Szary Dystrykt

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 lut 2018, o 23:41

Misja Rangi - D - 11/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Pomieszczenie wydrążone w ziemi wydaje się całkiem spore, bez problemu pomieściło wszelki potrzebny Nobusawie sprzęt do pracy kowala. Nawet i dla jego grubiutkiego ciała było tam wystarczająco miejsca by bez większego problemu przeskakiwał pomiędzy kowadłem, naczyniem z wodą, oraz piecem i osełką. Gdy tylko skończył, a nie trwało to długo odwrócił się nonszalancko pełen dumy w twoją stronę
- O już jesteś, mała. Bardzo dobrze, bardzo dobrze, mam coś dla ciebie. - Udał się w głąb swojej jaskini, coś tam po drodze mamrotał, po chwili wrócił z czystymi już rękami, niósł na nich fartuch, był on koloru czarnego jednak z jakiegoś powodu nie pachniał on ani węglem ani użytkiem, wyglądał też na całkiem nowiuteńki, mogłeś od niego wyczuć fiołkową woń. Wręczył ci część garderoby, stanął wtedy jak wryty, wystawił kciuk wpatrując się w ciebie przez chwilę i dodał - Będzie pasować, na pewno wejdzie jak ulał! -


Gdy ty się przygotowywałeś do pracy Nobusawa postanowił pokazać ci na czym to wszystko polega przechodząc przez wszystkie etapy wykuwania przedmiotów, a głównie ostrzy, ponieważ w tym się specjalizował. - Patrz teraz - Wziął w dłoń młot i zaczął rozbijać, oraz kształtować rozgrzane wcześniej do czerwoności ostrze na kowadle, nie zajęło mu to dużo czasu, po chwili i tobie pozwolił powtórzyć jego wyczyn. Samo kształtowanie ostrza trwało ładną chwilę i wymagało włożenia w to sporo siły, Nobusawa wiedział co robił gdy przygotowywał na kowadle miecz obosieczny. Dosyć niecodzienny widok, twoim zadaniem z kolei było wykonać coś czego sam chciałbyś używać gdybyś był wojownikiem.

- Najważniejsze to być pewnym tego co się chce osiągnąć, nadać kształt za pomocą myśli, wtedy twoje dłonie sprawią, że metal sam ukształtuje się jak potrzeba, to jest najważniejsze, wielu o tym zapomina! - Westchnął siadając nieco z boku, z założonymi rękami wyraźnie obserwował to co robiłeś, miał cierpliwość i nie miał problemu udzielać ci rad gdy coś szło nie tak. - Moja mistrzyni, to było tak dawno, ta kobieta miała nadludzką siłę wiesz? Moja nie równa się z jej... Nie wspominając o umiejętnościach. - Mówił wpatrując się w schemat kowalski rozłożony na jednym z wolnych blatów nieco oddalonych od gorącej aparatury. Miecz znajdujący się na schemacie wydawał się przypominać zwykłą katanę, jednak nieco się od niej różnił, był wyraźnie dłuższy, a liczne zdobienia tylko dodawały mu uroku.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 22 lut 2018, o 00:02

Mogłoby się wydawać, że pomieszczenie wydrążone w ziemi nie będzie zbyt przestronne, a jednak było to mylne wrażenie. Znalazło się tutaj miejsce na cały sprzęt niezbędny w pracy kowala, a i sam pan Nobusawa poruszał się wszędzie dość swobodnie, nawet pomimo swojej niezaprzeczalnej tuszy. Kaito naprawdę spodobał się ten zakład. No, może poza tą wysoką temperaturą, w której na co dzień z pewnością nie chciałby pracować. W dorywczej robocie mógł wytrzymać, ale dziwił się jak ludzie mogą każdego dnia wstawać wraz z pianiem kogutów i nie dostawać drgawek na samą myśl o takim żarze. W końcu było tu niemalże jak w piekle. Chociaż kto wie, może dało się do tego skwaru ostatecznie przyzwyczaić, jak zresztą do wielu innych rzeczy w życiu.
Kiedy właściciel zakładu ponownie nazwał go „małą”, młody Hozuki pokręcił ze zrezygnowaniem głową, stwierdzając że dla tego człowieka nie ma już żadnego ratunku. No trudno, czyli jednak będzie musiał dzisiaj świecić oczkami i wcielić się w rolę paniusi. Może jednak sytuacja miała swoje plusy, bo kto wie… być może to dzięki temu, że pan Nobusawa miał go za kobietkę, przyniósł mu nowiuśki fartuszek, który pachniał nie węglem i spalenizną, a fiołkami? Kantańczykowi to pasowało, przynajmniej nie był stary i zatęchły, a przede wszystkim nie był to fartuch przesiąknięty potem jakiegoś innego pracownika – to mogłaby być najgorsza ewentualność.
- Ano pewnie, dba się o figurę. – Pozwolił sobie zażartować, kiedy jego pracodawca stwierdził, że fartuch będzie pasował na niego jak ulał. Kaito założył go na siebie, bo nie widział ku temu żadnych przeciwwskazań. Ba, nawet i lepiej, że miał jakiś strój roboczy. Przynajmniej nie upaprze sobie bluzy węglem, pewnie trudno byłoby to potem zmyć.
Już po chwili szesnastoletni chłopak mógł przyglądać się poczynaniom doświadczonego kowala. Facet wziął w rękę młot i zaczął uderzać rozgrzane do czerwoności ostrze, które o dziwo pod naporem jego siły od razu kształtowało się dokładnie tak jak tego zamierzał. Widać było, że grubasek ma w tym wprawę. Zaraz po tym pozwolił spróbować samemu Kaito. Młot może i był ciężki, ale Hozuki przecież nie próżnował na treningach. Uderzał raz po raz w rozżarzony kawał żelaza i szło mu chyba nieźle. Przynajmniej jak na pierwszy raz. Z pewnością jednak nie uzyskiwał tak precyzyjnych kształtów jak sam pan Nobusawa.
- Poza myślami potrzeba chyba jednak trochę doświadczenia. – Westchnął, spoglądając na zaczątki swego dzieła. Nie dało się ukryć, że nie było ono tak idealne jak to, które wychodziło spod palców mistrza. Potrafił przecież wykuć miecz obosieczny! Ostatnim razem, kiedy Kaito odwiedził sklep z wyposażeniem, widział cenę takiego ekwipunku i musiał przyznać, że taki biznes był niezwykle intratny. Może jednak trzeba było zostać w życiu kowalem, a nie wiecznie narażonym na niebezpieczeństwo shinobim?
Rekin musiał się jednak zastanowić nad tym, co rzeczywiście chciał wykuć, czego chciałby użyć w walce. Przypomniały mu się te wszystkie krótkie tanto i sztylety, jakie widział na regałach w sklepie i wreszcie opracował plan działania. Uderzał to w jedną, to w drugą stronę niezwykle plastycznego materiału. Kto by pomyślał, że po rozgrzaniu będzie niemalże jak modelina! Chłopak starał się wykuć sztylet i chociaż na pewno popełniał jakieś błędy, tak czerpał wszystkie rady pulchnego towarzysza, by wykonać swe dzieło jak najstaranniej. Cholera, a może nauczy się tutaj wykuć jakiś nowy miecz dla Ame? No tak… tylko nie miał swojego zakładu – i cały misterny plan w…
- A widzi pan, nie można lekceważyć kobiet. Może była poza tym kunoichi? – Włączył się w rozmowę, dopytując o mistrzynię pana Nobusawy. Cóż, skoro mężczyzna sam zagaił, to znaczy, że prawdopodobnie odczuwał potrzebę porozmawiania z kimś na tego rodzaju tematy. Kaito miał z kolei dobre serce i nawet jeżeli mógłby mieć kowalowi parę rzeczy do zarzucenia, to mimo wszystko chciał mu się jakoś za te lekcje odwdzięczyć.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 lut 2018, o 00:43

Misja Rangi - D - 13/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Rosły kowal obserwował poczynania młodzieńca z uwagą, zależało mu by młody coś z tej lekcji załapał. Może kiedyś się mu przyda, a on odwdzięczy się kiedyś w przyszłości? Albo ona, tak jak mu się cały czas wydawało.
- Kunoichi? Nie wiem, nie wykluczone, że wcześniej była. Naprawdę była utalentowana, jednak... Nie udało jej się zebrać materiałów na wykonanie tego ostrza - wskazał na schemat leżący na stole. - Widzisz, by wykonać ten miecz potrzebne są specjalne składniki, nigdy nie udało się jej ich pozyskać we własnym zakresie. -

Nobusawa wydawał się przejęty całą sytuacją, jego zmarszczone czoło, oraz zaciśnięta pięść sugerowała pewne przywiązanie, lub też chęć spełnienia marzenia. Rozmowa którą prowadził Rekin z kowalem nie trwała jednak długo. Z zewnątrz zaczęły docierać do dwójki znajdującej się pod ziemią głosy.

- Oi, Nobusawa, powiedzieliśmy ci, że dzisiaj Ciebie odwiedzimy, nie oszukasz nas głupcze, dobrze wiesz w co wchodziłeś i z kim, przecież na tym ci zależało! Wychodź! Iku zo! - Odzywał się głos z zewnątrz, mógłbyś przysiąc, że już go gdzieś słyszałeś. Zastanawiające jest to o co tutaj chodzi, co to za człowiek i czego on chce od grubawego kowala? Czyżby kowal uwikłał się w jakieś ciemne interesy? W tej chwili, właściwie zaraz po usłyszeniu głosu mężczyzny z zewnątrz, Nobusawa ruszył do jednego z pomieszczeń wewnątrz swojej samotni, zamknął drzwi za sobą nie zważając na młodego chłopaka rekina. Powiedział całkiem spokojnie, chociaż nie trudnym było zgadnąć, że to jedynie maska mająca na celu udawać, że wszystko jest w porządku - Wyjdę jak sobie pójdą, zrób coś, jesteś młoda, zaczaruj go swoim wdziękiem jak zaczarowałaś mnie! - Po tym Nobusawa przestał się odzywać z za zamkniętych drzwi.

Nie trwało to długo i odgrażający się mężczyzna wkroczył do pomieszczenia w którym się znajdowałeś. Rozejrzał się po pomieszczeniu, zatrzymał wzrok na tobie, skupił go wpatrując się w ciebie chwilę. - To teraz Nobusawa zatrudnia takich szczyli? A zawsze mówił, że nie będzie miał czeladnika, co z niego za dureń. - W mężczyźnie mogłeś rozpoznać shinobiego którego minąłeś wcześniej w barze, jego ubiór się nie zmienił prócz tego, że dodatkowo tym razem miał na dłoniach jeszcze rękawice, jego włosy w dalszym ciągu były czarne i nastroszone przewiązane przepaską koloru czerwonego. Kamizelka którą miał na sobie nie miała żadnego loga, znaku mogącego sugerować skąd on jest. Mężczyzna wydawał się czuć tutaj jak u siebie, rozgościł się zasiadając przy jednym ze stołów, a dokładnie tym na którym leżał schemat ostrza wspominanego wcześniej przez kowala. Facet wpatrywał się weń chwilę z wyraźnym znudzeniem w jego posturze i zachowaniu.



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 22 lut 2018, o 01:00

Kaito chłonął wszystkie rady jak gąbka, nawet jeśli w rzeczywistości nie myślał o pracy w zakładzie kowalskim na stałe. Czasem może marudził, że mógłby wieść spokojniejsze życie, ale w gruncie rzeczy zawsze chciał być ninja. Mimo wszystko lubił się uczyć, zyskiwać nowe umiejętności czy doświadczenia. Nieważne czy było to wykuwanie mieczy, patrolowanie ulic, czy może kelnerowanie. Każde zlecenie dawało mu wiele frajdy, satysfakcji, a także samozaparcia i motywacji do dalszego rozwoju.
- Oh, to… trochę smutne. – Mruknął w odpowiedzi na historię pana Nobusawy, zerkając kątem oka na schemat, z którego i tak niewiele rozumiał. Skoro nawet mistrzyni tego grubaska nie wykonała nigdy swego dzieła, to co miał powiedzieć on, typowy nowicjusz? Musiałby dłużej siedzieć w tym fachu, żeby cokolwiek zakumać. Tak czy inaczej, życzył swojemu pracodawcy, by ten kiedyś spełnił marzenie swojej byłej szefowej. Ciekawy był przy tym czy łączyły ich także relacje pozazawodowe, skoro pan Nobusawa wypowiadał się o niej tak pozytywnie. Poza tym ta zaciśnięta pięść… coś między nimi musiało się wydarzyć, a Hozuki skrzętnie wyłapywał takie z pozoru nic nie znaczące gesty!
- Może to pan kiedyś wykona ten miecz? – Bardziej stwierdził niż zapytał, aby dodać swojemu towarzyszowi rozmówcy. Nawet jeżeli uważał go za kobietkę, to gość był w porządku i należało mu się odpowiednie traktowanie.
Niestety ktoś postanowił przerwać ich ckliwą rozmowę, a do wnętrza samotni pana Nobusawy dotarł z zewnątrz jakiś głos. Czego by nie powiedzieć o samym tonie, słowa nie wskazywały wcale na przyjazny stosunek nieznajomego. No właśnie, nieznajomego? Kantańczykowi wydawało się, że skądś kojarzy ten głos, ale nie mógł sobie niestety przypomnieć skąd. Czyżby kowal miał jakieś problemy z tutejszym światkiem przestępczym? Cóż, dalsza akcja potoczyła się nad wyraz szybko. Pan Nobusawa ukrył się w jakimś innym pomieszczeniu, zamykając za sobą drzwi, i liczył chyba na to, że Kaito jakoś załagodzi sytuację. Świetnie, gdyby naprawdę był dziewczyną, to może rzeczywiście udałoby mu się zakręcić tyłkiem i udawać głupią idiotkę. Może to by jakoś zadziałało. Przecież tyle razy widział jak dorosłe osobniki płci brzydszej, najczęściej jeszcze spasłe jak świniaki i obleśne, reagowały na kocie ruchy ślicznotek. Niestety jednak kobietą nie był, a co za tym idzie, postanowił postawić na swoje inne atuty – wyszkolenie jako shinobi.
W końcu mężczyzna wszedł do środka i rozejrzał się po całym pomieszczeniu, ostatecznie zatrzymując wzrok na młodym Hozukim. Czarnowłosy chłopak mógłby pewnie i uciec, ale honor, jak i pewna doza sympatii, jaką darzył pana Nobusawę, nie pozwalały mu na podjęcie tak niechlubnej decyzji.
- Może i szczyl, ale taki, który chętnie skopie ci tyłek, jeżeli tylko zajdzie taka potrzeba. – Rekin wyszczerzył swoje kły, spoglądając na gościa spod byka. Wiedział, że skądś go kojarzy! To ten typek z baru, więc pewnie gdzieś w pobliżu kręciła się także i jego panna. Super, jeszcze tego duetu mu tutaj brakowało.
- Nie mam pojęcia czego od niego chcesz, ale lepiej stąd śmigaj, bo pożałujesz, że twoja noga w ogóle tutaj postała. – Dodał jeszcze bardziej stanowczym tonem, ale wydawało się, że agresor ma go kompletnie gdzieś. Cóż, być może należało uciec się do bardziej brutalnych środków i pokazać kto jest królem w tej dżungli. Kaito jednak jakoś zdołał się powstrzymać i na razie próbował jeszcze załatwić sprawę polubownie. Postanowił także nie wspominać na razie o kobiecie towarzyszącej jego wątpliwej jakości rozmówcy w barze. Nie chciał się zdradzać z tym, że kojarzy ich mordy i przewiduje bliską obecność jeszcze drugiej postaci.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 lut 2018, o 04:59

Misja Rangi - D - 15/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Zacząłeś całkiem agresywnie, nic dziwnego, w końcu miałeś swój honor a facet wyraźnie zaczął wchodzić ci na odcisk, tym bardziej, że wydawało by się, kowalowi zrobił to już dawno, a może to kowal wszedł jemu? Czy miało to znaczenie? Może i miało, dla ciebie liczyło się, tu i teraz, a sytuacja wyglądała, że gość panoszy się po kuźni jak po swoim domu, a biedny kowal siedzi skryty w jakiejś kanciapie bez możliwości wyjścia, co powinieneś uczynić w takiej sytuacji?

Mężczyzna w nastroszonych włosach wyciągnął z jednej z kieszeni jabłko, przyglądał mu się przez chwilę, przetarł je o swój rękaw przygotowując je do zjedzenia. Słysząc jednak twoje słowa położył je na stole przy którym usiadł wstając do ciebie.
- Trzymaj język za zębami szczylu jeśli nie chcesz go stracić, a możesz mi wierzyć, że go stracisz jeśli przesadzisz. Ile ci zapłacił za ochronę? Powiedział ci chociaż z jakiego powodu Cię tutaj wziął? Czy nawet tego ci nie powiedział, cholerny tchórz. - Westchnął dosyć zażenowany przypatrując się tobie uważnie, w tej chwili kontynuował zjadanie swojego owoca, nie trwało to długo, lecz po kilkunastu gryzach podniósł się i udał w stronę zamkniętych drzwi, zastukał w nie ręką dość mocno, powiedział nieco mniej spokojnie - Nobusawa, wiesz, że ja to ja, ale z nią nie chcesz zadzierać, dlaczego nam po prostu nie zapłacisz tak jak obiecałeś? Ile razy mamy to robić, co? -

Wydawać by się mogło, że jesteś całkowicie nie w temacie, kowal coś zrobił, a oni są nieszczęśliwi z tego powodu, o co tutaj chodzi? Dlaczego nikt nie chce nic powiedzieć i urywa wszystko w pół słowa? Wydaje się to nad wyraz irytujące, jednak czy naprawdę chcesz wiedzieć co tutaj zaszło między nimi? - Dzieciaku, co ci powiedział? Zmuś go do wyjścia albo wyciągnę go z za tych drzwi siłą, nawet jeśli mnie się nie uda to moja siostra przyjdzie tutaj i to zrobi - Gdy to mówił dokończył dogryzać to co zostało z jego jabłka, rzucił ogryzek gdzieś w pomieszczeniu wycierając rękę o materiał swojego ubrania, mógłbyś zwrócić uwagę jak przez chwilę bawi się rękojeścią tanto przepasanego przy jego boku.

W pomieszczeniu zrobiło się wyraźnie chłodniej gdy rozpalony żar w jednym z pieców zaczął przygasać, temperatura na zewnątrz również spadła, wydawało by się, że od twojego wejścia do kowalskiej jaskini minęło kilka dobrych godzin, czas naprawdę minął Ci całkiem szybko, poczynając od twojego zainteresowania obserwacją pracy rosłego rzemieślnika, a na formowaniu własnego ostrza kończąc, ciekawe jak długo natomiast trwała już wizyta niechcianego jegomościa.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Seinaru » 22 lut 2018, o 09:39

Seinaru nie był typem filozofa. A nawet jeśli czasem lubił myśleć nad sensem istnienia, to jednak nie dzielił się swoimi wnioskami z każdym napotkanym człowiekiem. Inaczej odbywało się to w przypadku rozmowy z innymi ludźmi. Nad ich kwestiami Kei nigdy nie rozmyślał długo. Rozumiał dosłownie to co dało się rozumieć dosłownie, wszystko inne upraszczał do słów, które można było zestawić w jak najkrótszym zdaniu. A ze słów Kroto bardzo niewiele można było brać dosłownie, stąd szybko powstawały nieporozumienia i opaczne stwierdzenia. Samuraj tylko wzruszył ramionami na jej zaprzeczenie. Po co więc ciągnęła go gdzieś, gdzie być może wcale nie chciał być? Chciał tylko odpocząć po półfinale z Shigą, ale panienka nie wydawało się być taką, kogo interesuje jego aktualna kondycja, a tym bardziej turniej rozgrywany na arenie. Ani koronacja... ani Cesarz... ani Cesarstwo.
- To raczej niedziwne, że nie oddał swojego obrazu prostytutce. Twoja prośba miałaby więcej sensu, gdybyście nie byli związani na Twoim polu zawodowym. - No bo w sumie rozmowy pod gwiazdami, całonocne uprawianie miłości, to wszystko brzmiało naprawdę pięknie, dopóki człowiek nie uświadomił sobie, że był to jedynie czysty biznes, usługa. Jakkolwiek by siebie pięknie nie nazywała i jak zwiewna by nie była, "dama do towarzystwa" mogła być jedynie sobą, nikim ponad to.
Choć musiał przyznać, że teraz, gdy czegoś od niego chciała, potrafiła być naprawdę miła. Wyszli w końcu z karczmy, aby ponownie zaczerpnąć powietrza. Seinaru czuł jeszcze w nogach zmęczenie po potyczce.
- Zazwyczaj to po prostu je oddaję komuś, komu uznam, że jest bardziej potrzebny. Chociaż mój ostatni typ chyba nie był zbyt trafiony. - Przypomniał sobie o Samidare, która w kwestii płaszcza po prostu wywiodła go w pole, chociaż na jego własne życzenie.
- Czyli Ty jesteś ta zła w tym wszystkim? - Zapytał. Uśmiechnął się potem szczerze, gdy mówiła o sercu malarza i o tym, że życzy mu jak najlepiej.
- Powiesz mi w końcu gdzie idziemy i po co? Nie podobają mi się takie tajemnice. - Chciał, żeby ta dziwna zagadka została już wyjaśniona, bo powoli zaczął się tym stresować.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1490
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 22 lut 2018, o 18:54

Kaito był raczej luzakiem, uśmiechniętym i ugodowym typem, ale na pewno nie brakowało mu jaj. Jeżeli ktoś pochodził do niego, jego rodziny, przyjaciół, czy nawet do takich może nie do końca znanych osób, które darzył jedna pewną dozą sympatii, a do jakich należał pan Nobusawa, nie miał co liczyć na szczególne względy. Honor pewnie też odgrywał w tym swoją rolę, ale przede wszystkim chłopakowi zależało na tym, by chronić ważnych dla niego ludzi. Wydawało mu się zresztą, że to najważniejsza przyczyna, dla której chciał zostać shinobi. Z każdym kolejnym treningiem rósł przecież w siłę, ale nie po to, aby przejąć władzę nad światem. Raczej chciał dzięki temu móc czynić dobre rzeczy, pomóc słabszym, a tym samym uczynić ten świat nieco bardziej zadowalającym miejscem. W końcu wszędzie działo się tak wiele okropnych rzeczy. Całego zła wyplenić się nie dało, ale każda wygrana bitwa powinna jednak dawać jakąś satysfakcję i mogła pozwolić na uratowanie komuś życia, zdrowia… albo chociaż dnia.
Mężczyzna z baru naprawdę czuł się we Wciśniętym Kowadle jak u siebie, bo po chwili wyciągnął jabłko i jak gdyby nic je przetaeł, przygotowując się do konsumpcji. Po słowach Hozukiego odłożył jednak owoc na stół i podszedł do niego, odgrażając się i odgrażając. Czarnowłosy Kantańczyk przestał słuchać już chyba koło czwartego czy piątego słowa, myśląc o tym, że chyba jednak sprawy nie uda się załatwić pokojowo. Po swej małej tyradzie agresor zajął się jedzeniem jabłka, a także zapukał do drzwi, za którymi schował się właściciel tego przybytku, mówiąc coś o kasie, którą miał im zapłacić. Cóż, Rekin ewidentnie był nie w temacie. Być może rzeczywiście było tak, że pan Nobusawa się u nich zapożyczył, a skoro pożyczył, to oddać powinien – jasne, Kaito sam by go do tego namawiał, gdyby nie samo zachowanie jego rzekomego wierzyciela. Jeżeli nawet dłużnik by im czegoś nie płacił, to powinni zgłosić sprawę strażnikom, jakiemuś poborcy, czy innym tym poważnym urzędom, na których Hozuki się kompletnie nie znał. Na pewno jednak nie mieli prawa wparowywać tutaj jak do siebie i tym samym straszyć poczciwego, bezbronnego grubaska. Takiej sytuacji rekini Doko nie zamierzał akceptować.
Mężczyzna znowu coś do niego paplał, a w dodatku Kaito wydawało się, że zaczął się bawić swoim tanto. Jego słowa nie miały już najmniejszego znaczenia, lepiej było sprawdzić czy rzeczywiście potrafi się posługiwać noszoną przy pasie bronią. Dokładnie, Kantańczykowi znudziła się ta cała farsa i przestał być miły. Zbliżył się nieco do swojego przeciwnika, oraz lekko się zniżył, aby łatwiej było wyprowadzić mu proste uderzenie. Kiedy od mężczyzny z baru dzieliła go już niewielka odległość, obrócił się, uginając jedną nogę. Drugą zaś wyprowadził low kick skierowany w stopy oponenta. Hozuki starał się faceta przewrócić, pokazując mu, że lepiej jest z nim nie zadzierać.
- Mam gdzieś to, co zrobił, czego nie zrobił, czy od was jakąś forsę pożyczał i czy ją wam oddał. – Mruknął wyraźnie wkurzony przebiegiem obecnych wydarzeń. Parę minut temu miał jeszcze nadzieję, że gość sobie odpuści, ale niestety nie było szans, aby porozmawiać z nim na spokojnie. Trzeba było uciec się do brutalniejszych środków, nawet jeśli Kaito chciał ich uniknąć.
- Macie zero szacunku już nawet dla pana Nobusawy, ale dla jego gości. Spierdalajcie stąd i lepiej, żebym was więcej tutaj nie widział. – Dodał jeszcze po chwili, chociaż był uważny. Wiedział, że jego słowa nie muszą nadal poskutkować ucieczką gościa z baru, jak i jego siostry, która najpewniej była na zewnątrz. Kantańczyk był jednak gotowy do ewentualnego odparcia ciosów, jak i oczywiście samej walki. Miał zamiar przegonić tę bezczelną dwójkę, nawet jeśli miałoby go kosztować to trochę wysiłku. Nie miałby jednak nic przeciwko, gdyby duet poszedł po rozum do głowy i do takich ekscesów już by nie doszło.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 lut 2018, o 21:23

Misja Rangi - D - 17/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Chłopak wykazał się szybkością której facet kompletnie się nie spodziewał, upadł na ziemie wyraźnie zaskoczony, leżał tak przez chwilę nie robiąc nic, wpatrywał się tylko w dzieciaka z szyderczym uśmiechem na twarzy. Co to mogło oznaczać? W jednej chwili leżał, w drugiej stał, był od ciebie wyraźnie wyższy więc postarał się złapać ciebie za głowę, nie jakoś mocno, chciał cię ścisnąć, może i nawet zmiażdżyć twoją czaszkę, ale czy chudzielec taki jak on planował by coś takiego? Miałby siłę by to zrobić? Prędzej Nobusawa zrobił by to za pomocą swoich wielkich dłoni. Ostatecznie okazuje się, że ostrowłosy nie ściskał za mocno, wyraźnie chciał jedynie utrzymać cię w jednej pozycji. Co dziwne, nie wyciągnął broni którą miał przy pasie. O co mu w ogóle chodziło? To jak i wiele innych pytań na pewno przeszło by przez myśl nie jednej osoby która znalazła by się w tej sytuacji? - Masz gdzieś... Jak każdy, zresztą, nie będę marnował czasu na tłumaczenie głupiemu dziecku tego wszystkiego. Gorąca głowa taka jak ty tylko będzie przeszkadzała.

- Nobusawa! Wychodź, nie chcesz rozmawiać z moją siostrą, dobrze wiesz, że lepiej jeśli to ze mną będziesz prowadzić rozmowę! - wykrzyczał w stronę drzwi Arro.
- Po co wplątujesz w to wszystko tego szczyla? Ja mam mu o wszystkim powiedzieć czy sam to zrobisz? - - Powiedział Arro puszczając chłopaka, odskoczył od niego zatrzymując się na schodach wyjściowych.

- Jeżeli jutro tego nie załatwisz to ona tutaj przyjdzie, a ja nie będę stawał w twojej obronie za to co zrobiłeś sukinsynu - Następnie jak gdyby nigdy nic kierował się do wyjścia, nie robił tego szybko, prawdopodobnie liczył, że Nobusawa pęknie i coś powie.

Cała sytuacja wydaje się naprawdę skomplikowana, kimże jest siostra tego faceta? Cały czas się nią zasłania, a nie dziewczyna towarzysząca mu w barze nie wydawała się aż tak szczególna. Czego naprawdę chce ta dwójka? Jaki sekret skrywa kowal? Wiele pytań, a jeszcze mniej odpowiedzi. Tym bardziej niepokojący jest milczący Nobusawa.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 22 lut 2018, o 23:09

Nie był pewien co do siły swojego przeciwnika, ale jednak podjął próbę ataku i jak się okazało, nie wyszła ona wcale tak tragicznie. A jednak ostatnie treningi wiele mu dały i teraz można było oglądać ich rezultaty w praktyce. Bezproblemowo podciął mężczyznę z baru, choć zdawało się, że nawet jeśli atak go trafił i trochę pokiereszował, to gość kompletnie się nim nie przejął. Leżał na ziemi i spoglądał na Kaito z szyderczym uśmiechem na twarzy, co kazało Hozukiemu być jeszcze bardziej czujnym. Jeżeli śmiał się od razu po tym jak oberwał, to znaczy, że musiał mieć coś w zanadrzu, a to z kolei oznaczało, że Kantańczyk mógł jednak pewnych sytuacji nie przewidzieć. Cóż, nigdy się do końca wszystkiego przewidzieć nie dało, jednak w walce należało myśleć przynajmniej parę kroków do przodu. O ile w ogóle walka się rozwinie… Nie, z podejściem tego faceta musiała się rozwinąć. Nie sądził, żeby koleś z baru ot tak odpuścił sobie po tym, co wcześniej do niego gadał.
Nagle oponent wstał na równe nogi i podjął bardziej agresywny krok, starając się złapać Kaito za głowę. Chłopak starał się zrobić unik w prawą stronę, uważając przy tym na wszelkiego rodzaju sprzęt, który walał się po zakładzie. Nie chciał przecież przewrócić się o jakimś młot, stół, czy krzesło. Raz, że wyszedłby wtedy na idiotę. Dwa, mógłby naprawdę narazić się na niebezpieczeństwo ze strony swojego przeciwnika. Niezależnie jednak od tego czy mężczyźnie udałoby się go złapać, szesnastolatek starał się uniknąć ciosu lub wyrwać z uścisku. Próbował także wyskoczyć na tyle wysoko, na ile pozwalało sklepienie podziemnego pomieszczeniu, jak i wystosować swój własny atak za pomocą wyprostowanej nogi. Uderzenie może nie było zbyt wymyślne i wyszukane, natomiast było silne i mogło oszołomić przeciwnika. Jeżeli zaś obaj walczący sięgnęli już po dość okrutne środki ze swojego arsenału, to ta technika wydawała się być najbardziej odpowiednią.
Dziwiła natomiast jedna kwestia – dlaczego nieznajomy nadal nie sięgnął jeszcze po swoje tanto? Być może była to broń ostateczna… choć istniała jeszcze jedna ewentualność. Mężczyzna mógł w ogóle nie umieć posługiwać się tego rodzaju ostrzem, mógł nosić je jedynie dla przykrywki. Kto wie, jaka była prawda. Hozuki postanowił jednak dokładnie obserwować ruchy złoczyńcy, chciał być przygotowany na każdy jego ruch, włączając w to wyciągnięcie tanto z pochwy.
- Niech pan nie wychodzi, ja załagodzę sytuację! – Krzyknął w międzyczasie do pana Nobusawy, by mistrz nie złamał się pod napływem słów swojego wierzyciela. Wcześniej co prawda zostawił go samego sobie, ale trudno było przewidzieć, co teraz strzeliłoby mu do głowy. Możliwe, że chciałby mu pomóc, a istniała też taka opcja, że tylko bardziej by zaszkodził. Póki co Kaito wolał więc, by grubasek nie wychylał się z bezpiecznego pomieszczenia, dając mu pełne pole do manewru.
- No powiedz, bo na razie tylko kłapiesz bezsensownie jęzorem. – Hozuki rzucił niespodziewanie do barowego agresora. Nie spuszczał gardy, ba, szykował się raczej na dalszą walkę, ale mimo wszystko, coś jednak kusiło go, by dowiedzieć się, co takiego wydarzyło się w zakładzie kowalskim i dlaczego rodzeństwo zjawiło się u pana Nobusawy. Pech chciał, że jego przeciwnik zachował się bardzo nieprzewidywalnie i nagle zaczął kierować się ku wyjściu. Kaito mógłby w tym momencie spasować, zająć się swoimi sprawami – jasne – a jednak facet powiedział, że jutro przyjdą do Nobusawy. Nie chciał zostawiać tego pulchnego człowieka samemu sobie, nawet jeśli ten zrobił mu wcześniej dokładnie to samo. Wiedział, że się boi. Może i wykuwał miecze, ale generalnie był bezbronny. Chciał mu pomóc.
- Czekaj! Dlaczego chcecie tutaj jutro wrócić i czemu cały czas zasłaniasz się siostrą? – Starał się zatrzymać faceta, którego wcześniej powalił na ziemię i w tym celu złapał go dość mocno za ramię. Nie potrafił się kompletnie w tych okolicznościach odnaleźć, ale nie byłby sobą, gdyby teraz ruszył w dalszą drogę. Pan Nobusawa nadal był ze strony rodzeństwa zagrożony, a to nie raczyło nawet uraczyć go słowem wyjaśnienia. Być może powinien poprosić o nie wcześniej, tak teraz wpadło mu na myśl… ale jednak agresywne wejście faceta z baru przesłoniło mu umysł i jakby nie patrzeć, jeszcze parę minut temu, Kaito nie był zbyt skory do rozmowy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 lut 2018, o 23:47

Misja Rangi - D->C - 19/30

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Uścisk jaki założył na młodego rekina Arro nie był zbyt silny, w końcu nie wyglądał na takiego który zmiażdżył by twoją głowę, tym bardziej, że nie tego oczekiwał po swoim działaniu. Działania chłopaka umożliwiły mu wyswobodzenie się z chwytu zastosowanego przez ostrowłosego. Przeliczył się on i nie docenił chłopaka, nie spodziewał się, że bez problemu wyrwie się on z jego uścisku, tym bardziej nie spodziewał się, że rekin tak szybko się odwinie, tutaj jednak udało mu się zablokować cios chłopaka w ostatniej chwili, jednak młodzik mógł ujrzeć zaskoczenie na twarzy swojego przeciwnika.

- Dlaczego tak bronisz tego niedorajdy szczylu? - Wykrzyczał w jego stronę w chwili w której zatrzymał kopnięcie wystosowane przez młodego Kaito. Nie czekał on jednak na odpowiedź, opuścił on gardę i skierował się szybkim krokiem do wyjścia. Gdy został jednak zatrzymany przez dzieciaka stanął w miejscu, gdy ten złapał go za ramię spuścił głowę, zacisnął pięść, jednak nic z nią nie zrobił, rozluźnił dłoń, by po chwili z zaskoczenia odwrócić się w jego stronę starając się zasadzić mu całkiem silny cios w twarz, zależało mu by młodzian stracił równowagę, a być może i padł na ziemię. Nie liczył na więcej, nie chciał zrobić niczego więcej. Oparł dłoń na rękojeści swojego ostrza przy pasie, nie wyciągnął go jednak a tylko przejechał ręką po całej długości pochwy w której się ono znajdowało, zrobił to delikatnie, z czułością.

- Nie zasłaniam się siostrą... Nie chcę by miała na sumieniu takie gówno jak Nobusawa. Też mam ochotę go zabić, ale jeszcze tylko dzięki mnie żyje bo powiedziałem, że to załatwię. - Wykrzyczał w kierunku rekiniego chłopca - A ty mnie nie powstrzymasz. Sprawiedliwość, to jest moja droga ninja... - Mówił ściskając w prawej dłoni pochwę swojej broni, lewą ręką natomiast gestykulował, było to bardziej nerwowe gestykulowanie, przepełnione rządzą spełnienia swego zamierzonego celu. - Jutro, szczylu z samego rana, o godzinie siódmej przyjdziesz do pobliskiego Onsena jeśli chcesz poznać całą historię. Wpierw jednak wypytaj tego ścierwojada o wszystko bo jeszcze skończysz z jego powodu jako część tej historii. Niech ci opowie o swojej mistrzyni, oraz o swoim wielkim marzeniu. - W pierwszej chwili zaczął gniewnym tonem, później jednak przekształcił się on w ton przejęty, poważny, jego głos nie zachwiał się nawet na chwilę, potrafił utrzymać obrany ton wypowiedzi i nie uległ emocjom które wyraźnie nim w tej chwili targały. Splunął przed siebie z wyraźnym obrzydzeniem, odwrócił się i momentalnie opuścił lokal przez schody prowadzące do góry. Wyraźnie na dzisiaj skończył. Czego jednak chłopak nie wie? Co ukrywa Nobusawa? Kim właściwie jest siostra intruza?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 23 lut 2018, o 00:41

Mimo próby uniku, najpewniej wykonał go zbyt późno, bo jednak mężczyźnie udało się złapać jego głowę. Sam uścisk nie był jednak zbyt mocny i Kaito bez większych problemów wyswobodził się z niego, czym najprawdopodobniej zaskoczył swojego przeciwnika. No, chociaż tyle. Może i plan nie był wykonany w stu procentach, ale ważne, że na poziomie zadowalającym – to już coś. Proste kopnięcie nie wyszło już jednak tak dobrze, ponieważ oponent przewidział atak młodego Hozukiego i skutecznie go zablokował, choć też w ostatniej chwili. Oznaczało to, że cios nie był wcale taki prosty do uniknięcia. Kolejna motywacja do dalszych treningów.
- Dlaczego miałbym nie bronić? Wiele mnie nauczył. – Odburknął nieznajomemu, nie wdając się zbytnio w szczegóły. Nie było sensu, i tak różnili się na poziomie dla chłopaka aktualnie nieosiągalnym. Grubasek wydawał się w porządku, ale kto wie… teraz Kantańczyk zaczął mieć wątpliwości. Być może zareagował zbyt pochopnie? Może niepotrzebnie plątał się w tą kopaninę? Tylko czy teraz w ogóle była jeszcze jakakolwiek możliwość odwrotu? Zapędzili się w kozi róg.
Zatrzymał mężczyznę, ale nie był na tyle głupi, by spodziewać się po nim spokojnego podejścia. W końcu przed chwilą jeszcze kopali się po kątach zakładu. Dlatego też był czujny. Widział, że jego rywal zaciska pięść i zawczasu starał się przygotować do wykonania uniku, tym razem w lewy bok. Cios nadszedł dopiero po chwili i chłopak starał się jakoś uchylić, a jeżeli to by się nie udało, to przynajmniej zblokować go swoimi ramionami, żeby nie dostać tak mocnym uderzeniem w głowę.
- Nazywasz go gównem, a sam powiedziałeś kim jesteś? – Odpowiedział również podniesionym głosem, nawet jeśli początkowo nie zamierzał się z koniem przekrzykiwać. Mimo wszystko, skoro już miał drążyć w tej śmierdzącej sprawie, to wierzył, że być może facet zdradzi się z czymkolwiek, nawet w złości. Mimo wszystko Kaito się pilnował, bo jego przeciwnik cały czas bawił się pochwą, w której nadal znajdowało się jego tanto.
- I kim w ogóle jest ta twoja siostra, że robisz z niej jakieś guru? – Dodał jeszcze, wzdychając przy tym ciężko i kręcąc głową, jakby pokazując tym samym, że gość powinien chyba sam wziąć więcej na klatę, a nie zrzucać wszystko na barki swojej kobiecej części rodzeństwa. Jego słowa niczego nie zmieniały. Bo niby nie chciał, żeby siostra miała Nobusawę na sumieniu, ta… bardzo wiarygodne tłumaczenie. Takie, które nie wzbudzało ze strony Kaito żadnego zaufania. Szczególnie po tym jak facet zachowywał się wcześniej, nie oszukujmy się. Gdyby z grubaskiem były jakieś problemy, to czy chowałby się za jakimiś drzwiami? Reakcja rodzeństwa chyba była jednak nieadekwatna co do zachowania samego mistrza kowalskiej sztuki.
Na kolejne słowa mężczyzny Rekin nie odpowiedział, a tylko skinął porozumiewawczo głową na znak, że przyjdzie. Prawdę mówiąc, miał jeszcze czas do zastanowienia, przecież nie musiał swej obietnicy spełniać. Nie odzywał się jednak, aby nie dawać żadnych sygnałów panu Nobusawie. Najpierw chciał wypytać jego o co w tym wszystkim chodzi, a zdawał sobie sprawę z tego, że kowal gdyby tylko usłyszał, że jego uczeń umawia się z przeciwnikiem na spotkanie, najpewniej nie byłby taki chętny do zwierzeń. Okazało się jednak, że chodziło o coś związanego z jego poprzednią mistrzynią i opracowanym przez nią schematem. Cóż, zaczynało się robić naprawdę ciekawie.
Kiedy mężczyzna z baru opuścił zakład, Kaito zapukał do drzwi, za którymi skrył się sam właściciel tego przybytku.
- Panie Nobusawa, poszli! – Wykrzyczał dość entuzjastycznie, aby zachęcić swojego pracodawcę do wyjścia. Dał mu chwilę do namysłu, jednak to czy wyszedłby ze swojej kryjówki, czy też nie, nie miało dla niego większego znaczenia. I tak chciał wypytać o całe to zamieszanie.
- Może mi pan wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi? – Zagadnął więc, z niecierpliwością oczekując jakiejkolwiek historii znajomości pana Nobusawy z rodzeństwem. Musiał być przy tym przygotowany na ich powrót, bo nawet jeśli z braciszkiem się umówił, to nie wiadomo na ile jego słowa były prawdziwe. A poza tym… jego siostra mogła mieć zgoła odmienne plany i mogła tutaj wparować w mgnieniu oka.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 lut 2018, o 05:02

Misja Rangi - D->C - 21/30

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Gdy Arro wyprowadzał cios mający powalić młodego Rekina spostrzegł, że ten wykonuje unik, szybkość jaką wykazywał młodzieniec była, może nie wyjątkowa, a jednak wystarczająca odsunąć się nieco od wyprowadzonego ciosu, w końcu zmiana trajektorii ciosu w ciągu ułamka sekundy jest bardzo trudnym zadaniem, a z tej dwójki to młody Rekin był tym, odrobinkę szybszym. Próba natychmiastowego wprowadzenia korekty do zadawanego ciosu przez starszego z tej dwójki zakończyła się gdy wyprowadzany przez niego cios napotkał na opór, odpowiednie ustawienie rąk ze strony chłopaczka pozwoliło mu zablokować i to uderzenie, powinien on odczuć jednak chociaż część siły jaka została włożona w zadanie ciosu, ale lepsze to niż wybity ząb lub spuchnięty policzek.

Mężczyzna nie odpowiedział nic na twoje słowa i po prostu wyszedł, pewnie liczył, że i tak wszystkie uprzejmości załatwicie między sobą w onsenie dnia kolejnego, a może po prostu uznał, że odkrywanie swojej tożsamości przed osobą która i tak nie dożyje kolejnych 24 godzin nie jest warte zachodu? W obu przypadkach zostawił Ciebie wiszącego bez odpowiedzi, wygląda jednak na to, że Nobusawa wie więcej niż mówi, jednak co takiego wie?

Nawoływałeś pana Nobusawę przez kilka chwil, on jednak nie otwierał drzwi, nawet nie raczył się w twoją stronę odezwać by chociażby zapewnić, że czuje się dobrze i nic mu się nie stało, po prostu od strony drzwi jest głucho, jakby nikogo za nimi nie było. Co się jednak stało? Czyżby groźby rodzeństwa spełniły się a Arro miał tylko odwrócić uwagę potencjalnego zagrożenia w kuźni, a siostra przeniknęła w jakiś sposób do środka i odebrała kowalowi życie? Ale czy ta dwójka była by aż tak sprytna? Przecież ostrowłosy wyraźnie mówił, że chce oszczędzić jej zabijania tego osobnika co się więc stało?

Gdybyś zastukał w drzwi, to w ciągu kilku minut nie otrzymał byś żadnej odpowiedzi, sprawa zaczyna robić się poważna, do czego doszło za zamkniętymi drzwiami? Gdybyś jednak przyłożył do nich ucho mógłbyś zasłyszeć odgłosy chrapania, nie były one zbyt głośne, może dlatego nie słychać ich było tutaj, a może to po prostu roztrzęsienie, temperatura i aparatura sprawiła, że wcześniej tego nie słyszałeś. Dlaczego jednak dochodzi z za drzwi chrapanie? Czyżby Nobusawa najzwyczajniej w świecie, od tak sobie zasnął? W takiej sytuacji? Co on sobie wyobraża? Jedno było pewne, jeśli chcesz poznać prawdę musisz dostać się do środka bo facet wyraźnie zasnął gdzieś dalej, w końcu jesteś w warsztacie kowalskim a w około Ciebie znajduje się pełno narzędzi różnorodnego rodzaju, a i przeznaczenia. Prawdopodobnie kowal nawet nie słyszał gdy go wołałeś istnieje też szansa, że być może części konfrontacji również nie udało mu się zasłyszeć? Jak duża jest naprawdę pracownia Nobusawy? To też jedno z pytań które powinno cię nurtować.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2900
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 23 lut 2018, o 09:51

Zareagował dosyć szybko i chyba tylko dzięki swojemu refleksowi uniknął uderzenia w twarz, które z pewnością byłoby bardziej dotkliwe, a możliwe, że i na chwilę by go zamroczyło. Był natomiast najpewniej zbyt blisko swojego przeciwnika, by uchylić się przed jego ciosem w pełni skutecznie. W ułamkach sekund mężczyzna zmienił bowiem nieco kierunek, przez co pięść zdołała dotknąć Kaito. Chłopak przyjął jednak uderzenie nie na twarz, a już na stworzony rękoma blok. Zabolało i tak, a młody Hozuki musiał przyznać, że jego oponent miał jednak trochę pary w łapie. Zawsze było jednak lepiej przyjąć uderzenie na blok niż dostać taką silną torpedą w łeb. Przynajmniej nie musiał obawiać się o wybite zęby, a nawet jakieś wstrząśnienie mózgu, które przecież także mogło być skutkiem tak mocnego, pięściarskiego ciosu. Na wszelki wypadek Rekin postanowił nie spuszczać gardy, bo nie mógł mieć pewności co do tego jak sytuacja się rozwinie. Sam zaprzestał ataku, ale trudno było przewidzieć, jaką decyzję podejmie facet z baru, szczególnie zważając na to jak wcześniej przebiegała „relacja” pomiędzy nimi.
Nieznajomy jednak także odpuścił, proponując mu poranne spotkanie w Onsenie. Na tym fakcie ich kontakt właściwie się zakończył, a mężczyzna opuścił Wciśnięte Kowadło. Kaito miał świadomość tego, że mógł zostać oszukany i że decyzję o dołączeniu o siódmej rano do Arro do kompleksu kąpielisk musi jeszcze przemyśleć. Nie mógł przecież wiedzieć, co wydarzy się na umówionym spotkaniu. Równie dobrze mogła to być jakaś przyszykowana przez rodzeństwo pułapka… z drugiej jednak strony czy facet wybierałby wtedy tak publiczne miejsce, pełne ewentualnych gapiów? Ludzie odwiedzali Onsen nawet i z samego rana. Gdyby miał złe zamiary prawdopodobnie wolałby zderzyć się z czarnowłosym chłopaczkiem w jakieś alejce Czarnego Dystryktu. Tak czy inaczej Kantańczyk chciał przede wszystkim porozmawiać najpierw z panem Nobusawą. Dopiero po jego słowach mógł jakoś zestawić dwie wersje wydarzeń i wszystko na spokojnie sobie przemyśleć.
Grubasek jednak nie odpowiadał ani na pukanie do drzwi, ani na nawoływania, co sprawiło, że Kaito naprawdę zaczął się martwić. Czy rodzeństwu udało się jednak do niego dostać? Może leżał już w kałuży krwi, a młody Hozuki zawalił robotę po całości? Siostry w końcu nie widział… tylko czy ta rzeczywiście miała możliwość dostania się do środka zamkniętego na cztery spusty pomieszczenia? A może drzwi prowadziły nie tylko do kolejnego pokoju? Może był to jakiś dłuższy korytarz, dzięki któremu właściciel zakładu już dawno czmychnął poza granice Hanamury? Albo dzięki któremu siostrze Arro jednak udało się go dorwać? Chłopak przyłożył ucho do drzwi i dopiero wtedy usłyszał, że pan Nobusawa chrapie. Poważnie? To on tutaj bronił jego pulchnego tyłka, mógł nawet stracić przy tym życie, a właściciel Wciśniętego Kowadła po prostu zasnął? Każdy kto zobaczyłby teraz Kaito, dostrzegłby jego zażenowany wyraz twarzy. Mimo wszystko chłopak musiał jakoś porozmawiać z Nobusawą, a żeby tego dokonać należało otworzyć te przeklęte drzwi.
Kaito wśród narzędzi rozlokowanych niemalże po całym zakładzie starał się więc znaleźć coś długiego i wąskiego, takiego aby dało się to bez problemu włożyć do dziurki od klucza, a następnie przekręcić zamek bez jego użycia. Nie był pewien czy taka sztuczka mu się uda, ale postanowił spróbować najpierw w ten sposób, aby nie demolować całego Wciśniętego Kowadła. Gdyby to się jednak nie udało, gotowy był spróbować wywalić te drzwi za pomocą silnego kopnięcia wymierzonego prosto w zamek. Już kiedyś udawało mu się za pomocą siły przełamywać tego rodzaju zabezpieczenia, choć w tym wypadku wszystko zależało od tego jak wytrzymałe były same drzwi i ich zamek. Z drugiej strony… może nie będzie trzeba ponownie uciekać się do tak agresywnych środków wyrazu, a wystarczy tylko chwila pomyślunku i pomajstrowanie z jakimś zrobionym naprędce wytrychem. W końcu to na tę opcję młody Hozuki postawił jako pierwszą, pozostawiając inne sposoby wyłącznie w przypadku porażki.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shikarui » 23 lut 2018, o 13:06

Śniłam o zbieraniu piór zgubionych przez niebieskie ptaki
Patrząc na opuszczające mnie wspomnienia z jutra.

Obrazek
11/30


No właśnie, bo nie ważne, jak ładnie by siebie nie nazwała - nadal była tylko prostytutką. I gdyby nie łączyły ich zawodowe związki... gdyby nie to, to co by się stało? Żyliby długo i szczęśliwie? Nie siedziałaby w tej knajpie, w której raczej żadnego z obecnych nie było stać na jej wdzięki i kurtuazję, tylko po to, by wpatrywać się w obraz? Opcje "co by było gdyby" zawsze były interesujące. Niby tylko puste gdybanie, ale dzięki temu można było zobaczyć świat na opak. Wczuć się w innego siebie, w inny czas, w inną sytuację. Czasem to gdybanie było jedynym ratunkiem, kiedy nogi już bolały od uciekania.
- Tak samo niedziwne, jak niedziwne jest to, że wojownik nigdy nie będzie pasterzem o czystych dłoniach, prawda? -
Nie było przebacz, prawda zawsze bolała w oczy. Kobieta nie miała chyba nic złego na myśli, tak samo jak ty nie miałeś. Nie było się o co obrażać... chyba. Nawet jeśli to gdybanie - zawsze bolało wytknięcie snów, które były zniszczone i niemożliwe do realizacji. Ponoć największym kunsztem człowieka nie było oszukiwanie wszystkich wokół siebie - było nim oszukiwanie samego siebie. Owce? Dom? Piękne pole? Proszę... Chyba tylko po to, byś zobaczył, jak owcze stado spada w otchłań dzikich wód wokół wyspy, a dom płonie, dotknięty ręką twojego przekleństwa, prześladującego cię co krok. Tylko czy na pewno to ty byłeś przeklęty..? Przecież nie zawsze tak było. Dom, nawet jeśli nie był idealny i rodzice nie byli jak z bajki, nie był zły, był całkiem porządny, całkiem normalny. Wszystko zaczęło się burzyć, spadać w dół, kiedy twoją drogę przeciął mały, czarny kot na pustynnych piaskach. Od tego się zaczęło. Reszta to dopełnienie formalności.
- Chciałam być femme fatale! - Zaśmiała się szczerze. Deszcze nie gasił jej blasku, nie drażnił jej ciepła. Mżawka niczego nie zmieniała. Skrzypaczka grała nad strumieniem bez względu na to, czy burza czy deszcz, czy słońce czy śnieg. Do twarzy jej było i w szarości, bo otulała jak ciepła pierzyna, i w słońcu, które otaczało ją aureolą świętości i w śniegu, bo przykrywał cały świat tylko po to, by ona mogła się uśmiechnąć. Wyglądało na to, że mimo swojego przekleństwa miałeś dryg do spotykania ludzi niesamowitych. Niesamowitych w swojej normalności. - Skończyłam ze skradzionym sercem. - Nie mówiła tego poważnie, przecież z takim uśmiechem nie da się poważnie mówić o przykrych chwilach. Albo mówiła poważnie, tylko dawno to złamane serce przestało ją boleć. Przecież nie była osobą, która długo rozpatrywałaby stare dzieje w negatywach. Zwłaszcza, że tak ładnie brzmiała, kiedy o tych starych dziejach opowiadała.
- Och... przepraszam. - Zatrzymała się i spojrzała na ciebie... szczerze zmartwiona. Zasmucona. - Nie zamierzałam robić żadnych tajemnic. Jest tak, jak mówiłam. Szukałam jedynie dżentelmena do towarzystwa, który potrafi uważnie słuchać. Nic poza tym.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1407
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Tensa » 23 lut 2018, o 13:48

3/15
Misja D dla Shina


Czas, mówi się, że to rzecz względna, ale kiedy osoba której wyznałeś miłość, daje ci zadanie, kiedy masz odnaleźć coś, co uśmierzy ból ledwo trzymającej się na nogach kobiety nie ma w nim nic względnego. Każda sekunda, każde ziarenko piasku przesypujące się w odwiecznej klepsydrze czasu, staje się cenniejsze, niż złoto. Istnieje jedno prawo, nieodmiennie rządzące ludzkim losem, jedno obracające wszystko w perzynę i właśnie znalazło ono swoje zastosowanie. "Jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie", nawet w chwili w której jesteś pewien, że nie może. Mając pewność co do swoich czynów, wiedząc że nic nie może iść nie tak, jedna ukryta za butelka alkoholu sprawia, że zatrzymują Cię strażnicy. Bo masz jedynie 15 lat i nawet jeśli twierdzisz, że jest inaczej, nawet jeśli jedna osoba ci uwierzyła, to strażnicy nie muszą. Oni nie ufają bezgranicznie, tylko dlatego, że coś czują... bo nie czują nic. I nawet jeśli tłumaczysz jak ważne masz zadanie, na czym polega... to oni są służbistami i wiesz to już w chwili, gdy Hozuuki, członek rodu, do którego należał oprawca tej do której w szaleńczym biegu rwie się twoje serce, po raz kolejny otwiera usta.
-Rozumiem, kobieta po operacji, zamiast siedzieć w szpitalu błąka się po Hanamurze, a ty szukasz leku, żeby jej pomóc... Bardzo mądrze. - powiedział, sarkastycznie. I wtedy po raz pierwszy uchwyciłeś jego emocje, moment w którym wyśmiewa się z ciebie. Jego kompan, przypominający bardziej rekina, drapieżne zwierze, milczy taksując Cię wzrokiem, jakby czegoś szukał, przypominał sobie. Patrzył na ciebie, a w jego oczach było widać, że łączy wątki... tylko jakie?
-Pomijając fakt tłumaczenia, które nie zmienia niczego. Jesteśmy tu z innego powodu, alkohol niestety nie jest dozwolony dla osób w twoim wieku, jestem zmuszony poddać go konfiskacie... - bo to się zwykle tak zaczyna. "Rekin" podchodzi do ciebie i kładzie rękę na ramieniu, jego uścisk nie zadaje ci bólu, lecz chwyt jest pewny i silny, na tyle by wybić Ci z głowy próby wyrwania się... no chyba, że spróbujesz, nikt nie broni próbować.
-Musisz udać się z nami. - warknął ostro, tak że włosy na twoim karku stanęły dęba. -Na miejscu wszystko zostanie wyjaśnione. -dodał, jeśli nie stawiałeś oporu, po prostu cię poprowadził... dokąd i po co? To wiedział tylko on i jego kompan, który próbował zrozumieć co właśnie się dzieje.
Tensa
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość