Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 20 mar 2019, o 17:22

Wiedział, że pocieszanie kogokolwiek w podobnych sytuacjach nic nie dawało, ale kto wie: być może takie zachowanie pozwalało jemu samemu uśpić sumienie czy po prostu dodać otuchy. Musiał za to przyznać, że ta kobieta mimo tragedii, jaką przeżyła, a także przeszywającego na wskroś zarówno ciało, jak i psychikę zmęczenia, nadal potrafiła trzymać rękę na pulsie. Robiła to dla reszty swojego rodu, jasne, ale najpewniej nie każdego by było stać na robienie dobrej miny do złej gry. Ta tutaj może i grała silniejszą niżeli w rzeczywistości była, ale nawet do wcielenia się w taką rolę ta siła była jednak potrzebna, a zatem nie można było mieć do niej jakichkolwiek pretensji.
- Damy sobie radę. – Mruknął spokojnym, choć może nazbyt protekcjonalnym tonem. – Pilnuj tylko tych pieniędzy. – Dodał również na wszelki wypadek, bo trzeba było przecież uważać na różnych rzezimieszków. Niektórzy ludzie nie mieli w sobie za grosz empatii i byli w stanie wzbogacić się nawet na takich wydarzeniach. W końcu każdy chyba słyszał o hienach cmentarnych… no właśnie, nie było w tym nic dziwnego, a świat niekiedy bywał okrutny. Kaito nawet mimowolnie się uśmiechnął. To nadszarpnięcie jego kieszeni nie było z pewnością zbyt przyjemne, ale zawsze mogło mu się przydarzyć coś o wiele gorszego niż utrata pieniędzy. Zresztą nawet, jeśli mówili o tej kasie, to znacznie lepiej było ją przeznaczyć na szlachetny cel niż na przykład stracić na rzecz jakiegoś złodziejaszka, czyż nie?
- Oczywiście, nie pozwolę by komukolwiek na tych ziemiach stała się jeszcze większa krzywda. – Potwierdził swoje słowa, doceniając to, że jego rozmówczyni rozumie jak wiele już dla nich poświęcił. Nie to, żeby chciał na każdym kroku to komuś udowadniać czy wypominać. Ba, nie sądził nawet, by te kobiety kiedykolwiek spłaciły mu ten dług wdzięczności, bo i w jaki sposób? Ale nie o to już tutaj chodziło. Chciał po prostu pomóc, w końcu zająć się swoimi sprawami… a zanim mógł to zrobić, musiał jednak mieć pewność, że te tutaj nie będą pozostawione na pastwę losu. Prawdopodobnie nie musiał robić tak wiele, ale wtedy nie odszedłby z czystym sumieniem. Nie ma co jednak ukrywać, że skoro ta sytuacja tak wiele go kosztowała, to miło było chociaż być przez kogoś docenionym.
Na ostatnie słowa liderki Yamanaka tylko skinął głową, bo nie było sensu kontynuować już tego tematu. Miał nadzieję, że reszta nie będzie miała żadnych przeciwwskazań. Lepszego rozwiązania nie potrafił przecież wypracować, bo i nie dysponowali w tym przypadku nieograniczonymi środkami. Postanowił więc porządnie się wyspać, by kolejnego dnia dopiąć swoją misję na ostatni guzik.

Wstał wczesnym rankiem podekscytowany tym, co miało się wydarzyć. Poza tym chciał mieć pewność, że spotka całą gromadkę gotową do podróży i że ze wszystkim zdołają się wyrobić. Na szczęście grupa zebrała się pod ryokanem o umówionej porze i mógł poprowadzić pochód do portu. Brakowało mu jedynie jakiejś kolorowej chorągiewki lub chusty – takiej, jakie niekiedy noszą ze sobą przewodnicy wycieczek. Na szczęście ich zgraja nie była tak liczna, więc stosunkowo łatwo było się nie pogubić mimo powoli zatłaczającego się już nadmorskiego przybytku. Kaito wzrokiem wyszukiwał znajomej facjaty pani kapitan, by ostatecznie opłacić transport.
- Dzień dobry. To co, 750 ryo i wszystkie dotrą bezpiecznie do domu? – Przywitał się radośnie, starając się zbić cenę jeszcze choćby o kilka ryo. Na twarz przywdział jednak uśmiech, a samą próbę negocjacji ubarwił żartobliwym tonem, aby przypadkiem nie zrazić do siebie swej ostatniej deski ratunku. Niezależnie bowiem od decyzji przewoźniczki w kwestii ewentualnej zniżki, zamierzał i tak dołożyć do uzbieranych przez Yamanaki ze skrzyni pieniędzy pozostałą niezbędną kwotę. Czy miałoby to być łącznie 750 ryo czy też 1000 nie miało już dla niego większego znaczenia. Czekał jedynie na to, by móc wreszcie pomachać stojącym na pokładzie blondynkom z portu i może udać się wreszcie na jakiś trening – nie można było w końcu zapominać o samorozwoju.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 mar 2019, o 22:45

Misja Rangi - C - 41/...


- Rok 385 -
- Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" Statek "

Oczywiście, że rozumiała, dlatego nie chciała prosić go o nic więcej, na szczęście dla niej i pozostałych Kaito poczuł się jak mało kto i wciąż wspomagał je starając się sprawić, że uda im się powrócić do swojego domu oddalonego o tak wiele kilometrów. Domu, który znajdował się niemal na drugim krańcu świata pośród gór.

Powrót do domu pozwolił Kaitkowi na zebranie nowych sił, poranek, jak nigdy przedtem od samego przebudzenia wydawał się dniem pełnym wrażeń mimo, że nic mogącego to zwiastować się nie wydarzyło. Już od rana towarzyszyło ci to uczucie. Jak się odpowiednio przygotowałeś to ruszyłeś pod Ryokan pod którym się umówiłeś z owymi paniami. Czekały wszystkie, i te starsze i dzieciaki. - Witaj. Kaito-san - Odezwała się ta najstarsza witając cię od razu ukłonem, tym wliczającym się w te okazujące szacunek i wdzięczność. Nie przesadzała jednak i nie był to ukłon uniżony. Po przywitaniu ruszyliście w kierunku portu oraz umówionej przewoźniczki i jej doku. Co prawda dzieciaki trzymały się teraz bardziej z tyłu można było dostrzec w ich oczach pewnego rodzaju ekscytację oraz jednocześnie zaniepokojenie ciągłą zmianą scenerii.

Po jakimś bliżej nieokreślonym czasie znaleźliście się w porcie i udało wam się trafić do doku w którym byliście umówieni. Oczywiście nie widziałeś pani kapitan nigdzie w porcie, co to za kapitan który oczekuje jakiejś bandy łapserdaków na lądzie... Znajdowała się na swoim statku na który szybko mogliście trafić. Kaito bez problemu był w stanie usłyszeć jak wydziera się na swoich podwładnych którzy znajdowali się w całej okolicy. Jeden z jej załogantów którego ani imienia ani stopnia na okręcie nie znaliście pokazał wam gdzie macie się udać a potem wrócił do swoich zajęć. Statek powoli szykował się do odpłynięcia. Czekali już tylko na ostatnie kilka skrzyń i mogli zwijać kładkę. Od razu jak zostaliście dostrzeżeni kobiety, nawet po wejściu na statek pozostawały dosyć blisko kładki niezbyt pewne towarzystwa jakie kręciło się po statku. Bowiem statek pełen był, już z samego wyglądu niepewnych honoru i manier ludzi. Sama kapitan znajdowała się w tej chwili przy sterze. - Idź pierwszy, Kaito-san - Powiedziała dosyć głośno Yamanaka, na statku nie było super cicho więc chciała byś po prostu ją usłyszał.

- Ha-ha! Pewnie, może być i siedemset pięćdziesiąt. Niezłe suknie mają te twoje panienki. To co. Te dwie paniska dają swoje suknie i możemy dobić targu na siedemset pięćdziesiąt i włos im z głowy nie spadnie - Oczywiście zawiesiła wzrok na sukniach przyprowadzonych przez ciebie, dorosłych już rzecz jasna kobiet. Częściowo czy można ją winić za chęć zysku i zaintrygowanie tymi tkaninami? Może i nie w idealnym stanie to wciąż sprawiały wrażenie drogich. Kto wie, może sama chciała zakosić je do własnej szafy a może skryć w ładowni nim trafią na być może przyszłego właściciela.

- No wiesz, równie dobrze mogę się zgodzić na siedemset pięćdziesiąt ale nie wiem czy za nie pełną kwotę na którą się umawialiśmy włos im z głowy nie spadnie. Zobacz ilu tam się kręci facetów - Przewróciła oczami rozkładając uprzednio ręce i prezentując jednocześnie swój statek i swoją załogę. - Wiesz, że ta wyprawa trochę będzie mnie kosztować. Dopłynąć mogę z nimi tylko do Ryuzaku a dalsza droga czeka nas lądem. Zaciekawiłeś mnie na tyle, że jestem w stanie podjąć się całej tej trasy. - Westchnęła podpierając się o koło sternicze i z delikatnym uśmiechem na swojej twarzy dodała jeszcze - Prawda jest taka, że twoje panienki rzucają się w oczy. Moi ludzie może i potrafią dać w kość... Ale jedno jest pewne, tak długa droga aż prosi się o kłopoty. - Wtedy też odwróciła się zbliżając do barierki o którą się oparła, wychyliła się z niej i z uśmiechem pomachała wciąż stojącym przy kładce, ale już na statku, kobietom. Wystawiła się akurat tak, że jakbyś się na nią spojrzał to widziałbyś jak jej typowo żeglarskie pantalony idealnie się na jej nogach i nie tylko, układają. Czy to było celowe, może.
- Kaito, tak? - Powiedziała nie odwracając się w twoją stronę, przez chwilę patrzyła w kierunku " bagażu " jaki miała ze sobą zabrać. - Jestem Rana. -

Kapitan Rana
Liderka grupy Yamanak
Ostatnio edytowano 23 mar 2019, o 18:55 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 21 mar 2019, o 22:58

Spotkanie na statku – czy obawiał się go? Może trochę, bo nie chciał, żeby coś poszło niezgodnie z ustalonym wczoraj planem. Poczuł lekkie uczucie w żołądku, kiedy liderka Yamanaka przepuściła go do pani kapitan, a kiedy rozpoczął swoje małe negocjacje, w duchu modlił się, aby sprzyjały mu dzisiaj te korzystne wiatry. Jego modlitwy nie zostały chyba jednak do końca wysłuchane, bo jak się okazało, pojawiły się kolejne problemy… no, może przesadził. Niekoniecznie problemu, ale dość niewygodne sytuacje. Widział bowiem jak pani kapitan łapczywie spogląda w kierunku bogatych tkanin. Miał wrażenie, że gdyby nie ostatki ludzkich odruchów, kobieta zdarłaby z blondynek ich ubrania. Szczerze? Chęć zarobku może i rozumiał, ale w tym przypadku była ona zdecydowanie przesadna. Sam Kaito zaś poczuł się niezwykle niekomfortowo. Ktoś inny na jego miejscu być może dalej by pertraktował, chcąc zaoszczędzić trochę grosza, ale on miał wrażenie, że gdyby tak zrobił, to nigdy w życiu nie mógłby już nazwać samego siebie dżentelmenem. Dlatego nawet nie spojrzał w kierunku swoich towarzyszek, a do jakichś dziwnych zagrywek pani kapitan, którymi ta najwyraźniej chciała mu się przypodobać i sprawić, że ten stanie się spolegliwy, podszedł z odpowiednim dystansem. Czyżby młody Hozuki nam tutaj dorastał?
- Wybaczy mi pani, ale niestety nie mogę rozporządzać nie swoim majątkiem. – Odpowiedział pewnym siebie głosem, pokazując tym samym, że jeśli chodzi o włączenie do ich transakcji sukien, nie jest entuzjastą tego pomysłu. – To już sprawa pomiędzy panią kapitan, a tymi kobietami. Może dobijecie targu, ale pozostaje to poza moimi kompetencjami. – Dodał jeszcze, nie chcąc także zamykać drogi pozostałym. W końcu skąd mógł wiedzieć jak to wszystko wyglądało ze strony przedstawicielek rodu Yamanaka? Być może dla nich te kiecki były czymś kompletnie nieistotnym i może miały ochotę przystać na taką propozycję pani kapitan. On w każdym razie nie miał zamiaru odzierać ich z ciuchów, a już tym bardziej nie chciał, by poczuły się do czegokolwiek zobowiązane względem niego. O nie, aż taki zachłanny to on nie był.
- Kaito. – Przedstawił się, a właściwie tylko potwierdził swoje personalia, w duchu powtarzając sobie, żeby nie dać się nabrać na te kobiece podrygi. Wysłuchał do końca słów przewoźniczki, ale niestety… na jej propozycję nie mógł się zgodzić, natomiast z tego co zdołał zrozumieć, za 750 ryo nie mógł jednak liczyć na pełną gwarancję bezpieczeństwa. Westchnął więc ciężko, zdając sobie sprawę z tego, że będą musieli chyba jednak poprzestać na pierwotnej umowie.
- Prawdopodobnie nie uda nam się wypracować żadnego innego rozwiązania, więc pozostańmy przy tym tysiącu ryo. – Skwitował wreszcie na głos swoje przemyślenia, uśmiechając się do swojej rozmówczyni. Mimo tej niemałej kwoty jakoś czuł się teraz szczęśliwszy, pewnie dlatego że za chwilę Yamanaki miały wypłynąć do swojego domu.
- Ale kto wie, być może kwestia handlu sukniami nie jest jeszcze zamknięta… – Dodał przy tym żartem, dając pani kapitan do zrozumienia, że podczas tej długiej podróży może próbować jeszcze nagabywać liderkę na to, by podzieliła się swoimi drogimi tkaninami. Tak czy inaczej, on sam stwierdził, że jego rola w tym momencie się kończy. Dlatego dołożył niezbędną kwotę do odratowanych z katastrofy oszczędności reprezentantek rodu Yamanaka i przekazał je na ręce Rany, przypominając jej jedynie o tym, że „ma nadzieję, że kobietom i dzieciom rzeczywiście nie przydarzy się żadna krzywda”.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 mar 2019, o 20:52

Misja Rangi - C - 43/43


- Rok 385 -
- Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" Statek "

Słowa chłopaka wydawały się pani kapitan częściową hipokryzją bo mógł odpowiadać za ich życie, podróż oraz i bezpieczeństwo jednak nie chciał brać odpowiedzialności za ich majątek. W jej mniemaniu była to najmniej ważna rzecz z całej tej trójki.
- A i owszem, moja. Jeśli tak stawiasz sprawę... - Rzuciła chłopaczynie lekki uśmiech bo tak naprawdę to było jej tylko na rękę. Pozostawała wciąż kwestia tego jak jej podróż zostanie opłacona i czy młodzian zabierze się z nimi, w końcu powinno się doglądać własnych inwestycji by mieć pewność, że wszystko chodzi jak w zegarku. Nie mniej można również liczyć na honor wobec umów innych a co innego przekonuje tak dobrze jak odpowiednia zapłata.


Oferta napełniające jej osobisty skarbiec o kolejne kilkaset monet była niczym miód na kapitańskie serce kobiety, trudno byłoby szukać powodu dla którego miałaby złamać dane mu wcześniej słowo. Chociaż, można było po jej reakcji dostrzec, że kompletnie nie spodziewała się tego, że aż tyle za ten kurs uda się jej wyciągnąć. Rzeczywiście stawał się on wart przeprawy przez kontynent która krótka nie była i zapowiadała kurs trwający co najmniej kilka miesięcy. - Ciekawe jak je przyjmą już w domu. Pewnie nim dotrzemy na miejsce walki ustaną, oby - Powiedziała z pewnego rodzaju brakiem pewności co do swoich słów w głosie, nie chciała wchodzić w strefę wojny ani tym bardziej kombinować jak się przedostać przez zamknięte granice, ani, jak uniknąć kontaktu z wrogiem po tamtej stronie. I dla niej i dla tych kobiet byłoby łatwiej gdyby wojna już się skończyła.

- No dobrze więc. Jak powiedziałam tak się stanie. Dotrą na miejsce i włos im z głowy nie spadnie - Odparła odbierając pieniądze od chłopaka. Nie była to mała suma. Była dokładnie taka jak się okazało po pobieżnym przeliczeniu tego co przyniósł. Czyli umówione siedemset ryo z jego strony w dodatku do trzystu które miały zapłacić same kobiety. Nie zamierzała pozwolić mu odejść nim nie sprawdzi czy wszystko się dokładnie zgadza, tak jak się umówili. Jak odchodził to skierowała się do kobiet z którym od razu wdała się w rozmowę, przy nich zdawała się udawać, albo faktycznie była przyjemna. Nim opuściłeś statek zostałeś przez Yamanaki pożegnany i z ponownym podziękowaniem zostawiony samemu sobie, wiele więcej niż same słowa ofiarować nie mogły. Dosyć szybko zabrała je do wnętrza statku gdzie też zapewniła im lokum na czas podróży. Co działo się z nimi dalej pozostało już w jej rękach, bo jak sam mówiłeś. Ciebie to już nie dotyczy.

Kapitan Rana
Liderka grupy Yamanak


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 23 mar 2019, o 22:01

Była to oczywiście rzecz najmniej ważna z tych trzech, ale on sam nie widział tutaj porównania. Nie brał odpowiedzialności za niczyje życie ani podróż. Ba, nie mógł mieć wcale pewności czy oddaje je w dobre ręce, ale nie oszukujmy się, z kimkolwiek by nie rozmawiał nie mógłby w 100% stwierdzić, że nie zostanie okłamany. Zrobił tyle ile mógł, dokładając do interesu z własnej kieszeni, byleby Yamanaki bezpiecznie dotarły do domu. Na to co się dalej stanie, nie miał już jednak wpływu. Nie widział natomiast niczego złego w tym, że nie chciał rozporządzać ich majątkiem, i to w dodatku bogatymi sukniami, które miały na sobie. No bo niby co? Miał przystać na propozycje, zedrzeć z nich ciuchy i zostawić je w samej bieliźnie? To nie przystało dżentelmenowi.
- Też mam taką nadzieję… – Odezwał się dopiero wtedy, kiedy Rana wspomniała o rzekomo zakończonej wojnie między rodami. Tej samej, na której Ame myślał, że uda im się zarobić. Okazało się, że spóźnili się wystarczająco, by nie brać udziału w tym boju, co akurat młodszemu Hozukiemu było na rękę. Był shinobi przygotowanym do walki, ale nie przepadał za bezsensownym rozlewem krwi i jeśli tylko mógł, wolał unikać tego rodzaju konfliktów. Teraz zastanawiał się czy rzeczywiście te wszystkie plotki były prawdziwe i czy w Soso było bezpiecznie. No cóż, to już chyba nie była jego sprawa. Przedstawicielki rodu Yamanaka tak czy inaczej chciały wracać do domu, a on potrafił to zrozumieć. Na pewno tęskniły za swoimi rodzinami. On w takiej sytuacji także pragnąłby jak najprędzej dostać się do swojej ojczyzny, nawet jeśli nie miałby pewności czy walki faktycznie ustały.
- Dziękuję. Liczę na to, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. – Odparł na sam koniec, przekazując pani kapitan należne jej pieniądze. Czy przepłacił? Kto wie, być może. Jego starszy brat pewnie zbiłby tę cenę jeszcze o połowę, ale jemu brakowało takich umiejętności marketingowych. Trudno, przynajmniej mógł pomóc. Pomachał jeszcze na pożegnanie kobietom, po czym ruszył w kierunku hanamurskiej osady. Miał zamiar coś przekąsić, a potem zabrać się za jakiś porządny trening, bo i tak stracił już wiele czasu na pomocy rozbitkom.


zt.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Ame » 29 mar 2019, o 11:45

Ciężko było wytłumaczyć co się działo. Po prostu zapomniał o świecie, czekających Yamanakach i innych ludziach, którymi się wówczas przejmował. Czas miło upłynął na rozmowie z plotkarką, która na dodatek zaprzęgła go do pomocy przy jej pracy. Pogrążył się w tym. Kompletnie stracił poczucie misji, która wydawała się trwać przez wieczność. Ostatecznie rozbitkowie nie byli jego problemem, miał tylko nadzieje, że Kaito sobie z tym wszystkim poradził. Z drugiej strony przecież to nie było nic zbyt ambitnego.
Gdy wyszedł z zaplecza, po przybyszach nie było śladu, po czarnowłosym zresztą też. Najwidoczniej stracił kilka godzin za dużo, Młodszy dał radę pozbyć się tułaczy, prawdopodobnie odsyłając ich tam skąd przybyli. Wszystko też wskazywało na to, że wojna już się skończyła. Myśląc o wszystkim miał na myśli głosy pojawiające się w tawernie. Jego plany spaliły na panewce i musiał sobie z tym poradzić.
Nie pozostało mu nic innego jak pójść na przód, rozpędzić się w stronę słońca, zatracić się w sobie tak bez końca, zaliczyć te wszystkie stany, bez grawitacji pędząc w nieznane.

/zt
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Asaka » 2 kwi 2019, o 16:05

Misja C
Reika, Mishima
4/45


Obrazek


Niebezpieczeństwo miało różne oblicza. I dla każdego było to co innego. Można było się zastanowić, dlaczego autor ogłoszenia zawarł w nim tak mało informacji, albo dlaczego postawił na taki a nie inny dobór słów i zapewne wnioski doprowadziłyby do jednego – chciał zrobić przesiew ewentualnych kandydatów już na początku, nim ktokolwiek się zadaniem zainteresuje. Eliminowało to więc zdecydowaną większość myślących cywili, którzy zwyczajnie nie zawracali mu głowy. Wymuszało to też na potencjalnych wykonawcach roboty spotkanie się z mężczyzną oko w oko, gdzie mógł ich ocenić – czy faktycznie się nadają. Czy więc Reika i Mishima się nadawali? Pierwszy test na pewno zdali – bo nie byli byle szczeniakami, którzy uważali, że są panami świata, a skoro potrafią unieść worek ziemniaków, to ze wszystkim sobie poradzą. Oczywiście, zakładając, że zleceniodawca właśnie tym się kierował.
Skoro więc postanowili zobaczyć co w trawie piszczy, nie było sensu stać pod tablicą. Nie mieszkali tutaj też na tyle krótko, by nie połapać się w mieście i nie wiedzieć, gdzie co można znaleźć. A wspomniany ryokan był dość popularny – położony w najbardziej renomowanej dzielnicy osady, w lokalizacji, która umożliwiała podróżnym podziwianie uroków wyspy zza bezpiecznych ścian budynku – na niespokojne morze i na góry rysujące się za miastem. Przybytek z pewnością nie należał do tanich, a to mogło sugerować, że autor zlecenia też nie był biedakiem, który nie mógłby za wykonaną robotę zapłacić.
W środku było schludnie – urządzone bez przepychu, ale jakże tradycyjnie. Z krótkiego przedsionka wchodziło się od razu do dużej sali jadalnej, w której prócz sporej ilości stołów i stolików, znajdował się również dość długi szynkwas, mniej-więcej naprzeciwko wejścia, za którym w tym momencie stała średniego wzrostu kobieta ubrana w granatowe kimono wyszyte kwiecistym wzorem. Była starsza – jeszcze nie posiwiała, ale już pierwsze srebrne pasma były widoczne w jej kruczoczarnych włosach, zaś twarz poznaczona była zmarszczkami. W tej chwili rozmawiała z jednym z klientów, któremu po chwili pokłoniła się lekko, a mężczyzna odszedł i zajął jedno z krzeseł. Po lewej od baru, przy ścianie, znajdowały się dość szerokie schody prowadzące na górę.
W samej sali, oprócz kobiety za barem, prawdopodobnie właścicielki, i mężczyzny, z którym wcześniej rozmawiała, znajdowało się trochę osób – około połowa stolików była w tej chwili zajęta, co zważywszy na porę około południową nie było niczym nadzwyczajnym.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 3 kwi 2019, o 20:36

Mając już na oku zlecenie, nie pozostało im nic innego, jak udać się do wyznaczonego miejsca. Podczas drogi, Reika zastanawiała się, jakież to niebezpieczeństwo będzie na nich czyhać i czy poradzą sobie z tym. Możliwości było naprawdę wiele, poczynając od ochrony statku przed piratami, poprzez rozprawienie się z szajką bandytów, a kończąc na szpiegowaniu i zdobyciu jakiś cennych dokumentów tak, aby przy tym nie dać się złapać. Westchnęła. Minęło sporo czasu, odkąd nadstawiała karku i wcale do tego nie tęskniła, jednak jeśli chcieli zdobyć potrzebne informacje i pomoc, to musieli dać od siebie coś w zamian. Przysłużenie się więc Cesarstwu było konieczne.
- Miejmy nadzieję, że to będzie coś na miarę naszych możliwości. - Zwróciła się do Mishimy, jeszcze raz spoglądając na trzymane w ręce ogłoszenie. - To jest tak lakonicznie napisane, że można się spodziewać dosłownie wszystkiego.
Zapewne okaże się na miejscu, bo już po niedługim spacerze przez Hanamurę, byli na miejscu. Przez ten czas zdążyli w miarę dobrze poznać samo miasto, więc nie było problemów ze znalezieniem właściwego lokalu, który w sumie należał do jednego z lepszych tutaj. Gdy weszli do środka, mogli zobaczyć naprawdę przyjemne i schludne wnętrze. Rozejrzeli się uważnie po obecnych tu gościach, jednak jeśli facet nie miał na czole napisanego imienia i nazwiska, to na pewno tak go nie zlokalizują. Mieli jednak do dyspozycji właścicielkę lokalu, która uwijała się za barem i zapewne była dobrą skarbnicą informacyjną.
- Napijemy się czegoś? - Zapytała Bruneta.
Podeszła do baru, gdy tylko kobieta miała chwilę i posłała jej miły uśmiech, chcąc zrobić dobre, pierwsze wrażenie w nawiązaniu kontaktu. Jeśli Mishima będzie miał ochotę na coś do picia, to zamówi coś dla nich, a tymczasem Reika wyciągnęła w kierunku właścicielki lokalu zlecenie, pokazując jej je i wskazując na sam dół, czyli dokładnie na imię i nazwisko zleceniodawcy.
- Niech wiatry Hyuo Cię prowadzą. - Przywitała się oczywiście na początek tradycyjnym powiateniem. - Szukamy tego pana, podobno jest tutaj, a przynajmniej tak jest napisane na zleceniu.
Skoro napisał, że tutaj będzie, to zapewne zawarł układ z właścicielką, że jak tylko ktoś będzie o niego pytać, to ma ich odpowiednio pokierować, a przynajmniej Reika miała taką nadzieję. Była ciekawa, kim jest zleceniodawca i jakież to ''niebezpieczne'' zajęcie będzie dla nich miał.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 4 kwi 2019, o 19:59

Nie będzie zaskoczeniem, jeżeli brunet uzna to wszystko za totalny brak profesjonalizmu. Szukanie pracy bądź zlecenia, na tablicy było czymś trochę.. uwłaczającym. Jakby nie patrzeć nie mogli jednak pójść prosto do władz, prosząc o cokolwiek. Dlatego też mężczyzna musiał przełknąć ślinę i wziąć co było pod ręką. No właśnie, a co dokładnie było? Tak napisane zlecenie tworzyło więcej pytań, niż dawało odpowiedzi. Tego zdecydowanie Mishima nie preferował, ale jak to mówią "mus to mus". Nie pozostało im nic innego, jak ruszyć przez całą osadę kierując się w stronę kantyny. Doskonali znali już najbardziej dostępne miejsca, ba, te mniej zresztą też. Mieszkali tutaj od prawie dwóch lat. Czas szybko i nie ubłaganie leciał, to prawda. Ale mimo wszystko, potrafili odnaleźć się w każdym zakątku osady, co też dawało im prostą wskazówke kierunku, niczym na kupionej mapie turystów.

- Zaraz się jeszcze okaże, że zlecenie jest dawno nie ważne, a debil zapomniał gdzie je i ile wersji powiesił.

Słowa Mishimy okazywały jego nieopisaną radość na podjęcie czegoś takiego. Z jednej strony Reika go doskonale znała i wiedziała, że jego ambicje są większe a gdy jednak musi pewne rzeczy zrobić na siłę.. no cóż, wtedy musi sobie pogadać i pokrytykować.
Jak się można było spodziewać, lokal w tych godzinach tętnił życiem. Gdy przekroczyli próg kantyny, ich oczom ukazały się co najmniej w połowie zajęte stoliki. Z jednej strony to dobrze, bo świadczy to na pozór o bezpiecznym miejscu. Mało kto miałby odwagę zrobić jakieś głupstwo w środku osady, przy tylu świadkach.
Kierunek więc był prosty. Ruszyli w stronę baru, a przez fakt, że Reika była znacznie grzeczniejsza i wyrafinowana, dał jej rozpocząć rozmowę. Mishima.. cóż podobnie jak dla Reiki na początku, tak dla większości sprawia wrażenie lekkiego gbura. Jego podejście do innych osób można byłoby określić jako typową niechęć. Bywał między nimi, bo zwyczajnie musiał. Samemu wolałby spędzać z nią czas na odludzi, na uboczu osady, w ciszy i spokoju. Teraz zaś nie było im to dane.

- Dwa razy sake.

Rzucił krótko w stronę starszej barmanki, gdy Reika oficjalnie ją powitała. Brunet samemu zaś też kiwnął nieznacznie dwoma palcami, jakby podpinając się do tak oficjalnego powitania. Nie tracił też czasu będąc przy barze, a wspominając jego nałóg lata temu, zapewne niebieskowłosej wcale nie będzie zaskakiwał wybór tego trunku. Gdy Reika wskazała palcem na zlecenie, zajmując się przy okazji zdobyciem informacji, mężczyzna zaczął zapewniać mimo wszystko ochronę Naszej dwójce. Może i na pozór było to bezpieczne miejsce, ale ostrożności nigdy za wiele. Jedna dłoń była schowana w kieszeni, nie rzucając się w oczy ale jednocześnie gotowa, żeby przeżuć daną ilość gliny gdy najdzie taka potrzeba. Drugą był oparty o bar, a oczyma rozglądał się ukradkiem dookoła. Dostrzegł szerokie schody zaraz obok nich, prowadzące na piętra. Prześwietlił również wzrokiem każdego w barze, przynajmniej na tyle ile pozwalały mu jego własne oczy i doświadczenie.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Asaka » 5 kwi 2019, o 15:37

Misja C
Reika, Mishima
7/45


Obrazek


Gdy Reika i Mishima zbliżali się w stronę baru, stojąca za nim kobieta już zdążyła ich wypatrzeć i posłać w ich kierunku ciepły, zachęcający uśmiech. Nie, to zdecydowanie nie był podrzędny lokal, na który mógłby sobie pozwolić byle jaki wędrowiec. Nie znaczyło to też, że zatrzymywała się tutaj też tylko najbogatsza część społeczeństwa – nie było tak, ale próżno szukać by tutaj było jakiegoś żebraka, czy menela w kącie przybytku, proszącego o kolejny kufel najtańszego piwa, w którym więcej byłoby tak naprawdę wody, za który nawet nie byłby w stanie zapłacić. Obecni bywalcy lokalu byli bardziej porządni, nikt nie darł mordy, choć nie można było powiedzieć, by było tutaj jakoś bardzo cicho – było normalnie, jak w każdej innej gospodzie czy ryokanie: słychać było rozmowy, czy szczęk talerzy i kubków.
- Was także. Coś podać? – kobieta odpowiedziała na standardowe powitanie i lekko skłoniła głowę, po czym od razu przeszła do interesów. Reika w tym czasie podała jej ogłoszenie, które wcześniej zerwała z tablicy ogłoszeń. Kobieta wzięła kartkę do ręki i szybo przejechała po niej wzrokiem, zatrzymując się na miejscu, które wskazała niebieskowłosa. Właścicielka „Królika Inaby” pokiwała głową. - A tak, pan Watari. Tak, wynajmuje od dłuższego czasu jeden pokój u nas. O ile dobrze pamiętam, kilka godzin temu wyszedł do miasta. Znając go, niedługo powinien wrócić. Chcą państwo poczekać?
Zdaje się, że to Mishima pośpieszył wcześniej z odpowiedzią, zamawiając sake. Kobieta nie zapomniała i uśmiechnęła się do niego i z krótkim: - Oczywiście, dwa razy sake – zajęła się do roboty.
- Niech państwo usiądą, zaraz podam.
Krótka obserwacja terenu nie przyniosła żadnych przerażających wniosków. W lokalu było spokojnie, nikt też nie poświęcał parze większej uwagi, nikt nie zachowywał się podejrzliwie. Wszystko wskazywało na to, że w tym miejscu faktycznie… było bezpiecznie, jakkolwiek dziwne się to mogło wydawać. Jednak strzeżonego bogowie strzegą, prawda? Chwilę później przy stoliku pojawiła się ta sama kobieta z tacą w ręce, postawiła na blat wie czarki i butelkę sake, do dyspozycji gości. Starsza kobieta nie była jedną osobą obsługującą gości. Po sali kręciła się jeszcze jedna, znacznie młodsza dziewczyna, która roznosiła zamówienia, przyjmowała je i odnosiła talerze.

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 7 kwi 2019, o 22:49

Właścicielka lokalu okazała się być sympatyczną osobą i chętnie służyła pomocą, nawet w kwestii nie związanej z interesami. Każdy pazerny za informacje chciałby dodatkowego grosza, jednak nie ona, dlatego gdy zamówią coś do picia, warto będzie zostawić jej napiwek w podziękowaniu za pomoc. Okazało się, że mężczyzna z ogłoszenia wynajmuje tu od dłuższego czasu pokój i w obecnej chwili przebywa od kilku godzin w mieście. Skoro tam, warto będzie na niego poczekać.
- Tak, zaczekamy. - Odpowiedziała Reika. - Gdy się zjawi, proszę mu o nas powiedzieć.
Mishima w tym czasie zamówił sake, a gdy zapłacił, Reika dorzuciła od siebie kilka dodatkowych monet, w podziękowaniu za informacje i przekazanie je dalej. W końcu ktoś musiał poinformować zleceniodawce o tym, że czekają na niego. Oni nie mieli pojęcia kim jest i jak wygląda, a ona tak. Tak więc na obecną chwilę nie pozostało im nic innego, jak iść za radą właścicielki i usiąść, czekając zarówno na napitek, jak i na spotkanie ze zleceniodawcą. Reika średnio przepadała za sake, ale od czasu do czasu dobrze było się napić tego alkoholu, aby nieco się odprężyć. Dzisiaj zdecydowanie się jej przyda, bo czekało na nich nie wiadomo jakie zadanie.
Kiedy znaleźli sobie wolny stolik, Reika uważnie przyjrzała się Mishimie, który czujnie obserwował pomieszczenie i znajdujących się tutaj ludzi, jakby wietrząc jakiś podstęp, albo spisek. Nie było opcji, żeby ktoś się dowiedział, że tutaj są, więc ona osobiście się o to nie martwiła. Raz, minęło już dużo czasu od ich zniknięcia, dwa, zatarli za sobą wszelkie ślady, a nie można było zostawić śladów w powietrzu.
- Kochanie, odpuść troszeczkę. - Zwróciła się do Bruneta. - Ktoś musiałby być głupcem, żeby robić zamieszanie w lokalu pełnym ludzi, pod nosem straży, która stale patroluje ulice. Odkąd tu jesteśmy, nie słyszałam o tak zuchwałych incydentach, poza kilkoma pijackimi burdami, tłumionymi od razu w zarodku. Odprężmy się trochę i zaczekajmy spokojnie na tego faceta.
W międzyczasie podeszła do nich właścicielka lokalu, stawiając przed nimi zamówienie, czyli dwie małe czarki i buteleczkę sake. Reika spojrzała kątem oka na Mishimę, czy przejdzie mu przez myśl to, że równie dobrze kobieta mogłaby być z kimś w zmowie i dolać im coś do sake. Niestety, w świecie shinobi niczego nigdy nie można być pewnym, a to potrafi wywołać paranoję.
- Dziękujemy. - Podziękowała z uśmiechem kobiecie.
Cóż, pozostało im już tylko poczekać na zleceniodawce, w międzyczasie racząc się alkoholem. Oczywiście z umiarem, bo nikt tutaj po pijaku misji robić nie będzie!
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 9 kwi 2019, o 07:42

Cóż Mishima zdecydowanie był człowiekiem, który nie przepadał za tłumami ludzi. Był nie ufny, choć mimo zwracanej uwagi dookoła, nie można było zarzucić mu paranoi. Było to bardziej spowodowane aktualną misją, albo raczej próba zdobycia tego zlecenia. Nigdy nie wiadomo, kto je napisał i w jakim celu. Nauczył się, że nie warto myśleć za kogoś bo nigdy nie wiadomo czym dana osoba się kierowała. Tym samym, płacąc za sake, usiedli w spokoju przy stoliku. Fakt, nie pozostaje im nic innego jak czekać na pojawienie się zleceniodawcy, a to nie wiadomo kiedy nastąpi. Nie zamierzał więc jak tymbardziej ufać strażnikom i stereotypom, że w takim miejscach jest bezpiecznie. Jednocześnie też umiejętnie obserwował wszystko, żeby nie wzbudzić niepotrzebnych kontrowersji.

- Nie chodzi o to. Nie wiemy kim jest ewentualny zleceniodawca i czym się może kierować. Wole być czujny i to tyle.

Odpowiedział ze stoickim spokojem, jak gdyby nigdy nic. Mogli w ten sposób siedzieć najbliższe kilka godzin, a nie specjalnie mogli zrobić z tym coś innego.

- A co do wiedzy o Nas, tutaj. Nie bądź zbyt pewna. Wystarczy przypadkowa osoba, która pozna mnie bądź Ciebie. Usłyszy Nasze prawdziwe imiona. Nie wiemy co przez dwa lata próbowały w tym temacie zrobić Nasze klany.

Gdy starsza barmanka podała im butelkę sake, mężczyzna kiwnieciem głowy dziękując, chwycił za nią i nalał po odpwiedniej ilości Reice i sobie. Doskonale pamiętał, że niebieskowłosa preferuje wino, aczkolwiek taki trunku też potrafiła się napić, zwłaszcza w jego towarzystwie. Cóż, Sake było swego czasu dobrym przyjacielem bruneta, więc od czasu do czasu fajnie było się spotkać ponownie. Jednak wszystko z głową, w celu rozluźnienia. Które było niezbędne, zwłaszcza w cholera wie jak długim oczekiwaniu.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Asaka » 10 kwi 2019, o 13:56

Misja C
Reika, Mishima
10/45


Obrazek


To nie był podrzędny lokal, w którym za każde słóweczko trzeba było zapłacić. Za każde drobne pytanie – nikt tutaj nie robił charakterystycznego ruchu dłonią, który świadczyłby o tym, że jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć – musisz sypnąć ryo. Nie, bo Królik Inaby cieszył się swoją renomą, jak wspomniałam, nie było tutaj pijaczków, bo i pijaczkowie nie mogli sobie pozwolić na stołowanie się w takim lokalu. Piwo nie było tutaj podawane w stosunku 1:10 z wodą i nie smakowało jak najgorsza lura, a sake, które podała kobiecina, też nie było żadną podróbką. Ktoś, kto od dłuższego czasu wynajmował w ryokanie pokój też nie mógł być biedny, musiał mieć pieniądze. A to naprawdę znaczyło, że mógł zapłacić za wykonanie zlecenia. To tylko domysły, ale pewnie ów osobnik pewnie poinformował właścicieli o tym, że gdyby ktoś o niego pytał, to by zainteresowanych do niego kierowano. Może sam za to zapłacił? Kto wie…
Kobiecina uśmiechnęła się miło, gdy otrzymała zapłatę za sake i jeszcze coś w gratisie.
- Nie trzeba było, ale dziękuję – odparła i skłoniła się lekko. - Oczywiście, poinformuję go. Skieruję go do was – dodała jeszcze, żeby było wszystko jasne.
Ciągłe życie na krawędzi, w strachu, że można zostać rozpoznanym, a się uciekało, nie mogło być łatwym życiem. Czy przy czymś takim można było osiągnąć spokój ducha? Wiedząc, czując, że za zakrętem może czaić się ktoś, kto pokojarzy rysy twarzy z rysunków na listach poszukiwawczych. O ile, rzecz jasna, w ogóle wiedziało się, że jest się ściganym, czy tam poszukiwanym. I to niby nie jest paranoja? Chyba jednak jest, skoro nawet siedząc w spokojnym ryokanie, na sali, gdzie nikt nie zwraca na nikogo większej uwagi – i tylko kelnereczka krzątająca się po sali zagaiła raz, po jakimś czasie, czy państwo życzą sobie czegoś jeszcze – trzeba się rozglądać i być czujnym, bo nigdy nie wiadomo.
Minęło trochę czasu, nie jakoś przesadnie długo, bo raptem… pół godziny, może nieco więcej. Nic specjalnego się nie działo. Jedni wychodzili, jedni przychodzili. Jeśli Reika bądź Mishima obserwowali tych nowych, pojawiających się, to pewnie w którymś momencie musiało się to znudzić. Mężczyźni różnili się od siebie, a każdy z nich mógł być tym, na którego czekali. Jedni szli od razu do wolnych stolików, jedni zagajali kobietę za barem – nic nadzwyczajnego, a ruch się wzmagał, zważywszy, że była to jak najbardziej pora obiadowa. A przecież para nic nie wiedziała o tym mężczyźnie. Nic, nawet jak wygląda – a wystarczyło tylko zapytać. Tym niemniej po tej nieco ponad pół godzinie, to ich stolika, chyba nawet nieco niespodziewanie, zbliżył się mężczyzna. Nie zajął wolnego krzesła, po prostu stanął w połowie długości stołu, mając obojga shinobich na oku.
- Podobno mnie szukacie? – mężczyzna był starszy, powiedziałabym nawet, że był już takim dziadkiem, z siwiutkimi, nieco dłuższymi włosami, zebranymi z tyłu głowy w małą kitkę. Ubrany był dość prosto, w spodnie, koszulę, buty – przez jedno ramię przerzucony miał płaszcz – ale choć jego ubiór był prosty, bez żadnych bogatych zdobień, to ubrania zdecydowanie były porządne, bez dziur i śladów po cerowaniu, i czyste. Facet był krępy i zbity, z szerokimi ramionami, zaś wzrostu był średniego. Natomiast jego głos nie miał w sobie żadnej starczej nudy, był mocny i zdecydowany, a niebieskie oczy, osadzone na poznaczonej zmarszczkami twarzy uważnie zerkały to na bruneta, to na niebieskowłosą. Był czujny i jakby oceniał to, z kim miał do czynienia. - To w sprawie zlecenia?

Spoiler: pokaż
Właścicielka lokalu
Watari Masatoki
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Reika » 10 kwi 2019, o 22:32

Tak, Mishima rzeczywiście wpadał w lekką paranoję, zwłaszcza z tym rozpoznaniem ich. Zmienili się na tyle, że bardzo ciężko byłoby ich rozpoznać, bo doskonale o to zadbali, zwłaszcza Reika. Jedyna osoba, która mogłaby ją jeszcze poznać, to Ichirou, bo widział ją zarówno w błękitnych, jak i w blond włosach. Co do imion, to też nie było z tym problemu, ponieważ działali w Cesarstwie pod innymi, których się trzymali. Ktoś musiałby podsłuchiwać przy ścianie ich domu, żeby usłyszeć, jak zwracają się do siebie prywatnie, no ale kto będzie coś podejrzewać i wpadnie na taki pomysł? Tym bardziej, że to już prawie dwa lata, odkąd odlecieli niby w kierunku Tsurai. Nie wdawała się jednak w dalszą dyskusję na ten temat, bo nie miało to najmniejszego sensu. Zamiast tego chwyciła za czarkę, którą Brunet napełnił trunkiem, po czym wypiła, delikatnie się krzywiąc.
- Możemy się dowiedzieć czegoś na swój temat, jak pójdziemy do Lidera Ranmaru. - Stwierdziła, wzruszając przy tym ramionami. - Cesarstwo miało podpisać pakt o nieagresji z Senju, więc muszą być w kontakcie i wymieniać informacje.
Pytanie tylko, czy Natsume wtajemniczył go w ich sprawę. Reika uważała, że zapewne tak, jeśli Lider Ranmaru był głównym źródłem przepływu informacji. Raczej przed taką osobą nic się nie ukryje, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmowała, bo skoro coś by mu się nie podobało, to już dawno dałby o tym znać w ten, czy inny sposób. Ze swoimi umiejętnościami byli przydatni, a skoro podlegali bezpośrednio Cesarzowi i innym Liderom, to chyba nie było problemu.
Zanim podszedł do nich mężczyzna, na którego czekali, zdążyli opróżnić niemal całą buteleczkę sake, która na dwie osoby nie była jakiś wielkim wyczynem i nie wprawiała pary w stan upojenia alkoholowego. Reika uważnie przyjrzała się mężczyźnie, po czym wstała i ukłoniła się lekko, jak nakazywał zwyczaj dobrego wychowania.
- Tak, my w sprawie zlecenia. - Odpowiedziała, prostując się. - Jestem Rida, a to Hayabusa.
Przedstawiła też Mishimę, wskazując na niego dłonią, po czym ponownie zajęła swoje miejsce. Mężczyzna nie przysiadł się do nich, więc chyba będzie uprzejmie zaprosić go do stolika, tym bardziej, że czekała ich pogadanka na temat problemu, jaki ma i z jakim przyjdzie im się zmierzyć.
- Proszę, niech Pan usiądzie. - Wskazała na wolne miejsce przy ich stoliku. - Chcielibyśmy poznać szczegóły zlecenia.
Zdecydowanie lepiej będzie się rozmawiać na siedząco, niż gdyby facet sterczał im nad głowami, patrząc z góry i rzucając ten swój oceniający wzrok. No cóż, musiał się dowiedzieć z kim ma do czynienia, ale mimo wszystko Reika nie lubiła, jak się tak na nią patrzy. Miała wtedy poczucie, że ktoś wątpi w jej możliwości. No ale nadal nie wiedzieli, co to za ogłoszenie, bo jeśli facet tak naprawdę szukał shinobi wysokich rang, a nie napisał nic konkretnego w swoim ogłoszeniu, to trochę fatygowali się na próżno.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Mishima » 12 kwi 2019, o 20:09

Jak to się mówiło? Jeżeli jedna osoba coś Ci mówi, może się mylić. Ale jeżeli, ta sama wersja powtarzana jest przez kilka osób? Może to Ty się mylisz? Mogło być tak zatem w przypadku bruneta, który nie uważał, iż popadł w paranoję. Od zarania dziejów był przenikliwy i uważny, ale nie można wykluczyć tego, że granica była zdecydowanie mniejsza niż mógł się tego spodziewać. Jeżeli naprawdę popada w paranoje dotycząca ich osób, to może obrócić się przeciw nim samym. Cóż, był na tyle rozwinięty umysłowo, że zdawał sobie sprawę, że w jakiejś kwestii może się mylić. Jeżeli tak było w tym momencie, warto było zastanowić się nad tym wszysktim i wrócić do punktu wyjścia.
Nie mniej jednak, spędzając w ten sposób czas, na obserwowaniu osób, które mogły okazać się tajemniczym zleceniodawcą, jasnym mogło być, że w pewnym momencie uwaga staję się mniejsza. Więc w momencie, gdy podszedł do nich starszy mężczyzna, brunet automatycznie obrzucił go wnikliwym spojrzeniem, jakby badając, każdy jego najmniejszy ruch. Z drugiej strony, zleceniodawca szukał osób, które nie obawiały się na ryzyka, więc nie powinna zdziwić go reakcja Mishimy. Po wysłuchaniu zaś jego pierwszych słów, jak zwykle Reika odpowiedziała pierwsza. Jej to zawsze wychodziło lżej i z lepszym akcentem. Cóż, może brunet był uważny, ale kontakty międzyludzkie nie były jego najmocniejszą stroną. Choć trzeba przyznać, że psychologicznie potrafił zapędzić rozmowce w kozi róg, zresztą podobnie jak podczas rozmowy z Cesarzem. Ta pełna zwrotów akcji wymiana zdań, zapewne doskonale zapadła w pamięci jednego i drugiego.
Po przedstawieniu ich tożsamości, a przynajmniej tych oficjalnych tożsamości na wyspach, brunet uniósł się z krzesła podając mężczyźnie dłoń w gęsie powitania i wskazał na wolne miejsce obok nich. Jakby czytał i porozumiewał się z Reika telepatycznie, bo zrobił to akurat w momencie gdy zaprosiła go do spoczynku.

- W zleceniu zawarł Pan uwagę, że poszukuję osób nie bojących się niebezpieczeństwa. Doświadczona osoba przyzna jednak, że coś podobnego nie istnieje, a niebezpieczeństwo może uwydatnić umiejętności zlecenioodbiorcy. Przybliży Nam Pan, swoje zadanie?

Ton Mishimy był nadwyraz spokojny i opanowany, zresztą chyba jak w większości spotkań z obcymi osobami. Trzymał dystans, a jednocześnie uwielbiał wpływać na minimalne, poniesione błędy osób. A takim niewątpliwe, było poszukiwanie osób nieustraszonych. Takie zazwyczaj bardzo szybko ginęły albo w obliczu zagrożenia szybko zmieniały stanowisko. Strach, oczywiście kontrolowany dawał dużo swoistych doświadczeń i szybszych reakcji. Skupiona osoba potrafi zareagować znacznie szybciej, mając strach za sprzymierzeńca i starego przyjaciela aniżeli coś, z czym musiała się mierzyć jednocześnie podczas. Doświadczenie było niezbędne, a to mogło również okazywać ich stopień zaawansowania podczas rozmowy i świadczyć o wystarczających kwalifikacjach.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość