[Event] Komplikacje

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Koala » 6 cze 2018, o 12:32

MAPA MIASTA.
Mapa z podziałem na dzielnice

Spoiler: pokaż
Obrazek
Walnąłem się z kolorami. XD
  • Czerwona - Murai, Nikusui
  • Szara - Numa, Shigemi
  • Fioletowa - Yuji
  • Czarna mniejsza - Shiga
  • Czarna większa - Chise, Akarui



Komplikacje
Ścieżka główna eventu


Atmosfera w szpitalu zrobiła się lekko napięta. Głównie na linii Sau-Shiga, gdy ten pierwszy odmówił uściśnięcia dłoni mnichowi ze stalową szczęką. Shiga wyraził swoje rozgoryczenie, śmiejąc się i otwarcie kpiąc z osoby wiceprzywódcy (a może już przywódcy?) Shiro Ryu. Ten zmrużył oczy i spojrzał na Jashinistę z wyraźną niechęcią, nie reagując jednak na jego wypowiedź. Shiga w tym czasie podszedł do Chise, by wysłuchać jej słów po przebudzeniu - a te wcale nie dały mu ulgi, a wręcz przeciwnie: sprawiły, że tylko poczuł jeszcze mocniejsze szpile wbijane w jego osobę. Wściekły, wybiegł ze szpitala i zaszarżował w kierunku placu, na którym niedawno walczyli z Shiro Ryu - i gdzie Chise została przeklęta.
Yuriko spojrzała z ukosa na Sau, widocznie rozczarowana.
-... ten Jashinista ma dużą siłę. Pomógł nam na polu walki. Nie powinieneś go traktować jak śmiecia. Przeproś go.
Sau odwrócił głowę i splunął na podłogę.
-Prędzej mnie Yomi pochłonie.
Spojrzał na Yuriko z poważnym wyrazem twarzy.
-Przez Jashinistów zostałem sierotą. Widziałem, jak te skurwiele wyrzynają moją rodzinę, moich sąsiadów, niszczą całą osadę w której mieszkałem. Na moich oczach ucięli głowę mojej siostrze, przepołowili matkę, rozszarpali ojca. Cały ten pierdolony kult składa się wyłącznie ze zwierząt. Prędzej sam sobie odetnę rękę, niż podam ją jakiemukolwiek Jashiniście.
Zanim ktokolwiek inny zdążył zareagować, do Sau podszedł samuraj, Zjawa. Ku zaskoczeniu większości obecnych, mężczyzna wziął zamach i wymierzył zakonnikowi tak siarczysty policzek, że ten prawie się przewrócił. Następnie stanął może metr od niego, opierając dłoń na rękojeści swojej zdobionej katany.
-Dureń. Potrafię zrozumieć Twoje zachowanie, bo sam również podążam drogą zemsty. Ale nie zapominaj - walczymy z potężnym przeciwnikiem. Każda pomoc nam się przyda, tak długo jak nie jest ona związana z Jeźdźcami i Hanjim.
Twarz zakolczykowanego mężczyzny wykrzywiła się gniewem. Sau podniósł się i już miał coś odpowiedzieć, kiedy powstrzymała go Yuriko.
-Przemyśl to, co zamierzasz powiedzieć. Tak kilka razy. I jak skończysz, to po prostu tego nie mów.
W tym samym czasie Hanzo i Akarui pomogli Chise podnieść się na równe nogi. Początkowo lekko się zachwiała, ale dość szybko odzyskała balans ciała. Kiedy ją ostrożnie puścili, zdołała normalnie ustać i coraz lepiej chodzić. Hanzo uśmiechnął się delikatnie.
-Nie musisz mi dziękować. To moja praca, mój obowiązek. - tu zwrócił głowę na Akaruia. - Podziękuj raczej tym, którzy utrzymali cię przy życiu i jakoś do mnie dostarczyli.
Westchnął.
-Tenketsu się odblokują, owszem. Sama pieczęć nie będzie oddziaływać na jej możliwości fizyczne. Ale jeśli chodzi o używanie chakry - dopóki nie zahartuje swojego ciała, by być w stanie udźwignąć działanie chakry natury, najmniejsze użycie energii duchowej będzie ryzykiem aktywowania pieczęci. Dlatego będzie mogła walczyć mieczami, ale aktywacja chakry to najgorsze co będzie mogła teraz zrobić. I nie znam sposobu na usunięcie pieczęci - niestety, moja wiedza na temat Fuuinjutsu jest ograniczona.
Korzystając z rozgardiaszu, jaki zapanował, Nikusui i Shigemi opuścili tereny szpitala praktycznie niezauważeni - wyglądało na to, że przez ten chaos, tylko oni faktycznie dosłyszeli okrzyk ze strony Numy. Tylko na moment cała trójka mogła zobaczyć, że w ich kierunku spogląda Zjawa - mężczyzna jednak tylko kiwnął głową, żeby dać znać że popiera ich pomysł z wyruszeniem na pomoc. Następnie sam zadecydował:
-Dobra, pakować się! Za chwilę będziemy wyruszać! Nie mamy więcej czasu, przeciwnik jest niedaleko!
Sau ponownie chciał się odezwać, lecz silny cios łokciem w splot ze strony Yuriko skutecznie go uciszył.

Shiga, wściekły na to jak został potraktowany, zaszarżował w kierunku placu przed pałacem. Zupełnie ignorował wszystko, całe otoczenie, wszystkie dźwięki dochodzące z miasta. Ludzie wokół cierpieli, lecz jego ani trochę to nie interesowało - w końcu on sam również został potraktowany tak, jak gdyby lepszym rozwiązaniem było dla niego dołączyć do ofiar tego zamachu. Czuł się jednocześnie odrzucony i niepotrzebny, jak chłopiec na posyłki, który niby zniszczył jednego z poważniejszych przeciwników, ale i tak mimo tego został oceniony według swojej przeszłości.
W końcu dotarł na plac, mając przygotowaną kuszę z notką wybuchową. Plac pozostał dokładnie taki, jaki był po jego opuszczeniu przez grupę. Wszędzie walało się błoto, gruz, kawałki drewna. Trochę popiołu ze spalonych przeciwników, trochę kości. Duża jama w ziemi po tym, jak Akuryo jednym kopniakiem zniszczył znaczną część placu. Z ruin budynku dalej unosiły się bardzo wysokie płomienie, wypluwające do atmosfery gęsty, gryzący dym. Na podeście wciąż dało się ujrzeć zwłoki kilku Radnych.
Wymagało to trochę przyglądania się, ale w końcu zauważył część z mieczy Chise - w tym miejscu, w którym została ona zaatakowana przez Hana. Jednak po bliższej inspekcji okazało się, że było ich tylko pięć...
-Tego szukasz?
Na jednym z dachów znajdował się tajemniczy, odziany w podarte szaty młodzieniec, mający może koło dwudziestu pięciu lat. Siedział aktualnie na dachu jednej z budowli, trzymając w dłoni pozostałe dwa miecze Chise. Nie wyglądało na to, żeby zamierzał walczyć.
Obserwował Shigę, patrząc co mnich zamierza zrobić. Trzymał miecze w taki sposób, jakby chciał oba oręże rzucić w kierunku Jashinisty, lecz najpierw chciał ocenić intencje mężczyzny.

W tym czasie Numa nagadał strażnikom i ruszył w tym samym kierunku, w którym wcześniej po dachach mknął Murai. Kątem oka zauważył jednak, że nie ruszył tam sam - niedaleko za nim maszerowała dwójka Kaminarich, białowłosa Nikusui i blondyn Shigemi. Kilku strażników, lekko rozruszonych słowami bezdomnego czternastolatka, również ruszyło za nimi, chcąc dotrzeć do wspomnianej przez niego grupy uwięzionych w jednym z zaułków cywili. Ci ostatni dość szybko się odłączyli, idąc w stronę panoszących się wśród budynków szabrowników, mając nastawiony do walki oręż. A trójka? A trójka maszerowała. Przewodził Numa, Nikusui i Shigemi za nim.
I w końcu dotarli. Usłyszeli i zauważyli, że Murai powoli się podnosi i zaczyna coś mówić w kierunku stojącego na dachu Hana - rudowłosego mężczyzny o złotych oczach z czarnymi białkami i szarej, popękanej skórze. Słysząc słowa Muraia, Sozo wybuchnął śmiechem, i to takim że prawie się zatoczył.
-Próbujesz przekonać mnie, czy samego siebie? - Usiadł na krawędzi budynku, patrząc na Kakuzu z krzywym uśmiechem na twarzy. - Więc mówisz, że Twoim naczelnym celem jest uzyskanie siły. No dobra, to jestem w stanie zrozumieć... tylko tu jest taka jedna kwestia - po co ci cała ta siła? Tylko po to, żeby się nacieszyć "oho, jakże potężny jestem"? Co dalej? Do czego wykorzystasz tę moc? Żeby zabijać ludzi, którzy są ponoć "niżej niż ty"? Czy może znajdziesz jakiś wyższy cel, niż bycie bezmyślnym berserkerem? Ciekawi mnie prawdziwa odpowiedź. "Poszukiwanie siły" to tylko wymówka.
Na następne słowa znów parsknął tylko śmiechem.
-Wyższość nad innymi, która nie jest niczym poparta. Pragnienie wiedzy, której uzyskanie kosztuje życie i zdrowie pomocników. Zebrałeś informacje o Kabuto poprzez... odwrócenie się do niej plecami i spieprzanie? Podczas gdy inni ogarnęli ten burdel za Ciebie? No no, doprawdy. Klaśnięcie i pół, gratuluję. Kolejna brawurowa akcja żelaznej logiki Pustego.
Z tymi słowami raz klasnął, po czym zatrzymał dłonie w połowie wykonywania kolejnego klaśnięcia. Następnie westchnął ciężko, widząc że obok Muraia stanęła nagle Nikusui.
-Cóż. Na przywódcę grupy się nie nadajesz, to na pewno. Nie masz własnego celu, który mierzyłby dalej niż na odległość własnego nosa. Powołujesz się na logikę, która zawiodła już kilkukrotnie. Wolisz podążyć bezpieczną ścieżką słuchania i służenia, zamiast z własnej inicjatywy zrobić coś ponad to. Zaryzykować. Cóż, w chwili obecnej nie widzę dla Ciebie użytku.
Już miał się odwrócić i odejść, gdy nagle wyciągnął dłoń w kierunku Nikusui. Przewrócił oczami i parsknął cicho.
-Już nikt nie szanuje rozmów w cztery oczy.
Z dłoni Hana nagle wystrzeliła błyskawica, przypominająca Raiton: Gian, tę samą technikę z której wcześniej korzystała sama Nikusui. Tu jednak było coś... innego. Energia elektryczna przeskoczyła po całym ciele mężczyzny, generując się ostatecznie w jego ustach. Tyle że...
Piorun był czarny.
Błyskawica przeszyła powietrze i dosięgnęła Nikusui, posyłając ją do tyłu i przetaczając ją przez dobre kilka metrów do tyłu. Na jej ciele dało się zobaczyć ślady oparzenia podobne jak u osób uderzonych przez piorun. Nie ruszała się, z jej ciała unosił się dymny obłok. Jej klatka piersiowa jeszcze się poruszała, więc pewnie żyła. Pewnie...
Kiedy się znów obrócili, Hana już nie było. Opuścił miejsce bez jakiegokolwiek pożegnania.

W tym czasie zaś Yuji przesiadywał w piwnicy jakiegoś budynku, ostrożnie zajmując się swoimi obrażeniami zadanymi mu przez lidera Rodu Sabaku, Jou. Złamany nadgarstek wymagał nastawienia, co Saga dość szybko wykonał - w efekcie wydał z siebie głuche warknięcie bólu, gdy kości wracały na swoje miejsce. Bolało jak cholera, przez co widok wokół oczu wygnańca z Haretsu zabarwił się lekką nutą czerwieni, ale wyglądało na to że teraz z raną nie będzie się działo już nic nieprzewidzianego. Yuji wyciągnął z torby bandaż, przygotowując z niego temblak, by ustabilizować jakoś uszkodzone kości. I chyba się udało, bo choć wciąż bolało, nadgarstek był zablokowany na tyle by nie przeszkadzać.
-Tej, słyszeliście to?
Ktoś stojący niedaleko schodów do piwnicy chyba usłyszał moment, w którym Saga pozwolił sobie na wydanie dźwięku.
-Co znowu?
-Ktoś jest w piwnicy! Słyszałem jakiś jęk bólu!
-To idź i sprawdź, matole. Nie wiem jednak, jak mieliby się tam ukryć, skoro już tam przeszukiwaliśmy...


Czas do 1:35, piątek 8.06.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 765
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Murai » 6 cze 2018, o 15:32

Odpowiadał, nawet jeśli nie było to konieczne. Mógł milczeć, przyjąć porażkę. Zachowywać się jak gdyby był złamany, co mogłoby doprowadzić do wielu scenariuszy, bardzo wielu. Ale z dwoma ostatecznymi zakończeniami - życie albo śmierć. Jego obecne zachowanie także mogło prowadzić do jednego z dwóch, dodatkowo wzmocnione próbą obronienia swoich racji. Racji poważonych przez Antykreatora. W tym momencie mówił, słowa wypływały z jego ust. Czepiał się wszystkiego, co miał. Chwytał za każdą rzecz, która mogła pomóc mu w przekonaniu... Hana? Czemu jego? Kogo chciał przekonać? Sam nie był pewien? Kolejny raz jego myśli wydawały się chaotyczne, niepoukładane. Nie był w stanie złożyć bardzo logicznej konkluzji. W tym momencie cały jego światopogląd, cała ideologia... Wszustko to było wystawione na próbę. Próbę opartą jedynie na rozmowie, nie na czystych możliwościach bojowych. W tym momencie był na przegranej pozycji. Nie był w stanie atakować, mógł się jedynie bronić. Nie wiedział nawet, to jakiego momentu. Wszelkie posiłki byłyby bezsensowne. Wszelka pomoc nie była możliwa. Więc na co czekał?
Na pewno nie na to. Han roześmiał się. Reakcja ta była, o dziwo, dobrym znakiem. Śmiech generalnie był znakiem dobrym. Rozweselenie, poprawienie nastroju drugiej strony, zwiększało jego szanse. Krępująca cisza i milczenie, paradoksalnie, mogłyby znaczyć kolejne rozczarowanie, znudzenie rozmową. I może chęć zakończenia jej przedwcześnie, przykładowo zabiciem rozmówcy. Z oczywistych powodów wolał tego uniknąć. Po śmiechu jednak przemówił ponownie. I każde kolejne słowo bolało. Nie w sensie dosłownym oczywiście, aczkolwiek każda odpowiedź na jego argument była kolejnym policzkiem wymierzonym w jego ideologię. Precyzyjny cios, wymierzony w najsłabszy punkt stanowiska Muraia - cel. Co po osiągnięciu siły? Co zrobi? Najgorszym w tym wszystkim było, że miał rację. Że doskonale go rozgryzł. Że sam Kakuzu nie powiedział o swoim celu. Co po tym? Najbardziej oczywistą odpowiedzią było, że znajdzie inny cel. Czy to po drodze do osiągnięcia siły, czy też po jego osiągnięciu. Chciał to powiedzieć. Ale nie był w stanie. Czy poszukiwanie siły to naprawdę jedynie wymówka? Sam powinien o tym wiedzieć najlepiej, szczególnie po dogłębnej analizie. Ale nie był w stanie. Nie w tym momencie. Nadal wyprostowany, patrzył na Antykreatora i wyłapywał kolejne słowa. Nie był w stanie robić nic innego. Całkowicie poświęcił swoją uwagę rozmówcy. Murai był zbyt... pasywny? Decyzja o zbieraniu informacji od innych była zbyt tchórzliwa? Nie podejmował inicjatywy? Nie nadawał się na przywódcę? Słuchał tego wszystkiego, całej krytyki jego osoby i metodologii, aczkolwiek nie odpowiadał. Nie myślał nad tym. Słuchał. Czy to była reakcja obronna jego organizmu? Że niemyślenie o tym doprowadzić miało do zachowania skupienia? Rozmyślanie na polu bitwy mogło skończyć się tragicznie. Ale i tak nie miało to znaczenia. Nie był w stanie myśleć sensownie i całkowicie logicznie, a na pewno robił to mniej niż zazwyczaj. Łączył wątki stanowczo za długo. Nawet nie zauważył, kiedy obok niego pojawiła się Niku. Nawet nie dostrzegł, kiedy wystrzelony przez Hana strumień elektryczności w nią trafił. Odwrócił się w jej stronę, powstrzymując wystającymi nićmi przed upadkiem. Ale Han zniknął w tej chwili, w której wszyscy skupili się na rannej. Wszyscy, w tym momencie zauważył także pozostałych.
- Czemu tutaj przyszliście? Prosto do najpotężniejszego przeciwnika jakiego mogliście sobie wyobrazić? Co jest z wami nie tak? - powiedział, na tyle głośno by każdy z nich mógł to usłyszeć. Nadal trzymając nitkami ranną. To było pierwsze pytanie? Przyszli tutaj, pomimo tego że nie było logicznego powodu dla którego mieliby tutaj być. Sami pchaliby się ku największemu zagrożeniu? Z jakiego powodu? Zapytał się ich o to, aczkolwiek nie oczekiwał jakiejkolwiek odpowiedzi. Skupił się na rannej. Przyglądnął się jej dokładnie. Widać było, że piorun był atakiem potężnym. Murai nie posiadał wiedzy medycznej na jakimkolwiek poziomie, ale mimo tego potrafił powiedzieć czy żyje czy nie. A ona żyła. Pojawiła się wizja, pomysł w jego głowie. Zabić ich wszystkich. Zabrać ich serca. W najlepszym wypadku uzyska dodatkowe zasoby chakry, żywioły. Mimo że najnowszego serca nie opanował. Ale z drugiej strony... mieli sensorów na pewno. Co, jeśli zabije ich wszystkich, po spotkaniu z Hanem? Najpewniej zostałby posądzony o kolaborację z nim. Nie wiedział, czy było warto, a zrobienie wroga z całego świata. Z drugiej strony potencjalnie najsilniejszy wojownik spośród ich wszystkich, Nikusui, była na jego łasce. Czy powinien? Czy nie? Czy to była jego pasywność i brak podejmowania inicjatywy?
- Zabieram ją do szpitala. - powiedział. Bezpieczna opcja. Najbezpieczniejsza. Chwycił ją pomiędzy nici, obwiązał całkowicie za wyjątkiem głowy. Im mniej będzie się nią rzucać podczas podróży, tym potencjalnie mniejsze obrażenia dozna podczas niej. I teoretycznie będzie miała większe szanse na przeżycie. Obchodziła go? Nie za bardzo. Faktem było, że jako jedyna osoba miała jakiekolwiek bliższe znajomości z nim. Ale faktem było tez, że te znajomości były praktycznie zerowe. To nie miało wpływu. Użył swojej maksymalnej szybkości. Skakał po dachach, uliczkami. Żeby tylko dotrzeć do szpitala jak najszybciej i oddać ją w ręce kogoś obeznanego z Iryojutsu. Nie obchodziła go reszta, nie obchodziła go nawet ranna. Nie obchodziło go nic poza nim samym. Głowa pełna była różnych myśli, nie był w stanie się skupić. Antykreator zrobi, co chciał. Bawił się nim i na końcu zniszczył fundamenty na których stała jego osoba. Ale nim się zawalą całkowicie, jeśli się zawalą, to musi opuścić wyspę cały i zdrowy.


Spoiler: pokaż
Czy jest sens wstawiania czegokolwiek, skoro to Antykreator? Oczywiście nie, aczkolwiek wstawię tak czy siak.


ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Dwie kabury na broń (lewe i prawe udo)
- 2 tonfy obwinięte bandażami (przy pasie)
- Wachlarz na plecach (zwinięty)


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Yuji Saga » 6 cze 2018, o 17:57

Dobra, myślałem, że będzie gorzej. No jest do dupy, bo moja osoba była zraniona, nie jakoś bardzo, lecz sam fakt, że to ja zostałem tak potraktowany. Stawia to ludzi w złym świetle oraz w pewnym sensie moją moc. Jestem najsilniejszy, no ale czasami znajdą się jakieś błędy i ta sytuacja była tym błędem, o którym chętnie się zapomni. No i Ci parszywi ludzie! Śmieli się mnie zranić, no niby została mi zrobiona krzywda przez osobę, która dzierży siłę! To się chwali, ale sam fakt, że tak postąpił z moim boskim obliczem. Zapamiętam go, zapamiętam wszystko i spróbuje dorwać jak najwięcej informacji, by móc się na nim zemścić. Nikt nie zazna spokoju po skrzywdzeniu bądź skrzywdzenia mojej osoby. Poznacie mój boski gniew.
Nastawione! Nie mogłem się powstrzymać, wydałem dźwięk bólu. Dokładnie, nawet boskie istoty czują ból. Dziwne, czyż nie? No dla tych, co wierzą w jedyną boską istotę, która jest nad wszystkim i inne. Ja wierze w to, ale to nie jest bóg, to jest cos dużo innego. Ale co do moich filozofii, to można kiedy indziej się przyczepić, wszystko ładnie sobie notuje w moim małym notesiku. No co? Lubie czasami zapisać moje genialne myśli. Warknięcie niezadowolenia. Wyprostowałem szyje, a głowę podniosłem do góry, hamując wyzwiska, a moje oczy zrobiły się jeszcze bardziej czerwone niż zawsze. Czyli efekt wizualny mógł być jeszcze lepszy niż zwykle. Szybko wziąłem się za ogarnięciem wszystkiego i po chwili moja ręka była nieruchoma. Jak znajdę gdzieś medyka, to poproszę go o pomoc. Nie jest to nic aż tak poważnego, patrząc pod kątem medycznym oczywiście, wiec może taki shinobi medyk czy inne dziwy, by mogły mi przywrócić dłoń do gry.
Miałem teraz chwilę odpocząć oraz wsłuchiwać się w dramat na górze, ale mój plan nie wyszedł, znowu. Widać, nikt nie wie, że jak ja coś planuje, to muszą się do niego dostosować. No amatorzy. Usłyszałem na górze głosy. Najwyraźniej ktoś mnie usłyszał. Nie dobrze, a miałem się nie wcinać w walkę z nimi. Chociaż mógłbym uciec tunelem który już zrobiłem. No i wpadłem na ten genialny pomysł! Po co walczyć? Będę miał więcej do zrobienia jeszcze w tym mieście, a walka z jakimiś szabrownikami, którzy znaleźli jakiś ludzi który próbowali uratować swoje marne życie. Po co mi to? Nie potrzebnie walczyć w walkach, które już się wygrało i marnować na nich czas. Nie są godni walki na mnie. Postanowiłem wskoczyć do dziury z której wpadłem do tej piwnicy. Zabierając moje rzeczy, oczywiście.
No i co dalej? Szybko przemieszczam się tunelem który już stworzyłem, do miejsca z którego spieprzałem. Mały powrót. Czasami warto wrócić stamtąd skąd się uciekło. Liczyłem, że już tam jest spokojnie. No powinno być, chyba ten wojowniczy piasek nie czatuje tam na mnie, czyż nie? To by było dziwne, jakby ciągle tam na mnie wyczekiwał, jak całe miasto jest pogrążone w chaosie, a on czeka przy dziurze gdzie wyłoniła się moja dłoń. Wtedy dam mu medal za cierpliwość, a sobie medal za niezwykłe nieszczęście. Wracam tam tunelem. Oczywiście zachowując ostrożność. Ci tam za mną, będą zszokowani tym, że pojawiła się dziura, zajmie im to chwilę czasu aż wypuszczą tam ekspedycję rozpoznawczą, albo też nie będą chcieli tego robić. Maja swoje sprawy, no i chyba nie będą ryzykować, czyż nie? Oby byli tacy mądrzy. Kiedy powrócę na nieszczęśliwe miejsce mojej dłoni.. To po cichu sprawdzam czy na zewnątrz jest spokojnie. Sprawdzam dyskretnie czy nie czeka pomiędzy uliczkami, w powietrzu czy na dachach mój piaskowy oprawca. Nie chce się z nim bić w tym stanie. Wole dorwać go z zaskoczenia i zrobić jeden mały wybuch, by żałował, że ze mną zadarł. A w otwartej walce? Teraz to nieee, za dużo chakry zużyłem oraz moja ręką nie nadaję się do walki, jak na razie. Jak go zobaczę, albo kogoś innego, szybko chowam się w ziemi. No nawet jakby nikogo nie było. Tak na zaś, jakbym czegoś bądź kogoś nie zauważył przy pierwszym zwiadzie, bo czasami mogę coś pominąć wzrokiem. Chwilę odczekuję i próbuje się wygramolić z ziemi w miejscu gdzie niedawno była walka. Po wyjściu to szybko podchodzę do ściany budynku, by zmniejszyć liczbę miejsc z którym może mnie ktoś zobaczyć i wtedy robię kolejne obeznanie w terenie. Jeżeli zachowały się ciała, to chętnie je przeszukam i wezmę co fajne. Notki wybuchowe, kunaie? Nawet miecz sobie wezmę na pamiątkę, wezmę go z pochwą i przyczepie do paska. Będę wyglądał groźniej i fajniej! Szybko sobie po szabruje, no chyba, że jest nadal tam ten piasek, to odchodzę od tego miejsca jak najdalej. Złe wspomnienia, moja ręka nie chce patrzeć na to oraz może ta kuweta jeszcze zdradzić moją lokację temu czerwonowłosemu, jak będę dotykał jego małej pustyni.

Techniki!
Spoiler: pokaż
Tutaj nie ma! HA!


Staty:
Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 41
WYTRZYMAŁOŚĆ 50
SZYBKOŚĆ 81
PERCEPCJA 49
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 222
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105%
Chakra: 45%


Ekwipunek: (Tylko bez zmian w pojemności, bo aktualizacja wbiła kiedy już event był
Spoiler: pokaż
Torba [68/70] :
  • 8x Kunaie
  • 2x Granat Dymny
  • Pigułka ze skrzepniętą krwią

Plecak [25/210]:

  • Bandaże 2 metry
  • Rękawiczki zwykłe

  • Ołówek

  • Czerwony Notes

  • Lusterko
Yuji Saga
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Nikusui » 6 cze 2018, o 18:49

Ta dziewczyna nie potrafiła czegoś żałować. Ewentualnie tego, że gdzieś jej nie było. Stąd jej postępowanie było takie, a nie inne. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo ryzykowne to jest, ale co z tego? Czy nie po to chodzili po tym świecie? A przynajmniej ona. Bo Nikusui Ryukata nienawidziła się chować i czekać na zbawienie. Nienawidziła uciekać i choćby miało to oznaczać jej śmierć, wolała stawić przeciwnościom czoła. Zupełnie tak jak teraz. W momencie, kiedy pozostawiła za sobą Numę i Shigemiego, chociaż szczerze wolałaby, by Kaminari jednak pozostał na miejscu. Tyle dobrego, że postanowił się nie wychylać i pozostał w bezpiecznej pozycji. Zaś białowłosa miała inne plany, które najwidoczniej nie były pochwalane przez tego, z którym rozmawiał Murai. Szczerze powiedziawszy, nie miała pojęcia o czym rozmawiali, bo się nie przysłuchiwała, a w momencie, kiedy złote spojrzenie zatrzymało się na jej sylwetce, już niedługo potem nie słyszała już nic, kiedy jej ciało w końcu się zatrzymało, opadając bezwładnie. Jedyne co dotarło do jej uszu to jedynie zarzuty, co narzucało na myśl jedynie chęć poniżenia i pozbawienia pewności siebie. Bo to właśnie robił Han. Próbował eliminować wszystko, co by mu tylko zagrażało, już w zarodku. Wszelakie sojusze, chęć współpracy, niszczyć ludzi, którzy potrafili się zjednoczyć. Bo to byłoby najgorsze, co by go teraz spotkało.
Rozmowy w takich miejscach i chęć pozostania "twarzą w twarz" to było coś kosmicznego. Pośród walk, biegających wszędzie ludzi, rannych, szukających pomocy, walczących czy po prostu uciekających. Wliczając tych, którzy postanowili przyglądać się temu spotkania z ukrycia, co niewątpliwie ktoś taki jak Han, powinien wyczuć, śmiał obruszyć się za jej widoczną obecność? Bo odważyła się spojrzeć zagrożeniu w twarz, a nie mu się podporządkowywać? Bo, jeśli już miała umrzeć, to lepiej tak, niż jak uciekający i ukrywający się szczur? Nie ona.
Ryukata zdecydowanie byłaby zawiedziona, gdyby stała z boku. Oberwać techniką, którą się znało, i która wcale nie była jakaś super szybka Jej wykonanie owszem, ale nie sam piorun. Zaciekawiłoby ją jednak to, że był on nieco inny, czarny. To było coś, czego do tej pory nie widziała. Nie była to umiejętność Kaminari, ale nie był to też zwykły raiton. Mimo wszystko, ten czarny błysk, który ją dosięgnął, wcale nie nabrał przez to na szybkości. Był za to mocniejszy, niż zwykły Gian. Mimo wszystko, znając szybkość poruszanego pioruna, która i tu się nie zmieniła, nic dziwnego, że będąc przytomną, klęłaby pod nosem. Ale nie była. Może to i lepiej.
W momencie, kiedy ujrzała błysk, rozdzierający jej ciało, nastała już jedynie ciemność. Zamknięte oczy i kopcące się ciało leżące na ziemi, raczej nie zapowiadały niczego dobrego. Teraz, w wyobrażeniach, jej sylwetka zaczynało powoli zanikać w mroku, gdzie nie było nawet najmniejszego światełka, które sprawiałoby, że otworzyłaby oczy. Odpłynęła całkowicie, nawet jeśli jej klatka piersiowa jeszcze się ruszała. Jeszcze to w sumie było kluczowe słowo, bo dalej była zdana na los. I na obecnych tutaj. W sumie, może właśnie tak miał wyglądać jej koniec? Coś tam w życiu zrobiła, coś przeżyła, może właśnie jej opowieść się skończyła. Ktoś przewracał ostatnią kartkę, swobodnie powiewającą na wietrze. Nie byłoby to takie złe. I nawet by się uśmiechnęła na końcu. O ile gdzieś pośród tego dymu nie widać było dziwnie uniesionych kącików ust, wykrzywionych wniezdarnym, lekkim uśmiechu.
Nie żałuje.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 979
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Chise » 6 cze 2018, o 23:02

Nie tylko ona wstawiła się za Jashinistą. Praktycznie każdy miał taką samą opinię, co ona, że jedynie dureń obraża się na swoich sojuszników. Oczywiście, częściowo miał prawo do złości. Jashiniści wyrządzili mu olbrzymią krzywdę, nie do naprawienia. Ale.. Czy nie można tak powiedzieć o wielu innych klanach? Senju i Uchiha, Sabaku i Kaguya.. Jedyny pozytywny przykład wychodził z wysp i zapewne nie byłby dobrze odczytany. Cesarstwo potrafiło przeskoczyć nad swoimi uprzedzeniami i stworzyć coś większego, mimo wojny i uraz. Aż się na usta cisnęło, że powinni brać z nich przykład, że przez takich ludzi jak Sau Rada jest tylko wspomnieniem, a Shiro Ryu ogromnym problemem. Ha, zapewne po tych wydarzeniach mogą ich postawić obok siebie - Jashinistów i Zakon. Ciekawe, czy ten, który tak ochoczo deklarował ucięcie ręki zastanawiał się nad tym co byłoby gdyby urządzono taką zbiorową odpowiedzialność u nich.
Jednak miała ważniejsze rzeczy niż zastanawianie się nad losem obcego faceta. Wysłuchała słów Akaruiego i poczuła się głupio. Mogła zacząć to inaczej, zacząć od podziękowań, jednak wtedy nie wiedziała o tym co się działo. Miała tylko ogólne pojęcie co się z nią działo. Westchnęła głęboko, kręcąc głową, po czym przykryła twarz dłońmi, opierając łokcie na kolana.
- Jak to wszystko poszło totalnie nie tak - jęknęła. Sama nie wiedziała czy mówi o samej rozmowie z Shigą, o tym co się stało na placu i czy o tej całej sytuacji. Wszystko definitywnie poszło bardzo nie tak. Jednak zaraz nabrała powietrza w płuca i uniosła głowę. Nic jeszcze nie było straconego. Shigę mogła przeprosić i udobruchać, pozbyć się znaku z ramienia i wydostać siebie oraz bliskich z tej przeklętej wyspy. Musiała się trzymać tej myśli. Chwyciła się mocno Akaruiego i zsunęła z posłania.
Początkowo nogi się pod nią ugięły. Nie była na to przygotowana, gdyby nie podtrzymanie pewnie by tego nie ustała. Z jej ust wymsknęło się przekleństwo. Odetchnęła ponownie, wyprostowała się, opanowała ciało. Nie było to łatwe, kończyny nie do końca chciały jej słuchać, mięśnie były jak zastałe. Ale to dobrze. To znaczy, że można je rozruszać. W końcu mogła stanąć sama. Wstyd, ale mogła to sobie policzyć jako sukces. Powoli ruszyła w ślad za medykami.
- Podziękuje każdemu, kto mi pomógł, ale to nie umniejsza twoich zasług - powiedziała odpowiadając na słowa mnicha, ale także na poprzednie - Tozawa-dono, dziękuje ci za ratunek. Mam u ciebie dług, który spłacę z przyjemnością. Nazywam się Uchiha Chise, ale nazywają mnie też Hime - przedstawiła się porządnie. Chociaż medyk znał jej imię, to nie zwalniało jej z tego obowiązku, zwłaszcza kiedy on sam także to zrobił.
Dalej wysłuchiwała rozmowy między medykami, czując się nieco dziwnie. Mówili o niej, ale nie do końca zrozumiała o czy chodzi. Jaka pieczęć, jaka czakra natury? Ostrożnie wyciągnęła rękę do pleców, ból w ramieniu sprawił jednak, że szybko przestała poruszać tą dłonią, a sięgnęła drugą. Musiała wyglądać nieco śmiesznie, ale koniec końców to poczuła. Miejsce, gdzie skóra była nieco inna, jakby miała u znamię. Wyczuwała kształt, coś na wzór trzech płatków ułożonych w trójkąt. Zamarła na moment.
- Z pewnością przyłożę się do treningu - zapewniła, po czym przekręciła głowę w stronę medyka, z lekko zmarszczonymi brwiami - Tozawa-dono, skąd wiesz, że walczę 7 mieczami? - nagle uśmiechnęła się ze zrozumieniem - Czyżbyś był na turnieju w Hanamurze? - zapytała ciszej, nie chcąc wypowiadać na głos nazwy stolicy Cesarstwa, z którym przecież Rada była w stanie wojny. Kto wie co może wpaść do głowy reszcie. Może zamiar kontynuowania tej wojny, która się nawet nie zaczęła?
Dobra wiadomość była taka, że będzie mogła walczyć mieczami.
Zła zaś taka, że ich nie miała.
- Czy po treningu, ta czakra natury już nic mi nie zrobi? Będę mogła normalnie używać czakry? - zapytała jeszcze z nadzieją. Nie wiedziała jak to działa, czy podniesienie wytrzymałości tylko pomoże jej z bólem? Czy zniweluje zupełnie objawy i sprawi, że stanie się tylko śmiesznym znakiem na ramieniu? Sama nie wiedziała co ma o tym myśleć. Dodatkowo słowa na placu..
- Tam na placu.. - zaczęła cicho, zaciskając dłonie na fragmencie maski - On powiedział, że powiąże mnie z sobą. Że będę go poszukiwać, nawet jeśli go będę nienawidzić. Czy TO mnie może do tego.. Zmusić? - zawahała się, przygryzając wargę - nie znam się na fuinjutsu - dodała jeszcze ciszej. Nie wiedziała co tam mógł zapieczętować, bo do tej pory pieczętowanie kojarzyło się jej tylko z wkładaniem rzeczy do zwoi i w sumie tyle. A TO.. Było czymś zupełnie innym. Nie wiedziała jak do tego podejść, o co podejrzewać, co było możliwe. W jej wyobraźni już pojawiły się rzeczy pokrewne z mówieniem jej z głowie Osamu.
W tym czasie przyszła komenda, by się zbierać. Dziewczyna zaczepiła obie maski na pasku, po czym z niepokojem nasłuchiwała. Czekała na powrót Shigi, rzecz jasna, bo bez niego nie zamierzała się stąd ruszać. Nie mówiła jeszcze o tym, ale było to dość oczywiste dla niej. Oddychała głęboko, chcąc nadrabiać szybko siły i odpocząć ile może. Jeśli oni ruszą, a Jashinista nie przyjdzie, będzie miała tylko jedną możliwość, a pewnie nie będzie to ani przyjemne ani bezpieczne.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1316
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Numa » 7 cze 2018, o 10:20

Numa ruszył w kierunku Hana, z zamiarem włączenia się do walki jeśli będzie musiał. Jeśli będzie szansa wygrać cokolwiek zrobić w tej przeklętej sytuacji. Numa dostrzegł że nie podążyły za nim tłumy. Nie była to armia wystarczająca do walki z Hanem. Jednak to musiało wystarczyć... Strażnicy ruszyli do miejsca które im wskazał. A oni sami dobiegli niedaleko Hana i tego Nitkowatego. Numa zgodnie z planem zamierzał się po prostu ukryć za budynkiem i słuchać co się dzieje aby w razie czego starać się jakoś pomóc. Partyzantka tak zamierzał walczyć Numa. Wtedy dostrzegł że dziewczyna ruszyła w kierunku Nitkowatego aby zając miejsce przy jego boku. Chłopak nie miał w sumie zbytnio czasu aby zrozumieć jej zachowanie, jednak gdyby mógł prawdopodobnie pociągnął by ją za budynek. Wydawała ich obecność, utrudniała sytuację. A oni tracili jakąkolwiek przewagę z tego że przybyli tu jako wsparcie. W świecie ninja w końcu zaskoczenie było jedynym atutem jaki posiadali słabsi. Tylko nim mogli cokolwiek uzyskać. Gdyby Kabuto dostrzegł potężniejszą technikę zapewne odskoczył by. Jednak słabszą prawdopodobnie myślał że mógł sobie zignorować i tak właśnie oberwał. Dodatkowo prawdopodobnie jeździec umiał powiązać wilki z jakimś chłopakiem bez praktycznie chakry. Co taki mógł zrobić. Nic. Na tym polegała szansa. Czasami najmniejszy robak potrafi doprowadzić do zgonu dużo większego potwora. Dlatego Numa chciał wykorzystać okazję do choćby uszczypnięcia silniejszego przeciwnika. Dziewczyna jednak była poza zasięgiem Numy a on w sumie nie był pewien jak zareaguje Han, istniała możliwość że nie uzna jej za wroga. Był on bardzo specyficzny z drugiej strony. To Han nie zaatakował go i reszty na placu z racji tego że inni jeźdźcy bawili się z nimi. Tak to dobre określenie. Tu mogło być inaczej. Bezdomny zdawał sobie sprawę że wszystko może pójść tragicznie źle. Było jednak za późno Han powiedział coś co zwiastowało problemy. Niczym to podsumowanie o karze które powiedział innej dziewczynie. Tak Han zapewne czół się niczym bóg mogący osądzać wszystkich słabszych. Jednak nim Numa zdołał cokolwiek zrobić usłyszał grzmot. A następnie ciszę. Wychylił się lekko i jedyne co dostrzegł to Wkurwionego nitkowatego, Podniesienie głosu przy pytaniu była oznaką właśnie tego że jednak nie był taki pusty i obojętny. Numa jednak dopiero przetrawiał informacje które się tutaj wydarzyły. Zdał sobie sprawę że Han zaatakował ją i wydał dźwięk który prawdopodobnie zaraz kogoś tutaj zwabi. Raczej nie kogoś unikającego walki. Dlatego Numa niemal od razu ruszył za Nitkowatym. Rozglądając się przy tym po okolicy w czasie biegu. Mając chwilę do przemyśleń słów Nitkowatego. - To był błąd, nie powinienem im o tym mówić, posłałem ją na śmierć... Co ja kurwa zrobiłem... Powinienem tam iść sam... Co mam teraz robić ? Zaraz gdzie są ci strażnicy. - Numa nagle odbił swój bieg zbliżając się w kierunku miejsca do którego posłał strażników, którzy mieli ratować cywili który tam się penalize. Numa Wszedł wówczas na budynek skradając się nieco i chciał ostrożnie podejrzeć co się tam dzieje. - Mam nadzieję że chociaż im udało się coś zrobić. - Przyglądał się w poszukiwaniu bandytów cywilów i strażników. Robił to jednak tak aby nie wychylać się zbytnio od dachu. Nadal starał się oszczędzać chakrę. Jeszcze nie był zmuszony do walki, chciał używać jej dopiero w tym momencie. Co nie zmieniało faktu że mógł nadal być skutecznym i bez niej. Oczywiście nie w takim stopniu. W myślach sam do siebie zaczął mówić. - Skup się ! -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Shigemi » 7 cze 2018, o 15:28

Ruszyłem za Nikusui i chłopakiem, który wiedział gdzie znajdował się Han, poruszaliśmy się szybko, jednak dotarliśmy na kawałek rozmowy, spojrzalem w stronę, gdzie dochodził głos i zobaczyłem czerwonowłosego chłopaka z żółtymi ślepiami. W sumie to wyobrażałem sobie go kompletnie inaczej, byłem gotowy na próbę odparcia ataku lub jakikolwiek ruch, aby zasłonić Nikusui, przecież na tym polegała moja rola, a tutaj czarna wiązka energii trafiła Nikusui, ta przekoziołkowała kilka metrów, a z moich ust było tylko słychać głośne:
NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE - rozdarłem się przeraźliwie, a później zdyszany podbiegłem do niej, nie słuchałem co on mówił, liczyło się tylko to, że ona upadła, dziewczyna, która pozwoliła mi uwierzyć na nowo w nasz klan i inne istoty leżała tutaj, a właściwie dymiła się, wyglądałą jakby oberwała piorunem, tylko czemu do cholery on był czarny, zbieranie informacji, było ważne, ale nie kosztem życia Kaminari, a już na pewno nie jej! Kurwa, kurwa, kurwa... mętlik w głowie był przeogromny, trzymanie fasonu momentalnie się zakończyło, jednak to jak była blisko śmierci tylko ukazywało jak potężna była, a w sumie jest to postać, spojrzałem w kierunku, gdzie stał ale już go nie było, Murai powiedział proste zdanie, a ja tylko kiwnąłem w jego stronę głową, zgadzając się z nim, był najszybszy z nas wszystkich w dodatku mógł amortyzować przenoszące się siły na jej ciało w trakcie transportu. Jednak to nie był koniec tego wszystkiego, spojrzałem w stronę zakapturzonego chłopaka, który ruszył, gdzieś nie pozostało mi nic innego jak tylko ruszyć za nim, to on nas tutaj sprowadził, to on wiedział, że tutaj jest Han, ba nawet wiedział, że Murai z nim gadał. Kolaborował z nim? Wściekłość i żal trochę mocno zamgliła moje trzeźwe myślenie. Ale nie było czasu ruszyłem za nim, jednak miałem trochę inny cel tym razem. Gdy zacząłem go widzieć wyraźnie, to rozpocząłem sekwencję pieczęci, a gdy wylądowałem na dachu w odległości około 10-15 metrów od niego już utrzymywałem tylko końcową. Widząc odwróconego go plecami do mnie kusiło by wyładować na nim wściekłość, ale w końcu pomógł nam z Kabuto, więc być może był po naszej stronie.
-SKĄD... - dysząc ze złością powiedziałem podniesionym głosem - Skąd wiedziałeś, że on tu był i że oni gadają?! - posłałem mu mordercze spojrzenie, zapewne, gdy się odwrócił zobaczył mnie w lekkim przysiadzie, ze złożoną pieczęcią smoka.
-ODPOWIADAJ! - czy w normalnych warunkach bym tak postąpił? Na pewno nie, ale warunki nie były normalne, były dalekie od normalnych, a tlące się ciało Nikusui, w mojej pamięci było cały czas żywe. Lekko zacharczałem ze złości, nigdy w życiu nie czułem tak wielu emocji jednocześnie. Smutek, gniew, bezsilność, żal, wszystko to dawało mieszankę wybuchową, która przyćmiewała mi lekko albo wcale nie lekko, jednak resztki instynktu samozachowawczego podpowiadały mi, że on tu jeszcze gdzieś może być albo on albo jakiś jego przydupas, więc byłem gotowy nie tylko użyć wiązki wystrzelonej w przód w chłopaka, który zaczął uciekać, gdy Nikusui oberwała, ale też byłem gotowy, aby posłać wiązkę lub kilka z pleców, barków itp. Jeśli odpowiedział na moje pytanie, szybko zadałem kolejne:
-Czemu uciekałeś? - już trochę spokojniejsze, z bardziej ustabilizowanym oddechem i może trochę mniejszą wściekłością, ale to zależało od tego co on będzie robił, jeśli zaatakuje, dowiedzie że jest zdrajcą, a z nimi trzeba rozprawiać się szybko. Było też wypowiedziane ciszej, ponieważ zacząłem zdawać sobie sprawę, że moje zachowanie mogło ściągnąć jego towarzyszy, albo naszych wspólnych wrogów.

Podczas pogoni za Numą mimo skupienia się w głównej mierze na pogoni także starałem się dostrzec inne zagrożenia, które były mniej lub bardziej oczywiste. Przecież mógł do cholery dostać zlecenie na infiltrację naszych szeregów i wystawianie celów niby to przypadkiem, gdy stracą na chwilę czujność, chociaż to co zaprezentował Han pokazywało jedynie, że jakby chciał to wytłukłby nas wszystkich jak robaki packą, ale moje wątpliwości musiały być rozwianie, bo inaczej nie będę mógł podejmować decyzji co do moich dalszych planów, wiedziałem że muszę skierować się w stronę szpitala, jednak to musiało jeszcze chwilę poczekać albo dwie.



Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
5x kunai, 5x shuriken, przypięte do pasa wakizashi
Obrazek
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):

kabura 2x jedno i drugie udo w każdej 2x kunai, 2x shuriken
torba 1x biodro:
1x kunai, 1xshuriken
bandaż 5m
bojowa pigułka x1
pigułka z krwią x1
płaszcz
żyłka 5m
2x wybuchowa notka
2x dymna bombka

Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Ranton
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Chanbara
UMIEJĘTNOŚCI:
Wrodzona -
Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 18
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 14
PSYCHIKA 5
KONSEKWENCJA10
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 107
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU
GENJUTSU
STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
---
---
---
ELEMENTARNE
SUITON D
RAITON D
RANTON B
JUTSU:
[E]Henge no Jutsu
[E]Kai
[E]Kawarimi no Jutsu
[E]Kinobori no Waza
[E]Suimen Hoko no Waza
[E]Nawanuke no Jutsu
[D]]Raiton: Dendō Hando
[D]Raiton: Hiraishin
[D]Suiton: Kirigakure no Jutsu
[D]Suiton: Mizu Kawarimi
[D]Suiton: Mizutetsu no Jutsu
[D]Ranton no Jutsu: Reberu Di
[C]Ranton no Jutsu: Reberu Shi
[B|Ranton no Jutsu: Reberu Bi
[B|Ranton: Raiunkōha
Chakra 92%-3%x(xliczba wiązek, jeśli jakaś została wysłana)

Spoiler: pokaż

Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>[tab=kg]
Nazwa
Ranton: Reizā Sākasu - Reberu Bi

Bardzo ważny poziom w kontroli Rantonu dla każdego użytkownika. Przede wszystkim, daje on możliwość wystrzelenia wiązek z dowolnego fragmentu ciała (ich ilość zmniejsza się jednak wtedy o połowę). Oprócz tego wiązki mogą skręcać do 120 stopni co utrudnia unik jak i stwarzała duże pole do popisu. Ryzyko porażenia przy ataku jest wręcz oczywiste, a wiązki mogą poważnie ranić ludzkie ciało, w zależności od tego gdzie trafią. Tak jak w poprzednich poziomach Reberu zasada wytwarzania nowych wiązek przy utrzymaniu pieczęci smoka została zachowana.

Pieczęci
Tygrys → Pies → Wąż → Smok

Szybkośći
Przeciętna

Zasięg
20 metrów

Ilość wiązek
9

Koszt Chakry
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (1/2 na turę)

[topis=Uwaga]Istnieje możliwość "anulowania techniki" i natychmiastowego przejścia do ponownego wykonywania tworząc nowe wiązki jeśli tylko utrzymaliśmy złożony znak smoka zastępując w ten sposób stare wiązki nowymi.
Zabieg taki wymaga od nas ponownego poniesienia kosztu.
[/topis][/tab]
Shigemi
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Akarui » 7 cze 2018, o 22:09

Dzięki tłumaczeniom medyków Chise mogła zrozumieć trochę więcej z przygód, jakie ją ominęły. Tozawa zauważył zmianę w jej postawie, co było kojące. Nie chciała zranić swojego towarzysza, to było jasne jak słońce. Shiga też zareagował trochę zbyt mocno, ale kim jest Akarui, by go osądzać? Wtedy tez podziękowała obu medykom, na co po krótkiej odpowiedzi mnicha, odezwał się i brunet: - Naprawdę, to tylko nasza praca. I proszę, wystarczy Akarui, nigdy nie uważałem się za kogoś zasługującego na zwroty grzecznościowe, Hime-dono. Poczęstował dziewczynę szczerym uśmiechem, choć ta nie mogła tego zauważyć. Może wyczuje ton głosu związany z mimiką twarzy?

Hanzo nie znał wszystkich odpowiedzi na pytania zadane przez Akarui'ego, jednak przynajmniej część została wyjaśniona. Tak, tenketsu niedługo się odblokują. Pieczęć nie powinna działać niekorzystnie, jeśli Chise nie będzie korzystać z chakry. W tym czasie musi wzmocnić swoją kondycję fizyczną, by ujarzmić chakrę natury... Czyli to jednak może w przyszłości zaprocentować? Teraz wyjaśniają się też słowa Hana, który przedstawiał dziewczynie jej przyszłość. Jak to będzie go szukać. Ważne jednak było to, że w tej chwili mimo osłabienia, nic jej nie dolega. Zgrało się to z ogłoszeniem przez potężnego wojownika, iż wyruszamy do portu, a dziewczyna odzyskiwała humor, zagadując medyka o to, skąd wie o jej sztuce walki, na co ten odpowiedział: - A byłem, widziałem. Tam też dostrzegłem gorący temperament Shigi-sama, hehe... Rozejrzał się tylko, czy jacyś inni ranni nie potrzebują pomocy i jeśli nie, to stara się trzymać blisko dziewczyny, służąc jej pomocą podczas dalszej podróży. A więc, chyba pora się zbierać? Będzie to raczej dość powolny marsz...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1289
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 cze 2018, o 23:15

Soundtrack do posta


Tak sobię teraz rozmyślam, zakładając perspektywę Najgorszego Możliwego Zakończenia, przyjmijmy na chwilę, że Shiga wybiegł tylko i wyłącznie przez to jak potraktował go Sau oraz jak bardzo nie doceniła go Chise. I teraz załóżmy, właśnie z doktryną NMZ, najgorszego możliwego zakończenia, że Shiga wpada na któregoś z jeżdzców, mano-a-mano, jeden na jeden, całkowicie sam. I jeździec chce śmierci mnicha i go atakuje, Shiga nie pozostaje bierny i zdycha.
I teraz pomyślcie jak zajebiście wielkie wyrzuty sumienia muszą mieć w tej opcji Sau i Chise i wszyscy którzy nie ugłaskali Shigusia i nie zrobili mu grupowego rzucania w niego atencją i uwagą i docenieniem.
Ale poważnie. Shiga czuje się jak gówno bo nim jest, ale to, że ktoś mu to udowadnia traktowaniem go jak gówno jest conajmniej przykre. Ale taki jest los jashinistów, większośc ludzi ocenia ich przez pryzmat tego kim są, a nie tego co robią. Sau miał gdzieś, że ofensywa Shigi i Chise na placu dała grupom ekspedycyjnym i ewakuacyjnym szansę na spokojne przegrupowanie się. Chise miała gdzieś, że poświęcił swoje własne dobro i to co mógł osiągnąć dla Niej.

Ale kogo to obchodzi? Zrobiłeś swoje śmieciu to nie fikaj.
Jashinista chciałby ich ukarać za to, ale czuł się bezsilny.
Czy atakując ich fizycznie nie udowodniłby, że Sau miał rację?
Atakując go, pokazałby, że jest niczym więcej jak zezwierzęconym kultystą.

I tak dzień w dzień dzieje się życia cud. Shiga pogrążony we własnych myślach, całkowicie od stópek do główek, nie zwracał uwagi na otoczenie. Miał misję. Miał pieprzoną misję i musiał ją wykonać. Musiał odzyskać te cholerne miecze, których nie mógł wziąć bo musiał wziąć Chise. To jest teraz jego najważniejszy quest i jeśli go nie wykona, to będzie na Siebie jeszcze bardziej wściekły za swoją bezsilność. Chciałby móc zrobić dużo więcej, niż zrobił, niz osiągnał do tej pory. Ale tak jak Han powiedział Chise, że ona jest słaba... To co powiedziałby jemu, gdyby Shiga był na miejscu Chise? Pewnie by go zabił z pogardą spoglądając na trupa i z obrzydzeniem stwierdził, że nie jest słaby tylko zupełnie bez wartości. Tak właśnie czuł się Shiga. Ewakuacja jakoś postępowała, cofanie się na plac zaowocowało tym, że im dalej od szpitala tym było coraz bardziej cicho. Ludzi nie było, bo albo wybici, albo przepędzeni, albo pokrywani jak mysz kościelna pod miotłą, przerażeni całym chaosem, całym tym burdelem co się rozpętał. Mnich im się nie dziwił. Dla kogoś kto nie zasmakował śmierci taka sytuacja naprawdę mogła być przerażająca i tragicznie traumatyczna.

A dla niego? Chyba już nie. Był świadkiem i uczestnikiem gorszych rzeczy niż zamordowanie kilkunastu osób. Chyba więc już się na tyle znieczulił, że taka hekatomba jaka tutaj miała miejsce go średnio ruszała. Niedoceniony mnich dotarł na plac bezpiecznie, z notką przyczepioną do bełtu na napiętej kuszy w gotowości - ani razu podczas podróży spowrotem na plac nie był nawet blisko użycia tej broni. Co innego pewnie gdyby udał się do portu... Tam to by pewnie nie starczyło towaru by walić we wszystko co zasługuje na powitanie notką na ryj...
Plac się w sumie nie zmienił. Dalej rozjebany jak po balu jashinistów zorganizowanym na cześć nowych wiernych. Wszędzie stygnące flaki, kości, rozjebany gruz, jakieś stygnące kawałki zabudowy miejskiej i infrastruktury miasta. Ogólnie smród, syf, kiła, kit, ubóstwo, Jashin.
Gdy zobaczył popiół z Shiro Ryu których spalił to mimowolnie zachichotał. Widok swojego własnego dzieła zawsze poprawiał mu humor, zwłaszcza, gdy to było tak piękne dzieło jak to. Arcydzieło jest ogniem.
Duża jama, jak Akuryo pacnął nóżką, gryzący dym ze zgliszcz... Ogólnie nic się nie zmieniło, tak jak Shiga zakładał. Tam, gdzie Han postanowił zdeflorować czakrowo Chise leżały jej miecze. Shiga podszedł spokojnym krokiem do broni i kucnął przy nich, dalej oczywiście tylko i wyłącznie w samych spodniach, prezentując światu swoje pocięte jak płótno malarza frustraty ciało.
-Ichi, ni, san, yon, go... - Odliczył kolejno znalezione miecze. - No cholera, a gdzie roku-chan i nana-san? - A potem nagle jakiś głos. Shiga spanikowany, że właśnie ma miejsce NMZ wycelował ręką w miejsce skąd dochodził głos, celując kuszą. Widząc jednak jakiegoś chłopaka, klepnął dłonią w cięciwe, przytrzymując nadgarstkiem bełt i spuścił broń na luz.
-Aleś mnie nastraszył, mój drogi. Widzę, że znalazłeś roku-chana i nana-san. To, mój drogi, są miecze dziewczyny dla której musiałem walczyć z jeźdzcem Hana antyk masturbatora, bo miałem ją na ręcach, a tu wyskakuje skurwiel w wielkiej zbroi. Nie, wróć, W środku była ta dziecina co wyglądała jak lalka... więc skurwielka w wielkiej jak skurwiel zbroi która waliła ściany z lodu. - Shiga przeciągnął się, zrobił skłon, po czym usiadł na ziemi w pozycji lotosu i wyprostował ręce na kolanach, relaksując się i rozpoczynając powolny proces odzyskiwania czakry. - Będę wdzięczny jak bez walki się rozstaniesz z tymi mieczami. Hime walczy Nanaken no mai, widzisz, to styl tańca siedmiu mieczy. Siedmiu, nie pięciu. Gdyby był stylem pięciu mieczy nazywałby się goken no mai... Widzisz więc, że są kluczowe. - Shiga przechylił główkę przyglądając się chłopakowi i analizując go. Od stóp do głów.
-Nie powinieneś być w szpitalu? Tutaj niby nie ma zagrożenia. Odrobina ognia skutecznie poskromiła tych Shiro Ryu co byli na placu, a jeźdzcy mieli własne problemy, więc jest pustka. A tam gdzie pustka, nie ma zabawy. A to wszystko to jest chora zabawa. Nie spodziewałem się takiego obrotu sytuacji przybywając na Kami no Hikage. Z drugiej strony nie spodziewałem się tego, że jak zniszczę jeźdzca to z jeźdzca Kabuto wyjdzie mniejszy jeździec z cyckami... Nie spodziewałem się też, że liderzy to buce. Wiesz, że tutaj na placu, to nikt nie został? Jeno ja i Hime oraz chłopaczek od błota. Liderzy od razu zwiali, a mogli przecież wymieść tutaj plac, żeby grupy ewakuacyjne nie zostały zaskoczone przez wroga od tyłu. Aaaaaale po co, trzeba przecież pędzić toczyć te swoje wojenki. W ogóle, byłeś w tłumie gdy Suzumura Hanji vel Han antykreator? To nie masz się co łudzić, że to co mówił to prawda. Potem gdy rozpierdalał nas po placu przyznał się, że to co mówił to była kupa gówna, kuso kurae, i że nie rozchodzi mu się o nowy porządek świata tylko o to by rody się napierdalały bo w ten sposób nie będa mogły mu zagrozić, bo tylko jedność mu grozi. Robił z siebie wizjonera, a okazał się egoistycznym bucem. A w ogóle to przyszedł do pałacu po taki kijek z kółkami. Khakkarę. Się znalazł, antykwariusz jebany kolekcjoner zawadiaka poza kontrolą...- Shiga wstał, po relaksacji i czakry regeneracj i znów przeciągnął się mocno. - Monolog, wiem. Ale odkąd jestem w Kami no Hikage te iks godzin to nie miałem do kogo się wygadać. Strasznie mi to pomogło teraz, ci powiem. - Shiga podchodzi bliziutko chłopaka, powolnym spokojnym krokiem i wyciąga ręke, prawą. - Cześć, na imię mi Shiga Hitsukejin. A tobie? Jakbyś był tak miły i oddał broń mojej księżniczki, to możemy pogadać dalej w drodze do szpitala. Teraz pewnie będą wyruszać do portu. - Uśmiechnął się do chłopaka stalowymi kłami. Shiga, mówiąc szczerze, też nie miał ochoty walczyć. Chłopak spytał miło. I wyglądał na kogoś, kto chce broń oddać, a nie atakowac, walczyć i zabijać. No i nie zaczął wypowiedzi od KURWA JASHINISTA KEK WALIĆ ŚMIECIA, a to w aktualnej sytuacji psychicznej Shigiego było dobrym powodem do zawarcia przyjaźni.

No może nie takiej przyjaźni, że serce za serce brat za bratem, giniemy razem tylko takiej przyjaźni, że wysyłanie sobie listów z życzeniami na święta. Tak, to byłaby miła forma przyjaźni. Shiga definitywnie nie miał przyjaciół, a jeśli czegoś Han go nauczył, to tego, że przyjaciele pozwalają rosnąć w siłę - po co mu by byli jeźdzcy, przydupasy wykonujący za niego robotę, by mógł działac niczym niezmącony i nie niepokojony, jeśli nie właśnie po to?


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2619
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Koala » 9 cze 2018, o 00:47

MAPA MIASTA.
Mapa z podziałem na dzielnice

Spoiler: pokaż
Obrazek
  • Czerwona - Murai, Nikusui, Akarui, Chise
  • Szara - Numa, Shigemi
  • Fioletowa - Yuji
  • Czarna - Shiga



Komplikacje
Ścieżka główna eventu


Ewakuacja szpitala przebiegła szybciej, niż można się było spodziewać. Pod dowodzeniem Zjawy i pozostałych członków Kręgu Shiro Ryu, pacjenci zostali zebrani do kupy i przygotowani albo do przemarszu, albo do przeniesienia. Zebrano również jak najwięcej ekwipunku medycznego, który przecież mógł się kiedyś przydać w nowym miejscu, i w końcu postawiono wszystkich zebranych cywili. Czas w końcu wyruszyć w kierunku południowego portu. Zjawa postawił na baczność wszystkich strażników i ustawił ich w odpowiedniej, obronnej formacji - teraz wojownicy formowali coś w rodzaju ściany tarcz z każdej strony ewakuowanych, podczas gdy na szpicy wędrowali ci uzbrojeni w broń drzewcową. Samuraj szedł tuż za nimi, razem z Sau i Yuriko. Niewiele za nim wędrowali Reiko i Muiri, oboje doprowadzeni do stanu używalności przez Akaruia i Hanzo.
A propos Akaruia i Hanzo - obaj medycy stali obok Chise, pomagając jej w miarę bezpiecznie maszerować do przodu. Jej stan trochę się poprawił, dzięki czemu nie potrzebowała aż takiej pomocy w marszu, ale i tak czasem musiała się wesprzeć na którymś z medyków.
-Po treningu... - mruknął Hanzo, słysząc pytanie ze strony Chise. W końcu westchnął i z marsową miną obrócił twarz w kierunku marszu, nie "patrząc" na Uchihę. - Jeżeli dobrze pamiętam, po odpowiednim przystosowaniu organizmu, będziesz w stanie częściowo kontrolować tę chakrę, z której składa się Akuma no Kigo. Będziesz mogła używać chakry normalnie, a nawet będziesz mogła zaczerpnąć pomocy z tej pieczęci - w efekcie Twoje możliwości fizyczne znacząco wzrosną, dostaniesz też wzmocnienie pod względem chakry. Lecz ta moc przychodzi z ceną - nadużywanie jej znacząco wyniszcza organizm. Dlatego jest tak ważne, byś była pewna co do swoich granic.
Uśmiechnął się, wydając z siebie lekkie parsknięcie śmiechu. Nie było to jednak prześmiewcze - bardziej wyrażające generalne rozbawienie.
-Ja też nie jestem ekspertem. Ale przypuszczam, że "połączenie losów" to tylko metafora. W końcu dał Ci część własnej chakry, z której będziesz mogła korzystać.
Nagle wszyscy usłyszeli jakieś poruszenie pośród maszerujących cywili i strażników, zwłaszcza tych znajdujących się na przedzie pochodu. Jak się okazało, powrócił wreszcie Murai - nie był ranny, lecz w zamian niósł ze sobą nieprzytomną, widocznie porażoną elektrycznością Nikusui. Jej ciało wciąż było sztywne od ładunku który przez nią przeszedł, a wokół niej unosił się swąd przypalonych włosów.
-Murai! Co tam się wydarzyło!? - spytała Yuriko, widocznie zszokowana. Nie czekając jednak na odpowiedź, przejęła nieprzytomną dziewczynę od Kakuzu i zaniosła ją do maszerujących medyków. Położono ją na wózek z innymi pacjentami, gdzie też siedział jeden z medyków. Mężczyzna podał jej jakieś lekarstwa, żeby chociaż częściowo uśmierzyć ból, a następnie zajął się leczeniem.
Pomógł mu w tym Hanzo. W sposób niezwykły. Korzystając, że szli razem z Chise i Akaruiem nieopodal wózka, mnich tylko wyciągnął dłoń w kierunku nieprzytomnej. Zielona chakra wokół jego dłoni zawirowała, i powoli zaczęła zmierzać w kierunku leżącej. Leczył ją na dystans.
-Jak tak dalej pójdzie, to się wyprztykam z energii - mruknął pod nosem, lecz na twarzy wciąż był wyjątkowo spokojny. W końcu to był jego obowiązek.
Sau spojrzał na Muraia z wyjątkową powagą i marsową miną.
-Jak to się stało? Co się wydarzyło podczas zwiadu?

W tym czasie Numa, biegnący niedaleko za Muraiem, odbił nieco w bok, pragnąc wskoczyć na dachy i zaobserwować to co się dzieje w pobliskiej części - tam gdzie wcześniej zauważył szabrowników napadających na dom i uniemożliwiających ucieczkę grupie cywili ukrytej wewnątrz jednego z bocznych, zablokowanych zaułków. Dostał się na budynki i zaczął obserwować pole walki - jak się okazało, pokierowani wcześniej strażnicy bardzo szybko znaleźli bandytów i ruszyło do ataku. Ze względu na sytuację panującą w mieście, nie zamierzali się patyczkować - zamiast proponować poddanie się i oddanie się w ręce sprawiedliwości, żołnierze od razu skoczyli w kierunku bandytów z przygotowanym orężem. A chociaż niektórzy z bandytów mieli jakieś doświadczenie w walce, byli to zwykli szabrownicy - nie mieli oni żadnego szkolenia wojskowego za sobą.
Dwóch strażników bez problemu ogłuszyło część oponentów za pomocą tarcz lub celnych uderzeń trzonkami dzierżonych przez nich włóczni. Ci co byli bardziej oporni i próbowali atakować za pomocą broni, automatycznie obrywali stalą w bok lub rękę - zależy czy straż chciała zabić, czy tylko rozbroić. Ostatni ze strażników zaś wypatrzył cywili w zaułku i pokazał gestem, w którym kierunku mają się udać by dostać się do ewakuującej się grupy. Sam ruszył razem z nimi - na wszelki wypadek.
W tym samym czasie Numa poczuł, że ktoś szedł za nim. I gdy obrócił spojrzenie, zobaczył że w odległości 10 metrów za nim stoi Shigemi. Ze złożoną pieczęcią. Przygotowany do ataku. I wykrzykujący jakieś pytania. Czyżby twierdził, że Numa ma coś na sumieniu?...

Yuji zaś postanowił przytomnie nie pchać się do walki, której toczenie nie byłoby najlepszym pomysłem w jego stanie - z uszkodzonym nadgarstkiem nie byłby w stanie odpowiednio się bronić, więc nawet zwykli bandyci mogliby być śmiertelnym zagrożeniem. Dlatego zamiast wystawiać się na niepotrzebne zagrożenie, mężczyzna zebrał ze sobą resztę ekwipunku który rozłożył w celu wyszukania bandaża, i ponownie wkroczył do swojego ziemnego tunelu. Dużo ryzykował, planując powrócić do miejsca w którym jeszcze przed chwilą Lider Sabaku dokonał rzezi na dużej grupie wojowników pochodzenia wszelakiego...
Ale wciąż lepsze to niż dostać zbędną kosę między żebra, nie?
W końcu po krótkiej wędrówce zdołał się dostać na pole walki. Piasek wokół zniknął, jak gdyby tajemniczy rudowłosy zebrał go w całości ze sobą. Pozostały tylko zwłoki. Połamane i podziurawione impetem piaskowych kulek, wytworzonych przez Jou. Ich wyposażenie również było w kawałkach, więc Yuji nie był w stanie wyciągnąć zbyt dużo - ot, jedną sprawną sasumatę i pięć shurikenów, do tego jedną notkę świetlną. Nic szczególnego, ale zawsze to było coś.
Usłyszał wtedy jakiś chrobot.
I kątem oka zauważył jakąś tajemniczą, młodą dziewczynę, odzianą na biało i przeskakującą z punktu na punkt. Tuż za nią unosiło się coś, co można było uznać albo za marionetkę, albo za wielkiego stalowego anioła. Kobieta poruszała się zaskakująco szybko, lecz mimo to i tak starała się obserwować okolicę.
Yujiego, na szczęście, nie zauważyła. Przemknęła tylko obok, zmierzając w kierunku południa. Czyżby do portu?

Na placu przed ruinami pałacu zaś Shiga spotkał tajemniczego młodzieńca, który spokojnie przesiadywał na jednym z dachów i przyglądał się ruchom Jashinisty. Mężczyzna wciąż trzymał w dłoniach oba miecze należące do Chise, i tylko czekał na słowa które popłyną.
Przymknął na moment oczy, gdy Shiga stwierdził że miecze te należą do "dziewczyny dla której musiał walczyć z Jeźdźcem". Najwidoczniej wiedział o co takiego chodziło, bo na jego twarzy pojawiły się oznaki nieco większego zainteresowania, ale i tak nie odzywał się więcej, skupiając się na odbiorze. W końcu, gdy Hitsukejin stwierdził że obecność tych dwóch ostrzy będzie potrzebna żeby móc odpowiednio nazywać styl walki stosowany przez Chise, młodzieniec w końcu parsknął śmiechem i rzucił oba miecze w kierunku Shigi. Tak, żeby był w stanie je złapać, nie ryzykując przy tym oberwaniem rękojeścią albo końcem pochwy w oko.
-Cóż, być może faktycznie się przydadzą - stwierdził, podnosząc się do pozycji stojącej. Z jego budowy ciała nie dało się wywnioskować, czy w jego wysmukłym ciele kryła się jakaś niezwykła siła, czy był po prostu kolejnym Doko zagubionym w wielkim, opanowanym przez jebucko wielką bandę przeciwników mieście. Tym jednak, co go wyróżniało, były jego oczy.
Niebieskie oczy, które przy wpatrywaniu się działały niczym wiertło.
-Lepiej będzie, jeśli nie będę się pokazywać w pobliżu Shiro Ryu czy generalnie "cywilizacji" - powiedział spokojnym tonem, lecz na jego twarzy dało się zauważyć nutkę czegoś między smutkiem a zrezygnowaniem. - O właściwościach tej, która sama siebie nazywała "Kabuto", dowiedziałem się przez zupełny przypadek. Jej całe ciało jest marionetką. Dzięki temu może się ukrywać w większych lalkach, takich jak ta zbroja. Kto by pomyślał, nie?
Wysłuchał reszty słów Shigi, co jakiś czas tylko kiwając głową na znak, że przyjął jego słowa do wiadomości, ale nie ma żadnego komentarza wpływającego na zapis sytuacji. Pozwolił sobie tylko się wtrącić, gdy Shiga wspomniał o samej osobie Hana.
-Wiem - powiedział lakonicznie. - To właśnie przez niego w ogóle tutaj jestem. Od dawna poszukuję informacji o nim i Jeźdźcach, by móc w jakiś sposób przeszkodzić mu w działaniach. Tak jak na przykład z tą flarą wcześniej. - Westchnął. - Ano, ostatnio jedność dość mocno dała mu w kość. Dlatego wystrzega się jej jak ognia. Ciekawe tylko, czy jego działania nie przyniosą odwrotnego skutku. Zobaczymy, zobaczymy...
Zmrużył oczy, powtarzając pod nosem słowo "khakkara", po czym pokiwał głową. Gdy Shiga się przedstawił, młodzieniec westchnął ciężko, zastanawiając się nad czymś. Spojrzał na ruiny pałacu i zwłoki Radnych, by ostatecznie wzruszyć ramionami.
-Jestem Yuki Gareki, poprzedni Shirei-kan rodu Yuki, aktualnie nukenin rangi S wygnany przez samego siebie. Poszukiwany za wymordowanie Rady klanu Yuki, wliczając mojego wujka, a w krajach byłej Rady - za zdradę i doprowadzenie do buntu na Morskich Klifach i pomoc Yukiemu Natsume. Plus zabicie posła. Ot, takie tam. Dlatego zapewne rozumiesz, czemu wolę nie iść w kierunku szpitala - jestem tu persona non grata. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia, po czym się zwijam.
Spojrzał w kierunku siedziby Shiro Ryu, unoszącej się na klifie nad wschodnią częścią miasta.
-Czyli mówisz, że przybyłeś po miecze, huh... A co później?


Czas do 14:00, niedziela 10 czerwca.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 765
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Numa » 9 cze 2018, o 11:36

Numa zgodnie z planem dotarł do miejsca do którego wysłał strażników. Liczył na to że sobie poradzą, wyglądało na to że radzili sobie doskonale dlatego podszedł bliżej do nich nadal pozostając na dachu. - Dobrze wam idzie ! - Wypowiedział głośniej do strażników. Co sprawiało że prawdopodobnie dostrzegli Numę. - Chociaż tu poszło dość dobrze. - Stał teraz na dachu kiedy zdał sobie sprawę że ktoś jest za nim i planuje go chyba zastraszyć, zabić, wyżyć się ? -Skąd on się urwał ? - Numa zaczął się zastanawiać. - Han chyba naprawdę miał rację niektórzy nawet nie potrafią dostrzec prawdy która jest dosłownie przed nimi... Myślą tylko o sobie. - Wówczas Numa wziął głębszy oddech i zamierzał porozmawiać z Tym desperatem. Jednak Numa jak to Numa brał pod uwagę że ten ktoś może chcieć go zaatakować i przez to zabić. Wówczas po prostu szybko zeskakuje z dachu sprawiając że jeśli strzela on jakimś pociskiem to zapewne trafi w dach lub przestrzeli, również utraci go z pola widzenia. Gorsza sprawa jeśli to samonaprowadzający pocisk, przy którym celując nie trzeba widzieć celu... W każdym razie Numie wydawało się to na razie dobrym tanim rozwiązaniem. Teraz Numa nie próbował go nawet zabić, było by to zrobienie laski Hanowi wzbudzając kolejne wewnętrzne konflikty. Choć jeśli strzeli, a Numa to przeżyje to będzie to zdecydowanie zmieniało sytuację. Numa wówczas będzie bezpośrednio zagrożony życiem jak i będzie miał świadków którzy potwierdzą że zrobił to w czystej samoobronie. W sumie nie znał tego typka jednak to nie zmieniało faktu że właśnie zagrał swą dziką kartą. Numa rozumiał jednak jego podły humor sam nie zamierzał A takie bywały groźne. Teraz wróćmy do rozmowy... Numa po tym wzięciu oddechu podczas którego wymyślił plan. Rozpoczął spokojną mowę.
- Słyszałeś kiedyś o sensorach, osobach które specjalizują się w poszukiwaniu i wykrywaniu innych za pomocą chakry ? Tak jestem jednym z nich... To nie oznacza że jestem pieprzonym wróżbitą. Nie pragnąłem aby to się tak potoczyło. Nie i wiem co się stanie w danym miejscu jak i moje zdolność są ograniczone. - Prawdopodobnie nastąpiła chwila ciszy I padło kolejne pytanie o ucieczkę. - Uciekałem ? Tam nie było już Hana. A błysk mógł przywołać jakichś ludzi szukających tylko okazji do bicia się, aby przedłużyć swojego kutasa co zdecydowanie pomogło by Hanowi. Nie było powodu aby tam pozostać. Za to wolałem się upewnić że tu wszystko poszło dobrze. Nie wiem skąd jesteś i co o tym myślisz ale chyba w takiej sytuacji priorytetem Shinobi jest ochrona ludności cywilnej. I likwidacja zagrożeń które im grożą, największym zagrożeniem są jeźdźcy i Han choć ich motywacja wydaje się nieznana. Przez to spierdolone ogłoszenie Hana prawdopodobnie los ludzi na świecie znacznie się po groszy. Jedyną metodą aby zatrzymać choć trochę tą ideologię jest zabić tych którzy ją zwiastują i utopić ją w zarodku... Inaczej zwykli ludzie wkrótce staną się podludźmi, własnością Klanów. Kiedy tylko Klany zrozumieją to jako wygodne przyzwolenie do robienia co tylko chcą. Mimo tego że nie był to zamiar Hana a potrzebował tylko odwrócenia uwagi. Zrozumiał byś to gdybyś się nad tym zastanowił. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję że się mylę i coś zmieni ten stan rzeczy. - Tak Młody bezdomny wyczuwał wzrost Ninjyzmu( - ideologia nazistowska ninjów.) Numa obserwował reakcję potencjalnego napastnika, sam nie wiedział czy udało mu się go jakoś zbić z tropu zemsty czy innych głupot takich jak samobójstwo. Numa rozumiał że ból utraty kogoś bywał bolesny, wydawało mu się jednak że są gorsze rodzaje bólu takie jak kompletna samotność. Dlatego uważał że skoro Numa był w stanie jakoś przetrwać coś takiego to i on da radę wytrwać nawet i utratę tamtej kobiety.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Yuji Saga » 9 cze 2018, o 18:16

Jak to jest, powiedzcie mi proszę, bo nie wiem. Uciekasz i jest dużo piasku tak jakby była tutaj plaża, albo jakaś wielka piaskownica, gdzie można budować wielkie zamki piasku jak to miasto. Wyolbrzymiam, ale chce tak pokazać powagę sytuacji. A potem nie ma cię chwilę, dosłownie kilka chwil! Nie wiem, jakieś pare minut? Wracasz, a tutaj nie ma tego piasku, który został tutaj rzucony przez czerwonowłosego berserka podczas walki, do tego złamał mi nadgarstek, nie zapomnę mu o tym oraz będę to ciągle wspominał nawet do usranej śmierci, tak się nie godzi robić swojemu bóstwu. Po przygodzie tutaj muszę znaleźć informację o tym gościu każde wspominki o nim, nawet gdzie chodzi coś zjeść, musze to wiedzieć by przeprowadzić skrytobójczy atak, który tym razem się uda, wierzcie mi.
Zacząłem przeszukiwać ciała. Nie jestem jakim złodziejem czy szabrownikiem, ja po prostu biorę co mi się należy, a należy mi się bardzo dużo z powodu mojego boskiego pochodzenia. Wszystkie rzeczy są moje i nikt mi nie może zaprzeczyć, bo wtedy czeka go śmierć od taka mała uwaga. Liczyłem na fajne rzeczy, ale się przeliczyłem, wiele przedmiotów było rozwalone przez te piaskowe pociski przez wcześniej wspominaną osobę. Mógł aż tak tymi swoimi piaskowymi kulkami tak nie atakować, przecież ich zabił, więc po co aż tak się starał i włożył aż tyle serca? No chyba że to z mojego powodu, wtedy mogę się czuć dumny z pewnej strony, bo z mojego powodu musiał pójść na całość, wie że przy mnie nie można się patyczkować. Chociaż uświadomiłem sobie, że ten gość to nie przelewki, nie jest aż tak silny jak ja ani boski, lecz niebezpieczny. Użył tyle piasku, tyle osób w krótkim czasie zabił, a do tego mógł tak dużą ilość piasku przenieść. Ciężko takiej kupy piaskownicy nie zauważyć pewnie, ale to zwiastuje ze może zrobić całkiem duży chaos w szeregach swoich wrogów w tym mieście.
-Eh, serio nic ciekawego tu niema?... o.- i w tym momencie mój wzrok skupił się na jednym trupie, który zakrył swoim ciałem pewną długą rzecz.
Zaciekawiony znaleziskiem podszedłem do trupa, który chyba był jednym z tych lalek Shiro Ryu co wykonują rozkazy bez zbędnego ale. Ciężko było mi dobrze zidentyfikować ciała, bo tutaj stała się masakra dlatego użyłem słowa „chyba”. Bez zbędnych gdybań. Odepchnąłem ciało stopą, ponieważ jedna rękę mam nieczynną. Moim oczom ukazał się dość nietypowy kij, który na końcu był zakończony metalem który formował się coś na wzór litery „U”. Nietypowa broń, no dla mnie oczywiście, bo nie wiedziałem nigdy czegoś takiego, a tym bardziej w użytku podczas walki. Nie wiedziałem dokładnie jak się tym posługiwać, ale coś mi podpowiadało że po prostu walić jak kijem tylko przeważnie próbować uderzyć metalowym końcem. Wziąłem, gorsze to od katany ale lepsze od niczego, czyż nie? Wziąłem to i przewiesiłem przez plecy, tak by nie mieć zajętej wolnej ręki, a na plecach mogę w miarę szybko ją wyciągnąć do walki, może się przyda przy jakiejś bitce z powalonym nożownikiem. Szukałem dalej, bo dla cierpliwych świat należy. Znalazłem! Aż łącznie pięć shurikenów przy jakiś dwóch trupach. Zwróciło mi się za to rzucenie w tamtego jashiniste. Wziąłem je od razu do pojemnika oraz przy okazji znalazłem notkę świetlną, gorsza od wybuchowej ale dla niej też znajdę zastosowanie, dlatego od razu przyczepiłem ją do jednego kunaia, by móc szybko wykorzystać nowe znalezisko w razie wypadku.
I nagle moje pajęcze zmysły się uaktywniły. Zwróciłem swoja głowe w tamtym kierunku, było tam coś co przykuło moją uwagę. Była to dziewczyna odziana w biel, i była bardzo ale to bardzo ładna, widać że ze mnie to pies na baby i jak pojawi się coś pięknego to od razu to wyniucham. Zrobiła na mnie pierwsze dobra wrażenie, chociaż nawet jak mnie nie zauważyła, a to nie dobrze dla niej traci dobre widoki na mnie. O dziwo, widziałem za nią Anioła, który latał za nią niczym cień. Czyżbym wszedł w ten poziom boskiej natury, że widzę moich pomocników, którzy sprawują pieczę nad zwykłymi ludźmi? Możliwe ze tak, ale to że był z metalu niszczyło moją pierwszą teorię, która trzymała się kupy bardziej niż wszystko.
Dziewczyna wraz ze swym pokemonem skakała z punku na punk, nie zauważyła mnie o dziwo, ale rozgląda się, jakby czegoś szukała albo próbowała dowiedzieć się czy nikt jej nie śledzi. Już jej wygląd mnie skłonił żeby za nią podążać, ale to też mnie napędziło, ciekawość to jedna z moich słabości, jak piękni ludzie z którymi bym poszedł do łóżka. Kierowała się w stronę Portu najwyraźniej. Czyżby chciała uciec? Albo coś tam się szykuje. Jakby przez moment pomyśleć, to trzyma się kupy, ewakuacja przez statki z tej wyspy, wydaję się oczywista, tak jak zniszczenie ich przez inne siły.
Postanowiłem za nią podążać. To już lepsze od ciągłego biegania po środku miasta, gdzie tylko pewnie będą same zbóje, które chcą się wzbogacić na tych tragediach. Na południu powinien być najpewniej punkt ewakuacyjny i tam może być ostatni akt tego programu. NES, tak jak reszta jego paczki oraz sam Antykreator mogą tam się pojawić, wiec dlaczego tam nie lecieć, a pójście za tą dziewuchą może być ciekawe.
Uśmiechnąłem się do siebie. Wolną oraz zdrową dłoń przyłożyłem do mojej jędrnej piersi i wziąłem głęboki wdech. Poczułem to. To był zew tego co kocham, chaosu. Świat patrzy na mnie przechylnie, bogowie panteonu widzą we mnie ich brata, a nawet króla, dają mi możliwość na takie zabawy oraz otwierają furtkę na jeszcze ciekawe wydarzenia. Dziękuje wam kochani.
Ruszyłem za nią. W odpowiednim odstępie, by mnie nie wykryła. Jak już się za kimś podąża to w ukryciu, by go nie zauważyła osoba śledząca. Jak mnie zobaczy to może się speszyć i uciekać na pełnej szybkości, a tego nie chce. Przy każdym jej spojrzeniu w moją stronę chowam się na chwilę, by nie zostać zauważonym, to jak w innych przypadkach. Bo idę za białą pięknością, uważam bym nie został wykryty, ale też patrze na otoczenie, na ziemie, uliczki oraz dachy dookoła. Nie chce być w takiej sytuacji, gdzie ja kogoś śledzę i nagle ktoś mnie też śledzi, bo go nie zauważyłem, a co gorsza może mnie zaatakować, nic nie spodziewającego się boga. Dlatego muszę wyostrzyć wszystkie swoje zmysły. Przygotowany na ataki, obserwację, by się ukryć, obronić ale też podążać za moją nową ofiarą? Tak. Wydaje mi się że można ją tak nazwać. Moja drobna, biała ofiara z aniołkiem u boku, jak słodko.


Jakby ktoś zaatakował, bronie się:Techniki!
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Rokkusherutā

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
4 metry

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Defensywna technika Dotonu. Polega ona na stworzeniu małej pół kopuły, pod którą maksymalnie może schować się od 1 do 3 osób. Twór jest dosyć wytrzymały, dzięki czemu da się przetrwać niezłe ataki. Kolejnym plusem techniki jest to, że można wytworzyć sobie okienko o sporej szerokości, dzięki czemu możemy obserwować sytuację. Niestety, trzeba być wtedy ostrożnym, bo coś może przez nie wpaść do środka.


Staty:
Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 41
WYTRZYMAŁOŚĆ 50
SZYBKOŚĆ 81
PERCEPCJA 49
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 222
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105%
Chakra: 45%


Ekwipunek: (Tylko bez zmian w pojemności, bo aktualizacja wbiła kiedy już event był
Spoiler: pokaż
Torba [68/70] :
  • 8x Kunaie
  • 1x Notka Świetlna
  • 5x Shurikenów
  • 2x Granat Dymny
  • Pigułka ze skrzepniętą krwią

Plecak [25/210]:

  • Bandaże 2 metry
  • Rękawiczki zwykłe

  • Ołówek

  • Czerwony Notes

  • Lusterko

Na plecach:
  • Sasumata
Yuji Saga
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Hitsukejin Shiga » 9 cze 2018, o 18:55

Soundtrack do posta


Shigiemu bardzo spodobał się obecny obrót spraw.
Nie, naprawdę. Rzadko w dzisiejszym świecie spotyka się ludzi którzy nie robią Hurr zabijem ciem bo tak durr. Yuki Gareki, który się ładnie Shigiemu przedstawił, był dużo przyjemniejszy w obyciu. I Shiga sobie wygadał się, walnął solidny monolog... i wiecie co? Gareki słuchał. Naprawdę, cholera, wyglądał jakby słuchał każdego słowa Jashinisty. To się zdarzało zajebiście rzadko. I to nie dlatego, że Shiga mówił za dużo. Bo Shigi kiedyś mówił dużo więcej, był większą gadułką. A teraz? Nie dość, że mówi mniej, to jeszcze mniej osób go słucha. Strasznie kiepska tendencja. Tak czy srak, Gareki zdawał się słuchać, dlatego już od samego początku kupił dobre podejście Shigiego - Jashinista, mimo, że na plac wpadł wkurwiony jak osa i miał odpalony tryb Mord.exe i ignorował wszystko co nie stawało mu na drodze - a to co by stanęło na drodze by zginęło - tak do Garekiego nie odczuwał negatywnych emocji. Nie. Chłopak po prostu miał w sobie to coś, co sprawiało, że zasługiwał na przyjaźń. Może to dlatego, że słuchał, a może to dlatego, że był miły. Kompletnie kupił Shigę gdy się zaśmiał i rzucił mu miecze. Shiga złapał lecące bronie dość zgrabnie, po czym wyciągnął ze spodni pas którym wiązał kimono i związał wszystkie siedem mieczy do kupy, przerzucając sobie pakunek przez ramię, trzymając go za sznur na wysokości łopatki - a sam sznur na wysokości piersi.
-Dzięki. Na pewno się przydadzą. Byś zobaczył jak nimi wywijała podczas koronacji. Sam Natsume Yuki przyszedł ją pochwalić. Rosła jej samoocena w oczach. Śmieszna dziewczynka. Córka ważnej rodzinki w Sogen, nie mogła opuszczać Sogen przez całe swoje życie bo jest niewidoma... A potem spotkała mnie. - Ukłonił się ładnie. - I tak po wycieczce na wyspy, Kaigan i tym podobne, teraz jest w Kami no Hikage. - Westchnął przeciągle, nie będąc wyraźnie zadowolonym z Siebie. Gdyby Chise nie opuszczała Sogen to prawdopodobnie nie stałoby się wiele złych rzeczy, które się stały. Nie byłoby na nią ataku bandziorków, nie walczyłaby z mafiozami, nie skrzywdziłby jej Han. Wiele złych rzeczy by nie miało miejsca.
A tak? Jedyne co zyskała to uczucie bezwartościowego Jashinisty i troche wrażeń i opowieści do opowiadania. Słaby układ dla Chise, tak jakby nad tym pomyśleć.
Shiga dostrzegł wzrok Garekiego który w nim wiercił, jak najostrzejsze wiertło. Mnich dumnie, z wypiętą piersią, odwzajemnił spojrzenie swoich rdzawo-śliwkowych ślepi, wlepiając je w dwudziestopięcio latka z zaciekawieniem.
-Shiro Ryu? Tak, zostało ich z pięciu. Sam na placu tam... - Wskazał plac za sobą. - Pozbawiłem życia dwudziestu opętańców, Hime niewiele mniej. Rozmawialiśmy na ostrzu noża z ich twórcą, Akuryo. Podobno są nie do uratowania, nie do odzyskania. Straceni dla świata, bo wypaleni do formy lalek którymi są przez jakieś specyfiki. Tak naprawdę zabijając ich robi się im przysługę. Paskudny los. - Shiga wzdrygnął się nieco, ale od razu jego twarz przybrała maskę obojętności i to solidną. - A potem Gareki poinformował Shigę o Kabuto, na co z kolei Shiga...

W ogóle to było śmieszne. Nie wchodzili sobie w zdanie. Gdy jeden mówił drugi uważnie słuchał i odwrotnie. Gdy Shiga opowiadał o wydarzeniach, Yuki słuchał z zaciekawieniem. Gdy Gareki postanowił mówić o Kabuto, Shiga przerwał wypowiedź by poświęcić chłopakowi swoją niepodzielną uwagę.

-Tak. Zdążyłem zauważyć. Zniszczyłem zbroję swoim jutsu, a wtedy wylazła z jej resztek bardzo podirytowana laleczka i wezwała anioła z nożami zamiast skrzydeł. Wymierzałem atak po raz kolejny, gdy zobaczyła flarę i zaczęła ku niej pędzić. Mówisz więc, że to twoje dzieło? Dzięki. Gdyby nie to, musiałbym wystrzelać się z całej czakry. A powiem ci, że jestem pewny, że nikt by mi nie pomógł. Ludzie zapomnieli co do współpraca i jedność. Pusty, Kakuzu z krawego pokolenia, całą tą drakę unika walki bo nie chce zaryzykować swojego zdrowia. Gdy Kabuto nimi zamiatała jak lalkami to zaczął od niej uciekać. Ma zupełnie gdzieś innych. A jego przyjaciółka, białowłosa lasia, gdy zniszczyłem ciało Kabuto, zwyzywała mnie od idiotów tylko dlatego, że została lekko ranna w procesie niszczenia Kabuto. Szkoda, że nie poinformowali mnie, że on się broni lodem... To oberwała kawałkiem lodu, wielkie rzeczy. - Shiga po raz kolejny westchnął, psując sobie najwyraźniej humor jeszcze bardziej. Gareki pewnie zauważył, jak mnich smutnieje. Może i był krwiożerczym Jashinistą, ale jednak poczuł się tego dnia bardzo dogłebnie dotknięty i przez wszystkich skrzywdzony.

Kiedy jednak Gareki przedstawił się jako Gareki, Shiga wybuchnął śmiechem, takim od serca.
-Uwaga, pozwolę sobie na cytat. "Gareki wymordował całą starszyznę rodu, posłańców, członka własnej rodziny". Przedstawili cię jako potwora, gdy Rada ogłosiła, że kontynent idzie na wojnę z wyspami cesarza Natsume. Powiedz mi, z twojej perspektywy, jaka jest prawda? Rada przedstawiła to tak, jakby to, że w wojnie z Novum Ordo nic nie zrobili było całkowicie na miejscu działaniem i to ty jesteś tym złym, który nie chciał ugiąć przed nimi karku. A moim zdaniem zrobiłeś dobrze. Trzeba mieć honor, a nie giąć się przed kimś takim jak rada. Rada, której aktualnie nie ma. - Kolejne wzruszenie ramion. Shiga spojrzał mniej więcej tam, gdzie Gareki.
-Ekspedycja ze szpitala idzie do portu. Ja planowałem odzyskać miecze, zobaczyć czy może ktoś nie przeżył tutaj lub nie potrzebuje pomocy, zastanawiałem się nad przeszukaniem ruin pałacu. Wszystko, co może dać mi jakieś strzępki informacji o Hanie. Po tym co dziś zrobił mojej ukochanej chcę jego zniszczenia. Na razie mam to.. - Pokazał Garekiemu monetę którą dostał od Akuryo, ale raczej nie da sobie jej zabrać. - Dlatego w szpitalu poinformowałem wszystkich o tym, że chaos i niezgoda to plan Hana, żebyś widział jak nimi wstrząsnęło... A ty, co planujesz? Mogę się przyczepić na jakiś czas, ale ostrzegam, nie zostało mi powalająco dużo czakry. Do portu i tak trafię potem, do mojej Hime. A do tej pory nie jestem potrzebny, a wręcz niepożądany. Po tym wszystkim co zrobiłem, Sau, lider Shiro Ryu, nie chciał mi nawet dłoni uścisnąć. A właśnie... - Mnich wyciągnął rękę po raz kolejny do Yukiego. - ...Lubie tak się witać. To pokazuje wzajemny szacunek, moim zdaniem, Gareki-denka. - Kolejny błysk zebów i szczery uśmiech.

Shiga wyglądał na kogoś gotowego i chętnego do pomocy. Tylko czy Gareki w ogóle zechce tej pomocy? Ciekawe czy jakaś czakra się przez ten czas mnichowi zregenerowała... Każdy procent na wagę złota.

~To jest po Edicie, możesz zignorować, Natsu, jeśli nie zgadzasz się na Edity~
- A właśnie. Muszę jeszcze znależć Aidena. Chłopaczek, podrostek na oko kilkunastoletni. Adoptowaliśmy go z Hime na wyspach w Hanamurze, gdzie miał zostać zamordowany przez gang złodziejów za niepodzielenie się łupem... - Mruknął Shiga, przypominając sobie wreszcie o Aidenie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 20:49 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 1 raz
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2619
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Murai » 10 cze 2018, o 09:15

Dlaczego uważał się za lepszego od innych? Właśnie dlatego. Że jego sposób myślenia wykluczał decyzje oparte na emocjach. Były logiczne i miały sens, obiektywnie patrząc. W wypadku tej osoby, Nikusui, która zadecydowała pojawić się obok Muraia kiedy ten rozmawiał z Hanem... To nie miało sensu. Praktycznie żadnego. Dlaczego podjęła się takiego a nie innego ruchu? Nie czekała za budynkiem? Zakładając że ona i pozostała dwójka chciała pomóc Muraiowi, myśląc że jego życie było w niebezpieczeństwie? Nadal nie miało to sensu. Jedynie weszliby w pole rażenia potencjalnych technik użytych przez Antykreatora, a nie stanowiliby dla niego większego zagrożenia. Ba, jakiegokolwiek zagrożenia. Czy naprawdę jego wyższość nad innymi była poparta niczym? Ten przypadek pokazał, że był sens w jego logice. Że ma powody, żeby uważać się za lepszego od innych ludzi. Pragnienie wiedzy okupowane życiem sojuszników? Czemu powinni go obchodzić, są jedynie kamieniami na jego drodze. Łatwo było powiedzieć to teraz, kiedy presja wynikająca z obecności Jugo zniknęła. Mógł znowu myśleć trzeźwo, logicznie. Łączyć fakty i dochodzić do wniosków mających sens. I doszedł do tego, że Han się mylił.
Życie Nikusui nie leżało w jego interesie. Poza kilkoma rozmowami i spotkaniem na dwóch dużych wydarzeniach nie łączyło ich nic. Ale jeśli zginęłaby, a inni uważaliby że była to jego wina? Rozmowa z Antykreatorem pośrodku pola walki była bardzo podejrzana, może uznają że dziewczyna przyłapała ich na przekazywaniu rozkazów, co doprowadziłoby do całkowitego zniszczenia opinii o Muraiu i uznaniu go za szpiega. A on musiał się wydostać i przy okazji nie zrobić wroga z całego świata Shinobich. Dlatego też życie białowłosej mogło okazać się kluczowe. I dochodziła kwestia uratowania jej życia. Dobrze było mieć wdzięczność u innych, ludzie w pewnej części są osobnikami honorowymi, także biorą takie ważne rzeczy pod uwagę podczas późniejszych rozmów i relacji. Wdzięczność u niej, jej krewniaka... To mogło się opłacać. Podejmował ryzyko z każdym swoim wyborem. Ryzyko które starał się zmniejszać swoimi akcjami i logicznym sposobem myślenia. Kiedy tylko przybył na miejsce, wywołał swoją osobą poruszenie. Okazało się, że ewakuacja już przebiegała, ludzie wyszli ze szpitala w cienkim korowodzie. Natychmiast zlokalizował ważniejsze persony w tłumie i zeskoczył przed jedną z nich. Yuriko przejęła ciało Nikusui, co Muari jej umożliwił. Umieścił kokon z nią bezpośrednio w jej rękach, po czym odwinął. W tym momencie powinna już otrzymać pomoc medyczną. Odpowiedzialność za jej życie spadła do niskiego poziomu, teraz tylko musi opowiedzieć jego wersję. Zanim powiedział cokolwiek, dopilnował by zwykli ludzie nie byli w stanie tego usłyszeć. Mówił szeptem.
- Podczas patrolu zostałem zaatakowany. Osobnik ze złotymi oczyma, Jugo. Pojawił się za mną w okamgnieniu i zepchnął z dachu. Po ogromnej różnicy poziomów i informacji które sam mi przekazał, wywnioskowałem że był to Antykreator. Zaczął mówić. Nie miał chęci zabicia mnie, jedynie kwestionował moją ideologię i sposób życia. Nie miałem pojęcia, czemu ma to służyć, ale grałem w jego grę i broniłem swoich racji. Jeden zły ruch i mogłem być martwy. Wtedy obok mnie pojawiła się Nikusui, a kilka dachów dalej Shigemi i jeszcze jeden Shinobi. Han odrzekł, że "nie szanuje rozmów w cztery oczy" i wystrzelił w nią czarnym piorunem, nikt nie był w stanie zareagować. Następnie zniknął. Natychmiast zabrałem ją tutaj, a pozostała dwójka skierowała się w inną stronę. - wszystko w całkowitym spokoju. Nawet fakt, że był to Antykreator. Najpotężniejszy znany byt, najpotężniejszy byt z którym zetknął się Murai. Nie mówił o szczegółach rozmowy, nie służyło to niczemu i nie odpowiadało na pytanie. Jedynie fakty. Przez chwilę przeszła mu myśl, że może ta dwójka zaprowadziła ją do Hana. Dla swoich, nieznanych Kakuzu celów. Był gotowy do dalszego raportowania, pod warunkiem że jego wypowiedź nie wyczerpała pytań.


Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Dwie kabury na broń (lewe i prawe udo)
- 2 tonfy obwinięte bandażami (przy pasie)
- Wachlarz na plecach (zwinięty)


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Akarui » 10 cze 2018, o 11:24

Nawet wyjście spod szpitala i piesza podróż do portu była w jakimś stopniu lekcją udzielaną Akarui'owi przez niewidomego medyka, Hyuugę Hanzo. Wystarczyl krótki spacer i wspieranie osłabionej Chise, by się dowiedzieć, że pieczęć narzucona przez antykreatora nie musi być klątwą, tylko błogosławieństwem. Gdy organizm wytrenuje się na tyle, by utrzymać w ryzach tą moc, będzie można czerpać z niej dodatkową chakrę i energię fizyczną. Oczywiście nie ma nic za darmo. Zbyt długie korzystanie z Akuma no Kigo może za sobą nieść wyniszczenie ciała.

Spokój nie trwał długo. Można było zauważyć jakieś poruszenie na przedzie pochodu, co szybko przesunęło się w okolice medyków. Na wozie z rannymi ułożono jeszcze jedną postać. To ta białowłosa z ich pierwszej drużyny ratunkowej! Ale co jej mogło się stać? Jej ciało niesione przez Yuriko widział jedynie przez chwilę, ale to wystarczyło, by Tozawa zauważył rozoranie skóry od wiązki elektrycznej. Jeden z medyków na wozie od razu podał jej leki, pewnie przeciwbólowe, a Hanzo znów popisał się swoimi umiejętnościami. Tym razem pokazał Akarui'emu, że jest możliwe leczenie na odległość. Przyprawił to jednak komentarzem o słabnących pokładach swojej chakry. Jako że brunetowi zostało jej więcej, musiał przejść do działania: - Więc oszczędzaj chakrę, Hanzo-san. Mam jeszcze sporo zapasu. Daj tylko parę wskazówek, na jakim leczeniu się skupić, posłużę się swoim Naosute no jutsu.

Po tych paru słowach zostawił Chise pod opieką Hanzo i stanął przy ciele oparzonej dziewczyny, bądź jeśli było miejsce, to wskoczył obok niej na wóz. Najpierw starał się zaobserwować, jak dystansowe Iryojutsu Hanzo działa na rany dziewczyny, na czym się skupia i w jaki sposób stara się na nowo wiązać tkanki. Akarui w przeciwieństwie do mnicha nie ma takiego doświadczenia i nadal musi używać zmysłu wzroku, by zauważyć, co się dzieje z ciałem pacjenta. Pozwolił więc sobie odsunąć ubrania dziewczyny albo nawet je rozciąć, jeśli będzie taka potrzeba, by mieć wgląd w jej oparzenia. Rana była rozległa, jednak zawsze to centrum uderzenia techniką raitonu jest najgorzej zniszczone. Techniki pioruna powodują jedne z najbardziej problematycznych do leczenia ran. Odpowiednio silna może działać jak ogień, trawiący skórę, mięśnie, niszczący zakończenia nerwowe. Może dojść do martwicy bądź zwęglenia ciała. Zdarza się, że po takich obrażeniach człowiek może nie odzyskać czucia w tej części ciała. O ile uda mu się przeżyć. Skoncentrowana wiązka elektryczności może też zaburzyć działanie układu nerwowego, a co za tym idzie, także całego ciała.

Następnie medyk złożył parę pieczęci, by wokół jego rąk znów pojawiła się seledynowa poświata. Pora na niego, by przejął działania techniki Hanzo. Zdawał sobie sprawę, że jego jutsu nie ma takiej mocy jak dystansowe umiejętności ślepego mnicha, ale lwia część procesu leczenia powinna być już zakończona, a do tego niedługo powinny działać podane dziewczynie leki. Chodziło więc raczej o dokończenie działań, niż leczenie od początku trudnych obrażeń. Poza tym, Hanzo z pewnością podzieli się jakąś wskazówką, co również pomoże w działaniu. Przy wozie są też inni medycy, których Akarui może poprosić o wsparcie:- Sumimasen, co zostało podane tej kunoichi? Chciałbym też prosić o czyste gazy i zimną wodę, dla schłodzenia. Ruch podstawowy przy tego typu obrażeniach. Było pewne jak w banku, że dziewczyna dostanie gorączki, a obrażenia trzeba ochłodzić.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1289
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Miasto Kami no Hikage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości