Tablica z zagadkową loterią

Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Shapu » 13 sty 2018, o 12:08

Obrazek
W okolicach placu przed pałacem znajdowała się niewielkich rozmiarów drewniana tablica. Nie od razu rzucała się w oczy, pomimo tego, że nie stała na uboczu. Zawsze kręciło się wokół niej kilka osób. Najwidoczniej lokalni mieszkańcy wywieszali na niej różnego rodzaju ogłoszenia. Zawsze więc można podejść i popatrzeć, czy akurat nie znajduje się tu coś ciekawego. W okolicy znajdowało się kilka sklepików i mniejszych straganów, więc w razie czego można było od razu zrobić małe zakupy spożywcze, czy spróbować miejscowych specjałów kulinarnych. Kto wie, być może z okazji odbywającego się tu aktualnie festynu na tejże tablicy trafi się jakaś gratka.

Po zakupach stanowiących swego rodzaju przygotowanie do tego, co miało się tu niebawem wydarzyć, Shapu przydreptał w okolice tablicy ogłoszeń, którą zauważył tuż po przybyciu w to miejsce. Od razu zdał sobie sprawę, że będzie to idealne miejsce na przeprowadzenie zaplanowanej loterii. Miał już ze sobą urnę, oraz karteczki i ołówki na odpowiedzi. Teraz potrzebował jedynie czegoś, co pozwoliłoby mu na zapisanie zagadki i kilku reguł, jakimi rządzi się loteria. Było to problematyczne, ponieważ w sklepie w którym kupił pozostałe rzeczy nie było farby, ani płótna. Być może któryś z okolicznych sklepikarzy będzie miał na zbyciu nieco barwnika. Młodzieniec postawił urnę przy tablicy i ruszył w stronę straganów. Zajadał przy okazji pyszności, jakie mieli do zaoferowania sprzedawcy. Z pełnym brzuchem i uśmiechniętą buzią wypytywał, czy nie znalazłby się ktoś, kto mógłby mu pomóc? Wszyscy wskazywali na starego sprzedawcę ryb, który ostatnimi czasy odmalował swój sklepik. Podobno zostało mu jeszcze trochę farby, której i tak nie miał już jak wykorzystać. Dziadziuś okazał się być człowiekiem bardzo uczynnym i nie tylko użyczył farbę, ale i płótna ze starej koszuli. Shapu był w siódmym niebie. Wypisał więc zagadkę i garść zasad, po czym oddał resztę farby i pędzel. Ustawił równo urnę i postawił na niej ołówki z karteczkami, po czym ruszył w stronę areny.
Nie znajdziesz jej w oku, lecz znajdziesz ją w uszach
Jedna się kryje w opowieści o duchach
Na końcu dnia i na końcu wieczora
By znaleźć odpowiedź zajdź od tyłu potwora

Z/T


No więc tak, aby wziąć udział w loterii należy:
  • Napisać fabularnego posta w tym wątku
  • Udzielić odpowiedzi na zagadkę używając:
    Kod: Zaznacz cały
    [uhide=Shapu][/uhide]
  • Uiścić opłatę
Opłata za odpowiedź wynosi 50 Ryjków za pierwszą i rośnie o 10 z każdą kolejną próbą. Oznacza to, że możecie wytypować nawet 10 odpowiedzi i za pierwszą płacicie 50, za drugą 60, trzecia to 70 itd.
Opłata winna zostać zawinięta w podpisaną imiennie karteczkę z odpowiedzią.
I w końcu nagroda, bo to interesuje zapewne wszystkich najbardziej. Nagrodą jest pula uzbierana z opłat za odpowiedzi. Więc im więcej osób weźmie udział, tym więcej można wygrać. Jednocześnie zastrzegam sobie prawo do puli, jeżeli w wyznaczonym czasie nikt nie udzieli właściwej odpowiedzi.
Loteria trwa do końca wydarzenia fabularnego i jej wyniki, oraz zwycięzcy zostaną ogłoszeni ostatniego dnia
Have a fun!
Obrazek
Avatar użytkownika

Shapu
 
Posty: 91
Dołączył(a): 5 cze 2017, o 15:19
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Duży zwój
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3674#p52261
GG: 5646841
Multikonta:

Re: Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Kaito » 16 sty 2018, o 23:42

Ame chyba nie przypuszczał, że rzucając pomysł wzięcia udziału w loterii, aż tak bardzo rozbudzi u swojego młodszego brata wcześniej rozleniwione zwoje mózgowe. A niestety, Kaito jak już się na coś nastawił, to naprawdę walczył jak lew i nie odpuszczał. Nic dziwnego, że starszy klanowicz w końcu uległ – mimo wszystko należało powiedzieć, że wcale nie przegrał z kretesem. Przecież udało im się wypracować jakiś kompromis, bo i Kaito zdecydował się przenieść wycieczkę po dango na nieco późniejszą godzinę.
Chłopak dość szybko uwinął się z odniesieniem brudnych naczyń i wcale nie narzekał, że to znowu jemu przypadła niezbyt wdzięczna rola. Nie miał czasu na marudzenie. Był już podekscytowany na myśl o jakiejkolwiek rywalizacji, a skoro nie brali udziału w pojedynkach turniejów, walka z innymi uczestnikami w loterii jawiła się jako naprawdę atrakcyjna opcja.
Dlatego też dał się wyciągnąć za nadgarstek z knajpy, a następnie szedł kolejnymi alejkami Hanamury za Ame, bo sam niestety nie miał pojęcia, gdzie znajduje się ta cała urna, do której można było wrzucać karteczki z odpowiedziami. Dopiero, kiedy ujrzał ją na horyzoncie, wyfrunął przed swojego towarzysza, dzięki czemu znalazł się na miejscu parę minut wcześniej. Wczytał się dokładnie w treść zagadki, żeby mieć więcej czasu do namysłu. Zresztą, zaraz przeczytał ją jeszcze kilka razy, bo wiedział, że za pierwszym mogło mu coś umknąć.
- Ta zagadka nie jest wcale taka prosta. – Westchnął ciężko, kiedy Ame wreszcie do niego dołączył. Kaito w tym samym momencie oparł się o drewnianą tablicę i podrapał po głowie, jakby to miało mu pomóc w odnalezieniu rozwiązania. I chociaż mogłoby się wydawać, że ten szesnastolatek nie ma głowy do takich rzeczy, tak niewątpliwie było to mylne wrażenie. Chłopak uwielbiał wszelkiego rodzaju zagadki, być może z tego względu, że nie myślał szablonowo, a rozwiązania tego typu łamigłówek często wymagały kreatywnego, może nawet nieco szalonego podejścia.
- Chyba znam odpowiedź! – Wykrzyknął nagle, jakby wybudzony z letargu, czym mógł najpewniej przerazić znajdujących się w pobliżu przechodniów. Gwałtownym ruchem rzucił się po leżącą przy urnie kartkę i ołówek, a następnie przelał swoje przemyślenia na papier, mając nadzieję, że ostatecznie to on zostanie zwycięzcą całej loterii.
Kiedy Kaito wrzucił swoją kartkę z odpowiedzią i opłatą do urny, a następnie odłożył resztą kartek i ołówek na miejsce. Najwyraźniej Ame nie mógł rozgryźć zagadki… albo z innych powodów zrezygnował z udziału w loterii.
- Nie wrzucasz swojej? – Młodszy chciał się tylko upewnić co do zamiarów swojego brata - To co? Idziemy oglądać te pojedynki? – Dodał zaraz po tym, żeby trochę pogonić Ame. W końcu sam w „Prezencie wiatru” mówił, że są już mocno spóźnieni. Jeżeli chcieli zobaczyć cokolwiek wartego uwagi, to musieli nieco podkręcić tempo.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 108
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, granatowa bluza z kapturem, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Ame » 17 sty 2018, o 01:15

Ame cieszył się opuszczając półmrok jadłodajni, lepiej jest na otwartej przestrzeni. Przyjemne i rześkie powietrze wpadło mu do płuc. Zawsze w takim momencie czuł, że żyje. No cóż, bez oddychania nie zaszedłby za daleko. Szybko przypomniał sobie, że Kaito na pewno nie zna drogi do tablicy. Pewnym krokiem ruszył w kierunku, w którym po raz ostatni ją widział. No przecież chyba nie zniknęła, a nawet jeżeli zniknęła to uwolni go od problemu. Zastanawiał się nad możliwą odpowiedzią. Żaden z jego pomysłów nie jawił mu się jako szansa na zwycięstwo. Teraz trzeba jakoś wykombinować jak wyjść z tego z twarzą. Rozważania przerwał mu entuzjastyczny sprint brata w kierunku tajemniczej tabliczki. Skoro nie jestem zainteresowany, to mi się nie spieszy - pomyślał. Ame zwolnił jeszcze bardziej, aby dać młodszemu więcej czasu. Niech ma coś od życia. Starszy również potrzebował tego czasu dla wymyślenia rozwiązania albo wymówki. Im bardziej zbliżał się do celu tym bardziej przychylał się do drugiej opcji. W milczeniu dołączył do brata, który jakby wpadł w trans. Więc to tak wygląda jak zdarza mu się myśleć - poczucie humoru nie odstępowało Ame na krok. Ciszę obu braci przerwał triumfalny okrzyk Kaito. Podczas gdy ten dopełniał formalności, Ame ostatecznie zadecydował się przyznać przed samym sobą do porażki.
- Erm ... mam uczulenie na ołówki. - skłamał. Po chwili doszedł do niego absurd przywołanej wymówki. Teraz musiał działać szybko zanim młodszy zaproponuje wypełnienie kartki za niego.
- Idziemy zanim mi się coś stanie. Umyj ręce! - Kontynuował przedstawianie nie zważając na zdziwione spojrzenie brata. Ponaglił go ruchem ręki, następnie wskazał drogę do areny. Od tego momentu powinno pójść już łatwiej. Pod warunkiem, że nie będzie tam żadnych ołówków.

/zt z Kaito
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 64
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 0
Multikonta:

Re: Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Hayami Akodo » 17 sty 2018, o 03:10

Nogi niosły go przed siebie, właściwie to donikąd. Niby miał zjawić się na walce Keia i jego przeciwnika, tego Sabaku, z rodu, któremu nie mógł dobrze nie życzyć, ale...Chyba na razie potrzebował chwili dla siebie. Chwili samotności, by poukładać sobie zwichrzone myśli, uporządkować natłok spraw. Zmrużył na chwilę oczy pod wpływem jasnego, choć nie ostrego słońca - piętnaście stopni ciepła robiło swoje, chociaż i tak miał na sobie płaszcz i rękawice, a ciężar odebranego ukochanej wakizashi wciąż dawał o sobie znać, nie mówiąc już o dźwiganej od początku podróży yari i katanie przy pasie...
Czuł się zmęczony. Aaach, tak bardzo był zmęczony, nerwy, które przyszły po niego, kiedy Sagisa rodziła, parła w bólach i męczarniach, by wydać na świat swoje pierwsze dziecko, teraz trochę się rozluźniały. Miał nadzieję, że lekarze z Kantai doprowadzą ją do porządku. Że zadbają o nią i o małego, któremu nie chciał jednak nadawać imienia, by uniknąć zbędnych reperkusji. Hayami naprawdę sobie cenił spokój; wśród drzew musi być równowaga. To do równowagi wszyscy dążymy, pragnąc, by nic się nie zmieniało. By życie było stałe, niezmienne jak słowo samuraja przysięgającego...

Unchangeable word.

Zauważywszy tablicę z ogłoszeniami i jakieś odchodzące od niej dzieciaki, zbliżył się, zaciekawiony. Miał jeszcze chwilę, nim pójdzie na trybuny, udało mu się nawet wyekspediować dwa listy z Kantai, więc dlaczego by nie skorzystać z cennego czasu dla siebie? Nie pomoże Sagisie, siedząc w szpitalu i zamartwiając się, co będzie dalej; nie pomoże w ten sposób także dziecku. Oni są już bezpieczni i pod dobrą opieką. A on...Cóż, ma na głowie parę spraw. I to dość istotnych spraw.
Przyjrzał się uważnie temu, co miał przed sobą - a miał zagadkę, ołówki, kartki i własny umysł. Cóż, dlaczego miałby nie zapłacić? Kimkolwiek był...twórca tej loterii, na pewno miał ciekawy pomysł. Zaczął się nad tym porządnie zastanawiać.
Chwycił ołówek w pewną, prawą dłoń, oparł ją o najbliższe możliwe podłoże, po czym wpisał swoje rozwiązanie. Oczywiście, ukończywszy tą żmudną czynność, kosztującą go wiele chwil i wiele myśli okupionych lekkim przygryzieniem wargi czy cichym "yoku kike", podpisał starannym, równym pismem kartkę jako Hayami Akodo, po czym odliczył 50 ryo i wrzucił tę niewielką w porównaniu z jego obecnym stanem finansów sumkę razem z kartką do urny. Stał jeszcze przez chwilę, wpatrując się bystro w treść zagadki.

Na końcu dnia i na końcu wieczora...

Uśmiechnął się do siebie. Na końcu dnia czekała na niego albo hańba, albo chwała. A on nie miał już wyboru, nie mógł się cofnąć z tego, w co wszedł tak łatwo, nieopatrznie, powiedziałoby się. Jednak nawet nie chciał - jeśli już obiecał Sagisie, że dla niej wygra ten turniej, to miał teraz potrójną motywację. Po pierwsze, chodziło tu o jego samurajską dumę, która nie pozwalała mu stchórzyć, uciec z podkulonym ogonem z pola walki - przeciwnie, powinien był stanąć i nawet przegrać z honorem.
Bo jednak nawet w przegranej była godność: próbował, podjął wyzwanie, ale nie udało mu się to. Normalna rzecz. Nikt nie jest niezwyciężony, nawet wielki Rikudou Sennin pewnie kiedyś popełniał błędy...Zamrugał i ruszył naprzód.
Drugą sprawą na pewno było to, że obietnice zawsze były wiążące - tak go wychowano, nie miał prawa łamać danych słów, wycofywać się z nich w sposób bezsensowny wtedy, gdy mu było wygodniej. Obiecałeś? Dotrzymaj. Prosta sprawa. Poza tym było jeszcze to, że Tensa z nim rywalizowała o Sagisę, że była silną przeciwniczką. Gdyby spotkali się w turnieju, byłoby ciężko, ale i ciekawie.
I mógł się sprawdzić. Odkąd skończyła się wojna, Akodo wciąż miał poczucie, że jest zbyt słaby, że nie wie o walce tak naprawdę nic. Czym było to całe dźganie węży z atramentu, plamiących włosy, ubrania, drżące dłonie? Czym były walki z kolejnymi przeciwnikami, skupione na szybkich kontrach i ciosach z nadzieją, że zdążysz przed wrogiem? Może dały mu jakieś pojęcie o walkach zbrojnych, tak jak Atsui, ale Hayami czuł, że aby być kimś więcej, potrzeba dużo więcej wkładu własnego.
Z tą myślą udał się na trybuny.

ROZWIĄZANIE HAYAMIEGO:

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


zt --- > trybuny
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 345
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
- katana przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Mishari » 21 sty 2018, o 15:52

I tak oto trafił w miejsce którego szukał, prawdę mówiąc spodziewał się czegoś, jakby to ująć bardziej wystawnego, spektakularnego... mniejsza o to. Zauważył płótno z wypisanym ogłoszeniem o loterii, jej zasadami i zagadką. Urna opisana w zasadach stała zaraz obok. Zadziwiające dla Kosekiego było to, że nikt nie został aby jej pilnować. Miał wątpliwości czy to nie po prostu jakiś przekręt, 50 ryo to nie majątek, ale z drugiej strony to też nie kwota, którą jesteśmy gotowi wyrzucić w błoto. Pomijając już to czy ktoś go nie chce oszukać jeszcze bardziej zadziwiające było to, że ta urna wciąż tu stała. W środku zapewne już były odpowiedzi i opłaty uiszczone za udzielenie ich. Chociaż jak się nad tym zastanowić, to trudno byłoby niepostrzeżenie wynieść te urnę za dnia, nie mówiąc już o jej opróżnieniu na oczach innych.

Stojąc pod ścianą budynku po przeciwległej stronie ulicy od płótna i urny Mishari wciąż zastanawiał się nad ludzką uczciwością, równocześnie próbując rozgryźć zagadkę. Początkowo myślał, że będzie to coś prostego, jednak, cholera...

Nie znajdziesz jej w oku, lecz znajdziesz ją w uszach
Jedna się kryje w opowieści o duchach
Na końcu dnia i na końcu wieczora
By znaleźć odpowiedź zajdź od tyłu potwora


Łamigłówka okazała się trudniejsza niż myślał, co nieco upewniało go w tym, że jej autor miał dobre intencje. W końcu gdyby chciał zebrać jak najwięcej pieniędzy wtedy dałby coś na tyle prostego, żeby co bardziej bystrzy byli w stanie na nią odpowiedzieć już po chwili. A tu taki zonk... wwiercał się oczami w 4 linijki tekstu i nijak nie mógł znaleźć choćby cienia odpowiedzi, żadnego punktu zaczepienia, zupełne zero. Frustrowało go to, nie chciał jednak odpuścić, za wszelką cenę chciał poznać odpowiedź. Mijały minuty i wciąż nic, a zielonooki wciąż stał oparty o ścianę, wpatrzony w płótno. Nic się nie działo, aż wtedy nagle... olśnienie. 1 sekunda i chłopak nagle wiedział co jest rozwiązaniem. Przeczytał jeszcze raz, przemyślał i był po prostu pewny, że jego odpowiedź jest tą właściwą. Niewiele myśląc wziął do ręki ołówek i kartkę, napisał na niej odpowiedź, załączył wymaganą opłatę 50 ryo i niewiele myśląc wrzucił do urny. Teraz pozostaje mu tylko przyjść na ogłoszenie wyników i odebrać nagrodę, no chyba, że jednak się mylił. Wtedy bardzo chętnie wysłucha co do powiedzenia ma autor zagadki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Mishari
 
Posty: 29
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 00:52
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 17
Krótki wygląd: Jak na obrazku
Widoczny ekwipunek: Brak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4677
GG: 63660264
Multikonta:

Re: Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Yōsuke » 21 sty 2018, o 20:41

Wróciłem tutaj. Mijałem to miejsce, gdy przechodziłem przez cały ten festiwal. Czytałem to wszystko... Przelotnie jakby, nie skupiając się za bardzo na treści. Najzwyczajniej w świecie odpowiedź nagle wpadła mi do głowy. Pewnie będę się mylił. Nie wydaje mi się, że byłoby to dobrą odpowiedzią.. Na pewno tak nie będzie, ale co mi szkodzi spróbować. Kto wymyśla te cholerne zagadki? Nigdy nie byłem w nich dobry. Za dużo filozofii, udawanej logiki, pokrętnej na swój sposób.. W końcu kto zachodzi od tyłu potwora..? Na pewno nie ja. To byłoby głupie.

Podszedłem to tablicy nieco bliżej przyglądając się treści zagadki. Głupota... Totalna głupota. Ale czy na pewno..? Może to ja jestem głupi, skoro nie potrafię być pewnym w stu procentach swojej odpowiedzi. Nie... Jestem pewny, ale się waham. Dlaczego się waham? Obawiam się porażki? Obawiam się tego, że mogę się mylić? Pomyłka jest gorsza od przegranego pojedynku. Trzyma się Ciebie cały czas i przypomina o sobie... Ale przesadzam, przecież to tylko głupia zabawa festiwalowa, nie..? Tak.. Na pewno to to.

Podszedłem finalnie do urny, wyjąłem kartkę i ołówek, zapisując swoją odpowiedź. Obym miał rację... Nie. Nie będę miał. Dołączyłem jeszcze do kartki 50 Ryo opłaty i zwinąłem wszystko dokładnie. Po chwili namysłu wrzuciłem odpowiedź przez otwór. Teraz trzeba tylko czekać. Nie mam już po co tu być. Odwróciłem się na pięcie i poszedłem w stronę trybun usiąść w to samo miejsce, gdzie wcześniej. Muszę obejrzeć chociaż jedną ciekawą walkę, nie?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


- 50 Ryo


[z/t na trybuny]
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 38
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Tablica z zagadkową loterią

Postprzez Shin » 31 sty 2018, o 03:15

Teraz, gdy chłopak znalazł się w Hanamurze okazało się, że właściwie nie ma tu żadnych planów. Co mógł zrobić człowiek, który całe życie trwał w klanie, a w Ryuuzaku no Taki do którego się przeniósł nie poznał nikogo godnego uwagi? No cóż, może paru lokalnych znajomych, ale nic poza tym... no cóż, skoro już tu jest, to może przynajmniej poszuka pracy. Koniec końców trwa festiwal więc ludzie dzielą się na takich, którzy się bawią, i takich, co obsługują tych, którzy się bawią. To oznacza, że pracy nie powinno zabraknąć dla nikogo!
Po chwili chłopak zauważył dwójkę nieznanych mu shinobi, którzy rozmawiali sobie o czymś podekscytowani. Zanim jednak zdołał ich zaczepić, zaczęli biec w kierunku tablicy ogłoszeń. Shin bez chwili zawahania poszedł za nimi, udając, że przegląda ogłoszenia. Przejechał wzrokiem przez tablicę, a przynajmniej planował jedynie rzucić na nią okiem, ale coś przykuło jego uwagę. Ogłoszenie stanowiące zagadkę:
Nie znajdziesz jej w oku, lecz znajdziesz ją w uszach
Jedna się kryje w opowieści o duchach
Na końcu dnia i na końcu wieczora
By znaleźć odpowiedź zajdź od tyłu potwora.

Shin uśmiechnął się pod nosem. Parę razy zamruczał do siebie, kolejny raz wyśpiewał, zaczął znajdować setki synonimów i metafor, podchodził do sprawy empirycznie i ontycznie, starał się znaleźć związki przyczynowo-skutkowe czy też wczuć się w rolę zadającego zagadki... nic nie pomagało do momentu, w którym nie zobaczył bawiące się nieopodal dzieci, skaczące po kamieniach na których było coś narysowane i literujących swoje dziecięce rymowanki. Chłopak doznał olśnienia widząc, jak starsze dziewczynki uczą swojego braciszka trudnych słów... zapisał swoją odpowiedź i poszedł sobie, żeby nie zostać osądzonym o jakieś dziwaczne gusta.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

-50 ryo
[z/t]
Obrazek
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 136
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:


Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron