Ryokan "Onna-bugeisha"

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Natsume » 3 lip 2018, o 01:08

Do ryokanu nagle wkroczył jakiś młody mężczyzna, odziany w lekkie szaty z symbolem Cesarstwa na plecach. Nie prezentował się jakoś okazale - mający może dwadzieścia kilka lat mężczyzna nie wyróżniał się ani posturą, ani wzrostem... ba, nawet jego twarz i fryzura z dokładnie związanych, kruczoczarnych włosów nie wyróżniały się jakoś specjalnie z tłumu. Ot, zwykły, szary człowiek. Jedynymi rzeczami, które mogły zdradzać jego zajęcie - i przy okazji cel przybycia do tego budynku - były właśnie symbol Cesarstwa na stroju, oraz dość pojemna torba przerzucona przez jego ramię. Oznaczało to tylko jedno - posłaniec. Najwidoczniej ktoś przebywający na terenach ryokanu otrzymał wiadomość od kogoś wysoko postawionego.
-Niech wiatry Hyuo was prowadzą - zaczął posłaniec, zwracając się do recepcjonistów. - Poszukuję jednego z gości waszego przybytku. Kobiety przedstawiającej się jako "Reika". Jest tu ktoś taki?
Po krótkich rozmowach pokazano mu odpowiedni pokój, do którego niezwłocznie się udał. Zapukał do drzwi i poczekał, aż ktoś, a dokładniej Reika, odpowie - a gdy takowa odpowiedź nastąpiła, zasalutował w sposób cesarski - stając na baczność, zakładając jedną rękę za plecy i uderzając się drugą w pierś.
-Niech wiatry Hyuo was prowadzą. Cesarz oczekuje was w sali tronowej. Radzę nie kazać mu zbyt długo czekać.
Po przekazaniu wiadomości, uprzejmie się pożegnał i opuścił budynek. Jak to posłaniec - miał jeszcze od cholery roboty, a tę wiadomość musiał w końcu przekazać jako pierwszą.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1625
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Reika » 3 lip 2018, o 11:47

Czekając na powrót Mishimy, Reika wyglądała przez okno pokoju, patrząc na dziwne zamieszanie od strony portu, gdzie zawinęło niedawno kilka cesarskich statków. Z tej odległości nie była w stanie wychwycić, co się dzieje, ale wyglądało to tak, jakby przywieźli sporą część ludzi, która teraz tłoczyła się i ruszała w stronę rynku. Naprawdę dziwne, tym bardziej, że część z tych ludzi wyglądała na mocno sponiewieraną. Czyżby gdzieś rozegrała się bitwa? Tylko Ci tutaj nie wyglądali jak żołnierze, tylko jak cywile. Coś było nie tak i chyba zapyta o to Natsume, gdy tylko będzie miała ku temu okazję.
Aż podskoczyła, słysząc pukanie do drzwi, po czym zmarszczyła brwi. Mishima przecież by nie pukał, więc szybko podeszła do drzwi i otworzyła je, patrząc prosto w oczy mężczyzny, który wyglądał na Cesarskiego Posłańca, a przynajmniej tak wywnioskowała po stroju i torbie. A więc Cesarz dostał jej wiadomość, a słysząc słowa mężczyzny dowiedziała się, że oczekuje ich w sali tronowej. Bardzo formalnie, nie ma co. Jeszcze nigdy nie widziała Sali Tronowej w Pałacu.
- I Ciebie, panie. - Odpowiedziała na charakterystyczne pozdrowienie, skłaniając lekko głowę. - Dziękuję za wiadomość. Niedługo się u niego zjawimy.
Wymieniła uprzejmości podczas pożegnania, po czym zamknęła drzwi z westchnieniem. A więc nadszedł ten moment. Oczywiście wolała zostać tutaj, w Hanamurze i pomagać Natsume, jak tylko może, jednak jeśli Cesarz uzna, że ich obecność tutaj jest zbyt ryzykowna, poprosi go o pomoc w znalezieniu innego miejsca dla nich, gdzieś za Cesarstwem...
Gdy tylko wróci Mishima, będą musieli wyjść, dlatego też Reika wyciągnęła swoją ciepłą pelerynę i rzuciła ją na łóżko. Była praktycznie gotowa do wyjścia, a zarzucenie jej na siebie to kwestia sekundy, więc pozostało jej już tylko czekać na ukochanego. Chwilę krążyła po pokoju, zastanawiając się nad tym wszystkim, po czym znowu wróciła do okna, przyglądając się całej akcji na zewnątrz. Coś było stanowczo nie tak, ale jeszcze nie wiedziała co takiego wisiało w powietrzu. Nawet nie przeszło jej przez myśl, że ci ludzie, mogli pochodzić ze zniszczonego Kami no Hikage, w którym rozegrało się totalne piekło. Bardzo możliwe, że niedługo o wszystkim się dowie...
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Mishima » 3 lip 2018, o 23:09

Wyjście z pokoju, im szybsze, tym lepsze. Przynajmniej takim tokiem rozumowania kierował się teraz brunet, który zmuszony pozostawić Reikę w pokoju, ruszył po nowy zestaw odzieży. Spodziewał się, że w każdym momencie mogli dostać informacje od Natsume. Więc jak byłby zapewne zarozumiały gdyby wiedział, że właśnie w tym momencie takowe czekało już na nich. Czym prędzej ruszył w stronę centrum miasteczka, wpatrując jeden z wielu sklepów odzieżowych. Interesowały go funkcjonalność a zarazem ciemniejsza kolorystyka. Nie trudno o coś podobnego, więc wchodząc do pierwszego sklepu, żywił nadzieję, że będzie on tym ostatnim. Szkoda było czasu, na szukanie cholera wie czego.
Po przekroczeniu progu, jego oczom od razu ukazała się niezliczona ilość możliwości. Może nie kompletów, ale napewno mnóstwo ewentualnego łączenia pojedynczych elementów. Wiedział jedno, dalej już nie musiał chodzić. Zaczął więc krążyć miedzy zawieszonymi częściami garderoby, starając się dobrać elementy, które będą współgrać jako całość. Zaczął od standardowych butów, które używała większość shinobi. Sandały, a nad nimi bandaże zakrywające piszczele, akurat do poziomu czarnych spodni. Kabura na prawym udzie i pasek na linii bioder, który utrzymywał wszystko. Wybrał do tego szary podkoszulek, który jednak został zasłonięty przez beżową kurtkę. Będąc z pustyni, musiał podwinąc rękawy. Innymi słowy wręcz mógłby się zagotować! Czarne rękawice na dłoniach, bezpiecznie maskując pochodzenie klanowe oraz w tym samym kolorze czarna apaszka na szyi. Do wszystkiego pozostawił jednak swoj czarny pas, zaciskając go przez brzuch. Noszone ze sobą zwoje zawiesił z przodu, a ten wiekszy tuż za plecami. Tak, w ten sposób ubrany mógł wracać. Było funkcjonalnie, wygodnie a jednocześnie bardzo zwyczajnie. Nie powienien wyróżniać się tu na wyspach, zupełnie niczym.
Zadowolony więc ruszył w stronę pokoju, mając nadzieję, że Reika dalej tam jest. Cóż, różne rzeczy i różne osoby krążą po okolicy. Żwawym tempem wrócił zatem do pokoju, naciskając klamkę i pojawiając się w środku w nowej odsłonie odzieży. Spojrzał na ubraną i gotową do wyjścia niebieskowłosą i wtedy już wiedział. Bez słów doskonale się do rozumieli, więc bez większej analizy kiwnął tylko głowa.

- Ruszajmy zatem. Gdzie mamy się spotkać?

Zapytał tylko na głos, jednocześnie udowadniając jak doskonale się rozumieli. Bez powodu, nie krążyła by po pokoju, a analizując jej ostatni stan, napewno nie zlekceważyłaby choroby, żeby bez powodu czekać w pełni ubrana. Dostała informację, a jedyna jakiej mogli się spodziewać była ta od Natsume. Sądząc także, że nigdzie w okolicy go nie wyczuł, dostała albo notkę albo osobiście pojawił się tutaj posłaniec. Koniec końców, było to bez różnicy. Nadszedł moment prawdy.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
Gracz nieobecny
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 14:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Reika » 4 lip 2018, o 00:32

Nie musiała długo czekać na Mishimę, bo ten zjawił się kilka minut później, zanim na dobre zaczęła krążyć po pokoju i nakręcać się rożnymi opcjami i scenariuszami. Znała Natsume bardzo dobrze, jednak mimo wszystko denerwowała się przed tym spotkaniem, które miało mieć charakter oficjalny. Tak więc gdy Brunet wszedł do pokoju w nowym ubraniu, Reika odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się do niego ciepło. Najwyraźniej odgadł, że przyszły wieści, skoro była gotowa do drogi, bo od razu zakomunikował, że mogą ruszać i zapytał, gdzie mają się spotkać.
- Wyglądasz wspaniale. - Pochwaliła jego nowy strój. - Zdecydowanie lepiej, niż wcześniej, chociaż teraz więcej jest do ściągania.
Uśmiechnęła się łobuzersko, po czym narzuciła na swój nowy strój pelerynę z kapturem, podbitą futerkiem. Nadal nie czuła się w pełni zdrowa, więc lepiej było się cieplej ubrać, skoro już musiała wyjść na zewnątrz. Opatuliła się ciepło i założyła kaptur, przykrywając burzę niebieskich włosów.
- Posłaniec przekazał, że Natsume oczekuje nas w Sali Tronowej. - Odpowiedziała na pytanie ukochanego. - Wygląda na to, że będzie to oficjalna rozmowa. Trochę się denerwuję...
Mimo wszystko starała się jakoś opanować i przemówić sobie, że jeśli Natsume nie pozwoli im zostać tutaj, to przecież mogą się udać, gdzie tylko chcą. Nic nie stało im na przeszkodzie. Niemniej, byłoby naprawdę wspaniale zostać w Hanamurze i móc pomagać Cesarstwu, które tak mocno jej zaimponowało. Do tego byłaby bliżej przyjaciela, z którym mogłaby utrzymywać lepszy kontakt, niż wtedy, kiedy byli tak daleko od siebie i wiedzieli się raz na spory kawał czasu.
Tak więc para wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz, po czym opuściła gospodę i udała się w kierunku Pałacu Cesarskiego. Kunoichi nadal czuła lekkie osłabienie, więc ujęła Mishimę pod rękę, aby nieco się na nim wesprzeć i przede wszystkim, dodać sobie otuchy jego bliskością. Przechodząc przez główne ulice, trudno było nie dostrzec poruszenia, które Reika oglądała już wcześniej z okna ich pokoju. Napływ ludzi z portu powoli rozlewał się na różne strony miasta, zaś ich stan był obrazem rozpaczy. Ubrudzeni, niekiedy ranni, ale przede wszystkim ze smutkiem wymalowanym na twarzy. Reika patrzyła na nich, marszcząc brwi.
- Coś tu jest nie tak. - Powiedziała do Mishimy. - Coś musiało się stać.
Możliwe, że Natsume będzie w stanie im odpowiedzieć na to pytanie, a jeśli nie, to potem sami popytają, jeśli będzie trzeba. Sytuacja wyglądała naprawdę dziwnie, jakby do Cesarstwa wlała się fala uciekinierów z objętych wojną terenów. Czyżby naprawdę gdzieś toczyła się wojna, a ona o tym nie wiedziała? Kolejna wojna? Ten świat był naprawdę powalonym miejscem. Jakby nie można było żyć w spokoju i cieszyć się tym, co się ma. Chore ambicje niegodnych Liderów, którzy nigdy nie powinni zasiąść na tym miejscu i rządzić innymi.


[zt z Mishimą]
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Khusara Hatakame » 1 paź 2018, o 19:50

Ayami też zaczął wyglądać na głodnego. Cóż żołądek nie sługa, trzeba jeść. Khusara miał nadzieje na jakiś na prawdę dobry posiłek, od pewnego czasu nie miał już nic w ustach, a odkąd przyjechał do Kantai to starał się oszczędzać na jedzeniu, przez co bywał już w owianych niezbyt dobrą sławą jadalniach, gdzie jedzenie nie pochodziło z najwyższej półki, lecz dzisiaj miało być inaczej.
Młodzieniec zgodził się uchylić rąbek informacji o tradycji samurajów Khusarze i tym samym umilić podróż do Ryokan. Czarnowłosy tak na prawdę nie wiedział, gdzie leży miejsce do którego chce go zaprowadzić Ayami, więc po prostu podążał za kasztanowłosym jednocześnie słuchając z zaciekawieniem. Mężczyznę zaciekawiło zagadnienie ''Bushido'', zdaje się, że nie pierwszy raz słyszał to słowo, kiedy był mały jego wujek opowiadał mu w Sogen o wielu różnych klanach ucząc jednocześnie, to dzięki niemu wiedział on o istnieniu samurajów od małego, lecz nie zdążył on dowiedzieć się od nich wiele, szczególnie, że jego główny nauczyciel i opiekun umarł przedwcześnie.
-Bushido ? Interesujące..-stwierdził czarnowłosy. Podczas rozmowy czas mijał dość szybko, a Itachi o dziwo mimo wcześniejszych wybryków wydawał się dać sobie na spokój, przynajmniej na razie. Psiak latał przy nodze młodzieńca, a to szczekając na kogoś, a to obwąchując, ale nie rzucił się na żadnego z przechodni, jak to było z Khusarą.
-To co mówisz jest na prawdę ciekawe--Po tym młody samuraj dalej kontynuował swoje interesujące opowieści. Po chwili podróży Khusara spojrzał na jedną z dużych wywieszonych tablic nad ładnie przystrojonym wejściem, czy to było już tutaj ? No inaczej być nie mogło, wielki transparenty napis "Onna-bugeisha" mówił wręcz sam za siebie.
-Zdaje się, czy dotarliśmy na miejsce ?- Odkrywczym pytaniem może to nie było, ale zawsze lepiej się upewnić po prostu pytając. Czarnowłosy puścił Ayamiego przodem jeśli ten wejdzie do środka. Już samo wejście do jak się okazało sporego ośrodka prezentowało się niesamowicie.
-Przyznaje ci, masz na prawdę dobry gust-Khusara z zadziwieniem spoglądał na widoczne z tamtego miejsca poboczne ogrody i dumnie prezentujący się budynek. Na razie nie myślał on o cenach, przecież wybiłoby to go z zachwytu, więc postanowił nie zadręczać sobie tym głowy, oby nie żałował..
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
Gracz nieobecny
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Hayami Akodo » 3 paź 2018, o 14:28

Amidst the darkness that is drawing near
Even if tomorrow is locked up



Obrazek


theme


Czym właściwie było jutro...?
Nie zastanawiałeś się nad tym nigdy, Przyjacielu - jutro po prostu miało nadejść, miało przynieść lepsze życie, nowe nadzieje, przyszłość, która była ci tak potrzebna. Wierzyłeś zawsze w przyjście nowego dnia, nowej rzeczywistości, tego, co miało być - zbawieniem.
Przyjąłeś zainteresowanie Khusary delikatnym uśmiechem, choć nie skomentowałeś go w żaden sposób; dobrze jest widzieć, że mimo wszystko wasza kultura znajduje uznanie w ludziach, że są ludzie, których naprawdę obchodzi znaczenie i sens waszego kodeksu, wartości, według których nauczyliście się przecież żyć. Naprawdę wierzysz w te wszystkie historie, w legendy klanowe o dzielnych, bohaterskich Lwach, które przegryzają gardła i miażdżą czaszki z równą łatwością, jak podają łapy...eee, ręce swoim wybrankom. Każdy potrzebuje swoich bohaterów, prawda?

Podczas drogi, jeśli nie opowiadał neutralnie o bushido, o znaczeniu honoru i moralności w życiu samurajskim, to najczęściej milczał - wolał chyba pozostać dla Khusary, nie pytającego o nic, a jednak tak podobnego mimo wszystko, zagadką. Tajemnicą. Sekretem, którego nie dałoby się przejrzeć bez odpowiednich luster i środków. Rozglądał się uważnie, szukając punktów orientacyjnych, które wskazała im przemiła kobieta z obsługi "Królika Inaby". I chyba udało im się to dość szybko, szybciej, niż zakładali, skoro po półgodzinnym spacerze dotarli do "Onna-bugeishy". Okazała się ona być dużym, ładnym miejscem, otoczonym ściśle murem i tym samym odgrodzonym od drogi. Idąc powoli przez bramę, potem po wąskiej ścieżce i korytarzem, Hayami nie rozglądał się zbytnio, nie chciał na siebie zwracać uwagi. Choć...kto by go zapamiętał? W końcu na turnieju nie pokazał właściwie nic, a to, że rozmawiał poufnie z Cesarzem jako "ojciec" Ryuujina, że porozmawiał z kilkoma osobami, nie było godne zapamiętania. Przecież był tylko dzieckiem, prawda? Nie miał żadnego doświadczenia. Może poza Murem i poza wojną o Atsui, ale...

- Ta, to chyba tutaj - zgodził się. A kiedy dostrzegł zbroję Cesarstwa i broń, uśmiechnął się delikatnie. Samurajowie rodzili się z bronią w ręku, umierali, zapamiętując imiona swoich mieczy. Wierzyli czasem, że dusze przodków i ich mądrość uśpione w odwiecznie przekazywanych z dziadka na wnuka i ojca na syna...że te dusze i ta mądrość spływają na wojownika, czyniąc go silniejszym. I prawdziwszym, lepszym człowiekiem, który nigdy nie zawaha się bronić swoich przekonań, nawet za cenę - głowy.

- To nie ja mam gust, tylko właściciele - poprawił go spokojnie, nie odrywając spojrzenia od majestatycznych katan, subtelnych chisa kodachi i drżących jakby w oczekiwaniu tanto na ścianie. Będzie musiał kiedyś odebrać wreszcie tą zbroję od staruszka Izumego, ale zanim to zrobi, najpierw...Najpierw trzeba na to zasłużyć. Zbroi i miecza nie nosi byle kto; nie pokazał jeszcze sobą zbyt wiele, aby prezentować się przed światem i rodem w tak wspaniały sposób. Bo w końcu bogowie wojny nie wychodzą, by walczyć, odziani w pychę - prawda?

Recepcja była pusta, lecz na wołanie i poruszenie mosiężnym dzwonkiem na blacie natychmiast zjawiła się młodziutka, mniej więcej w wieku Hayamiego lub nawet młodsza, recepcjonistka o wyglądzie typowej Ranmaru: czarne włosy, czerwone oczy, smukła, młoda i bardzo ładna. Była też mocno zakłopotana.

- B-Bardzo panów p-p-przepraszam! - zająknęła się nerwowo. - Nazywam się Mai, w czym mogę pomóc?

- Dwa osobne pokoje z pojedynczymi łóżkami poproszę. Jeden pokój na nazwisko Akodo Hayamiego na...powiedzmy, cztery tygodnie, płacę z góry, drugi pokój na nazwisko Hatakame Khusary. I jeśli można, to jakieś legowisko, żeby pies mógł w nim spać - rzekł Hayami spokojnie, po czym zwrócił się do Khusary. - Ja płacę za nas obu, uznaj to za...przeprosiny i część zwrotu kosztów tego nieszczęsnego kimona.

Energiczna, choć nerwowa Mai zareagowała natychmiast. Wręczyła obu mężczyznom klucze do pokojów - jak się okazało: 7 i 6, jedynych wolnych w całym ryoukanie.

- P-P-Proszę bardzo, p-p-panowie, dwa ostatnie pokoje, wszystkie inne są pozajmowane i w ogóle...Piesek? Mówi pan, że ma pan pieska? Nie ma problemu, może spokojnie spać, za chwilkę dostarczymy do pokoju posłanie dla zwierzaka oraz miseczkę wody na koszt f-f-f-firmy - zapewniła, jąkając się przy tym niemiłosiernie. Uśmiechnęła się do gości nieco nerwowo. - Czy życzą sobie panowie cz-cz-czegoś j-jeszcze?

O ile towarzysz Hayamiego nie życzył sobie niczego więcej, to urocza Mai zapisała ich nazwiska w księdze meldunkowej, ukłoniła się im nisko, wskazała odpowiednie pokoje, odebrała zapłatę (450 ryou za oba pokoje, miskę wody i posłanie) i natychmiast czmychnęła w celu przygotowania koszyka dla Itachiego - tego samego Itachiego, który chciał chyba za nią pobiec i przyjacielsko na wszystkich szczekał.

- Itachi, spokój - upomniał go właściciel ciepło. - Kame-san, w tej sytuacji mam propozycję. Zjemy coś, później pójdziemy do pokojów, zostawimy część rzeczy i pójdziemy do krawca i na zwiedzanie, a do ryoukanu wrócimy późnym wieczorem. Co ty na to? Chyba, że masz inny pomysł?

_____________________________________________________________________________________________________
- 450 ryou za dwa pokoje
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Khusara Hatakame » 3 paź 2018, o 19:37

Dwoje mężczyzn przeszło przez ładnie ozdobioną bramę. Dalej już tylko można było ujrzeć ładnie przycięte i ściśle ścielące się kwiaty przy kamiennej dróżce, następnie przeszli oni do drewnianego korytarza. Prezentował się on dość dumnie prezentując różnoraką broń wiszącą rozlegle na ścianach. Podłoga o dziwo prawie wcale nie skrzypiała, a ostrza mimo, że tępe prezentowały się lepiej niż nie jedna broń shinobi, jakby nad tym dłużej się zastanowić, to właśnie jest świetny przykład tego iż piękno nie zawsze idzie w parze z skutecznością. Dalej korytarz ciągnąc się pewną chwilę powoli zaczął ukazywać szerokie pomieszczenie z ladą i półkami. Wszystko wskazywałoby iż to właśnie była recepcja. Z początku wyglądało na to, że nikogo w niej nie ma, lecz wystarczyło, że Ayami zadzwonił kilka razy dużym błyszczącym się dzwonkiem stojącym na ladzie, a prosto w ich stronę skierowała się lekko speszona dziewczyna. Z jej pierwszych słów wynikało, że albo była zestresowana całą sytuacją iż kazała nam czekać, albo po prostu urodziła się z wadą wymowy. Chociaż patrząc na okoliczności i renomę tego miejsca to pierwsze wydawało się bardziej prawdopodobnym wyjściem.
Kasztanowłosy młodzieniec zamówił im pokoje i posłanie dla psa, po czym oświadczył, iż to jest część spłacania długu, cóż duma czarnowłosego protestowała, lecz mężczyzna postanowił uznać hojne wynagrodzenie młodego samuraja.
-Nie sądziłem, że okażesz się tak miłym człowiekiem, szczególnie po naszym niezdarnym upadku--Khusara uśmiechnął się wyraźnie do Ayamiego jednocześnie żartując z wcześniejszej niefortunnej sytuacji w porcie.
Młoda dziewczyna nadal jąkając się od czasu do czasu bez dłuższego zastanowienia poszła wykonać to co leżało w jej obowiązkach. Widać było, że praca w tym ośrodku wcale nie była prosta, duży stres różnie działa na ludzi, najczęściej w ten niekorzystny sposób. Itachi jak to pies witał się z wszystkimi głośno i doniośle w swym zwierzęcym języku, można pewnie było się domyślić, że dla innych gości robiło to się z czasem irytujące, na szczęście psiak już bardziej posłusznie wykonał polecenie Ayamiego przestając szczekać, a już tylko obwąchując wszystko wokół.
-To bardzo dobry pomysł, a skoro mamy coś zjeść, to nie powinniśmy gnieść się w środku, nie prawdaż?-odpowiedział spokojnie. Khusara może i był w tym miejscu pierwszy raz, ale od razu widział jakie miejsce jest godne uwagi, po czym powolnym krokiem skierował się do ładnych dużych stołów stojących na pięknym w swej prostocie tarasie. Widać, było, że właściciele znają się na rzeczy, brakowało na nim nie potrzebnych ozdób rozwieszonych wszędzie po kątach, które tylko by psuły impresje. Ładnie wypielone i piękne rośliny rosły gdzie nie gdzie, a sam taras znajdował się jakby na lekkim podwyższeniu. Przy czym od razu było widać, że tradycyjne wykonanie nie idzie w kontraście do wiszących w środku broni i zbroi, można wręcz było rzec iż było to delikatnym dopełnieniem przeznaczonym dla osób lubujących się w otwartych przestrzeniach i spokoju. Na Ayamim za pewne nie robiło to tak wielkiego wrażenia jak na czarnowłosym, skoro odwiedzał już to miejsce, ale trzeba było przyznać, że miejsce te było na prawdę prześliczne. Jeżeli Ayami podszedł do stołu Khusara usiadł i odłożył swoją sugegasę by nie przeszkadzała w żaden sposób w posiłku.
-Nie wiem jak ty, ale jestem bardzo zadowolony z naszej wizyty w tym miejscu, mój brzuch zaczyna się strasznie buntować, w samą porę na pyszne danie-mężczyzna czekał, aż młody samuraj usiądzie. Mieli teraz wolną chwilę do posiłku i bardziej szczegółowego omówienia dalszych planów.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
Gracz nieobecny
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Hayami Akodo » 5 paź 2018, o 14:01

Transcending time
Toward the end of time



Obrazek


theme


Prostota zawsze kryła się w szczegółach, co? Potrafiłeś zaakceptować tylko najłatwiejsze i najprostsze rozwiązanie, jeśli zdrajca, to zabić, jeśli swój, to chronić, szkoda tylko, że świat nie był zbudowany z cegiełek łatwych stereotypów i nawet w tej sprawie nie masz już pewności. Bo skąd chcesz ją wziąć? Z beznamiętnych zapisów bushido? Martwych liter, które każdy interpretuje, jak mu się podoba - bo każdy inaczej postrzega swoje życie? Z pełnej smutku i niepokojów, skąpanej w tajemnicach historii rodu Akodo, w której lwy nieraz zmywały krew z lśniących, ostrych pazurów? Z miłości? Omal nie wybuchnąłeś śmiechem, gdy przyszło ci to na myśl - a śmiech byłby prosty, bolesny, jak każdy wybór nie do podjęcia.
Cóż, Hayami, nie jest łatwo być Drzewem.

- A ja nie sądziłem, że spotkam kogoś takiego jak ty - odparł ze spokojem, nie spuszczając z niego spojrzenia. Wciąż był cichy, opanowany, milczący, złoty błysk w oczach mógł oznaczać wszystko, tak zniechęcenie, jak i cichą, ukrytą radość, ale...Było w nim coś, co nie pozwalało go przejrzeć do końca. Gdyby postawić w tej chwili obok siebie Hayamiego z początków jego drogi samuraja i Hayamiego z tej chwili, różnica byłaby diametralna. Ów wesoły i rozkrzyczany, energiczny chłopak w zderzeniu z cichą, milczącą obecnością swojej starszej i silniejszej kopii byłby kimś innym. Zupełnie innym. I może dlatego właśnie mały Akito przeląkł się jego pełnej chłodnego smutku twarzy? Bo wrażliwe, delikatne serce dziecka dostrzegło ten upadek, tą otchłań, w jaką upadał Hayami - pogrążony w pytaniach bez odpowiedzi, w destrukcji i w widmach, które oplątywały go tak, jak węże oplątują korzenie drzewa?

Cóż, każdy upadek kończył się - mimo wszystko - tragicznie.

- Zgadzam się - przyznał, słysząc, że pogoda jest piękna i dzięki temu powinni zjeść w środku. Jemu było obojętne, gdzie będą to robić, skoro mieli usłużyć żołądkom, to chyba istotniejsze od anturażu było to, jakie podadzą im posiłki i w jakiej jakości, prawda? - Kantai zawsze jest piękne. Nawet o tej porze. Ale nic nie może porównać się do mego ojczystego Yinzin, gdzie śnieg nigdy nie schodzi z pól, a w lasach ukrywają się farmy i domy, albo do Hyuo, też mroźnego, ale smutnego.

Nie powiedział, czemu jest w jego opinii "smutne", nie chciał tak łatwo - jeszcze - dzielić się stratą, zresztą po tym, co znalazł w notesie, Shijima powinien być dla niego i dla Keia czymś...kimś...intymnym. Powinien być pięknym wspomnieniem, snem, do którego wracamy, uśmiechając się ze smutkiem. Przed oczami znów stanął mu obraz niewidomej Chise i jej kanzashi, skołtunionych włosów Anaki, ostrożności nieznajomego młodzieńca w kimonie, ciemnawych korytarzy hotelu Marmur i dźwięk podniesionych głosów. Wszystko było teraz podobne do starych malowideł, wyblakłych obrazów, których znaczenia i sensu nie znał nikt poza zmarłymi przodkami, ale trzymało się je w domu, bo były od zawsze. W sumie ciekawe, skoro jego podświadomość podsunęła mu to skojarzenie wcześniej, pewnie nie zrobiła tego po coś.

- Gdzie wcześniej podróżowałeś, o ile to robiłeś? - spytał. - Ja regularnie odwiedzałem Sogen, potem Kantai, Kaigan i Hyuo, a wcześniej był Mur i wojna na pustyni.

Westchnął. ...po naszym niezdarnym upadku...
Białe, skrwawione jak pióra kimono Shijimy podobne było do skrzydeł. Czy upadł celowo, nie widząc sensu w dalszym locie, sam sobie złamał przyszłość, czy zrobiła to za niego rzeczywistość? I ten tekst, to wspomnienie...Nie powinien był tego czytać. Może nie byli trzema muszkieterami, wojownikami, braćmi i przyjaciółmi. Może jego pojawienie się zburzyło - mimo wszystko - tą immersyjną wręcz harmonię, z jaką dusze Ranmaru i Seinaru odnajdywały się w tym pełnym chaotycznych barw, niepewnym świecie.

- Słyszałem o ataku na Kami no Hikage - powiedział jeszcze, trochę ciszej i spokojniej. - Mówili o tym w porcie w Sogen. I...

Nie zdążył dokończyć, gdyż w tej chwili młoda kelnerka przyszła do nich po zamówienia. Zamówił sobie agedashi tofu i teriyaki, po czym, gdy kobieta odeszła, zaczął się dyskretnie rozglądać. W pomieszczeniu nie było poza nimi nikogo ważnego, kto by mógł wyglądać na w jakiś sposób szkodliwego dla młodego samuraja i jego rozmówcy.

- Po drodze minęliśmy jakąś kobietę. Mówiła coś o jakiejś wojnie Yamanaka i Hyuuga. Wiesz coś o tym?
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Khusara Hatakame » 6 paź 2018, o 00:45

Młodzieniec odpowiedział w ten sam sposób co czarnowłosy mężczyzna, czy na prawdę tak uważali ? W końcu przecież obcym się nie ufa, a oni byli obcymi. Mimo tych kilku miło spędzonych chwil nadal nie wiedzieli o sobie praktycznie nic o swej przeszłości, swych przewinieniach i dobrych uczynkach. Oboje wiedzieli jaki ten świat jest na prawdę, oboje doznali ogromnej straty. Teraz pytanie, czy aspekt ten ich przybliży, a może rozdzieli ? Khusara zdawał sobie sprawę, że życie shinobi nigdy nie będzie łatwe. Ale mimo tego podjął tą drogę, podjął rękawice. Wujek nauczył go tego co było mu potrzebne do przetrwania, to dzięki niemu niegdyś zagubiony chłopak, który stracił wszystko dał radę znów odnaleźć drogę. Mężczyzna nie zdążył nigdy przygotować się na śmierć Wujka. Ale czy na to da się w ogóle przygotować ?
Odbieranie komuś życia, pozbawianie go marzeń i wszystkiego czego chciał dokonać nigdy nie będzie rutyną, nie dla niego. Doskonale wiedział, że mimo wszystko życie jest najcenniejszym dobrem, którego nie można bezmyślnie odbierać, chociaż czasem jest to konieczne by zachować własne.
-Z tego co mówisz wydaje mi się, że Yinzin jest kolejnym miejscem, które muszę odwiedzić-Khusara jak to podróżna dusza, która dopiero nie dawno rozwinęła skrzydła by po tylu latach wylecieć z Shigashi miał wiele do zobaczenia i odkrycia.
Po chwili Akami wspomniał o ataku na Kami no Hikage. Khusara szczerze mówiąc, słyszał o tym od Satsumy, jak o wielu innych rzeczach, które często przekazywał mu handlarz. Lecz jeśli chodzi o bardziej szczegółowe informacje wydarzeń jakie miały tam miejsce, nie miał on do zaoferowania za wiele.
-Również o tym słyszałem będąc w Shigashi--Czarnowłosy widział, że młodzieniec chce kontynuować swoją myśl, lecz przerwała mu kelnerka. Pojawiła się zza rogu by odebrać zamówienia, a następnie odeszła. Kasztanowłosy rozglądał się wokół dość uważnie za pewne próbując upewnić się do bezpieczeństwa tego miejsca, doświadczenie zawodowe, a może paranoja ? Nie ważne jaka była odpowiedź, ostrożności nigdy za wiele.
-Wojna Yamanaka i Hyuugi ? Tak wiem o tym dość sporo, Kyuzo jest wyniszczane przez wojnę. Byłem tam na wyprawie, niosłem ważną paczkę i miałem okazję zobaczyć matki z dziećmi, które straciły swych ojców, widziałem w ich oczach nadzieję, na to, że ich kiedyś ujrzą. Za pewne tak samo jest po drugiej stronie. Wojna to nic dobrego nie ważne w jakiej idei czy dogmacie by nie była prowadzona-fioletooki spojrzał w dal jakby w pustą przestrzeń za Akamim odlatując w wspomnienia -jedyne co przynosi to śmierć i cierpienie-Ludzie zasłaniają się różnymi wizjami lepszego świata, często kierowani wyłącznie chciwością starają się o władzę skazując wielu ludzi na cierpienie. Kto dał prawo przywódcom tego świata decydować o życiach setek tysięcy ? Jak to możliwe, że jeden człowiek dokonując złego wyboru może skazać na śmierć tyle istnień ? Długo można było się nad tym rozwodzić, lecz jedno było pewne, właśnie taki jest nasz świat, i z tym musimy żyć.
-Nie zdążyłeś dokończyć swego wcześniejszego zdania, co chciałeś powiedzeć ?-Khusara ciekaw był urwanej przez samuraja wypowiedzi, po za tym z chęcią dowiedział by się czegoś więcej na temat ataku w Kami no Hikage.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
Gracz nieobecny
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Hayami Akodo » 8 paź 2018, o 11:42

I sensed the sorrow that overlapped with the contour
That my fingers touched



Obrazek


theme


Zaśmiał się. Czy Khusara musiał cokolwiek? Jedynym "muszeniem" samuraja była jego wola - zasady, prędzej czy później, ustępowały w zderzeniu z okrutnym światem. Przekonał się, że nikt i nic nie karze zabijania, że nikogo nie obchodzi, czy działasz dobrze, czy źle, przynajmniej z pozoru; nie jest i nie było łatwo pozwolić sobie na problem. Nikt nie interesował się twoimi problemami, nikt nie ścigał zdrajców i morderców - wszystko zostawało w rodzinach, w tych pohańbionych skupiskach, gdzie zajmowano się jedynie przerzucaniem winy z osoby na osobę...Wypuścił powoli powietrze. Nie chciał kończyć tego, co zaczął mówić, odpowiedzialność za słowa byłaby za trudna, zresztą...
Uśmiechnął się - nieco obronnie, ale i ciepło, przyjaźnie. Może to skojarzenie było jedynie wizją, ale jeśli wizją, to chciał, by trwała ona długo, jak najdłużej.

- Daj spokój - powiedział. - To nie było nic ważnego. Co do twojego "muszenia"...Nic nie musisz, Khusara. Nie jesteś jednym z nas, nie wiąże cię kodeks bushido. Nie musisz nikogo mścić, ścigać, jesteś wolny. Korzystaj z tej wolności...

Zamyślił się na chwilę, spojrzał na blat, szukając w nim jakichś zadrapań, zaniedbań tubylców. Nie znalazł jednak żadnych - w życiu i zachowaniu jego rodziny pewnie też by się ich nie znalazło, byli idealnymi obywatelami, wzorowymi samurajami, służyli kodeksom wojowników najlepiej, jak potrafili, wypełniali, co do nich należało - i jakoś żyli. Przynajmniej do pewnego momentu. Potem na idealnym obrazie pojawiły się skazy, rysy, śmierci, wszystko zaczęło się gwałtownie zmieniać, a nowe pokolenie już samo nie wiedziało, czy chce iść za tymi zmianami - dalej, gdzieś tam, w ciemność.

Kelnerka przyszła z ich zamówieniami na tacy. No, przynajmniej z jego, więc na krótką chwilę Hayami Akodo stał się sługą żołądka. To zabawne; samuraj znaczy "ten, który służy", każda jego misja miała w sumie być służbą, wykształceniem sobie nowego musha shugyo, a tymczasem...Do tej pory zrobił tylko dwie misje. Przy czym jedna z nich była usłużeniem Śmierci, pomocą małej, skrzywdzonej dziewczynce, pogrążonej w innym świecie pełnym maligny i gorączki, a druga...Cóż. Druga - przynajmniej w teorii - miała usłużyć Życiu, o ile Cana nie postanowiła zabić swojego dziecka i siebie zaraz po porodzie. Jakież to byłoby gorzkie zwieńczenie ich starań! Tyle czasu, poświęceń, pieniędzy, przelanej krwi, tyle szaleństwa przeglądającego się w nagich ostrzach i łzach...Jedynie po to, by dziecko, które nigdy nie powinno powstać, odeszło na zawsze, rzucone w otchłań nicości.

- Wojna nigdy się nie zmienia - zauważył ze smutkiem. - Miejmy nadzieję, że żadne dziecko nie musiało grzebać odciętej głowy ojca, tak jak ja to zrobiłem po wojnie na pustyni. Tak czy inaczej...To nie jest moment, by wspominać takie chwile. Może kiedyś ci wyjaśnię.

Uśmiechnął się delikatnie. Westchnął. Jak długo mieli tu zamiar siedzieć? Zew przygody, potrzeba ruszenia dalej sprawiła, że Hayami nie mógł zostać tu zbyt długo. Musiał teraz, już, natychmiast gdzieś iść - i jeśli było to możliwe, to w towarzystwie Kame-san. Albo i bez niego, jeśli by nie miał ochoty mu towarzyszyć. Cmentarz...Gdzieś w mieście musiał być cmentarz. Jeśli nie spalono ciała Shijimy, bo i tak można było zrobić, to może chociaż pozostawiono mu jakiś nagrobek, skoro był Ranmaru i do tego oficerem.

Kiedy skończył jeść (lub skończyli jeść), zasugerował:

- Ja muszę iść na cmentarz...odwiedzić kogoś ważnego. Masz ochotę mi towarzyszyć, Kame-san, czy wolisz na mnie poczekać w hotelu albo zwiedzać sam? Dziś nie zasnę zbyt szybko. Muszę się zmęczyć, nim myśli...

Nie dokończył - i wtedy Khusara, przez krótki moment, mógł zobaczyć cienie na jego twarzy, ten przebłysk obłędu, ten straszny uśmiech człowieka żyjącego gdzieś, hen, w krwi, po drugiej stronie księżyca, w przerażających tonach wariacji, wzbierających w rozpaczliwym stringendo emocji, to drżenie dłoni, z jakim chwycił gwałtownie blat stołu, to niebezpieczne złoto przepełnione rozpaczą i wołaniem o pomoc - a potem uśmiechnął się; i wszystko znów było idealne.

- Jaka jest twoja decyzja. Kame-san? - głos miał miękki i cichy.

_________________________________________________________________________________________________________
Jeśli Khusara się zgodzi, to zt: tu
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Khusara Hatakame » 8 paź 2018, o 18:38

Jego rozmówca nie chciał wracać do swych słów. Dla mężczyzny było to jak najbardziej zrozumiałe, nie chciał naciskać, czy wypytywać, każdy ma coś czego za pewne nigdy nie zdradzi innym, a jeśli już to osobom, którym może bezgranicznie zaufać, o ile takie jeszcze po tym świecie stąpają.
Czarnowłosy spoglądał na młodzieńca i słuchając go uważnie tylko uśmiechnął się i skinął głową. Akami miał pełną rację w tym co mówił, ale nie wziął on pod uwagę perspektywy Khusary, która może być trochę inna niż z samego początku zakładał.
-Masz rację, nie jestem samurajem i nie obowiązuje mnie kodeks bushido, jestem wolnym człowiekiem i nie muszę tam jechać. Tylko widzisz, ja wcale nie czuję się jakbym miał się do tego zmuszać, ja po prostu tego chce. Od wyruszenia z Shigashi postanowiłem podróżować po świecie i zdobywać wiedzę, oraz umiejętności. A gdzie zdobędę większą wiedzę o walce ostrzem miecza niż w siedzibie mistrzów tej dziedziny ?-po tym mężczyzna spojrzał w niebo myśląc o swym odległym pierwszym domu, z którym jedyne co go łączyło to wspomnienia, piękne wspomnienia o Sogen, przed polaną krwią i rozpaczą jaka zapukała do jego drzwi. A tak właściwe to jedno wspomnienie uśmiechające się twarze rodziców podczas jego wczesnego dzieciństwa. Odeszli za wcześnie by zdołał sobie przypomnieć coś więcej. Mimo wszystko nie zadręczał się ich śmiercią, traktował to jako motywację w ciężkich chwilach,
W pewnym momencie do ich stołu skierowała się ta sama młoda dziewczyna, która jeszcze chwilę temu odbierała od nich zamówienie. Widać, było iż niosła w rękach dania,a przynajmniej jedno z nich, tylko które ? Wszystko stało się jasne, gdy taca dotarła do ich stołu, Akami chwycił za talerz i zaczął delektować się swym posiłkiem. Kelnerka spojrzała na Khusarę i jakby tylko pokazując serdeczny uśmiech zasłaniający zakłopotanie szybkim i żwawym tempem wróciła do Kuchni za pewne po porcję tym razem dla oczekującego mężczyzny. Kiedy jego rozmówca był już w połowie nagle zza rogu wyszło jego danie niesione na tacy. Kelnerka postawiła je koło mężczyzny i poprzez natłok pracy znów w mgnieniu oka zniknęła z ich pola widzenia.

-Tak wojna nigdy się nie zmienia-Czarnowłosy słysząc o ojcu samuraja zgodził się tylko z nim co do wcześniej wypowiedzianego zdania, a resztę po prostu przemilczał spoglądając na młodzieńca.

Kiedy obaj skończyli swój posiłek widać było, że Akami ma zamiar powoli się zbierać. Khusara odstawił talerz na bok. Cóż jeszcze mieli czas by udać się w głąb Hanamury. Kasztanowłosy opowiedział o swej powinności odwiedzenia pewnego cmentarza. Nagle twarz jego rozmówcy spoważniała i nabrała barw zatracenia. Czarnowłosy spoglądając bez emocji na Akami dostrzegał w nim kogoś kto chowa drugą warstwę, alterego stworzone z cierpienia i przelanej krwi wrogów. Zdawało się, czy czyny jakich musiał dokonywać zmieniały go stopniowo ? Czasami przechodząc bardzo ciężkie chwile zatracamy się w niepewności i obłędzie, gdy odbieramy komuś życie zastanawiamy się nad naszym równie kruchym, które również może zostać odebrane, a czas mimo wszystko będzie płynął dalej.

-W takim razie pójdę razem z tobą i dotrzymam towarzystwa, a nuż ci się przydam-odpowiedział kończąc żartobliwie. Lecz nadal pamiętając ten mroczny błysk w oku i aurę, które rozpłynęły się tak szybko jak się pojawiły.

z/t
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
Gracz nieobecny
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Jun'ichi » 19 gru 2018, o 16:19

Echo śmierci
Misja rangi D
Mitsuyo
1/15


Zajazd Onna-bugeisha był z całą pewnością jednym z piękniejszych miejsc w całej okolicy i ciężko było się dziwić, że przebywają tu osoby głównie zamożne lub takie które lubią od czasu do czasu sypnąć groszem w zamian za prawdziwy, godny wypoczynek fizyczny i psychiczny. Co chwilę korytarzami przechadzały się odziane w biel służki, których delikatne dłonie niosły różne naczynka, specyfiki lub posiłki o zapachu tak cudownym, że ciężko było się oprzeć złożeniu zamówienia również dla siebie.

Będąc przed samym wejściem mogłaś nie tylko poczuć zapach dochodzący z kuchni, ale również kojący zapach ziół i drzew, które jak to na wiosnę kwitły roznosząc po okolicy cudowny zapach. Było to miejsce stworzone dla młodej damy, która szukała chwili relaksu, spokoju, może czasu na przemyślenie kilku spraw.
Witamy w Onna-bugeisha! Zapraszamy do środka. - śliczna, szczupła dziewczyna o kruczoczarnych słowach spiętych w kok stanęła przed Tobą i gestem ręki wskazywała otwarte na oścież drzwi.
Dzisiaj przy wykupieniu kąpieli w gorących źródłach, otrzyma pani darmowy posiłek. - zachęcała z uśmiechem, który ciężko było określić jako sztuczny, ale prawdziwy z całą pewnością również nie był.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1404
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Mitsuyo » 20 gru 2018, o 00:29

Po opuszczenie parku, Mitsuyo udała się w stronę najbliższego Ryokanu. Głód i ogólne zmęczenie po przebytej podróży coraz bardziej dawały o sobie znać. Oczy mimowolnie jej się zamykały i marzyła już tylko o ciepłym posiłku i słodkim śnie. Z trudem powstrzymywała ziewanie i burczenie w brzuchu. Wyglądało na to, że słabo znosiła podróże. To były zaledwie dwie godziny, a już ledwo trzymała się na nogach. Będzie musiała trochę popracować nad swoją sprawnością. Chociażby dlatego, że nie chciała wcale opuszczać dopiero co poznanych ludzi. Wydawali się sympatyczni, ale nie dawała już rady. Pocieszała się, że kiedyś na pewno ich jeszcze zobaczy – świat był o wiele mniejszy niż sobie wyobrażała i ponowne spotkanie nie wydawało się wcale takie nieprawdopodobne.
Zaledwie po kilkunastu minutach spaceru, dotarła do miejsca docelowego. Sam budynek – nawet jak na Ryokan – był całkiem spory. Dziwiła się, że nie zauważyła go wcześniej. „Pewnie przez tę śnieżycę, co była jeszcze przed chwilą” – przemknęło jej przez myśl. Wzruszyła ramionami. Nie miało to zbyt wielkiego znaczenia. Najważniejsze, że w końcu znalazła to, co chciała. Weszła do środka żwawym krokiem. Na starcie zaatakowała ją fala gorąca. Zdążyła przyzwyczaić się już do mrozu na zewnątrz i powolne ogrzewanie ciała było bardzo przyjemnym uczuciem.
Wnętrze robiło wrażenie. Z pewnością było to jedno z ładniejszych miejsc, jakie miała okazję zobaczyć. Na dodatek te wspaniałe zapachy potraw, na samą myśl ciekła jej ślinka! Nie mogła się już doczekać aż jedna z nich zawędruje prosto do jej żołądka. Została powitana przez kobietę, która poinformowała ją o dzisiejszej ofercie. Dzięki niej mogła sporo zaoszczędzić i wydać majątek na coś innego. Spodziewała się, że w takim miejscu ceny będą kosmiczne, więc przynajmniej nie wykosztuje się aż tak. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech i energicznie pokiwała głową.
- Naprawdę? Bardzo chętnie! Z nieba mi pani spadła. - już tak niewiele dzieliło ją od wymarzonego relaksu. Nawet nie starała się ukryć ekscytacji w jej tonie głosu. Przy okazji zauważyła, że uśmiech pracodawczyni nie był taki do końca prawdziwy, ale nie przywiązała do tego jakieś szczególnej wagi. Sama pracowała przez jakiś czas w ten właśnie sposób i doskonale wiedziała, że maskowanie swoich prawdziwych emocji było złotem w tej branży.

Mitsuyo
 

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Jun'ichi » 20 gru 2018, o 18:33

Echo śmierci
Misja rangi D
Mitsuyo
3/15


Kobieta skinęła głową kiedy wyraziłaś chęć skorzystania z ich oferty. Gestem dłoni wskazała Ci kierunek w którym miałaś się udać, a sama ruszyła przodem aby pokierować Cię zawiłymi korytarzami budynku. Drewniane, lśniące od czystości podłogi, gładkie ściany ozdobione licznymi malowidłami oraz filozoficznymi sentencjami, eleganckie oświetlenie, kilka innych pracownic, które prezentowały się równie ślicznie jak Twoja przewodniczka.
Po mniej więcej minucie spokojnego marszu, dotarłyście do obszernego pomieszczenia, gdzie za ladą stała kolejna kobieta. Uśmiechnięta, o pięknych oczach, w całkowicie białym stroju.
Witamy w naszych gorących źródłach. Wejście kosztuje dzisiaj tylko 100 Ryo, a posiłek będzie na panią czekał w sali jadalnej. Ręczniki znajdzie pani w swojej szafce. Oto jej numer. - kobieta niemal wyrecytowała formułkę po czym wręczyła Ci breloczek z odpowiednim numerkiem i wskazała kierunek szatni.
W środku było kilka półnagich kobiet, które właśnie wychodziły lub tak jak Ty dopiero zamierzały zaznać nieco relaksu. W Twojej szafce faktycznie były białe ręczniki, którymi mogłaś się okryć. Po drugiej stronie od wejścia do szatni widziałaś i właściwie czułaś wyjście na zewnątrz. Z jego strony był naprzemiennie chłód oraz ciepło co było dziwnie przyjemne, zwłaszcza kiedy ciało nie było już skryte pod ubraniami i w pełni odczuwało każdy, najmniejszy nawet podmuch.
Na zewnątrz już czekała na Ciebie gorąca woda otoczona wielkimi kamieniami, na których można było spocząć, położyć się lub tylko oprzeć głowę kiedy reszta ciała grzała się wśród innych, nagich ciał. Wszystko to otoczone było eleganckim, drewnianym płotem w którym nie można było znaleźć nawet jednej luki, przez którą mężczyźni z drugiej strony mogliby podglądać piękne panie. Atmosfera oraz warunki sprzyjały wypoczynkowi.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1404
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Ryokan "Onna-bugeisha"

Postprzez Mitsuyo » 23 gru 2018, o 13:58

Mitsuyo udała się za kobietą, rozglądając się dookoła. Wnętrze zrobiło na niej spore wrażenie. Podlogi aż lśniły od czystości, a na ścianach porozwieszane były piękne obrazy w które mogłaby wpatrywać się godzinami. Wszystko wykonane było z dbałością o najmniejsze szczegóły – nawet rzecz tak błaha jak oświetlenie (a przynajmniej ona nie przywiązywała do tego dużej wagi), była idealnie dobrana. Od dawna nie była w takim miejscu. Ostatnio chyba… cztery lata temu, z Ayako. A szkoda, pieniędzy miała pod dostatkiem, a relaks działał naprawdę kojąco zarówno dla ciała jak ducha. W przyszłości będzie musiała postarać się o więcej takich wycieczek. Nic nie zastąpi prawdziwych gorących źródeł!
Po minucie spaceru, dotarły do kolejnego pomieszczenia, gdzie stała kolejna kobieta, obsługująca kasę. Różowowłosa wyjęła sakiewkę i wręczyła 100ryo, uśmiechając się przyjażnie. Już nie mogła się doczekać, aż zanurzy się w gorącej wodzie i nareszcie trochę odetchnie. Po chwili odebrała klucz i poszła w kierunku szatni. W środku było już parę kobiet, ale zupełnie nie zwracała na nie uwagi. Otworzyła szafkę, w której było kilka puszystych ręczników. Bez większego skrępowania ściągnęła kimono i przykryła się nimi.
W końcu opuściła „przebieralnie” i wyszła na zewnątrz. Podeszła bliżej i dotknęła tafli wody. Wydawała się ona wyjątkowo gorąca, ale to dlatego, że na dworze panował prawdziwy mróz. Mitsuyo w końcu zanurzyła się, uprzednio ściągając ręcznik i kładąc go blisko siebie. Leniwie oparła głowę o kamienie i przeniosła wzrok w niebo. Nawet nie zauważyła kiedy zaczęło robić się ciemno. Pierwszy dzień w Kantai minął jej naprawdę szybko. Jak na razie była bardzo zadowolona ze swojej podróży. Zdążyła poznać interesujących ludzi i zobaczyć parę miejsc, na które nie miała czasu rzucić okiem ostatnim razem. Ciekawe co jeszcze ją tutaj spotka.
Mitsuyo
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość