[Event] Komplikacje - Port

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Saburō Hokusai » 26 cze 2018, o 15:35

Zaczęło się. Coraz więcej opętanych żołnierzy wychodziło z tego muru. Chyba wszyscy myśleli, że będzie ich trochę mniej, ale przeliczyli się. Najgorsze było to, że w ludziach zasiało to niesamowitą panikę. Słychać było krzyki, płacz, nie wiedzieli co mają robić. A wojska? Zarówno jedne jak i drugie stanęły ramię w ramię, aby zlikwidować przeciwnika. Można było zauważyć różnicę w wyglądzie między tymi a tymi. Przede wszystkim armia Ryuzaku była znacznie lepiej wyposażona. Miecze naostrzone, tarcze które wyglądały jak nowe i zbroje którą lśniły prezentowały się wręcz wspaniale. Każdy ruch tego wojska, każdy gest wyglądał jakby był bardzo dokładnie przemyślany. Widać było, że zanim coś zrobią wolą ruszyć głową. Co do armii Cesarstwa to była to raczej bardzo dobrze wyszkolona armia, która nie kładła nacisk na wygląd wyposażenia, ani na myślenie. Byli stworzeni do walki. Chaotyczni i agresywni nie mogli się doczekać starcia. Uwielbiali walczyć, traktowali to jak zabawę. Zupełnie jakby chłopak widział samego siebie. Wtedy to kapitan Hoozuki zagadał do nich, przy okazji witając się z rodakiem Ame. Tak jak można się było spodziewać te kły u jednego jak i drugiego świadczyły zapewne o przynależności do tego samego klanu. Widać było, że Ame pochodzi z dosyć specyficznych stron. Mimo to trzeba było przyznać, że strasznie spodobało się Cesarstwo wyznawcy. Nie wiedział czemu, ale to przyszło samo z siebie. Po prostu pałał do nich sympatią i nie rozumiał czemu rada tak ich nienawidziła. W każdym razie teraz nie był czas na takie przemyślenia. Trzeba było stanąć ramię w ramię z tymi żołnierzami i powstrzymać opętanych. Wziął do prawej ręki kij z pleców i czekał tylko na okazję, aż podejdą bliżej. Uśmiech na jego twarzy powoli stawał się widoczny, jednak wolał załatwić to szybko. Chciał już stąd odpłynąć i mieć święty spokój, lecz trzeba było jeszcze wygrać i nie zginąć. Jego oczy na początku patrzyły jak sojusznicy eliminują na odległość paru przeciwników, aż w końcu ruszyli. Opętani zbliżyli się na odległość 3 m i wtedy armia ruszyła w zaskakujący sposób eliminując kolejne jednostki. Ich współpraca można powiedzieć była wręcz idealna. Widać było, że nie jest to pierwsza lepsza armia i są wspaniale wyszkoleni w razie jakichś potyczek. Chłopak na początku stał i obserwował to podziwiając, lecz gdy tylko kapitan Hoozuki wskoczył w sam środek przeciwników już nie wahał się. On również próbował przedostać się przez armię, aby znaleźć się bliżej wroga. Wtedy to gdy tylko miałby okazję atakowałby ich w głowę oraz nogi, aby ich zabić lub pozbawić możliwości ruchu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Kij

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Nikusui » 26 cze 2018, o 19:27

W swojej przemowie Hanzo miał wiele racji. Podczas ery bitew, wojen, wiecznych konfliktów, a czasami i tragicznych nieporozumień, każdy medyczny ninja był na wagę złota. Na polu walki mogło to znacząco przechylić szalę zwycięstwa. Tyle, że wtedy też istniały pewne wyrzeczenia. Nie każdy medyk był uzdolniony w walce. Zresztą, rozsądny było trzymanie medyków dalej od linii ognia, by przydali się w procesie leczenia rannych. To sprawiało, że kolejne jednostki odstawiane były z bezpośredniej walki, by wesprzeć ochronę medycznych oddziałów. No ale cóż, coś za coś. Jeżeli ktoś posiada spore wojska, nie będzie to dla niego żadną stratą. W tym momencie ktokolwiek, kogo białowłosa kojarzyła, a miał umiejętności lecznice, to właśnie osoby, które poszły na pierwszy ogień. Co prawda nie mogła być pewna, że była to ich główna specjalizacja. Mogło to być jedynie dodatkiem. Bardzo prawdopodobne, że ich umiejętności nie sięgały nawet w połowie do tego poziomu, jaki reprezentował Hanzo.
Niezaprzeczalnie starszy medyk miał wielką wiedzę. Dlatego słuchała wszystkiego, co mówił. A nóż, kiedyś się mogło przydać. Poza tym, coś takiego jak Akuma no Kigo nie było raczej częstym zjawiskiem. A tu zdarzyło się już drugi raz. Pytanie tylko... w jakim celu Han dawał swoją moc? Próbował tym sposobem do siebie przekonać? Ale dlaczego akurat te jednostki? Czyżby na polu bitwy było takich osób więcej? Na ten moment nie mogło zrozumieć celu tego zabiegu, ale kto wie, może w przyszłości coś się wyjaśni.
Nie nagabywała nikogo wzrokiem, bo niedaleko nich trwało kolejne piekło. Kiedy inni zajmowali się jednym zagrożeniem, wnet pojawiało się kolejne. I to dla tych, którzy niekoniecznie do końca mogli cokolwiek z siebie dać. Ona, już nieco sprawniejsza, nie mogła podjąć innej decyzji, jak wziąć udział w walkach. Musiała jednak trzymać dystans i nie prowokować walki bezpośredniej. W tym wypadku, nie znając poszczególnych umiejętności bezmózgich Shiro Ryu, mogła takiego starcia nie wygrać. Co jak co, ale mimo tego, iż chciała by śmierć przyszła zabrać ją na polu walki, tak nie chciała, by działo się to teraz. Aczkolwiek życie pisało różne scenariusze.
- Bardziej przydam się tamtym, a moja pomoc nie jest wam aż tak bardzo potrzebna. Uważajcie. - odpowiedziała Hanzo, po którym widać było wyczerpanie. Działał w sumie praktycznie cały czas, więc zapasy jego chakry musiały być na wyczerpaniu. Lepiej nie doprowadzać do skrajnego jej posiadania, by sobie nie zaszkodził.
Jej chmura burzowa zrobiła to, co miała zrobić. Kilku Shiro Ryu padło, ale reszta się zorientowała, o co chodzi. Nie chcąc ryzykować, dezaktywowała ją, by skupić się na kolejnych działaniach. Wiedziała, że podczas brak kontrolowania burzowej chmury, ta mogło zaatakować wszystko, co się ruszy, a nie chciała by trafiła kogoś z Ryuzaku czy Cesarstwa. Osłabianie własnych sił byłoby istnym kunaiem w kolano. Teraz jednak, trzymając jakiś dystans, musiała jednak cokolwiek wykonywać. Plusem była dostępność wody, dlatego nie mogła znaleźć się dalej, niż piętnaście metrów od niej. Oczywiście o ile było to możliwe na tyle, by uniknąć bezpośredniego starcia. Przebyta droga nie miała znaczenia. Wciąż jednak uważała, by nie zostać trafioną. Na taki wypadek miała przygotowany kunai z notką wybuchową, by wyrzucić go w oponenta. Jej plan był jednak taki, by stworzyć wodnego klona i przekazać mu część swojej chakry. Ten, mogąc używać technik suitonu, atakowałby Shiro Ryu wodnymi shurikenami. Było ich oczywiście sześć sztuk. Wodny klon miał za zadanie wesprzeć od strony wody, bądź z bocznej pozycji, oddziały z Ryuzaku i Hanamury. Zaś prawdziwa Nikusui, gdy już jej pieczęć tygrysa uformowała klona, również postanowiła zaatakować. Puerwsze, co przyszło jej na myśl, to jakieś unieruchomienie przeciwnika, więc ci, co znajdowali się najbliżej niej (lub musiała się zbliżyć), stali na jej celowniku. Białowłosa złożyła sekwencje dwóch pieczęci, by złapać w lepką maź jak najwięcej oponentów, a gdy tylko jej się to udało, nie chcąc tracić czasu i dać im okazję do ucieczki, wyrzuciła dwa kunaie naładowane czakrą raitonu, chcąc wbić najlepiej w dwóch przeciwników uwięzionych w mazi, albo tuż obok nich, jednak dalej w obrębie cieczy. Nie była pewna, czy jej plan się uda, nie wiedziała czy ta lepka maź będzie przewodzić raiton, co może powiększyć ilość osób porażonych, ale spróbować nie zaszkodziło. Zwłaszcza, gdyby udało jej się trafić bezpośrednio w przeciwnika. Wtedy i tak technika powinna zrobić swoje.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 984
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Ame » 26 cze 2018, o 20:34

Chłopaka nie dziwiła panika wśród ludzi. Sam nie spodziewał się ataku opętanych zakonników. W trakcie wykonywania swoich zadań nie spotkał ich w ogolę, myślał wiec, ze są nieliczni, zaś zdrowi na umyśle ludzie już się nimi zajęli. Cywile chaotycznie rzucili się do ucieczki i nie można ich za to winić. Mial tylko nadzieje, ze nie zostaną na lodzie po całej akcji. No w zasadzie na wodzie - i to bez statku. Oddziały zarówno jego klanu jak i przybyszy z Ryuzaki budziły podziw. Nie to, ze on był jakoś gorzej uzbrojony. Mozna było mieć wrażenie, ze Ame niespecjalnie wyróżnia się wśród tłumu krajan. Jedyna różnica był stan ekwipunku. Widać było kto używa swojej broni zgodnie z przeznaczeniem. Mimo znacznej przewagi liczebnej strażników z Ryuzaki, Hozuki miał wrażenie, ze jego klan w sytuacji podbramkowej mógłby dać im opór, a nawet wygrać ze względu na doświadczenie. Poki co jednoczył ich wspólny wróg w postaci wojowników-zombie. Kto wie co będzie się działo potem? Jak zwykle podejrzewał najgorsze, mimo ze z racjonalnego punktu widzenia, w tej sytuacji nikt nie będzie miał ochoty na powtórkę starcia z bardziej inteligentnym przeciwnikiem. Chłopak starał się wmieszać w tłum. Dobył miecza i starał się stanąć w szeregu wraz z cala reszta. W końcu jako członek tego klanu miał chyba prawo żeby przyłączyć się do walki po jego stronie. Widzial, ze jego wcześniejsi towarzysze zaczęli działać na własną rękę, używając ciekawych technik. Rekin nie posiadał już tyle czakry ile chciałby mieć, zaś w jego asortymencie brakowało kilku jutsu, które zamierzał opanować wcześniej - gdyby nie właśnie polecenia liderki, przez które w ogóle tutaj jest. Biorąc pod uwagę, ze jak zwykle udało mu się nawywijać i już może mieć kłopoty, chciał żeby chociaż krajanie zaświadczyli o tym, ze się nadaje na coś więcej niż drzwi do lasu. Dzierżąc miecz zaatakował wraz z nimi. Kapitan Hozuki zanotował jego obecność, co było mu bardzo na rękę. Nie chciał podpaść, wiec wykonywał rozkazy. Trochę żałował, ze nie są to ludzie z klanu Hoshigaki, gdyż zapewniłoby mu to większą swobodę działania. Nie za bardzo wiedział jak przygotować się mentalnie, wiec po prostu wpatrywał się w przerzedzone już lekko szeregi wroga. Ame sam z siebie był gotowy. Juz przelewał tutaj krew, jest rozgrzany, a przygotowanie mentalne mogłoby mu tylko zaszkodzić. Gdy usłyszał okrzyk bojowy kapitana, również zawtórował mu swoim wrzaskiem, aby jeszcze lepiej dopasować się do swoich. Do szczęścia brakowało mu tylko tarczy, jednak miał nadzieje, ze jego miecz wystarczy do ranienia przeciwników z drugiego szeregu. Jego problem z brakiem przystosowania pod względem ekwipunku skończył się, gdy kapitan wybijając się na tarczach wskoczył w sam środek formacji wroga. Chłopak nie zamierzał stać z tylu i również chciał jak najszybciej stanąć u boku wojownika. Mial nawet pewien plan jak zrobić to w miarę skutecznie.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 26 cze 2018, o 23:03 przez Ame, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Kenshi » 26 cze 2018, o 20:57

Współpraca z przedstawicielem klanu Ayatsuri - Akaruiem, układała się Kenshiemu pierwszorzędnie. Najpierw skutecznie udało im się pozbyć zagrożenia w postaci zwłok z których wydostawał się najpewniej toksyczny dym, a następnie przeprowadzili szarże na marionetkę, które znajdowała się najbliżej ich pozycji i de facto najbardziej zagrażała ich sojusznikom w najbliższym otoczeniu. Ich działania nacechowane było jak najmniej podejmowanym ryzykiem – widać było w tym rozsądek który mógł wynikać z wcześniejszych doświadczeń wyciągniętych z pola walki – Bitwy o Mur, wydarzeniu z Sogen w którym oboje brali udział.
- Brawo, o jednego mniej – rzucił z zadowoleniem do współtowarzyszy, głęboko oddychając i obserwując teren na który oddziaływało kilka sił, co też bezsprzecznie przyczyniło się do wyeliminowania przeciwnika, mimo marnotrawienia w pewien sposób również środków. Maji spojrzał w kierunku z którego doszedł ich grzmot kanonady ataku pozostałej części grupy ekspedycyjnej. Wszechpotężny katon spopielił ziemię na której znajdował się wróg z swoją druga marionetką. Wydawało się, że nic nie jest w stanie przetrwać takiej niszczycielskiej siły. Maji miał przynajmniej taką nadzieję.
Niestety miał się mylić. Gdy fala ciepła rozeszła się na boki, a kurz wzniesiony ognistym podmuchem opadł, oczom widzów tego pola ukazał się złowieszczy przekaz tego z czym mieli jeszcze się mierzyć. Obok stopionego żelastwa, które stanowiło wcześniej śmiercionośną broń – znajdowała się ona – nadpalona, nadtopiona, ale wciąż stojąca i pałająca zatrważającą chęcią zemsty. Jej krzyk, był tego jasnym potwierdzeniem, a jej kolejny krok, czyli przywołanie ogromnej marionetki, miało stanowić apogeum zbliżającej się katastrofy.
- Szybko, zejdźcie z placu, zajmijcie wyższe pozycje! – krzyknął w kierunku pozostałych, gdy zauważył jak zafalowało podłoże chwilę po przyzwaniu olbrzymiej marionetki wokół której znalazło się również setki zdecydowanie mniejszych kukieł. Ich ilość była tak przytłaczająca, że z pewnością nie można było tego lekceważyć. Dodatkowo Kenshi wiedząc o geograficznym ulokowaniu poszczególnych klanów na pustyni, po tym wstępie w wykonaniu przeciwnika, już miał klarowne podejrzenia do tego co mogło ich czekać. Dlatego by kupić wszystkim odrobinę czasu, postanowił działać, nie wiedząc czy to przyniesie jakikolwiek skutek.
- Jiton: Reberu Esu! – krzyknął, skupiając się na położeniu wsparcia przeciwniczki, która mimo doznanych obrażeń i zniszczeń, była w jakiś sposób zdolna do kontroli nad tak przytłaczającą ilością kukieł. Dlatego też czarnowłosy oddziałując swoimi zdolnościami magnetycznymi, skupił się na całej przywołanej armii, która z racji zawierania stalowych elementów powinna poddać się jego woli, jego działaniom. A co z nimi chciał zrobić? Cisnąc nimi w główną winowajczynię tego całego zamieszania – w wroga, który kontrolował tą całą, martwą armię. Niegdyś kobietę, która odważyła się na dokonanie zbrodni względem jego szczepu oraz innych pustynnych szczepów. – Palcie lub wysadzajcie to jeżeli macie czym!


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

  • Katana przypasana z tyłu na wysokości pasa
  • Szkarłatny płaszcz Shiro Ryu
  • Biała zbroja Shiro Ryu
  • Rękawiczki na dłoniach

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Kei » 26 cze 2018, o 21:27

Kei w sumie z lekkim podziwem rzucił okiem na to jak żołnierze przyjęli pierwszy impet atakujących i sami zaatakowali. Musiał przyznać, iż całkiem dobrze sobie radzili. Cesarscy wydawali się większą chęcią do walki i byli energiczniejsi, jednakże wolał styl tych z Ryuzaku, którzy okazywali więcej opanowania i skupiali się nie tylko na walce. W między czasie i sam wyszedł z atakiem. Mimo, że jutsu jako tako obezwładniło przeciwnika, to niestety nie zdołał zlikwidować wroga, co nieco rozczarowało chłopaka. Dlatego też jeśli przeciwnik nie został zdjęty przez nikogo innego, to wyciągnął kolejnego shurikena i biorąc poprawkę z poprzedniego rzutu miota bronią jeszcze raz celując w szyję oponenta. Naturalnie ma nadzieję, iż tym razem zdoła osiągnąć lepszy wynik. Gdy żołnierze ruszają na przód sam pozostaje na barykadzie obserwując okolicę, cóż i tak nie przydałby się w walce w zwarciu, dlatego wolał pilnować czy jacyś Shiro Ryu nie zdołali się przycisnąć między oddziałami, bądź też atakować z dystansu, gdy jacyś znajdą się w jego zasięgu. Gdy znajdzie jakiegoś wroga w granicy 20m, to krzyżując je zacznie zbierać energię z elementem raitonu. Jednakże uwzględnia też działania sojuszników, nie chcąc przypadkiem popsuć ich planów. Kiedy zbierze już energię strzela w pierwszego niekrytego przeciwka w zasięgu. Następnie jeśli trafi z lewej ręki do prawej przerzuca drugiego kunaia i sięga po shurikena z ukrytej kabury, by następnie miotnąć nim w gardło porażonego. Licząc, iż ten będzie mieć problem z reakcją Kei chce go zdjąć trafiając w krtań. Jeśli dobicie shurikenem z jakiegoś powodu okaże się nieskuteczne, to wyciąga kolejnego i biorąc poprawkę powtórzy rzut.
Naturalnie sam pozostaje czujny i stara się być świadomym swego otoczenia. W razie ataków miotanych przeciwnika zeskoczy z barykad i się za nimi schowa oczekując odpowiedniej możliwości do ponownego ataku. Gdyby jakiś przeciwnik zbyt szybko by się zbliżał skupi się na utrzymaniu dystansu licząc że ktoś go przejmie. W ostateczności będzie ataki zbijać i blokować kunaiami w rękach.

Streszczenie:
Jeśli wcześniej atakowany przez niego przeciwnik nie został zdjęty przez nikogo innego, to wyciągnął kolejnego shurikena i biorąc poprawkę z poprzedniego rzutu miota bronią jeszcze raz celując w szyję oponenta. Gdy żołnierze ruszają na przód sam pozostaje na barykadzie obserwując okolicę, cóż i tak nie przydałby się w walce w zwarciu, dlatego wolał pilnować czy jacyś Shiro Ryu nie zdołali się przycisnąć między oddziałami, bądź też atakować z dystansu, gdy jacyś znajdą się w jego zasięgu. Gdy znajdzie jakiegoś wroga w granicy 20m, to krzyżując je zacznie zbierać energię z elementem raitonu. Uwzględnia działania sojuszników, nie chcąc przypadkiem wejść im w drogę. Gdy będzie gotowy strzela w pierwszego niekrytego przeciwka w zasięgu. Następnie jeśli trafi z lewej ręki do prawej przerzuca drugiego kunaia i sięga po shurikena z ukrytej kabury, by następnie miotnąć nim w gardło porażonego. Jeśli dobicie shurikenem z jakiegoś powodu okaże się nieskuteczne, to wyciąga kolejnego i biorąc poprawkę powtórzy rzut.
Naturalnie sam pozostaje czujny i stara się być świadomym swego otoczenia. W razie ataków miotanych przeciwnika zeskoczy z barykad i się za nimi schowa oczekując odpowiedniej możliwości do ponownego ataku. Gdyby jakiś przeciwnik zbyt szybko by się zbliżał skupi się na utrzymaniu dystansu licząc że ktoś go przejmie. W ostateczności będzie ataki zbijać i blokować kunaiami w rękach.


Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 35
    WYTRZYMAŁOŚĆ 30
    SZYBKOŚĆ 30
    PERCEPCJA 43
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1

UMIEJĘTNOŚCI:
Wrodzona - Wielka Chakra[/*]
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 123%

NINJUTSU C
RAITON C
JUTSU:
- [E] Bunshin no Jutsu
- [E] Henge no Jutsu
- [E] Kai
- [E] Kawarimi no Jutsu
- [E] Kinobori no Waza
- [E] Suimen Hoko no Waza
- [E] Nawanuke no Jutsu
- [E] Fūin no Jutsu
- [E] Hibana o tenka suru
- [D] Suienzou no Jutsu
- [D] Utsusemi no Jutsu
- [D] Hikari no gijutsu-kyu
- [D] Raiton: Dendō Hando
- [D] Raiton: Hiraishin
- [C] Hari Jizo
- [C] Hari Jigoku
- [C] Hitei Musho
- [C] Raiton: Raikyū
- [C] Raiton: Ikazuchi no Utage
- [C] Hikari chōshinsei


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Plecak

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- Kabura x2 (przymocowane do pasa po bokach jedna po lewej druga po prawej, zwykle ukryte pod kurtką)
Lewa kabura:
- stalowa żyłka 15m,
- 6 (5) shurikenów.

Prawa kabura:
- 3 kunai,
- bombka świetlna.

Plecak:
- 1 kunai,
- mały zwój pieczętujący,
- topaz,
- rabat u grabarza.
W kieszeni wisiorek z wyrytymi imionami - Azami i Mirori.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Raiton: Raikyū

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (za pocisk)

Dodatkowe
Wymaga posiadania dwóch metalowych broni

Opis Najprostsza technika dystansowa użytkowników Uwolnienia Błyskawic, wymagająca posiadania dwóch metalowych broni - np. kunai. Użytkownik ustawia oba narzędzia obok siebie, przesyłając w ich stronę chakrę Raitonu. Po chwili wyładowania tworzą pomiędzy nimi kulkę błyskawic, którą można następnie miotnąć w kierunku oponenta. Proste i skuteczne, a dodatkowo ma szanse oszołomić przeciwnika.


63% - 15% = 48%
Kei
 

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Aka » 26 cze 2018, o 22:34

Okrzyki, wrzaski, kroki przemieszczających się oddziałów. Coraz głośniejsze, szybsze - chyba coś szykowali.
- Co to? Jakiś szturm? - zapytał sam siebie w myślach. Wokół kręciło się pełno cesarskich oraz wojskowych z jednego z krajów kupieckich. - Jasna cholera, skąd tu się wzięli czarni?! - tyle pytań, na które nikt mu nie mógł odpowiedzieć. Ale czy w jego stanie miało jakiekolwiek znaczenie to, kto mu pomaga? Teraz liczyło się tylko to, aby wydostać się z tej zapomnianej przez bogów wyspy. Musieli przeżyć. On i Shikarui. Na obecny moment dwójka chłopaków jakoś się trzymała, ba, mogli nawet chodzić o własnych siłach - powoli, bo powoli, ale zawsze lepsze to, niż być skazanym na czyjąś łaskę.
Barykady, worki z piaskiem, jak gdyby szykowali się na jakiś atak. Wbrew pozorom, tutaj, było w miarę spokojnie. Nie licząc krzyczących w rozpaczy cywili, przerażonych matek z dziećmi i zdezorientowanych, rannych Shinobi. Pośrodku tego wszystkiego oni - Ocalali, Serce Świata, choć ich pochłonęło, nie zdołało ich spaczyć.
- Panie. - zwrócił się do Hanzo, robiąc ukłon w jego stronę. Uchiha rzadko się kłaniali, a ten konkretny jeszcze rzadziej. - Ten symbol wygląda tak, jak go Pan opisuje. Ja... nie wiem co powiedzieć. Nie mam pojęcia, dlaczego spotkało to akurat mojego towarzysza. Hanji zdawał się mieć jakiś plan, ale nie wiem nic więcej, co mogłoby rzucić choć odrobinę światła na sprawę. - rzekł z smutnym tonem w głosie. Pozostało tak wiele pytań, na które nie mieli odpowiedzi. - Niestety wiem za to, że jest zdeterminowany by osiągnąć swój cel i nie cofnie się przed niczym. To nie była bezsensowna rzeź, działali zbyt skoordynowanie. Po prostu stwierdzili, że najłatwiej będzie zamordowac wszystko, co stoi na ich drodze. Z wyjątkiem Shikaruia. Jego... oszczędził. - zerknął na Sanadę, który siedział oniemiały nieopodal. - Ja nie miałem tyle szczęścia. Gdyby nie ten człowiek, który zdołał wynieść naszą dwójkę, byłbym martwy. - odruchowo dotknął się w szyję. Była... stabilna. Sam fakt, że mógł mówić, już poświadczał o tym. - I oczywiście gdyby nie Ty, Panie. Uratowałeś moje życie. Nie wiem, czy to sprawka bogów, że akurat ktoś postanowił dostać się do siedziby zakonu akurat sekundy po tym, jak poderżnęli mi gardło, a potem jeszcze podrzucił do obozu medyka z tak ogromnym doświadczeniem, ale... jestem Ci bardzo wdzięczny, panie Hanzo. - pokłonił się raz jeszcze. - Dziękuję. Jesteś dobrym człowiekiem, Panie. Jeśli jest coś, co mogę dla Ciebie zrobić, powiedz, a poświęcę się temu zadaniu w całości. Dałeś mi drugą szansę, drugie życie. Bez Ciebie bym umarł - możesz więc zadecydować o mojej przyszłości. - wielkie słowa małego człowieczka. Uchiha nie miał mu nic do zaoferowania, a jednak zdecydował się na takie słowa. Chciał okazać swoją wdzięczność - w końcu ktoś wyrwał go z objęć śmierci.
- Pomóż proszę panu Hanzo. - zwrócił się do Inoshi. - Ja zajmę się Shikaruiem. I tak nie da Ci się dotknąć. - słusznie zauważył, jako że wcześniej blondynka już oberwała po łapach. Nie chciał, żeby znowu się to powtórzyło albo, co gorsza, zaatakował ją. Zbliżył się więc do przyjaciela i chwycił go za rękę, przerzucając ją sobie za głowę, żeby mógł łatwiej oprzeć się i nie wywrócić. Obydwoje byli w miarę sprawni, tylko mocno zmęczeni. Wspierając siebie nawzajem, mogli więc prowadzić w miarę stabilny marsz w kierunku portu. Ryuzaku było ich celem. Sogen...




Streszczenie:
Spoiler: pokaż
Pogadanka, idziemy do Ryuzaku.



Spoiler: pokaż
EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Ciemny płaszcz podróżny
  • Plecak
  • Katana
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
  • Torba a w niej:
    • 5x Shuriken
    • 5x Kunai
    • Sztylet


Spoiler: pokaż
ZDOLNOŚCI
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 41
    WYTRZYMAŁOŚĆ 41
    SZYBKOŚĆ 45
    PERCEPCJA 45
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 172
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 51%/104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPO:
    NINJUTSU C
    GENJUTSU
    STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
    • --- Chanbara
    • ---
    • ---
    IRYoJUTSU
    FuINJUTSU
    ELEMENTARNE
      KATON B
      SUITON
      FUUTON
      DOTON
      RAITON
    KLANOWE D
    JUTSU:
    Ninjutsu:
    • [ E ] Bunshin no Jutsu
    • [ E ] Henge no Jutsu
    • [ E ] Kai
    • [ E ] Kinobori no Waza
    • [ E ] Suimen Hoko no Waza
    • [ C ] Hari Jizo
    • [ C ] Hari Jigoku
    • [ C ] Kawara Shuriken
    Katon:
    • [ C ] Katon: Kaen Senpu
    • [ C ] Katon: Gokakyu no Jutsu
    • [ C ] Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
    • [ B ] Katon: Hibashiri
    • [ B ] Katon: Benijigumo
Aka
 

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 cze 2018, o 22:36

- Rok 384 - Zima -


" Droga ku światłu "
Obrazek

Blondynka mogła tylko obserwować to co działo się dalej, wciąż znajdując się w swojej pozycji siedzącej. Mimo wszystko trochę się rozluźniła, mimo wciąż grożącemu im niebezpieczeństwu to oddzielała ich od niego ściana wojowników oraz inni bohaterowie walczący za bramą, ci którzy zdecydowali zaryzykować a może nawet i poświęcić się dla dobra pozostałych. Każdy prządł swoją własną włóczkę. Robili co mogli by dołożyć swoją cegiełkę do wspólnego przeżycia i ratunku. Mimo kości niezgody pomiędzy ludźmi na kontynencie a wyspiarzami to byli oni gotowi współpracować, rzeczywiście jednak byli dupkami... Niezbyt na miejscu były ich przechwałki bo przecież, każdy mógł znaleźć się w tym pechowym miejscu i sytuacji zwanej stolicą świata. Trudno o jakieś szczególne gesty i mimikę w chwilach które dzieją się tak szybko. Hanzo leżał na ziemi odpoczywając a przynajmniej próbując, Inoshi patrzyła na niego i skrzywiła się lekko gdy ten ziewnął jak hipopotam, nie żeby przeszkadzało jej to w tej chwili, obecnie nie było czasu na kulturę, zwyczajnie skłoniło to ją do zadumy.
- Ile osób musiał uleczyć skoro jest tak wyczerpany? - Myślała. Chociaż też pamiętała słowa skierowane do niej przez niej przez niego przed chwilą. Sama chęć nauki to jedno, ludzie powtarzają, że nie ma granic oraz, że wszystko jest możliwe, nie daj się... Goń i złap marzenia, każdy to wciąż powtarza a najczęściej mówią to ludzie którzy nic nie osiągają lub nie dążą do spełnienia swoich własnych marzeń.
- Demo... Same chęci mi nie wystarczą, Hanzo-Sama. Chęci mi nie pokażą... Same chęci są nic nie warte, nie warte nic bez czegoś co by je podparło. - Skrzywiła się wzdychając przy tym ciężko, nie było to westchnięcie ze zmęczenia, przynajmniej nie tylko. Przemyślała kilka spraw, medyczne ninjutsu to całkiem inny sposób wykorzystywania tej energii zwanej chakrą. Inny niż wszystko to co wiedziała i wcześniej się nauczyła. To jak stawianie kroków po drugiej stronie lustra, póki ktoś nie zdradzi ci szczegółu jak... Nie będziesz w stanie tego zrobić.
- Bez dwóch zdań Senpai - Rzuciła w jego stronę przerzucając wzrok w stronę pozostałych shinobich czy to broniących innych przed nadchodzącym oddziałem. Nie tylko ich, bo w promieniu jej widzenia również znalazła się brama z której kierunku wciąż dobiegały odgłosy walki.
- Nande, Hanzo-sama. Dlaczego? Dlaczego uważasz, że nie dożyjesz odpoczynku? - Spuściła głowę zadając to pytanie, ścisnęła lekko lewą dłoń spoczywającej na kolanach, na swojej poplamionej szacie. Nie wiedziała jakiej odpowiedzi się spodziewać. Słowa których użył wydawały się zwyczajnie, codziennymi a jednak czuć w nich było zmęczenie, wyczerpanie które nadało jego wypowiedzi nowy ton, bardziej grobowy i niepewny, tak jakby ta nadzieja nie była pełna. Kto właściwie mówi, że ma nadzieję, że dożyje? - Dlaczego się nad tym zastanawia? - Myślała podając pigułki, zaraz po jego kwestii schowała je zerkając w tej samej chwili na białowłosą z wyraźną antypatią w swoim spojrzeniu. Poszła o krok zbyt daleko ze zrozumieniem tego co powiedziała do niej kobieta, zwyczajnie odebrała to jako zaczepkę sugerującą, że zostanie ranna i będzie ich potrzebować, w przeciwieństwie do niej, białej księżniczki. Czy jednak rzeczywiście taki cel i ton przybrała Kaminari? Nie, zwyczajnie stwierdziła fakt, że ranna będzie wolniejsza od młodszej koleżanki...
- Hai - Odparła kiwając przy tym głową. Gdy mężczyzna zdecydował się oddać jej z powrotem jej medykamenty to ta odebrała je i spakowała w miejsce z którego uprzednio je wyjęła. Nie mogło to trwać długo. Dalej siedziała w swojej pozycji która była częściowo wygodna i pozwalała w razie czego szybko się poderwać, na jej twarzy rysowało się pewnego rodzaju podminowanie.
Mimika twarzy mężczyzny wydawała się jej wyraźna i klarowna.

- Nie powinnam była o tym wspominać... Każda myśl o tym sprawia mu ból. - Rzuciła do siebie nie odrywając wzroku od zmieniającej się twarzy Hyugi, rzeczywiście po chwili odzyskał spokój jednak wyraźnym było to, że ból jakiego doświadczył, bądź uczynił wrócił do niego na tę chwilę przypominając o sobie i nie pozwalając zapomnieć raz na zawszę i pogrzebać go w odmętach świadomości, czyli w miejscu do którego już się nie wchodzi, takim którego się nie odwiedza.
- Ja... Miewasz koszmary, Hanzo-san? - Przepuściła powietrze przez zęby jakby wciągając przez szczelinę powietrze, wyraźnie niezbyt zadowolona ze zdania które wypowiedziała.
- Powinnam była ugryźć się w język - Spojrzała na powstającego lekarza i dalsze czynności wykonywane przez dwójkę przyprowadzonych chłopaków. Starała się analizować to co widzi i wyciągać wnioski. Gdy jej dłoń została odtrącona cofnęła się, może nie oburzona jednak zaskoczona łapiąc się przy tym za rękę. Nie, żeby ją to jakoś strasznie zabolało. Zwyczajnie, odsunęła się od niego po wykonaniu przez niego tej czynności.
Wysłuchiwanie okrzyków wydawanych przez wojowników zdawało się trwać wieki w sytuacji w której się znaleźli. Już na pewno nie pomagały one w zachowaniu spokoju i utrzymaniu go. To w ciąż jednak nie był ten sam poziom strachu który odczuwała, podczas dzisiejszego dnia obecny poziom strachu stał się niemalże, na tę chwilę stanem normalnym. Gdy była sama na bramie gdzie wszędzie w koło niej była śmierć i inne zagrożenia, wtedy bała się dużo bardziej niż teraz, czy to obecność innych działa tak kojąco na duszę i serce? Ta świadomość, że nie jest się już samemu i ktoś ci powinien pomóc?

- Jeźdźcy? - Zapytała, nie słyszała wcześniej tego określenia, przynajmniej nie bezpośrednio przy niej. Wydawałoby się, że nie wiedziała rzeczywiście nic - Dlaczego ci dwaj? Co takiego zrobili? Kim niby są? - To była tajemnica Kami no Hikage która prawdopodobnie zostanie w nim zakopana, to co chciała od nich wojna i sam złoczyńca Han. Symbol jaki widziała na plecach Shikaruia był czymś czego nigdy wcześniej na oczy nie widziała. Był rzeczywiście, taki jak go opisał. Niesławna pieczęć diabła - Akuma... No Kigo? - Rzuciła pytająco, niemal jak do siebie. - Demo... Dlaczego miałby oddawać mu swoją moc? - Powiedziała głośniej tak żeby wszyscy ją usłyszeli, wszyscy zgromadzeni, czyli Aka, Shiki i Nikusui oraz Hanzo.
- A-A Co to za obramówka w koło tego symbolu? - Zapytała zauważając pieczęć która złożona była w koło właściwej pieczęci diabła. Czym była zarówno pierwsza klątwa jak i ten drugi okrą. Jaki miał w tym cel i czy rzeczywiście... Nastał czas potworów...
- Ale... Jugo-sama - Zwróciła się do Shikaruia. Poradzisz sobie z tym, prawda, prawda?! - Pytała, bo wyglądało na to, że jego podatność na szał i stanie się potworem teraz wzrośnie a przecież opowiadał jej jak to członkowie jego klanu zmieniają się w potwory a on z jakiegoś powodu otrzymuje tylko czerwień oczu. Czy teraz to się zmieni i stanie się prawdziwym potworem? Co z ludźmi na statku jeśli się nim stanie?
- Wielka siła... Wszystkie niosą za sobą konsekwencje, jaki jest haczyk w tej? - Zwróciła się w kierunku iryonina nie zapominając o tym, że powinna mu dać odpocząć, zwłaszcza po tym wszystkim co przeszli oraz tym jak dużo siebie oddał by ocalić innych.
- To wszystko? To już? Tylko tyle? Nie możemy nic zrobić? - Zapytała, może była jakaś szansa by przeklęty stracił klątwę, przecież ten ciągły ból nie jest czymś z czym mógłby pogodzić się każdy ani tym bardziej przetrwać.
- Kiedy będzie gotowy? Co to znaczy? - Przetarła lekko oczy podnosząc się powoli zaraz za iryoninem, pomogła wstać Sanadzie jeśli tylko jej pozwolił. Kiwnęła głową na wydane jej polecenie, mimo to jednak nie była pewna czy ta dwójka jej pozwoli, obróciła się widząc jak Nikusui powędrowała do walczących, wspomóc obronę. Ścisnęła lekko materiał z paska na którym przewieszona była kusza którą zdobyła w trakcie walki. Jeśli jej pozwolą to pomoże, wedle polecenia dwójce przeklętych, jeśli jednak obydwoje zdecydują, że poradzą sobie sami nie będzie się narzucać, może w pierwszej chwili nieco podminowana odrzuceniem wróci do Hanzo i pomoże jemu iść w stronę statków. W kierunku tego który on obierze.

" Mroźne wyspy... "

Nie mogła dłużej zwlekać, musiała wraz z towarzyszącą jej osobą udać się na statek, tak samo jak robili to inni ludzie gdyż ścieżka była już gotowa i czysta, póki obrona wciąż trwała i nie została przerwana powinni wykorzystać tę szansę dopóki ją mają.
- Na który statek powinniśmy się udać, Hanzo-sama? - Zapytała, nie wiedziała gdzie teraz będzie bezpieczniej, czy na kontynencie w mieście portowym do którego zapewne uda się większość ludzi, czy może w statku do Hanamury, zapewne mniej ludzi wybierze tę trasę, wielu z uratowanych na pewno ma rodziny i będzie próbowało się z nimi skontaktować poczynając od miast handlowego do którego przybiją kontynenciarze. Jak się jednak ma rzeczywista sprawa z cesarstwem, czy ci dawni piraci nie kombinują jak się tutaj pozbyć kolejnej grupy przeciwników? Kto to zweryfikuje... Chociaż, nie bronili by teraz i nie walczyli z nimi ramię w ramie miecz w miecz. Szła by dosyć szybko wypatrując przy okazji innych osób które kojarzy.
- Oni, odrzucili moją pomoc... Poszli, przecież wcześniej... Co powinnam zrobić? Czy jest... Czy w ogóle jest coś co mogłabym zrobić? - Obróciła głowę przy czym wyraźnie wykrzywiły się jej usta w swoisty grymas. Odtrącenie było czymś z czym nie mogła sobie poradzić, nawet jeśli w tej chwili nic ono nie znaczyło, bo przecież zawsze mogło coś znaczyć i mówić wiele niewypowiedzianych słów. Czyżby była aż takim natrętnym ciężarem? Czyżby rzeczywiście nim była, czy może po prostu najzwyczajniej w świecie chcieli być sami ze swoim problemem w chwili w której nie powinni zostawać sami. W tej chwili jej rodzice jako jedni z rannych już powinni również kierować się do statków lub na nich już znajdować. Na pewno, jeśliby dostrzegli ją to powiedzieli/skontaktowali się czy to za pomocą klanowej zdolności, czy zwyczajnie krzyknęli by zwrócić jej uwagę i pokierować do siebie. Jeśli tak się stanie to rzeczywiście tam się uda z osobą która jej towarzyszy. Tym razem pomimo widzianej walki która kupuje im czas stara się zachować tą odrobinę odwagi i starać się myśleć trzeźwo. Jeśli tylko była w stanie starała się obserwować to co dzieje się pośród walczących by w razie czego być w stanie zareagować na różnego rodzaju zabłąkane ostrza czy techniki które mogłoby polecieć w kierunku statków, nie żeby mogła coś zrobić... Zwyczajnie obserwowała z nadzieją walczących oraz pozostałych, zarówno tych idących jak i będących już na statku wliczając w to załogę.


Streszczenie
Spoiler: pokaż
Inoshi rozmawia ze zgromadzonymi i wysłuchuje tego co jest wspomniane o klątwie i o Hanie, chowa pigułki a gdy ten decyduje się, że czas wyruszać to to robi, pomoże Hanzo. Idzie na statek i jeśli zawołają/skontaktują się rodzice to skieruje się do nich, jeśli nie to pójdzie tam gdzie ją nogi poniosą.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Shigemi » 26 cze 2018, o 22:55

Działo się bardzo, ale to bardzo dużo, moje wiązki pomknęły do celu, a następnie zadały obrażenia marionetce, skomasowany atak pozwolił na uwolnienie Chise, a następnie spojrzałem co działo się z Kabuto. No delikatnie mówiąc pierdolnęło na prawdę solidnie. Gdyby była zbudowana z krwi i kości to zapewne uwierzyłbym w to, że już po niej, ale tak się nie stało, powykręcana, uszkodzona, ale jednak żywa zakipiała w naszą stronę totalną nienawiścią. To już nawet nie była złość, to był szał. Przełknąłem ślinę, mój stan chakry coraz bardziej malał, a ona wydawała się, że ma jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Nie myliłem się, ale jednocześnie myliłem się w moich przewidywaniach. To co ona zaprezentowała teraz sprawiło, że zmiękły mi nogi. Jeden wielki anioł, a później z jakaś setka jego sługusów, to było zbyt wiele dla mnie. Zaczęły mi drżeć nogi, jednak to co się stało okazało się, że to wcale nie nogi mi drżały, a podłoże. Przełknąłem ślinę, a następnie usłyszałem, aby zejść z placu. Nie zastanawiałem się dłużej i postanowiłem wskoczyć do tyłu na mur, jeśli było to możliwe, jeśli nie to chociaż na 3/4 jego wysokości, aby zostawić sobie trochę pola manewru. Następnie spojrzałem przed siebie i ugiąłem lekko nogi w kolanach gotowy do uniku rozpocząłem składanie pieczęci. Jednak nie aktywowałem techniki dopóki nie zobaczyłem jak marionetki szarżują w moją stronę. Chciałem otoczyć się chmurą: Ranton: Raiunkōha, jednak zostawiłem sobie przed oczami małe "okienko", aby móc obserwować to co się dzieje na placu boju, teraz to już nie była walka o zwycięstwo, a o przetrwanie, jeżeli byłem w stanie sięgnąć po wykonaniu tej techniki po pigułkę żywnościową, jednocześnie jej nie anulując to ją zażywam. Chmura na początku miała atakować wszystkie szarżujące we mnie cele, jeśli to nie dawało rezultatu to manualnie nakierowuje każdy pocisk z osobna.



Spoiler: pokaż
Wskoczenie na mur (jeśli to możliwe), jeśli nie to na 3/4 wysokości muru
przyklęknięcie
oczekiwanie na szarżę marionetek
Ranton:Rainkuha - jednak zostawiam "okienko", aby móc widzieć co się dzieje
jeśli to nie przerwie techniki to spożycie pigułki żywnościowej
atakowanie szarżujących marionetek najpierw zdalnie"w co się rusza", jeśli to nie zda egzaminu to manulanie w najbardziej zagrażające mi cele.

Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
5x kunai, 5x shuriken, przypięte do pasa wakizashi
Obrazek
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):

kabura 2x jedno i drugie udo w każdej 2x kunai, 2x shuriken
torba 1x biodro:
1x kunai, 1xshuriken
bandaż 5m
bojowa pigułka x1
pigułka z krwią x1
płaszcz
żyłka 5m
2x wybuchowa notka
2x dymna bombka

Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Ranton
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Chanbara
UMIEJĘTNOŚCI:
Wrodzona -
Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 18
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 14
PSYCHIKA 5
KONSEKWENCJA10
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 107
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPO:
NINJUTSU
GENJUTSU
STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
---
---
---
ELEMENTARNE
SUITON D
RAITON D
RANTON B
JUTSU:
[E]Henge no Jutsu
[E]Kai
[E]Kawarimi no Jutsu
[E]Kinobori no Waza
[E]Suimen Hoko no Waza
[E]Nawanuke no Jutsu
[D]]Raiton: Dendo Hando
[D]Raiton: Hiraishin
[D]Suiton: Kirigakure no Jutsu
[D]Suiton: Mizu Kawarimi
[D]Suiton: Mizutetsu no Jutsu
[D]Ranton no Jutsu: Reberu Di
[C]Ranton no Jutsu: Reberu Shi
[B|Ranton no Jutsu: Reberu Bi
[B|Ranton: Raiunkoha
Chakra 69%-28=41% + 40 = 81

Spoiler: pokaż

Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>[tab=jutsu]

Nazwa
Ranton: Raiunkōha

Pieczęci
Specyficzne pieczęci techniki → Świnia → Koń

Zasięg Max.
15 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

[topis=Opis]Pomocnicza technika, która umożliwia również odwrócenie uwagi od używającego. Kaminiari tworzy chmurę, o wielkości mniej więcej 3x3x3m, które zakrywają obszar, a następnie zaczynają wypuszczać wyładowania w kierunku najbliższych (do 3m) obiektów. Co ciekawe, obrażenia otrzymują zazwyczaj ciała poruszające się, więc jeśli ofiara zda sobie z tego sprawę, możliwe jest, iż pozostanie nietknięta, przynajmniej do momentu, w którym Kaminiari nie przejmie kontroli nad jutsu i nie wskaże celu samemu, bo i to jest możliwe.
Shigemi
 

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Kaito » 26 cze 2018, o 23:01

Kaito chciał kontynuować akcję ratunkową, ale przeszkodziła mu nagła zmiana warunków. Przez barykady przebijali się kolejni zakonnicy. Załogi klanu Hozuki zajęły pozycje wraz z konkurującymi z nimi pośrednio wojownikami z Ryuzaku. Hozuki nie prezentowali się tak dobrze jak Ci z kraju kupieckiego. Mogło być to spowodowane przez bogactwo jednej stron i fakt, iż Cesarstwo dopiero teraz zaczynało powoli wychodzić z kryzysów politycznych jakie wstrząsały wcześniej wyspami. W dalszym ciągu miał nadzieje, ze grupa wyznaczona do walki z marionetkarzem poradzi sobie i ci wszyscy cywile nie będą zagrożeni przez kolejne niebezpieczeństwo, z którym chłopak mógłby sobie nie poradzić. Cieszył się z przybycia kogoś z Cesarstwa, a zwłaszcza kogoś z jego klanu! Widział jak sprawnie formują szyk. Uważał, ze to szlachetne ze strony byłych piratów, iż zamierzają powstrzymać szarże opętanych zakonników, zamiast próbować obrabować to co się dało i dać drapaka z powrotem na wyspy. Młodzieniec o tak wrażliwym i miłym serduszku cieszył się, ze nawet klan stawiający na sile i brutalność może zmienić się pod wpływem okoliczności. Być może przemianę te zapoczątkował Cesarz, a może po prostu większość agresywnych Hozuki zginęła podczas reżimu Novum Ordo? Oni na pewno pamiętają te czasy. Po czyjej stronie walczyli? To nie było teraz istotne. Przemyślenia na temat swojego pochodzenia, do którego się przyznawał mimo braków w specjalizacji klanowej, nie mogły oderwać go od jego głównego zadania, któremu poświecił się od samego początku tej paskudnej sytuacji. Chciał w dalszym ciągu skupić się na ratowaniu cywili. Gdzieś tam mignęła mu niebieska czupryna Ame, który najwidoczniej starał się dołączyć do reszty wojowników. W jego rekach dostrzegł miecz, ten sam który kupił w hanamurze. Na jego plecach znajdował się nowy nabytek. Tak bardzo chciał zanbato i je dostał. Niesamowite, ale znal go i wiedział, ze mimo wrodzonej siły, nie jest jeszcze w stanie dobrze władać tym mieczem. Pokładał duża wiarę w swoich pobratymców, jednak ktoś musiał zostać wraz z niewinnymi ludźmi na wypadek gdyby komuś z przeciwników udało się przebić lub gdyby formacja sojuszników została rozbita. Kaito nie chciał zostawiać życia tych ludzi przypadkowi. Zdecydował się zostać z nimi i ich bronic, a to wymagało wymyślenia jakiegoś planu, a w tym akurat był kiepski. Krzyczał do cywili, by ci kierowali się do statków, zamierzał pomoc każdemu kto będzie tego potrzebował. W wypadku gdyby zagrażali im przeciwnicy, którym udało się przedrzeć, to zamierzał zaprezentować im jedno ze swoich taijutsu, gdyby miał do czynienia z nadlatującymi pociskami, jakąś technika lub większa grupa zakonników, która przedarła się przez szeregi Hozukich to zamierzał skorzystać z dobrodziejstw Dotonu.
Rozwój postaci:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Pokłady chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Poznane jutsu:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ekwipunek:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Użyte umiejętności i techniki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Megumi Ishida » 26 cze 2018, o 23:22

Szarża Megumi w celu ratowania towarzyszki. W jednej chwili w przeciwnika wleciała seria ataków. Kukła została unieruchomiona przez wciągnięcie do ziemi, ściana dymu zasłoniła widok, piorun trafił zadając uszkodzenia, moc Maja została wykorzystana do wygięcia jej do tyłu, a sama Megumi roztrzaskała lalkę. Wbrew pozorom okazało się że duży miecz jednak robi swoje to samo jej siła. Myślała że ledwo odtrąci rękę, a tak naprawdę urąbała ją i jeszcze ,,zabiła" źródło lalki. Dała radę, oni dali radę. Lalka zniszczona, jej właścicielka oberwała dwoma potężnymi atakami z dwóch stron, co skończyło się chyba unicestwieniem 2 lalki, musiała się skupić nad znalezieniem jej źródła czakry jeśli jeszcze było w całości, oraz dosyć poważnym uszkodzeniem głównego ciała. Większość zagrożeń została zlikwidowana. Jednakże...
Spoiler: pokaż

Wróg ze swoim szaleństwem wypisanym w głosie, bo na twarzy w obecnym stanie to trudno było coś wypisać, wystawił do walki chyba ostatnią gwardię. 99 słabych przeciwników i jeden potężny. Piasek zadrżał, znała jednego sabaku z turnieju, to mogło być to. Nie chciała skończyć obrywając piaskiem. Potężne kopnięcie wymierzone w lalkę w celu wyrwania z niej miecza, machnięcie nim strzepując resztki i wsadzenie go do pochwy, następnie skok do przodu i szarża w stronę wroga. Złożyła kilak pieczęci i wypluła sporą ilość szarego dymu. Wycelowała go prosto w przeciwników przed sobą, celowała w słabych wrogów uznając to za najlepszą decyzję. Gdy chmura objęła ich jak największa ilość sięgnęła po fuma shurikena z pleców i stukając się nadgarstkami zdetonowała technikę, zapewne niszcząc sporo wrogów. Liczyła też że fala uderzeniowa rozepchnie ich na boki, albo chociaż troszkę pouszkadza. Takie działanie było możliwe dzięki temu że miała na jednym nadgarstku krzemień a na drugim krzesiwo wepchnięte pod fałdy bandaży. Zaraz po stuknięciu cisnęła fuma shurikenem w główne ciało. Był to ten shuriken którego namagnesował wcześniej Kenshi. Chciała sprawdzić szybkość wroga po zranieniu, lub jego kukły, oraz zmusić ją do cofnięcia się, lub zużycia sił na obronę. Cokolwiek przeciwnik nie zrobi ona była do przodu. po za tym liczyła że zespół będzie dalej atakować. W końcu każdy atak musiał zawrócić jej część uwagi. Inne zastosowanie tego ataku to fakt że ten od grawitacji może skorzystać z tej broni lada chwila gdy wróg uzna ją za niegroźną. Zaraz po tym odskoczyła i bardzo aktywnie uciekła na kupkę rzeczy którą wcześniej miała po lewej przed zaczęciem akcji. Tam była bezpieczna względnie przed piaskiem. Ciekawe jak to wszystko się skończy.
Spoiler: pokaż
Atakuje techniką katonu, a następnie rzuca fuma shurikenem w główne ciało, a potem ucieka na najbliższe wzniesienie. (To szare po lewej od pozycji wyjściowej.)
Przedmioty widoczne: Dwie torby przy pasie.
No-dachi na plecach.
Fuma shuriken rozłożony zawieszony na plecach na sznurku.
Na każdej ręce obszar od nadgarstka do łokcia jest obwinięty metrem bandaża.

Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
-No-dachi jest ze stali katańskiej
-W prawej ręce spod bandaża wystaje krzesiwo, a w lewej krzemień. Są mocno osadzone, tak by nie wypadły podczas potarcia nimi o siebie.
W torbach (280/30+10+5+50+5+0.5+2+2+=104.5)
5 kunai(30), 5 shurikenów(10), 20 senbon(5), 10 kwadratowych shurikenów(50), 20 mabishi (5), 1 notka świetlna(0,5), 1 bombka świetlna(2),


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI:
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Chanbara
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Sensorka
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50 (150PH)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 110 (410 PH)
    SZYBKOŚĆ 150 (650 PH)
    PERCEPCJA 101 (354 PH)
    PSYCHIKA 1 (3PH)
    KONSEKWENCJA1 (3PH)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH:411
KONTROLA CHAKRY C(120PH)
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 111%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU
    GENJUTSU
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D) (50PH)
    • Chanbara S
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU
    FūINJUTSU
    ELEMENTARNE
      KATON B (300PH)
      SUITON
      FUUTON
      DOTON
      RAITON
    KLANOWE

JUTSU:
Ninjutsu:
-[E]Bunshin no Jutsu
-[E]Henge no Jutsu
-[E]Kai
-[E]Kawarimi no Jutsu
-[E]Kinobori no Waza
-[E]Suimen Hokō no Waza
-[E]Nawanuke no Jutsu
Katon
-[D]Katon: Hōsenka no Jutsu
-[C]Kaengiri
-[C]Katon: Kaen Senpū
-[C]Katon: Gōkakyū no Jutsu
-[C]Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
-[C]Katon: Endan
-[.B] Katon: Hōsenka Tsumabeni (http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=78675#p78675)
-[.B] Katon: Benijigumo (http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=78676#p78676)
Chadabra:
-[D]Fūma Ninken
-[C]Mikazukigiri
-[C]Omotegiri
-[A] Hiken: Tsukikage (http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=70175#p70175)

Czakra 68%

Nazwa
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Tygrys

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta technika, mająca na celu ułatwienie sobie pokonania przeciwnika. Początkowo trzeba złożyć pieczęci, a następnie wypluć z ust kłęby dymu zmieszanego z gazem. Ma on szarą barwę i ma dwa wspaniałe zastosowania. Pierwsze - może zmylić przeciwnika, przecież trudno jest znaleźć kogoś w takich kłębach dymu. Drugie - idealnie nadaje się do podpalenia. Oczywistą sprawą jest teraz to, że najpierw używa się tej techniki, a potem poprawia ją dowolną wykorzystującą ogień, aby podpalić kłęby gazu. Wystarczy mała iskierka, aby powstał ogień.
Megumi Ishida
 

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Mokuzu » 26 cze 2018, o 23:56

Kryjąc się za gruzami Mokuzu starała się wyczuć okazję moment w którym możliwe że nawet ona będzie mogła coś zrobić zamiast krycia się. Aż nadto zdawała sobie sprawę z tego że nie jest przeznaczona do walki. Wydawało się jej jednak że do tej pory nikt nie wykrył jej obecności. Głodne robaki coraz bardziej jednak wyczuwały niepokój jak i przeczuwały to co się działo niedaleko. Walka była na wyciągnięcie ręki. Ona jednak nie chciała ich tracić. Były jej częścią, odkąd pamięta były z nią i pomagały jej w najróżniejszych sytuacjach. Jednak nie mogła ich więzić kiedy one same chciały ruszyć do boju. Walczyć w obronie tego co posiadały. Było to elementem ich instynktu który teraz nieco tłumiła swoimi umiejętnościami. Widząc jednak rozwój walki i to że Przeciwniczka przeskoczyła na tą stronę jak i to że przywołała naprawdę ogromną ilość lalek, sprawiało to że tym razem było jeszcze większe zamięszanie. Nie mogła wydać swojej pozycji. Dlatego też Mokuzu zaczęła skupiać się tylko na kontroli robaków które wypuściła w prawą stronę zaraz przy spodzie muru. Szły one jeden za drugim niczym mrówki, idące swą ścieżkę były przez to dużo trudniejsze do dostrzeżenia. Następnie zaczęły się one rozdzielać idąc w tym całym rozgardiaszu po ziemi. Czterema ścieżkami oddalonymi od siebie. Dziewczynie wydawało się że nikt nie będzie strzelał w tamto miejsce ani robaki idące tak nisko nie wpadną w przypadkowy ogień. Maszerowały one tak w kierunku Kabuto, a konkretniej w kierunku tego budynku na którym stały marionetki. Potem wystarczyło się wspiąć a to te robaki potrafiły robić, wejść na dach a następnie spokojnie unikać zbyt widocznej drogi maskując się w wyżłobieniach w dachówce tak aby ścieżki nie przechodziły zbyt na widoku w kierunku celów, starając się iść do samego końca. Sama dziewczyna starała się nadal pozostać w ukryciu a rozkazy robiła w pewnym sensie na wyczucie. Skupiając się tylko na tym.

Mokuzu wysyła robaki przy pełnym skupieniu dołem w prawą stronę aby szły bardzo wąską linią niczym mrówki a następnie rozbija je pod murem na 4 ścieżki które przemieszczały się w kierunku Przeciwniczki jak i tej większej marionetki. Robaki w tej formacji szły jeden za drugim niczym mrówki. ich celem było dotrzeć do tej wielkiej marionetki lub przeciwniczki stąpając przy tym po ziemi niemal że bezszelestnie. Skrzydła robaków wówczas nie wydawały żadnego odgłosu, a odgłos setek odnóży kikaiju nie był tak imponujący. Miały one wkraść i wpełznąć na dwie tak groźne marionetki i starać się siać jak największe spustoszenie jakie mogły. Choćby gryząc zwoje czy linki chakry.

Wysłano 20 %


Spoiler: pokaż
Nazwa
Kikaichū no Jutsu: Reberu Shi

Rozwinięcie umiejętności klanowych wiąże się z możliwością perfekcyjnej kontroli wszystkich posiadanych owadów. Nadal możemy osiągnąć te same efekty co przy poprzednim poziomie z tym, że tym razem przy użyciu wszystkich posiadanych owadów. Zwiększa się zasięg i szybkość z jaką się poruszają.

Zasięg
Brak Skupienia
25 metrów

Pełne Skupienie
100 metrów

Wytrzymałość
Bardzo Słaba

Szybkość
Mierna

Dodatkowe
Wykonywane przy pomocy Kikaichū

Koszt Chakry
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne


Spoiler: pokaż

[color=#BF8000][b]STYLE WALKI:
Bukijutsu - Seido
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 5
    WYTRZYMAŁOŚĆ 20
    SZYBKOŚĆ 5
    PERCEPCJA 20
    PSYCHIKA 20
    KONSEKWENCJA 5
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 50
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 82%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    KLANOWE C
    NINJUTSU
    GENJUTSU D
    STYLE WALKI 1
    • Seido D
    IRYōJUTSU D
    FūINJUTSU
    ELEMENTARNE
      KATON
      SUITON
      FUUTON
      DOTON
      RAITON

Spoiler: pokaż
JUTSU:
Aburame
  • Kikaichū no Jutsu: Reberu Di [ D ]
  • Hijutsu: Mushiyose [ D ]
  • Hijutsu: Ningen no Jutsu [ D ]
  • Kikaichū no Jutsu: Reberu Shi [ C ]
  • Mushi Kame no Jutsu [ C ]

Styl Walki: Seido
  • Kage Shuriken no Jutsu [ D ]
  • Sōshuriken no Jutsu [ D ]

Genjutsu
  • Kasumi Jusha no Jutsu [ D ]
  • Magen: Narakumi no Jutsu [ D ]

Iryōjutsu
  • Chiyute no Jutsu [ D ]

Antidota i trucizny
  • Poziomy opanowania: Prosty


Kikaichu:
Wysysanie chakry - Kikaichū potrafią wysysać chakrę przeciwnika, jeżeli tylko zdołają się na nim usadowić. Aby proces stał się odczuwalny, musi to być grupa min. 10% robaków. Ilość wyssanej chakry na turę oblicza się następująco: Ranga dziedziny klanowej x 1% x (ilość robaczków/10). Przykładowo na randze S Kikaichūw liczbie 10% wysysają 5% chakry na turę.
Zapach - Samice Kikaichū mają bardzo specyficzny zapach i samce będą w stanie je znaleźć, jeśli te nie oddaliły się na więcej niż 40m.

Pozostała kolonia: 40%- 20%(te wysłane)
Pozostała chakra: 42%-4%=38%

O dokładny stan zdrowia myślę, że lepiej zapytać Koalę, ale została dość poważnie zraniona i zaszyta (może się normalnie poruszać ale straciła sporo krwi etc).


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Płaszcz z kapturem (szaro-zielony)
  • Kabura na udzie (czarna)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura
  • 4 Kunai

Torba (schowana z tyłu, pod płaszczem)
  • 6 Kunai
Mokuzu
 

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Murai » 27 cze 2018, o 01:08

Czysto teoretycznie akcja podjęta przez Kakuzu była głupia, mógł wszak podejść bliżej, na odległość ułatwiającą trafienie albo atak nićmi. Jednak problem tkwił w magnetycznej marionetce. Jej możliwości były dla Kakuzu utrapieniem i przeszkodą której należało unikać za wszelką cenę. Była to, w tym momencie, największa słabość Muraia. Miał przy sobie ogrom broni miotanej, metalowe tonfy, wachlarz. Wszystko to mogło zostać użyte przeciwko niemu. Pieczetowanie tego zajęłoby zbyt wiele czasu i trzebaby poświęcić chakrę. Tak cenną w obecnej sytuacji. Jego ogromne zasoby nie zwalniały go z obowiązku oszczędnego jej użycia. Wszystko dawało znak, że technika kombinacji dwóch żywiołów będzie lepszą opcją. Szczęśliwie przeciwnik wysłał drugą marionetkę w stronę grupy Ninja których zostawił, przemieszczając się na tyły wroga. I równie pomyślnie udało im się ją zniszczyć. Jeździec popełnił karygodny błąd. Walka na dwa fronty, niedocenienie przeciwników i bezmyślne korzystanie ze swoich marionetek. Dała się podejść. I zapłaciła dwoma kukiełkami.
Gdyby to zakończyło walkę, to wszystko byłoby łatwiejsze. Dla niektórych nieco rozczarowujące, ale na polu bitwy nie można myśleć o takich błachostkach. Kolejny zwój. Jej działania zaczęły przypominać zwierzę zepchnięte w róg. Zniszczenie jej marionetek było czynnikiem który spowodował odpieczętowanie kolejnej kukły. Znacznie bardziej okazałej niż poprzednia. I kolejnych kukieł w liczbie tak dużej, że liczenie ich osobno było bezcelowe. W powietrze unosiły się delikatnie drobinki piasku, ziemia zaczęła drżeć. Kakuzu na budynku był w miarę bezpieczny. Postanowił zmniejszyć liczbę kukiełek mogących stanowić późniejsze zagrożenie dla niego i grupy. Kolejny raz wycelował w Jeźdźca swoją techniką, tym razem używając bardziej obszarowego jutsu. Nadal był na tyłach, zachowując bezpieczną odległość.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Dwie kabury na broń (lewe i prawe udo)
- 2 tonfy obwinięte bandażami (przy pasie)


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
ObrazekObrazekObrazek

Murai posiada zasoby chakry znacznie wykraczające poza zwykłych ludzi, dla sensorów jest więc doskonale widoczny i wyróżniający się
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1901
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 cze 2018, o 01:26

Spoiler: pokaż
Soundtrack do posta



Hi


Pierwsza zawsze jest energia. Podobno nic nie wzięło się z pustki, od tak, znikąd. Shiga bardzo mocno w to wierzył, całym sercem nieumarłego Jashinisty. Wierzył w to, że wszystko miało swój początek od energii, od pierwszego elementarnego drgnięcia, od iskry, która wszystkiemu dała początek. Nasz mnich, przyznam się przed wami, wierzy, że to była dosłownie iskra, ognista i paląca. Tak, on wierzy, że początkiem wszystkiego był ogień.
Ogień jest wspaniałym żywiołem który daje początek i koniec, jest niczym paszcza i ogon wiecznego węża jednocześnie, niczym Stworzyciel i Śmierć. On popycha do przodu i on hamuje rozwój, on daje nadzieję i on ją odbiera.
Właśnie tym dla Shigi jest ogień, dopełnieniem cyklu, kręgiem, czymś więcej niż zwykłym żarem - jest ideą. Założeniem, hipoteżą, że wszystko co istniało i będzie istnieć zawdzięcza tą możliwość ogniu. Spójrzmy na przykład na rozwój ludzi, czy do czegokolwiek by doszli gdyby nie ogień?

Nie.

Ogień dawał ciepło by mogli się ogrzać w lodowate noce i nie pomarznąć z zimna. Ogień pozwalał podgrzać posiłek, by był smaczniejszy i bezpieczniejszy do spożycia, by nie wyzdychać od chorób. Ogień zapewniał sposób wypełnienia najprostszych ludzkich potrzeb. Nawet węgiel, niby nic, drewno wypalone ogniem ma cel - można nim filtrować wodę by nie umrzeć od zarazy. Ale ogień ma jeszcze jedną, dla mnicha szczerze mówiąc najważniejszą funkcję. Jest to ochrona. Ogień ochraniał przed ciemnością i przed bestiami czyhającymi w mroku. Pozwalał na walkę z nimi, na zakończenie reżimu ciemności i ustanowienie równego pola w walce z potwornościami. I właśnie tak zostanie wykorzystany przez pewnego Jashinistycznego mnicha. Tylko czy ogień ma jeszcze jakieś zastosowanie?

Tak.

Choć bardziej niż zastosowanie, to jest to właściwość. Ogień pozwala wspaniale niszczyć, siać cudowną nieporównywalną z niczym destrukcję, jakiej nie da się pomylić z niczym innym. Rany jakie w świecie, w ziemi, w drewnie, na ludzkim mięsie zostawia ogień są nie do podrobienia - wysoka temperatura, czerwień, czerń, dominujące elementy. Najpierw jest oczywiście piękny, świecący niczym uczucia płomień i żar. Różnica między uczuciami i ogniem jest taka, że te pierwsze nie mają mocy sprawczej, ten drugi z kolei, cóż...

意志
Ishi


Shiga nie oszczędzał czakry. Użył jej tyle ile na daną chwilę miał. I w ten sposób, gdy tylko krzyknął Onidoro, a pociski opuściły jego ciało, Shiga kontynuował... swoje działania? Swoje postępowanie? Swoje słowa przeradzać w czyn i w niwecz obracając wszelkie działania wroga. Jednak czymże jest ogień, jeśli tylko płonie, a nikt nie zna powodu dla którego płonie? Czystą destrukcją. A nie o to przecież tu chodzi.
-Ogień w mym sercu płonący, żar który oczyści wszelkie plugastwo tego świata takie jak Ty, Kabuto! Zasmakuj destrukcji i zniszczenia, zasmakuj potęgi nowej siły której ty nie znasz. Ty i twój Pan jesteście ślepymi egoistami, widzicie tylko Siebie i swoje cele. W swoich chorych szaradach zniszczyliście życia tak wielu wartościowych ludzi, że jedyne co wam mogę podarować to łaska śmierci. Jest to bowiem moja WOLA, oczyszczę świat z niszczących bez celu, ślepych, głupich, pomogę sprowadzić dobrobyt tych wartościowych, wyróżniających się, mających potencjał. Wy go nie macie, zatraciliście się w bezmyślnej rzezi, jesteście martwi za życia, musicie więc tylko umrzeć ponownie!
Chise została uratowana przez połączone działania sojuszników z drużyny która zmieni świat. Która już zmienia świat. Odetchnąłby z ulgą, gdyby był na to czas, jednak ogień wymagał... ojca, opiekuna. A Shiga właśnie czuł potrzebę opieki nad żarem, czuł, że musi stać się pasterzem ognia oczyszczającego, pozbywającego się wrzoda Kabuto. Najlepiej przecież wypalić paskudną babrzącą się ranę.
I ta rana zostaje oczyszczona... teraz. Pusty dołączył swój ogień do ognia Shigi, potęgując jego siłę. Ich połączone pociski uderzyły w Kabuto i w jej anioła.

Połączony ogień otworzył bramy piekieł i ognie piekielne wydostały się na świat śmiertelnych. Ogniste tornado sprawiło, że Shiga aż zaniemówił z podziwu, wrażenia, na widok piękna które się przed nim malowało. Potęga ognia w najlepszej postaci. Pierwszy raz użył tego jutsu w praktyce na potężnym i poważnym przeciwniku i nie żałował. Demoniczne pociski dały iście demoniczny pokaz i rezultat. Tam, gdzie stał anioł i lalkarka, stała teraz tylko ta druga. Jej dwa skrzydła niemalże zniszczone, to zrobiła jedna demoniczna głowa, druga wsparła z drugiej strony ogień Muraia. Rezultat? Anioł martwy i zniszczony ponad wszelką formę i rozpoznawalność, kupa gorejącego metalu. Lalkarka bardzo poważnie ranna, skrzydła, ręce, ciało uszkodzone. Ale mnich wiedział, że nie można takiego celu zbagatelizować, bo każdy chyba, kto spędził trochę czasu na ulicy i na łonie natury wie, że najgroźniej kąsają ci najbardziej ranni.
Najbardziej skrzywdzone zwierze najmocniej zaciśnie swoje szczęki, chcąc przed śmiercią zabrać ze sobą tylu swoich oprawców ilu tylko zdoła.

Kobieta najpierw do siebie marudziła coś, z jednego z dachów, a Shiga niezwłocznie skierował się do medyka, Akaruiego.
-Tozawo-dono, masz na pewno sprzęt medyczny. Potrzebuje piguły bojowej, to będzie moja druga, ale to jeszcze nie koniec walki. Gdy zużyje siłę pigułki padnę nieprzytomny... Liczę na Ciebie, przed tym zrobię wszystko co tylko w mojej mocy by przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę! - Shiga wiedział, że ten plan to szaleństwo. Bo ten plan był dziełem szaleńca, to jaki miał być, do jasnej cholery, normalny?! Nie myślał teraz o Chise, Shinjim, Seinaru, Kenshim, Muraiu, Numie. Nikt się nie liczył. Tylko Tozawa Akarui-dono i jego piguła, którą Shiga zgarnia w łapę i pakuje do gęby, trzymając jak zawsze, pod językiem. Lalkarka zaczęła wykrzykiwać nawiedzone, szalone rzeczy, dobyła zwoju... Shiga zerwał się pędem w stronę Pustego, by mieć lepszą trajektorię ataku na nową pozycję Kabuto.

A wtedy pojawił się anioł. Największy z nich wszystkich. Archanioł Koya-Tenshi. Pan Aniołów. Widok był przerażająco piękny, w całej swej powalającej potędze był jednocześnie odrzucający przepychem i potęgą, ale też przyciągający, kuszący swą siłą. Shiga chciał zobaczyć jego możliwości z jednej strony, z drugiej bał się ich. Bał się, że Koya Tenshi jest ostatnim ugryzieniem umierającej lalkarki które ma ich pochłonąć. Pojawiło się także sto innych laleczek. Cudownie.
Shiga czuł żar w sercu jakiego do tej pory nigdy jeszcze nie czuł, nigdy go jeszcze tak nie potrzebował i nie pragnął. Ten ogień go wypełniał całego, niszczył i tworzył na nowo, przekształcając go w zupełnie nową osobę.
Czy tak się czują ludzie którzy przeżywają najważniejszy moment w swoim całym życiu? Prawdopodobnie tak. Mnich Jashina wiedział, że osiemdziesiąt lat jego życia prowadziło go właśnie do tego momentu, czuł się mu przeznaczony. Ten anioł należał do niego, tak jak Shiga należał do anioła.

Spoiler: pokaż
Soundtrack do posta

火の意志
Hi no Ishi




I wtedy coś się rozpaliło w jego sercu. Pojawił się ogień któego nic już nie zgasi. Shiga zaakceptował ryzyko, jakie niesie ze sobą druga piguła. Wiedział, że padnie nieprzytomny po wykorzystaniu zastrzyku energii, wiedział też, że może liczyć na innych. Wiedział, że Jashin nie pozwoli mu umrzeć i będzie potrzebował pomocy, ale da radę wytrać i przetrwać dopóki tej pomocy nie otrzyma. Przecież... Tak wspaniały rozpalony żar nie może być zagaszony przez byle co, a na pewno nie przez Kabuto czy żadnego innego z jeźdzców.
-NIKT WIĘCEJ TUTAJ NIE ZGINIE, PRÓCZ CIEBIE. WSZYSTKICH W PORCIE I TUTAJ NA PLACU OCHRANIA MÓJ ŻAR, MOJA WOLA OGNIA! - Krzyknął mnich na całe gardło składając pieczęci. Jakie pieczęci zależy całkowicie od Kenshiego Maji. Jeśli udało mu się w momencie w którym Shiga łykał pigułę bojową wziętą od Akaruiego-dono i pozycjonował się do bycia mano-a-mano z Kabuto i jej tworem to, co planował, czyli zgarnięcie wszystkich marionetek i ciśnięcie nimi w Kabuto, czyli jeśli w tym momencie Kabuto jest oblebiona swoimi marionetkami jak poducha na igły, Shiga składa pięć pieczęci do Hinotori. Gdy zostatnie złożona pieczęć-wyzwalacz, czyli ostatnia - smok, to Shiga kieruje swój ogień na jedyną "nie-zajętą" marionetkę na placu boju czyli Koya-Tenshi. Napływający, ciągły, niepowstrzymany i przepiękny strumień ognia średnicy metra, wylatujący z dłoni mnicha, a obejmujący dobroczynnym ciepłem całą jego dłoń powinien bardzo skutecznie stopić wiele z elementów marionetki-anioła. Ale to wszystko stanowi niewystarczający decoy, odwrócenie uwagi, wyżycie się.

Tylko, że tą całą piękną wstawkę coś musiało dokumentnie zjebać. My tutaj ckliwe gadu gadu o woli ognia i bronieniu ludzi, a Shiga poczuł... ból. Połknięcie drugiej bojowej pigułki oddało mu tak potrzebną życiodajną czakrę, ale zaczęło powodować ból. Już teraz, sekundy po jej połknięciu poczuł przyjemność płynącą z bólu - Jashiniści czuli ból, ale inaczej go postrzegali, nie był nieprzyjemny tylko przyjemny i tak dalej. Tak czy siak, Shiga też zdawał sobie sprawę co to zwiastuje. Poważne problemy zdrowotne. Ogień wydostający się z ręki Jashinisty skierowany na Helela i nagle, jak nie gruchnie na cały port...
-KUUUUUUUUURWA MAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAĆ!- I to w praktyce byłoby na tyle z pobożnego Jashinisty obiecującego wolę ognia i wychodzącego cały na biało. Ogień podpalił szatę, rękaw kimona, unosząc się nad skórą mnicha, mnich zaczął wrzeszczeć, a ogień trawić ciało lalki. Shiga od razu po odpaleniu Hinotori wyskakuje z dachu kierując się w stronę Kabuto i gdy będzie w zasięgu dobrym do ataku to jest mniej niż dziewięć metrów przerywa ogień który miał niszczyć Helela i składa cztery pieczęci po których prosta, ale wystarczająca ognista technika Kaen Senpu ma swoją mocą eksplodować te laleczki stanowiące mięso armatnie, które oblepiają Kabuto, a potem od razu kolejne cztery pieczęci i pojawia się technika właściwa - Kutabara, czakra manifestuje się w skoncentrowane w wielkiej ilości pokłady ognistej czakry w formie komety. Wtedy cios od prawej do lewej, od góry do dołu, pozwoli wyrzucić mu pocisk wysyłający skurwole wprost do piekła. Pierwszy pocisk (ognisty wybuch Kaen Senpu) ma zamiar stworzyć wyrwę w skorupie ze skomasowanych przez Kenshiego lalek, a drugi pocisk finiszujący (Kutabara) ma usmażyć kabuto point-blank, spopielając jej rdzeń i wszystko w kupkę popiołu i stopionych łez metalu. Po wszystkim, jeśli Shigiemu starczy sił, spróbuje się wycofać do swoich by mogli go odciągnąć jak najdalej od Kabuto i Helela i może ktoś się nawet nim zajmie...

Co innego, gdy jednak plan Kenshiego Maji z jakiegoś powodu nie wypali i lalki nie znajdą się w pozycji ściskającej Kabuto. Wtedy Shiga także odpala Hinotori, ten laserek, to się w sumie zgadza, po sekwencji pięciu pieczęci - tylko, że w tym ułożeniu machając dłonią jak nawiedzony kieruje strumieniem ognia paląc jak najwięcej ze stu kukieł jak się tylko uda, a potem kolejne trzy złożone pieczęci i kolejny okrzyk ONIDORO! i po raz kolejny dwie przerażająco silne demoniczne głowy polecą po łukach skierowane w Helela tak, by pozostawić bezbronną Kabuto do dobicia innym...



Spoiler: pokaż
Po kolei, najlepiej wypunktuje cyferkami.
1. Shiga przenosi się po ataku bliżej do Ruiego by ten podał lub rzucił mu bojową pigułę żywnościową.
2. Shiga chowając ją pod językiem pozycjonuje się, po tym jak Kabuto robi swoją marionetką trik "nakurwiaj hikagańska ziemio".
3. Wtedy Shiga łyka pigułę i mamy dwa plany:
A) Kenshiemu udało się użyć swojego planu w całości i Kabuto obrywa na ryj swoimi marionetkami. Wtedy Shiga odpala ognisty laser by spalić i stopić tyle Helela ile zdoła, zbliżając się do kuli którą stała się Kabuto. Tam odpala swoją technikę Kutabare i wysyła Kabuto wprost w paszczę piekieł siejąc rozpierdol - jeden pocisk powinien przebić się swoją eksplozją do Kabuto, a druga kuleczka, skierowana w miejsce gdzie prawdopodobnie znajduje się jej źródło powinna zakończyć jej życie.
B) Jeśli Kenshiemu się nie udało wykonać swojego planu, to Shiga także odpala laser i rozwala tyle małych kukieł ile tylko zdoła, a potem robi Onidoro na Helela, starając się zostawić Kabuto całkowicie bezbronną. Oczywiście podczas wszystkiego jest w miare czujny i nie stoi jak pizda na polu kukurydzy jeśli coś na niego leci tylko stara się uniknąć - koniec konców nie jest samurajem, ale nie jest najwolniejszy.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


+ Zwykła sklepowa piguła bojowa, jak trzeba to podlinkuje, daj tylko hasło.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Akarui » 27 cze 2018, o 01:55

Szczerze mówiąc, można się było tego spodziewać...
Bo niby czemu Kabuto miałaby posiadać TYLKO trzy lalki o umiejętnościach shinobi? Widocznie to jak z tatuażem. Albo ma się tylko jeden, albo więcej niż dwa. Tak więc po już można by rzec zwycięstwie w trzeciej rundzie, przyszła pora na kolejną. Kto wie, ile tego jeszcze czeka tą drużynę? Tą zmęczoną, zgraję ludzi, którzy próbowali zabezpieczyć ucieczkę z tej przeklętej wyspy...

Umiejętności trzymetrowego anioła objawiły się bardzo szybko. Drżenie pyłów i kurzu nie zapowiadało nic dobrego. Nie mogło być inaczej. KŌYA-TENSHI musiał za życia być członkiem dumnego klanu Sabaku. Kenshi połapał się bardzo szybko i wydał polecenie zajęcia wyższych pozycji. Akarui'emu dwa razy nie trzeba było tego mówić. Razem ze świeżo zdobytą, choć mocno popsutą lalką szybko znalazł się na tym samym dachu co on. Już w locie starał się sprawdzić linkami chakry, czy broń porzucona przez Kabuto jeszcze do czegoś się nadaje. Brak ramion rekompensowały jeszcze działające, misternie wykute i ostre jak brzytwy skrzydła. Jednocześnie czuć było w tym jakąś... Pustkę? Medyk odnosił nieodparte wrażenie, że czegoś w niej brakuje. Jedno mrugnięcie oczyma, jeden przebłysk myśli wystarczył, by złożyć to wszystko do kupy. Musiał mieć jednak pewność. Stąd też jeszcze zanim jego stopu dotknęły dachu budynku wysłał nicie chakry do drugiej zniszczonej marionetki. Zniszczenia są na tyle podobne, że można wywnioskować pewną tezę. Umiejscowienie elementów "żywych", kwintesencji ich ludzkich umiejętności...

Po wylądowaniu na dachu obok Kenshi'ego Akarui dopowiedział kolejne informacje w kierunku wszystkich w zasięgu głosu: - Unikajcie piachu, za wszelką cenę! Mam jedną pod kontrolą! I w tym oznajmieniu nie było pomyłki. Ale było też pewne niedopowiedzenie. Postanowił je wyjaśnić tylko Kenshi'emu, szepcząc w jego kierunku: - I drugą... Medyk postanowił przejść do ofensywy, wykorzystując tak bardzo znienawidzoną przez siebie taktykę, czyli walkę na odległość za pomocą kukły. Pierwsza przejęta z rozczapierzonymi skrzydłami wzleciała w górę, chroniąc za pomocą ich ostrzy ludzi na dachach. Te wielkie płaty nośne były na tyle duże, ostre i przede wszystkim sprawne, by zasłaniać nimi innych i ciąć ruchami obrotowymi nadchodzące ze strony mniejszych marionetek niebezpieczeństwa. Używał do tego czterech nici, więcej nie było trzeba. Piątą trzymał nadal na wcześniej odciętej dłoni marionetki. Druga za to nadal leżała pod nogami rozgoryczonej przeciwniczki... Hej hej, a co to wcześniej błysnęło?

Co by się nie działo, Akarui stara się mieć pogląd na całe towarzystwo. Słyszał wcześniejsza prośbę Shigi i odpowiedział na nią krótkim: - Hai! Leci pomocna dłoń! Wyciągnął z torby na biodrze pigułkę, jedną nicią chakry zbliżył odcięte wcześniej ramię, włożył do dłoni pigułkę i zacisnął pięść, po czym wysłał kończynę w kierunku mnicha. Dopiero tam rozłożył palce, częstując Shigę medykamentem.

W międzyczasie, za pomocą drugiej ręki, rozpoznawał sytuację przy drugiej lalce. Tozawa nie miał wszystkich danych. Nie wiedział, czy to, co pojawiło się na ten ułamek sekundy przed jego oczami, może być esencją tego Kabuto. Miał jednak jeszcze jeden trop. Mianowicie, wszystkie mneijsze kukiełki mają w swoim ciele dziwną dziurę. Wygląda jak miejsce "na coś". A jak wygląda to, co medyk zauważył na ciele Kabuto? Niech to będzie choć trochę podobne...Bo gdy przeciwnik zaczyna w ten sposób świrować i wyciąga przeciwko swoim wrogom takie działa jak złoty anioł i chyba setka pomniejszych marionetek, gdy próbuje skupić się na tym wszystkim, jakie są szanse, że zauważy, co się dzieje pod nią? Skrzydła stopione, kończyny powykręcane, ale coś może tu jeszcze działać. Akarui powoli rozpracowywał mechanizmy lalki pamiętając, do czego ta może być zdolna. Liczył, że reszta ekipy na tyle odwróci jej uwagę swoimi atakami i poczynaniami, by jemu udało się w jakiś sposób uderzyć. Widział, jak Kenshi stara się sterować metalowymi fragmentami setki lalek i zablokować ruchy Kabuto. Widział szeroki atak ze trony Murai'a. Widział (i słyszał) również Shigę, który na pewno po raz kolejny rozpali tą imprezę. Tak dużo rzeczy może rozproszyć uwagę przeciwnika! Raz a dobrze, jedną ostrą częścią z porządnym impetem, prosto między łuski ciała, prosto w ten czerwony punkt. To może być ich szansa na przerwanie tego szaleństwa!

Gdyby jednak nie udało się tego skończyć, Akarui ma coś do przekazania ludziom: - On nie używa rąk do sterowania, z jego ciała musi wychodzić cała kupa nici, może da się je odciąć! A dwie poprzednie marionetki miały ludzki element w klatce, tu też tak może być!

Spoiler: pokaż
1. odskok na dach za Kenshim, podniesienie drugiej lalki, rozpoznawanie jej. Rozpoznanie braku mechanizmu.
2. Podłączanie się pod pierwszą lalkę, przy Kabuto, po cichu.
3. ostrzeżenie, że trzecia lalka to Sabaku. Informacja, że ma się jedną lalkę pod kontrolą (drugą).
4. rozpoznawanie pierwszej lalki. Próba walki za pomocą skrzydeł drugiej lalki z mniejszymi marionetkami.
5. Wysłanie w wcześniej odciętym ramieniu drugiej lalki pigułki do Kenshi'ego.
6. Próba ataku pierwszą lalką w odsłonięty fragment "jestestwa" Kabuto. (pporównanie dziur w marionetkach do zauważonej rzeczy w ciele Kabuto) - nie opisuję sposobu ataku, bo nie znam mechanizmów marionetek. Może to być zaostrzony kraniec skrzydła, może to być wysuwane ostrze czy kunai. Wierzę, że to jakaś szansa na zakończenie walki.
7. Podzielenie się kolejną ilością informacji (ostatni tekst mówiony), jeśli nadal walczymy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 27 cze 2018, o 02:08 przez Akarui, łącznie edytowano 2 razy
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1298
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje - Port

Postprzez Izanagi » 27 cze 2018, o 02:01

Zadyma robiła się większa i większa, przez sekundkę przeszło mi przez myśl że co to będzie dalej, skoro coraz bardziej i bardziej akcja się zagęszczała, po sekundzie wróciłem dalej na pole walki gdzie dzięki oczkom i mieczykowi starałem się pozbawiać coraz więcej przeciwników, zaś kątem rozglądałem czy aby wszyscy już weszli na statki i byli gotowi do opuszczenia tego miejsca. Starałem się rozglądać dookoła gdzie znajdują się moi towarzysze broni, aby powoli pokonując kolejnych przeciwników zbliżać się do nich by móc spokojnie zadać jakieś pytanie.- To co kiedy spadamy?- lekko zdyszany już przez ciągłą walką, spokojnie jeszcze pociągnę nieco ale czasem marzyłem sobie jak już położę się na polu w wysokiej trawie, niedaleko siedliska mojego klanu, relaksując się z ździebełkiem w buzi, a tutaj mam trupy, krew, krzyki bezbronnych, wojenne pobojowisko którego nikomu nie życzył bym zobaczyć. Nieustannie starałem się przebijać kataną coraz to więcej i więcej przeciwników do momentu aż będzie można opuścić to miejsce. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak długo używałem mojej techniki klanowej, jakoś się nie złożyło się abym musiał tak długo z niego korzystać, na pewno dzięki temu mogłem sobie potrenować. Całe te doświadczenie które tutaj zdobywam to lepsze niż nie jeden trening, nic tak dobrze nie robi jak walka na śmierć i życie. Nawet można by się zastanowić po co ja tutaj przybyłem, bo teraz totalnie zapomniałem.
Bałem się jeden tylko rzeczy teraz, bo im dalej w las tym mniej chakry, już po ostatnim ataku wiedziałem że teraz raczej na za wiele technik katonu nie mogę sobie pozwolić, dla tego też spoglądam kiedy można wreszcie stąd spadać i sobie odpocząć.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Katana - przy pasie
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Miasto Kami no Hikage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość