwi i ścisnął wtedy mocno usta.
- Żyją pani Reiro. Nic im nie jest. Moim interesem nie jest jednak rozkaz pana Hatsume, moim interesem jest klan, dlatego widzę inne wyjście które może nie zadowoli Hatsume ale sprawi, że klan Hyuga osiągnie w tym regionie mały sukces. - Mówił ze złożonymi dłońmi w rękawy. Skrywał je, próbował pozostać w jak najbardziej profesjonalnym i stoickim spokoju. Przesadne emocje nie były tym co lubił okazywać ani tym co chciał by jego przeciwnik dostrzegł.
- Ktoś musi umrzeć... Wybieraj Reira-sama, albo będzie to twój mąż albo wy wszyscy. Ja jestem tutaj jeden, przyszedłem sam zaproponować inne wyjście. - Skierował wzrok w stronę Shikaruia, obrócił się do niego zawieszając na nim swoje nudne jak flaki z olejem spojrzenie.
- Jestem w stanie zapłacić za wasze usługi, za śmierć pana Yoshiego, tak panie, więcej niż Reira. - Przełknął nieznacznie ślinę ukradkiem patrząc w kierunku gotującego się już Jugo, Teiren miał zaciśniętą pięść, był zły.
- Ty szmatławcu, jesteś bezczelny przychodząc tutaj i prosząc ją o podjęcie takiej decyzji, he! Jeszcze słowo a osobiście ciebie wypatroszę! - Powiedział całkiem głośno rozglądając się w koło siebie, tak jakby szukał wrogów lub pułapek, zastanawiał się teraz czy Shikarui powiedziałby im gdyby rzeczywiście członkowie klanu Hyuga byli w okolicy. On był skory zdradzić, albo zwyczajnie szukał alternatywy która przyniesie większe zyski. Reira ścisnęła kawałek koszuli Asaki, była zdenerwowana słysząc słowa wypowiadane przez Hyugę, początkowo ulżyło jej wiedząc, że nic im nie jest... Że żyją ale tak naprawdę mógł kłamać, nawet teraz może to być podstęp, bała się, zwłaszcza, zę ten kruchy sojusz... Mógł pęknąć w każdej chwili.
- Nie możecie mi tego zrobić - Wyszeptała Asace do ucha.




- Szlak Daishi -
Teiren
Reira
Duch
Shigeki
Makashi
Drugi Strażnik Koseki
Strażnik Koseki
Hyuga Joruri



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Soso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości