Biały Dystrykt

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Sumairu Abe » 16 wrz 2018, o 23:54

Obrazek
"Zostawić przeszłość"
{ Yamanaka Misae - Misja rangi D }
13/15

Klik

Yahiko uśmiechnięty oparł głowę o Twoje ciało i patrzył się przed siebie. Po chwili ułamał kawałek chleba i przekazał go Tobie.
-Nie trzeba wiele by być szczęśliwym. Wystarczy zaryzykować. - odezwał się i rzucił swój kawałek jednemu z ptaków, który był prawdopodobnie jednym z tych najsłabszych z całego grona i był odseparowany od głównej 'jadłodajni' w której reszta ptaków zajadała się okruszkami chleba. Yahiko rzucił chleb tak jakby chciał Ci pokazać co powinnaś teraz zrobić. Tak jakbyś miała odciąć się od swoich myśli, które kłębiły się w Twojej głowie i jakbyś zwyczajnie wyrzucić z siebie całe to zakłopotanie i złe myśli razem z trzymanym przez Ciebie chlebem.

-Ty też stworzysz wyjątkową parę. Tak jak ja i Aki. - powiedział z wielkim przekonaniem w swoim głosie. Chłopak podniósł głowę i zaczął patrzyć się prosto na Ciebie. -Mam dobre przeczucie względem Ciebie, Misae-chan!- Yahiko posłał Ci uśmiech i ponownie ułożył twarz na Twoim ramieniu. Chwilę po tym rzucał ostatnimi kawałkami chleba na różne strony, aby nakarmić wszystkie ptaki - bez wyjątków. O dziwo, Aki leżał w bezruchu i nawet nie ważył się ruszyć za rzucanym chlebem i najeść się samemu.


-Doceniam, że zostałaś tu z nami. Jesteś świetna.- chłopak wtulił się nieco mocniej i westchnął. Ptaki odleciały, gdy chłopiec rozdał resztki chleba i zrobiło się nieco spokojniej. Bez walki o jedzenie i trzepotu skrzydeł.
-Robi się już późno i nie chcę Cię dłużej zamęczać. Powinnaś ruszyć do swojego przyjaciela, lub odpocząć. Masz jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, ale najważniejsze...To żebyś się uśmiechała i była szczęśliwa, sama ze sobą. - odezwał się raz jeszcze i westchnął. Siedzieliście tak chwilę w milczeniu.
-No i nie martw się...Jeszcze się kiedyś spotkamy! - zaśmiał się z wielką pewnością siebie i siedział tak z opartą na Tobie głową.

Sumairu Abe
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Misae » 17 wrz 2018, o 21:27

Siedziała z opartym o ramię chłopakiem i korzystała ze spokoju chwili. Było w tym wszystkim coś magicznego i kojącego. Miłe towarzystwo dwóch niezwykłych jegomości. Do tego te słowa, które sprawiły, że zrobiło jej się jeszcze bardziej głupio.
-Powinnam naprawdę wiele się od ciebie nauczyć, Yahiko-kun - odparła, kiedy ten był wtulony w jej ramię trwał ciesząc się tym, czym powinien każdy człowiek - życiem. To było naprawdę smutne, że musiał jej to wskazać młody bezdomny chłopiec ze swoim pieskiem. Ludzie, którym piasek sypał w oczu wiedział więcej niż ktoś, kto miał tak dużo. Ale zupełnie nie wiedziała co zrobić kiedy usłyszała jego ciepłe słowa na temat jej przyszłości. Tego w żadnym razie się nie spodziewała, ale chyba dzięki temu zrobiło jej się lepiej
-Bardzo ci dziękuję za wszystko- odparła czując jak oczy pieką od cisnących się pod powieki łez. Tyle wzruszeń jednego dnia? Chyba nikt by tego nie przewidział, a na pewno ona by mu w to nie uwierzyła. Żadna chwila niestety nie trwa wiecznie, tak samo ta wyjątkowo magiczna chwila musiała chylić się ku końcowi. Niestety.
-Liczę na to i będę wyczekiwać tego dnia - Białowłosa uśmiechnęła się tak szczerze jak jeszcze nigdy ostatnimi dniami. Dlatego też wyjęła sakiewkę a z niej 250 Ryo, które podała chłopakowi - włożyła mu do dłoni i zamknęła je by ten na pewno ich nie zwrócił - a do tego czasu kup Aki'emu porządny kawałek mięsna, na pewno się ucieszy - odparła z mrugnięciem oka... potem mogli się rozejść, aloe w żadnym razie nie pozwoli aby młodzieniec oddał prezent od niej.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Sumairu Abe » 18 wrz 2018, o 20:27

Obrazek
"Zostawić przeszłość"
{ Yamanaka Misae - Misja rangi D }
15/15

Klik

Gdy tylko Yahiko odruchowo chciał oddać Ci powierzone mu pieniądze, Ty zacisnęłaś jego dłoń, a on ustąpił.
-Obiecuję, że to zrobię, Misae-chan. Dziękujemy. - powiedział chłopiec, który z początku wydawał się skrępowany i zakłopotany całą sytuacją i przyjęciem podarunku. Po chwili jego oczy się delikatnie zaszkliły, a on wtulił się w Ciebie, a pies wplątał się między Twoje nogi gdy to zauważył. Tak jakby chciał również podziękować... ale po swojemu.

-Będzie dobrze, kochana. - powiedział z uśmiechem i uwolnił Cię z uścisku chowając do kieszeni sakiewkę, którą mu podarowałaś. -Jeszcze się spotkamy. Zobaczysz. - odezwał się ponownie z tym jego przedziwnym przekonaniem o własnej racji. Tak jakby znał przyszłość i doskonale wiedział co się wydarzy i co Cię czeka.
Gdy Yahiko schował sakiewkę do kieszeni, wyciągnął z niej coś w rodzaju naszyjnika. Wyciągnął Twoją rękę i położył na niej naszyjnik. -Proszę. Przyjmij ten wisior... Mam nadzieję, że przyniesie Ci szczęście i pomoże w ciężkich chwilach. Trzymaj go przy sobie, Misae-chan. - naszyjnik nie był jakiś wybitnie wyszukany. Niczym nie wyróżniający się sznurek, na którym wisiał drewniany krzyżyk.

Yahiko podniósł się i jeszcze raz Cię przytulił.
-Na nas już czas. Dbaj o siebie! - odezwał się, a pies wskoczył na Ciebie i zaczął lizać na pożegnanie.
-Do zobaczenia. - Yahiko kiwnął głową z uśmiechem i zaczął iść w stronę jednej z uliczek. Aki dreptał szczęśliwy za chłopcem i za nim zniknęli z Twojego pola widzenia, pies odwracał się kilka razy do Ciebie machając ogonem.

No cóż... Raczej koniec. :) Buziaki... Dziękuję i zapraszam na kolejne części przygód z Yahiko i jego kompanem.

Sumairu Abe
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Hayami Akodo » 11 paź 2018, o 23:20

It was
Really
A mighty long fall.




Obrazek


Od wyjścia z cmentarza Hayami właściwie się nie odzywał. Czekał na wyjaśnienia Khusary co do Shijimy, choć podejrzewał, że to jedynie zwykła, przypadkowa zbieżność - bo jakim cudem niby jego nowy znajomy miałby znać oficera wojsk Kantai? Jeśli tak by było, to po raz kolejny sprawdziłaby się zasada "świat zawsze będzie mniejszy od twoich oczekiwań". Odpowiedź na pytanie znał jednak tylko sam zainteresowany - świat nie wiedział, kim był Shijima, a do tego nie zamierzał czekać. Kiedy więc szli, mijali po drodze spokojnych, obojętnych, chłodnych ludzi, biegające dzieci, zagadane ze sobą kobiety, spokojne, radosne, uśmiechnięte. Delikatne cienie kładły się na ich drodze, jak prezent - a Hayami nie zwracał jakoś uwagi na te detale, choć, oczywiście, wpadały mu w oko, ciężko było zignorować zwyczajność tego dnia; i jego chłód.
Przechadzka po Białym Dystrykcie, wśród sklepów, budynków, kolorów, dźwięków i słów - stonowanych słów wypowiadanych dlatego, że tak właśnie było trzeba.
Wśród owych prostych, jasnych ulic, gdzie nic nie było umieszczone przypadkowo (widać było tą organizację, jaką szczycili się wyspiarze, zawsze porządni, spokojni, normalni), kasztanowowłosy wypatrzył budynek oznaczony odpowiednim szyldem i napisami kanji na drzwiach, oznaczającymi "Katsumoto, krawiec". Zwolnił jeszcze bardziej kroku, a jego stopy niemal mimowolnie stały się ciężkie jak z ołowiu; dlaczego? Tego nie wiedział. Może dlatego, że po długim locie każdego ptaka dopada zmęczenie, każdy lew po polowaniu potrzebuje jakiejś przestrzeni, gdzie rozłoży swe płowe cielsko, a może też i dlatego, że Hayami po prostu czuł potrzebę poczucia się jeszcze raz na swoim miejscu?
Nic nie było w tym życiu proste i łatwe, a on miał tylko (albo aż?) osiemnaście lat. Chwilami jednak rozumował jak ktoś starszy, bardziej dojrzały, doświadczony. Ten upływ czasu wydawał mu się tak abstrakcyjny, tak dziwny, niejasny...Jakby to nie on liczył ten czas, zapisywał daty, podejmował decyzje - tylko robiła to za niego jakaś...w każdym razie iluzja.
Biegnący obok Itachi poszczekiwał, merdał ogonkiem, wąchał nowe otoczenie, zawzięcie to odbiegając na bok, to wracając, chociaż widać było, że trochę już się zmęczył towarzyszeniem swojemu panu. Hayami poczochrał go (wierne zwierzę nie odstępowało pana na krok) i cicho westchnął.

Ciekawe, czy zwierzęta umieją tęsknić?

Ten konkretny zwierzak nie wydawał się jakoś specjalnie cierpieć z powodu odebrania go Keiowi. Hayami uwielbiał swojego przyjaciela, miał do niego wiele zaufania i szczerej przyjaźni, ale...Legendarna scena z morderczą solniczką, której każdy najmniejszy drobiazg potrafił teraz przywołać, po latach, nauczyła go obawiać się w momencie, gdy Seinar zajmował się kuchnią. Choć ostatnio jego zdolności poprawiły się w tym względzie!
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Khusara Hatakame » 12 paź 2018, o 15:04

Akami za pewne był mocno zdziwiony dość niestandardowym pytaniem. Czyżby faktycznie Khusara znał jego przyjaciela ? Dość mocno zdawało mu się, że miał okazję słyszeć tę imię, ale czy to zaraz oznaczało, że chodzi o tą samą osobę ? W końcu imiona mają tendencję do powtarzania się. Mimo wszystko czarnowłosy chciał być pewien, że nie chodzi o kogoś mu znajomego.
-Chciałem się w czymś upewnić-odpowiedział widocznie nad czymś się zastanawiając.
W końcu młodzieniec zaproponował, że narysuje szkic twarzy. Wyjął notes i ołówek i oddał się swej twórczości, widać, że ta nie była jakoś za nadto wielka, ale cały zarys portretu mimo to był dość szczegółowy. Kiedy pokazał on go zaciekawionemu mężczyźnie, ten wpatrywał się na rysunek przez pewien moment. Przyglądał się każdym szczegółom i słuchał Akamiego, który w tym samym czasie opowiadał o Shijimim opisując jego cechy nie tylko wyglądu, ale również charakteru.
-Wiesz co, bardzo możliwe, że po prostu coś mi się pomieszało -odpowiedział po żmudnych próbach skojarzenia wszystkich faktów. Lecz jakby po chwili wycofał się ze swoich słów i dodał
-Chwila moment, a czy przypadkiem Shijima to nie jest ten leń, od kurczaków, którego spotkałem w Shigashi ?-czarnowłosemu przypomniała się dość ciekawą sytuacja na polanie kiedy został wrobiony przez jednego młodzieńca. Możliwe, że to z nim się kojarzyło to imię, albo po prostu jego zachowanie, w każdym razem jego mózg postanowił połączyć te dwie sytuacje, a Khusara rzeczywiście zaczął się zastanawiać czy nie ma to czegoś wspólnego. Przy okazji dotknął jednej z kieszeni z kimona, w której była pewna kartka. Na miejscu przypomniał sobie o tym, że ma odebrać swoje specjalnie wykonane ostrze zlecone przez Satsume. Mimo wszystko nie był pewien czy budżet jaki posiada mu wystarczy na zakup, ale to już się okażę w przyszłości, z takiego zdania wychodził przynajmniej mężczyzna licząc na dopisanie szczęścia.

Dwaj mężczyźni wyszli w końcu z cmentarza kierując się w stronę krawca, gdzie Akami miał zamiar wynagrodzić poszarpane kimono Khusarze, mimo, że zdecydowanie już sporo zrobił, fundując pyszny posiłek. Hanamura była zdecydowanie wielkim miastem, na tyle dużym, że chwila marszu w stronę białego dystryktu rozciągała się dość powoli. Kiedy tam trafili fioletowe oczy mężczyzny ujrzały wręcz ogromne sznury stojących obok siebie sklepów, jadłodajni, czy budynków z innymi usługami. Kasztanowłosy po pewnym czasie popatrzył się w stronę jednego z domów i wiszący szyld. To musiał być ich cel podróży.
Oczywiście nie zabrakło też Itachiego, który radośnie poszczekując dotrzymywał im przez ten cały czas towarzystwa. Khusara czekał na zdanie i czyny samuraja, który zatrzymał się teraz w miejscu głaszcząc psiaka.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 309
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Hayami Akodo » 16 paź 2018, o 22:29

Obrazek


Jeśli można było się zdziwić bardziej niż Hayami, to na pewno zdumienie to sięgnęłoby szczytów najwyższych gór i samego nieba, budząc bogów ze snu - wszak, patrząc na otaczającą ich rzeczywistość, miało się wrażenie, że światem rządzi brutalny, całkiem zwykły Przypadek.

- Jeszcze raz: co, kurwa? - zdziwił się na głos, może trochę zbyt ekspresyjnie, ale taka reakcja była uzasadniona. Nawet bardzo uzasadniona.

...patrzcie, jak nikły jest świat w ręku Przedwiecznego!

Zachowanie Shijimy było tak niezrozumiałe i nielogiczne, że Hayami nie umiał sobie tego wytłumaczyć w żaden sposób. Nie zadowalała go nawet teoria o tym, jakoby Ranmaru miał dwie twarze - jedną dla takich jak on i Kei, jedną dla otoczenia; obie były może odmienne, różniące się od siebie...ale czym? Tonami? Dźwiękami głosu? Emocjami? Na pewno głębokością cienia - bo Hayami nie mógł uwierzyć, nie umiał sobie wyobrazić tego spokojnego, zbyt cichego mężczyzny w czarnym mundurze, zawsze dopracowanego do ostatniego szczegółu, wzorowego do bólu przy całej swojej słabości. Nie umiał wywołać w myślach sytuacji, w której cicha Rozpacz uwolniłaby się łagodnie z ramion pustki i nagle stałaby się...
...ludzka.
To byłoby zbyt proste, przypuszczać, że Mokuren nagle zapragnął przez krótki moment - jeden moment, mijający szybciej niż mrugnięcie okiem - być jak wszyscy. Gdyby tak było, to cała jego cholerna indywidualizacja zdałaby się na nic. Zbyt dobrze budował dystans, tworzył respekt, a teraz co? Nagle odwiedza Shigashi i robi coś z kurczakami? Trudno mu było uwierzyć w ten scenariusz: bądźmy szczerzy, ani Shijima, ani Seinaru nie byli typami podróżników, wszyscy trzej ulegali zewom -- ale, do diabła, tylko on z nich trzech niezłomnie pozostawał na szlaku musha shugyō. Nie wiedział, czy Kei już odnalazł pokój...czy odszukał odpowiedzi. I, na dobrą sprawę, wolał, by tego nie robił. Nikt nie chce, by jego bliscy cierpieli, prawda?
Chyba że istniała jeszcze jakaś możliwość, której nie wziął pod uwagę.

- Gomene - przeprosił natychmiast za wyrażenie. - Yoku kike, to dziwne...Shijima zawsze był cichy, spokojny, sporo zwiedzał, ale...Mam wrażenie, że ludzie go po prostu męczyli. Wiesz, gwar, pytania, rozmowy. Nie rozumiem, co miałby robić tak daleko od Hyuo, zwłaszcza po wojnie. Kiedy dokładnie go spotkałeś?

Oparł się o ścianę pracowni krawca, naprawdę ciekaw odpowiedzi. Wreszcie przyszło mu coś jeszcze do głowy.

- Jak wyglądał? Mój Shijima to czerwone oczy, czarne włosy, zmarszczki, wysoki wzrost, szczupła sylwetka, generalnie byłby podobny do ciebie, gdybyś nie był tak dobrze zbudowany - tu dodał więcej detali, ubiór. - I władał Katonem. Widziałem go, jak trenuje...To był silny mężczyzna, Kame-san. Bardzo.

Uśmiechnął się lekko. Nic nie mógł zrobić, sprawa skończona, idzie się dalej, jakby nigdy nic. Pozwala się odejść widmom przykutym do ziemi, wzlecieć do gwiazd - by upadły razem z jedną z nich w otchłań. Tak już po prostu jest, Przyjacielu.
Jedne fakty bezpieczniej jest zauważyć od razu. Inne - och, na nie musi przyjść odpowiednia chwila. Dobry moment, z puli tych starannie dobranych, jak karta w kolejnym rozdaniu pokera, gdy życiowy overcard jest bliżej, niż myślisz.

- Woof! Woof!

Itachi chyba zafascynował się czymś nowym, bo zaczął szczekać i zawzięcie gonić ogon. Ignorowałeś ten ostatni popis, starając się rozwikłać najprostszą zagadkę życia.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Khusara Hatakame » 18 paź 2018, o 11:48

Po wypowiedzianych przez czarnowłosego słowach na twarzy samuraja dało się zauważyć zdecydowane zaskoczenie i niedowierzanie. Khusara widząc to nie zdziwił się zbytnio iż sam mówiąc to próbował wrócić wspomnieniami do momentu w Shigashi, gdzie jadł on kurczaka z domniemanym gościem, który miał być przyjacielem Akamiego. Chwilę później z ust młodzieńca wydostało się kilka dość wymownych słów, które tylko rozjaśniły nieco obraz chłopca siedzącego wtedy z nim na polanie.

-Jadłem z nim kurczaka w Shigashi, jeżeli pamięć mnie nie myli-odpowiedział Khusara na pierwszy odzem samuraja. Ten zaś zaczął opisywać wygląd Shijimy. Niby ciemne włosy się zgadzały, ale czerwono jaskrawych oczu za nic nie mógł sobie przypomnieć, tęczówki tamtego jegomościa zdawały mu się być bardziej stonowane niż barwa czerwieni. W końcu doszedł, kiedy to samuraj skończył opowiadać o ubiorze jego dawnego przyjaciela, czarnowłosy zastanawiając się jeszcze przez chwilę nagle dostał pewnego olśnienia, cała historia przypomniała mu się dość szczegółowo, dlatego też postanowił się upewnić opowiadając o ich dokładnym spotkaniu.

-Z tego co pamiętam był on w młodym wieku, miał ciemne włosy i tak jak mówisz szczupłą posturę, jednak nie pamiętam aby jego oczy były czerwone, co jest dziwne iż taką cechę ciężko jest zapomnieć. Spotkałem go będąc w Shigashi, szedłem wtedy z kurczakiem na jedną z polan by wypocząć, leżał na polanie i patrzył się w niebo. Poczęstowałem go moim posiłkiem i rozmawiałem przez krótką chwilę. Okazał się być dość leniwym człowiekiem nijako nastawionym do życia. W sumie to nasze spotkanie skończyło się tak, że nie dość iż wrobił mnie w pomoc dla pewnej osoby, to jeszcze zjadł kurczaka
i odszedł bez słowa-
Gdy skończył opowiadać czekał na reakcję jego rozmówcy. Zastanawiało go czy faktycznie ma rację co do tożsamości Shijimy, a może po prostu słabą pamięć co do imion, choć patrząc na wszystkie wcześniejsze reakcje Akamiego za pewne bardziej prawdopodobne było to drugie.

Itachi podczas, gdy oni rozmawiali postanowił gdzieś pobiec za pewne upatrzył sobie jakąś kolejną ofiarę. Pytanie tylko czy było to kolejne nieszczęsne ubranie kogoś nieznajomego, czy może jeden z ptaków, który wylądował na ulicy. Tego mieli się dowiedzieć za chwilę
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 309
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Mitsuyo » 18 paź 2018, o 19:22

Po opuszczeniu portu, Mitsuyo udała się w kierunku centrum miasta. Wprawdze nie miała pojęcia, od czego zacząć, ale miała tyle czasu, że spokojnie zdąży zwiedzić całe Kantai i załatwi kilka spraw z przeszłości. Właśnie za tym tęskniła – nareszcie nic ją nie ograniczało. Mogła być tutaj tyle, ile tylko chciała. Teoretycznie, bo w praktyce nie wyglądało to tak kolorowo, ale cieszyła się, że dostała chociaż tę garstkę wolności, której przecież tak wyczekiwała. W Yinzin nie żyło się żle, ale możliwość wydostania się i zobaczenia jakiegoś kawałka świata była tak ekscytująca! Już teraz, kiedy tak naprawdę nic się jeszcze nie zaczęło, była pewna, ze nigdy nie zapomni tej podróży.
Przechodziła tymi samymi ulicami, co ostatnio, jednak towarzyszyły jej zupełnie inne odczucia niż wcześniej. Przede wszystkim bardzo się zmieniła przez tę kilka lat. Już nie była tą samą, przestraszoną dziewczyną, czekającą na ratunek. Dzięki Ayako, dojo i paru innych osobom, przysłowiowo „wyszła na ludzi”. I prawdopodobnie nigdy nie zdoła im się za to odwdzięczyć. Mogła tylko dziękować i udowodnić, że żadno z nich nie popełniło błędu, wyciągając w jej kierunku pomocną dłoń.
Nawet pomimo jej ślimaczego tempa, dotarcie do centrum nie zajęło jej wiele czasu. O tej porze droga nie tętniła życiem, ale na pewno nie była opustoszała. Wczesnym popopłudniem pewnie krzątały się tutaj tłumy. Akurat udało jej się trafić w porę, w której było optymalnie. Większość sklepów była otwarta, no i nadal słyszała przekrzykujących się sprzedawców. Praca tutaj musiała być trudna – stanie tyle czasu w zimnie, na dodatek ze sporą konkurencją przy boku. Bycie uczciwym w tym zawodzie rzadko kiedy popłacało. O wiele łatwiej było posiadać zdolność manipulowania klientem i namawiania go do kolejnych zakupow. Mitsuyo na pewno nie podjęłaby się czegoś takiego, ale darzyła szacunkiem tych, którzy nie wzbogacają się na kłamstwach, a rzeczywiście tam stoją i robią to co do nich należy.
Jej uwagę zwróciła natomiast dwójka mężczyzn pochłoniętych w rozmowie. Z daleka nie słyszała, o czym rozmawiali, ale przyglądając im się, doszła do wniosku, że nie wyglądają na ludzi stąd. Może podróżowali, zupełnie jak ona. A może, a może… to nie była jej sprawa. Szła w ciszy i lekkiej zadumie, aż usłyszała niespodziewane szczekanie, przez które aż podskoczyła. Nie… To przecież nie tak, że przestraszyła się zwykłego psa!? Jakkolwiek by nie zaprzeczała, tak właśnie było. Co za wstyd.
Zaburczało jej w brzuchu. Nic dziwnego, od wyruszenia, nie zjadła nic i miała prawo być głodna. Zwłaszcza, że ostatnimi czasy apetyt wyjątkowo jej dopisywał. Rozejrzała się ponownie. Kiedy była tu ostatnio, gdzie jadła? Chyba jakoś na drugim końcu wyspy. Zagryzła wargę. Nie bardzo chciało jej się iść aż tak daleko. Była już lekko znużona i chciała mieć to jak najszybciej z głowy. Przeszło jej przez myśl, że może tamci nieznajomi będą coś wiedzieli, jakoś jej pomogą. Lekko się zawahała, ale podeszła do nich.
- Cześć, przepraszam, że przeszkadzam… Szukam jakiegoś miejsca, w którym mogłabym zjeść. Nie orientuję się w tej okolicy, prawdę mówiąc – przyznała lekko zawstydzona. Nie zbliżyła się do nich zbyt blisko, raczej trzymała bezpieczną odległość. Ostrożności nigdy za wiele, a jej historia wiele jej nauczyła.
Mitsuyo
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Hayami Akodo » 26 paź 2018, o 01:23

Obrazek


So they say that time
Takes away the pain...
...but I’m still the same



Pojawienie się pięknej, różowowłosej istotki wytrąciło Hayamiego z rytmu. Nie spodziewał się jej, tak jak nie można było się spodziewać hiszpańskiej inkwizycji ani najazdu Yamanaka na Hyuuga (a może odwrotnie, kto ich tam wiedział, tych wszystkich kontynenciarzy). Była taka radosna, świeża, słodka, odstawała swoją niewinnością i pogodą duszy od kobiet, które do tej pory spotkał na swej drodze młody samuraj. Właściwie...jakie kobiety spotkał do tej pory? Zastanowił się nad tym. Dumne siostry Uchiha - na wspomnienie o Sagisie coś zakłuło go w sercu - były silne i potrafiły sobie radzić. Umiały walczyć, iść za ideałami, szły do przodu, nie oglądając się na nic. Cicha, uważna Sagisa, kiedyś taka porywcza, dumna Tensa o białej grzywie włosów, splatały ze sobą dłonie w jego wspomnieniach...Czy już wtedy się kochały? Nie myśl o tym. Dalej...Atari Sanada - energiczna, ekspresyjna, a jednocześnie wyważona. Gdyby miał do czegoś porównać Atari, powiedziałby, że była jak dobrze dobrane ostrze. Potrafiła nieść śmierć, jednocześnie badając świat. Megumi Ishida? Trudno mu było coś więcej powiedzieć poza tym, że była nerwowa i nie mogła być od niego wiele starsza.

Odori tsukare nemuru sora
Yagate kuchiru sakuragi no
Mai ochiru hanabira no
Yukue tadoreba


Kasztanowowłosy młodzieniec odwrócił się powoli w stronę damskiego głosu, aby ujrzeć jego - niewątpliwie czarującą - posiadaczkę. Jeśli spotkał jeszcze jakieś, to ta tutaj urzekła go od pierwszego wejrzenia. Uczucie do Sagisy gdzieś tam, w tle, w głębi jeszcze się tliło, ale czuł, że nie powinien dłużej tego przeciągać. Może powinien dać temu się wypalić, nie szarżować, pójść dalej. Uśmiechnął się miękko, nie chcąc jej spłoszyć - miał nawet nadzieję, że nie widziała go w tym stanie. Że nie widziała ponurych, gorzkich płomieni zdesperowania płonących wściekle w jego oczach - tak gorzkich jak piekło i tak smutnych jak niebo w czasie deszczu. Różowe włosy. Itachi szczekał radośnie obok niej, merdając ogonkiem, jakby liczył na pogłaskanie.
Uśmiechem i gestem dał jej znak, aby podeszła bliżej, po czym postanowił kontynuować rozmowę z Khusarą.

- Nie, yoku kike, to stanowczo nie był mój Shijima - zaprzeczył z absolutną stanowczością w głosie. - Jestem pewien. Ale zaraz...czekaj...Coś mi mówi ten opis...

Zmarszczył brwi, przeglądając w myślach katalog osób, które miał przyjemność (lub nie) poznać w ciągu swojego musha shugyou. Nazbierało się tego naprawdę sporo, dlatego też Hayami musiał dobrze się zastanowić i porównać dane podane mu przez Khusarę z danymi, które posiadał. Opis mężczyzny był mu znany, gdzieś już spotkał tego kurczaka - a raczej pożeracza kurczaków - tyle że nie miał pewności...I wtedy spłynęło na niego olśnienie. Przypomniał to sobie: wymiotująca do nieprzytomności, pijana dziewczynka o barwnych włosach. Niewidoma księżniczka w wykwintnym kimonie, piękna jak oślepiony sen, ale wciąż dumna, prawdziwa Uchiha (spotkali się później na koronacji) - i...on. Ten chłopak z hotelu, podejrzliwy, ostrożny, nieufny wobec jego intencji. Tak, wygląd się zgadzał - a choć minął już ponad rok z okładem, to jednak Hayami był pewien tego, co myśli. Roześmiał się - nieco ochryple - i rzucił z uśmiechem:

- Znam gościa! Spotkałem naszego pana kurczaka z rok...może ponad rok temu w Sogen, w hotelu Marmur. Opiekowałem się wtedy pijaną dziewczynką i musiałem poprosić o pomoc taką jedną niewidomą damę, a on wtedy podejrzewał mnie o coś złego. Patrz, co za zły kurczak, jaki podstępny!

Wyraziwszy swoje oburzenie w sposób odpowiedni, Hayami przekierował spojrzenie na piękną kobietę o różowych włosach. Bo była piękna, urocza w swojej niewinności - jeśli Sagisa była kwiatem śliwy obiecującym stałość, to nieznajoma była płatkiem wiśni, takim, od którego nie dało się oderwać wzroku bez łagodnego ciepła. Naprawdę chciał pomóc młodej damie, wyciągnąć do niej pomocną dłoń, tylko jakby to zorganizować? Zastanowił się nad tym poważnie. Pytała o miejsce, gdzie mogłaby zjeść, a w tym mieście było takich wiele. Khusara - jeśli dobrze pamiętał - nie był tu wcześniej, więc jako osoba, która odwiedzała już Hanamurę, mógł udzielić pomocy potrzebującej niewieście. Skłonił się przed nią więc na tyle z gracją, na ile potrafił to zrobić samuraj, i odpowiedział:

- Tak, jest kilka takich miejsc. Jest ryoukan "Onna-bugeisha", jest też drugi ryoukan, nie pamiętam w tej chwili nazwy...I jeszcze izakaya "Prezent wiatru". Ja zatrzymałem się wraz z tu obecnym...em, znajomym w "Onna-bugeisha", wcześniej mieszkałem z dziewczyną w tym drugim i powiem ci, że w obu jedzenie mają najlepsze na wyspach, więc trudno zdecydować.

Gwizdnął cicho, a Itachi porzucił nadzieje na podryw - i rozryw - i zostawił w spokoju ubrania pięknej samicy, podbiegając wesoło do boku swojego opiekuna. Można byłoby powiedzieć, że zaczynał się już przywiązywać do Hayamiego, nie było mu z nim źle, ale czy Hayami był w stanie do czegokolwiek się przywiązać? Kogokolwiek? Przesunął powoli dłonią po twarzy, jakby chciał odgonić chmury z twarzy - a tylko on i bogowie (i może Khusara, jeśli był domyślny) wiedzieli, czy to zwykłe zmęczenie, czy groźna zapowiedź...
...no właśnie, czego?
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Khusara Hatakame » 26 paź 2018, o 17:08

W pewnym momencie coś przerwało spokojną rozmowę dwójki mężczyzn, była to dość niespodziewana obecność osoby mocno wyróżniającej się z tłumu. Różowowłosa dziewczyna wychyliła się bardzo szybko i niespodziewanie z tłumu zmierzając w ich kierunku. Pierwsze wrażeniem jakim doznały fiołkowe oczy Khusary była jasna róż bijąca od nadchodzącej postaci. Cóż teraz na pewno można było przyznać, że był to jeden z dziwniejszych dni jakie przeżył Khusara, a przeżył już takich sporo, mimo swojego nadal młodego wieku. Wpierw spotkanie z psim taranem Itachim w porcie i początek towarzystwa młodego samuraja z Ynzin, a teraz jeszcze wymalowana jak z obrazu dziewczyna. Czarnowłosy po tym wszystkim pewnie zwaliłby winę na jeden z kaprysów bogów, tylko pojawia się jeden problem, on w żadnego nie wierzy. Lecz shinobiemu, który nie raz ścierał się śmiercią nie jest to w żaden sposób potrzebne. Gdy ma się w życiu okazję widzieć tyle krwi i pożogi jedyne co nas może uratować to my sami, niektórzy jednak nie mają na tyle silnej psychiki by poradzić sobie z tym wszystkim, popadają w obłęd z każdym dniem i gdy to wychodzi na świat jest już za późno by cokolwiek zmienić. Nawet Khusara mimo wielce silnego ducha i spokojnego umysłu którego trenował przez lata, w pewnych momentach z trudem dawał sobie radę. Po tym czarnowłosy spojrzał kątem oka na młodego samuraja wyraźnie się nad czymś zastanawiając.

Po chwili namysłu kasztanowłosy młodzieniec stwierdził, że jednak nie mógł to być Shijima. Co też by tłumaczyło, dlaczego wyspiarz, który na dodatek był generałem Ranmaru miałby jeść sobie jak gdyby nigdy nic kurczaka na jednej z polan w Shigashi. Wydawało się to dosyć absurdalne, ale pamięć Khusary do imion potrafi szwankować i wychodzą z tego potem takie iście zaplątane niuanse. Jak się okazało Akami spotkał już jegomościa w Sogen i teraz z pewnością było wiadomo, że nie mógł to być Shijima.
-W Sogen powiadasz ? Hmm ciekawe-W tym momencie pewne klatki z filmu Khusary powszechnie znanego życiem zawieruszyły mu się przez chwilę w głowie krzycząc o uwagę. Nie było to nic czym mógłby podzielić się z młodym samurajem, tylko wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w Sogen czasem wypływająca na powierzchnie jego psychiki gdy zdarzy mu się usłyszeć tą nazwę.

Kiedy to oboje wymienili ze sobą kilka zdań, różowowłosa znalazła się przy nich pytając o dobry miejsce, gdzie mogłaby zaspokoić swój głód. Prawdę mówiąc czarnowłosy jedyną dobre miejsce jakie znał to właśnie Onna-bugeisha zaprezentowane przez Akamiego, wcześniejsze miejsca, zdecydowanie nie były godne polecenia tak zadbanie ubranej i czarującej młodej damie. Zdał się więc on na wiedzę kasztanowłosego pozwalając mu mówić samemu pozostając w milczeniu.

Po chwili młody samuraj przesuną dłonią po twarzy jakby ukrywając jakiś sekret. Khusara widział już drugie oblicze Akamiego i wiedział przed czym się powstrzymuje, a przynajmniej próbuje, lecz czy można tak żyć ? Próbując walczyć z intruzem pojawiającym się w głowie, intruzem, który jest odzwierciedleniem takiej wersji ciebie jaką nigdy nie chciałeś zostać. Mężczyzna przyglądał się na gestykulację młodzieńca, a następnie zwrócił swój wzrok na dziewczynę, dodając do wypowiedzi jego kompana lekki uśmiech serdeczności.

-Widzę, że też jesteś nowa na wyspach, co cię tu sprowadza jeśli można wiedzieć ?-Zapytał zaciekawiony czarnowłosy przyjaźnie podchodząc do obcej mu osoby.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 309
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Mitsuyo » 26 paź 2018, o 22:39

Mitsuyo pogłaskała psa, który najwyrażniej obrał ją za cel swoich obwąchiwań. Nie miała temu nic przeciwko, choć nie mogła zapomnieć, jak zaledwie chwilę temu wystraszył ją tym swoim nagłym szczekaniem. Teraz wyglądał tak beztrosko i sympatycznie...Wyciągnęła rękę w jego stronę, jakby zachęcając go do dalszej zabawy. Zamerdał wesoło ogonem, na co obdarowała go lekkim uśmiechem.
Podeszła bliżej nieznajomych, nadal zachowując bezpieczną odległość. Nie sądziła, żeby chcieli jej coś zrobić, ale mimo wszystko nie chciała niepotrzebnie ryzykować. Odrobina ostrożności jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a ona czuła się dzięki niej o wiele lepiej i była w stanie prowadzić swobodną rozmowę, nie zamartwiając się co chwilę o swoje życie. Zaledwie dwa lata temu, nie zdobyłaby się nawet na to. Opętana potwornymi wspomnieniami, nie podeszłaby do nikogo nieznajomego. To był dla niej bardzo ciężki czas, w trakcie którego bała się nawet wyjść na zewnątrz, a co dopiero zagadać do kogoś. Na szczęście ten etap życia miała już za sobą. I miała nadzieję już nigdy do niego nie wracać.
Podczas gdy mężczyżni zawzięcie o czymś dyskutowali, dziewczyna zdążyła im się dokładniej przyjrzeć. Kasztanowowłosy chłopak o niezwykle złotych oczach i drugi z nich, fioletowooki długowłosy, z pewnością wyróżniali się w tłumie. Może przez ubiór, a może przez aurę...? Nie była pewna, jednak jedno wiedziała na pewno: nie wyglądali źle. Mogła nawet pokusić się o stwierdzenie, że byli całkiem przystojni.
- Onna-bugeisha, Izakaya „Prezent Wiatru”, hm... – zastanowiła się przez chwilę. Słyszała te nazwy po raz pierwszy w życiu. Jak nazywało się to miejsce w którym była ostatnio...? Jedzenie mieli wyśmienite, ale teraz nie mogła sobie przypomnieć. Perspektywa udania się na drugi koniec wyspy nie była zbyt kusząca, więc pozostało jej udanie się do jednego z miejsc, o których wspomniał nieznajomy.
- Bardzo dziękuje – ukłoniła się z wdzięcznością – Cena i standard nie mają znaczenia. Mógłbyś mi jeszcze pokazać drogę do jednego z nich? – zapytała z uśmiechem. Była zadowolona, że dostała odpowiedź na swoje pytanie. Bała się, że dwójka spłoszy ją i będzie musiała zapytać kogoś innego. Na szczęście okazali się bardzo uprzejmi. A przynajmniej takie sprawiali pozory.
Nie zwróciła uwagi na ruch kasztanowłosego, a tym bardziej nie mogła wiedzieć co mógł oznaczać. Myślami była już przy drugim nieznajomym, który spytał ją o cel podróży. Cóż, nie trzeba było być nie wiadomo jak inteligentnym, żeby się domyślić, że nie jest jest stąd. Jej nieobeznanie w terenie mówiło samo za siebie. To pytanie było zupełnie naturalne i nie było nic złego w odpowiedzeniu na nie.
- Chyba... chyba po prostu potrzeba zwiedzenia zakątka świata... – ostrożnie dobrała słowa. To nie było kłamstwo, ale i tak nie czuła się dobrze, nie wyjawiając całej prawdy. „Uspokój się, Mitsuyo, nikogo nie obchodzi, co było kiedyś. Jesteś zwykłą turystką i wbij to sobie do głowy”. Ta myśl lekko ją uspokoiła, a po chwili przerwy zdobyła się nawet na pytanie.
- A co z wami, jeśli mogę zapytać? Podróżujecie? Zupełnie nie pasujecie mi do osób z Kantai. – nie kryła swojej ciekawości. – Przy okazji, mam na imię Mitsuyo. Miło mi was poznać!
Mitsuyo
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Hayami Akodo » 6 lis 2018, o 01:42

Obrazek


It does not burning up in your eyes
Don’t forget the red flame,
I embrace the words I couldn’t say.



- Itachi, przestań podrywać panią... - westchnął z rezygnacją Hayami. Pokręcił głową z dezaprobatą, po czym gwizdnął stanowczo, co sprawiło, że Itachi natychmiast opuścił bok pięknej Mitsuyo i wrócił do swego opiekuna. Psiak przysiadł przy jego nogach, zadowolony, i wyraźnie zdawał się na coś czekać. Hayami jeszcze raz pokręcił głową, uśmiechając się, a jego mina i złote oczy mówiły "no co ja mam z tym potworem, no". Mimo to nie odmówił sobie pogłaskania zwierzęcia po głowie - a Itachi, zadowolony z pieszczoty, zaszczekał radośnie i polizał pana po ręku.
Zdaniem Mitsuyo obaj nie pasowali do Kantai i do zimnych, skutych lodem krain Cesarstwa. Popatrzył na nią nie bez zaskoczenia - co przez to rozumiała? Czy naprawdę było aż tak widać, że należy do kasty bushich? Wojowników walczących o lepsze jutro...i o byt?
Zabawne...Pochodził z krainy śniegu, zimna i dumy, gdzie honor stanowił o życiu, a interes klanowy o miłości i rodzinie (częściej jednak odwrotnie), a ten oto Różowodzióbek - określenie to młody Akodo ukuł na bazie wszechobecnego w Mitsuyo różu i żółtodzioba, chcąc pieszczotliwie oddać tą słodką, łagodną naturę dziewczyny, którą bardziej się wyczuwało niż rzeczywiście widziało (była za dobra, jak Ty, Przyjacielu?) - sądził, że nie pasuje do krainy beznamiętnych mrozów, silnych mężczyzn i dumnych, decydujących o sobie kobiet. W pierwszej chwili chciał się żachnąć, odpowiedzieć zabawną ripostą...
...a potem przypomniał sobie tych wszystkich wyspiarzy, których do tej pory spotkał, te wszystkie sytuacje, i jedynie wypuścił powoli powietrze z płuc. Bardzo powoli.

- Hayami z klanu Akodo, samuraj, Yinzin, mi też miło - uśmiechnął się lekko. Głos miał nieco ochrypły, w sumie sam nie wiedział, czemu; odkaszlnął, by wrócić do jego starej barwy. - A to Khusara Hatakame. Obaj podróżujemy, tylko że przybyliśmy na wyspę osobno i w innych celach. Ja odbywam moje musha shugyō, podróż w poszukiwaniu Drogi Wojownika. I wziąłem ze sobą psa mojego przyjaciela, tego tu właśnie łobuza.

Na pytanie, czy mógłby ją zaprowadzić, Hayami w pierwszej chwili chciał zareagować entuzjazmem. Potem pomyślał o zwiedzaniu wyspy, o samotnym treningu, o kłopocie, który go dręczył - i ostatecznie wizja powrotu do ciepłego łóżka, w ciszę, w spokój i w ukojenie wygrała. O ile będziesz wart snu, Przyjacielu - bo Sen, jak mówią, to poważne bóstwo i nie wypada mu się uganiać za niegodnymi niczym za jeleniami. Jego płaszcz, szkarłatny jak krew, ta sama krew -- ciężaru twj plamy nie zmyje żadna woda tej ziemi - płaszcz Snu dotknie twych ramion, Lwie z Yinzin o pokrwawionych kłach, dopiero w chwili, gdy będziesz zbyt słaby, by protestować...
...Dość. Poprawił sobie włosy, które zaczęły mu przeszkadzać (ciekawe czemu?), powstrzymał przerażające blaski chorych, jasnych ślepiów. Mężczyźnie nie wypada okazywać ran wynikających ze słabości, z własnej słabości.

- Jeśli o mnie chodzi, mogę być waszym przewodnikiem po wyspie- wzruszył ramionami z uśmiechem. - I mogę cię odprowadzić do Onna-bugeishy, Mitsu-chan. Kame-san? Towarzyszysz nam czy idziesz w inną stronę?

Wpatrzył się w bruneta wyczekująco. Jeśli zdecydował on udać się wraz z nimi, to Hayami poprowadził ich oboje uliczkami dystryktu w stronę ryoukanu, rozmawiając na błahe tematy. Jeśli zaś Khusara postanowił się z nimi rozstać, wówczas młody Akodo zaofiarował ramię pięknej Mitsuyo i podążył wraz z nią do gościnnej "Onna-bugeishy".
Jaka nie byłaby prawda, Mitsuyo była piękna. A Hayami chciał być blisko tego piękna, czerpać siły ze spokojnej statyczności Khusary i z niewinnego uroku różanopalcej Mitsu, by później, w razie próby, mieć jakieś wspomnienia.
I obrazy, w których mógłby zakotwiczyć zrozpaczoną, napiętnowaną myśl, gdy zimna woda będzie mu uciekać między palcami w dół, na umywalkę - nie usuwając tego piętna, z którym musiał po prostu pozostać. Bo takie to już było to życie.
Ostatnie jego ślady kończyły się daleko i blisko zarazem - w jego sercu.

________________________________________________________
Jeśli Różowodzióbek i Żółw-san chcą już iść, to zapraszam już tutaj: viewtopic.php?f=170&t=4906&start=120#p100486,
w razie czego ZT dla Hayamiego na pewno.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Khusara Hatakame » 6 lis 2018, o 21:32

Widać było że nazwa opisanej przez Akamiego jadłodajni, w której po za tym jakiś czas temu byli bardzo przypadła do gustu o to stojącej tutaj dziewczynie o rzadko spotykanych jasnych kolorach. Kasztanowłosy znacznie lepiej znał się na położeniu przeróżnych mniej lub bardziej ważnych miejsc w tym mieście i mimo, że Khusara spędził już tu trochę czasu, jego wiedza o wyspach w porównaniu do Akamiego była dość znikoma. Czarnowłosy przysłuchiwał się ich rozmowie i przyglądał uważnie obu. W pewnym momencie rozmowy, dziewczyna zapytała o ich cele na tej wyspie. W końcu przecież Hatakame ani trochę nie przypominał wyspiarzy, czy tym bardziej stojący obok niego młody samuraj.

-Widzisz, jeśli chodzi o mnie, to powiedzmy, że przyszedłem tutaj w ramach zdobywania wiedzy i nowych umiejętności, a po za tym mam kilka pomniejszych spraw do załatwienia-Czarnowłosy wyjął z kieszeni kartkę, na której zapisane było kilka zdań i znak, jakby szyld jednego z wyspiarskich kowali, patrzył się na nią przez chwilę i schował do kieszeni jakby przypominając o ważnej sprawie. Wiadomość od Satsumy miała przekazywać mu gdzie dokładnie ma udać się po zamówiony przez handlarza oręż, gdyby zdarzyłoby się, że mężczyzna zapomniałby o danych mu w Shigashi wskazówkach. Mitsuyo, jak się okazało mieć na imię młode dziewczę poprosiła też o pomoc w dotarciu do tego miejsca, oczywiście Akami nie odmówił jej tego ,tak samo jak nie zrobiłby tego Khusara, w końcu jak już się podało nazwę miejsca to dobrze byłoby tą młodą damę do niego również zaprowadzić. Kwestia uprzejmości.

-Nie zapominaj Akami, że mamy jeszcze zaszyć moją Hakamę u krawca-Czarnowłosy widząc, iż samurajowi zdarzyło się zapomnieć o ich celu podróży uśmiechną się przyjaźnie przypominając mu o tym, a zaraz potem weszli do gabinetu krawca i załatwili wszystko co było koniecznie, by Hakama Khusary wyglądała jak nowa. Itachi chyba już nie zamierzał się rzucać kolejny raz na ubranie czarnowłosego, choć jego wzrok mógł dawać odmienne wrażenie. Po tym wszystkim Hatakame zgodził się pójść z Mitsuyo i kasztanowłosym z powrotem do Ryoukanu. Podczas powrotu postanowił też zapytać młodego samuraja czy zna może wyspiarskiego kowala z szyldem widniejącym na kartce, którą wyciągnął pokazując młodzieńcowi. Składał się on mniej więcej z dwóch skrzyżowanych ostrzy, a między nimi duży młot.

-Wiesz może gdzie znajduje się ten kowal ? Potrzebuję odwiedzić go w ramach odebrania pewnego ostrza-Czarnowłosym liczył na dość spore obeznanie Akamiego na wyspach. W końcu jeśli nie jego to musiałby wypytywać o to mieszkańców, a to zdecydowanie nie ułatwiłoby sprawy. Po za tym zastanawiał on też się czy wystarczy mu posiadanych środków, niby Satsuma dobrze wszystko obliczył, lecz wiadomo, że mimo to jest Staruszek, który swoje lata ma i zdarza mu się popełnić większe lub mniejsze błędy mimo zawodowego fachu.


z/t--->Z powrotem do Ryoukanu
Ostatnio edytowano 11 lis 2018, o 19:16 przez Khusara Hatakame, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 309
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Mitsuyo » 9 lis 2018, o 21:40

Mitsuyo była naprawdę zaskoczona. Ledwo co opuściła Yinzin, a już zdążyła natrafić na Samuraja. To nie mógł być przypadek, że akurat tutaj spotkała kogoś podobnego do niej. Czy to było przeznaczenie? Różowowłosa nigdy nie wierzyła w takie brednie, ale w tamtym momencie tamta teoria wydała jej się naprawdę prawdopodobna. Może faktycznie coś w tym było. Może to całe spotkanie nie było zwykłym dziełem przypadku.
Więc, co powinna powiedzieć? Czy wyjawienie swojej prawdziwej „tożsamości” (jeśli w ogóle mogła tak to nazwać) było dobrym pomysłem? Z pewnością lepszym od haniebnego kłamstwa, tylko... przypomniała sobie ten okropny wzrok wszystkich mężczyzn, kiedy przedstawiała się jako Samurai-ko. Te wszystkie śmiechy, drwiny... tak bardzo, bardzo ich nienawidziła. Gdyby Khusara i Hayami potraktowali ją tak samo, nie utrzymałaby nerwów na wodzy. Wykrzyczałaby słowa, których póżniej mogłaby żałować. Była dumna z tego kim jest i obrażanie jej tylko ze względu na jej płeć było czymś nie do pomyślenia! Dlatego samo poruszanie tematu było ryzykowne. Bała się, że ocenią ją i straci dwójkę ludzi, którzy mogli jej pomóc. Jednak szczerość wygrała i postanowiła się „przyznać”. Co będzie to będzie. Mają szansę udowodnić, że są dobrymi, sprawiedliwymi ludźmi.
- Naprawdę jesteś Samurajem, Hayami? Nie mogę w to uwierzyć! Co za zbieg okoliczności, też pochodzę z Yinzin. Jako Samurai-ko oczywiście. – uśmiechnęła się przyjaźnie, mając nadzieję, że tym razem nie będzie musiała chronić swojego honoru. Że dwójka przyjmie to do wiadomości i w spokoju udadzą się tam, gdzie będzie jakieś dobre jedzenie. Może nawet znajdą wspólny język i się zaprzyjaźnią? Byłoby fajnie.
Chwilę po krótkiej wymianie zdań, mężczyźni mieli ją już zaprowadzić na miejsce. Musieli tylko załatwić coś u krawca, który najwyraźniej był ich głównym celem w centrum wyspy. Zaoferowała, że poczeka przed wejściem i popilnuje psiaka.
Już niewiele dzieliło ją od ciepłego posiłku. Brzuch coraz bardziej dawał o sobie znać, a ona wyobrażała sobie co to smaczniejsze dania. Jedzenie było prawdziwą przyjemnością i nie mogłaby z niego zrezygnować. Za bardzo je kochała, co na szczęście nie przekładało się na jej wagę. Prawdopodobnie przez częste i wyczerpujące treningi, które często ćwiczyła, by poprawić kondycję i nauczyć się czegoś nowego.
Po jakimś czasie Khusara i Hayami opuścili budynek i Mitsuyo udała się z nimi do Ryoukanu. Nie odzywała się za wiele. Odpowiadała na ewentualne pytania, sama od czasu do czasu zarzucając jakimś żartem czy historii, ale nie było to nic wartego większej uwagi. Zwykłe pogaduszki. W końcu jakoś trzeba było przełamać te okropne pierwsze lody.

z/t
Mitsuyo
 

Poprzednia strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość