Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Asaka » 13 kwi 2019, o 14:15

Misja C
Reika, Mishima
13/45


Obrazek


Przez chwilę można było mieć wrażenie, że wzrok pana Watari jest surowy, ale zaraz wyłagodniał i jeszcze bardziej zaczął przypominać takiego miłego dziadziusia. Z szacunkiem skłonił głowę Reice, które postanowiła powitać go dość podobnie, uścisnął dłoń Mishimy – a jego uścisk nie należał do wątłych, a do kogoś, kto miał pewną parę w łapach.
- Niech was prowadzą wiatry Hyuo – dodał, równie standardowo i zaproszony, odsunął wolne krzesło, by przysiąść się do dwójki. - Watari Masatoki. Ale możecie mi mówić po prostu Masatoki – to już wiedzieli, w końcu czytali jego ogłoszenie, ale z grzeczności mężczyzna nie mógł pominąć tej formułki.
Westchnął cicho i położył dłonie na blacie stołu, ponownie przyglądając się parze, ale na dłużej oczy zatrzymując na kunoichi. Uśmiechnął się do nich lekko.
- Wybaczcie za tak mgliste wytłumaczenie w ogłoszeniu. Po pierwsze nie chciałem, żeby brały się za to jakieś nieopierzone dzieciaki, które myślą, że o życiu wiedzą wszystko, a jedyne co potrafią to rzucić kunaiem do manekinu treningowego, albo gonić zaginionego kota jakiejś arystokratki – cóż, nieopierzonych dzieciaków przy sobie nie miał, a dojrzałych ludzi, którzy powinni znać swoje dobre i słabe strony. Ludzi, którzy nie będą się niepotrzebnie narażać. - A po drugie nie chciałem za dużo zdradzać, bo ogłoszenie może zobaczyć każdy, a to dość… Hmm… Delikatna sprawa – więc zapewne zostało skonstruowane tak, by zwrócić uwagę i zachęcić… I swoją robotę zrobiło, bo przecież oto Mishima i Reika czekali w lokalu na mężczyznę. I się doczekali. - Wyglądacie mi na uczciwych ludzi i to takich, którzy faktycznie mogą pomóc z moim kłopotem… Jesteście shinobi? – zagaił, a po chwili przeszedł do właściwej opowieści. - Jestem byłym wojskowym. W stanie spoczynku rzecz jasna – tutaj zaśmiał się trochę, zwracając uwagę na oczywistą oczywistość wynikającą z jego wieku. - Zeszłej jesieni wybrałem się w odwiedziny do córki. Pech chciał, że koń poniósł, a ja dość niefortunnie spadłem. Możecie się domyślać do czego to prowadzi… W każdym razie u córki przesiedziałem dużo więcej czasu niż początkowo planowałem, by dojść do siebie. Za długo. Mój piękny dom… Teraz legowisko zrobiły tam sobie dzikie zwierzęta. Zaa stary już jestem, by samemu rozwiązać ten problem. Jakby to były sarny, to pal licho. Ale niestety… - po dziadku było widać, że sprawa mu ciąży. To też w pewnym sensie rozwiewało ewentualne wątpliwości, dlaczego wynajmuje dłuższy czas pokój w ryokanie. - Co myślicie? Oczywiście zapłacę odpowiednio.

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Watari Masatoki
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 16 kwi 2019, o 20:25

Reika podeszła do starszego człowieka z dozą sympatii, dlaczego? Może to łagodne oblicze, które zastąpiło surową ocenę, tak na nią wpłynęło, a może coś zupełnie innego. Od zawsze ojciec ją uczył, że starszym okazuje się szacunek, choćby byli najbardziej wrednymi chamami, bo wtedy ten szacunek odbierają jako szydzenie z nich, a to najczęściej daje sporo satysfakcji, więc jeśli w odpowiedzi nie spotka się z życzliwością, to przynajmniej poprawi sobie humor, choćby miała ostatecznie posunąć się do rękoczynów, no ale to w bardzo marginalnych sytuacjach.
- I Pana. - Odpowiedziała na tradycyjne powitanie Wysp. - Miło nam poznać, Masatoki-san.
Mimo faktu przejścia na ''ty'', Reika nie zrezygnowała z wyrazu szacunku, jaki się mężczyźnie należał ze względu na wiek. Odwzajemniła jego spojrzenie, które wyraźnie się na niej zatrzymało na dłużej. Znowu ją oceniał? Raczej szczególnie nie wyróżniała się na tle ludzi z Wysp, nawet mając błękitne włosy, które były dość często spotykane u klanów Cesarstwa. Uśmiechnęła się, gdy Masatoki wyjaśnił fakt, dlaczego tak mgliście skonstruował ogłoszenie. O ile na to pierwsze i tak by nie podziałało, bo młodzież zawsze miała problemy z mierzeniem sił na zamiary, o tyle z delikatną sprawą brzmiało to dość sensownie. Gdyby ktoś nieodpowiedni dowiedział się o szczegółach, mógłby starszemu Panu jeszcze bardziej zaszkodzić.
- Tak, jesteśmy shinobi. - Odpowiedziała mu ze spokojem. - O naszą uczciwość też proszę być spokojnym. Mamy obowiązek służyć dobru ludności Wysp i rozliczą nas z tego.
Na dowód swoich słów, odsunęła nieco włosy i pokazała wyhaftowane na ramieniu godło Cesarstwa, tym samym informując, że służą Cesarstwu i nie są jakimiś najemnikami, którzy spakują łup i uciekną nie wiadomo dokąd. Teraz mógł być ich całkowicie pewny, tym bardziej, że właśnie się przyznał, że jest byłym wojskowym w stanie spoczynku. Czyli pogadają sobie jak starzy, wojskowi kamraci, omawiając konkretny problem. Reika z uwagą słuchała opowieści o tym, jak podróż do córki zakończyła się niefortunnym upadkiem z konia i długą rekonwalescencją. Jako medyk, doskonale zdawała sobie sprawę, że skończyło się to złamaniem któreś kończyny, albo lekkim uszkodzeniem kręgosłupa, bo gdyby było gorzej, to facet zdecydowanie by nie chodził. Tak czy inaczej, na razie wszystko brzmiało dobrze, dopóki nie padło, że pod nieobecność Masatokiego, jego dom przejęły dzikie zwierzęta. Czyli musiał mieszkać gdzieś w lesie, a skoro tak i nie były to sarny, będą mieli do czynienia z groźnymi drapieżnikami. Wilki? Niedźwiedzie? A może pumy, czy inne wielkie kociska? No cóż. Będą mieli z Mishimą miękkie skóry do domu.
- Myślę, że chyba będziemy mogli pomóc. - Tutaj spojrzała na Mishimę pytająco. - Proszę nam tylko powiedzieć, co zadomowiło się w Twoim domu, Masatoki-san, bo chyba widziałeś bestie, skoro próbowałeś tam wrócić. No i przyda nam się trochę informacji, jak tam trafić, bo zakładam, że to las, skoro mowa o dzikich zwierzętach.
No cóż, ona była gotowa podjąć się tego zlecenia, nie wiedziała tylko, jak Mishima się na to zapatrywał. W lesie może mieć problem ze swoim glinianym ptakiem, gdyby chciał uciec w górę, no ale może nie będzie tak źle i posiadłość Masatokiego ma trochę wolnej przestrzeni nad ziemią.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 17 kwi 2019, o 19:30

Jak można było się spodziewać, pierwsze wrażenie często bywa mylące. Starszy mężczyzna ewidentnie chciał sprawiać wrażenie twardego i mniej przystępnego. Jednak gdy po krótkim wstępie jego rysy twarzy ewidentnie złagodniały, można było dostrzec w nim nie wiecej jak cień, zapewne niegdyś potężnego człowieka. Napewno pod względem tężyzny fizycznej, bo to mógł brunet potwierdzić po krótkim uścisku dłoni. Grube, szorstkie dłonie świadczyły o latach ciężkiej pracy, a to była cecha, która Mishima bardzo sobie cenił. Gdy więc dowiedzieli się, że Masatoki jest emerytowanym wojskowym, cóż wszystko zgrało się w całość. Jego postawa, pierwsze wrażenie jak i nienaganne wychowanie. Wojskowi posiadali dużą dozę charyzmy i wychowania, czego czasem jak na ironie brakowało właśnie brunetowi.

- Może się Pan czegoś napije? Odrobinka sake?

Zapytał po odpowiedzi Reiki, nie widząc sensu, by odpowiadać to samo co ona. Poszedł więc krok w przód, częstując mężczyznę trunkiem, którego mieli w butelce dostatek. Nalał odpowiednią część do trzeciej szklanki, podsuwając siwemu mężczyźnie. Właśnie wtedy oboje z Reiką skupili się na opowieści mężczyzny. Wypadek na koniu, hm? Można było odebrać to jako, mało śmieszny żart ale właśnie dosiadanie żywych zwierząt miało takie skutki. Nie dało się zapanować nad nimi w pełni, na pełne sto procent. Zawsze mogły zareagować podświadomie na kwestię zagrożenia, choćby zwyczajny szelest w lesie. Zapewne coś podobnego spotkało mężczyznę. Im dłużej można było o tym pomyśleć, tym bardziej cenił sobie własne zdolności przy użyciu gliny. Każdego stworka miał w pełni kontrolowanego i nie mógł on wykonać, żadnego manewru, którego by przypilnował. Zawsze są plusy i minusy, w każdej sytuacji.

- Jeżeli Pan może, prosiłbym również o jak najbardziej dokładny opis okolicy Pańskiego domu. Jakieś puste pola, drzewa, krzewy, okoliczne ogródki czy sąsiedztwa. Bardzo ułatwi to sprawę w doborze środków.

Ponownie można było mieć wrażenie, że uzupełnia się z Reiką na zmianę. Ona pytała o daną część i brunet nie powielał tych kwestii. Zupełnie jakby myśleli w tych samych kategoriach.. co swoją drogą wcale nie było dziwne, skoro znali się na wskroś. Dobór odpowiedniej taktyki nawet na tak błahy powód bedzie bardzo istotny zważywszy na wachlarz technik, którymi dysponują. Dzikie zwierzęta swoją drogą? Bardzo ciekawiło to Mishime, bo każdy kraj miał jakąś część swoich stworzeń, które nie występowały nigdzie indziej. Może faktycznie to tylko wataha wilków? Niedźwiedzie rzadko żyją w stadach, więc skoro mówił w liczebnie mnogiej można było spodziewać się.. no właśnie czego więcej?
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Asaka » 19 kwi 2019, o 11:20

Misja C
Reika, Mishima
16/45


Obrazek


Chwila oględzin dwójki shinobich, których los niemalże dosłownie popchnął pod drzwi jego domostwa – i Masatoki był zdecydowanie spokojniejszy. Wyglądali na porządnych ludzi, a jakieś tam doświadczenie w ocenie drugiego człowieka musiał już mieć. Lata życia na karku, plus obcowanie z innymi jako wojak. Niejedne już widział, niejedne słyszał.
Gdy Mishima zaproponował mu sake mężczyzna rozpromienił się i kiwnął głową. Gdy więc brunet nalał mu trunek do wolnej czarki, podziękował skinieniem głowy. Uniósł kubeczek wyżej, jakby wznosił niemy toast i dopiero wtedy się napił, słuchając przy okazji słów niebieskowłosej. Odstawił pustą czarkę na blat, po czym uważnie przyjrzał się haftowanemu wzorowi na ramieniu kobiety. Oczywiście, że znał to godło.
- Teraz wszystko jest jasne – odpowiedział i uśmiechnął się. Trafił na kogoś uczciwego, na kogoś, kto wyglądał na doświadczonego. To chyba zalążek nadziei był teraz widoczny w jego jasnych oczach? - Widziałem niedźwiedzia. Jednego wielkiego, ciemnobrązowego osobnika. I kątem oka… wydaje mi się, że widziałem tez drugiego, dużo mniejszego. To chyba była matka i niedźwiadek – skrzywił się wyraźnie, bo niedźwiedzie to nie były kochane miśki. Były wszystkożerne, a na zimnych wyspach, gdzie mało roślin mogło się rozwinąć… cóż. Żywiły się głównie tym, co upolowały. Nic więc dziwnego, że gdy mężczyzna zobaczył je na terenie swojego ogródka, czy co on tam miał, to spiął konia i uciekł do osady. Życie ewidentnie było mu miłe. - Z żoną chcieliśmy zamieszkać poza osadą. W spokoju. Wybudowaliśmy więc dom jakieś sześć kilometrów stąd by być jednocześnie z dala od miasta, ale na tyle blisko, by bez problemu można było się tutaj udać. Po zakupy, sprawunki. Takie tam – przerwał na chwilę, wziął większy oddech i kontynuował opowieść i jednocześnie odpowiadanie na pytania. - Tu głównie same lasy są. Dom jest na południe od Hanamury. Najpierw trzeba iść szlakiem mniej więcej cztery kilometry, a później, nieco odbić na wschód. Ścieżka do końca nie zarosła, ale już się trochę zmniejszyła przez ten rok… Ale nadal jest widoczna. To jedyny dom w tamtej okolicy, nie mieliśmy żadnych bezpośrednich sąsiadów. Wokół tylko las. Puste pole to po prostu nasz… Mój dom. Żona miała tam swój ogródek, próbowała hodować kwiaty, ale w tym klimacie nie szło to jakoś wybitnie – a las… jak to lasy na Kantai. Bardziej rzadkie niż gęste.

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Watari Masatoki
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 25 kwi 2019, o 22:26

Zaproponowane przez Mishimę sake i pokazanie naszytego na ramieniu herbu Cesarstwa, najwyraźniej przełamało resztę wątpliwości mężczyzny, co było widać po jego rozpogodzonej minie. Teraz, kiedy już został zapewniony, że ma do czynienia z wyszkolonymi shinobi, którzy działają w służbie Wyspom, zapewne zdradzi więcej szczegółów odnośnie samego zadania. Tak też się stało i para już po chwili mogła się dowiedzieć, że mężczyzna widział na swojej posesji niedźwiedzia, a prawdopodobnie nawet dwa. A więc w jego domu zrobiły sobie legowisko miśki, które o tej porze roku powoli szykowały się do zimowego snu. Mieli do wyboru, albo je zabić, albo spróbować przepłoszyć na tyle skutecznie, żeby już nie wróciły.
- Niedźwiedzie... - Powiedziała w zamyśleniu, jakby sama do siebie. - Dobrze, że nie bandyci.
Z dzikim zwierzęciem można było sobie lepiej poradzić, niż z dobrze wyszkolonym bandytą, lub co gorsze, innym ninja. Po zwierzęciu można było się spodziewać ataku albo zębami, albo pazurami, wystarczy być czujnym, zaś bandyta lub shinobi może boleśnie zaskoczyć, zanim pozna się jego taktykę i umiejętności. Przynajmniej wiedzą, że nie będzie tak źle, chociaż wielkie miśki też będą sporym wyzwaniem i będzie trzeba odpowiednio użyć jutsu.
Z uwagą wysłuchała do końca słów zleceniodawcy, który zdradził lokalizację domu i tego, czym się kierował z żoną, mieszkając na takim odludziu. W sumie to go rozumiała, jednak ona sama zdecydowałaby się na to tylko wtedy, gdyby domostwo zostało dobrze zabezpieczone przed dziką przyrodą, która w każdej chwili mogła zaskoczyć.
- Przydałby się wam wysoki i solidny płot. - Stwierdziła Reika. - Stracilibyście na widokach, ale zyskalibyście na bezpieczeństwie. Co do niedźwiedzi, to powinniśmy sobie poradzić.
Będzie trzeba się nagimnastykować, żeby nie zniszczyć okolicy, no ale powinni dać sobie radę. Na pewno Mishima będzie musiał się trochę ograniczyć ze swoimi wybuchami, żeby nie zniszczyć terenu, albo samej posiadłości, jednak współpracując, na pewno sobie poradzą. Muszą tylko obgadać taktykę, no ale to dopiero po tym, jak zrobią zwiad i przekonają się sami, jak się miewa obecna sytuacja.
- Coś jeszcze powinniśmy wiedzieć? - Zapytała mężczyznę.


//Bieda post, ale obecnie nie stać mnie na więcej, przepraszam x.x//
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 28 kwi 2019, o 19:34

Jedno było pewne, mianowicie to, że starszy mężczyzna wstępnie miał dowód na to kim była Nasza dwójka. Herb Cesarstwa na ich ubraniu, mógł w łatwy sposób upewnić go, że nie są przybłedami szukającymi wrazen, albo głupcami chcącymi zarobić w jakikolwiek sposób. Byli wytrenowanymi i doświadczonymi ninja, więc w teoretyce takie zlecenie nie było czymś szczególnie ciężkim. Zwłaszcza gdy wysłuchał opowieści o lokalizacji oraz poznał tamtejszy układ lasu. Pewna strategia w głowie bruneta, już zakreślała pierwsze szkice, aczkolwiek warto będzie nią się podzielić z Reiką. Posiadali tyle różnorodnych umiejętności, że nie był wstanie sobie wyobrazić w jaki sposób zwykłe niedźwiedzie mogłyby stanowić zagrożenie. Zwłaszcza gdy będzie znajdował się w powietrzu.
Pozostawała jedna myśl, która Mishimie nie dawała spokoju, ale nie dzielił już się nią. Zaraz niebieskowłosa uznałaby znów, że ma symptomy i wszędzie wesz i spisek. Dziwnym jednak był fakt, że mężczyzna był emerytowanym żołnierzem a nie był wstanie wypłoszyć zwierząt z legowiska. Przecież nie musiał z nimi walczyć, prawda? Istnieje milion innych możliwości.

- Jeżeli to wszystko co powinniśmy wiedzieć, to pozostał jeszcze temat nagrody. O jakim wynagrodzeniu rozmawiamy?

To również był ważny element w rozmowie i brunet wcale nie zamierzał go unikać. Może właśnie w tym był haczyk? Może żołnierz oferował tak niskie wynagrodzenie, że porządni Shinobi nie specjalnie widzieli sens w podejmowaniu ryzyka? Misje czy tego typu zlecenia zazwyczaj schodzą jak ciepłe bułeczki, więc może faktycznie Mishima wszędzie węszy niedogodności? Ale jednego życie uczyło, na zaufanie trzeba sobie zapracować.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Asaka » 3 maja 2019, o 09:37

Misja C
Reika, Mishima
19/45


Obrazek


Mężczyzna lekko przetarł dłońmi oczy, jakby tym gestem chciał z siebie zrzucić odrobinę ciężaru - bo sprawa ewidentnie mu ciążyła. Nic dziwnego... Gdy po roku wracasz do domu i boisz się wejść na własną posesję, więc kogoś do tego wynajmujesz, to nie mogło być proste. Żyć w ryokanie miast we własnych czterech ścianach...
- Bandyci pewnie zobaczyli by mnie wcześniej i nie wróciłbym do osady, by poszukać pomocy... - staruszek wtrącił swoją uwagę do słów Reiki i spojrzał w dół, jakby przez gruby blat stołu chciał zobaczyć własne stopy.
O tak, dobrze, że to były tylko niedźwiedzie, a nie bandyci... Bo bandyci mogliby się włamać do środka i rozkraść co cenniejsze rzeczy, a misie raczej tylko poniszczą ogród i ewentualnie wygląd domu, na przykład ocierając się o jakieś naroże. No... Chyba, że wyważyły drzwi i zadomowiły się w środku. Taka ewentualność też istniała, a Masatoki nie miał za bardzo okazji się przyjrzeć drzwiom, więc wszystko było możliwe.
- Taa... Z żoną nie zdecydowaliśmy się na grube mury wokół. Chie bardzo kochała zwierzęta, często do nas przychodziły. Te bardziej drapieżne szybko odganialiśmy i nie było nigdy większego problemu. Moja nieobecność przez rok musiała sprawić, że się ośmieliły... - nic dziwnego, rok to mnóstwo czasu. Zwierzęta, nie widząc kogoś, kto je cały czas przeganiał, musiały pomyśleć, że miejsce się zwolniło. Los naprawdę bywał przewrotny i kapryśny.
[color=#a2e7f6- Czy coś jeszcze... -[/color] Watari zamyślił się krótko. - Gdy już porzuciłem wojaczkę, to zająłem się handlem. Mógłbym po prostu machnąć ręką na ten dom i kupić coś tutaj, w mieście. Pewnie byłoby to nawet mądre, ludzie wokół, wszystko blisko... Ale tamten dom... Tam są nasze stare pamiątki. Wspomnienia. Dlatego to taka delikatna sprawa - dodał jeszcze, rozwijając wcześniejszą myśl o tym, dlaczego w ogłoszeniu było tak mało informacji, które mogłyby przyciągnąć potencjalnych chętnych do wykonania zadania i zarobienia kilku groszy.
Właśnie - zarobienia. Bardzo dobrze, że Mishima podjął ten temat i ewidentnie spodobało się to staruszkowi. Uśmiechnął się, tak miło, i odwrócił czujne i bystre spojrzenie niebieskich oczu na bruneta. Widać był zadowolony, że mężczyzna nie owija w bawełnę a rzucił temat prosto z mostu, bo zazwyczaj, gdy dochodziło do rozmawiania o pieniądzach, to ludzie zaczynali się dziwnie peszyć.
- O 1000 ryo do podziału, więc po 500 ryo dla was osobno. Mam nadzieję, że takie wynagrodzenie wam odpowiada? - jak za robotę w przepędzaniu niedźwiedzi z posesji to suma była aż nadto wysoka. Ale dziadek najwyraźniej mógł sobie pozwolić, skoro aktualnie mieszkał w ryokanie i mówił, że mógłby kupić dom w Hanamurze.

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Watari Masatoki
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 7 maja 2019, o 23:01

O tak. Z pewnością starzec mógłby mieć spore kłopoty, gdyby z jego posiadłości zrobili sobie kryjówkę bandyci, a nie miśki. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzikich zwierząt będzie można się spokojnie pozbyć, jednak będą musieli uważać ze swoimi destrukcyjnymi metodami, żeby przy okazji nie zniszczyć samego domu. Krótko mówiąc, naprawdę delikatna sprawa. Niemniej, powinni sobie z tym poradzić, korzystając z innych metod. Może uda się zwyczajnie przepłoszyć zwierzęta, a jak nie, to będą mieli nowy dywan do sypialni i salonu, z misiowej skóry. Brzmi zachęcająco.
- A no właśnie. - Przytaknęła na słowa mężczyzny. - Dlatego dobrze, że to tylko drapieżna zwierzyna, a nie nic gorszego.
Skinęła głową na wyjaśnienia o to, że małżeństwo chciało zachować widoki i kontakt z naturą, rezygnując przy tym z solidnego ogrodzenia. Póki tam mieszkali, mogli z powodzeniem przeganiać zuchwałe drapieżniki, ale gdy nie było nikogo tyle czasu na posesji, to zwierzyna uznała, że można się tam zadomowić. Czas wyprowadzić ją z błędu. Reika już chciała zapytać o żonę pracodawcy, ale jakoś miała wrażenie, że może kryć się za tym smutna historia, bo mówił o niej w czasie przeszłym, no i nigdzie jej tutaj z nim nie było. Podróżował do córki też samotnie. Zrezygnowała więc i skupiła się na samym zadaniu, które mieli wykonać z Mishimą.
- No tak. - Przyznała ze spokojem. - Leśna przyroda jest naprawdę wspaniała, jednak czasami bywa naprawdę niebezpieczna.
Sama przecież mieszkała pod osłoną Prastarego Lasu i doskonale wiedziała, co znaczy życie wśród leśnej przyrody. Boleśnie się też przekonała, jaka potrafi być okrutna, gdy mając pięć lat, patrzyła z przerażeniem z drzewa, jak wataha wilków rozszarpuje jej rodziców na strzępy. Kunoichi zamknęła na chwilę oczy, chcąc odgonić te przykre wspomnienia, które mimo że zaleczone, nadal pozostawały głęboko w jej świadomości. Wróciła myślami do Kazuo i Erumi, którzy przygarnęli ją po tym strasznym wydarzeniu, do Shigeru, który był dla niej jak prawdziwy brat. Jego śmierć bolała niesamowicie mocno, zaś opuszczenie przybranych rodziców nadal sprawiało jej ból, choć starała się to dobrze ukrywać przed Mishimą. Zrobiła to dla bezpieczeństwa ich i Shinrin.
Kiedy Masatoki wspomniał, jak wielką wartość sentymentalną ma dla niego ten dom, Reika błądziła myślami wokół swojego domu, który dał jej klan Senju. Czy dobrze postąpiła, opuszczając go? Czy naprawdę nie było innego rozwiązania tej sytuacji? Wtedy nie widzieli go, ale może teraz udałoby się to jakoś naprawić. Ekikena już nie było, więc nowa władza może inaczej podeszłaby do prawy. Może dzięki temu Shinrin zawarłoby sojusz z Tsurai?
Kunoichi wróciła do rzeczywistości, gdy Mishima zapytał o wynagrodzenie. Nigdy nie przywiązywała do tego uwagi w Shinrin i często pomagała po prostu z dobrego serca. Teraz jednak oboje byli na swoim własnym utrzymaniu, więc kwestia zapłaty była w tym momencie istotna. Nie odezwała się jednak w tej kwestii, pozwalając mężczyznom się dogadać. Jak dla niej, tysiąc ryo za pozbycie się niedźwiedzi było dość dużą stawką, no ale widocznie staruszek mógł sobie na to pozwolić, więc nie ma co wybrzydzać.
- Jest bardzo hojne. - Odezwała się wreszcie. - Cztery kilometry szlakiem na południe od Hanamury, a potem na wschód. W takim razie czas zabrać się do pracy. Zgłosimy się tutaj, gdy uporamy się z tą sprawą.
Mając do dyspozycji glinianego ptaka Mishimy, bez problemu znajdą jedyny dom pośród lasu, mając podane odpowiednie kierunki. Trzeba jednak ustalić, jak pozbyć się niedźwiedzi, bo wysadzenie okolicy w powietrze wraz z domem raczej nie wchodzi w grę. Muszą być ostrożni.
Reika więc dopiła swoje sake, po czym podniosła się z krzesła, ukłoniła uprzejmie staruszkowi, po czym ruszyła do wyjścia, czekając tam na Mishimę, jeśli ten miałby jeszcze jakieś pytania do zleceniodawcy. Nadal nie mogła się odgonić od swoich myśli i szybko wytarła łzę, która spłynęła jej po policzku. To już stanowczo za długo trwa...
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 8 maja 2019, o 18:55

Mishima był ewidentnie innym człowiekiem, od siedzącej dwójki obok. Starszy mężczyzna, podobnie zresztą jak Reika bardzo tęsknili za swoimi czteroma ścianami, nie mogąc trzeźwo myśleć w dalszej części. On jednak takich problemów nie posiadał. Od dawna nie czuł żadnych powiązań z Tsurai, powrót tam był dla niego tak bardzo obojętny jak wczorajszy monus na wyspach. Podobnie sytuacja miała sie z Shinrin. Spodobało mu się tamto miejsce, ale bywał tam tylko ze względu na Reikę. Nie wiązały go żadne wspomnienia, przysięgi a nawet jeżeli, to dawno nauczył się nie zwracać na nie uwagii i żyć zgodnie z czystym sumieniem. Dlatego nie komentował tego w żaden sposób, bo co miałby powiedzieć człowiek, dla którego wysadzenie niedźwiedzi byłoby najlepszym wyjściem? Ka boom i po sprawie? Widocznie Reika go rozumiała, o czym świadczyła jej reakcja, którą swoją drogą sprawnie próbowała ukryć. On niestety znał już ją za dobrze, by taki szczegół umknął jego oczom. Jeżeli myśleli nad czymś takim jak powrót, albo kontakt z rodziną to potrzeba im dużo Ryo. Na tyle dużo, żeby mogli przekupić tych, których da się kupić, oraz tych, którzy posiadają bezcenne informację. Z tego względu, tylko z tego względu gdy mężczyzna powiedział swoją kwotę a niebieskowłosa szybko ucieszyła się na tą wiadomość, brunet pokiwał tylko przeciwnie głową.

- Mówimy o niewiadomo jakiej ilości zwierzyny. Równie dobrze, mogą być tam niedźwiedzie, a poprzedzać je może wataha wilków. Do tego sprawę musimy załatwić bardzo pokojowo, bez jakichkolwiek uszkodzeń. Pan wybaczy śmiałość, ale uważam, że tysiąc ryo, byłoby dobre ale od głowy.

Zamierzał się targować, bo czemuby nie? Mężczyzna dawał jasne znaki na to, że stać go na ich żądania. Do tego sprawa dotyczyła jego prywatnych spraw, a dopiero teraz, pierwszy raz od dawna trafił osoby, mogące wypełnić to zadanie w taki sposób jaki sobie tego życzył. Do tego było więcej niewiadomych, niż w wiadomych. Nie miał specjalnie innego wyjścia, a liczyć na kolejne szczęście na taka dwójkę jak oni.. cóż, może go to kosztować całkowicie dużo więcej Ryo i przede wszystkim sumienia, gdy straci więcej pamiątek przez żerujące zwierzęta niż mógłby się spodziewać. Czy brunet wykorzystywał to? Owszem, taka jest prawda. Potrzebowali dużo Ryo i musieli je zdobyć w wyjątkowo szybkim czasie. Nie było czasu na pół środki.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yami » 21 maja 2019, o 22:35

Misja C
Reika, Mishima
22/45


Obrazek


Młode dziewczę wyczuwając rozterki mężczyzny wspomniała swoje dawne strony. Zrodzona w ten sposób empatia związana z utratą czegoś sprawiła, że ta chciała możliwie szybko rozwiązać problem mężczyzny. Niezależnie od powodów uznała, że zarobek za ów zadanie był dostatecznie godziwy biorąc pod uwagę raczej nie za duże zagrożenie w postaci leśnej zwierzyny. Partner Reiki miał ku tej sprawie inne zdanie. Dla niego liczyła się rzeczowość oraz dobro ich obojgu nie zaś sentymenty. Jeśli mają razem podróżować jeśli mają razem żyć muszą myśleć przede wszystkim o własnym dobru. To właśnie popchnęło Mishimę by wykorzystać wspomnienia, które ponownie zaczęły odżywać w sercu staruszka. Niewielki uśmiech, który pojawił się na twarzy staruszka za sprawą gotowości do drogi Reiki zniknął za sprawą spostrzeżenia Dohito. Ten przeniósł swój wzrok początkowo na mężczyznę aby po wysłuchaniu go w całości opuścić głowę i skupić się na niewielkiej czarce, którą wcześniej otrzymał od bruneta.

- Gdybym miał swoją starą pensję żołnierską mógłbym przystać na tę stawkę. Wypłacana mi jednak emerytura nie jest już tak wysoka. Ponadto muszę też pamiętać o odnowieniu budynku. Nikt przecież nie opiekował się nim przez długi czas. Przyjdzie mi z pewnością naprawić dach oraz wnętrze w zależności od szkód wyrządzonych przez zwierzynę, dlatego... - mężczyzna położył dłonie na blacie i pochylił się dotykając je swym czołem - Proszę, zdaję sobie sprawę, iż może to wymagać więcej sił ale... muszę też myśleć o tym jak ochronić to miejsce, kiedy problem zostanie rozwiązany.

Mimo, iż mężczyzna posiadał fundusze nie mógł ich trwonić na prawo i lewo. Odbudowa zniszczonych elementów domostwa z całą pewnością będzie bardzo kosztowna. Biorąc pod uwagę jego już leciwe lata będzie potrzebował również pomocy osób trzecich. Generowane koszta mogą narastać niezwykle szybko, jednak nie ma pewności czy rzeczywiście będzie tak źle jak mężczyzna się spodziewał. Widział wszak domostwo z pewnej odległości.

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Watari Masatoki

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 23 maja 2019, o 22:18

Najwyraźniej Mishima nie skończył jeszcze z ugadywaniem szczegółów ze zleceniodawcą, bo gdy ona była już przy wyjściu, Brunet nadal siedział ze starszym przy stole, omawiając jeszcze jakąś kwestię. Czyżby się targowali o wynagrodzenie? Jak dla niej, było wystarczające, tym bardziej że mieli do pozbycia się dzikiej zwierzyny. To było decydowanie łatwiejsze, niż banda rozumnych bandytów, lub co gorsze, shinobi. Gdyby chodziło o tych ostatnich, to może i sama targowałaby się o wyższe wynagrodzenie, ale nie w przypadku pozbycia się kilku miśków.
- Hayabusa, chodź już. - Zawołała do Mishimy. - Chcę szybko się z tym uporać i wrócić do domu.
Tak, zdecydowanie powrót do nadstawiania karku jej nie leżał, jednak siła wyższa zmusiła ich do podjęcia takich, a nie innych działań. Miała jednak nadzieję, że nie będą musieli zbyt często ryzykować życiem, aby osiągnąć to, co zamierzają. Nie takiego życia pragnęła, odchodząc z Shinrin i była bardzo zawiedziona, że potoczyło się zupełnie inaczej, a lata leciały i nic nie można było na to poradzić. Może jednak da się jakoś to naprawić. Trzeba spróbować.
Spojrzała ostatni raz za siebie, czy Mishima w końcu się ruszył, po czym wyszła z knajpy na zewnątrz, stawiając kołnierz. Czuć było wyraźnie nadchodzącą zimę, a dopiero niedawno cieszyli się niemrawymi, ciepłymi dniami lata. Tak, zdecydowanie ten czas za szybko gnał, a w ich życiu wcale nie było widać postępu, co wyraźnie smuciło kunoichi. Starała się jednak nie dawać tego po sobie poznać, chociaż znając Bruneta, to doskonale wyczuwał, że od pewnego czasu jest tu coś nie tak i wcale nie chodziło o incydent na wieży, który odszedł w zapomnienie. Reika nigdy długo nie chowała urazy i nie gniewała się, co było dość komfortowe dla ich dwójki. Zamiast boczyć się na siebie i wymuszać ciche dni, rozmawiali o tym, co im się nie podoba i dochodzili do porozumienia, zapominając całkowicie o spięciu i przede wszystkim nie wypominając sobie tego w przyszłości. Dobrali się naprawdę dobrze, jednak brak postępu w ich życiu mógł być w przyszłości kolejnym tematem spięcia. Okaże się zapewne niedługo, jak to wszystko się potoczy.
Tymczasem należało skupić się na samej misji, więc jak już Mishima opuści knajpę, udadzą się razem poza miasto w stronę południowego szlaku, jak im powiedziano. Mieli przed sobą cztery kilometry, by potem odbić na wschód. Raczej nie będą mieli problemów ze znalezieniem jedynego domu w środku lasu. Więc tym się nie martwiła, tym bardziej, że Mishima mógł użyć glinianego ptaka. Pytanie tylko, czy ona sama odważy się na niego znowu wsiąść, po tym jak o mało nie zleciała z ogromnej latarni...


[zt]?
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 24 maja 2019, o 20:13

Sytuacja oraz zachowanie Mishimy mogło być dla większości odebrane bardzo negatywnie. Z jednej strony to prawda, że zagrał na uczuciach staruszka, żeby zdobyć nieco większe fundusze. Ale byli w takiej sytuacji, że jak to się mówi... cel uświęcał środki? Od jakiegoś czasu, pewne rzeczy były nie tak jak być powinny. Doskonale jednak zdawał sobie sprawę czym były one spowodowane, aczkolwiek miał nadzieję, że potoczy się to wszystko z drobna inaczej. On byłby wstanie żyć w ten sposób i na dobrą sprawę, nie przychodziło mu to w żadnym razie ciężko. Z Reiką zaś sytuacja była odmienna i ona nie potrafiła cieszyć się bez swojego wcześniejszego życia, przynajmniej nie za długo i nie często.
Rozmawiali już o tym niejednokrotnie, więc zdawał sobie sprawę co musieli zrobić i tego nie trzeba było nawet mówić na głos. Z tego zaś powodu Mishima musiał być bardziej konkretny, jeszcze bardziej niż był zawsze. Musiał targować się o każdą kwotę większą, jeżeli tylko sytuacja na to pozwalała. Wyprawa to koszta, a koszta do duża ilość Ryo, a one zaś z kolei w tych czasach, są ciężkie do zdobycia. Nie interesowało go co ktoś o nim pomyśli, czy ktoś odbierze go jako zupełne przeciwieństwo dobrej niebieskowłosej Reiki. Mógł być tym złym, a jednocześnie troszczyć się o wszystko, o nią we własny sposób. Realny sposób, nie wyimaginowany. Taki, który pozwoli im na zdobycie tego czego chcą. Bo jak to w życiu zawsze robił.. nie oczekiwał gór, co chciał, zawsze brał sam.
Widząc wiec reakcję mężczyzny, brunet jedynie kiwnął ręką na znak, że wszystko gra.

- Życie nikogo nie rozpieszcza, trudno. Mimo wszystko, pozbędziemy się dla Pana tych zwierząt, a jako, że idzie zima ich futro potraktuje jako małą premię. To chyba nie problem?

Mówiąc to wstał z miejsca spoglądając na czekającą Reikę, na koniec jeszcze podając dłoń starszemu mężczyźnie jako gentlemanski znak przypieczetowania umowy. Po tym razem we dwójkę z ukochaną wyszli z lokalu. Teraz pozostało tylko zebrać się i udać na miejsce docelowe. Ustalić plan i wdrążyć go w życie. A trzeba przyznać, że mała żaróweczka już się paliła w głowie bruneta.

z/t
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yami » 27 maja 2019, o 00:17

Misja C
Reika, Mishima
25.1/45


Obrazek


Mishima ostatecznie odpuścił mężczyźnie tych kilka monet potencjalnego zarobku. Ten w końcu uniósł czoło słysząc nutę rozczarowania w głosie mężczyzny. Uścisnął wyciągniętą dłoń w geście pożegnania oraz dobicia targu. Wszak tuż po tym z jego ust padło krótkie.
- Jeśli chcecie zająć się oprawianiem zwierzyny, wszystko należy do was.
Po tych słowach dwójka towarzyszy, choć biorąc pod uwagę relację między Mishimą a Reiką wyrażenie to było zbyt słabe opuścili drzwi Ryokanu aby udać się w kierunku nadanym przez mężczyznę.

~LASY KANTAI~

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Watari Masatoki

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość