Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Akashi » 24 kwi 2018, o 09:31

Droga do świątyni była całkiem przyjemna, mimo początkowych zgrzytów w formie żartów. Cóż nie każdy musi je rozumieć, ale i tak było całkiem dobrze. Miłe towarzystwo, zwyczajnego i ogarniętego jegomościa, który był bardzo przywiązany do swojego Boga i arcykapłana, co po pewnych słowach nabrało większej głębi. Brak okazji do luźnych rozmów przez ostatnie lata, brzmi nieco znajomo, zwłaszcza że chłopak spędził już swoje w świątyni i całkiem niedawno udało mu się z niej wyrwać, a sama podróż do świątyni była usłana miłymi rozmowami o życiu, jego długości i tym podobnych rzeczach. Oraz było tak jak chłopak się spodziewał, jego rozmówca przewyższał go wiekiem, był ponad dwa razy starszy niż on, a wyglądali tak samo pod względem młodości ciała. Jashin potrafi czynić cuda i to całkiem niezłe.
- Ja cóż, wyglądam na tyle lat ile mam, a co do otrzymania łaski... - powiedział, przerywając na chwilę swą wypowiedź, nie będąc całkowicie pewnym czy powinien o tym mówić czy też nie. Jednak nic złego go spotkać nie może, w końcu są tej samej wiary, a jednooki zgodził się iść z nim do świątyni.
- Łaskę otrzymałem będąc jeszcze dzieckiem, miałem wtedy chyba 9lat. Ojciec pozbawił mnie oka, a ja leżałem na podłodze powoli się wykrawając. Wtedy otrzymałem łaskę by móc go zabić. Następne 10 lat spędziłem w świątyni, gdzie się wychowywałem. A parę lat temu opuściłem świątynie by odnaleźć swoją młodszą siostrę. - dodał, streszczając krótko swoją historie. Nie było tego wiele, ale dzięki temu jego rozmówca może być już świadom tego, że Akashi kiedyś odwiedzał świątynie, oraz że nie jest bezrozumnym zwierzem, któremu zależy tylko na zabijaniu. Posiadał swoją głębie i swój cel, który może jeszcze zrealizować, a sam fakt że jego rozmówca jest sporo starszy może oznaczać, że on już dawno stracił bliskich, ale może dalej potrafi coś takiego zrozumieć.
- Wszystko byłoby dobrze, tylko nawet nie wiem od czego zacząć jej poszukiwania... - wydukał, wzdychając lekko na samo zakończenie swojego dialogu. Nie było to zbyt wiele, ale było prawdą, jak do tej pory błąkał się bez większego celu po tym świecie, samemu nie wiedząc gdzie zacząć poszukiwania. Jednak możliwe, że to starczy na umilenie drogi do świątyni, która znajdowała się w jednej z jaskiń. Samo wejście do niej wyglądało tak samo tajemniczo jak wyjście z niej, stare wspomnienia. Chłopak spokojnie wyszedł na przód balkonu by móc przyjrzeć się wszystkiemu z góry.
- Wygląda nieco inaczej niż ostatnio. - powiedział, pochylając się na balkonie, chwila przerwy raczej nie zrobi nic złego, a widok robił wrażenie.
- Piękne miejsce, ale raczej nie ma czasu na rozglądanie się. Idziemy normalną drogą, czy skaczemy? - powiedział, z uśmiechem na twarzy. Dawniej nie mógłby sobie pozwolić na taki skok, mimo nieśmiertelności którą już posiadał, raczej by nie wystarczyła do przeżycia takiego skoku. ale teraz raczej mógł sobie pozwolić na coś takiego, nawet jak się połamie jego ciało powinno powrócić do normalności.
- Jaki jest Arcykapłan? - zapytał się na zakończenie, przed samą metą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Exodia » 25 kwi 2018, o 14:29

Nie wiedziałeś, jak Łaska Jashina spłynęła na twojego nowego znajomego w wierze. Pięćdziesiąt lat temu z kawałkiem, bo od płota nie mógł zostać Jashinistą. Spędzone w zamknięciu, tutaj? Brzmiało niedorzecznie, tyle czasu w jakiejś grocie. Ale po zapoznaniu się z rozmachem i skalą tajemniczej społeczności, do głowy mogła wpaść myśl, że wcale nie było to najgorsze co mogło spotkać "młodego" wierzącego.
- Ach, więc sam Jashin zwrócił się w twoją stronę, gdy go potrzebowałeś. Nietypowa okoliczność, ale i takie się zdarzają. Ja musiałem się o to modlić, prosić i przechodzić różne rytuały... Masz szczęście. - odpowiedział, z iście pokerową twarzą. Zazdrosny? Może trochę, wszak dla niego oznaczało to wiele wyrzeczeń i proszenie swojego Boga. A ten tutaj dostał to za darmo. Co prawda okupił to okiem, ale nadal była to stosunkowo niska cena. Kiedy ciężka praca styka się z talentem, od razu pojawiają się zgryzoty odnośnie utalentowanego. Mężczyzna całkowicie zignorował opowieści o młodszej siostrzyczce, najpewniej uznając je za całkowicie niepotrzebne w obecnej sytuacji i bez znaczenia. Mowa była o wielkim Jashinie i jego Łasce, po co teraz wtrącać do rozmowy jakąś mała smarkulę?
- Normalną rzecz jasna. Zdziwiłbyś się ile problemów jest ze sprzątaniem takiego rozpaćkanego wiernego. A tutaj znajdziesz lepsze sposoby na zadawanie sobie bólu niż skakanie z wysokości. - mężczyzna uśmiechnął się nieco. Czyżby to była jego subtelna próba na użycie "żartu"? Może faktycznie jelita przylepiały się do podłogi i ciężko było je usunąć? A lepsze sposoby na ból? Jakieś maszyny tortur, które służyły wiernym do robienia sobie dobrze? Cóż, nie każdy musiał być od razu masochistą i mogli też bólu unikać, nie narażając się na jakieś bliżej nieokreślone przykrości. Ciężko było powiedzieć, skoro Akashi był tutaj przez kilka minut zaledwie i nie miał czasu poznać zwyczajów wiernych. Chociaż przebywał długi czas w świątyni, co nie znaczy że tutaj nie mogą panować inne zwyczaje.
- Arcykapłan - zaczął mężczyzna, schodząc po kolejnych stopniach - Kazura-dono, jest naprawdę niesamowity. Wie wszystko o wszystkim co ważne, rozmawia z wiernymi i krzewi w nich wiarę w każdym dniu. Często opuszcza swoje komnaty i przechadza się po korytarzach. Nikt nie wie jak długo żyje, ale najstarsi wierni pamiętają go jako Arcykapłana, a liczą sobie setki lat. Łaska Jashina jest w nim tak potężna, iż jego ciało pokryte jest wzorami kości, a skóra zmieniła się na czarną niczym węgiel. - Gyonji opowiadał ze spokojem, ale przepełnionym absolutnym wręcz szacunkiem i pewnością w swoich słowach. Tymczasem schodzili głębiej i głębiej kamiennymi schodami, mijając kilka rozgałęzień, kolejnych balkonów, drzwi. Ich przeznaczenia nie sposób było się domyślić, nie były jakkolwiek oznaczone. Na pewno wierni, odpowiednio zaznajomieni, doskonale wiedzieli gdzie co jest i nie trzeba im było tego tłumaczyć. Ale dla nowicjusza mogło być to mylące. Podczas schodzenia mężczyźni natykali się na ludzi ubranych bardzo podobnie do Gyonjiego. Młodzi adepci adeptki Jashinizmu, pozdrawiali się kiwnięciami głową. Niektórzy byli odziani bardziej swobodnie, jak gdyby byli tutaj tylko przejściowo. Po wejściu w jeden z korytarzy, po dość długim czasie kluczenia po schodach, na jego końcu zauważyli personę, która idealnie pasowała do opisu Arcykapłana. Skóra czarna jak smoła, śnieżnobiałe znaki na ciele, pokazujące umieszczenie kości w organizmie. Kierował się właśnie w waszą stronę. Yoshinobu Kazura we własnej osobie. Gyonji skłonił się pokornie przed jego obliczem.
- Witaj, Bracie. A ciebie wcześniej tutaj nie widziałem. Czy przyszedłeś tutaj otrzymać Dar Jashina? - jego spojrzenie i słowa nakładały fizyczną presję. A jego młodzieńczy wygląd nie był zasadniczo niczym nowym, gdyby nie ogromny czaszkowy wzór na twarzy pewnie podbijałby niewieście serca na całym świecie. Gdyby tylko jego twarz wyrażała cokolwiek, poza całkowitą obojętnością.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2593
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Mujin

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Akashi » 25 kwi 2018, o 20:41

Wszystko poszło dobrze, dotarcie do świątyni się udało, ale niestety zwiedzanie nie było w cenie. Niestety nic na to się nie poradzi, czasami tak musi być. Jednak chłopak miał okazje dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy, a mianowicie tego jak osoba, z która tutaj przybył zdobyła błogosławieństwo. Młodzieniec nawet się nie spodziewał, że tak ciężko może być zdobyć łaskę Jashina, on nie robił nic specjalnego, a nawet robił coś przeciwnego do woli Boga. Troszczył się i dbał o młodszą siostrę. Troszczył się o życie rodziny, która zostawiła mu mama. Tylko czy to miało jakieś znaczenie? W końcu nie to było celem wizyty chłopaka, ale spotkanie z liderem, do którego miało dojść po przechodzące się po świątyni, która rozmachem robiła olbrzymie wrażenie, a sam Lider także należał do ciekawych osób, gdyby nie jego wygląd wieczny tryb sługi, na prawdę ciekawe i interesujące, tylko jak on to robił?
- Zgadza się, przybyłem po Dar Jashina. - odpowiedział chłopak, kłaniając się jak jego towarzysz, nie wiedział w sumie jak się zachować, miał pod tym względem zerowe doświadczenie.
- Jeżeli nic nie stoi na przeszkodzie, chciałbym zacząć od razu. Chciałbym znaleźć jeszcze dla siebie jakąś pracę, potrzebuje sporo informacji i wiedzy. - dodał, podkreślając, że zależy mu na czasie, a zarazem że nie planuje zabawić zbyt długo w Ryuzaku. Może to pozwoli mu zdobyć jakaś wiedzę od Lidera, albo polecenie wyruszenia w pewne miejsce. Przez co w tym momencie był w pełni gotowy na przystąpienie do przyjęcia daru, oraz na wykonywanie wszelakich poleceń jakie będą z tym związane, nawet obnażenie się przed wszystkimi kultystami, a zwłaszcza kultystkami
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Natsu » 28 kwi 2018, o 15:14

Kapłan obserwował. Swoim spokojnym wzrokiem pozbawionym uczuć niby stały element oprawy wszystkich pomieszczeń ciągnących się trzy piętra pod ziemią. Pochodnie i świecie oświetlały drogi. Chyba łatwo byłoby się tutaj zgubić, gdyby tylko jakakolwiek zagubiona istota miała szansę się tutaj dostać. Nie miała. Zimne, pozbawione uczuć mury. Zimny, wyzuty z emocji Arcykapłan. Każdy kamień, który słyszał echa przeszłości i każdy mebel, który pomimo upływu czasu nie zbutwiał, był jednością z człowiekiem, którego widziałeś przed sobą. Mimo to nie rozpływał się jak mgła i nie rozpłynąłby się również, gdybyś wyciągnął do niego rękę. Uderz go, nic złego się nie stanie. Twój pośpiech nic nie znaczył w wiekowych murach, nie pojawiły się jednak żadne słowa reprymendy.
- To Akashi, Arcykapłanie. Jashin wysłuchał jego modlitw i odwiódł od Takamagahary. Chce dołączyć do naszego Bractwa i służyć Jashinowi.
Arcykapłan spojrzał na osobę, która cię tutaj przyprowadziła i odprawił go gestem. Mężczyzna pokłonił się głęboko.
- Niech Łaska Jashina prowadzi Cię, Bracie. - Poruszał się cicho, kiedy tym pożegnaniem zostawił cię sam na sam z Arcykapłanem. Względnie sam na sam. Wielka sala podparta filarami nie była pusta. Pojednczy bracia i siostry, którzy wcale nie nosili na sobie habitów, odprawiali swoje modły, rozmawiali szeptem, albo oprawiali właśnie swoją ofiarę rozciągniętą na ołtarzu. Jedyną pewną rzeczą było tu chłodne powietrze, które przesuwało się dreszczem po skórze, a które uznałbyś za nieprzyjemne, gdyby tylko takie drobnostki naprawdę cię obchodziły, oraz jęki powoli dogorywających. Wtapiały się w tło muzyki strzelających pochodni.
- Jesteśmy wiernymi, którzy służą jednemu Bogu. Jesteśmy jego dłońmi w niesieniu pomsty, jego narzędziami w poszukiwaniu przyjemności. Jesteśmy jego sercami, które nigdy nie przestaną bić, skąpane w jego łasce. - Obrócił się powoli i ruszył w kierunku głównego ołtarza, na którym spoczywała misa. - Dołączenie do Bractwa sprawi, że już nigdy nie będziesz mógł wyrzec się Jashina ze swego serca. Tatuaż, który ozdobi twoje ciało, będzie powodem twojej dumy, lecz nie głupoty. Ciemna masa, która służy nam za ofiary, w wielkich grupach nawet dla nas, Dzieci Boga, jest niebezpieczna. - Mężczyzna zatrzymał się dopiero przy ołtarzu, na którym w misie biło serce zalane krwią. Kazura wysunął jedną z szuflad spod kamiennego stołu i zaczął wykładać na ołtarz przyrządy do tatuowania ciała. - Twoja praca będzie musiała zaczekać. Inicjacji nie da się przyśpieszyć. - Raczył w końcu odpowiedzieć na twoje pytanie. - Poszukiwanie wiedzy i siły jest rzeczą chwalebną. Raduje się me serce a wraz z nim serce Jashina, że odnalazłeś swoją drogę do murów Shinko no Shizo. Zapytam ostatni raz - jesteś gotów poświęcić się dla Bractwa tak, jak Bractwo poświęci się dla Ciebie?
Avatar użytkownika

Natsu
 
Posty: 2315
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 18:36
Wiek postaci: 0
Multikonta: Natsume

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Akashi » 22 cze 2018, o 10:00

Świątynia wyznawców jashina, ciekawe miejsce i jak na razie jeden cel przywiódł tutaj Akashiego, chęć oddania się swojemu bractwu i służenia mu. Oddania się w całości swojej wierze, bez żadnego zawahania? Jakoś średnio to do niego pasuję. Zwłaszcza ostatnie zdanie arcykapłana mu to uświadomiło, na jego szczęście chyba w ostatniej chwili, w której mógł zrezygnować z tego pomysłu i opuścić świątynie nie narażając się przy okazji na dodatkowe ozdoby na ciele. - Poświęcenie... Nie jestem pewien. - odparł zatrzymując się tuż przed ołtarzem i swym liderem. - Mam chyba jeszcze jedną rzecz do zrobienia nim podejmę taką decyzje. - dodał ze spokojem, a jego w głowie pojawił się jego pierwszy cel, którym było odnalezienie jego młodszej siostry. Pierwotny i najważniejszy cel jego wiecznego życia. - Muszę odzyskać to co straciłem w przeszłości. Póki tego nie zrobię nie będę mógł się w pełni poświęcić kultowi. Wybacz mi arcykapłanie. - powiedział, oddając pokłon i lekko cofając się od ołtarzu. - Jeżeli nie masz nic przeciwko, chciałbym opuścić świątynie i wyruchać ponownie w podróż. - wypowiedział, prostując się, by móc spojrzeć prosto w oczy rozmówcy. Wiele do stracenia nie miał, a w tym momencie raczej go tutaj nie zabiją. Prawdą było, że chłopak ciągle nie wiedział co chce osiągnąć, przez co pełne poświęcenie nigdy nie wchodziło w rachubę. A jeżeli arcykapłan nie miał nic przeciwko, jednooki ze spokojem skierował się ku wyjściu ze świątyni, by móc odetchnąć świeżym powietrzem.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Exodia » 26 cze 2018, o 23:07

Rozmowa przebiegała całkowicie spokojnie, w pewnym sensie aż zbyt spokojnie. Mężczyzna nie przejawiał zachowań typowych dla innych ludzi. Wydawał się być w stanie, w którym nic nie mogło go ruszyć. Czy był to bezpośredni efekt jego obcowania z wiarą? Dar od samego Jashina, dający mu światłość umysłu? Wyzbycie się uczuć za pomocą medytacji i treningów? Jakiekolwiek wnioski bez dowodów nie miały sensu. Można było tylko insynuować. Każde jego słowo aż ociekało chwałą dla Jashina, o ciemnych masach służących jako ofiary. O poświęcaniu się dla niego całym swoim jestestwem. Nic więc dziwnego, że u Akashiego mogła zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza. Że ta cała Łaska Jashina to rzecz która nie jest mu aż tak niezbędna do życia i szczęścia. Zwłaszcza, że miał niby jakieś inne sprawy. Może wymówka słaba, ale nie można było odmówić samego fakty jej istnienia.
Najwyższy Kapłan patrzył się na Akashiego, czekając na jego decyzję. W pomieszczeniu z kamiennym ołtarzem, z kolumnami podtrzymującymi strop, gdzie słabe światło dziesiątek świec i pochodni kumulowało się i tworzyło nietypową, tajemniczą aurę. Młody Jashinista podjął decyzję. Łaski nie będzie. Arcykapłan spojrzał badawczo na młodego Jashinistę, jak gdyby próbując prześwietlić go na wylot swoimi oczyma. Jednak zamiast potencjalnego gniewu, zrezygnowania czy jakiejkolwiek negatywnej reakcji, mężczyzna delikatnie się uśmiechnął, jak gdyby w akcie zrozumienia.
- Potrzebujesz czasu na decyzję, to w pełni zrozumiałe. Przyjęcie Łaski Jashina to dobrowolna decyzja, spokojnie zatem. Prosiłbym jednak, aby następna wizyta tutaj miała na celu wyłącznie przyjęcie daru Bożego. Nie wspominaj też niewiernym o położeniu naszego domu. To wszystko, możesz iść. - odrzekł, po czym zaczął zmierzać wgłąb pomieszczenia. Powiedzieć przeprowadzającym rytuał, że będzie o jednego tatuowanego mniej? Czy dla Akashiego, który miał w tym momencie wyraźną chęć opuszczenia świątyni, było to jakkolwiek ważne?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2593
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Mujin

Re: Shinkō no Shinzō - 信仰の心臓

Postprzez Akashi » 27 cze 2018, o 08:07

Po nawet udanej rozmowie z arcykapłanem, Akashi był zadowolony, że nie spotkają go żadne konsekwencje z powodu jego słów i zmiennej decyzji, a sam rozmówca ciągle pozostawał jakiś dziwny. Spokojny i opanowany pozbawiony emocji, które zapewne zanikły wiele lat temu, a w nim pozostała jedynie wiara w jedynego i najpotężniejszego Boga. Jednookiemu ciężko było coś takiego zrozumieć, samemu nigdy czegoś takiego jeszcze nie doświadczył, a nim samym kierowały głównie emocje, które wytyczały ścieżki przez niego obrane. Małe cele, które niezbyt wybiegały w przyszłość chłopaka, poza jednym najważniejszym, odnalezieniem siostry. Chociaż teraz przydałoby się skupić też na czymś innym. - Dziękuje za zrozumienie. - odparł chłopak, oddając pokłon arcykapłanowi, by po chwili obserwować go jak się oddala, niezbyt go do obchodziło w jakim celu, ważne że nie miał zamiaru uśmiercenia chłopaka. Samemu także długo już nie stał w świątyni, mimo ciekawości jak wygląda cały obrzęd nie czekał na jego rozpoczęcie tylko skierował się ku wyjściu z jaskini. Droga powrotna również była imponująca, nie ma co do tego wątpliwości, a różnica w powietrzu także była odczuwalna, przyjemne lekkie powietrze oraz powiew wiatru, potrafiły sprawić olbrzymią przyjemność, a sam młodzieniec był gotowy do wyruszenia do miasta i zaopatrzenia się w nowe uzbrojenie, by po czym móc spokojnie przystąpić do treningów w jakimś odosobnieniu.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Poprzednia strona

Powrót do Shinkō no Shinzō (Świątynia Wyznawców Jashina)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość