Dzielnica portowa

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 cze 2018, o 17:14

Misja Rangi - C - 5/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Koseki Kitashi, Rakurai Minoru -
- Dzielnica portowa Hanamury -

- ??? -

Obrazek



" Kontrastujące lodowe ciepło "

Mroźne ulice i padający na nich śnieg nie zachęcał was do dłuższego pozostania na ulicy. Mimo, że Minoru znajdował się niedaleko to straciliście go z oczu. Po takim czasie jaki spędziliście w mieście nie było możliwości by zwyczajnie się zgubił i was nie odnalazł. Zawsze mógł wyczuć was przy pomocy swoich zdolności które ty - Misae również rozumiałaś. Twój klan również potrafił znajdować osoby po sygnaturze chakry którą po sobie zostawiali. Znałaś chakrę przyjaciół doskonale więc zlokalizowanie ich nie powinno być dla ciebie nawet najmniejszym problemem. Czy jednak trzeba było martwić się o waszego, niemalże starszego brata? Wiedział jak zadbać o siebie samego a i czuł się odpowiedzialny za was, to przecież nic wielkiego zostawić waszą dwójkę samych na chwilę, prawda? Zdecydowaliście się na wejście do pobliskiego lokalu.

Było zimno, chcieliście się ogrzać a to dodatkowo dobre miejsce do posłuchania różnych plotek oraz co najważniejsze napicia się wody lub jakiegoś napoju. Przecież nie sake, kto wam by je sprzedał. Po otwarciu drzwi waszym oczom ukazał się dosyć obszerny budynek z dwoma piętrami. Schody na górę znajdowały się tuż obok wejścia, dalej prowadził dosyć krótki korytarz, po jego wyminięciu trafialiście do głównej hali. Pomiędzy filarami trzymającymi piętro znajdowały się dość niskie stoliki a podłoga wydawała się być wyłożona matami tatami. Było miękko. Część stolików była zajęta, zasiadali przy nich marynarze i inne osoby które akurat w tej chwili znalazły się w tym miejscu i chciały się napić bądź coś zjeść. Nawet stojąc między właściwym pomieszczeniem mogliście usłyszeć to jak ludzie rozmawiają, były to przeróżne tematy, nikt się nie wstydził i wyglądało na to, że dobrze się bawią. W drugiej stronie pomieszczenia znajdowało się coś na wzór barku przy którym znajdował się zwyczajnie barman, bądź właściciel. Na siedziskach przy samej ladzie było tylko jedno wolne miejsce. Pozostałe zajmowały trzy inne osoby a w tym starszy mężczyzna w okularach i jasno-niebieskiej szacie. Osoba mająca na sobie skórzaną zbroję, jego hełm leżał po prawej od jego ręki, przy wolnym siedzisku. Wydawali się nie zwracać na was uwagi, nawet się na was nie spojrzeli, mężczyzna w zbroi popijał sobie spokojnie sake.

Oczywistym było, że będziecie rozglądać się za jakimś wolnym miejscem które moglibyście zająć. Tak się składało, że był wolny stolik, tuż naprzeciw wejścia, dostrzegliście go od razu więc czym prędzej mogliście przy nim zasiąść. Jeśli byście przy nim usiedli moglibyście zasłyszeć jak ludzie przed wami oraz za wami rozmawiają. Przed wami siedzą przy stoliku trzy kobiety, dwie młode, jedna ciut starsza. Przy stoliku za wami siedzi dwóch mężczyzn oraz jedna kobieta. Wszyscy wyglądają zwyczajnie, nie rzucają się szczególnie w oczy. Przynajmniej nie w portowym mieście ponieważ z odzienia dwójki mężczyzn można łatwo wywnioskować, że to marynarze. Jeden z nich jest całkiem pozbawiony włosów a drugi posiada wygolone boki, obydwaj są dosyć młodzi i nie wyglądają na styranych życiem i morskimi falami oraz brakiem lądu. Siedząca z nimi dziewczyna ma na głowie chustę z pod której wyłaniają się rude do ramion włosy. Wcześniej wspomniane kobiety odziane są w różnego koloru szaty, jedna ma różową, druga zieloną, trzecia żółtą. Są one dosyć jaskrawe i zwracające uwagę. - ...wtedy powiedzieli, że nie odpłyniemy - Rzucił łysy chłopak do rudej dziewczyny siedzącej naprzeciw niego, plecami do was. Nie była to jednak jego cała wypowiedź, jej początku nie usłyszeliście - Jak długo nim znów ruszymy? Kapitan już zdecydował co robimy? - Powiedziała do niego odpowiadając na jego informację. W tej chwili jedna z dziewczyn ta w żółtej szacie, po drugiej stronie zaczęła się śmiać chichotać właściwie - Oh, Hoshino, przecież wiesz, że ja się w nim zadurzyłam - Chichotała dalej gdy druga, tym razem ta w różowej rzuciła w jej stronę nieco wzburzona - Uważaj sobie świnko, już ci przecież powiedziałam, że Matsui będzie mój! - Powiedziała wyraźnie, głośniej by zaraz zostać skwitowana przez trzecią ubraną na zielono która rozłożyła swobodnie ręce mówiąc - Przecież wszystkie wiemy, że to mnie pokazywał jak wykonywać tamtą technikę, to mnie ściskał za dłonie ! - Wszystkie trzy zaczęły chichotać, tak jakby każda z nich rzuciła argument którego nie da się w żaden sposób skontrować. Rozmawiały dalej jednak już trochę ciszej podjadając swobodnie zamówione dania. Co pozwoliło wam ponownie usłyszeć stolik z marynarzami - Prawdopodobnie będziemy musieli poszukać sobie zajęcia nim woda stanie się spokojniejsza, mamy przecież całe miasto dla siebie, coś znajdziemy - Chłopaczek z wygolonymi włosami uśmiechnął się w stronę towarzyszącej mu dwójki zerkając na chwilę przed siebie, w stronę waszego stolika, spojrzał na Misae jednak szybko odwrócił wzrok zabierając się za jedzenie swojego dania. Mężczyzna w zbroi przy stoliku podpierał się o blat łokciami, i trzymał swoją miseczkę z sake w dłoni wypijając ją jednym haustem. - Poproszę kolejne - Powiedział podczas gdy siedzący obok niego starszy człowiek skupiał się na papierze który wypełniał. Leżał przed nim zwój, niezbyt duży w którym coś zapisywał przy pomocy atramentu i pióra. Nie popijał sake jak siedzący obok niego wojownik a zwykły napój owocowy ciamkając całkiem głośno po każdym łyku.

" Gorące serce przełamane w lodzie... "




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Misae » 18 cze 2018, o 14:46

Spacerowali sobie spokojnie w tej urzekającej zimowej atmosferze kierując kroki w stronę karczmy, kiedy to przyjaciel postanowił się odezwać. Jak zawsze była to cisza przed burzą. Pół roku milczenia by nagle wyskoczyć z prawdziwą bombą. Aż białowłosa otworzyła szerzej oczy. Naprawdę tyle czasu myślał o tym...? Naprawdę myślał o tym tak poważnie? A co ona myślała? A to że...
W domu nikt jej nie pozwoli wybrać sobie męża. Nikt nie pozwoli jej dać się ponieść uniesieniom serca i wskazać, że z tym a nie innym mężczyznom będzie kroczyć przez świat. Że to jego dzieci urodzi i że to przy jego boku budzić się będzie każdego ranka nieśmiało marząc aby ten pokochał ją tak bardzo jak ona kochała jego. To były tylko mrzonki, którymi żyła jako mała dziewczynka, szczególnie wtedy kiedy poznała swoją... pierwszą miłość? Pierwsze zauroczenie? Jakby go nie nazwać Tomoe był pierwszą osobą, która namieszała w jej życiu uczuciowym. Ktoś kto tak nieśmiało sprawił, że jej malutkie serduszko do tej pory tak niewinne i nieświadome zabiło jak nigdy wcześniej.
Do tej pory kiedy zamykała oczy czuła dotyk jego ciepłej dłoni na policzku, czy przejmujący, ale tak bardzo kojący dźwięk jego głosu kiedy w rodzinnym ogrodzie grał pieśń, której miała nadzieję nie usłyszy, żadna inna kobieta poza nią. Czy te tęskne wersy mogły opisywać jego niekończącą się miłość... do niej? Czy te wszystkie składane sobie w blasku księżyca obietnice były gotowe zostać dopełnione?
Obrazek
Misae wiedziała, że ani nie powinna sobie robić z tego tytułu żadnej nadziei, ani też nie powinna wiązać z nim planów. To była tylko dobra wola rodziców, że pozwalała jej może jeden jedyny raz w życiu zakosztować uroków zakochania i nastoletniej niewinności. Raz pozwolili jej poczuć jak czują się bohaterki tych wszystkich romansów, które czytała kunoichi zastanawiając się jak ona by postąpiła na ich miejscu. Jasnym jest, że pilnowali by relacja nie poszła zbyt daleko, jednak białowłosa była im bardzo wdzięczna za to, że mogła poczuć ten rodzaj szczęścia.
Odkąd była w Hanamurze zastanawiało ją jedno. Czy chęcią na tą podróż była nadzieja na zobaczenie wielkiego, pięknego świata, czy może chęć ucieczki od klanu? Chęć ucieczki przed tym co powoli stawało się coraz bardziej realistyczne i nieuniknione. Jej wiek mówił jedno - była już kobietą. Kobietą gotową zająć się domem, rodziną i spełniać obowiązki jakie miały na nią spaść tylko dlatego, że urodziła jej jako panienka w klanie, gdzie nie mogła pozwolić sobie na kierowanie swoim losem. Może jeszcze gdyby jej rodzice stanowili jakąś boczną, pominiętą odnogę miała by dużo łatwiej niż kiedy trwali oni na swoich wysokich pozycjach piastując niezastąpione miejsce. Przez to każdy list jaki otrzymywała coraz mocniej chwytał ją w przejęciu za serce. Tak bardzo obawiała się jednej krótkiej linijki, która napawała jej drobne serce trwogą.

Wracaj do domu, znaleźliśmy ci męża...

Nie powinna jednak bać się czegoś co i tak było nieuniknione, bo powinna cieszyć się faktem, że mogła przygotować się do tej sytuacji. Tak aby z wysoko podniesionym czołem wziąć za siebie odpowiedzialność. W między czasie weszli do wnętrza karczmy. Po skórze białowłosej przebiegł przyjemny dreszcz, który był odpowiedzią na ciepło, które ją ogarnęło. Zajęła wolne miejsce na przeciw wejścia. Chciała móc na spokojnie porozmawiać z Koseki'm. Kiedy tylko posadziła swój dymny zadek na miękkich poduszkach mogła opuścić płaszcz z ramion kładąc go obok siebie. Wzięła głęboki oddech. Po twarzy przyjaciela wiedziała jak wiele go kosztowało to, że zaczął ten temat więc nie mogła pozwolić aby dłużej czekał.
Choć pamięć o dawnym ukochanym zmieniała się jedynie ciepłe wspomnienia z przeszłości to nie wiedziała co by zrobiła gdyby ten pojawił się nagle na jej drodze. Tak samo jak nie wiedziała czy jego nagła decyzja o wyjeździe była spowodowana jego niespokojną duszą czy może jednak wpłynęli na to ludzie z klanu. Mimo, że kochać go to było niemal jak kochać wiatr - czasem porywisty, czasem delikatny, ale zawsze w ruchu, to czasem czuła, albo raczej miała nieśmiałą nadzieję, że ten jednak byłby gotów zostać z nią na stałe.
Mimo wszystko Tomoe był teraz jej przeszłością i nie o nim powinna myśleć, lecz o siedzącym na przeciwko Kitashim.
-Cały czas myślałam, że była to kwestia chwili... wiedzieliśmy wiele, przeżyliśmy jeszcze więcej. Pierwszy raz byliśmy świadkami śmierci. Sądziłam więc, że kierowała tobą jedynie emocja i nic więcej, w czym utwierdziła mnie niemal półroczna cisza - starała się mówić spokojnie i jak najbardziej sensownie by nakreślić chłopakowi to jak ona pojęła całe zajście. -Ty, Minoru i Sokiro... zawsze patrzyłam na waszą trójkę jak na swoich braci... znam was odkąd sięgam głową do blatu kuchennego stołu - zaśmiała się, a w jej spojrzeniu widać było niezwykłą nostalgię i tęsknotę za minionym czasem.
-Nigdy nie spojrzałam na was w ten sposób... nigdy też nie sądziłam, że któreś z was może na mnie patrzeć nieco inaczej. Kitashi-kun... zawsze przy mnie byłeś kiedy cię potrzebowałam... jesteś jak czarka gorącej herbaty w chłodny, śnieżny wieczór, ale wiesz tak samo jak ja, że żadne z nas nie będzie mogło decydować o swoim losie... jesteśmy z różnych klanów... jesteśmy też jednocześnie rodziną. Nie mam wątpliwości, że zawsze traktowalibyśmy się z ciepłem i troską, ale czy warto dopuszczać do siebie coś co da nam tylko ból? Może być tak, że w Karmazynowych Szczytach czekają na nas przyszli małżonkowie i wiesz równie dobrze jak ja, że nic z tym nie zrobimy. Że taka jest tradycja naszego regionu... - czy chłopak był w stanie spojrzeć na jej słowa równie rzeczowo jak ona? Yamanaka nawet nie zwróciła uwagi kiedy zaczęła bawić się swoimi włosami pod wpływem stresu.
W międzyczasie słyszała rozmowę pań za jej plecami. Na wspomnienie medyka uśmiechnęła się delikatnie. Znała go całkiem dobrze i nie umknęło jej, że cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem wśród płci pięknej. Brzydki nie był, a swoim pragnieniem pomagania innym naprawdę mogła działać na kobiety choć ta nigdy nie wchodziła z nim w relacje bliższe niż zawodowe. Lubiła go i traktowała z sympatią, ale daleko jej było od tego co działo się za plecami białowłosej.
W międzyczasie zamówiła gorącą białą herbatę i bulion z warzywami na rozgrzewkę jednocześnie i przysłuchując się jakimś kolejnym plotkom jak i temu co odpowie zaraz jej przyjaciel. Jakoś pewnie powinien się ustosunkować do jej słów. Chyba, że odwiedzi ich zaraz Minoru, którego chakra zbliżała się do nich coraz bardziej i bardziej o czym pozostały z ich wesołej trójki jako jedyny nie mógł wiedzieć.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kitashi » 24 cze 2018, o 20:16

Walka jaką podjął sam ze sobą Kitashi była ciężka, ale wiedział ze nie może dalej przeciągać pytania które chodziło mu już od dawna po głowie. Krótka chwila pełna emocji, przy której chłopak postawił na gest, od odpowiedzi na którego dziewczyna uciekła. Mimo to że chłopak mógł puścić to w niepamięć i rozumieć ze nic z tego, to i tak wiedział że jeśli nie zapyta, to będzie musiał się użerać z gorejącym cierpieniem w sercu, gdy zobaczy ze jest już za późno, a że obok Misae będzie jakiś obcy mu mężczyzna, którego wydadzą za jego przyjaciółkę. Dlatego jeszcze teraz, nim coś takiego miało mieć miejsce chłopak podjął walkę. Dwójka weszła do rozgrzanego pomieszczenia, chłopak zamówił sobie zieloną herbatę oraz miso z tuńczykiem i zamienił się w słuch gdy pierwsze słowa dziewczyny opuściły jej usta. Te same usta które ten odważony natłokiem emocji ucałował tamtego wieczora. Na pierwsze słowa dziewczyny chłopak pokiwał przecząco głową, spoglądając na rozmawiających ludzi którzy znajdowali się blisko nich, by po chwili skupić oczy na oczach przyjaciółki.
-Fakt, działo się wtedy sporo, ale to nie było tylko to. Już przed podróżą sporo o tym myślałem, ale zawsze gdy spędzaliśmy wspólnie czas nie była to taka ilość czasu, jaki spędziliśmy w podróży. Ten czas, wszystko co działo się w Hanamurze dodało mi pewności w wahaniu jakie ciągle chodziło mi po głowie. Już od dawna wtedy wiedziałem że to co, przynajmniej z mojej strony, nas łącyz to nie zwykła przyjaźń, ale potrzebowałem czasu aby zrozumieć czy to tylko to że widziałem Cię niczym członka rodziny, czy jednak jest w tym coś innego. Tamtego dnia i wieczora w Hanamurze i owszem emocje sporo swojego zrobiły, ale nie to co myślisz, a po prostu za duży pośpiech i pewność która do mnie wtedy napłynęła. Ta cisza też była strasznie nie mądra z mojej strony, ale po prostu bałem się zadać to pytanie, bo bałem się że gdy zapytam, skończy się na tym, że nie dość że nie masz na mnie takiego spojrzenia jak ja na Ciebie, to jeszcze że nasza przyjaźń może się zatrzeć, a dni mijały. Ale wiem ze nie mogę czekać dłużej, bo jeśli okażę się że będzie za późno, wiem ze już nic nie będę mógł zrobić
Gdy skończył mówić lekko zagryzł kłem kąt ust, wiedział ze znowu za bardzo zaszarżował, powiedział kilka słów za dużo. W jego umyśle wszystko stawało na głowie, a zdenerwowanie mimo usilnych chęci wyraźnie przebijało się na jego, na ogół tak spokojnej twarzy, podczas gdy dłonie splecione ze sobą nienaumyślnie wydawały dźwięki cichych trzasków, jak to bywało w momencie przeskoczenia stawu. Chłopak przełknął ślinę, a czując suchość w ustach i gulę w gardle wypił kilka łyków przyniesionej herbaty. Głęboko wciągnął powietrze gdy dziewczyna dalej mówiła, lecz wraz z jej słowami na moment wstrzymał oddech, by po wypowiedzi dziewczyny wyciągnąć obie ręce na stół wyprostowane. W jego oku pojawił się niewielki ogień.
-Śledzenie tej całej sytuacji klanowej do której namawiał mnie ojciec do czegoś okazało się przydatne. Wśród całego mętliku papierów wyraźnie jest opisane iż połączenia miedzy klanami w kwestii polepszenia stosunków klanów są możliwe. Oboje pochodzimy z najwyższych szczebli naszych klanów, a ja jako wysoko postawiony Koseki mógłbym się ubiegać o względy Twojej rodziny i klanu.
Chłopak ugryzł się w język, co dało się zauważyć, widać było iż pełen jest nerwów i za dużo mówił. Wziął głęboki, lekko nierównomierny oddech.
-Ech,za bardzo się rozpędzam, tak czy inaczej mimo iż mógłbym się starać o ich względy, jeśli nie widzisz mnie w taki sposób w jaki ja widzę Ciebie i tak nie mógłbym tego zrobić. Nie wyobrażam sobie świata bez Ciebie, a wiem że robiąc coś takiego bez Twoich chęci sprowadziłbym na Ciebie tylko nieszczęście i zmusiłbym CIę tym samym do tego, a już Ci mówiłem, choćbym nie wiem co Twoje dobro przełożę nad swoje.
Chłopak oparł twarz na dłoni zasłaniając sobie oczy, nos i usta by następnie nieco niewyraźnie przez przeszkadzające dłonie powiedzieć.
-Ech, co ja wyprawiam, robię z siebie tylko jeszcze większego głupka. Przepraszam Misae, ale po prostu musiałem to powiedzieć, wiem ze gdybym się z tym wstrzymał, to widząc Cię w przyszłości z mężem u boku zostałbym z uczuciem iż powinienem to powiedzieć już dawno temu i miałbym żal do siebie samego że przynajmniej nie spróbowałem zawalczyć. Mój świat jest pozbawiony barw gdy nie ma Cię w pobliżu
W połowie wypowiedzi Koseki przesunął dłonie w dół, zostawiając jedynie swoją prawą dłoń opartą o nos i podbródek, przez co dłoń sama skierowała spojrzenie i twarz chłopaka w bok. Wypuścił powietrze z płuc i spuścił lekko głowę.
-Przepraszam, pewnie zrobiłem z siebie głupka zamiast pomóc nam i rozejrzeć się za jakąś ofertą pracy.
Z jego słów jak i ogólnego zachowania dało się zauważyć iż chłopak nawet nie zwrócił uwagi na obecne dookoła osoby i rozmowy które przeprowadzali. Wśród tego natłoku twarzy, głosów, hałasów chłopak i tak widział i słyszał tylko osobę siedzącą naprzeciw jego. Chłopak wiedział ze kręci się w swoich słowach, powtarza się, mówi raz za dużo raz za mało, zacina się miejscami, ale po prostu nie był w stanie do końca tego kontrolować, po prostu mówił prosto z serca. W duszy modlił się tylko by dziewczyna, nawet jeśli rzeczywiście nie widzi i nie chce widzieć go w taki sposób jak on ją, że i tak dalej będzie jego przyjaciółką. Nie potrafił wyobrazić sobie świata w którym nie miałby być zawsze nieopodal Yamanaki. Do tego całe zakłopotanie, wstyd i strach z minuty na minutę po ostatnich słowach zalewały chłopaka, który myślał iż głowa mu wybuchnie. Z jednej strony chciał się schować jak za dziecinnych lat pod stołem z zakłopotania, z drugiej chciał cofnąć się w czasie bo wiedział ze reakcja dziewczyny może być rożna i tego bał się najbardziej. Palec który miał oparty miedzy ustami a nosem lekko przygryzł z nerwów, oczekując na odpowiedź Yamanaki, czując jak każda sekunda wydaje się być wiecznością, i widząc oczyma wyobraźni słowa Misae, opadające na niego niczym wyrok sądu na przestępce.
-Przepraszam, pewnie tylko niepotrzebnie namieszałem.
Rzucił cicho.
Kitashi
 

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 cze 2018, o 22:11

Misja Rangi - C - 8/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Koseki Kitashi, Rakurai Minoru -
- Dzielnica portowa Hanamury -

- ??? -

Obrazek



" Krótka rozłąka "




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Misae » 29 cze 2018, o 21:38

To wszystko układało się zupełnie inaczej niż dziewczyna przewidywała. Miał być to spokojny zimowy dzień, zapewne ponownie z rozczarowaniami związanymi z pracą. Powinien zatopić się w oceanie przyzwyczajeń i codzienności, czego spodziewała się i do czego zdążyła przywyknąć. Taka monotonia była bezpieczna. Będąc przewidywalną codzienność nie zaskakiwała jej na tyle by świat mógł zmienić swoje kolory. Powoli stawało się to naturalne. Powoli czuła, że taki świat jest jej światem.
Słowa chłopaka wszystko zmieniły. Wystarczyła chwila by jej świat stanął na głowie i zaczął krążyć niebezpiecznie szybko. Nie miała mu za złe, że zaczął temat, choć zupełnie się tego nie spodziewała. Przerażało ją znacznie bardziej to co działo się z szatynem. Misae znała go zbyt dobrze by mogło to ujść jej uwadze. Każde przygryzienie wargi. Każde nerwowe ruchy palcami. Jak przez mgłę albo stłumione dziwną zaporą, słowa napływały do dziewczyny, ale ich sens zdawał się do niej nie docierać. Był tylko obraz cierpiącego przyjaciela, a każda sekunda zdawała się wbijać w jej serce kolejne i kolejne szpilki. Nie odzywała się zostawiając ciągłe pustki, które chłopak zapełniał kolejnymi raniącymi do wyznaniami. Jego zachowanie sprawiło, że przestała zwracać uwagę na pozostały świat. Ledwo zanotowała, że kelner przyniósł im zamówione posiłki. Gdzieś z tyłu głowy pozostawał cichy głosik kontrolujący pozycję gdzie był Minoru.
Dopiero jednak jego ostatnie słowa były dla niej niczym kubeł zimnej wody sprowadzający ją na ziemię z dalekiej podróży. Chwyciła jedną z wyciągniętych dłoni chłopaka. Splotła delikatnie swoje drobne, wychłodzone od mrozu palce dookoła jego ciepłej, silnej ręki.
-Nigdy tak nie mów... Powiedzieć to wszystko, wyznać swoje uczucia... naprawdę z nas wszystkich to ty zawsze miałeś najwięcej odwagi - zaczęła uśmiechając się pokrzepiająco. Odetchnęła zaciskając mocniej palce. Ciężko jej było zebrać słowa więc przez chwilę milczała starając się skleić coś sensownego. Powoli dochodził do niej sens rozmowy. Yamanaka wiedziała, że musi powiedzieć coś, bo oczekiwanie musiało go ranić, ale z drugiej strony nie chciała powiedzieć czegoś co sprawiłoby mu jeszcze więcej cierpienia.
-Nie wiem co mogę... to jest dla mnie spore zaskoczenie. Są pewne myśli, których do siebie człowiek nie dopuszcza. Wiem, za to, że jest kilka rzeczy, których nie chcę. O których myśl napełnia moje serce lękiem tak wielkim, że zaciska się ono w ciasny punkcik. Nie chcę abyś cierpiał... nie chcę by cokolwiek tak cię zadręczało jak widzę, że troski rozrywające cię teraz... a przede wszystkim nie chce życia, w której by cię nie było. Jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu... jesteś mi tak bliski, że myśl o tym, że miałbyś nagle zniknąć sprawia, że głos w gardle nagle cichnie, a suchość staje się nie do zniesienia. - słowa jakoś same płynęły z jej ust. Przekaz sam się układał choć białowłosa nie do końca wiedziała do czego tak naprawdę zmierza. Aż myśli same naprowadziły ją w dobrym kierunku. Kunoichi zabrała dłonie splatając je tak mocno na kolanach, że niemal zaczęły bieleć jej kłykcie. Z trudem przełknęła gulę, która zaciskała coraz mocniej jej gardło.
-Przepraszam... Kitashi... bardzo bardzo przepraszam. Nie chciałam zranić twoich uczuć. Nie chce widzieć bólu w twoich oczach... nie zniosę tego - ze wszystkich sił stara powstrzymywać łzy, mimo, że czuła, że oczy zaczynają ją piec coraz mocniej. Wiedziała jak bardzo by go to dobiło, więc robiła wszystko by nie pogarszać sytuacji. Wtedy ku zaskoczeniu Yamanaki kelner przyniósł alkohol. Misae odchrząknęła, starając się doprowadzić do normalności. Byli między ludźmi, choć chyba on zapomniał o tym podobnie do niej. Dziewczyna spojrzała na butelkę, przeczytała napis i ze zaskoczeniem rozejrzała się starając się znaleźć kogoś, ale było to dla niej trudne ze względu na ilość ludzi.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 lip 2018, o 23:27

- Rok 384 - Zima -


" Świeża zimna bryza "
Obrazek

Blondynka wraz ze swoim ojcem i matką schodziła na ląd z wojennego statku który zapewnił im podróż ze stolicy świata. Nie tylko im bo również wielu innym. Oczywiście wszyscy ocaleni opuszczali okręt wraz z tymi którzy musieli jeszcze otrzymać pomoc medyczną. Cała ta sytuacja wprowadziła w porcie całkiem spore zamieszanie, kilka statków które przybyły przyniosły ze sobą straszliwe wieści oraz niezłe zamieszanie spowodowane natłokiem i rannych i teraz uchodźców. Wielu z nich to zwykli cywile jednak równie wielu to shinobi którzy pomagali ratować innych, opieka medyczna w Hanamurze nie należała do najlepszych, lepsze jednak to niż siedzenie na statku. Większość ciężej jak i tych średnio rannych od razu zostało zabranych w stronę szpitala.

Co jednak z samą Inoshi i jej rodzicami? Oboje byli w średnim stanie, ojciec czuł się jednak dużo gorzej od Harumi dlatego udał się wraz z innymi do szpitala, może i był dumny, jednak właśnie ta duma zmusiła go do takiej decyzji, chciał jak najszybciej wrócić do sprawności by wrócić do domu i złożyć raport z tego co się wydarzyło a stało się naprawdę wiele.
- Cały on, gdyby tylko był w stanie już by popłynął. Ktoś jednak musi tam dotrzeć jak najszybciej, ze mną wszystko w porządku. - Harumi rzuciła uśmiech do swojej córki i kładąc jej przy tym dłoń na ramieniu. Blondynka wtedy podniosła nieznacznie głowę i skierowała ją w bok spoglądając na matkę.
- Popłynę kolejnym statkiem od razu do domu złożę raport, Arisu nie będzie zachwycona tym co się stało. Zwłaszcza, że może być bardzo nieciekawie, ktoś musi donieść te informacje do domu przed innymi. Niech ojciec odpocznie, gdy będzie wiedział, że wszystkie informacje wrócą do domu to trochę odpuści. Nie męcz go za bardzo, Inoshi - Zaśmiała się rozglądając przy tym po porcie.
- Znajdę statek i od razu wypłynę. Przypilnuj go... - Powiedziała patając córkę po głowie, młoda jednak od razu nieco się skrzywiła a na jej twarzy pojawił się grymas.
- Co ja mam pięć lat by mnie po głowie patać? ugh... - Westchnęła spoglądając na uśmiechniętą, aczkolwiek w dalszym ciągu ciut zmęczoną matkę. Może i miała więcej niż pięć lat ale zawsze fajnie się poczuć mniejszą, nie musi jednak okazywać, że to lubi.
- Będziesz w domu jak wrócimy, mamo? - Spytała się, nic w tym dziwnego, kto by nie chciał by rodzić był w domu gdy wróci się z dalekiej podróży, tym bardziej, że całkiem niedawno rozdzielono ich w niebezpiecznej sytuacji i nie wiedziała czy jeszcze kiedykolwiek ich zobaczy. Szczęśliwie jednak zobaczy i właśnie dlatego teraz zaczęła się ponownie martwić.
- Nim wszystko załatwię powiem mu o wszystkim, wynajmij pokój w Króliku Inaby, poradzicie sobie te kilka dni i wrócicie. Będę, obiecuję. Przygotuję ulubioną potrawę twoją i ojca. - Rzuciła kierując się powoli w kierunku drugiej części portu pozostawiając blondynkę samą sobie. Yamanaka posmutniała powoli dreptając wgłąb miasta, nie była jednak pocieszona zdając sobie szybko sprawę z tego, że rzeczywiście jest tutaj dużo zimniej niż zakładała, padający śnieg początkowo nie dawał się we znaki... Gdy tylko ruszyła dalej przez miasto zwróciła uwagę na to, że nie ma nawet płaszcza który mogłaby się okryć bo wszystko co zabrała ze sobą zostało w zniszczonym już mieście, to co miała to trochę pieniędzy i poplamione krwią szmaty. Część ludzi na pewno zwróciła uwagę na to w jakim stroju szła oraz jak bardzo niewłaściwy on był, trudno jednak nie skupić się na tym, że fiolet jej szaty barwiła czerwień.




- Królik Inaby -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Saburō Hokusai » 2 lip 2018, o 11:59

Statki dobiły do brzegu. Znaleźli się w głównym porcie, w stolicy Cesarstwa. Był tutaj raz w życiu, ale to na chwilę i jeszcze na festiwalu. To było dawno i od tego czasu sporo się zmieniło. Festyn jaki tu trwał zmieniał to miejsce na dużo piękniejsze niż jest teraz. Wszędzie była muzyka, walały się różnego rodzaju bazary, balony, światła, zabawy... teraz był to zwykły port do którego zaczęli napływać ludzie. Bawiło go gdy widział te wszystkie miny ludzi, którzy patrzyli ze zdziwieniem na nich. W sumie nie było co się dziwić. Jeszcze o niczym nie wiedzieli. Wieści nie dotarły do ich uszu. Oni siedzieli sobie w tym mieście bezpieczni zajmując się sobą, podczas gdy Ci shinobi wypruwali sobie flaki, żeby się stamtąd wydostać. Chłopak miał dość. Jego jedynym celem było teraz oddalenie się od miejsca pełnego od ludzi. Opowiadanie i rozsiewanie plotek zostawił innym. On sam w tym momencie marzył tylko o chwili odpoczynku i zregenerowania swoich sił. Zanim jeszcze jednak stamtąd wyruszy chciał pożegnać się z jedną osobą... Ame. Pomyślał, że może być to dobry pomysł, aby obaj wypili za zdrowie swojego kapitana. Przy okazji może będą mieć jakieś większe tematy do rozmowy? Jego tymczasowy cel tak więc został wybrany i jego oczy schowane pod kapturem płaszcza wypatrywały młodego shinobi. Kiedy już go wreszcie znalazł podszedł do niego i uśmiechnął się nieznacznie.
- Co Ty na to, aby pociągnąć parę kufli za Kente?
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Numa » 2 lip 2018, o 22:38

Numa w ciężkim stanie zszedł z statku był to stan lekkiego poirytowania. W końcu chyba jako jedyny z tego statku wiedział co się tak naprawdę działo w tym opuszczonym przez boga mieście. Sprawiło to że pierwsze co Numa zrobił to wyskoczył z statku miał dość następnie co zrobił to szukał kogoś kto wyglądał na ważnego. Tak może to być ten przeklęty kapitan choć słowo ktokolwiek się nadawało. - Nie wyglądają jak by się tego spodziewali... Może Dio nie miał racji... To jednak nie ważne muszę dopaść cesarza albo kogoś kto zajmuje się informacjami w cesarstwie. Najlepiej lidera klanu Ranmaru. On zrozumiał by że mówię prawdę... - Rozmyślał Numa Rozumiejąc jednak pewien poważny problem. W końcu nikt go nie znał. ON nikogo nie znał. A do tego wyglądał jak bezdomny. Podsumowując cudowna sytuacja w której wszyscy czegoś chcą a on ma świadomość tego że to co ma do przekazania ma spore znaczenie. I tak Numa rozpoczął szukanie chociaż jakiegoś rozsądnie wyglądającego żołnierza w porcie.
- Słuchaj mam bardzo istotne informacje dotyczące tego co się stało i potrzebuję jebaną audiencję z liderem klanu Ranmaru albo z cesarzem. Najlepiej teraz. - Powiedział to głośno i zdecydowanie - Wątpię by ktokolwiek z reszty tych co przetrwali widzieli Hana więcej niż raz na scenie... A ja widziałem go trzy razy. I mam informacje prawie o każdym z jeźdźców. Nawet wydaje mi się że na swój sposób sprzedał się on z własnych celów. Wiem, ty nic nie wiersz, ale uwierz mi że to są cholernie ważne i pilne. A im więcej czasu upływa tym większe szanse na to że coś złego się stanie. - Czy było aż tak pilne kto wie. W końcu Han pewnie zanim wykona kolejny ruch będzie potrzebował kogoś kto zajmie miejsce Kabuto. Jednak Numa zdawał sobie sprawę że Istniało również ryzyko że Han wykorzysta to zamieszanie aby coś zrobić nawet i na tej wyspie co sprawiało że to co widział było palącą sprawą. W końcu kto wie może i tutaj znajdował się przedmiot którego potrzebował. A sam Han ukrywa się wśród uciekinierów. Sprawiało to że Numa był zdecydowanie nad aktywny co widziała osoba do której to mówił. Do tego mówił to bardzo głośno. Numa już jakiś czas temu porzucił coś takiego jak zdrowy rozsądek i nie było to zaiste w Kami no Hikage. Tam porzucił jednak lęk przed śmiercią. Tak mógł tam umrzeć stanowczo zbyt wiele razy żeby bać się zwykłego naciskania kiedy czuje to za słuszne.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Natsume » 2 lip 2018, o 23:26

Numa przechadzał się między uchodźcami, strażnikami, mieszkańcami i żołnierzami wszelakiej maści. Pomimo tego że z początku sam nie wiedział, co przyciągnęło go do Kami no Hikage, przez czas pobytu był on świadkiem licznych mrocznych, szalonych i krwawych wydarzeń. Na jego oczach zmieniła się znacząca część świata. Ginęli ludzie - i ci wysoko postawieni, i ci zwykli, szarzy zjadacze chleba, którzy tylko pragnęli przeżyć z dnia na dzień. Takie coś potrafiło się dość mocno odbić na psychice. On jednak zachował na tyle zimnej krwi, by przetrwać - i poszukać sposobu, by przekazać te informacje dalej.[/akap]
Dlatego też zaczął poszukiwać kogokolwiek, kto byłby skłonny go posłuchać. I najpierw skierował swoje słowa do zwykłych żołnierzy - lecz tak jak przewidział, większość z nich nie wiedziała jak będzie mogła mu pomóc. W końcu większość z nich również była zwykłymi mieszkańcami, którzy trafili do wojska albo z własnej woli, albo z poboru. Mało kto z nich widział Cesarza więcej niż dwa czy trzy razy w życiu. Jak mogliby więc załatwić nieznajomemu audiencję u osób o najwyższym autorytecie na całych Morskich Klifach?
Numa mógł zauważyć, że kapitan tej małej floty Hoozuki przybliżył się do stojących na szczycie schodów do centralnej dzielnicy liderów Rodów. Drobnej blondynki i wielkiego, umięśnionego ryboluda. Po krótkiej rozmowie mężczyzna powrócił do swoich ludzi i zaczął wydawać polecenia swoim ludziom. On sam również zamierzał zareagować na słowa Numy, lecz ktoś go uprzedził.
-Jeny, jeny. Naprawdę nie ma potrzeby być aż tak wulgarnym.
Bezdomny mógł zauważyć, że w jego kierunku rozluźnionym krokiem zbliżał się jakiś specyficzny mężczyzna, popalający akurat z niewielkiej drewnianej fajki kiseru. Mężczyzna uśmiechnął się lekko i wypuścił obłok dymu z płuc, tak by ten nie poleciał nikomu w twarz.
-Więc mówisz, że masz do dyspozycji dość dużo informacji o tym, co się wydarzyło w Kami no Hikage. Cieszy mnie, że chciałbyś się nimi podzielić. Przejdziesz się ze mną? Po drodze i w parku będziemy mogli porozmawiać na spokojnie.
Uśmiechnął się przyjaźnie. Ten człowiek albo był niezwykłym luzakiem, albo po prostu nawet do tak poważnych spraw podchodził z dozą dystansu. A może po prostu to ukrywał, i takie raporty brał bardzo na poważnie?
-A, wybacz. Nieuprzejmie z mojej strony, tak się nie przedstawiać. Waneko Satoshi.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Numa » 3 lip 2018, o 00:45

Poszukiwania na początek wydawały się bezskuteczne. Numa miał wrażenie że po po prostu musiał znaleźć kogoś ważniejszego. Dlatego poszukiwał dalej. - Ktoś musi się tu pojawić, muszę kogoś znaleźć. - Bezdomny usilnie poszukiwał aż w końcu udało mu się coś zrobić. Dostrzegł jak chyba kapitan zmierzał w kierunku jakichś ludzi i to wydało mu się okazją. Nie znał ich ale wydawali się może nawet istotni. Kapitan statku racze ich znał, byli ważni.
Wtedy nagle stało się coś co zwiastowało jakiś progres. Ktoś się nim zainteresował. - Dobrze może dzięki niemu mi się uda jakoś do nich dostać. - Pomyślał i dość szybko zrozumiał że wyrwało mu się mocniejsze słowo które mógł uznać za obraźliwe, czy też niegrzeczne. Bezdomny jednak wychował się w nie najlepszych warunkach a to sprawiało że przekleństwa dość często u niego występowały, mimo tego dla dobra sytuacji starał się to wyprostować. - Przepraszam, wybacz ale to naprawdę pilne. - Wytłumaczył swoje zachowanie i nieco zamilkł obserwując go starając się jakoś rozpoznać z kim ma do czynienia. Nie znał go jednak, nie widział go nigdy na oczy. W końcu był na wyspie pierwszy raz.
Przysłuchując się temu człowiekowi dość szybko potwierdził jego słowa. - Tak zdarzyło mi się walczyć niedaleko sprawców tej tragedii. A nawet zamienić kilka słów. Ale to nie wszystko, jest coś co mogę pokazać liderowi klanu Ranmaru mimo tego że raczej nie powinienem tego robić dla własnego dobra. Dobrze pójdę. - Tak trochę się rozgadał, sam nie wiedział czemu prawdopodobnie było to spowodowane naiwnością jeszcze 14 latka. A może złudnym poczuciem że będzie dobrze. Ciężko było to wytłumaczyć. Jednak ruszył z nim mając nadzieję że uda się jakoś dotrzeć do Cesarza i poszukiwanego lidera klanu.
Numa na uśmiech nieco się zaniepokoił. Było to dziwne jednak uśmiech w takich wątpliwych sytuacjach nie zanosił nic dobrego. - Coś przede mną ukrywa ? Stara się mnie pocieszyć. Uspokoić ? Uśmiech raczej nie pomorze... Han i inni jeźdźcy dosłownie robili co chcieli i liderzy nie byli w stanie nic zrobić... - Numa popatrzył wówczas w dół ba wręcz posępniał w momencie w którym zobaczył jego uśmiech. Bezdomny jednak odpowiedział jedno słowo.
- Numa. -
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 618
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Ame » 3 lip 2018, o 12:17

Ame po krótkiej drzemce na statku czul się o wiele lepiej. Jakoś nie mógł dojrzeć nigdzie Kaito, trafili prawdopodobnie na inny okręt. W porcie też jakoś nie zamajaczyła mu jego sylwetka ani ta frajerska zbroja, którą sobie sprawił. Po co komu zbroja jak można się składać z wody. Miał pewność, że jego brat również wydostał się z wyspy, gdyż w momencie gdy starszy walczył wraz z klanem przeciwko opętanym zakonnikom, młodszy robił to do czego był stworzony - do bezinteresownej pomocy nieznanym ludziom. Na pewno zapakował tyle tych niedojd ile tylko się dało i sam wszedł na pokład jako jeden z ostatnich. W walce z Shiryo Ryu jakoś go nie widział. Hozuki miał nadzieje, że kapitan, który pojawił się na Kami no Hikage wspomni chociaż o ich udziale w całej batalii, najlepiej w samych superlatywach. Po całej akcji miał spore braki w sprzęcie, w torbie w zasadzie pustka nie licząc kilku najpotrzebniejszych rzeczy, które chomikował na czarną godzinę, która jednak nie nadeszła. Wypadałoby dokupić tego i owego, zwłaszcza że wyciągnął z tej wyprawy więcej niż wspomnienia, które oczywiście się liczą i warto podbijać do tego tematu. Życie ostre jak zanbato. To tylko klan Hozuki rozumie. Ciągle nie widział ani frajerskiej zbroi ani frajerskiej, czarnej czupryny. Pewnie też zasnął na statku i został pod pokładem. Ame sądził, że Kaito sobie poradzi - nie jest na poziomie przedszkolaka, przenocuje na statku albo w przydrożnym rowie to się po pochoruje. Pewnie poczęstowali go sake i znowu będzie ględził o iluzjach. Schodząc z pokładu zauważył za to inną znajomą twarz. Był to jego towarzysz i współsprawca bijatyki, w wyniku której pokiereszowali kilka osób, którym się generalnie nie należało. Saburo Hokusai. Człowiek, który zwlekał z przedstawieniem się. Jashinista, który przeżył bezpośrednie trafienie siekierą w plecy. Twardy skurczybyk. Najwidoczniej szybciej niż Ame wytelepał się na brzeg i pewnie nie za bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić. Chłopak zakładał, że kultysta nie był wcześniej w stolicy cesarstwa. Tamten również go rozpoznał i zaprosił na kilka kolejek za ich tragicznie zmarłego kapitana. Cholera kusił. Przydałaby mu się odrobina relaksu, ale wiedział też, że nie był na Kami no Hikage bez powodu. Musiał uzupełnić zapasy i zdać raport liderce klanu. Najpierw obowiązki, później przyjemności.
- Z przyjemnością, ale muszę najpierw zrobić kilka niecierpiących zwłoki rzeczy. - odpowiedział na propozycje towarzysza. Ame nie wykluczał, że jeszcze się spotkają.
- Jak ogarnę swoje sprawy to mam nadzieje, że jakoś się jeszcze spotkamy, do tego czasu niech Cię Jashin prowadzi i obyśmy się spotkali w lepszych okolicznościach! - krzyknął z taką dozą entuzjazmu na jaką po tym wszystkim było go jeszcze stać. Do tej pory był zdziwiony reakcją Saburo na śmierć Kenty. Sądząc po stereotypie jaki krążył o mnichach Jashina, spodziewał się, że ten raczej ucieszy się z każdej śmierci. Życie bywa przewrotne. Z pewnością ich drogi jeszcze się kiedyś skrzyżują - pomyślał Ame skręcając w wąskie uliczki Hanamury.

/zt
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Natsume » 3 lip 2018, o 22:22

Mężczyzna spojrzał na Numę dokładniej, przyglądając mu się z góry na dół. Wyglądało na to, że nie do końca rozumiał przyczyny nagłej posępności młodzieńca - w końcu będzie miał teraz okazję wyjaśnienia, co tak właściwie się wydarzyło przez ten przeklęty dzień w Kami no Hikage, i znalazł kogoś kto był chętny tego dokładniej wysłuchać. Ale sądząc po lekkim ruszeniu głową, zwykle towarzyszącemu wzruszeniu ramionami, mężczyzna nie zamierzał drążyć. W końcu wystarczyło jedno spojrzenie na wszystkich przybyłych uchodźców, by móc sobie uświadomić rozmiary wydarzenia które tam nastąpiło.
Gdy Numa wspomniał, że chciałby coś pokazać liderowi Ranmaru - i to coś, co mogłoby zagrozić bezpieczeństwu samego młodzieńca, Satoshi uniósł lekko brwi w zaciekawieniu i ponownie spojrzał na Numę.
Tym razem na jego twarzy było już widać głównie powagę.
-No, to tym bardziej będziemy musieli pogadać na osobności.
Odchrząknął.
-I skoro tak stawiasz sprawę. Widzę, że nie pochodzisz z Klifów, więc pozwolę sobie przedstawić się pełnym tytułem. - Podniósł głowę, patrząc ze śmiertelną powagą na Numę. - Jestem Waneko Satoshi, członek Senatu Cesarstwa Morskich Klifów, Shirei-kan klanu Ranmaru i Oczy Cesarza. Skoro mówisz, że sprawa jest na tyle poważna, będziemy musieli porozmawiać gdzieś... na spokojnie.
Z tymi słowami odwrócił się i ruszył przed siebie, idąc dość szybkim marszem.
-Chodź za mną. Pogadamy w parku Kaito, tam będzie łatwiej o spokój.

z/t -> viewtopic.php?f=170&t=4356
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Minoru » 5 lip 2018, o 19:46

Ulice miasta zdawały się jakieś zupełnie inne. Mniej brudne, mniej szare, nie tak smutne jak zwykle. Nawet ludzie byli jacyś tacy ciekawsi. Nie to, że nagle wszyscy się zmienili, byli dokładnie tacy sami, a jednak w oczach Minoru nabrali kolorów. Było to szalenie interesujące, jak za sprawą małego świstku papieru, coś co stało się rutyną, na nowo potrafi zyskać na barwie. Chłopak czuł to doskonale, to mrowienie w palcach, tą lekkość ciała, to przyspieszone bicie serca i rozlatany wzrok. Był podekscytowany i nie mógł się doczekać, gdy opuści to miejsce. Co powiedzą Misae z Kitashim? Pf, teraz kompletnie nie zaprzątało mu to myśli, przecież co miało by się nie udać? Oni też na pewno chcą wrócić do domów.

Kolejne uliczki starał pokonywać się niczym kot, szybko, bez zbędnych zatrzymań, wymijając przechodniów w taki sposóby by żadnego z nich nie trącić. Wyminął znajome uliczki, prowadzące do miejsca, w którym się rozstali, by następnie skręcić w totalnie nieznane mu rejon portu. Ekscytacja była w nim aż tak wielka, że nawet nie przeszło mu przez myśl jak to było w ogóle możliwe by nigdy tutaj się nie pojawił. Rozum wrócił do niego dopiero w momencie, gdy znalazł się przed budynkiem. Przechylił głowę na lewą stronę, patrząc na przytułek pod odrobinę innym kątem. Oceniał co też mogło skusić Kitashiego wraz z Misae do wejścia do tego miejsca. Czyżby liczyli na łut szczęścia i rozwiązane języki pijanych klientów, a może to Misae miała zamiar przesądować komuś głowę w poszukiwaniu jakiegoś łakomego kąska? To ostatnie nie pasowało mu do przyjaciółki nawet odrobinę, lecz czy ta wyprawa nie nauczyła go, żeby spodziewać się niespodziewanego?! Nacisnął klamkę i wszedł do środka. W pierwszym odruchu poczuł się otumaniony wszędobylskim gwarem. Zupełnie, jak gdyby wszedł do innego świata. Potem przyszła fala ciepła i zrozumiał nagle czym kierowali się jego znajomi. Czy naprawdę na dworze było aż tak zimno?

Głowa Minoru niemalże automatycznie odwróciła się ku jednej ze ścian tego miejsca a jego wzrok zaczął badać pobliskich ludzi w poszukiwaniu przyjaciół. Dlaczego to zrobił? Przecież mógł użyć swojego szóstego zmysłu. Któż może to wiedzieć, czasami po prostu lubił czuć się jak ktoś normalny. Pomogło mu to jednak w odnalezieniu kilku innych ciekawych osobowości. A cóż to była za menażeria. Fascynująca można by rzec po krótce. Każdy z nich musiał mieć zapewne swoją własną historię, taką którą warto było poznać. Misae i Kitashi wydawali się być pochłonięci swoją własną rozmową, więc może warto było dać im jeszcze chwilę? Ruszył przed siebie, gwałtownie, z głośnym tupnięciem, niczym wielki kot rozpoczynający gonitwę za zwierzyną. Przeszedł obok stolika swoich przyjaciół rzucając tylko krótkie.

- Niedługo wracam - lekko podekscytowanym tonem i już mknął dalej w kierunku lady baru. Dopadł do niej niczym pocisk, przechylając się do przodu i wyciągając rękę.

- Barman, coś orzeźwiającego proszę i bez alkoholu... przynajmniej na razie- po złożeniu zamówienia wyprostował się, a jego palce zatańczyły na blacie, wystukując rytmiczne uderzenia. Obrócił się gwałtownie na pięcie i oparł łokciami o ladę, wzrokiem omiatając całą salę tym razem z tej perspektywy.

- Ciężki dzień? - rzucił, w końcu w kierunku wojaka, nawet na niego nie patrząc.
Minoru
 

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kisho » 8 lip 2018, o 19:24

Statek, na którym płynął Kisho, był jednym z ostatnich, jakie przypływały od strony Kami no Hikage i w zasadzie transportowały resztki mieszkańców z wyspy. Te, które wyruszyły przodem właśnie „wypakowywały” ludzi w porcie. Chłopak obserwował tę zatłoczoną masę z pokładu przez dłuższy czas. Rozładunek trochę trwał, a nagły natłok kontynentalnych, którzy nie bardzo wiedzieli, co mają teraz ze sobą począć, jeszcze bardziej tę czynność spowalniał. Dobrze, że Cesarstwo zareagowało szybko i błyskawicznie wysłało w te rejony straże, które zajęły się pokierowaniem tłumu.
- Ciekawe co teraz z nimi będzie - rzucił przelotnie sam do siebie, opuszczając łajbę. Przypuszczał, że najpewniej Hanamura „wciągnie” ich do siebie i uczyni jednymi ze swoich. Chociaż, równie dobrze mogli przyjąć tych wszystkich nieszczęśników na jakiś czas, jako rozwiązanie tymczasowe, aż sytuacja się uspokoi. Zastanawiał go także ewentualny powrót na Kami no Hikage. Miasto rzecz jasna zostało zniszczono, ale przecież jakaś część budynków przetrwała, a inne zawsze można odbudować. Co prawda pozostawała jeszcze kwestia stacjonującego tam zakonu, jak i samego Hana. Poza tym trudno też ocenić, czy aby sami mieszkańcy chcieliby tam jeszcze wrócić po tym wszystkim, co ich tam spotkało.
Podrapał się po głowie i westchnął ciężko.
- Nie będą mieli lekko...

Przedzierając się przez port, rozglądał się za liderem klanu Ranamaru. Może i nie znał Satoshi'iego jakoś mocno, ale był prawą ręką Cesarza i jakoś tak zawsze był wszędzie, gdzie trzeba. Nie zdziwiłoby go, jeśli się tu pojawi. Kisho szukał go w jednym konkretnym celu - zdanie raportu. Lider sam wysłał go jako szpieg Cesarstwa, by sprawdził sytuacji sąsiadów i ich stosunku co do nowo powstałego tworu szanownego Natsume. Waneko przewidywał wybuch wojny między kontynentem a wyspami. Ciekawe jak bardzo się zdziwi, kiedy usłyszy, że rzeczywiście miał rację, ale nie do końca w stu procentach i że wojna, o której wspomniał nadeszła, tyle że uderzyła nie w tą wyspę, co miała.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 8 lip 2018, o 23:39

Misja D 4/15

Babcia w pięknych sandałkach geta, po tym jak wzięła Numciątko za ręke uściskiem żelaznym, typowo babcinym, co to nie akceptuje odmowy, zaprowadziła go do portu. Wiecie, wszyscy znacie ten typ uścisku. To jest tak samo jak z powiedzeniem babci, że nie ma się ochoty już jeść. Niby mozna powiedzieć swojej własnej babci, że nie ma się siły, że brzuch boli, że się umiera w męczarniach, ale babcia niezrazona nałoży kolejną miseczkę ryżu do pełna, mówiąc, że nie ma siły, bo za mało zjadł, brzuch boli z głodu, a umiera się.... także z głodu. Takiego typu to był uścisk. I tak maszerując szybko jak na babulę w sandałkach geta, Numa został doprowadzony do portu.

W porcie babcia mijała dziarsko statki, mijała kapitanów, załogę, z którymi się witała, bo witała się z niemalże każdym bo niemalże każdy okazywał sie babulinę znać, omijała też handlarzy ryb co to rzucali jej spojrzenie spod byka, ze u nich nie kupuje i gdzieś sobie maszeruje. W ten sposób babulina dotarła z Numą, schodząc z kamiennych stopni portu, na piaszczystą plażę obok portu, gdzie na wodzie wystawały, kilka metrów od brzechu jakieś paliki.
Ale w wodzie się coś szamotało. Co to mogło być? Mogły to być ryby z sieci, a mogło być coś dużego. No i woda lodowata, a pale pare metrów w głąb. Babcia spojrzała nieco załamana i orzekła, że przypływ był i woda podeszła wyżej niż ostatnio...
Ale Numa przecież jest Shinobi, nie ma nic tutaj, co by nie było w zasięgu jego możliwości, prawda? Jeśli oczywiście zdecyduje się babulce pomóc...
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość