Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 cze 2018, o 11:44

Misja Rangi - C - 39+4/...

- Rok 384 - Zima - Keizo Senju
- Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni -

- Raport ze zdarzenia -

Obrazek



" Lodowy diabeł "

To dopiero pewność siebie a może brak zachowawczości? Dla ciebie oczywistym było, że stojący tutaj mały jegomość to Natsume Yuki, oczywiście Akira również powinna go znać, przecież sporządzała raporty z wydarzeń a jednym z nich była koronacja Yukiego na cesarza, oczywiście to tylko teoria ponieważ nie była w stanie się mu dokładnie przyjrzeć, samych walk nie oglądała a nie posiadała Byakugana który pozwolił by się przyjrzeć dokładnie facjacie małego shinobiego który został cesarzem.
- Nie wiem, ale widzę, że obydwaj są silni, dużo silniejsi niż ty czy ja, uważaj co mówisz... - Odparła w jego stronę. Chciała to powiedzieć na tyle cicho by zbliżający się Natsume i Hikari nie byli w stanie usłyszeć tego co mówi. Nie mogła jednak wiedzieć jak bardzo wyczulone zmysły mają, mogła jedynie opierać się na ryzyku, powiedzieć cicho i liczyć, że jednak nie usłyszą. Dalej stała nieco z tyłu, wolała pozostać w rezerwie i wykorzystać wszelkie możliwości oferowane przez otoczenie... Jeśli będzie trzeba, bo rzeczywistość była taka, że z siłą jaką zaprezentowała owa dwójka nie miała najmniejszych szans. Czy ktoś jednak bronił mieć nadzieję?

Akira wciąż trzymała dłoń na kaburze, mimo to wykonała drobny ukłon nie opuszczając wzroku, obserwowała obydwoje nie zapominając również o Keizo. Słowa wypowiadane przez Senju były nieprzemyślane, pełne swoistej niepewności i zwykłego zgadywania. Dla dwójki która wysłuchiwała tego co mówił musiał to być niezły ubaw, albo też problem którym należy się zająć jak najszybciej. Pierwsze zdanie wypowiedziane przez lodowego jegomościa było swoistym przedstawieniem się, tak, to już pewne. To Cesarz morskich klifów, Yuki Natsume. Osoba której należy się obawiać. Początkowe tłumaczenia były nie tylko lakoniczne jednak pozbawione konkretnej informacji którą chciałby przekazać gdy już jednak to robiły to mówiły o niej w sposób przyprawiający wszystkich o ból głowy. Informowanie o misji... Nie, tajnej misji prowadzonej na usługach klanu, potencjalnego cesarza, można założyć innego regionu, cesarstwa nie mogło być mądrym ruchem, przynajmniej nie w tak bezpośredni sposób. Co sobie może pomyśleć władca krainy słysząc, że jego ziemie są infiltrowane przez innych ludzi, shinobi z innych krajów którzy... No właśnie, co robią? Ścigają przestępców? Czyż to nie naciągane?
- Urwę ci głowę? Żeby tylko ja... - Rzuciła nieco głośniej zaciskając pięść i odgrażając się w stronę towarzysza. Trudno się jej dziwić bo rozmowa nie szła najlepiej. Reakcje Hikariego były niemalże podobne do tych które przedstawiała Akira, no bo przecież nie bez powodu działała do tej pory sama i nie prosiła nikogo o pomoc, ani klanu ani przypadkowych shinobich, bała się wykrycia, to naturalne.

Jakie są szansę, że chłopak mówi prawdę? No bo przecież równie dobrze mogli nie poszukiwać zbiega a zwyczajnie obserwować cesarza i próbować dokonać zamachu. Wszystko było możliwe. Zastanawiające mogło być jedynie to jak widzi tę sytuację Cesarz, który to z kolei nie był zbyt promieniście nastawiony do tego co się tutaj zadziało, sytuacja pozostawiała wiele wątpliwości i wiele do domysłów. Reakcja cesarza na tłumaczenia chłopaka była ostra z każdą chwilą towarzysząca Keizo'wi dziewczyna traciła cierpliwość i wizja pokojowego zakończenia spotkania uciekała coraz dalej.
- Akira... A ty jak się zwiesz? - Ponownie wykonała nieznaczny ukłon wciąż pozostając z tyłu, niemalże jakby szukając otwarcia na ucieczkę. Skierowała swoje spojrzenie na towarzyszącego cesarzowi shinobiego. Nie powiedziała z ramienia jakiego klanu przybywają, mimo to wiedziała, że już w tej chwili ta informacja może być ich " Życiem, albo śmiercią " cesarz nie odpuści tak łatwo, kto by nie chciał się dowiedzieć kto szpieguje na jego ziemiach.
- Nazywa się Koshiro a to co ukradł nie jest twoją sprawą, ani nikogo innego cesarzu. - Powiedziała dosyć zarozumiale podnosząc wysoko dumnie wzrok, nie chciała się przy nim umniejszać, też musiała próbować emanować pewnością siebie, zwłaszcza przy tym co wyczynia jej kolega, szczególnie, że nie było tutaj ani służby cesarskiej ani innych oficjeli, mogli sobie darować oficjalne rozmowy co sugerował właściwe on sam tonem swojej wypowiedzi i słowami których używał. W chwili wykonanie jego ostatniego gestu spojrzała za siebie na skalną półkę którą się tutaj dostali, zmarszczyła nieznacznie brwi wracając spojrzeniem na swoich rozmówców.

Akira
Spoiler: pokaż
Obrazek




Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Keizo » 26 cze 2018, o 19:38

Keizo pokiwał głową, słysząc o dekapitacji i wpakowaniu do więzienia. Sam nie wiedział co byłoby gorsze - dekapitacja na miejscu czy powolna śmierć z robakami i innymi więźniami.
- Em, cóż, jestem pewien że kiedy Akira została posłana na tą misję, to prawdę mówiąc cesarstwo jeszcze wtedy... em... nie było oficjalnie założone? Tak czy siak, zlecenie po prostu nieco się przedłużyło przez zamieszanie z nowymi władzami i turniejem i koronacją i... um, chyba nie muszę panu tłumaczyć, w końcu to pan... em... założył cesarstwo - powiedział nieco zakłopotany Keizo. Sprawy nie wyglądały tak źle - cesarz JESZCZE ich nie stracił, a ewentualne relacje dyplomatyczne pomiędzy nowopowstałym państwem a rodem Senju nie zostaną nadszarpnięte aż tak bardzo przy zwykłej prośbie o pomoc, szczególnie że do uszu władcy zapewne prędzej czy później dotarłyby pogłoski o drewnianym klonie w jakimś magazynie - wtedy podejrzenia od razu padłyby na klan z Prastarego Lasu, a wtedy sytuacja wyglądałaby raczej mniej różowo.

Keizo - jako młody i wyjątkowo jeszcze niedoświadczony ninja - był święcie przekonany, że starsi Senju wysyłając Akirę na misję nie mieli na myśli żadnych celów infiltracyjnych. Po pierwsze, do czegoś takiego zdecydowanie lepiej nadawałby się ktoś, kto znał choćby podstawowe jutsu do otwierania drzwi, a shinobi przekonał się już że dziewczyna była niezmiernie zdziwiona widząc swojego kolegę podczas jego używania. Po drugie, wysłanie jej przed turniejem oznaczało niemożność skontaktowania się z władzą centralną, której wtedy jeszcze nie było. Po trzecie, misja zajmowała się sprawami związanymi z wewnętrznymi działaniami klanu - sekretność była wskazana, choć nieszkodliwa dla wszystkich zainteresowanych oprócz samego Koshiro.
- Także ten, nazywam się Keizo - powiedział shinobi, uśmiechając się niepewnie. Przybranie dobrej miny było równie bezużytecznym zagraniem co zrobienie czegoś dokładnie odwrotnego, więc ninja zdecydował się na mniej ponurą opcję - Przybywam tu z ramienia chęci obejrzenia turnieju i zostania nad wyraz długo w pięknej Hanamurze.
Po chwili mina Keizo spochmurniała tak czy siak - powinni się spieszyć, więc nie miał więcej czasu na jąkanie się i rozwlekłe tłumaczenie sytuacji.
- Jeśli mogę coś wyjaśnić - klan Senju nie miał na celu w żaden sposób szpiegowanie pańskich terytoriów - powiedział chłopak poważnym tonem - Zwracamy się do pana z prośbą o pomoc w celu ujęcia przestępcy ściganego przez nasz ród, znajdującego się w Hanamurze, licząc jedynie na pańską dobrą wolę. Ani mieszkańcy, ani samo miasto w żaden sposób nie ucierpieli przez naszą tu obecność. Jeżeli zdecyduje się pan wyciągnąć ku nam pomocną dłoń i odesłać nienaruszonych razem ze skradzionym przedmiotem do domu, zarówno ja, jak i moja towarzyszka... - Keizo zerknął na Akirę, chrząkając znacząco - ...będziemy panu niezmierni wdzięczni. Jeśli nie, mam nadzieję że puści nas pan wolno, pozwoli nam podjąć jeszcze jedną próbę ujęcia Koshiro i odpłynąć z powrotem na kontynent.
Senju nabrał powietrza, po czym zrezygnował z wbijania wzroku w piasek i spojrzał prosto w oczy stojącego naprzeciw niego cesarza. Czego się spodziewał? Jego ciało przygotowane było do ostatniego, bezgłowego tańca, kiedy nadejdzie moment dekapitacji - był pewien, że jego korpus rzucałby się tak długo, jak tylko byłoby to możliwe. W sercu tlił się jednak promyk nadziei, że mężczyzna machnie dłonią i każe im spadać... lub być może wparuje na białym koniu do jamy Koshiro, powalając mężczyznę i jego współrzezimieszków jakimś potężnym, ognistym jutsu (najlepiej w kształcie jakiegoś potwora, smoka albo wielkiego węża), po czym odjedzie do pałacu w promieniach zachodzącego słońca.
Lub utnie im głowę.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 636
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 27 cze 2018, o 04:02

Plotki znalazły swoje potwierdzenie w słowach Natsumego. Do ciekawego życiorysu Hikariego można jeszcze dopisać przegrany pojedynek z cesarzem, a także jego pochwały jako godnego przeciwnika. Cóż chyba to nie jest aż taka hańba ostatecznie, nawet przegrać w ten sam sposób dwukrotnie. W każdym wypadku raczej nie będzie o tym nikomu za bardzo wspominał, nie miał w tym najmniejszego celu. Chwalenie się swoimi osiągnięciami wcale nie było jego celem, wyjątkiem by było w opowiadaniach co się działo w tym czasie przy sake, ale takie to miałby chyba tylko dwie osoby których dawno nie widział. Ciekawe czy żyją jeszcze.
Jak można było się spodziewać, najwyższy organ władz wysp wcale nie przyjął wiadomości wesoło. Co innego Terumi, który tutaj mógłby tylko prosić o popcorn w tej sytuacji. Posiada ktoś przygotowany popcorn akurat w czasie czytania tego posta i podzieli się nim z potrzebującym? Jak łatwo się domyślić za same swoje słowa mogliby zostać pozbawieni głów czy też zostać wpakowanym do więzienia. Perspektywy nie za bardzo wesołe, ale teraz niczego się nie odkręci. Tylko po co dolewać oliwy do ognia tak po prawdzie? Bo odpowiedź na to o wykonywaniu misji zanim oficjalnie założono cesarstwo w niczym tego nie poprawia, a tylko pogarsza. Daje pytanie jak długo i w jakim celu. Po tych słowach opuszczenie tego miejsca spada tylko jeszcze niżej. Czy kretyni na drzewach rosną? Następne pytanie było prostsze o imiona. Jako osoba tutaj obecna można było domyślić się, że zostanie też wskazany do przedstawienia się. Zapytała o to dziewczyna spoglądając na Hikariego. Odpowiedział z uśmiechem i lekkim ukłonem. Zawsze jest dobre miejsce na podryw prawda? Nie, raczej to nie to. Po prostu współczuł jej głupoty partnera, bo wszystkie nieprzyjemności spadną na oboje.
- Hikari, chociaż pochodzenia obecnie nie zdradzę to jednak po prawdzie zupełnie przypadkowo jestem teraz powiązany z całą tą aferą.
Oczywiście cały czas był gotowy do reakcji na jakikolwiek dziwny ruch kogokolwiek tutaj obecnego. Takim nie był zdecydowanie ruch cesarza, który bardziej przypominał nagły ból głowy po ostatnim na tą chwilę pytaniu. Dalsza strona Akiry nie była już tak miła, bardziej zarozumiała. Nie chciała zdradzić żadnych szczegółów co ukradł Koshiro, w końcu to była tajemnica rodowa. Tylko po co dolewać oliwy do ognia tak po prawdzie? Teraz nie ma przebacz, a odczuwając na własnej skórze przewagę Natsumego nie mieli najmniejszych szans na przeżycie. O ile nie byli jakimiś niesamowicie silnymi przybyszami. Druga opcja jest taka, że to wszystko jest pułapką, a teraz oni sami kupują tylko czas albo badają grunt. Kim jest nieoczekiwana tutaj dodatkowa siła w postaci Yogańczyka. Całkiem sensowna teoria spiskowa, pewnie wszystkiemu można taką dorobić. Czy prawdziwa? Cóż przyszło na jakieś wyjaśnienia od Keizo, do tej pory tylko coraz więcej robił bałaganu. Możliwe było dowiedzenie się czegoś wartościowego do rozwikłania zagadki.
Pochodzili z rodu Senju, a ich przybycie nie było na celu szpiegowania wysp. Zwracają się z prośbą o ujęcie przestępcy. Czyli w sumie to wszystko? Chyba pomylił ten człowiek pojęcia, bo to na pewno nie było żadnym wyjaśnieniem wszystkiego co powiedział. Prawdę mówiąc wolał pozostać poza całą tą sprawą, nie wyrażać swojej opinii, ale każdy czasem ma swoje granice. Hikari mógł wysłuchiwać całego tego przedstawienia, ale ono nie przynosiło żadnych rezultatów i zapewne skończyłoby się to na śmierci.
- Jeżeli chcecie mogę odejść, nie muszę być świadkiem żadnych sekretów. Wystarczą mi moje problemy, ale przed tym mam zapewne do was dobrą radę zanim dotrzecie do momentu z którego nie będziecie mogli się już odwrócić.
Spojrzał lekko na wszystkich nie za bardzo się przejmując ostatecznie czy jest proszony w tej dyskusji.
- Tak prawdę mówiąc skończyć się ta sprawa zapewne może tylko dwa sposoby. Walką, tylko jak widzieliście zapewne wcześniej z tym człowiekiem nie skończy się ona za dobrze. W ostatecznym rozrachunku zginiecie, albo zostaniecie złapani żywi i przesłuchiwani, a cesarstwo znajdzie Koshiro i dowie się co ukrywaliście. Druga droga to powiedzenie paru szczegółów, a potem przystanie na warunki wam stawiane.
Na sam koniec lekko wzruszył ramionami pokazując jakby mu to było obojętne. Najbardziej prawdziwe stwierdzenie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 27 cze 2018, o 15:37

Natsume westchnął ciężko. Rozmowa zaczynała schodzić na tony, w których jeśli dalej ktokolwiek będzie ciągnął durne wymiany zdań, druga strona może po prostu nie wytrzymać. I widział to doskonale - szpieg płci żeńskiej wyglądał tak, jak gdyby tylko szukała okazji do ucieczki, młodzieniec albo był przerażony, albo po prostu nie rozumiał powagi sytuacji, w jakiej się znalazł. W końcu z jakiej paki ktokolwiek z Cesarstwa miałby pomagać kontynenciarzom? Patrząc normalnie, to każdy przywódca frakcji najzwyczajniej w świecie by ich wyśmiał i aresztował albo zamordował.
Mieli jednak cholernego fakta, że Yuki był na tyle pacyfistyczny, na ile lider może być. Nie lubił zabijać, jeśli nie jest to konieczne.
Gdy dziewczyna odpyskowała w jego stronę, że to nie jego sprawa z czym ucieka bandyta, Yuki tylko zmierzył ją lodowatym niczym podmuch wiatru na Hyuo spojrzeniem złotych oczu. Dodatkowo pozwolił swojej chakrze uwolnić się nieco szerzej. W efekcie teren wokół zaczął drżeć, z jego ciała zaczęła się unosić chakra, woda pod jego stopami zaczęła generować kręgi. Dodatkowo włosy Kenshiego zmieniły kolor na biały.
-W pościgu za tymi informacjami wtargnęliście na terytoria Cesarstwa bez ostrzeżenia i przyzwolenia - powiedział równie chłodnym jak jego wzrok tonem. - Więc obawiam się, że jest wprost odwrotnie - to jest moja pieprzona sprawa. Zwłaszcza, że aktualnie to ode mnie zależy, co się stanie z wami - i pośrednio z tymi danymi.
Stał tak przez chwilę, mierząc obydwu szpiegów zimnym spojrzeniem.
I wtedy w pobliżu pojawiła się znajoma twarz. Yuki Mikoto, jego przyjaciółka z dzieciństwa, i zarazem członkini Gwardii Cesarskiej. Niosła w dłoni jakiś zwój, wyglądający jak list. Kiedy jednak zauważyła Natsumego, będącego w postawie bojowej, i trójkę nieznajomych, najpierw stanęła jak wryta, zaskoczona, po czym sięgnęła dłonią po wiszące przy jej pasku wakizashi.
-Nie trzeba, Mikoto - powiedział Natsume, wciąż patrząc na dwójkę szpiegów. - Coś się stało?
Mikoto podeszła do czwórki i podała Natsumemu list, również obserwując wszystkich obecnych podejrzliwym wzrokiem.
-Dostałeś list. Przekazano go lokajowi. - Umilkła na chwilę, po czym dodała: - ... kim oni są?
-Za mną stoi Hikari, mój sparingpartner z kontynentu - powiedział spokojnie, pokazując kciukiem stojącego za nim Terumiego. - A ta dwójka to szpiedzy. Z Rodu Senju, żeby dopełnić śmieszności sytuacji.
Mikoto westchnęła ciężko i zaczęła obserwować przybyszy, dając Yukiemu możliwość przeczytania listu. Ten otworzył papier i dokładnie przeczytał wiadomość. Parsknął cichym śmiechem. Przestał też uwalniać chakrę, uspokajając okolicę i ponownie przyjmując czarny kolor włosów.
-Wychodzi na to, że mam spotkanie do załatwienia...
Nagle przejechał kciukiem po zębie, rozcinając go, i złożył kilka szybkich pieczęci. Pufnęło, a obok niego pojawiła się nagle dwójka humanoidalnych tygrysów o wzroście prawie 2,5 metra - jeden olbrzymi, z wielkim umięśnieniem, pazurami niczym brzytwy i pyskiem wyrażającym czystą chęć mordu. Drugi zaś odznaczał się spokojem na pysku, gęstym futrem, zdobionym ubraniem i guandao na plecach. Oba stwory spojrzały najpierw na Yukiego, potem na wszystkich obecnych.
-Em... widzę, że jakaś poważniejsza sytuacja, że przywołałeś jednocześnie mnie i Hyogekiego? - powiedział z krzywym uśmiechem tygrys odziany w błękit. - Co się stało?
-Ano, poważna - powiedział Natsume z twarzą tak poważną, że uśmiech prawie natychmiast zniknął z twarzy stwora. Następnie mężczyzna zwrócił się do obu stworzeń i do Mikoto: - Odprowadzicie tę dwójkę do portu i wpakujecie na pierwszy lepszy statek płynący na kontynent. Nie obchodzi mnie gdzie. Jeśli spróbują się wyrwać - okaleczyć, przy dalszych próbach zabić.
Zwrócił się następnie do szpiegów:
-Nie otrzymacie poważniejszej kary tylko i wyłącznie dlatego, że z Senju mam pakt o nieagresji. Nie próbujcie jednak wracać, zwłaszcza bez zgody Cesarstwa, bo wtedy nie będziemy już tak uprzejmi.
Następnie odwrócił się w kierunku Hikariego, pozwalając tygrysom zająć się odprowadzaniem dwójki niechcianych gości. Uśmiechnął się lekko i wystawił w jego kierunku rękę, zgodnie ze zwyczajem z kontynentu.
-Cóż... obawiam się, że będziemy musieli na razie się pożegnać. Gdybyś jednak jeszcze kiedyś miał ochotę się spotkać, nie wahaj się. Z chęcią kiedyś jeszcze bym się spotkał... i może spróbował waszych napitków? - Uśmiechnął się i skłonił lekko głowę w geście podziękowania. - Dziękuję za znakomity trening. Niech wiatry Hyuo cię prowadzą.
Następnie zaczął odchodzić w kierunku pałacu. Złapał jeszcze tylko na moment Yuriko i szepnął jej na ucho:
-Gdy skończysz, zahacz o budynek straży i wspomnij o poszukiwaniu jakiegoś bandyty imieniem Kashiro. Podobno jest niebezpieczny i posiada coś, co należy do Senju. Zainteresuj tym też Hideo, dawno nie miał żadnej poważniejszej roboty.
Dziewczyna skinęła głową, a Yuki złożył tylko pieczęć... i zniknął. Czas wracać.

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 cze 2018, o 17:20

Misja Rangi - C - 41+6/...

- Rok 384 - Zima - Keizo Senju
- Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni -

- Raport ze zdarzenia -

Obrazek



" Decyzja Natsume'a. Wymuszony powrót do domu. "

Keizo dalej brnął wpadając po uszy coraz bardziej z każdym słowem. Akira nie pozostała by temu bierna gdyby nie obawiała się zabójczej szybkości pozostałej dwójki która się tutaj znajdowała. Widziała z czym się mierzą, wiedziała, że nie ma szans jednak... Miała już w zanadrzu gotowy plan reakcji i ucieczki, jeśli będzie musiała. Jej towarzysz zajmował dwójkę rozmową, nie był on jednak ani przekonujący ani rozważny w tym co mówił. Trudno go w tym wypadku określić jak kogoś innego niż zwyczajnego błazna na którego nie warto marnować czasu. Szczęście w nieszczęściu zachowanie błazna może uratować ich głowy. Czy jednak będzie to warte dziękowania jeśli to z jego winy znalazły się one pod ostrzem miecza?
Trudno stwierdzić co w tej chwili dziewczyna myślała o swoim klanowiczu, jej wyraz twarzy był wyraźnie zaskoczony i zmieszany, groźba ścięcia nie przeszła bez echa i wtedy Akira też przełknęła ślinę. Nie chciała przecież by ktoś oddzielał głowę od jej ciała za sprawą przyjaciela półgłówka. Rzeczywiście, Hikari był tutaj trzecią stroną, całkiem niezwiązaną z losami ani cesarstwa ani Senju. Mimo to wciąż było mu bliżej do Senju niżeli do lodowych Yukich.
- A co byś zrobił jakby tutaj chodziło o twój klan, hę? Nie mogę wrócić bez odebrania czegoś Koshiro... - Rzuciła Senju w stronę Terumiego który już zdążył wygłosić swój ostatni wywód, wydawał się być znudzony całą sytuacją, co w przypadku dwójki z Shinrin było całkowicie niemożliwe. Tak lekką ręką skazują kogoś bo powiedział, że jest z innego klanu? Niestety. Nie mogła poradzić nic na to co działo się dalej. Natsume wydawał się niezbyt przejęty wypowiedziami chłopaka którego uważał za zwyczajnego szpiega, to, że wkopał swoją przyjaciółkę również nie pomogło całej sytuacji. Cesarz będzie miał o czym opowiadać przy obiedzie następnym razem. Wtedy też dołączyła do wszystkich inna kobieta. Yuki Mikoto. Na twarzy dziewczyny pojawiło się wyraźne zaskoczenie, jak to możliwe, że ponownie pojawia się tutaj ktoś o kim nie mieli wcześniej pojęcia. Czyżby byli w taż tak wielkiej pułapce bez wyjścia? Chwila rozmowy tej dwójki wystarczyła by szybko stało się jasne, że władca nie ma czasu na zajmowanie się dwójką podrzędnych szpiegów. Jedno zdanie, jedno ostrzeżenie, jeden ratunek... Czy jednak w ich rodzinnych stronach będą podchodzić do sprawy równie błaho jak tutaj? Wątpliwe, jasne, jest, że sprawa się rozniesie i będą z tego tytułu kłopoty. Wtedy też Cesarz zdecydował, że to czas by się oddalił. Nie mógł jednak pozostawić swoich gości bez eskorty dlatego też przywołał dwa śnieżne tygrysy.

Były to dwie potężne bestie których widok mroził krew w żyłach, nie był to codzienny widok, zapewne tylko nieliczni je widzieli więc i to było swojego rodzaju osiągnięciem.
- M-M...On mówi, ten tygrys mówi! Mówiące tygrysy? Jak to? - Powiedziała wyraźnie zaskoczona wskazując palcem na jednego z nich. Byłoby to dziwne gdyby miała z nimi wcześniej styczność zważywszy, że Hanamura jest jej pierwszą wycieczką poza lasy Shinrin, zresztą... Czy mówiące tygrysy zdarzają się na porządku dziennym? Chwilę z nimi porozmawiał i wydał im rozkazy które mówiły jasno. - Odprowadźcie ich do portu i upewnijcie się, że wrócą do domu - Jakkolwiek dobrym zakończeniem całej sprawy by to nie było to wciąż pozostawała kłopotliwa kwestia księgi... Tygrysy jednak były nie ustępliwe, Akira wolała odpuścić bo wiedziała, że Natsume nie mógł kłamać i tygrysy ich rozszarpią jak wykonają fałszywy ruch, tym bardziej starała się pilnować by Keizo nie zrobił czegoś głupiego.

Akira
Spoiler: pokaż
Obrazek




- Dzielnica Portowa -


z/t Akira
z/t Keizo
Z/t Hikari, jak chce.


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 30 cze 2018, o 08:46

Widać było, że cesarz odpowiedzi tej dwójki nie przyjął zbyt lekko. Podobnie jak wcześniej podczas treningu uwolnił trochę swojej chakry, tylko tym razem wzburzając lekko morze i generując kręgi. Włosy jego ponownie zmieniły kolor na biały, a ton głosu był chłodny niczym jego kekkei genkai. Po wypowiedzi stał tak chwilę i mierzył obu szpiegów spojrzeniem, a Hikari został zapytany co on by zrobił w takiej sytuacji. Zapewne nie podejmował się misji szpiegowskiej, nigdy takowej nie posiadał. W celu odzyskania czegoś porozmawiałby z władzami, którym zapewne zależy na w miarę dobrych relacjach. W przypadku ukradzionej własności klanowej nikt nie robiłby aż takich problemów, chyba że chciałby wywołać możliwą potem wojnę. Ani szczep ani ród nie odpuściłby lekko takiej zniewagi. Czyli jednym słowem nie znalazłby się w tej sytuacji, ale nie potrzeba tutaj było nic odpowiadać. Wtedy nagle pojawiła się jakaś nieznajoma dziewczyna zszokowana tą sytuacją, jednak bardzo szybko doszła do siebie i sięgała do wakizashi. Została uspokojona przez Natsume, który po dowiedzeniu się w jakim celu tutaj przyszła przedstawił obecnych.
- Miło mi poznać.
Przy tym towarzyszył lekki ukłon. Został uznany za sparingpartnera z kontynentu, w sumie nie jest to takie złe. Oznaczało to, że został uznany na godnego rywala. List który dostał władca wysp przyniósł uspokojenie oraz powrót włosów do koloru czarnego. Czyli powinny to być dość dobre wieści, chociaż jak się okazuje po późniejszych słowach i zaskakujących wydarzeniach mogło tutaj chodzić o pośpiech. Po włożeniu do ust kciuka i złożeniu paru pieczęci coś puffnęło. Gdy tylko wiatr rozwiał dymn pojawiły się tutaj dwa olbrzymie białe tygrysy. Co to za sztuczka? W dodatku potrafiły one mówić, jest to dość niezmiernym szokiem dla kogoś kto spotyka coś takiego pierwszy raz w życiu. No proszę, ciekawe ile jeszcze asów w rękawie sobie cesarz zostawił na następny ich trening o ile takowy nastąpi. Przez całą chwilę zajęcia się dwójką szpiegów Terumi stał jak wryty, aż nadeszła jego kolej. Na wyciągniętą rękę odpowiedział z uśmiechem ściskając dłoń uprzedniego rywala.
- Cała przyjemność tego treningu po mojej stronie.
Odpowiedział lekkim skinieniem głowy w takim samym celu co niedawny rywal. Podziękowania.
- Jeżeli będzie możliwe to z pewnością się tutaj pojawię, tylko nie szybciej niż za pół roku. W zamian za to wezmę z sobą sake, jakiego jeszcze z pewnością nie miałeś okazji spróbować. Tylko powiadom straże, aby nie wykopały mnie przed bramę zanim dostaną wiadomość dla Ciebie.
Po chwili wszyscy znikli, a Hikari został tutaj sam. Był lekko zmęczony wykorzystując tyle chakry wcześniej tak więc postanowił, że na dzień dzisiejszy wystarczy atrakcji i wróci do Hanamury znaleźć jakąś karczmę aby przenocować. Nie używał żadnych technik, biegu czy tajnych korytarzy aby to przyśpieszyć, powoli przespacerował drogą którą wcześniej pokonywał z zawrotną szybkością. W końcu zostało mu tylko najedzenie się, napicie alkoholu i wypoczęcie do kolejnego dnia.

Z/T ---> Ryokan "Królik Inaby"




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Ame » 3 lip 2018, o 15:27

Chłopak nie zamierzał za bardzo czekać na brata aż ten się ogarnie i zacznie coś robić ze swoim życiem. Hozuki miał jeszcze na tyle siły, aby próbować nadrobić swoje pewne słabości. Obiektywnie podczas wydarzeń na Kami no Hikage był słabo przygotowany, zaś jego najlepsza broń w postaci Suitonu jest bardzo sytuacyjna wśród skał i nieprzyjaciół. Na przeciwników nie miał zbyt dużego wpływu, nawet mimo władania wodą, ale zawsze mógł wykorzystać skaliste klify na swoją korzyść. Widział te technikę wiele razy dzięki członkom swojego klanu. Dawała szanse na kolonizacje najbardziej nieprzyjaznych miejsc, gdyż można było za jej pomocą stworzyć źródło wody. Ame wiedział, że posiada aż nadto umiejętności, żeby nauczyć się czegoś tak prostego ale jednocześnie przydatnego.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Był całkiem dumny z tego jak mu poszło. Jeszcze przez chwile podziwiał swoje dzieło, a potem po prostu położył się obok. Nie było zbyt wygodnie ale teraz był już na prawdę zmęczony. Uderzył w kimę na świeżym powietrzu i miał nadzieje, że Kaito sam go tutaj znajdzie. W końcu mieli razem trenować.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Kaito » 4 lip 2018, o 14:52

Wypoczęty i zregenerowany zeskoczył z pokłady, kiedy wreszcie zacumowali w Hanamurze. Nadal w jego umyśle tliło się widmo wydarzeń z wyspy, ale chłopak starał się je pozostawić za sobą. Już od dłuższego czasu umawiali się z Ame, że razem potrenują i teraz, kiedy byli w rodzinnych stronach, nadarzyła się najlepsze ku temu okazja. Co prawda niebieskowłosego nie było w pobliżu, ale Kaito domyślał się, gdzie starszy Hozuki mógł zawędrować. Gdy ostatnim razem byli w Hanamurze upodobali sobie przecież ukryte wybrzeże z drzewem wiśni nie tylko jako miejsce ćwiczeń, ale relaksu. Mało kto o nim wiedział, dlatego było takie piękne, wręcz nienaruszone. Fakt faktem, że trzeba było się nieźle natrudzić, żeby tam dotrzeć, wspiąć się na cholernie wysokie klify, ale przecież dla dwóch wykwalifikowanych ninja nie był to też jakiś szczyt nie do zdobycia. Z tego też względu czarnowłosy udał się w to miejsce – nawet jeżeli miałby tam nie znaleźć Ame, to i tak chciał je przecież odwiedzić.
Wspinaczka nie zajęła mu zbyt wiele czasu. Mimo męczącej akcji ratunkowej, zdążył już zregenerować siły. Przespał przecież całą drogę do Hanamury. A teraz dotarł nad wybrzeże, które przywołało wyłącznie te miłe wspomnienia. Dzięki temu mógł się odciąć od tej krwawej jatki, jaka miała miejsce w Kami no Hikage. Jakie przyjemne uczucie, kiedy można było powłóczyć nogami po piasku, posłuchać szumu wody, zamiast wszechobecnych krzyków… I ten delikatny wiatr, który muskał kosmyki jego włosów… Naprawdę tęsknił za tym miejscem. Szedł dalej rozmarzony, z głową w chmurach, kiedy nagle potknął się o coś i o mało co nie runął jak długi. Dopiero, kiedy zorientował się, że wyrżnąłby orła przez leżącego na środku Ame, parsknął śmiechem. Co lepsze, ten leniuch nawet się na skutek zderzenia nie obudził. Ot, spał sobie smacznie dalej i chyba nawet zaczął chrapać.
- Ame!!! – Kaito nachylił się nad bratem i głośno krzyknął mu do ucha, co musiało sprawić, że ten zerwie się na równe nogi. Młodszy z rodzeństwa zdołał skumulować w swym aparacie gębowym tyle decybeli, że prawdopodobnie wybudziłby nawet trupa z jego wiecznego odpoczynku. I bardzo dobrze, niebieskowłosy zasługiwał na odrobinę złośliwości po tym jak zostawił go samego w Kami no Hikage. A jednak, mimo tej niezbyt miłej pobudki, młodszy Rekin niemalże obszedł brata dokoła, przyglądając mu się uważnie.
- Nic Ci nie jest? – Zapytał, chociaż póki co nie widział, żeby jego towarzysz nabawił się podczas pobytu na wyspie jakichś większych ran. Być może zyskał kilka zadrapań, które pod ubraniem nie były widoczne, ale tak na pierwszy rzut oka wyglądał raczej na zdrowego. Zdrowego jak ryba.
- Miałeś trenować, a nie grzać dupę na plaży! – Kaito nie byłby sobą, gdyby na powitanie nie zdecydował się na kilka uwag dyskredytujących starszego braciszka. – I… i zostawiłeś mnie, Ty skończony idioto! – Nie byłby także sobą, gdyby nie zrobił Ame wyrzutów. Ale czy nie miał trochę racji? Wystarczyłoby się rozejrzeć, to wracaliby jednym statkiem, ale nie… ten cep musiał wleźć beztrosko na pokład, zapominając o bożym świecie. Dobra, w sumie młodszy z Hozuków nie miał pojęcia jak wyglądała sytuacja, kiedy jego starszy brat udawał się na statek. Być może został zmuszony do podjęcia szybkich kroków, co nie znaczyło, że nie można mu trochę na sumienie wjechać.
- Wiem, czego moglibyśmy się nauczyć. – Dodał po chwili już o wiele spokojniejszym tonem. Nie zdradził od razu o co chodzi, chciał zainteresować brata, może także trochę go rozbudzić, bo chyba nadal pozostawał w jakimś tylko dla niego zrozumiałym letargu. Miał jednak w zanadrzu technikę, o której myślał już od dawna, a której jeszcze nie zdołał opanować. Z Ame nauka byłaby o wiele łatwiejsza, a ponadto wybrane przez Kaito jutsu mogło zostać wykorzystane w walce przez obu Hozuków, którzy w pewnym sensie uzupełniali się swoimi umiejętnościami. Zabawne, kiedyś młodszy z rodzeństwa żałował, że nie odziedziczył rodowych zdolności. Z wiekiem dostrzegł jednak, że i jemu, i Ame, wyszło to na dobre. Ich styl walki znacząco się różnił, przez co mogli stworzyć o wiele ciekawszą strategię, bazującą na wykorzystaniu ich atutów.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Ame » 4 lip 2018, o 16:19

Sam nie wiedział ile spał. Nie śniło mu się nic konkretnego. Powoli zaczynały wybudzać go co raz głośniejsze kroki. Wcale nie miał najmniejszej ochoty się budzić, gdyż mimo skalistego łoża nie spało mu się tak źle. Sypiał w dziwniejszych miejscach. Powoli przewracał się z boku na plecy. Był jeszcze na granicy jawy i snu gdy do jego uszu dotarła w normalnych warunkach znajoma fala akustyczna. Kojarzył ten głos, ale na razie nie za bardzo wiedział jak się nazywa i dlatego leniwie przewrócił się na plecy nie zważając na to czy może być to ktoś niebezpieczny. Promienie słońca przyjemnie nagrzały skaliste podłoże i jego samego, zaś stworzony przez niego wodospad swoim hukiem tworzył miłą atmosferę, z której nie miał ochoty wychodzić. Leżałby pewnie jeszcze tak długo, gdyby po chwili nie doszło do niego, że upierdliwy głos, który słyszał wcześniej brzmiał jakby w swoim przekazie zawierał imię Rekina. W Hanamurze to mogła być tylko jedna osoba. Już zamierzał otworzyć oczy kiedy wprost do ucha ktoś wykrzyczał mu jego imię. Nie pomylił się. Tylko Kaito mógł być do tego zdolny. Śmiał jeszcze pytać czy nic mu nie jest.
- Jakiś kretyn właśnie pozbawił mnie słuchu w prawym uchu. Nie licząc tego to nic. - odpowiedział sarkastycznie. Lekko przetarł oczy. To faktycznie był młodszy a nie kolejny głupi sen. W końcu nie było w nim fioletowych kotów.
- A widzisz ten wodospad matole? Parę godzin temu go jeszcze nie było, a ty co w tym czasie osiągnąłeś? Ośle?! - nie mógł tak po prostu zostawić zaczepki młodszego bez żadnej odpowiedzi. Jak mógł wejść do tego samego statku kiedy ścigała go banda zakonników-zombie? Nie miał za bardzo szansy wybrać okrętu, którym płynął. Równie dobrze mógł być w drodze do Ryuzaku gdyby miał większego pecha.
- No no, bardzo to ciekawe co tam wymyśliłeś, ale jak sam słusznie zauważyłeś ja to muszę trenować. Zobaczysz co właśnie wymyśliłem. - uśmiechnął się szeroko prezentując wachlarz rekinich kłów.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


- Co o tym sądzisz? Fajnie, nie? - oczekiwał z nadzieją na słowa pochwały i zachwytu na temat jego nowej, groźnej techniki. W tym czasie chłopak ponownie usadowił się w pozycji leżącej.
- No to teraz możesz opowiadać co tam wmyśliłeś. Swoją drogą też mógłbyś pokazać czy czegoś się tam nauczyłeś. - brzmiało to trochę jak wyzwanie.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Kaito » 6 lip 2018, o 22:14

Trening

Od kiedy pamiętał Ame miał tendencję do zasypiania w różnych dziwnych miejscach… i od kiedy pamiętał, zawsze wykorzystywał ten fakt do tego, by załatwić mu niezbyt przyjemną pobudkę. A co, niebieskowłosy jakoś nie miał problemu, żeby sobie z niego szydzić, więc była to idealna okazja, by się na nim odegrać. Tym razem było jeszcze zabawniej, bo przecież go zupełnie przypadkowo skopał, potykając się o jego rozciągnięte na piachu ciało. No cóż, tak jak po tym jeszcze starszy z rodzeństwa mógł się przewrócić na drugi bok i wmawiać sobie, że nic takiego się nie wydarzyło, tak na głośny krzyk musiał już zareagować.
- O, czyli jednak żyjesz. – Kaito mruknął z uśmiechem, kiedy wreszcie jego dzieło zaczęło nabierać kształtów, a właściwie… w momencie, w którym Ame nie miał już wyjścia i musiał opuścić swą krainę snów. I tak, siedenastolatek też się cieszył, że tym razem nie było w niej żadnych fioletowych kotów, bo pewnie znowu uznałby swojego towarzysza za niespełna rozumu. No a zważywszy na to, co przeżyli na wyspie, tocząc bój ze zbuntowanymi zakonnikami, jeszcze by się zaczął martwić, że bratu rzeczywiście coś siadło na mózgownicę. Na co to, po co to komu?
- Nie było… faktycznie, nie było. – Zaczął się miotać, spoglądając we wskazanym przez Ame kierunku. Cholera, nie zauważył tego wodospadu. A raczej zauważył go, ale kompletnie nie skumał, że naprawdę wcześniej go tutaj nie było. Było to jeszcze dziwniejsze, kiedy wziąć pod uwagę to, że było to chyba ich ulubione miejsce w całej Hanamurze.
- Nieźle. – Skwitował jednak efekty pracy swojego brata, pomijając zupełnie te jego niepotrzebne złośliwości. Wyglądało na to, że niebieskowłosy nie próżnował, i to się liczyło. Ba, tak się zapędził, że po tej pobudce nawet nie chciał wysłuchał do końca jego wspaniałego planu, tylko jeszcze na pokaz przystąpił do nauki jakiejś kolejnej techniki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


W międzyczasie Kaito obserwował także trening swojego brata, a przez moment nawet skinął mu głową z uznaniem. On także stawał się silniejszy… Obaj nie próżnowali, uczyli się nowych technik i nabywali doświadczenia. Teraz młodszy z rodzeństwa nawet trochę żałował, że w Kami no Hikage nie udało im się walczyć razem u swojego boku.
- Wygląda potężnie. – Odpowiedział bratu szczerze, bo wyobrażał sobie, co stałoby się z przeciwnikiem, który oberwałby czymś takim. No ale co? I on musiał pokazać bratu, że nie da sobie w kaszę dmuchać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Ame » 7 lip 2018, o 00:05

Ame po prostu lubił spać. Kaito za to lubił pojawiać się w miejscach gdzie starszy zasypiał i niszczył jego marzenia o spokojnym wypoczynku. Tak po prostu. On nawet nie miał żadnych powodów. Nie można też mówić o żadnych oporach a tym bardziej o wyrzutach sumienia. Po raz kolejny został wyrwany ze snu i musiał sobie z tym radzić. Na szczęście mimo zaspania udało mu się w miarę szybko pokazać bratu, że radzi sobie z realnym życiem i szybko opanował technikę. Przynajmniej udało mu się zrobić coś pożytecznego i jednocześnie nie wyjść na frajera.
- Nie, zabili mnie na Kami no Hikage a to jedynie halucynacja, którą wytworzył Twój udręczony umysł. - kto wie, może Kaito będzie na tyle głupi i zacznie się przejmować. W końcu lubił wszelkiej maści iluzje. W myślach starszy już zacieszał na myśl, że czarnowłosy może to wziąć na poważnie. Gorzej gdyby obaj zaczęli widzieć fioletowe koty. To oznaczałoby porażkę dla wszystkich. Młodszy przynajmniej docenił fakt, iż umiał stworzyć wodospad. W końcu nie wszyscy na tym świecie umieli. Być może trochę chamsko przerwał wypowiedź Kaito o ich wspólnej technice, ale czas uciekał. Potrzebowali więcej nowych broni, jeżeli poważnie myśleli o przetrwaniu takich bitek jak na wyspie. Byli świadkami wielkiego wydarzenia, które będzie miało lub już ma wpływ na światową politykę. Definitywnie przyda im się coś więcej niż mgła, która ułatwia panikującym cywilom wzajemne tratowanie się. Z oddali obserwował trening młodszego. Jak w ogóle Hozuki mógł nie korzystać z Suitonu. On zawsze był jakiś inny. Wyglądało to mniej więcej jak u niego. Widać było, że walczy z przemieszczaniem swojej czakry w przestrzeni. Zajmowało mu to definitywnie więcej czasu, wyglądało na to, że chciał osiągnąć perfekcyjne rezultaty, a nie jak w przypadku Ame - dostateczne. Patrząc jak się chłopaczyna męczy, jego samego mimo lekkiego zmęczenia naszedł pomysł, aby nauczyć się innej techniki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


z/t


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 lip 2018, o 14:24

- Rok 384 - Zima -


" Miejsce przywołujące wczorajszy dzień "
Obrazek

Los każdego może ulec zmianie jeśli tylko są odpowiednie osoby które pomogą mu bądź jej nie zboczyć z tej ustalonej ścieżki, czy ktoś jednak mówił, że taka ścieżka musi być tą właściwą? Być może zboczenie z niej jest dobrym wyjściem, jednak tylko wtedy gdy ścieżka wymaga od ciebie czynienia zła a odwrót i obranie innej ścieżki wciąż pozostaje w zgodzie z twoją naturą i drogą ninja.
- Hai Hikari-sama. Czyli... Będziesz zdecydowałeś się mnie szkolić? - Zapytała robiąc przy tym wielkie oczy bo to byłoby duże poświęcenie z jego strony ma w końcu swoje własne cele i marzenia a jednak zdecydował się dzielić je z nią a raczej pomóc jej w jej marzeniach i celach... Czyżby ich marzenia się łączyły lub razem tworzyły coś co oboje chcieliby osiągnąć? Być może zobaczył potencjał na narzędzie a być może stwierdził, że zwyczajnie też chce czynić dobro i przekazywać je dalej. Może chce sprawdzić czy jego czyny rzeczywiście mają jakąkolwiek szansę powodzenia bo ostatecznie czy ktoś kto nie potrafi pomóc jednej osobie będzie w stanie zjednoczyć klan?
- Więc... Hikari-sama... To jest obietnica? - Zapytała go tym samym się na chwilę zatrzymując.
- Jeśli rzeczywiście to... - Czekała na jego odpowiedź, patrzyła na niego jednak nie miała jakiejś konkretnej emocji wypisanej na twarzy, jedynie oczy jej się nieco zwęziły.
Szła w dalszym ciągu ciągnąc nogę za nogą za nim aż w końcu znaleźli się w uliczce.
- Ciekawe gdzie mnie prowadzi... - Gdy usłyszała odpowiedź westchnęła lekko kiwając przy tym porozumiewawczo głową, dawała mu znać, że nie ma nic przeciwko. Dalej jednak musiała posłuchać kolejnej jego wypowiedzi, przyglądała się Terumiemu gdy ten spoglądał w niebo z którego wciąż opadały drobne płatki śniegu na jego twarz. Nie mogło mu to przeszkadzać bo były one drobne i całkiem szybko się rozpływały. To samo działo się gdy i ona spojrzała.
- Nie widziałam dużo świata, Hikari-sama... Zwyczajnie... Trudno mi powiedzieć, widziałam horror Kami no Hikage jednakże... Nim doszło do tego wszystkiego w mieście było pięknie, część ludzi była radosna, chodziłam po targu chcąc wybrać coś dla siebie, miałem nawet taką jedną... Nie ważne, spotkanie z Shikaruiem i Aką było początkiem końca. Początkiem zła które się tam rozpętało i tego którego doświadczyłam i z ich ręki... - Westchnęła łapiąc się za zapięcie na płaszczyku, ścisnęła je lekko lewą dłonią by po chwili rozluźnić ją i dodać:
- I pomyśleć, że wszystko to z powodu słodkiego dango... Chyba już nigdy go nie zjem. - Odparła krzywiąc się przy tym nieznacznie.
- Zrobię co tylko będę potrafiła... By... - Zatrzymała się bo w tej chwili zaczęła się zastanawiać nad tym co powiedział, wspomniał jej o zmianie świata, jest to wielki cel a jednak tak obszerny i odległy.
- Jesteś pewien, że sobie poradzisz z tak wielkim wyzwaniem? Jeden człowiek... Samotnie, czy to możliwe? - Wiedziała, że czasem jedna osoba może odmienić los kogoś innego, ale czy jednak mogłaby tylko ona jedna lub on sam wpłynąć na wszystko i dokonać zmiany?
Kierowała się z nim dalej przekraczając bramę miejską, zastanawiała się gdzie ostatecznie się znajdą i jaki dalej plan ma młody mężczyzna.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 14 lip 2018, o 16:19

Pytania na które padła już odpowiedź. Jest to takie popularne w pewnym wieku, szczególnie wśród dzieci, potrzebują potwierdzenia na coś, czego się nie spodziewały. Słysząc jak się Inoshi zatrzymuje zrobił to samo obracając się szybko na pięcie. Gładki i płynny ruchy pozwolił spojrzeć w powiększone oczy dziewczyny.
- Owszem będę, chociaż może nie zawsze będę w stanie być obok. Jestem shinobim i muszę podejmować się zadań, na które jeszcze jest dla ciebie za wcześnie.
Na pytanie czy to obietnica pamiętał jedną rzecz, którą kiedyś złożył sobie matce. Rodzice go zawsze kochali, co może tylko potem sprawiło więcej bólu z powodu ich decyzji...
- A teraz obiecaj, że cokolwiek się nie stanie nie będziesz nienawidził innych.
Tak na prawdę w jego oczach była bohaterką, jako kobieta z gałęzi kwasu żyła w obcej wiosce, która nią gardziła. Dalej potrafiła się uśmiechać i przekazywać dobro, przez co Hikari nawet tracąc uczucia podąża swoją drogą. Ważniejsze od tego jednak była w jaki sposób to zrobili. Poprzez zagięcie dwóch małych palców. Słów przysięgi raczej nie było już w jego głowie. Wyciągnął dłoń w charakterystyczny sposób do przysięgi na mały paluszek.
- To obietnica.
Lekko się uśmiechnął, a po ich złączeniu potrząsnął dłońmi trzy razy w górę i dół przerywając wiązanie. Nie czekając wrócił na kurs do bram osady.
- Ruszajmy, czas nas goni dzisiejszego dnia prawda?
Pierwsza lekcja musiała przynieść jakieś dalsze pytania, w końcu rozmawiali prawdę mówiąc o dość niemożliwym wyzwaniu. Zmienienie całego świata. Dlaczego zszedł tak prawdę mówiąc na ten temat? Cóż wcześniej naciskał na pomoc innym, ale nie chciał aby doszło do głupiego poświęcenia. Czułby, że życie Inoshi skończyło się z jego winy. Czy może być pewien, że poradzi sobie z tym wyzwaniem? Nie, nikt nie mógł być. Czy to broniło jakkolwiek próbować? W żaden sposób. Bez tego nigdy nic się nie zmieni, wszystko pozostanie takie same. Słysząc, że dziewczyna przestaje kroczyć i zadaje pytanie odnośnie jego siły postanowił już tutaj dać mały pokaz. Nagle z pełną szybkością Terumi zawrócił, aby znaleźć się po prawej stronę za plecami swojej rozmówczyni i położyć jej dłoń na ramieniu. To trwało mniej niż sekundę, za czym oczy niejednej osoby nie nadążały widząc w tym momencie rozmazanie i zniknięcie sylwetki.
- Wspominałem, że aby sięgnąć odpowiednio wysoko najpierw trzeba się tam wspiąć prawda? Może teraz jeszcze nie jestem gotowy, ale z każdym dniem coraz bliżej mi do tego.
Ponownie ruszył do przodu zostawiając dobre wrażenie na swojej... Uczennicy? tak to chyba teraz powinien nazywać.
- Jak wiele mi do tego brakuje na miejscu będziesz mogła ocenić sama. Widziałaś co się działo w Kami no Hikage. Jestem jednak pewien, że na świecie jest takich więcej osób. Sama wspominałaś o Hanzo. Czy potencjalna przegrana nawet na końcu ma nas powstrzymać przed próbowaniem?
Zwolnił tempo, aby wyrównali i mógł spoglądać od czasu do czasu na rozmówczynię. To nie znaczyło, że przerwa była na tyle duża aby dał czas na odpowiedź.
- Nie, wręcz przeciwnie. Powinniśmy zobaczyć jak wiele jesteśmy w stanie zrobić po drodze. Może dzięki temu, ktoś w przyszłości będzie w stanie zrealizować nasze marzenie. Czy to nie jest warte walki, nawet jak wszystko stanie przeciwko tobie? Móc sobie powiedzieć na końcu drogi, że zrobiło się wszystko dla lepszego świata.
Za bramą szybko ruszył prosto w kierunku klifu nad morzem, z którego po dotarciu zeskoczył na dół. No może tak nie do końca, zrobił to w identyczny sposób co wczoraj najpierw zatrzymując się przy podwyższonym bezlistnym jak na tą porę roku drzewku wiśni, a następnie na piasek. Sposobów dostania się tutaj było więcej, przecież można używając chakry równie dobrze zejść. Jak to zrobiła uczennica nie wnikał, przecież była kunoichi i podstawy powinna znać. W razie problemów da mu znać, a on będzie w stanie ocenić jak daleka przed nim droga.
- Skoro wątpiłaś w moje umiejętności zacznę od pokazania swoich największych asów w rękawie.
Najpierw wypadało sobie zrobić jakiś cel. Najlepszą lokalizacją będzie granica pomiędzy piaskiem, a wodą. Wypluł tam z siebie spore ilości gumowego tworu. Czas na przedstawienie. Hikari złożył pieczęć tygrysa zebrał w sobie oddech i wypuścił ognistą głowę smoka, która miała niesamowicie twardą i gorącą strukturę. Była w stanie wygrać z swoim lodowym odpowiednikiem, zapewne miał w tym udział spory wisiorek, który tylko rozszerzał granicę tej techniki ponad wszelkie oczekiwania. Przy zderzeniu z gumą ona niemalże rozstała rozerwana na strzępy, a było to jakieś pięć metrów sześciennych. Do tego wszędzie pojawiła się nagła para od dalszego zderzenia z wodą oraz piaskiem. Poczekał obserwując jakiekolwiek reakcje zaraz po uspokojeniu się wszystkiego dookoła.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 lip 2018, o 17:16

- Rok 384 - Zima -


" Pokaz "
Obrazek

Gdy Hikari zdecydował obrócić się w jej stronę odrobinę zadrżała nie wiedząc czego się spodziewać, jednak czy mogła spodziewać się z jego strony czegoś złego? Nie, dobrze o tym wiedział a jednak była jeszcze ta drobna niepewność.
Zaraz po tym jak skończył mówić można było dostrzec drobny uśmiech w kąciku jej ust. Nie był on wielki, drobny, skromny.
Yogańczyk musiał się na sekundę zawiesić gdy młoda Yamanaka wspomniała o obietnicy, obietnicy która dla Terumiego miała nieco inny wymiar, inne znaczenie bo przecież sam też obiecywał, obiecywał, czy jednak dotrzymał tej obietnicy?


Ostatecznie odparł krótko a ona słysząc jego potwierdzenie, zwyczajne, proste, dwa słowa. Kiwnęła lekko głową sugerując mu, że rozumie. Widząc jego gest dosyć powoli, może nawet i niepewnie wyciągnęła rękę robiąc to co on. Z jednej strony nie wiedziała co o tym powinna myśleć, częściowo wydawało się jej to dziecinne, czy jednak powinno? To było coś więcej skrytego pod tą powłoką dziecięcej zabawy i obietnic. Nie zdążyła dobrze się otrząsnąć gdy on również ruszył dalej, kontynuowała próbując dalej iść krok w krok z nim lub też krok za nim.
Kolejne jej słowa, mówiące o jego marzeniu, celu któremu chciał poświęcić swoje życie zdały się wywołać w nim jakąś reakcję bądź przemyślenia gdyż gdy tylko skomentowała jego siłę, jego wartości, jego szanse, zawrócił nie mogła tego dostrzec, zwyczajnie nagle zniknął i pojawił się po jej prawej stronie z dłonią opartą o jej ramie. Był szybki, zaskakująco szybki. Dużo szybszy niż mogłaby przypuszczać, już kilka razy dał popis swojej szybkości, prędkości która była na zawołanie. Zrobiła wielkie oczy nie obracając nawet głowy w jego kierunku. Stanęła przez chwilę jak wryta, nie ruszała się dalej czując jego dłoń na swoim ramieniu.
Dziewczyna była w stanie wykrztusić z siebie jedynie jedno słowo w tej sytuacji, kilka liter które wyrażały bardzo wiele i czy było inne adekwatniejsze do tego czego nie zobaczyła?
- S-sugoi... - Widziała to już kilka razy a jednak wciąż było to dla niej niesamowite. Wcześniej zdarzało się jej widzieć prędkość jednak nie aż taką, czy to była jakaś technika czy zwyczajnie był w stanie poruszać się w taki sposób jak tylko chciał?
Uczennica, czy już mogła się za taką uważać? Być może, gdy tylko ruszył to potrząsnęła głową by się otrząsnąć i spróbowała ruszyć za nim przyśpieszając kroku, na tyle na ile mogła. Hikari jednak zdecydował się zwolnić tempo by Yamanaka była w stanie go dogonić co też zrobiła. Chciała coś powiedzieć jednak dosyć szybko jej przerwano, zdanie, może nie powinna była nic mówić:

- Demo... - Wtedy on kontynuował dalej, a blondynka wpatrywała się zarówno w ścieżkę którą szli oraz jego słowa co jakiś czas opatulając się nieco bardziej płaszczem.
- Skąd mamy wiedzieć, że... To co zrobimy rzeczywiście będzie lepsze? - Zadawała sobie w głowie pytanie, nie mogła go jednak teraz zadać, to były wątpliwości których chłopak nie mógł rozwiać, ona sama też nie mogła ich rozwiać, jeszcze nie teraz i nie w najbliższym czasie.
Wtedy znaleźli się blisko bramy którą Terumi przekroczył, można nawet rzec, że biegł a dziewczyna starała się dotrzymać mu kroku, jasnym było, że jest szybszy i się powstrzymuje. Ona natomiast postarała się jak mogła początkowo zatrzymując się przy zejściu z klifu. Obserwowała jak Hikari zeskakuje w dół, westchnęła lekko składając pieczęć barana która ułatwiała szybkie skupienie. Wtedy też zgromadziła chakrę w nogach biorąc głęboki oddech.
- No to czas na zmianę grawitacji... - Rzuciła do siebie w myślach i ruszyła w dół przyczepiając się podeszwami butów do ściany. Gdy wreszcie zbiegła na dół i była blisko ziemi odskoczyła odbijając się od ściany by wylądować na dole. Też chciała mieć swój popisowy moment a co. To dalej niewiele ale zawsze, może nawet i wyglądało śmiesznie... Chłopak natomiast dawno był już na dole i gdy sama się tam znalazła zbliżyła się do niego biorąc przez ten czas kilka lekkich oddechów. Nie zmęczyła się jeszcze ale musiała złapać nieco powietrza po tym wszystkim.
Skrzyżowała ręce na piersiach obserwując dalsze jego wybryki
- Tak nagle miałby ujawnić wszelkie swoje sekrety? Czyżby to było tyle? I już? Zasługuję na wszystko? - Pokręciła głową, może nawet i z drobnym oburzeniem bo sama nie chciała wierzyć w to, że byłby w stanie od tak jej to pokazać.
Pierwszym co ujrzała było opluwanie piasku i wody czymś w rodzaju gumowej substancji. Nigdy nie widziała czegoś takiego

- C-co to jest? Hikari-sama! Co to za żywioł? To nie jest woda ani ziemia! - No i nie była, było to coś innego, młoda oczywiście znała Terumich jednak nigdy nie widziała ich możliwości ani ich mocy, jedyne co wiedziała o tym rodzie to to, że są to dwie niezaprzeczalnie skłócone rodziny i na tym kończyły się jej informacje bo trafienie na nich w Soso nie było proste a i dziewczyna nie miała okazji ani powodu takich szukać.
Zaczęła przyglądać się składanym przez niego pieczęciom, był to tygrys, mogła to dostrzec gdyż nie składał ich więcej, odruchowo wzięła oddech razem z nim i wypuściła zwyczajne powietrze a on wypuścił z siebie głowę smoka wycelowaną w lawę. W pierwszej chwili jak to robił cofnęła się gdy tylko spostrzegła ognistą energię. Całe szczęście, że nie celował w nią bo nie zostałoby z niej pewnie nic.
W pierwszej chwili stała z otwartą buzią widząc do czego jest zdolny, gdy doszło do zderzenia zasłoniła się lekko ręką unosząc płaszcz.
- Co to za siłą... Czy naprawdę wszyscy oni są tak potężni? Inni shinobi? To co widziałam w Kami no Hikageto nic w porównaniu do tego co on tutaj pokazał... Gdyby tylko był na miejscu... - Myślała skrywając się za płaszczem, ostatecznie puściła płaszcz i podniosła się z przykucu obserwując parującą wodę. Temperatura w okolicy znacząco urosła przez co nie było już wcale zimno, przynajmniej przez chwilę. Jak już była gotowa spojrzała na mężczyznę wciąż nie kryjąc swojego zdumienia tym co zobaczyła.
- Hikari-sama... Tak zaczęłam myśleć... Gdybyś był w stolicy świata to... Wtedy uratowalibyśmy więcej ludzi, być może nawet do niczego z tego zła by nie doszło. - Nie to, że była jakoś smutna z tego tytułu, można było wyczuć lekki zawód w tym co mówi, jasnym jednak było, że nie chodziło o to co pokazał. Według niej pokazał tutaj taką siłę z którą bez problemu poradziłby sobie z wieloma trudnościami jakie zostały postawione przed tam obecnymi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2786
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 15 lip 2018, o 23:24

To, że przysięga była dziecinna nie zmieniało jej powagi w kwestii Hikariego. Mówił prawdę, miał także zamiar jej dotrzymać. Prawdę mówiąc zawsze podążał jakąś dziwną ścieżką. Gdy tylko podejmował się jakiejś pomocy dzieje się coś dziwnego. Sakebiko pod murem, pierwszy atak dzikich powstrzymany przez obrońców. Potem Harumi po amnezji i spotkanie jej byłego ochroniarza Ichirou z którym poszedł na wojnę. Co będzie tym razem? Czasem może lepiej nie wiedzieć w co się człowiek pakuje. Dowie się w najbliższej przyszłości, może będzie żałował swojej decyzji to jednak słowa raz danego nie łamie. Do tej pory do czasu pokazu nie miał powodu do cofania swoich słów. W pewnym sensie wydawało się, że zainteresował małą Inoshi swoimi umiejętnościami, a to był dopiero początek.
- Pierwsza odmiana kekkei genkai Terumich w formie gumowej. Potrafię jeszcze zrobić trochę niebezpieczniejszą wersję.
Zgodnie z swoimi słowami plunął kulką o średnicy może dwudziestu centymetrów lawy, która po kontakcie z wodą od razu zmieniła swoją strukturę w coś niesamowicie twardego.
- Odmiana lawy, chociaż prawdę mówiąc to jest dopiero początek mojej nauki w tej dziedzinie. O wiele bardziej rozwijałem podstawowe żywioły, oraz swoje ciało.
Po głównym tymczasowym show, czyli destrukcji gumowej struktury, przy okazji także sporej części piasku jak się okazało. Gdy tylko opadła przed chwilą powstała mgła wszystko stało się jasne. Ognista głowa smoka przeryła w wodzie piasek na jakieś siedem metrów wchodząc coraz głębiej. To nie zaskakiwało samego Terumiego, w końcu była to zaawansowana technika do tego wzmocniona wisiorkiem. To jednak sprawiało, że dziewczyna miała trochę wyolbrzymione o nim zdanie.
- Pewnie byśmy uratowali więcej ludzi, ale wątpię w możliwość powstrzymania tego. Przywódca Shiro Ryu jest jednym z najsilniejszej trójki na świecie wśród shinobi. Daleko mi wciąż do osiągnięcia poziomu cesarza na wyspach, a miałbym powstrzymać to zło w tym momencie?
Lekko westchnął.
- Żałuję, że mnie tam nie było, żałuję paru innych decyzji w swoim życiu. Nic z tym nie zrobię, więc pozostało patrzeć do przodu.
Nie czekając nawet zbytnio na odpowiedź Hikari zaczął składać pieczęcie. To nie znaczyło, że nie słuchał w razie czego uczennicy, co to to nie. Baran → Koń → Wąż → Smok → Szczur → Wół → Tygrys, następnie zebrał w płuca tyle powietrza ile tylko mógł i mieszając chakrę wypuścił z siebie w kierunku morza olbrzymie ilości płomienia. Jego barwa była niezwykle intensywna, a on sam pochłaniał dość szeroki obszar na długość dwudziestu pięciu metrów. Gdy skończył nie czekając wziął kolejny głęboki oddech i po zmieszaniu chakry bez jakichkolwiek pieczęci wystrzelił wielki i mocny strumień wodny na odległość blisko czterdziestu metrów. Gdy zakończył miał lekko przyśpieszony oddech, aby wyrównać braki powietrza. Dłuższy czas tylko pluł technikami.
- Są to moje obecnie najpotężniejsze techniki z żywiołów, chociaż potrafię jeszcze parę sztuczek. Skoro pokazałem Tobie tyle rzeczy, może też pokażesz na jakim jesteś poziomie? Dzięki temu będę mógł zacząć myśleć od czego zacząć jak już przybędziesz do Yusetsu. Wpierw spróbuj mnie zaatakować, a potem pokażesz swoje wodne jutsu.
W związku z swoimi słowami nie przyjmował żadnej specjalnej pozycji. Swoją szybkością spokojnie przerastał małą Yamanakę, że nawet jakby pozbawić go wzroku za pomocą mgły na podstawie dźwięków byłby w stanie sobie poradzić bez większych problemów. O ile tylko nie ukrywała jakiś super mocy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość