Czarny Dystrykt

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kuroi Kuma » 22 lut 2018, o 00:07

-Niech będzie, tylko że wtedy Ty mi pokażesz jak w inny sposób zrobić to bez użycia tej dmuchawki... - wyszczerzył zębiska do niej, bo ten zakład był tak głupi, że nawet nie miał grama nadziei, że na niego pójdzie. A jeżeli tak, to już będzie wiedział, że ta dziewczyna faktycznie potrzebuje jakiegoś ochroniarza i osobiście przejdzie się do jej matki, by jej powiedzieć, że wychowała idiotkę. Małe to poświęcenie, ale co się nie robi dla dobra tego świata, prawda? Bo przecież nawet dziecko w kąpieli z odrobiną mydła umiało coś takiego zrobić... chyba że ona nie znała tego magicznego środka, ale raczej nie dawała łajnem, więc coś musiała z tym robić.
-Coś w tym jest - pokiwał głową zgadzając się z jej słowami. Przecież mężczyźni rozwijali się emocjonalnie do piątego roku życia, później już tylko rośli w górę. Czego się więc spodziewać po kimś, kto nie miał żadnych obowiązków, żadnych zobowiązań? Nawet swojego własnego lidera olał i zgłosił się do niego dopiero po latach nieobecności. Jego szczep nawet został klanem i zdobył wioskę! On sam był przy tych wydarzeniach, ale z boku, wolał to obserwować niż brać udział w kolejnym zbiorowym mordzie, bo tego nie dało się inaczej nazwać. Przynajmniej sumienie miał czyste, skoro ręce już dawna miał splamione krwią. A więc młode dziecko nie spodziewało się chyba, że stare dziecko przyzna jej rację w tej kwestii. Bo to nawet nie pasowało, by się do tego przyznawać, ale niech to szlag jasny trafi. Co miał do stracenia?
-No to słucham tej nieoficjalnej prośby... - przerwał, bo tuż obok śmignął pocisk, więc Kuroi instynktownie skulił się, by nie wystawić się na atak. Skąd dochodził? Przed nim, za nim, może gdzieś z góry? Te bańki to był jednak dobry znak do sprawdzania niebezpieczeństwa. Dziewczę padło na kolana, zapewne nie pomoże mu w tej dosyć mało przyjemnej sytuacji - shinobi od siedmiu boleści. Drugi z kunaiów udało mu się już dostrzec, jeżeli mógł bez problemu go uniknąć to usuwał się na bok, jeżeli jednak nie za bardzo, bo alejka, dziewczyna tuż koło niego i inne złe rzeczy, to wolał wyciągnąć kunaia z torby i zablokował pocisk. Tuż przed nim były trzy sylwetki, dwie z jakże majestatyczną bronią stanowiącą kunaia, jedna składająca pieczęcie.
-Żryjcie piach - rzucił pod nosem i chwile po odbiciu kunaia wytworzył przed sobą mackę z piasku, by zaraz z niej wystrzelić ogromną ilość pocisków - ile tylko się dało, niech poczują na sobie prawdziwy nalot kuwety. Może nie zrobi to za wiele, ale da im czas i może przynajmniej jednego z nich położy, albo ograniczy ruchy. W wąskiej alejce nie będą mieli jak tego uniknąć, a ich ilość zapewniała chociaż małe trafienie. Nie pozwoli sobie na porażkę, nie zdechnie tutaj w śluzie, w brudzie i w biedzie. Jego ciało z pewnością zaraz zostałoby rozszabrowane, zwłoki zbezczeszczone, a i może nawet zjedzone. To nie on tutaj będzie wąchał kwiatki od spodu, och nie. Już wolałby zostawić to dziewczę na pastwę losu, niż sobie na to pozwolić. Obecnie widział jednak dla niej nadzieję, toteż piaskową macką mógł ochronić i siebie i ją. Skoro sam nie był celem ataku, to przecież mógł odejść. Czemu więc walczył? A bo lubił dziewczyny... to słaby powód? Na pewno za słaby, by umrzeć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1073
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Akashi » 22 lut 2018, o 20:09

Czarny Dystrykt, miejsce pełne szumowin i łajdaków. Ludzi najgorszego sortu, pozbawionych przyszłości, przyszłości której sami się pozbawili poprzez durne popełnianie błędów. Hazard, patologia, nałogi, wszystko to wyniszczało ich życie i sprowadzało na właśnie te tory, na tą paskudną okolice przepełnioną grzechami. Jednak nie wszyscy tutaj tacy byli, nie wszyscy trafili tu z własnej winy. W tym miejscu nie brakowało też dzieci, które pokutowały za grzechy swych rodziców. Przeklęte miejsce, zapomniane przez każdego Boga, gdzie nawet uśmiechu Jashina nigdy nie doświadczy zmartwiona dusza. Chociaż właśnie teraz trafił tutaj Akashi, wszystko poprzez zamyślenie, czy jego akcja była celowa? Sam nawet nie widział, przypadkiem trafił w to miejsce. Rozglądał się szukając jakiegoś zajęcia, a raczej drogi, która zaprowadzi go do upragnionego celu. Słowa, które przypadkiem dotarły do jego uszy zatrzymały go w miejscu, zabawne koszta stanowiły jakiś problem, gdy przechodzień obok miał przy sobie parę tysięcy ryo. Jednak oni dostrzegli w nim coś innego niż zysk, a wsparcie, o której raczej martwili się bardziej niż o zaplecze finansowe. Chłopak był spokojny, nie obawiał się ich, nawet jakby go zaatakowali krzywda by mu się nie stała, w tym momencie miał przewagę zaskoczenia. Jednak nie musiał z niej korzystać. - Samuraj? Daleko mi do kogoś takiego. - odparł, z uśmiechem na ustach. Nie czuł potrzeby podawania się za kogoś kim nie jest, zwłaszcza że honoru i litości nie było u niego za grosz, może względem tylko dzieci, które były niewinne w tym momencie. Propozycja zarobku, była kusząca, wywołała uśmiech na jego twarzy i mały błysk w oku. - Jednak pieniądze lubię na tyle, by nawet dla nich zabić. Więc słucham was Panowie, co macie mi do zaoferowania? - powiedział, głosem pełnym radości, z pięknym uśmiechem. Również się śmiejąc po swej wypowiedzi. Za pieniądze można kupić wszystko, nawet zbawienie własnej duszy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kaito » 22 lut 2018, o 22:55

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
3/30



Niestety… nawet jeśli Czarny Dystrykt należało oceniać ogólnie negatywnie, tak rzeczywiście nie brakowało tutaj też prawych osób. Zaginęły one jednak gdzieś w tłumie wszelkiego rodzaju szumowin, walczyły najpewniej o lepsze jutro, nie wiedząc co czeka je za rogiem. Jeżeli ktoś wyłamywał się z tej niewdzięcznej społeczności, z pewnością nie miał lekko. Nawet dzieciaki, zdawałoby się, że nieskalane jeszcze złem i grzechem, zwykle dostosowywały się do panujących tutaj realiów. Prawdopodobnie kompletnie nieświadomie, po prostu zaczynał działać ich wrodzony instynkt przetrwania – od najmłodszych lat życia wiedziały, że jeśli nie pokażą, że mają tyłek ze stali, to nie czeka ich nic dobrego. Smutna rzeczywistość, ale czy dało się ją w jakikolwiek sposób zmienić, skoro nawet tutejsi strażnicy nie potrafili sobie poradzić z problemami? Zdawali się ich nie dostrzegać nie dlatego, że nie chcieli lepszej przyszłości dla młodziaków z Czarnego Dystryktu. Po prostu bali się wszystkich tych, których ta piekielna dzielnica wychowała. Było ich zbyt wielu, by niewielka hanamurska straż mogła podołać ewentualnym niebezpieczeństwom. Może rzeczywiście było to miejsce zapomniane przez boga? O ile oczywiście jakikolwiek bóg istniał…
Tak czy inaczej, trudno było na razie ocenić, do której grupy mieszkańców Czarnego Dystryktu należeli nieznajomi mężczyźni. Nie wyglądali raczej na strażników pokoju i sprawiedliwości, kaptury nasuwały przypuszczenie, że raczej woleli pozostać anonimowi. Mimo wszystko, nawet jeżeli byli jakimiś złoczyńcami, do między takimi również dało się rozróżnić pewne gatunki. Nie ze wszystkimi był sens współpracować. Być może należało zasięgnąć jeszcze więcej informacji.
- To pewnie shinobi… w porządku. – Mruknął ten bardziej rozgadany, i jak się wydawało, bardziej rozgarnięty z jegomościów. Czuł się o wiele pewniej, skoro już wcześniej zdjął kaptur, poza tym to nie on narzekał na ewentualnie za duże koszty i nie powoływał się na jakieś obawy swojego znajomego. W każdym razie gadać mu się chyba nie chciało, bo spojrzał wyczekująco na swojego towarzysza, najwyraźniej zachęcając go do szerszego wyjaśnienia całej sprawy.
- Potrzebujemy eskorty… – Ten rzucił niezbyt pewnie, jak gdyby zastanawiał się czy kontynuować. Rozejrzał się także dookoła, a następnie zatrzymał spojrzenie na odważniejszym koledze, prawdopodobnie poszukując u niego jakiegoś potwierdzenia, zgody na rozszerzenie swojej historii.
- Przewozimy towar, a słyszeliśmy, że droga, którą będziemy podążać nie jest aktualnie zbyt bezpieczna. Polują na takie karawany jak nasza i przydałoby nam się jakieś wsparcie. – Dodał dopiero, gdy niezakapturzony mężczyzna skinął głową, by ten mówił dalej. W jakiś sposób potrafili się porozumieć praktycznie bezgłośnie, nawet pomimo tego, że tak bardzo się od siebie różnili. Wtem jednak bardziej śmiały z duetu wyszedł naprzeciw i uśmiechnął się porozumiewawczo do Akashiego.
- Specyficzny towar, głównym szlakiem nie pójdziemy. – Krótko i zwięźle dał wyznawcy Jashina do zrozumienia, że raczej chcą uniknąć obleganych tras, a co za tym idzie strażników. Można było się więc domyśleć, że zamierzona przez nieznajomych transakcja raczej nie dotyczy legalnego towaru, a tej dwójce nie zależy, rzecz jasna, na rozgłosie. Prawdopodobnie gość chciał jeszcze sprawić w jaki sposób Akashi zareaguje na tego rodzaju stwierdzenie. Generalnie raczej nie miał co do niego zastrzeżeń. Szczególnie, gdy jego potencjalny zleceniobiorca stwierdził, że dla pieniędzy może nawet zabić. Oczywiście, było ryzyko, że zamorduje i ich samych, ale… trzeba było tylko rzucić odpowiednią stawkę, bo wyglądało na to, że pełna sakwa potrafiła skusić młodego do tej roboty.
- Nie wiemy co się po drodze wydarzy, dlatego proponujemy stawkę około 400-500 Ryo w zależności od tego jak przebiegnie transport. – Przedstawił konkretną propozycję zgodnie z prośbami samego Akashiego. Wydawało się, że był bardziej zręcznym biznesmen niż jego kumpel, nawet jeśli obaj dzielili się swymi obowiązkami.
Avatar użytkownika

Kaito
Gracz nieobecny
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 22:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shikarui » 23 lut 2018, o 12:34

Mówili o nim "King" w mieście Świętej Wieży.
Obrazek
17/30


Kunai nadciągnął od pleców dziewczyny i leciał bezpośrednio na ciebie. Sylwetki wyrosły w końcu uliczki, albo stały tam od jakiegoś czasu? Zlewały się ze swoimi płaszczami z cieniami na jej końcu, gdzie nie docierało zbyt wiele światła -
jeden z tych typów, których już z góry nie uznaje się za przypadkowych przechodniów w przypadkowym miejscu. Dziewczyna nie miała szans tego w porę zauważyć - ty miałeś wystarczająco czasu, żeby bezproblemowo zareagować i usunąć się na bok z toru lotu broni. Kunai poleciał za twoje plecy i słyszałeś tylko brzdęk, kiedy opadał na ziemię. Zupełnie jak Ahmed wcześniej! Tyko Ahmedem nikt nie rzucał, na szczęście, bo to byłby już szczyt bezczelności i braku szacunku do drugiego istnienia. I tak samo łatwo, jak łatwo było odsunąć się z toru tego nie koniecznie silnego, choć celnego (no, gdybyś tylko się nie ruszał) rzutu, tak samo łatwo poddał ci się piasek, który wysunął z gurdy i rozsypał nad twoją głową złocistą aureolą, tak samo zamaszyście, jak zamaszyście piekarz rozrzucał mąkę na blacie, kiedy chciał przygotować się na upieczenia najlepszego chleba na świecie. Różnica była znikoma - tylko taka, że nie byłeś z wykształcenia piekarzem. Piaskowe pociski zaczęły lecieć w kierunku dwójki z kunaiami, która bardzo naturalnym torem rzeczy zatrzymała się gwałtownie. Obaj poślizgnęli się lekko na błocie, ale złapali równowagę - przynajmniej w przypadku samego zatrzymania, bo potem zaczęło się już dla nich robić pod górkę. Widziałeś, że gość na końcu uliczki, który chciał do was ruszyć ze swoimi pieczęciami, lekko pochylił się do przodu i zaraz wyprostował. Zmiana planów - i to taka mocno. I albo składał jakąś milionową sekwencję pieczęci, albo zmienił swoje zdanie także co do techniki. W każdym razie - złożył pieczęci i jego sylwetka zniknęła pod ziemią. Tak po prostu. Sytuacja tej dwójki z przodu, która zaczęła się wycofywać, miała się o wiele gorzej. Strzały uderzały w nich jedna za drugą, zmuszając do robienia kroków w tył, ale nie były one pełne gracji i werwy. Dziewczyna, która upadła na kolana, skulona, uniosła się naprawdę szybko. Och, czyżbyś nie docenił dziewczynki z porządnego domu? W jej oczach błyszczała wręcz determinacja. Uniosła dmuchawkę do ust i bańki zalały uliczkę, sunąc dołem w kierunku oponentów - większe od tych maleńkich, które nadal unosiły się w pojedynczych sztukach wokół, większość zostało rozbitych bez żadnego oporu przez twój piasek. Nie były tak szybkie, nie były tak wytrzymałe, ale w końcu dotarły do jednego z obijanych, który przewrócił się na ziemię. Drugi obrywał w dupsko, bo zaczął z krzykiem spieprzać. Tyle było z jego godności shinobi. I mądrze, kto normalny walczył z silniejszym od siebie? Trzy banki osiadły na mężczyźnie - pierwsza załapała jego dłoń z kunai, którym próbował ją od siebie odgonić, zniszczyć - ciężko, przecież twój piasek nadal atakował. Zebrał się na kolana i druga bańka złapała jego stopę. Biedaczyna krzyknął, choć brzmiało to bardziej jak zawodzenie kota, który właśnie stał nad pustą miską, zagłodzony na śmierć. Co z tego, że dopiero co wtrynżolił świeżego świniaka. Trzecia niewinna banieczka osiadła na głowie cwaniaczka. A ten pod ziemią? No ten pod ziemią... kto wie, co się stało z tym pod ziemią. Sam jeden Ahmed chyba. Mężczyzna (nie, nie ten pod ziemią, ten który miał łeb zamknięty w bańce, co wyglądało dość kuriozalnie) nie sprawiał wrażenia, jakby był w czymkolwiek uwięziony - w końcu to tylko bańki, tak? Wystarczy przebić i po krzyku. I ten właśnie mężczyzna wyciągnął do przodu rękę... i padł na ziemię, powalony ostatnim pociskiem, przewracając się na plecy i wolną dłonią łapiąc za szyję, która szybko została ujarzmiona czwartą bańką. Prześmieszna sytuacja... gdyby nie to, że facet zaczął się ewidentnie dusić.
Dziewczyna odetchnęła głęboko i znów się pochyliła, opuszczając dmuchawkę, by złapać się za ramię. Kunai utkwił niebezpiecznie blisko jej kręgosłupa, wbił się dość mocno w jej drobne ciało.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1884
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Tensa » 24 lut 2018, o 16:03

7/15
Misja D dla Shina


Pech, zwykły pech, wynikający z losowego spotkania przypadkowych strażników, ale czy na pewno? Zwykle pozory mylą, lecz jak było w tym przypadku? Może zdarzenia, na pierwszy rzut oka niczym ze sobą nie połączone, tak naprawdę były elementami jakiejś większej całości, której jeszcze nie dostrzegał? Bo przecież aresztowanego, jak sama nazwa z resztą wskazuje prowadzi się do aresztu, a kto normalny umieszcza takowy budynek w czarnym dystrykcie? Miejscu zamieszkiwanym przez wszelakiej maści męty społeczne? W sumie, na pozór głupie rozwiązanie nie byłoby takie złe, wszelkich podejrzanych z miejsca, gdzie tacy ludzie panowali nie trzeba byłoby transportować ich, aż do samych koszar, co znacznie ułatwiało sprawę. Pomimo, że turniej wciąż trwał w najlepsze, a turystów z odległego kontynentu wciąż nie ubywało, tutaj było jakby pusto. Ludzie, którzy spoglądali w waszą stronę wyglądali na rdzennych mieszkańców wysp, na ciebie patrzyli z politowaniem, a na strażników z pogardą i nie ukrywaną wrogością.
-Niczego nie próbuj - warknął Hoshigaki, gdy skręcaliście w kolejną, wąską uliczkę, śmierdzącą piżmem i innymi trudniejszymi do rozróżnienia emm... "rzeczami". Nie spędziliście wiele czasu w tej bocznej uliczce, przed drzwiami, jednymi z wielu wychodzących na te uliczkę, stał barczysty, blady wyspiarz. Podeszliście do niego.
-Jest. - powiedział, krótko Hozuuki. Jego towarzysz siedział cicho i patrzył na to wszystko jakby ze wstydem.
-Właź. - powiedział barczysty otwierając drzwi. Hozuuki lekko popchnął Cię w ich stronę. Pozostało tylko jedno pytanie... w coś ty się wpakował?
Tensa
 

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shin » 24 lut 2018, o 23:29

8/15
Misja rangi D

Chłopak nie łudził się, że źle trafił, gdy strażnicy poprowadzili go wprost do Czarnego dystryktu. Nie było w tym logiki. Na czas festiwalu powinni byli zadbać o stróżówki w każdym zakątku miasta, a tym bardziej w dzielnicy w której robi się tak tłoczno, jak w Szarym Dystrykcie. Nie miał bladego pojęcia dlaczego wiodą go tak długą drogę, skoro musieli być przygotowani na przyjęcie nieproszonych gości i ich szybkie unieszkodliwienie. Wątpliwości w głowie Shina zaczynały się piętrzyć niczym góra w taki sposób, że gdyby nagle z niej wyskoczyły to zrobiłyby makietę drugiej Hanamury, a jeszcze nieco by ich zostało. Chłopak wzdrygnął się, ale strażnik natychmiast to zauważył i napomniał go. Wyglądało też na to, że zbliżali się do celu podróży.
Powiedział krótkie "jest", pomyślał chłopak. "Jest". Jakby go oczekiwali. Strażnicy w czasie festiwalu mieli pewnie ważniejsze rzeczy do roboty niż patrzenie, czy jakiś młodzik pije alkohol, nie mogli go więc szpiegować. A jednak wyglądało na to, że miejsce do którego go zawieźli właśnie na niego czekało. Blady wyspiarz, który go wpuścił na strażnika nie wyglądał, więc to raczej nie koszary. Strażnicy mimo wszystko byli silniejsi od niego... ale Hoozuki zdawał się mieć wyrzuty sumienia. Młody Kami podjął szybką decyzję.
- A kiedy spojrzysz w taflę wody, zadaj sobie pytanie, kim teraz jesteś - powiedział. Była to jedna z wyuczonych formułek, której nauczył go dziadek. Jako wpływowy człowiek musiał umieć przemówić do ludzi, a to było jedno ze zdań, które wypowiadał, kiedy ktoś robił coś, co napełniało go wątpliwościami. Zazwyczaj wywoływało przemyślenia i zmianę decyzji, ale wyspiarze... a cholera ich wie. Shin nabrał podłego, śmierdzącego powietrza w płuca i wszedł do budynku, rozglądając się dookoła i szykując na najgorsze.
Shin
 

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kuroi Kuma » 25 lut 2018, o 15:05

//Dużo się tu nas zrobiło :D
Brzdęk - jak daleko za nim była ściana? Czy kunai dołączy do Ahmeda i razem z nim założy nową rodzinę? A może jednak zostaną tylko przyjaciółmi i nic między nimi nie zaiskrzy? Może jednak połączy ich węzeł przedmiotów nieożywionych i spędzą w tej alejce resztę swojego pięknego, nic nie znaczącego życia. Kuroi zaś wolał podziałać nad swoim żywotem i trzymać się go usilnie niczym samowystarczalna kobieta swojego kota i wypuścił ogrom piaskowych pocisków. Te ruszyły na wrogów, którzy obrywali co chwila nie mogąc za bardzo się ruszyć. Gorzej było jednak z ostatnim z nich - bo ten składający pieczęcie po prostu się schował pod ziemią, co nie oznaczało zbyt dobrych wieści. Przynajmniej dwójka z nich się oddala, co daje mu i dziewczynie trochę czasu. A ta jednak postanowiła być przydatna i zaczęła dmuchać bańki... serio? Kuroi wiedział, że nie są to normalne bańki mydlane, ale też nie widział w jaki sposób miałyby im teraz pomóc. Zupełnie jakby dziewczyna chciała, by umarli ze śmiechu, albo zajęli się przebijaniem tego cholerstwa niczym małe dzieci. Puściła je jednak dołem, by piasek nadal mógł bombardować oponentów - może w ten sposób mieli lepszy widok i mogli je sobie przebijać?
Coś jednak zdziałały - nie wiedział do końca co, nie wiedział co zrobiły, bo niby w jaki sposób miałby się tego dowiedzieć? Może dostali też takiego kopa jak on sam? Z tą różnicą, że jego "dopadła" malutka bańka, a tą dwójkę trochę większe. Dupa będzie boleć przez dłuższy czas pewnie, ale wracając do rzeczywistości, bo to ona tutaj jest ważna. Przeciwnicy zostali obezwładnieni przez bańki, co wyglądało dosyć niecodziennie. Dziewczyna jednak została zraniona przez kunai i trzeba była działać. Pozostawał jeszcze jeden wróg dosyć niebezpiecznie blisko, bo tuż pod ziemią. Postanowił nie ciągnąć tego dłużej, potrzebowali chwili by dowiedzieć się o co tutaj chodzi. Nie zamierzał ryzykować życiem, skoro nawet nie ma bladego pojęcia czemu. Od tego zależało teraz większość. Wytworzył więc na szybko kolejną chmurkę z piasku - tym razem pod dziewczyną i sam na nią wskoczył. Teraz wystarczyło tylko odfrunąć w stronę zachodzącego słońca, prawda? No nie zupełnie. Jeżeli tamta dwójka jeszcze dychała, to postanowił wyrzucić w ich stronę po jednym z kunai - nie mogąc się bronić rękoma najszybciej byłoby, gdyby trafił w szyję i tym samym zakończył ich żywota. Przebije bankę, ale to akurat mały koszt, ale dziewczyna pewnie nie ma nieograniczonego zasięgu tych baniek. Skoro te robią takie cuda, to pewnie podchodzą pod jego kontrolę piachu, czyż nie? Dopiero po tym ruszył razem z nią z dala od tego miejsca, jak najdalej się tylko dało. Trochę piachu po sobie zostawi, trudno się mówi, żyje się dalej.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1073
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Tensa » 26 lut 2018, o 20:50

9/15
Misja D dla Shina


Niepewny strażnik, może nie wiedzący czy robi dobrze? A może wiedział, że robi źle? Właściwie to nie wiadomo dlaczego miał dylemat. Pracował, po prostu pracował. Słowa Shina za pewne będą towarzyszyć mu jeszcze przez długi czas, ale nawet jeśli coś w nim się łamało starał się tego nie pokazać. Jedynie oczy, zwierciadło duszy mówiły prawdę. Mimo tego krótkiego zawahania pozwolili Ci wejść do środka, zostawiając na pastwę tego co czekało za drzwiami. "Rekin" zamienił jeszcze kilka słów z tym przy drzwiach, ale nie słyszałeś tego, jedynie jakiś zniekształcony szept dochodzący zza drewnianych drzwi. Stałeś pośrodku niewielkiego pustego pomieszczenia, które gdyby jakoś je urządzić mogłoby robić za salon, o dziwo nie było tu okien, docierał do ciebie swąd z ulicy i jakiś dziwny, słodki zapach, którego za cholerę nie potrafiłeś rozpoznać. W takich chwilach, czas wydłuża się niemiłosiernie, a fakt, że musiałeś czekać kilka minut, które zdawały się wiecznością, nie był wesoły. Po tym czasie do pomieszczenia przez drzwi znajdujące się vis á vis tych, którymi dostałeś się do środka, do pustostanu wszedł przeciętnej postury, chociaż nieco wyższy od ciebie maksymalnie dwudziestoletni chłopak.
-Szef chce Cię widzieć. - powiedział, zdenerwowanym, a może nawet przestraszonym głosem i gestem nakazał ci iść za sobą. Weszliście do niewielkiego pomieszczenia o kształcie kwadratu, w kątach stało trzech strażników, a chłopak który cię "wprowadził" zajął ostatnie miejsce. Na środku przy okrągłym stole siedział okutany w czerń mężczyzna, płaszcz, chusta, kaptur, ciężko było powiedzieć o nim cokolwiek. Krótkim gestem nakazał Ci usiąść po przeciwnej stronie stołu, przy którym stały jeszcze trzy wolne krzesła.
-Może z łaski swojej powiesz mi co tu robisz. - powiedział chłodnym, przepełnionym "jadem" głosem.
Tensa
 

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shikarui » 26 lut 2018, o 22:21

Mówili o nim "King" w mieście Świętej Wieży.
Obrazek
19/30


Piasek zawrócił, porozbijany na ulicy, mokry i brudny - fujka! Usmaruje całą gurdę, jak do niego wróci, no ale nic. Tak to jest, jak się łazi po jakichś brudnych, zapyziałych dzielnicach, zamiast zostać w swoim słonecznym kraju kuwecianym. A tak? Deszcz, mokro, zimno, jeszcze piasek brudny. Meeh. Ale właśnie - powrót do rzeczywistości, skupiamy się na obecnych problemach. A problemy były dwa - ranna dziewczyna i koleś, który se dał susa pod ziemię i teraz robił pod ziemią podziemne rzeczy. Pewnie takie, które robią krety - zasadzają się na grządkę magnolii i siup! Magnolii nie ma, a wczoraj sadzona była! Tą magnolią pewnie byłbyś albo ty, albo dziewczyna. Albo oboje na raz? Cholera wie, jak to podziemne cholerstwo działało. Jak zostało wspomniane - piasek bardzo grzecznie i bardzo szybko powrócił, przywołany twoim rozkazem, podsuwając się pod ciało szatynki, gdzie stworzyłeś platformę na tyle szeroką, by unieść was obu. Bez problemu, nie takie rzeczy się już z piaskiem przecież wyrabiało!
- Co do... - Dziewczyna odchyliła się lekko, oderwała dłonie od ziemi i od siebie samej, bo jedną opierała się na glebie, klęcząc. Oj mamuśka będzie niezadowolona, że pobrudziła sobie świeże ubranko. Jej odruch wskazywał na to, że gotowa była uciekać i to przed twoją własną techniką, ale proces myślowy albo nie został zakończony, albo właśnie zakończył się w tempie błyskawicznym. Dwa plus dwa to cztery, ty plus piasek to... pomoc? No nie koniecznie. Głupia myśl, że może jednak z nimi współpracowałeś... Uniosła na ciebie spojrzenie - i wtedy razem się unieśliście. Przyzwyczajona do latania w powietrzu nie zareagowała paniką - w końcu ona latała w czymś cieniutkim i przeźroczystym, więc przy tym ta platforma była kwintesencją stabilności.
Wyciągnąłeś kunaie i rzuciłeś najpierw w pierwszego, potem drugiego jeszcze-nie-trupa-ale-już-trupa. I wiesz co? Trafiłeś! I to bezproblemowo. Krzyki mężczyzn topiły się w uliczce, kiedy obijał ich piasek i teraz zatonęły w nich całkowicie. Zamilkli. Bańki popękały, a dziewczyna, która wpatrywała się z napięciem w dół odetchnęła i rozluźniła się, pochylając głowę. Uratowałeś jej dupsko, co tu dużo mówić.
- Dzięki... Dziękuję. - Zacisnęła powieki i na chwilę zamarła w bezruchu. Szum powietrza zagłuszał szum miasta. Czy to jednak był szum jej własnej krwi w uszach?
Wyglądało na to, że nikt was nie gonił, a po gościu, który zniknął pod ziemią nie było śladu.
- Zabierzesz mnie gdzieś? Spróbuję skołować ci tą obiecają fajkę. - Chciała poprawić włosy i zostawiła na nich trochę krwi. Ta krew zaczynała zdobić każdy kawałek jej ciuchów nie dlatego, że tak mocno krwawiła, bo nie wyciągnęła kunaia, tylko dlatego, że dłonią, którą macała wokół rany, tykała wszystko wokół, chyba nie bardzo zdając sobie sprawy z tego, jak świntuszy.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1884
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shin » 27 lut 2018, o 07:22

10/15
Misja rangi D

Puste pomieszczenia zawsze wywoływały w Shinie... spokój. Fakt bycia sam na sam w miejscu, w którym nic Cię nie rozprasza i nie zwraca twojej uwagi był pocieszny. Gdyby nie to, że ściany były poplamione i w niczym nie przypominały bezpiecznego przybytku, to chłopak mógłby być nawet zadowolony z takiego obrotu spraw. Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, starając się zauważyć jakieś charakterystyczne szczegóły czy wskazówki odnośnie miejsca, do którego go zaprowadzili. Poczuł obrzydliwie słodki zapach, którego nie mógł przyporządkować żadnemu ze znanych sobie substancji. Jakby ktoś na żywo gotował wodę z cukrem, ale tak gęstą, że ciężko było w ogóle pomyśleć, że taka mieszanina była możliwa.
Chłopak nie do końca wiedział, ile czasu tam spędził, ale ta chwila wydawała mu się wiecznością. Tę nieznośną ciszę pustego pokoju przerwał nieco starszy od Shina chłopak, który z pewną dozą zdenerwowania zaprosił go do następnego z pomieszczeń. Cóż, "zaprosił" to słowo nieco na wyrost. Krótko rzekł, że ktoś oczekuje na Shina i usadził go na przygotowanym wcześniej krześle. Po drugiej stronie ujrzał zamaskowanego jegomościa, którego można było bez problemu uznać za wspomnianego wcześniej szefa. Chłopak oddychał miarowo, starając się zachować zimną krew. Czuł, że ma dwie opcje: grać cymbała, którym w istocie był, albo udawać, że wie o co chodzi, a to mogło się wiązać z przykrymi konsekwencjami. Ale czy ktoś mu uwierzy, że został tu wciągnięty podstępem? Pewnym było, że musi uważać na słowa, bo bezmyślność może być opłakana w skutkach.
- Nie za bardzo pana rozumiem. To na pana rozkaz mnie tu przyprowadzono. - powiedział starając się nie pokazywać emocji, przybrać pokerową twarz w trudnej sytuacji. Nie było tu już miejsca na głupią dumę, jedynie suche fakty. Przede wszystkim mieli przewagę liczebną, i to było jego największe zmartwienie, jeśli by go zaatakowali.
Shin
 

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kuroi Kuma » 28 lut 2018, o 18:52

Chociaż fakt faktem nie wiedział w tym dużej potrzeby. Całe to miejsce było podobne - brudne, więc nawet dobrego źródła "czystości" nie było w okolicy. Spojrzał na dziewczynę, w jej oczach widział panikę, chęć ucieczki. Teraz tylko brakowało, by spieprzyła cały ten misterny plan swoim odskokiem czy inną głupotą. Mógł ją zabić dużo wcześniej, dużo prościej, piachu miał przy sobie pod dostatkiem, więc mógł z niego korzystać do woli. Wystarczyło jedno skinięcie palcem i jej żywot zakończyłby się tu i teraz. Tak się jednak nie stało, ruszyli ku górze, z jej ust wydobyło się jedno słowo - krótkie, lecz konkretne. Kuroi skinął głową i nadal obserwował to miejsce, z którego uciekali. Byli w powietrzu, więc łatwo było ich zobaczyć, ale jednocześnie unik też wydawał się prostszy.
-Do usług... - odpowiedział chwilę później, gdy już znaleźli się kawałek od tego całego zamieszania. Pościg chyba zniknął, ale to nie było nic dobrego. Nadal będą ją gonić, a wtedy nie będzie tak kolorowo. Westchnął głęboko i przysiadł sobie na chmurce cały czas obserwując otoczenie. Nie musiał na nią patrzeć, żeby z nią rozmawiać, prawda?
-Czemu nie, tylko najpierw chce wiedzieć o co tu chodzi skoro jestem tego częścią. Raczej nie wybieramy się na wycieczkę krajoznawczą, hm? - popatrzył jak brudzi wszystko we krwi - dziecko, jak nic. Kolejny dzieciak, który ledwo nauczył się używać chakry. Oby tylko nie miał problemów z tym, że wiezie gdzieś na swojej magicznej chmurce jakieś dziecko całe we krwi i to jeszcze do tego własnej. Gestem dłoni wskazał, by się do niego przybliżyła, by zaraz uciąć kawałek bandaża schowanego w torbie. Spojrzał jej w oczy, wiedział że to nie będzie przyjemne, ale jeżeli to się bardziej rozbabrze to nie będzie nic przyjemnego.
-Zaciśnij zęby i postaraj się nie krzyczeć, dobrze? - przytrzymał ręką jej skórę, by zaraz jednym, szybkim ruchem wyciągnąć wbite ostrze. Chwilę później zaczął bandażować to miejsce jednocześnie uciskając ranę zmniejszając upływ krwi. Miał nadzieję, że to wystarczy do zatamowania rany, bo do medyka raczej nie mogli obecnie się udać. Kuroi westchnął głęboko i jeżeli wszystko było dobrze to pozwolił sobie na chwilę spokoju. Cały czas oddalali się od miejsca zagrożenia, chyba że dziewczę powie gdzie się udać to właśnie tam się pokieruje. Oby tylko ta wycieczka nie skończyła się źle i dla niego i dla niej. Skulił się nieco, ten deszcz i zimno dawały się już powoli we znaki. Chyba powrót na pustynie będzie najmądrzejszym co zrobi w najbliższym czasie. Ciepło, przyjemnie i co najważniejsze sucho. A przecież nie było nic lepszego niż właśnie takie miejsce i jeszcze do tego ciekawa książka w ręku.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1073
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shikarui » 1 mar 2018, o 13:32

Mówili o nim "King" w mieście Świętej Wieży.
Obrazek
21/30


Właśnie - dziecko. Ostatniego, czego spodziewamy się po dziecku, które właśnie przeżyło coś naprawdę nieprzyjemnego i obiło sobie kolanko, to spokoju. Jasne, były takie bobasy-twardziele, co ich niewiele ruszało, bo musiały zgrywać silnych - to wszystko dla mamy! Albo babci. Albo tatka. W każdym razie - dziewczyna mimo morza wzbierających emocji, widocznych gołym okiem w jej szeroko otworzonych oczach, starała się zachować jak najwięcej zimnej krwi. Była problemem. Jakby na to nie spojrzeć - była problemem, który ty postanowiłeś osłonić swoimi piaskowymi skrzydełkami i chyba nawet nie liczyłeś na zbyt wiele w zamian, co? Bo co ci mogło takie dziecko dać prócz większej ilości kłopotów? Jak sam to ująłeś - ledwo nauczyła się posługiwać chakrą i już wydawało jej się, że może zwojować świat! Ale to przecież takie... dziecięce. To przywilej wszystkich tych młodych, którzy próbowali wyciągnąć ramiona po coś więcej, tych, co wierzyli jeszcze w swoją nieśmiertelność i w to, że świat może paść im do stóp. Pamiętasz jeszcze to uczucie, staruszku?
Dziewczyna nie odpowiedziała od razu. Speszyła się trochę i nałożyła kaptur na głowę, chowając się w jego cieniu i jednocześnie chowając głowę przed mżawką. Niektóre pytania, chociaż bardzo proste, nie miały wcale łatwych odpowiedzi. Nie dlatego, że zawierały skomplikowane słowa czy trudno je było wyjaśnić, albo wymagały naprawdę długiej historii do opowiedzenia. Czasem było to jedno, proste słowo, ale zbyt mocno gryzące i zacinające nasze gardło, żeby można je było z siebie wykrztusić ot tak. Sęk w tym, że śmiało mogła powiedzieć - uratowałeś jej życie. Nie wszyscy spoglądali Śmierci co dzień w oczy, żeby przywyknąć do jej widoku i zrozumieć, że nie jest czymś szczególnym w tym świecie. Ona wydawała się być kompletnie do widoku Kostuchny nie przyzwyczajona.
- Muszę coś zanieść moim znajomym, ale nie wszystkim się to podoba... - Sporo niewiadomych jak na jedne wytłumaczenia - w dodatku wymruczała je tak, że wiadomym było, że te słowa nie przychodzą jej łatwo. Ale może to przez tą ranę i kunaia w plecach? Nikomu nie mówiło się łatwo z żelastwem w swoim ciele. - Droga prowadziła przez ich teren, więc... chciałam cię prosić o pomoc. - Przynajmniej potrafiła być na tyle szczera, żeby wyznać, że sama by sobie z nimi nie poradziła. Chyba jakieś jednak nadzieje musiała mieć, skoro w ogóle się tego doręczenia podjęła. - Tylko..! Au... Źle poleciałam, bo się za bardzo skupiłam na próbie zgubienia cię. - Typowa kobieta, na końcu i tak obróci kota ogonem.
- Noo... co? - Zerknęła na ciebie, kiedy zacząłeś rwać bandaż. Wyłupiła na ciebie oczy, kiedy się zbliżyłeś i wszystkie włoski jej dęba stanęły. Niestety nie było co mówić o ucieczce, a ona nie miała tyle odwagi. - O nie, nie, nie, nieee... Nieee..![b] - Zacisnęła z całej siły zęby w ostatniej chwili, kiedy ból uderzył pod kopułą jej czaszki i nagły przypływ słabości sprawił, że poleciała niemal całkowicie bezwładnie do przodu, ratując się w ostatniej chwili podparciem zdrowej ręki. Chwilę trwało nim doszła do siebie w czasie, kiedy ty opatrywałeś jej bandaż. Wskazała ci gestem dłoni kierunek.
Kiedy już zbliżaliście się do celu ściągnęła z głowy kaptur. Była nieprzyjemnie blada. Nie było tragicznie, ale raczej takie hardcorowe akcje z latającymi nożami wbijającymi się w ciało nie były dla niej.
- [b]Halo ziomeeczkii..!
- Zawołała słabszym głosem, nachylając się lekko w dół. Parę osób wychynęło spod zadaszenia na niewielkim, zabudowanym dziedzińcu. Trzech mężczyzn, czy też raczej - chłopaków. Żaden z nich nie wyglądał na kogoś powyżej dwudziestu wiosen, a na pewno nie dwudziestu pięciu. I oni już idealnie pasowali do brudnego, Czarnego Dystryktu - i to nie dlatego, że byli brudni. Zakazane mordy, broń przy sobie, ubrania wskazujące na to, że nie wiodło im się dwadzieścia na dziesięć. Taki klimat. Jeden z nich wyciągnął rękę i pomachał. Spoglądali na ciebie nieco nieufnie.
- O tam. - Pokazała ci palcem dziedziniec, gdybyś miał jakiekolwiek wątpliwości.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1884
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kuroi Kuma » 1 mar 2018, o 19:52

Czy pamiętał to uczucie bycia dzieckiem, gdy wszystko wydawało się prostsze? Owszem. Nawet za bardzo i było to właśnie dla niego największą przestrogą. To nie ostrzeżenie kogoś innego, to nie żadna rada, ale własne doświadczenie pokazało mu, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy i to właśnie na niego trzeba uważać. Może dziewczyna musiała coś takiego przeżyć na własnej skórze? Przekonać się że nie zawsze najpierw powinno się działać, a później myśleć. Może kiedyś się dowie, może wręcz przeciwnie. Raczej nie skupiał się na niej za bardzo, przecież zapewne nawet jej już drugi raz nie zobaczy. To spotkanie było tylko swego rodzaju wymianą. Potrzebowała czegoś, a takie coś miał właśnie Kuroi i mógł to zaoferować. Drobna pomoc, która jednak mogła uratować przysłowiowe cztery litery jak można było to zobaczyć.
Może i dziewczę się spieszyło, piaskowy dziadek jednak nie za bardzo. Chciała kryć się przed mrokiem? Pod ich nogami było go aż zanadto. Także zwolnił, dało się to poznać po chmurce, która obecnie była nieco leniwa. Ciekawe czy tam gdzieś na dole pomyślał sobie ktoś, że to własnie z niej pada deszcz zwiastując dalej złą pogodę. Nie byli może aż tak wysoko, ale kto wie, może ktoś dosłownie pod nimi? W końcu jednak zaczęła mówić i od razu mu się nie spodobało. Nuda - zaniesienie czegoś z punktu A do punktu B. Nie za bardzo lubił robić za kuriera, bo musiał uważać na siebie, a przy okazji jeszcze na ładunek. Obecnie takim ładunkiem była chyba ta młoda dziewczyna.
-Mhm - rzucił znowu światłą uwagę, która to rozjaśniała wszelkie tajemnice w tej rozmowie! Ah jakże to było teraz proste i logiczne. To znaczy nie było, dlatego też musiał pociągnąć dalej wątek - Czyli nie mogłaś po prostu polecieć tam na samym początku? Tam byśmy sobie zrobili przerwę na herbatkę i ciasteczka, zamiast teraz wyrywać komuś ostrze z pleców... - był nieco poirytowany, ale cóż. Mleko się rozlało i trzeba było je teraz wytrzeć nawet poświęcając do tego własną koszulę. Za dużego wyboru nie miał, bo jak tu być spokojnym, gdy ktoś widział Ciebie i ma złe skojarzenia? Do tego zabiłeś dwójkę jego ludzi, więc tym bardziej nie nawiąże się między wami moc przyjaźni. Bandaż założony, może i prowizorycznie, ale lepsze to niż nic, prawda? Wskazała mu kierunek, tam też się wybrali z braku laku i sprzeciwu kierującego mistyczną chmurką SonGoku.
Niedługo później mieli dolecieć do celu - jak to przaśnie brzmiało, prawda? Dolecieli, Boeing 737 wylądował bezpiecznie. Spojrzał na tych typa, którzy nie wyglądali na wzorowych obywateli Hanamury. Zniżył lot, by zaraz rozproszyć chmurkę na dziedzińcu. Gdy tylko postawił nogi na bezpiecznym (oby) gruncie, skierował swój wzrok na otoczenie. Gdzie się znajdowali? Niby to była cały czas ta sama dzielnica, ale czy to było daleko od areny, jak wyglądało to miejsce? Zapewne sam by tutaj nie trafił. Ba, nawet pewnie nie miałby zamiaru sądząc po tych, którzy ich tutaj witali z mordą skazańca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1073
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Tensa » 1 mar 2018, o 21:33

11/15
Misja D dla Shina


Spokój, cisza, samotność w pustce pomieszczenia oświetlanego jedynie przez okno dachowe. Czas na przemyślenia, zrozumienie tego co się stało, zaplanowanie tego do czego ma dojść. Ale jakie miał na to szanse? Jak mógłby się domyślić? Chociaż mógł... Shina zaprowadzono do pomieszczenia, gdzie oczekiwał na niego człowiek tak tajemniczy, że aż śmieszny. W swym czarnym płaszczu, wyglądał raczej jak parodia ojca chrzestnego, chcącego za wszelką cenę ukryć swoją tożsamość... jakby się bał? Chociaż jedynie to przesadne ukrywanie się, w bocznej, śmierdzącej alejce i płaszcz mogły przywieść ci to na myśl. Bo on nie zachowuje się jakby się bał, on i jego czterech otaczających cię cyngli, nawet chłopak, który do środka zaprosił cię ze strachem w oczach, teraz był chłodny... Mężczyzna w żaden, przynajmniej dostrzegalny dla ciebie sposób nie zareagował na twoje słowa. Zamyślił się na chwilę.
-Nie o to pytałem, co robisz w Hanamurze? - powtórzył z tym samym jadem... ale teraz jego głos nasycony był irytacją. Widać sądził, że robisz z siebie idiotę... no, ale skąd możesz wiedzieć o co tak naprawdę mu chodzi?
Tensa
 

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shin » 2 mar 2018, o 08:53

12/15
Misja rangi D

Shin zagryzł wargę, przyglądając się mężczyźnie spod na wpół przymkniętych powiek. Wyglądało na to, że nie zamierza on odpuścić i za wszelką cenę pragnie wydusić jakieś informacje, o których Shin nie miał pojęcia. Mijały sekundy, a sytuacja stawała się aż nazbyt dramatyczna. Co się stanie, jeśli będzie szedł w zaparte? To pewnie tylko rozsierdzi zamaskowanego mężczyznę. Myśl, Shin, myśl! Jaką taktykę powinieneś obrać? Czy istnieje sposób, w który mogę tę sytuację wykorzystać?
Nagle w głowie Shina zajaśniała idea, a na jego twarzy pojawił się spokojny, lekki uśmiech. Przecież to wszystko było tylko jedną, wielką grą. Najpierw nie chciał się podporządkować jej zasadom, a potem spróbował odejść od stołu. Obie taktyki zawiodły, więc pozostało mu podążać za zasadami gry, jakiekolwiek by one nie były.
- Myślisz, że mnie przejrzałeś. Że jesteś sprytny - powiedział, rozluźniając mięśnie, a mimo to będąc gotowym na ucieczkę, jeśli istniałaby taka potrzeba - Ale wiesz dobrze, że moje słowa nie są przeznaczone dla ust ochroniarzy - spojrzał na ludzi po swojej lewej i prawej stronie. Z tego, co wyobrażał sobie o półświatku, zaufanie i tajemnice były tutaj wysoce cenione, więc zaoferował obie te wartości: sekret i zaufanie, samemu żerując na nieufności. Jeśli mężczyzna powie, żeby wyszli, Shin będzie kontynuował blef, a jeśli się nie zgodzi, to chłopak pójdzie w zaparte mówiąc, że znalazł się tu przez przypadek i że przyprowadzili go z łapanki skorumpowani strażnicy.
Shin
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości