[Event] Komplikacje

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Shikarui » 4 maja 2018, o 22:44

To nic osobistego! To nigdy nie było osobiste. Nie mogło być. Dlatego i to podcinanie gardeł i to, jak potraktował Yamanake... a nie, przepraszam. To, jak potraktował Yamanake, osobiste było, zarówno dla Akiego jak i Shikaruiego. Zemsta, zemsta! To wszystko mogło być tylko zemstą. Ponoć. Dla Shikaruiego był to tylko cel, by Aka był Aką. To chyba niezbyt wiele, prawda? Niskie wymagania, a skutki dla Yamanaki tak ogromne...
- Nie obiło mi się o uszy. - Złoto głupców? Brzmiało jak nazwa jakiegoś przedstawienia, który wystawiano by na deskach teatru. Schował słoiczek do kieszeni i wstał od stołu, wypijając duszkiem szklankę soku. iedna dziewczyneczka się wykosztuje - a te sepy, hieny normalnie..! Hipokryzja Akiego była doprawdy zatrważająca. Ogień, który fanatycznie chciał wypleniać zło i tych, którzy szkodzili innym, wykorzystując ich, zmieniając w maszyny wojny, a tu proszę bardzo - sam budował, własnymi rękoma, taką zahukaną dziewuszkę. Nie docierało do niego najwyraźniej, jak można było tak nisko trzymać głowę. Zresztą cokolwiek się tutaj działo - nie było mu żal dziewczęcia. Aka mógł z nią zrobić, co mu się żywnie podobało - nie zamierzał się do tego jednak za bardzo mieszać.
Czarnowłosy wyciągnął lekko kąciki ust ku górze, kiedy Aka znów oblał się rumieńcami. I jeszcze jak słodko próbował to ukryć! Zabawne. Wspomnieć o rumieńcach i ten się od razu rumieni. Ludzie to jednak byli naprawdę przedziwnymi istotami. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego tekst do tego wszystkiego, który brzmiał dwuznacznie. A biorąc pod uwagę jego skłonności do świńskich tekścików, to pewnie powinien rozpatrzeć to całkowicie JEDNOZNACZNIE.
- Zaczekaj, no... - I zbierał się najwolniej. Zarzucił kołczan na ramię razem z łukiem w kaburze i poszedł za wesołą ekipką - towarzystwem zebranym w bardzo dziwny sposób, w samym Sercu Miasta - kto by pomyślał, co..? Z wizją tego, że Inoshi niedługo wróci do rodziców, Aka otworzy swój sklep wspaniałości, a Shikarui swoją budkę z dango. Rewelacja! Co może pójść nie tak? I tym, że Aka wolałby ciągnąć coś innego niż Yamanke. No cóż.
Nie cierpiał tłumów i przeciskania się przez nie. Był chory na tym punkcie, od razu robiło mu się słabo. Nie tak całkowicie dosłownie, nie groziło mu żadne omdlenia - nie było to po prostu komfortowe uczucie. Albo to dlatego, że jednak się przejadł? Damn, ale to było takie dobre...
- Chcesz pchać się bliżej? - Wędrówka dachami nie była dobrym pomysłem. Biorąc pod uwagę, ile tu było straży, mogli ich wziąć za jakiś pomyleńców, którzy planują atak na Radę. Kimkolwiek byli - kimś ważnym, zapewne, skoro wozili się w takim mieście i wszyscy się pchali na ich przemówienie. Shikarui miał to w dupie, bo i tacy wielcy w dupie mieli takich maluczkich jak on. Zatrzymali się w pewnym momencie, bo ścisk był nie do wytrzymania. Chyba szpilka by nawet tutaj nie weszła. - Mogę cię podsadzić. - Zaoferował Akiemu. Na baranka i hopsa do góry! Aka był taki drobny że nie robiło to wielkiego problemu.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1775
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Aka » 4 maja 2018, o 23:02

Wiedźma, morderca i fanatyk. Cała trójka opuściła bulwar, kierując się do głównego punktu całego festynu. Okolice pałacu Zgromadzenia były już silnie zaludnione - jasnym więc było, że niedługo zacznie się przemowa Możnowładców. Tłum zdawał się być zafascynowany możliwością zobaczenia swoich panów, ich żywicieli i gwarantów bezpieczeństwa. Jakże musiało wszystko to być zakłamane.
- Skoro tak tu bezpiecznie, to dlaczego po dachach biega mała armia...? - każdy, kto miał choć odrobinę oleju w głowie wiedział, że Rada Dwudziestu ma co najmniej tyle samo wrogów, co przyjaciół. Wiedziała o tym Uchiha Katsumi, liderka rodu Uchiha. To z jej polecenia chłopak przybył do Serca Świata. Cele były jasne i konkretne, natomiast sposoby ich osiągnięcia właściwie nie istniały. Aka był zwykłym Dōkō, nie miał takich możliwości i umiejętności, żeby od razu dowiedzieć się wszystkiego o wszystkich. Ale może to właśnie ta niepozorność była atutem czarnowłosego chłopczyka. Że nie był w nic zamieszany, nie miał pojęcia o świecie, a jego młodzieńcza werwa mogła przysłużyć się klanowi.
Wszędzie kręcili się mniej lub bardziej ważni oficjele. Aka nie znał wielu z nich, jednak mógł ujrzeć tych najważniejszych, liderów, rozpoznawalnych na całym znanym - a przynajmniej tym cywilizowanym - świecie. Nie widział jednak swojej liderki. Bynajmniej nie rozpaczał z tego powodu, wręcz miał nadzieję, że jej tu nie ma. Z jej słów przekazanych w liście wynikało, że festyn jest tylko przykrywką do czegoś większego, a w samym mieście jest niebezpiecznie i Aka ma tam pozostać na niezbędne minimum. Te słowa tym mocniej wzmacniały niepokój w umyśle Akiego. Pełno straży, oficjeli w jednym miejscu... I to wszystko z powodu festynu. Zimowego, jakby tego było mało. To nie miało najmniejszego sensu i Katsumi o tym wiedziała. Klan musiał poznać prawdziwą przyczynę zebrania się w tym miejscu.
Blondynka, mimo że już dawno powinna była się ogarnąć, nadal zachowywała się... dziwnie. Mogła pójść do wszystkich, mogła być kimkolwiek chce. Tym bardziej zdziwiło go to, że postanowiła zostać kulą u nogi. Cóż, jej wybór. Aka nie skomentował w żaden sposób tego zachowania - była wolną kobietą i mogła odejść bezpiecznie. Niepotrzebnie wmawiała sobie, że jest do nich przywiązana, bo wcale nie była. Słowa Shikaruia chyba wybitnie świadczyły o tym fakcie.
Przeciskali się tłumem, Aka oczywiście nie omieszkał ponarzekać pod nosem na ich los, ale cóż mógł począć. Dachy były obsadzone strażą i raczej dwójka Shinobi nie była tam mile widziana. Musieli się ustawić na dole, bez możliwości uniknięcia tego tłoku.
- No pewnie. Musimy częściej chodzić na takie festyny. - ten w Hamanurze go ominął. Pchnął więc Shikaruia pod ścianę, całym ciałem, niby niechcący. Stanęli gdzieś z boku, w miarę wolnym od gapiów punkcie placu. Chciał mieć dobry widok, a jako że nie był zbyt wysoki, musiał się zdać na...
- Że co? - zapytał zdziwiony, jakby się totalnie przesłyszał. - Chcę! - tym razem nie było jednak na jego twarzy rumieńców. Przez chwilę nie wiedział, czy młodzieniec mówi serio, czy też sobie z niego robi jaja, jak zwykle zresztą. Dopiero, gdy powolne trybki zaczęły poruszać dawno nieużywanym mechanizmem, mózg Akiego przetrawił informację. Niczym dziecko radośnie podskoczył i usadowił się się na swoim baranku, mocno trzymając się aby przypadkiem nie spaść. No i żeby być bliżej. - Fajne widoki. - uśmiechnął się, gdy spojrzał w dół na wyrzutka. Na twarzy niebieskookiego wymalował się rumieniec i raczej nie zapowiadało się, aby w takiej pozycji szybko to się zmieniło.
Aka
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Mokuzu » 4 maja 2018, o 23:39

Na wydarzeniu pojawiła się również młoda przedstawicielka klanu Aburame, przybyła na polecenie lidera. Nie wiedziała czego się spodziewać, a wszystko co zastała zrobiło na niej ogromne wrażenie... nie przywykła do takiego przepychu i bogactwa. Po prawdzie nawet o czymś podobnym nie śniła. Na szczęście strój, który miała na sobie uniemożliwiał innym ludziom dostrzeżenie jej wyrazu twarzy. Miała dziwne wrażenie, że nie powinno jej tutaj być... zwykła adeptka ninja z Kaigan, wśród tych wszystkich prominentnych ludzi. Choć widziała ich z daleka i nie rozpoznała praktycznie nikogo, to po ubiorze i sposobie w jaki byli traktowani potrafiła domyślić się, że byli szanowanymi wojownikami. Zastanawiała się, dlaczego Yaichiro-sama sam nie przybył do Kami no Hikage, gdyż zdecydowanie bardziej by tutaj pasował. Mokuzu odczuła jednocześnie dumę z bycia wybraną do takiego zadania (wiedziała bowiem, że jest tu jedyną reprezentantką Aburame), ale też tremę. Choć dobrze wiedziała, że nie przybyła tutaj, aby robić na kimś wrażenie to równocześnie nie chciała przynieść wstydu rodzinie... jak to ona potrafiła. Biorąc sobie do serca polecenia lidera, dziewczyna przechadzała się pomiędzy ludźmi nasłuchując podekscytowanych rozmów i rozglądając po okolicy. Dosyć późno zdecydowała się zająć jedno z miejsc przeznaczonych dla gości jej kategorii, skąd mogła obserwować scenę. Czekali zapewne na jakieś przemówienie...
Mokuzu
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Megumi Ishida » 4 maja 2018, o 23:45

Megumi kroczyła dumnie zarzucając biodrami. Miecz razem z fuma shurikenem na plecach dawały przyjemne poczucie bezpieczeństwa. Czuła się pewna swoich zdolności, o czym świadczył wisior który miała na szyi, mówiący że zajęła 2 miejsce w turnieju. W głowie jej szumiało, nie wiedziała gdzie szła, kroczyła tam gdzie ją nogi poniosą. Miecz będący w pochwie szczękał w jej głowie metalicznie. Słyszała wszędzie szepty, a wśród nich najgłośniejszy był ten dochodzący z jej pleców. Po chwili zrozumiała że słyszy szepty wszystkich mieczy w okolicy. Bo to normalne, do każdego gadają miecze. Jako że do niej jej no-dachi przemówiło podczas turnieju troszkę ja to mniej dziwiło, zaczynała się przyzwyczajać. Naglę jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki wszystkie umilkły. I dobrze bo zaczynała wariować, sama sobie dziwiła dlaczego podchodzi do tego tak spokojnie i tak naturalnie. Dopiero po chwili zorientowała się że przestała iść do przodu prowadzona nienaturalnymi dźwiękami. Czyżby ktoś ją wołał? O co ci chodzi?wyszeptała oskarżycielsko do miecza na plecach. Ale on milczał. Akurat teraz mógłby się odezwać pomyślał i zagryzła wagi. I naglę... opadła jej szczęka. Była miała inną bielizn niż wcześniej. Była tego pewna. Szybko przeanalizowała co się stało. Była w porcie, gadała ze staruszkiem, a potem obróciła się i pobiegła gdzieś nie wiedząc dlaczego biegnie i po co. Potem czarna dziura i pojawiła się gdzieś w mieście idąc za szeptami broni. Ślina stanęła jej w gardle, podeszła do przechodnia pytając go o datę. Słysząc odpowiedź zbladła i odwróciła się na pięcie. Półtorej miesiąca..... Tyle czasu minęło od czasu jak była w porcie. A przecież to było raptem 10 minut temu! Co się stało do cholery! Jaki cudem umknęło jej prawie 2 miesiące z pamięci. Przecież to niemożliwe, bez sensu. Czy ktoś jej podał jakieś środki? Nie. Raczej nie. Była blada. Odetchnęła raz, potem drugi. W życiu działy się dziwne rzeczy, ale to było przerażające. Panika zaczęła opanowywać jej serc, ręce drżały, oczy zamgliły się przez napływające łzy i naglę usłyszała głos, znowu dochodzący z jej pleców.Uspokój się i patrz co się dzieje..... Zniknął tak szybko jak się pojawił. Rozejrzała się. Jakaś scena, jacyś ludzie. Miało się dziać tutaj coś ważnego. Dołączyła do tłumu będąc lekko, hmmm roztrzęsioną. Ale każdy by chyba był jak by dowiedział się że 2 miesiące z życia gdzieś znikły, a ona sama nie pamięta nic z tego okresu. Jak by nie zapytała o datę to by była pewna że jest ten sam dzień gdy odebrała nagrodę za turniej. Spróbowała się uspokoić. Lepiej chyba dowiedzieć się co jest na rzeczy prawda?
Megumi Ishida
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:59

Pojawienie się:
CHISE I SHIGA.

Na Kami no Hikage działy sie rzeczy. W kolebce świata działy się rzeczy. Shiga przewidywał wojnę i to nie chybcik byle jaką, tylko spinę Rady Dwudziestu z Cesarstwem. Bo bądźmy ze sobą szczerzy, cholera. Najpierw mamy cesarstwo i hanamurę, gdzie ma miejsce jebitne wydarzonko w postaci gigantycznego wydarzenia jak festiwal - to jeszcze turniej Hanamurzański to było jakieś złoto. Shiga zapamiętał z tego pięknego wydarzenia raptem masowanie stópek Chise w Izakayi, tulasy, całusy i walkę z jakimiś randomami, co to byli mocno bezużyteczni. Nie no, jakieś zabawne te były randomy. Był sobie taki Shinji... Nie no, paskudek. Seinaru i Ayako nawet git. Ayako straszny słabiak i Shiga czuł niesmak. Ale Seinaru zasłużył na szacun. Shiga bawił się z nim świetnie. Shinji... jak dobrze, że Shiga kazał mu namalować kutasa. Ciekawe czy z dostarczyciela poczty był dobry artysta. Shiga wyobrażał sobie takiego naprawdę artystycznego męskiego fallusa na zwoju... To się Shinji zdziwi. Rozwinie zwój, a tu pytong. No ale nieważne. Ważne jest to, że teraz drugi festiwal robi cesarstwo. A dla Shigi to śmierdzi prześciganiem się kto jest fajniejszy, ni mniej ni więcej.
Taki wyścig zbrojeń w walce o uwielbienie przez ludzi... Zwłaszcza, że będzie jakieś mega ogłoszenie rady. Shiga jak nic spodziewał się, że coś bardzo solidnie pierdolnie. Na przykład rozkaz zagłady wszystkich wysp cesarstwa...

No ale na razie było żarcie, picie, zabawa, ludzie i wszędzie Shiro Ryu których Shiga nie znał, ale jednak kojarzył, że pilnują bezpieczeństwa. Od portu, po zostawieniu Aidena, Shiga szedł z Chise za rękę, prowadzając ją nieco za sobą, do głównego centrum całego wydarzenia.
-Zabawa zabawa, ale mają coś ogłosić. A ludzie na kontynencie gadają naprawdę porąbane rzeczy, ciekawe co naprawdę ogłoszą... Ja osobiście, tak jak kilku ludzi w Funemi, wietrzę wojne z cesarstwem. Bo po co prześcigaliby się z Hanamurą w to kto zrobi fajniejszy festiwal i bardziej przypodoba sie ludziom? - Shiga westchnął, widząc, że dłoń Chise po raz setny jest blisko jego twarzy. Jeśli dziewczyna będzie chciała obadać jego kły, usta, poliki... Wreszcie jej pozwoli. Niech się dziewczyna cieszy. A BĘDZIE DUŻO DO WYTŁUMACZENIA CO SIĘ DZIAŁO JAK SIĘ NIE WIDZIELI.

Na razie ignorowali innych przybyłych. Chise w masce i pięknym kimonie, a Shiga w białym kimonie z głębokim kapturem, co dobrze zakrywa twarz i widać spod niego tylko srebrne kły i poszerzony uśmiech...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Koala » 5 maja 2018, o 13:24


Komplikacje
Ścieżka główna eventu


Atmosfera w mieście robiła się coraz gorętsza. Ludzie cieszyli się wielkim wydarzeniem, pozwalając sobie w końcu na odrobinę odpoczynku po męczących tygodniach pracy, ćwiczeń czy innych zajęć, którymi się parali. Handlarze zachwalali swój towar, starając się ściągnąć jak największą uwagę przechodniów, muzykanci i tancerze dwoili się i troili, żeby zabawić publiczność i zachęcić ich do dołączenia do zabawy, kucharze tworzyli najróżnorodniejsze dania i stawiali je przed głodnymi podróżnikami, którzy przebyli szmat drogi żeby dotrzeć na ten jakże wielki festiwal. Inni również mieli pełne ręce roboty. Nawet kurtyzany, ale o tym może lepiej nie wspominać na forum. Mieszkańcy cenią sobie prywatność.
Pomiędzy gośćmi pojawiało się coraz więcej twarzy, mniej lub bardziej znajomych, o różnych wyglądach, stylach ubioru, innym uzbrojeniu i mniejszą lub większą obstawą. Niektórzy przybysze nosili luźne, jasne stroje, przypominające bardziej po prostu warstwy materiału niż faktyczne ubrania, inni przywdziewali dobrze dopasowane stroje ze skóry i elementami futer. Jedni wyróżniali się mocno opaloną, śniadą lub nawet czarną karnacją, inni przypominali z wyglądu porcelanowe lalki. Takiej różnorodności ludzi trudno było wyszukiwać gdziekolwiek indziej.
Pośród gości pojawiło się kilku przedstawicieli innych klanów, lecz na razie nie wyglądało na to, że miał się zjawić jeszcze jakiś lider. Na scenie pojawiło się trzech mężczyzn, odzianych w biało-beżowe stroje pokazujące przynależność do Zgromadzenia Możnowładców. Jeden z nich trzymał w dłoniach coś w rodzaju listy, z której wypatrywał nazwisk, pozostali wypatrywali tych, którzy byli obecni. Najwidoczniej ci, którzy zgłosili swoją nieobecność, musieli zaznaczyć swoich przedstawicieli.
-Czy jest jeszcze ktoś, kto się spóźni? - spytał jeden z nich, patrząc na liderów klanów, siedzących nieopodal sceny.
-Z tego co mi wiadomo, mają się jeszcze pojawić przedstawiciele Inuzuka i Akimichi, no i podobno Senju Kazuo postanowił się jednak stawić - powiedział spokojnym tonem Naoki Nara, opierając głowę na pięści.
Przedstawiciel Zgromadzenia pokiwał lekko głową i spojrzał na ostatniego ze swoich kompanów, i wzruszył ramionami.
-W takim razie poczekamy jeszcze kilka minut - wszyscy usłyszeli spokojny, bardzo niski głos. Na scenę powoli wszedł mężczyzna z zasłoniętą twarzą, odziany w bogatą szkarłatną szatę, zdobioną białymi wstawkami. Był to strój stosowany przez Radę Dwudziestu, i to z niej wzięła się kolorystyka strojów i pancerzy członków Shiro Ryu. - Niech ludzie pocieszą się jeszcze chwilę spokojem.
Cała trójka natychmiast skłoniła się głęboko.
-Hassum-sama - powiedzieli jednocześnie, po czym zeszli ze sceny w pośpiechu. Radny nazwany Hassumem pokręcił głową, po czym stanął przed obecnymi i uniósł lekko ręce, jak gdyby w powitalnym geście. Co bardziej spostrzegawczy mogli zauważyć, że przy jego pasku wisiał jakiś miecz, przypominający mieszankę sejmitara i tachi.
-Witajcie, i wybaczcie za lekkie opóźnienie. W imieniu Rady Dwudziestu pragnę powitać was wszystkich, przybyłych na to duże wydarzenie, i podziękować za liczne i rychłe odpowiedzi na zaproszenia. Cieszy nas, że chcecie świętować razem z nami.
To ostatnie powiedział z lekkim... przekąsem?
-Niedługo oficjalnie rozpoczniemy nasze zgromadzenie, przeprowadzone tutaj razem z wami. Reszta Radnych pojawi się już niedługo.
Na jednym z balkonów nad sceną, wszyscy obecni mogli zauważyć odzianego w szkarłatny strój Shiro Ryu Nidaime Dairyu zakonu, Drugiego z Trójcy, Suzumurę Hanjiego. Stał oparty spokojnie o balustradę, uśmiechając się krzywo. Obok niego zaś stał jakiś dziwaczny mężczyzna, odziany tylko od pasa w dół i z płaszczem narzuconym na barki. Obydwaj wyglądali na wyjątkowo czymś rozbawionych...


Tej, co masz na myśli mówiąc "dziwaczny"? Dziwko, jestem bajeczny. Jeszcze mnie obrażać będzie, dupek jeden.


Teraz młyn jeszcze się nie zaczyna, więc nie będę na spóźnienia patrzeć wyjątkowo brutalnie. Limit czasu na post to 36 godzin, postarajcie się zdążyć. Pełne zasady i pełna brutalność za nieuzasadnione spóźnienia zaczną się od następnego posta z mojej strony.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 847
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Kenshi » 5 maja 2018, o 14:21

Czarnowłosy w dalszym ciągu znajdował się na dachówce wybranego przez siebie budynku, z którego mógł dokładnie obserwować ogromny plac i zebrany na nim tłum. W powietrzu czuć było wyraźne oczekiwanie, a Kenshi z racji posiadanej wiedzy, odczuwał wszystko zdecydowanie intensywniej. Wynikało to po części z sprawowanej przez niego funkcji. Odpowiadać miał za przestrzeganie porządku. Na chwilę zamknął oczy, skupił się, a następnie opuścił na tłum macki swoich umiejętności. Zwilżył śliną suche gardło, gdy uświadomił sobie ile pod sobą ma ton śmiercionośnego żelastwa.
W pewnej chwili na wzniesienie wyszło trzech mężczyzn odzianych w charakterystyczny biało-beżowy strój. Wymienili oni z obecnymi liderami jak i przedstawicielami klanów, kilka zdań, najpewniej konsultując listę obecności, co było można wnioskować po trzymanym w dłoni przez jednego pergaminie. Dużo większą uwagę przykuł jednak kolejny człowiek, odziany tym razem w barwy odzwierciedlające stroje Shiro Ryu. Trójka przedstawicieli Zgromadzenia Możnowładców, pokłoniła się przed nim, a Kenshi nawet z tej odległości usłyszał wymawiane z szacunkiem „Hassum-sama”. Chwilę później, wszyscy obecni w tym miejscu, mieli szansę go usłyszeć.
Zgromadzony tłum na placu przed Pałacem Możnowładców, został powitany w imieniu Rady Dwudziestu, którego Hassuma-sama był przedstawicielem. Mężczyzna poprosił przybyłych o jeszcze odrobinę cierpliwości i poinformował, że niebawem do tłumu dołączy reszta Radnych. Informacja była o tyle niezwykła, że nawet sam Kenshi nie miał okazji ich wszystkich wspólnie zobaczyć, a co dopiero poznać. Biorąc pod uwagę takie informacje, nikogo w tym momencie nie mogła dziwić obecność tak licznej straży, zarówno na dachach pobliskich budynków, jak i w tłumie.
Czarnowłosy omiótł spojrzeniem zebrany tłum, próbując dostrzec wśród ludzi, kogoś znajomego. Ów działanie było jednak przy takiej liczbie ludzi, dość karkołomnym zadaniem, tym bardziej że i ludzie nie wpatrywali się wprost w jego stronę, a to za sprawą słońca, które miał za plecami i mogło oślepiać ich wzrok. Kenshi przeniósł więc spojrzenie z placu, na pobliskie otoczenie i dopiero teraz zauważył nie kogo innego jak samego Suzumure Hanjiego, Lidera Shiro Ryu w towarzystwie innego mężczyzny, dość skromnie odzianego. Rzeczywiście, tak ubrany mężczyzna, mógł w takim miejscu, w takim momencie przyciągać zaciekawione spojrzenia. Kenshi nauczony jednak wcześniejszymi doświadczeniami, tylko przez chwilę lustrował ich spojrzeniem, przenosząc je chwilę później już dalej. Przez moment widział jakichś ludzi, którzy przemieszczali się dachami, ale jakby po łasce zrozumienia, która na nich spłynęła, chwile przed dotarciem postanowili zejść na ziemię, nie utrudniajac roli jaką strażnicy musieli pełnić.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Shikarui » 5 maja 2018, o 14:23

Im więcej straży - tym więcej niepokoju. Chyba tylko mała Inoshi mogła zacząć czuć się bardziej bezpiecznie, skoro teraz mogła odbić od nich w każdej chwili i wtopić się w tłum. Tak wyglądała praktyka - teoria snuła się zupełnie inaczej. Wszystko dlatego, że snuła się w głowie blondynki, a nie miała żadnego ujścia na zewnątrz. Chłopaczki zaś byli przedstawicielami gatunku tu-mi-wisizmu, miała pecha. Naprawdę dużego pecha z maleńką dozą głupoty, ALBO farta nieco większego, niż podejrzewała. Bo gdyby rzeczywiście przejęła kontrolę na Shikaruim a on by się uwolnił - co by się stało? Oberwała w brzuch i na tym całe kuku się skończyło. Nie było co gdybać. Skończyli w tym punkcie, z kulą u nogi, która bardziej ciążyła jej niż im. Shikarui zdążył si do towarzystwa Yamanaki przyzwyczaić na tyle, że właściwie jej nie zauważał. Ot, była, migała mu blond kita, która lekko unosiła się przy każdym kroku pojedynczymi pasmami jej włosów, ale poza tym? Nie odzywała się nawet. Przetrawiała rozmowę z nimi w swojej ciszy, albo właśnie w głośnych grzmotach, choć te, jak na jego oko, już ucichły. Po burzy przychodził głuchy spokój i powietrze wypełniało się zapachem ozonu - było czym oddychać. Ta jej jednak wciąż przytłaczała powietrze i krążyła wokół. Oddała jej już część siebie, ale wciąż nie była łaskawa, by uwolnić ją od ciężkich, czarnych chmur, które przysłaniały cieniem powoli pochłaniane śniegiem łąki. Skoro strażnicy się w tych okolicach pojawili, to znaczy, że mogła do nich uciec i poprosić, by użyczyli jej swoich sił, by niebo znów stało się błękitne. Kto wie? Może czerń chmur jej się spodobała? Shikarui nie był na tyle zainteresowany (a był jakkolwiek zainteresowany?) dziewczyną, żeby dopytywać i poświęcać jej więcej uwagi. Zaakceptował ją w tym małym stadzie. W końcu w każdym była potrzebna jakaś Omega.
- Skoro chcesz. - Nie przeszkadzało mu to zupełnie, mógł chodzić na takie festyny, zresztą - chodził. Nie w celach rozrywkowych i nigdy nie pchał się tam, gdzie ściągały tłumy. Im więcej ludzi w jednym miejscu tym więcej zleceń. Zdarzały się drobne wypadki, kradzieże, czasem rzeczy o wiele bardziej poważne, a czasem było to przeprowadzenie babci przez ulicę. Pieniądz to pieniądz, Shikarui w zleceniach nie wybrzydzał. Fakt, nie lubił tłumów, ale nie była to nienawiść tak silna, żeby za żadne skarby nie chciał się w ten tłum mieszać. Zresztą - wtedy o wiele łatwiej było zniknąć. Coś za coś. Przestąpił w kierunku ściany i oparł się o nią na moment ramieniem, nie bardzo wiedząc, co ta nagła zmiana miejsca i pozycji miała oznaczać, dlatego na moment na Akę spojrzał. Wydawał się być dość podekscytowany tym wszystkim, ale może to tylko powierzchowne wrażenie. Podekscytowany i zaniepokojony jednocześnie.
- Jeśli połamiesz mi łuk, złamię ci rękę. - To nie była groźba, to było zwykłe stwierdzenie, wypowiedziane tym lekko znudzonym, spokojnym tonem. Przykucnął, żeby dać możliwość wskoczenia na swoje barki i podniósł się z Aką, łapiąc go na nogi, żeby mu czasem nie spadł. Raczej marna szansa, że Shikarui rzewnie by przepraszał, gdyby nagle fiknął. Zwykły odruch. - To dobrze. - Skomentował te jego "fajne widoki". Skierował wzrok na Inoshi i złapał ją za kark, żeby przyciągnąć bliżej, też pod ścianę, przed siebie, kiedy kolejne osoby pchały się naprzód, a ona w tym tlumie, taka mała, kompletnie ginęła. Dzieci. Shikarui nie cierpiał dzieci. Ale chwilowo była członkiem jego stada, więc cóż. Trzeba się zatroszczyć o zabawkę Akiego.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1775
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 maja 2018, o 15:50

- Rok 384 - Zima -


" Przemówienie rady. Krępujące oczekiwania! "
Obrazek

Inoshi będąc w tłumie, być może i otoczona innymi ludźmi wyraźnie niepewna i niezbyt zainteresowana całym tym wydarzeniem od strony politycznej. Nie była swoistym wysłannikiem klanu a jedynie " bagażem " który musieli ze sobą zabrać prawdziwi wysłannicy, no cóż. Tak czy inaczej nie była w stanie dostrzec ani przystojnego mężczyzny bez koszuli, ani jego dostojnego kompana na balkoniku. Nie dość, że było to całkiem spory kawałek od niej, to nie była w stanie widzieć na taką odległość, ani tym bardziej przez zasłaniających jej widok ludzi. Próbowała się rozejrzeć po dachach by coś zauważyć i faktycznie dostrzegła kilkunastu ludzi poruszających się po jednym z nich, nie mówiło jej to niestety nic a nic. - A co oni tutaj robią? - Nigdy nie miała okazji być w takim miejscu na takim festynie, wszechobecne tłumy i pchające się ludzkie bydło zaczynało jej przeszkadzać obrzydzając całą tą zabawę, liczyła, że nie potrwa to ostatecznie długo. Wracając do ludzi na dachach, szybko zeszli ułatwiając pracę innym którzy również się tam znajdowali, ci z kolei nosili mundury takie same jak wcześniej dostrzeżony funkcjonariusz Shiro Ryu na złotym bulwarze. - Ten sam szkarłatny płaszcz, czy to nie on? - Rzuciła do siebie w myślach. Nic dziwnego, że tutaj byli, oficjele rady musieli pilnować porządku, szczególnie teraz w chwili gdzie radni i inne ważne osobistości narażone są na urazy.

Gdy tylko się obróciła zerknąć za siebie dostrzegła słońce wysoko wzbijające się na niebo, wyraźnie ją na chwilę oślepiło, straciła uwagę i spojrzała się w jego środek przykładając dłoń do swojego czoła robiąc z niej daszek. Słońce szybko pozbawiło ją koncentracji, zasłoniła twarz dłońmi powoli obracając się ponownie w przeciwną stronę. - Aaah, to słońce. Dlaczego musi być go tak dużo... - Tym razem jednak poczuła na swojej szyi czyiś dotyk, dotyk którego wcześniej nie znała, jej ciało jednak już tak. Była to dłoń Shikaruia który pochwycił ją za kark niemal jak lalkę. Niepokój jaki wtedy czuła wzrósł, jej tęczówki ponownie na chwilę się pomniejszyły. Nie spodziewała się tego, ruchu, dotyku... Zimnego dotyku. Pociągnął ją do siebie i Aki który teraz siedział u niego na Barana, rzeczywiście, wyglądał wtedy jak rasowy baran. Zabrakło jedynie by jeszcze muczał jak krowa i nadziewał na swoje rogi wszystkich którzy go zdenerwują. Inoshi jednak tak nie pomyślała, nie to kłębiło się w jej głowie. Szarpnięcie, nieznacznie tylko zadrżała gdy przysuwał ją do siebie. Nie protestowała bo wiedziała, że od nich, w tej chwili nie ma ucieczki.

Stojąc już blisko obu chłopaczków, zaraz przy ścianie gdzie było nieco mniej ludzi i można było odetchnąć powietrzem, czy jednak było widać coś więcej? Prawdopodobnie nie. Blondynka trzymała spuszczoną głowę w dół i tak nic nie widziała a na prawdziwej scenie nie działo się nic konkretnego mogącego przyciągnąć uwagę jej uszu, chociaż nawet i w tej pozycji mogłaby słuchać. - Ciekawe czy oni już przyszli... - Chodziło jej o rodziców w końcu to oni byli tutaj wysłannikami klanu. Była ciekawa kto jest bliżej tego wszystkiego, ona, niezbyt zainteresowana, czy może oni którzy powinni być zainteresowani wszystkim tym co się tutaj odbywa. Mimo to liczyła, że nie będą zawiedzeni całym tym festynem i przyniosą chwałę klanowi, to czego ona przynieść nie potrafi.

Znalezienie się pod ścianą nie było takim złym wyjściem, tak naprawdę to tutaj padał cień i nie przeszkadzało już słońce a przynajmniej nie na tyle. Spojrzała jednak w górę, nieco za siebie, dostrzegając Akiego na ramionach Sanady. No i faktycznie było to typowe dla Uchihy dziwne zachowanie, nie mówiła jednak nic bo wiedziała, że zaraz to się może dla niej skończyć źle, jak poprzednio - Co za duży dzieciak... A to ponoć ja jestem dzieckiem - Tupnęła myślową nóżką.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mimo wszystko, tutaj w rogu zgiełk był wyraźnie mniej odczuwalny niż gdzieś w centrum tego harmidru, gdzie ludzie szepczą, mówią, dyskutują, ciężko jednak stwierdzić czy ludzie stojący wewnątrz tłumu słyszą sami siebie. Miejsce w którym obecnie znalazła się całą trójka było dla nich, a przynajmniej na tę chwilę wystarczająco korzystne.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Aka » 5 maja 2018, o 16:30

Rozsiadł się wygodnie na ramionach swojego towarzysza, zyskując idealny punkt obserwacyjny. Będąc na takim poziomie widział cały plac, łącznie z możnowładcami i liderami klanów. Stąd widział całe królestwo Możnowładców, panów tych krain, a może i całego świata. Wszak każdy musiał ugiąć się przed ich potęgą, nieprawdaż? Może niekoniecznie. Wzrokiem poszukiwał swojej liderki albo kogokolwiek, kto choć trochę przypominał stereotypowego Uchihę. Na (nie)szczęście nie widział nikogo takiego, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, że nie każdy z przywódców traktuje festyn jednakowo.
Choć na niebie dominowało słońce, Aka nie miał pojęcia jak długo to jeszcze potrwa. Czy miało to jakiekolwiek znaczenie, skoro i tak było cholernie zimno? Oni byli blisko ze sobą, przynajmniej w sensie fizycznym. Podarowywali sobie choć odrobinę ciepła. Słodkie.
- Jeśli połamiesz mi rękę, złamię ci kręgosłup. - to nie była groźba, to było zwykłe stwierdzenie, wypowiedziane tym durnym, typowym dla Akiego tonem, którego chyba nikt - łącznie z samym Akim - nie brał na poważnie. Tym bardziej, że sam z radością godną dzieciaka wdrapał się na jego plecy. Nigdy by mu nie zrobił krzywdy. Czy na to samo mógł liczyć ze strony Sanady? Nie wiedział. Chyba nawet nie chciał wiedzieć. Albo chciał, tylko bał się przyznać.
Zabawka Akiego, dobre sobie. On miał ją w dupie. Nie interesowała go kompletnie, w najmniejszym stopniu. Tym bardziej chłopaka zdziwiło, gdy Shikarui pociągnął ją za kark i kazał stać przy nich. Nie rozumiał, dlaczego mu na niej zależało - jeszcze przed chwilą narzekał, że przylepiła się do nich, jak rzep do psiego ogona.
- Ty masz jakiś kompleks niższości? - zapytał z góry spokojnym, aczkolwiek stanowczym głosem. Podobno bogotwie stworzyli człowieka na swe podobieństwo i każdy z nich odpowiadał za jakiś aspekt ludzkiej natury. Czyim tworem była więc ta płaczliwa, uciążliwa blondynka? Boga nieskończonego smutku? Był ktoś taki w ogóle? Wiedział jedno - nie podobało mu się, że zaczepiała Shikaruia. Była tym typem człowieka, którego Aka nienawidził. Jak do diabła można było się tak zachowywać i pałętać pod nogami, przeszkadzając ludziom w paracy? - Nikt Cię tu nie trzyma, jesteś wolną kobietą. - czy był zazdrosny o Shikaruia? Raczej nie. Bardziej chodziło o fakt, że Yamanaka była strasznie natrętna i chyba sama nie zdawała sobie z tego sprawy. Uchiha postanowił wyprowadzić ją z błędu. - Już odkupiłaś swoje winy. Możesz odejść. - machnął ręką, niczym książe siedzący na swym dostojnym ogierze w stronę parobka. Typowy sharinganowiec. Gdyby nie to, że znowu mogłaby próbować zrobić coś głupiego, pewnie by ją jeszcze kopnął w twarz, co z tej wysokości nie było problemem. Dał sobie jednak spokój, nie chcąc marnować więcej czasu na niereformowalną wiedźmę.
Tym bardziej, że Shikarui wyraźnie coś kombinował. Jego oczy się zmieniły, przybrały czerwoną barwę, lecz nie wylgądały tak, jak jakakolwiek mu znana forma Sharingana. To było coś innego, jakieś Dojutsu. - Co robisz? - zapytał, głaskając baranka po głowie.

Nie miał jednak ochoty wdawać się w żadną dyskusję. Wiedział, że Shikarui jak zwykle go zignoruje, a czarownica odpowie obelgą. Byli do bólu przewidywalni, nie było w nich tego Ognia, który płynął w żyłach Akiego. Teraz był spokojny, opanowany. Choć z pewnością wolałby robić inne rzeczy, prowadzić ciekawe dyskusje z Shikaruiem, to teraz musiał zachować koncentrację, wyłapywać szczegóły, geściki. To było jego celem - nie wzniecanie pożaru serc. Może na to jeszcze przyjdzie pora. A może nie. Może skończy się era ognia i nastąpi era mroku. Może skończy się dominacja słońca. W ich świecie nic nie było pewne - nawet to, czy jutro nastanie świt.
Aka
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Shikarui » 5 maja 2018, o 17:45

Oj tak, tutaj, w cieniu, było o wiele przyjemniej niż pod gorącym słońcem i to w sercu tłumów. Nie trzeba było się obijać o grubych, spoconych frajerów i zastanawiać, czy zaraz nie zniknie ci coś z sakiewki. Ściany przynosiły ze sobą chłód. W takim wypadku Inoshi powinna tutaj już dostać ataku padaczki i skończyć na ziemi, telepiąc się jakby jej rozum odjęło, na szczęście nic się takiego nie stało - przynajmniej na szczęście dla niej. Bo o ile Shikarui mógł się zdobyć na gest wyrwania jej z tłumu, by jej nikt nie rozdeptał, to bez przesady - schylał się po nią nie będzie. Jakby na to nie patrzeć był to już drugi uprzejmy gest z jego strony w jej kierunku. Co poradzić - wydawała się taka słabiutka i bezradna, że nawet Shikarui się nad nią litował. Chociaż akurat "litość" i "Shikarui" nie chodzili ze sobą w parze. Raczej się nie lubili, może po prostu nie potrafili się dogadać..? Wiecie, jak to jest, niektórzy tak mają, że mijają się bez słowa po kilku wypowiedzianych zdaniach.
- W takim razie lepiej nie połam tego łuku. - Wziął to na poważnie? Ciężko powiedzieć. Z pewnością nikt nie chciał mieć złamanego kręgosłupa - Shikrui też nie. Nie było tutaj wystarczająco bezpiecznie, żeby ten łuk i kołczan ściągnął, gdzie go da? Za łatwo wtedy byłoby go zawinąć pierwszemu lepszemu przechodniowi. Albo zwyczajnie uszkodzić, kiedy ktoś przechodziłby bokiem, albo chociaż na niego wpadł. Dlatego łuk musiał spoczywać na jego plecach. Aka akurat na barana nie musiał wisieć, ale chciał, czarnowłosy nie widział więc w tym żadnego problemu. Tym nie mniej nie - nie wziął tego na poważnie, odpowiadając na wcześniej zadane pytanie. Zresztą tak samo przecież Shikarui nie skręciłby mu ręki za złamane łuku, przecież to tylko rzecz nabyta! ... Prawda?
Jaka szkoda, że nie miał okazji zobaczyć rumieńców Akiego! Pewnie by się z niego ponabijał. Pewnie by się zastanowił, skąd one są i dlaczego. Ale nie musiał ich wiedzieć, żeby słyszeć coś, co chyba mógłby nazwać radością. Już słyszał to w jego natychmiastowej zgodzie na wskoczenie na jego ramiona. I dobrze. Chłopak już chyba całkowicie zapomniał, przynajmniej emocjonalnie, o swojej przykrej porażce w starciu z Yamanaką i zszedł z niego gniew i poczucie zniewagi. Chyba. Shikarui nie wiedział, czy Aka należy do tych osób, które długo i głęboko chowają urazy, zapamiętując każdy jeden, ale stawiał na to, że ten konkretny chłopak do takowych osób się nie zaliczał. A Inoshi? Tej to w ogóle nie brał już na poważnie. O ile na początku na nią uważał, tak teraz nie próbował się nawet zmusić do tego.
Shikarui spojrzał w dół, kiedy blondyneczka pociągnęła go lekko za rękaw. Na tyle lekko i na tyle ostrożnie, że nie wzbudziła jego odruchów obronnych. To błąd! Ignorować zagrożenie oczywiste. Błąd największych i błąd najmniejszych - ignorować jakiegokolwiek przeciwnika, nawet tego najbardziej maleńkiego i wydającego się bezbronnym. Lecz tak samo, w pewnym sensie, ignorował zagrożenie od strony Akiego. Nie było to porównywalne z tym, jak się odnosił do Inoshi, rzecz jasna, ale gdyby młody Uchiha chciał mu coś zrobić, to, cholera, miał naprawdę sporo okazji. Nie zdążył nawet dobrze odpowiedzieć na jej pytanie. Aka zaraz zaczął ją odganiać, jakby jednak jej tutaj nie chciał. Może faktycznie nie chciał. Wyglądało na to, że ostra akcja cudownych rozmów mogła wyniknąć między tą dwójką w każdej chwili. Inoshi się już uspokoiła i Aka poprawił się nastrój. Nie robiło mu to żadnej różnicy, mogli sobie milczeć i mogli sobie gadać. On był tu tylko rumakiem, który podtrzymywał pana na włościach, co machał ręką na parobków. Potrzeba matką nauki, jak to mawiają.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Wszystko pięknie fajnie, ale Shikaruiego na moment zmroziło - nie w ten negatywny sposób, w żadnym wypadku! Wyjątkowo to zmrożenie było całkiem przyjemne. Okładało się niemal czułym gestem. Przejechanie po włosach, które nic nie znaczyło, a które sprawiło, że Shikarui otworzył szerzej oczy w lekkim zdziwieniu i uniósł spojrzenie w górę, na Akiego. Jak zainteresowany kot, który zagląda w patrzałki swojego człowieka, by dowiedzieć się, co on to interesującego robi.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1775
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 maja 2018, o 19:03

- Rok 384 - Zima -


" Jugo, darmowe przejażdzki! "
Obrazek

Przekomarzanie się dwójki przyjaciół[?] wprawiało Yamanakę w osłupienie, w końcu sami zachowywali się wobec siebie niedorzecznie a jej jeden wybryk spowodował to wszystko, dlaczego? Dlaczego uznali, że coś im zrobi, tym bardziej znając to co potrafi choćby z opowieści. Czy naprawdę taka blondynka jak ona byłaby w stanie zabić kogoś takiego jak oni? Któregokolwiek z nich? Z zimną krwią, tak chłodną jak aura którą rozpościera w koło siebie Shikarui? Aura kontrastująca z ogniem i porywczą energią jego kompana Aki? Kim była ona w tym trójkącie? Obaj prezentowali przeciwstawne sobie żywioły które wciąż ścierały się utrzymując równowagę a w razie czego pomagały sobie nawzajem zamieniając miejscami czy też przejmując częściowo swoje role... Kim więc była tutaj Inoshi jak nie niepotrzebną kulą u nogi, bagażem... Jak zwykle, tylko zwykłym i niepotrzebnym. - Dlaczego on to wiecznie robi? Dlaczego on go prowokuje a ten nic? - Westchnęła nieznacznie słysząc odpowiedź na swoje pytanie, zadanie Shikaruiowi, zabrał wtedy rękę cofając ją do siebie przez chwilę dalej wpatrując się w oczy Sanady jak mały króliczek. Czy był on zwyczajnie niewinny czy wieszczem chaosu? Wystarczająco dużo wprowadziła go już wcześniej, czy faktycznie mądrym jest jej nie doceniać? Jeden ruch, jedna pieczęć, jeden oddech i już ona jest panem twoim i twojego życia. Czternastolatka mogąca zapanować na twoim duchem jak i ciałem podczas gdy ty będziesz krzyczał w swojej głowie by cię puściła. Ona będzie robić to razem z tobą i co wtedy? No właśnie... Nie, to złe, po prostu złe. Inoshi nie jest zła, jedynie bywa zagubiona tak jak wtedy gdy zrobiła Katoniarzowi krzywdę zabierając jego ciało, akcja zbudziła reakcję i wszyscy, cała trójka znalazła się aż tutaj.

Reakcja Akiego była... Przewidywalna - Dlaczego on wciąż sobie ze mnie kpi i dodaje mi lat? Raz jeden mnie tutaj ciąga raz drugi o co im chodzi... - Zaiste zastanawiała się dlaczego tak nagle Aka chciał się jej pozbyć gdyż jeszcze całkiem nie dawno wydawał się podniecony motywem kogoś kim może pomiatać - Kompleks niższości... On nie zrozumie... - Westchnęła spuszczając na chwilę ręce swobodnie - To jest podejrzane, on coś knuje... Jak tylko sobie pójdę to mnie zawróci... - Pewnym dla niej było, że to jest podstęp. Z jednej strony chciałaby wierzyć, że to co mówi to prawda, mimo to jednak... Nie potrafiła, tym bardziej, że Shikarui zmienił swoje nastawienie, przynajmniej pozornie, nawet jeśli wciąż wiały od niego chłodne wiatry. Jego głos brzmiał spokojnie a jego wypowiedź, mimo, że chłodna zaspokoiła jej ciekawość. - Jugo? A więc on jest jugo? Tymi... Potworami? - Przełknęła ślinę zadając kolejne pytanie, nie była pewna czy powinna je zadawać, było dziwne lecz ciekawiła ją odpowiedź jaką jej przedstawi
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Poprawiła grzywkę lewą dłonią by zaraz potem przetrzeć nią też oczy, najpierw lewe potem prawe - No więc... Więc... Widzisz coś ciekawego, Jugo-sama? - Zastanawiała się czy powinna mu dalej zawracać głowę, był przecież zajęty a zajmowanie się taką pchłą bez blond kity było najprawdopodobniej irytujące, czy była w ten sposób natrętna? No może, nie zdawała sobie jednak z tego sprawy, przecież... Sami ją tutaj zaciągnęli, teraz wyciągnęli z tłumu co więc innego jej pozostaje? Majestatyczny książę siedzący na swoim rumaku patający go po głowie, to był iście komiczny widok jednak Yamanace nie było do śmiechu, rzadko się śmiała, nie potrafiła nawet z tego. Rozweselenie jej, nawet wcześniej byłoby dosyć trudne, teraz raczej niemożliwe. Mimo to jej zwyczajny, być może nawet i zaniepokojony, chociaż trochę i ciekawy wyraz twarzy nie miał w sobie ognia ani ikry, czegoś mu brakowało, nie straciła tego teraz ani przed chwilą. Tego czegoś brakowało już od dawna.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Izanagi » 5 maja 2018, o 21:21

Siedziałem sobie dalej spokojnie i przyglądałem całej sytuacji jednocześnie podsłuchując co wszyscy dookoła mają do powiedzenia, czułem się nieco osamotniony, co leciutko mi przeszkadzało bo w grupie raźniej. Wziąłem kolejny łyk sake, nagle ktoś tam z tych ważnych ludzi coś powiedział, niby nic wielkiego ale dało się wyczuć w jego nie których słowach że to nie będzie zwykły festyn, że coś tutaj się dzieje, oczywiście mogę się mylić bo nie znam dokładnie tych ludzi, ale to jak mówił z przekąsem mogło wskazywać że ma coś innego w myśli wypowiadając owe słowa, wiedziałem że mówiąc nie musiał kłamać a po prostu zastosować inną interpretację. Wszyscy kręcili jakieś swoje lody, ja przez to że jakoś byłem sam to jedyne co mogłem to znowu napić się nieco sake aby w razie czego nabrać więcej odwagi by może zagadać do kogoś, za nim zmusi nas do tego sytuacja. Co ja teraz mogłem zrobić, siedziałem sobie póki co i musiałem czekać na dalszy rozwój wypadków, aż zacznie dziać się coś ciekawszego, niby ktoś się pojawił ale ja bym tego konkretami nie nazwał, trzeba także mieć na uwadze tłum ludzi, bo pośród nich także może być coś ciekawego, coś co przykuje mój wzrok, coś co może zaniepokoić. Od alkoholu miałem już czerwone policzki ale to jeszcze nie przeszkadzało mi w trzeźwej ocenie sytuacji. Nagle w pewnym monecie postanowiłem trącić nogą stolik aby przewrócić butelkę z alkoholem tak by nieco zwrócić na siebie uwagę, być może ktoś na mnie spojrzy, odezwie się, przez co przypadkiem uda mi się nawiązać jakieś znajomości.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 14:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Aka » 5 maja 2018, o 21:26

Aka był lekko zaskoczony postawą Shikaruia. Może jednak nie był takim tylko zimnym, strasznym najemnikiem za jakiego miał go cały świat, łącznie z kulą u nogi? Jednak jeśli tak, to czemu młody Uchiha radośnie siedział na jego plecach? Dostrzegał w nim coś więcej, niż tylko kolejną marionetkę ludzkości. Coś innego, niż tysiące ludzi podobnych do Yamanaki - w jego mniemaniu nudnych, sztampowych, niczym się nie wyróżniających. Ich dusza miała już jasno określony kształt, w mniemaniu Akiego - przypominający jabłko. Ot, okrągły, bez żadnych dziwactw. Dusza Shikaruia miała zaś kształt gruszki. I to właśnie próba zdefiniowania kształtu gruszki pochłaniała Akiego bez reszty.
Oj tak - siedzenie na grzebiecie Shikaruia podsyłało mu coraz głupsze i coraz bardziej irracjonalne (żeby nie powiedzieć idiotyczne pomysły.
- Pojeździłbym konno. - przeszło mu przez myśl. Miał ochotę złapać za kudły i zrobić z nich lejce, lecz darował sobie. Wiedział, że w najlepszym przypadku Shikarui by go zamordował, a w najgorszym zamieniliby się miejscami. Musiał się więc zadowolić podziwianiem, kolejnych już zresztą, tłumów ludzi. Wszelkiej maści bogaczy, biedotę, shinobi, samurajów i całą resztę ludzkiego stworzenia, której nie dało się przypisać pod żadną nację czy frakcję. W jednym Inoshi miała rację - to była stolica świata. Przybywali to wszyscy, od tych malutkich parobków, aż po tych wielkich - liderów klanów. Lecz czy to dobrze? Czy organizowanie spotkań i mieszanie się ludzi różnych stanów jest dobrym pomysłem? Czy taki swoisty mezalians kulturowy ma rację bytu? Wszak ludzie od zawsze się izolują od tych innych, gorszych od siebie. A gdy ci gorsi widzą luksusy tych lepszych, wybuchają nagromadzone w nich pokłady nienawiści. Widać to było po murze i Dzikich za nim skrytych, ale nie tylko - historia wszak znała wiele przypadków, gdy ludzie byli gotowi zabić za błahe powody. Za to, że ktoś miał lepiej. Nie potrafili rozwiązywać spraw po ludzku. Nie potrafili żyć w pokoju. Kto krew ma w oczach nie zniesie błękitu.
Oh tak. Spokój był tylko pozorny. W końcu w świecie shinobi nie dla wiwatów człowiekowi dłonie.
Zawiść leży w ludzkiej naturze od urodzenia i nic z tym nie mogli począć. Pozostało płakać nad swoim losem - tak, jak robiła to Yamanaka, albo mieć to w dupie - jak Shikarui. Ostatnią opcją było rzucanie wyzwania życiu - taką myśl filozoficzną reprezentował oczywiście Aka. Choć jego oczy przyozdabiał błękit, w środku płonął Ogień. Ogień, którego nikt, ani nic nie mogło zgasić.
I spojrzał się Uchiha na młodą damę. Jego reakcja była nietypowa, była bardzo dziwna. Zapytacie czemu?. A oto odpowiedź: bo jej nie było. Jak na wyszczekanego, przemądrzałego głupka była to reakcja nietypowa, zaskakująca wręcz, żeby nie powiedzieć szokująca. Nie było krzyczenia, fochów na zaczepianie jego konika. Był cichy, spokojny, wyrachowany.
- Każde spojrzenie w walce ma swój koniec. - przeniósł wzrok na Shikaruia - Walka o duszę końca mieć nie może. - zakończył, spoglądając wysoko w niebo. Nic nie powiedział, więc nie mógł oczekiwać odpowiedzi.

Nastała chwila ciszy, a młody Aka chyba się zapomniał - a tak przynajmniej można było podejrzewać po jego reakcji. Cóż więc mógł zrobić książę siedzący na swym czarnym rumaku, gdy ten podniósł swój łebek i spojrzał się w jego oczy? Oh tak - oczywiście, że się zarumienił. Tym razem nawet nie miał jak tego ukryć, bo i jak? Odwrócił wzrok, próbując schować twarz w kołnierzu płaszcza, ale przez różnicę w wysokości nie zdało to egzaminu - co paradoksalnie jeszcze bardziej wprawiło Uchihę w zakłopotanie. A mimo to, dalej trzymał dłoń między jego włosami, przeczesując je raz za razem, głaszcząc go po głowie. Uśmiechnął się i spojrzał w oczy kota, jakby chciał wiedzieć czy może. W końcu w relacji kot-człowiek to ten pierwszy ustala zasady.
Aka
 

Re: [Event] Komplikacje

Postprzez Shikarui » 5 maja 2018, o 23:21

Mówią, że dobrze to wiesz. Wiesz, że "My" się nie dzieli na "Trzy". "My" ponoć nie miało oznaczać nigdy NAS. My - to Aka i Shikarui. Kim jest więc Yamanaka Inoshi? Nie ważne, ile razy postawić to pytanie, odpowiedź była ciągle taka sama. Czyniła dziewczynę podczłowieka. Przedmiot - nie istotę, z którą powinni się liczyć, choć powinni - gdyby serce Inoshi nie uderzało tak mocno, jej umysł nie był tak czysty, gdyby nie była taka wrażliwa i jej charakter wiązała większa upartość, to spotkanie mogłoby być znacznie mniej przyjemne dla całej ich trójki. Znów gdybanie - i zakładanie czegoś, co zdarzyć się nie mogło, bo historia nigdy nie zostanie powtórzona. Mogła podobnie odbyć się w przyszłości, w innym miejscu, w innym czasie, ale nikt nie podaruje w twoje dłonie magicznego zegarka, który cofnie czas dokładnie o tyle, ile pokręcisz wskazówkami. Ponoć przeznaczenie nawet tak chore sytuacje brało pod uwagę, wiesz? Tak chore jak możliwość pojawienia się tego przedmiociku. Na nasze szczęście - bądź nieszczęście, nie wiem, nie chce sprawdzać, a któryś z was by chciał? - coś takiego miejsca mieć nie będzie. Zresztą Shikarui przecież na tym właśnie żerował - szukał słabości. Uczepiał się ich tak samo mocno, jak orle szpony zaciskały się na rybce, która płynęła zbyt blisko tafli jeziora. Unosił je w górę - już nigdy nie zwracał. Chyba że w postaci gówna na polnej łące. Mało to bajkowe i jeszcze mniej szlachetne, ale też i taki bohater był z tego Shikiego, więc można powiedzieć, że jedynie grzecznie wywiązywał się ze swojej roli. Roli rumaka w kształcie gruszki (?) - bogowie, to chyba odrobinę za daleko zaszło. I przy tym Yamanaka była całkiem zabawnym pisklątkiem, który trzepotał swoimi skrzydełkami i czasami coś sobie popiszczał pod nosem, ale generalnie - nie wadził. No i mimo wcześniejszego zwątpienia, czy dobrze ją ciągnąć czy też nie, którego przecież słownie nie wyraził, teraz widział, że nie ma co się jej obawiać. Najwyraźniej nie chowała urazów - tak jak Aka - przynajmniej nie za takie... coś. Bo w końcu czym niby wielkim było złamanie i upokorzenie? No nic wielkiego, nikt jej nie zgwałcił, nie zabił rodziców... Dzień jak co dzień w świecie shinobi, gdzie biedni zjadają bezrobotnych. System działał idealnie - nie było żadnych zbędnych elementów. Uchowały się same wartościowe jednostki. A jeśli jakieś bezużyteczne się nadal kręciły - czas ich weryfikował.
Palce Shikaruiego mocniej zacisnęły się na łydkach niebieskookiego chłopaka, chociaż wyraz twarzy czarnowłosego nie zmienił się ani o jotę. Ach nie. Zmienił. Zdziwienie i zainteresowanie opuściły jego facjatę na rzecz tej całkiem normalnej, kiedy Aka bawił się kosmykami jego włosów. Całkiem czystych i wyczesanych! Na szczęście ryokan nie był przytułkiem dla bezdomnych i można tam było zażyć kąpieli. No, głaskanie było przyjemne. Lubił ten gest. Lubił być głaskanym z włosem, uspokajało go to. Sprawiało, że zaczynał się rozluźniać i pozwalał sobie na gubienie myśli. Ha, Aka się rumienił. I jeszcze odwracał spojrzenie! Doprawdy - przedziwny chłopak. Całkiem uroczy - taki słodki szczeniaczek, którego chce się tulić do piersi! Rzecz jasna gdyby Shikaruiego ruszały słodkie szczeniaczki. Jego powieki nieznacznie opadały w dół, ale nie zamknął ich całkowicie. Wpatrywał się przed siebie, bez refleksji, jak to zazwyczaj, w plecy osób ustawionych przed nimi. Niektórzy siedzieli w milczeniu, samotne wilki, inni toczyli rozmowy - kolorowy tłum nic a nic go nie interesował. Aka to dobrze wiedział i zresztą Inoshi raczej już też - ani trochę nie próbował tego kryć. Tego, że miał tych ludzi w dupie, ten festyn w dupie i Radę też. Nic szczególnego - pewnie myśli bardzo wielu. Tłumy przyciągały po prostu jeszcze większe tłumy, bo każdy chciał wiedzieć, co się tutaj stanie. A stać się miało naprawdę coś wielkiego, skoro rody przysyłały nawet swoich reprezentantów. Palce Shikruiego zacisnęły się mocniej na łydkach Aki, choć wyraz jego twarzy nie zmienił się ani o jotę. Dziwne, że teraz to właśnie Aka milczał. Przez moment Shikarui poczuł się przyparty do muru - a kiedy tak było - skakał. Nie zastanawiał się nad innymi możliwościami. Kiedy nie masz drogi do przodu - skacz do przodu. Nawet jeśli jest to skok samobójczy to masz szansę, że się uda. Jeśli znasz swoją siłę - skacz tak, by od razu zatopić zęby gardle. Tylko że czyjaś dłoń go głaskała, zapewniając, że wszystko jest w porządku. Więc nie skakał. Było? No było. Nic się nie działo, nawet jeśli krew uderzyła mu do głowy i przez moment zaszumiała mu w uszach.
Skierował spojrzenie na Inoshi.
- Myślisz, że posiadam jakąkolwiek duszę? - Odpowiedział pytaniem na pytanie. Tak niegrzecznie! Tak się nie powinno robić! Ha - i niby kto to upomni? Zresztą to była jedna z tych nauk, na które Jugo był kompletnie głuchy. - Pochlebiające. - Skierował spojrzenie znów przed siebie. Tak w sumie średnio pochlebiające, bo było mu to obojętne. Ale było dość ironiczne. - Nic ciekawego. Niedługo ma się rozpocząć oficjalne zgromadzenie. Radni mają się niedługo pojawić. Przepraszali też za opóźnienie.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1775
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Miasto Kami no Hikage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron