Park Kaito 回答公園

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Nikusui » 25 sty 2018, o 23:55

Obrazek

Misja dla Ame i Kaito
Ranga D
10/22


Zgodnie z zaleceniami szefowej, nasi bohaterowie postanowili wziąć się szybko do roboty. Najpierw, rzecz jasna, skosztowali smakołyków, na które mieli przyzwolenie. Na dobrą sprawę, wiedząc, że szefowa zajęta jest obsługą klientów, którzy przychodzili do straganu, mogliby połasić się o zwiększenie przydziału swojej porcji. Nie zrobili tego jednak. I bardzo słusznie! Kto wie, jakby to się dla nich mogło skończyć? Czy warto było podpadać pracodawczyni, skoro brała pod uwagę, że może dać im coś ekstra? Niby bez ryzyka nie ma zabawy, ale warunki były na tyle korzystne, że nie warto byłoby się ewentualnie poświęcać. Znacznie więcej mogli osiągnąć podporządkowując się.
Tace zabrane, także nasi bohaterowie sunęli między drewnianymi stolikami, obsługując te, które zostały uprzednio wyznaczone przez Shikaia. Podział ról również nie sprawił kłopotu dla Kaito, który po przemyśleniu sprawy, zgodził się na taki układ. A ten spisywał się naprawdę nieźle! Głodni zostali nakarmieni, spragnieni napici. Ame wyczuł idealny moment, wracając z pustą już tacą, a wcześniej zapobiegawczo pytając o kolejne zamówienia. Tymczasowo jednak takowe się nie pojawiły, więc starszy z braci mógł wrócić do straganiku, gdzie czekały kolejne przygotowane przekąski.
- Nałóż je, a tu masz napisane, co i do którego stolika. - powiedziała Wanemi, podsuwając Ame kartkę z wypisanymi zamówieniami. Całe szczęście, że stoliki miały wyrzeźbione w drewnie cyfry, które znajdowały się z boku, wiec trzeba było się nieco lepiej przyjrzeć. Jednakże! Ustawione były w odpowiedniej kolejności, więc nie istniało ryzyka zabłądzenia bądź zbyt długiego szukania.
Ame miał za zadanie do pierwszego stolika, donieść okonomiyaki oraz słodkie kulki ryżowe. Następny stolik zażyczył sobie smażonych kawałków mięsa, zaś kolejny połasił się na kilka porcji pięknie prezentującego się dango. W tym momencie chłopak usłyszał nawoływania pracodawczyni, która najwyraźniej mogła mieć dla niego kolejne zadanie. I tak właśnie było! Jeśli tylko starszy z braci uporał się z rozdaniem zamówień, a najwidoczniej tymczasowo żaden z klientów nie potrzebował nic ekstra i udał się do Wanemi, ta poprosiła go o udanie się do wozu. Znajdował się jakieś piętnaście metrów dalej, nieco za drzewami, by nie stać tak na widoku. Niedaleko odpoczywał koń, który został uwolniony z uprzęży. Chłopak miał przynieść jedną z drewnianych skrzyń, która była wypełniona buteleczkami sake. Dość ostrożnie, żeby te się nie stłukły. Ciężar też robił swoje, ale tymczasowo Kaito był zajęty.
Ah, tak! Młodszy z braci miał znacznie zabawniej! Obsługiwanie pijanych klientów, którym dostarcza się alkohol, wręcz prosiło się o nietypowe sytuacje. Gdy chłopak obsłużył stoliki, które zostały mu przydzielone wcześniej, zaczął nawoływać go jeden z klientów. Naturalnym było podejść do niego. Zignorowany klient, to zirytowany klient. Woń alkoholową czuć było od niego w znacznej odległości. Był dość otyły, a procenty najwyraźniej przyprawiały go o nienaturalną czerwień na twarzy. Nie siedział jednak sam. Obok niego znajdował się drugi mężczyzna, znacznie szczuplejszy i zdawać by się mogło, bardziej dystyngowany, chociaż i jego czerwony kinol nie ominął.
- Te, mała, polej nam kolejeczkę. Może byś zatańczyła? A może ze mną? - wybąkiwał otyły facet, patrząc na Kaito jak na obiekt, który zdecydowanie chciałby skosztować. W swym pijackim, niesamowicie rozmazanym świecie, postrzegał chłopaka jako młódkę, która niby nie mogłaby oprzeć się jego wdziękom.
- Pogrzało cię. To chłopak jest. Nie widzisz, że nie ma cycków? - powiedział drugi i demonstracyjnie puknął się najpierw w czoło, a potem bezprecedensowo palcem wskazał na klatkę piersiową Kaito. - Ale polać możesz. - dodał nieco niewyraźnie, ale nie na tyle, by chłopak go nie zrozumiał.
- No co ty gadasz?! Może ty jesteś ślepy? - zarzucił grubasek towarzyszowi, nie mogąc uwierzyć w to, że mógłby się aż tak pomylić! Aż wstał nieco nabuzowany z krzesła, przewracając je i opierając swoje dłonie na drewnianym stole. W początkowym, pijackim szale patrzył na swojego towarzysza, jakby samym swoim spojrzeniem chciał go wystraszyć, ale najwidoczniej to w ogóle nie działało, bo facet siedział cicho i jedynie kiwnął na Kaito, pośpieszając go z tym polewaniem.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1019
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Ame » 26 sty 2018, o 15:19

- Się robi, szefowo! - z pełnym żołądkiem u Ame pojawił się entuzjazm i dobre nastawienie do nowej pracy. Jedziemy! Tacka. Okonomiyaki oraz słodkie kulki ryżowe. Nałożone. Tacka. smażone kawałki mięsa. Nałożone. Tacka. Kilka porcji dango. Nałożone. Meh, to powinien zrobić kucharz! Starszy wolał od razu uporać się z nakładaniem posiłków póki jeszcze pamiętał o co chodziło. Od razu zabrał się na pierwszą tackę i udał się do stolika. Nie zabrał wszystkich tacek, pierwszy raz pracował jako kelner i bał się głupiej wpadki. Kaito załatwiłby to za jednym razem, ale Ame nie jest aż tak leniwy i może się przejść. Numerki wydrążone w stolikach okazały się prawdziwym błogosławieństwem. Przy każdym zamówieniu powtarzał swój rytuał - Wyjęcie notatniczka i ołówka, "Czy zechcą Państwo coś jeszcze zamówić? Aha. Aha. Dziękuje! Zapraszamy ponownie!". Wanemi całkiem nieźle zorganizowała swoje przedsięwzięcie, wszystko było na swoim miejscu i nic nie sprawiało większego problemu. Miała tylko pecha do pracowników, Ame miał nadzieje, że w przyszłości kobieta będzie mieć więcej szczęścia. Oczywiście jej szczęście może zacząć się od zatrudnienia pewnych dwóch braci! Wtem zielonooka zawołała go:
- Skrzynia? Już lecę! - odkrzyknął Hozuki. Trzeba teraz znaleźć wóz. kilkanaście kroków stąd, za drzewami. W razie czego usłyszy wołanie, jeżeli napatoczy się jakiś klient. Podczas gdy oddalał się od stoiska muzyka była co raz cichsza. Jako osoba spokojniejsza postanowił się tym delektować, chwila przerwy dobrze mu zrobi. Zaczął nucić pod nosem melodie z festynu. Przyczepiła się do niego. Ani chwili spokoju. W tym samym czasie szukał w wozie skrzynki, o która prosiła Wanemi. Beztroskę przerwało mu donośne prychnięcie.
- Zaraz! Co?! Jak mogłem wcześniej nie zauważyć konia!? - To znak, że trzeba popracować nad percepcją. Zwierze patrzyło na niego nieufnym wzrokiem, jednak nie wyglądało jakby miało zerwać się do ucieczki. I tak było na wolności, jeżeli miałoby uciec to uciekłoby już dawno. Odgłosy zabawy także nie wydawały się na nim robić wrażenia.
- Cześć Koniku! - mówił łagodnym tonem, jednak nie zamierzał zbliżać się do niego. Koń niech się zajmie sobą, nie do niego tutaj przyszedł Ame. Ponownie zaczął przeszukiwać wóz. Po chwili znalazł skrzynkę wypełnioną sake. Była trochę ciężka. Może nawet trochę zbyt ciężka żeby próbować przenieść ją za jednym razem. Postanowił użyć tej samej metody co przy nakładaniu posiłków. Nie trzeba nosić wszystkiego na raz. Ostrożnie otworzył skrzynkę i wyjął kilka butelek. Pojawił się kolejny problem. Ktoś może się połasić na alkohol, kiedy tylko odejdzie. Niby zwierzak ciągle tu jest więc buteleczki nie do końca zostaną same...
- Koniu, możesz popilnować wozu? - Koń w odpowiedzi kolejny raz prychnął tym razem zarzucając jeszcze grzywą. Shinobi miał wrażenie, że zniknęła nieufność w oczach i zastąpiła ją pogardliwa obojętność.
- Sam jesteś głupi. - powiedział Ame do konia. Współpraca ze zwierzem nie układała się najlepiej a kwestia ewentualnej kradzieży pozostała nierozwiązana. Nie można tolerować półśrodków. Baran › Wąż › Tygrys.
Obok pojawiła się dokładna kopia niebieskowłosego ninja. Prosta technika, którą znają nawet dzieci powinna spełnić rolę strażnika lepiej niż nowy, kopytny kolega. W końcu to mimo wszystko tylko kilka kroków. Wziął butelki ze sobą i uśmiechnął się krzywo. Jestem piekielnie dobrym kelnerem - pomyślał.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 545
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Kaito » 26 sty 2018, o 16:31

Z zapałem wzięli się do pracy i wydawało się, że nic nie może pójść źle. W końcu czy była jakaś straszna filozofia w zanoszeniu tacek z zamówionym jedzeniem lub alkoholem do oznaczonych wydrążonymi w drewnie numerkami? Kaito co jakiś czas zerkał tylko w kierunku brata, żeby zobaczyć, czy ten też radzi sobie z przydzielonymi mu zadaniami. Nie miał jednak większych wątpliwości, przecież Ame nie był idiotą, a i zwykle był bardziej pracowity od młodszego z rodzeństwa.
Zanosząc sake do jednego ze stolików, Kaito nieco się zamyślił. Zgubił bowiem z pola widzenia Ame i zaczął zastanawiać się, gdzie ten się podział. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że Wanemi mówiła także o donoszeniu jakichś skrzynek z produktami, dlatego domyślił się, że prawdopodobnie jego brat został zaciągnięty do noszenia ciężarów. Pomyślał nawet o tym, żeby mu pomóc, kiedy nagle zaczepili go pijani klienci.
Przez moment patrzył ze zdziwieniem na czerwone twarze parkowych alkusów, bo naprawdę nie rozumiał o co chodzi. Z czasem pojął jednak, że został pomylony… z dziewczyną? Naprawdę? Jak to w ogóle było możliwe? Czy z którejkolwiek strony przypominał jakąś młodą laseczkę? Chociaż, w jakimś sensie był to chyba komplement! A i Kaito, mimo młodego wieku, doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo spora dawka alkoholu może zmienić sposób postrzegania świata. Na szczęście drugi z klientów, choć z podobnie czerwonym ryłem, był nieco bardziej ogarnięty i próbował wytłumaczyć koledze jego błąd.
- Tak, jestem chłopakiem, chociaż sam chętnie bym się pobawił cyckami, gdybym je miał. – Odparł wesołym tonem, nawet jeżeli sytuacja nie była dla niego zbyt komfortowa. Stwierdził jednak, że nie ma sensu się pieklić, jeszcze tylko odstraszyłby klientów, a to nie byłoby korzystne ani dla jego pracodawczyni, ani tym samem dla niego i Ame.
- Zatańczyć z panem mogę, ale byłoby to chyba dziwne, prawda? – Dodał po chwili, wzdychając ciężko. W gruncie rzeczy nie zastanowił się, co by zrobił, gdyby jednak pijany pan chciał z nim zatańczyć, nawet pomimo różnicy płci. Raczej pomyślał, że po tych słowach facet zrezygnuje ze swoich planów na tańce.
- Oczywiście już polewam! – Trochę go poganiali, ale może to i lepiej, przynajmniej przypomnieli mu, że czegoś nie zrobił. Chłopak wziął butelkę sake i polał do alkoholowy trunek do czarek.
- Coś jeszcze podać? – Zapytał po chwili, nawet jeśli dobrze widział, że co najmniej jeden z tych panów ma dosyć alkoholu. W końcu przewrócił krzesło. No ale cóż, on ich nie miał zamiary niańczyć. Pracował dla Wanemi, a ta pewnie liczyła na jak największy zarobek.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Nikusui » 27 sty 2018, o 15:07

Obrazek

Misja dla Ame i Kaito
Ranga D
13/22


Mimo wszystko, wcale nie tak trudno było nie zauważyć konia, skrytego w cieniu drzew i wylegującego się na ziemi. Nie robił żadnych gwałtownych ruchów, po prostu sobie tak leżał, korzystając z czasu, jaki przydzielony mu został na odpoczynek. Najwidoczniej nie była to dla niego pierwszyzna i taka "praca" całkowicie mu odpowiadała. Ame miał trochę ciężej, bo musiał przenieść skrzynkę wypełnioną sake z wozu, aż do straganiki. Niby nie było to tak daleko, ale jednak ciężar robił swoje. Stąd chłopak wpadł na rozwiązanie tego problemu. Wystarczyło przenieść to na raty! Teraz parę buteleczek, za chwilę kilka następnych i wszyscy będą zadowoleni. Jednakże wystawiony na widok alkohol, mógł skusić jakiś przechodniów, co znowuż mogłoby spowodować straty pieniężne ich pracodawczyni, a przecież tego by nie chcieli. Ame jednak wpadł na pomysł, który by mógł tego im oszczędzić. Cóż, koń raczej dobrym strażnikiem nie był, więc trzeba było sobie inaczej poradzić. A któż byłby lepszym zabezpieczeniem niż kopia. A raczej iluzja samego siebie, która już po chwili pojawiła się przy skrzynce z pozostałymi butelkami sake. Mniej wprawiony i pijane oczy obecnych na tym festiwalu raczej by się nie spostrzegły, że to jedynie iluzja i tak naprawdę nic by im nie zrobiła, gdyby postanowili "poczęstować" się sake.
Ruszył! Zadowolony z siebie, dzierżący parę buteleczek sake, zbliżał się do straganu, gdzie po krótkiej chwili się pojawił i ustawił przyniesiony przez siebie towar. W sumie Wanemi bardziej spodziewała się, że chłopak przyniesie wszystko od razu, ale w sumie... jakby sobie coś naciągnął? Do czego wtedy by się przydał?! A no właśnie.
- Dobra, to leć po następne, bo rozchodzi się lepiej, niż ciepłe bułeczki! - których oczywiście nie mieli, ale to było jedynie powiedzenie. Kobieta przyjmowała kolejne zamówienia, spisując dokładnie na kartce ołówkiem, a Shikai szybka obrabiał się z przygotowaniami kolejnych przekąsek. Na ten moment jedynie tych, które nie były jedzone na ciepło, gdyż takowego zamówienia nie było, a takie na zimno mogły chwilę postać, nic im nie będzie. Tak samo jak nic nie stało się pozostawionemu sake, którego dalej dzielnie pilnowała iluzja Ame. By przenieść wszystko, wystarczyło przejść jeszcze dwa razy i skrzyneczka pozostała pusta. Może i ją jednak warto byłoby zabrać? Gdzieś pasowałoby schować puste butelki.
- Jak skończysz, to poukładaj zimne przekąski na tackach. Tylko rodzajami. I tak, żeby to estetycznie wyglądało. Potem powiem ci, co dalej, Ame-kun. - powiedziała pracodawczyni, kiedy chłopak przyniósł kolejną, drugą już, porcję sake, ustawiając buteleczki w odpowiednim miejscu, które wcześniej ręką wskazała fioletowowłosa. - A... i lepiej będzie, jak na koniec przyniesiesz tę skrzynię i powkładasz z powrotem butelczki z sake. Nie chcemy przecież, żeby coś się przypadkiem stłukło. - dodała, przelotnie zerkając na chłopaka, po czym wróciła do swojego zajęcia. Starszy z braci dostał wyraźne polecenia i nie pozostało mu nic innego, jak je po prostu wykonać. Koń jedynie wodził wzrokiem za kręcącym się kelnerem i machał swoim ogonem, co chwilę uderzając w ziemię. Gdy kolejny raz chłopak pojawił się przy skrzynce z sake, zwierzę zadarło łeb wyżej, pomachało nim, jakby prosząc się o chwilę uwagi ze strony Ame.

Tymczasem Kaito musiał uporać się z nieco natrętnym klientem, który najwyraźniej bardzo chciał widzieć w nim młodą kelnereczkę. Został jednak bardzo rozczarowany, nie tylko wypowiedzią swojego znajomego, ale również i samego Kaito. Dość dyplomatycznie, acz z humorem wybrnął z sytuacji. Rozsądnie się zachował, zważywszy na to, że nie chciał być przyczyną zaczęcia burdy. Otyły mężczyzna ze zrezygnowaniem usiadł i podparł głowę o dłoń.
- Powinni tu latać młode kelnereczki w mini i z takimi wieeeeelkimi dekoltami. Wtedy zainteresowanie byłoby... no zajebiste! - wybełkotał rozczarowany grubasek, patrząc jak Kaito nalewa im kolejną porcję sake do czarek. - No, to za te piękności, co ich nie ma. - dodała i westchnął głośno, po czym podniósł naczynie do góry i wypił jego zawartość. W ślady za nim poszedł jego towarzysz, który poprosił o zostawienie tej butelki, po czym wręczył należną zapłatę za towar. Bez napiwku... no, ale dzień się jeszcze nie skończył, zdarzyć się mogło wiele, bo uszom jego, jak i na pewno szefowej, kucharzowi oraz nawet Ame, doszedł dźwięk przewracającego się stolika i tłuczonego szkła. Znajdował się bliżej osób tańczących i bardzo możliwe, że jakąś para po prostu wpadła na niego w tanecznym szale, taranując go i przy okazji pozbawiając napitku siedzących przy nich gości, którzy nie dość, że zostali polani rozlanym sake, to jeszcze znajdowały się na nich części zgniecionych przekąsek. Siedzieli dalej na swoich krzesłach, ale po ich minach było widać, że nie są zbyt zadowoleni obrotem sytuacji. Za to leżąca na ziemi, równie brudna para, która była sprawcą tego wszystkiego, śmiała się wniebogłosy, uważać sytuację za niesamowicie zabawną.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1019
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Kaito » 27 sty 2018, o 15:40

Rozejrzał się raz jeszcze i wtedy potwierdził swoje wcześniejsze przypuszczenia – Ame został zaciągnięty do noszenia towaru, i prawdę mówiąc Kaito bardzo mu tego zadania zazdrościł. Dlaczego to on musiał się użerać z jakimiś upierdliwymi klientami? Poważnie, wolałby już nosić te skrzynki do straganu. No ale niestety, nie miał zbyt dużego wyboru. Los zadecydował, a on nie chciał zawieść Wanemi-san, ani tym bardziej stracić możliwości zarobienia trochę grosza. Nic więc dziwnego, że postanowił ostatecznie świecić oczami i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, mimo że w głębi duszy tylko czekał, aż skończą robotę. Nie sądził, że przy tak dobrze brzmiącej początkowo ofercie napotkają tyle problemów.
Kiedy polał sake do czarek, poczekał chwilę na zapłatę. I w tym momencie szczerze żałował, że nie był młodą kunoichi. Wtedy pewnie dostałby napiwek… i miałby cycki, a to też na pewno byłby duży plus. No cóż, musiał jakoś pogodzić się z tą sytuacją. Dlatego tylko odebrał pieniążki i podziękował.
- Proszę mnie wołać, gdyby panowie chcieli jeszcze coś zamówić! – Dodał jeszcze radośnie, mając nadzieję, że następnym razem klienci będą bardziej hojni. A nawet, gdyby znów nie dali mu napiwku, to przynajmniej widać było, że się starał, a przecież Wanemi-san także wspominała coś o potencjalnym bonusie za dobrą pracę.
No, stolik czerwononosych pijaków został obsłużony – wydawało się, że wszystko, co najgorsze, pozostało już za młodym Hozukim. Wtedy jednak chłopak usłyszał dźwięk tłuczonego szkła i jakiś niezidentyfikowany… huk? Szesnastolatek odwrócił wzrok i zobaczył, że jakaś tańcząca parka wpadła na jeden ze stolików. Wywróciła sam stolik i wszystko co na nim było, a klienci najwyraźniej nie byli zadowoleni z tego, że całe ubrania mają polane sake i pobrudzone niedojedzonymi jeszcze przekąskami. Cholera, i to była dopiero niekomfortowa sytuacja. To Kaito już chyba serio wolał tych pijaczków, co to narzekali na brak młodych kelnereczek. Jakoś trzeba było jednak tę farsę ogarnąć, dlatego chłopak od razu podbiegł do wywróconego stolika i napiął wszystkie muskuły, starając się postawić go dokładnie w tym miejscu, w którym wcześniej stał.
- Bardzo prosiłbym, żeby państwo następnym razem uważali… – Rzucił też do zanoszącej się śmiechem pary, która tak naprawdę dołożyła mu tylko roboty. Mimo wszystko starał się być miły, bo wolał uniknąć jakichś burd. Zresztą stół był akurat małym pikusiem. Gorzej było z klientami o nietęgich minach. Kaito nie miał przy sobie żadnej ścierki, a w dodatku nie był pewien czy może zaproponować im jakiś gratis w ramach rekompensaty za zaistniałą sytuację. Nie chciał decydować o tym samodzielnie, musiał zapytać szefowej, co zrobić z tym fantem.
- Bardzo przepraszamy za tę sytuację. Za chwilę do państwa przyjdę i to wszystko posprzątam. – Obiecał niezadowolonym i brudnym gościom, a następnie szybko pobiegł do straganiku, przy którym stali Shikai i Wanemi, a najpewniej także i Ame próbujący uporać się z przytarganiem kolejnej partii sake.
- Szefowo, co zrobić z tamtym stolikiem? Jakaś para wpadła na niego i wywróciła wszystko. Goście siedzą brudni, oblani sake, nie zdążyli nawet dopić swojego alkoholu i dojeść swoich przekąsek. Powinienem im zaproponować jakiś gratis od firmy czy może jednak nie? – Zapytał niezbyt głośno, by ktoś czasem nie podsłuchał jego rozmowy z Wanemi. Ludzie, gdyby tylko usłyszeli o ewentualnych gratisach, na pewno nie daliby im spokoju. Jak to się mówi, dalej palec, a wezmą całą rękę – czy jakoś tak. Kaito nie miał zbyt dobrej pamięci do takich przysłów.
- I mógłbym prosić jakieś ścierki? To bym tam od razu posprzątał. – Dodał po chwili, żeby wykazać też własną inicjatywę. Sprzątanie tego bałaganu wcale mu się nie uśmiechało, ale przecież nie mógł też zostawić tego stolika samego sobie. Skoro już podjął się tej pracy, to zamierzał ją wykonać należycie, a i pokazać przy okazji Wanemi, że zarówno on, jak i Ame nadają się do każdej roboty. W końcu bardzo prawdopodobne było to, że kobieta zajmowała się także innymi przedsięwzięciami na terenie Kantai. Lepiej było pozostawić po sobie dobre wrażenie, bo kto wie, być może jeszcze kiedyś przyjdzie im ze sobą współpracować.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Ame » 27 sty 2018, o 17:57

Ostatnie flaszki sake uderzyły denkiem o ladę, najbardziej odpowiedzialna cześć za nami. Nie ma nic ważniejszego niż alkohol na imprezie. Na szczęście ani złodzieje ani klienci nie próbowali przeszkadzać podczas transportu, ostatecznie na iluzje nie ma co liczyć, a na konia tym bardziej. Praca nie była taka łatwa jak Ame oczekiwał na początku, ani chwili przerwy, ciągle nowe polecenia. Tym razem zimne przekąski, niech to! Jeszcze estetycznie. Mimo niechęci do tego rodzaju czynności Rekin zabrał się do tego bez zbędnego marudzenia. Zdjął rękawiczki i schował je do kieszeni. Zaczął od misek z sałatkami: warzywne, owocowe. Potem przyszedł czas na kawałki owoców, Hozuki kierował się tylko ich wyglądem, gdyż nie był w stanie nazwać żadnego z nich. Takie egzotyczne rośliny nie rosną nigdzie w okolicy Kantai, Wanemi bardzo się postarała. Następnie poukładał wszelkiego rodzaju owoce morza. Łosoś, krewetki, kilka miejscowych gatunków ryb. Nie jest to ciężkie zadanie, ale na pewno upierdliwe. Wszystko co było wśród zimnych przekąsek miało jakiś związek z owocami, zabawne. Ame obmył ręce, które lepiły się od ryb, owoców i sałatek. Założył rękawiczki z powrotem. Pod straganem zauważył kawałek marchewki, schylił się po nią. Nikomu i tak się już nie przyda.
- Wanemi-san! Skończone! Wracam po skrzynkę! - Cudownie, znowu odwiedziny u konia. Zwierzę nie zmieniło swojego położenia, ale teraz patrzyło na niebieskowłosego jakby przychylniej.
- Co, nudzi Ci się? - Właśnie dlatego zdecydował się zabrać wcześniej wspomniane, pomarańczowe warzywo. Powoli podszedł do konia.
- Spokojnie, jedz. - Ame nie bał się reakcji zwierzęcia, nie było w stanie mu nic zrobić. Delikatnie pomiział konia po grzywie, po czym spokojnie się oddalił. Ściągnął pustą skrzynkę z wozu i zaniósł ją do stoiska. Z braku kolejnych zadań zaczął pakować puste butelki do środka. Po raz kolejny słuchał jak denka butelek obijają się o drewno.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 545
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Nikusui » 29 sty 2018, o 19:29

Obrazek

Misja dla Ame i Kaito
Ranga D
16/22


Plusem w sytuacjach, jakie napotykały Kaito było jedynie to, że do końca ich zmiany pozostało coraz mniej czasu. Przynajmniej coś się działo i chłopak zdecydowanie nie mógł narzekać na nudę, nawet jeśli spodziewał się czegoś innego. Na przykład tego, co właśnie robił Ame. Bez żadnych przeszkód, na spokojnie, wypełniał swoje obowiązki, przynosząc buteleczki z sake i przy okazji nakarmił konia! Zadowolony zwierz energicznie machnął ogonem, spożywając marchewkę i ciesząc się chwilowym towarzystwem. W tym czasie za to młodszy z braci musiał zażegnać konflikt, który wręcz wisiał w powietrzu. Zachowanie doprawdy dyplomatyczne, które zapewne poszkodowani klienci by pochwalili, ale w tym momencie byli zbyt źli, żeby zwrócić na to uwagę. Gdy tylko chłopak odszedł, z rozbawiona parka zaczęła podnosić się z ziemi, ubrudzony klient Wanemi wstał energicznie z krzesła, może chcąc przetłumaczyć ręcznie to, co przed chwilą powiedział Kaito.
- Cholera. - skwitowała krótko fioletowowłosa kobieta, szybko sięgając po jakieś szmatki, którymi poszkodwani państwo mogliby się wytrzeć. Stolik też trzeba było doprowadzić do porządku. - Jasne, weź po porcji dango i okonimyaki. I jedną kolejkę sake na mój koszt. Trzeba zatrzeć niemiłe wrażenie... - końcówkę wymruczała już pod nosem, jasno wyjaśniając to, co Kaito może zrobić. W międzyczasie dołączył do nich Ame i zapewne zielonooka pozwoliłaby mu dokończyć to, czym skrupulatnie się zajmował, gdyby nie fakt, że poszkodowany i sprawca zdarzenia, postanowili porozmawiać naprawdę nieco dosadniej, niż powinni. Szybko do uszu wszystkich zgromadzonych zaczęły docierać dość wyszukane słownictwo, ewidentnie mające na celu obrażenie drugiej osoby. Zamieszane w to kobiety, partnerki mężczyzn, chciały załagodzić sytuację, ale na nic się to nie zdawało. Dwója mężczyzn doskoczyła do siebie, łapiąc się za poły ubrań i szarpiąc. Dość szybko jeden z nich, ten, który wcześniej siedział przy stole, doprowadził do spotkania swojej pięści z twarzą nieco podchmielonego tancerza. Uderzenie było dość silne, ale cóż się dziwić, byli to dorośli mężczyźni. Wyglądali jednak na tutejszych mieszkańców, zajmujących się raczej spokojniejszymi zajęciami, niż bieganie za przestępcami, ale krzepy nie dało im się odmówić!
- Hashi, przestań! - krzyknęła niska, szczuplutka kobieta, która pod wpływem chwili wstała z krzesła, przez co z jej kimona spadła jedna kulka dango, która wcześniej na niej wylądowała. Partner kobiety jednak zdawał się nie słuchać, szybko kierując się do tancerza, który ponownie musiał podnosić się z ziemi. Jego warga była rozwalona, lekko krwawiła. Nie zapowiadało się jednak na to, by owy Hashi uznał wymierzenie tej kary za wystarczającą. Oj, buzowały męskie hormony. No i... co to za impreza bez bójki?!
- Chłopaki, zróbcie coś! - Wanemi, mimo swojego stażu, nie miała jeszcze okazji być świadkiem takiej sceny. A co tu dopiero mówić o interwencji z jej strony. Jej budowa była drobna, może z widłami zrobiłaby jakieś wrażenie, albo chwilowo odwróciła ich uwagę, ale na nic więcej by się to nie zdało. Zwłaszcza, że niektórym owy widok chyba się spodobał, bo szybko wokół dwójki szarpiących się ze sobą mężczyzn zaczęły pojawiać się inne osoby. Na dodatek dopingowały! Jakby nikt aktualnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że może to się skończyć źle, dla któregoś z panów. No, na przegranej pozycji zdawał być się tancerz, chociaż zdołał wykonać jeden unik. Całkowicie przypadkowo, bo akurat chwilowo stracił równowagę.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1019
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Kaito » 29 sty 2018, o 19:55

Kto by pomyślał, że ta muzyczna impreza w parku Kaito osiągnie takie rozmiary, a praca, która miała być lekką i przyjemną, okaże się nie lada wyzwaniem. Na nudę młodszy Hozuki z pewnością nie mógł narzekać, choć nie dało się ukryć, że chętnie uniknąłby niektórych sytuacji i zamieniłby się miejscami z bratem. Przysporzyły mu one w końcu naprawdę wiele problemów, ale szesnastolatek nie spodziewał się, że konflikt pomiędzy tancerzami, a zabrudzonymi klientami jeszcze się rozwinie i że najgorsze dopiero się zacznie.
Póki co chłopak omawiał z Wanemi, w jaki sposób zrekompensować gościom tak nieprzyjemne okoliczności. Kiedy zaś otrzymał od niej dokładne instrukcje, poprosił Shikaiego o przygotowanie po porcji dango i okonomiyaki dla każdego z poszkodowanych, a następnie zajął się układaniem wszystkich przekąsek, łącznie z gratisowym sake na tacach. Co prawda noszeniem jedzenia do stolików miał się zajmować Ame, ale Kaito już dawno zapomniał o ich podziale obowiązków, a poza tym sytuacja wymagała wprowadzenia pewnych zmian, skoro starszy z rodzeństwa musiał pomóc Wanemi przy targaniu towarów. Zresztą… przy takiej adrenalinie młodemu Hozukiemi i tak jakoś odechciało się w ogóle jeść.
Kaito kończył już przygotowywać tace, kiedy usłyszał te wszystkie wyzwiska i zobaczył, że ludzie gromadzą się wokół skłóconych ze sobą mężczyzn. Ich zachowania niewątpliwie nie można było pochwalić, ponadto istniała coraz bardziej realna obawa, iż dojdzie do rękoczynów, a tego przecież wszyscy pracownicy chcieli uniknąć. Tego samego nie można było powiedzieć o rozochoconej gawiedzi, która zaczęła już kibicować swoim faworytom w tej całej parkowej rozróbie. No świetnie, to on miał te szesnaście lat na karku i jednak był bardziej dojrzały od tych wszystkich zebranych tu ludzi… Poważnie, zachowywali się jak banda rozpuszczonych nastolatków, a co gorsza Wanemi wyglądała na wyraźnie zaskoczoną tym zajściem i chyba nie do końca wiedziała jak ma zareagować, zrzucając podjęcie jakiejkolwiek decyzji na niego i Ame. Cóż, być może nie miała jeszcze w pracy styczności z taką sytuacją, chociaż Kaito był trochę zawiedziony tym, że nie potrafiła im przekazać jakichkolwiek wskazówek.
- Pani wybaczy, ale te tace zaniosę za chwilę. – Kaito postanowił w końcu zareagować i odłożył tace z dango, okonomiyaki i sake na bok. No niestety, Wanemi chciała dobrze, ale on nie mógł przecież, ot tak, zanieść przekąsek i alkoholu, jeśli przy stoliku rozgorzała jakaś wojenka. Miał zamiar zaproponować gratisy „od firmy”, ale dopiero wtedy, gdy uda się uspokoić podenerwowanych jegomościów. Teraz zapewne tylko ktoś by go popchnął i zmarnował kolejne porcje dobrego jedzenia.
- Ame, chodź no tutaj i pomóż! – Krzyknął jeszcze do starszego brata, odciągając go tym samym od roboty przy noszeniu pudeł. Tych dwóch mężczyzn w szale samemu ciężko byłoby od siebie odciągnąć, zaś towar można było uzupełnić trochę później – nie była to przecież tak nagląca potrzeba.
- Łap tego pierwszego, ja się zajmę tancerzem. Jak nic nie zrobimy, to poważnie dojdzie do jakiejś bitki. – Wyjaśnił Ame swój może niezbyt skomplikowany plan, ale nic lepszego nie przychodziło mu do głowy. Zresztą nic lepszego nie dało się chyba wymyślić. Wściekłym samcom nie dało się przecież na spokojnie niczego wytłumaczyć, co było już widać po próbach ich partnerek. Kaito od razu pobiegł na miejsce zdarzenia i złapał za ramiona tancerza, starając się załagodzić spór i nie pozwolić na rozwój mordobicia. Wybrał sobie za cel amatora parkowych harców z tego względu, iż już z perspektywy straganu dostrzegł, że jego przeciwnik ma o wiele większą parę w rękach. Ame był zaś silniejszy, więc powinien się z nim o wiele łatwiej uporać.
- Proszę się uspokoić! Nic takiego się nie stało… Państwa proszę o więcej ostrożności, zaś Pana o to, żeby Pan odpuścił. Za chwilę wszystko posprzątam. Przepraszamy także za sytuację i w ramach rekompensaty proponujemy smaczne przekąski i kolejkę sake na koszt firmy. – Starał się jakoś przekonać klientów tańczącą parkę, aby odeszła gdzieś dalej, zaś klientów do tego, by grzecznie usiedli przy stoliku i nie robili burdy z byle czego. Miał nadzieję, że dwa walczące ze sobą koguty w ogóle dopuszczą go do słowa i pozwolą dokończyć wypowiedź.
- A Państwa bardzo proszę o rozejście się, to nie jest przedstawienie… – Dodał jeszcze, kierując kolejne słowa do tłumu gapiów, którzy nie dość, że przeszkadzali w pracy, zastawiając przejście do stolików, to jeszcze niepotrzebnie zaogniali konflikt.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Ame » 29 sty 2018, o 22:11

Zaczęła się rozróba i można powiedzieć, że Ame wyglądając zza stoiska miał na to wydarzenie miejsce w sektorze dla VIP'ów. Nie był świadkiem powodu, dla którego dwaj mężczyźni skoczyli sobie do gardeł, ale przewrócony stół i ubrudzone jedzeniem i ziemią ubrania dawały wąskie pole do użycia wyobraźni. Sytuacja była co raz bardziej napięta, zaś starszy wątpił, że cokolwiek ich teraz powstrzyma. Nawet ich kobiety nie są w stanie nad nimi zapanować, chociaż możliwe też, że to o nie rozbiła się sprawa. Nie ważne. Ważne jest to, że to kompletnie rujnuje interesy. Shinobi nie był pewny czy jego reakcja jest potrzebna, ot - dadzą sobie po mordach i pójdą do domu. Spokojnie dołożył do skrzynki kolejne dwie puste flaszki. Gdy się schylał usłyszał odgłos jakby czyjaś pięść uderzyła o czyjąś twarz. Kaito i Wanemi zaczęli coś krzyczeć między sobą. Młodszy odstawił tackę z jedzeniem. Ame nie miał pojęcia dlaczego on w ogóle brał do ręki cokolwiek związanego z jedzeniem w takiej pracy jak ta. Ech, sytuacja po prostu wymknęła się z pod kontroli. Doszło do niego wołanie brata, który już biegł w kierunku walczących.
- Czekaj! Już biegne! - odkrzyknął. Zdjął fartuszek, który w ewentualnej walce by mu tylko przeszkadzał, rzucił go niedbale na wolne miejsce na stoisku i pobiegł za Kaito, który widać wybrał sobie mniejszego przeciwnika i oddelegował brata do tego silniejszego.
- Jasne! Tylko spróbuj go nie zabić! - rzucił starszy półżartem i zabrał się za drugiego osobnika.
Tak samo jak w przypadku wcześniejszej interakcji z koniem, nie sądził, że mężczyzna będzie mu w stanie wyrządzić jakąkolwiek krzywdę. Właśnie dzięki temu Ame wpadł na pomysł jak rozwiązać sprawę w bezkrwawy sposób. Wykorzystując rozpęd zamierzał wpaść na agresora i zmusić go do zaatakowania Hozuki'ego. Miał nadzieje, że pijany uzna go za swój następny cel. Niebieskowłosy zamierzał przyjąć cios, nie robić żadnych uników. W momencie gdy dosięgnie go uderzenie jak zwykle zadziała jego niezwykła umiejętność, którą znają wszyscy okoliczni mieszkańcy, nawet ktoś kto awanturuje się pod wpływem alkoholu powinien zrozumieć na jak bardzo straconej pozycji się znajduję. Po za tym ewidentnie przyda mu się zimny prysznic. Ame zaatakuje go tylko w przypadku, gdy ten będzie ponawiał ataki.
- Chyba rozumiesz, że nie warto robić rozpierdolu na mojej warcie, nie? - powiedział szeptem do pijaka, jednocześnie prezentując swój rekini uśmiech. - Proszę wszystkich o spokój! - zwrócił się do tłumu gapiów. - Zapraszam po odbiór państwa przekąsek na koszt firmy, proszę iść za czarnowłosym chłopakiem w fartuszku! - Uprzejmie zachęcał zarówno amatorów walk karczemnych jak i ich partnerki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 545
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Nikusui » 29 sty 2018, o 22:43

Obrazek

Misja dla Ame i Kaito
Ranga D
19/22


Sytuacja nie przedstawiała się zbyt ciekawie. Kto wie, jakby to mogło się skończyć, gdyby Wanemi nie udało się nikogo znaleźć. Strach myśleć! Tymczasem miała dwóch młodzików, którzy najwidoczniej nie bali się wyzwania i stawili czoła parkowej zadymie. Kaito, znając umiejętności swoje, jak i swojego starszego brata, zajął się podchmielonym tancerzem, który zbytnio oporu nie stawiał. Rozwalona warga krwawiła nieco bardziej, niż jeszcze przed chwilą, ale zdawał się tym nie przejmował. Gdy tylko zobaczył, że drugi kelner powstrzymuje atakującego, poczuł się na bezpieczniejszej pozycji i szarpnął swoją ręką, zdecydowanie chcąc odsunąć się od Kaito. Burknął jeszcze coś niezrozumiałego pod nosem i złapał swoją partnerkę za nadgarstek, odchodząc z miejsca zdarzenia jak najszybciej. Przynajmniej już nie prowokował swoją obecnością. Za to zaczął nucić jedną z melodii, która chyba nawet była grana, gdy wpadli na ten stolik. Ah, przypadki chodzą po ludziach, ale w niektórych zero było wyrozumiałości. Każdemu się przecież mogło zdarzyć, na co od razu robić taką aferę i obijać twarzyczkę świetnie bawiącego się na festiwalu gościa. A co, gdyby był kimś ważnym? Jakimś wysłannikiem z kontynentu, wtedy tamtemu nie byłoby tak do śmiechu! Jednakże psioczenie mężczyzny nie były już słyszalne dla samego boksera. Może to i lepiej.
Szczęście w nieszczęściu, że ten bokser, niejaki Hashi powstrzymał się przed kolejnym uderzeniem, kiedy pojawił się przed nim Ame. Momentalnie zesztywniał i opuścił na moment głowę, nawet nie patrząc na odchodzącego prowodyra tej potyczki. Facet miał może około czterdziestki, więc patrząc na Ame nie widział w nim realnego zagrożenia, a trochę wyrośnięte dziecko, które pewnie zaczyna uważać się za rosłego mężczyznę. A on, dziecka by nie uderzył. Nieważne, czy miałoby pięć, dziesięć czy szesnaście lat. Ame mógłby być w wieku jego syna, więc jak to tak można by było? Nic dziwnego, że jego mięśnie się rozluźniły, a jego prawe ramię objęte zostało przez drobną partnerkę, która jeszcze trochę drżała.
- Może pójdziemy już do domu, co? - zapytała cicho mężczyznę, tymczasowo nie zwracając uwagi na pozostałe osoby, które się tu znalazły. Zbiorowisko jednak powoli się rozchodziło, wiedząc, że sprawa została zakończona, a i pracujący kelnerzy wyrazili się jasno. Nieco zawiedziona publika wróciła na swoje miejsce. Trzech młodzików spierało się o ewentualny wynik tej walki, gdyby do akcji nie wkroczyli Ame i Kaito. Gdybać sobie jednak mogli, kto im zabroni.
- Przepraszamy bardzo za zamieszanie... - cichy głos kobiety dotarł do chłopaków, przy czym ta uśmiechnęła się delikatnie. - My już jednak pójdziemy. - zadecydowała, ciągnąć nienachalnie mężczyznę za ramię. Ten poddał się temu całkowicie. Pożegnał tylko krótko stojących młodzików i już po chwili ich nie było. Widocznie woleli się już stąd ulotnić, niż zajadać jeszcze przekąskami i popijać je sake. Na dziś wystarczy wrażeń, jutro też był dzień.
Kryzys został zażegnany, ale za to bałagan pozostał niemały. Porozwalane po ziemi resztki przekąsek, pusta butelka sake, puste czarki i talerzyki. Wywrócony stół też nie prezentował się najlepiej. Kaito mógł zauważyć, że na rękawie jego bluzy znalazło się parę kropel krwi, które najwidoczniej w jakimś momencie spadły z twarzy tancerza. Oprócz tego życie trwało dalej, jakby nic się nie stało. Do uszu chłopaków przestały docierać słowa, które komentowałyby niedawne zdarzenie. Wróciły śmiechy, muzyka wciąż grała, co poniektórzy tańczyli. Wanemi mogła odetchnąć. Ta potyczka nie zamieniła się w nic większego, chociaż przez chwilę się zapowiadało. To mogłoby sprawić, że fioletowowłosa musiałaby na dzisiaj zakończyć jakąkolwiek sprzedaż. A to były straty. A gdyby jej straganik uległ zniszczeniu? Wtedy i jutrzejszy dzień odszedłby w niepamięć. A nie dało się ukryć, że ten festiwal przynosił jej niesamowite zyski. Bo któż by teraz myślał o gotowaniu w domu? Jednak dobrze trafiła. Chłopaki spisywali się nieźle, uśmiechali się, reagowali odpowiednio, nie grymasili. Chociaż teraz mieli na to chwilę, bo żaden z klientów nic nie chciał, a przy ogarnianiu tego bałaganu mogli sobie całą sprawę skomentować. Jakkolwiek chcieli, w końcu teraz nikt nie zawracał im głowy, bo mieli już robotę do wykonania.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1019
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Kaito » 29 sty 2018, o 23:09

Mimo że bracia często sobie dogryzali, tak w potrzebie nie można było powiedzieć, by którykolwiek odmówił pomocy. Podobnie było i teraz. Na Ame nie trzeba było długo czekać, nie narzekał także, że młodszy z rodzeństwa obrał za cel bardziej cherlawego jegomościa. Kaito był bowiem wysportowany i zwinny, ale nie oszukujmy się, sam był dość szczupły i nie zamierzał porywać się też z motyką na słońce. Zapewne powstrzymałby i bardziej rosłego draba, ale wówczas musiałby pewnie posłużyć się innymi środkami, a chciał uniknąć zbędnego zamieszania. Dlatego też wcale nie uważał się w tym momencie za słabszego od starszego brata, a raczej stwierdził, że postąpił rozsądnie, w ten sposób dzieląc im zadania. Cóż, czyżby ta praca rzeczywiście się jakoś przysłużyła i pobudziła go do samodzielnego myślenia? Właściwie można by na ten temat żartować – Kaito dość często polegał na starszym z rodzeństwa, bo po prostu mógł. W gruncie rzeczy wcale taki głupi nie był i jeżeli musiał sam wytężyć mózgownicę, nie oznaczało to wcale z miejsca kompletnej porażki (choć należało też uczciwie przyznać, że jego nierozgarnięty charakter, mimo starań i dobrych chęci, niekiedy do takich doprowadzał).
Wracając jednak do wydarzeń rozgrywających się w parku Kaito, bracia Hozuki dość szybko podjęli odpowiednie działania i unieruchomili walczących. Czarnowłosy napotkał na swej drodze trochę problemów, bo rozwścieczony tancerz starał się jakoś wyrwać z jego uścisku. Na szczęście postanowił jednak odpuścić… Po prostu złapał swoją partnerkę i odszedł. Co prawda skomentował jeszcze jakoś całe zajście, ale szczerze, kogo by to obchodziło. Ważne było to, że przestał się stawiać.
Również mężczyzna, który przypadł w tym nierównym podziale Ame, powstrzymał się od kolejnego ciosu, choć trudno powiedzieć, czy była w tym większa zasługa niebieskowłosego chłopaka, czy towarzyszącej klientowi kobiety. Zapewne oboje przyczynili się jednak do załagodzenia sporu. Ponadto partnerka niejakiego Hashiego zdołała go namówić, by wrócili do domu, co dla Wanemi oznaczało pewnie rozwiązanie najlepsze z najlepszych. W końcu nie dość, że udało się uniknąć mordobicia, tak jeszcze poszkodowani goście zrezygnowali z gratisowych przekąsek i sake. Dzięki temu zleceniodawczyni z pewnością zaoszczędziła nieco Ryo.
- Nieźle nam poszło. – Kaito mruknął do Ame, kiedy tłum gapiów wreszcie się rozszedł (najpewniej zawiedziony, ale o to już nikt nie mógł mieć do braci pretensji). Szesnastolatek uśmiechnął się nawet szeroko, chociaż gdy spojrzał na to całe pobojowisko, które musieli teraz posprzątać, mina ponownie mu zrzedła.
- Jaki ci ludzie robią syf… – Westchnął ciężko i ponuro, ale nie zamierzał się poddawać. Przecież już niemalże kończyli swoją zmianę, a ogólnie oceniając, ta praca nie poszła im chyba wcale tak źle. Szkoda było teraz to wszystko zepsuć. Dlatego leniwym krokiem (ale jednak!) ruszył do straganu, gdzie pozostawił wcześniej przekazane przez Wanemi-san ścierki. Dopiero teraz zobaczył też, że w którymś momencie ktoś zabrudził mu bluzę krwią. Próbował zetrzeć czerwoną posokę, ale niestety ślad pozostał. No trudno, zajmie się tym później. Póki co przewiesił sobie ścierki na ramieniu, bo najpierw musieli się zająć stołem.
- Chodź, podniesiemy go i ogarniemy szybko ten burdel. – Poprosił brata o pomoc w postawieniu stołu na swoim miejscu, bo nie był pewien czy sam sobie z tym poradzi, a następnie zaczął zbierać wszystkie śmieci, porozrzucane kawałki przekąsek i inne rzeczy, które tylko szpeciły teren parkowej zabawy. Na koniec pozostawił sobie z kolei wycieranie uświnionych stołów. Miał nadzieję, że we dwóch, razem z Ame, ta niewdzięczna fucha pójdzie im znacznie szybciej.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Ame » 29 sty 2018, o 23:37

Ame nie wiedział dlaczego mężczyzna się zawahał, jednak na pewno wyszło to im obu na zdrowie. W duchu śmiał się z niego, jak tylko wytrzeźwieje to żona nie da mu żyć i będzie mu to wypominać na wszystkich zjazdach rodzinnych. To dostateczna kara sama w sobie, jednak w tym momencie kobiecie było widocznie wstyd, gdyż usilnie próbowała ewakuować się z miejsca zdarzenia.
- Zapewniam, że to żaden kłopot! - kłamał, ale przecież tak wypadało powiedzieć. Z drugiej strony tancerz był pewnie tak nawalony, że nawet nie poczuł uderzenia, skoro był w stanie podśpiewywać piosenkę. Hozuki wątpił, że tamten cokolwiek będzie pamiętał z tej nocy, chyba że ból w okolicach szczęki mu o tym przypomni. Wanemi powinna być z nich dumna, kto wie co mogłoby się stać? Ame wrócił do stoiska, aby ponownie przyodziać jakże gustowny fartuszek. Fioletowowłosa chyba dalej była w lekkim szoku, gdyż nie rzuciła żadnymi poleceniami.
- Hej, szefowo! Wszystko pod kontrolą! - krzyknął do niej, aby wróciła do rzeczywistości. - Może powinna pani przez chwile posiedzieć, my zajmiemy się bałaganem. - No tak, nic dziwnego, w najgorszych przypadkach mogła stracić swoje środki utrzymania. Wszędzie walały się butelki, talerze, kawałki jedzenia i tacki. Tłum zaczynał się rozchodzić ujawniając jeszcze większy bałagan, słychać było niknące w oddali komentarze i zakłady. Usłyszał też brata, który z czymś na kształt zadowolenia stwierdził, że dobrze im poszło.
- Mogło być gorzej. - Nie zamierzał zarażać się jego optymizmem. Czas ich pracy zbliżał się do końca, a w koło dalej panował chaos. Powoli zaczynał odnosić niepotłuczone butelki do skrzynki, którą zostawił przy stoisku. Został już tylko główny powód zamieszania, nie licząc oczywiście ludzi i alkoholu - stół. Nawoływany przez brata doniósł stertę naczyń do straganu i ruszył mu z pomocą.
- To na trzy-czte-ry! - Stół wrócił na swoje pierwotne miejsce i od razu poczucie wszechogarniającego syfu spadło o połowę. Potem młodzieńcy już wspólnymi siłami dokończyli całą resztę sprzątania.
- No, dwie godzinki już chyba minęły, idziemy do Wanemi. - Nawet jeżeli Ame stracił poczucie czasu i tak miał wrażenie, że już nie będą tutaj potrzebni.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 545
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Nikusui » 30 sty 2018, o 19:13

Obrazek

Misja dla Ame i Kaito
Ranga D
22/22


Ten dzień chłopcy raczej nie uznaliby za nudny i pozbawiony wrażeń. Może nie doświadczyli jakiejś wielkiej adrenaliny, nie czuli zagrożenia życia, ale jednak coś się działo. Nawet jeśli to nie do końca dobrze rozwinięta burda dwóch mężczyzn, którym los spłatał niemałego figla, na chwilę łączyć ich ścieżki. Tak czy siak, mieli swoje obowiązki, nawet jeśli wcześniej nie przyszło im na myśl, że ich zajęcie będzie wykraczać poza zwykłą obsługę klientów. Takie jednak były realia, bójki się zdarzały, nieporozumienia krążyły pośród ludzi.
Ame i Kaito zabrali się za sprzątanie bałaganu, który nie zachęcał pewnie nowych klientów do skorzystania z usług straganiku Wanemi. Na całe szczęście obecni już klienci, nie mieli większych obiekcji i zajęli się sobą. Nikt za bardzo nie zwracał uwagi na sprzątających chłopców, jednocześnie im w tym nie przeszkadzając. Za to pracodawczyni zerkała od czasu do czasu, patrząc na poczynania swoich tymczasowych kelnerów. Uśmiechnęła się nawet lekko, widząc, jak się uwijają. Może przeczuwali koniec pracy? Możliwe. Osobiście po prostu wolała sądzić, że są tak pracowici. To zawsze lepiej świadczy o człowieku, niż chęć przygarnięcia pieniędzy, bez znaczenia tego, co się robi i z jakim wkładem. Kto wie, czy ich drogi też się kiedyś ponownie nie splotą? Była na to spora szansa, jeśli pochodzili z Wysp, bo tego zielonooka być pewna nie mogła. Nie dopytywała się też, bo nie miała na to czasu.
W czasie, gdy nasi bohaterowi powoli kończyli swoje porządkowe zadanie, na widoku fioletowłosej pojawiły się wyczekiwane od paru godzin osoby. Od paru, bo wcześniej przecież miała innych gagatków, którzy w ogóle się nie spisali. A raczej spisali, ale siebie i to na straty. Dwie kuzynki Wanemi, nieco młodszej od niej, między dwudziestym piątym, a trzydziestym rokiem życia, podeszły do straganiku, od razu zagajając do właścicielki interesu.
- Mogłyśmy później wykorzystać tych parę godzin. Nic specjalnego te walki. - powiedziała jedna z nich, z równie fioletowymi włosami. Te jednak sięgały jedynie do barków kobiety, były proste, nieco zaczesane na bok. Zaś jej oczy były już inne,b o prezentowały niesamowicie głęboką, czarną barwę, co na pewno lepiej komponowało się z kolorem jej włosów, niż zieleń tęczówek, jaką posiadała Wanemi.
- Nie skończył się nawet jeszcze pierwszy etap. - wydusiła z siebie druga, sięgając po jedno dango, które akurat było w zasięgu jej ręki. Miała prostą grzywkę i związane w wysoki kucyk, długie, blond włosy. Zupełnie niepodobna do Wanemi, za to oczy miała równie czarne, co jej towarzyszka. - Skoczy się na finał. - dodała z szerszym uśmiechem i skosztowała słodkości, którą przed chwilą zabrała. Obie nie wyglądały jak typowe gospodynie domowe, miały w swoim wyposażeniu rzeczy, które nosi niemalże każdy ninja, tak jak na przykład, kabura. Czy wielki kunai, który swobodnie dekorował plecy fioletowowłosej kuzynki Wanemi. Czy to miało jednak teraz jakieś znaczenie? Młode kobiety zaczęły się krzątać, nakładać przekąski na tace i rozlewać sake dla potrzebujących. To samo, co do tej pory robili chłopcy, którzy właśnie dotarli do swojej pracodawczyni i mogli zobaczyć, że mają już swoje zastępstwo.
- Spisaliście się lepiej, niż mogłabym przypuszczać. Dziękuję za pomoc. - powiedziała zadowolona kobieta, po czym zebrała od chłopaków ich niewielkie fartuszki, notesy i oczywiście jakiekolwiek zapłaty, które zdążyli zebrać. - Zgodnie z umową, po 250ryo na głowę. - dodała, wyliczając odpowiednią kwotę i wręczając ją Ame oraz Kaito. Spojrzała jeszcze raz na chłopa i uśmiechnęła się szerzej. - Jak chcecie to się poczęstujcie jeszcze i zmykać. Bo nas tu za chwilę za dużo będzie. - dopowiedziała i spojrzała na swoje kuzynki. Co jak co, ale one potrafiły wcisnąć praktycznie wszystko. Urody im nie można było odmówić, a same chciały pomagać Wanemi, jeśli tylko były na miejscu. Jakby chłopaki trochę przy nich poćwiczyli, to pewnie mogliby się wiele nauczyć i ich sztuka przekonywania do zakupu mogłaby być niesamowicie skuteczna. Chociaż może bardziej na paniach, niżeli na panach.


    Misja zakończona sukcesem!
  • + misja rangi D
  • + 250 ryo dla każdego
  • + stanrdowe 20 PH dla każdego
  • + pełne brzuszki
  • + doświadczenie w kelnerowaniu
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1019
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Ame » 30 sty 2018, o 21:06

Ame wziął swoją zasłużoną zapłatę. Szkoda, że nie udało mu się ugrać nic więcej, ale przy takich okolicznościach mógł więcej stracić, więc nie narzeka. Po raz kolejny zdjął fartuszek, z którym miał nadzieje pożegnać się już na zawsze. Kuzynki Wanemi, które przybyły na miejsce na pewno już sobie poradzą. Z miłą chęcią zamieniłby z nimi przynajmniej słowo, lecz z drugiej strony prawdą jest, że starszy Hozuki miał już dość parku i związanego z nim zamieszaniem. Nie chciało mu się też już niańczyć brata. Wrócili w rodzinne strony i ten jest w stanie sobie poradzić przez jakiś czas. Niebieskowłosy zaczął się żegnać z całym towarzystwem.
- Praca z Tobą była czystą przyjemnością Wanemi-san! Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się spotkamy! - Naprawdę cieszył się z zarobionych pieniędzy, szefowa mimo słabego początku też bardzo mu odpowiadała. - Niestety już was opuszczam, może następnym razem! - zwrócił się do nowo przybyłych. Ame zamierzał wziąć obiecane jedzenie na drogę przy okazji odciągając brata, któremu chciał wyjaśnić co teraz zamierza.
- Uciekam z parku, mam dosyć. Jeszcze nie wiem co będę robił, ale chce pobyć trochę sam. Spotkamy się później... sam nie wiem gdzie, jak zwykle się odnajdziemy. Do później! - Po tych słowach wybrał dango ze stoiska, skinął kucharzowi na pożegnanie i udał się w stronę wyjścia.

/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 545
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Park Kaito 回答公園

Postprzez Kaito » 1 lut 2018, o 00:40

Myślał, że praca będzie o wiele mniej skomplikowana i że będzie polegała wyłącznie na obsługiwaniu klientów, ale kto wie… może lepiej się stało? Przynajmniej się razem z Ame nie nudzili, a czas minął naprawdę szybko. I nawet jeśli uprzątnięcie całego bałaganu nie należało do najprzyjemniejszych obowiązków, tak myśl o wypłacie i rychłym zakończeniu roboty z pewnością motywowała chłopaków do prężnego działania.
Kiedy przy straganie pojawiły się jakieś koleżanki, a może kuzynki, Wanemi, Kaito zdecydował się nie przeszkadzać im w rozmowie. Wyłapał z niej jednak fakt, iż nie skończyła się nawet pierwsza runda pojedynków. Cóż, sporo nie stracili, a tak szczerze… na trybunach i tak był straszny tłok i zgiełk, więc w gruncie rzeczy szesnastolatek popierał podejście nieznajomych – wybiorą się z bratem na finał; ewentualnie na półfinały.
No, a teraz trzeba było pomyśleć o czymś miłym, bo wreszcie uporali się z tym całym syfem. Wydawało się także, że zrobili dobre wrażenie na swojej pracodawczyni, także jak to mówią – „żyć, nie umierać”. Kaito odebrał swoją część wypłaty, a gdy Wanemi powiedziała, że mogą się czymś jeszcze na szybko poczęstować, zgarnął jeszcze jeden patyczek z mięsnymi kawałkami i dango, bo przecież przepuszczenie tak dobrej okazji byłoby głupotą. Ame powinien docenić to, że tak dobrze to przemyślał i skorzystał z oferty darmowego żarcia! I tak, jeszcze nie tak dawno temu sam myślał, że nażarł się jak świnia, ale z łakomstwa po prostu nie mógł sobie odmówić kolejnej przekąski.
- Bardzo dziękujemy! Mam nadzieję, że nasze drogi się jeszcze kiedyś zejdą! – Rzucił do Wanemi na pożegnanie, a następnie ruszył w kierunku centralnej części parkowej zabawy, gdzie muzyka grała o wiele głośniej niż przy straganie. Po drodze jeszcze tylko machnął ręką do Ame.
- Jasne, widzimy się później. – Odparł na jego słowa. Właściwie taka opcja mu odpowiadała, nie mogli przecież wszędzie i non stop chodzić razem, bo naprawdę mieliby siebie w końcu dosyć. Teraz mieli trochę czasu, żeby od siebie odpocząć i zająć się czymkolwiek. Czymś, czego dusza zapragnie. A dusza Kaito aktualnie zapragnęła zabawy!
Czarnowłosy potańczył trochę w tłumie innych radosnych ludzi. Nawet udało mu się zaciągnąć do tańca jakieś dwie młode panienki, które niestety zaraz uciekły z parkietu. No nic, jeszcze przyjdzie czas i znajdzie się ta jedna jedyna…
Szesnastolatkowi udało się także przekonać jakiegoś starszego shinobi, żeby kupił mu czarkę sake. No co? Mimo że jeszcze nie był pełnoletni, to chciał napić się chociaż jednej, ot, dla dobrego nastroju. Chociaż musiał przyznać, że nawet po tej jednej lekko zaszumiało mu w głowie. Trudno się jednak dziwić, skoro raczej nie miał zbyt częstej styczności z alkoholem.
Wcześniejsze treningi, praca, jak i zabawa na parkowym festywnie w końcu zdołały go zmęczyć, a Kaito postanowił trochę odpocząć. Przeszedł więc do jakiejś bocznej alejki, gdzie muzykę było już słychać znacznie ciszej i obrał sobie na cel wolną ławkę. Rozłożył się na niej jak długi i nawet nie wiedział, kiedy jego ciężki powieki opadły, a chłopak odpłynął do krainy snów i marzeń.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron