Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 4 lip 2018, o 16:46

Klucz został bez dalszej dyskusji już przyjęty, chociaż mogło to być przez zaskakujące słowa Hikariego. Ten nie miał nic złego na myśli, prawdy nie chciał za bardzo wspominać o planie spaniu w kącie tego ryokanu. Wtedy miałby problem z namówieniem jej na przyjęcie tego klucza, a nie chciał się później irytować co to dziecko robiło sobie samotnie na dworze tak ubrane. Zachowania Inoshi wyglądały nerwowo, czyżby przesadził? Cóż przecież nie była ona w żaden sposób, tak naprawdę był dość grzeczny, udało mu się perswazją uniknąć odpowiedzi. Inaczej by odpowiedział bardziej coś w stylu "A co ciebie to?" czy "Nie twoja sprawa". Jest różnica prawda? Tylko po chwili było słowo o zbiegu, na które Terumiemu chciało się śmiać. Z jakiego powodu może tak być kiedy będzie chciała zwrócić tą gotówkę? Zresztą nawet i podróż do innego miasta, aby odwiedzić kogoś kto jej pomógł. Cóż za wiele się spodziewał od tak młodej i prostolinijnej wobec rodziców duszy. Spotkała się z człowiekiem, który bez opieki wychowywał się samotnie robiąc wszystko bez ograniczeń. Oczywiście nie kolidował przy okazji z prawem, albo przynajmniej nie został przyłapany. Ostatecznie tylko westchnął.
- Za zbiega? A nie prędzej zaginioną czy uprowadzoną? Tego rzeczywiście nie zrozumiem.
Zanim jednak dał dalsze wskazówki zrobił niewielką, ale wyczuwalną przerwę.
- Jak już potrzebujesz jakiejś wymówki to trzymaj jedną. Powiedz, że zostałaś opłacona z góry. Musisz coś przekazać do Yusetsu. Miałaś kogoś znaleźć w Soso i przekazać mu list, a potem przekazać odpowiedź mi. Wszystko co tylko wymyślisz i będzie racjonalne będzie równie dobre.
Chociaż jak się zastanowił to podobno Yamanaka mają zdolności do wnikania w umysł. Czyżby też sprawdzali jej wspomnienia? Takie coś byłoby nieludzkim traktowaniem. Niewyobrażalnym dla mieszańca gałęziowego. Zamiast więc pierdolić wymyślone bzdury na podstawie wiedzy o rodzie dziewczynki wolał przejść do sedna tego wszystkiego. Teraz przychodziły najprawdopodobniej najważniejsze pytania Hikariego zadane do tej pory. Co ona chce robić? Tak na prawdę każdy człowiek musi znaleźć na to odpowiedź, a dobra jest ta co zadowala wewnętrznego ducha. Może to być coś prostego jak życie każdego dnia, większe marzenie jak zjednoczenie szczepu. Nie być zmuszanym, a wybierać swoje drogi. W przypadku Inoshi do tej pory była ona zadecydowana, bo jej rodzina nie mogła być gorsza od pozostałych. Wydawałoby się to pominięcie z powołaniem, ale ślady walki w Kami no Hikage świadczyły o czymś innym. Taka osoba zazwyczaj pierwsza by się wycofała i uciekała. Nawet jeżeli dziewczyna wcześniej nie posiadała woli walki jako kunoichi powinna w sobie ją wcześniej czy później odkryć. Jak się okazało zdanie później już zdecydowała o obranym kierunku. Nie pozwolił długo jej wzrokowi latać tak od sushi, do zupy poprzez Hikariego.
- Bierz pozostałe też, ja już jednak nie mam miejsca na deser do sake.
Powiedział to z lekkim uśmiechem, jedną z wielu masek jakich posiadał do przywdziania.
- Czyli ostatecznie powinnaś podziękować rodzinie i poprosić ich o nauczyciela iryo-jutsu. Tylko... Czy wiesz czego się podejmujesz?
Ponownie wrócił do swojego stanu bez emocjonalnego. To co teraz miał powiedzieć mogło lekko przyciąć skrzydła niektórym, ale trzeba zdawać sobie z tego sprawę próbując uczyć się tego zawodu.
- Jako medyk musisz trenować dwa razy ciężej niż każdy pozostały. Największy błąd jaki można zrobić to pomyśleć, że ucząc się tego kierunku możesz odpuścić pozostałe. Osoba zdolna uratować innych bywa często w trakcie sytuacji kryzysowych jest najważniejsza. Nie zawsze będzie miał kto ją obronić, a ona walczy nie tylko za siebie ale także wciąż żywych niezdolnych do zmierzenia się z przeciwnikiem. Jako punkt strategiczny w czasie wojny przez niektórych może być to główny cel ataku z zaskoczenia aby zadać jak największe straty. Poza nauką technik leczniczych musisz przynajmniej też rozwijać swoje ciało. Inaczej podejmowanie tej drogi shinobi nie ma większego sensu, bo to poszukiwanie przedwczesnej śmierci.
Lekko się rozgadał, ale w tym momencie cóż... Może przynajmniej uda mu się zmotywować mała Inoshi do porządniejszych treningów. Jeżeli chce zrealizować swój cel to przed nią jest długa droga, ale w pełni osiągalna. Ostatecznie wszystko zależy tylko od jej starań, nikt inny tego za nas nie zrobi. Teraz jakby się zastanowić to co było dalej? Nie no, oczywiście Hikari pamięta jeszcze dwa mniej istotne pytania. Szczególnie jak są właśnie zadawane. Patrząc na jej wygląd wspomnienie o kąpieli musiało paść przecież prędzej czy później.
- Pewnie musisz się spytać o łaźnię damską w recepcji. Nie miałem okazji jeszcze się spytać o żadne takie miejsce.
Nawet chcąc nie był w stanie powiedzieć więcej. Ten szeroki i lekko głupkowaty uśmiech tak się zmarnował, nie mogąc zawitać tam na dłużej po paru lepszych wiadomościach pod rząd. Zostało tylko o której on się wstępnie z rana by pojawił. Ciężko było odpowiedzieć jednoznacznie, nie miał jak sprawdzić godzinę. Rozwiązanie jednak leżało jak na dłoni idealnie.
- Do dwudziestu minut od otwarcia sklepów. Im wcześniej zapytam się o statek do Kaigan tym większa szansa, że jeszcze znajdę jutro jakieś miejsce.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 4 lip 2018, o 19:40

- Rok 384 - Zima -


" Klucz do osiągnięcia spokoju "
Obrazek

Inoshi nie miała innego wyjścia jak przyjąć klucz zaoferowany przez shinobiego, gdyby tego nie zrobiła musiałaby sobie jakoś poradzić albo nie poradzić a jego decyzja była dla niej rzeczywiście korzystna i rozwiązywała przynajmniej część problemów z jakimi zmagała się dzisiejszego dnia. Była zmęczona, podróż statkiem z Kami no Hikage w tłumie innych rannych i ocalonych wyraźnie wywarła na nią wpływ, zwyczajnie, potrzebowała odpoczynku a dzisiejszy poranek jak i reszta dnia również nie pozwalały jej go otrzymać.
- Mówiłam, że nie zrozumiesz! To skomplikowane... - Rzeczywiście, ich światy różniły się znacząco. On, zawsze wolny jak ptak a ona zamknięta niczym w klatce. Jakkolwiek by to nie brzmiało obie sytuacje miały swoje plusy. Do tej pory świat blondynki ograniczał się jedynie do Soso i okolic. Poznanie wysp po drugiej stronie kontynentu to zwyczajnie szok mimo szczątkowej wiedzy, że te wyspy istnieją oraz, że świat nie kończy się na Karmazynowych szczytach.
Zasadnicza różnica między nimi była taka, że on nie potrzebował aprobaty innych i nie musiał się nikogo słuchać a ona przywykła jakby w dalszym ciągu, nawet wtedy gdy nie potrzebuje aprobaty pewnych osób dalej jej oczekiwać i o nią walczyć. Co z tego, że była shinobi. To nic nie znaczy jeśli tak cię wychowano.
- H-Hai... - Odpowiedziała krótko na kolejne słowa Terumiego. Nie potrzebowała tej rady, chociaż trudno nie przyznać mu racji. Z drugiej jednak strony jej sytuacja była o tyle skomplikowana, że nikt nie przydzielał jej zadań poza prowincją a co dopiero mówić o kurierze gdzieś daleko na Wietrzne równiny. Zwyczajnie, była uznawana za nie odpowiednią do jakichkolwiek misji, brakowało jej odpowiedzialności, jak mówili. Czy jednak całe to wydarzenie coś zmieniło?
- Ja... ja już się najadłam, przepraszam... - Powiedziała spuszczając przy tym lekko głowę, trochę głupio gdy odmawia się posiłku w chwili w której może to być jeden z ostatnich jakie się dzisiaj, jutro... W najbliższym czasie zje, zwłaszcza, że oddaje go ktoś z własnej woli, nawet jeśli zwyczajnie kłamie, to bez różnicy. Fakty jednak były takie, że rzeczywiście nie mogła już nic przełknąć. Nie jadła jakoś strasznie dużo a dzisiaj i tak zjadła więcej niż zazwyczaj.
- Wszystko to się zmarnuje jeśli ani ja ani on tego nie zjemy... - Nie chciała sprawiać błędnego wrażenia, starała się nie skrzywić ani nie posmutnieć mimo, że ta myśl napawała ją pewnym niepokojem, zwłaszcza gdy w pobliżu było tylu innych potrzebujących.
- Trzeba pomagać innym jak tylko możemy, tak mówił Hanzo-sama... On robił co mógł. Uratował Akiego gdy jakiś bohater przytargał z poderżniętym gardłem... - Rzuciła zaciskając przy tym nieznacznie oczy, mogłoby się wydawać, że jedzenie nijak nie łączy się z uratowaniem kogoś od śmierci w taki sposób jednak dla niej była to prosta kalkulacja. I to i to mogło być dla kogoś ratunkiem a w tej chwili nie potrzebowała więcej i Hikari również.
- Wiem, że nie ma dla mnie innej drogi. Zasłużyłam... Po tym co się stało muszę, nie ma innej możliwości, po prostu nie ma! Ale... Nie wiem czy wystarczy mi sił... O kogoś kto... Hanzo-sama był najwspanialszym iryoninem jakiego widziałam! On jednak nikogo nie nauczy... A samemu... Sama, może... Gdybym tylko wiedziała jak. - Westchnęła przewracając kluczem w dłoni. Wywód chłopaka wydawał się prawdziwy jednak nie był on typem z motywujących przynajmniej jako demotywującego odebrała go blondynka, w tej chwili ścierało się to co powiedział Hyuga i Terumi bo rzeczywiście to trudna ścieżka jednak właśnie ona pozwala odkupić swoje winy a co najważniejsze zatroszczyć się o innych.
- Jeżeli nie podołam to i tak nie będę mogła sobie zaufać ani... Ani, powiedzieć innym by mi zaufali. - Przetarła lekko usta dosyć wyschnięte w tej chwili usta przejeżdżając po nich wpierw językiem by je zwilżyć. Zwyczajnie, nie w żaden specyficzny sposób, ot zwykle.
- Pewnie tak... Dobrze, że wszystko jest wliczone w cenę pokoju - Nie uśmiechała się, obróciła się nieznacznie w stronę recepcji a potem gdzieś w dalszy korytarz który gdzieś prowadził. Nie wiedziała gdzie bo była tutaj pierwszy raz a całe to miejsce było dla niej nowe i wciąż nie czuła się w nim swojo. Kiwnęła głową na jego ostatnie zdanie tak jakby chciała potwierdzić to, że zrozumiała.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 5 lip 2018, o 16:51

Nie zrozumie? Wcale nie chciał zrozumieć. Jego świat był zupełnie inny, podróżował po okolicznych prowincjach po zostaniu samemu. W wieku chyba siedemnastu lat został zesłany do Ryuzaku skąd wyruszył na mur, ale to było wszystko jego decyzją. Nie był nigdy przez kogokolwiek jakkolwiek krępowany. No poza kontaktem z rodzicami, byli wygnani z wioski. Czego można się spodziewać. Z międzyczasie skończył tuńczyka i zostało mu zaledwie parę łyżek zupy. Tradycyjnie polewał sobie kolejną czarkę sakę. Zostało lekko ponad połowę butelki, parę milimetrów ale zawsze. W głowie wciąż trzymał się dobrze, tym bardziej jak spożywał w międzyczasie takie ilości przepysznego jedzenia.
- Zostałem zostawiony samemu sobie w wieku ośmiu lat i doszedłem do tego co posiadam samotnie. Mogę nie rozumieć, to jednak wiem, że zmuszanie do czegoś nie przynosi niczego dobrego. Tak samo od razu zakładanie o byciu zbiegiem, po wyjściu na podróż nawet zostawiając jakiś liścik. Tak jakbyś miała zdradzać od razu klan. Jeżeli nie zgadzając się z tym uważasz, że nie rozumiem to niech tak też będzie. Jest to przesada nieważne jaka jest duma rodu.
Skończył zawartość swojej miski i przechylił kolejną dawkę napoju do swojego gardła. Przynajmniej jego wymówkom mogła przyznać w pewnym sensie rację, tylko nie wydawało się to zbyt przychylne. Słysząc, że Inoshi była pełna postanowił sięgnąć po jeden kawałek ostatniego posiłku na stole. No nie licząc jeżeli cokolwiek pozostało tej zupy z chrząszcza czy co tam podają. Normalnie dostał gęsiej skórki na samą myśl o spożywaniu tego, zrobił się niezwykle wybredny prawda?
- Skoro tak to na mały kęs dla spróbowania znajdę jeszcze miejsce. Reszta to jednak będzie dla mnie także zbyt wiele.
Zrobił to biorąc następnie kęsa sushi i był dość pozytywnie zaskoczony smakiem. O wiele bogatszy niżeli w jego regionach, ale czego to się dziwić. Zupełnie niczego, taka wyspa jak wcześniej wspominał musi być sławna z owoców morza i chwała im za to. Błogosławię ich w imieniu Adanosa, bo to jego czarodzieje napierdalaja wodą prawda? Tak przy okazji bliskich tematów Hikari polewał już sobie kolejną kolejkę. Która to była? A kto by to liczył. Inoshi w międzyczasie opowiedziała o bohaterskich wyczynach Hanzo i kogoś nieznajomego ratującego niejakiego Ake. Była zainspirowana całym tym zdarzeniem i nie mogła w żaden sposób postąpić inaczej. Cóż jakby się zastanowić w domu ma wielką bibliotekę, rodzice zbierali dla niego wszystko niemalże. Mogłoby się tam znaleźć także coś z iryojutsu, chociaż on nic nie skolekcjonował w tym kierunku. Nie planuje swojego rozwoju w tej specjalizacji.
- Cóż jak już do mnie zawitasz to może coś znajdę w biblioteczce na ten temat, ale nie obiecuję. Zdawało mi się, że mogłem coś widzieć, mam spore zapasy. Skoro zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę i chcesz podążać tą drogą to dorosłym nie zostaje nic innego jak tylko w tym wspierać.
Poprzednie słowa nie miały być motywacyjne, tylko sprawdzeniem siły woli. Czy mimo wiedzy o tym będzie chciała podążać dalej w tym kierunku. Dalej przyszło na temat porażki. Cóż w głowie Hikariego ostatecznie nie ma takiego słowa. Człowiek jest w stanie osiągnąć wszystko.
- Prawdziwą przegraną osiągamy tylko w momencie naszego poddania się. Dopóki walczymy, dopóki wierzymy wszystko jest możliwe pewnego dnia. Zamiast rozżalać się nad losem powinno się szukać rozwiązań, bo bez nich każda rzecz pozostanie taka sama. Zostaniemy w nieprzerwanym kręgu.
Tak jak on jest w swoim odnośnie szczepu. Nie może ruszyć w żaden sposób na przód zyskując na sile. Pewnego dnia przyjdzie czas na próbę, teraz musi postarać się być gotowy. Wciąż jest za wcześnie. Odnośnie ceny wliczonej w pokój nie mógł powiedzieć, zawsze tak było, ale czy na pewno? Nie znał tego lokalu i jeszcze nie miał okazji się rozejrzeć więc wzruszył mocniej ramionami czekając jej słów. A jakże mógłbym zapomnieć, że Terumi wypił ostatnio polane sake.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 lip 2018, o 19:15

- Rok 384 - Zima -


" Kwitnąca nadzieja "
Obrazek

Zrozumienie jest kluczem do mediacji między ludźmi, czy jednak może kiedyś zapanować prawdziwy pokój? Ta dwójka była całkiem od siebie różna a ich losy i życie całkowicie inne. Blondynka nadstawiła uszu wysłuchując historii chłopaka, całkiem różniła się ona od tego co przeżywała ona. Częściowo też tylko pogłębiała uczucie zależności od innych które w niej gdzieś się kłębiło.
- Byłeś sam od tak dawna? To prawie jak pół życia dla mnie... Ja... Polegam na innych, teraz... W tej chwili, na tobie - Początkowo jak zadawała pytania jej tęczówki zwęziły się, później jednak zwolniła, mówiła wolniej, nawet i smutniej. Tak jakby współczuła tego co go spotkało. Podczas tego jej usta wykrzywiły się w wyraźne niezadowolenie.
- Więc... Cały czas był sam? Zawsze? Współczuje mu, że nie miał rodziny... Prawdziwej... Z drugiej strony ja czasem swojej nienawidzę, czy to fair? Czy jest ona prawdziwa? Czy powinnam się tak zastanawiać? - Myślała podczas gdy Hikari zaczynał pałaszować wszystko co zostało na stole. Twardy był z niego zawodnik i mógł zmieścić wiele. Blondynka natomiast nie mogła, częściowo przez to, że nie czuła się z tym komfortowo. Częściowo z tego powodu, że zwyczajnie trochę się już najadła a stres dzisiejszego dnia jeszcze jej nie opuścił. Zbliżała się jednak chwila która mogła do tego doprowadzić.
- Musiał wtedy kłamać kiedy mnie częstował... Teraz znowu podjada, niedobrze mi. Czuje się jakbym zabierała mu to wszystko z gardła... - Wyobraziła sobie wtedy głupią sytuację gdy Terumi oferuje komuś swoje jedzenie a potem sam je zjada nim ktoś po nie sięgnie. Zaśmiała się patrząc jak sięga po ostatnie kawałki, mimo tego, że przed chwilą wydawało się, że jednak jest jej go szkoda. Bo tak rzeczywiście było i jest, częściowo nie pasowało jej to, że zjadła mu część jedzenia z drugiej strony musiała znaleźć w tym coś co nieco odmieni, przynajmniej na sekundę jej nastawienie. Trochę uśmiechu.
- Naprawdę, Hikari-san? Miałbyś coś takiego? - Zrobiła swoiście typowe wielkie oczy, trudno było teraz mówić o czymś innym niż o zielonych tęczówkach zajmujących w tej chwili niemalże całe jej oczy. Otworzyła lekko usta zaskoczona, może nawet i zainteresowana tym co powiedział. Dosyć mocno ścisnęła się za rękę za nadgarstkiem.
- Na pewno coś masz, skoro mówisz, że widziałeś to musi tak być, Hikari-san, nie zniszczę jej, obiecuję. - Mówiła, wyraźnie się ożywiła, tak jakby dostrzegła coś, nadzieję która w tej chwili tylko rosła i rosła, coś co pozwoli jej przeć dalej przed siebie ku wielkim rzeczom i być może nawet uratowaniu innych, to też nie tak, że chciała tylko innych ratować. Czuła się, że musi wyrównać rachunek za te życia które straciła w Kami no Hikage, polegali na niej a ona zawiodła.
- Właśnie to łączy mnie z Hanzo, przynajmniej to... - Uśmiech chwilowo nie znikał z jej ust, podekscytowanie również nie malało, wykrzesała z siebie ten kawałek energii mimo tego, że była już dosyć mocno zmęczona i gdyby tylko mogła to już by spała. Kolejne zdanie wygłoszone przez towarzyszącego jej shinobiego było jednak dwojakie i dobrze wiedziała, że niekoniecznie musi być tak jak mówi.
- Demo... Hikari-san. Przecież po to będę by ktoś mógł wrócić do czegoś innym razem. Wtedy... Wtedy... Co jest złego w zrozumieniu, że trzeba poczekać albo, że... Albo, że trzeba się wycofać. - Przypatrywała się Sake które dolewał sobie chłopak, nie to, że chciała, zwyczajnie obserwowała to co się w koło niego działo, zwłaszcza gdy była podekscytowana. Sama mogła popijać jedynie wodę, co też robiła co jakiś czas zamaczając przysłowiowy nos w kubku.
Robiło się coraz później a oni wciąż rozmawiali, część z siedzących w pomieszczeniu ludzi udało się już do przydzielonych im pokoi a inni, niektórzy wciąż przesiadywali pijąc, jedząc czy też zwyczajnie zasypiając na stołach z braku innych możliwości. Z okien lokalu można było dostrzec, że na zewnątrz jest już naprawdę ciemno i nie widać za wiele pośród drobnych płateczków opadającego śniegu. Większość osób które można było jeszcze dostrzec na zewnątrz to zwyczajnie uchodźcy którzy poszukiwali swojego własnego kąta. Ci przegrani którzy nie dostali od dostania się tutaj nie więcej niż talerz zupy. Cóż, była zima na wyspach gdzie tempratura zawsze była niższa, tego można się było spodziewać po tym regionie.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 5 lip 2018, o 22:02

Dla jednych to była połowa życia jak dla Hikariego dla innych raczej całe w samotności. Patrząc po wyglądzie Yamanaki to miała około dwunastu, może trochę więcej jak wcześniej wspominał. Kiedy pomyśli o swoich niemalże dwudziestu trzech latach daje to czternaście-piętnaście lat samotności. Większej bądź mniejszej, ale wtedy dźwigał własny los na własnych barkach. To prawie jej połowa? Raczej całe. Wątpił aby była starsza od niego, a taka zdecydowanie musiałaby być w tym przypadku. Chyba przydałyby się komuś lepsze lekcje matematyki w domu, bo z tym to jest kiepsko na ten moment. Tak samo jak z tym, że robi jej się smutno z takiego głupiego powodu. Widać to było po jej tonie, a także wolniejszym wypowiadaniu słów nie czepiając się więcej ich sensu. Nie był to też powód, aby krytykować jakkolwiek wypowiedź więc tylko przemyślał nad brakiem logicznego sensu ostatecznie.
- Także czasem polegałem na innych w razie potrzeby czy misji. Jedno nie zmienia drugiego.
Podjadł prawie wszystko, ale wciąż kilka sushi zostało, których nie będzie w stanie zmieścić w sobie. Nawet jeżeli by próbował zaoszczędzić miejsca rezygnując z dalszych kolejek sake, ale o tym nie było nawet mowy na ten moment. Może delikatnie zaczęło mu się odczuwać tą ilość w głowie, ale wciąż był w stanie spożyć troszkę więcej. Dla lepszego snu, gdzie podłoga będzie miękka niemalże jak dobre łoże wypełnione sianem. Nie ma nic lepszego, aby zmęczone ciało odpoczęło i wstało wypoczęte kolejnego poranka. Czy przeszkadzała mu zmiana? W żadnym wypadku, ile to razy zdarzyło mu się zasnąć na trawie bądź pod drzewem. Jest to niemalże normalna sprawa. Na szczęście przyszła jedna zmiana z słowem tylko, że może coś od Iryojutsu by posiadał. Nawet jeżeli to nie ma pojęcia co wspomniana książka zawiera. Mogły to być już bardziej zaawansowane informacje, lub te dla zupełnie początkowych. Najpierw zaskoczenie, a przynajmniej tak wyglądały jej reakcje. Co do obietnicy odnośnie braku zniszczenia... Prawdę mówiąc nie przejmował się i machnął ręką.
- Jak odbierzesz to będzie Twoją własnością. Równie dobrze możesz zniszczyć te informacje, ale o wiele lepszy pożytek będzie jak się nauczysz czegoś z nich. Kto wie, może w swoim czasie przekażesz kolejnemu pokoleniu cokolwiek to jest?
Zupełnie nie zależało mu na takiej wiedzy. Co innego jeżeli chodziło o Suiton, Doton czy też Katon z tych których posiada. Nie wspominając już o sekretach terumi, których by pewnie nie zdradził nikomu. Te ostatnie są schowane w miejscu, gdzie nie sięgnie przypadkowa ręka. Do tego trochę zwykłej literatury, ktoś bronił czytać książki w tym świecie? Zamiast zastanawiać się nad tym powinien skupić się na złym zrozumieniem słów.
- Wycofać się od niebezpieczeństwa ponad nasze siły i sprowadzić pomoc. To jest najlepsza decyzja mogąca uratować wiele żyć. W przypadku trenowania ciała czy poznawania kolejnych jutsu nie ma takich wytłumaczeń. To zazwyczaj oznacza brak wystarczającego treningu, nic nie przychodzi łatwo i nawet posiadając zwój potrafię się uczyć techniki tygodniami trenując do stracenia przytomności.
Wypił kolejną czarkę sake i polał jeszcze jeden kielich. Tak prawdę mówiąc to zostały dwa kawałki sushi, szkoda aby się zmarnowały. Patrząc po wszystkich w okolicy robiło się powoli już późno. Ludzi ubyło, o wiele więcej podpitych twarzy do których zaliczał się Hikari. Powoli trzeba było kończyć imprezę. Po wypiciu alkoholu trochę zwolniło się miejsce i przetrawiło.
- Mam umowę, po jeszcze jednym kawałku i nic się nie zmarnuje? Dwóch nie dam rady, a potem się rozchodzimy i spotykamy z rana. Przed nami jeszcze parę rzeczy do zrobienia prawda?
Za propozycją wziął swoją część i powoli ją gryzł. Widać było, że zmieszczenie tego było niczym gra w tetrisa na pegazusie. Po skończeniu opróżnił gliniane naczynie i pokazał ręką, aby kelner do nich podszedł chcąc zapłacić swój rachunek.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 lip 2018, o 23:29

- Rok 384 - Zima -


" Chwila dla siebie "
Obrazek

Czasem bywało tak, że myśli dwójki osób się rozmijały. To naturalna kolej rzeczy, że różni ludzie myślą na różne sposoby a czasami ich myśli wcale się nie spotykają w pół drogi. Inoshi poprawiła to coś co można nazwać grzywką nie zwracając za bardzo uwagi na to jak teraz wyglądała sala, miała dosyć tego wieczora i nie z powodu rozmowy z Hikarim a z powodu całego bałaganu w mieście no i mrozu.
- Hai... - Odpowiedziała na stwierdzenie Terumiego, było prawdziwe tyle, że w niektórych wypadkach ciężko stwierdzić co jest zwykłą zależnością, uzależnieniem od innych czy ich zdania a zwyczajną prośbą o pomoc których w swoim życiu można mieć wiele. Pobieżnie, nie jakoś z uwagą obserwowała to jak mężczyzna zjada kilka z ostatnich fragmentów sushi. Patrząc jak popija miała mieszane myśli no bo przecież sake samo w sobie bywa... Nie, właściwie to kończy się różnymi skutkami. Jej ojciec alkoholikiem nie był ale każdemu zdarzało się czasem przesadzić, nie potrzebowała też dawki na sen bo przecież w tym stanie jak tylko się położy to uśnie.
- Jeśli tylko zrozumiem co tam napisali - Westchnęła lekko, nieznacznie, mimo to nie straciła swojego entuzjazmu odnośnie samej książki. Wiedziała, że jeśli chce ruszyć w tym kierunku i może nawet pobrać nauki u Hanzo to będzie musiała coś już wiedzieć, bo taki człowiek jak on nie miałby czasu by marnować go na zwykłe beztalencie. Tylko czy sama podoła?
- Dziwi mnie twoje podejście... Naprawdę nie interesują Ciebie te rzeczy? Nie zależy ci na... Przedmiotach, wcale? Nie przywiązujesz się do nich? Przecież nie jeden z nich bywa twoim przyjacielem długo, trudno je tak wyrzucić, nawet jeśli... Jeśli tylko zwyczajnie są. A co dopiero zniszczyć. - Może to i trochę dziwne lecz dziewczyna przywiązywała się do rzeczy, nie chciała się rozstawiać z tym co miała i posiadała, to co było jej musiało zostać jej. Może to i zły nawyk ale dzielenie się rzeczami o których nie zapomina się w pięć minut było zawsze trudne. Budziło dwojakie uczucia. Początkowo zdenerwowanie i rozgoryczenie a potem ulgę, szczęście z czyjegoś szczęścia aż w końcu drobny żal z utraty " czegoś " cokolwiek to było.
Słowa mężczyzny traktujące o treningu zwyczajnie się powtarzały, można rzec, że niemal jak zacięta pływa powtarzał słowa o treningu ciała. Widać, że miał pewne preferencje i pewien cel bądź też widział skutki swojego treningu bądź też jego braku. Czasem jednak trzeba ćwiczyć nie tylko ciało. I o ile w wypadku Iryonina ciało jest ważne to jest coś jeszcze, dużo ważniejszego.
Blondynka kiwnęła głową na ostatnie słowa chłopaka, nie siliła się na jakieś zdania czy frazesy, zwyczajnie zgodziła się z tym co powiedział. Może i trochę się zmuszała ale wzięła w łapkę to co jej zaoferował i wsadziła do ust powoli to memlając od lewej do prawej. Po chwili było zjedzone. Patrząc na podchodzącego Kelnera schowała ręce pod stołem przy krańcu szaty, starała się nie odwracać w jego stronę ponad to co zobaczyła gdy podchodził. Nie chciała się z nim wymieniać wzrokiem.
- Arigatou, Hikari-san. - Rzuciła w jego stronę gdy ten już zapłacił, prawdopodobnie wtedy on poszedł w swoją stronę. Inoshi wyciągnęła kluczyk który od niego wcześniej otrzymała i skierowała się w stronę pokoi. Gdy była na miejscu to zaczęła szukać tego z odpowiednią numeracją, nie mogło to trwać długo. Prawdopodobnie na holu minęła inne osoby, jakkolwiek by na nią nie patrzyły starała się je zignorować. Ostatecznie przed drzwiami pokoju ściągnęła buty wkładając klucz do zamka i odsuwając drzwi.
Po wejściu do pomieszczenia jej oczom ukazał się zwyczajny, pokój, była to dzielnica handlowa więc i warunki były dobre. Po drugiej stronie pokoju znajdowało się okno przez które mogła wyjrzeć na śnieg zdobiący ulicę po przeciwnej stronie. Cała podłoga była wyłożona matą tatami. Na środku znajdował się malutki stolik a w koło niego kilka poduszek do siedzenia. Idealne miejsce do napicia się herbaty. W rogu znajdował się tradycyjny japoński materac do spania, widząc go odetchnęła tak jak nigdy. Wtedy też przysiadła na chwilę na podłodze biorąc kilka spokojniejszych oddechów. Nie rozglądała się dokładniej, zobaczyła to czego potrzebowała na tę chwilę.
- Ciekawe co u taty. Jak długo będziemy musieli tutaj zostać. - Rzuciła do siebie w myślach opierając się plecami o podłogę. Chwilę tak poleżała, ostatecznie jednak musiała wstać. Widząc swoje całkowicie pokrwawione ciuchy westchnęła, niemal już o nich zapomniała, rozmowa z Terumim pozwoliła jej zapomnieć przynajmniej na chwilę o chociaż jednym problemie. Co jak co ale nie chciała za bardzo nabrudzić w takim miejscu, zwłaszcza trudno zmywalną krwią. Musiała to z siebie ściągnąć, właściwie to nie trwało to długo, wystarczyło jedynie odwiązać pas i odpiąć kilka guzików by ściągnąć tą przesiąkniętą krwią i potem szatę, no i wyciągnąć rękę z rękawa. Westchnęła rzucając to gdzieś na bok.
- Czuje się jakbym niemal zrzuciła z siebie jakiś wielki ciężar... Pomyśleć, że jutro... Będę musiała to znowu zakładać, ohyda... - Pokręciła głową spoglądając na rzuconą w kąt zniszczoną i brudną szmatę która kiedyś przypominała szatę.
- Rano trzeba się umyć... Całą się lepię i po tych ciuchach aghh... - Była całkiem blisko białego materaca więc nawet nie wstawała, doczłapała się do niego na czterech i wsunęła pod nakrycie opatulając się cała od góry do dołu. Przykrycia było pod dostatkiem bo było zwyczajnie większe od niej przez co mogła się nieco porozpychać samotnie. Całe szczęście nikt jej nie przeszkadzał... Oparła głowę na poduszce i zamknęła oczy, wreszcie mogła pospać i otrzymać ten zasłużony sen.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 6 lip 2018, o 17:26

Rozmowa zaczynała się lekko dłużyć, alkohol kończyć. W głowie lekko się na wszystko przyjemniej patrzyło. Chciałby się powstrzymać Hikari, ale nie był w stanie i zmuszony ziewnąć zasłonił usta. To był najwyższy znak, że pora się zbierać. Wpierw jednak pewnie wyjrzy jeszcze na chwilę na zewnątrz. W środku rozpierało go lekko gorąco, można powiedzieć że jego oddech był jak smoka. Przynajmniej jest takie wrażenie, od rozgrzania. W sumie posiadał same ciepłe posiłki, zapijał je alkoholem. Tylko sushi było chłodne. To nie sprawiło jednak, że był w pijany. No dobra, tak delikatnie tylko, nie przesadził aby nie kontrolować siebie samego. Tak prawdę mówiąc nie zdarzyło mu się nigdy stracić pamięci czy kontroli niezależnie od pitej ilości. Ostatecznie najwyżej zasypiał nie mając już więcej sił czy zwracał, każdy miewał takie przypadki. Wcześniej czy też później, ale odbiegamy od tematu. Gdzie my to byliśmy? Przy momencie jak zrozumie co tam napisali. Prędzej bym się martwił czy się nauczy, bo coś z pewnością zrozumie. Najwyżej nie będzie znała definicji połowy słów lub nawet więcej, ale co tam. Sztuki medyka to nie tylko leczenie rękami, ale długie zdobywanie wiedzy na temat ludzkiego ciała, trucizn, odtrutek i takich tam spraw przynajmniej w podstawowym zakresie. Po chwili jednak zastał się z czymś co go zdziwiło. Przedmioty miałyby być przyjaciółmi? Zacznijmy od tego, że ostatecznie nie posiada żadnego człowieka mogącego nazywać tym mianem w swym życiu. Przez całe życie miał chwilę, gdzie może by to czuł tylko do jednej osoby. To jednak znikło bardzo szybko. Tak naprawdę to był otoczony murem samotności, którego nie pokazywał zupełnie światu. Udawanie poprzez niczego w tym momencie odczuwanie. Poza chwilami adrenalinki, ale nie można tego uważać za uczucia prawda? To wszystko sprawiło, że na jego twarzy o ironię pojawił się uśmiech.
- Nic, a nic. Ostatecznie to tylko narzędzia, których używa się w kolejnych krokach do jakiegoś celu.
Nie mówiąc już o tym, że tego egzemplarzu zapewne nawet nie podniósł poza wyjątkową sytuacją ścierania kurzy. Zupełnie nie tykał tego typu wiedzy. Prawda mogłaby być dla kogoś innego przytłaczająca o jego życiu towarzyskim, ale prawdę mówiąc to mu nie przeszkadzało. Posiadał coś do spełnienia i kroczy ku temu, więcej nie potrzebuje już od tak dawna. Nie posiada skrzydeł, żadnego światła w życiu jak to chciałoby mówić jego imię. Dookoła niego rozpościera się wielka nieprzenikniona ciemność. Chyba znowu błądzi tematem, podczas czekania na kelnera, a ten tutaj nagle zaskoczył swoim pojawieniem się obok stolika. W międzyczasie jeszcze Inoshi zjadła ostatni kawałek, co warte pokreślenia dotrzymała umowy. Po usłyszeniu kwoty Terumi zapłacił ją bez żadnego słowa, było to paręset ryo wraz z napiwkiem lekkim. A po chwili podziękowania. Prawdę mówiąc to należało się i to cholernie, ale on nie robił żadnej akcji z tego powodu i na nic nie liczył.
- Nie musisz mi dziękować.
Nie zamierzał dopijać reszty sake, miał już wystarczająco. Pewnie za paręnaście minut pożałuje swojej decyzji, ale tymczasowo posiadał zwyczajny przesyt. Powoli wstał od stołu jednocześnie się żegnając.
- Tak więc na mnie już najwyższa pora po wszystkim. Do zobaczenia jutro.
Numerek od pokoju zapamiętał. Na otoczenie zwracał niewielką uwagę poza tymi, którzy mogli jakoś sprawić kłopoty. Podszedł mniej więcej do recepcji, a potem dla większości rozpłynął się w powietrzu. W międzyczasie tylko drzwi zostały nagle otwarte, a w nich pojawił się na sekundę czarny materiał. Tak to właśnie by widziała mała Yamanaka zerkająca w tamte strony. W mieście szybko używając chakry w stopach wpierw wskoczył na ścianę budynku, a następnie po nim wbiegł na dach aby usiąść tam na chwilę ochłonąć. W ryokanie było strasznie gorąco prawda? Zresztą to jedna z ostatnich okazji na zobaczenie śniegu tego roku, jak wróci do Yusetsu pogoda będzie wiosenna. Tak na prawdę to z sobą istniejącym w tej ciemności wypełnionej pustką tam kłamał. Nie dba nawet o siebie i bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę, ale możliwość zrobienia czegoś moralnie dobrego ciągnęła go do przodu. I nie przestanie do czasu aż nie zjednoczy szczepy Terumi. Gdyby wypił tę czarkę więcej teraz z gołą klatą przysięgałby swoje przyrzeczenie przed bogami, ale nie jest takim szaleńcem. Po pewnym czasie gdy zaczynało się robić chłodno, leniwym krokiem wrócił do środka, aby znaleźć jakiś kąt do spania za który w razie konieczności także mógł zapłacić. Znalazło się miejsce, gdzie miał oparcie o ścianę. To było więcej niżeli mu potrzeba wraz z przyniesionym kocem. Lekko się nim opatulił i po chwili zasnął. Obudził się chwilę po świcie zrywając się jako pierwszy z wszystkich tam obecnych. Cały czas był czujny, ale nikt mu nie przeszkadzał w żaden sposób. Powodem takiego przebudzenia był czas, który wydawał się trwać za długo. W życiu zazwyczaj ma się pod górę, więc to okazało się fałszywe i mógł jeszcze spędzić godzinę w ryokanie, ale nie taki był jego zamiar. Ten czas wykorzysta na przejście się po Hanamurze i znalezienie gdzie co jest, a jak otworzą sklepy to szybko załatwi sprawę. Tak sobie myśląc przyda się jej jakieś też zwykłe ubranie prawda?

Z/T ---> viewtopic.php?f=170&t=4293&start=15#p90089




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 6 lip 2018, o 20:15

- Rok 384 - Zima -


" Gdzie spadł pierwszy śnieg "
Obrazek

Pierwszy sen... Ten właściwy od paru dłuższych dni jest czymś więcej niż zwyczajnym odpoczynkiem jest marzeniem które w końcu się iści. Miękkie łoże, czysta pościel, puchata poduszka to coś o czym dziewczyna marzyła od czasu Kami no Hikage. Faktycznie nie było to wcale tak dawno, kilka długich dni temu ale nawet i na statku nie miała okazji wyspać się w czymś takim. Miała do dyspozycji jedynie drewno i właściwie nic do okrycia ze względu na innych, potrzebujących bardziej. Nie miałaby serca zabierać innym tego co pozwalało im wytrzymać mimo, że też zmarzła. Chodzenie w tych niezbyt pasujących do tej pogody i tak właściwie nie nadających się do niczego ciuchach też nie działało na nią zbyt dobrze. Było zwyczajnie zbyt chłodno by tak paradować w lekkiej cienkiej szacie i o ile wczoraj jeszcze opadający stres i zdenerwowanie całą sytuacją pozwoliło jej, mimowolnie częściowo skryć to, że czuła się zwyczajnie źle. Szybkie zaśnięcie było częściowo tego powodem.
Inoshi jednak nie mogła przespać całej nocy. Początkowo obudziła się po dwóch godzinach zwyczajnie czując się źle. Musiała się przeziębić, to było jasne. Zapchany nos i drogi oddechowe najlepszym tego świadectwem. Trochę kasłania i drobnej męczarni nim ponownie zdołała odpłynąć do krainy snów. Tym razem los pozwolił jej spać dłużej. Tym razem obudziła się nad ranem nim jeszcze wszyscy wstali. Czuła się trochę lepiej jednak pewnym było, że przeziębienie ją dorwało albo coś innego, dużo gorszego. Ciężko na tę chwilę stwierdzić. Było jej zwyczajnie zimno nawet pod kołdrą.
- Nie jest dobrze... Czuje się fatalnie... - Pociągnęła nosem i zdecydowała się jeszcze chwilę poleżeć. Nie trwało to długo bo zapchany nos nie pozwalał odczuć z tego zbyt dużego komfortu. Gdy wstała to najpierw przysiadła rozglądając się dokładniej, wciąż nieco zamroczona po pokoju. Był pusty pomijając to co powinno się tam znajdować. To jest stolik z przekąską na którą nie miała ochoty ze względu na bolące gardło. Ostatecznie udało się jej podnieść, wpierw zbliżyła się do okna wyglądając na ulicę zasypane śniegiem. Miasto zdawało się jeszcze nie ożywać o tak wczesnej godzinie gdzie jeszcze słońce nie wzeszło a kolor nieba przypominał wciąż ten nocny. Westchnęła przysiadając na chwilę przy stoliku. Odchrząknęła odwijając bandaż w koło swojego torsu. Nie skrywała tam żadnych straszliwych ran wojennych a zwyczajnie kilka siniaków oraz po prostu zapobiegał otarciom. Teraz jednak i on nadawał się do wyrzucenia i wypadałoby go zmienić. Chwilę to trwało nim odwinęła go całego. Rzuciła go od razu w kąt do pozostałych śmieci.
- Śmieci, wszystko śmieci ugh... Nawet mi lżej bez tego. - Pomyślała podnosząc się i kierując w stronę szafki, na pewno znajdowała się w niej Yukata i dwa ręczniki, duży i mały. Teraz w sumie gdy znalazła to czego szukała odetchnęła z ulgą, wiedziała, że gdzieś tutaj w budynku są łaźnie, muszą być.
- Jest rano, może jeszcze zdążę przed wszystkimi, nie wytrzymałabym w tym tłumie, chyba dopiero teraz do mnie dociera to jak się tam poobijałam, eh... - Pokręciła głową na boki targając nieco swoje włosy. Ściągnęła co tam jeszcze miała i zakryła się yukatą. Standardowo wszystko rzuciła na kupkę śmieci których nie chciała już więcej tykać. Może i trochę to nie kulturalne ale w tej chwili się tym nie przejmowała.
Po parunastu chwilach zawiązała yukatę jak trzeba i poczłapała w klapeczkach na dół. Próbowała czmychnąć do łaźni najszybciej jak tylko mogła. Potrzebowała w końcu zmyć z siebie to wszystko i posiedzieć w ciepłym bo katar i gardło nie dadzą jej spokoju. Ostatecznie niemal nie miała co korzystać z szafeczki, właściwie to schowała w niej yukatę a klapki postawiła obok. Skorzystała z czego tylko mogła i umyła się jak najdokładniej mogła. Chwilę to trwało bo co i rusz czuła, że czegoś jeszcze nie doczyściła bądź też nie była pewna czy wystarczy. Włosy podobnie. Przynajmniej mokre nie wyglądały już tak strasznie jak wcześniej. Duży ręcznik zostawiła w szafce a z małym powędrowała do wody skrywała się nim nieco przed wejściem do niej. Po wejściu zwyczajnie zrobiła sobie z niego poduszkę i zanurzając się caluśka niemalże po samą brodę siedziała tak sobie w cieplutkiej wodzie.
- Przynajmniej tutaj jest cieplej. Muszę się wygrzać... Może mi przejdzie. - Zastanawiała się czy rzeczywiście coś to da. No bo przecież katar i przeziębienie zawsze trwa siedem dni, czas pokaże, może nawet teraz uda się jej to sprawdzić.
- Dzisiaj wypadałoby odwiedzić tatę... Ugh, ciekawe czy pozwolą mi wyjść stąd w yukacie, będę musiała uprosić recepcjonistę albo zwyczajnie tą yukatę odkupić, ale tym będę martwić się później, teraz... Ciepełkoooo - Odetchnęła z ulgą zanurzając się niemal po sam nos na parenaście minut.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 7 lip 2018, o 00:23

- Rok 384 - Zima -


" Gorący śnieg "
Obrazek

Siedzenie w ciepłej wodzie mogło jedynie tylko pomóc na gardło i przeziębienie a przynajmniej w teorii mogło uśmierzyć to wszystko. Póki nie zgromadzili się tutaj ludzie, mogła robić co chciała. To nie tak, że zaraz robiła by coś dziwnego, zwyczajne siedzenie w wodzie i rozmyślanie to jedna z kilku rzeczy które mogła zrobić. Wody nie było aż tak dużo by sobie swobodnie w niej pływać. Ona w sumie mogła bo nie była byt duża, mimo to, dziwnie by to wyglądało jakby ktoś wszedł. Ostatecznie oparła się krawędź baseniku podpierając głową o rant, sam ręcznik położyła wtedy w taki sposób by trochę leżał na jej głowię a trochę na rancie robiąc swoiste oparcie nieco bardziej miękkie niż zwyczajny kąt. Nieco dała ponieść swoje ciało wodzie, na sekundę się na niej położyła tak by nie dotykać dna a jednak nie wypłynąć na powierzchnię.
- Hikari powiedział, że z rana mnie odwiedzi, to pewnie już niedługo bo za jakiś czas będą chodzić po pokojach i sprzątać - Odetchnęła lekko kładąc sobie rękę na torsie. Sprawdzała zwyczajnie jak szybko z powodu temperatury bije jej serduszko. Nie, że tak ją to ciekawiło. Po prostu wyższa temperatura zewnętrzna w tym wypadku wody podnosiła też nieznacznie temperaturę ciała. Mimo to wizyta w tym miejscu sprawiła, że mogła zmyć z siebie trudy stolicy świata i pozbyć wszelkich śladów swojej obecności w tamtym miejscu. Tym co zostało są myśli i wspomnienia. Nie oznacza to jednak, że to mało. Rzeczy które się tam wydarzyły zapamięta na długo jeśli nie na zawsze.
Dalej przesiadywała w wodzie korzystając z temperatury, ostatecznie inne osoby zaczęły się schodzić do tego miejsca i zasiadać sobie w różnych krańcach baseniku. Co jak co ale im więcej ludzi tym mniej miejsca i sytuacja robiła się nieco bardziej krępująca. Niedługo potem zdecydowała się wyjść korzystając przy tym ze swojego ręczniczka by zasłonić to i tamto podczas wychodzenia, nie chciała długo tak paradować. Chwilowe wyjście z wody dało się odczuć jako znaczącą różnicę, nawet w budynku było zwyczajnie chłodniej.
- Całe szczęście, że wszystko to jest wliczane w koszt pokoju - Uśmiechnęła się nieznacznie podczas gdy udawała się do swojej szafki. Cofnęła się jednak i spłukała całą tą basenową wodę tą świeżą. Wróciła się morka do szafki, otwarcie jej było zwyczajną formalnością. Duży, wcześniej wpakowany tam ręcznik już na nią czekał. Co jak co ale zaczęła od włosów, wycierała tak długo aż poczuła, że się bardziej już nie przeziębi. Nie mogła zrobić tego idealnie, nim skończyła woda z jej ciała zdążyła częściowo ściec dlatego wytarcie siebie trwało dużo krócej. Założyła wyjściowe sandałki, te same w których tutaj przyszła i opatuliła się yukatą odpowiednio ją zapinając. Spróbowała się przejrzeć w jakimś lustrze i ułożyć chociaż trochę włosy. Nie spinała ich żadnymi spinkami ani nic. Nie miała nic takiego.. W tej chwili położyła je zwyczajnie, do tyłu z tym, że grzywka od razu zaczynała wracać na swoje miejsce.
Kilka kroków później znalazła się w głównej hali gdzie też wydawano jedzenie oraz znajdowało się wejście do budynku. Nie tylko gdyż tutaj też znajdywało się przejście do części z pokojami. Temperatura była tutaj jeszcze niższa gdyż drzwi na zewnątrz były często otwarte, ciągle ktoś wchodził i wychodził. Inoshi nie czekała ani nie rozglądała się za bardzo za innymi osobami, wiedziała, że ma czekać na Hikariego, ostatecznie, jeśli nie przyjdzie zawsze może iść do szpitala odwiedzić ojca. Pozostawał jednak problem Yukaty który na pewno jakoś dałoby się rozwiązać.
Podreptała do swojego pokoju a tam jeśli tylko mogła to skorzystała z herbaty przygotowując dwie w kubkach bądź filiżankach. W tej chwili oczekiwała dojścia chłopaka który jej to wszystko zafundował. Stolik był mały dlatego zasiadła na poduszce z nogami puszczonymi na bok. Oczywiście wcześniej musiała zostawić sandałki przed drzwiami, zależało jej by nie zniszczyć mat tatami. Siedząc tak na jej twarzy pojawił się pewien grymas gdy spojrzała w kierunku swojego starego ubrania.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 9 lip 2018, o 11:31

Wracając do Ryokanu trzeba było pokonać kawałek drogi, ale mając pół godziny czasu można było sobie pozwolić na spokojne i powolne tempo. W końcu za wcześnie zbytnio też nie chciał Hikari przybywać, nie po to się umawia na jakąś datę aby przychodzić o innej prawda? Tym bardziej jak Inoshi chyba zależało na posiadaniu paru chwil chociaż dla siebie. Ulice były pokryte śniegiem, chociaż to już końcówka sama zimy to jeszcze biały puch w tych regionach może być widoczny przez początki wiosny. Kto wie, skoro Hyuo ma tak paskudną pogodę, może ma ona wpływ jakiś też tutaj wydłużając okres mrozów. Musiałby popłynąć tam osobiście Terumi, co nie będzie mu dane w najbliższym czasie. O ile kiedykolwiek mu się uda tak swoją drogą. Dwadzieścia trzy lata niemalże zabrało mu zwiedzenie Kantai. W całej tej sytuacji jedynym pozytywem jaki widział, to lekkie zmniejszenie bólu od wczorajszych siniaków. Trzymając na ramieniu parę ciuchów nie zwracał na siebie kompletnej uwagi, dopiero kiedy wszedł do Ryokanu zapytano go czy chciałby coś zjeść lub wynająć pokój.
- Bardziej to prosiłbym o wskazówkę jak dojść do pewnego pokoju.
Powiedział to zdejmując kaptur płaszcza wolną ręką i chwilę drapiąc się z tyłu głowy. Oczywiście zaraz Yogańczyk wymienił poszukiwaną przez niego liczbę nad drzwiami, a zaraz po tym uzyskał wskazówki jak tam dotrzeć. Nie dało się w żaden sposób pomylić podążając za radą i pod pokojem w którym powinna znajdować się mała Yamanaka z wczoraj znalazł się jakieś cztery minuty przed czasem? Kto by to jednak był taki dokładny w tym naszym świecie, gdzie kontrolowanie godziny nie przychodzi za spojrzeniem na rękę. Patrząc po butach przed pokojem nie mógł się pomylić, chociaż wcześniej nie zwrócił na nie uwagi to bardziej chodziło o rozmiar. Pasowałby do wczorajszej rozmówczyni. Hikari nie wahając się zapukał czterokrotnie i czekał aż otworzą mu się drzwi.
- Dzień dobry jak się spało?
Do środka nie postawił nawet kroku, nawet zapraszany. Zamiast tego wręczył wszystko co posiadał przełożone przez prawe ramię całą podróż. Był to czarny płaszcz kupiony w sklepie, a do tego dość proste ciuchy. (Chyba nie muszę mówić, że bez znaku Uchiha?) Znalezienie czegoś porządnego graniczyło z cudem lub jakimiś astronomicznymi kwotami tak więc sobie tego darował. Zresztą, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Wybierał coś dla kunoichi, przecież chciała zostać w przyszłości iryoninem. Gdy tylko będzie miał to z głowy będzie musiał pójść do portu poszukać kapitana, który zabierze go na kontynent.
- Poza płaszczem kupiłem jeszcze coś na przebranie. Powinno pasować, niestety nie mieli zbyt wielkiego wyboru tak więc musisz tymczasowo zadowolić się tym co dostałaś. Przynajmniej czyste. Poczekam na zewnątrz.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 9 lip 2018, o 23:44

- Rok 384 - Zima -


" Weryfikacja oczekiwań "
Obrazek

Blondynka siedziała w Yukacie na poduszce spoglądając swobodnie do kubeczka z zaparzonym napojem. Miała o czym rozmyślać ponieważ dzisiejszy dzień niósł za sobą kolejne wyzwania i kłopoty. Jedną z pierwszych rzeczy miało być porozmawianie z tutejszym właścicielem bądź kimś pracującym tutaj odnośnie tej Yukaty którą ma, pewnie i by ją odstąpili jednak to zawsze problem i krępująca rozmowa.
- Ciekawe co mi powiedzą, przecież nie puszczą mnie bez niczego na ten mróz, prawda? Ostatecznie Hikari wspominał coś o płaszczu... - Spuściła głowę łapiąc jeden z kubków w obie łapki. Przystawiła nieznacznie do ust upijając trochę.
- Zawsze zostaje mi ponownie wskoczyć w to... Ale skręca mnie na samą myśl - Spojrzała w kierunku swoich dosyć mocno zużytych i nie pasujących do tej pogody ubrań.
Trochę się oszukiwała bo nawet i w tej yukacie będzie zimno i to bardzo. Szybko powinna zdecydować się kupić sobie cokolwiek o ile znajdzie sklep, jednak czy to problem? Przy takiej fali uchodźców i innych potrzebujących może to być wystarczająco kłopotliwe. To jednak dopiero początek problemów na dziś, jest pewna rzecz którą w sercu chciałaby zrobić bo zwyczajnie się martwi jednak z drugiej... Niekoniecznie bo naraża się na to co zwykle. Ojca który zwyczajnie będzie sobą.
- Tata pewnie od razu jak mnie zobaczy zacznie marudzić i wymyślać. Pewnie od razu zacznie się mnie dopytywać co tak długo, gdzie byłam. Czy wszystko zrobione i będzie mnie sprawdzał na każdym kroku... Tak samo pewnie skomentuje ciuchy w jakich przyjdę... Jak przyjdę w czymś innym niż w tych szmatach to wyrzuci mi, że wydawałam pieniądze i będziemy spać pod mostem, jak z kolei przyjdę w nich to wyrzuci mi, że powinnam coś kupić i nic o siebie nie dbam - Westchnęła i odchrząknęła kładąc dłoń na swoim gardle.
- Trochę pali... - Powiedziała cicho poprawiając po chwili włosy, nie były wystarczająco długie by sprawiały wrażenie jednak już teraz nieco urosły odkąd ostatnio się im przyglądała jakoś szczególnie. Nie zamierzała tego teraz robić. Tylko je odrobinę poprawiła. Wtedy też usłyszała pukanie do drzwi...
- To już? Dobrze, że przygotowałam herbatę, przynajmniej on się napije... - Rzuciła do siebie podnosząc się z poduszki. Zbliżyła się do drzwi odsuwając je. Jej oczom ukazał się Hikari w całej okazałości. Podniosła wzrok do góry przyglądając mu się uważnie.
- Łooo, wydaje się większy niż gdy siedzieliśmy przy stole, musiałam to kompletnie przeoczyć. - Pomyślała dziewczyna wykonując nieznaczny krok w tył. Hikari mógł zobaczyć, że blondynka otworzyła mu będąc ubraną w Yukatę która sięgała niemal do jej kolan. Nie była jakoś szczególnie długa ale wystarczająca.
Dosyć szybko spostrzegła trzymaną przez niego na ramieniu odzież. Otworzyła zaskoczona usta, nie jakoś szeroko aczkolwiek na jej twarzy rysowało się zaskoczenie i pewnego rodzaju szczęście. Rozwiązywało to jeden z jej problemów mimo to to uśmiech dzieciaka otrzymującego prezent miał w sobie nutkę goryczy.
- Hikari-san... Um... Ile to kosztowało? Ja... Nawet nie wiem... Planowałam, że... - Broda się jej nieznacznie zatrzęsła zawieszając wzrok na chłopaku. Wzięła to co jej podał nie chcąc być niegrzeczną, przejechała dłonią po wszystkim nie tracąc uśmiechu z twarzy.
- Eh... Całkiem dobrze, chociaż... Prawdę mówiąc nie czuje się najlepiej. - Spuściła głowę obracając się lekko w bok.
- Przygotowałam herbatę, proszę, napij się... Przynajmniej tyle mogę zrobić. - Zauważyła jednak, że nie jest on zainteresowany wejściem, zrobiła jednak proszące oczy w jego kierunku licząc, że chociaż na to się zdecyduje.
- Hai, ja... Będę musiała dzisiaj odwiedzić Ojca w szpitalu, twój... Twój prezent sprawi, że... Ułatwi mi wszystko znacząco. Arigatou... - Powiedziała gdy chłopak zdecydował się poczekać na zewnątrz. Przymknęła drzwi kierując wzrok na stare ubrania.
Zacisnęła dłoń na torsie a następnie odwiązała yukatę którą miała na sobie. Przejrzała rzeczy które przyniósł jej mężczyzna i zaczęła się w nie ubierać. Począwszy od spodni a na koszulce i kamizelce kończąc. Przewiązała się pasem przytulając jakby do miękkich i nowych ubranek. Rękawiczki naciągnęła na dłonie całkiem szybko rozciągając palce i zginając je parokrotnie, chciała by się dopasowały. Sięgnęła z pomiędzy swoich ciuchów torbę z której wyjęła nieco bandaża i przewiązała go na nodze na co nałożyła swoje kabury, tak jak poprzednio.
- Będzie trochę zimno ale cieplej niż było, no i mam płaszcz. - Uśmiechnęła się kładąc go obok, złożonego. Zbliżyła się do drzwi i odsunęła je spoglądając na stojącego z drugiej strony Terumiego.
- Hikari-san... Proszę, wypij chociaż herbatę... - Powiedziała ściskając lewą dłoń na wysokości ust nieco je zakrywając.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 10 lip 2018, o 03:10

Otworzyła mu wczorajsza dziewczynka ubrana w yukate. Na widok prezentów niemalże jej oczy zaświeciły, gdyby nie tylko ta cząstka niepokoju. Mógł się spodziewać, że to mogło sprawiać jej kłopoty i nawet bezsenną noc w niektórych przypadkach razem z ostatnimi przeżyciami. Tak na szczęście się nie stało. W zamian tego martwiła się ceną tego wszystkiego. Gdyby to tylko jeszcze robił tak samo Hikari, który machał ręką. Dosłownie tak samo jak wtedy kiedy wydawał te ryo, nie przejmował się za bardzo pieniędzmi mając ilość ponad wszelakie jego wyimaginowane potrzeby. Ostatecznie nie jest też bohaterem, aby ratować każdego napotkanego przez zły los i obdarowywać ich górą złota. Czasem przypadek doprowadza do spotkań, które chciał los. Nie wolno igrać z przeznaczeniem, skoro ta dziewczyna usiadła do jego stolika i opowiedziała o wszystkim był zmuszony wesprzeć ją chociaż tyle.
- Nie mówi się ceny prezentów. To byłoby doprawdy nieładne.
Swoim sposobem wyszedł z tego bez problemu. Dalszej dyskusji o jakiejkolwiek cenie nie powinno w tym przypadku być, a nowe ubranie dziewczynie było konieczne. Nie jest ono niczym specjalnym. Herbaty odmówił, a żadne kocie oczy na Terumiego nie działały. Po prostu odmówił stanowczo kiwając głową. Teraz wpierw powinna przymierzyć przecież czy to co zakupił będzie na nią pasowało. Oceniał wzrost Inoshi na sto sześćdziesiąt centymetrów i wedle tego ciuchy były dobierane. Na szczęście powinny mieć parę elementów sprawiających podtrzymanie wszystkiego niezależnie od wielkości, najwyżej będzie wyglądać komicznie. Po pogodzeniu się przez Yamanakę z porażką wyznała o konieczności odwiedzenia ojca i podziękowała za wszystko. Ile to osób tak dziękowało, a potem znikało? Najgorszy z nich mimo wszystko był Ichirou. Ten drań nawet słowa po wojnie nie zamienił. Zresztą, czy to tak doprawdy istotne? W żaden sposób prawdę mówiąc. Świata to nie zmieni, ale może da jakąś iskrę jasności.
- Cieszę się, że będzie przydatny.
Gdy tylko Hikari został sam na korytarzu oparł się o przeciwległą ścianę patrząc w sufit. Przed poszukiwaniem statku przydałoby mu się dowiedzieć więcej o wydarzeniach w Kami no Hikage. Powinien zdać on raport swojemu liderowi zdobywając jakieś zaufanie przy okazji. Wszystko co wypracował w szczepie jest prawdopodobnie bardzo kruche, jeden popełniony błąd większy i może to się skończyć w najlepszym wypadku wygnaniem lub ucieczką. Nie pozostaje mu inna ścieżka tymczasowo, połączenie szczepu jest bardzo delikatną kwestią, a jakikolwiek błąd sprawi, że to mu się nie powiedzie. Wszystko przerwał dźwięk przesuwanych drzwi, który przywrócił Yogańczyka do teraźniejszości w pełni. Spoglądając się na Yamanakę musiał powiedzieć jedno.
- Pasują Tobie te ubrania, ojciec musi być dumny posiadając taką córkę. Skoro tak nalegasz to wejdę i wypiję herbatę, chwila mnie nie zbawi w żaden sposób już.
Prawdopodobnie po tym został Terumi zaproszony do środka, ale przed wejściem do pokoju zdjął swoje wierzchnie okrycie stóp. Nie ładnie było postępować inaczej w zakresie kultury niżeli właścicielka, nawet jeśli tymczasowa w ryokanie tylko paru metrów kwadratowych. W tej magicznej przestrzeni pierwsze co zrobił to sięgnął po jego porcję pewnie wciąż dość ciepłego trunku. Przed spróbowaniem oczywiście podziękował za takową możliwość. To niewiele przeszkadzało mężczyźnie w czarnym płaszczu. Sam nie wiedział tak naprawdę jak bardzo chciało mu się pić, a po namoczeniu ust musiał pozbyć się połowy kubka.
- Masz jakieś plany po powrocie do Soso?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 lip 2018, o 04:27

- Rok 384 - Zima -


" Początek historii "
Obrazek

Ubranie rzeczywiście wydawało się ciut luźniejsze jednak w żaden sposób nie przeszkadzało to dziewczynie. Może i było nieznacznie luźniejsze to nie różniło się jakoś rozmiarowo bardzo od niej, tylko troszeczkę. Najbardziej było to widać przy kamizelce która mogła wydawać się ciut za długa, mimo to nie było to coś czego nie rozwiązałby pas który przyszedł w zestawie.
Zaraz po zaproszeniu Terumiego do środka blondynka zamknęła drzwi do pokoju i przysiadła na poduszce przy niskim stoliku. Usiadła w dosyć tradycyjny sposób z nogami nieznacznie na bok. Miało być wygodnie, nie byli przecież na żadnym oficjalnym spotkaniu toteż mogła sobie na to pozwolić.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiła było spojrzenie czy kubeczek Terumiego jest pełny, był. Dopiero co przygotowana herbata, powinna być jeszcze ciepła dlatego wydawała się być idealna jeśli chodzi o temperaturę.
- Teraz... Gdyby nie to to musiałabym kombinować z tą Yukatą... No właśnie! - Pokręciła nieco zakłopotana głową i wstała od stołu spoglądając na Yukatę. Dosyć szybko zaczęła ją składać, odłożyła ją na miejsce przysiadając zaraz ponownie do stolika z Terumim
- Sumimasen, Hikari-san... Dziękuję, że tak uważasz... - Mówiła odnośnie jego spostrzeżenia, że te ubrania jej pasują. Może i tak było. Może rzeczywiście jej pasowały i wyglądała w nich dobrze. Dla niej w tej chwili liczyło się to, że miała się w co ubrać i jak wyjść. Może i nie wyglądało to jakby noc była łatwa jednak czy powinna się do tego przyznawać?
- Właściwie to... Noc nie była łatwa, całe te przebywanie na mrozie chyba mi zaszkodziło... Albo po prostu odchorowuję to co się stało. - Rzuciła z wyrzutem do chłopaka bo naprawdę i wstała wcześnie i miała problemy ze snem jednak nawet i ten odpoczynek który zyskała był zbawienny.
- Wstałam wcześnie by móc się... Ugh, nie mogłam tak siedzieć cała brudna... - Powiedziała upijając trochę herbaty z kubka. Prawda jest taka, że dalej nie potrafiła zmyć z siebie tego co wydarzyło się kilka dni temu.
- Nie planuję, staram się bo... Dużo zależy od tego co powie Arisu-Sama - Westchnęła i posmutniała wyraźnie, Arisu była przywódczynią, która mimo, że miła z charakteru to blondynka nie miała z nią wiele styczności i dodatkowo stresowały ją rozmowy z władzami.
- Przez to wszystko zwyczajnie się boję, cały świat może się zmienić... Nie, on już się zmienił a wtedy... A wtedy... Szczerze nie mam pojęcia, boję się, że przez to wszystko uznają, że jestem już doświadczoną ninja i zwyczajnie wyślą mnie gdzieś gdzie umrę, boje się tego. - Częściowo znała swoje możliwości zobowiązania, chciała zostać iryoninką jednak bała się, że to wszystko gdzieś się zagubi i to co ona chce nie będzie miało większego znaczenia bo los i decyzje ważniejszych zdecydują za nią.
- Nie wiem jak stosunek do innych klanów ale boje się... Boje się, że nagle wszyscy zaczną ze sobą walczyć po tym co tam się stało, tak jakby zbyt mało się już stało. - Z jej oczu zaczęły wypływać łzy, bo tak naprawdę nie miała na nic wpływu, nigdy, przez całe swoje życie, nie mogła zrobić nic w stolicy świata ani w domu.
- Nic nie planuję bo i tak zdecydują za mnie a jak nie będę chciała się dostosować to będę zwyczajnie gorsza i według wszystkiego nie będzie zależeć mi ani na rodzinie ani na klanie bo dobro wspólnoty jest najważniejsze! - Powiedziała głośniej ze łzami w oczach. Może i brzmiało to niezwykle jednak prawda była taka, że prawdziwy Patriota z Soso odda życie za innych bez wahania, nie będzie się nawet zastanawiał, prawdziwy mieszkaniec Karmazynowych szczytów nigdy nie postawi siebie ponad innych.
- Jestem samolubna, zwyczajnie samolubna i nigdy nie zasługiwałam na dobroć... Zasłużyłam na bycie gorszą i karę za to wszystko czego się dopuściłam a ty mi pomagasz! - Dziewczyna w tej chwili nie powstrzymywała łez, zwyczajnie już beczała, dlaczego to robiła? Mogła? Nie mogła? Nie miało to już znaczenia czy powinna, robiła to mimowolnie.
- Gdybym zrobiła coś innego to może ci wszyscy ludzie by przeżyli pod tą bramą w stolicy a-a... A ja zrobiłam... Myślałam głównie o sobie ich postawiłam na drugim miejscu... Może gdybym ich postawiła wyżej to by wtedy... To wtedy by przeżyli, to moja wina, że tylu ich zginęło, to moja wina, wszystko! - Zakrywała w tej chwili twarz pociągając nosem i odchrząkując co jakiś czas i ciężko oddychając. Czuła się nie dość, że źle, bolało ją gardło to jeszcze zaczęła opowiadać te wszystkie straszliwe rzeczy które były tak naprawdę początkiem tego czym było Kami no Hikage...




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 10 lip 2018, o 23:33 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hikari » 10 lip 2018, o 11:33

Gdy tylko drzwi się zamknęły nie było najmniejszego już wyjścia na ucieczkę. Hikari jeszcze nie wiedział jak wielki błąd popełnił, dopiero się o tym przekona niedługo. Usiadł przy stoliku dość niedbale, nie przejmował się zbytnio jakimiś tam wymaganiami czy etykietami w prawie każdej sytuacji. Chyba jedynie liderom okazuje należny szacunek ze względu na ich rangę, tutaj to było zwyczajnym wypiciem herbaty przed wyruszeniem w dalszą drogę. Mimo, że napój był dość ciepły wciąż wypił go od razu na raz z połowę. Wczorajszy alkohol go lekko suszył z rana, a on nie zaspokajał wystarczająco pragnienia. W międzyczasie Inoshi zajęła się yukatą, a dopiero potem usiadła na stałe po swojej stronie stolika. I jeszcze nic wtedy nie zapowiadało tego co miało się wydarzyć, czyli narzekania na wszystko co tylko się da. Najpierw przebywanie na mrozie i choroba, potem wcześniejsze wstanie, aby się umyć, a na końcu przeznaczenie i brak możliwości trzymania swojego przeznaczenia przez swoją własną osobę tylko oddanie w ręce Arisu. W tym właśnie momencie Terumi chciałby nigdy nie przekroczyć progu pokoju i wcześniej po prostu odmówić napoju.
Słuchał wszystkiego tak na prawdę nie mając zbytnio nawet co odpowiedzieć. Jeżeli szuka motywatora to trafiła pod najgorszy możliwy adres. Yogańczyk miał serce niemalże z kamienia, łzy pojawiające się w trakcie nie sprawiły na nim większego wrażenia. Wcale nie jest mu przykro z tego wszystkiego co się wydarzyło, po prostu takie jest życie. Każdy ma momenty lepsze, gorsze, nic tego też nie zmieni, ani tego co będziemy musieli przejść. Jedyna osoba mogąca coś zmienić to jesteśmy my sami, a użalając się nigdzie człowiek też nie dojdzie. Wręcz przeciwnie straci wartościowy czas, który można było poświęcić na tyle pożyteczniejszych rzeczy, trening, ważenie sake, czy cokolwiek innego z tysiąca równie lepszych opcji. Już wolał mieć porannego kaca, od czego by tutaj zacząć?
- Skoro się boisz, że zostaniesz uznana za gotową do misji to musisz po prostu taka rzeczywiście się stać zanim nadejdzie ten czas. Każdy shinobi przechodzi przez ten okres, ty jednak masz za sobą największą pułapkę pierwszego razu. Posiadasz z sobą większe doświadczenie od reszty, jedynie co to mogłaś dać niewystarczająco z siebie. Wybrać miejsce śmierci to tylko przywilej najsilniejszych w tym zawodzie.
Lekko wzruszył ramionami biorąc tym razem już normalnego łyka trunku.
- Każdy shinobi także popełnia błędy, zamiast pozwolić się temu zniszczyć trzeba to zamienić w doświadczenie. Nie skupiaj się na tym, co się wydarzyło, zamiast tego wyciągnij wnioski jak następny raz mogłabyś tego uniknąć. To wszystko przyszło dla ciebie po prostu zbyt wcześnie, nie byłaś jeszcze na to gotowa.
Zamknął oczy szukając pod powiekami napisów tego co powinien powiedzieć w tym momencie.
- Swoją drogą w byciu gorszym w rodzinie jest coś złego? Ja od urodzenia byłem traktowany niemalże jak wyrzutek, na całą wioskę inne zdanie miały może z cztery osoby. W wieku ośmiu lat jak wspominałem dwie zostały wygnane i więcej ich nie widziałem. Wiesz dlaczego? Odpowiedź kryje się w oczach.
Co on ogólnie pierdoli i dlaczego tak wspomina o takich sprawach. Chyba tylko po to, aby ukierunkować jakoś rozmówczynię, wyjście w tym momencie było dość dziwne. Poczekał aż Inoshi spojrzy w jego źrenice zanim zaczął kontynuować.
- W Terumi są dwie gałęzie siebie nienawidzące, a ja jako jedyny na cały szczep jestem dzieckiem z obu krwii. Syn zdrajców, ten przeklęty dzieciak. Lider nie miał do mnie najmniejszego zaufania, a idąc na wojnę w Atsui połowa ludzi poszła do drugiej strony tylko aby zrobić mi na złość i móc mnie zabić. Teraz mimo wszystko zyskałem szacunek w wiosce i przychylność wszystkich. Wiesz dlaczego?
Lekko westchnął ponownie.
- Bo byłem wystarczająco silny. Jeżeli osiągniesz odpowiedni poziom nawet twój ród musi uszanować twoje decyzje, chociaż są zasady których trzeba się trzymać czy podejmować czasem bardziej niebezpiecznych misji. To się nie zmieni aż nie zostaniesz wyrzutkiem i będą na ciebie polować za tajemnice.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 lip 2018, o 23:31

- Rok 384 - Zima -


" Zdanie "
Obrazek

Czy było od czego uciekać? Wspomnienia straszliwych przeżyć są tym z czym Hikari miał do czynienia nie raz, nie raz nie dwa sam również tego doświadczał, czy błędem jest wyrażenie swojego strachu i tego z czym się nie zgadzamy? Walka ze złem ma wiele odbić jak jednak robić to skutecznie jeśli można zignorować część zła twierdząc, że nas ono nie interesuje?
Każdy jest inny, na swój sposób wyjątkowy, jak jednak można na każdego spoglądać poprzez swój pryzmat. Odbicie mówiące, ja byłem, ja zrobiłem, to nic wielkiego. Dla jednego nic wielkiego a dla innego całe życie które się wali...

- Doświadczenie... - Myślała, nie mówiła nic bo nie wiedziała co więcej powinna powiedzieć. Czy doświadczenie którego nabrała jakoś szczególnie ją wyróżniło na tle reszty? Wzmocniło sprawiając, że jest silniejsza, dużo silniejsza niż była i niż są inni? Wszystko jest subiektywne i może z jego perspektywy tak było, wszystko to jednak kwestia tego kto patrzy a on nie widziała w tym doświadczeniu przewagi która uratowałaby ją w patowej sytuacji.
- Dalej nie jestem... Jak mogłabym uniknąć takiej tragedii... Brzmisz jakbym to... Jakbym to ja miała temu zapobiec, jakby to ode mnie zależała zdrada tego całego przywódcy Shiro ryu, nie miałam na to wpływu! Nie mogłam... Bo jak.... - Wniosków było kilka. Nie ufaj, nie zawierzaj, nie licz. Wszystkie miały cechę wspólną bo odnoszą się do kogoś, potencjalnego kogokolwiek kto mógłby być osobą której ufamy, wierzymy i możemy na nią liczyć. Na kogo blondynka mogła liczyć podczas tego wydarzenia? Ale tak naprawdę? Aka zostawił ją gdy tylko wyczuł problem Shikaruia. Gdy potrzebowała pomocy to nikt nie przybył na czas, co zrobił Kenshi? Prawie ją zabił. Czy rzeczywiście był tam ktoś kto przejął by się jej losem? Cała tamta sytuacja była jedną wielką tragedią.
- Mam nikomu nie ufać? Na nikogo nie liczyć? Nikomu się nie zwierzać? Nikogo... Odciąć się? Mhm... Czyli jak zawsze, zostanę sama. Przywódca mojej grupy p-prawie... Prawie mnie zabił, pomylił się. Hanji przywódca Smoków zdradził a każdy mu ufał... Liczyłam, że jak poproszę o pomoc to ktoś mi pomoże i jak to się skończyło? Rzezią... Masakrą. Mam się od wszystkich odciąć? Może... Może powinnam, takie są wnioski nawet z przed stolicy świata - Złapała się za gardło, zabolało ją trochę podczas gdy teraz mówiła. Spróbowała się odrobinę ściszyć by nie nadwyrężać go zbyt mocno. Cały czas przecierała oczy które dalej mimowolnie zapełniały się łzami podczas gdy mówiła.
- Ty nie rozumiesz... Nie rozumiesz, t-to nie tak... A może, jest coś złego, bo wtedy nikt ci nie ufa, dla nikogo się nie liczysz, jesteś obiektem drwin albo innego szyderstwa. Jedna rzecz a oni wszyscy już... Ja... Nie chcę by się ode mnie odwrócili. - Odparła, chociaż tak naprawdę czy można było powiedzieć, że stali razem z nią? Trudno stwierdzić jeśli rzeczywiście standardy mówiły jedno a jej zdarzało się wyłamywać ze schematu tego co wypada i tego co powinno. Nie była typową buntowniczką, zwyczajnie miewała inne zdanie ale czy ono się liczyło? No bo przecież, jak można być tak samolubną....
Słuchała tego co mówił Hikari o swojej rodzinie pociągając przy tym nosem, posmutniała jak usłyszała, że posunęli się tak daleko by się mu naprzykrzyć. O samym klanie Terumich słyszała, jednak nic ponad to co jest już wszystkim znane.

- D-dlaczego więc walczyłeś o ten szacunek? Kochałeś ich, nawet jeśli tego nie przyznasz! W głębi chciałeś... Jak ja chcę, znałeś ich i nie chciałeś zostawiać, coś cię tam trzymało a ja? Nie potrafię inaczej. - Mówiła podczas gdy jej głos łamał się nieco, gdy skończyła kontynuowała popijanie herbaty by nawilżyć gardło.
- Spotkałam się z tym, że niektórzy zwyczajnie... Zwyczajnie są lubiani i mają wsparcie innych bo są. Jak oni się nie zgadzają to nic wielkiego a jak ja to... To wtedy od razu wszystko wygląda inaczej. Jeśli ktoś tak beznadziejny jak ja sobie tam poradził to wcale nie musiało być tam strasznie, prawda? - Spuściła głowę zagryzając przy tym jedną warkę, podparła czoło na dłoni.
- Nie chcę by się mnie obawiali, Hikari-san. Strach nie jest tym... Tym co bym chciała. Jako Iryoninja nie powinno to być to, nie chcę by traktowali mnie jak przedmiot, zasób który się skończy a jest przy-przydatny. - Skrzywiła się wplatając palce we włosy by po chwili przetrzeć oboje oczu, już nie płakała. Była zwyczajnie smutna i przygnębiona bo chciała pomagać, chciała się nauczyć tego czego wielu by się nie podjęło a jednak wiedziała, że teraz, nawet jeśli zostanie doceniona to nie będzie to ona a iryoninja jakim się stanie.
- No... No i nie chcę by każdy widział tylko iryoninję jaką mogę się stać... Prócz tego jestem jeszcze... Ja. -



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość