Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 12 cze 2018, o 11:34

Hikari wykonał trzy ataki, a każdy z nich spotkał się tylko i wyłącznie z wycofaniem się zamiast chociażby próby zablokowania. W miejscach, gdzie ona trafiły słychać było bulgoczącą wodę i unoszącą się parę. Techniki te w dodatku nie były tak silne, posiadał lepsze do wyboru. Czyżby rzeczywiście dla kogoś innego były one tak problematyczne? Ten wisiorek tak bardzo zwiększał jego możliwości? Prawdę mówiąc to jest pierwszy raz kiedy testuje to w treningu czy walce przeciwko komukolwiek więc ta opcja wydawała mu się realna. Pewnie sam nie chciałby zmierzyć się z tak podkręconym do maksymalnych możliwości ogniem. Był czerwony niczym kryształ zwisający na jego szyi, intensywny niczym należałby do samego Kagutsuchiego. Taki tam przez niektórych słyszany ostatni syn Izanagi i Izanami. Kto wie, może tam jest zamknięta część jego duszy. Teorii mogłoby być milion, a wraz z używaniem ich tylko coraz więcej. Tak czy inaczej pewnie w sobie miał żal za brak próby chociaż neutralizacji zagrożenia tylko wieczne ucieczki. Tylko czy teraz to jakkolwiek istotne? Pewnie nie, bo Hikari miał tutaj o wiele większy problem.
Natsume po złożeniu szybko paru pieczęci stworzył... Olbrzymiego lodowego wieloryba, który wyskoczył obok niego samego. Na to nie mógł być przygotowany w żaden sposób, nawet jakby coś pomyślał wcześniej o ochronie jego plan najpewniej spaliłby na panewce pod względem czegoś tak nieoczekiwanego. Na twarzy dało się zauważyć widoczne zaskoczenie, może nawet w pewnym sensie przez mniej niż sekundę przerażenie. Tylko trzeba podjąć jakieś akcje prawda? Nie można dać mu się pożreć w tak łatwy sposób. W głowie pomysłów pełno, ale reakcja ciała natychmiastowa pozostała tylko jedna. Hikari składając parę pieczęci chciał wybiec z miejsca, gdzie jest narażony na atak.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 12 cze 2018, o 13:44

Jednak wychodziło na to, że Natsume dokonał dobrego wyboru wykonując unik za pomocą swojej nowonabytej techniki. Siła ognia, jaką dysponował Hikari, była naprawdę pokaźna. I na dodatek potrafił całkiem sprawnie łączyć techniki w kombinacje - w tym przypadku, jak się okazało, za pierwotną chmurą ognia wystrzeloną w kierunku Yukiego, nastąpił jeszcze jeden, bardziej skoncentrowany atak dużą kulą ognia. Ha, lepiej sobie nie wyobrażać, jak mogłoby się skończyć oberwanie czymś takim na twarz. Uśmiechnął się lekko, widząc że Terumi nie zamierzał się poddawać. Wciąż mieli jeszcze trochę werwy, mogli więc sobie pozwolić na coś poważniejszego!
Kilka pieczęci, moment skupienia, i w kierunku Hikariego pomknął duży wieloryb wytworzony z lodu. Wyglądało na to że pojawienie się zwierzęcia było dla Terumiego dużym zaskoczeniem, i w sumie Natsume mu się nie dziwił - kto by przewidział że ktoś zdoła wytworzyć i nasłać na niego wielkiego pierdolonego walenia? Stwór poleciał w kierunku przybysza, pragnąc go złapać do swojej pojemnej paszczy, a Hikari prawie od razu zareagował w bardzo przytomny sposób - zaczął spieprzać, składając pieczęcie. No dobra, oznaczało to mniej więcej tyle, że Yuki teraz będzie musiał zareagować.
Złożył sztandarową dla rodu Yuki pieczęć, przypominającą Tygrysa ze splecionymi palcami środkowymi i wskazującymi, i skupił się na użyciu swojej techniki klanowej. Jego zamierzeniem było wytworzenie gładkiej, lodowej tafli 18x18x1 na powierzchni wody w której kierunku biegł Terumi. W ten sposób zamierzał zmusić przeciwnika, by ten się poślizgnął - i dał się dorwać przez wieloryba. Na wszelki wypadek, gdyby zauważył że Hikari jest w stanie utrzymać balans, sprawił że lód stał się nieregularny, by zwiększyć ryzyko potknięcia i upadku.
Nie ryzykował jednak, i mimo skupienia starał się obserwować przeciwnika na tyle, na ile był w stanie podczas procesu tworzenia lodu. Gdyby zauważył, że w jego kierunku mkną jakieś ataki, czy to fizyczne, czy to technikowe, starał się razu zeskoczyć z pola trafienia i utrzymać dystans. Nie miałby czasu na aktywację żadnych technik, więc musiał polegać na swojej szybkości - w większości przypadków było to wystarczające, ale lepiej nie być zbyt pewnym siebie. Jeżeli to jest możliwe podczas skupienia, zagląda też czasem na wodę pod i przed sobą, czy nic nie zaatakuje od dołu - cholera wie, jak działają umiejętności Terumi.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1619
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Harikken » 12 cze 2018, o 14:58

Sytuacja stawałą się coraz bardziej dynamiczna, coraz większy kaliber wchodził w grę, a ostatecznie ogromny wieloryb pokrył sporą część pola walki. Wyskoczył on z wody, podczas gdy Hikari kończył składać swoje pieczęci, a pod jego nogami zaczął krystalizować się lód. Objął on w mgnieniu oka ogromną powierzchnię, a poruszanie się po nim na pewno nie należało do najłatwiejszych. Cóż, Terumi nie poradził sobie z ucieczką z zagrożonej strefy, krótko mówiąc. Gdy tylko skończył składać pieczęci, ogromne lodowe cielsko runęło na niego, a następnie na lodowisko na powierzchni wody. Wywołało to ogromne uderzenie, a dwie lodowe formacje wytworzone przez Natsume (wieloryb i lodowisko) zderzyły się, choć tak naprawdę to waleń uderzył o powierzchnię, roztrzaskując siebie i ją. Powstał przy tym ogromny cyrk odłamków lodu, wszystko mieniło się jak w gabinecie luster, tylko jakieś sto razy bardziej. Mimo kruchości wielorybka, jego masa i impet z jakim uderzył wzburzyły również wodę, na której pojedynkowali się nasi bohaterowie. Powstała lodowo-wodna mgiełka i minęło kilka chwil zanim opadła. Natsume mógł obserwować wszystko ze swojego bezpiecznego dystansu, choć na koniec nie mógł dostrzec Hikariego ani żywego, ani martwego. czy wieloryb zeżarł go i wciągnął pod wodę podczas upadku? Czy może jednak Terumi zdołał uniknąć ataku i po prostu uciekł do Hanamury pozorując własną śmierć? Tego nigdy się nie dowiemy.

Spoiler: pokaż
Obrazek
Natsume na niebiesko, na błękitno pozostałości po wielorybku i lodowej tafli, niedawno było tu mgiełka lodowo-wodna, teraz na powierzchni unoszą się odłamki lodu jak potłuczona szyba. Po Hikarim słuch zaginął. [*]
Kolejka dowolna.
Avatar użytkownika

Harikken
Moderator
 
Posty: 2413
Dołączył(a): 11 lut 2018, o 12:20
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Toshiro

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 16 cze 2018, o 18:41

Hm... możliwe, że odrobinę przesadził z tą siłą techniki. Kiedy tylko Yuki złapał pieczęć i przygotował swoją technikę lodowej pokrywy na powierzchni jeziora, zdziwił się że Hikari na początku prawie nie zareagował na zmierzającego w jego kierunku wieloryba. A gdy w końcu jakkolwiek zareagował i zaczął próbę ucieczki, przy okazji składając jakieś pieczęcie. Natsume zmrużył oczy, próbując rozpoznać czy składają się one na jakąś znaną mu technikę, ale dystans skutecznie mu to utrudnił - zanim cokolwiek zdołał wyhaczyć, wieloryb rąbnął już o lód. Woda wokół się wzburzyła, huknęło jakby walił się jakiś budynek, i oba wytwory się prawie rozpadły od impetu uderzenia.
Najważniejsze pytanie jednak brzmiało - co z jego oponentem?
Nie marnując czasu, Yuki ściągnął z pleców swój zaufany, stary wachlarz, którego używał już od czasów Doko, i wybił się wysoko w powietrze. Przesyłając chakrę do narzędzia, rozłożył je i stanął na wzmocnionym materiale, tym samym rozpoczynając proces lotu 10 metrów nad ziemią. Uważnie się rozglądał, czy gdzieś w okolicy nie widać Hikariego - sprawdził też, czy wśród ruin wieloryba i ślizgawki nie widać śladów krwi, które mogłyby sygnalizować że trud Terumiego już skończon. Jeżeli jednak nic takiego nie zauważył, stanął prosto i zaczął nawoływać:
-Wiem, że się ukrywasz! Wyjdź i pokaż, co jeszcze jesteś w stanie zrobić! Nie każ mi czekać!
Cały czas rozgląda się i obserwuje, starając się wypatrzeć miejsca gdzie znajduje się oponent. Jest napięty jak struna, przygotowany na każdą ewentualność.
Jeżeli zauważy, że w jego kierunku leci jakiś atak, skupia się na uniknięciu go - albo dezaktywuje technikę wachlarza, by spaść na powierzchnię wody i uniknąć trafienia, albo składa wachlarz w powietrzu i wykorzystuje technikę klanową przekazaną mu przez Kamiru, by odbić się i wylądować w bezpiecznym miejscu na wodzie. I gdyby dalej tego wymagała sytuacja, kontynuuje szybkie uniki, odskoki i bieg w celu uniknięcia obrażeń - i zaobserwowania, skąd takowe nadchodzą.
A gdyby zauważył w końcu, gdzie ukrył się Hikari, krzyczy do niego:
-Zakończmy to! Wykonajmy atak, który będzie godnym zwieńczeniem!
Zeskakuje wtedy z wachlarza, zakładając go na plecy, i wykonuje sekwencję pieczęci Wąż → Smok → Tygrys → Pies → Ptak → Świnia → Baran. Gdy skończy, wykonuje szybkie machnięcie pięścią w kierunku gdzie stoi Hikari. Efekt? Wielki lodowy smok, lecący w kierunku oponenta z olbrzymią prędkością i rozrzucający na boki fale samą swoją prędkością. Pocisk był wycelowany tak, by uderzyć w wodę tuż obok Hikariego - nawet coś takiego powinno go dostatecznie wytrącić z równowagi. Może nawet ogłuszyć. W końcu ten smok trafiając bezpośrednio nie zostawia nawet zwłok, nie?

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1619
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Keizo » 16 cze 2018, o 20:57

Serwus. Przeszkadzam?

Co tu się też... raczej... ugh - pomyślał Keizo, w połowie tracąc w ogóle możliwość artykułowania myśli we własnej głowie i ciągnąc Akirę do tyłu, co też nie było zbyt łatwe ze względu na drewniane belki wystające z jej ręki. Środki ostrożności były jednak jak najbardziej na miejscu - ogromne fale bijące o wybrzeże na którym się znajdowali (Czyli miałem rację, ha) nie zwiastowały niczego dobrego, a raczej na pewno nie Koshiro.
- Ostrożnie - syknął Senju, chrząkając lekko. Co innego zajmowanie się jakimiś podrzędnymi bandytami czy dziećmi, zamrażającymi psy ruchem dłoni żeby się nieco zabawić - a co innego bycie świadkiem wydarzeń, które sprawiały wrażenie nieco niedorozwiniętych sztormów. Kiedy minęło jednak pierwsze przerażenie, do głowy i myśli Senju wróciła trzeźwość - Jakiś klif mógł się zawalić. Ostrożnie-e-e-e - powtórzył chłopak, przeciągając ostatnią zgłoskę w nieskończoność, gdy słowa przyziemnej otuchy przerwał mu jakiś nieznany głos.
- Wiem, że się ukrywasz! Wyjdź i...
Senju nerwowo poprawił płaszcz i spojrzał na Akirę. Dziewczyna była zapewne równie przerażona co on. Przez chwilę Keizo zastanawiał się, czy drzwi w piwnicy nie prowadziły do jakiegoś zupełnie innego wymiaru i nie trafili teraz do jakiejś dziwnej krainy, w której główny, duży złol czekał na nich na samym początku, i nie chcąc popełniać błędów zamierzał zabić konkurencję już na samym początku ich heroicznej ścieżki.

Keizo przelał nieco chakry do stóp i dłoni, po czym zaczął wspinać się na półkę skalną, idąc nieco skosem, z ciałem blisko śliskich skał, nieco jak pająk. Zostawił naginatę na dole - błyszczące, wypolerowane ostrze wychylające się zza kamieni na pewno nie byłoby czymś polecanym w podręczniku skradania się "Ninja 101", tym bardziej że w takiej chwili przydałoby mu się raczej bardziej coś dalekosiężnego.
- Albo... ehm, emerytura - stęknął Senju z aż dwoma wypełnionymi misjami na koncie, wspinając się dalej by w końcu wychylić nieco (Ostrożnie...) głowę i sprawdzić (Uważaj na shurikeny, uważaj na shurikeny), cóż też wyprawia się po drugiej stronie.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 18 cze 2018, o 01:03

Plan Hikariego był dość dobry, szczególnie jeżeli chodziło o uniknięcie tego wieloryba. Tak na prawdę bez tej wodnej techniki miałby duży problem, pewnie musiałby spróbować go stopić ognistą techniką. Byłoby to o wiele bardziej efektowne, ale nie stworzyłoby żadnej szansy do pokazania konkretnego ataku. A tak? Wodna podmiana w momencie zderzenia z wielkim lodowym wielorybem w miejsce gdzie będzie chwilę niewidoczny w celu użycia kolejnej techniki. Stał się zupełnie niewidoczny, chociaż miał lekkie problemy utrzymać równowagę w międzyczasie podczas takich fal będąc ich tak blisko. Oczywiście to było zanim znikł chowając się w niebieskim płynie na którym walczyli.
Plan był dość prosty, w ukryciu chciał się lekko zbliżyć i przekonać co zrobi jego tymczasowy trening-partner. Uzna, że zabił przybysza z kontynentu? A może wymyśli jakiś plan? Byle tylko nie zamrażał ponownie wody wszędzie, bo to zrobiłoby się niebezpieczne. Okazało się, że Yuki miał w rękawie parę więcej nie pokazanych jeszcze asów. Cóż ciężko było się spodziewać, aby wieloryb był wszystkim. Na ich poziomie raczej jeden jak i drugi uznawał to za rozgrzewkę, ale latanie za pomocą wachlarza musiało być niesamowicie użyteczne. Czyli nici z ataku niespodzianki. Terumi po chwili usłyszał krzyk, który go zachęcał do wykonania jakiegoś ruchu. Tak po prawdzie to zamyślił się przez chwilę w bezpieczeństwie jaki mógłby być jego następny krok. Bez taktyki trudniejszej nie sprawi żadnego zagrożenia rywalowi. Czy po tym dalsze ukrywanie się było możliwe? Nie, nasz akoraito nie odmawia takiemu wyzwaniu w trakcie takiego pojedynku. Czuł lekką ekscytację przy walce z czymś nieznanym. Z miejsca pomiędzy szczątkami lodowego walenia woda zaczęła formować ponownie jego ciało zaczynając od głowy.
- Nie miałem takiego zamiaru, zastanawiałem się jak jeszcze mógłbym ciebie zaskoczyć...
Lekko westchnął rozkładając ramiona. Powinien być już w stanie się poruszać i być gotowy do jakiejkolwiek nagłej reakcji. Wtedy też usłyszał krzyk, atak który miał być godnym zwieńczeniem tego. Czyli wymagał użycia czegoś o wiele silniejszego? W asortymencie prawdę mówiąc posiadał Hikari tylko dwie techniki, z czego jedna nie powinna być używana w trakcie takich pojedynków. Druga też była piekielnie niebezpieczna bez jego wisiorka, dla bezpieczeństwa wykorzystując chwilę kiedy Natsume zeskakiwał zadbał o dystans co najmniej 25 metrów.
- Tak więc dawaj wszystko co posiadasz!
Po dotarciu na miejsce, co nie powinno trwać długo widzi jak oponent już jest gotowy i składa pieczęcie tak więc nie ma zamiaru zostawać w tyle. Tutaj było o wiele łatwiej, bo do kumulacji chakry wystarczał sam tygrys. Potem należało tylko nabrać wiele powietrza do płuc i wystrzelić jeden ognisty pocisk w kształcie głowy smoka. Sam płomień był niesamowicie skondensowany. Z twardością pewnie można było mówić o jakimś metalu. W normalnych pojedynkach nie martwił się o jej siłę, ale tutaj? Natsume wyprowadzając cięcie mieczem stworzył wielkiego lodowego smoka, który pędził w jego kierunku. Dla bezpieczeństwa Yogańczyk był gotów wypuścić drugi pocisk, a także następnie użyć swojego reberu lawy do powstrzymania go w razie potrzeby. Nie miał pojęcia jak się to skończy, zresztą pewnie nikt by nie miał. Czy oni we dwójkę przypadkiem nie przesadzili tym razem? Może to pora żałować swoich słów, aby uderzał wszystkim co posiadał. A co potem jakby udało się przeżyć? Wypatrywał rywala i był gotowy na jakikolwiek atak z podstawową obroną gumowego reberu do zagrożenia.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Harikken » 18 cze 2018, o 12:30

Wszystko zbliżało się do ostatecznego finału. Ukrycie się Hikariego nie zostało przez niego w żaden sposób wykorzystane. Natsume skontrował tą ewentualność dzięki użyciu swojego wachlarza. Oboje mieli w głowie jakiś plan, choć chyba nie do końca wiedzieli w jaki sposób zmusić przeciwnika do wpadnięcia w swoje sidła. Dzięki temu sytuacja przez chwilę była patowa, choć otwartość Yukiego na konfrontację wzięła górę, dlatego wyzwał on swojego przeciwnika do walki godnej prawdziwych wojowników. Bo jak inaczej nazwać stanięcie przed sobą i rzucanie na przeciwnika wszystkich sił? Brunet wynurzył się z tafli wody, pod którą ukrywał się do tej pory. Widocznie spodobała mu się idea bezpośredniego testu czystej destrukcyjnej siły. Zajęli pozycje naprzeciwko siebie i zaczęli wiązać pieczęci. Wypuścili techniki nierównocześnie przez ilość potrzebnych znaków, jednak szybkość lodowego smoka szybko nadrobiła to spóźnienie. Obie siły zetknęły się idealnie w połowie dystansu między walczącymi. Wielkie ogniste cielsko złożone z czystego żaru i pożogi kontra przeszywający swoim chłodem smok z ostrymi jak brzytwy kłami. Przez chwilę nie wiadomo było kto przeważy, siłowanie się tych dwóch technik było piękne, choć trwało ułamki sekund. Ognisty smok przeważył. Jego ogromna paszcza rozkruszyła i stopiła lodowe cielsko, szybkość techniki Yukiego niewiele tutaj pomogła. Po prostu ogień jest naturalnym wrogiem lodu, nie mógł zostać przez niego zgaszony, nie w takiej ilości. Nastąpiła swoista eksplozja lodu, żaru i pary, woda została wzburzona, fale przy brzegu podniosły się i zalały plażę, a wszystko to buchnęło również na walczących z delikatną falą uderzeniową, choć nie było to dla nich żadną przeszkodą. Ognisty jaszczur Hikariego pomknął dalej, z nieco osłabionym impetem, jednak Natsume nie wytrzymał w jednym miejscu. Pomimo rzuconego wyzwania nie planował on honorowo wytrwać do końca na swojej pozycji. W miejscu trafienia ognistego smoka nie było już nikogo. Zamiast tego Terumi mógł dostrzec obłok dymu niedaleko trajektorii lotu swojej techniki. Natsume pojawił się za nim, a Akoraito ledwo tylko zdążył się obrócić. To znaczy spróbował. Pomimo tego, że Cesarz nie przeniósł się idealnie za plecy przeciwnika (nie było to możliwe biorąc pod uwagę jego startową pozycję), to udało mu się ostatecznie dotrzeć na tyły Hikariego, aby unieruchomić za plecami jedną z jego rąk, natomiast do gardła przystawić ostrze wysunięte z karwasza. Czy na takie zasady się umawiali? Czy to nie miał być pojedynek jedynie na jutsu i chakrę? Czyżby ktoś tu postanowił wyłamać się z zasad? Yuki wygrał jako shinobi, lecz przegrał jako człowiek. kappa

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Natsume wygrywa choć dzięki swojemu buki i fizycznym statom, a nie jutsu :). Pomimo że sparing był dwuczęściowy to wynagrodzenie liczymy za jedną walkę.
Natsume: 33 PH (30 PH za wygraną z kimś z poziomem -2 i bonus za rangę walczących, obcięte 1/3 za sparing)
Hikari: 40 PH XDDDDD (przegrana z kimś z poziomem +2 i bonus za rangę walczących, obcięte 1/3 za sparing) (taki mamy cennik aktualny XD)
Avatar użytkownika

Harikken
Moderator
 
Posty: 2413
Dołączył(a): 11 lut 2018, o 12:20
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Toshiro

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 cze 2018, o 18:06

Misja Rangi - C - 35/...

- Rok 384 - Zima - Keizo Senju
- Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni -

- Raport ze zdarzenia -

Obrazek



" Dwóch znakomitych wojowników "

Kto by się spodziewał, że za skalną półką będzie takie widowisko. Ogromny wieloryb który niemal przygniótł kogoś... Prawdopodobnie innego doświadczonego shinobiego. Chwilę potem sytuacja pełna niepewności, jeden z nich zniknął a drugi poszukiwał go wzrokiem. Nie pozostawał jednak bierny, wiedział, że coś się święci i miał rację... Drugi wojownik wynurzył się z wody, wtedy obaj potężni wojownicy stanęli naprzeciw siebie, oko w oko ręka w rękę, obydwaj rozpoczęli wiązanie pieczęci a to do co stało się dalej jest obrazem o którym można słuchać w bajkach, bajach o których opowiada nie jedna starowinka małemu chłopcu. Kim jest ta tajemnicza dwójka wojowników którym nie straszne jest ryzyko i odwaga? Siła i męstwo... Dwóch przeciwników którzy poruszają się tak szybko, że dostrzegasz ich niemal tylko kątem oka... Nagle! Pieczęci zostały związane zarówno z jednej jak i z drugiej strony... Obaj wypuścili z siebie smoki, jeden z nich lodowego a drugi ognistego. Ten lodowy wyłonił się chwilę później jednak był wyraźnie szybszy co pozwoliło mu nadrobić tę stratę. Doszło do starcia dwóch żywiołów, ognia oraz lodu. Lód był tym żywiołem który przegrał i którego czempion, lodowy smok roztopił się pod wpływem gorąca, ogromny wybuch wzniecił pobliskie fale do tego stopnia, że aż wylały na brzeg. Okolica stała się wyraźnie cieplejsza, para której było pełno skutecznie podniosła temperaturę powietrza. Ognisty twór leciał w stronę lodowego twórcy, ogień czy lód? Kto wygra? Lodowy wojownik jednak zniknął, nie dostrzegłeś nawet jak się porusza, smok trafił jedynie w wodę co spowodowało tylko jego zgaszenie i podniesienie temperatury wody. Trafił... Jednak nie w swój cel. Trudno się dziwić zaskoczeniu zwycięzcy tego starcia, wroga nie było na pozycji a jednak... Niemal mrugnięcie potem był już za jego plecami i po drugim mrugnięciu go unieruchomił. To był koniec walki, koniec pojedynku. Lodowy mistrz wygrał starcie z czempionem ognia. A dwójka walczących stała przez chwilę w tej kończącej to starcie pozycji upewniając się co do tego co tam zaszło...

Akira wpatrywała się w całe zdarzenie z wyraźnym przejęciem, próbowała nadążyć wzrokiem za tym do czego tam dochodziło. Nie był to codzienny widok który spotyka się za dnia, nigdzie. Dwójka tak potężnych bytów ciskających w siebie taką ilością chakry i to do tego z taką siłą wprawiając w ruch i niemalże kształtując otoczenie w koło siebie z wielką lekkością. Ruchy tej dwójki były zadziwiająco szybkie, dużo szybsze niż jej oczy czy nawet twoje. - Widziałeś to, Keizo? - Rzuciła do niego dosyć cicho zbliżając się nieznacznie w jego stronę, może nie przestraszona a zaskoczona i zmieszana tym co zobaczyła. Bo co właściwie zobaczyła? Kim była ta dwójka tak potężnych shinobi? - Nigdy bym nie pomyślała, że... To na pewno nie Koshiro, na pewno... On nie potrafiłby zrobić czegoś takiego. - Wzięła głęboki oddech by zaraz po tym sięgnąć do swojej kabury, oczywiście nie wyjmowała z niej nic, położyła tylko na niej dłoń by być gotową na ewentualne problemy. Nie żeby spodziewała się przeżyć starcie z taką mocą, wolała jednak pozostać bezpieczna. - Co teraz, Keizo-kun? Jak myślisz, dostrzegli nas? Powinniśmy byli to zobaczyć? - Wzdrygnęła się poprawiając nieznacznie swój ochraniacz. Przełknęła ślinę mówiąc ponownie w stronę towarzyszącego jej chłopaka - Co z twoim zwiadowcą? Co jeśli to właśnie jego dorwał Koshiro? - Nie odrywała wzroku od mężczyzn którzy jeszcze chwilę temu walczyli. Starała się być gotowa na wszystko i do wszystkiego.

Spoiler: pokaż
Obrazek
Zielone kropki - Keizo i Akira


Ostatnio edytowano 18 cze 2018, o 22:42 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Keizo » 18 cze 2018, o 20:55

Po chwili bezmiernego zdziwienia, Keizo otrząsnął się, przeczesując włosy i przykładając dłoń do czoła. Cofnął się nieco niżej, zerkając na Akirę, po czym wypuścił "w eter" wiadomość, skierowaną do swojego klona.
- Odbiór, odbiór - syknął pod nosem Senju, pomagając w ten sposób sobie się skupić - Jak sytuacja, coś nowego?

Chłopak nie spodziewał się jednak usłyszeć cokolwiek innego niż tylko głuchą ciszę - jego klon najprawdopodobniej leżał już w kawałkach, ogłaszając wszem i wobec że jakiś drewniany manekin kręcił się po magazynie. Nie mógł się jednak tym martwić akurat teraz, miał bowiem przed sobą o wiele większe... o wiele większe co? Zagrożenie? Najrozsądniejszym posunięciem byłoby zostać za skałą. Przyjaciele? Mało prawdopodobne. Już prędzej natrafiliby tutaj na...
Senju zmarszczył brwi i spojrzał na Akirę.
- Jak długo jesteś w mieście? - spytał cicho, wytężając pamięć. Arena i cała ta turniejowa zabawa lekko zamazała się już w jego pamięci - ninja musiał przyznać, że z odrobiną oszczędności wygody Hanamury potrafiły zamglić w głowie wydarzenia sprzed ponad miesiąca, szczególnie że wtedy nie dość że trybuny były zatłoczone, to znalazł sobie jeszcze taką która była wyjątkowo daleko od całego zamieszania na piachu "estrady", bo chyba tak trzeba było nazwać coś postawione ku uciesze miejskiego tłumu.

W końcu Keizo - po kilku chwilach analizowania za i przeciw - wspiął się z powrotem na skałę. Wyglądało na to, że walka była już skończona. Jeden z mężczyzn stał przy drugim, trzymając przy jego szyi kunai.
- Ajajajaj - mruknął Senju, ślizgając się nieco na zamszonych, wilgotnych kamieniach, przesyłając dla pewności chakrę do stóp. Koshiro im zbiegł. Ślad się urwał. Jeśli będzie wystarczająco przekonujący...
Dopiero po chwili do głowy Keizo dotarło co on w ogóle zamierza zrobić - teraz jednak było już za późno było wspiąć się z powrotem po śliskich kamieniach, więc pozostało mu już tylko jedno.

Shinobi niezgrabnie wylądował na mokrym piasku - Ugh, nie lubię piasku. Już mam go pełno w butach - po czym nieśmiałym krokiem podszedł do brzegu i nabrał słonego powietrza do płuc, po czym krzyknął do mężczyzn znajdujących się niedaleko:
- Dzień dobry! - wrzasnął, przykładając dłonie do ust, spinając jednocześnie nogi, w każdej chwili będąc gotowym do odskoku do tyłu i salwowania się ucieczką, jeśli dwóch mężczyzn wciąż nie opuścił bojowy nastrój i zapragnęliby poszukać kolejnego sparingpartnera - Nie chcieliby panowie może pomóc mi ująć niezwykle niebezpiecznego dla międzynarodowego bezpieczeństwa przestępcy?
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 19 cze 2018, o 01:42

Walka była ekscytująca, zderzenie tak silnych technik robiło wrażenie. Sam Hikari nie wiedział jaki będzie wynik tego starcia. Jego technika została użyta dużo szybciej, ale przeciwnik nadrabiał to szybkością lotu. Obie zderzyły się w połowie drogi tworząc wszędzie dookoła lekką jeszcze bardziej wzburzając ocean. Trwało to dosłownie ułamki sekund, kiedy ognisty smok pożarł swojego lodowego brata. Ciężko było dostrzec wyraźne szczegóły, bo z miejsca tego starcia buchnęła wszędzie dookoła para. Dookoła zaczęły latać topniejące lodowe kawałki, nie czując już zagrożenia z strony techniki przeciwnika trzeba było skupić się na wykryciu wroga. Nie to, że nie obserwował przeciwnika, po prostu ten zamienił się w dym. Zapowiadało to tylko jedno, dwa razy ta sama sztuczka. Terumi nie zdążył się obrócić i zablokować ataku za pomocą swojego reberu. Mógł się tego spodziewać, ba zareagował natychmiastowo. Czy miał coś sobie do zarzucenia? Nic w tej kwestii, najwyżej braku szybkości. Mając gorszą pozycję nie był on w stanie wykonać jakiekolwiek ruchu. Jedna ręka została z dużym impetem złapana przez Natsumego i zniewolona. Ostrze na gardle wysunięte spod dłoni było tylko formalnością.
- Znalazłbyś lepszy sposób niż dwukrotne pokonanie w ten sam sposób co?
Powiedział to z lekkim uśmiechem, chociaż wolałby oberwać chyba od tego smoka. Ten pojedynek tylko pokazuje jak wiele wciąż mu brakowało. Ten człowiek stojący za nim był w stanie walczyć z liderką Hozuki, może nawet wygrać kto wie. Hikari w tym momencie nie stanowiłby zapewne jakiekolwiek zagrożenia dla Joichiro. Nie zmieniało to faktu, że widział potencjał na rozwój w przyszłości. Cała walka odbyta tutaj była testem, która sprawdziła potęgę wisiorka. Na polu bitwy sprawdzał się on doskonale. Po chwili zapewne został wypuszczony, tak więc obrócił się aby stać przodem. W głowie kłębiło się mnóstwo myśli i jedno zasadnicze pytanie. Kim ten potężny wojownik jest.
- Wygląda na to, że jeszcze dużo pracy przede mną.
I nim zdążył się zapytać kim tak na prawdę jest Yuki Natsume jego uwagę zwrócił odgłos dobiegający od strony kamieni. Ktoś ubrany w ciemnobrązowym płaszczu po nich schodził zbliżając się, więc nie wypadało tego zignorować. Zanim ten jeszcze krzyknął zdążyło paść jedno pytanie do oponenta sprzed chwili.
- Twój znajomy?
Po chwili okazało się ono zupełnie nieistotne. Z wypowiedzianych sentencji wychodziło, że jest to kolejne przypadkowe spotkanie tego dnia. Ile ich jeszcze będzie? Z odpowiedzią czekał na swojego towarzysza. W pojedynku zużył dość sporo swojej chakry, dodatkowo jest on obcym na tych terenach. Pakowanie się w kłopoty nie jest najlepszym sposobem na życie, przekonał się on o tym ostatnio. Może chodziło tylko o zadanie paru pytań?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 19 cze 2018, o 14:20

Czy ruch ze strony Yukiego był prawidłowy? Cóż, nie w stu procentach, jeśli patrzeć na te luźno ułożone zasady. W walce jednak chodziło o co innego - nie liczyło się do końca to, w jaki sposób i jak szybko takowa się zakończy. Liczy się tylko to, kto zwyciężył, a kto przegrał. Kto przeżył, a kto zginął. I widząc, z jaką siłą w kierunku jego techniki pomknęła ognista głowa smoka, jego ciało odruchowo przestawiło się na Shiranui - na gotowość na walkę w stu procentach, bez patrzenia jak, tylko patrząc na rozwiązanie. Głównie dlatego zanim Natsume w ogóle się zorientował, instynktownie przeskoczył w kierunku Hikariego i złapał go tak, by unieruchomić i przyłożyć ukryte ostrze do szyi.
Wzdrygnął się lekko, gdy Hikari w końcu do niego przemówił, biernie nabijając się ze sposobu w jaki zakończył się pojedynek. Yuki natychmiast go puścił, chowając ostrze z powrotem do karwasza stworzonego technologią Ayatsuri, i podrapał się po potylicy.
-Wybacz. Twoja technika była na tyle silna, że zmusiła mnie do przerzucenia się na zasady walki normalnej.
Odsunął się lekko.
-W prawdziwej walce liczy się tylko to, kto wygra. Nikt nie patrzy w jaki sposób to się wydarzyło. A że moje umiejętności polegają głównie na umiejętnościach "zabij zanim się ktokolwiek zorientuje", to zareagowałem odruchowo tak jak mnie wyszkolono...
Nie wspomniał o tym, że nie wykonał najsilniejszej wersji lodowego smoka. Tę technikę wytworzył tylko w celu odwrócenia uwagi Terumiego, no, może ewentualnie żeby zadać mu lekkie obrażenia. Gdyby wiedział, że Hikari wypali takiego potwora w jego kierunku, może wykonałby coś bardziej odpowiedniego dla sytuacji... No, ale tak to jest, kiedy asasyn walczy z osobą potrafiącą jedną techniką wybić całe oddziały.
-Przed każdym z nas jest bardzo dużo roboty. Shinobi nigdy nie przestaje się rozwijać - tylko od niego zależy, jak daleko zajdzie. - Uśmiechnął się wesoło. - Nawet ta walka dała mi sporo do myślenia. Wiem już, co będę musiał dopracować. Dziękuję ci.
Wtedy Hikari spytał go jakiegoś człowieka, który zaczął do nich nawoływać spomiędzy kamieni obok areny. Yuki obrócił się, przeczesując swoje aktualnie białe włosy palcami, i przyjrzał się nadchodzącemu, mrużąc lekko oczy.
-Nigdy w życiu nie widziałem go na oczy - powiedział spokojnie, poprawiając wiszące przy jego pasie miecze. - Nie rozumiem tylko, czemu poszukiwałby kogoś akurat tutaj. Zachowaj ostrożność, w razie czego.
Z tymi słowami podszedł powoli w kierunku nadchodzącego, trzymając lewą rękę na głowicy rękojeści Hakuhyo. Z jego postawy jednak nie było widać czujności czy agresji - były to emocje, które już dawno temu nauczył się ukrywać.
-Niech wiatry Hyuo cię prowadzą - powiedział beznamiętnym tonem, przyjmując na twarz delikatny uśmiech. - Kim jesteś i o kim mówisz?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1619
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Yamanaka Inoshi » 19 cze 2018, o 22:45

Misja Rangi - C - 37+2/...

- Rok 384 - Zima - Keizo Senju
- Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni -

- Raport ze zdarzenia -

Obrazek



" Żywiołowi na spotkanie "

Mimo, że zdziwienie opuściło chłopaka to niekoniecznie stało się tak samo z towarzyszącą mu Akirą, dwójka wojowników którą obserwowali wydawała się poruszać w tempie za którym oboje mogli już nadążyć. Czy jednak byłaby w stanie widzieć, że stali się również obiektem obserwacji z ich strony? Nie było to właściwie niczym dziwnym, przecież to właśnie oni, ta dwójka była intruzami na terenie żywiołowych przeciwników. Jakie oni mieli intencje? O tym należało się przekonać.
- Chyba przepadł... - Westchnęła kręcąc głową ze zrezygnowaniem. Rzeczywiście, twoje próby skontaktowania się z twoim drewnianym tworem spaliły na panewce, odbioru nie było. Czułeś już, że rzeczywiście przepadł, cokolwiek się w drugim korytarzu wydarzyło. Być może mogłeś temu zapobiec i uczynić coś innego, coś co pozwoliłoby ci zachować klona i pozyskać dodatkowe informacje, jednak postąpiłeś jak postąpiłeś i znajdowałeś się w tym miejscu. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, prawda? Co jednak jeśli wszystko to oznacza niepowodzenie misji? Jak zamierzasz sobie z tym poradzić, raporty które mieliście odzyskać mogą skrywać w sobie tajemnice waszego klanu a jednak... A jednak zawiodła Akira, zawiodłeś i ty... Zaraz, może jeszcze jest czas i nadzieja?


Mądrą decyzją byłoby pozostanie tam gdzie byliście i obserwowanie pozostałych osób. Bezpieczną przede wszystkim. Nie znaliście intencji dwójki wojowników ani nie wiedzieliście kim rzeczywiście kim są, jeden z nich mógł jednak wydawać się znajomy... Czy jednakże jest to wystarczające by podejść do sytuacji lekko? Skierowałeś swój wzrok na dziewczynę, właściwie dopiero teraz zacząłeś wypytywać ją o szczegóły jej misji
- Um... No więc, trochę? Nie oglądałam zbytnio turnieju, miałam swoje własne problemy, ludzi było wtedy jak dla mnie... Zbyt dużo, Keizo-san - Wydawała się zaniepokojona, bo przecież w końcu jaki miałeś cel by właśnie teraz dopytywać się jej o takie szczegóły, czyżbyś obmyślił jakiś plan którego ona nie rozważyła? - Co chcesz zrobić? - Rzuciła w jego stronę, nie jak zwykłe pytanie, być może nawet i z niewielkim wyrzutem, bo przecież w takiej chwili powinni się przygotować a nie rozdzielić.
- Ej, co ty robisz?! Kuso... - Powiedziała głośniej do towarzysza który właśnie zbierał się do wystąpienia naprzeciw dwójce shinobich władających żywiołami. Nie mogło to trwać długo, toteż po krótkiej chwili sama ruszyła zaciskając przedtem pięści.
- Mieliśmy się nie rzucać w oczy, co on odstawia - Gdy wykrzyknął ta uderzyła ręką w skałę - Świetnie, teraz wszyscy będą o tym wiedzieć i każdy dostanie się do naszej księgi... Jak sprzedać tajemnice klanu w pięć minut. - Wyraźnie poddenerwowała ruszyła za chłopakiem pozostając z jego plecami z wyraźnym grymasem na twarzy.


Spotkanie z żywiołem może być tragiczne w skutkach, szczególnie przeszkadzanie tak wielkiemu temperamentowi w ... No właśnie, czym było to na co natrafiliście, walką którą przerwaliście? Treningiem? Może jeszcze czymś innym? Ryzyko goni ryzyko, mimo, że Koshiro zbiegł to niebezpieczeństwo nie minęło, bynajmniej stało się dużo, dużo większe.

Akira
Spoiler: pokaż
Obrazek


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Keizo » 20 cze 2018, o 16:17

Słysząc narzekania Akiry za sobą, odwrócił się do niej i przyłożył palec do ust.
- Ciii, nie wiesz kto to? - zapytał Keizo głośnym szeptem, zerkając kątem oka na zbliżającego się do nich mężczyznę i jego towarzysza, którzy wyglądali zupełnie jakby już nie pamiętali o tym, że przed chwilą ciskali w siebie technikami, mogącymi spopielić albo zawalić całą ulicę - To nie narzekaj, hem?
Choć ja też nie wiem. Na pewno. Nie do końca. Ugh.

Kiedy mężczyzna, który był tym, kim Keizo miał nadzieję że był - bo jeśli nim nie był, to prawdopodobnie zagadywał jakieś losowym człowiekiem, spędzającym miły wieczór (?) na plaży.
- Em, dzień dobry - odpowiedział na zapewne wyspiarskie przywitanie nieznajomego, chyląc głowę i robiąc lekki ukłon. Przez głowę przemknęło mu kilka myśli - czy w Prastarym Lesie silniejsi shinobi też posiadają takie pozdrowienia? A może to nadmorska tradycja, związana z niebezpieczeństwami życia na morzu? A może...
Doko dopiero po kilku chwilach zorientował się, że pozostawał nie tylko w zamyśleniu, ale i w pochylonej pozie nieco za długo, więc wyprostował się, chrząknął i przeczesał włosy.

- Mam nadzieję, że... ekhm... nie przeszkadzam - powiedział, wychylając się nieco za ramię mężczyzny i rzucając wzrokiem na dryfujące, ostatnie kawałki lodu - Ale do rzeczy! - dodał, wracając do rozmowy i uśmiechając się lekko.
- Jeśli rozmawiam z tym kim mam nadzieję że rozmawiam, to chciałbym poprosić pana o pomoc w ujęciu przestępcy, przebywającego na terenie pańskiego... hmm... cesarstwa... bo jest pańskie, prawda? - dopytał, marszcząc czoło. Jeśli nie trafił teraz na właściwą osobę - którą widział wcześniej raz czy dwa - to tracił cenne minuty. Jeżeli zaś "cesarz" nie będzie zainteresowany wspomożeniem ich misji - to stracą ich też całkiem sporo.
Keizo wzruszył lekko ramionami, wskazując na skalną ścianę, za którą znajdował się korytarz prowadzący do Hanamury.
- Na początku sami próbowaliśmy ich tu wyśledzić - razem z moją wspaniałą towarzyszką zostaliśmy jednak wyprowadzeni w... uhm... zabłądziliśmy w ich tajnych korytarzach i wyszliśmy tutaj, idąc pod ziemią aż z miasta i tak trafiliśmy na panów - chrząknął chłopak, zerkając jeszcze raz na okolicę, która była niedawno świadkiem całkiem spektakularnej bitwy - I kiedy pana zauważyłem... jeśli... em... jest pan tym kim myślę, że pan jest, bo mogę się mylić i wtedy Akira... - wskazał na swoją towarzyszkę - ...urwie mi głowę, to pomyślałem, że być może jest nam pan w stanie w jakiś sposób pomóc, szczególnie że złodziej - gdyż ów przestępca jest złodziejem posiadającym coś należące do naszego klanu - działa na terenie pańskiego... uhm... pańskiego, tak? cesarstwa.
Chłopak nabrał powietrza. Od dłuższego czasu nie powiedział tylu słów na raz - pozostało mu teraz tylko czekać na to, czy domniemany władca - w ogóle co mu strzeliło do głowy żeby coś takiego wyprawiać! - będzie miał wystarczająco dobrej woli, by wyciągnąć pomocną dłoń w kierunku dwóch zagubionych ninja z kontynentu.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Hikari » 20 cze 2018, o 18:34

Słowa chyba potrafią być przesadnie czasem do siebie wzięte. Tak bardzo łatwo jest o zwykłe złe zrozumienie słów wypowiadanych co się okazało po jego puszczeniu. Przecież nie miał osobiście nic przeciwko takiemu zakończeniu ostatecznie, to był bardziej żal do samego Hikariego, który dał się załatwić dwa razy w ten sam sposób. Zresztą, nie rozżalał nad tym, a widział słaby punkt. Posiadał potężną siłę ognia, brakuje mu jednak siły fizycznej, szybkości i wytrzymałości. Musi poważnie popracować teraz nad swoim ciałem, a także doświadczeniem. Mężczyzna z którym przegrał był cały w bliznach, gdy on co najwyżej posiadał na ciele porządne siniaki po uderzeniach kataną.
- W końcu nikt nie zabraniał walki wręcz, sam chciałem Ciebie wrzucić pod wodę łapiąc za nogę. Tylko uciekłeś na ten wachlarz. A to był wyrzut do mojej słabości na ten moment. Może to ironia od losu, ale ostatnio to tylko muszę walczyć z szermierzami co mogą zniknąć tobie z oczu w każdej sekundzie.
Lekko na wolności wzruszył ramionami, nie było tutaj zbytnio nic więcej do dodania. Walka z samurajem w Ryuzaku podczas kradzieży i mordowania obrońców domostwa nie jest niczym chwalebnym. Chociaż to akurat ją miał na myśli, tam też nagle wróg pojawił się za nim. Nie było możliwym nadążyć za jego ruchami. Wtedy niespodziewanie nadeszło podziękowanie. Chciałby na nie odpowiedzieć, gdyby nie tylko dźwięk rozpraszający jego. Co gorsze jego towarzysz nie rozpoznawał tego człowieka, a co więcej miał podejrzenia na które odpowiedział kiwnięciem głowy. Widząc dłoń na rękojeści przekonał się, że nie było w tym żadnego blefu. Cóż świat jest niebezpiecznym miejscem, nie było to nic dziwnego tak więc w pełnej gotowości Hikari ruszył za towarzyszem z spokojem. Po przywitaniu reszty wypadł czas też na niego, tylko miał dylemat czy użyć jak rozumiał tradycji wyspiarskich czy może zwykłej wersji z kontynentu. Zresztą. Przecież nie jest miejscowym, mógł się mylić do tego co oznaczały te wiatry Hyuo. Wciąż posiada zbyt mało informacji. A zresztą, to zbyt problematyczne ostatecznie. Dziewczyna też olała te maniery więc niech tak też będzie. Sprawy tutejsze, zostawić tutejszym. Czy coś w tym złego?
To co się stało dalej było dość dziwne. Na wszelakie nadzieje o braku przeszkadzania jest lekko za późno. Nie aby było tutaj w czym tak prawdę mówiąc, po prostu wyjście znikąd było dość dziwne. To nie było w tym jednak wszystkim najgorsze, prędzej to przejście do rzeczy. Wszystko co młodzieniec mówił brzmiało jak masło maślane, to było straszne. Tylko dzięki interesującym faktom, których był w stanie się dowiedzieć był wciąż cicho. Czyli Natsume miał być cesarzem tak? Prawdę mówiąc gdzieś na pokładzie słyszał to imię, ale nie spodziewał się spotkać najważniejszą osobę z całych wysp w takim miejscu. W dodatku miał zaszczyt pojedynkować się z nim. Teraz to nic dziwnego, że jest takim potworem. Na drodze Terumiego byli tylko coraz silniejsi przeciwnicy. Następny może będzie Antykreator, który też chętnie potrenuje co? Żarty na bok, lepiej nie sprowadzać sobie takich kłopotów na głowę. Przecież on żyje.
Dalsze słowa jednak sprawiły, że nawet Yogańczyk stracił wiarę w następne pokolenie. Czy on się właśnie przyznaje się do przyjścia na obce tereny? W dodatku patrząc na atmosferę pomiędzy kontynentem, a Kantai i Hyuo prowadzenie tutaj misji ścigania złodzieja i podróżowanie tajnymi przejściami nie jest wcale mądre. Jeżeli Yuki jest tym za kogo on go uważa to trzeba powiedzieć, że postradał zmysły. Wobec tego masła maślanego w całym tym toku na koniec chciało się tylko powiedzieć: "co Ty pierdolisz?" Większość liderów, a przynajmniej jego od razu eksterminowałby bywalca. A jak będzie w tym przypadku? Cóż niech się rozpocznie show na które Hikari był w pełni gotowy. W razie wykonania jakiegoś ruchu podejrzanego przez przybyszy był gotów zareagować, cała ta przemowa brzmiała jak kupowanie czasu w celu zatrzymania ich tutaj chwilę dłużej.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2247
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 22 cze 2018, o 01:37

Natsume westchnął ciężko, gdy kolejny przybysz w końcu wyszedł przed niego i Hikariego i zaczął się tłumaczyć w sposób cokolwiek dukany. Jednak im więcej mówił, tym bardziej na twarzy Yukiego zaczął pojawiać się krzywy uśmiech. No no, ten chłopak musiał spełniać jeden z trzech warunków. Jedna, bardzo prawdopodobna - był początkującym shinobim i jeszcze nie wiedział, na czym polega ich żywot i jak działa ten świat. Druga, trochę mniej prawdopodobna, ale też możliwa - nie miał jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego, który podpowiadałby mu co powinien powiedzieć, a co nie, by utrzymać głowę na karku. Trzecia, najbardziej ekstremalna - po prostu jego latarnia intelektu nie świeciła zbyt mocno. I sądząc z miny jego towarzyszki, ona podejrzewała przybysza o punkt trzeci.
Odruchowo się skrzywił, gdy nowoprzybyły z miejsca rozpoznał z kim ma do czynienia. Ech, do diabła. Czyli znowu będzie musiał się przerzucić na język oficjalny, spokojne kalkulowanie, artykulację i generalne ą ę. A tego, jako wychowany na wojownika shinobi, po prostu nie lubił. Łatwiej było, gdy nikt nie wiedział kim jest. A tu proszę, jedna durna koronacja i cały świat wie jak wygląda jego twarz.
Czasem świat nie może być prosty, nie?
-... tak, jestem Yuki Natsume, Shimakage Morskich Klifów - zaczął w końcu, wspierając dłonie na talii. - A ty masz świadomość, że wchodząc na nasze tereny w celu wykonania misji shinobi BEZ POWIADOMIENIA, miałbym pełne prawo wpakować Cię do pierdla albo zdekapitować w tejże chwili, nie?
Splótł ręce na piersi, wpatrując się swoimi złotymi oczami to w jednego, to w drugiego przybysza. Nie był do końca pewien, jak powinien rozwiązać tę bzdurną sytuację, nie wywołując przy tym jakiegoś negatywnego poruszenia wśród świata. Wystarczyło już tyle bzdury, ile było teraz, nie potrzebował jej w życiu jeszcze więcej.
-Uprzejmość by nakazywała, żebym otrzymał imiona waszej dwójki, oraz informację z ramienia jakiego Rodu tu przebywacie - powiedział, przyjmując na twarz śmiertelną powagę. Ta wiadomość byłaby mu potrzebna, żeby móc sprawniej określić następne ruchy. I po prostu zapamiętać, na który klan lepiej uważać, skoro ot tak wysyłają shinobi do wrogiego państwa. Zwłaszcza shinobi tak niedoświadczonych, by samemu się ujawniać przywódcy frakcji.
Westchnął ciężko.
-Kim jest ten "złodziej", o którym tak chętnie mówisz? I co takiego ukradł?
Spojrzał ukradkiem na Hikariego, po czym ukrył na moment twarz w dłoni, kręcąc głową ze zrezygnowaniem. Na litość boską, jeszcze tylko szpiegów mu tu w tej karuzeli śmiechu brakowało...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1619
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość