Biały Dystrykt

Biały Dystrykt

Postprzez Natsume » 6 sty 2018, o 15:27

Obrazek
Biały Dystrykt


Dzielnica handlowa z głównymi ulicami miasta, na której znajdowały się również najbardziej pokazowe ulice Hanamury. To właśnie na tych ulicach prowadzi się życie w mieście - można tutaj znaleźć większość sklepów, barów, ryokanów i innych obiektów turystyczno-rekreacyjnych. Dzielnica jest na bieżąco sprzątana i utrzymywana w czystości, wliczając w to wodne kanały biegnące przez środek szerokich bulwarów.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1340
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Tensa » 8 sty 2018, o 16:04

Opuściła główny plac, widowiskowa ceremonia koronacyjna dobiegła końca. Ludzie tańczyli, cieszyli się, a ona chciała nieco odpocząć. W końcu święto nie wiązało się jedynie z samym faktem koronacji. Festiwal miał potrwać jeszcze długo, teraz chciała skupić się na swoich celach, a ten, który zrealizować mogła najszybciej, zbliżał się wielkimi krokami. Pod jej czaszką myśli zaczynały wirować, jej życie okazywało się straszliwie podobne do historii wysp. Chociaż może sama doszukiwała się podobieństw? Licząc, że w pięknych słowach odnajdzie sposób na poradzenie sobie z przyszłością? W końcu historia lubiła się powtarzać, a ona właśnie przerywała błędne koło... przynajmniej próbowała. Pocałunek, porwanie, powrót do siostry, Kazuo, uśmiech Sagi, jej odejście... zło, dobro i tak na zmianę. Ale czy nie takie było życie? Pełne smutku przerywanego jedynie chwilami szczęścia? Zadawała sobie pytania, przemierzając ulice tej reprezentacyjnej części osady. Inne będzie miała jeszcze czas zwiedzić, w końcu długość jej pobytu w nowo utworzonym cesarstwie nie zależała od tego, jak długo trwać będzie święto. Wzrokiem szukała jakiegoś mniej oblegane miejsca, chociaż w takim dniu, ciężko było, by którakolwiek z karczm nie pękała w szwach. Błądziła przez jakiś czas, aż nie odnalazła tego jednego miejsca. Spory budynek, podobny do wielu innych... zdążyła zauważyć, iż budynki w Hanamurze różnią się od tych, które stawiane były w Sogen. Nawet taki laik, kompletnie nieznający się na architekturze jak ona, był w stanie to zauważyć. Jednak nie budownictwo przyciągnęło ją do tego miejsca, przez okno wypatrzyła wolny stolik gdzieś tam w rogu sali. To tam skierowała swoje kroki. Zasiadła przy stoliku, na całe szczęście ludzie nie próbowali się do niej dosiadać. Podejrzliwość, którą wzbudzała, w tej chwili była błogosławieństwem. Kelnerki miały pełne roboty, karczmarz z resztą też. Nie popędzała ich i nie miała im tego za złe. Mimo gwaru to tutaj mogła się wyciszyć. Wyjęła notatnik, chciała zapisać rzeczy, które wydawały jej się ważne, te, które kiedyś mogły się przydać. Siedziała tak i pisała, aż nie postanowiła zaczepić jej kelnerka. Nie do końca słyszała, co powiedziała. Właściwie to nie słuchała jej wcale... Zamówiła Sake i jakąś przekąskę, której doprecyzowanie pozostawiła kobiecie. Czekała tak kończąc zapisy w dzienniku. Po kilku minutach butelczyna wraz z jakimś dziwnym daniem wylądowała na stole. Pociągnęła spory łyk.
-Posiedzę tu trochę i pójdę zapisać się na turniej, dobrze, że nie będę jedyną z klanu. - powiedziała do siebie...
Minął pewien czas nim oderwała się od kieliszka, nie była pijana, właściwie to większość trunku wciąż pozostawała w butelce, wszystko było gotowe, plany dopięte, a ona skupiona. Wstała, zapłaciła i wyszła... "The hunt is on!"

[z/t]
Tensa
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Murai » 8 sty 2018, o 21:48

Skończenie koronacji było momentem ogólnej radości. Cesarz został oficjalnie koronowany, a nudna i pompatyczna ceremonia się skończyła. Z pewnością wiele dzieci tak właśnie myślało, jakby nie było nic ekscytującego się nie działo. Sam Kakuzu doceniał walory estetyczne, muzyczne i wizualne całego przedsięwzięcia, nie mówiąc o symbolice poszczególnych etapów koronacji i samego znaczenia dla wyspiarzy. Jednak mimo tego wszystkiego i całkiem sporej ilości informacji które Murai pozyskał, było to dość nużące. Jednak miał okazję porozmawiać z kilkoma ludźmi, tak więc inwestycja nie okazała się zmarnowana. Mimo że konieczna, jeśli przybyło się tutaj wyłącznie po informacje.
- Może - odpowiedział Nikusui, w pewien sposób kończąc ten temat, zamykając go. Z kolei pytanie Nikusui w stronę Atarai poskutkowało faktyczną odpowiedzią, miejsce urodzenia dziewczęcia. Teiz. Wysepka pod protekcją samuraiów, zajmuje się głównie rybołówstwem. Z tego co było mu wiadomo, nie było tam siedziby żadnego Rodu czy Szczepu. Dziewczę jednak mogło wychować się jedynie na tamtejszych terenach, będąc tak naprawdę przedstawicielką innego Rodu. Była to opcja warta rozważenia chociażby odnośnie samego prawdopodobieństwa, gdyż ilość Szczepów i Rodów z których mogła potencjalnie pochodzić dziewczyna była zbyt duża by brać to pod uwagę. Mogła też być samuraiem, miała w końcu miecz więc musi umieć się nim jakoś posługiwać. W teorii, Murai posiadał kilka broni przy sobie, których obsługi nigdy się nie uczył i przez to nie byłby w stanie wykorzystać pełni ich potencjału. Są jednak dla niepoznaki, żeby spowodować odpowiednie wrażenie na potencjalnym przeciwniku. Wybić go z rytmu, wprowadzić w chaos jego proces myślowy. Ale gwałtowna wręcz interwencja Atari na samokrytyczne słowa Muraia odnośnie swojej osoby była dość nagła i, podobnie jak poprzednia jej deklaracja o potencjalnym związku Kakuzu i Nikusui, niespodziewana. Dlaczego? Nie znała go, nie miała żadnych podstaw żeby to powiedzieć. Żadna z osób z którymi miał jakikolwiek kontakt nie znała go całkowicie, a ta oto dziewczyna mówiła to z niezachwianą pewnością. Głupota wynikająca z braku szerszego spojrzenia na świat? Możliwe że widziała zdecydowanie za mało żeby wyciągać w pełni logiczne wnioski. Wiek pewnie też robił swoje. Ostatecznie jej wypowiedź nie miała nic wspólnego z rzeczywistością.
- Nic się nie stało, Atari-san. - odpowiedział, krótko i zwięźle.

Podobnie jak reszta obecnych na placu, nieco przypadkowo utworzona trójka również skierowała się w stronę areny. Architektura miasta była stosunkowo przejrzysta, dodatkowo wystarczyło iść w kierunku ustalanym przez tłum właśnie, którego Murai, Nikusui i Atari byli jedynie niewielką częścią. Z braku znajomości dokładniejszych elementów osady należało więc iść prosto jeśli ludzie idą prosto, bądź skręcić jeśli ludzie skręcą. Nikusui wspominała o Antai. Czy stamtąd podchodzi?
Tak wynikało z jej słów, o ile to faktycznie była prawda. Tymczasem padło kolejne pytanie, tym razem mające na celu dowiedzenie się czegoś o samum Kakuzu i jego pochodzeniu.

- Owszem, zamieszkują. Wioska nazywa się Itojin i jest pełna podobnych do mnie ludzi. Chociaż ja sam dowiedziałem się o jej istnieniu dopiero na Turnieju Piaskowych Filarów. - powiedział, ukrywając przynajmniej jeden niezwykle istotny fakt. Fakt czysto ideologiczny, gdyż definicja człowieka była płynna i zależała od emocjonalności danej osoby. Ale Kakuzu nie powinni być nazywani ludźmi z uwagi na nietypową budowę, brak potrzeb ograniczających fizyczne ciało zwykłych istot. Przynajmniej z takiego założenia wychodził Murai, patrząc na to od czystko logicznej strony.
- Z tego co pamiętam w wojnie brał udział jeden wyjątkowo silny Senju. Poziomem pewnie dorównuje Krwawemu Pokoleniu. Shigeru się nazywał, jeśli mnie pamięć nie myli. Ciekawe czy on też się tutaj pojawi.
Murai
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Shijima » 8 sty 2018, o 22:33

Widział go bardzo uważnie. Idea w głowie wcale nie była impulsem, nie pojawiła się znikąd. Nie była tylko w tu i teraz. Była przede wszystkim przedtem. Wędrował z dwoma kobietami - niedobrze. Nie było sensu z drugiej strony być nadmiernie przewrażliwionym, w końcu wszyscy tutaj zaczepiali wszystkich, jeśli tylko miało się odrobinę woli i chęci, by rzeczywiście zawierać znajomości, a te, jak wiadomo, potrafiły być bardziej niż bezcenne. I wiedział to nawet ten, który ludzi ogólnie rzecz mówiąc - naprawdę nie cierpiał.
Tłum schodzący z placu był denerwujący. Shijima bardzo starannie postarał się, żeby nie wyprzedzić Muraia i jego towarzyszek, chociaż, szczerze powiedziawszy, liczył na to, że jednak się rozstaną, rozejdą, kierowali się jednak razem prosto na arenę... albo do Białego Dystryktu? Och... to było bardzo fortunne akurat. Szczęście było takie, że stanie bliżej uliczek i możliwość szybkiego wycofania się wynagradzało brak klarownego widoku na Cesarza i koronację. Zresztą akurat on nie miał z tym większych problemów. Uciszenie tłumu również pomogło. Nawet kiedy szmery nadal przeszkadzały to o wiele wyraźniejsze było to, co mówili kapłani i wreszcie to, co mówił sam władca. Wstążki opadające jedna po drugiej, słowa, które pieczętowały ziemię swoją wzniosłością i diadem, który zgarniał ciepłe promienie słońca - oto i Cesarz. Radość i wiwaty tłumu pewnie nigdy nie były jeszcze tak głośne. I zarazem nigdy nie były tak ciche. To zupełnie tak, jak z sercem, chyba każdy zna ten stan. Ten moment, w którym uderza tak mocno, że czujemy, jak wybija żebra, jak unosi skórę, chociaż wcale nie uderzało szybko - powinno więc huczeć, prawda? Dzwonić i grzmieć, tak jak grzmieć potrafił gong świątynny wzywając do modlitwy (lub wymierzając kary, którą opcję wolisz?). Tymczasem jednak - milczy. I milczy zupełnie, chociaż jego uderzanie denerwuje i denerwuje jeszcze bardziej to, że go nie słyszymy. Czemu bije? Czemu tak mocno? To chyba efekt tego, że zamiast czytać spokojnie całą książkę, która tak nam się podobała, zdecydowaliśmy się jednak przewinąć ją na ostatnią stronę - i przeczytaliśmy tylko epilog.
Teraz już nie istotne, jak naprawdę dobry był ten trzymany w dłoniach biały kruk, skoro obnażyliśmy go z jego najsłodszej części. Mieć ciasto i zjeść ciasto - odwieczny problem ludzkości.
- Murai Kakuzu zwany Pustym? - Shijima miał bardzo miękki głos. Spokojny, nie wynoszący dźwięków poza niepisaną skalę. Wysoki, wyższy nawet od Muraia, smukły, o szlachetnym rysie twarzy, przybrany w czerń. W mundur Cesarstwa z dwoma podkreślonymi kameliami na ramionach, które sytuowały go na randze porucznika. Przy pasie nosił wakizashi w czarnej pochwie, o które opierał teraz niedbale prawe przedramię, najwyraźniej nabrana maniera. Albo sposobność, by w każdym momencie po tą broń sięgnąć. Długie, sięgające pasa włosy opadały pojedynczymi pasmami na jego klatkę piersiową, reszta układała się gładko na plecach. Nie było w nim niczego wyjątkowego, co sprawiłoby, że wybiłby się z tłumu - heh, może prócz tego munduru... Dodając do tego czarne ślepia bardziej przypominał przedstawiciela rodu Uchiha niż Yuki czy Ranmaru. Na jego wargach pojawił się łagodny, delikatny uśmiech, kiedy przeniósł wzrok na dwie towarzyszki Muraia, przesuwając oczyma najpierw po niesamowitych tęczówkach Nikusui, któe jak gwiazdy polarne pulsowały na tle jej lekko opalonej skóry, przyciągając spojrzenie jak magnes, jak ostrze miecza, które zaraz przeszyje i..! I chyba nie sprawi przy tym bólu. Zupełnie jakby człowiek czekał na to przeszycie. I zaraz też jego wzrok powędrował na Sanadę, której tętniące życie było jak zwodniczy płomień dla żyjących w mroku nocy ciem. Cóż za towarzystwo. - Najmocniej przepraszam, mam nadzieję, że nie przeszkadzam. - Dopowiedział łagodniej. - Byłaby możliwość zamienienia z Panem paru słów na osobności? Nie zabiorę zbyt wiele czasu. - Nie chciał przeszkadzać, zwłaszcza, że wyglądało to na towarzyskie spotkanie.
Kłamstwo. Poniekąd. Tylko poniekąd, bo zwyczajnie nie mógł czekać i błądzić za Muraiem cały dzień. Nie mógł czekać, aż straci go z oczu. Nie mógł czekać do turnieju. N i e m ó g ł c z e k a ć. Jeśli jednak czekał tak długo, to ten jeden dzień więcej nie powinien go zbawić, prawda? Chyba pojawienie się Keia po prostu znów w nim uruchomiło... jakieś trybiki. Obecność Shinjiego to tylko przypieczętowała.
Poprawił gestem dłoni kimono narzucone na ramiona, które lekko obsunęło się w dół.
Shijima
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Nikusui » 8 sty 2018, o 23:38

Oddalali się od terenów należących do Pałacu, jednocześnie pozostawiając w tyle koronację Cesarza, a coraz bardziej zbliżając się na widowiskowy turniej. Co rusz mijali jakiś ludzi, jedni szli w innym kierunku, drudzy znowuż ich wyprzedzali, a niektórzy po prostu stali w miejscu, zajmując się rozmową albo wyborem następnego punktu postojowego. Ta trójka miała wyznaczony cel i nie przewidywali jakichkolwiek postojów. Swoją drogą, naprawdę pogoda na Kantai nie dokuczała tak, jak wcześniej myślała o tym białowłosa. Bezchmurne niebo wciąż się utrzymywało, a słońce go nie opuszczało. Owszem, to nie była pogoda wymarzona dla tych, co przyzwyczajeni byli do wysokich temperatur, ale można było uznać, że chyba wielu z przybyłych nie miało na co narzekać i byli raczej mile zaskoczeni. Włącznie z Ryukatą. Nie można jednak było nie zauważyć, jak ubierała się tutejsza ludność, a jak nowo przybyli. Ciała przyzwyczajone do takich temperatur nie potrzebowały jakichkolwiek futer czy innych cudów, które pozwoliłyby nie tylko zachować ciepłotę ciała, ale również dostarczyć ją. W sumie sama Nikusui też jakoś szczególnie ciepło nie była ubrana. Nieco przyduży płaszcz przykrywał częściowo długą, bo sięgająca do połowy ud bordową spódnicę, która z każdym krokiem białowłosej uwidaczniała fakt, jak mocno jest rozcięta na jej prawej nodze. fakt ten mógłby być zadowalający dla płci męskiej, gdyby nie to, że pod nią nosiła niewiele krótsze, standardowe spodnie, ściśle przylegające do jej ciała. Materiał płaszcza jednak nie okrywał zbytnio klatki piersiowej kobiety, która osłonięta była przez dopasowany biały top z ozdobnymi, czarnymi paskami, oraz jasną koszulą, której część schowana została pod spódnicą.
Murai tak, jak i ona nie uważał, by młodziutka Atari popełniła jakiś błąd. A może nie chciał zbytnio jej przestraszyć? Skoro sam twierdził, że był słaby w interakcjach z innymi ludźmi, to możliwe, że chciał jakoś to nadrobić. Nie jej to było oceniać. A na pewno nie na takim świeżym etapie znajomości, która na ten moment mogła przynieść wszystko. Tak jak na przykład teraz, krótką wymianę informacji. Niby nic szczególnego, ale była to jakaś forma dzielenia, prowadząca do dalszych konwersacji, mająca zamiar podtrzymać znajomość na większym etapie niż sucha wymiana zdań, o której każdy z nich mógłby jutro zapomnieć. A wiedza białowłosej na pewno w jakiś sposób się wzbogaciła. Jedynie, co wiedziała to to, że może pochodzić z Sakai, gdzie zamieszkują Kakuzu. Nie wiedziała jednak, jak nazywa się owa wioska czy osada. Poza tym, cała jego wypowiedź świadczyła o tym, że Murai nie był związany ze swoim pobratymcami jakoś bardzo. Przynajmniej tak to odebrała Nikusui. Dopiero po pokazaniu się światu dowiedział się, że są ludzie z takimi umiejętnościami. Ona sama, mieszkając w Raigeki przecież całe swoje życie, nie potrafiła zjednoczyć się ze swoim Rodem, wciąż uważając się za wyobcowaną, niespełniającą ich oczekiwań. Takie przemyślenia jednak wolała zachować dla siebie, bo i tak trochę się zmieniło przez ten czas. Poza tym, pojawił się inny temat. Nieświadomie mężczyzna natarł na osobiste sfery życia Ryukaty, wspominając o Shigeru. Wieść o jego śmierci nie mogła się przecież rozejść w każdym zakątku świata. O takich rzeczach czasami lepiej było nie mówić głośno, zwłaszcza, jeśli była to bolesna strata.
Nie panując nad reakcją swojego ciała, chociaż minęło już trochę czasu, jej krok zwolnił, przez co zostawiła swoich towarzyszy na chwilę z przodu. Szybko się jednak zreflektowała i zrównała kroku, co i tak nie mogło na pewno umknąć ich uwadze.
- Tak, Senju Shigeru. - potwierdziła, z jakąś ulgą stwierdzając, że nie czuje już tej uciążliwej guli w gardle za każdym razem, kiedy o nim mówi czy go wspomina. Nie znaczyło to jednak, że był jej obojętny, bo to byłoby kłamstwo. Nie mogła jednak kolejny rok patrzeć w przeszłość i nią żyć. To by ją zabiło. - Do tej pory nie wiem, dlaczego nie wziął udziału w tym turnieju. Chyba nie przepadał za udziałem w takich walkach. - dodała, nieumyślnie omijając odpowiedź na pytanie o ewentualną obecność mężczyzny na Hanamurze. - Muszę cię rozczarować, Murai-san. Shigeru zginął nieco ponad rok temu. - odpowiedziała, nie kwapiąc się by chociażby spojrzeć na którekolwiek z nich. Patrzyła uparcie przed siebie, trochę z wymuszoną powagą i próbą nie ukazania zbyt wielu emocji, chociaż dla sprawnego oka mogło to być widoczne. Tak jak i to, że Shigeru nie był kimś, kogo tak po prostu znała, a kimś znacznie bliższym.
Pieprzony łysol myślał, że jak się ukryje w tych dziwnych Odnogach, to go nie znajdę. Dodała już w swoich myślach, bo nie był to nie był moment na jakiekolwiek zwierzanie się. Nie należała do takich, nienawidziła tego. Zresztą, zaraz po wypowiedzeniu słów o śmierci Shigeri, pojawił się ktoś jeszcze. Młody mężczyzna, który najwyraźniej bardzo potrzebował porozmawiać z Muraiem. Białowłosa nie miała pojęcia, że sława jest aż tak uciążliwa. Na chwilę nie można zostać samemu. Pomijając fakt, że ona sama się do niego odezwała, bo go po prostu kojarzyła. Atari podziwiała z opowieści, więc to zrozumiałe, że chciała go poznać i korzystała z okazji. Przybysz jednak zdawał się być jednym z tutejszych. I to raczej nie kimś, kto biega tylko za kotami. Czarny mundur i kamelie prezentowały się dość... specyficznie, chyba nawet magnetycznie. Białowłosa w swojej nieopanowanej bezczelności przyglądała się mężczyźnie, jakby badając każdy element ubioru i twarzy. Jedynie tylko przez chwilę, gdyż zaraz zwróciła swoje spojrzenie na Atari, która od dłużej chwili się nie odzywała.
- Znajdziemy się na trybunach. Preferuję północ. - wyjawiła krótko, nie chcąc przymuszać Muraia do odmowy rozmowy z nieznajomym i nakierowując go, gdzie powinien potem szukać. Jednocześnie trochę go wystawiła... jednak, może to ważne? Może ten mężczyzna był tu kimś ważnym? Dostojna prezencja mogła na to wskazywać, aczkolwiek mogła to być tez kwestia wychowania.
Nikusui skinęła jeszcze głową w stronę Muraia i nieznajomego, nieznacznie się pochylając i tym gestem żegnając ich na ten moment. Również Atari pożegnała się z dwoma mężczyznami, po czym obie wznowiły marsz, prosto na arenę. No, na trybuny! Toż trzeba będzie zająć też miejsce Muraiowi.


z/t z Atari
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1000
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Murai » 9 sty 2018, o 19:24

Możliwe że ze zdania Muraia dało się wyczytać znacznie więcej niż wydawać się mogło na pierwszy rzut oka. Każda wypowiedź musiała być poprzedzona odpowiednią dawką rozważań i dobierania słów w celu uzyskania odpowiedniego efektu, ale z braku odpowiedniej wprawy w sztuce krasomówczej, nie był w stanie uniknąć kilku rzeczy. Nawet jeśli starał sie ograniczyć przekazywane o sobie informacje do minimum, to w jego głowie pojawiła się pewna teoria. Ludzie zawierają bliższe znajomości na podstawie przeżyć doświadczonych wspólnie, a także poznając się lepiej. Nikt nie zechce poznać się z kimś, kto usilnie ukrywa wszelakie informacje o sobie, prawda? Dlatego teoria zakładała stopniowe, umiarkowane ujawnianie niektórych fragmentów swojej fałszywej osobowości, swojego pochodzenia. Pokazywać ludziom urywki swojego przebrania, zamiast zakrywać je czarnym płaszczem nijakości. Ten czynnik mógł w ogromnej mierze przechylić szalę na jego korzyść, za pomocą tego mógł rozwijać swoje znajomości w tempie znacznie szybszym niż do tej pory. Odkrycie to, a właściwie wpadnięcie na ten pomysł drogą konkluzji i wzmożonej obserwacji, mogło być przełomem w jego próbach. Przykładowo z Nikusui i Atari. Mimo że poznane praktycznie kilka chwil temu, już mógł coś o nich wywnioskować, a one mogły dowiedzieć się czegoś o nim i na tej podstawie już mieli opinie o siebie nawzajem. Kakuzu starał się wytworzyć wrażenie nieco tajemniczego człowieka, który posiada rozległy charakter. Inne cechy niż te służące wyłącznie w celu uskutecznienia jego prywatnych celów, ciekawe i intrygujące. Próby ich udawania i tworzenia fałszywego wrażenia o swojej osobie były interesującym doświadczeniem samym w sobie, mogły także przynosić konkretne korzyści w przyszłości.
Z takimi także myślami kontynuował spędzanie czasu z Nikusui i swoją "fanką". Sława posiadana przez Muraia mogła być postrzegana jako problematyczna na wielu płaszczyznach, ale ostatecznie dawała wymierne korzyści. Po pytaniu odnośnie Shigeru, białowłosa zwolniła kroku co natychmiast zostało wyłapane przez Kakuzu. Gwałtowna zmiana zachowania po pytaniu?To mogło świadczyć o tym, iż pytanie uderzało w tą osobę, w jej sfery emocjonalne. Tylko emocje byłyby w stanie wywołać zmianę nastroju tego kalibru, co do tej rzeczy Murai był pewien. Mając to za pewnik, Kakuzu zdążył przeanalizować i rozpatrzyć kilka możliwości zanim ujawniona została prawda. Shgieru zginął. Śmierć człowieka który nie miał na niego jakiegokolwiek wpływu i praktycznie go nie znał, taka sytuacja nie mogła mieć wpływu na Muraia w jakimkolwiek stopniu wartym wspomnienia. Ale na Nikusui miała wpływ. Rok minął od jego śmierci, a ona nadal to przeżywa. Świadczyć to mogło z kolei o ogromnym przywiązaniu do tego kogoś. Przyjaciel, możliwe że więcej.
- Rozumiem. - skwitował krótko, beznamiętnie. Patrząc na swoje potrzeby nie było sensu wspominać o Shigeru więcej. I mimo że okoliczności jego śmierci byłyby ciekawą porcją informacji, to wyjątkowo Kakuzu spróbował zmienić decyzję patrząc na samą Nikusui. Nagle stała się strasznie chłodna, zamknięta. Nie wydawało się żeby było to przypadkowe. Niestety, jako że Murai postanowił podjąć temat, to postawa kobiety wobec niego może się zmienić. Jak temu zaradzić? Na to na razie nie znalazł odpowiedzi. Wtedy jednak pojawiła się nowa postać, która zwróciła się bezpośrednio do niego.

Widział już ten mundur, był charakterystyczny dla strażników. Oznaczało to zatem, że mógł przypadkowo zwrócić uwagę straży swoim zachowaniem. Albo też zechce z nim po prostu porozmawiać, jako jego kolejny wielki fan. Ciężko było powiedzieć tylko po zwróceniu uwagi na Muraia i jednym, werbalnym komunikacie.
- Zgadza się, to ja. - odpowiedział, czekając na dalszą reakcję. Jego wygląd nie miał większego znaczenia i nie dawał także bardziej interesujących informacji. Okazało się, że mężczyzna zechciał go na osobność. To kolidowało z jego planami, ale Nikusui już oświadczyła że idzie dalej. Najwidoczniej efekt pytania nadal się utrzymywał. Nieświadomie popełniony błąd, który jednak pozwolił na znalezienie chwili czasu dla mężczyzny.
- Oczywiście, znajdziemy się. - odpowiedział Nikusui, zwracając się chwilę później bezpośrednio do tajemniczego mężczyzny. Zimne spojrzenie wpatrywało się w niego, beznamiętnie i pusto. Nie zmieniło się w stosunku do poprzednich dni, ale widać było że jego zachowanie stało się bardziej "surowe".
- Proszę zatem prowadzić. Czego chce ode mnie straż? - odpowiedział strażnikowi, kierując się tam gdzie zechce. Rzecz jasna zawsze istniała możliwość że jest to jeden z zamachowców, który chce go wyciągnąć na bok i bezszelestnie zabić w jednej z bocznych alejek. Był na to gotowy, nici w jego ciele były gotowe do wystrzelenia w każdym momencie, a jego ciało było bardzo napięte, gotowe do każdego gwałtownego ruchu. Oczywiście czarny płaszcz doskonale zasłaniał wszystkie możliwe znaki do przygotowania się do walki.
Murai
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Shijima » 9 sty 2018, o 20:26

Spojrzenie Muraia nie było łatwe do wytrzymania. Chłód, profesjonalizm, ocena. Tak, mężczyzna oceniał - tylko Shijima jeszcze nie był pewien, co takiego chce wycenić na swojej własnej wadze - charakter? Wygląd? Siłę? W swojej własnej głowie bardzo łatwo układało się przeróżne scenariusze, a w tej kwestii nie byli tacy od siebie różni, może prócz tego, że Ranmaru nie był aż tak paranoiczny pod tym kątem i nie szukał notek pod stołem własnego lidera. Małe różnicą czynią jedną wielką, co? Odwrócił od przedstawiciela rodu Kakuzu spojrzenie tylko na chwilę, kiedy wyczuł na sobie wwiercające się spojrzenie Nikusui - kolejne, które badało, ale nie tak ostro i przenikliwie, jak robiło to spojrzenie mężczyzny - to sprawiało, że przyciągnęła znów jego czarne oczy, niemalże zmuszając do tego, by odpowiedzieć spojrzeniem. I nie wydawała się nawet minimalnie skrępowana, ale przecież - nigdy o skrępowanie nie chodziło. Pokłonił się obu paniom, kiedy te ich opuściły, udając się na arenę, jak same powiedziały - czyli dobrze celował, zakładając, że właśnie tam będzie można ewentualnie potem złapać Pustego. Pustego, co do którego być może się mylił. Być może nie będzie w ogóle zainteresowany ofertą, a może uzna ją za obrazę - ten bohater wojenny, ten z Krwawego Pokolenia - wiecie, po wyglądzie w końcu tak łatwo ocenić człowieka i napisać jego historię w swojej głowie, znając tylko jego imię, nazwisko i... korzystając z tego, jak na nas spoglądał oraz w jaki sposób się do nas zwracał. Zimny. Cokolwiek zdarzyło się w książce, która miała opisać jego osobę, z całą pewnością była po prostu zimna. Pytanie o miano było formalnością a sposób, w jaki Murai na niego spoglądał, nie miał żadnego znaczenia - oto była prawda, dla której historia tej jednostki nie powstawała sztucznie w głowie Shijimy, ale co z tego? Przecież już go ocenił. Wrzucił zakładkę z jego imieniem we własną historię i zapamiętał z pogromu nie jako osobę pełną empatii i serdeczności - och nie. Bliżej było temu władcy czarnych nici do potwora aniżeli sympatycznego sąsiada z mieszkania obok, z którym czasem dla zasady darło się koty, ale nigdy na poważnie. Nigdy na serio. Z Muraiem Shi nawet nie chciałby próbować, zresztą nigdy nie szukał wrogów, wolał ustępować ludziom z drogi, aż nadmiernie świadom, że był tylko pyłkiem na wietrze, którego można zdmuchnąć leniwym gestem dłoni.
- Nawet wśród wojska znajdą się osoby, które zaciekawi historia osoby, która zaszła tak daleko w turnieju. - Gadka-szmatka. Cokolwiek zostanie tutaj i teraz powiedziane i tak nie miało znaczenia. Chodziło o to, by tłum nie posiadał własnych uszu.. Czarne oczy Ranmaru zapłonęły czerwienią i wyraźnie wtedy zobaczył kłębiące się nici pod ubraniem Kakuzu, wściekłe węże, ożywiona ciemność, która czekała śmiałków na połknięcie - kto odważny, kto bez winy? Niech pierwszy rzuci kamieniem. Shijima poczuł chłodny dreszcz na karku i dziwną kwaśność w ustach z myślą, że to może się skończyć szybciej, niż na dobre to zaczął. I co z tego? Nigdy sobie nie powie, że nie próbował. Skręcili w pustą alejkę, brunet bardzo dokładnie upewnił się, że ściany nie będą tutaj miały uszu. Wąski zaułek, mokra droga, śmierci pałętające się pod butami, które uciekały z głównej ulicy i cienie zalegające wokół. To zawsze musiał być jakiś zapyziały zaułek. Po prostu musiał. Jakoś ta myśl strasznie go rozbawiła. Długowłosy zatrzymał się i obrócił w stronę Kakuzu. W tym półmroku kłębiące się nici wyglądały jeszcze upiornej... ale tak też wyglądały krwiste oczy.
- Mam pewien problem, którego chcę się pozbyć. - Zaczął gładkim, ciągle tak samo spokojnym głosem. Ale teraz darował sobie fałszywie miły uśmieszek - i równie fałszywie miły ton głosu. Mówił wprost, nie lubił kręcić w sprawach... biznesowych. Tak czy siak musiał najpierw wybadać teren. - Oczywiście za odpowiednią sumą i dodatkiem w postaci posiadania, powiedzmy, dłużnika w armii nowo powstałego Cesarstwa. Cena nie gra roli. - Oj oczywiście, że nie zamierzał kusić samymi pieniędzmi. Nie sądził, żeby osoba taka jak Murai była zainteresowana paroma ryo, z całą pewnością się już obłowił w swoim życiu. - Z całym szacunkiem. - Pokłonił się głęboko, zaraz wyprostował. - Sprawa jest dyskretna i wymaga zdolności wyższych niż prostego Akoraito, którym jestem. - Wyzwanie, wyzwanie..! Każdy shinobi był w jakimś stopniu najemnikiem, większość jednak miała jakieś swoje... idee i zasady. Czy Murai je miał? Prawdopodobne.
Jego silne, zimne spojrzenie, które przenikało na wskroś, wyglądało na spojrzenie osoby twardo stąpającej po ziemi. Być może właśnie takiej ze swoimi zasadami. Może. Uważnie odpowiadał na spojrzenie tych diabelskich oczu, które jak trucizny wpełzały pod skórę i dostawały się do krwiobiegu, petryfikując, rozmiękczając, jakby ta trucizna była kwasem. W takich momentach człowiek uzmysławiał sobie, z jakimi siłami igrał. I jak potężny był miecz, który stał tutaj, na wyciągnięcie jego ręki. Wystarczyło tylko dać mu cel...
Shijima
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Murai » 9 sty 2018, o 23:21

Jak został znaleziony? Na to pytanie nawet nie było warto odpowiadać samemu sobie. Było mnóstwo możliwości, począwszy od Dojutsu i kończąc na zwyczajnym dostrzeżeniu w tłumie. Niestety mimo ubioru który nie rzuca się w oczy i nie błyszczy ogromną gamą kolorów czy świecidełek, to nadal dostrzegał sporadyczne spojrzenia w jego stronę. Początkowo słysząc o opowieściach dla strażników, był nastawiony niezwykle negatywnie. To mogła być, i zapewne byłaby, strata czasu. Chociaż korzystne relacje ze strażnikami porządku na Lodowych Wyspach byłby niezwykle przydatne. Na wszelki wypadek, nie planował niczego co jakkolwiek wpisywałoby się w spis rzeczy niedozwolonych i karalnych. W swoich działaniach nie starał się faworyzować jakichkolwiek organizacji czy ugrupowań, brał pod uwagę przeważnie korzyść dla siebie, ryzyko i konsekwencje jakie mogły powodować podejmowane przez Muraia akcje. Dlatego podążenie za strażnikiem wydawało się opcją logiczną, tym bardziej że nie chciał sprzeciwiać się osobie posiadającej jakąkolwiek władzę. Kto byłby faworyzowany w konflikcie pomiędzy Muraiem a strażnikiem miejskim? Oczywiście ten drugi, szczególnie że jest członkiem Cesarstwa. Mógłby wymyślać sobie jakiekolwiek kłamstwa a Kakuzu byłby postawiony pod ścianą. Dlatego, chociażby dla świętego spokoju, musiał pójść.
Gdzie poszli? Mimo wszystko nie na strażniczy posterunek, ani jakikolwiek budynek w którym przesiadywaliby strażnicy. Nie weszli nawet do jakiegokolwiek budynku. Tym samym opcja odnośnie samodzielnego, egoistycznego działania, jawiła się jako bardziej prawdziwa. Mógł go wciągać w pułapkę, zdawał sobie z tego sprawę. Dokładnie obserwował otoczenie wokoło, nie brał niczego na słowo. Spokój nie znaczył, że za ułamek sekundy ktoś nie pojawi się i nie zechce wbić mu ostrza w tył głowy. W końcu stanęli w odosobnionym miejscu, a strażnik zaczął się rozglądać. W tym czasie Kakuzu mógł zobaczyć jego krwistoczerwone oczy. A więc Ranmaru.
Słowa jego spowodowały u Kakuzu, kolejny raz dzisiaj, wzmożone procesy myślowe. Prośba? Dla kogoś z Krwawego Pokolenia? Czemu akurat on? Czy ten człowiek miałby tupet żeby prosić Kakuzu o jakąś pierdołę? Użyte przez niego słowa miały duże znaczenie w odbiorze przekazu. Problem zazwyczaj się rozwiązuje, a nie pozbywa. Chyba że problem związany jest z jakąś konkretną osobą. Wtedy pozbycie się problemu równałoby się pozbyciu tego kto problem generuje. Mężczyzna ukłonił się głęboko. Według niego cena nie gra roli. Dla Muraia wręcz przeciwnie, korzyść była głównym motorem napędowym. Tylko dlaczego miałby atakować kogokolwiek na czyjeś zlecenie? Jeśli miałoby to miejsce tutaj, to sytuacja byłaby praktycznie niemożliwa.
- Konkrety. Im więcej, tym lepiej.
Murai
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Shijima » 9 sty 2018, o 23:48

Badał, obserwował, czekał. Badał zachowanie Muraia, który stał dość blisko - gdyby tamten zechciał, Ranmaru nawet nie zauważyłby śmierci, co nadciągnęłaby wraz z koszmarami czającymi się w kąciku oka, jak te demony spod łóżka, których pozbywamy się zapalając światło. problem tkwił w tym, że prędzej czy później ktoś gasił świeczkę i one znów wychodziły na żer. Nic dobrego. Nic pozytywnego. Murai nie wydawał się pozytywny, a mimo to stali tutaj razem i... rozmawiali. W końcu mógł zaliczać się do fanów Krwawego Pokolenia, nic dziwnego, że zapragnął poznać, chociaż troszeczkę, Pustego, stanąć z nim twarzą w twarz i... obserwować. Obserwował każdy błysk w upiornym oku, które nie posiadało białka - och, przepraszam... posiadał, niczego mu nie brakowało - tak jak posiadał serce, które widział bijące w jego ciele... ha. Nawet kilka serc. Człowiek wielkiej wiary, co? Ten, który mógłby otworzyć swoją klatkę i rozdać trochę dobroci na boki, każdemu po kawałku, no bo - czemu nie? Czekał. Czekał na każdy jego gest, by mógł obserwować. Obserwował, by mógł badać - tutaj, na udeptanej, ziemistej ścieżce, pomiędzy ciężkimi domami z kamienia, które wzrastały ponad ich głowy i ich spadziste dachy łączyły się w jedno - prawie w jedno. Był niewielki przesmyk między nimi, gdyby tylko spadł deszcz to krople skapywałyby prosto na nich, pewnie dlatego pośrodku dróżki był mały rowek w ciężkiej, ciemnej ziemi. Czy może to dlatego, że stare panie lubiły wylewać na zewnątrz pomyje..? Pojedyncze, małe okienka, wyglądały tutaj na pozasłaniane, choć trzeba powiedzieć, że raczej tylko dla Ranmaru - b chyba tylko on je widział. Żeby zobaczyć je z tego punktu należałoby mocno się wychylić na jedną ze stron - tylko po co? Wszystko tu tak samo brudne, ochlapane ściany, ochlapane okna - ochlapane życie, które nigdy nie będzie tak samo dobre jak tych z głównej ulicy. Twój pech apropo tego, gdzie się urodziłeś. Największe kłamstwo wypowiedziane nam w dniu urodzin to to, że sami jesteśmy kowalami własnego losu. Że możesz stać się kim chcesz. Nie sądzę, żebyś Ty miał jakikolwiek wybór, Murai, nikt normalny nie zgodziłby się wejść w tą alejkę, która nie była ponurą tylko dlatego, że panował środek dnia, a nastrój festiwalu pokoronacyjnego rozciągał się nawet tutaj, bijąc łuną radości. Nie sądzę, byś wybrał tamten stół operacyjny. By ktokolwiek zapytał czy te nici ci się podobają, którymi zszyją twoje ciało.
Czy w ogóle chcesz, żeby je zszywano.
Twarz Losu musiała być równie obskurnym malunkiem, co malunki wszystkich substancji, które zdążyły wsiąknąć w te ściany i weżreć się w nie przemocą, spisując nań historię niepoznaną. Jeśli jednak wytężysz słuch, wsłuchasz się w szum miasta, w rozmowy zlewające się w jedno, które docierały i tutaj, w bicie swojego serca i dziwny pisk w uszach pewnie pojmiesz, co chciały chylące czoła miasto przekazać. Jeśli, to wyjątkowo dobre słowo.
- Członek klanu Uchiha. - Oczywiście, konkrety - im więcej, tym lepiej. Shijima nie zamierzał nie doceniać inteligencji swojego rozmówcy. To nie on tutaj rozdawał karty i to nie on kontrolował wściekły miecz (wściekle zimny, wściekle niewzruszony - tylko spójrz, jak kłębi się w samym sobie i zdobywa chmury!) - to ten miecz kontrolował jego.Wskazanie kierunku było pierwszym gestem, reszta już tylko kwestią tego, czy uda mu się odpowiednio zainteresować swojego rozmówcę. Z pewnością ten zaś miał ciekawsze rzeczy, niż zajmowanie się czyimiś problemami. Mimo to znów Ranmaru moment odczekał. Znów czekał na reakcję. Jeśli nie było negatywnej - kontynuował. - Shinji Uchiha, trzyłezkowy sharingan, operuje Katonem na randzie powyżej przeciętnej. Z pewnością powyżej poziomu B. Jego kontrola chakry jest imponująca. - Tyle mógł o nim powiedzieć. Tylko tyle. Chyba Muraia nie obchodziło, dlaczego chce pozbyć się tego problemu, czyż nie? A cena nie grała roli tylko z jego perspektywy. Doskonale wiedział, że ta będzie najbardziej istotna dla Kakuzu. Dlaczego zdecydował się na Muraia? Och, miał jego obraz w głowie od razu po rozstaniu z Shinjim. Nie lubił robić czegoś na pół gwizdka. Nie interesowaliby go przypadkowi zabójcy, którzy nie podołaliby Shinjiem i tylko napuścili go na niego samego. Szalony list przestałby gryźć - zagryzłby na miejscu.
Shijima
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Murai » 10 sty 2018, o 03:37

Sytuacja była dość interesującą. Zawsze zastanawiał się nad tym, czy jego umiejętności analityczne nie byłyby lepsze gdyby posiadał owe oczy. Czerwone perły, które pozwalają widzieć i słyszeć na ogromne odległości. Odpowiedzią było - oczywiście że tak. Większa przestrzeń, pole widzenia, możliwość podsłuchiwania innych, mogły one gwarantować znacznie większą ilość potencjalnie zdobywanych informacji. Czy byłaby to wymarzona umiejętność Kakuzu? Pomijając fakt iż niciowiec nie posiadał żadnych marzeń, to takie oczy byłyby cennym nabytkiem. Tylko na co mu by mu były, skoro ma dwójkę swoich? Czy możliwym byłoby ich zamienienie? Brak jakichkolwiek dowodów na tą tezę szybko wypłukał ją z myśli Muraia. Inne klany również posiadały ową przewagę w zbieraniu informacji nad Muraiem. Jego nici nie posiadały konkretnej funkcji, o ile nie uznać za taką możliwości pozbawiania życia. W praktyce jednak każdą umiejętność opartą na chakrze można było w ten sposób użyć. Nawet Iryojutsu, sztuka leczenia innych. Tylko po to, by ci uleczeni mogli wrócić na front i zabijać dalej. Aczkolwiek jedną rzeczą która pozwalała mu równie znacznie otrzymywać informacje była owa sława. Ludzie sami do niego przychodzili, dzieląc się wiedzą. Czasami prosząc o pomoc za opłatą, wyjawiając wiele wartościowych informacji. Przywołał wspomnienie niedawnej przygody z dziadkiem, dzięki której otrzymał nietypowe wynagrodzenie. Fretka była bardzo aktywna, ale jednocześnie przestraszona. Nic dziwnego, nici dosłownie kłębiące się pod płaszczem Kakuzu musiały dawać się jej we znaki. Nawet jeśli nieznajomy to widział, a na pewno widział, to działało to dodatkowo jako wyraźne ostrzeżenie. Element perswazji. Nici wychodzące przez szpary w jego ciele, całe ciało składające się właśnie z nici. Samą swoją postawą i drobnymi czynami generował presję na rozmówcy.
Uchiha. Ze wszystkich klanów musiał być to Uchiha. Ci, na przestrzeni kilku lat, regularnie przysparzali mu problemów. Największym utrapieniem było Genjutsu, niemożność patrzenia im w oczy mocno ograniczała możliwości walki. Dodatkowo mieli potencjał na korzystanie z technik czasoprzestrzennych. Wszystko to kumulowało się na problematycznego przeciwnika. Jego reakcja była prosta, bo żadnej nie było. Jego zimny, wykalkulowany wzrok, omiatał rozmówcę oczekując kolejnych informacji. Te nadeszły. Uchiha Shinji, widział go wielokrotnie, także w akcji. Z tego co miał w pamięci, posiadał wysoko rozwinięty Katon. Co też zostało wspomniane przez mężczyznę. Mogło to być uznane za manipulację, ale znajomość umiejętności drugiej osoby oznaczało że mieli jakieś wspólne przeżycia. A przynajmniej taka była jedna z opcji. Czy brał udział w turnieju? Był tutaj jako widz? To byłoby wyjaśnienie dlaczego akurat teraz został o to poproszony. A przynajmniej taka była jedna z opcji.
- Znam. Miałem styczność z Uchiha, wiem jak ich podejść. Mam opracowany plan, ale twoje oczy mogą go znacząco ułatwić i zwiększyć szanse na powodzenie. - powiedział. Po chwili kontynuował. - - Nie zamierzam podejmować jakichkolwiek akcji na terenie Cesarstwa, dopiero po powrocie na kontynent. Pułapka na trakcie to najrozsądniejsza opcja. Jako formę wynagrodzenia oczekiwać będę pieniędzy i twojej szczerej odpowiedzi na kilka zadanych pytań. Ile Ryo jesteś w stanie zaoferować?
Murai
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Shijima » 10 sty 2018, o 11:14

Czerwień oczu była kusząca, co? Rubinowe ślepia, które uznawane były za gorszą wersję byakugana i sharingana, ich dziwne połączenie, nie dające pełnych możliwości ani tego pierwszego, ani drugiego. Większość klanów miała aż zbyt kuszące zdolności, które chciałoby się przytulić do piersi i posiąść na własność. Jak dotąd nie pojawiło się coś takiego, co pchałoby Shijime do pragnienia zdobycia tych fantastycznych zdolności klanów i ich jutsu, za mało zapewne jeszcze w swoim życiu widział, albo miał w sobie zbyt mało żądzy, by zdobywać coraz więcej i więcej. By stawać się coraz potężniejszym i potężniejszym. Tak jest? Człowiek musi pragnąć wystarczająco mocno, żeby rzeczywiście się rozwijać? Człowiek bez rozwoju umiera. Zatrzymuje się w martwym punkcie, a widząc osoby takie jak Natsume, Murai czy Ichirou nabierało się chęci, by samemu wybić się ponad to. Żeby dokonać więcej, nauczyć się więcej i zdobyć wszystko to, czego przeciętne jednostki nie posiadały. Musiałby być przecież głupcem, żeby nie respektować zdolności takiego Muraia, który w każdym momencie gotowy był do ataku - lecz nawet gdyby nie był to szczerze wątpię, by to cokolwiek zmieniało. Musiałby być głupi, żeby się go nie bać, ale... nie odczuwał przerażenia. Był ten drobny dreszcz na karku, ta niepewność, ale nie było czystej esencji strachu, z której spijali drapieżnicy, budząc swoje najdziksze instynkty. Polowanie dopiero wtedy nabierało rumieńców, kiedy wyczuwało się uległość ofiary i naszą wyższość nad nią, czy nie tak? Murai wydawał się być wolnym od takich ograniczeń, ale kto to wie, co działo się z ludźmi, kiedy wyczuwali krew nosem - tą jeszcze nie przelaną, ale równie czerwoną, co oczy Ranmaru. Piękna i szkarłatna.
Ciężko było nazwać tego człowieka wylewnym rozmówcą, ale to nic! Jako jego fan przynajmniej czegokolwiek się o nim dowie, jeszcze trochę i może zostaną najlepszymi psia-psiółami! I będą sobie wpinać we włosy spinki i czochrać swoje fretki... A nie, to chyba nie tak miało jednak lecieć.
- Jestem do pełnej dyspozycji. - Odparł bez wahania, bez najmniejszego zająknięcia. Na pewno było bardzo wiele powodów, dla których lepiej byłoby odmówić, ale Shijima wręcz sam zamierzał zaproponować, że może być oczyma Muraia, więc to nie był żaden problem. - Zgadza się, znajduje się on aktualnie na terenie Cesarstwa, ale to rzeczywiście nie byłoby pożądane posunięcie. - Właśnie, logika. Zaplanowanie tego na tyle gładko, by obeszło się bez echa. - Nie jestem pewien, czy Shinji nie podróżuje z jeszcze jedną osobą. Mogę się mylić. Podczas koronacji rozmawiał z jedną niewiastą, przewinęła się również dwójka innych osób, być może to tylko przypadkowa pogawędka. - Być może. Trzeba chyba jednak założyć, że nie będzie sam, tak? Dwójka ewentualnych trupów, czy dziesiątka... to już robiła różnicę. Przynajmniej robiła Shijimie. Tym nie mniej nie zamierzał tego mówić. Przychodziły mu do głowy naprawdę przeróżne opcje, zaczynając nawet od pozbycia się statku, na którym płynąłby Shinji, tylko co z tymi wszystkimi niewinnymi ludźmi, którzy niczym sobie nie zasłużyli? Równie dobrze Shinji mógł przyjechać otoczony dziesiątkami służących. Nie zdziwiłoby go to. Lansowanie się tego chłopaczka było bardziej na pokaz i zapewne nie miało jakiegokolwiek większego pokrycia, biorąc pod uwagę, jak zaślepiony i zadufany był, ale też brunet nie zdziwiłby się, gdyby rzeczywiście miał możliwości nieco wyrastające poza przeciętnego śmiertelnika.
- Moje oczy sięgają jednego kilometra. - Poinformował. Równie dobrze mógł to być bait mężczyzny na chęć przechwycenia jego oczu... oh nie, wait. Skąd w ogóle ten pomysł? Tak czy siak - to mógł być bait. To wszystko, co mówił Murai. Mógł chcieć po prostu wyciągnąć Shijime gdzieś na zadupie, poza tereny, na których był bezpieczny i zabić go za... za co? Za wystawienie zabójstwa? Tak, chociażby. Mogli się okazać znajomkami z Shinjim, chociaż Shijima nie wierzył, by ten psychopata był w stanie nawiązać jakiekolwiek pozytywne relacje. Kuł wszystko na ostrzu strachu. - Wiem, że jego posiadłość mieści się w Sogen, w Kotei. Nie wiem jednak dokładnie, gdzie. - Dorzucił kolejną informację, nie koniecznie aż tak oczywistą.
Shijima
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Murai » 10 sty 2018, o 18:01

Czy tą sytuację można było jakkolwiek nazwać stratą czasu? W tym momencie mogły rozpoczynać się pierwsze walki w turnieju. Kolejny powód dla którego tutaj przyszedł, to obserwacja nowych walczących. Któryś z nich mógł przecież przejawiać talenty do poszczególnych żywiołów. Dlatego dobrym pomysłem było zebranie o nich informacji, ocenienie czy ich umiejętności są na odpowiednim poziomie. Ewentualnie poczekać na rozwój ich talentów, regularnie obserwując postępy. Niczym z jabłkami. Nie zbiera się ich kiedy jeszcze rosną, a kiedy są w pełni dojrzałe. Kluczem dla przyszłych planów Muraia było to, żeby znaleźć odpowiednią osobę, z odpowiednim żywiołem i w odpowiednim momencie, przy tym zachowując współczynnik ryzyka na stosunkowo niskim poziomie. Nawet zwykły Doko mógł zaskoczyć Sentokiego, który nie byłby w stanie przygotować się na każdą możliwość, a jedynie na te najbardziej prawdopodobne. Na razie jednak wszystko to wymagało faktycznego zobaczenia wydarzenia i uczestników. Festiwal był podzielony na dwie fazy, stworzone według Muraia na potrzeby wizualizacji swoich priorytetów. Turniej - pozyskiwanie informacji dla siebie i Mitsuchiego, otwieranie korzystnych znajomości i kontaktów, zdobywanie informacji. Koronacja - zebranie informacji dla Mitsuchiego. I tyle. Aczkolwiek w tym momencie miał przed sobą trzeci element, który pojawił się praktycznie znikąd. Naruszył jego plany. Nie miał zamiaru pośpieszać rozmowy, omijać jakiegoś tematu. Nie czuł presji, nawet jego czerwone oczy prześwietlające Muraia na wylot. Tylko jedna osoba do tej pory zdołała wywrzeć presję na Kakuzu i na pewno nie była to ta osoba, której imienia nawet nie zdążył poznać.
Zgodził się natychmiastowo. To było aż dziwne, ale mogło wskazywać na desperację bądź radość z zaproponowania przez Kakuzu właśnie takiego wariantu. Nawet jeśli poszło to zgodnie z planem nieznajomego. Informacja o możliwym pojawieniu się drugiej osoby była problematyczna. Lepiej było rzecz jasna zabić osobę jeśli była sama, wtedy problemy po jej zabiciu się skończą całkowicie. Konieczność zabicia dwójki mogłaby być problematyczna.
- Cena za głowę. Jak będzie miał towarzystwo to wzrośnie, masz tego świadomość? - dokładnie tak. Im więcej ludzi zabije, tym większej ilości potencjalnie się narazi. Ryzyko było tym większe, im z większą ilością Shinobich będzie miał styczność. Nawet jeśli był członkiem Krwawego Pokolenia, to nie było opcji by podejmował ryzyko ponadprogramowe za nic w zamian.
- Ile możesz mi zaoferować? - zapytał się, patrząc na rozmówcę. Prosto w jego czerwone oczy. Miał świadomość że nie mogą zmącić mu w głowie w żadnym wypadku. Doskonale znał zdolności tych oczu, dlatego informacja o zasięgu nie była w żaden sposób zaskoczeniem. Spodziewał się czegoś podobnego.
Murai
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Shijima » 10 sty 2018, o 18:35

Konieczność powtarzania pytania przez członka Krwawego Pokolenia mogła być mu nie w smak... mogła. Nie musiała. Nieskończone pokłady cierpliwości? Shijima szczerze wątpił, by Murai takie posiadał, zwłaszcza względem kogoś, kto nie raczył się nawet przedstawić. Tak było, mimo wszystko, bezpiecznej. Anonimowość kompletnie nic nie zmieniała, skoro mężczyzna dokładnie znał jego wygląd, tym nie mniej jakoś nie śpieszyło mu się do wyjawiania swojego imienia. Jeszcze nie. Kiedy już wchodzisz z kimś w tak zażyłą relację i rozmawiasz o tak osobistych rzeczach, bardzo szybko przesuwając temat do przodu i pozwalając, by obie strony miały weń taki sam wkład, to oczekujesz mimo wszystko, że relacja ta zbudowana będzie, przede wszystkim, na zaufaniu. Prawdziwa przyjaźń kwitnie przecież tylko raz dla danego człowieka, jeśli zaniedbasz kwiat, który rozwijał swoje barwne płatki, to licz się z tym, że zwiędnie, uschnie, aż w końcu, zgodnie ze Słowem Bożym - w proch się obróci. Obaj byli po prostu bardzo delikatni i wrażliwi, dlatego musieli na siebie uważać! I przede wszystkim wybadać, kto tu kogo chciał zdominować, ech, ach, świntuszki! Murai miał zdecydowaną przewagę, tak jak zresztą większość, z kim Shijima miał do czynienia - oznaczało to tyle, że zadzieranie głowy równałoby się zapewne z jej stratą. I brakiem szacunku, jak się przynajmniej brunetowi wydawało, tym nie mniej nie chciał schodzić zbyt nisko. Rozmawiali tutaj przecież jak równy z równym, jak fan i ten, który jest adorowany - prawdziwy celebryta z krwi i kości, oni sami, ciemny korytarz... Pogoń za królikiem zazwyczaj kończyła się u czarnej dziury, jego własnej norki. Po drugiej stronie? Cóż, Alicja nigdy nie zdradziła dokładnie, który z królików naprawdę jest w stanie zaprowadzić nas poza schematy stłumionego życia. Dlatego może Murai to wiedział? W końcu wyglądał na swojskiego ziomeczka, który zna sekrety opowiadanych do poduszki baśni.
- 3000 ryo. - Podał cenę. Wydumana? Cóż, Siedziba władzy wystawiała zlecenia na podobnym poziomie w cenach tysiąca, maksymalnie dwóch przy dobrych wiatrach. Tym nie mniej to nie było zwykłe zlecenie. Być może dzień jak co dzień dla najemnika, który ściął zapewne niejedną głowę. Biorąc pod uwagę, że Murai poprosił o obecność zleceniodawcy,
co samo w sobie było dość ekstrawaganckie, to chyba dawanie wyższej, wydumanej ceny byłoby ujmą dla jego samego -
tak się Shijimie wydawało na ten moment. Owszem, był w stanie zapłacić sporo, owszem, trochę się dorobił, tym nie mniej oferowania górnolotnych, wielkich sum... no nie. Trzeba zachować realizm i rozsądek - chociaż oczywiście Murai mógł zażądać więcej. - Naturalnie. - Cała rozmowa przebiegła zadziwiająco sprawnie, szybko i profesjonalnie. Shijima się nie wahał, bo dobrze wiedział, na co się pisze. Murai tak samo. To nie była rozmowa drżącej ze strachu osoby, albo osoby tak zapędzonej w kozi róg, że ostatnią deską ratunku był najemnik z zabójcom zimnej krwi, który wyczuwał pismo nosem -
tak jak wyczuwał możliwość większego zarobku na jakimś frajerze.
Ostatnio edytowano 10 sty 2018, o 21:42 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Shijima
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Murai » 10 sty 2018, o 21:29

Nawet się nie przedstawił, a rozmowa szła w najlepsze. Nie żeby miał do tego jakiekolwiek zastrzeżenia, logicznym było że dla niektórych tożsamość i jej ukrywanie jest bardzo ważna. Sam Murai przez długi czas unikał odkrywania czegokolwiek o sobie i w zasadzie robił to nawet teraz, podczas tej rozmowy. Nie wyjawiał o sobie nic, co nie było jakkolwiek potrzebne. Zawsze ograniczał się do absolutnego minimum, martwiąc się nawet o informacje odnośnie swoich technik. Swojego stylu walki. Metodologii i przyzwyczajeń. Wszystkiego co mogłoby jakkolwiek przysłużyć się potencjalnemu zabójcy. Jednak fakt że posiadał taką sławę, był znany pośród innych Shinobch, automatycznie generował większe zainteresowanie jego osobą. Co potrafi? Jakie są jego najsilniejsze techniki? Ludzie będą dyskutować, poszukiwać odpowiedzi na własną rękę. To był duży problem związany bezpośrednio z możliwościami ukrywania swoich technik. Nie znaczyło to jednak że miał nimi się popisywać na lewo i prawo, ale uniwersalność z którą Murai dobierał styl walki odpowiednio do przeciwnika. Czemu myślał o tym akurat wtedy, kiedy wpatrywał się w tego tajemniczego jegomościa? Może poprzez rozmowę chciał w jakiś sposób uzyskać o nim informacje? Nici wychodzące z ciała Kakuzu były oczywistością dla tych którzy chociaż trochę znali jego styl walki, nie prezentował więc nic niezwykłego. A fakt, że wszystko szło dokładnie tak jak zapragnął sobie strażnik? Jeśli wpisywało się to w priorytety Muraia i nie przeszkadzało mu w jakikolwiek sposób, to czemu nie?
3000 Ryo? Czy opłacało mu się to w jakikolwiek sposób? Zdawał sobie sprawę że to on dyktował teraz warunki, że mógł manipulować ceną. Zupełnie jak w sytuacji klient-kupiec. Kupiec mógł ustalać ceny, ale jeśli będą zbyt wysokie to klient pójdzie gdzie indziej. Tylko czy mężczyzna miał iść gdzie indziej? Wątpliwe, skoro przyszedł akurat do niego. Najlepszego z najlepszych, przynajmniej teoretycznie i nie wliczając Natsume ani Ichiro, jeżeli tutaj byli.
- Cztery tysiące za Shinjiego. Ktokolwiek inny trzy dodatkowe. - powiedział bez jakiegokolwiek zawahania. Nawet jeśli ceny były podobne, to pozostawały dwa czynniki które świadczyły o unikalności i wyższej wycenie. Ryzyko i nielegalność owego procesu. Trzeba było mieć to na uwadze podczas wyceniania. owego zlecenia. Murai korzystał z przywileju rozdawania kart jako osoba o wyższym statusie pod względem czystego potencjału bojowego. Nawet z ryzykiem dwójki osób
Murai
 

Re: Biały Dystrykt

Postprzez Shijima » 10 sty 2018, o 21:58

Najs, najs. Jeszcze trochę i naprawdę wywiąże się między nimi prawdziwa więź! Jeszcze gdyby tylko swoje ramiona rozciągała nad nimi Panienka Wiosna, a nie Wspomnienie Zimy, wszystko szłoby prostszymi torami. Gdyby. Chłód, kalkulacja - poezja szczęścia nie była wyczuwalna w pobliżu, lecz brzdęk Mamony już tak. Chodziła na wysokich obcasach i miała słodki uśmiech lisicy, kiedy przytulała się do ramienia i oplatała rączkami ze złotymi pierścieniami, przysłaniając wszechświat swymi złotymi, złotymi lokami. Nie każdemu przypadała do gustu, ale prędzej czy później każdy musiał przyznać, że jej sympatia ułatwiała życie - bo widzisz, Przyjacielu, w życiu kupisz właściwie wszystko - pieniędzy jednak nie da się kupić. Panoszyła się tutaj i stukała bucikami, bo wokół niej okręcił się temat. Wyczuła pismo nosem i, jak każda kobieta, od razu przybiegła sprawdzić, co ciekawego się tutaj dzieje. Widzisz ją? Jej pełne piersi wyglądały całkiem sympatycznie, kiedy gięły się pod naciskiem bicepsu Shijimy, o który się opierała, błyskając w twoim kierunku oczyma. Kusiła. Mamiła - to potrafiła bezbłędnie. Nawet najbardziej hardo opierający się potrafili dać się zwieść jej bezszelestnemu skradaniu, jej gestom, jej różanej pomadce i zapachowi lotosu, który rozsiewała wokół, mamiąc zmysły intensywną wonią. Była jak hipnoza, poddałeś się już jej? Narkotyk - każdy z nas potrafił mieć inny, a jednak każdy z nich niemal dało się zdobyć właśnie za jej pośrednictwem. Ciężko było o wolność, kiedy było się niewolnikiem jej własnych kaprysów.
- Hmm... - Brunet pozwolił zamyśleniu zawisnąć w powietrzu, chociaż ten cichy pomruk wydawał się bardziej na zgrywę, niż z faktycznej konieczności, z prawdziwej potrzeby. Rzeczywiście nad tym dumał? Ano dumał. Niemałą cenę zawołał Murai, pewnie dlatego Mamona była taka uszczęśliwiona. Słychać było brzdęk jej biżuterii - nie zakradała się tutaj, nie miała po co. Mężczyźni rzucali między sobą kolejnymi słowami celnie i bez zbędnych ozdobników. Szkoda. Jestem pewna, że akurat Ona by je pokochała. - Zgadzam się. - Padły w końcu słowa... wyczekiwane? Wydawały mu się one oczywiste, koniec końców. Zawołana suma nie była taka duża. Shijima... naprawdę mógł się za nią zeszmacić. Raz już sprzedał się za bezpieczeństwo Seinaru i Hayamiego, dlaczego miałby tego nie powtórzyć? Jak wiele jeden człowiek może poświęcić dla innych? Pewnie wiele. Pieniądze? To nic. Naprawdę nic. Nawet jeśli Mamona tuli ci się do ramion, to była przeciętną kochanką - i bardzo zdradliwą. Zdrowe? Och tak. Na pewno. Rozpad, zgnilizna mięsa zsuwającego się z kości. Życie? Było w tym coś bardzo niepokojącego. Powinno go niepokoić. Robił to też jednak dla samego siebie.
Shijima przymknął oczy wsłuchując się w szum miasta. Zamknął oczy i wyobrażał sobie ten barwny tłum. Utopijna wizja utopijnego świata, jedni pieczętowali go koronacją i obietnicą życia, inni wędrowali tam, gdzie ich miejsce. Do tych wąskich, obskurnych uliczek.
Inni pieczętowali je śmiercią.
- Będę obserwował Shinjiego. W razie, gdyby wyruszył, gdzie mam się z tobą kontaktować? Potrzebuję znać twój plan,
jeśli mam ruszyć razem z tobą.
- Tak, właśnie tak.
Niech poleje się krew.
Shijima
 

Następna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość