Czarny Dystrykt

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kuroi Kuma » 12 mar 2018, o 12:26

Jednak mieli bandaż i w sumie dobrze. Wolał nie tracić swoich zapasów, bo to wynagrodzenie było cóż... nikłe. Shinobi nie zarabiał najlepiej biorąc pod uwagę, że kładzie swoje życie na szali. Swoje, swoich towarzyszy i ewentualnych Ahmedów. Kuroi czuł, że dalej nie powinno być już problemów. Przynajmniej miał taką nadzieję, bo los był przewrotny i potrafił wszystko pokrzyżować. Nawet najlepszy plan nie brał pod uwagę wszystkich zmiennych, po prostu się nie dało tego utrzymać w ryzach. Czasem nawet machnięcie skrzydeł motyla mogło wywołać tornado. Wtedy też wszystko sypało się jak domek z kart. Może jednak tym razem mu się poszczęści? Zaczął więc bandażować ranę, materiału było aż nadto, więc nie oszczędzał go. A co, w końcu to nie on płacił prawda? No i życie dziewczyny było najważniejsze, jak mógł pominąć tak istotny fakt! Skinął głową na podziękowanie, bo było tylko formalne. Działał wtedy instynktownie, ratował w pierwszej kolejności swoje cztery litery, tylko że... jakoś tak dziwnie mu było zostawić ją w tej alejce. Za dużo było śmierci, czasem można było ją stanowczo ograniczyć lub nawet zmniejszyć do wymaganego przez naturę minimum. Bandaż leżał prawie jak wykonany przez profesjonalną pigułę! Normalnie Kuma był z siebie tak dumny, że zaplanował wręczenie sobie orderu wielkiego leniwca bandażysty.
Było już ciemno, Hei wskazał mu drogę, którą miał się kierować i chwilę później przywołał swój magiczny środek transportu. Zaniósł tam dziewczynę i położył na plecach. Cały czas spała... gdyby był jakimś zwyrolem to byłaby całkiem dobra okazja do wykorzystania nieprawdaż? Jeszcze poznałby teściową zaraz i tego no... NIE! Poleciał w kierunku wskazanym przez chłopaczka, jednak trasa była całkiem spora. W ciemności trudniej było wypatrzeć budynek, jednak wspomniana willa raczej nie była problemem. Wylądował tuż brzed bramą, no może w pewnej odległości, co by nie nadziać się na broń strażników.
-Mam przesyłkę. Słyszałem, że matka szuka tej dziewczyny i jest jeszcze jakaś nagroda, prawda to? - zapytał się dwójki strzegącej posesję i zniżył lot na tyle, by mogli się jej przyjrzeć. Sprawdzić czy cała, sprawna, nówka sztuka nieśmigana. Czas na powrót do zwykłego życia, zwykłego człowieka, który nie chwali się tym, że jest shinobim. Niewielu wiedziało o tym, co tak naprawdę pokazuje gurda i jakie zdolności przejawia jej właściciel. Było to wygodne, chociaż mało wiarygodne. Czemu los skazał go na taszczenie tego cholerstwa? A może by tak zainwestować w zwój...
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Shikarui » 12 mar 2018, o 13:22

Mówili o nim "King" w mieście Świętej Wieży.
Obrazek
33/30


Strażnicy mieli ten ładny zwyczaj, że najpierw pytali - potem strzelali. Rzeczywiście zdążyło się już zrobić ciemno, nadal była młoda wiosna, więc zmrok zapadał dość szybko, a biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne to podróż nie należała tutaj do najmilszych. Leciałeś wysoko, żeby przypadkiem nie obić się o jakiś z dachów. Przestało mżyć. Cholerna pogoda w końcu dala sobie siana i stwierdziła, że po deszczu pora na powiewy mroźnych wiatrów znad morza, no bo w sumie czemu nie? Skoro wszyscy byli przemoczeni to taki wiaterek jest akurat na złapanie jakiegoś choróbska. Anginy na przykład. Wszyscy lubią anginę. Albo zapalenia zatok. Opatulonej płaszczem dziewczynie, która leciała z tobą, chyba to nie groziło. Naprawdę wyglądała teraz jak aniołek - jak większość drobnych osóbek, która sobie wdzięcznie spala, jeszcze z taką anielską, drobną buźką, która teraz wyglądała tak, jakby całe zło świata ją omijało - i to dzięki tobie! W końcu to ty ograniczyłeś tą śmierć do minimum i to ty teraz bezpiecznie niosłeś ją na chmurce piasku do ziemi obiecanej. Ta część Hanamury była znacznie bardziej odpowiednia dla takich panienek jak ona.
- Stać! Teren prywatny, Pani Osama nie spodziewa się gości. - Odezwał się jeden z nich, wyciągając w twoją stronę rękę w geście "stop". Że się zatrzymałeś faktycznie, obniżając tylko pułap lotu, to nie mieli się o co spinać. Jedynie czujnie cię obserwowali.
W pierwszym momencie strażnicy nie byli pewni, o czym peplasz. Ten, który kazał ci się zatrzymać wyszedł nieco do przodu, o jeden krocze, powoli, mrużąc oczy i wychylając się, żeby przyjrzeć się zawiniątku na chmurce, na której sobie legalnie latałeś. W drugim momencie na jego facjacie pojawił się wyraz zdziwienia. Drgnął, niemal podskoczył. W trzeciej wyprostował się jak struna, spoglądając na ciebie w zdumieniu. Wdzięczne fazy szybkiego kojarzenia faktów, rozpoznawania zaginionej dziewczyny i niemego przyznawania racji, że właśnie jej szukali.
- Tak jest! Proszę za mną! Otwórz bramę. - Strażnik odwrócił się i jego dobry kolega na służbie otworzył bramę tak, żeby spokojnie móc przejść, chociaż ty akurat i tak mogłeś przelecieć. Wyłożona kamieniami dróżka prowadziła prosto do wrót posiadłości. Nikt was po drodze nie zaczepiał, nikt nie zatrzymywał - nie było takiego powodu, skoro... płynąłeś na chmurce za strażnikiem. Ten nie czuł się zbyt komfortowo z tym faktem (chyba), bo co jakiś czas oglądał się za ramię i zerkał na ciebie z dość dziwną miną. Cholera wie, o co mu tak naprawdę chodziło. Zaprowadził cię prosto do posiadłości, gdzie przyjęła cię rzeczywiście matka dziewczyny, wylewnie dziękując, proponując zostanie na kolacji. Kobieta wyglądała tak, jakby kamień jej spadł z serca. Zapłaciła ci twoje obiecane 500 ryo i na tym skończyło się twoje zadanie i przygoda z tymi ludźmi, z którymi już pewnie nigdy nie będziesz miał do czynienia. O ile specjalni nie zaczniesz ich szukać. Dziewczyna została zabrana, służba zaniosła ją w głąb domu, podczas gdy jej matka klęła siarczyście na "nieodpowiednie towarzystwo" i to, co to dziewczę z nimi robiło. Pewnie ją omotali, zmusili, żeby się z nimi szwędała! Taki był jej punkt widzenia. Jak większości rodziców - chronić swoje dziecko przede wszystkim, od zagrożeń fizycznych - i tych mentalnych, które mogłyby je wypaczyć.
Jaki morał z tej opowieści?
Dzieci - dbajcie o swoje Ahmedy, bo nigdy nie wiadomo, który z nich ma kochającą rodzinę!
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kuroi Kuma » 12 mar 2018, o 13:39

Prywatny, tak? O faktycznie... no prawie nie zauważył tego ogrodzenia, strażników, ogromnego domu i w ogóle. Już nawet nie wspominał o tym, że droga prowadząca do posiadłości nie była własnością matki Tenshi, tylko cesarza. Przecież mógł sobie tutaj stać i wystawić im swój piękny, pomarszczony tyłek na widok, a i tak nie mogliby nic zrobić, bo nie są u siebie. Zatrzymał się jednak, bo nie miał powodu, by wchodzić do środka. On tylko tutaj zostawi tą paczuszkę przed wejściem i sobie pójdzie, przecież właściciela nie ma w domu. A zapalone światła? A to tam szczególik. Do rzeczy jednak, bo strażnicy przyjrzeli się swojej chlebodawczyni i chyba poznali, by zaraz otworzyć bramę. Czyli że jednak nie może zostawić tej paczki ani pod drzwiami, ani u sąsiada. No trudno. Wpuścili go jednak do środka i naszła go myśl jak bardzo głupi są Ci ludzie. Nie to żeby mógł ją porwać, a potem wedrzeć się do domu i takie tam. Ale Kuroi dobry człowiek, kradzieży się nie imał, tylko zabójstwa na zlecenie, bo prestiż! Skierował się do wnętrza posiadłości kierując się wybrukowaną drogą. Nawet w jego rodzinnej wiosce takich luksusów nie było, więc szanował mocno.
Potem zobaczył znajomą twarz. Matkę dzieweczki, która wręczyła mu nagrodę. Przyjemna rzecz, chociaż trochę mała. Może by się potargował z właścicielką willi, która ceniła swoją córkę mniej więcej na tym samym poziomie co dwie notki wybuchowe ale... wróciła do domu cała! No i to niby było najważniejsze. Sam Kuroi jednak bez słowa poszedł w kierunku areny, gdzie walki chyba jeszcze trwały. Miał zatrzymać się na chwilę, ale ta chwila oczywiście się przedłużyła. Takie to nieszczęścia!
z/t
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Ame » 16 mar 2018, o 12:41

Jego podstawowym zadaniem było znalezienie brata, gdyż potrzebował kogoś z kim może skonfrontować otaczającą go rzeczywistość oraz sieć zależności, w którą przez przypadek się wrąbał. Przydałby się jakiś challange, bo nie był pewny czy na pewno dotknął tej siatki. Przynajmniej nie chciał jej dotknąć, co powinno już być brane pod uwagę. Nie wiedział gdzie konkretnie znajduję się ten pajac, więc po prostu udał się do najbiedniejszej dzielnicy. Młodszy zawsze miał ciągotki do marginesu, więc istnieje szansa, że gdzieś się tutaj włóczy. Pomijając wątpliwą możliwość spotkania tutaj Kaito, jest to świetne miejsce jeżeli chce zacząć śledztwo w sprawie przemytników. Kto będzie wiedział więcej niż zdradzieckie biedaki z czarnego dystryktu? Miał też pewien sentyment do tego miejsca, zawsze można tutaj przestraszyć jakieś wredne szczeniaki lub polować na spasione szczury. W pewnym sensie ten szczur to najmilsze stworzenie jakie spotkał w Hanamurze. Nie oceniał, rozumiał. Zarówno szczur Ame jak i Ame szczura. Ulice nie były zachęcające. Gołym okiem widać było kto jest kim. Łatwo było rozpoznać gangstera jak i biedaka, który żyje tutaj z konieczności. Głównie po zapachu. Nie zamierzał odwiedzać tutejszych mordowni i domów wątpliwej uciechy i niewątpliwej rzeżączki. Nie jest tutaj w celach rozrywkowych, ale dla obserwatora z boku byłoby to zabawne, że ktoś kto właśnie wyszedł z celi w pierwszej kolejności udał się do dzielnicy znanej z alkoholu i panienek. A jak wiadomo Ame alkohol przemycał. To najbardziej oczywiste miejsce, w którym mógł zacząć poszukiwania. Swoich niedawnych współpracowników zamierzał znaleźć i bez polecenia cesarza. Mieli coś co należało do niego, zasługiwał też na kilka słów wyjaśnienia. Czy Natsume się o tym wszystkim jednak dowie? Czas pokaże. Skierował się do centrum dystryktu i usiadł przy jednym z nielicznych stolików jednego z równie nielicznych tutaj stoisk z jedzeniem. Mimo wszystko festiwal dotarł nawet do tak paskudnego miejsca jak to. Nie zamierzał nic zamawiać, gdyż na rożnie równie dobrze mógł obracać się jego kompan - spasiony szczur. Poprosił po prostu o szklankę wody i delektując się bezsmakową cieczą obserwował przechodniów, licząc na to, że wskazówki same spadną mu z nieba.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 528
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kaito » 16 mar 2018, o 16:15

To, że Kaito ciągnęło do marginesu społecznego oczywiście prawdą nie było. Ba, wręcz wolał tego brudnego, obskurnego i śmierdzącego Czarnego Dystryktu unikać. Raczej przesiadywał w jakichś bocznych, spokojnych alejkach, parku nazwanym jego imieniem albo w centralnej, bogatej części Hanamury, ciesząc się festiwalowymi rozrywkami. Oczywiście na pierwszym miejscu, jak zawsze, znalazło się jedzenie. Chłopak znów zdecydował się zjeść parę mięsnych szaszłyków, a co! Ostatnio sporo zarobił, więc nie musiał narzekać na pustki w portfelu. Mógł sobie pozwolić na napełnienie burczącego brzucha po brzegi, a i Ame nie było nigdzie w pobliżu, więc nikt nie marudził mu z tego tytułu nad uchem.
Właśnie… Ame! Ten idiota naprawdę zapadł się jak kamień w wodę i w głowie młodszego z rodzeństwa zaczynały się już rysować jakieś czarne scenariusze. A co, jeżeli ktoś go napadł? Albo porwał? A może coś nabroił? O, to to…. Wreszcie Kaito wziął pod uwagę możliwość, która miała miejsce w rzeczywistości. Nie był jednak co do niej wcale przekonany, bo równie dobrze z jego starszym bratem mogło stać się wszystko i nic. Może jednak nadal chrapał gdzieś i śnił o swoich największych marzeniach?
Czarnowłosy Kantańczyk przechodził główną częścią Szarego Dystryktu, kiedy dotarł na sam skraj Czarnego Dystryktu. Praktycznie odwracał się w już w innym kierunku, gdy coś naszło go, by wstąpić do dzielnicy rozpusty. Niby nie wierzył, że znajdzie tam Ame, ale z drugiej strony… do tej pory było to jedyne miejsce, poza samą areną, które ominął w swoich poszukiwaniach. Pokręcił więc ze zrezygnowaniem głową, bo wcale nie uśmiechał mu się spacerek wśród ulic pełnych złoczyńców, ale wydawało się także, że nie miał lepszego pomysłu. Jeżeli istniał jakikolwiek cień szansy na znalezienie tutaj brata, to postanowił przełknąć tę łyżkę dziegciu i podjąć pewne ryzyko.
Wystarczyło, że przeszedł parę metrów i już trafił na grupkę dzieciaków znęcających się nad jakimś psem. Szkoda mu się zrobiło zwierzęcia i miał nawet zamiar zareagować, ale na szczęście nie musiał, bo futrzak jakimś cudem wyrwał się z uścisku jednego z jegomościów i pomknął szybciutko uliczką, znikając im z pola widzenia. Gówniarze rozbiegli się i tyle ich tutaj widzieli. Kaito kierował się natomiast dalej w głąb Czarnego Dystryktu, kiedy nagle ujrzał jakiś kramik z jedzeniem i uwaga… swojego starszego braciszka pijącego przy nim szklankę wody.
- Gdzie Ty do cholery się szlajasz?! Szukam Cię po całej Hanamurze! – Powitał Ame niezbyt przyjemnie, uderzając go przy tym całkiem mocno w czerep. Może nie tak, by zrobić mu jakąś krzywdę, ale jednak należało mu się za to wszystko. Przecież Kaito naprawdę się o niego martwił, a ten sobie przesiadywał w dzielnicy, w której można było znaleźć chyba tylko guza? No, i może jeszcze alkohol i zarażające chorobami panienki. Wspaniale. Stoczyłeś się, Ame, i to bardzo.
- Co tu jest grane? – Zapytał już spokojniej, rozglądając się przy tym po okolicy, co wystarczało, by zrozumieć kontekst jego pytania. Szesnastolatek dziwił się po prostu dlaczego starszy Rekin obrał sobie takie dziwne miejsce za cel podróży. No cóż, młodszy Hozuki liczył chociaż na jakieś wyjaśnienia, dlatego wyczekująco spoglądał na swojego braciszka.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Ame » 16 mar 2018, o 17:33

Na horyzoncie nie było widać nic ciekawego, ani śladu czegokolwiek co mogłoby naprowadzić go na ślad niedawnych zleceniodawców. Chęć zemsty i odzyskania swojej własności zaprzątała jego umysł, zaś przeciwieństwem targających nim uczuć był fakt, że siedział sobie spokojnie przy stoliku i popijał mętną wodę z nie do końca czystej szklanki. Nawet woda jest niskiej jakości w takiej biedackiej dzielnicy. Chociaż nie spędził w celi tyle czasu ile wydawało mu się, że spędził, to i tak miał gigantyczne poczucie straty czasu. To wszystko definitywnie będzie kosztowało go kilka gorzej przespanych nocy. Siedziałby tak pewnie jeszcze długo, gdyby nie to, że ktoś zaszedł go od tyłu i pacnął go w tył czaszki. Nie dość, że go zaskoczył i prawie zmusił do zrównania się ze swoim napojem to jeszcze śmiał się na niego wydzierać.
- Chwile mnie nie ma i wielce zmartwiony! To ty mnie zostawiłeś na pastwę jakiegoś kota na szczycie krateru! - jak już ktoś jest tutaj winny to jest to młodszy. Szybkim haustem dopił pozostałą zawartość szklanki i położył puste naczynie na stoliku. Popatrzył krytycznie na Kaito. Przez chwilę wydawało mu się, że jakby zmądrzał, ale to jednak była iluzja. Czy czarnowłosy faktycznie może się przydać podczas poszukiwań? Grunt żeby nie zaszkodził. Nie miał zamiaru chwalić się swoimi "osiągnięciami" przed nim. Nic mu nie powie, dopóki ten go nie przyciśnie. Dlaczego niby miałby podejrzewać, że pośrednio zszedł na drogę przestępczą, prawda? Minie miesiąc zanim wpiszą go do księgi bingo, czyli miał jeszcze dużo czasu, bo dzień w Hanamurze potrafił być jakiś taki długi. Samodzielnie na pewno nie zacznie mówić nic na ten temat, mimo że przydałaby mu się pomoc. Nie wiedział co Kaito się tak bardzo nie podobało, to że nie mógł go znaleźć z oczywistych powodów, czy to że siedzi sobie w tej paskudnej dzielnicy. I trzeba pominąć tutaj fakt, że z jakiegoś powodu młodszy też się tutaj znalazł.
- Nic nie jest grane, tu nie ma filharmonii. - odpowiedział żartobliwie na pytanie brata. Filharmonia w tym miejscu wydawała się dość surrealistycznym obrazem. Widział z wejścia, że młodszy ma do niego kilka pytań, więc postanowił nie uzbrajać się w cierpliwość, tylko przejść od razu do kontrataku.
- Wpadłem w spore kłopoty i musisz mi pomóc! - zrobił zmartwioną minę i smutnym wzrokiem wpatrywał się w czarnowłosego. Kot ze shreka mógłby mu w tym momencie najwyżej wyczyścić buty. Nagle uśmiechnął się lekko i jednocześnie zaczepnie.
- Pożycz kasy na zanbato! - w ten sposób miał nadzieje na to, że Kaito nie będzie podejrzewał, że wpakował się w sytuacje, w którą mądra osoba by się nie wpakowała.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 528
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kaito » 16 mar 2018, o 20:38

Nie miał pojęcia, w jakie bagno wplątał się jego brat, więc spodziewał się raczej jakichś głupich wymówek typu „przesadziłem z sake i zasnąłem w Czarnym Dystrykcie; ukradli mi portfel, a teraz leczę wodą kaca”. Nie sądził, że historia Ame może przybrać jeszcze gorszy obrót. Na razie pozostawał jeszcze w nieświadomości, ale czy takiej błogiej? Tak raczej nie uważał. Z bratem łączyły go w końcu silne więzi i wolał znać prawdę, jakakolwiek by ona nie była. Mógł mu przecież zawsze pomóc, nawet jeśli stało się coś złego. Na razie nie dane mu jednak było poznać rzeczywistego przebiegu zdarzeń, bo niebieskowłosy shinobi zaczął gadać coś o jakimś kocie na szczycie krateru. Cóż, to by akurat pasowało do wersji, w której się upił i kacował w biedackiej dzielnicy.
- Postradałeś zmysły? Co ty w ogóle za pierdoły gadasz? Kot na szczycie krateru… na pewno. A białe myszki może widzisz? – Odburknął jednak już dawno spuścił z tonu. W tym przypadku był chyba jednak bardziej rozbawiony niż zmartwiony. W końcu Ame był cały i zdrowy, a to było najważniejsze. No chyba że ta postać siedząca tutaj była tylko jakąś jego marną podróbką, ale raczej nie… tylko on mógł pierdzielić takie farmazony.
- Ha ha. – Dodał jeszcze, kiedy jego starszy braciszek dodał coś o filharmonii. Ten żart nawet udało mu się jakoś zrozumieć i uznał go za śmieszny, ale nie zamierzał dawać swojemu towarzyszowi aż takiej satysfakcji. Dalej sprawiał wrażenie, jakby mu matkował i dalej był ciekawy, co też takiego się stało, że przez tak długi czas nie mógł na niego wpaść nigdzie w Hanamurze. A nie oszukujmy się, ta osada wcale też taka duża nie była, więc coś tutaj młodszemu śmierdziało.
- Jakie kłopoty? – Zapytał, kiedy Ame wspomniał, że potrzebuje jego pomocy. Wow, rzadko prosił go o jakiekolwiek wsparcie, więc w tych słowach też mu coś nie pasowało. Zaraz po tym chciał pożyczyć od niego kasę na Zanbato i w pewnym sensie było to nawet dowcipne, ale Kaito nadal pozostawał podejrzliwy. Taka próba zmiany tematu wcale nie tłumaczyła tego, gdzie Ame znajdował się przez ostatnie parę godzin.
- Zapomnij, nie oddałeś mi jeszcze kasy za poprzedni miecz, a to podobno ja jestem tym, którego kasa się nie trzyma… – Westchnął ciężko, ale widząc te maślane oczy brata stwierdził, że należy mu się jeszcze parę słów wyjaśnienia. – Poza tym nawet gdybym chciał Ci pożyczyć, to nie mam tyle forsy. – Przyznał się szczerze, bo może i zbierał ostatnio pieniądze na swoje zakupy, ale te niewątpliwie nie kosztowały tyle, co Zanbato. Ostatnim razem czarnowłosy Kantańczyk widział w sklepie cenę tego cacka i musiał przyznać, że nie była to najtańsza przyjemność.
- Poważnie, co się z Tobą działo? Wszystko jest w porządku? – Jeszcze raz postanowił dopytać, obchodząc praktycznie swojego rozmówcę dookoła, sprawdzając czy aby nie jest gdzieś ranny czy coś. Ame zachowywał się przecież jakoś dziwnie… a raczej dziwniej niż zwykle, bo dziwny to on był zawsze.
- I co Cię tak nagle wzięło na to Zanbato? Jeżeli naprawdę wpakowałeś się w jakieś tarapaty, mów prosto z mostu. Jakoś przecież ogarniemy temat. – Starał się także utwierdzić go w przekonaniu, że można mu ufać i że niezależnie od tego, co by powiedział, i tak jest w stanie wyciągnąć do niego pomocną dłoń. W końcu więzy krwi do czegoś zobowiązywały, prawda?
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Ame » 16 mar 2018, o 22:45

Trochę zdziwiło go to, że nie posiedział tutaj nawet godziny, a Kaito jak gdyby nigdy nic wpadł na niego i jeszcze narzeka na to co robi w czarnym dystrykcie. Pije wodę do jasnej cholery, nie przegrał majątku w makao, ani nie przeszedł po wszystkich barach. Ot po prostu siedział sobie przy stoliku i jego świat miał porządek i ład, wszystko było hiphopowe. No nie licząc wiszącej nad nim groźby księgi bingo. I wtedy pojawił się on. Z jakiegoś powodu już wiedział, że Rekin wpakował się w kłopoty i nie miał żadnych oporów żeby próbować wyciągnąć z niego całą prawdę. Nie dał rady zbyć go żadnymi żartami. Zawiódł zarówno ten niezrozumiały jak i ten śmieszny. Ciężko było być artystycznie uzdolnioną osobą z image marudy i perfekcjonisty. Nikt nie rozumiał jego wrażliwości na sny o kotach.
- Zaraz ty zobaczysz białe myszki jak Ci lutnę. - to nie była groźba, lecz stwierdzenie faktu. On tu się starał być zabawny a jak zawsze wychodzi na wariata. Kompletnie nie rozumiał dlaczego nikt nie rozumie jego wspaniałego poczucia humoru. Był dla całego plebsu po prostu za sprytny. Przynajmniej żart o filharmonii trafił na podatny grunt. Szkoda, że jest jak siewca z pewnej słynnej przypowieści. Ziarno jego żartu rzadko pada na dobrą ziemię - ale jak widać to z ziemią był problem a nie z nasionami. Zawiodła nawet jego ostatnia deska ratunku - zmiana tematu na temat mieczy. Tutaj braciak zawsze kapitulował. Zwłaszcza jak chodziło o pieniądze na nowe żelastwo. Czyżby zdradziło go to, że nie dało się znaleźć go w mieście? Przecież zawsze mogli się minąć i krążyć w kółko. Chyba nawet kiedyś słyszał o takiej iluzji. To też wiele by tłumaczyło.
- Ech. Takie z nas biedaki, że moglibyśmy mieszkać w tej dzielnicy na stałe. - podsumował ich brak mozliwości kupienia zanbato. Może i było drogie, ale to ciągle wykonalne w najbliższej przyszłości - zwłaszcza, że to po ludzku musi być fajnie przywalić komuś taką cegłą.
- Dobra, masz mnie - siedziałem w siedzibie straży. Złapali mnie na próbie przemytu alkoholu. - zaczął opowiadać swoją historie. - Nie oceniaj, sam nie jesteś lepszy. Dziwak, który nagle musi sobie coś kupić i nie odpuszcza. Zgadza się - potrzebowałem na zanbato. - podsumował swoje motywacje. - W każdym razie muszę zdobyć informacje na temat gangu, z którym współpracowałem, inaczej... - tutaj wykonał gest, w którym przejechał sobie palcem wskazującym po gardle. Wytłumaczył całokształt dziwnych przypadków w Hanamurze i czekał na reakcje Kaito.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 528
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kaito » 16 mar 2018, o 23:07

Ame mogło się wydawać, że wpadł na niego od razu, skoro parę godzin przesiedział w areszcie, ale Kaito nieźle się nagimnastykował i przeszedł całą Hanamury, zanim pomyślał o tym, by jednak zajrzeć jeszcze do Czarnego Dystryktu. Nawet jeżeli starszy braciszek pił tylko wodę, to jednak nie dało się ukryć, że miejsce wybrał sobie dość dziwne. Nie powinno więc zaskakiwać to, że szesnastolatek nie dał się zbyć żartami i opowieściami o kotach, które nie wiedział, że były tylko snem jego towarzysza.
- Nie przeginaj, kilka godzin łaziłem po mieście jak debil, a Ty zaszyłeś się w takiej dziurze. – Westchnął ciężko, ale w gruncie rzeczy wolał od Ame nie oberwać. Starszy Rekin miał w końcu sporo pary w łapach i faktycznie po takim ciosie, to on mógł zobaczyć fioletowe kocury albo szczurki tańczące kankana. Tych drugich w sumie w tej dzielnicy nawet nie brakowało, choć raczej nie uczęszczały na kurs tańca. Mniejsza o to, starszy z rodzeństwa mógł sobie myśleć co chce, ale po tym jak zwykle spotykali się naprawdę po krótkim czasie, jak i też po tym jak to Kaito przeszukał niemal każdy zakątek osady, jednak nie potrafił zrozumieć, co się takiego wydarzyło. Ich wrodzona telepatia zaczynała szwankować albo to Ame chciał wystrychnąć go na dudka, a wbrew pozorom aż taki naiwny to on wcale nie był!
- Na szczęście nie musimy tutaj mieszkać… w ogóle nie możemy iść w jakieś bardziej przytulne miejsce? – Tym razem to młodszy Hozuki przejął rolę marudy, bo wcale nie podobało mu się siedzenie na uliczce, w której równie dobrze mógł się czaić jakiś morderca. Może i był shinobim, ale nie miał zamiaru świadomie pakować się w jakieś tarapaty – najwyraźniej w przeciwieństwie do swojego brata.
- Żartujesz… – Kaito, kiedy usłyszał, że Ame siedział w siedzibie straży i że złapali go za przemyt alkoholu, pomyślał że ten znowu zaczyna dowcipkować. Po jego minie zrozumiał jednak, że tym razem nie ma mowy o żarcikach. Pokręcił ze zrezygnowaniem głową, bo takiego rozwoju wydarzeń na pewno się nie spodziewał. Sytuacja naprawdę nie wyglądała ciekawie, ale cóż, mogło być gorzej. Niebieskowłosemu mogło się przecież coś stać, a przynajmniej do tej pory nikt nie zdołał mu jeszcze przetrzepać skóry. A raczej zamrozić albo sprawić, że wyparuje, bo z tym przetrzepaniem skóry mogłoby być ciężko.
- Jesteś idiotą. Nie możesz zarobić na ten miecz jak normalny człowiek? Przecież Ci ze sklepu nie ucieknie. – Westchnął głośno, ale nie zamierzał prawić bratu więcej kazań, bo to i tak nie miało w tym momencie sensu. Z tego co Ame powiedział, a także i obrazowo pokazał, nie mieli zbyt dużo czasu, a Kaito nie zamierzał go zostawić z problemem samego.
- No dobra, to od czego zaczynamy, łotrzyku? – Zapytał, pozwalając sobie przy tym zażartować z wątpliwej jakości przeszłości kryminalnej starszego brata. Naprawdę, wstyd w rodzinie, że przytrafiła im się taka czarna owca.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Ame » 16 mar 2018, o 23:45

Nie rozumiał co młodszemu nie podobało mu się w czarnym dystrykcie. Przynajmniej to tutaj było wesoło... no dobra, rozumiał. Tego miejsca zwyczajnie nie da się obronić, jednak w głowie Ame nie wyglądało teraz tak źle. Perspektywa spędzenia roku czasu w lochu dała mu do myślenia i nawet slumsy nie wydawały mu się teraz tak nieprzyjemne. W końcu miał też swoje powody żeby siedzieć w tej najwyżej średniej lokacji. Mimo rozmowy z bratem, cały czas uparcie śledził przechodzących ludzi, z nadzieją, że cokolwiek znajomego lub podejrzanego rzuci mu się w oczy. Nie miał lepszej opcji ani pomysłu, nie licząc tego, że mógłby też zacząć szukać w porcie.
- A jakie miejsce będzie lepsze do znalezienia przemytników niż ta dziura? - wyjaśnił dlaczego siedzi wśród takiego syfu. Hozuki zaczynał tracić cierpliwość zarówno do głupich pytań jak i do braków sukcesów w śledztwie. Chyba czas godzić się ze swoją podobizną w księdze bingo.
- Mieszkać nie musimy, ale zdaję się, że pobędziemy tu jeszcze jakiś czas. Szukaj rudowłosej kobiety o pomarańczowych oczach i czarnowłosego faceta. - jakże ambitne wskazówki. W zasadzie może chodzić o każdego w Hanamurze, ale niczym lepszym nie dysponował. Tak na prawdę sam nie wiedział jak się za to zabrać. Szpieg z niego marny - to trzeba przyznać. Jego jedynym tropem był port i szemrana dzielnica, ale siedzi tu już jakiś czas i nie przyniosło to żadnych efektów. Wtajemniczył Kaito w całą sprawę, może z jego nietypowymi dla ich klanu talentami uda się coś osiągnąć. Głównie to z tego powodu liczył na to, że w końcu się znajdzie.
- Od razu idiota. Prawie mi się udało, gdyby nie głupi błąd mój i zleceniodawcy. - próbował się wytłumaczyć z nieudanej próby zarobienia na chleb. Czy tam zanbato w kolorze chleba.
- Co ja poradzę, że taniej wyszłyby mi zioła niż miecze w tym parszywym kraju. - szczerze żałował braku uzależnienia. Ostatnio nic nie szło po jego myśli i zaczynał wątpić w swoje umiejętności.
- Musimy ich znaleźć, jeżeli nie chcesz zobaczyć mojej mordy w bingo. - podsumował czekające na horyzoncie zagrożenie. - Swoją drogą to zakosili mi monetę. To już sprawa osobista. Jak ich dorwę .. to cóż.. niech im ziemia lekką będzie. - wygłosił w przestrzeń swoje mordercze intencje wobec byłych pracodawców.
- Proponuje zacząć tutaj lub w porcie. Tak na prawdę nic o nich nie wiem. Może ty masz jakis pomysł. Cholerna Sakka, cholerny Arro. - dalej złorzeczył w kierunku przemytników.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 528
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kaito » 17 mar 2018, o 01:54

Zdecydowanie się nie dało – zaplecze wszelkiego rodzaju gówniarstwa, chuliganów, rabusiów, morderców, gwałcicieli i nie wiadomo kogo jeszcze. W dodatku wszędzie było brudno, ściany były obdrapane, śmierdziało okropnie, a po ulicach biegały szczury tak spasłe jak kurczaki na antybiotykach. Naprawdę ciężko było znaleźć gorszą okolicę. Chociaż pewnie Ame miał trochę racji, lepiej było spędzać czas nawet w takich slumsach, byleby na wolności. Kaito zdecydował się więc przegryźć jakoś tę gorycz, starając się tym samym uchronić starszego braciszka od odsiadki. W końcu co by bez niego robił? Nawet jeśli był trochę dziwny, to byłoby bez niego niezwykle nudno.
Widział, że jego towarzysz rozgląda się po przechodzących ulicą ludziach i pewnie sam skoncentrowałby się na obserwowaniu terenu, gdyby nie to, że nie miał na razie pojęcia kogo szukają. Ame póki co przekazał mu tylko szczątkowe informacje, podczas gdy czarnowłosy Kantańczyk czekał na nieco bogatsze wyjaśnienia – no i się wreszcie doczekał. Starszy Rekin wspomniał bowiem coś o duecie składającym się z czarnowłosego faceta i rudowłosej kobiety o pomarańczowych oczach i wbrew pozorom były to całkiem przydatne detale. Może to tylko zbieg okoliczności, ale jednak ślepia o takiej barwie nie były typowe, a opis tej dwójki przywołał w umyśle Kaito wspomnienia z jego ostatniej misji.
- Rude czy czerwone? – Dopytał jeszcze Ame o kolor włosów, choć nie zamierzał akurat tej odpowiedzi traktować jako wyznacznika. Z barwami bywało różnie, bo każdy widział je też trochę inaczej. W sumie lepiej było zapytać o jakieś inne szczegóły.
- Pamiętasz coś jeszcze? Na przykład jak byli ubrani? Jak do siebie mówili? Byli może rodzeństwem? – W zasadzie od razu skierował tor myślenia swojego brata na cechy, które kojarzył z Yadamą i Oe, bo nie wierzył, że to tylko przypadek. Szczególnie zważywszy na to, że ten duet wydawał się dość podejrzany i Kaito praktycznie do samego końca nie wiedział czy ma wierzyć im, czy może panu Nobusawie. Ostatecznie pogodził zwaśnione strony konfliktu, proponując im kompromis, ale różnie z tym rodzeństwem mogło być.
- Nie narzekaj, nie było sensu tak ryzykować. Lepiej się skup na tym cholernym gangu, jeśli nie chcesz skończyć w mamrze. – Zawarczał na brata, bo ten naprawdę nie potrafił sobie wyznaczyć odpowiednio priorytetów. W tym momencie Zanbato stanowiło przecież najmniejszy problem. Kiedyś będzie ich na taki miecz stać, to sobie Ame go kupi. Póki co całkiem zręcznie posługiwał się swoim. To nie miecz, a umiejętności czyniły shinobim, czy jakoś tak.
- Spasuj, mamy ich zlikwidować czy tylko zdobyć informacje? Bo widać, że wyrywność nie wychodzi Ci na dobre. – Dodał jeszcze, kiedy jego starszy brat zaczął odgrażać się swoim wcześniejszym pracodawcom. Kaito domyślił się, że strażnicy postawili mu jakieś ultimatum, ale w gruncie rzeczy nie był pewien do czego go zobowiązywali. Lepiej było jednak nie robić więcej niż trzeba, bo mogli wpakować się tylko w jeszcze większe bagno.
- Czekaj, czekaj… powiedziałeś Arro… i Sakka? Cholera, nie jestem do końca pewien, ale chyba ich poznałem. Wygląd się zgadza, tylko ta Sakka… – Zaczął intensywnie nad czymś rozmyślać. Nobusawa mówił na Arro Yadama, a czarnowłosy Kantańczyk nie był już do końca pewien, co było pseudonimem, a co prawdziwym imieniem.
- Jeżeli mam rację, to Arro to inaczej Yadama, któreś jest ksywką... Chyba Arro. Nie wiem czy Sakka to ta sama osoba, co myślę, ale Yadama był ze swoją siostrą Oe. Miała czerwone włosy i pomarańczowe oczy. W gruncie rzeczy wszystko by do siebie pasowało. – Wyjaśnił bratu skąd wynikają te nieścisłości i dlaczego trudno mu powiedzieć, czy rzeczywiście myślą o tym samym duecie. Ale czy mogło być inaczej? Chyba nasunęło im się zbyt wiele podobieństw, by wierzyć w jakieś przeklęte zrządzenie losu.
- Jeśli to faktycznie oni, to nie wiem gdzie ich szukać, ale wiem gdzie możemy zdobyć o nich jakieś informacje. – Przekazując bratu te dobre wieści, myślał oczywiście o Botanie, kowalu z Szarego Dystryktu. Wydawało się, że znał ich naprawdę dobrze i kto wie… być może nawet jego wersja historii o mieczu i Yoshino była jednak tą prawdziwą, a to rodzeństwu udało się skrzętnie oszukać młodego Hozukiego? No nic, teraz to nie było ważne.
- To co, idziemy tam? – Zaproponował Ame z dziwnym wręcz entuzjazmem. Przecież jego starszemu bratu groziło więzienie, a na jego twarzy znów pojawił się szeroki uśmiech. Najwyraźniej wierzył w ich możliwości i był pewien, że poradzą sobie ze zleconą niebieskowłosemu misją.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 mar 2018, o 16:49

Misja Rangi - C - 1/...

- Rok 384 - Lato - Kaito, Ame Hozuki
- Hanamura -

- Delfin i Rekin -

Obrazek



" Braterskie więzi. Nieoczekiwane poszukiwania! "


Czarny dystrykt nigdy nie był miejscem w którym miałeś ochotę spędzać czas Ame, fakt faktem było to ostatnie miejsce w którym spodziewałeś się spotkać swojego młodszego brata. Poszukiwałeś go długo, przeszło ci nawet przez myśl, że zostawił cię na tym padole i sam wyruszył w świat. Stoisko przy którym usiadłeś pozwoliło ci przyjrzeć się okolicy w której się znalazłeś. Faktycznie, miejsce to było godne pożałowania pełne wątpliwej jakości świadczonych legalnych, bądź też nie, usług. Wiedziałeś jednak czego się po tym miejscu spodziewać dlatego też nie próbowałeś wplątać się w żadne kłopoty. Kłopoty... Miałeś ich na swoich barkach bardzo dużo, do tego dochodziło jeszcze odnalezienie brata, a mimo to nic nie równało się z tym w jakie problemy popadłeś ty, nic z czym wyszedłby on nie równałoby się z siłą tego co ty zgarnąłeś na wasze głowy.

Mimo, że festiwal dobiegał końca wciąż można było dostrzec tu i ówdzie jego pozostałości. Jak to mówią, świat żyje cały czas, a walka nigdy się nie kończy, nawet walka o pieniądze i wpływy, czy to gangsterów z dystryktu, czy zwykłych sklepikarzy chcących powiązać dwa końce w jeden i jakoś przeżyć. Pieniądze, tak, to właśnie one rządziły światem, nie inaczej było też i tutaj, pieniądze stały się źródłem i twoich kłopotów, potrzebowałeś wszystkiego co mogło ci się przydać do wykonania zadania zleconego ci przez cesarza. Kto by się spodziewał, że właśnie on odwiedzi twoją zimną celę... Natsume Yuki, w dzień swojej koronacji znalazł czas dla kogoś takiego jak ty, zwykłego szaraczka, mimo, że posiadasz w sobie krew Hozukich których ma pod swoim władaniem to wciąż jesteś jedną z wielu kropli w oceanie Morskich klifów które od dnia dzisiejszego znajdują się pod jego opieką.

Czym była jego interwencja w twojej sprawie? Pierwszym cesarskim dekretem dla prostego ludu? Czy może ujrzał w tobie coś... Potencjał być może? Czy to właściwie ważne? Wpadłeś i jeśli nie spełnisz jego prośby zostaniesz przestępcą, jaki los czeka wtedy twojego małego brata Kaito czy twoi ziomkowie ci wybaczą, jakie problemy ich czekają? Nie mogłeś dać się ponieść tym wszystkim myślom. Gdy najmniej się tego spodziewałeś na twojej drodze stanęła osoba której poszukiwałeś. Młody Hozuki, twój brat.

Rozprawialiście na temat waszych przygód przez dobre parę godzin. Zaiste mieliście czym się podzielić ponieważ losy was obojga splotły się ponownie, jak braterska więź której nie da się przerwać, potrafiliście się zawsze odnaleźć. Staliście się niczym dwa morskie stworzenia pływające po wodach Hanamury i w chwili w której jedna z nich wydaje zew, druga odpowiada na jej wezwanie. Tym właśnie byliście, młodzi Hozuki. Delfin i Rekin, jak was oznaczyła Sakka. Podczas waszych rozmów doszliście do wniosku, że spotkaliście tą samą dwójkę osób, zadziwiające, może mają z wami wspólnego coś więcej niż tylko interesy? Przecież z jakiegoś powodu odnaleźli was oboje, może to właśnie los z jakiegoś powodu splótł waszą czwórkę? Czas pokażę jak silny jest los, w końcu musicie zająć się waszym wspólnym problemem i tak jak oni odnaleźli wcześniej was, teraz wy musicie odnaleźć ich. Dwójka rodzeństwa, Czerwonowłosa dziewczyna i ostrowłosy chłopak stali się waszym obiektem zainteresowania, gdzie ich jednak znajdziecie? Kowal Nobusawa wydaje się dobrym punktem zaczepienia, w końcu... To on okradł rodzeństwo z umowy jaką podpisali, czy może... To oni oszukali jego? Całą sprawę trzeba zbadać dokładnie ponieważ historia którą przedstawili was obojgu pełna jest plam krwi oraz wyrwanych stron.

Ostatnio edytowano 22 kwi 2018, o 22:02 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 3 razy


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 2980
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Ame » 18 mar 2018, o 20:06

Ame był szczerze zaskoczony. Skąd jego młodszy brat mógł znać dwójkę, która wpuściła go wprost do szamba? No tak. Z tego wszystkiego nie zapytał nawet co ten porabiał w czasie gdy się rozdzielili. Był zbyt przejęty swoimi problemami aby zapytać. Może ciągle był to jakiś przedziwny zbieg okoliczności, lecz nowe doświadczenie mówiło mu, że dalej są w Hanamurze, mieście gdzie normalne rzeczy nie zdarzają się zbyt często. Jeżeli na prawdę spotkali tych samych ludzi na swojej drodze, to Kaito będzie w tym przypadku niż mógł to podejrzewać. Plan z siedzeniem w czarnym dystrykcie od początku był skazany na porażkę, jednak przynajmniej jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności spotkał tu młodszego, który niczym anioł objawił mu sposób znalezienia tamtych papierowych kanalii. Trzeba się upewnić, że chodzi o tych samych rzezimieszków.
- Bardziej czerwone. - odpowiedział krótko na pierwsze pytanie. W jego serduszku zaczęła pojawiać się nowa nadzieja i pokłady energii, co do której wykorzystywał świeżo nabytą nadzieję, że później będzie mógł wykorzystać nowo nabytą energie do spuszczenia tej dwójce porządnego wpierdolu. Im dłużej ta sytuacja trwała tym jego myśli były bardziej poplątane. Chyba nie za dobrze radził sobie z długofalowym stresem.
- Ubrani? Jak ludzie mniej więcej. U Sakki jeden z rękawów był absurdalnie długi. Byli rodzeństwem. - więcej teraz nie pamiętał, za przemilczane informacje serdecznie żałował.
- Nie skończę w mamrze, jak mnie złapią to będę śniardwy. - uśmiechnął się drapieżnie, w końcu wygłosił jeden ze swoich ulubionych, dla nikogo niezrozumiałych żartów.
- Niby zdobyć informacje... - to dziwne, że w tym momencie to Kaito jest od studzenia zapału. Hanamura zmienia ludzi. Wiedział, że nie mógł zostać tam na zawsze, ale siedziba straży na zawsze pozostanie tam, gdzie jest.
- Tak, Arro i Sakka, ale podejrzewam, że to były ich pseudonimy, bo mi też kazali jakiś wybrać. - "Tasak", nawet nie wie skąd przyszło mu to do głowy, ale w sumie to nie brzmiało tak źle. Wszystko wskazuje na to, że to on ma ciągotki do marginesu, które wcześniej zarzucał Kaito. Kto wie, może jeszcze ten pseudonim jeszcze się przyda.
- Nie wiem jakim cudem znasz tych sukinkotów, ale to dobrze. - wyszczerzył zęby na samą myśl, że będzie mógł im dokopać
- Prowadź! - wydał wręcz polecenie w stylu wojskowego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 528
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Kaito » 18 mar 2018, o 20:39

To wszystko rysowało się niezwykle interesująco. Czyżby tajemnicze rodzeństwo tuż po załatwieniu sprawy z kowalem zajęło się przemytem alkoholu? Z jednej strony młodemu Hozukiemu się to jakoś nie kleiło, ale z drugiej opis wyglądu tego duetu się zgadzał, więc nie mógł to być aż taki zbieg okoliczności. Poza tym okazało się, że Ame potwierdził jego przypuszczenia zarówno co do koloru włosów dziewczyny, jak i tego, że ci, którzy wpakowali go w kłopoty byli rodzeństwem. Starszy Rekin może nie przyłożył się do przedstawienia czarnowłosemu Kantańczykowi ubioru Arro i Sakki, jednak ten mały szczegół w postaci wyjątkowo długiego rękawa także wydawał się pomocny. Właśnie taką tunikę, czy coś na jej wzór, nosiła przecież Oe.
- Nie skończysz w mamrze. Ogarniemy to. – Kaito odpowiedział spokojnym tonem, ale żartu swojego brata nie zrozumiał. Cóż, nie wszystkie się po prostu dało, zważywszy na różnorakie dziwactwa charakteryzujące starszego Hozukiego. Szesnastolatek był jednak optymistycznie nastawiony do zadania. Skoro obaj mieli do czynienia z tymi samymi osobami, poszukiwania powinny być bowiem o wiele łatwiejsze. Mogli wymienić się swoją wiedzą, a o resztę dopytać pana Nobusawę, który znał rodzeństwo chyba od dawna. Czarnowłosy zastanawiał się teraz, czy to aby nie jednak rodzeństwo zamordowało Yoshino.
- Skoro tak… to najwyraźniej Arro to Yadama, a Sakka to Oe. Chociaż kto wie, czy to ich prawdziwe imiona, czy jeszcze kolejne pseudonimy. No nic, jakoś ich znajdziemy, a jeśli nie, to przynajmniej prześledzimy całą ich historię. – Mruknął do Ame, starając się dodać mu otuchy. Ten nie wyglądał jednak wcale na aż tak zdenerwowanego albo zmartwionego. Być może jednak Kaito jakoś się przysłużył w podbudowaniu jego motywacji? Inna sprawa, że także postanowił ostudzić wyrywność Ame w kwestii dopadnięcia Arro i Sakki. To prawda, że zwykle to szesnastolatek był bardziej energiczny, ale jednocześnie nie lubił pakować się w tarapaty, a mimo wszystko samo zdobycie informacji wydawało się bezpieczniejsze niż bezpośrednie starcie z rodzeństwem. Z Arro miał okazji już się spiąć, ale nie miał pojęcia jak silna jest jego siostra, a po tym, co mówił jej braciszek, była potężniejsza od niego.
- Długa historia. Pomagałem takiemu kowalowi i Arro przyszedł, chcąc wymusić na nim stworzenie jakiegoś wyjątkowego miecza. On i Sakka mieli niezbędny kruszec, a pan Nobusawa schemat stworzenia broni i umiejętności. – Zaczął tłumaczyć Ame na czym ostatnio polegały jego perypetie. Chciał to zrobić jednocześnie zrozumiale, ale i dość zwięźle, bo nie mieli przecież za dużo czasu. Poza tym zbyt dużą ilość informacji często trudno było przetrawić.
- Ah, a ten schemat to chyba stworzyła Yoshino, jeśli dobrze pamiętam. Tylko kowal mówił, że to Yadama i Oe ją zamordowali, a rodzeństwo, że Nobusawa. Skomplikowana sprawa, co? – Kontynuował swój wywód, starając się przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów. Nie było to jednak takie proste. Wtedy myślał, że już nigdy nie spotka ani mistrza sztuki kowalskiej ani Arro i Sakki. Gdyby zdawał sobie sprawę z tego, że informacje o nich mu się jeszcze przydadzą, pewnie byłby wówczas bardziej skoncentrowany.
- Cholera… ta Oe i jej brat wydawali się raczej mili. Ale kto wie, może jednak mnie oszukali? Myślisz, że to oni mogli zabić Yoshino? – Zapytał Ame wyraźnie zaciekawiony, bo wyglądało na to, że jego starszy brat miał nieco gorsze przejścia z rodzeństwem. Tak czy inaczej, musieli ruszać. Kiedy więc Ame kazał mu prowadzić, uśmiechnął się szeroko i popędził przed siebie z myślą „ruszaj, przygodo!”.
- Pan Nobusawa ma zakład w Szarym Dystrykcie. Chodźmy. – Obaj skierowali się w stronę dzielnicy rzemieślniczej, a Kaito zamierzał poprowadzić ich do podziemnego przybytku prowadzonego przez Botana, a mianowicie Wciśniętego Kowadła.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Czarny Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 mar 2018, o 20:07

Misja Rangi - C - 4/...

- Rok 384 - Lato - Kaito, Ame Hozuki
- Hanamura -

- Delfin i Rekin -

Obrazek



" Polowanie. Brat bratu nie równy! "

Dzielnica czarnego dystryktu była miejscem które chcieliście opuścić jak najszybciej, nie planowaliście dłuższych przesiadek, lub schadzek na tych przygnębiających ulicach. Czy właśnie tak rządził Yuki, wasz wspaniałomyślny cesarz pozwalając na rozkwit tego wszystkiego? Może to jednak on będzie który zaprowadzi porządek wśród niskich i biednych zaraz po tym jak przejął rządy. Czy warto jednak wierzyć wysoko urodzonym biurokratom? Nie było chyba nic co czyniło go lepszym od innych, czy też was, na wyjątkiem silnej chakry która go cechowała, ty Ame wiedziałeś o tym, czułeś ją podczas waszego spotkania.

Wasze rozmowy nie zmieniły kierunku, dalej wymienialiście się cennymi informacji. Z opisów swojego brata Kaito byliście już obydwaj pewni, że mowa o tej samej dwójce. Arro, oraz Sakka, pseudonimy dwójki shinobi których napotkaliście w czasie festiwalu, jakie są jednak szanse, że Yadama, oraz Oe również nie są pseudonimami. Ostrowłosy Arro, z pozoru wojownik, nieco wyciszony jednak z poczuciem humoru, pełen waleczności i jakby się wydawało posiadał swój własny kodeks, mimo, że odrobinę narwany to czy sprawiał wrażenie typowego zbira? Siostra, czerwonowłosa dziewczyna z przydługim rękawem, i odrobinę piegowatymi plamami na twarzy, czy ona całkiem miła, aczkolwiek silna mająca pewnego rodzaju charyzmę, oszukała by małego Kaito tworząc dla siebie drugi wizerunek przed chłopcem? Mimo wielu rzeczy które dla was się wyjaśniły wspólna wymiana informacji doprowadziła do tego, że oboje mieliście masę pytań, pytań na które nie mogliście sobie odpowiedzieć. Jedynym który, jak myśleliście, mógł udzielić wam jakiś informacji był kowal Nobusawa spotkany przez młodego Delfina na mieście, czy jednak jego słowa są warte zaufania?

Ostatecznie spotkanie z kowalem to jedyny trop jaki w tej chwili mieliście dzięki samotnym przygodom młodszego z was. Informacje od kowala mogły być cenne, lecz również mogły być bezużyteczne, jak jednak na to czego się dowiecie zareaguje głowa sprawująca pieczę nad tym miastem, czy zdobyte przez was wiadomości zadowolą Natsume Yukiego? Nie macie ani chwili do stracenia ponieważ na szali jest głowa starszego z was. Co więc zrobisz, Ame? Pójdziesz za radą brata oddając swój los w jego ręce, pozwalając tym razem jemu zagrać pierwsze skrzypce ratując cię z opresji? Co to właściwie oznacza, młodszy brat którym to ponoć ty miałeś się zajmować okazuje się być twoim wybawieniem, jedyną nadzieją oraz sojusznikiem.

Wiedzieliście, że jedynym punktem jest pan Nobusawa, nawet jeśli jego informacje okażą się nic nie warte, to nie macie gdzie się po takowe zwrócić, lepsza taka szansa niż żadna... Ruszyliście więc czym prędzej z zajętych przez was stolików, kierując swoje kroku ku wyjściu z dzielnicy które w założeniu miało doprowadzić was do szarego dystryktu, dzielnicy w której zgiełk prac niemal nigdy nie ustaje, miejsca do którego udają się wszyscy ci chcący uzyskać pracę w rzemiośle, lub też złożyć specjalne zamówienie, Kaito wiedział jakie prawa tam panują, poznał je podczas swojej ostatniej wizyty, czy jednak kowal odniesie się do niego przychylnie? W końcu nie stanął po jego stronie, może jednak taka jest właśnie twoja rola w całej tej drace, upewnić się, że kowal wyśpiewa wszystko co wie, co masz do stracenia, Ame? To w końcu jedynie głowa na twoich ramionach...



- Szary Dystrykt -
Ostatnio edytowano 22 kwi 2018, o 22:02 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 2 razy


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 2980
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość