Dzielnica portowa

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Numa » 17 lip 2018, o 10:56

Wyglądało na to że sytuacja zbliżała się ku końcowi. Numa zapierdzielał targając ryby gdy w końcu dotarł dostrzegł to że mało tego że rodzina była prawdopodobnie zastraszana to jeszcze ktoś wpierdzielił temu gościowi. Bezdomny nie znał szczegółów ale zmusiło to do przemyśleń. - Czy ja na pewno chcę być w takim miejscu ? Nie chyba lepiej żebym się stąd wydostał. Lepiej być z dala od kłopotów. - Sprawiło to ze potencjalny obywatel Cesarstwa ruszył w kierunku portu. Zamierzał prawdopodobnie czmychnąć z wyspy przynajmniej na jakiś czas aż sprawa przycichnie. W czasie wędrówki jednak postanowił potrenować. Miał w końcu sporą trasę do przejścia. Dlatego Numa postanowił sobić sobie przystanek gdzieś na zadupiu i oddać się sztuce trenowania.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Minoru » 17 lip 2018, o 19:04

Cisza jaka zapadła po próbie zagajenia wojaka, przeciągała się niemiłosiernie, co dało Minoru mylną poszlakę, że zawalił całkiem. Patrzył ukradkiem jak mężczyzna zamawia kolejną porcje alkoholu, jak ją dostaje i jak defensywnie trzyma swój hełm. Starał się z tego obrazu określić z jaką osobą ma do czynienia, niczym jakiś bohater z opowieści, który to posiadał niesamowite zdolności psychologiczne i perswazyjne. Oczywiście w jego głowie zaraz to zrodziły się takie sztampowe określenia jak, “Samotnik, wycofany, niezbyt inteligentny, brutal, człowiek do rąbania nie myślenia” i wisienka na torcie “prawdziwy barbarzyńca”. Po dłuższym namyśle Minoru stwierdził jednak, że psycholog jednak z niego marny, ale poczucie, że facet jest gburem jednak pozostało. Tym większe było jego zdziwienie, gdy wojak jednak się odezwał. Chłopak kiwnął głową ze zrozumieniem, słuchając o bolączkach mężczyzny. Szybko jednak okazało się, że to on został tym który będzie musiał się tłumaczyć. Pod gradem pytań, całkowicie na to nieprzygotowany, w pierwszym odruchu uniósł swe dłonie w geście obronnym mówiącym “hej chłopie, spokojnie”.

- Hej, hej, hej - zaczął gwałtownie, by przerwać monolog rozmówcy i wybić go z transu, w który wpadł.

- Spokojnie, jestem... trochę podobny do ciebie. - obrócił się w kierunku mężczyzny, chcąc w ten sposób pokazać, że jest wobec niego otwarty. Jego ręka uniosła się powoli do góry, wskazując na wystające, ponad jego lewym ramieniem, dwie rękojeści katany.

- Też podróżuję, też szukam pracy. Stwierdziłem, że zagadam- skończył swe tłumaczenie, lecz w głowie świtał mu kolejny pomysł. Sięgnął w kierunku zwiniętego rulonu, na którym znajdowało się zadanie, którego sam Minoru miał zamiar się podjąć.

- Widząc jednak w jak podłym humorze jesteś i co to spowodowało - rozłożył na blacie rulon i przesunął go w kierunku wojaka.

- Nie wiem, czy ugrasz tyle ile chcesz, ale może jest to lepsza alternatywa, niż upijanie się tutaj - Przyglądał się bacznie twarzy człowieka, szukając momentu, gdy na jego twarzy pojawi się zainteresowanie. Bo co do tego, że wojak zainteresuje się tą ofertą nie miał wątpliwości. Człowiek w desperacji zawsze chwyta się czego może, nawet jeśli miała by to być brzytwa.

- Sam niedługo idę się zgłosić. - odebrał swoją “własność” i schował ją ponownie w bezpiecznym miejscu. Słysząc, że mężczyzna przedstawił się, Minoru zareagował błyskawicznie.

- Minoru - wystawił dłoń by uścisnąć dłoń Momoru. Na propozycję alkoholu uśmiechnął się szeroko, lecz uniósł rękę w kierunku barmana w przeczącym geście, następnie wskazał na przygotowywaną szklankę tego co zamówił wcześniej i z wciąż wiszącym uśmiechem na twarzy zwrócił się do swego, być może przyszłego, kompana.

- To mi wystarczy. Nie piję przed robotą, taka etyka zawodowa- Wzruszył ramionami, na znak, że nic z tym nie może zrobić. Poczekał na swoje zamówienie i podniósł się z miejsca ze szklanką w ręku, wcześniej oczywiście uiszczając opłatę i mrugnął do Momoru.

- Do zobaczenia... później- Stwierdził, że jego przyjaciele mieli dość czasu na pogaduszki, czas było podzielić się dobrą nowiną. Ruszył więc w ich kierunku, stawiając swoją szklankę na blacie stołu i przyciągając bliżej krzesło usadowił się na swoim miejscu dumnie. Chciał, żeby wiedzieli, że mu się udało nim jeszcze to powie.

- Co tam gołąbeczki? - rzucił zawadiacko w pełni dobrym humorze, nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego jak bliski był prawdy. Nie czekając na ich reakcje, wyciągnął rulon i położył go na stole, nie rozwijając go. Czekał na to co zrobią oni.


Tak jakbyś chciał robić jakieś testy na statystyki, to wrzucam od razu:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 30
WYTRZYMAŁOŚĆ 59
SZYBKOŚĆ 30
PERCEPCJA 33
PSYCHIKA 60
KONSEKWENCJA 40

Przy ewentualnych walkach będę oczywiście wrzucał ponownie.
Minoru
 

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Numa » 17 lip 2018, o 23:03

Numa zakończył pierwszy etap treningu i już miał iść na statek kiedy stwierdził że przecież będzie przepływał niedaleko Kami no Hikage. A to będzie co najmniej niebezpieczne. Sprawiło to że Postanowił uczyć się dalej. Jaki problem tym razem rozwiązać ? Co podszlifować. Takie myśli krążyły numie po głowie. Wówczas stwierdził że jest coś prostego co musi zwyczajnie po praktykować. Dlatego rozejrzał się za kamieniami. Aby następnie. Podejść do nich i ustawić je w odpowiednich odległościach. To czego zamierzał się nauczyć było jedną z najprostszych metod walki. Jednak kiedyś trzeba było się i tego nauczyć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 17 lip 2018, o 23:56 przez Numa, łącznie edytowano 1 raz
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Natsume » 17 lip 2018, o 23:32

Wyglądało na to, że stare przysłowie przekazywane z pokolenia na pokolenie jednak cały czas się sprawdza. "Szukajcie, a znajdziecie". Kisho, niewiele po przybyciu z Kami no Hikage, praktycznie od razu ruszył w poszukiwaniu jednej z osób mogącej zakończyć przydzielone mu zadanie - lidera swojego Klanu, Satoshiego. Waneko faktycznie nie przepuściłby takiej okazji, żeby uzyskać jakiekolwiek informacje o tym, co tak właściwie wydarzyło się w Stolicy Świata. W końcu, jakby nie spojrzeć, to była właśnie jego praca.
I tęże właśnie wykonywał. Kyuzazame zauważył znajomą sylwetkę przywódcy Ranmaru siedzącego na niewielkiej ławce koło jednego ze sklepów. Satoshi aktualnie coś zapisywał w niewielkim notatniku, co jakiś czas tylko zaglądając w niebo, jak gdyby zastanawiał się nad tym co w ogóle powinien napisać. Zdawał się być dość mocno tym zaabsorbowany, bo początkowo młodzieńca nawet nie zauważył - zresztą, Waneko praktycznie nie obserwował jakiegokolwiek przechodnia, skupiając się bardziej na analizowaniu własnych notatek. Skoro był shinobi siedzącym w tej pracy już od wielu lat, to zapewne był pewien że nikt nie będzie mu przeszkadzać lub próbować podpatrzeć efektów jego pracy...
-... dobra, ten punkt jest stały i pojawia się w każdym sprawozdaniu... Niektóre szczegóły są nieco zamazane, ale jak gdyby... połączyć te dwa wątki tutaj... - mamrotał pod nosem w taki sposób, że tylko stojąc obok i skupiając się na jego szepcie możnaby było spokojnie rozpoznać, co mężczyzna tak w ogóle mówił.
W końcu zamknął notatnik i schował go do torby wiszącej przez jego ramię. Sięgając po fajkę i odpalając ją, dopiero wtedy zauważył że w pobliżu stoi Kisho. I widząc go, uśmiechnął się i pokazał gestem, by się przybliżył.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Numa » 18 lip 2018, o 00:20

Numa już miał ponownie ruszyć w kierunku portu gdy po tym całym treningu zdał sobie sprawę że był zwyczajnie zmęczony. Musiał coś zjeść taki był fakt dlatego chyba był to moment aby nieco zaprzestać treningów wypocząć. Nawet ta zupa rybna obecnie nie wyglądała najgorzej. W rozważaniach bezdomnego. Teraz jednak musiał dotrzeć do portu aby się na takową. - Zupka, zupka... Zdjadł bym ją... - Myślał o swoim celu. Zupce chiń.. znaczy rybnej. Parł w kierunku portu mimo jeszcze sporego dystansu i po dłuższej chwili stwierdził. - Ale to daleko, gdzie ta babcia mnie wyciągała... W sumie przydał by mi się jakiś środek transportu... - I tak w oku Numy pojawił się błysk. Wiedział już co zrobi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Numa podszedł do portu i spokojnie wziął zupę którą podobno rozdawano imigrantom. Następnie zjadł i uciekł oddalając się od portu ponownie w bezpieczne miejsce do treningu. Gdzie nie stwarzał zagrożenia innym
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Po tym treningu Numa powrócił do portu zjadając kolejną zupkę chińską a następnie ruszając w kierunku jakiegoś miejsca gdzie mógł by się obmyć. W końcu zdawał sobie sprawę że po Kami no hikage wyglądał jak typowa ofiara kataklizmu.

/nmm\
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kisho » 18 lip 2018, o 16:16

Spotkanie lidera Ranmaru było prawie że pewne. Port zdawał się miejscem idealnym do zebrania najświeższych i licznych informacji o ostatnich wydarzeniach rozegranych na pobliskiej wyspie a tym właśnie zajmowała się prawa ręka Cesarza, Satoshi Wenko. Aktualnie raczej nie było nic ważniejsze od wybuchu wojny na Kami no Hikage. Dla wyspiarzy sprawa ta była chyba nader ważna, gdyż zaatakowano niemal sąsiedni skrawek ziemi, a kto wie, gdzie zakon na czele z Hanem uderzy następnie. Morskie Klify mogły być na celowniku.
Kisho się nie mylił. Satoshi pojawił się w porcie i aktualnie skrobał coś w notatniku. Wyglądał jak zamknięty w innym pomieszczeniu, odizolowany od przechodniów z jedną jedyną rzeczą na kolanach, jaka go interesowała, notatnikiem. Był w swoim świecie, pogrążony zapiskami.
Początkowo chłopak wahał się i rozważał podejście. Nie chciał przeszkadzać liderowi, a było widać, że był zajęty czymś ważnym. Po chwili jednak sam go dostrzegł i ruchem dłoni wskazał, by podszedł. Cóż, w tym wypadku Kisho już nie mógł odmówić.
- Przypuszczam, że już i tak o wszystkim dokładnie wiesz - zaczął, rzecz jasna uprzednio kłaniając się nisko na powitanie. Nie zapomniał, że wyspiarze, mieli w nawyku znacznie głębsze skłony od tych spotykanych na kontynencie. Usadowił się leniwie obok lidera na ławeczce i westchnął ciężko. - Przyjmiecie ich wszystkich na stałe? - spytał dość przelotnie i z ciekawości. Miał na myśli wszystkich uciekinierów z Kami no Hikage, którzy tracili domy i postanowili udać się na Hanamurę. Niby ogłoszono, że rzeczywiście pomogą, ale kto wie, czy nie jest to jedynie chwilowe rozwiązanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Misae » 18 lip 2018, o 19:16

Rozmowa szła w zupełnie nie tym kierunku w jakim myślała Misae, że tego dnia pójdzie. Mimo to wiadomym było, że prędzej czy później kiedyś do niej dojdzie. Nie można zostawiać spraw nierozwiązanych bo niszczą one człowieka od środka i wypalają niczym rozżarzone węgle. I tak zapewne czuł się Kitashi. Yamanaka nawet nie chciała się domyślać jak bardzo chłopak musiał cierpieć przez te ostatnie pół roku. Na szczęście ten czas minął. Oboje mogli wyjaśnić co im siedzi na sercu dzięki czemu to co najważniejsze mogło zostać stałe i niezastąpione - ich przyjaźń. Jeśli przetrwała ona taką próbą, to chyba przetrwa wszystko.
-Zawsze razem... tak miało być i będzie... i wiesz jakie ze mnie ciepłe kluchy... łatwo się rozklejam, nie przejmuj się jest dobrze - starała się jakoś usprawiedliwić z drobnym śmiechem w głosie. Sama miała wrażenie jakby spadł z niej ogromny ciężar. To było przyjemne oczyszczenie atmosfery między nimi. Białowłosa zaciągnęła kosmyk włosów za ucho i przyjrzała się zdziwionej reakcji chłopaka.
-Nie mam pojęcia... ale widać, że do kolacji dostaliśmy coś do picia - sama nie wiedziała kto postanowił podarować jej ten alkohol, ale na pewno musiał być to ktoś kto ją obserwował... wszak dobrze widział jej oryginalny i wyjątkowo niecodzienny kolor oczu. W sumie to było bardzo przyjemne, że ktoś myślał o nim w tak pozytywny sposób. Sama przez pewien czas miała do niego dość średnie podejście, no ale trudno. Nie miała czasu się zastanawiać bo przez ułamek sekundy mignął jej Minoru, który poszedł "flirtować" przy barze po czym jak gdyby nigdy nic wrócił do nich.
-Już myślałam, że zasypała cię ta zamieć - dogadała mu szybko. Nawet nie wiedział jak swoim tekstem był bliski jej treści. Dlatego też nie chciała dawać mu czasu na pytania i pociągnęła gdy wyjął zawiniątko na stół
-Powiedz lepiej co to a nie wielka tajemnica! Znalazłeś nam jakąś pracę? - temat dyskusji z Kitashim byłaby krępująca do opowiadania dla obojga więc lepiej ją pominąć.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Natsume » 20 lip 2018, o 00:20

Kisho nie odmówił na zaproszenie ze strony lidera Ranmaru, i chwilę później podszedł do Satoshiego i przywitał się z nim powitaniem znacznie bliższym tradycyjnie wyspiarskiego - czyli ukłonem. Waneko pokiwał lekko głową, uśmiechając się, i pokazał gestem żeby Kyuzazame usiadł obok. Przy okazji sięgnął do paska i wyciągnął z sakiewki małe krzesiwo do rozpalenia swojej fajki. Na tym akurat znał się bardzo dobrze - kilka sprawnych ruchów dłonią i kizami zajęło się żarem. Czekając, aż młodzieniec usiądzie na ławce, Satoshi zaciągnął się odrobiną dymu i wypuścił go kącikiem ust, tak by nie dotarł on do jego kompana.
-Skłamałbym, gdybym powiedział że wiem wszystko - powiedział z krzywym uśmiechem. - Ale co do ataku zgarnąłem już trochę informacji. Niestety, większość uzyskanych opinii jest trochę... chwiejna. Większość ofiar znajdowało się w różnych punktach miasta, i przez to ich relacje są w dużej mierze porozstrzeliwane i zarysowują tylko część wydarzeń, przez co ciężko zinterpretować fakty.
Westchnął ciężko, wertując zapisane notatki. Co mogło zaskoczyć Kisho, wszystkie dotyczyły ataku, a miał zapisanych ich dobre trzydzieści stron. Musiał być cholernie skrupulatny. Albo cholernie szybko pisać. A najprawdopodobniej obie te możliwości były prawdziwe.
-Czy na stałe... cóż, to na chwilę obecną byłoby praktycznie niemożliwe - powiedział spokojnie, przesuwając dłonią po kartkach i czytając swoje notatki. Co jakiś czas jednak zaglądał na siedzącego obok młodzieńca, żeby pokazać że mimo tego również słucha co on mówi. - Nasze środki nie są nieograniczone, a choć siła robocza i ludzie wyszliby z czasem na zdecydowany plus, początek mógłby być cholernie trudny. Poza tym, musimy brać pod uwagę że nie wszyscy chcą zostać w Hanamurze, czy to przez chęć powrotu na kontynent, czy to po prostu przez niechęć do wyspiarzy. Dlatego zorganizowaliśmy kilka kursów okrętami do Ryuzaku - kto chce, może wrócić na kontynent, a kto chce, może pozostać na wyspach, czy to w Hanamurze, czy to w innych miastach. I będą mile widziani, tak długo jak zaakceptują i przyjmą nasze prawa oraz będą respektować naszą kulturę.
Oderwał się od notatek i ponownie zaciągnął się dymem. Następnie spojrzał z powagą na Kisho.
-Słyszałem, że sytuacja na Kami no Hikage była tragiczna, by nie powiedzieć - kompletnym szaleństwem. Jak się trzymasz? Nic ci nie jest?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kitashi » 20 lip 2018, o 13:28

Sytuacja zaczęła się powoli uspokajać, co prawda chłopak dalej wiedział tylko tyle, że jest wazny dla Misae, lecz dalej nie wiedział czy jest przynajmniej szansa by ta go pokochała w taki sam sposób, w jaki on kochał ją, lecz Koseki uznał że na razie nie będzie drazył tematu i da czas dziewczynie. Teraz kiedy ta już wie jak brodacz ją widzi ten jedyne co mógł robić to liczyć iż za pewien czas i ona dostrzeże w nim więcej niż przyjaciela, lecz nie miał zamiaru jej pospieszać. Miał czas, a nie miał zamiaru działać na siłę. Chwilowo ważne było nie to, a powrót na kontynent. Chłopak lekko się uśmiechnął na słowa dziewczyny i kiwnął głową.
-Na zawsze.
Powiedział spokojnym głosem, po czym lekko uniósł brwi.
-Na pewno wszystko dobrze? Poza tym nie przesadzaj, jesteś bardzo silna
Chłopak na myśli miał oczywiście nie tylko siłę fizyczną, ale też psychiczną, bo mimo że chłopak dobrze ukrywał co go trapi, podczas gdy po Misae łatwiej było się domyślić gdy coś jest nie tak, nie zmieniało to faktu, że wewnętrznie przezywał wszystko tak samo. Gdy Yamanaka skwitowała kwestię tajemniczej buteleczki chłopak kiwnął głową. Nie sprawdzał co pisze na karteczce ani nie dopytywał czemu akurat im ją przyniesiono.Niedługo później dołączył do nich Minoru z dość trafnym komentarzem, lecz zamiast go komentować chłopak jedynie lekko prychnął śmiechem i uniósł brew spoglądając na tajemniczy rulon który Rakurai położył na stoliku. Chłopak był wyraźnie zbyt zadowolony z siebie by miało to być byle co, więc słowa Misae odnośnie pracy najlepiej by pasowały do tego czym może być ów kawałek papieru
Kitashi
 

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 lip 2018, o 22:34

Misja Rangi - C - 16/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Koseki Kitashi, Rakurai Minoru -
- Dzielnica portowa Hanamury -

- ??? -

Obrazek



" Trójka znów razem "

Wydawałoby się, że czas jak i miejsce w którym się znajdujecie jest wystarczająco przytulne by można było zapomnieć o bolączkach jakie przywiodły tutaj każdą z osób. Między innymi wojaka imieniem Momoru, trójkę żeglarzy, może nawet i panie siedzące przy stoliku obok a nawet i uczonego. Oczywiście również i was. Wydawałoby się, że każdy wylądował przy stoliku w tym lokalu z jednego powodu, braku zajęcia...
Wojak podniósł nieznacznie brew zauważając pokazane mu przez Rakurai'a katany, kiwnął tylko głową. Jego twarz przybrała znamiona zaskoczenia w chwili gdy zacząłeś wyciągać rulon który przytargałeś ze sobą z portu. W końcu, co ciekawego może być na tym zwitku papieru. Nie mówił nic dalej trzymając w dłoni szklankę podczas gdy ty rozwinąłeś i przysunąłeś do niego rulon. Nie udawał, że go to nie interesuje, było całkiem odwrotnie, od razu się zainteresował wpatrując się w niego przez chwilę. Gdy skończył, obrócił wzrok w twoją stronę.
- Zamierzasz się zgłosić sam? - Rzucił by zaraz potem pozwolić ci zabrać zwitek papieru i po chwili uścisnął z tobą dłoń gdy się mu przedstawiłeś. Mimo wszystko nie był to zwyczaj typowy, zwykle ludzie się kłaniali jednak pośród ludzi miecza było wiele zwyczajów mniejszych lub większych. Jemu nie robiło to różnicy.
- Jak chcesz. - Odparł wskazując kelnerowi by jednak nie przynosił drugiego picia. Gdy się oddalałeś wrócił do tego co robił, wydawał się jednak nieco mniej pochmurny niż przedtem.

Minoru po zakończeniu swojej krótkiej konwersacji z siedzącym przy ladzie wojownikiem podszedł do waszego stolika i rzucił nań ogłoszenie którym raczył przed chwilą pochwalić się wojakowi siedzącemu niedaleko. Misae szybko zainteresowała się przybyciem wybawcy od spraw sercowych, rzeczywiście jednak Minoru znalazł pracę a przynajmniej póki co gdyż czas goni...
Wojownik nie omieszkał zwrócić uwagi na stolik do którego udał się jego niedoszły kompan w piciu, zerknął kątem oka na dziewczynę oraz jej partnera siedzącego przy stole, dwa gołąbeczki chciałoby się rzec. Nie był w tym jednak osamotniony, ponieważ żeglarz, ten z wygolonymi bokami wstał od stolika.
- Dajcie mi chwilę - Rzucił do siedzących przy jego stoliku przyjaciół i całkiem szybko wylądował przy waszym, również zerkając na rzucone na wasz stolik ogłoszenie. Oczywiście nie mógł go przeczytać póki go nie rozwiniecie, dlatego stanął z boku przypatrując się w szczególności Misae oraz Minoru.
- Co mu tam pokazałeś, że nawet Momoru wydawał się tym zainteresować... Minoru jak słyszałem, tak? - Powiedział nieco zawadiackim tonem w twoim kierunku, gdy to robił przypatrujący się całej sytuacji Momoru zmarszczył brwi patrząc z drobną irytacją w oczach na chłopaczka, nie omieszkał jednak przedtem wypić kolejnego łyka sake.
- Jak trunek, miła pani? - Zapytał wykonując lekki ukłon w stronę siedzącej przy stoliku Misae. Zrobił to kompletnie nie zwracając uwagi na Kitashiego, tak jakby go tam nie było.


Jakby któreś z was rozwinęło rulon to całej waszej trójce ukazałoby się niniejsze ogłoszenie:

Poszukujemy śmiałków gotowych do pomocy jednej z wiosek oddalonej od Hanamury. Potrzebujemy wszystkich którzy tylko się zgłoszą a zwłaszcza Iryoninów oraz zwyczajnych pomocników. Wioska spotkała się w ostatnich latach z katastrofami i trzeba tym ludziom pomóc. Oferujemy sowite wynagrodzenie dla tych którzy się zdecydują. Zbieramy się w Hanamurskim szpitalu, wyruszamy za 3 dni - Podpisano: Matsui


Data wystawienia ogłoszenia które leżało na stoliku opiewało w dzień mający miejsce dwa dni wstecz co oznacza, że dzisiaj jest ostatni dzień na dołączenie do tej ekspedycji. Czy jednak warto ryzykować i się pośpieszyć?.

Pozostali goście wydawali się nie zwracać uwagi na zamieszanie które pojawiło się w okolicy waszego stolika. Przynajmniej na tą chwilę ponieważ nie mieli najmniejszego powodu by się bardziej zainteresować... Mężczyzna siedzący obok wojaka dalej zajmował się swoimi sprawami a właściciel lokalu jak gdyby nigdy nic polerował w tej chwili szklanki, kelnerzy albo rozmawiali między sobą albo donosili dania do innych, dalszych stolików. Dzień jak co dzień można powiedzieć.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kisho » 22 lip 2018, o 13:14

Skrzywił się nieco na wieść o utrudnieniach w pomocy uciekinierom z Kami no Hikage. Wyglądało więc na to, że to chwilowe rozwiązanie. Przynajmniej na najbliższe kilka dni. Zawsze to jakaś pomoc, chociaż nie do końca tak to sobie wyobrażał. Kolejne słowa Satoshiego, tłumaczące owe problemy puściły nieco więcej światła na całą sprawę. Chłopak nawet nie zdawał sobie sprawę z tego, że być może nie wszyscy chcą zostać na wyspie. Nie od dziś wiadomo, że kontynentalni nie przepadają za wyspiarzami i na odwrót. Trudno więc się komukolwiek dziwić, że woli opuścić Cesarstwo jak najszybciej to możliwe. Dobrze przynajmniej, że Cesarz zadbał i o to i zorganizował statki specjalnie na tę okazję. Ciekawe jednak, czy wszyscy z nich skorzystają.
- Jak na ironię, zniszczenie Kami no Hikage może pozytywnie wpłynąć na stosunki między Wami a kontynentem - zauważył, świadomie używając słowa „Wami", bo trudno było mu jakkolwiek poczuć się jednym z wyspiarzy. - Może dzięki tej tragedii jakoś dojdziecie do porozumienia. - Mieli toczyć ze sobą wojnę, Rada z Cesarstwem, ale zamiast tego obie te grupy musiały działać razem, co też zrobiły, chociażby na samej wyspie gdzie wspólnymi siłami bronili cywilów w porcie przed zakonem. Teraz Cesarz zaoferował pomoc w postaci dachu nad głową, jak i bezpieczny transport na kontynent. Można by to uznać, za wyciągnięcie pokojowej dłoni w stronę Kontynentu.
Spytany o samopoczucie, jedynie spojrzał na lidera i uśmiechnął się szczerze. Co miałoby mu niby być? Albo inaczej, co miałoby go skłonić, do przejmowania się samym sobą, skoro to nie jego spotkała prawdziwa tragedia?
- Mną się nie przejmuj. - Satoshi najwyraźniej jeszcze nie zauważył, że dla Kisho liczą się inni, zwłaszcza ci, którzy cierpią bądź są w trudnej sytuacji. - Lepiej skup się nad uchodźcami - zasugerował, jednocześnie zerkając na notatki Wenko odnośnie do przebiegu sytuacji na Kami no Hikage. Poprzednio wspomniał, że większość informacji, jakie zdobył, nie są do końca spójne. - Atak nastąpił niemal w każdej części miasta w praktycznie tym samym czasie - rzucił przelotnie, niejako wyjaśniając przyczynę tak wielu różnych i nie do końca harmonijnych przesłuchań. - Do tego chaos, tłumy panikujących ludzi i oddziały zakonu, który zabijał wszystko na swojej drodze. Nie wspominając o Hanie i jego poplecznikach. - Westchnął ciężko, opierając się wygodniej na ławce i spoglądając wysoko w niebo. - Trudno byś dowiedział się wszystkiego... Ale do rzeczy. Mam spisać jakiś raport z misji czy wszystko teraz opowiedzieć?
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Minoru » 22 lip 2018, o 21:39

Minoru odchylił się do tyłu, nabierając więcej powietrza w płuca, kładąc prawą dłoń na klatce piersiowej i robiąc teatralną minę będącą mieszanką zaskoczenia i urazy, na słowa słodkiej Misae.

- Czuję się zszokowany twoją niewiarą w moje umiejętności przetrwania. - nic nie mogło zepsuć jego humoru, nic ani nikt. Tak przynajmniej uważał, do teraz. Już miał wytłumaczyć co znalazł, gdy poczuł na sobie czyjś wzrok. Obrócił się powoli, w kierunku wścibskiego marynarza, oceniając go z góry na dół i na zad. Minę przy tym miał nie tęgą i nie chciał tego ukrywać. Jakimś cudem jego uwadze nie umknęła reakcja Momoru, co zakuło Minoru w serce. Nie wiedział, dlaczego, ale poczuł do wojaka nić sympatii. Być może spowodowane było to podobnym brzmieniem obojga imion. A może dlatego że imię Momoru kojarzyło mu się z Mamoru co oznaczało obrońcę, a to nadawało jego wojowniczemu życiu romantycznego sensu.

Gdy jego wzrok ponownie powrócił do marynarza, na jego twarzy wykwitł uśmiech, a sam chłopak odsunął się od stołu, wstając jednocześnie.

- Sam popatrz - gestem ręki zaprosił wilka morskiego do stołu. Jeśli tylko chwycił jego przynętę, to gdy zbliżył się do stołu, Minoru dotknął jego ramienia.

- Przyjacielu, ale może chociaż się przedstawisz co? - Puścił jego ramię, nim zostanie to odebrane za wrogi ruch. Lecz to krótkie dotknięcie było wszystkim czego potrzebował. Śmieszna sprawa, jego imię twierdziło, że jest siewcą prawdy, a tak naprawdę jedyne czym obdarowywał teraz tego mężczyznę było kłamstwem. Było tak, ponieważ podczas tego krótkiego dotyku wysłał do ciała mężczyzny nikły impuls chakry, który miał spowodować, że na zwoju dostrzeże coś innego niż pozostali.

Poszukujemy śmiałków gotowych do wyprawy lądowej wraz kupiecką karawaną do wiosek oddalonych od Hanamury. Potrzebujemy każdego zaprawionego w bojach śmiałka a zwłaszcza mistrzów miecza oraz shinobi. Karawana spotkała się w ostatnich latach z licznymi sukcesami i trzeba tym ludziom pomóc w ochronie ich dóbr przed rosnącymi w liczebość grupom bandytów. Oferujemy sowite wynagrodzenie dla tych którzy się zdecydują. Zbieramy się pod południową bramą, wyruszamy za 3 dni. Wtedy też wybierzemy chętnych spośród zebranych - Podpisano: Yuuma


Zmienił również datę wystawienia zwoju na dzisiejszą.

- Jeśli czujecie się na siłach, to zapraszamy. - Ponownie dotknął ramienia mężczyzny, patrząc mu się w oczy i uśmiechając. Znowu jednak zrobił to tylko na moment, tak jak pozdrawiają się mężczyźni. Szybko, szczerze i z siłą.

- A teraz jeśli wybaczysz, chciałbym rozmówić się z moimi przyjaciółmi sam na sam - pożegnał mężczyznę, nim powrócił ponownie do stołu.

- Przeczytajcie dokładnie...- powiedział tak, by każdy kto ich podsłuchiwał mógł ich usłyszeć, by następnie nachylić się nad stołem i dodać już ciszej

- I zachowajcie szczegóły dla siebie, nie chcę by połowa miasta ruszyła razem z nami... zresztą wydaje mi się, że są tu jakieś zatargi między wszystkimi.- Odchylił się do tyłu chwytając butelkę z trunkiem. Wczytał się w etykietę, chcąc dowiedzieć się czym też ich uraczono, a jednocześnie dając pozostałej dwójce czas na przeczytanie i przetrawienie wiadomości.

- I co myślicie? - zapytał nie kryjąc ekscytacji, odkładając butelkę na stół i zwijając zwój, jeśli nikt z pozostałej dwójki tego nie zrobił wcześniej. Wsłuchał się w ich słowa i jeśli żadne z nich nie oponowało, zaproponował by ulotnić się z tego miejsca, ponieważ znaleźli to po co przyszli. W rzeczywistości chciał jednak udać się do szpitala nim czas minie.


Staty:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Chanbra
UMIEJĘTNOŚCI:

Wrodzona Sensor
Nabyta -

PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 30
WYTRZYMAŁOŚĆ 59
SZYBKOŚĆ 30
PERCEPCJA 33
PSYCHIKA 60
KONSEKWENCJA 40

SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 152
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

NINJUTSU
GENJUTSU C
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
Chanbra (B)
---
---
IRYōJUTSU
FūINJUTSU
ELEMENTARNE
KATON
SUITON
FUUTON
DOTON
RAITON B

Chakra:
Spoiler: pokaż
105% - 18% = 87%

Technika:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kokoni Arazu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Strefa ok. 50 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na zmianie wyglądu przedmiotu na który narzuciliśmy iluzję. Dzięki temu możemy zmienić przykładowo cyfrę bądź treść na tabliczkę. Iluzję można narzucić również na większe przedmioty co jednak może zaowocować mało realistyczną iluzją.
Minoru
 

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Misae » 23 lip 2018, o 19:18

Przyjaźń i miłość. Byly to dwie wielkie siły które sprawiały, że świat stawał się bardziej jednolity i stabilny. kto do nie doceniał ich siły mógł tylko żałować jak bardzo jego świat jest pusty. Za każdym razem zaskakiwało ją to jak bardzo mocno utwierdza się w jej sile. Może właśnie o to chodziło? Aby wzmacniać się w niej każdego dnia stając się osobą silniejszą? Chyba dobrze było patrzeć na to w dokładnie ten sposób. Wszystko stawało się jaśniejsze, a fakt, że pomimo takiej próby dla przyjaźni, Kitashi dalej chciał być fragmentem jej życia sprawiało, że kunoichi potrafiła znaleźć siłę tam, gdzie do tej poty nigdy by jej nie widziała.
-O to pokłócimy się innym razem - zaśmiał się pokazując mu lekko język. Tym samym chciała dać do zrozumienia, że nic się między nimi nie zmieniło i dalej są bardzo bliskimi przyjaciółmi. Przy nikim spoza ich grupy nie odważyłaby się na takie zachowanie. Co powiedzieć więcej? W sumie na nic więcej nie było okazji bo już po chwili przybył do nich Minoru, którego tego dnia zaczynało jej już naprawdę brakować. Kiedy zagadnął co do jej wiary tak wzruszyła ramionkami jak gdyby nigdy nic.
-To nie jest niewiara! To tylko i wyłącznie troska - wyjaśniła spokojnie kończąc ten temat. Szczególnie, że przybył do ich stolika kolejny jegomość. Zupełnie się tego nie spodziewała, ale starała się z ostrożnym spokojem nic więcej nie mówić. Po co zaczynać jakieś zamieszanie na sam początek? Szczególnie, że teraz Minoru miał pokazać im jakież to ciekawe ogłoszenie znalazł. I nie zawiodła się. Oczy zalśniły jej jak gwiazdy i już było wiadomo, że chłopak podjął dobrą decyzję pokazując im zawartość zawiniątka. Nie mogła się jednak nad nim zbyt mocno rozpływać gdyż okazało się, że to mężczyzna, który do nich dołączył okazał się być tajemniczym jegomościem, który podesłał im alkohol.
-Bardzo za niego dziękuję, ale go nie otwierałam jeszcze... - skłoniła się głową w odpowiedzi na jego gest starając się zachować odpowiednie zasady dobrego wychowania. Co to ukrywać - bardzo jej schlebiało, że ktoś zwrócił na nią uwagę w taki przychylny sposób i nazwał jej oczy wyjątkowymi, choć sama nigdy tego nie zrobiła. Czy uda się Minoru wygonić jegomościa czy nie odpowie jeszcze na koniec
-Jestem za! To bardzo dobry człowiek i propozycja wydaje mi się być dla nas idealną. Ja już się zagrzałam, a wy? - dając im tym samym w subtelny sposób do zrozumienia, że mogą już iść. W końcu to zawsze panie najbardziej marzną, a w ten sposób mogła dać innym ludziom wewnątrz do zrozumienia, że przyszli tu tylko i wyłącznie ze względu na jej zachciankę.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lip 2018, o 18:15

- Rok 384 - Zima -


" Dom coraz bliżej "
Obrazek

Blondynka wraz ze swoim tatą przechadzała się po śnieżnym porcie co i rusz przytulając się do swojego płaszczyka. Ojciec co jakiś czas spoglądał w jej stronę aż w końcu zdecydował się na który statek wejdą.
- Inoshi, daj mi pieniądze zapiszę nas na ten statek i wejdziemy już na pokład. - Dziewczyna długo się nie zastanawiała wyciągając ze swojej torby mieszek który rzuciła w stronę ojca. Złapał go bez problemu, potrząsnął nimi zastanawiając się przez chwilę dlaczego jest taki ciężki.
- Dlaczego jest taki ciężki? Nic nie wydałaś w Kami no Hikage ani tutaj? Skąd to wszystko? Nowe ubrania, płaszcz, pokój... Za darmo to dostałaś? - Zaczął się wypytywać kręcąc przy tym głową.
- No więc... eeee, dostałam w szpitalu za pomoc... - Mówiła krzywiąc się przy tym wyraźnie. Nie wiedziała tak naprawdę czy to kupi czy nie, bo nie była to prawda, zdawała sobie sprawę z tego, że może odczytać jej myśli jeśli będzie chciał.
Inoshima westchnął kierując się dalej w stronę statku, dziewczyna dalej za nim szła.

- Stało się coś przez te dwa dni? - Pytał, miał prawo wiedzieć co jego dziecko robiło samo przez ten czas gdy on sam znajdował się w niezbyt chodliwym stanie. Ostatecznie chciał mieć pewność, że nie narobiła mu wstydu ani klanowi, zwłaszcza chciał wiedzieć czy nie zhańbiła w tym wypadku rodu ani czy nie zrobiła czegoś zwyczajnie złego.
- Nic się nie stało! - Odparła głośniej ze skrzyżowanymi na piersiach rękami gdy już znaleźli się w pobliżu statku.
Na miejscu zaklepali swoje miejsca i weszli na pokład.

W trakcie drogi dalej rozmawiali na temat Kami no Hikage oraz jej pobytu w Hanamurze gdzie ta nie była zbyt rozmowna odnośnie tego co robiła i kogo spotkała. Ojciec ostatecznie odpuścił, przynajmniej na razie podczas gdy pokonywali drogę do Kaigan.


Spoiler: pokaż
Skąd:Hanamura
Dokąd: Kaigan
Czas podróży:30 minut
Czas przybycia:19:45
Środek transportu: Okręt

-100ryo







- Kaigan -



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Natsume » 27 lip 2018, o 23:03

-Nah, wątpię żeby to było tak łatwe do osiągnięcia - stwierdził z krzywym uśmiechem Satoshi, gdy Kisho zaczął przypuszczać o możliwości poprawienia stosunków między kontynentem a wyspami dzięki katastrofie na Kami no Hikage. - Aby to było możliwe, musiałoby istnieć mniej różnic między naszymi kulturami. Cóż, historia wysp jest poznaczona krwią, a takie coś ciężko zmazać. Nie oznacza to jednak, że nie spróbujemy - skoro Natsume zgodził się im pomóc i cały czas powtarza, że nie chce wojen, to znaczy że my również będziemy tak podchodzić do sytuacji. Tak długo, jak będą chcieli naszej pomocy, tak długo będziemy skłonni im jej udzielić.
Westchnął lekko, dopisując jeszcze kilka linijek do swojego raportu spisanego na brudno w notatniku, i przejrzał pobieżnie czy udało mu się przy tym zachować ciągłość logiczną. Przy okazji nie omieszkał skreślić kilku znaków i napisać ich na nowo, gdy uznał że nie wyglądają dostatecznie czytelnie. Yup, teoria o skrupulatności była bardzo prawdopodobna. Jeśli nawet nie można było tego nazwać pedanterią.
Wyciągnął fajkę z ust i strzepnął popiół na kamienne podłoże.
-Przejmuję się wszystkimi członkami mojego klanu, niezależnie czy należą do niego również w papierologii czy nie - powiedział spokojnie. - A co do uchodźców, póki co nic więcej nie będziemy w stanie zrobić. Pozostaje nam czekać na wyklarowanie sytuacji, i wtedy będziemy mogli dopasować nasze ruchy. Co zrobić, tak to jest, kiedy mamy do czynienia z niewiadomymi.
Wyciągnął z torby przy pasku niewielki kawałek węgla, który szybko naostrzył niewielkim nożykiem, a następnie przewrócił kilka kartek w notatniku i przygotował stronicę do pisania.
-Jak wolisz. Jeśli chcesz, możesz opowiedzieć, a jeśli wolisz na razie odpocząć, to po prostu to napisz. Cieszyłbym się jednak, gdybyś mógł mi powiedzieć chociaż trochę, tak za świeżej pamięci.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość