Szary Dystrykt

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Seinaru » 23 lut 2018, o 15:59

W sumie gdy wspomniała o jego dłoniach, spojrzał na nie. Nie wyglądały na spracowane uczciwym zajęciem. Były wymęczone, trochę starte, trochę zaczerwienione od ognia areny. Czy jednak kiedyś należały one do pasterza, czy zawsze jedynie do wojownika i zabójcy? Chyba najwyższy czas w końcu otrząsnąć się ze złudzeń. Cały ten proces trwał w nim już od jakiegoś czasu, lecz w sumie nikt tak trafnie jeszcze go nie określił. Inna sprawa, że...
- Chyba powoli zaczynam się z tym godzić... - Odpowiedział tępo, ze wzrokiem wciąż wbitym w ziemię.
- Zawsze się powstrzymuję przed tym, żeby gdzieś iść, coś zrobić, wiesz? Ale i tak zawsze kończy się to tak samo. Tak jak teraz... - Dodał trochę nieobecny. Dopiero teraz zaczynał odczuwać na sobie deszcz, a raczej lekką wilgoć mżawki spadającej na głowę, kark i ramiona. Tutaj w karczmie, gdyby miał wybór, pewnie zostałby na swoim miejscu, pewnie nawet nie pozwoliłby jej się przysiąść. Tak to jednak zawsze z nim było. Nigdy nie miał odwagi odmawiać, a później dopiero żałował, gdy inni się cieszyli. Jak bomba z opóźnionym zapłonem.
- To chyba dobrze, że nie dałaś mi wyboru. - Odezwał się znowu po chwili.
Spacerował z nią dalej, starając się jednak nie wypytywać nachalnie o jej romans z malarzem. Do tej pory nie miała żadnych oporów aby opowiadać o tym sama, zatem jeśli będzie chciała podzielić się czymś jeszcze, to na pewno to zrobi.
- I ja potrafię uważnie słuchać? - Mimo, że zawsze chciał być skryty i tajemniczy, to i tak paplał o sobie więcej niż powinien. Dlatego zdziwiła go ocena Kroto, która robiła z niego cierpliwego... milczka?
- To pewnie głupie pytanie, ale pewnie cały ten festiwal i koronacja Cię omija? - Albo raczej to ona omijała całą tą szopkę. Wydawało się, że jest nawet ponad całym tym Cesarzem.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shin » 23 lut 2018, o 19:46

4/15
Ranga D

Strach to wspaniałe uczucie. Pierwotny instynkt samozachowawczy, którego niegdysiejszy człowiek nauczył się słuchać, by przeżyć w otoczeniu różnorakich pułapek i niebezpieczeństw. Zwiększone ciśnienie, przyspieszone bicie serca by dostarczyć tlen do każdej komórki ciała, pozwalając jej na natychmiastowy wysiłek - to właśnie natychmiastowa gotowość do wybrania taktyki "walcz lub uciekaj" powodowała to pobudzenie. Źrenice się powiększyły, strużka potu spłynęła Shinowi po plecach. Ludzie, którzy go zatrzymali byli służbistami i na pewno nie byli kimś, z kogo można sobie dworować. Co więcej z pewnością byli wyszkoleni w sztuce ninja i przewyższali chłopaka niemalże w każdym aspekcie. To nie była kolejna sytuacja, z której można było się wykpić uśmiechem. Chłopak wiedział też, że ludzie z okolic Wysp mają silne powiązanie z wodą, z którą kontakt dla papieru był opłakany w skutkach.
- Nie lubię, gdy się mnie dotyka bez mojego pozwolenia - powiedział Shin i zrobił powolny, ale zdecydowany krok do przodu. W dłoni rekina pozostała teraz ryza papieru, a ciało chłopaka samo zregenerowało się, wytwarzając odpowiednią ilość kartek do odtworzenia utraconej części ciała. Chłopak chciał przede wszystkim pokazać parce, że też posiada umiejętności nawet, jeśli byłaby to marna robota - I nie przypominam sobie, by w ten sposób kogokolwiek zapraszano. A tym bardziej, żeby kogokolwiek obchodził wiek człowieka ze stron, gdzie sake pije się do śniadania - powiedział dosadnie, nie kryjąc swojego przewinienia. Ba! Miał wrażenie, ze nawet próba ukrycia tego, że pił, naraziłaby go na niepotrzebne ryzyko, a wolał za bardzo nie igrać z ogniem. Jego zadaniem było nie odchodzić od tłumu, który stał się jego największym zwolennikiem: póki naokoło znajdowało się mnóstwo potencjalnych świadków, służbiści mieli nieco mniejsze pole manewru - Słucham. O co chodzi? Jak mówiłem, spieszy mi się - spytał, obserwując uważnie obu jegomościów, ale nie chcąc pozwolić im znowu przejąć inicjatywy. Gdyby któryś z nich próbował czego, to chłopak próbuje uniknąć nadchodzącego ciosu wpadając w tłum... tłumu przecież nie zaatakują!


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Tensa » 23 lut 2018, o 20:25

5/15
Misja D dla Shina


Stawianie się straży nie zawsze jest dobrym pomysłem, zwłaszcza jeśli trafiasz na służbistów i nie domyślasz się, że zmiana nastawienia z konfiskaty alkoholu, na zatrzymanie i odprowadzenie do przełożonych nie świadczy o niczym dobrym. No, ale Shin był pewny siebie, ryzykował żeby wykonać swoje zadanie. No, ale miał świadomość, że to nie miejsce i czas na żarty. Motylek postanowił jednak pokazać dwójce mundurowych, że nie obce są mu sztuczki shinobi, czy była to dobra decyzja? Nie, ale skoro już jej dokonał to nie było odwrotu. W oczach dwójki mężczyzn nie było zaskoczenia, jakby spodziewali się, że chłopak może potrafić co nieco, w końcu skoro opierał się zamiast grzecznie pójść z nimi nie było innej opcji. Hoshigaki zmiął kartkę, która pozostała mu w ręce, widać było, że chce odpowiedzieć na pierwsze słowa Shina, jednak Hoozuki, czy też jak się przedstawił Mitsu ucieszył go gestem dłoni, jakby chciał powiedzieć "niech sobie pogada i tak gówno mu to da.". Kami wykorzystał tę chwilę by przeprowadzić ten krótki monolog, tłum który go otaczał... no cóż, co prawda wmieszanie się w niego nie byłoby trudne, jednak grupa gapiów, która zebrała się by obejrzeć całe to przedstawienie mogła to utrudnić. Gdyby nikt nie interweniował, stracił by dwie, może trzy sekundy. Bardzo cenne sekundy. Nawet jeśliby mu się udało to co dalej? Snajperzy z klanu Ranmaru czaili się na każdym dachu, gotowi w każdej chwili mogli upodobnić go do jeża. Podobna do rekina istota wykonała kilka gestów, eksponując niebieskie błony pławne. Wydały się nie bez znaczenia, zważywszy na to, że Hozuuki odpowiedział mu również jednym gestem. Pozwoliło Ci to też ocenić ich szybkość... gdyby składali pieczęci prawdopodobnie w jednej chwili wypuścili by w ciebie kilka wysoko rangowych technik, a ty nie rozpoznałbyś nawet jednej pieczęci... Strażnicy nie zostali wybrani do tej roli bez powodu.
-Chcemy załatwić to spokojnie, stawianie oporu jest jeszcze głupsze, niż wychodzenie ze szpitala zaraz po operacji. To po pierwsze. Po drugie, to nie zaproszenie, a rozkaz, jeśli wolisz dokładniej aresztowanie. I po trzecie, nie interesuje nas jakie prawo panuje tam u was na kontynencie, na terenie cesarstwa należy przestrzegać panującego tutaj prawa. Tak więc, możesz iść z nami po dobroci, spróbować ucieczki, a może nawet walki, ale nasi łucznicy nie pozwolą Ci pożyć za długo. Zrozumiano? To idziemy. - mówił chłodnym głosem strażnik. Liczył, że bez walki udasz się z nimi na krótki spacer, jeśli nie...


jeśli idziesz napisz posta z z/t
Tensa
 

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 lut 2018, o 20:44

Misja Rangi - D->C - 23/30

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Kaito nie miałby większego problemu ze znalezieniem odpowiedniego przedmiotu by wsadzić go do zamka. Szukanie trwało dosłownie kilkanaście minut Ze względu na jego percepcję, oraz szybkość poradził sobie z otwarciem drzwi za pomocą prowizorycznych wytrychów bezproblemowo i po parunastu minutach drzwi stały przed nim otworem. Rekini młodzieniec okazał się na tyle sprawnym włamywaczem, że nawet nie obudził strachliwego grubaska. Samo pomieszczenie przed którym stał posiadało jeszcze dwoje drzwi, obydwa były otwarte, zaplecze to wyglądało jak mieszkanko, małe bo małe, ale własne, prawdopodobnie tutaj Nobusawa sobie pomieszkiwał. Pokój w jakim się znalazłeś przypominał tradycyjny przedpokój, jednak był dosyć szeroki z okazji tuszy właściciela, dalej znajdował się pokój jadalny, a wraz z nim coś na wzór kuchni. W ostatnim pokoju natomiast leżał rozłożony na swym łożu kowal, to właśnie z tego pomieszczenia dobiegały niebotycznie głośne jak się okazało odgłosy chrapania. Przez zamknięte drzwi nie było tego tak słychać, jednak gdy znalazłeś się w jego pokoju zrozumiałeś, że on nikomu by nie dał spać... Może to dlatego mieszka pod ziemią? Ziemia służy za naturalny wygłuszacz, w jego przypadku wymagany obowiązkowo.

Hozuki musiał się teraz zastanowić nad swoim dalszym postępowaniem, oraz sposobem na obudzenie kowala, w końcu zwykłe potrząśnięcie nim i poproszenie o obudzenie się to raczej niezbyt adekwatny sposób na doprowadzenie kogoś do zmysłów w takiej sytuacji, ale może właśnie w ten sposób chłopak zdecyduje się postąpić. Może też zdecyduje się zignorować kowala i zajmie się swoimi sprawami, albo po prostu uzna, że jedynym źródłem informacji jest spotkana wcześniej dwójka shinobich, czy warto jednak stawiać wszystko na jedną kartę? Nobusawa Botan nie był malutkim orzeszkiem do zgryzienia i jeśli wierzyć agresorowi również nie jest święty. Trzeba było coś zrobić, robiło się późno, a jutrzejszy dzień według zapowiedzi miał być pełen wrażeń, czy tak będzie? To wszystko zależy tylko od młodego rekina.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shin » 23 lut 2018, o 21:06

6/15
Misja rangi D

Ze wszystkich plag, zaraz i morów, ze wszystkich ciemnot i zabobonów, ze wszystkich syfów i burdów ulicy Shin najbardziej nienawidził ludzi, którzy zawsze zjawiają się w najbardziej niespodziewanym momencie i utrudniają Ci życie jak tylko mogą, najczęściej w najbardziej bolesny, irytujący i upierdliwy sposób, a jednym z rodzajów takich osób byli właśnie służbiści. Wścibscy, uważający siebie za nietykalnych i przeważający w liczbie, zawsze znajdowali kogoś, do kogo mogli się doczepić, a kto w tym momencie zupełnie nie miał czasu, jak gdyby bandytami byli jedynie spieszący się ludzie.
- Tsk. Tylko barbarzyńcy swoje słowa podszywają groźbą - wypalił, robiąc pierwszy krok w kierunku wskazanym przez jednego ze strażników. Można było powiedzieć wiele o Shinie, że bywał niecierpliwy w chwilach takich jak ta, gdy zależało mu na szybkiej reakcji a ktoś właśnie próbował zabrać mu cenny czas. Tensa czekała na niego, cierpiąc... co on mógł zrobić? Danie się zabić było chyba najgorszą rzeczą, jaką mógł w ogóle zrobić. Chociaż całe jego ciało rwało się do tego, by uciec i jak najszybciej znaleźć te pieprzone leki, to tym razem szedł po prostu ze strażnikami pod pretekstem "nie stawiania oporu". Zaciskał pięści, nie mogąc znieść takiej ujmy na honorze. Grozili mu, potraktowali go jak śmiecia! A teraz prowadzili go jak baranka na rzeź. Poniżenie napędzało jego gniew, który wstrzymywany był ogromnym wysiłkiem przez szkolone latami pod bacznym okiem dziadka opanowaniem. Musi jak najszybciej urosnąć w siłę... już on dopilnuje, żeby pożałowali. Kiedy tylko zdobędzie potęgę, zniszczy ich wszystkich, wybije do nogi, pogrążając wyspy... te myśli, mimo swojej przewrotności, pozwalały zachować Shinowi rozsądek, uspokoić bicie serce i przywrócić oddech, gdy był prowadzony donikąd...



z/t
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shikarui » 23 lut 2018, o 22:44

Śniłam o zbieraniu piór zgubionych przez niebieskie ptaki
Patrząc na opuszczające mnie wspomnienia z jutra.

Obrazek
13/30


Tak się zapadamy, Przyjacielu. Wirując na strunach życia tak, jak łyżwiarz po lśniącej tafli lodu, z poślizgiem, bo łatwiej jechać z górki, niż próbować wspiąć się pod nią. Marzymy, śnimy, żyjemy, a na samym końcu i tak umieramy i z tych marzeń i snów, powiedz, co nam pozostaje? Gdyby chociaż dobry Bóg pozwolił spleść z nich łańcuszek i zawiesić go sobie na szyi, by był nam ozdobą i memento mori. Nie pozwalał. Gdyby chociaż ktoś mógł obejrzeć ten łańcuszek po śmierci, złożony ze wszystkich tych rzeczy, które nigdy nie zostały wypowiedziane i przekazane dalej, chociaż powinny zostać. Przecież zawsze mieliśmy tyle do opowiedzenia. O tej ciężkiej nauce, pamiętasz ją jeszcze? O pocie spływającym po skroniach pod czujnym okiem mentora, surowym spojrzeniem ojca i tym, jak zdzierana była skóra z dłoni aż do krwi, kiedy mocno ściskałeś dłonie na kiju. Techniki nie miały zostać ci w głowie - miały być całym tobą. Miałś nimi przesiąknąć tak, jak przesiąkałeś wiatrem, który wiódł cię zawsze w pola - i ani Ty, ani Ja nie wiemy, czy to dlatego, że cię zwodził i byłeś jak dziecięca kartka na wietrze, czy to właśnie tam prowadziło cię twoje serce - ku wolności. Tak jak dobry był wypoczynek po tym wszystkim i elegancki uśmiech, który przybierała matka, kiedy z ust głowy rodu spływały pochwały. Pamiętasz jeszcze chociaż ich twarze, czy im też pozwoliłeś zaginąć? Rozpruć się na wietrze wśród złotych pól, bo zbyt wiele deszczu już przelano żalu za czyny, których się dopuściłeś i nie potrafiłeś z nich czerpać odpowiedniego szczęścia? Samego siebie wepchnąłeś w cichy zaułek, w którym nie było już żadnych przyjaciół. Byłeś tylko Ty i twoja ucieczka, chociaż ktoś miał cię kiedyś za bardzo dzielnego. To musiało być naprawdę dawno temu... jeszcze zanim zaprzedałeś tą odwagę za własną wygodę. Mówisz, że tak się powinno żyć - bez powinności. Że na równi możesz stać dopiero z drugim człowiekiem, kiedy nie ma między wami zobowiązań, a ja zdradzę ci tajemnicę, skoro już i tak upadłeś tak żałośnie nisko i wiem, że będziesz sunąć tylko w dół, bo nie było tu nikogo, kto by podał ci dłoń. Ja jej nie podam. Widzisz, drogi Przyjacielu, w życiu nie było niczego za darmo. Zabierałeś drugiemu człowiekowi fragment jego samego i ta osoba zabierała fragment ciebie. Za więzi trzeba płacić - zaakceptujesz tą cenę?
- Ciężar innych na twoich ramionach jest zbyt wielki? Jakie słabe muszą być to ramiona... - Wyciągnęła z wolna do ciebie dłoń, tak delikatnym gestem, jak delikatne jest muśnięcie czułych ust na policzku o poranku. Czemu jeszcze nie rozmyła się w mgłę i ciągle tutaj stała? Ona i jej eteryczność, prostota jej świata, który widziałeś w odcieniach tajemnicy. Pewnie taki był. W końcu ona sam przybrała się w jej dźwięki. Jej palce nie sięgnęły celu. Zatrzymały się parę milimetrów przed twoim policzkiem i przesunęła nimi w powietrzu. Wystarczyło się lekko przysunąć, żeby poczuć dotyk jej ciepłych dłoni... musiały być ciepłe. Z jakiegoś powodu wiedziałeś, że na pewno były ciepłe. - Nie bądź niesprawiedliwy, ten wybór należał tylko do ciebie. Byłam drogowskazem, który wybrałeś. Za bardzo mi pochlebiasz, uważając, że decydowałam w czymkolwiek za ciebie.
Ten świat nigdy nie był wystarczająco prosty, Seinaru. Ani dla ciebie, ani dla mnie. Jego książka, w której szukaliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania, była zapisana mętnym atramentem, zbyt wymyślnym pismem i ktoś zapomniał, że nie stawia się znaku na znaku. Czasem tylko mogliśmy odczytać pojedyncze hasła, z których wyciągaliśmy wnioski na przyszłość - i ciągle było nam mało.
- Skąd to zdziwienie? Słuchasz każdego mojego słowa i na każde masz odpowiedź. Czasem szorstką, czasem mało słodką, ale dzięki temu - szczerą. - Staliście na ulicy, chociaż nadal mogliście siedzieć w przydymionej karczmie przesiąkniętej wonią ludzi, tytoniu, żarcia i alkoholu, zbyt taniej, żeby czuć się swobodnie i zbyt swobodnej, żeby czuć się tam tanio. Zwłaszcza, kiedy spotykało się osobę, która przysłaniała twój świat na kilka chwil. Kobieta oderwała od ciebie spojrzenie i ruszyła znów wolnym krokiem wzdłuż ulicy. Wszystko przesiąknięte było cudownym, orzeźwiającym zapachem morza i deszczu - woń znajoma, bo podobnie pachniało Teiz. - Takie wydarzenia nikogo nie omijają. Możesz zamknąć na nie oczy, możesz zatkać na nie uszy i nic o nich nie mówić, ale to nie znaczy, że cię ominą. - Kobieta zapatrzyła się na coś i złapała rąbek twojej szaty na ramieniu, by wskazać ci lekkim skinieniem stoisko z różnymi, ręcznymi wyrobami - prywatny warsztacik miał za plecami. Odgrodzony od deszczu płachtą materiału, przy którym to kręciło się sporo osób - w tym jakiś chłopak, nastolatek, który rozejrzał się dyskretnie i ostrożnie zawinął niewielką, zgrabną figurkę. Złota? Na taką wyglądała. Wsunął ją, ściskają w dłoni, do długiego rękawa, odchodząc płynnie na bok i mieszając się z tłumem - zauważony tylko przez was. Nie wyglądał na takiego, któremu się powodzi. Lekko umorusany, ale w dość przystępnym odzieniu - nie jak większość żebraków, która miała jedynie swoje ciało - nic więcej.
- Zawsze się powstrzymujesz przed tym, by gdzieś iść i coś zrobić. Nie powinieneś potrzebować wróżki na ramieniu, żeby uwierzyć w samego siebie, Pasterzyku. - Uniosła na ciebie spojrzenie. Była niższa prawie o głowę.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1408
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 24 lut 2018, o 15:47

W podziemnym pomieszczeniu znajdowało się mnóstwo sprzętów i narzędzi, co z jednej strony było plusem, bo Kaito nie wierzył, że nie znajdzie tutaj niczego, co mogłoby mu posłużyć za wytrych. Z drugiej jednak trudno było cokolwiek odszukać w tym wszechobecnym bałaganie. Chłopak musiał chwilę poszperać po zakładzie, ale chyba miał dziś trochę szczęścia, bo ostatecznie udało mu się odnaleźć to, czego szukał. Otworzył drzwi bez użycia klucza, niemalże jak rasowy włamywacz, chociaż jak włamywacz wcale się nie czuł. W końcu nie robił tego po to, żeby coś ukraść. Wszelkie jego działania podyktowane były wyłącznie dobrą wolą i pragnieniem usłyszenia, co Nobusawa ma do powiedzenia na temat wcześniejszych wydarzeń. Jasne, mógł go kompletnie zignorować i spotkać się tylko z rodzeństwem, ale chciał jednak zestawić ze sobą obie opowieści. Zdawał sobie przecież sprawę z tego, że ludzie nieraz kłamali, a nawet jeżeli mówili prawdę, to potrafili ją koloryzować tak, żeby bardziej im odpowiadała. Aby jakkolwiek ocenić to, co stało się w zakładzie kowalskim, uważał, że powinien wysłuchać obu stron, a nie tylko jednej z nich.
Kiedy Kantańczyk przekroczył próg, nie spodziewał się, że zobaczy praktycznie całe mieszkanie. Myślał, że za drzwiami znajduje się może jakiś schowek, jedno pomieszczenie stanowiące swego rodzaju dobudówkę do zakładu. Wydawało mu się, że grubasek mieszka gdzieś indziej, z dala od swojego zakładu, bo kto normalny chciałby żyć pod ziemią? Cóż, być może pan Nobusawa był jednak przyzwyczajony do tego rodzaju warunków. Pracował tutaj wiele godzin podczas dnia, dlatego postanowił także jeść i spać w swym podziemnym budynku. Młody Hozuki nie zamierzał go oceniać – on by tak nie potrafił, ale każdy człowiek miał swoje upodobania. Pokój tuż za drzwiami przypominał przedpokój. Gdy Kaito poszedł dalej, dojrzał też coś na wzór pokoju jadalnego, prowizoryczną kuchnię; ostatnie pomieszczenie z kolei robiło za sypialnię i to właśnie stamtąd dochodziły odgłosy chrapania. Chłopak wszedł do środka i zobaczył grubaska, który najpewniej nikomu innemu w pobliżu nie dałby spać. Naprawdę szesnastoletni Kantańczyk nigdy nie słyszał jeszcze tak głośnego chrapania. Zdawało się, że pan Nobusawa wpadł w przeklęcie głęboki sen, a jednak trzeba go było w jakiś sposób obudzić.
Kaito nie chciał być nazbyt brutalny, więc mimo wszystko spróbował najpierw tradycyjnym sposobem – po prostu potrząsnął ramionami mężczyzny i krzyknął mu do ucha, żeby wstawał. Miał nadzieję, że jednak uda mu się obudzić faceta w ten sposób. Gdyby jednak takie działanie nie przyniosło oczekiwanego rezultatu, gotowy był uciec się do bardziej agresywnych środków. No niestety, musiał się dowiedzieć, jaka jest prawda, a poza tym… właściciel Wciśniętego Kowadła zostawił go wcześniej samego z Arro, więc może i należało mu się trochę gorsze traktowanie niż na samym początku znajomości? Młody Hozuki stwierdził, że nie będzie miał w razie czego wyrzutów sumienia. Postanowił więc, gdyby pan Nobusawa się nie obudził, uderzyć go w policzek. Zamierzał jednak włożyć w ten cios jak najmniej siły będzie trzeba, zwiększając ją tylko w zależności od potrzeb. Do siódmej rano było jeszcze trochę czasu, chociaż i tak liczył na to, że jak najszybciej uda mu się uporać z chrapiącym grubaskiem. No i wierzył też w to, że facet zacznie coś sensownego gadać, skoro sam Arro wspomniał o jego mistrzyni i schemacie, który Pan Nobusawa wcześniej nawet mu pokazał. Tu chodziło o jakąś grubszą sprawę i dopóki Kaito nie znał konkretów, nie był w stanie zdecydować, której to stronie powinien udzielić swej pomocnej dłoni. Bo kto wie… być może rzeczywiście chronił nie tego człowieka, którego było trzeba, a rodzeństwo miało też swoją rację?
- Mógłby mi pan wyjaśnić o co chodzi z tym rodzeństwem? - Zdecydował się zapytać, jeżeli udałoby mu się obudzić tego pulchnego nieszczęśnika. Nawet jeśli nie chciał o tym rozmawiać, to chyba jednak w obecnych okolicznościach, skoro już Hozuki został w to wszystko wciągnięty, wypadało odpowiedzieć.
- Mówili coś o pana mistrzyni i o tym schemacie... - Dodał jeszcze, jakby chciał nakierować pana Nobusawę na to,
co chce usłyszeć. Skoro bowiem całe to zamieszanie dotyczyło poniekąd planów dawnej mistrzyni kowala, to jednak i o tym należałoby pewnie coś wspomnieć.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lut 2018, o 16:46

Misja Rangi - D->C - 25/30

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Grubasek sobie smacznie spał gdy ty obmyślałeś plan jak go tutaj obudzić, nie trwało to długo gdy musiałeś jednak przejść do konkretów, szturchanie go i wołanie nie wiele dało, obrócił się jedynie na drugi bok i chrapał mocniej. Jasnym było, że śpi w najlepsze, nawet nie zainteresował się tym co działo się w jego pracowni, a może... Nie chciał się tym zainteresować?
Rekin nie chciał marnować czasu, dlatego też przeszedł do stosowania bardziej bezpośrednich środków ocucających,
Nie ominąłeś faktu w którym grubas mamrotał coś przez sen - yyy Yoshino, wiesz jak bardzo tego pragnę... - Kantańczyk włożył nieco siły w obudzenie mistrza, uderzając go kilkanaście razy w policzek, wtedy też przed przebudzeniem zaczął on dalej mamrotać - Yadama, nie dogadamy się, morderco -


W pewnej chwili otworzył oczy, ku twojemu zdziwieniu szybko się poderwał z łóżka mówiąc - Ha! Już jesteś mała! To już rano? Zapomniałem ci powiedzieć... Ey, skąd ty... Jak się tutaj dostałaś włamywaczko!? Co, Yadama już cię przekabacił na swoją stronę, chodzi o mój cenny schemat? Nie dostaniecie go! Nie zamierzam też wam płacić za kruszec! - Wskoczył na łóżko przyjmując bojową pozę, wyglądało to naprawdę komicznie, gdy tak stał z rękami w pozie gotowej do taijutsu, i nieco podniesioną nogą jak wojownik sumo. Gdyby ktoś z zewnątrz to zobaczył najprawdopodobniej parsknął by śmiechem i nie potrafił by wstać póki grubasek nie zmieni pozycji. Widok godny zapamiętania. - By wykonać ten miecz i tak potrzeba kruszczu... Cholera, przecież oni go mają... Ale poczekaj, poczekaj! Tylko ja mogę go wykonać prócz Yoshino, wiecie o tym! - Zapewniał Nobusawa, dumny ze swoich umiejętności. Zszedł z łóżka zasiadając na pobliskiej poduszce. - Co zrobisz ? - zapytał łapiąc cię swoimi wielkimi łapskami za ręce, jakby oczekując odpowiedzi.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 24 lut 2018, o 17:12

Grubasek smacznie sobie spał i niestety tradycyjny sposób budzenia na niewiele się zdał. Mężczyzna w ogóle nie zorientował się nawet, że Kaito potrząsnął jego ramionami i krzyczał mu do ucha. Chłopak naprawdę nie chciał uciekać się do bicia, ale nie było innej możliwości. Uderzał więc raz po raz w policzek pana Nobusawy, wkładając coraz więcej siły w każdy kolejny cios. Właściciel Wciśniętego Kowadła miał naprawdę twardy sen, bo zaczął tylko coś mruczeć. Dopiero po kilkunastu uderzeniach mężczyzna otworzył oczy i zerwał się z łóżka, jakby co najmniej wybuchł pożar. Na szczęście ognia na próżno było szukać, chociaż dość gwałtowne przywrócenie Botana do rzeczywistości faktycznie mogło nie być dla niego nazbyt przyjemne.
- Otworzyłem drzwi wytrychem, ale żaden ze mnie włamywacz. Jeszcze trochę do rana, ale za dużo czasu nie mamy. I nikt mnie nie przekabacił, chcę poznać prawdę. – Wytłumaczył panu Nobusawie dlaczego wszedł do jego mieszkania bez użycia klucza, a także odpowiedział na zarzut, jakoby już zaczął współpracować z facetem z baru. A zatem miał na imię Yadama… z kolei Yoshino, o której grubasek wspomniał przez sen najpewniej była jego dawną mistrzynią. Tak z kontekstu wywnioskował młody Hozuki, chociaż nie mógł być pewien swoich przypuszczeń. Może lepiej było jednak o to wszystko wypytać?
- Wspomniał pan przez sen o Yoshino. Czy to właśnie pani dawna mistrzyni? I czy to ten Yadama ją zamordował? Z powodu schematu? – Zapytał więc po namyśle, jednak w głowie łączył już sobie pewne fakty. Istniało wysokie prawdopodobieństwo, iż rodzeństwo lub też sam Yadama zabił Yoshino właśnie przez wzgląd na tajemniczy schemat. Wcześniej Kaito o tym nie pomyślał, bo przecież facet z baru usiadł nawet obok tego schematu i spojrzał na niego wyraźnie znudzony. Teoretycznie mógłby go ukraść i poszukać innego kowala, ale pan Nobusawa wspomniał o tym, że jest on jedyną osobą, która może wykonać ten miecz. Kto wie, być może schemat zawierał jakieś uwagi zrozumiałe wyłącznie dla niego? Jeżeli byli z Yoshino blisko, to było to bardzo prawdopodobne. Prowadziłoby to do wniosku, że właściciel Wciśniętego Kowadła jest teraz niejako strażnikiem ich wielkiego sekretu.
- W jaki sposób rodzeństwo zdobyło niezbędny kruszec? I skoro go mają, to co chciałby pan zrobić? No i przede wszystkim co z tym mieczem? Dlaczego nie chce pan od nich kupić materiałów? Boi się pan, że zabiorą miecz, kiedy tylko pan go dokończy? – Starał się dowiedzieć, jaki plan ma sam Nobusawa, który aktualnie przyjął tak komiczną pozę, że nawet Kaito powstrzymywał się od parsknięcia śmiechem. Widać było, że zależało mu na tym schemacie, trudno powiedzieć czy bardziej przez wzgląd na chęci sprawdzenia swoich umiejętności, czy z racji pamięci o samej Yoshino.
- Możemy kupić od nich kruszec, a ja zadbam o to, by wtedy miecz pozostał w pańskich rękach. – Odpowiedział na pytanie pana Nobusawy, kiedy ten złapał go swoimi wielkimi łapskami za ręce. Poza tuszą nie spodziewał się jednak po nim, by wcześniej przyjęta pozycja obronna zdała się na cokolwiek w ewentualnym starciu, czy to z nim, czy z rodzeństwem. Można powiedzieć, że miał w tym momencie dowolność wyboru, ale chciał też pomóc kowalowi. Musiał się jednak dowiedzieć także w jaki sposób rodzeństwo pozyskało kruszec – czy rzeczywiście włożyli w ten proceder sporo wysiłku i należały im się jakieś pieniądze, czy może ukradli go od samej Yoshino? Tylko czy wtedy nie lepiej byłoby im poczekać aż kobieta wykona swe dzieło? Lepiej było ukraść miecz, którego nie mogli wykonać niż sam materiał niezbędny do jego wykucia. To wszystko mu trochę śmierdziało i nie był niczego pewien. Musiał usłyszeć nieco więcej, by podjąć ostateczną decyzję.
- Jeżeli odpowie mi pan na wszystkie moje pytania i będzie pan ze mną współpracował, to jestem w stanie panu pomóc. Nie chce pan zrealizować marzeń swojej dawnej mistrzyni? – Dodał jeszcze słowem otuchy, by przekonać do siebie pana Nobusawę. W końcu sprawa nie dotyczyła jakiegoś nic nie znaczącego sztyletu, ale być może broni o jakości ogólnoświatowej.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lut 2018, o 18:03

Misja Rangi - D->C - 27/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek



Nobusawa starał się zachować czujność, w końcu ktoś wszedł bez pukania do jego domu, nie dziwiło go jednak to, że młodzieniec domaga się odpowiedzi, przecież rodzeństwo, jego rywale wyraźnie mogli namieszać młodzikowi w głowie. Czy jednak mu zaufa?
- Jasne, jasne... Nie włamywacz, to jak tutaj weszłaś? Nie ważne... - Powiedział kował drapiąc się po brodzie. Chwilę później westchnął siedząc już na poduszce. - Tak, to moja dawna mistrzyni, a ta dwójka ją zamordowała! Nie wiem o co im chodziło, pewnie chcieli mieć miecz na swoją wyłączność. To bardzo wyjątkowe ostrze. Uwierz mi, ten miecz jest wart wszelkich trudów które razem przeszliśmy! - Złapał za leżącą na stoliku, zaraz obok poduszki onigiri, nie szczędził czasu i zaczął pałaszować, strasznie przy tym mlaskał i mówił z pełnymi ustami. - Jak je zdobyli, ukradli mi je. Dobrze, że strażnicy ich przegonili gdy próbowali i mnie pozbawić życia. Nie jestem pewien co zrobić, nie wiem czy potrafię wykuć ten miecz - spuścił głowę lekko zasmucony. - Nie wiem czy sobie z tym poradzę, to najtrudniejsza rzecz jaką kiedykolwiek miałem przed oczami. - odparł grubasek podnosząc się z poduszki. - Późno już, przyjdź jutro jeżeli chcesz się jeszcze czegoś nauczyć. - Po wypowiedzeniu tych słów położył się na swoim łóżku popijając karmazynowy płyn w stojącej obok łóżka, na komódce szklance.




Z samego rana byłeś umówiony w Onsenie z Arro, lub jak już wiesz, rzekomym Yadamą. Poranek był dosyć chłodny, a droga do onsena wydawała ci się dłużyć. na pewno w głowie miałeś wiele myśli odnośnie wydarzeń dnia wczorajszego, na pewno byłeś ciekawy jak sytuacja dalej się potoczy. Mimo wszystko stanąłeś przed onsenem, zadziwiająco w okolicy nie kręciło się dzisiaj wiele osób, spostrzegłeś jedynie kilka które kręciły się po okolicy, żadna nie zmierzała do środka. Gdy wkroczyłeś do budynku, a właściwie przekroczyłeś jego próg poczułeś rękę która cię zatrzymuje, mogłeś poczuć uderzenie, jednak wyraźnie było widać, że sprawienie ci bólu nie było celem właściciela dłoni, pojawiła się tuż przed twoim torsem. Obracając się w bok mógłbyś zauważyć ostrowłosego Shinobi którego już znałeś, stał oparty o fragment ściany, wyraźnie to właśnie ciebie oczekiwał. Nie sprawiał wrażenia osoby z wczoraj, nie był jednak gotowy na wejście do gorących źródeł, a z jakiegoś powodu to właśnie tutaj chciał się z tobą spotkać.

- Już jesteś szczylu, pójdziemy do wolnej łaźni - Nie zarumień się tylko, zaśmiał się skinając na chłopaka rekina, skierował się do jednego z punktów w którym można się obmyć - Wiesz jakie są zasady. Przyjdź do koedukacyjnego, poczekam na ciebie. - Wtem ruszył w zaznaczonym przed chwilą przez siebie kierunku, oparł wtedy dłoń na rękojeści swojego tanto a drugą drapał się po swojej głowie swojej głowy.




- Onsen -

z/t


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 25 lut 2018, o 13:59

Pluskali się razem, ochlapując się wzajemnie wodą, co chociaż na chwilę mogło rozluźnić tę ciężką atmosferą wiszącą w powietrzu. Dziewczyna stworzyła w dodatku coś na wzór wodnej zasłony; czyżby posługiwała się właśnie tym żywiołem? Było to prawdopodobne, z drugiej strony mogła to być sztuczka innego rodzaju. Tak czy inaczej Kaito nie miał za bardzo czasu, żeby się nad tym zastanowić, bo siostrzyczka złapała go nagle za policzki, dość mocno, ale nie na tyle, by rzeczywiście wyrządzić mu tym zachowaniem jakąkolwiek krzywdę. Uśmiechnął się nawet, choć po chwili jego twarz przybrała znów poważny i stanowczy wyraz, jako że Sakka zaczęła mówić o interesach, a jej oczy płonęły żarem. Zdawało się, że na co dzień jest naprawdę sympatyczną i troskliwą osobą, ale kiedy trzeba, potrafi nawet uciec się do agresji. Zważywszy też na to, że Arro bardzo na niej polegał, pewnie była od niego silniejsza jako ninja. Ciekawa sprawa.
- W porządku. – Odpowiedział, w duchu będąc bardzo szczęśliwym z tego powodu, iż rodzeństwo postanowiło spróbować dogadać się z Nobusawą. Kolejne zdanie już nie napawało go takim entuzjazmem, ale cóż… skoro powiedział A, to powinien też powiedzieć B, nawet jeżeli wiązało się z tym jakieś ryzyko.
- Nie będzie takiej potrzeby, dopilnujemy go. – Dodał po chwili, bo wcale nie chciał ujrzeć siły płynącej z papierowych umiejętności rodu Kami. Nadal miał nadzieję, że spór uda się zakończyć polubownie i właśnie takiemu rozwiązaniu hołdował.
Sakka jeszcze raz chlapnęła go wodą, a następnie opuściła źródło, udając się do swojego brata, który od razu otulił ją czule ręcznikiem. Kaito poszedł w jej ślady, choć oczywiście okryciem swojego ciała zajął się sam, nie licząc wcale na pomocny gest Arro. Byłoby to przecież nad wyraz niekomfortowe i wcale tego nie chciał. Kiedy rodzeństwo wyszło, Hozuki także opuścił Onsen, po drodze korzystając jeszcze z szatni, aby się nieco osuszyć i ubrać. Po chwili cała trójka stała już pod budynkiem, gotowa do udania się do Wciśniętego Kowadła.

Kaito zastanawiał się jak będzie wyglądała ich wizyta u Nobusawy. Słowa Sakki nie dawały żadnej gwarancji. Równie dobrze mogli tam wparować i go zabić, ale nie było innej możliwości sprawdzenia tego jak po prostu tam pójść. Młody Hozuki postanowił być czujny, ale jednak podążał razem z rodzeństwem do podziemnego budynku, licząc na jak najbardziej pokojowy i spokojny sposób rozwiązania dręczącej wszystkich sytuacji. Z oczu siostrzyczki raczej dobrze patrzyło, wyglądała na zaciekawioną i zatroskaną – nie musiało tak być w rzeczywistości, ale jednak wierzył, że nie ma złych zamiarów.
- Dacie mi chwilę? Wejdę sam, uprzedzę Nobusawę, dzięki czemu uda nam się może uniknąć jakichś scysji. – Zaproponował rodzeństwu, gdy dotarli już pod wejścia do Wciśniętego Kowadła, chociaż niezależnie od ich decyzji, zamierzał i tak zejść po schodkach do zakładu.
- Panie Nobusawa! – Krzyczał od wejścia, żeby ściągnąć na siebie uwagę właściciela. Chciał się do niego jak najbardziej zbliżyć, zdążyć przedstawić mu sytuację zanim on sam, jak i rodzeństwo, rzucą się sobie do gardeł.
- Jestem z Arro i jego siostrą, ale nie dlatego, że jestem przeciwko panu. Rodzeństwo chciałoby się z panem porozumieć, obrać takie rozwiązanie Waszego konfliktu, które nie krzywdziłoby żadnej ze stron. Niech pan ich wysłucha, bardzo proszę. – Wytłumaczył dlaczego przyszedł tutaj razem z jego przeciwnikami i musiał przyznać, że obawiał się trochę reakcji, czy to kowala, czy Arro i Sakki. Nie mógł być przecież niczego pewien, wszyscy mogli mydlić mu oczy. Może zamierzali działać i tak zgodnie z wcześniejszym planem, a tylko udawali, że go słuchają. Chyba jednak nie wymyślił wcale takiego głupiego rozwiązania, więc mimo wszystko liczył na to, że ta trójka pójdzie po rozum do głowy. Wskazał jeszcze gestem dłoni do rodzeństwa, aby weszło w głąb zakładu, gdyby jeszcze tego nie zrobiło. Następnie czekał na rozwój wydarzeń, bo i tak nic innego nie mógł jak na razie zrobić. Najpierw musiał usłyszeć dyskusję pomiędzy rodzeństwem, a Nobusawą, a dopiero po pierwszych słowach mógł ewentualnie zareagować, starać się załagodzić konwersację, gdyby ta poczęła iść w nieodpowiednim kierunku.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lut 2018, o 16:28

Misja Rangi - D->C - 33/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek



Gdy rodzeństwo wraz z młodym rekinem znaleźli się u podstawy zejścia do kowalskiego zakładu przystali na jego słowa oboje, zarówno Sakka jak i ostrowłosy Arro skinęli głową pozwalając mu zejść pierwszemu. Gdy Kaito wkroczył do pracowni swojego nowego mistrza, zobaczył go siedzącego na kowadle z młotkiem w ręku, miał on na sobie skórzaną zbroję, a na głowie mały rondelek który miał mu posłużyć za hełm, w przypadku ewentualnej próby ataku na jego ośrodek myślenia, w sumie na tak małą głowę w porównaniu do jego rąk i reszty ciała pasował na to miejsce idealnie. Gdy tylko spostrzegł młodego Hozukiego krzyknął w jego stronę - Ich? Dlaczego miałbym ich wysłuchać, co? Konfliktu? To są zwykli mordercy, mała, już zapomniałaś co ci mówiłem? Czy ktoś taki jak ja kłamał by? Yadama, Oe? Trzymajcie się z daleka, inaczej naprawdę przyprowadzę tutaj strażników! - Powiedział kowal do schodzącej na dół dwójki.

Ostrowłosy Arro, a właściwie Yadama schodził po schodach pierwszy z dłonią opartą na swoim tanto, nie uśmiechał się, szedł z ponurą miną wsłuchując się w słowa kowala. Sakka, a właściwie Oe, bo tak miała na imię wyciągnęła ze swojej torby kontrakt. Było na nim wyraźnie napisane, że Yoshino zobowiązuje się do wykucia ostrza, na końcu notatki widniał podpis złożony przez Ishiwariego. - Dalej chcesz się nas pozbyć, nawet po tym co uczyniłeś, mnie się już znudziła zabawa w kotka i myszkę z tobą, grubasie -

- Nie będziecie mnie więcej straszyć, wy mordercy, straż, straż! - zaczął się wydzierać kowal, zapomniał jednak chyba, że jego zakład znajduje się pod ziemią, a i wcale nie blisko głównej drogi, co sprawia, że usłyszenie jego krzyków było by nad wyraz problematyczne.

Arro słysząc słowa siostry wyciągnął z pochwy swoje tanto, błysk jakie pozostawiało po sobie specjalnie wykonane ostrze broni układało się na coś przypominające imię, gdy tak poruszał wyciągniętym ostrzem, to po chwili byłeś w stanie dostrzec napis "Ishiwari". stal wykonana do użycia broni nie była zwykłym metalem, może to właśnie ten kruszec którego kowal poszukuje? Arro nie szczędził słów na wiatr, ruszył w kierunku Kowala - To będzie przyjemność -




Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 25 lut 2018, o 17:30

Rodzeństwo na szczęście przystało na jego propozycję i z początku sam zszedł na dół, starając się przekonać kowala niejako do próby ugodowej. Widział, że grubasek przygotował się już na ewentualny atak, bo miał na sobie skórzaną zbroję, a na głowę założył coś w stylu rondla, które miało chyba służyć za hełm. Siedział na kowadle z młotkiem w ręku i zdecydowanie nie wyglądał na takiego, który chciałby się z Arro i Sakką dogadać. Jego słowa potwierdziły zresztą obawy szesnastoletniego Kantańczyka.
- Możecie wiecznie wypominać sobie przeszłość i cały czas się konfliktować, ale czy to pozwoli Wam normalnie żyć? Niech pan pomyśli, panie Nobusawa. Dopóki nie wykuje pan tego miecza, nie zazna pan spokoju. – Nie poddawał się, dalej tłumacząc pulchnemu kowalowi jego sytuację. Rodzeństwo zaczęło już jednak schodzić do podziemi, więc jego zadanie było znacznie utrudnione. Kaito widział, że Arro idzie z dłonią opartą o swoje tanto, z miną poważną, wręcz grobową. Przygotowany był na to, że pan Nobusawa odmówi współpracy. Cholera, ten grubasek chyba naprawdę nie myślał. Odwaliłby dla nich tę przeklętą robotę, to wszyscy by się rozeszli i jakoś by to było. Młodemu Hozukiemu nadal wydawało się, że to kowal zamordował Yoshino i Ishiwariego, a teraz robi z siebie niewiniątko. W końcu słyszał jak rodzeństwo rozmawiało w barze. Wówczas nie musieli przed nikim udawać i kłamać, a jednak wspomnieli coś o tym, że chcieliby, aby Ishiwari był tu nadal z nimi. Raczej mało prawdopodobne było to, że to oni pozbawili go życia. Najpewniej zaś ten, który zabił Ishiwariego, przeniósł do innego świata także i Yoshino.
Kaito zwrócił uwagę na coś jeszcze – kontrakt, który nagle wyciągnęła z torby Oe. Rekin dostrzegł na nim podpisy Yoshino i Ishiwariego. Mistrzyni zobowiązywała się w nim do wykucia miecza dla Ishiwariego. Co prawda cała ta umowa mogła być podrobiona, sporządzona przez rodzeństwo. Ten spór nadal rozchodził się przecież wyłącznie o słowo przeciwko słowu. Komuś jednak młody Hozuki musiał zawierzyć i póki co więcej elementów przemawiało za wersją przedstawioną mu przez rodzeństwo.
Nie do końca spodobało mu się jednak nazbyt agresywne podejście Arro. Facet z baru był naprawdę w gorącej wodzie kąpany. Kowal zaczął krzyczeć o pomoc, o straż, która i tak raczej by nie nadeszła, skoro zakład znajdował się pod ziemią. Nikt nie słyszał Nobusawy, a jedyną osobą, która ewentualnie mogła mu tutaj pomóc był Kaito. Widział jak Yadama wyciąga ze swej pochwy tanto, zauważył także charakterystyczny błysk ostrza, które dziwnie się układało, jakby w imię Ishiwariego. Specyficzna broń, która być może także wykonana była z tego wyjątkowego kruszcu. Tylko czy Arro dostał ją od Ishiwariego, czy może mu ją ukradł? To też nie było pewne.
Tak czy inaczej, kiedy Yadama zaczął szarżować w kierunku pana Nobusawy, Kantańczyk wyszedł mu naprzeciw, starając się zablokować jego tanto za pomocą kunaia. Spojrzał prosto w oczy Arro, prosząc go, by dał mu jeszcze chwilę.
- Oni mają kruszec, pan ma umiejętności. Niech pan wykona dla nich ten miecz. Taka jest umowa i jeżeli pan jej dotrzyma, dadzą panu spokój. – Jeszcze raz starał się przekonać grubaska do tego, by poszedł na ten układ. Chyba było to dla niego i tak najlepsze rozwiązanie, skoro rodzeństwo mogło go zabić, jeśli tylko tego chciało.
- Racja? – Zwrócił się jeszcze w kierunku rodzeństwa, aby to potwierdziło, że taka umowa wchodzi w grę i wtedy pozostawią pana Nobusawę samego sobie. W końcu zależało im przede wszystkim na mieczu, a śmierć kowala i tak nie dawała im żadnych realnych korzyści. Gdyby go zabili, nie mieliby nawet miecza, a jego śmierć i tak nie przywróciłaby do życia ani Ishiwariego, ani Yoshino.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lut 2018, o 17:59

Misja Rangi - D->C - 35/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek



Arro krzyżując swoje ostrze z kunaiem chłopaka przekręcił lekko głową jakby się rozciągając, przez chwilę próbował docisnąć tanto by odsunąć kunaia rekina na bok. Kowal z kolei stał za chłopakiem z podniesiony do góry młotem, gotowym do bloku, zadziwiająco jego pozycja była odpowiednia, byłby w stanie zablokować cios wyprowadzony przez ostrowłosego. - Słuchaj chłopaka - Odezwał się do grubiutkiego mężczyzny z młotem w ręku ostrowłosy Arro. - Przynajmniej jedna sprawa zostanie zakończona, do reszty przejdziemy później - Powiedziała dziewczyna która również stała z kunaiem w dłoni, była gotowa by go rzucić. Opuściła pozę bojową podrzucając sobie w ręku kunai, jej przydługi rękaw cały czas podnosił się i opadał odsłaniając wyrzutnię senbonów za nadgarstkiem. Po ostatecznych słowach chłopaka kowal westchnął - Kuso... Zrobię to dla tych złoczyńców... - Nas nimi nazywasz, żmijo? Zabiłeś 3 osoby z powodu swojej paranoi na temat miecza? - Oboje krzyknęli w kierunku kowala - Skończysz też rozsiewać plotki i powiesz prawdę na temat Yoshino. - Ostrowłosy chłopak odskoczył do tyłu nie opuszczając swojej pozycji bojowej. - Wykuję ten miecz... - Mówiąc to ściągnął rondel z głowy i rzucił nim gdzieś na bok. - Przynieście ten kruszec. - Sakka słysząc słowa kowala rzuciła kunaiem, nie w kowala, a pod jego kowadło. - Szczerość to moja droga ninja, idę po kruszec, jeśli miecz nie spełni oczekiwań ten kunai wyląduje na twoim spasionym gardle - Powiedziała czerwonowłosa opuszczając zakład kowalski schodami prowadzącymi na powierzchnię. - Arro w tej chwili schował swoje tanto, usiadł przy stole, tak jak wcześniej wpatrywał się przez chwilę w znany już wszystkim schemat. - Obyś sobie poradził, to twoja ostatnia szansa -Spojrzał na Nobusawę gniewnie, po chwili jednak rzucił dwojakie spojrzenie w stronę chłopaka, z jednej strony gniewne, a z drugiej żywiące pewną dozę nadziei.

Po kilkudziesięciu dłuższych minutach do zakładu wpadła Sakka niosąc ze sobą worek z kruszcem. Położyła go zaraz przy schodach prowadzących do wejścia na dól. - Tu jest wszystko. Schemat masz, nasze życzenia wobec ostrza też... Jak i resztę. - Arro wtedy udał się w głąb mieszkania Nobusawy, najzwyczajniej w świecie tam poszedł, kowal jedynie lustrował go przez chwilę wzrokiem, jednak nie powiedział nic. Zajmował się przetapianiem kamienia w sztaby specjalnego metalu, kruszec nim się zaczął topić musiał być rozgrzany do bardzo dużej temperatury, wydawało ci się, że wyższej niż gdy ty wykuwałeś swój sztylet. Zadziwiające jest to, że sam metal mienił się lekko niebieskawą poświatą



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2915
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 26 lut 2018, o 01:05

Arro próbował jakoś przebić się przez blok Kaito, choć na szczęście niezbyt skutecznie. Nie udało mu się odsunąć Hozukiego na bok, ponadto nawet gdyby jakoś mu to wyszło, to grubasek także był przygotowany do obrony. Przyjął nawet odpowiednią pozycję, stając z młotkiem jako bronią, i kto wie, czy czasem nie poradziłby sobie nawet i bez pomocy Kantańczyka. Mimo wszystko miał na razie do czynienia wyłącznie z Arro, z obojgiem rodzeństwa mogło być znacznie ciężej, dlatego i tak zdawało się, że lepiej by było, gdyby jakoś się z nimi porozumiał. Yadama, najpewniej widząc, że nie poradzi sobie z blokiem Kaito, przyznał mu rację co do sposobu rozwiązania konfliktu, na co Rekin odetchnął z ulgą. Teraz pozostawała tylko zgoda Nobusawy. Do dyskusji włączyła się także i Sakka, która przygotowana była do rzutu kunaiem, choć na szczęście nie musiała atakować, ponieważ właściciel Wciśniętego Kowadła w końcu zelżał i zgodził się wykuć miecz z kruszca przekazanego mu przez Yadamę i Oe. Co prawda w międzyczasie wywiązała się jeszcze dysjusja pomiędzy rodzeństwem a Nobusawą co do tego, kto jest winny śmierci Ishiwariego, Yoshino i jeszcze jakiejś trzeciej osoby, o której Kaito nie miał pojęcia, natomiast nie miała ona większego znaczenia dla obecnej sprawy. Tak samo zresztą jak i inne sprawy, o których wspomniała siostryczka. Hozuki nie chciał się już w nic wiecej mieszać. Poza tym grubasek nie przyznał się może bezpośreniednio do zbrodni, ale skoro bez większego oporu przystawał teraz na warunki Arro i Sakki, to znaczy że raczej miał coś na sumieniu.
- Wreszcie... - Kaito mruknął bardziej do siebie niż do reszty tu zebranych, kiedy sytuacja w końcu zaczęła się rozwijać po jego myśli. Sakka wyszła na zewnątrz po kruszec, a Nobusawa zobowiązał się do wykucia z niego miecza według schematu sporządzonego przez Yoshino. Arro także się uspokoił, schował swoje tanto i usiadł przy stole, oczekując rezultatów pracy kowala. Teraz wystarczyło dopilnować Nobusawę, aby nie odwalił jakiejś fuszerki i wszystko powinno zakończyć się bez zbędnych ofiar. Spojrzenie Yadamy Kantańczyk wziął sobie jednak do serca i sam także zamierzał zająć się doglądaniem pracy właściciela Wciśniętego Kowadła. Nie chciał przecież za niego beknąć, a co gorsza kopnąć w kalendarz.
W końcu, po około godzinie Sakka przyniosła wór pełen kruszcu, a kowal zajął się jego wytapianiem. Nie zważał nawet na Arro, który najwyraźniej z nudów zrobił sobie wycieczkę po jego mieszkaniu. Nie pojawiły się żadne komplikacje, choć Kaito do samego końca procesu, jakim było wykonanie miecza pilnował pana Nobusawę. Ciekawie było zaś obserwować tę robotę, ponieważ sam kruszec zachowywał się dziwnie i mienił się podczas obróbki niebieską poświatą zupełnie tak jak ostrze należące najpewniej wcześniej do Ishiwariego. Dopiero, gdy Nobusawa ewentualnie skończyłby swój twór, Kaito zamierzał przypieczętować całą tę transakcję pomiędzy kowalem a rodzeństwem.
- To co, jesteście kwita? - Zapytał jeszcze obu stron konfliktu, mając nadzieję, że to już koniec mordobić i waśni. Naprawdę... z natury był pacyfistą i wolał sprawy załatwiać bez użycia siły, jeżeli tylko było to możliwe. Poza tym miał też na głowie swoje sprawy, chciał jeszcze skorzystać z dobrodziejstw festiwalu, skoro ten dobiegał końca. Może i były to myśli prymitywne, trywialne i nieco egoistyczne, ale zdawało mu się, że już i tak wiele zrobił zarówno dla pana Nobusawy, jak i dla rodzeństwa z baru, ponieważ gdyby nie on, cała trójka najpewniej nigdy nie doszłaby do żadnego porozumienia.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość