Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2018, o 00:19

W sumie to było to dość... intrygujące. Nikt po drodze nie zaszedł im drogi, nie zatrzymał ich. Owszem, były jakieś szumy, niekomfortowe dla Chise. Shiga widział po niej, że nie jest zbyt... kontentna z tym, że ludzie zwracają uwagę i o nich rozmawiają. Czyżby tak słynna wojowniczka z turnieju Hanamury nie lubiła jednak być w centrum uwagi i atencji wszystkich wokół?
Mnich nie zwracał uwagi. Byli śmieciami, bez wartości. Każde z nich po kolei zginęłoby w ogniu w ciągu chwili, bardzo króciutkiej chwili. Tak, iskra, płomień, żar... śmierć. Nie było warto nawet na nich splunąć, zwłaszcza, że nie mieli odwagi powiedzieć niczego w twarz Jashiniście, tylko szeptali, przerywali rozmowy, gdy było ryzyko, że ich usłyszy mnich, że ich plugawy szczek dotrze do jego uszu, uparcie ignorujących dźwięki jakie wydają te chrumkające martwe za życia zwierzęta. Raz tylko warknął, wypuszczając iskry z ust, znów uciszając wszystkich. Do Chise mogła dotrzeć kolejna fala tak znanego jej zapachu ciepła, gorąca i powiewu spalenizny. To chyba już stanie się perfuma ODE DU SHIG. Odor du Shig, jak kto woli takie, he he, naleciałości.
Wiedział jednak, dlaczego wzbudza uwagę. Bo jest całopalnym niemartwym. To dlatego właśnie, że ogień go nie strawił, a powinien, bo był silny, strawić wszystko czego dotknie. Nie jego. Nie mnicha ognia, który swoją ognistą wolę będzie od tej pory narzucać innym jeszcze intensywniej niż dotychczas. Więc to musiało powodować komentarze. Pełna para popaprańców, zakrwawiona Uchiha i całopalny mnich, odprowadzają dziecko z biedoty które na widok obcych woli trzymać się ich, niż od nich uciekać, choć zdrowy rozsądek nakazywałby co innego.
Ludzie z Ryokanu ładnie sie nimi zajeli. To znaczy, zaoferowali wszystko co tylko zaoferować mogli, a co nie wychodziło ponad ich możłiwości, chęci i kompetencje. Shiga uśmiechnął się i szepnął słówko kobiecie która miała dość odwagi by podejść aż tak blisko do nich. Nie musiał tłumaczyć skąd krew Chise, nie wiedział przecież sam do końca, choć zdekapitowane cialo wskazywało jednoznacznie SKĄD MOGŁA WZIĄĆ SIĘ KREW, CO, CHISE? ale nie chciał jej teraz tym atakować. Są większe problemy na świecie. Na przykład dlaczego tylko jedno ciało nie miało głowy, a nie wszyscy. Shiga sądził, że Chise stać na wymordowanie wszystkich. To w sumie podniecające. Teraz żałował, że nie zjawił się wcześniej i nie miał okazji zobaczyć jak Chise sieje pożogę. To musi być wspaniały widok...
Shiga idąc do pokoju z ręcznikami spojrzał w dół. Jego kimono odstawało w pewnym miejscu... Bardzo wyraźnie. Wzruszył ramionami wiedząc, że to przez to, że wyobraził sobie Chise zabijającą wszystkich dookoła. Czy jest erotofonofilem? Kurwa, cóż za upiorna myśl... Chociaż trochę seksowna. Do pewnego stopnia. Ale Chise nie zobaczy niczego więc... nie musiał się ogarniać. Zwłaszcza, że normalni pewnie mysleli o flakach, o krwi i kurwa nie wiem, o zniszczeniu i im opadał. No tutaj by to nie zadziałało...
Wszedł do pokoju i ujrzał Chise siedzącą na własnych stopach, z odsłoniętymi plecami, w lekkim negliżu. Czy to dla takich chwil medyk zostaje medykiem? W rzeczy samej.
-Wiesz... - Chwycił ręcznik z wodą i najpierw dokładnie obtarł z brudu i krwi jej plecy i ramiona, oraz skórę dookoła rany, poruszając dłońmi zgodnie z kierunkiem rozcięcia by broń boże niczego nie szarpnąć i nie sprawić jej bólu... Broń Jashinie, cóż ja tutaj Boga wzywam. - To nie jest tak, że to wstydliwy temat. Ma to stosunkowo jakąś logikę w sobie, nie uważasz? Dualizm natury i podejścia. Z jednej strony można powiedzieć, że ktoś, kto żywi się śmiercią nie będzie dobrym medykiem... Ale z drugiej, logiczniejszej strony, jeśli ktoś się tak ładnie regeneruje i odtwarza swoje ciało... to nic dziwnego, że wie jak to zrobić komuś innemu. - Kiedy jej skóra była czysta, przyłożył dłoń obleczoną zieloną czakrą do jej ciała i nie przykładając niemalże żadnego nacisku do jej rany, przesuwał powoli palcem jej wzdłuż, lecząc skórę nim jej dotknął, nie sprawiając jej wcale bólu. Po chwili, długiej chwili, bo Shiga był bardzo dokładny, skóra i rana była bardzo ładna, świeża, lecz zasklepiona i podgojona w mocnym stopniu.
-Nie chciałem używać niczego bardziej... inwazyjnego, gdyż ta rana się zdążyła mocno ścisnąć i przyschnąć. A tak strup odejdzie i nie powinna zostać nawet blizna. Chyba, że mała, cienka, seksowna... - Szepnął niemalże do jej ucha, pochylając się do niej bliżej. Przesunął palcami wzdłuż jej kręgosłupa, lekko flirtująco i zawadiacko.
-Jeszcze jakieś rany? - W tym momencie, do pokoju weszła obsługa w postaci kobiety, która zgodnie z prosbą Shigi przyniosła jedzenie dla Chise i chłopca. Mnich wstał i zasłaniając Chisę obszernym kimonem które miał na sobie, ukłonił się głęboko i podziekował po japońsku. Postawił odebrane od niej miski z jedzeniem na stole.
-Jedzcie. Nie sądze, by dobrym pomysłem było zostawanie na noc. Powinniśmy... Chise, powinniśmy wypłynąć z Hanamury jeszcze dzisiaj. Przynajmniej ja opuszczam ten grajdół. Cierpliwość dla Jashinistów może się skończyć po tym co się stało w małym finale. Słyszałaś szepty i głosy ludzi, prawda? Chyba przeraża ich ktoś, kto może bez szwanku wyjść z najsilniejszego katonu jaki ten wyspiarski region widział. - Shiga westchnął przeciągle, a potem się uśmiechnął. Znów kucnął przy Chise i korzystając kawałka bandaży który uciął kunaiem od jej bandaży noszonych na piersiach zasłonił ranę, by nie podrażniła strupka ciuchami. - Opowiedz co się stało, bo to lepsze pytanie, tam gdzie cię zastałem. - W głosie Shigi pojawił się ton kogoś kto nie zniesie odpowiedzi wymijającej czy nieszczerej...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2610
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akarui » 19 kwi 2018, o 00:48

Tozawa mógł się domyślać, jak temat Tensy wpłynie na rudowłosą, ale nie można owijać w bawełnę. Trzeba przejść do sedna, czas na etap godzenia się z rzeczywistością. Trzeba ruszyć swoje cztery litery i skończyć z użalaniem się nad sobą. Sagisa próbowała jeszcze namówić Akarui'a na jakąś przekąskę, ten jednak pokiwał tylko głową w geście niezgody i odpowiedział: - Oj nie, nie ta kolejność. Ważniejsze jest miejsce na łodzi powrotnej na kontynent. Łódź nie ucieknie. Gdy miejsce będzie pewne, wtedy spokojnie przed wypłynięciem zdążymy coś zjeść.

Puścił ręce dziewczyny i wstał, rozglądając się po pokoju. Sagisa również się podniosła i zaczęła się pakować. Wskazała zbroję Tensy mówiąc, że ta jest ciężka. Akarui podszedł i spróbował podnieść. Dopiero teraz dokładnie zrozumiał, w jaki sposób zmarła kobieta mogła nadwyrężyć ramię, doprowadzając do ponownego otwarcia rany. - O to się nie martw. I tak musimy wynająć wóz czy coś w tym stylu. Miał dopowiedzieć, że przecież nie mogą całą drogę nieść trumnę z Tensą, ale byłoby to jednak zbyt chamskie. Ugryzł się w język i skupił na pakowaniu.

Gdy wszystko było gotowe, znalazł fragment pergaminu, na którym wypisał krótką notkę do Shimakage. Treść była krótka i zwięzła. Akarui przepraszał w niej, że nie poczekali na powtórne odwiedziny tak ważnej postaci i żywił nadzieję na rychłe powtórne spotkanie, tym razem przy jakimś małym sake. Zostawił notkę w recepcji, gdzie przy okazji się dowiedział, że Natsume-sama własnie przebywa w Króliku. Nie chciał mu jednak przeszkadzać, więc jedynie poprosił o ciało denatki.

Było już parenaście godzin po śmierci, ale ciało było w dobrym stanie. Skutecznie je zabalsamowano i zabezpieczono. Znalazła się nawet dość cienka ale mocna sosnowa trumna, dzięki czemu podróż będzie wygodniejsza. Obsługa zdołała jeszcze załatwić transport trumny do portu, za co również zostali wynagrodzeni. Gdy wszystko było gotowe, Akarui ruszył razem z Sagisą do portu.


z/t z Sagisą.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1289
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Chise » 19 kwi 2018, o 14:36

Siedziała cierpliwie, czując ciepłą wodę spływająca po ciele i delikatne ruchy Jashinisty. To ją w nim zawsze zastanawiało, a może nawet i fascynowało. Widziała, jaki był na arenie - szalony, płomienny (nieraz dosłownie) wyznawca Jashina, bezlitosny dla siebie i przeciwnika. Widziała jak był szorstki dla innych ludzi. Ale wobec niej zawsze był nienagannie delikatny i uprzejmy. Nie przekraczał żadnych granic. Było to zarówno nieco pochlebiające, że jest jedną, którą tak traktuje.. Ale i lekko niepokojące. Nie widziała, czy to się kiedyś nie zmieni, czy pewnego dnia, stojąc obok niej i patrząc jej w twarz, nie złoży kilku pieczęci i nie utopi w ognistym tornadzie i siebie i jej.
Uniosła brew na jego dość pokrętne tłumaczenie.
- Ale przecież twoja regeneracja nie pochodzi z medycznych zdolności.. W sumie to nawet nie pochodzi od ciebie - zauważyła, udowadniając równocześnie, że uważnie słuchała jego wykładów o Jashiniźnie. Była pojętnym uczniem, szybko przyswoiła wiedzę, którą jej przekazał. Równocześnie rozważała dalsze kwestie.
- Ale będziesz mógł udawać, że podchodzi od ciebie, prawda? - stwierdziła błyskotliwie, nagle pojmując cały zamysł - Leczyć się nie będąc oskarżanym o Jashinizm! Genialne..! - zmarszczyła minimalnie brwi - ..gdybyś wcześniej nie wykrzyczał całemu światu o Jashinie na arenie - dodała nieco ironicznie. Drgnęła lekko czując dotyk, ale bardziej z zaskoczenia niż bólu. W szpitali obchodzili się z niej mniej ostrożnie. Chise czuła, jak ból się zmniejsza z każdą chwilą. Poruszyła delikatnie ramieniem, czując już tylko lekkie ciągnięcie strupka. Uśmiechnęła się do chłopaka znad ramienia.
- Teraz już jestem tylko zmęczona I brudna - dodała z odrobiną obrzydzenia. Część krwi była starta, ale nadal miała jej dużo na ubraniach. Wtedy do pokoju przyszła kobieta w jedzeniem. Chise pozwoliła chłopakowi zajęć się tym, a sama sięgnęła po koszulkę, którą nałożyła na siebie, korzystając z tego, że Shiga akurat się odwrócił. Usiadła przy stole, zabierając się za gorące jedzenie. Gestem zawołała Aidena, ale chłopak nie wydawał się być w pierwszym momencie zachwycony jedzeniem. Chise katem oka patrzyła, jak chłopak początkowo niechętnie chwyta za pałeczki i grzebie w ramenie.. Ale po chwili pałaszował już w pełnym apetytem. Głód musiał przezwyciężyć niesmak dzisiejszych wydarzeń. Ona sama też jadła łatwiej niż się spodziewała. Wszystko wydawało się po niej spływać jak po kaczce.
- Muszę najpierw się umyć. W tym stanie przyciągamy za wiele uwagi - powiedziała po przełknięciu porcji jedzenia - Aiden też musi. Jest strasznie umorusany. Potrzebuje też nowych ubrań. Jak i ty, Shiga - dodała, a dzieciak drgnął na swoje imię. Chise udawała, ze tego nie zauważyła.
- Właśnie, Aiden. Musimy zadecydować co dalej - powiedziała wprost, wyłapując z wywaru resztkę już makaronu i mięsa - Moim zdaniem niebezpiecznie dla ciebie jest teraz tu zostać. Masz kilka opcji co zrobić..
- Chce zostać z tobą - wypalił nagle, przerywając jej w pół zdania i powodując tym samym uniesienie brwi - To znaczy, jeśli pozwolisz, Chise-san - dodał szybko, zrywając się na równe nogi. Uchiha milczała, wypijając tymczasem wywar, który został z zupy. Tym samym dawała też Shidze czas na powiedzenie swojego zdania.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2018, o 15:01

Jak myślisz, czy ja sam wiem dlaczego tak się dzieje? Czy ja naprawdę zdaję sobie sprawę dlaczego jesteś światłem? Shiga doskonale wyczuwał zdziwienie u Chise, widział jej mimikę i ruchy ciała. Czuła się przy nim bezpieczna, jednak widział, że traktuje go tak, jak traktuje się niedźwiedzia który ma kaprys być kochanym misiakiem i zapewnia ciepło i shcronienie w swojej gawrze. Traktuje się tak, jakby gdzieś z tyłu głowy miało się świadomość, że w razie czego trzeba będzie walczyć na śmierć i życie o przetrwanie. W takich chwilach też Shiga chciałby, by Chise widziała jego oczami. Może razem z oczami przejęłaby wizję tego, jak on ją widzi. Gdy poluzować wodze Strzydze i do głosu dochodzi ten płomienny Jashinista który walczy na arenie. Nie, nie, to nie jest on. Na Arenie także walczył Shiga. To on chwalił się dla kogo walczy, pokazywał jedwabną ozdobę Chise. Tylko w walce z Shinjim do głosu doszedł strzyga. Bo wtedy chciał śmierci.
Chciał albo umrzeć albo śmierć zadać, jedno z dwojga. Pieprzony sędzia który musiał przerwać w najzabawniejszym momencie wszystko zrujnował. A co by te notki zrobiły. Urwały by mu ręke. Może dwie. Nadal miałby zęby by wyrwać mu gardło i wygryźć oczy. A to było celem tego pojedynku. Zniszczenie.
Następnym razem gdy skrzyżują się ich drogi konieczna będzie wizytacja Shinigami-samy, by jednego z nich odprowadził, a Jashin mi świadkiem, że nie będzie to Shiga, tylko szkarłatnooki pies.
Tak czy siak, gdy do głosu dochodzi Strzyga, wszystko staje się mroczne, czarno-szkarłatne, trawione brudem i błagające okrzykiem o zmiażdzenie i anihilację. I tylko ona wydaje się jaśnieć blaskiem pośród brudu, tylko Chise wydaje się być źródłem światła, istnym świetlikiem w całej toni mroku, w odmętach zła.
Dlaczego tak jest, czy to jakiś bardzo ponury żart Jashina, że chłopak napotkał pierwszą osobę w swoim życiu której nie dałby rady zabić nawet jeśli bardzo by chciał... Nie wiadomo. Może to kara za herezje którymi chłopak tak często pluje na swego Boga.
Był zachwycony tym, że Chise tak szybko wyłapała całkowicie założenia jego planu i logiki. To, że słuchała wykładów o jashiniźmie napawało go pewnego rodzaju spokojem i dawało jakąś taką cichutką ulgę, że nauka w las nie poszła. I jeśli kiedyś będzie jej dane skrzyzować miecze z mniej przyjaznym przedstawicielem tejże wiary w lorda Jashina, to nie będzie miał on z nią najmniejszych szans. Bo będzie znała każdy jego słaby punkt, wiedziała, jak atakować i żaden, nawet najdelikatniejszy czy najsłabszy cios nie pójdzie na zmarnowanie. Tylko będzie krokiem bliżej do pozbycia się z tego świata kolejnego niemartwego śmiecia.
-Owszem. Będę udawał, że moje leczenie pochodzi całkowicie odemnie. Nie będę do końca plugawym i nieśmiertelnym, tylko... nieśmiertelnym i leczącym. Zresztą sama czakra jest dość miła, zobacz. - Położył nad jej piersiami dłoń pokrytą czakrą, otwartą dłoń. Czakra regenerująca nawet najdrobniejsze ranki, zadrapania czy otarcia była przyjemnie ciepła i mrowiła, jakby samo światło miało goić rany, przyśpieszając regenerację. A może to obecność Shigi, wokół którego zawsze unosiła się taka aura gorąca i żaru, z daleka informująca o tym, kim on jest i czym bawi się najlepiej?
-Na arenie to insza inszość. Ale ładnie ci się zagoi, zapewniam. - A kiedy Chise się do niego uśmiechnęła znad ramienia, odwracając nieco głowę, delikatnie pocałował ją w ucho. - Bardzo grzeczna z panienki pacjentka, panienko Uchiha. - Zaśmiał się od serca. Przy Chise prawie zawsze czuł się lekko, rześko... czuł się przy niej szczęśliwy. Jakby wszystkie rozjebane w drobny mak elementy układanki jaką niewątpliwie mnich jest nagle zaczęły do Siebie ciut bardziej pasować. Jeszcze nie jest to cała konstrukcja, ale już da się rozpoznać dominujące kształty i zgadnąć o co chodziło w zalożeniu...
-I wiem. Załatwię nowe ciuchy dla nas, załatwie pare rzeczy i przygotuje nasze graty do podróży. Spakuje, że tak powiem, oba pokoje... - Dodał cicho, wtrącając się w wypowiedź o kąpaniu się i kąpaniu Aidena.
-To niezły plan. Aiden zostanie z Tobą, a ty zostaniesz ze mną. Prawie jak rodzina, mama tata i syn, gdyby nie to, że ja jestem nieśmiertelnym mnichem ognia, ty pochodzisz z dumnego rodu, a on jest złodziejaszkiem bez rodziców który kradł by żyć. Ale, zgaduje, nie może być samej bieli bez kropek szarości, prawda? Trochę jak Panda... - Zamyślił się Shiga, drapiąc po brodzie, w wieeeelkiej zadumie. A przynajmniej wielkiej udawanej zadumie.
-No to tak. Może wy idźcie się myć, a ja załatwie wszystko tutaj. Jak już mówiłem, czas to pieniądz. Chcesz coś zrobić przed wyjazdem? - Nawet przez myśl mu nie przeszło, że Chise będzie chciała wracać z shinjim. Nie dopuszczał do siebie nawet tej myśli. Była... obrzydliwa.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2610
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Chise » 19 kwi 2018, o 17:28

Zachichotała cicho na ten całus od Shigi i puściła mu figlarne oczko. Nie przeszkadzały jej takie gesty, nawet jeśli były dość dużym spoufalaniem się i ktoś inny mógłby zarobić za to w nos. Ale na razie to było tylko flirciarskie, niewinne.. Niezbyt wiele znaczące. Nie przywiązywała do tego dużej wagi.
Odstawiła miseczkę cicho, kładąc obok niej pałeczki i przeciągnęła się lekko, z uśmiechem przymykając oczy. Kiedy je otworzyła, pokiwała głową, splatając lekko dłonie.
- Pomijając żarty Shigi.. - rzuciła mu przeciągłe spojrzenie spod opuszczonych powiek, co musiało być nieco śmieszne w wykonaniu osoby niewidomej - Musisz wiedzieć na co się zdecydujesz, Aiden - stwierdziła łagodnie - Jeśli ze mną pójdziesz, nie będzie to oznaczać, że będę zawsze przy Tobie. Taki chłopiec jak ty potrzebuje domu, opieki, ciepłego obiadu i solidnego łóżka, a mnie cięgnie po świecie. Nie za każdym razem będziesz mógł ruszyć ze mną. Więc musisz mieć świadomość, że na stale będziesz mieszkał w Kotei, z moimi rodzicami i młodszym bratem. Jest w twoim wieku, więc na pewno się dogadacie - mówiła równym, płynnym tonem. Zdążyła to sobie dobrze przemyśleć. Wyczuła po ruchu powietrza kiwanie głową Aidena.
- Dobrze.. Shiga, myślę, że masz dobry plan. Muszę tylko zostawić wiadomość Shinjemu, nic więcej - powiedziała prosto do młodzieńca, po czym wstała powoli, opierając się o stół. Podeszła w stronę, gdzie leżały jej rzeczy i przesuwając dłonią, wyczuła charakterystyczne rzeźbienia na skrzyni z ubraniami i zaczęła w niej grzebać.
- Musimy też coś z tym zrobić.. Nie możemy tego wszędzie ze sobą targać - rzuciła w stronę Shigi, nieco zmartwiona. Wyciągnęła ze środka dwa kimona, dość lekkie i niezbyt ozdobne, oraz swoją yukatę i stroje do ćwiczeń, dołożyła do tego resztę niezbędnych rzeczy.
- W sumie potrzebuje tylko tyle - oceniła - reszta będzie balastem. Musimy to jakoś odesłać do Sogen. Masz jakiś pomysł? - zapytała, sama biorąc do rąk kimono, na którym wyczuła delikatny haft kwiatów wiśni. Odwróciła się w stronę Jashinisty.
- Zastanowimy się nad tym, a tymczasem idziemy do łaźni - kiwnęła głową, zabierając ze sobą ubranie i biorąc Aidena za rękę. Chłopak zrobił naburmuszoną minę, chociaż było widać po błysku w oczach, że mu się to trochę podoba. Uchiha wyszła w pokoju, kierując się w stronę recepcji, by tam zapytać o łaźnie, ale dziewczyna zrobiła lekko zakłopotaną minę. Wytłumaczyła, że w damskiej części niestety doszło do tragicznego wypadku, więc dostępna jest tylko męska, ale mogą zapewnić w niej wszelką prywatność, jak tylko sobie życzy. Po chwili dopytywania się, Chise dowiedziała się, że zmarła jedna z klientek Ryokanu, na dodatek uczestniczka turnieju. Szybkie przeliczenie uczestników pozwoliło szybko dotrzeć do faktu, że poza nią były tylko 3 uczestniczki, które walczyły. Zaciekawiona kunoichi sięgnęła nieco do kieszeni, chcąc się dowiedzieć o kogo chodziło i ze zdumieniem usłyszała nazwisko Uchiha. Tensa, dziewczyna, której postawa w walce obiła się o uszy chyba wszystkim, łącznie z nią samą.. Na szczęście, jej ciało zabrała już jej siostra razem z przyjacielem, a oni zajmując się oczyszczaniem miejsca.
I dopiero teraz wskoczyło we właściwe miejsce gdzie już wcześniej słyszała to imię. Saga i Tensa, dwie przyjaciółki Hayamiego! Aż dziwne, że dopiero teraz sobie o tym przypomniała. Czyżby to on był tym przyjacielem..?
Nieco skołowana informacjami, potrząsnęła głową i skorzystała z ich oferty. Nie robiła jej różnica, jeśli o wszystko będzie dopracowane, jak mówią. Uprzejma dziewczyna zaprowadziła ją do męskiej łaźni, przyniosła ręczniki, szlafroki i przybory do mycia, więc Chise i Aidenowi zostało tylko z nich skorzystać. Dziewczyna doszorowała chłopaka, po którym było widać, że dawno z dobrodziejstw takich miejsc nie korzystał, aż był cały zaczerwieniony, a jego włosy przestały przypominać brudną, psią sierść. Sama takze pozbyła się z siebie nie tylko krwi, ale pyłu i potu, który się na niej nagromadził i czuła się o wiele lepiej. Wysuszyła nieco włosy sobie i chłopakowi, rozczesała i sama nałożyła na suche już ciało kimono, ktore zabrała ze sobą, przewiązując je dość niedbale pasem. Uchiha stanowczo zabroniła dzieciakowi ponownie zakładać swoich łachów, więc on do pokoju musiał się udać w szlafroku, w kapciach i bardzo niezadowoloną miną.
Ich ubrania Chise kazała obsłudze spalić.
Wróciła do pokoju, ponownie mijając strażnika na korytarzu, ale tym razem czuli się i wyglądali zupełnie inaczej. Kunoichi w porządnym ubraniu, z rozpuszczonymi lekko wilgotnymi włosami i dziecko obok niej sprawiali inne wrażenie, oboje czyści i zadbani. Przynajmniej nie wyglądali jakby w tej dzielnicy byli zupełnym przypadkiem.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2018, o 20:59

Nie wiedział, czemu odważył się ją pocałować, nawet tak niewinnie, jak w ucho. Były jakieś postępy. Zaczął od pocałunków w policzki, potem przed walką ucałował ją w czoło, teraz pocałował ją w ucho. Takim tempem za jakieś kolejne milion lat pocałuje ją w nos, brodę, szyje, kark, a nim nadejdzie pora na usta, to minie milion lat i ich pra-pra-prawnuki będą miały swoje pra-pra-prawnuki. W sumie mówi się, że nie od razu Shigashi zbudowano, ale czy zaczynali od tak małych elementów? To w jaki sposób skończyli, albo po prostu zaczeli zajebiście dawno i się jakoś koniec końców dobudowali do końca... No cóż. Po co się śpieszyć, prawda?
Shiga był też stosunkowo zaskoczony tym jak bardzo przeciągle spojrzenie może rzucać osoba która nie widzi. Wiedział, że jest niewidoma i ona wiedziała, że jest niewidoma, a jednak za żart o rodzinie to go niemalże skarciła spojrzeniem "przeciągniętym" tak bardzo, że poczuł się jak głupek który gada głupie głupstwa. Czyli prawie tak jak czuje się zawsze, ale widzieć uśmiech na jej twarzy - było to tego warte, nawet jeśli śmiała się bardziej z niego, nie z nim.
Po co w ogóle to wszystko? Po co cała ta.. cholera, czy maskarada to dobre słowo? Odrzucał dla Siebie to kim był, czym był... Koniec końców był przecież tylk potworem, który żyje dlatego, że umierają inni. A on... Czy on naprawdę zakochał się w tej niewinnej dziewczynie, która na pozór twarda, potrafiąca ściąć łeb bez wahania jakiemuś bandycie, była wbrew pozorom dość delikatna? Widział jej emocje, jej uczucia jak na dłoni. Widział, że odpowiednie słowa i odpowiedni czyn mógłby ją złamać. Chciał ją przed tym bronić.
" Powiedz mi czego tak naprawdę kurwa od niej chcesz? Jak myślisz, że coś z tego będzie to się mylisz. Pochodzi z dobrego domu i rodzice nie oddadzą jej byle komu, a jeśli będziesz próbował tutaj to upierdolę łeb."
Hah. Oczywiście, śmieć musi znać swoje miejsce, a ktoś taki jak Shinji, kto wyżej sra niż dupę ma, musi takim śmieciom jak Shiga to miejsce przypomnieć. Zabawne jest jednak to, że to teraz Shiga przebywał w pokoju Chise, nie Shinji.
Ukłonił sie jedynie delikatnie i Aidenowi i Chise, ale niezbyt chciał się mieszać w tą piękną wstawkę obyczajową.
Shiga nie był w stanie... Nie, po prostu... Shiga nie był najlepszy w te obyczajowe klocki. Ładnie się ukłonił, gdy Chise doceniła żart, uśmiechnął, nic więcej. Nie chciał się mieszać w całą sprawę. Na dobrą.. sprawę, to by nawet nie wiedział co ma powiedzieć. To wszystko było jakoś surrealistyczne mocno. Bardzo mocno.
-Pomogę ci napisać tą wiadomość. Wiesz, mi pójdzie szybko. Jestem piśmienny, mimo, że pochodzenie z zakonu potworów sugerowałoby, że raczej powinienem być analfabetą, prawda? - Nic bardziej mylnego, przynajmniej pod tym względem. Odprowadził wzrokiem Chise idącą ku skrzyni z ubraniami. Kiedy powiedziała, że trzeba będzie coś zrobić w jego głowie już klarował się plan. Trzeba będzie trochę posmarować, ale hajs jeszcze nikomu, kogo napotkał na swej drodze Shiga, nie śmierdział. Pieniądzem można załatwić prawie wszystko, od spraw najdrobniejszych po te bardziej skomplikowane. Dostarczenie... hm...
Obserwował, jak Chise wybiera rzeczy. Telepało nim jak porąbanym cały czas, w końcu zebrał się na odwagę i podszedł do niej, gdy wybierała ubiór który chce ze sobą zabrać, rzeczy których będzie potrzebować.
-Chise. - Stanąl przy niej, ciut niepewnie, ciut wahając się czy wypowiadać te słowa, które chciał wypowiedzieć. - W walce z Shinjim oberwałem kilkoma potężnymi katonami. Spalił moje rzeczy, a najważniejsze, że spopielił moje kimono, gdzie na piersi nosiłem tą ozdobę którą niechcący uszkodziłem ci w Sogen. Czy mógłbym dostać coś twojego? Mam wrażenie, że przynosiło mi farta i jakoś po prostu lepiej mi z tym było... - Speszył się, był czerwony na twarzy, palcami pukał o materiał kimona w którym stał. To była głupia prośba, ale jednak czuł potrzebę zapytania o to.
A potem Chise poszła do łaźni. Shiga w ten czas zszedł na dół, porozmawiać z obsługą. Poprosił o zawołanie tragarzy, zapłacił odpowiednio za ich usługi, wykupił też płócienny worek z rzemieniem pozwalającym związać otwór i coby zawartość nie wypadła, a także z dwoma paskami pozwalającymi założyć worek na plecy. Wraz z tragarzami wrócił na górę, zapakował to co chciała zabrać Chise do worka, wrzucił tam też swoją uszkodzoną kuszę wraz z bełtami i linką, zawiązane w materiał prześcieradła. Tragarze w tym momencie zabrali także skrzynie z rzeczami Chise do portu, gdzie pojadą do Sogen. A z racji tego co mówił i Shinji i Chise, odnalezienie domu Chise Uchiha będzie dla kogoś, kto zna Sogen, beznadziejnie prostym lecz dobrze płatnym zadaniem. Kiedy Chise ogarniała i Siebie i Aidena, Shiga wymknął się z Ryokanu po małe zakupy, przynosząc dla Siebie nowe kimono i ubrania plus minus pasujące dla Aidena. Zdążył wrócić na górę, nieco zasapany, a właśnie do pokoju wkroczyła Chise. Shiga siedział na futonie z workiem z rzeczami.
-Co niepotrzebne załatwiłem, że trafi z dostawą towarow do Sogen do twojej rodziny. Kupiłem rzeczy dla chłopaka i zmieniłem ubiór. Znów biel, wiem, wiem, sztampa. Napiszemy list i możemy się zbierać. - Shiga dobył zwoju i wypożyczonego od obsługi tuszu, zaczął ładnie spisywać każde słowo, które dyktowała mu Chise. Chociaż byłoby wielką niesprawiedliwością i niedopowiedzeniem nie zaznaczyć jak bardzo go ten list pisząc skręcało do środka i na zewnątrz. List był nawet ładny, obiektywnie patrząc...:
Shinji (ty wsiowy kundlu - to byłby dużo lepszy wstęp od używania imienia, pomyślał Shiga),
Kiedy tu płynęliśmy, wspominałam ci, że samo przyjechanie do Hanamury to przygoda. Jednak po turnieju wiem, że nie chce by się skończyła tak szybko. Chcę spróbować wolności, której ty doświadczyłeś, nieważne co rodzina i Ród o tym sądzi. Myślę że ty, spośród wszystkich Uchiha, będziesz wiedział o czym mówię i dlaczego chce tak zrobić. ( A mogłaby podyktować, że marzy się jej spróbować miłości z Jashinistą, to byłoby prosto z mostu. To nie, wolność, wolność. Ten ptak musi zniszczyć swa złotą klatkę. Aż mnie cofa jak przypomne sobie jej słowa o ustawionym małzeństwie... - kolejne niezbyt sympatyczne myśli ogarniały Jashinistę.)
Zjawię się w Sogen za jakiś czas. Postaraj się nie dać zjeść moim rodzicom do tej chwili. (A jak cię zeżrą, to nawet lepiej. Buzi puzi papuzi Chise ślimaczysto całuje twoje paskudne oczka ty niedorobiony muchomorze. - A tym rozbawił nawet sam Siebie).

-Podpisano... Chise. Nie mam może charakteru pisma pięknej Uchihy, ale jest ładnie i czytelnie. Masz, sprawdź dotykiem, czy nic nie dodałem od Siebie. Jednak zapewniam, że bylem grzeczny. - A po sprawdzeniu i ostatnich przebiorach i ubiorach pozostało się pożegnać ładnie z Hanamurą i wypierdzielać. List, oczywiście, trafiłby do nadawcy zapewne, przez kuriera pocztowego, gdyby nie to, że Shiga połknął zwitek papieru zaraz po wyjściu z Ryokanu i podał kurierowi pusty zwój. Szepnął mu do ucha, żeby narysował tam w wolnej chwili wielkie męskie przyrodzenie i zapłacił za dostarczenie listu Shinjiemu.

To się chłopak zdziwi. Miał być list, a tu kutas.

Z/t x3
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2610
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kitashi » 20 kwi 2018, o 14:48

Jak dość szybko się okazało gdy tylko Minoru dowiedział się kim jest osoba obok której się przemknął, błyskawicznie się zreflektował i przeprosił, na co na szczęście cesarz nie miał do niego zadnych wyrzutów, a niebawem wszyscy zasiedli do stołu, gdzie po opowiedzeniu historii z onsenu reakcja Natsume była dość niespodziewana. Na pierwsze słowa wypowiedziane przez cesarza Kitashi uniósł zdziwiony brew, by na pytanie Yukiego jedynie pokiwać przecząco głową. Cesarz zaczął opowiadać o wydarzeniach przed lat o turnieju, oraz wojnie która zaczęła się tuż po nim. Cała ta opowieść była niepokojąca, ale jednocześnie ciekawa, więc chłopak z zainteresowaniem wysłuchiwał kolejnych słów cesarza ciekawiąc się jaki ma top związek z morderstwem w onsenie. Odpowiedź na owe pytanie przyszła dość szybko. Jak się okazało jednym z ósemki która pokryła się sława podczas turnieju był sam Natsume, który siedział przed nimi, zaś drugą osobą z tego grupy był człowiek który był powodem śmierci tamtych dwóch, co znacząco utrudniało sprawę, Asahi Ichirou, Kitashi uznał iż dobrze będzie zapamiętać to imię. Tuż po zakończeniu opowieści cesarz skierował palce jednej z dłoni w stronę stworzonego przez Kosekiego dzbanka i kryształowych kwiatów, a w krótkiej chwili gdy włosy Yukiego zmieniły kolor w wazonie pojawiły się kolejne dwa twory. Kitashi uniósł zdziwiony brwi, lecz już po chwili przywrócił na swoją twarz maskę spokoju i powagi. Na kolejne słowa cesarza chłopak pokiwał głowa i spojrzał na Misae która przemówiła jako pierwsza i pokiwał potwierdzająco głową dodając jedynie.
-To fakt, jedyne czego pragniemy to spokoju i anonimowości, nie chcielibyśmy mieć kogoś o takim poziomie za wroga.
Powiedział spokojnym głosem jednocześnie lekko gładząc się prawą ręka po bródce. Po wszystkim co powiedział cesarz chłopak miał mały mętlik w głowie, ale cóż poradzić, mimo tego co się widziało trzeba iść dalej przez życie i dalej się szkolić by pewnego dnia dogonić swoim poziomem Kenshiego i Kobito, by nie musieć żyć w strachu przed takim człowiekiem jak Ichirou.
Kitashi
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Minoru » 20 kwi 2018, o 19:28

Minoru słuchał ze wzrokiem wbitym w podłogę a było czego. Zagrożenie jakiemu musieli sprostać jego przyjaciele nagle stało się bardziej namacalne, bardziej ludzkie, z momentem gdy poznał imię osobnika na tyle niebezpiecznego by zamordować i przerazić kilka osób na raz. A jedną z tych osób był nowo mianowany władca tego skrawka świata. Przygryzł dolną wargę ze zdenerwowania. To co usłyszał od Cesarza było niewiarygodne. Cała sytuacja zaczęła się malować coraz gorzej i gorzej. Ten cały Ichirou wydawał się być naprawdę kimś niezwykłym. A do tego było ich więcej niż ta dwójka. Nie wyobrażał sobie by on sam był zdolny przetrwać konflikt o tak ogromnej skali, a jeszcze w całej tej historii zdawał się pojawiać ktoś, kogo boi się sam cesarz, ktoś na tyle potężny by nazywać go demonem.
Nie wtrącał się do rozmowy nawet na moment, nie był członkiem tej historii, tylko kimś postronnym. Dlatego też czekał do momentu gdy każdy wypowie to co chciał powiedzieć. Podziwiał jak władca tej krainy zimna i lodu obrazuje im swoją moc, jak Kitashi, tak zwykle spokojny i opanowany, traci na krótkie momenty swoją maskę, jak jego najbliższa przyjaciółka Misae zrzuca ze swych barków cały ten ciężar, a jej ściągnięta dotąd twarz zdaje się rozluźniać. On jednak nie był rozluźniony. Czuł jak jego mózg pracuje na podwyższonych obrotach, a natłok myśli stawał się wręcz bolesny. Nie potrafił się zdecydować na to co robić dalej. Zapewne powinien porozmawiać o tym z pozostałymi, lecz taki już był. Chciał wyrobić sobie swoje własne zdanie nim dołączy się do dyskusji, lecz teraz nie potrafił.
- Przepraszam - odezwał się w końcu, kierując swe słowa do Natsume. Podniósł się z oparcia i rozłożył ręce na boki w geście bezradności, wpatrując się w samego cesarza.
- Czy możemy opuścić bezpiecznie to miasto, a może bezpieczniej było by tutaj zostać? - zadał pytanie, które kotłowało mu się w głowie od momentu gdy usłyszał słowo morderca.
Minoru
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Natsume » 21 kwi 2018, o 23:21

... sądząc po ich reakcjach, zapewne nigdy wcześniej nie słyszeli o Krwawym Pokoleniu. Cóż, może to i lepiej dla nich. Żaden z ósemki z poprzedniego turnieju nie był święty, a ich sławę wyprzedzały również ich czyny i wydarzenia z ich życia. U niektórych wydarzenia były bardziej chwalebne, u innych... moralnie dyskusyjne. A Natsume nie chciał, by przybysze, rzuceni na głęboką wodę świata shinobi, przez resztę czasu bali się czegoś. Lub kogoś. Dlatego Yuki postanowił nie drążyć tematu i nie doszczegółowiać historii, którą im przedstawił, a w zamian skupić się na obecnej sytuacji.
Tak będzie najlepiej.
-O anonimowość nie musicie się martwić - powiedział z uprzejmym uśmiechem. - Ode mnie nikt nic się nie dowie, a sprawą zajmę się na własną rękę.
Na słowa Misae, Yuki najpierw lekko parsknął, po czym pozwolił sobie na krótki, cichy, ale serdeczny śmiech. Wchodzić mu na głowę? W którym miejscu? Może i spełniał obowiązek jako Cesarz, owszem, ale przy tym sam zdecydowanie wolał posiedzieć sobie w takim niewielkim pokoiku, na uboczu, z kilkoma dobrze wychowanymi osobami, niż znowu się kręcić wśród tłumów i patrzeć na to, jak jedni przeskakują drugich w próbach podlizania się i zdobycia dla siebie odrobiny aprobaty Shimakage. Nie lubił kłamstw, ale potrafił je uszanować, jeśli służyły dobrej sprawie. Ale zakłamania w takiej formie, jaka szerzyła się na wielkich dworach, nie dzierżył z całego serca.
Tutaj był spokój. Cisza. I to mu się podobało.
-Ależ zupełnie mi to nie przeszkadza. Preferuję świętowanie albo poprzez trenowanie, albo poprzez odpoczynek w ustronnych miejscach. Nie jestem człowiekiem lubiącym tłumy i pompatyczne wydarzenia. - Podrapał się po potylicy, uśmiechając się krzywo. - Nawet ta koronacja z wielką imprezą to nie był mój pomysł.
Gdyby nie ta impreza, to pewnie aktualnie siedziałby po prostu w pokoju i grał coś na instrumentach. Albo siedziałby gdzieś w parku, między drzewami, i po prostu medytował. Ech, jak liderzy się na coś uprą, to nie dają spokoju aż coś nie pójdzie po ich myśli...
Usłyszał pytanie ze strony Minoru, który zadał pytanie o bezpieczeństwo opuszczenia miasta. Natsume kiwnął głową, dalej się uśmiechając.
-Oczywiście, nie będę was blokować. Nikt poza mną nie dowie się o waszych zeznaniach, więc nic wam nie grozi.
Westchnął ciężko.
-Żałuję tylko, że nasza znajomość była tak krótka i zaczęła się od... cóż, smutnego wydarzenia. Mam nadzieję, że gdy już wrócicie do siebie, zechcecie jeszcze kiedyś odwiedzić Hanamurę. Albo będziemy mieć okazję spotkać się w lepszych, przyjemniejszych warunkach.
Podrapał się po głowie, po czym powoli podniósł się do pozycji klęczącej.
-Cóż, w takim razie, skoro chcecie odpocząć, to nie będę wam przeszkadzać. Nie wątpię, że po czymś takim będziecie potrzebowali trochę spokoju.
Zaczął zbierać swój ekwipunek i umieszczać go na swoje miejsce. Drewniany kij, czarne jak noc tachi, szeroki claymore... trochę tego było.
-Czy planujecie od razu opuścić Hanamurę, jak tylko skończycie odpoczywać? Miasto na co dzień również ma swoje uroki. A jeśli chcielibyście pogadać ze mną jeszcze raz, albo po prostu się pożegnać, to znajdziecie mnie zwykle na uboczu, pośród klifów na północny zachód od miasta, niedaleko stąd. Zwykłem tam odpoczywać i trenować.
Chociaż, zważając na umiejętności Misae, to znalezienie go byłoby pewnie dla nich najmniejszym problemem.[/color][/b][/i]
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Misae » 24 kwi 2018, o 14:41

Zapewne Natsume nie spodziewał się, że wszyscy z niemal otwartymi ze zdziwienia dziobami słuchać będą tych niesamowitych rewelacji na temat tajemniczego złotookiego Ichirou. Nie spodziewała się mieć za potencjalnego wroga kogoś tak potężnego... no dobrze, ona miała podstawy domyślać się, że przyszło im stanąć na przeciw wielkiej sile. Szczególnie jednak zaskoczeni musieli być panowie. Kitashi bo cesarzowi udało się ubrać w słowa to co młoda kunoichi poczuła wydobywające się z basenu w onsenie i Minoru... którego ominął ten cały pokaz. Może to i lepiej? Chociaż on nie musiał uczestniczyć w tej całej farsie.
Niby nie musiał, ale z drugiej strony białowłosa nawet nie chciała wyobrażać sobie co właściwie brunet teraz czuje. Gdyby Yamanaka dowiedziała się, że pozostali jej przyjaciele brali udział w tak niekomfortowym wydarzeniu, to chyba teraz walczyłaby z palpitacją serca. Wizja tego, że mogłoby coś im się stać była przerażającą. Misae wiedziała, że to co zazwyczaj było jej siłą - trójka tak bliskich jej panów; w sytuacji zagrożenia byłoby jej słabością. To był swoisty paradeks, którego nigdy jeszcze nie udało jej się zrozumieć.
Słuchała pytań przyjaciół z niewielkim skinieniem głowy. Jak zawsze się uzupełniali. Jak zawsze mogła liczyć, że jej pomogą. Kwestia anonimowości była jedną z ważniejszych w tym przypadku. Podobnie do tej tyczącej się ich ewentualnego wyjazdu. Białowłosa zapewne zapomniałaby nawet o tym pomyśleć, a co dopiero zaprzątać tym głowę Natsume. Całe szczeście, że oni nie mieli ku temu żadnych oporów i wyjątkowo istotna kwestia została szybko wyjaśniona.
-Dziękujemy bardzo za twoją pomoc Natsume-san - powiedziała zapewne i w imieniu pozostałych. Zabawne. Prawie zapomnieli o czymś tak prozaicznym jak podziękowanie komuś kto poświęca im swój czas i oferuje swoją ważną postać. Niby coś tak prostego. Niby to tylko jedno słowo, które już od najmłodszych lat wpajane jest przez rodziców i starszych jako jedno ze słów kluczowych... dlaczego więc tak wielu miało problem z jego powiedzeniem? Może właśnie przez swoją prostotę było takie trudne? Było tyle możliwości.
Nie miała jednak sposobności by się nad nim zastanawiać bo w odpowiedzi na jej wcześniejszą wypowiedź Yuki najpierw parsknął, po czym zaczął się najzwyczajniej w świecie serdecznie śmiać. Wiedziała, że nie było to skierowane w jej osobę jako obelga. Czystość emocji była zbyt duża. Mężczyzna zdawał się w ten sposob odreagowywać bardzo duży stres. To było pewne, że w związku z zajmowanym stanowiskiem i przygotowaniami związanymi z jego objęciem kilka osotatnich dni musiało być bardzo nerwowych i męczących. Yamanaka dlatego też nie dziwiła się za nad jego reakcją. W zamian za to odpowiedziała na jego słowa co do planowania.
-Nie powinno tak być... ale wiem, że niestety często to nie my możemy podejmować decyzje co do naszego losu...- jako członkini jednego z najważniejszych klanów w jej regionie zdawała sobie sprawę, że czasem trudno jest samemu brać pieczę o swój los, a decyzje już dawno zostały podjęte przez ludzi, których twarzy nawet się nie zna. Kunoichi miała ogromne szczęście, że mimo jej wieku i pochodzenia udało jej się ominąć aranżowane małżeństwo... choć lepiej chyba nie krakać i zostawić ten temat samemu sobie, szczególnie, że cesarz poruszył kwestię ich ewentualnego wyjazdu.
-Sądzę, że nim podejmiemy jakąś decyzję najpierw poukładamy sobie na spokojnie wszystko co stało się w ostatnim czasie... dużo tego było - prawda była taka, że tylko Kitashi mógł się domyślać ile jeszcze rzeczy spadło im tego dnia na głowę. Zupełnie przypadkowo, jednak nie można było udawać, że nie miało to miejsca. Co się stało, to się nie odstanie. Czasu nie da się cofnąć, a powiedziane na głos słowa nie rozmyją się w powietrzu. Wszyscy będą musieli na spokojnie przetrawić wydarzenia z ostatnich godzin. Nie mówiąc o tym, że "matula" Misae bardzo chciałaby wiedzieć co przez ten cały czas działo się w braćmi. Naprawdę miała nadzieję, że ona i Kitashi wyczerpali limit pechu na ich grupkę, bo spójrzmy prawdzie w oczy - ciężko by im było teraz to przebić.
Białowłosa ze spokojem obserwowała jak cesarz zbiera swój ekwipunek szykując się do wyjści. Skinęła mu grzecznie głową, a kąciki jej ust uniosły się w nieśmiałym, delikatnym uśmiechu. Czyżby powoli wracała pogodna Misae?
-Jestem pewna, że to nie ostatnie nasze spotkanie Natsume-san i przyszłość jeszcze nie raz skrzyżuje nasze losy - odpowiedziała szczerze z wyczuwalną pogodą w głosie. Nie winiła go za to co się stało, a zdawał się być on osobą, która mogłaby pokazać im wiele w tym niezwykłości tego świata i podzielić się doświadczeniem, które mimo jego młodego wieku, na pewno było wyjątkowo bogate.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kitashi » 26 kwi 2018, o 15:10

To fakt, cała trójka doskonale się uzupełniała sprawiając iż w stronę Natsume poleciały wszystkie istotne pytania. Słysząc odpowiedź cesarza chłopak pokiwał głową i lekko się skłonił w momencie gdy Misae zaczęła mówić, by po jej słowach dodać tylko.
-Dziękujemy za wszystko
Po tym prostym podziękowaniu za to że cesarz się z nimi spotkał, uwierzył w ich słowach i że miał zamiar sam zająć się sprawą Ichirou, chłopak po prostu wysłuchiwał kolejnych słów cesarza i jego przyjaciół. Na śmiech Skimakage Kitashi lekko uniósł brew , by następnie lekko się uśmiechnąć na jego słowa. Chłopak pokiwał głową na słowa Misae i dodał jedynie.
-To zrozumiałe iż tak duży szum wokół własnej osoby może zmęczyć, tak czy inaczej dziękujemy że poświęciłeś nam swój czas Natsume-san
Spoglądając na swoich przyjaciół, Minoru dał dość dobre pytanie odnośnie możliwości wyjazdu, na co cesarz dość szybko odpowiedział dając im wolna rękę do wyjazdu. Wyglądało na to iż wszystko szykowało się iść ku wyczekiwanemu spokojowi po tych godzinach spędzonych w nerwach. W końcu mogli odetchnąć i spędzić spokojnie trochę czasu aby wszystko miedzy sobą wyjaśnić i przedyskutować. Dokładnie w ten sam sposób Misae odpowiedziała na pytanie Cesarza odnośnie ich wyjazdu z hanamury, zaś Koseki dodał jedynie po niej.
-Myślę iż zostaniemy tu jeszcze dzień lub dwa, musimy uzupełnić zapasy, zakupić nieco sprzętu, oraz nie zaszkodziłoby nieco potrenować przed dalszą drogą.
Podczas mówienia spojrzał na swoich przyjaciół. Podczas podróży w jedna stronę skończyli niemal cały swój prowiant i wodę które wypadałoby uzupełnić by wystarczyły im na dalszą drogę, nieco dodatkowego ekwipunku też z pewnością nie zaszkodzi, zaś po wydarzeniach ostatnich godzin chłopak miał jeszcze większą motywację by trenować i uczyć się nowych rzeczy by w przyszłości zamiast stania na uboczu móc stanąć naprzeciw zagrożenia które skrzyżuje się z nim i jego przyjaciółmi.
Kitashi
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Minoru » 26 kwi 2018, o 20:13

Sytuacja wydawała się uspokajać. Kitashi był… no był sobą. Misae również wydawał się być kobietą którą znał od tak dawna. Cesarz obiecał im pomoc i bezpieczeństwo. Nawet temat rozmów stał się o wiele luźniejszy. Zatem wszystko zdawało się wracać na normalny tor. Dlaczego zatem on sam wciąż czuł się jak naładowany nastolatek który nie potrafi znaleźć ujścia dla całej tej energii. Wciąż się nie odzywał, wciąż zatopiony był w swoich własnych myślach zastanawiając się jak uchronić swoich własnych przyjaciół. Podniósł głowę spoglądając na swoich przyjaciół i wsłuchując się w ich rozmowę.
- Twoje niedoczekanie - przeleciało mu przez myśl, gdy usłyszał o tym że Kitashi chce zostać tutaj jeszcze przez dwa kolejne dni. Zirytowało go tak bardzo, że aż zmarszczył nos. Misae była w tej kwestii trochę bardziej powściągliwa, lecz również zdawała się brać pod uwagę pozostanie. Czy oni naprawdę nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa ? Gdy zostaną sami naprawdę będą musieli ze sobą porozmawiać. Teraz jednak postanowił choć odrobinę się rozluźnić. Miał przecież przed sobą najprawdziwszego cesarza.
- Również mam nadzieję że jeszcze kiedyś się spotkamy, tym razem w jakichś lepszych okolicznościach i… obiecuje tym razem wiedzieć z kim mam przyjemność rozmawiać - zawtórował Misae, wspominając jednocześnie swoje niewychowane wejście do pokoju, gdy przecisnął się obok Natsume, niczym obok zwykłego obiboka.
Minoru
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Natsume » 28 kwi 2018, o 18:01

Natsume uśmiechnął się lekko, słysząc podziękowanie ze strony Misae. On sam nie widział w swoim zachowaniu czegoś, co wymagałoby podziękowania - zwyczajnie wykonywał swoją pracę, a to spotkanie i rozmowę uznał za coś koniecznego - chciał uspokoić świadków wydarzenia i pozwolić im powrócić do normalnego funkcjonowania, bez rozmyślania o tej przykrości która ich spotkała. Zwłaszcza, jeśli nie byli przyzwyczajeni do widoku martwych ludzi, a to - sądząc po ich reakcji i przerażeniu na samo wspomnienie onsenu - prawdopodobnie było przyczyną ich zdenerwowania. Pewnie byli dopiero początkującymi na drogach shinobi. Ha, w życiu każdego ninja przychodziły dwa kamienie milowe: ujrzenie pierwszych zwłok, i odebranie pierwszego życia...
Nie każdy jest się w stanie z tym pogodzić. Natsu ze swoim pierwszym zabójstwem pogodził się dopiero niedawno. Głównie przez to, że ofiarą był jego najlepszy przyjaciel.
-Nie macie za co mi dziękować. Miło mi było po prostu spotkać się i porozmawiać.
Umieścił tachi, kij i claymore na swoich miejscach, po czym sprawdził czy może bez najmniejszego problemu sięgnąć po rękojeść każdego z nich. Dla upewnienia się wysunął na długość kciuka ostrze miecza (które zaskakująco przypominało coś między lodem i kryształem o czarnej barwie i było nieznacznie przezroczyste), wsunął broń z powrotem na miejsce i wzruszył ramionami, obracając też głową w ramach rozruszania karku.
-Cóż, kilka osób mi mówiło że jestem jak dziki kot zamknięty w klatce - stwierdził, szczerząc zęby w uśmiechu. Jak na ironię, w jego uzębieniu dało się zobaczyć dwa długie kły, podobne jak u tygrysów. - Może z czasem się przyzwyczaję.
Ruszył w stronę drzwi, i tylko odwrócił się w progu gdy usłyszał jeszcze słowa od Kitashiego i Minoru.
-W takim razie pozostawiam was. Odpocznijcie trochę. A jeśli będziecie chcieli potrenować ze mną lub się pożegnać, wspomniałem już gdzie mnie szukać - powiedział z serdecznym uśmiechem. - Może będę mógł wam dać wskazówkę czy dwie.
Następnie otworzył drzwi i wyszedł na korytarz. Kiwnął głową w kierunku stojącego przy ścianie Hideo, który odpowiedział identycznym gestem, po czym obaj ruszyli w kierunku wyjścia. Zatrzymał się tylko na moment i wspomniał w kierunku właścicielki ryokanu:
-Ten pokój, z którego wyszedłem: zanieście do niego najwygodniejsze futony jakie macie, i dostarczcie jakiś duży, dobry, miejscowy posiłek. Zasłużyli na trochę odpoczynku.
... cóż, teraz pozostaje tylko opuścić to miejsce i wrócić do normalnego żywota, prawda?

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Misae » 30 kwi 2018, o 22:01

Te kilka dni potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładała białowłosa... nawet nie powinna używać stwierdzenia dni, a godziny, ale nad tym nie było sensu się rozwodzić. Widzieli pierwszą śmierć. Rodzice ich ostrzegali, że jest to jedno z tych doświadczeń, które zmienia życie każdego shinobi już na zawsze... i to nie tylko życie shinobi'ego, ale każdego człowieka. W przeznaczeniu każdego prawdziwego wojownika było jeszcze miejsce na o wiele bardziej traumatyczne wydarzenie. Morderstwo. Morderstwo wykonane przez niego samego. Na szczęście jednak ta trójka nie musiała sobie zaprzątać tym teraz głowy. Jak na razie udało im się przemknąć przez świat bez tej mylnej przyjemności. Misae jednak nie miała wątpliwości, że prędzej czy później będą zmuszeni stanąć twarzą w twarz z tą tragedią. Przed oczami miała twarz ojca, który na początku drogi swojej córki jako kunoichi opowiedział jej jak to wydarzenie wpłynęło na niego.
Nieprzyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż kręgosłupa dziewczyny. Nie chciała wyobrażać sobie swoich rodzicieli jako bezwzględnych zabójców, skoro na codzień miała co do nich zupełnie inne odczucia - byli jej kochanymi i opiekuńczymi rodzicami, ale wiedziała, że był to obraz, który niestety ich wrogowie lub zlecone do likwidacji ofiary nie miały szansy poznać... co było niestety zrozumiałe...
Kitashi również podziękował cesarzowi za jego pomoc. Bez niej byłoby im naprawdę ciężko, jednak sam zainteresowany zdawał się patrzeć na to w zupełnie inny sposób. Nie uznawał ich spotkania za jego obowiązek, wręcz przeciwnie! Jego zdaniem była to dobra okazja do miłego spotkania. Yamanaka uśmiechnęła się delikatnie.
-Wzajemnie Natsume-san - odparła spokojnie i z pogodnym wyrazem twarzy. Dziewczyna obserwowała jak brunet zbiera swój sprzęt, którego jak na jej oko było wyjątkowo dziwne. Choć nie było się czemu dziwić - poznała wyjątkowo skromny urywek jego historii, a sam on w połączeniu z jego aurą zrobił na niej nienazwane wręcz wrażenie.
-Najważniejsze to nigdy nie zapominać kim się jest - odparła żartobliwie na słowa o kocie. Dopiero po tym zauważyła w uśmiechu, który obnażył jego ostrzejsze niż dla typowego człowieka kły. Czyżby nie było to przypadkowego porównanie? Już nawet nie chciała w to wnikać, ponieważ tego wieczoru była gotowa uwierzyć po prostu we wszystko co ten potężny shinobi by jej powiedział.
Kiedy w końcu chłopak zebrał wszystkie swoje rzeczy opuścił ich pokój, a swoimi zdolnościami wyczuła jak po niedługim czasie opuszcza teren ryokan i udaje się wgłąb Hanamury
-Życzę spokoju Natsume-san i do zobaczenia - odparła tylko na pożegnanie skłaniając nisko głowę, w geście głębokiego szacunku, ale zarazem chciała choć w drobnym stopniu zachować to czego pragnął Yuki - luźnej i dużo bardziej przyjaznej atmosfery. W domu nikt jej nie uwierzy, że siedziała w jednym pokoju z cesarzem Morskich Klifów i rozmawiała z nim bez tych różnic poziomu społecznego. Naprawdę chyba będą patrzeć na nią jakby opuściły ją zmysły jak nic...
Kiedy przeniosła wzrok na chłopaków by coś powiedzieć poczuła jak kilka słabych źróeł chakry zbliża się do ich drzwi. Sama bez zbędnego komentarza podeszła do nich, by je otworzyć. Jakie było zdziwienie młodej kunoichi kiedy do ich pokoju wparowała obsługa, która wymieniła futony w ich łóżku na takie, które musiały być bardzo wygodne, bo od samego patrzenia na nie, aż wszystkie naciągnięte mięśnie się rozluźniały. To nie był jednak koniec, bo nim zdążyła otworzyć usta by coś powiedzieć do pomieszczenia weszli kolejni członkowie zespołu z Ryokan wnosząc na ich skromny stół wyjątkowo wykwintny posiłek. Yamanaka zamknęła nagle usta gdy uświadomiła sobie fakt, że jak osoba conamniej pozbawiona zdrowego rozsądku wgapia się w to dziwne zamieszanie, które zakończyło się tak szybko jak się zaczęło.
-Chyba cesarz macał w tym palce...- powiedziała na głos to, co chyba każdy z nich właśnie pomyślał. Nie ma na świecie aż tylu tak wielkich zrządzeń losu.
Został jeszcze jeden ważny wątek. No może nie jeden, ale jedyny, który chciała teraz poruszyć. Zwróciła w końcu swoje kolorowe oczy na Minoru. Przez całą rozmowę z cesarzem to właśnie od niego odczuwała największe napięcie. W żadnym razie nie mogła udawać, że jest to coś dziwnego, ale wypadało by odezwała się do niego chociaż słowem, skoro już po samym wyrazie jego twarzy widziała jak bardzo się martwił. Kunoichi poczuła nieprzyjemny ucisk w klatce. Nie chciała go doprowadzić do takiego stanu, ale niestety raczej nie mogła już wiele zrobić... a przynajmniej nie wiele więcej niż pełnym zawstydzenia i niezręczności głosem powiedzieć:
-To ten... no... jak ci minął dzień Minoru-kun..? - zapytała z zakłopotaniem zaciągając kosmyk włosów za ucho. Nawet nie chciała wiedzieć jak bardzo jest w tej chwili zły. Chciała jeszcze udawać, że obecnie nie ma jej w tym pokoju, ale na takiewyjście było już odrobinę zbyt późno...
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kitashi » 5 maja 2018, o 23:13

Faktem było iż wyjazd grupki przyjaciół potoczył się zupełnie inaczej niż zakładali, najpierw rozdzielenie, potem wydarzenia w onsenie, noc w ryokanie, a teraz jeszcze wizyta cesarza, która własnie dobiegała końca. Trzeba było w końcu wszystko po kolei poukładać. Na odpowiedź misae odnośnie słów cesarza chłopak pokiwał głową. mimo nieprzyjemnego powodu spotkania, krótka rozmowa z cesarzem okazała się bardzo interesująca i przyjemna. nie był jednym z tych władców którzy traktują innych z góry, a posiadał umiejętność postawienia się na miejscu innych, co Kitashi bardzo doceniał, ponieważ często władza potrafi zawrócić w głowie.
Do widzenia Natsume-san.
Powiedział Koseki kłaniając się nisko cesarzowi, tak jak należało. Moze i Yuki nie żądał takich zachowań, Kitashi jako dobrze wychowany shinobi i tak przestrzegał tej prostej etykiety oddawania szacunku osobom położonym wyżej od niego. Niebawem cesarz opuścił ich pokój, nim Kitashi zdążył coś powiedzieć czy zrobić ktoś zapukał do drzwi, które to otworzyła Misae, zaś do pokoju w ciągu kilku chwil wparowała obsługa wnosząc nowe, puchate futony które już na pierwszy rzut oka wyglądały na takie wysokiej jakości, jakie na ogół miewa się w dużych domach. To nie był koniec niespodzianek, albowiem moment później wniesiono wielki, parujący posiłek, który postawiono na niewielkim stoliku znajdującym się w pokoju. Koseki przyglądał się temu małemu przedstawieniu zdziwiony,m aż obsługa bez słowa opuściła pokój. Na słowa Misae chłopak cicho prychnął śmiechem.
-Tak, jestem co do tego przekonany. Trzeba przyznać iż wybrano odpowiedniego człowieka na pozycje cesarza.
Powiedział gładząc się po brodzie. Po chwili Misae zaczęła nieuniknioną rozmowę z Minoru, na co Koseki powiedział tylko.
-Usiądźmy do stołu, czeka nas długa rozmowa, a chyba nie chcemy aby ten posiłek zapewniony przez cesarza wystygł.
Powiedział swoim spokojnym, opanowanym głosem, samemu siadając na jednej z poduszek i oczekując aż jego przyjaciele się dosiądą, albowiem trzeba było wyjaśnić sobie sporo, a przy okazji również pożywić się nie zaszkodzi, skoro posiłek sam przyszedł im do pokoju.
Kitashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość