Brama wjazdowa do Hanamury

Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lut 2018, o 18:55



- Brama wjazdowa do Hanamury -- Hanamura -
Obrazek



Wrota prowadzące do głównej dzielnicy w Hanamurze , miejsce które wręcz nie daje się ominąć gdy chcemy wkroczyć do miasta. Stacjonujący na niej strażnicy każdego dnia przepuszczają wielu kupców mających sprzedać swoje towary na targowisku, bądź też zaopatrzeniowców wiozących sprzęt na uzupełnienie sklepowych półek o nieco szczególniejszej specjalizacji. Nie oznacza to, że tylko parający się handlem mogą wkroczyć do miasta. Równie często bramę przekraczają podróżnicy, odkrywcy, a na samych mieszkańcach kończąc. Nie jednokrotnie zdarza się też, że przez bramę przechodzi grupa rolników z pobliskich wiosek. Strażnicy pełnią swój obowiązek z największą pieczołowitością, w końcu to właśnie im, elicie powierzono ochronę bramy miejskiej, a co za tym idzie, żyć mieszkańców miasta, oraz wielu innych kolegów po fachu. Niedaleko samej bramy znajduje się drobny, nic nie znaczący wręcz posterunek w którym stacjonuje kilku kolejnych strażników miejskich, z budynku tego dokonuje się zmiana warty pomiędzy przydzielonymi do ochrony wjazdu miejskiego wartownikami, zbyt mały jednak by nazwać go garnizonem.


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Ame » 25 lut 2018, o 00:12

Po skończonej pracy poszedł za rudowłosą. Usiadł na wskazanej przez kobietę poduszce. Dzbanek, jak można sądzić po intensywnym zapachu, wypełniony specyficznym alkoholem, położyła na biurku. Po raz kolejny wyjęła karteczki, tym razem z rękawa i z przytłaczającą prędkością uformowała z nich coś na kształt filiżanek. Postawiła improwizowane naczynia przed swoimi wspólnikami i nalała do nich odrobinę trunku.
- Nie odmawiam napojów, zwłaszcza tego rodzaju - mówiąc to oblizał się jak ofiara klęski głodu po zażyciu Apetizera. - Ale teraz nie będę pić. Strażnicy mnie wyczują, od razu pomyślą, że jak to tani robotnik - podbierałem transportowany towar. Od razu odkryją nasz i tak niezbyt finezyjny plan. - mówiąc to delikatnie odsunął papierowy kubeczek w kierunku przemytniczki. Oczywiście jego słowa były prawdą, jednak miał jeszcze jeden motyw. Nie ufał rodzeństwu na tyle, aby zaryzykować napicia się z nimi czegokolwiek. A wiadomo, że Hozuki nie wielbłąd i napić czasami się musi.
- Nie o zemstę? Nic już nie rozumiem. Nie ważne. Po prostu zróbmy swoje. - Mówiąc to wstał i zaczął chodzić po pomieszczeniu niepewnym krokiem. Chciał akcji, nie mógł już usiedzieć na miejscu. Niecierpliwie krążył wokół nich. Nie wydawali się zwracać na to uwagi i ze spokojem dopijali swoją porcje trunku. Od czasu do czasu Ame z pewną dozą fascynacji patrzył w pomarańczowe oczy Sakki. Miał wrażenie, że za każdym łykiem dziwnego napoju, zaczynają płonąć. Arro z kolei wydawał się tylko moczyć usta, to nawet pokrzepiające biorąc pod uwagę, że ten będzie go asekurował.
- Dobra, jedziemy z tym! - krzyknął gdy skończyli pić i przedstawili mu jak widzą przeprowadzenie tego przedsięwzięcia. Nie miał co do tego żadnych zastrzeżeń, gdyż na coś takiego w przybliżeniu się wcześniej umawiali. Sakka poszła od razu w kierunku wozu, zaś jej brat zaczął czegoś szukać, nim Rekin zdążył zadać pytanie, ten wyciągnął katanę, którą przywiesił przy pasie.
- Powodzenia i nie spieprz tego, dziadku! - powiedział po czym uśmiechnął się szeroko, aby dać jasno do zrozumienia, że teraz już żartuje. Przy okazji wyeksponował swoje uzębienie. Po tej wymianie grzeczności poszedł w ślad za przemytniczką.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lut 2018, o 01:17




Misja Rangi - D - 19/...

- Rok 384 - Lato - Ame Hozuki
- Hanamura -
- Brama miasta -- Karmazynowy trunek -
Obrazek



Po jeszcze drobnym przygotowaniu wszyscy wiedzieli co mają robić, w tej właśnie chwili Arro wsiadł na przód i rozpoczął wyprowadzać wóz z magazynu. Sakka z kolei zajęła się zamknięciem budynku na cztery spusty. Zajęło jej to chwilę, w końcu musiała najpierw zebrać nieco swoich materiałów, w domyśle kartek, a następnie, gdy Arro, oraz Hozuki opuścili budynek to przysiadła się na chwilę do nich do powozu. Klepnęła młodego w ramię przewracając między palcami monetą którą od niego otrzymała. Płomiennooka zdecydowała się jeszcze coś powiedzieć nim opuści ich towarzystwo - Mimo, że to pamiątka... Użyj jej jeśli będziesz musiał - odparła zerkając na tanto przy pasie chłopaka. Schodząc z powozu klepnęła jednego konia w zadek, brat zaśmiał się, zerkając na młodego rekina. Wtedy też ruszyli powoli przed siebie drogą.

Podczas swojego przejazdu natrafiali na wiele osób przechadzających się ulicami przez co sama droga do bramy nieco się dłużyła, w końcu musieli czekać aż przejadą inne wozy czy też ludzie przejdą przez ulicę, z jakiegoś powodu nie wszyscy omijali akurat ich wóz jak w sumie nakazywał rozsądek. - Wiesz, nie chciałem rozwijać tego wątku bardziej, ale Ishiwariego ścięto następnego dnia. Oboje przy tym byliśmy, ścieli go właśnie za morderstwo Yoshino. Chociaż to nie prawda. Może i ona wygląda na radosną... Eh, młody, powiedz mi, masz kogoś na kim ci zależy? - Rzucił ostrowłosy wpatrując się przez chwilę w młodego rekina, jakby licząc na nieco dłuższą odpowiedź.

Minęło kolejne kilkanaście minut jazdy, wtedy też spostrzegli bramę. Stał przy niej jeden powóz, dokładnie był przez strażników sprawdzany, kręciło się w około niego dwóch. Wtedy też Arro skinął do młodego i wyskoczył z powozu wbiegając w pobliską alejkę.

Ame został sam na powozie, mógł jedynie kontynuować misję według planu. Gdy już dotarł do bramy i został przepuszczony do kontroli podeszło do niego dwóch strażników, lustrując przez chwilę chłopaka, oraz powóz wzruszyli ramionami. Jeden z nich podszedł do tyłu wozu i zaczął zaglądać do poszczególnych beczek. Drugi głaskał konia który znajdował się blisko niego. - Co tam wieziesz chłopaku? - Przyjrzał się uważnie młodemu który siedział na powozie, zwracając uwagę na wszystko, na jego kły, kolor włosów, oraz na to co znajdowało się przy jego pasie. Widząc ostrze zmrużył lekko oczy mówiąc - Pokaż mi to - Zaczął wyciągać ręce, dosyć gwałtownie w stronę młodocianego rekina.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Ame » 25 lut 2018, o 13:45

Wraz z Arro udał się na wóz, aby od początku skupić się na swojej części zadania. Sakka jeszcze zbierała swoje gadżety i zamykała magazyn. Z daleko było słuchać łoskot wszelkich mechanizmów zamykających ukryte drzwi. Delikatnie przysiadła się do nich gdy definitywnie opuściła magazyn. Klepnęła Rekina w ramię, cały czas bawiąc się jego monetą.
- Dodatkowe ostrze zawsze się przyda. - odpowiedział na jej słowa otuchy. - Nie sądze, że ten miedziak przyda ci się w walce, ani że posiada jakąś szczególną wartość, gdyby jednak znalazł jakieś nieprzewidywalne zastosowanie - nie wahaj się. - Nie za bardzo wierzył w możliwości wykorzystania tego drobnego przedmiotu, więc śmiało odpowiedział w ten sposób, aby się odwdzięczyć. Delikatnie pogładził ją przy tym po ramieniu. Nie był w stanie powiedzieć czy chciał się zrewanżować za wsparcie czy jednak była to magia rudych i piegowatych stworzeń płci żeńskiej. Schodząc z wozu klepnęła w zadek - niestety konia. Cała ta sytuacja rozbawiła przemytnika, który jeszcze kierował wozem.

Przejazd sam w sobie nie był porywającą przygodą, ich środek transportu wlókł się niemiłosiernie, przechodnie nie ułatwiali wcale zadania. Wąskie uliczki nie pozwalały na swobodne wyminięcie się dwóch wozów i przez to dość krótki dystans pokonali w o wiele dłuższym czasie niż Hozuki przypuszczał. Jechali w ciszy, jednak znudzenie wygrało i Arro pękł pierwszy.
- Hm, zastanawiałem się nad tym. Wcześniej przypuszczałem, że Ishiwari gnije w jakimś lochu. Czyli jednak jego trud skończon. Musi jej być ciężko. - odpowiedział na wyznanie współtowarzysza. Czyli jednak Ishiwari nie żyje, jednak dalej kwestia tanto, które zwisało teraz u pasa Ame, pozostaje jedną wielką niewiadomą.
- Nie za bardzo, rzadko się przywiązuje. - odpowiedział, lecz dobrze wiedział, że mówiąc - kłamie. Nie chciał, aby w razie gdyby coś poszło nie tak, ci dwoje szukali zemsty na Kaito. Jeżeli mężczyzna liczył na jakieś dołujące wyznanie to się przeliczył. Chyba go to zniechęciło, gdyż do końca panowała cisza. Może to i lepiej - gwarancja do bramy i tak dalej. Gdy byli blisko, Arro bez słowa oddał wodze Rekinowi i pobiegł w jedną z bocznych alejek. Wszystko na razie szło zgodnie z planem. Kontynuował misję według planu. Jeżeli dojdzie do rozróby, to miał wrażenie, że przemytnik go nie wystawi i ruszy mu na pomoc. Chyba przeszłość go czegoś nauczyła i mimo niewielkiego stażu ich znajomości, ten nie będzie w stanie uciec w takiej sytuacji po raz drugi. Wóz leniwie zbliżał się do celu, zaś strażnicy co raz uważniej wpatrywali się w najeżdżający wehikuł. Już wiedział jak to rozegra. Wyszczerzył kły gdy nawiązał kontakt wzrokowy z wojownikami. Niech nie mają żadnych wątpliwości co do tego z kim tańczą. Nie obyło się bez przeszukiwania i zbędnych pytań.
- Jestem z klanu Hozuki, w Nami-shin mamy problem z źródłami wody. Cesarz w całej swej hojności i mądrości wysyła tam transporty wody. Specjalna woda, nasączona zapachowymi olejkami i przetrzymywana w specjalnych beczkach - stąd dziwny zapach, ale możecie spróbować, to zwykła woda. Nie przesadzajcie tylko, bo to dar dla naszego Shirei-kan. - Teraz wystarczy modlić się, aby uwierzyli w tę bajeczkę i nie doszło do mordobicia. Problem zaczął się gdy jeden ze strażników zaczął wyciągać ręce w kierunku tego nieszczęsnego tanto. Faktycznie mogli skojarzyć tę broń. Widząc zainteresowanie przedmiotem, spokojnie podał ostrze podejrzliwemu człowiekowi.
- Prawda, że ładnie wykonane? Powiedzieli mi, że mogę sobie zatrzymać, gdy było już po egzekucji. Okropne morderstwo, to trzeba przyznać, ale robota pierwszej klasy! - mówił z przejęciem, miał nadzieje, że jego oczy również emanują fałszywym zachwytem.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lut 2018, o 15:10




Misja Rangi - D - 21/...

- Rok 384 - Lato - Ame Hozuki
- Hanamura -
- Brama miasta -- Karmazynowy trunek -
Obrazek



- Problemy ze źródłami wody powiadasz? Jasne, jasne, masz na to jakiś papier? W końcu teraz, jego hojność chciałaby zostać doceniona, nie sądzisz? - Chwycił łapczywie za tanto podane mu przez chłopaka, wyciągnął je z pochwy, wtedy gdy tak je obracał i oglądał każdy mógłby spostrzec mieniące się imię "Ishiwari" na powierzchni ostrza, nie było ono ze zwykłej stali, to było coś innego, nie byłeś pewny co. Inicjały na pochwie? Imię na ostrzu? Wszystko to wydawało się łączyć w jedną całość. - Naprawdę świetna robota, czyli oglądałeś egzekucję, tak? Jak było, co czułeś? - Wyszczerzył swoje zęby w kierunku rekina, tak jak tamten zrobił to wcześniej, oparł swoją nogę o stopień przy wozie bawiąc się ostrzem przy swoim kolanie, to przecierając je lekko materiałem ze swoich spodni.

Drugi strażnik w tym czasie otwierał i zaglądał do każdej z beczek, cały czas przesiadywał na tyle powozu, nie wtrącał się w rozmowę, co jakiś czas przypatrywał się swojemu koledze lub też i tobie, w końcu nie dzieliła was duża odległość. Za wami nie było nikogo więc mógł pozwolić sobie na drobne ociąganie przy wykonywaniu swoich obowiązków. Na samej bramie od której dzieliło cię w tej chwili kilkadziesiąt metrów stało dwóch kolejnych facetów odzianych w zbroje strażnicze, ci jednak stali twardo i nie ruszali się z miejsca.

- Coś dziwnie pachnie ta woda, tak jak mówiłeś... Hmm, słodki ten zapach, co to za beczki? - - Powiedział strażnik na tyle powozu, nie odstępując od uważnego sprawdzania okrągłych pojemników, zerkał tak jak wcześniej w twoją stronę przysłuchując się odpowiedzi, nie omieszkał uśmiechnąć się w stronę kolegi który właśnie bawił się tantem

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Ame » 26 lut 2018, o 21:05

Cholerna sentymentalność i przywiązanie do pamiątek rodzeństwa właśnie wpieprzyła się między wódkę i zakąskę. W głowie Ame ten plan stopniowo ewoluował, aż do momentu osiągnięcia najgorszego punktu podróży - bramy. Miał wrażenie, że jak zwykle zapiął wszystko na ostatni guzik, lecz zapomniał o najprostszym detalu - o tym, że może mieć pecha i natknąć się na tych samych strażników. Biednemu zawsze wiatr w oczy. Chciał załatwić to miłym podstępem - jedwabną rękawiczką, niestety w tym momencie na nią będzie musiał nawlec standardowe rękawice z żelaznymi okuciami. Wszystko to oczywiście w sensie metaforycznym.
- Papiery na problemy ze źródłami, o których cesarz dowiedział się godzinę temu?! Z kutasem na łby się zamieniłeś?! Ma teraz pełne ręce roboty przy festiwalu! Że też zawsze ja muszę jechać pierwszy i użerać się z bandą łapówkarzy. Po mnie jadą następni. Jak sądzisz, od każdego ściągniesz należność czy jednak cesarz każe cię wcześniej powiesić?! - ze strony chłopaka był to oczywisty blef, jednak całość jego historii wydawała mu się na tyle spójna, aby zaryzykować taką zagrywkę. Siedząc cicho i tak w tym momencie nie miałby innej szansy uniknięcia wykrycia. To oczywiste, że takie papiery nie istnieją. Dokumenty na problem ze źródłami wody, phi.
- Nic nie czułem, to rzadkość żeby taki śmieć jak tamten miał jednak przy sobie taki skarb jak to co trzymasz w rękach. - Jak się zaczęło grać złego glinę, to trzeba grać go do końca, chociażby miał spaść bezcenny kapitel ciała. Bawiła go ta cała szopka z próbowaniem zawartości beczek. Dopóki nie rozbiją drewnianych bali to i tak nie wykryją przewożonej kontrabandy. Z drugiej strony jeżeli je rozbiją to i tak przegrali i pozostanie salwowanie się ucieczką. Życie bywa przewrotne. W ostatecznym rozrachunku było ich dwóch na czterech i to pod warunkiem, że Arro go nie wystawi. Wplątał się w to całe bagno a obok nie ma nawet jego sidekick'a w postaci Kaito. Nie można też ukryć, że jego gniew nie był czystą grą aktorską, pachołek z pod bramy zadziałał mu na nerwy, stoi taki pod bramą i myśli, że może się dotykać wszystkiego. Hozuki wziął w tym czasie głęboki oddech, może nawet dwa. Z większym spokojem zwrócił się do drugiego, który z uporem maniaka sprawdzał każdą beczkę.
- Jak możecie zauważyć, zależy mi na czasie... - powiedział młodzieniec nie przerywając kontaktu wzrokowego z cieciem, który przeszukiwał te nieszczęsne, drewniane naczynka.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 lut 2018, o 16:55




Misja Rangi - D - 23/...

- Rok 384 - Lato - Ame Hozuki
- Hanamura -
- Brama miasta -- Karmazynowy trunek -
Obrazek



Strażnik cofnął się odrobinkę unosząc lekko tanto ku światłu, skrzywił lekko swoją pozę przekrzywiając głowę, uśmiechał się krzywo, jakby próbował ukryć swoje rozbawienie i po prostu nie zacząć się śmiać - Godzinę temu... I już wszystko jest gotowe, wysłane do tego w trasie? A to dobre... Słyszałeś go Jin? Powiedział, że jadą następni... - Odwrócił się ponownie w kierunku młodego rekina - Gdyby jechali następni śmieciu to byśmy dostali przykaz was przepuszczać, a tak nie masz żadnych papierów... A chciałem cię przepuścić... Ta twoja niewyparzona gęba. -

Wtedy obydwaj strażnicy rzucili się w stronę Ame'go, jeden od strony jego pleców, a drugi od jego boku starając się złapać go i zrzucić z powozu. Strażnik sprawdzający beczki, Jin rzuca się na twoją szyję starając się cię przydusić, napiera jednocześnie całym swoim ciężarem na ciebie chcąc zepchnąć cię z powozu. - Nawet nie wiesz jak bardzo mnie sprowokowałeś, a tak dla jasności, tego tanta nie było w rzeczach mordercy, ktoś je ukradł nim zdążyliśmy się nim nacieszyć. Prawda, Jin? - Spojrzał na swojego kamrata podczas gdy siłowali się z rekinim chłopakiem. - Ano, miało być naszą premią... Wygląda na to, że jednak będzie, w końcu złapaliśmy tego trzeciego - - Mówił lekko przez zaciśnięte zęby, w końcu był skupiony na włożeniu wystarczająco siły w swoje dłonie, oraz ciało by móc zrzucić młodego mężczyznę z powozu na bruk.

W tym samym czasie dwójka strażników stojących przy bramie zauważyła sytuację przy powozie, przygotowali broń, jednak nie ruszyli, póki co jedynie obserwowali sytuację, prawdopodobnie liczyli, że Jin, oraz jego partner poradzą sobie bez ich ingerencji. Po Arro natomiast nie było ani śladu, nawet gdyby udało ci się rozejrzeć nie dostrzegł byś go ani w żadnej uliczce, ani na żadnym z pobliskich dachów.

Czy to już koniec przygody młodego rekina? Czy jest on w stanie poradzić sobie ze strażnikami? Czy spędzi resztę życia w Hanamurskim lochu? To się jeszcze okażę, ponieważ w młodym Hozukim płynie gorąca krew i posiada on wolę walki, inaczej przecież nie prowokował by strażników w tak oczywisty sposób, na pewno ma on jakiś plan na taką ewentualność. Powinien on jednak wiedzieć, że każde jego działanie, oraz każdy plan na jaki się zdecyduje wiąże się z ryzykiem, dodatkowo konfrontacja ta raczej nie wpłynie dobrze na jego relację z Hanamurskimi służbami porządkowymi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Ame » 28 lut 2018, o 15:21

W pełni zdawał sobie sprawę z tego, że zaryzykował i postawił wszystko na jedną kartę. Niestety oponenci okazali się sprytniejsi niż tost z masłem i sprawdzili. Tak na prawdę nie miał żadnej innej opcji, gdyż nie miał żadnych dokumentów. Plan był dobry, lecz pokonała go biurokracja. Teraz akcja będzie musiała potoczyć się szybko. Nie miał nic do stracenia, gdyż ze słów strażnika jasno wynikało, że w zasadzie jest już wplątany w zabójstwo i podzieli los tego nieszczęsnego Ishiwariego jeżeli da się złapać. Miał nadzieje, że Arro tym razem na prawdę nie stchórzy. Zapomnieli ustalić jakiegokolwiek hasła na wypadek pilnej potrzeby jego interwencji. Jeżeli przemytnik się zjawi i rozpocznie walkę, to Hozuki będzie próbował doskoczyć do drugiego ze strażników. Ame co raz bardziej zdawał sobie sprawę w jakie bagno się wpakował. To jest najwyższy czas, aby skorzystać ze swojej broni ostatecznej, niczym Pudzianowski - tanio skóry nie sprzeda.
- Panowie, strasznie ze mnie śliski typek, nie próbujcie - usuńcie się z drogi. - Po tych słowach próbował zeskoczyć z wozu w kierunku, z którego mniej więcej spodziewał się odsieczy. Po ewentualnym lądowaniu chciał wyciągnąć miecz, aby mieć się czym bronić. Sytuacja jest odpowiednia do użycia pewnej zagrywki za pomocą ostrza. Perspektywa siedzenia w lochu niezbyt go zachwycała, ale mleko się już rozlało, więc zostało mu się stawiać do końca, bo poddawać się też nie ma sensu. Do dyspozycji miał cały czas swojego asa w rękawie. Nie da się go tak łatwo zranić. Potężna wichura łamiąc duże drzewa, trzciną zaledwie kołysze. Dwóch strażników czatujących na dalszym posterunku wydają się ignorować jego istnienie, więc w ostateczności został tylko jeden na dwóch, przynajmniej na chwile. Oddanie im ładunku i próba ucieczki miała większą szansę się powieść, lecz wtedy nawali, a on nie lubi marnować czasu. Najwyżej dadzą za nim list gończy i będzie musiał uciekać z Hanamury do czego i tak przecież dążył, a na marginesie też jest fajnie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Offtop:
Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Defrevin » 28 lut 2018, o 20:14

Akcja fabularna zostaje na razie zatrzymana. Dalszy ciąg tego zostanie poprowadzony przez moderację/adminsitrację fabularną, ze względu na znaczną szkodę społeczną (znaczy atak na strażników).

Howgh!
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2115
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Natsu » 28 lut 2018, o 20:51

INTERWENCJA FABULARNA

Mżyło.
Dni takie jak te nigdy nie były dobre. Nie mogły być dobre. Mokre jak brzuch ryby ulice, konie człapiące leniwie po kałużach i zapadający się w tym wszystkim ludzie. Błoto przyklejało się do płaszczy i było wszechobecne, tak samo jak zapach jodu - doskonale ci przecież znany. WAM znany.
Moi mali, słodcy Przyjaciele.
Mżyło.
Dni takie jak te nigdy nie były dobre, chyba że spędzało się je w ciepłych knajpach, których wnętrza wypełnione były wonią grzańca. Stąd daleko było do jakiekolwiek knajpy i jeszcze dalej do przytulnego, ciepłego domu, w którym na jednego czekała matka, na drugiego babka, a na trzeciego pies, bo przecież nigdy nie uda mu się zaruchać. Takie życie. Tu było to błoto, był cholerny deszcz, który przylepiał włosy do karku i zwilżał ubranie do nieznośnych stopni. Byli też, zadziwiające, ale ludzie. Jak to już bywało po wielkich festiwalach, na wielkich, głównych drogach przy wielkich, głównych bramach. Wiecie, ten niezręczny moment, kiedy wszyscy zaczynają na raz wybywać z miasta, bo nie było już czego w nim szukać. Ludzie, którzy nie od razu spostrzegli się, co się dzieje i nie od razu pomyśleli "och jejku, jejku, tutaj zaraz będzie walka!", skoro nawet główni zainteresowani tego nie przewidzieli. Wóz został zatrzymany, odjechał na bok, żeby nie blokować ruchliwej drogi i wtedy zaczął się przegląd. Mógł się skończyć lepiej, co nie? Sorry, taki mamy klimat. Strażnicy bywali różni. Byli głupi, byli płytcy, byli tacy, których można było przekupić i ci wredni, którzy potrafili cię skopać za krzywe spojrzenie. Po ich stronie zawsze stało to, że było ich więcej. I że reprezentowali prawo. Ci tutaj? Sama nie wiem. Na nieszczęście dla ciebie - mieli coś w tej czaszce. Nie zdziwili się zbytnio, kiedy zamieniłeś się w wodę, w końcu tak jak oni tutaj - byłeś tutejszy.
- Rzuć broń i poddaj się, a nic ci się nie stanie. - Mężczyźni sięgnęli po swoje bronie, ale nie skoczyli na ciebie natychmiast. Kłamali? No raczej, skoro jeszcze przed momentem ściągali cię siłą z tego wozu. Pssst. W tajemnicy ci zdradzę, że wcale na kłamców nie wyglądają. Ludzie wokół zdążyli się rozpierzchnąć, parę osób krzyknęło, wystraszonych przepychanką, ale ja cię świetnie rozumiem, Ame. Naprawdę. W końcu kto chciałby gnić w kiciu? Strażnicy sobie nie żartowali. Owszem - przemyt, stawianie oporu funkcjonariuszom... no, za takie rzeczy nie uchodziło się na sucho. Ale o ile wcześniej nawet skłonni byli do heheszkowania i rozmawiania z tobą, tak teraz na ich facjatach zagościło pełne skupienie. Diametralna zmiana. Jak zawsze, kiedy shit is getting serious. Wybory, wybory, wybory... wszyscy przed nimi stajemy i czasem trzeba wybierać między gorszym złem, a niczym.
Jeśli rozumiesz, co mam przez to na myśli.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2248
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Ame » 28 lut 2018, o 22:54

Wygląda na to, że Ame był skazany wyłącznie na siebie. Odczuwał narastającą wściekłość - nie tylko wobec strażników, których najchętniej by wypatroszył, ale też na swojego kompana, który zawiódł na całej linii. Z drugiej strony jakim wsparciem jest jeden człowiek z kataną, który już raz nawalił w takiej sytuacji. Wśród tworzącego się z losowych przechodniów tłumu zainteresowanych, nie był w stanie wypatrzeć żadnej przyjaznej duszy. Prawdopodobnie już został ogłoszony alarm, a posiłki są w drodze. Jego szanse malały z każdą sekundą. Straż okazała się sprytniejsza niż przeciętnej wielkości bakłażan i przejrzała jego blef. Czuł się trochę jakby wydarł się na całe gardło - MAKAO! Szkoda, że grali w pokera. Pogoda dopisywała, w pewnym sensie to byłby świetny dzień na śmierć dla kogoś o jego imieniu. Przez myśl przeszedł mu plan wyrąbania sobie drogi przez ulicę Hanamury, jednak śmierć losowych cywili na pewno nie poprawi jego sytuacji prawnej. Nie posiadał zadowalającej ilości ekwipunku - brak jakichkolwiek bomb dymnych i świetlnych skutecznie uniemożliwiał mu ewentualną ucieczkę przed łucznikami, których zauważył podczas swojego pobytu tutaj. Nie możliwe żeby już nie gnali na miejsce. Ciekawe co się stanie jeżeli się podda. Z początku nie zamierzał się targować, gdyż zależało mu na przewiezieniu alkoholu i uzyskania swojej wypłaty. Z perspektywy czasu można dostrzec w tym postępowaniu pewną krótkowzroczność, no ale żyję się raz. Pamiętał jak pewnego pięknego dnia zastanawiał się w jaki sposób można zostać wyrzutkiem - przecież klan nie ma żadnego interesu w tym, aby pozwolić żyć przestępcy. Nie spodziewał się, że tak szybko przyjdzie mu skonfrontować swoje hipotezy z rzeczywistością. Pod warunkiem, że uda mu się uciec w jakiś sposób. Czas w przeciwieństwie do mżawki zaczynał się kończyć, ciecie z pod bramy powoli zaczynali tracić cierpliwość, więc trzeba zacząć podejmować odważne decyzje. Ciągle dzierżył broń, w torbie miał kunai i wybuchową notkę, jednak instynkt samozachowawczy skutecznie blokował jego ruchy. Już wiedział, że stąd nie zwieje, poczeka i popatrzy - nie cofnie kijem rzeki. Skoro Titanic idzie na dno do przedstawienie musi trwać. Czy jakoś tak. Szkoda, że nie znajdzie się żaden naiwny Jack, który utonie zamiast niego. W każdym razie teraz chodzi tylko o to żeby iść na dno z klasą i nie kopać już głębiej. Powiódł mieczem w kierunku strażników, powoli przesuwał je od pierwszego do drugiego, zupełnie jakby ostrze zamieniło się w wahadło zegara.
- No cóż, wyglądana na to, że jestem najgorszym przemytnikiem o jakim będzie wam dane usłyszeć. W swej łaskawości - poddaje się! - Mówiąc to schował miecz do pochwy. Postanowił zachować resztki zdrowego rozsądku i skorzystać z ich wspaniałomyślnej oferty i oddać się w ręce wymiaru sprawiedliwości - ostatecznie to też jakaś przygoda.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Natsu » 1 mar 2018, o 22:30

INTERWENCJA FABULARNA

Strażnicy obserwowali każdy twój ruch. Koń z wozem przestał ich obchodzić, przynajmniej na razie mieli bardziej istotny priorytet i tym priorytetem byłeś ty. Szkoda, że nie było w tym niczego pochlebnego. Poza nimi obserwowali wszyscy inni. Pół ulicy zamarło w bezruchu, robiąc odpowiednio wiele miejsca dla tego spektaklu, bo nikt nie chciał zostać przypadkowo zadźgany - na tym ludzka ciekawość się kończyła, bo zaczynała tam, gdzie zadźgany mógł być każdy inny. W tym wypadku - Ty. Słychać było krzyki oburzonych wyjeżdżających z miasta i tych przybywających, którzy nawoływali do przesunięcia się, ruszenia dupy, co tu tak stoisz, jełopie i tym podobne. Wszystko to, co ciebie akurat nie interesowało, nie interesowało strażników, ale działo się - tuż obok. I to ty byłeś powodem tego zamieszania. Wiesz, z paragrafami to jest tak, że jak cię nie polubią - dorzucą ci nawet morderstwo kury, a z kurczakami, brachu, too już jest wyższa szkoła jazdy. Zabiłeś kiedyś jakiegoś? Na oczach wszystkich ludzi, którzy kochali tą jedną (z wielu) kurę, darzyli ją sympatią, zbudowali domek w postaci kurnika i nazwali ją: "Przemek"? No wiem, że nie zabiłeś, bo jakbyś zabił to być już leżał dawno temu sześć stóp pod ziemią nafaszerowany grabiami. Przynajmniej tego uczył nas Skyrim. Nie znasz? Ten wielki wieszcz, który chodził od karczmy do karzmy i marudził, że kiedyś też był poszukiwaczem przygód, dopóki nie utknęła mu strzała w kolanie. Czy kolano w strzale? Już nie pamiętam. No, to skoro już sobie wyjaśniliśmy, jaki z ciebie mądry chłopczyk, możemy wracać do konkretów.
- Ręce do góry. - Zażądał jeden z nich, podczas gdy drugi podszedł do ciebie ostrożnie i schował swój miecz, zerkając na mury na drobny moment, nim zajął się przeszukiwaniem całego twojego dobytku. I oczywiście wszystko, co wydawało mu się chociaż trochę podejrzane - zabrał. W tym czasie zdążyła przylecieć kolejna dwójka strażników - i dobrze, zajęli się zabezpieczaniem towaru, który miałeś przemycić, po krótkiej pogawędce ze swoimi. To jest - strażnicy gadali ze sobą, a nie ty przemycałeś po pogawędce ze swoimi, żeby nie było wątpliwości.
- Ruchy. - Warknął jeden ze strażników i pchnął cię do przodu. Humorek im wrócił, nic dziwnego - pokazali, kto tu rządzi, a tobie pozostawało przełknął porażkę. - Imię i nazwisko. Już! - Z Muru zeskoczyła za wami drobna kobieta - jej oczy płonęły czerwienią, bijąc własnym blaskiem. Trzymała w dłoniach długi łuk. Skinęła głową do strażników i zniknęła ci z pola widzenia - zaraz pokazała się na jednym z dachów. Ranmaru. Przynajmniej miałeś już pewność, że twój wybór był słuszny, co, Przyjacielu? Droga nie była specjalnie długa, ale i tak - nieprzyjemna. Porażki zawsze wtykały w usta ten nieprzyjemny posmak i wolę walki, żeby nie stracić resztek honoru i godności. Ruszyłeś ze strażnikami przez ulicę. Twoje rzeczy pozostały przy wozie. Tamta Ranmaru? Szła po dachach, ale wydawała się nie zwracać na was większej uwagi, rozglądając się wokół. Ulica nie była zbyt zatłoczona, ale nie była też pusta - spora część ludzi zdążyła opuścić Hanamurę.
Jeśli nie próbowałeś żadnej ucieczki rzecz potoczyła się następująco.
Dotarliście do siedziby straży, bo gdzie mogliby cię indziej poprowadzić? Do jakiegoś starego magazynu co najwyżej, żeby porządnie cię skopać w podzięce. Nie zrobili tego - chwała Watatsumi! Zostałeś zakuty w dziwne kajdany i posadzony na krzesełku przy drewnianym stoliku - przeciwko było jeszcze jedno krzesło. Drzwi się zatrzasnęły - i tyle. Pocieszenie było takie, że nie wrąbali cię od razu do celi. W końcu było jeszcze sporo pytań, które musieli ci zadać.


-> Zapraszam tutaj.

Misja dla Ame zakończona niepowodzeniem.
[z/t dla Ame]
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2248
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Kaito » 7 mar 2018, o 23:25

Trening

Mimo że polubił O, to jednak pojawienie się jego ojca było mu na rękę. Przynajmniej nie musiał uczyć chłopaka nowej techniki, a nie oszukujmy się, zajęłoby to pewnie mnóstwo czasu, skoro dzieciak nie miał wcześniej do czynienia z tego rodzaju sztuką walki. Kaito miał za to teraz wolne i mógł spożytkować najbliższe godziny dokładnie tak, jak sobie tego zapragnął. Żyjąc w błogiej nieświadomości, bo przecież nie miał zielonego pojęcia, co działo się z jego starszym bratem, postanowił na jakiś czas opuścić granice Hanamury. Co prawda nie wyszedł zbyt daleko za bramę wejściową, ale jednak oficjalnie ją przekroczył. Chciał chwilę odpocząć od zgiełku osady, a także znaleźć bardziej dogodne miejsce do treningu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


zt.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Kaito » 14 mar 2018, o 22:50

Trening

Po spotkaniu z niejakim Kenshim pochodzącym z Samotnych Wydm udał się do centralnej części Hanamury, aby się posilić, a następnie poszukać starszego brata. Przeszedł jednak chyba całą osadę, nigdzie nie zauważywszy niebieskiej czupryny. Ame po prostu zapadł się pod ziemię, a Kaito naprawdę zaczynał się o niego martwić. Nawet zastanawiał się nad tym czy aby nie uruchomić straży do jego poszukiwań, ale stwierdził, że nie będzie robił z tego tytułu afery – a szkoda, bo wtedy pewnie dowiedziałby się, co zrobił jego kochany braciszek. Tak czy inaczej bardziej uwierzył w wersję, że ten usnął w jakimś dziwnym miejscu i w końcu sam się znajdzie. Młodszy z Hozuków postanowił natomiast zająć się pracą, żeby nie stresować się na zapas. Przespacerował się więc kawałek za Hanamurę na polanę, na której trenował ostatnim razem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Brama wjazdowa do Hanamury

Postprzez Kaito » 14 mar 2018, o 23:17

Trening

Wybudził go jakiś ptaszek, który przysiadł na pobliskiej gałęzi i zaczął głośno ćwierkać. Kaito po położeniu słońca mógł w przybliżeniu określić czas i szczerze powiedziawszy, nie spodziewał się, że będzie spał aż tak długo. Myślał o chwilowej drzemce, a jednak wyszło inaczej. Cóż, pewnie dlatego, że znów przyśniło mu się coś miłego. Siedział na ławce z jakąś kunoichi, a ta dała mu buziaka. Do tej pory jeszcze czuł jej usta na swoim policzku, nawet jeśli sytuacja nie wydarzyła naprawdę. No, trzeba było jednak zapomnieć o przyjemnych marach, a zamiast tego zająć się czymś pożytecznym. Chłopak dobrze wypoczął, dlatego stwierdził, że nauczy się jeszcze jednej techniki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Drugi trening już dość mocno go wycieńczył, dlatego Kaito postanowił się nieco polenić. Przekroczył bramę Hanamury, a następnie szedł kolejnymi alejkami, szukając miejsca, w którym mógłby się napić jakiejś ciepłej herbaty, czy innych życiodajnych ziółek. Miał nadzieję, że uda mu się znaleźć odpowiedni przybytek poza centrum, ponieważ wolał uniknąć zbytniego hałasu. Potrzebował odpocząć, a centralna część wioski z pewnością nie sprzyjała tego rodzaju zamiarom. W jego głowie zaś cały czas dawało o sobie znać jedno pytanie: gdzie jest ten cholerny Ame?

zt.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość