Szary Dystrykt

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 lut 2018, o 14:05

Misja Rangi - D - 1/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek
Szary dystrykt Hanamury.
W dzielnicy tej jak w żadnej innej w Hanamurze cały czas słychać hałas i trudno odróżnić kierunki z jakiego on odchodzi. Pełno tutaj odgłosów cięcia drewna, wbijania gwoździ, a jakby tego było mało odgłosy hutnicze wcale nie są cichsze, dodatkowo pełno tutaj ludzi chcących podziwiać rzemieślnicze wyroby tutejszych mistrzów, dlatego też ulice mimo nieustającego zgiełku wciąż są pełne, czy to dzień czy to wieczór. Nocą robi się nieco spokojniej gdy ludzie kończą swoją pracę, a mistrzowie zamykają zakłady. Wtedy jednak szara dzielnica zaczyna przypominać czarną dzielnicę, nie zawsze, a jednak i tam czasami prowadzone są brudne interesy.

Ty na szczęście jesteś tutaj za dnia i masz do czynienia jedynie z hałasem który jest nie do wytrzymania. Każdy wybiera swoje demony z dnia na dzień, twoimi dzisiejszymi są te które męczą twoje uszy odkąd zdecydowałeś się przebywać w tym hałasie.

Spacerując w dzielnicy rzemieślniczej udało by ci się spostrzec grubego mężczyznę który wygląda na dosyć przerażonego, biega jak kura bez głowy, zaczepiając co i rusz ludzi na ulicy, z jakiegoś powodu ciebie ignoruje, a zaczepia co drugiego rosłego mężczyznę - Czyżby uważał, że nie jesteś wystarczająco męski? Może jednak chodzi o twój wiek, kto go tam wie.
Z powodu hałasu nie jesteś w stanie wywnioskować czego on chce od każdej z osób którą zaczepiał. Po kilkunastu minutach można spostrzec, że siada on pod wejściem do jednej z jedynych pijalni w dzielnicy, tej ulubionej przez rzemieślników, wyraźnie zasmucony. Mężczyzna ten wchodzi do baru by po chwili z niego wyjść uśmiechniętym i radosnym. Wychodząc, na jednej ze ścian coś przylepia, czy to list, a może coś innego? Gdybyś zbliżył się do pozostawionej wiadomości mógłbyś przeczytać:

"Nobusawa Botan - mistrz kowalski zatrudnia, jedyna taka okazja, osoby w każdym wieku, chłopak czy dziewczyna nie ważne. Dla każdego znajdę zajęcie i odpowiednią zapłatę. Zapisy wieczorem w " Wciśniętym kowadle "




Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2969
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 20 lut 2018, o 14:27

Czy wszechobecne hałasy rzeczywiście były dla niego demonami? Po prawdzie zdawały mu się w ogóle nie przeszkadzać, nawet jeśli niektórzy ludzie, przechodząc przez Szary Dystrykt, musieli zakrywać uszy. Pewnie nie byli tak bardzo przyzwyczajeni do brzęku stali. Kaito zresztą od wielu lat podróżował po świecie i tak jak widział miejsca tak ciche, że można było wręcz usłyszeć własne myśli, tak wielokrotnie pojawiał się także w przeróżnych rzemieślniczych zapleczach. Należało więc powiedzieć, że do takiego zgiełku był przyzwyczajony. Pomyślał nawet, że Szary Dystrykt i tak nie był jeszcze aż tak niespokojną okolicą. Poza tym mimo hałasu, i tak wolał przechadzać się tędy niż Czarnym Dystryktem. Może i także tutaj prowadzone były nocami nielegalne interesy, ale druga z dzielnic wydawała się jeszcze bardziej mroczna i każdy, kto tam wchodził mógł żegnać się z nadzieją. Grupki bandziorów czy gówniarzy, których „wychowała ulica” na pewno nie zachęcały do wyboru tamtej drogi. Ponadto było tam najbardziej brudno w całej Hanamurze. Przy Czarnym Dystrykcie Szary wydawał się więc naprawdę w porządku miejscem, niezależnie od hałasów, czy przebiegających co rusz szczurów.
Spacerując po ulicy, młody Hozuki dostrzegł grubawego mężczyznę, który biegał to w jedną, to w drugą stronę jak kot z pęcherzem i zaczepiał przechodniów. Zaciekawiony zaistniałą sytuacją zaczął obserwować pulchnego człowieka i po chwili wywiódł już pewne wnioski: nieznajomy zaczepiał przede wszystkim rosłych mężczyzn, więc wydawało się, że poszukuje pomocy jakiejś silnej osoby. Zważywszy na przyjęte przez grubaska kryteria, Kaito wcale się nie dziwił, że został w tej bieganinie pominięty. Był młodziutki, w dodatku wyglądał na dość cherlawego, nawet jeśli w rzeczywistości nie obawiał się ciężkiej pracy. Nie czułby się wcale urażony, gdyby ktoś określił go mianem „niezbyt męskiego”, bo wiedział, że pierwsze wrażenie często było mylne. Nie można było zaś winić kogoś, kto go nie znał o to, że pomyślał sobie takie rzeczy. Przecież poza aparycją nie miał jeszcze żadnego innego punktu zaczepienia. Zdawało się za to, że gdyby znalazł się tu Ame, od razu stałby się celem człowieka przy kości. On był znacznie potężniejszy, zresztą też i silniejszy od Kaito, choć nie należało przy tym młodszemu z braci niczego ujmować.
Czarnowłosy Kantańczyk zauważył, że mężczyzna usiadł załamany przed jakimś barem, ale nie zdążył go zaczepić, bo ten nagle zmienił plany i wszedł do środka. Po chwili wyszedł już w o wiele lepszym nastroju, uśmiechnięty od ucha do ucha. Ciekawe, co też się tam takiego wydarzyło… Ponadto przybił do jednej ze ścian jakiś list. No cóż, Kaito nie byłby sobą, gdyby nie podszedł i nie przeczytał wiadomości. Okazało się, że grubasek nazywał się Nobusawa Botan, był kowalem i poszukiwał osób chętnych do pracy. Czy to nie było ogłoszenie, którego szukał nasz młody Hozuki? Chciał przecież dowiedzieć się jak wygląda praca w takim zakładzie. Zapisy jednak odbywały się dopiero wieczorem we Wciśniętym Kowadle. Skoro zaś szesnastoletni shinobi był świadkiem tych wydarzeń, to czy rzeczywiście opłacało mu się do wieczora czekać?
- Panie Nobusawa! – Krzyknął za odchodzącym mężczyzn, po czym pobiegł szybciej, by mieć pewność, że go dogoni. Zdążył już się trochę oddalić, ale miał nadzieję, że przebycie takiego dystansu w krótkim czasie nie będzie dla niego większym problemem.
- Wiem, że zapisy dopiero wieczorem… ale widziałem, że szuka pan pracowników i jeżeli to nie kłopot, to chciałbym się zgłosić już teraz. – Zamierzał dodać, jeżeli udałoby mu się jeszcze dorwać zabieganego kowala. Jeśli nie – nic straconego. Mógł w końcu odwiedzić wieczorem Wciśnięte Kowadło, chociaż szczerze mówiąc, wolałby zacząć pracę wcześniej, skoro i tak nie mógł znaleźć nigdzie Ame, a przez to nudził się jak mops.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Tensa » 20 lut 2018, o 22:22

1/15
Misja D dla Shina

Hanamura, jedno z miast, znajdujące się na jednej z wielu wysp znajdujących się na terenach Kantai, nie było takie jak na co dzień. Koronacja nowego cesarza, człowieka który zdołał zjednoczyć od tak dawna podzielone klany tego regionu, oraz turniej na jego cześć, podczas którego na arenie ścierali się nie tylko miejscowi Shinobi, ale i Ci pochodzący z kontynentu. Mimo, że rada nieprzychylnie patrzyła na wyspiarzy, ludzie z terenów objętych ich kuratelą tłumnie przybyli, by brać udział w zapewne wiekopomnym wydarzeniu. Pośród nich znalazł się Shin, młody członek klanu Kami, który tak jak wielu innych przybył w to miejsce, by spędzić czas, można by nazwać go podróżnikiem czy też turystą. Wracał on z plaży, a dokładniej z zatoczki, która ukryta była przed niechcianym wzrokiem gawiedzi, właściwie to opuścił to miejsce nie z własnej woli, a na prośbę swej dotychczasowej towarzyszki. Przemierzał zatłoczone ulice, zmuszony do przeciskanie się przez tłum. Czasem do akcji wkraczać musiały łokcie, gdy tłuszcza niezbyt chętnie reagowała na prośby przepuszczenia. Miał proste zadanie, odnalezienie leku przeciwbólowego, jednak czy zamierzał je wypełnić? A może przewrotny los postanowi postawić go przed wyborem, między owym zadaniem, a innym niezbyt podobnym lecz równie ważnym wydarzeniem? W tym momencie nie musiał jednak przejmować się zagrożeniem, ulice szarego dystryktu były chronione przez strażnicze patrole, oraz łuczników z klanu Ranmaru, którzy swymi czujnymi oczami wypatrywali wszelkich zagrożeń i pacyfikowali je nim dojść mogło do jakiejkolwiek eskalacji. Chociaż było tłoczno i gwarnie, to bezpiecznie. Do tej pory nie stało się nic co mogłoby wskazywać na inny stan rzeczy, nie spotkał nawet kieszonkowca czy innego rzezimieszka, który pokusiłby się na niechlubny atak na jego fundusze. Tak więc jaka to przygoda czekać mogła go w tak dobrze strzeżonym miejscu? Ano oczywiście taka związana z prawem, jego łamaniem, czy też przestrzeganiem. Chłopak za paskiem posiadał butelkę alkoholu i chociaż do tej pory "pod opieką" towarzyszki mógł otwarcie raczyć się Sake, o tyle teraz samemu, bez swego kłamstwa na temat wieku, został zaniepokojony przez pobliski patrol. Dwóch rosłych mężczyzn, jeden o niebieskiej skórze i rekinich rysach, oraz drugi, wyglądający jak zwykły wyspiarz, oboje oczywiście w strojach strażników podeszli do niego.
-Mitsu Hoozuki, musimy zadać panu kilka pytań. - powiedział twardo ten "normalniejszy", odsłaniając zęby, wyglądające na spiłowane. Jego ton głosu i twardy wzrok, który wydawało się był w stanie kruszyć kamienie, dawały jasno znać, że jakakolwiek odmowa była nie do przyjęcia.
Tensa
 

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 lut 2018, o 23:20

Misja Rangi - D - 3/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Pan Nobusawa oddalał się od ciebie, szedł po dzielnicy wydając całkiem radosne odgłosy gwizdania. Wydawał się ignorować twoje próby zatrzymania go, lub też Ciebie nie słyszał, może nawet nie chciał, albo po prostu był głuchy. Ciężko stwierdzić, ostatnią możliwość można jednak najprawdopodobniej wykluczyć gdyż, powiedzmy sobie szczerze, czy osoba niesłysząca była by w stanie wygwizdywać melodie? Odległość między tobą a kowalem zmniejszała się gdy przyśpieszałeś. Wydawało by się, że dogonisz go bez problemu, niestety w trakcie pościgu za rosłym mężczyzną ulicę przebiegło ci kilkoro młodszych od ciebie dzieciaków, jeden z nich wpadł na ciebie spowalniając odrobinę twoje mające na celu dopadnięcie kowala ekscesy. Gdy spojrzałeś na upadającego dzieciaka, to gdy ten podniósł głowę mógłbyś zobaczyć drobne kiełki wystające z jego ust, co jednak ciekawsze posiadał on zwierzęce oczy, nie był rekinem tak jak ty, był czymś zupełnie innym. W końcu szary dystrykt był ulicą wiecznie zajętą, dlatego nie zdziwiło Cię to, że nikt dzieciaków nie pilnuje, ostatecznie młodzian widząc twoje wystające kły zaczął się szczerzyć przez chwilę, gdy jednak zawołała go reszta gromady ruszył za nimi bez zwracania uwagi na ciebie.

Ostatecznie młodemu Kaito udało się dogonić grubego kowala. W pierwszej chwili Cię zignorował, jednak jeśli, prawdopodobnie nieco znużony całą sytuacją dotknąłeś go, to ten odwrócił się w twoją stronę. Widząc twoje rekinie zęby wyraźnie się przestraszył, aż podskoczył i krzyknął - Aaaaa co to ma być!? Czym ja sobie na to zasłużyłem? Co to są za zęby?! Kto sprawił dziewczynie takie zęby!? - Wykrzyczał w iście godnym pożałowania stylu zasłaniając się przed tobą rękami. Mimo swojej komicznej pozy obserwował Cię, lustrował dokładnie twoją posturę, jakby analizując to z kim ma do czynienia. Rosły mężczyzna miał na sobie tradycyjny fartuch kowalski, bardziej jednak rzucało się w oczy światło odbijające się od jego łysej łepetyny. Jego wielkie ręce, wyraźnie większe niż jego głowa, sprawiały wrażenie wypracowanych, mówiło to jedno, człowiek ten pracuje za pomocą rąk na swoje utrzymanie, zostawiło to jednak jedno pytanie bez odpowiedzi, pracuje rękami bo głową ruszyć nie potrafił? A może od tego słońca wygotowały mu się już fałdy na mózgu? Tak czy inaczej kowal zaczął się niespokojnie rozglądać po całej ulicy, zrobił krok w tył odsuwając się od ciebie, pokrótce obserwując cię zaczął smyrać się palcem po środku swojej gołej głowy. Po krótkiej chwili uspokoił się, zrobił poważną minę nie wpatrując się nawet w ciebie, a w coś za tobą, wydawało by się, że zrobił się bardzo poważny, skrzyżował ręce na piersi i stał tak przez chwilę. Dziwnie się zachowywał, do tego doszedłeś prawdopodobnie już sam. Chmury poruszały się na nieboskłonie a kowal wyglądał jakby się zamyślił.
W pewnej chwili zamruczał drapiąc się dwoma palcami po swojej gołej brodzie, odpierając w twoją stronę - Przyjdź za 10 minut do ściśniętego kowadła, porozmawiamy dziewczynko. - Słysząc to musiało ci się zrobić głupio, w końcu... Czy on nie widzi, że rozmawia z szesnastoletnim chłopakiem, a nie młodą dziewczyną?


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2969
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 20 lut 2018, o 23:38

Facet oddalał się coraz bardziej i zdawało się, że nie słyszy w ogóle jego krzyków. Dziwne, bo do uszu Kaito dobiegała wygwizdywana przez niego melodia. Mimo wszystko w Szarym Dystrykcie głośne huki i inne odgłosy dochodziły z zakładów z różnych stron, a podobno człowiek zawsze słyszał lepiej na prawe ucho. Być może miał po prostu pecha. W dodatku w tej pogoni za kowalem na ulicę wybiegła grupa dzieciaków, która na chwilę przerwała prowadzony przez młodego Hozukiego pościg. Jeden z chłopaków upadł, a gdy podniósł głowę czarnowłosy Kantańczyk dostrzegł charakterystyczne kiełki. Mimo wszystko smyk nie wyglądał wcale na członka jego klanu. Miał w sobie jeszcze coś… zwierzęcego? Trudno było to nazwać. Kaito miał ochotę go nawet zagaić, bo zaciekawiony był podobną cechą genetyczną u malca, ale nie było mu to dane. Kiedy tylko znajomi zawołali chłopaka, ten pobiegł za swoją ekipą. Cóż, poszczerzyli się tylko do siebie i tyle z tego wyszło. Trudno, może jeszcze kiedyś się spotkają.
W tej chwili Hozuki miał większe problemy na głowie. Chciał jeszcze złapać kowala, a przez tą małą przerwę, musiał przyśpieszyć kroku. O dziwo jednak, nawet gdy znalazł się już w pobliżu pana Nobusawy, ten nadal nie reagował na jego krzyki. Szesnastolatek w końcu pacnął ręką jego ramię i dopiero ten gest odniósł jakikolwiek rezultat. Niepotrzebne się chyba jednak do nieznajomego uśmiechnął.
- A to… powiedzmy, że to tylko taki genetyczny defekt. Nie gryzę. – Mruknął zażenowany reakcją grubaska. Spotykał się już z różnymi odpowiedziami na jego rekinie kły, ale ten tutaj przeszedł wszystkie dotychczasowe. Kaito westchnął ciężko, bo nie dość, że przestraszył swojego potencjalnego sprzedawcę, to jeszcze został uznany za dziewczynę. Co gorsza, to nie był pierwszy raz w życiu, kiedy mu się to przytrafiło. Były już dwie takie sytuacje i obie miały miejsce w Hanamurze. Sam nie wiedział, może mieszkańcy Hanamury mieli jakieś inne spojrzenie na damską płeć, bo jemu wydawało się, że nie jest kompletnie do przedstawicielki płci pięknej podobny.
- Jestem chłopakiem… – Dodał więc jeszcze, kręcąc ze zrezygnowaniem głową. Niektórym ciężko było przetłumaczyć nawet tak proste rzeczy. Mimo wszystko nie obrażał się ani nie odgrażał, bo co by mu z tego przyszło? Mógł być i dziewczyną, byleby dowiedzieć się czegoś o więcej o pracy w zakładzie.
Na szczęście facet wreszcie się uspokoił, zastanowił się i zaproponował mu spotkanie za 10 minut w ściśniętym kowadle. Kaito nie znał okolicy i w sumie nie był pewien czy było to to samo, co Wciśnięte Kowadło wspomniane w ogłoszeniu, które pan Nobusawa wywiesił przed barem. Postanowił więc o to dopytać.
- Tylko nie jestem stąd. Mógłby mi pan powiedzieć jak tam dokładnie trafić? – Rzucił więc ze spokojem, licząc na jakiekolwiek wskazówki. Chociaż nawet gdyby ich nie uzyskał, to w Szarym Dystrykcie można było odnaleźć mnóstwo tutejszych. Zawsze mógł zapytać kogoś innego i na pewno by jakoś we wskazane miejsce trafił. Skoro jednak kowal sam obrał taką miejscówkę i był tuż obok, wydawało się, że będzie to rozwiązanie najprostsze i najbardziej komfortowe.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 lut 2018, o 00:34

Misja Rangi - D - 5/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


- Ściśniętym kowadle? O czym ty mówisz panienko. Powiedziałem wciśniętym! O tak, wciśnięte kowadło to mój zakład kowalski. - Odparł dumnie Nobusawa szczerząc się, mógłbyś przysiąc, że ujrzałeś błysk w jego zębach.
- Przecież nie pomylił bym się mówiąc o moim wspaniałym miejscu pracy które nazywam swoim drugim domem - skrzywił się nieco wypowiadając te słowa, widać było, że po głowie krążyło mu kilkanaście myśli, mogłeś się domyślać o co chodziło, czy myślał właśnie o swoim problemie do którego potrzebował pomocy rosłego jegomościa, czy może po prostu nie chce się przyznać, że się przejęzyczył.

- To ja już idę, a ty młoda zajdź tam za chwilę. Nie przychodź od razu bo będę przez chwilę zajęty.- Wyraził się jasno, nie zastanawiał się potem i udał się wolnym krokiem w stronę krańca ulicy gdzie znajdowała się jego kuźnia, dalej sobie pogwizdywał w czasie swojego marszu, im dalej się od ciebie oddalał tym mniej słyszalna była melodia aż w końcu całkowicie ucichła.W tym momencie ulica zaczęła pustoszeć, wyglądało na to, że największy ruch minął, a ty mogłeś skupić się na swoich zajęciach jeszcze przez całe dziesięć minut, gdybyś miał coś do robienia i nie narzekał na nudę od samego początku.

Przypomniałeś sobie o lokalu z którego wyszedł wcześniej Nobusawa, nie wydawał się on być kompletną speluną, właściwie to wyglądał całkiem przyzwoicie, biorąc pod uwagę fakt, że znajdował się nie tak daleko od tej gorszej części miasta, ale to dalej szary dystrykt. ostatecznie może dobrym pomysłem byłoby zakupić prowiant do pracy, albo napić się nieco wody przed udaniem się do Wciśniętego kowadła, w końcu było na dworze całkiem ciepło a pragnienie dopada każdego, szczególnie częściowo wodne stwory takie jak ty. Obserwując wejście do budynku byłeś w stanie wywnioskować, że prócz Nobusawy i spora część innych ludzi lubi tam uczęszczać, co i rusz ktoś tam wchodzi i wychodzi, nie byłeś w stanie jednak stwierdzić jak długo tam przebywali, chociaż to pewnie i tak bez znaczenia, w końcu liczy się to, że wszedł, dokonał zakupu i wyszedł. Pewnym jest jednak to, że wieczorem na pewno lokal będzie pełny w końcu który rzemieślnik nie lubi się napić po pracy? Zastanawiające jest dlaczego akurat Nobusawa nie przyjdzie tam wieczorem i szuka pomocy akurat wtedy...


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2969
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 21 lut 2018, o 01:02

Mógł się założyć o to, że pan Nobusawa powiedział „ściśnięte kowadło”, ale nie było sensu się o to spierać. Poza tym i tak nie miałby możliwości udowodnienia swoich racji, bo przecież rozmowy w żaden sposób nie dało się odtworzyć. Wzruszył więc ramionami na znak „w porządku, może to ja coś źle zrozumiałem”. Był to także i gest zrezygnowania, bo wydawało się, że do kowala w ogóle nie dotarło to, że Kaito jest przecież chłopakiem. Naprawdę było z nim gorzej niż z tym ostatnim pijaczyną. Jego odmienny sposób postrzegania rzeczywistości przynajmniej wywołany był przed nadmierną ilością alkoholu. Ale ten tutaj? Może nie dowidział? Młody Hozuki nie potrafił inaczej wyjaśnić tego rodzaju pomyłki. Jeszcze gdyby miał długie włosy, to może faktycznie dałoby się go pomylić z jakąś panną. Wyglądał jednak jak typowy chłopak, więc skąd takie dziwne przypuszczenia? To raz… dwa, ten cały Botan w ogóle go nie słuchał, bo gdyby tak było, to chociaż słowa młodego Doko jakoś by go naprostowały.
- Młody. Jestem chłopakiem. – Powtórzył, stwierdzając, że podejmie jeszcze jedną i ostatnią próbę wyjaśnienia zaistniałych nieścisłości. Jeżeli ta nie zadziała, no to trudno. Będzie musiał po prostu znieść specyficzną osobowość swojego pracodawcy. I nie, nie zamierzał hołdować tutaj regule, że „do trzech razy sztuka”, bo prawdę mówiąc zastanawiał się już nad drugim podejściem. W gruncie rzeczy bowiem… czy nazywanie go młodą albo panienką robiło mu jakąkolwiek różnicę? Chciał zobaczyć jak wygląda praca w zakładzie kowalskim, a do tego być może zarobić trochę grosza. To czy zrobiłby to w spódniczce, czy może tańcząc w przerwach między wykuwaniem jednego przedmiotu a drugiego, naprawdę nie było dla niego aż tak istotne.
- Tak czy siak. Dziękuję za informację, za 10 minut się zgłoszę! – Dodał jeszcze, chociaż na wszelki wypadek odprowadził pana Nobusawę wzrokiem. Chciał mieć pewność co do położenia miejsca, w które będzie musiał się niedługo udać. Te dziesięć minut było mu kompletnie niepotrzebne, no ale najwyraźniej nie miał wyjścia. Postanowił więc jakoś je spożytkować.
Kaito ruszył więc do miniętego wcześniej baru, przed którym kowal wywiesił ogłoszenie. Wszedł do środka, rozglądając się po knajpie i stwierdził, że nie wyglądała wcale tak źle. Nie była to jakaś typowa melina, jakiej można by się spodziewać po dzielnicy rzemieślniczej. Cóż, być może gorsze lokale można by napotkać w Czarnym Dystrykcie, ale tam póki co młody Hozuki na szczęście nie musiał się udać. Chłopak podszedł do lady.
- Chciałbym zamówić coś do jedzenia na wynos, zdam się na pana propozycję. Plus jakąś butelkę wody. – Rzucił do kogoś, kto był najpewniej oddelegowany do obsługiwania gości. Czekał aż jego zamówienie zostanie zrealizowane, a następnie zapłacił odpowiednią sumkę. Starał się przy tym pilnować czasu, by rzeczywiście za dziesięć minut znaleźć się u pana Nobusawy. Kto wie jak zareagowałby ten dziwak na jakieś spóźnienie. Już wystarczająco absurdalne było pomylenie go z jakąś kobietką.
Kiedy więc załatwił kwestię prowiantu, udał się na koniec ulicy, pamiętając drogę, jaką wcześniej przebył sam kowal. Szukał jeszcze jakiegoś szyldu z nazwą „Wciśnięte kowadło”, aby się upewnić, po czym zapukał do drzwi, oczekując na zaproszenie do środka przez gospodarza. Był ciekawy jaki zakres obowiązków spadnie na jego barki. Cieszyłby się, gdyby miał okazję wykuć jakiś miecz, ale wiedział, że niekoniecznie tak musi być. Bardzo prawdopodobne, że była to już trudniejsza sztuka, a on zacznie od czegoś prostszego. W końcu był nowicjuszem i nie miał o tej robocie zielonego pojęcia.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shikarui » 21 lut 2018, o 01:43

Śniłam o zbieraniu piór zgubionych przez niebieskie ptaki
Patrząc na opuszczające mnie wspomnienia z jutra.

Obrazek
9/30


Rozdzielanie ludzi według ich kolorów, wierzeń, charakterów - było smutne, bardzo smutne, ale też bardzo normalne. Czasem lubiono wytykać innym to szufladkowanie, ale to było tak samo jak z powiedzeniem, że kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Jej dłonie były zbyt ładne i delikatne, żeby jakikolwiek kamień unosić. Skoro fałsz nie mógł wkroczyć między was, wpleść się w siwy dym, to by znaczyło, że tak jak jej oczy nie kłamały - tak nie mogły tego czynić dłonie. Te o wypielęgnowanych paznokciach w kształcie migdałów, które nie były niczym sztucznie pomalowane. Cholera, idealni ludzie przecież nie istnieli. Wady, zalety - ich idealność określana była właśnie tym, że każdy posiadał wadę. Lenistwo, egoizm, pycha, obżarstwo, narcyzm. Z którą z tych cech byłeś w stanie żyć było już tylko i wyłącznie twoją sprawą - i to nawet nie chodziło o odnajdywaniu tych cech w innym człowieku, a w samym sobie.
- Przyjemność - na pewno. Nie jestem też impertynencka, by kłamać. - Nie było w niej zagubienia. Snuła się, tak, rozmywała - owszem, ale mimo, że nie istniał mur wokół jej świata, to bardzo dobrze znała jego granice. Jeśli czegoś oczekujesz od innych - najpierw oczekuj tego od samego siebie, żeby nie zostać posądzonym o hipokryzję. Przecież nikt nie lubił hipokretynów, nie dało się ich po prostu lubić. Potrafiła odnaleźć ścieżki nawet na bezdrożach, ale o wiele przyjemniej, niż wyznaczać szlaki, było latać ponad tym wszystkim. Nie zwracać uwagi na ludzie konwenanse, na biedę, na problemy - ot... zostać pasterzem, gdzieś tam na zielonych łąkach, co dalej bogowie dadzą - się zobaczy. Mimo swojego zważania na rozmówcę i na własne słowa nie przewidziała, że jej gra może tak zabrzmieć. Że Seinaru odbierze to jako kuszenie, żeby faktycznie ją ze sobą zabrał - zwłaszcza, że powiedziała wcześniej wyraźnie, że jej dom był tam, gdzie jej serce. Dlatego nie mogła się stąd ruszyć. Nie szukała żadnego poddawania się. Szukała partnera do rozmowy. I kogoś, kto przez parę chwil ochroni ją podczas dłuższej podróży.
Zaśmiała się szczerze na jego następną odpowiedź i podniosła powoli, kiedy skończyłeś jeść, wysuwając się zza krzesła, żeby przysunąć je do stolika. Zbędny zbytek dobrego wychowania w miejscu takie jak to.
- Rozumiem. Nie musisz na siłę szukać odpowiedzi. - Mężczyźni tacy byli. Dostawali w dzieciństwie drewniane miecze i walczyli nimi wyobrażając sobie, że są na prawdziwej wojnie. Potem zamieniali te miecze na żelazne. Wtedy niektórzy chcieli udawać, że są na zabawowej wojnie. Kim ona jednak była, żeby podważać ich motywy? Zwłaszcza, że Seinaru nie wyglądał na ten typ osoby, która mordowała dla przyjemności. Raczej na żołnierza, któremu mówiono: walcz! - a on stawiał się i walczył. Służbista - taki obraz osoby samuraja kreował się w oczach kobiety. - Zawsze marzyłam o tym, żeby dostać ten obraz. - Podeszła do swojego stolika i zdjęła z oparcia krzesła swój płaszcz, spoglądając w kierunku zielonych pól. - Byłam przy jego powstawaniu, wiesz? Naprawdę liczyłam na to, że mi go wręczy... a on przyszedł do tej karczmy i go sprzeda. Ten niewdzięczny malarz. - Obcasy jej butów zastukały o posadzkę, kiedy znów podeszła do ciebie. - Możemy? - Zapytała, wskazując na drzwi. Najwyraźniej deszczowa pora jej nie przeszkadzała. - Nie masz płaszcza? Powinniśmy ci sprawić jakiś.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1424
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 lut 2018, o 05:13

Misja Rangi - D - 7/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Rozmowy z Nobusawą nie należały do najprostszych o czym bardzo szybko się przekonałeś, wydawało by się, że gdy sobie coś ubzdura to ciężko jest go od tego odwieźć, no nic, w końcu nie na każdego jesteśmy w stanie wpłynąć i wyprowadzić go z błędu, czasem, mimo naszych usilnych prób ludzie dalej je popełniają nie zdając sobie z tego nawet sprawy, a czasami nawet robią to umyślnie przepełnieni swoją własną dumą która, w sytuacjach życia i śmierci wypełnia cmentarze po brzegi.
Twoja decyzja mająca na celu zakupienie prowiantu była idealnym sposobem na spożytkowanie tych kilkudziesięciu minut przed spotkaniem które kazał ci wykorzystać Nobusawa. Za barem stał mężczyzna który bez zbytniego ociągania się zrealizował twoje zachcianki, w końcu liczyło się to byś zapłacił, a nie to co kupujesz, z wyjątkiem sake, tego to pilnowali, nawet jakbyś chciał nie sprzedali by ci. Twoje zamówienie nie było niczym szczególny, butelka wody na wynos mogła dziwić w końcu po co brać wodę na później jeśli można wypić ją teraz, dla ciebie jednak miało to różnicę czy spędzi ten czas w butelce, czy rozejdzie się po twoim ciele i je nawodni już teraz. Sam budynek, wyglądał wewnątrz na całkiem udany biznes, przychodzili do niego klienci, część stolików była zajęta a patroni zdawali się być zajęci swoimi sprawami.


Przy jednym ze stolików które mijałeś podczas gdy zbliżałeś się do baru zajmowany był przez parę. Para ta, chudy mężczyzna, oraz kobieta, wydawała się starsza od niego. Nie wyglądali na tutejszych rzemieślników, bardziej przypominali kogoś kto jest raczej gotowy do działania, lub też podjęcia ryzyka. Mężczyzna miał czarne włosy które utrzymywane były przez przepaskę która je nieco przewiązywała nadając im zadziorny wygląd, mężczyzna ten był wyraźnie starszy od ciebie, dużo młodszy jednak od Nobusawy, wydawało by się, że to dwudziesto paro latek w sile wieku. Na sobie miał koszulkę z krótkim rękawem, oraz kamizelkę ochronną która przypominała te noszone przez shinobich. Siedząca naprzeciw niego dziewczyna wydawała się całkiem ubawiona towarzystwem swojego kompana, wyglądali na całkiem nieźle dobraną parkę. Miała ona czerwone włosy zwinięte za pomocą chusty, mógłbyś przysiąc, że gdyby je rozwinęła ukazały by ci się włosy sięgające do jej ramion, może nie byłeś tego strasznie pewny jednak miałeś nieulegające wątpliwości przeczucie co do ich długości. Włosy całkiem zgrabnie opadały na jej czoło nieco je zasłaniając, nad jej ciut piegowatymi policzkami mógłbyś dostrzec pomarańczowe oczy. Nie był to jeden z popularnych kolorów ludzkich patrzydeł, jednak i takie zdarzało się widywać w posiadaniu różnych osób. Ubrana była w tunikę z jednym rękawem który wydawał się ciut za długi jak na nią, zasłaniał jej rękę w całości wykraczając dużo ponad jej dłoń, sama dłoń jednak nie była przez nią ukrywana, a przynajmniej tak ci się wydawało ponieważ w trakcie rozmowy ze swoim przyjacielem podwijała od czasu do czasu rękaw, ciekawe kto projektuje tak niepraktyczne ubrania. Tak jak i jej partner miała na tym wszystkim kamizelkę przypominającą te noszoną przez Shinobich. Stojąc przy barze prawdopodobnie zasłyszałeś fragment ich rozmowy. - Co za głupiec, dlaczego on nie chce się zgodzić? - Mówił mężczyzna, kobieta długo nie zostawała dłużna i odpowiedziała mu na jego pytanie. - To nie twoja wina, może dzisiaj cała ta sprawa się ruszy, dobrze wiesz, że wiele bym dała by Ishiwari był tutaj z nami. - Wtem mężczyzna oparł się o oparcie i nieco znużony jej odpowiedział - Wiem... Bez niego jest... Inaczej. - Wtedy też otrzymałeś swoje zamówienie.

Ty jednak nie miałeś czasu zbytnio się w nich wpatrywać, przysłuchując się im wywodom, każdy miał swoje własne sprawy, czekając na dostarczenie prowiantu przez kelnera zmarnowałeś wystarczająco dużo czasu, a kto wie ile zajmie ci odnalezienie jego przybytku, w końcu w dalszym ciągu nie znałeś dokładnej lokalizacji jego zakładu, a na instrukcje podane przez kowala... Może nawet nie warto liczyć, to się okażę jednak nie chciałeś się spóźnić, mimo, że zdecydowałeś się ignorować część jego zachowania wszystko ma swoje granice, a nawet i ty masz cierpliwość.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2969
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shin » 21 lut 2018, o 06:54

2 / 15
Na świecie istnieją sprawy, o których warto rozmawiać, czyny, których warto dokonać, i idee, które warto przyjąć. Te trzy fundamenty ludzkiej psychiki odnosiły się do tego, jak kształtowano rzeczywistość, a więc do najbardziej przyziemnej warstwy człowieka jako istoty tragicznie uwięzionej w ograniczonym ciele. Idea, którą przybrał Shin odnosiła się do zapewnienia bezpieczeństwa Tensie, a więc i ulżeniu jej w cierpieniach. To dlatego teraz pospiesznie błądził po mieście, wpadając na ludzi i raz po raz pytając ich o wskazanie drogi czy informację. Przeszukując coraz to dalsze zakątki Szarego Dystryktu mijał rzemieślników i kupców, mijał niezliczonych krawców, szewców i piekarzy, zostawiał za sobą ludzi zachwyconych tutejszą pracą kowali i jubilerów, nie spoglądał nawet na tych, którzy próbowali go zaczepić w drodze do celu. Był zbyt zdesperowany i klnął jak szewc, że w takim miejscu jak to nie ma ani jednego zielarza.
W sumie było to do przewidzenia: Hanamura do zielonych zakątków świata nie należała. Mgła i deszcz od początku dawały o sobie znać, a tym razem ta pierwsza szczególnie dawała się Shinowi we znaki, skutecznie utrudniając pościg. Najgorsi jednak byli ludzie, włażący wszędzie i utrudniający każdą akcję, którą chciało się wykonać.
W końcu zaczepili go wyspiarze. Strażnicy, sądząc po odzieniu, zaprosili go do rozmowy. Cholera, nie mogli wybrać innego momentu?!, wykrzyczał wewnętrzny Shin, gdy w tonie głosu mężczyzny przestawiającego się jako Mitsu Hoozuki nie wyczuł ani krzty kurtuazji, a jedynie twarde, solidne wyważone słowa graniczące z groźbą.
- Byle szybko, szukam leku dla kobiety po operacji, która teraz zwija się z bólu - wycedził przez zaciśnięte zęby, starając się pokazać strażnikom, że nie jest tu dla zabawy. Cała ta sytuacja była psychicznie wykańczająca, a chłopak pamiętał, że wszystko było spowodowane uderzeniami sędzi-wyspiarza, więc sam nie chciał powtórzyć takiego wyczynu, ale spotkanie strażników w takim momencie było mu zupełnie nie na rękę.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Seinaru » 21 lut 2018, o 15:05

- Hmmm...? - Kei podniósł się z krzesła razem z nią, gdy ta zbierała się do wyjścia. Nie szukała u niego jasnej zgody na to, że jej pomoże, ochroni, czy co tam chce. Jakby od początku wiedziała, że Kei po prostu jej nie odmówi. Dla samuraja nie była to żadna potwarz. Wręcz przeciwnie, tak szybko, i nawet wbrew jemu samemu odczytane intencje były czymś naprawdę intrygującym.
- To kim jest autor? - Zapytał po tym, gdy tamta zwierzyła się ze swojego żalu. Najprościej myśląc, okazał się dla kogoś o wiele mniej ważna, niż sama sądziła. Huh, faceci to jednak świnie. A może to on był za dobry i nie znał słowa "nie"? Tak jak na przykład teraz, gdy ona złapała go za nos, najpierw przysunęła do siebie, potem podniosła z krzesła, a teraz prowadziła do wyjścia.
- Niewdzięczny malarz... - Powtórzył za nią bardziej pod nosem, gdy brał do ręki swój kij. Zastanawiał się bardziej nad tym gdzie się udadzą, bo samo malowidło przestało już wzbudzać w nim wspomnienia, napatrzył się. Powoli jednak domyślał się, co zrobią.
- Niepotrzebny mi płaszcz, ostatnio tyle mi się ich przez ręce przewija, a ostatecznie zobacz... znowu goły grzbiet. Już chyba lepiej sobie odpuścić zakup kolejnego. - Przyznał rozbrajająco, a następnie przeszedł do swojej wizji pomocy Kroto.
- Czyli chcesz żebyśmy udali się do tego malarza i stłukli go na kwaśne jabłko? Połamali mu ręce? Nie spodziewałem się po Tobie takiej brutalności, wydajesz się nieco bardziej wyrozumiała i delikatna... - Zmierzył ją wzrokiem, a następnie zaczął przemyśliwać całą sprawę.
- Ne, w tym pomocy ode mnie nie dostaniesz. Nie jestem jakimś zbirem Ziutkiem, a już na pewno nie będę przykładał ręki do tłumienia takiego talentu. - Wskazał końcem opartego kija na wiszące malowidło. Nie, taka napaść ewidentnie nie wchodziła w grę.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Shikarui » 21 lut 2018, o 17:56

Śniłam o zbieraniu piór zgubionych przez niebieskie ptaki
Patrząc na opuszczające mnie wspomnienia z jutra.

Obrazek
11/30


Rzeczywiście - zdziwiłaby się, gdyby Seinaru nagle powiedział, że nigdzie nie idzie. Albo była taka dobra w rozumieniu przeciwnej strony, albo po prostu nie bała się pociągnąć za te linie losu, które muskać swoimi zgrabnymi paluszkami pragnęła. Nie musiała dopytywać dokładnie, wszystko działo się płynnie. Jedwabiście gładko. Niektórzy ludzie mieli dar do tego, by prowadzić. Nie jako wielcy władcy, liderzy, nie jako charyzmatyczni królowie i generałowie, a jako delikatne istoty, w których nie drzemała niesprawiedliwość i które były miękkie jak futro białego królika, który dopiero wynurzył się ze swojej baśniowej dziupli. Nie był tak dziki i opętany, jak ten bajkowy, z jego umysłem wszystko w porządku - i tak z jej było, nie groziło jej szaleństwo. Jeszcze nie. A może to szaleństwo kryło się po prostu bardzo głęboko pod miękkim futrem..? Tak czy siak - jakoś gładko jej szła obsługa Seinaru.
- Nigdy nie poznałam jego imienia. - Wyznała, zgodnie z prawdą, czy niezgodnie - kto wie. Narzuciła płaszcz na ramiona i zapięła go pod szyją, nakładając na głowę kaptur, który przysłonił część jej twarzy, ale nie zasłonił jej całej. Teraz musiała lekko unosić głowę, żeby na ciebie spojrzeć. - Być może niewdzięczny, a być może bardzo wdzięczny. - Skierowała się w stronę drzwi i wyszła na zewnątrz - na świeże, chłodne powietrze, które przeszyło dreszczem jej ciało od różnicy temperatur. - Był moim klientem parę razy. Rozmawialiśmy od zmierzchu do świtu i kochaliśmy się przy blasku księżyca. "Może dałbyś mi ten obraz, który malujesz od paru dni?" - zapytałam go pewnego razu. Uśmiechnął się tylko lekko i odpowiedział: "żaden człowiek nie powinien próbować oswoić tego, za co nie może wziąć odpowiedzialności." - Bardzo łatwo było oskarżyć kogoś po dwóch zdaniach nie znając całej sytuacji. Słyszysz urywek historii - ten, co niewinny, pierwszy rzuca kamieniem. Kobieta jednak nie oceniała i nie krytykowała - przynajmniej nie na głos, a jej myśli wydawał się tak czyste i oczywiste, że przecież nie mogły się w nich kryć żadne złorzeczenia. I tutaj znów nie przewidziała, że będziesz aż taki hop do przodu. Że posuniesz się do wniosków, że źle życzyła malarzowi, który nie wręczył jej obrazu, którego pragnęła.
- Czemu oceniasz dobrego jako złego, a złą jako dobrą? - Uśmiechnęła się z rozbawieniem, cicho i krótko zaśmiała, zerkając na ciebie z ukosa. - Nigdy nie chciałam dla niego źle. Przeciwnie, życzę mu jak najlepiej. Życzę, by jego dobre serce nigdy nie zostało oddane w ręce, które mogłyby je zgnieść i wyrzucić na śmieci. - Skierowała wzrok na drogę, którą ruszyła wolnym krokiem.
- Co się dzieje ze wszystkimi twoimi płaszczami? - Ściągnęła lekko brwi poprzez uśmiech.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1424
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 21 lut 2018, o 21:26

Faktycznie rozmowy z panem Nobusawą do najprostszych nie należały, ale chyba i tak nie dało się tego zmienić. Można było niby do skutku próbować wyperswadować mu te błędy, które popełniał, ale czy rzeczywiście był w tym jakiś sens? Do ludzi często nie docierało to, co się do nich mówiło, a niektórzy byli złośliwi z natury. Kaito nie miał pojęcia, do której grupy należał kowal, ale stwierdził, że naprawdę szkoda mu czasu na to, by go naprostować. Wolał skoncentrować się na robocie i oczekiwał merytoryki przede wszystkim w tym właśnie zakresie. Wszystko inne było tylko drobnym szczegółem, na który nie zamierzał po prostu zwracać uwagi. Jak już wcześniej wspominał, chciał tylko zobaczyć jak wygląda praca kowala, nauczyć się czegoś nowego i przydatnego. Jakieś małe przywary właściciela zakładu zdawały się go wcale nie interesować, nawet jeśli miałby być do końca dnia nazywany przez niego młodą panienką. Aż tak wrażliwy nie był, by pomylenie go z dziewczyną jakoś negatywnie wpłynęło na jego nastrój.
Przerwa na zakup prowiantu w gruncie rzeczy trwała minut dziesięć, nie kilkadziesiąt. Całe szczęście, bo gdyby młody Hozuki miał przez prawie godzinę wałęsać się po Szarym Dystrykcie, najpewniej umarłby z nudów. Co innego, gdyby na miejscu był jeszcze Ame, ale jak miał być tutaj sam, to wolał się już zająć jakąś pracą. Cieszył się natomiast, że pan w barze sam zaproponował mu jakiś posiłek, bo brakowało mu już pomysłów. Pewnie było mu wszystko jedno, co szesnastolatek weźmie, byleby zapłacił odpowiednią sumkę. Oczywiście poza sake, które sprzedawano wyłącznie dorosłym osobnikom. Kantańczyk nie miał jednak nawet na alkohol ochoty, szczególnie teraz, kiedy miał wykonywać obowiązki w zakładzie kowalskim. Wysokoprocentowy trunek tylko by go zamulił i zapewne znacząco wpłynął na spadek wydajności w pracy, a tego Kaito na pewno nie chciał. Mimo swojego wieku można było jednak oczekiwać od niego w miarę odpowiedzialnego podejścia do tego rodzaju sytuacji życiowych.
Jeżeli mowa o parce siedzącej w barze, chłopak zwrócił na nią uwagę, ponieważ wyglądali na shinobi. Poza tym w oczy rzuciły mu się dość nietypowe, pomarańczowe oczy kobiety. Usłyszał także fragment ich rozmowy o jakimś Ishiwarim. Nie miał jednak pojęcia o co i o kogo chodzi, a przecież nieelegancko byłoby nawet się dopytywać. Dlatego też przyjrzał im się tylko dokładnie, bo kto wie – może jeszcze się spotkają. Nie podchodził jednak do ich stolika i nie zakłócał ich spokoju ani nie przeszkadzał w prowadzonej żywo konwersacji. Po prostu odebrał swoje zamówienie i ruszył do Wciśniętego Kowadła, mając nadzieję, że pan Nobusawa znajdzie już dla niego czas.
Wcześniej Kaito odprowadził kowala wzrokiem, więc był pewien, że jego zakład znajduje się na samym krańcu ulicy. Z odległości nie mógł jednak zobaczyć, w które drzwi mężczyzna dokładnie wszedł, a niestety nie widział nigdzie szyldu ze wspomnianą wcześniej nazwą. Dlatego też zamierzał zaczepić jakichś przechodniów.
- Przepraszam, jak dotrzeć do Wciśniętego Kowadła? Słyszałem, że to gdzieś tutaj, ale nigdzie widzę szyldu. – Poprosił o pomoc jednego ze spacerujących Szarym Dystryktem mężczyzn. Gdyby nie uzyskał od niego odpowiedzi, planował popytać jeszcze kilku tutejszych. Gdyby zaś i to nie poskutkowało, pomyślał jeszcze o tym, żeby wejść do któregokolwiek zakładu, jaki pierwszy rzuci mu się w oczy i tam wypytać o dokładne położenie Wciśniętego Kowadła. W końcu mistrzowie danych fachów na pewno kontaktowali się ze sobą w sprawach zawodowych i mogli mieć większą wiedzę na ten temat niżeli zwyczajni przechodnie. Tak czy siak, Kaito starał się jak najszybciej uzyskać niezbędne mu informacje, bo nie chciał się do swojej pracy spóźnić.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 lut 2018, o 21:48

Misja Rangi - D - 9/...

- Rok 384 - Lato - Kaito Hōzuki
- Hanamura -

- Ściśnięty w dobrej wierze -

Obrazek


Dobrze zrobiłeś decydując się na abstynencję w lokalu, w końcu nie przekroczyłeś jeszcze mitycznej bariery męskości o której wolno ci spożywać trunek bogów uwielbiany przez wielu, a mowa tutaj o Sake które pije każdy który przekroczył ten mityczny wiek. Po opuszczeniu lokalu z tobołkiem prowiantu udałeś się w stronę w którą kierował się wcześniej Nobusawa, szedłeś tak przez chwilę ku końcowi całej ulicy, gdy jednak tam dotarłeś spostrzegłeś, że znajdują się tam najróżniejsze szyldy, z oznaczeniami prowadzące do wszelakich lokali, aczkolwiek brak jednego, tego którym akurat byłbyś zainteresowany. Gdzie jest to "Wciśnięte kowadło"? Postanowiłeś zapytać jednego z tutejszych przechodniów. W dalszym ciągu trwał festiwal więc nawet jeśli ulice ciut opustoszały to w dalszym ciągu byłeś w stanie na kogoś trafić, żadna z dzielnic nie narzekała na braki podczas festiwalu, szkoda tylko, że jest to już drugi i jego ostatni dzień. Wydawało by się, że trwa on znacznie dłużej niż mogło by się nam wydawać, w końcu czasami 48 godzin potrafi trwać i dwa tygodnie, a przynajmniej tak możemy to odczuwać, w końcu nie każdy ma zajęcie przy którym marnuje czas bardzo szybko, ty miałeś pecha i takowego właśnie szukałeś, położyłeś swoje nadzieje w wielkim Nobusawie.

Przechodzeń którego złapałeś i zapytałeś o drogę dobrze znał opisanego przez ciebie kowala i wskazał ci drogę do jego lokalu, zdziwiłeś się jednak ponieważ sama kuźnia z jakiegoś powodu znajdowała się pod ziemią do której prowadziło zejście tuż za rogiem który wydawał się być nieoznaczony jako kuźnia. Dowiedziałeś się jednak, że wszyscy okoliczni, dobrze tutaj Nobusawę znali. Osobnik z którym rozmawiałeś wypowiadał się o nim w samych superlatywach. Gdy już podziękowałeś mu za wskazanie drogi to ruszyłeś w stronę zakładu. Gdy trafiłeś na miejsce zobaczyłeś zejście prowadzące do piwnicy, a z ziemi wystający komin, kto by pomyślał, że w takim miejscu może ktoś prowadzić kuźnie. Gdy wykonałeś kolejny krok zachwiałeś się, udało ci się jednak utrzymać równowagę, mało brakowało a wylądował byś twarzą w piachu, udało ci się jednak spostrzec dziury w ziemi. Cóż to za dziury w ziemi można pomyśleć, gdyby jednak nieco się cofnąć udało by ci się spostrzec, że jest to szyld wyryty w ziemi, właśnie "Wciśniętego kowadła" Ma pomysły ten Nobusawa.

Po zejściu na dół od razu buchnęła by ci w twarz wysoka temperatura dochodząca z tej jamy, wyraźnie wyższa niż ta panująca w świecie zewnętrznym. Sam kowal stał w tej chwili przy kowadle i obijał młotem dosyć cienkie ostrze, nie zauważył, ani nie usłyszał Ciebie wchodzącego, w końcu prócz niego pracowała na miejscu też inna aparatura kowalska która wydawała najróżniejsze dźwięki podczas pracy, między innymi dosyć głośny miech, czy skwierczący piec.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2969
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szary Dystrykt

Postprzez Kaito » 21 lut 2018, o 22:40

To że nie osiągnął jeszcze pełnoletniości wcale nie było dla niego żadnym problemem. Ba, zdarzyło mu się przecież spróbować sake od Ame, nieraz starszy brat zamawiał też czarkę dla niego. Mimo wszystko Kaito nie czuł aż tak wielkiego pociągu do alkoholu jak niektórzy, a właściwie nawet nie potrafił pod tym kątem zrozumieć wielu dorosłych osobników. Tym razem jednak głównym argumentem za pozostaniem trzeźwym był nie potencjalny kłopot z zakupem sake, a raczej chęć pozostania trzeźwym w pracy w zakładzie kowalskim. Kantańczyk domyślał się w końcu, że to nie taka prosta robota. Po takim procentowym wspomagaczu na pewno byłoby mu o wiele trudniej, a kto wie, niektóre obowiązki mogłyby się nawet zdać niemożliwe do wykonania.
Kiedy czarnowłosy shinobi dotarł na koniec ulicy i nie mógł znaleźć Wciśniętego Kowadła, postanowił wypytać o nie przechodniów. Mimo wszystko nadal zastanawiał się dlaczego nigdzie nie widać wspomnianego szyldu. Zewsząd uśmiechały się do niego wszelkie inne napisy reklamujące różnorodne zakłady, a brakowało tylko tego jednego. Jakim cudem? Może pan Nobusawa wcale nie wszedł do swojego zakładu, a po drodze postanowił odwiedzić jeszcze jakiegoś swojego kolegę? Istniała też taka możliwość, a wtedy poszukiwania mogły okazać się znacznie trudniejsze niż przewidywał. A czasu… czasu było coraz mniej.
Co do samego festiwalu, to rzeczywiście szkoda, że dobiegał już końca. Rozrywek i przeróżnych kolorowych kramów było tak wiele, że Kaito nie zdążył odwiedzić pewnie nawet jednej dziesiątej z nich. A jutro trzeba było już wyruszać w dalszą podróż… Gdyby to on miał decydować, to ten cały festyn z okazji koronacji Cesarza trwałby przynajmniej tydzień. Przynajmniej ludzie mieliby dłuższy czas na wybawienie się i zapomnienie o swych codziennych troskach. No ale niestety, to nie on podejmował tak ważne dla świata ninja decyzje i chcąc nie chcąc musiał pogodzić się ze smutną rzeczywistością. Może przynajmniej będzie mógł jutro odwidzieć mamę w ich ojczystej osadzie?
Wreszcie jakiś przechodzień powiedział młodemu Hozukiemu, że dobrze zna pana Nobusawę, a tym samym zaoferował mu swoją pomoc. Wskazał mu drogę do zakładu, który jak się okazało, znajdował się pod ziemią. Kantańczyk był nieco zaskoczony sytuacją, ale w gruncie rzeczy uśmiechnął się pod nosem, oceniając w myślach ten pomysł jak naprawdę dobry. Cóż, okazało się, że w ogóle ten kowal był znany całej Hanamurze, co wprawiło Kaito w wyjątkowy entuzjastyczny nastrój. Jeżeli był znany, to pewnie był też mistrzem w swoich fachu, a czy nauka od najlepszych nie była najbardziej satysfakcjonująca? Cóż, miał tylko nadzieję, że reputacja nie wyprzedza umiejętności grubaska, bo tak też w życiu niestety bywało. Na razie jednak nie było chyba powodów do zmartwień.
Tak czy inaczej postanowił ruszyć do zakładu i musiał przyznać, że refleks to miał niezły, bo o mało co nie wyrżnął orła. Wystający z ziemi komin widział już wcześniej, ale dopiero teraz dostrzegł swoiste „dziury w ziemi”. Odgarnął butem piasek, a wówczas jego oczom ukazał się szyld „Wciśniętego kowadła”. Ah! Dopiero teraz Hozuki zrozumiał nazwę tegoż przybytku i ponownie stwierdził, że z tego pana Nobusawy to jednak był niezły kawalarz. Był jednak nad wyraz kreatywny, a to się w świecie rzemieślniczym na pewno ceniło.
Wreszcie szesnastolatek zszedł na dół, a wtem w jego twarz buchnęła niezwykle wysoka temperatura. Cholera, spodziewał się, że u kowala będzie gorąco, ale chyba nie sądził, że aż tak. Mimo wszystko Kaito nie zamierzał się poddawać. On nie wytrzyma? Skoro ludzie pracowali w takich warunkach, to znaczy że się dało, i on też mógł sobie poradzić.
- Dzień dobry! Panie Nobusawa! Miałem się zgłosić! – Kantańczyk zaczął krzyczeć głośno, by kowal, który właśnie obijał młotem dosyć cienkie ostrze zdołał go w tym hałasie usłyszeć. Postanowił przy tym podejść także nieco bliżej (choć nie za blisko, aby się przypadkiem niczym nie oparzyć), pokazując tym samym pracodawcy swoje oblicze. Kiedy był już wystarczająco blisko, planował krzyknąć jeszcze raz, gdyby jego dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość