Dzielnica portowa

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Nikusui » 9 kwi 2018, o 20:05

Ludzka natura bywała różna i różnych ludzi spotykało się na swojej drodze. Jednak każdy, chociaż w najmniejszym stopniu potrzebował jakiegoś kontaktu. Całkowita samotność nie służyła nikomu, nieważne czy było sie tym dobrym czy złym gościem. Ludzie naturalnie pragnęli kontaktu, nawet jeśli przez długie lata swojego życia się go wypierali. Być może do tego czasu po prostu nie zaznali korzyści, jakie z tego płynęło. Bądź, co równie prawdopodobne, nie zaznali ogólnej przyjemności przebywania w towarzystwie drugiej osoby. Inni mogli sobie to tłumaczyć chęcią zdobywania informacji, wypierać to, co było rzeczywistością. Może sami tego nie dostrzegali, ale każdy gest, chociażby mimowolny, świadczył o tym, że druga osoba na nas wpływa. A białowłosej wydawało się, że właśnie ona i Murai załapali jakiś kontakt. Nie było to to samo, co z otwartą Haną, ale przepływ wymiany zdań między nimi był nader spokojny i naturalny. Szedł swoim tempem i obydwojgu to odpowiadało.
- Wojowniczy Ród, może to ich powód egzystencji. - skwitowała krótko, ucinając już całkowicie temat Uchiha. Mogli się nad nimi rozwodzić godzinami, ale po co? Każdy Ród czy Szczep miał jakieś swoje pobudki, jakieś zachcianki. Wszystko było zależne od osób, które grały pierwsze skrzypce w danej społeczności. Jedni żądni byli rozlewu krwi i podbijania narodów, drudzy zamykali się w swoim otoczeniu, stroniąc od niebezpieczeństw. Tak czy siak, jakieś prędzej czy później nadejdą. Nikt się przed nimi do końca nie ukryje. Może dlatego niektóre Rody wolały atakować pierwsze, budować swoją renomę i strach przed ich obliczem. Tere fere. - No i gdyby nie wojny, ciągłe konflikty, co innego byśmy robili? - zapytała retorycznie, uśmiechając się krzywo pod nosem. Ta droga była i jej sensem życia, nie widziała dla siebie nic innego.
Słowa, które wypowiedział Kakuzu, były tymi, z którymi białowłosa całkowicie się zgadzała. Lubiła być pewna siebie, zwłaszcza podczas walki, ale starała się uważać i nie zakładała wygranej z góry, bo wiedziała, jak to może zgubić. Może któryś z uczestników na turnieju też właśnie to zrozumiał.
- Chyba jednak nie powiesz mi, że sam osiadłeś na laurach i nie stawiasz na swój rozwój. - podsumowała, uśmiechając się kącikiem ust. W to trudno byłoby jej uwierzyć. Przede wszystkim dlatego, że nie przechwalał się swoimi zdolnościami w każdym możliwym momencie. Nie był zadufany w sobie.
- Osobiście nie wyznaję zasady drugiej szansy podczas walki. Albo ty, albo przeciwnik. Nie wiem czy podziwiać osoby, które pozostawiają przy życiu kogoś, kto przed chwilą próbował cię zabić. Dla mnie to nierozsądne, lekko mówiąc. - powiedziała, płacąc w międzyczasie za swoją podróż statkiem. Oczywiście nie zabrakło dokuczania Hany, która dalej w dziwny sposób pastwiła się nad Muraiem. Nie tylko słowami, określając go smutasem, ale również czochrając niczym małe dziecko. Aż fretka musiała wylądować pod płaszczem. - A Ty, Hana, zabijasz też z uśmiechem czy może pozostawiasz przy życiu? - Nikusui zerknęła na roześmianą kobietę, próbując wyobrazić sobie jej uśmiech na polu walki, kiedy pozbawia kogoś życia. Jej twarz wyrażała teraz zaciekawienie, absolutnie nie krytykowała, każdy miał jakieś tam swoje zachcianki czy fetysze. Chodzenie z odciętą głową też raczej nie należy do normalnym, ale białowłosa to zrobiła. Własnoręcznie odcięła łeb tej łysej kurwie. I nie widziała w tym nic dziwnego.

z/t


Skąd: Hanamura
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 45 minut
Czas przybycia: 20:52
Środek transportu: Okręt

-100ryo
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Atari Sanada » 11 kwi 2018, o 16:05

Białe płótno na żaglu zahuczało, kiedy grube liny opuściły swoje posterunki i pozwoliły rozwinąć się materiałowi w pełnej swojej okazałości. Wiatr uderzył mocno dając się we znaki nawet drewnianemu kadłubowi, który aż trzeszczał na powitanie żywiołu. Żagiel szarpnął się i dął się napełniając w pełni zimnym powietrzem. Szare oczy młodej poszukiwaczki przygód obserwowały to zjawisko z wyraźnym zachwytem nad wspaniałością tego wynalazku, jednak nie trwało to długo. Spojrzenie znów powróciło w stronę poru, po którym krzątali się marynarze i odjeżdżający podróżnicy. Toczone beczki przez majtków, ckliwe pożegnania starych, dobrych znajomych i energiczne, pełne życia zapewnienia nowo nawiązanych przyjaźni, a w tle majaczyło piękne i majestatyczne cesarstwo. Obraz ten poruszał i nic dziwnego, że gdzieś w środku Atari coś poruszyło się i zabolało. Pierwsza przygoda, nowe odkryte lądy i poznani ludzie. Opowieść o turnieju, która pozostanie w głowie tak długo, jak dziewczyna będzie w stanie przywołać sobie obrazy niczym akwarelowe, jaskrawe obrazy. Opowieść snuta nie słowami acz myślami. Słowa ograniczają, mącą i czasem nie oddają pełni. Drobne dłonie oparły się o balustradę, a płuca napełniły łapczywie zimnym, morskim powietrzem. Narodziła się tęsknota, za tym co przeżyła i głód nowych wydarzeń na kartach jej własnej historii. Nie był bowiem to koniec, lecz pierwszym zdaniem - początkiem, słowem wstępu. Kotwica uniosła się ze zgrzytem ocierających się o siebie ogniw łańcucha. Łódź zaskrzypiała na pożegnanie i mozolnie odbiła od portu wypływając na przestwór morski. Szare oczy jeszcze chwile wpatrywały się w Cesarską wyspę, lecz nie długo. Żwawe kroki dziewczyny przeniosły ją na dziób łajby, gdzie przytrzymując swój bambusowy kapelusz wpatrywała się w kierunek kursu, a na skrytej pod cieniem nakrycia głowy jawił się jej szczery, naiwny uśmiech. Żegnaj Hanamura. Witaj wielki świecie, co nowego mi przyniesiesz?


Skąd: Hanamura
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 45minut
Czas przybycia: 16:50
Środek transportu: Łódź
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 273
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 16:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
Multikonta: Yama-uba

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Ichirou » 11 kwi 2018, o 22:33

To by było na tyle. Zobaczył, co miał zobaczyć. Porozmawiał z tymi, z którymi miał porozmawiać. Zabił, chociaż nie zamierzał. Wysnuł jakieś plany. No, mimo wszystko te dwa dni bezczynne nie były. Wystarczy jednak już wrażeń. Asahi uznał, że najwyższa pora wracać. Choć Kantai okazało się nie takie mroźne jak sobie wyobrażał, to jednak zapragnął ponownego poczucia gorących promieni Amaterasu. No i chciał znowu stanąć na stabilnym gruncie, a nie jakimś wielkim, oderwanym kawałkiem lądu, który dryfował po głębokich wodach.
W sumie, zważając na wczorajszy incydent, to lepiej było długo na wyspach nie balować. Fakt, niby świadków nie było, strażnicy przesłuchali i puścili wolno, ale ktoś zawsze mógł spróbować bardziej zagłębić się w temat. Najwygodniej zatem było się zmyć w miarę prędko, póki nikt nie zechce zadawać kolejnych, niewygodnych pytań.
Udał się do portowej dzielnicy, tam odnalazł jeden z lepszych statków, który miał wkrótce wypływać. Wykupił miejsce i to właściwie tyle, jeżeli chodzi o wizytę w Cesarstwie Morskich Klifów.


[zt]

Skąd: Kantai
Dokąd: Atsui
Czas podróży: 2h
Czas przybycia:00:33
Środek transportu: do Kaigan stateczkiem, potem do Atsui o własnych siłach
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3092
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Shigemi » 14 kwi 2018, o 19:19

Festyn zakończył się, koronacja dobiegła końca, również i mój pobyt tutaj trzeba bylo uznać za zakończony, ale udany. Uśmiechnąłem się do siebie, dowiedziałem się bardzo dużo, zaobserwowałem jeszcze więcej, jednak najabrdziej zastanawiało mnie to co pocznie rada, jakby nie patrzeć była to spora niesubordynacja, a takie coś mocno kuje w oczy. Westchnąłem cicho, dobrze że nie miałem bezpośredniego wpływu na politykę kraju, bo inaczej miałbym pewnie teraz sporo na głowie, a o wyjściu na ten turniej mógłbym pomarzyć. Znalałem przewoźnika, z którym w drogę do Hanamury płyneliśmy z Nikusui, wszedłem tam i rozpocząłem krótką pogawędkę o niczym, któraj nie było sensu przybliżać, najważniesze, że czas minął dosyć szybko, a i do domu już daleko nie było.




Post dodany z uwagi na zapomnienie dodania postu podczas powrotu (Nikusui napisała, aby to tak załatwić)

Skąd: Hanamura
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 45 minut
Czas przybycia: dawno
Środek transportu: Okręt

-100ryo
Shigemi
 

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Venus » 24 kwi 2018, o 19:17

Obrazek
NPC REIYA


Ich spotkanie z Shinjim dobiegło końca, zresztą nastała najwyższa pora by wrócić. I to nie prosto do Kami no Hikage, bo z Hanamury byłoby to raczej mocno podejrzane. Dlatego wraz z Kenshim skierowali się do okrętu, który miał z nimi dopłynąć do Ryuzaku no Taki. Podróż nie powinna im zająć długo, dlatego nie martwiła się taką małą obsówą. Zresztą, mimo iż była jesień, pogoda całkiem nieźle dopisywała, więc można było jeszcze z niej skorzystać.
- Większość już opuściła te rejony. - zauważyła, widząc, ze na okręcie nie ma zbyt wiele osób. Usiadła na wolnym miejscu, tak, by i dla Kenshiego znalazł się kawałek drewna do posadzenia tyłka.
- No, teraz rzeczywiście zostaniesz ze mną na trochę dłużej. - dopowiedziała po krótkiej chwili, uśmiechając się do członka klanu Maji. Nieco tajemniczo, ale nawiązała do swoich poprzednich wiadomości. I nie chodziło jej o samą podróż do Ryuzaku, a potem do Kami no Hikage. Szykowało się coś, o czym powinien wiedzieć, ale to nie był czas ani miejsce na takie rozmowy. Dopiero jak znajdą się na swoim, bezpiecznym gruncie. - Mamy to pogadania. - dodała jakby mimochodem, chociaż jej głos był już bardziej cichy, niż jeszcze przed chwilą. Na twarzy nie widniał już też uśmiech. Zanim przybyła do Hanamury, zdążono poinformować ją o paru rzeczach, w które wtajemniczony również powinien być jej towarzysz.


Mała wizualizacja Reiyi.

Skąd: Hanamura
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 45 minut
Czas przybycia: 20:03
Środek transportu: okrynt

z/t z Kenshim, - 200ryo z konta Reiyi
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1601
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
Multikonta: Nikusui

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kisho » 26 kwi 2018, o 10:49

W drodze do portu podrzucał sobie mieszek Ryo. Teraz był nad wyraz lekki, nie to, co przedtem. Wtedy nieco mu ciążył, a aktualnie prawie że nie czuje jego ciężaru. Nadal nie mógł uwierzyć, że pozbył się takiej sumy pieniędzy. Nie żałował, no dobra, w pewnym stopniu ubolewał, bo co jak co ale wydał sporo, ale wiedział, że wydał je na to, co potrzebne. Co gorsza, to jeszcze nie był koniec jego wydatków. Musiał jeszcze zapłacić za transport i to dwukrotnie. Najpierw za podróż na kontynent, a następnie stamtąd na Kami no Hikage. Wszystko rzecz jasna zgodnie z poleceniem Satoshiego i dla dobra misji.
Bez zbędnego ociągania poszedł szukać okrętu, który bezpiecznie przetransportuje go przez morze. Takich w tym miejscu było pod dostatkiem.
Kisho zaciągnął się na dość sporą łódź, która właśnie kończyła załadunek towarów i zaraz miała odbijać od brzegu. Odpływając z Hanamury, miał jedynie nadzieję, że będzie mu dane jeszcze kiedyś tutaj zawitać, no i że tym razem nie natrafi na żadne problemy na drodze, czy tam wodzie. Nie miał czasu na zajmowanie się problemami innych, a wiadomo, że gdyby takowe zaistniały, to mimo własnego pośpiechu i ważnego celu, zaoferowałby swoją pomoc. Nie potrafiłby zamknąć oczu i iść dalej w obliczu jakiegoś nieszczęścia, a że w drodze na wyspę właśnie natrafił na takowy ewenement, to i tym razem mógł się czegoś spodziewać. Chociaż. Jakby nie było, morze nie jest jakoś specjalnie oblegane przez ludzi, przynajmniej w porównaniu z kontynentem czy wyspami, więc może niepotrzebnie tylko się przejmuje?
No w każdym razie był już w drodze, a że czasu miał dość sporo to postanowił, że nie będzie go marnował na bezczynne siedzenie i podziwianie fal. Zszedł pod pokład, do swojego tymczasowego pokoiku, choć tak naprawdę było to jedno z miejsc magazynowych, z tym że tym razem było puste. Sięgnął do torby wiszącej na lewym pośladu i po omacku odszukał w niej zwój.
- Kajiwatoru no Jutsu i Inpei no Jutsu - mruknał, przypominając sobie polecane przez lidera Ranmaru techniki. Podobno miałyby mu pomóc w zdobywaniu informacji. - No to jedziemy. - Odwinął zawiniątko na tyle, by mieć przed sobą cały spis pierwszej techniki i zaczął studiować lekturę. Mimo że wszystko było dość przystępnie i łatwo opisane, a także wyjaśnione, to chłopak miał niemały mętlik w głowie, gdy wreszcie skończył czytać ostatnią linijkę. - Że co? - rzucił, zaciskając brwi. - Nie czaję tego. - Westchnął i z lekkim podenerwowaniem powrócił do początku, by jeszcze raz, linijka po linijce wszystko przetrawić. Rozumiał, o co chodzi w tej technice, ale jej zastosowanie a konkretnie nauczenie było jedną wielką zagadką. Poza tym, co ona miała wspólnego z jego szkarłatnymi oczyma? No nic! Liczył, że techniki klanowe będą w jakimś stopniu powiązane ze zdolnościami ocznymi, mniej więcej na zasadzie podobieństwa technik i zdolności ocznych występujących u Uchuha, a tu nic.
- Jak ja mam wytworzyć ten cały sztuczny obieg? - zadał sobie pytanie. Całe Kajiwatoru no Jutsu polegało właśnie na tym, na stworzeniu systemu chakry, jaki występuje w człowieku i tego właściwie nie potrafił pojąć. Wiedział, jak to ma wyglądać, przynajmniej po opisie ze zwoju, a także dzięki swym czerwonym oczkom już nie raz widział obieg chakry, więc z tym tworem także jest zaznajomiony. Zagadką był proces twórczy. - Będzie zabawnie - mruknął pod nosem i zabrał się naukę, metodą prób i błędów. Początkowo wyobrażał sobie to, co chce stworzyć - prosty obieg chakry, takie uproszczenie ludzkiego i to do minimum. Przypominało to rysunki dzieci, gdy poprosi się je o namalowanie człowieka - proste kreski w formie kończyn i tułowia, no i oczywiście kółko odgrywające rolę głowy. Wydawałoby się, że powinno podziałać, ale nie. O dziwo jakoś nic a nic się nie stało. Zabrał się więc za inne metody. Jedną z nich było kreślenie wzoru na ścianie pokładu. Liczył, że być może namalowanie obiegu cokolwiek, jakkolwiek pomoże. Także i w tym przypadku skończyło się jedynie na nadziei. Zrezygnowany ponownie wrócił do zwoju.
- Przecież tutaj nic konkretnego nie ma - stwierdził, podpierając się łokciem. - Nie wymaga pieczęci... bla bla bla, dystans 100 metrów, bla bla bla - Ponownie na szybko przestudiował zapiski. - Kopiowanie obiegu chakry, mhm jasne - rzucił z lekkim powątpiewaniem i nagle go oświeciło. Do tej pory próbował stworzyć jakiś własny, wymyślony kształt z chakry, a to przecież nie o to chodzi. Technika umożliwia KOPIOWANIE obiegu, a nie projektowanie go od zera. Niby jest to napisane, ale... Nie każdy mógłby od razu zrozumieć, o co chodzi, nie? Zanim ponownie spróbował stworzyć Kajiwatoru no Jutsu, porwał ołówek z torby i grubą kreską podkreślił każde słowo „kopiowanie" występujące w opisie techniki. - Dla przyszłych pokoleń - skwitował. - Niech się nie męczą jak ja.... - dodał i przeczuwając zbliżający się sukces, wstał i skupił się na stworzeniu obiegu chakry na jednej ze ścian pokoiku. Wcześniej aktywował swoje Kekkei Genkai i wyszukał sobie jakiegoś pobliskiego człeka, którego ów obieg skopiuje. Przyglądał się przepływającym wiązkom chakry i nagle coś poczuł. Trudno powiedzieć czy było to coś specjalnego, czy tylko czysty przypadek, ale miał wrażenie, że jego oczy niczym skaner prześwietliły marynarza - bo to on był celem - i zapisały jego obieg. Towarzyszył temu minimalny ubytek chakry, co też wyczuł, więc na pewno tym razem odniósł zwycięstwo. Przynajmniej połowiczne. Zapamiętanie wzoru chakry było tylko pierwszą częścią i to właściwie tą łatwiejszą. Odtworzenie go na ścianie stanowiło już wyzwanie i bynajmniej od tego momentu nic przypadkowo mu się nie udawało. Był skazany na kolejne próby i starania. Nie było to jednak nic skomplikowanego. Najzwyczajniej zapamiętany wzór, jakby narzucał, albo przyklejał - dosłowne opisanie tej czynności nie jest proste - na daną powierzchnię i wuala. Mamy gotową technikę. Szczegół tkwił w szczegółach i odpowiednim balansie nad własną chakrą. Dostarczenie jej zbyt wiele albo zbyt mało dosłownie niszczyło, albo przekształcało obieg na coś, co bynajmniej nie przypominało żadnej chodzącej po tej ziemi istoty. Co ciekawsze, ważną rolę odgrywało tutaj skupienie. Gdy chłopakowi udało się stworzyć pierwsze udane kopie, przystąpił do „skanowania" innych marynarzy i tworzenia ich wiązek chakry. Okazało się, że szybkie stworzenie techniki, także skutkowało jakimiś deformacjami lub po prostu zmieszaniem różnych obiegów. Stąd też wiedział, że przy ostatecznym tworzeniu nie może być rozkojarzony. Musi widzieć i myśleć nad tym jednym, jedynym obiegiem i tyle.
Co mu teraz pozostało? Ano praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Powtarzanie tego samego w kółko aż do znudzenia, by rzeczywiście opanował technikę i potrafił z niej skorzystać w każdym momencie, czy to na zwyczajne widzimisię, czy pod wpływem presji. Praktycznie postępował w ten sam sposób w przypadku każdego nowo poznanego jutsu. Wiadomo, co innego poznać, a co innego rzeczywiście opanować daną technikę. Dlatego też ćwiczył i szlifował się w niej dalej, a przynajmniej do momentu, aż wyczerpie niemal całą chakrę.

Nauka techniki klanowej
Nazwa techniki: Kajiwatoru no Jutsu
Ranga techniki: C
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Kisho » 28 kwi 2018, o 16:40

Po nauce jednej techniki zabrał się za kolejną, równie ważną co poprzednia. Rzecz jasna nie przystąpił do działania tak od razu z marszu. Kajiwatoru no Jutsu dało mu w kość, więc najpierw chwilę odpoczął. Musiał zregenerować nie tyle siły fizyczne, bo jako takowego wysiłku nie doświadczył, co te wewnętrzne powiązane z chakrą. Wiedział, że nie będzie miał dużo czasu na pełne odnowienie zasobów, gdyż praktycznie zbliżali się już do kontynentu, więc czym prędzej zabrał się za studiowanie kolejnej techniki przedstawionej w zwoju.
Rozwinął rolkę papieru i dokładnie jak poprzednio, rozpoczął naukę od przeczytania wszystkiego. Tym razem jednak starał się czytać wolniej by rzeczywiście wszystko zrozumieć za pierwszym razem i ewentualnie nie pominąć czegoś ważnego. Już na samym początku zauważył, że Inpei no Jutsu związku ze swoją rangą, będzie znacznie trudniejsze do opanowania niż tworzenie sztucznych obiegów. Nie oznacza to jednak, że Kisho nie będzie próbował bądź od razu się podda. Co to tonie
- Aha - mruknął, uświadamiając sobie, że chyba rozumie, o co chodzi w technice. Była niejako kontrą na wszelakich sensorów, gdyż pozwalała okryć się czymś w rodzaju niewykrywalnego kokonu, a dodatkowo wciąż umożliwiała korzystanie z innych technik. Co prawda należy być bardzo skupionym, ale mimo to i tak jest to, jak najbardziej na plus. Satoshi jednak słusznie stwierdził, że owe techniki mogą wspomóc Kisho w jego misji na Kami no Hikage. Jedna może mylić sensorów, a druga pomaga się przed nimi ukryć. - Może faktycznie te klanowe jutsu nie odbiegają od siebie tak daleko - skwitował, mając na uwadze wcześniejsze słowa, jakoby żadne z technik się ze sobą nie wiążą ani też szczególnie nie współpracują z ocznymi zdolnościami Ranmaru. Teraz, po głębszym zastanowieniu, mógł stwierdzić, że mają jedną wspólną cechę - idealnie nadają się do zwiadu. Nie chodzi tutaj o byle jaki zwiad, tylko taki nie do wykrycia i który może wyprowadzić ewentualnego sensora w pole.
Wracając jednak do rzeczy. Według zwoju cała technika to tak właściwie jeden manewr - stworzenie tej całej owalki, kokonu czy jakby tego inaczej nie nazwać. Tak jak poprzednio tutaj także nie ma żadnej pieczęci, ani też słowa o tym w jaki sposób tę zasłonę wykształcić. Bierze się z chakry, jakby wydziela z ciała, ale to akurat nie wyjaśnia zbyt wiele.
Kisho spróbował wziąć to na logikę i połączył Inpei no Jutsu z medycznymi jutsu, gdyż miały jedną wspólną cechę - chakrę która wydobywa się spod skóry. Co prawda Irojutsu i Inpei różnią się całkowicie, ale jeśli faktycznie wszystko opierało się na tej jednej zależnosci, to Kisho będzie miał ułatwione zadanie. W końcu jakby nie było, był medykiem i wiedział jak gromadzić chakrę pod naskórkiem i konkretnie ją ukierunkować. Początkowy plan zakładał, stworzenie całkowitego kokonu, ale skoro jest to coś, co powinien opanować od podstaw, to nieco rozdzielił sobie to zadanie. Najpierw, skoro technika tegoż wymagała, usiadł po turecku i wyciszył zmysły, by faktycznie być skupionym. Dopiero po chwili przystąpił do gromadzenia chakry. Robił to w dość specyficzny sposób, bo zaczynał od dołu, czyli stup i dopiero później, w miarę postępów kierował się w górę, tak by całkowicie okryć się chakrą. Uczynił to kilkakrotnie by upewnić się, że tę jedną rzecz faktycznie potrafi zrobić i nie ma z tym problemu. Następnie zgromadzoną chakrę niejako wypchał z siebie na zewnątrz. Tutaj właśnie zastosował trik, którego nauczył się przy opanowywaniu medycznych jutsu i skorzystał z porów na skórze, przez które przepuścił chakrę. Opanowanie jej nie było jednak takie proste, jak przypuszczał. W przypadku leczenia całą energie zbierał jedynie w dłoniach, więc nie musiał zanadto się skupiać, a Inpei no Jutsu rozprzestrzeniało ten niewielki obszar na całe ciało. Niemniej i na to znalazł sposób i zamiast uwolnienia chakry na całym ciele, robił to stopniowo od dołu do góry. Całkiem jak poprzednio przy gromadzeniu chakry. Takie działanie nie tylko ułatwiały cały proces, ale także sprawiały, że cała owalka budowała się miarowo, a nie w strzępkach, co przekładało się na jej efektywność. Sukces nie przyszedł jednak tak łatwo i pierwsze poprawne stworzenie Inpei no Jutsu udało mu się niemal przed dobiciem do portu. Nie miał więc czasu na dalsze szkolenie i ewentualnie poprawki. Wiedział, co ma robić, by aktywować niewykrywalny kokon, ale daleki był od uznania tej techniki za w pełni opanowaną. Przejmował się tym, bo w kryzysowej sytuacji była wręcz wyjściem idealnym. Cóż, najwyraźniej dalsze szkolenie przyjdzie mu prowadzić w praktycznym zastosowaniu podczas misji zwiadowczej.


Nauka techniki klanowej
Nazwa techniki: Inpei no Jutsu
Ranga techniki: B


Skąd: Hanamura (Kantai)
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 45min
Czas przybycia: za 45min...
Środek transportu: okręt

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 3 maja 2018, o 23:22

8/30

Nie ma czegoś takiego jak niebezpiecznie podniecona. Jest tylko początek prawdziwej, szampańskiej zabawy. Przecież Shiga specjalnie robił co robił, o to mu chodziło. Nie mogła być niebezpiecznie podniecona, tylko podniecona tyle, ile Shiga chciał, by była. Przemyślany z perfidią, rozplanowany od początku do końca sposób. We wspaniałą aferę, mocne słowa, jak na sytuację w której ktoś Shidze daje sześć dni życia, grozi mu, podrzuca martwe stworzenia i włamuje się do pokoju. Ogólnie Shiga by się pewnie z tego pośmiał, bo coś takiego zwiastuje starcie, a Shiga kocha starcia, ale tutaj jest więcej niewiadomych niż wiadomych. Dziwne pismo, które Jashinistka rozpoznaje, głupie komplemenrty z jej strony, porozumiewający się bezczakrowcy szukający kapłana Shigi. Dużo rozsypanych elementów, które niestety ni cholery do siebie na pierwszy rzut oka nie pasowały. Ani ciutek nie chciały się spasować, a Shiga naprawdę miał bogatą, wręcz bujną wyobraźnie. Tym razem jednak nawet ona zawodziła, nie pozwalając mnichowi wymyśleć O CO TU MOŻE CHODZIĆ.
Spaliła buraka, kisiel po nogach leci wiadrami, czyli jej emocje są szczere. Nie mogłaby udawać tak szczerej i hmm… bezpośredniej reakcji. To było zbyt realistyczne, zbyt czyste i takie ludzkie. Tak, to nie mogła być podpucha, przynajmniej nie z jej strony.
-Zgłoś się jak będziesz chciała mieć ekskluzywny wywiad na wyłączność. Obiecuje, że będziesz miała ręcę pełne roboty z ilością materiału który jestem skłonny dostarczyć dla ciebie, dziennikareczko.- Zaśmiał się niemalże tubalnie, parodiując głosy z teatrów i sztuk, gdzie wszystko zawsze Shigiemu wydawało się przerysowane i niepotrzebnie, sztucznie wręcz wyrażane z niesamowitą siłą przekazu. Zero subtelności i łownej miłości.
-Idź. Jak będziesz cós wiedzieć więcej… spotkamy się tutaj. Ja także idę.Do zobaczenia, mała. - Puścił jej całusa, coby jeszcze bardziej podręczyć biedną kobietę i jej emocje. Czy Shiga się bawił? Tak. Czy bawił się bardzo dobrze kosztem tej panny? Dwa razy tak.
Wyszedł z ryokanu zabierając wszystkie swoje zabawki i skierował się do portu. Żwawym krokiem, prędziutko, szybciutko, że się tak wyrażę smaczniutko, czy jak kto tam woli, nie.
Trafił do portu. Co robi Shiga? Rozgląda się ludzmi w płaszczach, w kapturach, tak, za takimi jak ich opisała Shiya. Shiga ma swój strój kapłana, więc może go sami znajdą? Może cel Shigi wreszcie sam postanowi się ujawnić? Nie ma kaptura, odsłonięta buźka, wszystko widać, zero krycia się w cieniu. Jeśli tutaj, w porcie, są jacyś żebracy lub cwaniaczkowie, to Shiga do nich podbije i wypyta o to co mogli widzieć.. o ludzi w kapturach, przekazujących sobie coś, poruszających się jak duchy. Ktoś musi ich tu znać. Albo spłoną wszyscy.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hayami Akodo » 3 maja 2018, o 23:24

TRYB MG - MISJA DLA SHIGI RANGI C
"Reszta jest milczeniem"

9/30

Ten ostatni, niezbyt długi, monolog księcia Hamleta wydaje się do tego wszystkiego pasować. W tym szaleństwie jest metoda, Shiya wydaje się dość obłąkana, by idealnie ci służyć - a może tylko taką odgrywa? Może nawet orgazm potrafi wspaniale udawać? Przecież jest to, bądź co bądź, kobieta. A wszyscy poeci mówią zawsze rozważnie: nie wierz nigdy kobiecie. Kobieta bowiem jest to zło tego świata, wszelkie szarlataństwo i jeden Jashin wie, co tak naprawdę jej siedzi w głowie.
Nie wiem tego przecież nawet ja.
Ale hej, przyjacielu jashinisto, dotarłeś przecież do portu, tak? Rozglądasz się, tak? Wypytujesz ludzi szczegółowo: no siema, nieznajomy, masz tu piątaka, kojarzysz kobietę-ducha i faceta-ducha? Bo przecież, kurwa, tak naprawdę nie wiesz, KIM SĄ, jak WYGLĄDAJĄ, czy mają jakiekolwiek imiona. Takie szare, małe, nic nie znaczące randomy, które wymieniają między sobą spieszne informacje, wyrzucane z otchłani spierzchłych ust armie słów, a potem znikają w zapomnieniu i albo odnajdują się dziwnym przypadkiem w kanałach, albo w innym równie przyjaznym ludziom i atestowanym przez Greenpeace miejscu.
Ludzie są zmęczeni. Zmęczeni tobą, festiwalem, żebraniną o kolejne pisiont ryo na horom curkem (błędy celowe!) albo na starom madkem, tym całym jazgotem życiowym i chaosem, jaki powstaje, kiedy nowi ludzie przyjeżdżają do Hanamury, by zwiedzać miasto i cieszyć się życiem...Lub nie. Lub cierpieć, jak wszyscy, zapomnieć o rzeczywistości. Są tak bardzo zmęczeni, że ignorują twoje pytania, nie odpowiadają na nie, albo - o zgrozo - po prostu cię nie słyszą. Wielu z nich jest rzeczywiście ułomnych i bezdomnych, inni takowych być może udają? Może są tylko, li i jedynie, aktorami w tym smutnym kojiki? Może żadna z tych portowych kurew, snujących się w tłumie i wabiącym rozpaczliwie klienta (po siódmej dałeś sobie spokój, bo i tak bardziej zależało im na numerku niż na udzielaniu informacji Temu Sławnemu Hitsukejinowi), nigdy nie odtańczyła dobrze, nie opowiedziała swojego jiutamaki i teraz się tylko marnowała? Przegrywała życie, i swoje, i drugich?
-Spierdalaj, koleś.
-Nie mam czasu.
-Nikogo nie widziałem.
-Wie pan, jest tu sporo takich ludzi, więc ciężko powiedzieć, o kogo może panu chodzić...Może spróbuje pan popytać na statkach? Tam może być ktoś ciekawy.
-Szary? Znaczy szpieg? A doniósł pan do straży? Może straż ich już ma albo widziała..
Dopiero właścicielka jednej z kryp - tak, dobrze czytasz - właścicielka, wysoka, rudowłosa kobieta z bliznami, zimna i wysoka, chyba Hoozuki, bo ma wystające, groźne kiełki, zabijająca swoją załogę lodowatym jak wody oceanu spojrzeniem i rykiem godnym starego marynarza, który swoje wychlał, widział i wypieprzył, raczy łaskawie z tobą rozmawiać. Podpiera się pod boki i mierzy cię zimnym spojrzeniem, stojąc na pokładzie swojej łodzi (nie raczyła do ciebie zejść, a lepiej, byś mimo wszystko nie przeciągał struny, bo wściekła kobieta i wściekła Hoshigaki czy też Hoozuki nie są najlepszym połączeniem). Jej załoga pracuje aż zbyt pilnie, jeśli się temu przyjrzeć, ale czy mają jakiś wybór?
-Tych szarych szukasz, co? - uśmiecha się drwiąco. - Facet dawno już spieprzył. Odpłynął na pokładzie “Hiryoku” cholera wie dokąd, chyba na Hyuo i z Hyuo miał płynąć gdzieś dalej. W każdym razie ma to być długa podróż. A laski nigdzie nie ma, ale spróbuj zahaczyć o tawernę. Podobno kapitan “Sachi Kurotsume” ma taką dziunię u siebie w kajucie. Może to o nią chodzi, a wtedy będziesz mógł dobrze się wygrać, bo stary lubi hazard.
Odwraca się od ciebie na pięcie i wydziera się tak przeraźliwie, że aż dzwoni ci w uszach:
-ŻAGLE MI TAM OGARNIAĆ, KURWA!!!
Mógłbyś jej pozazdrościć. Ba, mógłbyś brać od niej lekcje darcia się na całe gardło i straszenia ludzi nie tylko aparycją, bo tamten występ w izakayi do oscarowych, niestety, nie należał - albo to tylko komisja taka beznadziejna jest.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 3 maja 2018, o 23:25

10/30

Czy ty mówisz na mnie hamlet? Obrażasz mnie? Chcesz w ryj? Czy ja mam, kurwa, ty ptaku nielocie, wstać, wyjść z Siebie i ci zapierdolić spierdol? Bo ty sobie grabisz coś dzisiaj ponad normę, kurwa jebana w dupę mać. Naprawdę. Naprawde mnie denerwujesz! I ta niezwiązana ze mną ostatnim życzeniem jakiegoś potworka z butelki czarnowłosa co to bzem pachnie i agrestem, czy czym tam pachniała Shiya nie ma nic do tego. To jest pojedynek między mną, a Tobą, niedobry losie. Chyba będę musiał ZNÓW wziąć WSZYSTKO w swoje ŁAPY. WSZYSTKO W SWOJE SZPONY.
A przy Shigusiowym bydlaku nie trzeba udawać orgazmu, zapewniam. Shiya może się przekonać, jak ładnie poprosi, ty losie też, jak się zmaterializujesz pod wyglądem jakiejś ładnej kokokokobietki. Mniam.
Shiga dotarł więc do portu i szuka, i rozgląda się, pyta. Ale nie zagaja bynajmniej “no siema masz piątaka” tylko “kurwa mów co wiesz bo cię spale, zajebie na śmierć i będziesz kurwo płonęła”. Tak, definitywnie dużo bardziej w stylu ognistego mnicha. Bo Shiga chciał zapoczątkować istnienie woli ognia jako ognisty mnich, ale jednak nic tak dobrze nie trafia do ludzi jak odrobina gróźb i przerażenia, strach o swoje własne życie i nadchodzące zewsząd ryzyko zajebania w kalendarz z półobrotu czyli nieunikniona śmierć. Tak, to rozwiązuje języki i przełamuje, he he lody. W sumie zjadłbym loda.
I co jak co, ale w tym mieście to jednak randomy mogłyby coś wiedzieć o szarych randomach. W świecie gdzie każdy próbuje się wyróżnić i zaistnieć ktoś kto robi to zupełnie odwrotnie i probuje raczej zniknąć i przepadnąć jest… hmm… całkowitym odejściem od zasady. Ktoś o trzeźwych zmysłach kazał Shigiemu udać się na statki, co chłopak uczynił od razu. Tak, trafił do właścicielki jednej z kryp…
A tam ona. Wysoka, ruda, blizny, zimna Hoozuki. Te kły. Ta groza. Ta potęga.
Shiga nagle się wyłączył i nie był w stanie wydukać słowa. Do głosu doszedł zły-Shiga, alter-Shiga lub po prostu Strzyga. Jak kto woli. Strzyga zmierzył kapitanicę od stóp do głów i nie stwierdził rzucających się w oczy płetw ani rybiego ogona więc spoko.
- Szukam też drogi na skróty do kajuty kapitańskiej, jeśli pokażesz mi swoją rufę i dasz przeciągnąć się pod moim kilem. - Wyszczerzył się mnich Jashina zwany Shigą, teraz pod pełną kontrolą swojej złej połówki nazywanej Strzygą.
Nie wiedział, po co to powiedział i dlaczego. Ale dowiedział się, ze musi udać się do tawerny, znależć kapitana Sachiego Kurotsume…
Shiga więc, jeśli ruda nie da mu posmakować swojej małży ani nie pokaże makreli, uda się do tawerny, prosto do barmana, a tam od razu wypyta o jegomościa. A gdy ten zostanie mu wskazany, to się przysiądzie. Wszystko na pełnym animuszu.
Strzyga dalej u władzy.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hayami Akodo » 3 maja 2018, o 23:27

TRYB MG - MISJA DLA SHIGI RANGI C
"Reszta jest milczeniem"

11/30

Rudowłosa pierwsza dama mórz posyła ci takie spojrzenie, że gdybyś był zwykłym cywilem, nie marzyłbyś o niczym innym jak zapadnięcie się pod ziemię. A najlepiej to o schowaniu się gdzieś pod ziemię, tak na sześć ri, i modleniu się, by jej przeszło. Ale nie jesteś z tchórzy i panikarzy, nie należysz do tych, którzy nienawidzą (i boją się) kobiet. To widać.
Z twarzy pani kapitan wyrasta prawdziwa irytacja, furia i złość - używać zamiennie.
Po krótkiej chwili namysłu wskazuje ci uprzejmie na jakiś budynek na końcu portu, zaraz obok jakiejś podupadłej karczemki czy tam tawerny.
-Tędy do dziwkarni, szczurze lądowy - odpowiada z litościwym uśmieszkiem, a kiedy odchodzisz, parska szyderczo i wydziera się dalej na jakiegoś nieszczęśliwego matrosa, który nie dość dokładnie wybrał procenty dla załogi i zamiast porządnej sake jakieś szczyny na pokład dostarczył. Możesz usłyszeć bulgot delikwenta wepchniętego głową do otwartej beczki i wściekły wrzask kobiety “SAM SE TO WYCHLAJ, TY PALANCIE!”
Przysiągłbyś też, że usłyszałeś coś o kontynentowych cymbałach.
W tawernie jest, jak zawsze, chaos i ból istnienia, darcie mordy jakiegoś barda, który wyje pod niebiosa bogowie wiedzą o czym, barman i dwie ładne panie za ladą ledwo nadążają z podawaniem kufli z piwem i sake. Jedna z nich, kształtna blondyna, zauważa cię i się uśmiecha.
-Hej, ładny nieznajomy! - woła, przekrzykując niemożebny jazgot i skowyt śpiewaka niemiłosiernie gwałcącego jakąś szantę. - Jak zmienisz tego idiotę i zaśpiewasz coś gościom, to dwie porcje sushi wpadną, albo i więcej! A i wódę na koszt firmy postawię!
W jej oczach jest wyraźna prośba. Widać, że wściekli goście ledwo mogą znieść ryk kastrata, jakim niechybnie musi być ten przeklęty śpiewak, i lada moment, aby ulżyć swojej ekspresji, rozbiją na głowie mężczyzny swoje dzbany i kubki.
Zewsząd napływają różne plotki. Informacje.
-...i “Czarny Łabędź” się wziął zatopił, co nie?
- Ty, a weź, pamiętasz tą rudą, co z burdelu uciekła do Atsui i tam za Sabaka jakiegoś wyszła? SOBACZA JEGO MAAAĆ!
- ….WÓDKI DAWAĆ, BARMAAAAAAN!
- Płyną sobie fale, płyną faleeeee, a ja sobie złapieeeee….eee… zapomniałem rymu…
- ...a “Sachi” to co, w reparacjach jeszcze?
- Uhum, w reparacjach. Ale za dwa dni w trasę wypływa, tą, co wisz, zawsze.
- Ano wim, wim, moja stara chciała z niej materiały, jakby moich nie starczało!
Ta ostatnia rozmowa toczy się przy najciemniejszym stoliku i chyba jest najcichsza. Prowadzą ją ze sobą dwaj starzy, brodaci kapitanowie, poważne wilki morskie, na których byle łajba wrażenia nie robi.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 3 maja 2018, o 23:28

12/30

Rudowłosa rybiokapitanrzyca była bardzo na Shigę napalona. To, jak się na niego patrzyła, to jak go prześwietlała, świadczyło tylko o tym, że ma na niego chętke. Kiedy ona wpatrywała się w Shigę tym morderczym pełnym pożądania wzrokiem który świdrował mu gdzieś między sercem, a bydlakiem, on się uśmiechał szeroko, pokazując kiełki. Wiedział, że ma na niego NIESAMOWITĄ chrapkę. Tak, ta pełna nienawiści mina to zdradzała. Przez chwile przeleciało mu przez myśl czy nie byłoby dobrym pomysłem wdrapać się na statek i spełnić kapitanorybiorzycowe marzenia seksualne, ale stwierdził, że by się musiał wybrudzić i to ciutek ciutek słaby pomysł. Ubrudziłby sobie kimonko jeszcze i w ogole smród.
Więc, gdy miła kobieta wskazała mu drogę do dziwkarni, Shiga uśmiechnął się praktycznie od ucha do ucha.
-Pani Kapitan nie trzeba mi dziwkarni, posiąść mogę Panią nawet na tym pokładzie! - I kolejna salwa radosnego mniszo-ognistego śmiechu zdradzającego sto procent Strzygi w Shigim, znak handlowy, znak towarowy, wszelkie prawa zachowane.
Po tych słowach udał się do tawerno-karczmy całkowicie ignorując to, że robiła pokaz siły na jakimś dostarczającym sake biedaku, coby się jeszcze bardziej Shigiemu przypodobać. Ach te kobiety, dla bolca pokonają każdą przeszkodę. To momentami jest aż smutne i żenujące ile poświęcenia od kobietek wypływa w stronę mężczyzn na których mają chrapkę.
Shiga w ten sposób trafił do karczmy. JAAAA PIERDOLE JAKA WIKSA.
Chaos, ból istnienia, ktoś drze pizdę, ktoś drze łacha. Jeeeeeeeeee Jashinie ratuj jaka wiksa. Czy w każdej portowej karczmie zawsze dzieje się taka wiksa, przecież to się w dupie nie mieści. W miastach to kulturka, jak się z Akashim w Funemi po ryjach napierdzielali to nawet przez chwile oburzenie było jakoby coś niemoralnego robili. A tutaj proszę, proszę bardzo, wszystko i jeszcze ciut więcej się bierze i wyrabia. Jakby to tutaj się z Akashim po ryjach okładali to byliby w tej spokojniejszej części gości.
Shiga, słysząc propozycję od ładnej kształtnej blondyny, podbija stawkę o lodzika. No, bardziej strzyga. Porcja sushi, wódka i lodzik na zapleczu brzmi jak świetna opcja. Chłopak bez zawahania podbił do barda i jebnął mu z główki.
-Won do piekła, kurwo zachrypnięta. - Zgarnął jego pedalską bałałajkę, trochę ją przesterował coby móc sobie robić muzykę do śpiewu…
I JAK NIE RYKNIE CAŁY KAWALEK SZANTOPODOBNY JAKI ZNA, NA PELNYM REGULATORZE. Z pelnia dżwięczności, z pięknym akcentem, z głosem jak przeciwmgielna syrena donośnym, co to morze od brzegu do brzegu dosięga.
-Moi przyjaciele, stoję przed wami
Aby wyznać wam straszną prawdę
Czai się wśród nas zdrajca
Który spowodował gniew kapitana
On nie zasługuje na litość
Powinniśmy go zastrzelić
Ale nie jesteśmy złymi ludźmi
Więc pozwólmy sobie na trochę zabawy
Przywiążemy tego łajdaka do liny
I wyrzucimy go za burtę
Ciągnąc go pod statkiem
Przerażająca, zabójcza podróż
Przeciągniemy pod kilem tego brudnego szczura, wyślemy go głęboko na dno
Sprawimy, że ten drań przejdzie po desce z butelką rumu i Yo-Ho-Ho
Przeciągniemy pod kilem tego brudnego szczura, wyślemy go głęboko na dno
Sprawimy, że ten drań przejdzie po desce z butelką rumu i Yo-Ho-Ho
Nie powiem co zrobił
Jego grzechy są za poważne, by o nich mówić
Nie mnie dane jest sądzić człowieka
Ale przez nie on będzie się smażyć w piekle
Rekiny zjedzą na kolację jego ciało
I Davy Jones będzie miał jego duszę
Weźcie jego pieniądze i kapelusz
On nie będzie ich potrzebował tam dokąd pójdzie
Ale najpierw zwiążemy go liną
I wyrzucimy go za burtę
Ciągnąc go pod statkiem
Przerażająca, zabójcza podróż
Przeciągniemy pod kilem tego brudnego szczura, wyślemy go głęboko na dno
Sprawimy, że ten drań przejdzie po desce z butelką rumu i Yo-Ho-Ho
Przeciągniemy pod kilem tego brudnego szczura, wyślemy go głęboko na dno
Sprawimy, że ten drań przejdzie po desce z butelką rumu i Yo-Ho-Ho
Przywiążemy tego łajdaka do liny
I wyrzucimy go za burtę
Ciągnąc go pod statkiem
Przerażająca, zabójcza podróż
Przeciągniemy pod kilem tego brudnego szczura, wyślemy go głęboko na dno
Sprawimy, że ten drań przejdzie po desce z butelką rumu i Yo-Ho-Ho
Przeciągniemy pod kilem tego brudnego szczura, wyślemy go głęboko na dno
Sprawimy, że ten drań przejdzie po desce z butelką rumu i Yo-Ho-Ho
- Przy wstawkach Yo-Ho-Ho z ust mnicha regularnie lecą snopy ognia i iskier, jak gdyby był jakąś mistyczną bestią z głębin świątyni na dnie oceanu. Dodatkowo przytupuje sobie do rytmu, zachęcając do tego innych. Zobaczymy co dalej… Jak nic się nie rozwinie, to Shiga przysiądzie przy kapitanach którzy mówili o interesującej go łajbie.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hayami Akodo » 3 maja 2018, o 23:30

TRYB MG - MISJA DLA SHIGI RANGI C
"Reszta jest milczeniem"

13/30

Wowowow, wiksa robi się coraz lepsza - taka, jak lubisz, jak to nazywasz! Parabole tańczą, tańczą, taaańcząąą…a nie, to tylko roześmiane laski z tej tawerny zaczynają tańczyć do rytmu twojej szanty, mężczyźni słuchają z lekkim uśmiechem, unosząc do ust kolejny kufel, odciążone panie zza baru mogą wreszcie usiąść i się napić czegoś chłodnego.
Kiedy kończysz swój nowy Top Shiga Show, Kobieta która pełni role kelnerki chce wyplacic ci ustalone wynagrodzenie - w naturze, ale widząc, jak bardzo się wahasz i koniec koncow wycofujesz ze wszystkiego daje ci się tylko napatrzeć na swoje he he wyniesione z domu walory, z mamy i babci przekazywane w genach przez pokolenia.Dwaj kapitanowie posyłają ci długie spojrzenie, niespecjalnie tobą zainteresowani. Tematy rozmów mają nudne - połowy, trudne, ciężkie czasy, ryby, sprzedaż ryb i towarów, znowu ryby, morze, statki, które poszły już dawno na łono Davy’ego Jonesa, kapitanowie, którzy dawno już odeszli do lepszego świata, słowem, nic wesołego ani ciekawego. Kiedy się do nich dosiadasz, nie reagują specjalnie, nie pytają pierwsi o nic. Czekają, aż sam się z czymś wyrwiesz, kontynuując zdawkową rozmowę nad piwem. Nie częstują cię niczym, milczą, są cierpliwi i uważni - jak zawsze starzy rybacy. Po prostu są i czekają. Ale na co…?
Ładne kobiety krzątają się, obsługując mężczyzn. Niektórzy nucą twoją szantę, zaciekawieni jej rytmem i słowami. Chyba tego nie znali. Mała rewolucja muzyczna, co, Shiga? Jesteś lepszy niż Magda Gessler, chrzanić te wszystkie rewolucje, ty zrobiłeś najlepszą!
Czekają. A wraz z nimi czeka zimne piwo, mrok i spokój. I chłód starych wilków morskich, ostrożnych aż do przesady.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 3 maja 2018, o 23:30

14/30

Nie ma wiksy nie ma zabawy, jak to powiedział kiedyś ktoś mądry - Tak naprawdę nie powiedział tak nikt, a przynajmniej nikt mądry, bo dopiero co to wymyśliłem. Więc nawet jakbym to powiedział… Ha ha, łapiesz? Tak, wiem, straszna słabizna. Nie postarałem się.
Ale szanta wyszła, swoją drogą spoko. Shiga po wszystkim wrócił grzecznie do kapitanów, w których się wpatrywał długo. Długo w chuj, coby być szczerym co do tego jak długo się wpatrywał. I coraz bardziej był zirytowany. Bo oni nic nie mówili. Byli cisi, byli opanowani, pieprzyli wszystko. Gadali o morzu, o statkach, jakieś historie z dupy.. A shiga się irytował.
Po dłuższej chwili dobył noża ze stołu obok, który ktoś wbił w drewno, po tym jak pokroił żarcie na mniejsze kawałki. Zaczął nim uderzać między rozciapirzonymi palcami ręki. Jak robią zazwyczaj bandyci i piraci. Po czym, bez zawahania, wbił sobie nóż w sam środek dłoni, na wylot i wyciągnął. Rana zagoiła się od razu.
-A teraz moi mili, jak wiemy, na czym stoimy. Sachi Kurotsume. Muszę się dostać albo na pokład do kajuty kapitana ALBO porozmawiać z prawdopodobną pasażerką podrózującą tąż kajutą, o której się dowiedziałem. Kapitan podobno zadekował u Siebie kobiete w szarym płaszczu, ducha. Który mnie poszukuje… A ja musze znaleźć ją, nim ona dowie się o mnie więcej, niż bym chciał. A teraz… Zaprowadzi mnie któryś na pokład Sachi Kurotsume czy mam spalić wszystkie statki w porcie? A uwierzcie mi… Nie zrobicie nic, czym byście mogli na mnie wywrzeć jakiekolwiek wrażenie. - W głosie Strzygi jest pewność i zdecydowanie. On nie żartuje i naprawdę jest gotów wszystko i wszystkich spalić, jeśli nie dostanie dokładnie tego, co chce dostać. Skończyło się babci sranie i po kątach pierdolenie, wy szczury lądowe. Ja wa pokaże kto jest jebitnym piratem, wy kurwy niemyte z piaskiem w dupach!
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Dzielnica portowa

Postprzez Hayami Akodo » 3 maja 2018, o 23:31

TRYB MG - MISJA DLA SHIGI RANGI C
"Reszta jest milczeniem"

15/30

Kapitanowie patrzą po sobie, kręcąc głową i wyraźnie zastanawiając się, który z was trzech upadł na głowę: oni czy ty? Chyba ty, ale jak już tak błaznujesz i dostarczyłeś ludziom rozrywkę, to chyba mogą ci w jakiś tam sposób pomóc. Starszy z nich, siwy, wysoki i odziany w nieco już znoszone, śmierdzące rybami ciuchy, wzrusza ramionami niedbale, jakbyś w gruncie rzeczy niewiele go obchodził.
- Nie drzyj gaci i stołu waćpan nie psuj - zwraca ci uprzejmą uwagę. - I ruszaj się. Jak chcesz iść na “Sachi”, to musimy już wychodzić. Tori, przypilnuj tutaj wódy i miejsca.
- W porządku - odpowiada ten drugi, mierząc cię nieufnym i jakby przerażonym spojrzeniem. A co, jeśli to właśnie któryś z nich? Tak czy inaczej, na razie nie masz jak tego sprawdzić.
Widać tubylcy są tu wyluzowani, spokojni, nie robią specjalnych dram, chyba że ich sprowokujesz - a na razie akcja prowokacja idzie ci dość marnie. Musisz się bardziej postarać, Shiga, chyba że chcesz, by cię dorwały różne złe siły nieczyste.
Okazuje się, że Sachi Kurotsume zadekowała się na samym, samiutkim końcu portu, z dala od innych statków, kapitanatu, tawern i wuj wie czego jeszcze. Po pokładzie krzątają się rośli, podobni do dresów mężczyźni, którzy wynoszą do ładowni jakieś skrzynie, stary, zachrypły kapitan w nader eleganckim stroju - Jashin płakał, jak zobaczył takie marnotrawstwo ubioru - i z podejrzanie gęstą brodą o kolorze kruczych skrzydeł zwija jakieś liny. Twój towarzysz gestem każe ci zaczekać, po czym wchodzi na pokład i przez chwilę rozmawia z tamtym. Po chwili dostajesz pozwolenie i oto stoisz przed właścicielem “Sachi Kurotsume”, który nosi piękne miano Mogami Tannosuke.
-Szukacie tej kobiety, panie? - pyta zdziwiony. - Płynęła na ziemie szczepu Shabondama, do Tenkyu. A ja miałem płynąć na Kami no Hikage i, będąc szczerym, spieszy mi się, bo przewożę listy wysoko postawionych ludzi z naszych szczepów. Więc jeśli macie coś załatwić, to od razu idźcie do niej, ostatnia kajuta po prawej stronie, o tam.
Wskazuje ręką kierunek, zapala fajkę. Gryzący dym unosi się w górę, powoli, niespiesznie.
Odwraca się od ciebie, twój znajomy schodzi po trapie, żeby na ciebie zaczekać na brzegu. Widocznie w ogóle go nie interesujesz - ani ty, ani twoje ciemne sprawki.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość