Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Tensa » 13 sty 2018, o 19:44

~~

To wszystko działo się szybko, pewnie większość powiedziałaby, że nawet zbyt. Wytykaliby ją palcem, za to, czego chciała, ale czemu miałaby odbierać sobie tę przyjemność. Byli sami, nikt o niczym nie wiedział, jedynie Ishida, która wpadła na nią na trybunach, jej zdanie jej nie obchodziło. Zresztą, żyła dla siebie, brała to, czego chciała, dokładnie tak jak tropiciel, przez którego czyny zdecydowała się odejść. Mogła zwalić to na alkohol, ale wiedziała, że to nie jego sprawka. To jej serce szukało bliskości, czemu padło na jednookiego? Nie była pewna, był przystojny, sam wyszedł z propozycją... to chyba wystarczyło.
Słowa Akashiego, były dziwne, u niektórych mogłyby nawet zmrozić krew w żyłach. Nie pytała, nie komentowała, nie chciała wiedzieć. Wolała nie rozumieć jego słów, chłopak lubił krew, to jej wystarczało. Jej serce waliło jak dzwon, krew buzowała w jej żyłach, czuła to przyjemne ciepło dokładnie tak jak wtedy. Tak jak powiedział, noszenie zbroi niosło za sobą problemy z jej zdjęciem, jednak on był skory do pomocy. Dziwnym byłoby, gdyby nie był... Poczuła jego ciepły oddech na karku, rozgrzane do czerwoności ciało drżało z podniecenia. Chciała dotyku, pożądała tylko tego jednego. Akashi jeden po drugim odpinał kolejne skórzane pasy, jego usta były coraz bliżej. Z każdą sekundą chciała tego jeszcze bardziej, jej zmysły szalały, czuła, że nie wytrzyma dłużej... Poczuła jak jego miękkie, ciepłe wargi delikatnie muskają jej skórę, jej ciało mimowolnie zadrżało. Kolejne pocałunki pieściły jej kark. Po chwili już żaden z pasów nie trzymał zbroi, napierśnik z metalowym trzaskiem upadł na ziemię, zapewne budząc tych mieszkających piętro niżej. Nie miało to znaczenia, liczyła się tylko ta chwila, ona i fioletowowłosy Akashi, ta jedna chwila, oni razem, tylko to istniało. Świat wokół mógłby płonąć, nie robiłoby to różnicy. Dłonie chłopaka przesuwały się po jej skórze, aż nie dotarły do brzucha, masował go delikatnie, raz za razem wnikając pod cienki materiał siatkowej części bluzki. Zamknęła oczy, chciała jeszcze mocniej poczuć dotyk. W jej umyśle pojawiło się wspomnienie tamtego wieczoru, dłonie chłopaka nie były tak drobne, jak te jej siostry, jego skóra nie tak delikatna, nie był nią i a ona nigdy nie będzie jej, był tylko Akashim, wampirem od sake. Rękawice z głuchym trzaskiem opadły na ziemię, ich zabezpieczenia wytrzymały zaledwie ułamek sekundy. Odwróciła się, znów wpiła w jego usta, łącząc ich języki w zmysłowym tańcu, oparła dłoń o jego tors, druga znalazła się na jego pośladku. Jasna ręka powoli schodziła coraz niżej by zniknąć w odmętach jego kimona...
Tensa
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akashi » 13 sty 2018, o 21:24

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Tensa » 13 sty 2018, o 22:32

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Stał za nią, jedyną pozostałością po tym, co chroniło ją intymność były ubrania, ich żywot jednak nie był długi. Akashi w przypływie uczucia chciał rozerwać siatkę, nie wiedział jednak, że ta była integralną częścią jej bluzki. Dźwięk rozrywanego materiału przeszył powietrze, w normalnej sytuacji pewnie by się zdenerwowała, ale w tej chwili nie myślała o tym, co założy na siebie po wszystkim, teraz liczyło się to, co było tu i teraz. Ona i jej fioletowowłosy kochanek, chwila, podczas której mogła oddać się cała. Żadnych niepotrzebnych myśli, tylko pożądanie, ten naturalny instynkt popychający ją dalej, przyjemność której chciała, bliskość, z której tak jak i z koszulki została odarta. Jej piersi, wcześniej skryte pod zbroją uwolniły się, wesoło podskakując. Nie były one małe, ale i nie ogromne, liczne treningi sprawiły, że straciła sporo tłuszczu, więc i jej atuty uległy zmniejszeniu, może nawet o rozmiar? Krótkie "wybacz" dotarło do jej ust, lecz nie miała czego przebaczać, ubranie było tylko rzeczą, mogła mieć takich miliony, lecz przyjemność, podniecenie, pożądanie, któremu mogła dać ujście, nie miało żadnej ceny. Ta chwila była spełnieniem jej marzeń, jedynie ta druga osoba różniła się od Sagi, ale to nie miało znaczenia. W końcu uwalniała się od tych wszystkich uczuć, które przez tak długo musiała ukrywać przed światem, przed ukochaną. Nie liczyło się, kim on jest, liczyło się, że w końcu nastąpiła ta chwila. Nie powiedziała mu, że nie zrobił nic złego, słowa były zbędne, odwróciła się, jasnymi sutkami ocierając o jego klatkę. Złączyła ich usta, całując go z całą żarliwością. Chciała mu się oddać, czerpać tyle przyjemności ile tylko może. Widziała, jak na materiałowym bandażu wykwita szkarłatny kwiat. Krew przesączała się przez opatrunek. Nie przejęła się tym, nawet jeśli coś poważnego to nie przeżycia od niego oczekiwała.
Poczuła jak coś, zaczyna ją uwierać, uśmiechnęła się, nie tylko jej to wszystko się podobało. Jej dłoń powoli zsuwała się niżej tak jak i te jej towarzysza. Cichy jęk wyrwał się z jej ust, gdy jego dłonie zacisnęły się na jej pośladkach. Jej dłoń ledwo musnęła przyrodzenia kochanka, gdy ten jak długi padł na podłogę ciągnąć białowłosą za sobą. Szkarłatna posoka przelewała się przez bandaż, jednak to nic nie zmieniało, jej zdanie wciąż pozostawało takie samo. Przerwał pocałunek, Tensa nie do końca wiedziała, jak powinna zareagować, przez chwilę przeraziła się, że jej kochanek nie przeżył... że nie da jej tego, czego chciała. Jego dłonie wciąż jednak były zaciśnięte, po krótkim momencie, w którym namiętność przygasła, znów zapłonęła żywym ogniem. Dłonie Akashiego kierowały się do wycięć na udach, zbliżyła się do niego, naciskając swoim ciężarem. Językiem zaczęła pieścić jego szyję, a dłoń zbliżyła do odkrytej już przez rozwiane kimono męskości... nie do końca wiedziała, co powinna zrobić, dość niezręcznie uchwyciła ją i zaczęła powoli poruszać...
Tensa
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akashi » 14 sty 2018, o 11:04

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Wszystko było względnie dobrze, bez żadnych fałszywych ruchów i zagrań. Czego więcej oczekiwać po miłym spotkaniu we dwoje w hotelowym pokoju. Nikt tutaj nie mógł ich oceniać, każdy miał swój własny cel w tym wszystkim. Dziewczyna chciała ciepła, odrobiony zapomnienia w obcych ramionach. Godna reprezentacja, jakże dumnego rodu uchiha. Wielkie rozczarowanie, obdarta z godności tak samo jak ubrania. Jedno dobre słowo i szybki ruch dłońmi. Proste fałszywe słowo "wybacz", tak samo fałszywe jak osoba, które je powiedziała. On nie potrafił tutaj być, jego umysł już dawno opuścił ciało i zostawił je tutaj. Zaopiekuj się nim dobrze, fałszywa księżniczko. Ta, która stara się nie widzieć, krwi i bólu. Oboje skończyli w tym samym miejscu, tam gdzie wcześniej upadła zbroja białowłosej.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Tensa » 14 sty 2018, o 13:22

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Dwójka kochanków, razem leżała na ziemi, oboje chcieli tego samego, ale czy oboje chcieliby, żeby ten drugi był kimś innym? On już dawno odpłynął, jedynie jego ciało pozostawało z białowłosą, właśnie tego chciała, niczego więcej. Był substytutem, byli razem, bo to, czego jej serce pragnęło o wiele mocniej, stało się nieosiągalne. Kochanek, który zastąpił ukochaną i dziewczyna, która za kilka chwil na arenie reprezentować miała cały swój ród, chwila zapomnienia, przyjemności, przed trudem walki... ale czy walka nie była przyjemnością? Adrenalina, endorfiny, różniło się jedynie ryzykiem, rodzajem przyjemności, tym o czym myślała. Teraz nie musiała niczym zaprzątać sobie głowy, po prostu była, było jej dobrze. Mimo że robiła to pierwszy, raz nie bała się, chciała tego, chociaż gdzieś tam z tyłu głowy wciąż pozostawał niepewność, brak doświadczenia. W końcu skąd miała je mieć? Pierwszy raz była tak blisko z jakimkolwiek mężczyzną, to co zapisane było na kartach powieści, ni jak miało się do rzeczywistości, opisane emocje, ruchy to było coś innego, atrament blakł przy płomieniu trawiącym jej serce, skórę. Był niczym w porównaniu do przyspieszonego oddechu, bicia serca, bliskości, ciepła drugiego ciała, tej chwili, w której każdy dotyk sprawiał, że trzęsła się z podniecenia. Jej dłoń pieściła jego przyrodzenie, czuła jak rośnie ono w przypływie podniecenia. Heh... kiedyś na samo wspomnienie o tym skończyłaby z zaczerwienioną twarzą i wstydliwym jękiem, przed wyjazdem mając przed sobą proste pytanie, o to, co robiła z siostrą, spaliła się ze wstydu, gdzie podziała się tamta grzeczna dziewczynka? Nie żyła, zginęła na statku, razem ze szczęściem i nadzieją, teraz mogła czerpać jedynie ulotną radość, bez wyższych uczuć, samo pożądanie, którego nie potrafiła inaczej zaspokoić. Czy ten, który zdradził jej informacje o przyszłej ofierze, myślał podobnie? Jego wzrok był pusty, lecz ciało reagowało, może mimowolnie, dłonie Akashiego znów zacisnęły się na jej pośladkach. Czuła jak jego ręce zmierzają gdzie indziej, przesuwają się po jej skórze, chcąc dostać jej największy skarb, ten, którego nie oddała jeszcze nikomu. Przypadkowy chłopak miał stać się jej pierwszym, nie uważała się za łatwą, chociaż w tej chwili mogła się o to posądzić, lecz nie do końca było tak, że oddała się byle komu, byle czemu... no może trochę. Nie chciała zaspokoić jego, lecz siebie, chociaż sprawienie mu przy okazji przyjemności nie było niczym złym, wręcz przeciwnie to było naturalne, dzielili ze sobą namiętności, mieli na ten krótki moment stać się jednym, połączeni w miłosnym uścisku, powinni być tylko dla siebie, lecz każdy był dla kogoś, czegoś innego, mogli robić to we dwoje, lecz myśl o innej rozrywała tę delikatną otoczkę intymności, chociaż nie było to problemem. Klaps spadł na jej pośladek. Cichy jęk wyrwał się z bladych ust białowłosej, niespowodowany bólem, nie mogła utrzymać tej przyjemności w sobie. Wyobrażeń, oczekiwania na to, co dalej, wszystko działało na nią coraz mocniej. Ten krótki ruch sprawił, że przekroczyła kolejną granicę przyjemności. Podniecenie uderzyło w nią niczym fala przebijająca tamę, czuła jak jej kobiecość wilgotnieje. Jego dłoń znalazła drogę przez wycięcia na udach, czuła jak pełzną po nogach, utrzymując ją w oczekiwaniu, które tylko napędzało jej podniecenie. Jego zręczne palce pieściły, jej kobiecość, powoli zagłębiały się w nią, ciche jęki wydobywały się z jej ust, chłopak którego poznała na trybunach, okazał się pierwszym, który mógł się w nią zagłębić...
Tensa
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akashi » 14 sty 2018, o 15:28

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Tensa » 14 sty 2018, o 16:36

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Przyspieszone tętno, przyjemność jakiej do tej pory nie było dane jej zaznać. Cisza przerywana jedynie cichym pojękiwaniem i ciężkimi oddechami pary kochanków, tylko tyle, aż tyle. Tak nie wiele potrzebowałaby być szczęśliwą, wystarczyło mieć tę drugą osobę, nie trzeba było jej kochać, znać, wystarczyło, że był blisko. Jego oczy do tej pory wyglądające przez dłuższą chwilę niczym wypalone węgle, zasypany popiołem żar znów błysnęły. Wrócił, był obecny już nie tylko ciałem, ale i umysłem. Był cały jej, tylko jej, bez żadnych ale, bez wspomnień, które mąciły go na tyle, by rzucił się na nią z mieczem. Nie mieli wobec siebie żadnych zobowiązań, planów na przyszłość, mogli w całości oddać się chwili, zapłonąć niczym zapałki, by potem wypalić się i zapomnieć o sobie. Posadził ją na swojej dłoni, jęki stały się głośniejsze, gdy jego palec zaczął zagłębiać się jeszcze bardziej, a reszta palców masowała jej kobiecość. Wciąż jednak nie było to wiele ponad już nie tak cichy szept. Mimowolnie zaczęła poruszać biodrami, chciała poczuć go jeszcze mocniej, głębiej. Przygryzła dolną wargę, sama nie wiedziała czemu, tak po prostu, może chciała ukryć jęk? Sama nie miała pojęcia. Wąski strumyk krwi zaczął spływać z jej ust, płynął po twarzy, kapiąc na nagi tors Akashiego. W końcu lubił krew, mówił o niej w zamyśleniu, chciał jej spróbować, więc czemu nie w takiej chwili? Skoro sprawi mu to przyjemność. Może chciała brać, ale miała świadomość, że jeśli o niego nie zadba, ta magiczna chwila może się skończyć. Uśmiech na jego twarzy mówił jej tylko jedno, nie tylko jej było teraz dobrze. Jej dłoń, wciąż pieściła jego męskość, chociaż teraz robiła to szybciej, mniej płynnie, nie mogła się skupić, przyjemność przyćmiewała jej umysł. Dotyk na policzku, krótki pocałunek i słowa... zaledwie kilka słów zdolnych zburzyć wszystko... co niby miała odpowiedzieć? "Wolałabym płomiennowłosą?" przez chwilę jej twarz pogrążył cień smutku, jedna myśl tłumiąca doznania. Nie jego chciała... chciała siostry, tej, którą opuściła dla jej dobra, a może dla swojego? Może to Tensa musiała w końcu się wyrwać? Odpocząć? Nie na długo zasłona smutku odcięła ją, od tego, co się działo, przyjemność... była ogromna, zbyt wielka by jakakolwiek myśl na dłużej mogła pozostać w jej umyśle. Liczyły się czyny, uczucie, tylko ono pozostawało na dłużej niż te kilka, może kilkanaście sekund. Chłopa zdarł z siebie bandaż poznaczony szkarłatem, oko pozostawało zamknięte, lecz po ranie nie było, ani śladu. Jak to możliwe? Nie, teraz się nad tym nie zastanawiała, nie miała ochoty na chłodne kalkulacje, nie była w stanie tego dokonać, gdy jej ciało płonęło z podniecenia.-Kwiat szukający zapomnienia. - może i potrafiła przyjąć komplement, ale nie w tej chwili, nie kiedy zmysły szalały, nie była w stanie kłamać, odpowiedziała szczerze. Nie przemyślała słów wypowiadanych w rytm ciężkiego, rwącego się oddechu. Tym razem to Akashi postanowił ją pocałować, znów łącząc ich płonące od namiętności języki. Wszystko stanowiło jeden rytm, ich języki, jego dłoń pieszcząca jej kobiecość i jego niezręcznie pieszczona męskość raz, zarazem ocierająca się o jej podbrzusze. Jęknęła po raz kolejny, gdy jego dłoń zaczęła masować jej pierś, gdy palce bawiły się jej sutkiem.
-Zróbmy to. - powiedziała, nachylając się nad nim, chciała więcej, chciała poczuć, jak to jest, naprawdę przeżyć to z mężczyzną.
Tensa
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akashi » 14 sty 2018, o 19:13

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Tensa » 14 sty 2018, o 21:00

Dobranocka się skończyła, teraz czas na +18 Obrazek
Dwójka ludzi... nie, w tej chwili byli jak zwierzęta idące za swym instynktem. Jak zwierzęta chcące przedłużyć swój gatunek, chociaż robili to zgoła innych pobudek, chcieli przyjemności i dostawali ją, dając z siebie to, co mieli, swoje ciała, bliskość, niewykalkulowane pieszczoty, o tych nie było mowy, gdy spotykała się para niemająca doświadczenia. Bez żadnych hamulców, jak wiele mogła zrobić, żeby dostać to, co teraz dawał jej jednooki... Właściwie nigdy o tym nie myślała, do tej pory nie zależało jej na tym jakoś specjalnie. Marzyła o tej chwili, ale nie w takich okolicznościach, nie z mężczyzną, nie z tym mężczyzną, to powinna być Saga, ale jej nie było, nie od dwóch dni, nie od jej odejścia, oddaliły się dużo wcześniej i nawet jeśli udało im się znów być blisko, nigdy nie były już ze sobą, to była odległa przeszłość. To fioletowowłosy był teraz przy Tensie, nikt inny, a ten chłopak, którego ledwo znała, to jemu zamierzała, oddawała swój skarb, który tak długo czekał na tą, której włosy wiecznie trawił ogień. Znów odepchnęła siostrę, wspomnienie o niej, gdzieś tam w mrok podświadomości, dokładnie tak jak zrobiła to z tym cholernym przeczuciem, nie chciała, żeby cokolwiek jej teraz przeszkadzało, odbierało przyjemność, którą sprawiały jej dłonie chłopaka, przyjemność, które jej dłonie dawały jemu. Ich usta złączone w pocałunku, były wszystkim, czego potrzebowała, by nie odpłynąć. Kolejny tym razem głośny jęk wyrwał się z ust białowłosej, gdy drugi palec jej kochanka znalazł się w niej. Przyjemność mieszała się z bólem, który jej sprawił. Nie była na to przygotowana, podniecenie i wilgoć jej kobiecości nie wystarczały, był pierwszym, który zaszedł tak daleko, czuła jak jej kobiecość, która nigdy nie zaznała penetracji, jest rozrywana. Bolało, potrzebowała chwili, by się "rozciągnąć" przystosować. Po niej grymas znikł z jej twarzy, przyjemność była jeszcze większa. Nie panowała już nad sobą, był w niej i czuła to tak mocno, chciała jeszcze, tylko to się liczyło, wszystko inne odeszło na dalszy plan. Słysza go jak przez ścianę, zrozumiała słowa. -Pierwszego się nie zapomina. - jej głos mieszał się z ciężkim oddechem i pojękiwaniem. Kolejny pocałunek spadł na jej usta, czuła ten metaliczny posmak krwi, niesiony na jego giętkim języku. Gdy tylko wspomniała, że chce więcej, przestał, zatrzymał to wszytko, on nie chciał? Ale... ale, przecież było jej tak dobrze dlaczego? Chciała dalej, więcej, mocniej, znów to poczuć, tę przyjemność. Odepchnął ją, z głuchym trzaskiem upadła na podłogę. Dwa słowa, które wyszły z jego ust, miała prosić, poniżyć się przed nim, chciał tego samego co tamten, być górą, pokazać swoją wyższość dominacje, wtedy odpowiedziała butą, sprytem, wysadziła go, zabiła za poniżenie, ale... ale teraz nie mogła. Chciała tego tak bardzo, znów poczuć go w sobie, nie mogła, odwróciła się, podniosła, by stanąć na czworaka.-Proszę. - jej ton był błagalny, mogła zrobić wszystko, by dostać to, co tak brutalnie jej odebrał. Godność duma były niczym, gdy przyjemność brała górę, a w tym momencie jej brak odczuwała o wiele mocniej, niż kiedykolwiek przypuszczała. Odwinął bandaż z jej rękawicy, na twarzy Tensy malowało się zdziwienie. Co chciał z nim zrobić? -Proszę. - błagała po raz kolejny, nie chciała czekać, chciała go teraz. Zbliżył się, jej oddech znów przyspieszył, serce waliło, skóra płonęła, gdy krępował jej ręce. Nie liczyło się czy mu ufa, pozwoliła mu na to. W normalnej sytuacji sama zganiłaby się za sam pomysł pozwolenia na to, by niemalże obcy mężczyzna ją związał. Teraz jednak marzyła o jednym, wyczekiwała, a podniecenie narastało. Jej torba pomknęła gdzieś w kąt, jego kimono opadło. Akashi jednym ruchem zerwał jej spodnie i bieliznę... nie miały żadnego znaczenia. Byli nadzy, lecz nie czuli wstydu, w tej jednej chwili wyzbyła się go całkowicie. -Proszę. - prosiła, po raz trzeci, klęcząc ze związanymi rękami, gdy jej towarzysz zastanawiał się... Upadła plecami na podłogę, gdy przesunął jej ręce nad głowę i do niej przyciskał. Patrzył prosto w jej oczy, w których widać było żądze i błaganie. Pocałunek spadł na jej usta, chciała go oddać, chciałaby ich języki, znów się splotły. Jęknęła, gdy jego palce po raz kolejny się w nią zagłębiły, nic nie tłumiło tego dźwięku, usta wędrowały po jej ciele, pieszcząc policzek, szyję, piersi, rozpalał na nowo skórę. Wygięła się w łuk, gdy tylko przyspieszył, cienkie hotelowe ściany nie wystarczałyby utrzymać jej jęki tylko dla nich. Jej ciało wiło się w miłosnej konwulsji, gdy przyspieszał... -Błagam. - wyrwało się z jej ust, gdy tylko na chwilę przerwał, chciała więcej. Znów zagłębił się w nią, całował jej ciało...
Tensa
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akashi » 15 sty 2018, o 12:52

Jeszcze chwilę +18, tym razem z przyczyn brutalnych i nieco nagich. Obrazek zostawię bo mi się podoba ^,^ Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Tensa » 15 sty 2018, o 15:40

Jeszcze chwilę +18, tym razem z przyczyn brutalnych i nieco nagich. Obrazek zostawię bo mu się podoba ^,^ Obrazek
Kolejne fale przyjemności, uderzały w nią, zmuszały ciało do wicia się, usta do wydawania słodkich jęków, znaku, że nie potrafi utrzymać w sobie tego, co czuje. Tak niespodziewanie, jak to wszystko się zaczęło, tak i się skończyło. Akashi odsunął się nagle, nie widziała ku temu żadnego powodu. Przyjemność nagle ustało, jej rozgrzane ciało nie mogło przyjąć tego do wiadomości, chciała więcej, nie żeby przestał... Chciał, żeby znów prosiła? I tak pozwoliła się już poniżyć, czemu nie miałaby zrobić tego po raz kolejny? W końcu to niewielka cena za chwile zapomnienia, tak nie wiele, by zyskać tak wiele. Nie pozwolił jej na to, zaczął bełkotać, o ofierze, obietnicy, o tym, że nie może... że nie zrobią tego, zamarła. Podniecenie zniknęło niczym ogień, na który wylano wiadro zimnej wody. Kim on był? Ofiara? Chciał ją złożyć w cholernej ofierze?! Miała zamiar się wyrwać, bronić, mimo że bandaż krępował jej ręce, ale... puścił. Nie rozumiała, co właśnie się dzieje, chwila zapomnienia, oddania się żądzy doprowadziła, doprowadziła ją do takiej sytuacji. Uspokajała oddech, wciąż leżąc na ziemi. Fioletowowłosy teraz jak się okazało, niebezpieczny nieznajomy wciąż siedział obok, jego dłonie zbliżyły się do martwego oka. Tak jak wcześniej palce penetrowały jej kobiecość, tak teraz wbiły się w starą ranę. Przeturlała się, nie chciała by krew, znaczyła jej nagie ciało. Słyszała ciągnący się wciąż bełkot Akashiego,nie chciała tam być, w ciągu sekundy wszystko odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni... czy to właśnie był prawdziwy strach? Kiedy na tak małej przestrzeni znajdowało się z kimś, kto może chcieć Cię zabić? Z kimś, kto w chwili przyjemności zaczyna zadawać sobie ból? Krępuje Cię, odbierając szansę na obronę? Wypuściła z ciała impuls chakry, więzy poluźniły się, by po chwili opaść na ziemię. Wzięła głęboki oddech, musiała się uspokoić. Podniosła z ziemi płaszcz, by okryć nim nagie ciało, czarna tkanina była wystarczająco długa, by wystawały spod niej jedynie wysokie, skórzane buty. -Nie zostanę tutaj. - powiedziała, biorąc na ręce swoją zbroję oraz torbę. Nie musiała tego mówić, robić. Po prostu wyszła.


Odziana jedynie w swój czarny płaszcz i buty zeszła na recepcje, rzeczy położyła na blacie, oczywiście towarzyszyło to zdziwionemu spojrzeniu pracownicy hotelu, która jeszcze przed chwilą przyjmowała ją oraz Akashiego, do jednego z najlepszych pokoi.
-Tensa Uchiha, poproszę najtańszy pokój na jedną noc. - mówiła szybko, bez problemu dało wyczytać się nerwy malujące się na jej twarzy. Kobieta zapisała wszystko, gdy ona sięgała po mieszek...
-Mam jeszcze jedną dyskretną prośbę, istnieje możliwość załatwienia jakichś ubrań? - zapytała, a na jej twarzy wykwitł rumieniec. Minęły chwile bezwstydnego pożądania, wróciła do normy, no i wolała nie chwalić się tym, co stało się w tamtym pokoju. Kobieta skinęła głową, białowłosa zapłaciła za pokój oraz ową odzież i zgarnąwszy rzeczy, udała się do pomieszczenia. Było o wiele mniejsze i nie tak piękne, jak tamto, jednak wciąż bogatsze niż nora, którą wynajęła pierwszej nocy.
-Wystarczy. - powiedziała do siebie, siadając na podłodze. Myśli buzowały w jej głowie, jak mogła na to pozwolić? Jakim cudem do tego doszło? To tylko niektóre z pytań, które sobie zadawała. Uchwyciła w dłoń bandaże, nie tak dawno zdarte z jej rękawic. Uśmiechnęła się pod nosem, była tak głupia, lekkomyślna... chociaż nie ukrywała, że sprawiło jej to przyjemność. Zaczęła owijać materiał wokół rękawic, chciała czymś się zająć, nim obsługa zdobędzie dla niej jakieś ubrania. Po kilku minutach materiał znalazł się na swoim miejscu, akurat w tym momencie ktoś postanowił zapukać do drzwi. Jak się okazało, była to kobieta z obsługi, która przyniosła rzeczone ubranie. Tensa odebrała je, podziękowała i dowiedziawszy się, gdzie jest miejscowa łaźnia, wróciła do pokoju. Spędziła tam jeszcze kilka chwil, w końcu wciąż miała nieco czasu do swojej walki, przynajmniej tak sądziła. Zganiła się w myślach, powinna skupić się na turnieju, a nie na rozbijaniu się z jednookim po hotelach. Wyszła, uprzednio dwa razy sprawdzając, czy drzwi, aby na pewno są zamknięte. Ruszyła do łaźni. Znowu cieszyła się, że wzięła ze sobą płaszcz, czarny materiał idealnie zakrywał to, co powinno być niewidoczne dla gawiedzi. Kamienne ściany, krzesełko, wanna, to przywitało ją, gdy znalazła się na miejscu, ubrania zawinięte w płaszcz wylądowały ładnie ułożone w kącie, a ona sama, tak jak ją natura stworzyła, umyła się i weszła do wypełnionej wodą wanny. Była większa niż, ta jej, co pozwalało wygodnie się rozciągnąć. Leżała tak przez dłuższy czas, relaksując się i pozwalając, by myśli płynęły. Rodzice, Sogen, Saga, Hayami, Mori, Akashi, teraz mogła sobie to wszystko poukładać, miała czas. To, co zepchnęła w podświadomość, wróciło przeczucie, że z płomiennowłosą coś było nie tak. Chciała to sprawdzić, lecz nie taką drogę obrała, ona była przeszłością, tak jak i samuraj, pod którego opieką ją pozostawiła. Nie wiedziała, ile czasu spędziła, delektując się ciepłem. Wyszła z wody, stojąc poza nią, złożyła pieczęć tygrysa. Tak niewiele było potrzeba, by ciecz pozostająca na jej ciele wyparowała, by otoczył ją przyjemny bąbel ciepła. Dość szybko dezaktywowała technikę, niepotrzebne marnowanie chakry w obecnej sytuacji było co najmniej nie na miejscu. Podniosła ubrania, które wylądowały w kącie, dopiero teraz miała chwilę, by im się przyjrzeć. Krótki, śnieżnobiały top kończył się nad pępkiem, odsłaniając brzuch, a czarne spodnie, które wpuściła w buty, idealnie przylegały do jej ciała. Wzięła płaszcz i wróciła do pokoju. Tam bez większego przemyślenia znów założyła swoją zbroję, wciąż nie miała w tym wprawy, jednak z czasem się udało. Zamocowała torbę i opuściła hotel, zmierzała na trybuny, płaszcz został w pokoju, nie potrzebowała już anonimowości.

Spoiler: pokaż
KC C: 107%-4%=103%


Nazwa
Nawanuke no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z najprostszych ninjutsu, pierwsze z tych które poznają najmłodsi adepci sztuki ninpo. Technika ta służy do uwolnienia siebie/kogoś z więzów, poprzez przesłanie swojej chakry do samego materiału wiążącego - sznurka, żyłki lub czegokolwiek innego. Po chwili technika powoduje poluzowanie wszelkich knebli, uwalniając spętanego. Można użyć tej techniki, jeżeli samemu jest się związanym.


Nazwa
Hītā

Dziedzina
Katon

Ranga
E

Pieczęci
Tygrys (rozpoczęcie)

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Niezauważalny

Dodatkowe
Katon min. C

Opis Jedna z technik nie mających najmniejszego znaczenia na polu walki. Technika polega na stałym emitowaniu chakry katonu tworząc w okół nas coś w rodzaju aury, czy koca. Efektem tego jest izolowanie nas od zewnętrznej temperatury i ogrzanie ciała, co pozwala nawet w trakcie zimy poruszać się w skąpym stroju. Ma to jednak swoją wadę, w czasie zimy powietrze wokół nas paruje, na kształt tego wypuszczanego z ust co znacznie utrudnia ukrywanie się. Mimo znikomego kosztu kilkunastogodzinne wykorzystywanie techniki może skutkować zmęczeniem.


[z/t]
Tensa
 

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Akashi » 15 sty 2018, o 17:58

Wszystko się skończyło, a chłopak siedział bez ruchu. Nie reagował na nic, był lecz nie istniał. Życie to tylko czas, pozbawiony sensu istnienia. Wspomnienia napływały do głowy młodzieńca, nie pozwalając skupić się na niczym. Ręka samoistnie wędrowała po jego twarzy, coraz głębiej zatapiając palce w jego pustym oku, z milimetra na milimetr pozwalając wydostać się z niego coraz większej ilości krwi, a razem z nią kawałki ciała, które narosły w tym miejscu. Z każda chwilą wyrywał go coraz więcej, aż sama krew zamiast spokojnie płynąć zaczęła tryskać z rany, ozdabiając najbliższą okolice chłopaka. Tworząc ponownie kałuże krwi pod jego stopami. Tak jak wtedy gdy stracił swoje oko i swoje życie. Był sam, nie wiedział co się z nim dzieje, a jego ciało przeszywał potężny ból. Coś czego nikt nie chce doznać, powolna bolesna śmierć bez możliwości ucieczki od niej, a jedynie z możliwością przedłużenia cierpienia. Tylko po co? By móc odnaleźć swoją siostrę? Przecież nawet nie ma pewności, że ona żyje. Nie ma nic, jest jedynie pustka, wszystko zostaje w niej pogrążone i zapomniane. Wtedy popchnął dwa palce głębiej, przebijając wszystko co stało na ich przeszkodzie i samemu padł na ziemi, lądując we własnej krwi. Pozostał tak bez ruchu, zapominając o tym, że nie był tutaj sam, że chwilę wcześniej opuściła ten pokój dziewczyna, z która tutaj przybył. Początek wszystkiego był przecież dobry? Jak za mgłą, bliskość i ciepło jej ciała. Przyjemny dreszcz i podniecenie. Ona nie potrzebowała niczego więcej, jedynie chwili zapomnienia. On nie był dla niej ważny, równie dobrze każdy inny mógł go zastąpić, każdy inny byłby lepszy. On nie wiedział co tu robi, po co ją tutaj zabrał, chciał tylko dotrzymać słowo. Mógł tego nie robić, nie pojawiać się w tym miejscu. Zostać tam gdzie się poznali na trybunach, a najlepiej od razu opuścić to miejsce. Zaraz po spotkaniu z Natsume. Przecież jego siostry tutaj nie było, nie mogła tutaj być. Ona na pewno nie żyje, a on goni za duchem, chcąc prosić o wybaczenie. Nie dał rady jej ochronić przed złem ojca, a teraz nawet nie jest w stanie jej odnaleźć. Los przeklęty los, nie dający wytchnienia. Każda chwila przepełniona bólem. Bólem, którego nawet jashin nie jest w stanie uśmierzyć. Został tutaj bez ruchu, nie panując nad sobą ani swoim ciałem. Regeneracja, która obdarzył go jego przeklęty bóg zaczynała powoli działać, wypychając palce z czaszki chłopaka, razem ze sporą ilością krwi, która zalewała jego twarz. Niedługo później jego dłoń bezwiednie wypadła z oka, a one się zamknęło, nie oddając tego co zabrał mu ojciec. Ciągle musiał szukać wiatru w polu. Teraz jedynie musiał wrócić do siebie, odzyskać spokój w swej głowie. Czas mijał, a on trwał, jednak po paru minutach wykonał mały ruch. Powoli poderwał się z ziemi, był gotowy na nowo się ubrać i iść przed siebie. Wpierw zmywając z siebie swoją krew i sprzątając cały pokój. Po tym wszystkim był już gotowy do wyjścia, powoli otworzył drzwi, po czym wyszedł za nie i ruszył przed siebie w stronę głównego holu, a nastepnie białego dystryktu. Potrzebował zrobić coś ze sobą, by na nowo zbudować mur, który odgrodzi go od bolesnej przeszłości i powoli pozostać żywą lalka, mogącą jedynie iść przed siebie i wykonywać wolę swego pana, oraz nosząc na swej twarzy sztuczną maskę szczęścia, która ponownie może zostać zniszczona w najmniej wygodnym czasie i chwili.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kitashi » 25 sty 2018, o 21:58

Podróż do Hanamury trwała długo, bardzo długo. Kolejne godziny w podróży, zabawiane rozmową z towarzyszami zaczęły powoli powoli ochładzać entuzjazm podróżników. Nie znaczyło to że Ci już się nie cieszyli, lecz poczucie tak długiej drogi pod stopami sprawiało że prędzej czy później uczestnicy podróży zaczęli odczuwać zmęczenie. Gdy dopadał ich głów przystawali by zjeść część swojego prowiantu i po pewnym czasie ponownie ruszali w drogę. Ta mimo iż męcząca nie można powiedzieć iż była nudna, albowiem gołym okiem grupa przyjaciół widziała zmiany w otaczającym ich terenie, który zmieniał się wraz z pomijanymi regionami. Owe przemijanie i zmiany w otoczeniu były wręcz satysfakcjonujące. Po dość długim czasie czwórka dotarła do Kaigan, gdzie to Kitashi wykupił łódź, która popłynęli do hanamury. Po dopłynięciu na miejsce od razu w oczy wpadł duży ruch na ulicach , masa budek z jedzeniem, które aż zapraszało by je kupić. Po zapytaniu kilku przechodniów grupa dowiedziała się iż koronacja ich ominęła, lecz obecnie trwa turniej. Korzystając z tego Kitashi dopytał o najbliższy zajazd, zaś przechodzeń wskazał mu Ryokan Królik Inaby. Chłopak zaproponował grupie by wybrać się tam zostawić bagaże, odświeżyć a następnie wspólnie wyruszyć do miasta by zaznać festiwalowych atrakcji. Po dotarciu na miejsce brodacz zwrócił się do towarzyszy i powiedział.
-Jeśli nie mielibyście nic przeciwko, proponuję wziąć jeden większy pokój z 4 futonami. Wyjdzie taniej, a dzięki temu będziemy mogli zostać dłużej i zwiedzić okolice.
Jeśli nikt nie miał nic przeciwko, Kitashi podszedł do recepcjonisty i po kulturalnym przywitaniu się przemówił.
-Ohayo, chciałbym wynająć pokój dla czterech osób z czterema futonami, chwilowo na 5 dni.
Powiedział podając na blat odpowiednią sumę pieniędzy na owe 5 dni. Chłopak uznał ze nawet po festiwalu miło byłoby poznać miasto i dopiero po kilku dniach wrócić w domowe okolice. Recepcjonista podliczył pieniądze i podał chłopakowi klucz i wskazał kierunek do pokoju. Z kluczem w dłoni chłopak podszedł do kompanów.
-Mamy duży, wspólny pokój z osobną łazienką, chodźcie, jest w tę stronę.
To powiedziawszy zarzucił plecek lepiej na plecy i ruszył do pokoju, który to otworzył kluczem. Pokój był prosty, urządzony w tradycyjnym stylu, na ziemi tatami, przy ścianie złożone 4 futony, zas na środku pomieszczenia stolik. Na ścianach znajdowało się kilka malowideł, a na lewo od drzwi znajdowała się dosyć spora łazienka. Kitashi od razu zdjął plecak, który w czasie podróży stał się cięższy niż był i usiadł z boku.
-Uff, no to jesteśmy. Hanamura w całej swojej okazałości, ale przed wyjściem myślę że dobrze byłoby się umyć, a przynajmniej odświeżyć, by spoceni i zmęczeni raczej nie będziemy dobrze reprezentować mieszkańców Soso i Daishi.
Powiedział szczerząc się w lekkim, zmęczonym uśmiechu
Avatar użytkownika

Kitashi
 
Posty: 150
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 18:31
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Dosyć wysoki młody mężczyzna o brązowo-czarnych włosach, czarnej brodzie i dosyć umięśnionym ciele, ubrany w dosyć klasyczne kimono , haori oraz hakame .
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń(na udzie), Torba (na biodrze)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4510&p=67724#p67724
GG: 49063314
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Misae » 27 sty 2018, o 11:51

Tak. Droga ewidentnie była znacznie dłuższa niż Misae mogła podejrzewać. Niby widziała mapę i w jakiej odległości od Soso znajduje się Hanamura, ale dopiero kiedy odczuła dystans w nogach zaczęła pojmować na jak głęboką wodę się rzucili. Była bez dwóch zdań słabsza i mniej wytrzymała od swoich towarzyszy, ale to nie zmieniało faktu, że każdy krok oddalający ją od domu napełniał jej serce kolejną dawką niepewności i ekscytacji. Wiedziała, że tak długo póki są wszyscy razem nic nie jest im straszne. Ze względu na swoje samozaparcie nie zamierzała hamować wyprawy, choć nawet nie wątpiła w to, że następnego dnia poczuje swój opór w udach i szczególnie w łydkach. Obcasiki ładne, ale jednak na takie odległości nie było to idealne obuwie... no cóż. Najlepiej się uczyć na własnych błędach, póki nie były, aż takie dramatyczne.
Przez te wszystkie pokonane kilometry mogła podziwiać zmieniający się klimat i krajobrazy. Spędzając całe swoje życie jedynie na terenie dwóch prowincji, teraz nie mogła nacieszyć oczu tyloma pięknymi obrazami. Co jakiś czas zagadywała towarzyszy czy im też te widoki zupełnie nie pokrywają się tym co Wichrowe Wzgórza oferowały przez te wszystkie lata?
No ale nie ma co się rozwodzić... choć pierwsza podróż łódką była kolejną, zupełnie nową przygodą. Zupełnie nowe uczucie kiedy wszystko chybocze się pod nogami, ale wszystko co otacza to tylko bezkres błękitnej wody. Bardzo romantyczne i chwytające za serce wyobrażenie... całe szczęście, że tylko za serce i wątłe ciałko chociaż oszczędziło naszej kunoichi choroby morskiej... spójrzmy prawdzie w oczy, zielony kolorek na twarzy na pewno by do niej nie pasował.
Tak o to po długim czasie dotarli do celu. Aż jej oczy świeciły z ekscytacji. Jeszcze nigdy nie czuła tylu źródeł chakry na raz... do tego tak bardzo zróżnicowanej. Serce ponownie zabiło jej jeszcze mocniej kiedy oglądała te wszystkie misternie przygotowane dekoracje i szczegóły. Aż niechętnie podreptała do hotelu. Chciała już, teraz, natychmiast wszystko zobaczyć zanim to niepowtarzalne wydarzenie jej ucieknie. Nawet nie do końca przyjęła do wiadomości o co pytał Kitashi, tylko z pośpiechem skinęła przytakująco głową.
-W końcu jesteśmy... - szepnęła głosem pełnym emocji. Grzecznie podreptała za szatynem do pokoju.
Kiedy dotarli do pokoju pojęła o co pytał, ale nie przejęła się tym zbytnio. Ani na chwilę nie zwalniała tempa. Odłożyła swój płaszcz na jeden z futonów i uśmiechając się delikatnie zrobiła krok w stronę łazienki
-Obiecuję zrobić wszystko szybko - mrugnęła okiem. Nie zamierzała marnować ani chwili na zbędne przygotowywania. Bała się, że zbyt wiele może stracić. Wykonała plan minimum. Szybkie umycie, ubranie bardziej elegancko niż na samą podróż i ogarnięcie twarzy oraz włosów. Nie mogła wyglądać jak ostatni brudas w czasie pierwszego wydarzenia tej rangi.
- Gotowa - ogłosiła zadowolona z siebie. Dopiero gdy zwolniła po wyjątkowo jak na panią krótkiej chwili łazienkę i rzuciła swoje rzeczy obok płaszcza rozejrzała się po pokoiku. Wyglądał naprawdę uroczo i na pewno zapewni im wiele wygody przez te kilka dni, ale pozostawała inna, dużo istotniejsza sprawa.
- Kitashi-kun, ile płacimy za pokój? - zapytała swobodnie, w gotowości do tego by najlepiej od razu pokryć na pewno nie małą część wydatków. Przecież za darmo nikt im spać nie da... Poza tym chciała mieć to już z głowy by móc jak najszybciej wyruszyć.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 199
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kitashi » 27 sty 2018, o 22:37

Cała grupa po dotarciu do pokoju mogła w końcu zostawić bagaże. Oczywiście Misae jako jedyna kobieta dostała pierwszeństwo skorzystania z łazienki, uprzednio obiecując że postara się zrobić wszystko szybko. Chłopak zaśmiał się lekko i pokiwał głową, dając wejść dziewczynie przodem, w tym samym czasie wyjmując z plecaka ręcznik i ubranie na zmianę. Gdy Misae opuściła łazienkę zapytała o cenę za pokój na co chłopak lekko uniósł recę.
-Na razie nie ma mowy o płaceniu. Obecnie jako że ja was tu wyciągnąłem, to ja stawiam, chwilowo mamy wykupiony ten pokój na pięć dni, ale jeśli będziecie chcieli, to można będzie przedłużyć pobyt.
Powiedział idąc do łazienki, tym samym uniemożliwiając ewentualne próby usilnego dołożenia się do ceny za pokój. Sam Kitashi po wejściu do łazienki z wielką przyjemnością zdjął swoje kimono, które od razu złożył i ułożył w wiklinowym koszu wraz z czystymi ubraniami, po czym zdjął też bieliznę i szybkim ruchem wszedł pod plysznic, pod którym to szybko się opłukał, spłukując pot. Gdy był odświeżony wytarł się do sucha, założył na siebie świeże, wyjściowe ubranie w postaci tradycyjnego, niebieskiego kimono oraz hakamy w tym samym kolorze, czyli odzienia typowego na takie festiwale. Po zabraniu wilgotnego ręcznika i brudnych ubrań opuścił łazienkę, jednocześnie dłonią przeczesując lekko wilgotne włosy do tyłu. Po orzeźwiającym prysznicu energia wróciła, wraz z chęciami na dalsze poznawanie Hanamury.
-Gotowy.
Powiedział składując ubrania obok plecaka, by następnie spojrzeć na przyjaciół.
-W sumie aby nie marnować czasu, może wraz z Misae udalibyśmy się już do miasta, a wy nas dogonicie, co wy na to, Sokiro, Minoru? Poza tym proponuję na początek coś zjeść, po drodze widziałem stoisko z wyśmienicie wyglądającym ramen i yakitori. Po posiłku możemy ruszyć na trybuny aby zobaczyć potyczki na turnieju. W razie czego spotkamy się na trybunach, jeśli nie uda nam się wcześniej złapać.
Gdy powiedział wszystko co wiedział, wyjął z plecaka sakwę z oszczędnościami, które schował w kieszeni kimona i podszedł do Misae, przy której wręcz teatralnie się pokłonił.
-Zatem, ruszamy?
Spytał z szelmowskim uśmiechem.
Avatar użytkownika

Kitashi
 
Posty: 150
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 18:31
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Dosyć wysoki młody mężczyzna o brązowo-czarnych włosach, czarnej brodzie i dosyć umięśnionym ciele, ubrany w dosyć klasyczne kimono , haori oraz hakame .
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń(na udzie), Torba (na biodrze)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4510&p=67724#p67724
GG: 49063314
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość