Kaplica Watatsumi 海神の神社

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Shijima » 10 sty 2018, o 23:58

Musiał w końcu wrócić na arenę. Musiał i chciał zarazem, tym nie mniej ta chwila na wyciszenie się i znalezienie swojego kąta w tym miejscu zachęcała do tego, by wyrwać się z tłumu. Wszystko było barwne, żywe, kolorowe - jakby wszyscy bogowie naprawdę cieszyli się, że było im dane zobaczyć koronę na głowie Cesarza. Jakby naprawdę go błogosławili. Żeby tak było należałoby jeszcze założyć, że bóstwa naprawdę istnieją, a chociaż pływały o nich z ust do ust różne legendy, to Shijimie jakoś naprawdę ciężko było w ich istnienie uwierzyć i nie poddać tego w wątpliwości. Zresztą całkiem przyjemnie było zakładać, że jednak ich nie ma. Że nie istnieją. Wtedy bardzo łatwo człowiek wkraczał na tor rozumowania, że jest panem własnego losu, że rzeczywiście ma się wpływ na podejmowane decyzje, a nie jest się tylko nic nie znaczącym pyłkiem w dłoniach wszechmocnych, szalonych bożków. Inna sprawa, że pyłkiem było się tak czy siak, dopóki nie wyrosło się do rangi takiego Muraia czy Natsume.
Shijima spojrzał na liść, który zerwał z drzewa przy kapliczce, skupiając chakre w stopach, by przejść się po wodzie otaczającym budyneczek i oddalić od miejscowych i nie miejscowych odwiedzających przybytek. Kontrola chakry. wyraźnie czuł niebieską energię, widział ją, kiedy tylko odpalał swoje czerwone oczy, może dlatego zrozumienie jej przychodziło tak łatwo. Świadomie i celowo wyodrębnił błękitną moc z komórek swojego ciała i umysłu, mieszając je w idealną całość - przynajmniej takie było założenie. Kiedy wykonywało się jutsu robione było to bardziej mechanicznie, mózg tylko wysyłał konieczność: szybciej! I takim sposobem za dużo jej było marnotrawione. I czuł, że mu ucieka - i czuł, że mu ubywa, chaotyczna, chociaż miała stanowić idealną i zwięzłą całość, kiedy próbował ją kontrolować. Marnowała się. Uciekała mu chwilami - bez sensu. Miała przecież być dawkowana tylko w takiej ilości, w jakiej była potrzebna. Skupił się na liściu. Skupił się na liściu, przechadzając się po wodzie, by jeszcze bardziej utrudnić sobie zadanie, zmusić się do tego, żeby rozparcelować dysponowanie tą energią po równo. Już od dłuższego czasu starał się nad tym pracować, tak jak nad swoją wytrzymałością i siłą umysłu. Wszystko przyjdzie z czasem. Wystarczy chcieć - i wraz z tym "chceniem" odpowiednio się starać. Odetchnął ciężko, odrywając wzrok od liścia i zszedł z tafli wody, czując już zmęczenie i otworzył dłoń. Pozwolił spalonemu liściowi rozlecieć się w pył, nim sięgnął po następny. Tak, tak to miało działać. Teraz już zrezygnował ze spaceru, teraz skupił się tylko i wyłącznie na listku, kierując w stronę areny. Pomału. Powolutku. Miał wrażenie, że ciepło, które odczuwał, spali zaraz wszystko dookoła albo poparzy mu palce, ale nic takiego się nie działo. Chakra uciekała mu na boki, stawiała się, przeklęta cholera, ale w końcu i drugi listek spłonął. Sięgnął po trzeci. Skupienie. Wyłączał się zupełnie na zewnętrzny świat, a to też tak wyglądać nie powinno. Ba! Nie miało prawa tak wyglądać! Liść spłonął. Tak jak parę kolejnych. Ten ostatni spłonął już natychmiastowo, ale Mokuren musiał przyznać, że odczuwał naprawdę spore zmęczenie i przyda się odpocząć - i to porządnie. Uwalnianie chakry w równych ilościach, mieszanie jej ze sobą, kontrolowanie - nic z tych rzeczy nie było proste.

Trening KC poziomu B

[/zt]
Shijima
 

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kei » 8 lut 2018, o 18:57

Po treningu zatrzymał się w pierwszym hotelu, jaki znalazł. Jakby nie patrzeć nie był miejscowym, więc potrzebował jakiegoś noclegu, jeśli nie chciał spać pod gołym niebem. Jednakże chyba położył się zbyt wcześnie, gdyż obudził się w środku nocy i już nie mógł zasnąć. Nie chcąc marnować czasu na bezmyślne patrzenie na sufit z łóżka postanowił się przespacerować po mieście. Przebrawszy się i zabrawszy swoje rzeczy opuścił teren hotelu. Włócząc się po mieście wpierw wybrał się na rynek licząc, iż nawet o tej porze też zauważy jakieś interesujące atrakcje. Okazało się jednak, iż większość ludzi rozeszła się do barów albo swoich pokoi, więc w sumie nie mógł znaleźć nic ciekawego. Znudzony spacerując tak nieśpiesznym krokiem zawędrował w okolice kaplicy. Nie mając nic ciekawszego do roboty postanowił nieco podejść i przyjrzeć się dokładniej kapliczce. W gruncie rzeczy wyglądała całkiem interesująco.
Avatar użytkownika

Kei
 
Posty: 279
Dołączył(a): 4 sty 2018, o 14:40
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4707
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Akashi » 10 lut 2018, o 17:15

Misja Rangi C
Kei 1/30


Była noc, bardzo piękna noc. Towarzyszył Ci księżyc, który idealnie dopełniał całości w tej chwili. Na prawdę miałeś się czym cieszyć, w swoim niewielkim nieszczęściu. Mogłeś w tym momencie być szczęśliwym, że udało Ci się wstać tak wcześnie, dzięki temu mogłeś ujrzeć niezapominane widoki. Miasto, które w dzień tętniło życiem, a teraz było opustoszałe. Przez to wszystko mogłeś zobaczyć jego prawdziwe piękno, którego próżno było szukać za dnia. Jednak ty postanowiłeś skupić się na czymś innym niż podziwianiu piękna i wyruszyłeś nieco dalej w kierunku okolicznej kaplicy. Dość nietypowe miejsce jak na takie nocne przechadzki. Ona sama wyglądała dość ciekawie i równie pięknie co całe miasto, jednak nie była taka samotna w jej okolicy mogłeś zobaczyć pewną osobę, która siedziała tuż przed nią, jak na razie nie zwracała na Ciebie uwagi. Niezbyt mogła to zrobić, bowiem była tyłem do Ciebie. Jednak w tym momencie ty możesz spokojnie ocenić sytuacji i może podejść, a następnie się przywitać. Szansa spora, że to był jakiś kapłan, który odprawiał modlitwy, ale o takiej porze? Jednak nie wyglądał na osobę posiadająca broń, żadnej takiej przy nim nie mogłeś zauważyć. Mogłeś być spokojny o swoje bezpieczeństwo, przecież znajdujesz się w cesarskim mieście. Tylko czy ty zdecydujesz się podejść? Chyba już nie musisz. Bowiem ta osoba podniosła się z ziemi i odwróciła się w twoją stronę, zauważając Cię. - Witaj. Też przyszedłeś podziwiać noc? - zapytał, tajemniczy męski głos, niestety nie mogłeś ocenić wyglądu tej osoby, ciemność robiła swoje, ale po głosie mogłeś ocenić, że jest od Ciebie starsza. Przynajmniej masz z kim pogadać o tej porze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kei » 10 lut 2018, o 19:59

Heh, kto by pomyślał, iż podczas nocnego zwiedzania kogoś spotka w tym miejscu. Niby księżyc i okolica były ładne i miło się je obserwowało, lecz zdecydowana większość o tej porze wolała siedzieć w barach lub spać. Dlatego też,gdy zauważył tego osobnika poświęcił chwilę zastanowić się co z tym zrobić. Niby nie było widać, iż dysponował jakąkolwiek bronią, lecz zawsze mógł posiadać jakieś ukryte, drobne narzędzia. Strażnicy też niby byli aktywniejsi podczas tego wydarzenia, lecz czy byli w stanie wyłapań wszystkie niebezpieczne jednostki. Kei nie był pewien, dlatego postanowił zachować ostrożność. Nawet rozważał ciche opuszczenie tej okolicy, jednak nieznajomy go wtedy akurat zauważył. Dodatkowo odezwał się,, więc chcąc być grzecznym chyba wypadało odpowiedzieć.
- Tak, w sumie można tak powiedzieć. - odparł uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
Następnie podszedł parę kroków by lepiej przyjrzeć się lepiej rozmówcy, lecz zachował mimo wszystko czujność. Jakby nie patrzeć nigdy nic nie wiadomo. Lecz starał się tego zbytnio po sobie nie okazywać, w końcu nieznajomy może to jeszcze dziwnie odebrać.
Avatar użytkownika

Kei
 
Posty: 279
Dołączył(a): 4 sty 2018, o 14:40
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4707
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Akashi » 11 lut 2018, o 10:14

Misja Rangi C
Kei 3/30


Wszystko było całkiem dobrze, zwłaszcza że noc już powoli dobiegała końca i nastawiał powoli ranek. Wszystko równo z pianiem koguta, ale do świtu jeszcze trochę brakuje, może przez to obecnie ulice były całkowicie puste. Przecież ani razu nie zauważyłeś żadnego strażnika patrolującego ulice miasta. To było dosyć dziwne, ale możliwe, że właśnie natrafiłeś na zmianę strażników, niewielką lukę w tym całym wielkim przedsięwzięciu. Jednak przy tej świątyni nie mogłeś narzekać na samotności, a ty sam byłeś bardzo ostrożny. Czyżby strach był silniejszy od Ciebie? Twa świadomość zabierała władzę nad podświadomością, gdyby nie jego niespodziewana reakcja, nawet byś się nie odezwał tylko wycofał i zostawił to wszystko za sobą. Czy to było zapewne dobre podejście w tym okrutnym świecie? Odwracanie wzroku od potencjalnego zagrożenia i dawanie okazji rywalowi do szybkiego zakończenia twego życia. Przemyśl to wszystko, mimo że świeca twego życia jest duża i świeci jasno, zawsze może zostać ścięta, a jej blask zatonie w ciemności powoli wygasając. Teraz jednak możesz trochę wypocząć, ten tutaj nie jest twoim przeciwnikiem lecz przewodnikiem, który może wskazać Ci właściwą drogę. - Rozumiem. - Odparł, oddając Ci uśmiech, a ty po podejściu bliżej mogłeś zobaczyć jego brodę i długie srebrne włosy. Wyglądał dość staro, ale nie było tego od niego czuć, jeżeli był od Ciebie starszy to ta różnica nie była duża pod względem biologicznym, ale pod względem wyglądu przewyższał Cię o parę dekad.
- Przybyłem niedawno do tego miejsca, ale po drodze stało się coś czego się nie spodziewałem. Dlatego potrzebuje pomocy. Może byłbyś chętny? - powiedział, wyciągając w twoją stronę rękę na znak przyjaźni i braku złych zamiarów. Jednak jak na razie omijał wszystkie fakty, które zapewne były dla Ciebie najważniejsze w tym momencie. - A i oczywiście, nie ma nic za darmo. Dobrze Cię opłacę za twoją pomoc. - dodał, zapewne chcąc Cię jakoś przekonać do swojej sprawy, tylko czy obietnica pieniędzy wystarczy by Cię skusić?
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kei » 11 lut 2018, o 13:26

Nieznajomy wyglądał staro, lecz nie do końca. Znaczy z jego wizerunku można by nazwać go staruszkiem, Jednakże miał w sobie coś co nie pasowało do takiego. Czy to się nazywa młody duchem? Cóż Kei nie wiedział, lecz postanowił póki co nie urywać tej pogawędki, tym bardziej, że rozmówca zachowywał się nienagannie i nawet poruszył ciekawy temat.
- W sumie chętnie, lecz wpierw chciałbym poznać więcej szczegółów, jeśli to możliwe. - Odparł uprzejmym tonem dyskretnie zerkając na dłoń nieznajomego przed podaniem swojej.
Nigdy nic nie wiadomo, więc wolał się nie upewnić. W końcu czasem bywa że ludzie chowają tam pewne niespodzianki, które mogą mieć dość niechciane efekty. Gdy nie wyglądała podejrzanie naturalnie uścisnął ją. Na wzmiankę o pieniądzach uśmiechnął się nieznacznie bardziej. Kasa zawsze się przyda, tym bardziej, iż miał parę rzeczy na oku, które chciałby prędzej, czy później kupić. Tak, czy siak pozostawał jeszcze czujny, jak to mówią kłopoty przychodzą gdy jest się najmniej przygotowanym.
Avatar użytkownika

Kei
 
Posty: 279
Dołączył(a): 4 sty 2018, o 14:40
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4707
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Akashi » 12 lut 2018, o 11:25

Misja Rangi C
Kei 5/30


Twój spacer o wczesnym poranku przynosi jak na razie sporę sukcesy, podziwianie pięknej okolicy idealnie stworzonej przez ludzkie ręce, a tutaj jeszcze praca, na której można nieco zarobić. Mężczyzna wiedział od czego zacząć by zaciekawić swojego pracownika. Mała liczba informacji i obietnica zapłaty, wielu na twoim miejscu zgodziłoby się bez wahania, w końcu to pieniądze, a wszystko na czym można zarobić staje się od razu łatwiejsze. Tylko brak jakiś dokładniejszych informacji na samym początku musi coś za sobą kryć. Siwowłosy nie krył swojego zadowolenia po tym co powiedziałeś, najwidoczniej był usatysfakcjonowany twą odpowiedzią. - No proszę. Miło mnie zaskoczyłeś, a już myślałem, że jesteś kolejnym młodym zapaleńcem, który dla pieniędzy zrobi wszystko, nawet nie pytając się o szczegóły. - powiedział, a ty mogłeś spokojnie uścisnąć jego dłoń, nie posiadał żadnych ukrytych asów w rękawie, bo nawet nie miał rękawów. Mogłeś spokojnie obejrzeć jego ramie, które było dobrze umięśnione i pełne blizn. Jednak teraz wiesz, że nie skrywa nic, a także że nie jest taką złą osobą za jaką go na początku chyba próbowałeś brać. - Więc pozwól, że Ci wszystko wyjaśnię. - powiedział, oddając się lekko od Ciebie, a następnie usiadł przed świątynią i wskazał Ci miejsce obok siebie. W sumie nie opłaca się stać skoro można siedzieć. - Więc widzisz, potrzebuje byś coś dla mnie odzyskał. Niewielka skrzynka, została mi skradziona w trakcie podróży do tego miejsca. - w tym momencie zrobił lekką przerwę, byś mógł przetworzyć te informacje, które Ci teraz podał. - Niestety ja nie jestem w stanie jej odzyskać, po próbie kradzieży tej skrzynki bandyci więcej nie pokazywali mi się na oczy, bez znaczenia ile razy przechodziłem tamtym miejscem. Najwidoczniej nie chcą atakować dwa razy tej samej osoby. Dlatego potrzebuje kogoś do pomocy, osoby która będzie przynęta, a zarazem samodzielnie poradzi sobie z bandytami, oraz zdobędzie informacje o ich kryjówce. - dodał, nieco się uśmiechając, starając się robić dobrą minę do złej gry, ale przynajmniej wszystko Ci wyjaśnił. - Mam nadzieje, że nie przeszkadza Ci rola przynęty, a co do zapłaty. Będziesz mógł zatrzymać wszystkie pieniądze, które przy nich znajdziesz, a wszystkie fanty przez nich skradzione postaram się oddać ich właścicielom. Wątpię, że byłem ich jedyną ofiara. Wchodzisz w to? - zapytał się, czekając na twoją odpowiedź, a następnie raczej udzieli Ci większej liczby szczegółów co do terenu działań, oraz zapewne o sile bandytów.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kei » 12 lut 2018, o 22:39

Jego pytanie najwyraźniej zadowoliło rozmówcę. Czyżby szukał kogoś nie tyle brawurowego, co rozsądnego? Cóż, brunetowi to było nawet na rękę, gdyż zdecydowanie wolał się kierować logiką niż odwagą. Z tego względu po pierwszych słowach nieznajomego uśmiechnął się nieznacznie.
- W dzisiejszych czasach ci najbardziej brawurowi raczej mają krótkie życie, - Rzucił spokojnym, acz uprzejmym tonem.
Jak się okazało mężczyzna nie był wrogiem, a przynajmniej takim, co używał tanich sztuczek. Dlatego też mógł zrezygnować z całkowicie defensywnego nastawia podczas tej rozmowy. Mimo to w pewnym stopniu czujny nadal pozostawał. Trochę zastanawiało go czym tak właściwie zajmował się ten mężczyzna, iż miał tak wiele blizn na swym ciele. Co do wyjaśnień dotyczących zadania naturalnie wysłuchał ich z uwagą. Hmm, odzyskanie skradzionego przedmiotu? W zależności od okoliczności może być kłopotliwe... - Skomentował w myślach, lecz postanowił wysłuchać rozmówcy do końca. Przy kolejnych zdaniach zrozumiał, że chodzi o grupę bandytów. Pytanie tylko jak wielu ich było i jaką siłą dysponowali, cóż nie chciałby zmierzyć się z wrogiem, z którym nie ma szans. Sama rola przynęty, też była taka sobie, lecz jeśli było ich tylko kilku raczej z słabym sprzętem, to sytuacje nie wydawałaby się taka zła. Kwestia pieniędzy Keiowi się nawet uśmiechała, gdyż bandyci zwykle mają kasę, a zwłaszcza ich szefowie. Co do skradzionych fantów, to w sumie coś by sobie zatrzymał ale z zleceniodawcą nie będzie się kłócić, tym bardziej, że ten mówił tylko o skradzionych rzeczach, a nie o własności bandytów. Kilka noży czy miecz może sobie chyba zatrzymać...
- W porządku, oferta wygląda całkiem dobrze, zgadzam. Rola przynęty również mi nie przeszkadza, jednak czy wiesz może o jakiej mniej więcej liczbie przeciwników mówimy? Albo coś jeszcze innego? - Spytał uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem, pod koniec jednak był nieco zamyślony.
Cóż w końcu lepiej nie dostać nagle z zaskoczenia w plecy, gdy myśli się, że już wszyscy z głowy. Dlatego też każda informacja się przyda.
Avatar użytkownika

Kei
 
Posty: 279
Dołączył(a): 4 sty 2018, o 14:40
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4707
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Akashi » 13 lut 2018, o 12:18

Misja Rangi C
Kei 7/30


Twoje szczęście, że byłeś mniej brawurowy, a bardziej myślący. Tak samo jak miałeś racje, że ludzie, którzy głownie się nią kierują żyją głośno i krótko. Z jednej strony było to dobre, dzięki takim osobą jak oni, tacy jak ty dostawali bardziej wymagające prace, ale przede wszystkim lepiej płatne. Czym większe ryzyko tym większy zarobek. Tak samo jak było w tym przypadku, miałeś wolną rękę, jedyne co musiałeś to udać się w jedno miejsce i liczyć na szczęście, że właśnie Ciebie napadną bandyci. Nieco smutna wizja, ale chociaż wiesz czego mniej więcej się spodziewać. Tutaj jednak krył się jeden haczyk, jeżeli zabijesz wszystkich nigdy nie dowiesz się gdzie jest ich kryjówka, w której skrywają swoje skarby. Nieco zabawne, nie możesz zabić wszystkich, a jak zaatakujesz wszyscy zapewne będą chcieli zabić Ciebie. Jednak byłeś raczej na to przygotowany i zgodziłeś się na warunki pracodawcy, które były bardzo sprawiedliwe, a przynajmniej na takie wyglądały, Teraz jedynie pozostało Ci zdobyć resztę informacji co do miejsca oraz liczebności twych przeciwników. W sumie równie ważne były także ich umiejętności, które mogły znacząco pokrzyżować twoje plany. Twa zgoda, ponownie wywołała radość na twarzy mężczyzny, a jego broda lekko drgnęła wraz z wargami. - Ciesze się, że chcesz mi pomoc. - powiedział, a następnie zrobił sobie krótka przerwę by się przeciągnąć. - Liczba, około 6 ludzi, niezbyt silni ani rozumni. Jednak był tam ktoś jeszcze, trzymał się cały czas z tyłu. Wyglądał na jakiegoś shinobiego. Właśnie przez niego straciłem swoją szkatułkę. W środku walki, zaczęło ich przybywać, a ich liczebności szła w dziesiątki. Dosłownie wyrastali spod ziemi. - dodał, starając się wyjaśnić Tobie wszystko co samemu przeżył, na twoje szczęście był tam tylko jeden shinobi. Z resztą raczej nie powinieneś mieć znaczącego problemu, tylko samo zakończenie zdania wydawało się nieco kłopotliwe. - ja niestety nie będę Ci towarzyszył tak jak mówiłem wcześniej, jeżeli mnie zobaczą, raczej na pewno się nie pokażą. A co do miejsca, w którym mnie napadli. Było to na szlaku, w połowie drogi między wioskami. Raczej nie powinieneś mieć większego problemu by znaleźć to miejsce. - powiedział, wyjaśniając Ci już miejsce twej pracy. Wszystko powoli szło w dobrą stronę, tylko czy na pewno ta sprawa była taka łatwa jak się wydawało? - Zaczekam tutaj na Ciebie, jeżeli będziesz potrzebować pomocy, możesz tutaj przyjść. A i trzymaj to. - powiedział, wręczając Ci niewielką skrzynkę, była dziwnie lekka zapewne pusta w środku, ale sam jej wygląd sprawiał, że wyglądała na cenną, najpewniej zawierająca drogocenną biżuterie. Zapewne to miało Ci ułatwić zwrócenie ich uwagi i zwiększyć szanse na bliskie spotkanie.


Kei z/t na Szlak Transportowy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kaito » 17 lut 2018, o 20:07

Po odbytym dla głównej jednostki wojskowej w Hanamurze patrolu, zastanawiał się czy woli potrenować, czy może lepiej odpocząć. Ostatecznie lenistwo wzięło górę i chłopak wałęsał się po uliczkach osady, co jakiś czas przystając przy kolorowych kramach. Tutaj wsunął dango, tam napił się herbatki, a przy jeszcze innym straganie intensywnie myślał nad kupnem jakiegoś wisiorka, który niby miał chronić przed pechem. Sprzedawca omotał go niemal do tego stopnia, że Kaito już był zdecydowany na zakup, kiedy wreszcie oprzytomniał i zdał sobie sprawę z tego, że takie dziwne amulety wcale zapewne nie działają, a facet chce go zrobić w bambuko. Szanując swój trud włożony w zebranie jakichś swoich oszczędności, podziękował mężczyźnie i odszedł w siną dal.
Znowu został bez planów i postanowił pójść po prostu tam, gdzie go nogi poniosą… a tym razem poniosły go przed kaplicę Watatsumi. A właściwie początkowo nie wiedział, gdzie dokładnie się znalazł, ale w zorientowaniu się w sytuacji pomogła mu drewniana tabliczka. Nie był pewien czy w ogóle na ten teren mogą wchodzić turyści, ale stwierdził, że co mu szkodzi spróbować. Najwyżej ktoś go stąd wyrzuci.
Kaito przeskakiwał z kamienia na kamień, choć gdyby nawet zamoczył buta, pewnie nie bardzo by się tym przejął. Rozglądał się za to dookoła, mając nadzieję, że cokolwiek ciekawego się wydarzy. Po paru minutach zobaczył grupę mnichów w błękitnych strojach. Dopiero teraz starał się sobie przypomnieć o wszystkich wierzeniach wyspiarzy. Sam niby pochodził z kantańskiego regionu, ale pierwszy raz od dawna odwiedził Morskie Klify. Podczas licznych podróży po świecie mógł natomiast zapomnieć o tych różnych bogach i boginiach. Wydawało mu się, że Watatsumi był bogiem wody. To zgadzałoby się z faktem, że kaplica była wybudowana właśnie na zbiorniku wodny, a grupa mnichów pilnujących kaplicy miała stroje właśnie w błękitnych barwach.
- Dzień dobry! – Chłopak krzyknął wreszcie do uduchowionych, choć przez moment zastanawiał się czy w ogóle powinien zgadywać, a przede wszystkim czy powinien się tu znaleźć. Bracia z kaplicy pewnie potrzebowali spokoju… ale z drugiej strony czy nie byli również oddelegowani do niesienia pomocy podróżnym i tak dalej, i tak dalej? Kto to tam wie, Hozuki przeskoczył po ostatnich dwóch kamieniach i wreszcie znalazł się tuż przed drewnianym budynkiem. Stwierdził, że nie ma czym się przejmować, mnisi powinni być przecież wysłannikami miłosierdzia, a co za tym idzie, raczej nie było co się obawiać, że wyrządzą mu jakąś krzywdę. A zagadać musiał, bo po prostu nudził się już w tej Hanamurze jak mops, i chyba zaczął się cieszyć z tego, że jutro opuszczają osadę. W końcu jak długo można było chodzić po kramach i straganach? Już nawet jemu, największemu łakomczuchowi, jaki świat ninja widział, przejadły się te wszystkie dango, okonomiyaki i innego rodzaju przekąski.
Avatar użytkownika

Kaito
Bohater
 
Posty: 320
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Dōhito Mitsuko » 17 lut 2018, o 20:25

Misja rangi D - "Pomoc bliźniemu"
1/15


Jeszcze o godzinie dziesiątej zapowiadało się na ciepły, słoneczny dzień. Z tego powodu wielu ludzi opuściło swoje cztery ściany i wyszło na ulicę. Jedni otwierali stragany, drudzy z nich korzystali, a cześć szła do baru i zamawiało butelkę sake, aby porozmawiać z znajomymi przy kielonie. Kaito z klanu Hozuki postępował w podobny sposób i skakał od sprzedawcy, do sprzedawcy i raczył się ich wytworami. Jednak i on w końcu miał dość ścisku na ulicach, hałasów i krętaczami, więc opuścił bezpieczne obszary osady. Jego nogi doprowadziły go do pobliskiej świątyni Watatsumi, wybudowanej dla smoczego boga mórz. Przy okazji zauważył grupkę mnichów, którzy akurat tego dnia pełnili wartę w tym miejscu i chciał się z nimi przywitać, niestety nie było mu to dane, ponieważ akurat znajdowali się w środku modlitwy i nie mogli mu odpowiedzieć. Jednak i tak przeskakując z kamienia na kamień dotarł do schodów świątyni. Jego uwagę od łysoli odciągnął pisk szczęścia, lub czegoś podobnego, dochodzący zza jego pleców. Gdy się automatycznie odwrócił ujrzał dziewczynkę, która mogła mieć jakieś osiem lat, może trochę więcej. Była właśnie w takcie biegu w jego kierunku, po czym skoczyła aby wylądować na kamieniu. Przy pierwszym jej się udało, ale przy drugim niestety poślizgnęła się i wpadła do wody. W normalnej sytuacji mnisi zaraz by jej pomogli, ale wszyscy byli odwróceni i nikt nie widział tego zdarzenia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Dōhito Mitsuko
 
Posty: 86
Dołączył(a): 13 lut 2018, o 23:40
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4964
GG: 60728787
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kaito » 17 lut 2018, o 20:37

Oj tak, bieganie od straganu do straganu w takim zgiełku i ścisku mogło w końcu zmęczyć, a jeżeli nie zmęczyć, to chociaż znudzić. Sytuacji nie ratował już nawet przepyszny smak dango, ani wesołe rozmowy ludności o dalszym przebiegu niezwykle popularnego w Hanamurze turnieju. Wydawało się więc, że Kaito trafił w odpowiednie miejsce. Kaplica chyba po to służyła, żeby się wyciszyć, czyż nie? Inna sprawa, że młody Hozuki nie potrafił się zbyt długo wyciszać i w końcu i tak musiał otworzyć swoją jadaczkę. Trzeba było przyznać, że poczuł się dziwnie, kiedy żaden z mnichów nie odpowiedział mu na to kulturalne przywitanie. „Banda niewychowanych klechów” – przeszło wówczas szesnastolatkowi przez myśl i aż skrzywił się na myśl o tym, że tacy ludzie służą jakiegoś bogu. Gdyby był tym bogiem, to od razu by takich odprawił, a co! Niejaki Watatsumi chyba niezbyt dokładnie dobierał sobie ludzi do pracy… No cóż, Kaito na pewno był nieco zdenerwowany, ale zapewne nie pomyślał o tym, że druga strona mogła go po prostu nie usłyszeć albo była właśnie zajęta czymś innym. Może grupa mnichów dokonywała właśnie jakiegoś wyjątkowo ważnego rytuału? Niby rekini shinobi nie wierzył w takie bzdety, ale szanował jednak tradycje i wierzenia innych. Prawdopodobnie dlatego, po chwili namysłu, postanowił odpuścić „niewychowanym mnichom” i skoncentrować się na pięknym terenie.
Właśnie chciał obejść wokoło drewnianą kapliczkę, kiedy za swoimi plecami usłyszał jakiś radosny pisk. Instynktownie odwrócił głowę, a jego oczom ukazała się malutka dziewczyna. Obstawiał, że miała jakieś osiem lat, choć oczywiście nie mógł być tego pewien. Wydawała mu się urocza, więc od razu się do niej uśmiechnął. Cóż, w tym momencie nie przewidywał jeszcze, że kolejny skok małej zakończy się tragedią. No, może nie aż taką tragedią, ale Kaito od razu zrozumiał, że musi szybko zareagować. Przecież to dziecko nie musiało umieć pływać, prawda? A kto wie jaka woda była tutaj głęboka! Wow, przez to całe zamieszane nawet dobrze pływający Hozuki wpadł w lekki popłoch. A co, jeżeli nie zdoła jej wyciągnąć? Tonący człowiek miał przecież tendencję do ratowania się kosztem tego, który po niego wskoczył. Czarnowłosy Kantańczyk puknął się jednak w głowę – ta ośmiolatka nie miała chyba tak wiele siły, by wciągnąć go pod wodę wbrew jego woli. A nawet jeśli ją miała, to i tak nie mógł pozostawić jej na pastwę losu. W końcu postanowił więc zaryzykować.
Wskoczył do wody, jednak nie na główkę, a nogami ku dołowi, ponieważ pierwsza opcja w przypadku płytkiego zbiornika mogłaby być niebezpieczna. Starał się przy tym wyciągnąć dziewczynkę na powierzchnię, mając nadzieję, że nic jej się nie stało. W grę wchodziło przecież nie tylko utonięcie. Mogła równie dobrze zwichnąć czy złamać nogę, potykając się o kamień. Możliwości było naprawdę wiele, ale Kaito próbował się powstrzymać od takiego pesymistycznego wyrokowania. Wierzył, że w rzeczywistości nic się nie stało, a jedynie nieznajoma panna trochę się wystraszyła. To wcale nie byłoby takie złe, bo być może dzięki takiej panice, będzie następnym razem bardziej uważna.
Avatar użytkownika

Kaito
Bohater
 
Posty: 320
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Dōhito Mitsuko » 17 lut 2018, o 21:25

Misja rangi D - "Pomoc bliźniemu"
3/15


Kaito w myślach obrażał mnichów na to że ci nie odpowiedzieli na jego przywitanie, no ale nie mógł wiedzieć że akurat nie wolno im na to w tej chwili. Jednak gdy tylko zobaczył jak dziewczynka wpada do wody, zareagował natychmiastowo i ruszył na jej ratunek. Dokładnie przemyślał swoje dalsze poczynania, dlatego też wskoczył tam nogami do dołu, aby w razie jakby było płytko nie skręcić sobie karku. Dalsze wydarzenia był dosyć komiczne, ponieważ mógł pierw sprawdzić jaka jest głębokość. Woda sięgała ledwo za kostkę, a dziewczynka leżała sobie w niej i nic jej nie było, a jedynie z szoku zaniemówiła. Skończyło to się tak że Kaito poczuł mrowienie w piętach i padł na plecy do wody i tak przez chwilę leżał. Jego ciało przez chwilę nie reagowało na żadne bodźce, dopiero gdy dziewczynka się ogarnęła i stanęła nad nim z zamyśloną kiną zdołał wykonać jakikolwiek ruch.
-Nic panu nie jest? - Zapytała swoim niewinnym głosem i poprawiła kapelusz na głowie. Dopiero teraz chłopak miał czas aby się jej przyjrzeć. Dziecinna twarz, którą okalają długie, proste blond włosy. Na nich słomiany kapelusz, który co chwila poprawiała, jakby był za duży. Ubrana w zwiewną sukienkę i japonki na nogach.
Obrazek
Avatar użytkownika

Dōhito Mitsuko
 
Posty: 86
Dołączył(a): 13 lut 2018, o 23:40
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4964
GG: 60728787
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Kaito » 17 lut 2018, o 21:49

Kaito niestety tak miał, że czasami nie do końca przemyślał swoje działania. Zamiast sprawdzić od razu głębokość zbiornika wodnego „naocznie”, to postanowił wparować do niego jak na typowego Rekina przystało. No cóż, dobrze, że chociaż był na tyle ostrożny, by nie skakać na główkę, bo wtedy naprawdę mogłoby się to skończyć tragicznie. Prawdopodobnie musiałby wówczas spędzić dość długi czas w szpitalu w Hanamurze, być może zostałby sparaliżowany, a w najgorszym wypadku doczekałby się rychłej okazji spotkania z Watatsumi albo innym bogiem, który prawdopodobnie drwiłby z jego wątpliwej natury intelektu. O usposobieniu młodego Hozukiego można by jednak rzec jedno – było ono naprawdę specyficzne. Nieraz czarnowłosy szesnastolatek, jak na swój wiek, potrafił myśleć bardzo dojrzale, czym nawet udawało mu się zaskakiwać starszego brata. W innych okolicznościach z kolei zachowywał się jak kompletny dureń, i ta sytuacja potwierdzała jego nadal nierozgarnięty jeszcze charakter. Teraz to akurat Kantańczyk cieszył się, że mnisi byli odwróceni do nich plecami, bo pewnie nawet oni przerwaliby swoje modły i rytuały, by pośmiać się z zaistniałego rozgardiaszu. No nic, Kaito postanowił jakoś przełknąć gorycz tej porażki, zrzucając przy tym winę na uprzednią pracę na patrolu. Zdawało się bowiem, że za bardzo wczuł się w rolę bohatera i tutaj – przed kaplicą – zdecydowanie przesadził ze swym wigorem i animuszem. Najwyraźniej o wiele lepiej było mu w barwach służb cywilnych, a opaska dodawała mu w Białym Dystrykcie krzty odpowiedzialności i pomyślunku.
Szesnastoletni chłopak po swej akcji ratunkowej poczuł jakieś dziwne mrowienie w piętach, a w końcu padł na ziemię jak długi. I cały wysiłek, który włożył w to, by nie zmoczyć sobie butów poszedł teraz na marne. W tym momencie z całego jego ubrania można było bowiem wyciskać wodę jak ze ścierki. Sam zresztą też czuł się jak typowa ściera, bo narobił sobie wiochy przed jakąś małą dziewczynką. Co gorsza nie mógł się ruszyć i naprawdę zaczął myśleć o jakimś pesymistycznym scenariuszu – co, jeżeli już nigdy nie wstanie o własnych nogach? Cała kariera shinobiego skończona… nawet nie wiadomo czy Ame odwiedzi go kiedykolwiek w szpitalu przy jego zamiłowaniu do podróży. Wreszcie jednak do zamroczonego jeszcze Kaito dobiegł głos młodej panienki, a chłopak wreszcie mógł poruszyć kończynami. Podniósł się jedynie do pozycji siedzącej, po czym spojrzał na twarz obserwatorki całego zdarzenia. Ta jednak, o dziwo, wcale się z niego nie nabijała, a jeszcze zapytała czy nic mu się nie stało.
- Chyba jest w porządku. – Westchnął z bólem, choć prawdziwy ból poczuł dopiero po chwili, bo łeb mu zaczął pękać tak, jakby wypił butelkę sake. Kaito pomasował bolącą część dłonią z nadzieję, że nieprzyjemne dolegliwości szybko miną. Pomyślał jednak o pozytywach – przynajmniej jego starszy brat nie widział tego pokazu idiotyzmu z jego strony. Gdyby był świadkiem tej sytuacji, zapewne wypominałby mu to wszystko przez najbliższy miesiąc. Albo i rok, takie to podłe było z niego stworzenie.
- Dzięki, że pytasz. – Dodał już z uśmiechem na twarzy, podnosząc się na równe nogi. Podał też dziewczynce rękę, przedstawiając się jako Kaito. Skomplementował także jej kapelusz, mówiąc że do tej pory nie widział tak ładnego, słomianego kapelusza. Widać jednak było, że nadal jest zakłopotany i dlatego gada bez sensu.
- W ogóle co tutaj robisz? Tak bez rodziców? – Dopytał po chwili, może nie do końca grzecznie i niezbyt wścibsko, ale jednak zaciekawiło go to, co taka mała dziewczynka robi przed budynkiem kaplicy. - Wiesz, gdyby nie ja, to mogłabyś się utopić! - Pozwolił sobie także zażartować ze swojej głupoty, bo chyba było mu już trochę lepiej niż na samym początku.
Avatar użytkownika

Kaito
Bohater
 
Posty: 320
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Dōhito Mitsuko » 17 lut 2018, o 22:01

Misja rangi D - "Pomoc bliźniemu"
5/15


Kaito odpowiedział na pytanie dziewczynki, po czym podniósł się do pozycji siedzącej. Powoli zaczął zbierać się w sobie, a gdy już wyczuł że jest z nim w miarę okej to podniósł się i stanął twardo na nogach. Nastepnym krokiem było przedstawienie się i pochwalenie jej kapelusza, na co lekko się zarumieniła i cichym głosem odpowiedziała.
-Natsumi, ale wszyscy wołają na mnie Natsu. - Po tym ponownie poprawiła swój kapelusz. W końcu padło pytanie odnośnie tego co tu robi bez rodziców.
-Jak to bez rodziców, przecież tam stoją. - Odwróciła się pewnie na piętach i przez chwilę patrzyła na pobliskie wzgórze. Naglę zaczęła się lekko trząść a do uszu chłopaka dotarł cichy głosik.
-Nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma.... - I tak cały czas. Bez przerwy. Po prostu wpadła w małą histerię, co chyba jest normalne dla małego dziecka, gdy zgubi rodziców. Jednak nie płakała i nie krzyczała co i tak jest dosyć niezłym wynikiem. Niestety żart chłopaka nie dotarł do niej, ale to zapewne przez to że nie skupiała się na nim, niż przez to że był po prostu suchy jak Sagisa pieszczona raitonem.
Obrazek
Avatar użytkownika

Dōhito Mitsuko
 
Posty: 86
Dołączył(a): 13 lut 2018, o 23:40
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4964
GG: 60728787
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość