Zakład pogrzebowy

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Zakład pogrzebowy

Postprzez Ame » 6 kwi 2018, o 01:41

Obrazek
Śmierć czeka wszystkich ludzi, bogatych i biednych. To miejsce dotyczy tych zwłaszcza tych drugich. Mimo, że z nazwy jest to ziemia należąca do Boga, to i to miejsce nie jest w tej sytuacji wyjątkiem od reguły. Jest do jedyny zakład pogrzebowy w mieście. Nie ma na wyspie wielu mieszkańców, więc to wystarczająco na potrzeby niewielkiej społeczności. Jest to dziwna budowla, w której pierwszą rzeczą jaką można dostrzec są schody, które kończą się na płaskiej ścianie klifu, na której oparty jest budynek. Ma to pewnie jakieś znaczenie symboliczne, ale nie wiadomo do końca co autor miał na myśli. Po bokach od schodów znajdują się drzwi, zarówno po lewej jak i po prawej stronie. Te po lewej prowadzą do biura, zaś te po prawej do kostnicy, w której jest też zejście do wydrążonej w skalę krypty. Przed zakładem pochowani w ziemi są ci, którzy należeli do pierwszej grupy i stać ich było na tak cenną przestrzeń na malutkiej wyspie nawet po śmierci.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Kei » 12 kwi 2018, o 16:18

Cóż, czy Kei był zdesperowany? No, nie do końca. Po prostu nie chciał by ta podróż wyniosła go na minus, zwłaszcza, że ten "przystanek" nie należał do planowanych. Dlatego postanowił dorobić by wyrównać, bądź też przewyższyć stratę z tego wynikającą. Słysząc profil działalności tej formy uśmiechnął się krzywo w duchu. Heh, rekrutacja do takiego przedsiębiorstwa to się nie spodziewałem, no ale wyjaśnia to trochę... - Skomentował w myślach.
- Rozumiem, dość nieoczekiwane - Odparł westchnąwszy, lecz nie okazał żadnych oznak spłoszenia.
W sumie zauważył obawę w zachowaniu rozmówcy, co odrobinę go bawiło, no ale nie wypadało tego ciągnąć, dlatego też odpowiedział szybko. Druga kwestia wydawała się niby w porządku, coś jak standardowe proste zlecenia. Miał tylko nadzieję, że nie musiałby zajmować się ciałami. Trzecia wypowiedź postawiła nadzieje pod znakiem zapytania. Cóż niby zapewnienia, że problemów z prawem raczej nie będzie cieszyło Keia, jednakże czytając między wierszami można było zauważyć coś jeszcze. Mianowicie obcowanie z nieboszczykami wydawało się nieuniknione. Tak, czy siak kiwnął głową że rozumie. Ostatnich informacji wysłuchał z uwagą i pożegnał się grzecznie. Po rozstaniu postanowił coś zjeść przed pracą, w końcu nie byłoby dobrze gdyby podczas wykonywania obowiązków zabrakło mu energii. Posiłek nie należał jednak do zbytnio obfitych, tym razem zdecydował się na coś lekkiego. Czemu? By przypadkiem go nie zwrócić. Nie znał dokładnie swoich obowiązków, więc postanowił zachować pewien margines bezpieczeństwa. To nie tak, że nie widział umarlaków, ale praca w zakładzie pogrzebowym może mieć swoje odchyły... Gdy zbliżała się odpowiednia pora skierował swoje kroki w stronę uzyskanego wcześniej adresu. Widząc budynek brunet zastanawiał się chwilę, co jego architekt miał na myśli. Nie zatrzymał jednak swych kroków i szedł dalej. Po wejściu po schodach skierował się do losowych drzwi i padło na biuro.
Kei
 

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Ame » 12 kwi 2018, o 17:57

Obrazek

Misja rangi D dla Kei'a
7/15



Staruszek szybko zniknął za rogiem jednej z uliczek. Młodzieniec pozostawiony sam sobie, z wstępnie przyjętą ofertą, miał czas żeby zająć się swoimi sprawami. Postawił na lekki posiłek, który nie będzie mu przeszkadzał w pracy o nietypowym charakterze. Całkiem sprytne posunięcie, zapewni mu jakiś zapas energii, który nie zniknie w przypadku napotkania jakiegoś bardziej drastycznego przypadku. Chłopaka dręczyło kilka niewyjaśnionych kwestii jak zajmowanie się ciałami, lecz w jego sercu gościła radość, że nie będzie to nic nielegalnego, o ile oczywiście grabarz nie używa swojego interesu jako przykrywki dla o wiele ciemniejszych sprawek. Jedno jest pewne - na pewno ma on związek z jakimś podziemiem. Tym lub tamtym. Być może miał pewne, zresztą dobre wrażenie, że mężczyzna w związku z pracą oczekuje czegoś więcej, czegoś co może wykraczać po za możliwości zwykłego, szarego człowieka. Nie bez powodu szukał shinobi, jego problem mógł być czymś więcej niż tylko bałaganem w biurze i nieporąbanym drewnem.
Chęć nadrobienia start pieniężnych związanych z pojawieniem się na tej wyspie, wzięła górę i po posiłku, Kei pojawił się pod wskazanym adresem. Gdy był już na miejscu, nie zdecydował się udzielić komentarza, przynajmniej nie na głos, na temat pomysłu na budynek, jaki musiał mieć kiedyś jakiś dziwny architekt, być może tak samo dziwny jak obecny jego właściciel. W zasadzie prawdopodobne jest to, że architekt i grabarz to jedna i ta sama osoba. Był to ewidentnie jakiś przykład sztuki nowoczesnej, na temat której każdy może mieć swoje zdanie. Kei najwidoczniej nie zastanawiał się nad ewentualną symboliką i mijając nieliczne nagrobki, wybrał losowo jedne z dwóch drzwi. Wszedł wprost do "gabinetu", w którym już czekał na niego znajomy starzec. Siedział za biurkiem, które bardziej przypomniało ordynarny stół. Na nim leżał stos papierków, które najwyraźniej mężczyzna wypełniał. Uśmiechnął się szeroko na widok bruneta.
- Jednak przyszedłeś, he he. Myślałem, że stchórzysz, he he. - Zaczął rozmowę. Spod stołu wyciągnął wiadro i kilka szmat. Zapakował ścierki do środka i pchnął wiadro w kierunku Kei'a. Gestem dłoni pokazał mu drzwi za swoimi plecami.
- Zacznij od umycia podłogi i ścian w kostnicy. - Twarz starca stała się całkowicie poważna.
- Woda jest w studni pomiędzy nagrobkami, mogłeś nie zauważyć. - mówiąc to skreślił na kartce kilka znaków. Widać było, że wykonuję tę czynność dość niedbale. W końcu kto to będzie czytał?
- Tutaj wszystko doskonale słychać z tamtej sali. Możesz mi o sobie trochę opowiedzieć dla zabicia czasu. Co zamierzasz tu robić? Po co w ogóle przypłynąłeś?. - grabarz jeszcze bardziej spuścił wzrok na swoje dokumenty.
- Wybacz ciekawość, ale jak mam wybór to wole rozmawiać z żywym niż martwym, co? - zerkał na bruneta oczekując na jego reakcje.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Kei » 15 kwi 2018, o 18:29

Trzeba przyznać że wystrój gabinetu był dość rozczarowujący dla chłopaka. Jakby nie patrzeć miejsce przyjmowanie klientów powinno coś sobą prezentować, lecz najwyraźniej strzec nie przywiązywał do tego żadnej wagi. Słysząc pierwszą odpowiedź rozmówcy tylko nieznacznie się uśmiechnął, cóż raczej nie musiał w tej kwestii odpowiadać, w końcu stał tu i teraz. Słysząc swoje pierwsze zdanie westchnął w duchu. Jakby nie patrzeć, to o tego typu zadaniu to akurat wcześniej nie raczył wspomnieć, lecz nie zamierzał się wykłócać.
- Przyjąłem. - Odparł spokojnym tonem biorąc wiadro i ścierki.
Gdy zastanawiał się nad tym skąd miałby wziąć wodę zleceniodawca pośpieszył z pomocą. Serio? A, może rzeczywiście tam była. - Skomentował w myślach. Cóż przynajmniej nie będzie musiał szukać źródła nie wiadomo gdzie. Jeśli chodzi o niechlujne pismo czy zaznaczanie czegoś na kartce przez starca, to Kei nie przejął się tym w najmniejszym stopniu. Jakby nie patrzeć to sprawa mężczyzny, czy będzie wstanie odczytać dokumenty, czy nie. Dlatego też brunet w ogóle nie musiał o tym myśleć. Słysząc pytanie dotyczące swej osoby westchnął nieznacznie.
- Cóż właściwie trafiłem na tą wyspę przez przypadek. Pracownik portu skierował mnie do niewłaściwego statku. - Odparł wzdychając.
Przy kolejnych słowach uśmiechnął się nieco rozbawiony.
- Nie problemu, też sądzę, że to lepszy wybór. - Odparł uprzejmym tonem
Następnie udał się do studni zaczerpnąć wody. Po drodze sprawdził, czy starzec dał mu też jakieś środki czystości, np. mydło, gdyż samą wodą efekty mogą być raczej nie do końca zadowalające. Jak nie to trudno, najwyraźniej zleceniodawcę usatysfakcjonuje połowiczny skutek. Chociaż przypadku braku po drodze spyta zleceniodawcę o nie, w końcu zawsze mógł tylko zapomnieć. Czy je dostanie czy nie wchodzi do wskazanego pomieszczenia i się wpierw rozgląda. Cóż w końcu najpierw musi poznać układ wyposażenia pomieszczenie i zdecydować jak się za to zabrać.
Kei
 

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Ame » 15 kwi 2018, o 20:12

Obrazek

Misja rangi D dla Kei'a
9/15



Mężczyznę faktycznie nie za bardzo interesował wystrój jego gabinetu. Ciężko było stwierdzić czy chodziło o to, że jego klientami przeważnie byli sztywniacy, którym jest już to obojętne, miał wyjątkowo kiepski i surowy gust, czy może jednak o to, że i tak nie miał w tej branży konkurencji i z kolei jemu jest to bardzo wszystko jedno, jak zostanie odebrany przez rodzinę denata. Grabarz wydawał się cieszyć z uśmiechów swojego nowego pracownika, nawet jeżeli miał wrażenie, że są lekko naciągane i na pokaz. Miał wrażenie, że chłopak jest lekko rozczarowany charakterem swojego pierwszego zadania. Przecież ostrzegał go, że na początku będzie musiał wykonać dla niego jakąś podstawową pracę. Wówczas nie wiedział jeszcze, że będzie chodzić o szorowanie podłogi, ale podobno żadna praca nie hańbi. Ciężko było przeoczyć studnie, po prawdzie to siedzący przy biurku biznesman sam o niej zapominał. Może właśnie dlatego kostnica stała się teraz problemem Kei'a, a nie jego. Dalej coś tam parszywie bazgrał w papierologii i prawie zapomniał o obecności młodzieńca w swoim przybytku, gdyby nie jego odpowiedź na zadane pytanie. Grabarz wydawał się być dosyć roztargnioną osobą.
- He he, nie dziwię się! Co ktoś taki jak ty miałby tutaj do roboty, co? - odpowiedział na wyjaśnienia bruneta.
Skreślił jeszcze kilka znaków i poszedł zaraz za chłopakiem, który poszedł zaczerpnąć ze studni. Chciał się upewnić, że tamten znajdzie ją bez problemu i nie będą tracić więcej czasu niż to konieczne. Widząc, że rozgarnięty młodzieniaszek poradził sobie z tym bez trudu, skierował się w kierunku tych drugich drzwi. Przed otwarciem ich zagadał jeszcze raz.
- Jakieś mydło powinno być w szafce w kostnicy. Tak mi się przynajmniej wydaje, hehe. - rzucił od niechcenia, otworzył drzwi prowadzące do krypty i zniknął w mroku. Mimo, że drzwi były solidne, chłopak usłyszał jeszcze ciche, ledwo dobiegające do niego zdanie.
- Cholera, gdzie ta pochodnia?! Cholerny świat, co?! - Potem usłyszał tylko kilka kroków po schodach i wszelki ślad po grabarzu zniknął.
Kostnica była pomieszczeniem wymiarowo taki samym jak gabinet dziwaka. W centrum stały dwa stoły, na których na szczęście lub nie, nie było żadnych umarlaków. Na pierwszy rzut oka można było zauważyć, że gdyby to były kuchenne rewolucje, to Magda Gessler już zaczęłaby krzyczeć. Można było odnieść wrażenie, że jeżeli dotknie się stołu, to warstwa na jego powierzchni zacznie zachowywać się niczym galaretka. Kafelkowa podłoga była w lepszym stanie, chociaż nie dużo lepszym. Na wprost od wejścia, przy samej ścianie była duża szafa. Jedyna w tym pomieszczeniu, prawdopodobnie w niej znajdowały się wszelkie chemikalia. Ściany również były w kafelkach i w porównaniu do całej reszty świetnie się prezentowały. Przy ściance po lewej znajdowało się coś w rodzaju pokracznego wózka skrzyżowanego z noszami. Można tylko zgadywać czy służył do transportu nieboszczyków.

Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Kei » 17 kwi 2018, o 16:35

Brunet nie miał większych problemów ze znalezieniem studni, cóż nie była w końcu ukryta, więc dało się ją zauważyć, jeśli miało się pojęcie o jej istnieniu. Gdy już nalał sobie wystarczająco wody podążył za zleceniodawcą do kolejnych drzwi, a ten nawet raczył odpowiedzieć na kwestię w sprawie środków czystości. Kei w sumie był zadowolony, gdyż nawet kawałek mydła ułatwiał jego pracę.
- Rozumiem i dziękuję za informację. - Odparł spokojnym acz uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
Następnie również zszedł do kostnicy. Następnie jeśli mężczyzna cięgle nie oświetlił tego pomieszczenia za pomocą pochodni, to w ręce Keia pojawia się kula światła, która nieco przerzedza tutejszy mrok. Następnie chłopak nieśpiesznym krokiem kieruje się do szafy poszukać tego mydła, o którym była mowa wcześniej. Jeśli je znajdzie, to zacznie mycie od stołu. Cóż w końcu lepiej by brud potem nie skapywał na podłogę. Tak więc po namoczeniu i namydleniu szmaty zajął się szorowaniem stołu. Ta to z pewnością nie była łatwa i przyjemna robota, lecz zajął się nią na poważnie. W tym przypadku postanowił się kierować zasadą "jeśli nie będziesz się tym cackać, to tym szybciej będziesz mieć to z głowy". Jak już skończył ze stołem, to skierował się w pierw do szafki szukając suchej i w miarę czystej szmatki. Jeśli tam takowej nie znajdzie, to spyta o nią zleceniodawcę. Po takim czy innym zdobyciu jej wyciera stół i zostawia ją tam na potem. Następnie płucze wcześniejszą ścierę i po mydleniu jej bierze się za mycie podłogi. Ponadto jeśli woda w wiadrze stanie brudna to na zewnątrz ją wylewa i nalewa sobie nowej oraz wraca do roboty. Gdy skończy podłoże przeciera suchą szmatą. Następnie kieruje się do zleceniodawcy z pytaniem.
- Ściany też mam umyć? - Rzuca spokojnym acz uprzejmym tonem.
Jeśli tak to zejdzie tam i spokojnie i dokładnie umyje je dokładnie, tak samo jak stół i podłogę.W końcu więcej czasu by na to zmarnował, gdyby musiał powtarzać swoją pracę. Jeżeli jednak mężczyzna zleci mu kolejne zadanie, to po prostu się do niego przygotuje.
Kei
 

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Ame » 18 kwi 2018, o 14:58

Obrazek

Misja rangi D dla Kei'a
11/15



Studnia nie była ukryta, przynajmniej nie celowo. Nie rzucała się w oczy, ale osoba, która była świadoma jej istnienia mogła znaleźć ją bez żadnych problemów. Tak samo było w przypadku bruneta, który oczywiście poradził sobie z tym jakże skomplikowanym zadaniem. Mechanizmy odpowiadające za czerpanie wody były nadgryzione zębem czasu, więc zajęło mu to dobrych kilka chwil, zanim zdobył ilość wody, która będzie w stanie umożliwić mu wykonanie swojego obowiązku. Czynności tej towarzyszył iście denerwujący, skrzypiący hałas. Zdawało się, że urządzenie zyskało samoświadomość, lub zostało opętane przez jednego z klientów zakładu i domaga się teraz naoliwienia jako formy ofiary. Grabarz zniknął w tym czasie w krypcie, wypowiedziane przez niego przekleństwa przy poszukiwaniu pochodni były ostatnimi rzeczami jakie usłyszał Kei. Nie wywołało to żadnego niepokoju u chłopaka, który jak gdyby nigdy nic dalej poświęcał się czynnością, do których został wynajęty. Słusznie. Kto by się przejmował kryptą? W końcu opowieści o zombie, zjawach i upiorach można wsadzić między bajki, po za tym był dzień, a każdy szanujący się badacz zjawisk paranormalnych wie, że takie zjawiska pojawiają się w nocy przy pełni księżyca. Młodzieniec ruszył wprost do kostnicy i zabrał się za konserwacje powierzchni płaskich. Zaczął od znalezienia mydła w miejscu wskazanym przez dziwaka. W szafce znajdowało się sporo różnorakich fiolek, które zawierały jakieś płyny. Można tylko zgadywać, że były to najróżniejsze chemikalia związane z konserwacją zwłok, odświeżacze powietrza oraz perfumy. Pośród nich leżało mydło, a w zasadzie jego zużyty fragment, który aż prosił o to, żeby skrócić jego mękę w tej szafie. Brunet odwrócił się w stronę stołu. Namydlił szmatę i zabrał się za jego szorowanie. Miał rację, myśląc, że nie będzie to ani łatwe ani przyjemne. Przedsiębiorca na prawdę zaniedbał tę część nieruchomości. W końcu żadne żywy klient jej nigdy nie oglądał. Z drugiej strony wygląd jego gabinetu również nie zachwycał, więc można się było spodziewać tego rodzaju niespodzianek na zapleczu. Nie miał na wyspie żadnej konkurencji, a w nieboszczykach właśnie najlepsze jest to, że nie marudzą. Mężczyzna prowadzący zakład zrobił z tych dwóch faktów bardzo dobry użytek. Ocenę jego postępowania można zostawić tylko Kei'owi, który jako jeden z niewielu dotarł tu jako żywy. Miejscami miał wrażenie, że lepiej byłoby użyć jakiegoś rozpuszczalnika i poczekać, aż lepki brud sam odpadnie, ale mimo tego wytrwale czyścił mebel. Gdy skończył i już zamierzał zacząć poszukiwania nowej szmatki, do kostnicy wpadł grabarz. Był przestraszony, z trudem łapał oddech. Wyglądał jakby biegł tutaj na skrzydłach potężnego kopa adrenaliny.
- Chłopcze rzuć to wszystko w cholerę! Prawdę ludzie gadali, że coś po nocach w krypcie się tłucze! A ja żem nie wierzył! - Krzyczał zaaferowany mężczyzna. Jeżeli w krypcie panował taki sam porządek to umarlaki powstały najpewniej żeby posprzątać.
- Pospiesz się! Masz tu pochodnię i kadzidełko! Cholera ja żem jeszcze nigdy zmarlaka żywego nie widział. Zrób te swoje jutsu i pozbądź się ich! Wszystko zapłacę od razu! - zapewniał grabarz. Oferta wydawała się nader korzystna w porównaniu do stopnia usyfienia, który w dalszym ciągu niepodzielnie panował w kostnicy. Kei'owi udało się tylko wygrać małą bitwę w wojnie z nieczystościami. Czy jednak bitwa z umarłymi będzie lepsza niż to?

Jeżeli Brunet zdecyduję się na zwiedzenie krypty i spojrzenie śmierci prosto w oczy, to po otwarciu drzwi zastanie stromę schody, które schodzą lekko w dół, bo przecież nie w bok. Przed pierwszym stopniem zamocowana będzie płonąca pochodnia, zaś po lewej kadzidełko, którym można zwalczać zapach jaskini wypełnionej niestarannie zamurowanymi w skale zwłokami. Z głębi korytarza słychać nieprzyjemny, zawodzący odgłos.

Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Kei » 19 kwi 2018, o 22:50

Kei powoli kończył pierwszy etap swojej pracy, gdy zleceniodawca w panice wbił do kostnicy. Cóż to nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że wleciał tam jak grom z jasnego nieba i żądał zaprzestania pracy. Co gorsza ten gadał o jakiś głupotach, tak jakby wierzył, że umarlaki mogą być żywe. W sumie brunet nie miał pojęcia co grabarzowi chodziło po głowie, ale jeśli mógł porzucić upierdliwą robotę, to czemu nie. Jednakże jeśli w krypcie to pewnie jakiś zagubiony zwierzak, może kot czy inny czworonóg.
- W porządku, możemy i tak zrobić. Mi tam taki obrót spraw nie przeszkadza. - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem.
Cóż wyobrażanie tych durnot rzeczywiście mogło wprawić człowieka w dziwny nastrój, lecz chłopak jako shinobi starał się zachować spokój oraz pozostając czujnym skierował się do właściwych drzwi, a następnie zaczął nieśpiesznie schodzić na dół. Naturalnie nie zapomniał po drodze zgarnąć pochodni i kadziła. W sumie bez nich też potrafił sobie poradzić, choć byłoby trudniej i nieco nieprzyjemniej. Słysząc jakieś zawodzenie stał się jeszcze bardziej uważny, dlatego też podczas schodzenia starał się niewydawań żadnych odgłosów. Cóż teoretycznie pochodnia mogła zdradzać jego położenie, lecz widząc koniec schodów najpierw wyciąga ją przed siebie. Dzięki temu to ona skupi na sobie ewentualną uwagę a nie on sam, a ponadto brunet będzie mieć lepszą możliwość zobaczenia tego co ma przed sobą.
Kei
 

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Ame » 22 kwi 2018, o 17:45

Obrazek

Misja rangi D dla Kei'a
13/15



Grabarz był pijany lub niespełna rozumu. Na pewno liznął odrobinę nauk szkoły destrukcji i fioletu, gdyż sam nie wiedział co mówi. Z perspektywy bruneta wszystko to co się działo po wparowaniu biznesmana do kostnicy, wydawało się jakimś cyrkiem lub ukrytą kamerą. Facet bredził coś o umarlakach, którzy rzekomo nawiedzają kryptę. Kei nie uwierzył w ani jedno jego słowo. W głowie zaczął szukać racjonalnego wyjaśnienia dla zjawiska dźwiękowego, które pojawiło się na terenie zakładu... no może nie na jego terenie, ale w jego podziemiach. Na swój sposób był zadowolony z takiego obrotu spraw, gdyż pozwalał mu on na zaprzestanie upierdliwej pracy fizycznej i zamiast tego pozwolił mu się zabrać za prawdziwą robotę dla shinobi.
- Po to cię wynająłem! Ludzie od jakiegoś czasu gadali, ale żem słyszał to dopiero wczoraj! No idź tam! Zrób te swoje jutsu! Za to ci płacę, co?! - krzyczał jak pomyleniec do zachowującego spokój młodzieńca, który nie wydawał się tym przejmować. Spokojnie zgodził się na zmianę warunków pracy i udał się do krypty.

Drzwi do podziemi były prawie nie do odróżnienia od tych do gabinetu. Chłopak zdążył poznać teren obiektu dosyć dobrze, ale w dalszym ciągu mogło go nawiedzić wyobrażenie o tym, ilu klientów przez zwykły przypadek wpada do nekropolii. Mimo zewnętrznego spokoju, bełkot grabarza dał radę zasiać w nim niewielkie ziarenko wątpliwości. Wprawiło go to w dziwny nastrój, który wzmógł w nim czujność kilkukrotnie. Wrota zaskrzypiały kiedy je otwierał. Wątpliwości w takich momentach mogą najść nawet największych sceptyków, ale tylko brunet wie w tym momencie co tak na prawdę czuję. Patrząc w pustą i w tej chwili jeszcze kompletnie ciemną przestrzeń, wziął kadzidło i pochodnię. Sam nie wiedział do końca czy będą mu potrzebne, miał świadomość, że poradziłby sobie bez nich, tylko mogło być mu trochę trudniej. Z drugiej strony właśnie zajął sobie obie ręce, uniemożliwiając sobie natychmiastowe przejście do obrony, a w końcu szedł zmierzyć się z umarlakami. Mimo wszystko z perspektywy niezaangażowanego w to obserwatora postąpił słusznie. Nie posiada zmysłu charakterystycznego dla ślepców i miałby trudności z działaniem w takim terenie, który wyłącza z użycia dwa z jego pięciu zmysłów.
Pochodnia oświetlała mu drogę, gdy szedł po stromych schodkach. Trzymał ją przed sobą, gdyż słusznie zauważył, że w razie czego to ona będzie widoczna i stanie się pierwszym celem ataku. Kadzidełko skutecznie chroniło go przed zapachem ciał pochowanych i zamurowanych na odwal się, w skalnych rozpadlinach. Było ciemno, więc nikt nie był w stanie zauważyć reakcji Kei'a, kiedy usłyszał zawodzenie, dobiegające gdzieś z głębi korytarza. Im bliżej źródła się znajdował, tym bardziej zawodzenie brzmiało na ludzkie. Na tę chwilę mógł wykluczyć swoją hipotezę o zagubionym w krypcie zwierzaku. Już teraz mógł rozróżnić pojedyncze słowa, które były zniekształcone przez ściany podziemnego korytarza.
- Zafse ja ... cholela!...jasdem ofiala! - był to w zasadzie ciąg przekleństw i narzekania wykrzyczanych głosem pełnym bólu. Gdy brunet podchodził bliżej, w świetle pochodni ukazał się mężczyzna. Ubrany był w zniszczone, szare od brudu ubrania. Na nogach miał buty, w których zaczynała widocznie odchodzić podeszwa, ale to nie buty przykuły jego uwagę, zaś noga nieznajomego, która była nienaturalnie wykręcona. Mężczyzna wrzasnął na widok postaci trzymającej pochodnię. Wcześniej niczego nie zauważył dzięki pogrążeniu się w bólu i narzekaniu. Gdy patrzył na bruneta nagle zniknął strach w jego oczach.
- Nie jesdeś glabaszem?! - zapytał retorycznie, gdyż po zadaniu pytania od razu ruszył ze swoim krasomówczym, pełnym finezji i wdzięku, atakiem.
- Nic nie móf glabaszowi! Przebiliśmy się tutaj... i zbielamy błyskotki ... i dzisiaj moja kolej... ale wpadłem do szybu ... i chyba złamałem ... piszczel. - Jego wiedza medyczna nie była zbyt imponująca, ale kogo to obchodzi co miał złamane, grunt że nie mógł się ruszać. Z bólu dostawał wręcz zadyszki, więc widocznie nie udawał w żaden sposób.
- Wpadłem do środka pszes pszypadek... nic nie móf glabaszowi!! Chłopaki wyciągną mnie wieczorem! Ić na gólę i powiec mu, że nic tutaj nie ma. Tlupom i tak to nie jest potszebne! Zapłacę Ci tyle samo co tamten zgled! - kontynuował swoje groźbo-prośby. Wybór należy do bruneta. Może zachować się w porządku wobec zleceniodawcy i jego klientów, lub nie narażać się miejscowym hienom cmentarnym i przyjąć ofertę patałacha, który wpadł do dziury, którą sam wykopał.

Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Kei » 24 kwi 2018, o 20:17

Na słowa mężczyzny tylko kiwnął głową i nic nie odpowiedział. Cóż nie było sensu ciągnąć upierdliwej rozmowy, tym bardziej, że robota czekała. W sumie wystarczyło tylko wyjaśnić przyczynę szmerów i był wolny, co tylko zachęcało go do szybkiego wypełnienia swych obowiązków. Schodząc na dół chłopakowi przemknęła myśl, iż zleceniodawca powinien jakoś oznaczyć drzwi dla dobra klientów, lecz nie zagłębiał się w to, w końcu to nie był jego problem. Atmosfera w środku nie była najlepsza, zwłaszcza po wysłuchaniu tych wszystkich wcześniejszych bredni. Mimo lekkiego niepokoju czającego się w jego wnętrzu chłopak zachował spokój, w końcu nie był shinobi tylko z nazwy. Kroczył ostrożnie, z uwagą przy zachowaniu dodatkowych metod ochronnych. Gdy zszedł na dół niestety mógł na dzień dobry odrzucić swoją teorię o zagubionym zwierzaku. Słysząc zawodzenie lekko się spiął, jednakże po głębokim odetchnieniu szybko się uspokoił. Tak, nie mógł sobie pozwolić teraz na utratę zimnej krwi. Lecz gdy się zbliżał w pewnym momencie zauważył, że słowa stają zrozumiałe, tak więc nie można było teko nazwać wyciem przeklętych dusz, czym czymś takim. "Jestem ofiarą", hmm ciekawe. No to zobaczmy tego "umarlaka". - Rzucił w myślach z przywróconą motywacją. Trzeba przyznać, iż Kieia trochę interesowało cóż takiego się stało, iż osoba tu przebywająca rzucała takimi wiązankami. W spokoju z kamienną twarzą przyjrzał się "tej zjawie". Widząc nogę mężczyzny szybko zrozumiał powód tych serii przekleństw. Słysząc wyjaśnienie nieznajomego chłopak zastanawiał się co jest bardziej rozbrajające... szczerość czy głupota mężczyzny. Serio musiał mówić prawdę? Każdy rozsądny wymyśliłby jakąś wymówkę na poczekaniu. - Skomentował w duchu. Gdy usłyszał ofertę mężczyzny jego prawa brew uniosła się nieznacznie. Być może w normalnych warunkach rozważałby tą ofertę, lecz było jedno ale. Kei poważnie wątpił w inteligencję tego człowieka, jeśli pozostali też nie grzeszyli rozumem, to było ryzyko, że zostaną prędzej czy później złapani. W takim wypadku jeśli by się wydało, że wchodził w układy z hienami cmentarnymi, jeszcze gorzej, gdyby uznano go za członka ich bandy. Nawet pomijając ich inteligencję, to ryzyko uzyskania miana "zdradzającego klientów" niezbyt mu się podobało. Ponadto czy ten typek by go nie oszukał? Keiowi jakoś czatowanie kilku godzin na cmentarzu niezbyt się widziało.
- Hmm, w sumie nawet w porządku oferta... - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem sięgając pod kurtkę i wyciągając sporu kawałek żyłki.
Po znalezieniu się gdzieś w zasięgu dwóch metrów od nieznajomego trzymając ręką jeden koniec rzucił całą resztą w jego stronę.
- Jednak nie mam w zwyczaju wchodzić w takie układy. - Dodał tym samym głosem.
Po tych słowach żyłka natychmiast powinna zacząć się owijać wzdłuż ciała mężczyzny. Dążył do związanie nóg razem, rąk wzdłuż tułowia itp. Właściwie gdyby powinąć unieruchomienie to rozmówca powinien być wdzięczny za usztywnienie złamanej nogi. Po ostrożnym podejściu i zachowaniu czujności Kei sprawdził, czy nieznajomy nie ma jakiejś broni przy sobie oraz czy nie da się jej wyjąc. jeśli tak to zabierze to do plecaka. Cóż w końcu lepiej by ten jej sam nie wyciągnął i jakoś nie zaatakował bruneta. Następnie przymocowawszy jakoś kadzidło do związanego ostrożnie ciągnie i razem z pochodnią w drugiej ręce stara się go zabrać na górę.


Nazwa
Suienzou no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od długości żyłki

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Należy mieć minimum 2 metry żyłki/łańcucha

Opis Prosta, a dosyć skuteczna technika używana przez shinobi znających się na ninjutsu. Polega ona na napełnieniu swoją chakrą liny, łańcucha lub żyłki, a następnie wskazanie celu za pomocą dwóch palców. Żyłka po chwili sama rusza w kierunku wskazanego celu, mocno go oplatając. Taki osobnik zostaje wtedy związany, i w większości sytuacji skazany na pomoc sojuszników. No, chyba że jest ninja - wtedy można znaleźć prosty sposób.


112% - 12% = 100%

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- Kabura (przymocowana do pasa z boku, zwykle ukryta pod kurtką)
- 5 kunai (kabura)
- 6 shurikenów (kabura)
- stalowa żyłka 15m (kabuta)
- mały zwój pieczętujący (plecak)
- topaz (plecak)
- bombka świetlna (plecak)
Kei
 

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Ame » 26 kwi 2018, o 16:06

Obrazek

Misja rangi D dla Kei'a
15/15



Ciężka sytuacja. Z jednej strony uczciwość wobec pracodawcy, z drugiej strony oferta, która wymagała mniejszego zaangażowania, oraz dawała możliwość zrobienia na złość niechlujnemu grabarzowi. Biorąc pod uwagę całokształt ich znajomości, oraz oceny, które towarzyszyły Kei'owi na temat pracy biznesmana, można było powiedzieć, ze nic konkretnego nie powstrzymuje go przed zrobieniem mu drobnego psikusa i zostawieniu go na pastwę zjawisk paranormalnych. Z jakiegoś jednak powodu, młodzieniec postanowił zachować się kompletnie inaczej. W ciemnej jaskini, rozświetlanej tylko przez mdłe światło pochodni, zdecydował się nie przyjmować oferty przygłupiego grabieżcy grobów. Mężczyzna wpatrywał się w bruneta z nadzieja, iż ten dal się przekonać do jego niecnego planu. Pewnie wszystko uszłoby mu na sucho, gdyby nie ten grabarz i jego pomocnik Shinobi. Brunet podchodząc do hieny cmentarnej, starał się zachować przyjazny uśmiech, udawał zainteresowanie słowami niegodziwca, który rabował tych, którzy nie są w stanie się bronic. Na nieszczęście delikwenta, wszystko to było tylko pozorne. Jeden prosty gest dzielił go od unieruchomienia. Nie tak, ze już wcześniej nie był w stanie się ruszać. Po słowach, które niosły pewne potępienie, skierowane do przestępcy, linka owinęła się ciasno w okol jego ciała, ograniczając także ruchy jego rąk. W dalszym ciągu sepleniąc, bandyta klął na chłopaka.
- Oooo TY! Pozałujes! Zobaczysz! Obudis się tu i nawet nie bedzies wiedział kiedy! - w tym czasie Kei bez żadnego problemu przeszukał go w poszukiwaniu broni i innych niebezpiecznych narzędzi. Nie znalazł niczego ciekawego, gdyż tak jak sam wcześniej tamten się przyznał. Po prostu wpadł tutaj przez przypadek, kiedy dopiero przygotowywał się do podjęcia swojej misji. Nie dało się zaczepić kadzidła, wiec był zmuszony do zostawienia go w ciasnym korytarzu. Dziarsko przewiesił grabieżce przez plecy i ruszył ku powierzchni, aby wydać "zombie"w ręce uczciwych ludzi. Przez cala drogę po schodach, mężczyzna krzyczał, zawodził i płakał. Gdy młodzieniec otworzył drzwi wyjściowe, zobaczył na zewnątrz grabarza z kilkoma innymi ludźmi, trzymającymi siekiery i sierpy.
- PRZEPADNIJ UPIORZE!! OPUŚĆ TO MIEJSCE! - wykrzykiwał grabarz. Po chwili ktoś z tłumu szarpnął go energicznie i szybko uświadomił go, ze to jednak wysłany na misje shinobi powrócił z zjawa grasującą w krypcie.
- To on tak zawodził!? Dalem się nabrać, he he, co?! - na jego twarzy wykwitnął szeroki uśmiech. Uśmiech, który zniknął gdy wręczał Kei'owi zasłużone pieniądze, oraz rabat na miejsce w skalnym cmentarzu za pol ceny. Tłum wieśniaków powoli się rozchodził, część była zdenerwowana, a część lekko zawiedziona. Zabrali ze sobą związanego przestępce. Chłopak nie był pewny co z nim zrobią, ale czy go to w ogolę obchodziło? Grabarz poklepał go przyjacielsko po plecach i zostawił na zielonej trawce wśród nielicznych nagrobków.



+1D, 250 ryo, 20 ph
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Zakład pogrzebowy

Postprzez Kei » 29 kwi 2018, o 14:02

Trochę szkoda, że nie udało się zabrać kadzidło ale znosząc smród i protesty "widma" Kei powoli wnosił intruza na górę. Słownictwo tego osobnika nie należało do najprzyjemniejszych, lecz nie stanowiło większej przeszkody przy targaniu go na zewnątrz. Widząc w drzwiach wściekły tłum brunet zastanawiał się przez chwilę, że go nie zaatakuję i czy nie będzie musiał użyć hieny cmentarnej jako żywej tarczy. Pierwszy wybuch grabarz, lecz na szczęście szybko go uspokojono, dzięki czemu chłopak mógł odetchnąć. Następnie mając chwilę wyjaśnił pokrótce sytuację, naturalnie wspominając też o podkopie. Nim zabrano przestępcę zamienił żyłki na coś innego co znalazło się pod ręką, w końcu nie będzie rozdawać swojego uzbrojenia, zwłaszcza że nie wyglądało, by ten miał z swoją nogą uciec nawet jeśli byłby gorzej związany.
- Dziękuję, współpraca była całkiem interesująca. - Odparł uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem odbierając nagrodę.
Po minie zleceniodawcy szybko zrozumiał, że ten chyba był niezłym skąpcem, tak czy siak przy pożegnaniu jeszcze raz się uśmiechnął i nieśpiesznym krokiem opuścił cmentarz.

[zt]
Kei
 


Powrót do Miasto Kami no Hikage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość